Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Marcus Garvey Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Marcus Garvey Park   Czw Paź 31, 2013 4:01 pm



Znany również jako Mount Morris Park - i wciąż nazywany tak przez okolicznych mieszkańców - znajduje się w Harlemie na Manhattanie i zajmuje powierzchnię około osiemdziesięciu jeden tysięcy sześciuset metrów kwadratowych. W głównej mierze składają się na niego zadbane trawniki i boiska do gry. Dookoła parku przebiega Piąta Aleja.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Andrea



Liczba postów : 18
Data dołączenia : 25/10/2013

PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Czw Paź 31, 2013 4:12 pm

Biegła jak najszybciej potrafiła. Jej pies kompletnie zwariował z radości, że jest wolny. A goni go chyba już z godzinę wyjścia z tej nieszczęsnej kawiarni, o ile nie więcej.
- Alex, stój! Do nogi! - krzyknęła, biegnąc za nim. A jeżeli znowu wpadnie on na jakąś osobę? Będzie mogła mieć straszne nieprzyjemności, bo jak by to zostało zgłoszone policji będą potrzebne dane do rodziców... A ona nie chce tam wracać, zanim nie zrozumieją że ona też jest częścią ich rodziny. Dla niej, oni o niej zapomnieli. Zawsze tylko ten brat, a ona gorsza. Co prawda, nie znali jej tajemnicy i woli aby jej nie poznali? Czemu? Ponieważ by tego nie zaakceptowali. Wiedziała to, słyszała kiedyś ich rozmowę, nie tolerują niczego co jest inne. Po chwili, otrząsnęła się ze wspomnień. Spostrzegła, że pies się zmęczył, po czym w końcu udało jej się go złapać za smycz.
- W końcu Cię dorwałam, Alexandrze... - powiedziała dysząc po tak długim bieganiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Czw Paź 31, 2013 4:44 pm

Mężczyzna w średnim wieku, odziany w ciemny garnitur - stosunkowo elegancki, ale jednak nieprzesadzony, ot, typowo biurowy - przemierzał park jedną z alejek. Kroki stawiał dość szybko, ale jednak nie sprawiał wrażenia, jak gdyby gdzieś się bardzo spieszył; po prostu nie spacerował w ślimaczym tempie dla rekreacji samej w sobie, a raczej dokądś się kierował.
Po drodze minął już co prawda kilka osób, lecz teraz dotarł do takiej części parku, w której w tej chwili było dość pusto - jeśli nie liczyć młodej dziewczyny z psem, do której stopniowo się zbliżał. Co prawda skierował na nią swój wzrok, lecz nie wyglądał na wyjątkowo zainteresowanego jej osobą... Jak gdyby patrzył na nią tylko dlatego, że była akurat ruchomym elementem otoczenia i nic więcej.
Koniec końców nie dotarł jednak do nastolatki; zatrzymał się kilka metrów przed nią, idealnie w takiej odległości, by pozostawać poza zasięgiem trzymanego na smyczy zwierzaka i mieć do niego jeszcze przynajmniej metr zapasu. Można by pomyśleć, że to właśnie z powodu pupila dziewczyny stanął w miejscu, lecz jego wyraz twarzy i postawa nie wyrażały zaniepokojenia, ostrożności czy wahania. Schował dłonie do kieszeni i pochylił lekko głowę.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Andrea



Liczba postów : 18
Data dołączenia : 25/10/2013

PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Czw Paź 31, 2013 5:23 pm

- Dobry pies, grzeczny Alex. Nie wolno na nikogo skakać, to nieładnie. Grzeczne pieski tak nie robią. - tłumaczyła mu długo, licząc że zrozumie. Ale jednak nie! Po chwili, przed nimi ktoś się pojawił. Alex zaszczekał, zaczął merdać ogonem po czym szarpnął mocno do przodu, co skutkowało że dziewczyna o mało się nie potknęła, lecz wypuściła smycz. Alex tylko na to czekał, znowu skoczył na mężczyznę.
- Bardzo pana przepraszam. - powiedziała, ściągając z nieznajomego psa. Tym razem złapała go bardzo mocno za smycz, aby nie uciekł - Nie wiem, co w niego wstąpiło, przepraszam. - rzekła, pomagając mężczyźnie wstać, po czym podała mu chusteczkę do twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Czw Paź 31, 2013 6:23 pm

Gdy pies ruszył w kierunku mężczyzny, ten nawet nie drgnął, choć naturalnym odruchem powinno być w takich okolicznościach bronienie się lub też ucieczka. Delikwent jednak w spokoju odczekał do momentu, kiedy zwierzę było już wystarczająco blisko, aby po prostu złapać je za obrożę i w ten sposób zatrzymać zanim jeszcze na niego wskoczyło. Nie zmuszał labradora, aby pozostawał niewygodnie oparty na tylnych łapach; zamiast tego pochylił się lekko, pozwalając mu powrócić na ziemię i przytrzymując go aż do chwili, gdy jego właścicielka pochwyciła smycz. Dopiero wówczas puścił obrożę i znów się wyprostował, na powrót chowając ręce w kieszeniach.
-To tylko pies, ma prawo się nie słuchać, choć jakaś tresura pewnie wyszłaby wam obu na dobre. Póki co owiń smycz wokół nadgarstka, to następnym razem tak łatwo ci jej nie wyrwie- poradził mężczyzna, wzruszając przy tym nieznacznie ramionami w bardzo subtelnym geście. Zaraz potem zerknął na zwierzaka z uprzejmym zainteresowaniem.
-Mój owczarek świetnie przyjął tresurę. Ćwiczyłem z nim i właściwie reaguje już teraz nawet nie tyle na poszczególne komendy, co konkretnie na mój głos. Nie posłuchałby się nikogo innego... No, chyba że ta osoba potrafiłaby mnie bezbłędnie naśladować- po tych słowach nieznajomy uśmiechnął się lekko, podkreślając w ten sposób, że oczywiście tylko tak sobie żartuje.

***

Tak na przyszłość - pisząc z Mistrzem Gry lepiej nie zakładać z góry, że coś się stało lub udało, dopóki on tak nie zadecyduje; od tego w końcu jest, by poprowadzić sesję. Oczywiście dla wygody możesz pisać w formie dokonanej, ale po prostu bierz wówczas pod uwagę, że MG może w którymś momencie uciąć to, co zdążyłaś zrobić - bo coś akurat potoczy się inaczej, niż Ty to przewidziałaś... Jak to miało miejsce właśnie w tym wypadku.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Andrea



Liczba postów : 18
Data dołączenia : 25/10/2013

PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Pią Lis 01, 2013 5:00 pm

- W każdym bądź razie, bardzo przepraszam. - powiedziała biorąc psa ze sobą, tym razem trzymała bardzo mocno swoją smycz. Zaczęła się powoli oddalać, myśląc co będzie dalej z nią. Dziś wieczorem raczej będzie spała w parku, gdyż nie miała pieniędzy na hotel. Musi wystarczyć na jedzenie. A co ona zrobi jak będzie zima? Zamarznie, zarówno jak i ona i pies. Może rzeczywiście byłoby lepiej jakby wróciła do domu? Wróć. Ona takowego już nie posiada. Sama, od zawsze... No prawie, wszak ma swojego ukochanego psa. I tak dla ludzi jest wyrzutkiem społecznym, z powodu jej zdolności. Dobrze że nikt inny o tym nie wie, jak by żyli w dwudziestym wieku, czekałby ją psychiatryk i wstrząsy, o ile nie gorzej... Przełknęła ślinę. Dlaczego życie jest aż tak bardzo brutalne?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Pią Lis 01, 2013 6:07 pm

Mężczyzna skinął nastolatce głową, przez chwilę obserwując przez ramię jak odchodzi, po czym sam również ruszył z miejsca, tym razem jednak już w znacznie wolniejszym tempie - otóż z tego powodu, iż z kieszeni spodni wyjął właśnie niewielkie urządzenie, które na dobrą sprawę mogłoby zostać po prostu uznane za nowoczesny telefon komórkowy z ekranem dotykowym. Operował nim jedną ręką; wystarczyły dwa kliknięcia, aby wyświetlić szczegółową mapę okolicy, na której pulsowała błękitna kropka - stopniowo oddalająca się w swoją stronę zgodnie z ruchami wykonywanymi przez jasnowłosą dziewczynę i jej psa.
Można by się zastanawiać jakim cudem delikwent podłożył coś blondynce; w końcu nawet na moment jej nie dotknął, ba, przez większość czasu dzielił ich przynajmniej niewielki dystans... No właśnie, ich tak - ale labrador nastolatki to już inna historia. Pod jego obrożą znajdował się teraz drobny, niemalże niezauważalny nadajnik umożliwiający śledzenie zwierzaka oraz - co za tym idzie - także i jego właścicielki. Może nie był to układ idealny, ale tak czy siak spełniał swoje zadanie.
Mężczyzna z garniturze - zerkając od czasu do czasu na ekran swojej "komórki", najpewniej po to, aby na bieżąco upewniać się o aktualnym położeniu dziewczyny - przy najbliższej okazji skręcił w boczną alejkę, aby zatoczyć koło i ostatecznie ruszyć w mniej więcej tym samym kierunku, co jego cel - tylko nieco inną drogą.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Andrea



Liczba postów : 18
Data dołączenia : 25/10/2013

PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Sob Lis 02, 2013 12:24 am

Spacerowała dosyć długo, zwiedziła cały park zanim usiadła na ławce, a obok był jej pies. Po chwili, podrapała go za uszami.
- Jak myślisz Alexandrze, warto było uciec z domu? - zapytała się, a ten polizał ją po ręce. Zachichotała, po czym zaczęła go głaskać.
- Grunt, że mamy siebie, prawda? - zapytała się swojego towarzysza, świadoma że kolejne dni będą coraz trudniejsze. Będzie musiała sobie jakąś pracę znaleźć, ale nie jest pełnoletnia, nawet nie ma konta, a sama go nie założy bo jest konieczne pozwolenie od rodziców. A ona nie chce być na ich łasce, na niczyjej. Po za tym, ten mężczyzna był troszkę dziwny, czuła się naprawdę teraz nietypowo. Tak jak go skądś znała, a może to tylko jej wyobraźnia? Prawdopodobnie tak. Podrapała psa jeszcze raz, w obydwóch dłoniach trzymała mocno smycz, po czym zamknęła oczy na chwilę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Darkhawk



Liczba postów : 148
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Sob Lis 02, 2013 11:50 pm

Właściwie to dzisiejszy dzień był bardzo normalny. Całą sobotę przepracował w antykwariacie roznosząc książki, które były zamówione z dostawą do domu, a jako że pochodził z Nowego Jorku to świetnie znał topografię miasta i nie musiał specjalnie męczyć się przy roznoszeniu tych wszystkich paczek. Za każdym razem używał skrótów przez boczne uliczki, małe skwerki i parkingi - miejsca, do których zazwyczaj niebezpiecznie było zapuszczać się samemu. Ale co to za nowojorczyk, który boi się własnego miasta! Żaden! Dlatego Chris lubił swoją pracę. Jeździł po ukochanym przez siebie mieście, odkrywał tajemnicze zakątki, oazy spokoju w pogrążonej pośpiechu betonowej dżungli, oraz poznawał nowych ludzi. Nie zawsze były to osoby przyjaźnie nastawione. Nieraz musiał uciekać przed zgrają murzynów z Bronxu, czy łebków z Brooklynu którzy nie przepadali za ludźmi z wielkim logiem Knicksów na plecach. Tym razem było nie inaczej.
Po tym jak dostarczył ostatnią już paczkę i szedł już do domu przeskakując wpierw przez siatkę łączącą dwa zaułki, dopadła do niego grupka cwaniaczków. Nie szczędząc w słowach i uderzeniach, Chris przebił się przez wrogo nastawionych członków pomniejszego gangu. Pomknął przed siebie pomiędzy dwoma szarymi budynkami, za zakrętem skręcił w prawo i kontynuował bieg chodnikiem. Pościg był tuż za nim. Na całe szczęście na przystanek, który znajdował się tuż przed nim przyjechał autobus. Kierowca już miał zamykać drzwi, kiedy do środka wpadł Chris i zaczął wrzeszczeć aby ruszał. Chwilkę później przejeżdżał już w spokoju przez most Queensboro. Ścigające go towarzystwo zostało po drugiej stronie rzeki, na terenie Queensbridge - dzielnicy, w której mieszkał. Autobus był wewnątrz prawie pusty, toteż Chris po zapłaceniu za bilet zajął sobie miejsce przy oknie i podziwiał widok. Widział go już milion milionów razy i nadal był zachwycający. Spoglądając w dół widział barki i statki z turystami sunące na rzece Hudson, niebo przecinało kilka helikopterów, przed nim zaś piętrzyły się drapacze chmur Manhattanu. Wielkie szare kolosy symbolizowały potęgę miasta, potęgę ludzi którzy tu żyli. A trzeba przyznać, że może i nowojorczycy często pusto opowiadają o pracy na rzecz społeczeństwa w głębi siebie będąc egoistycznym ludkiem, ale nie można ich oskarżyć o słabą wolę. Po tylu atakach i dziwnych zdarzeniach, nie wspominając już o wysokiej przestępczości inni ludzie niż nowojorczycy po prostu opuściliby miasto. Ale oni nie rezygnują. Cóż: "poradzisz sobie tutaj, poradzisz sobie wszędzie".
Autobus zatrzymał się na pierwszym przystanku za mostem i Powell wyszedł. Spojrzał na swojego elektronicznego Timexa. Była szesnasta, nie miał już żadnych obowiązków. A więc spacer? Spacer.
Chłopak westchnął głęboko. Dobrze było mieć momenty, w których mógł w końcu odetchnąć. Moc Darkhawka ostatnio zaczęła mniej dawać się mu we znaki. Podejrzewał, że miał mniej ataków gniewu i był mniej zmęczony dzięki potężnym dawkom parkowej zieleni i bardzo zanieczyszczonego powietrza, które aplikował sobie po szkole i pracy. Chyba niedługo zapiszę się do terapeuty. Nie chcę uderzyć nikogo z mojej rodziny lub przyjaciół tylko dlatego, że przyzwyczaiłem się do oczyszczania w ten sposób miasta z żywego brudu. Chris nie zauważył, że jego nogi zaniosły go w głąb Harlemu i wkroczył on do Marcus Garvey Park.
Obudził się dopiero wewnątrz parku i postanowił usiąść na najbliższej ławce. A więc ubrany w swoją wspaniałą, czarną, skórzaną kurtkę z logiem Knicksów na plecach, czarne spodnie i piaskowe zimowe buty rozłożył się na drewnianej ławeczce. Przeczesał ręką krótkie, brązowe włosy i zamknął oczy. Po chwili poczuł przemożną potrzebę porozmawiania z kimś.
- Ładne dziś popołudnie. Całe szczęście nie pada. - rzucił z wciąż zamkniętymi oczami do blondynki siedzącej na przeciwko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Nie Lis 03, 2013 5:12 pm

Alejka, w której aktualnie przebywali Chris i Andrea, nie była w tej chwili jakoś szczególnie uczęszczana; ot, raz na czas zajęte przez nich ławki mijała jakaś osoba czy dwie, ale daleko temu było do ruchu, jaki potrafił panować w parku - zwłaszcza o takiej godzinie. Nie mniej jednak praktycznie w każdym momencie przynajmniej w pewnym oddaleniu widać było innych ludzi, a i na pobliskim boisku - pomimo względnego chłodu - wciąż biegały dzieciaki w różnym wieku. Innymi słowy: młodzi nie byli tam sami. Ten rodzaj luźnego "towarzystwa" dawał poczucie spokoju i bezpieczeństwa...
... Które pewnie zmąciłaby nieco świadomość bycia obserwowanym - i rzecz jasna nie było tutaj mowy o natrętnym wpatrywaniu się w oboje nastolatków, a raczej o subtelnym śledzeniu, które niemalże nie sposób było zauważyć. Paranoja pewnie trochę by z tym pomogła, bo zwykła ostrożność niekoniecznie dałaby radę. Po prostu tu czy tam przechadzała się jakaś niepozorna osóbka, która od czasu do czasu rzucała okiem ku Chrisowi i Andrei - lecz głównie ku tej ostatniej... Nic wielkiego. Spokojnie można to było uznać za przypadek, za naturalne zachowanie.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Andrea



Liczba postów : 18
Data dołączenia : 25/10/2013

PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Nie Lis 03, 2013 8:32 pm

Życie jest pełne niespodzianek, prawda? Tak właśnie ona sądziła. Kiedy usłyszała głos drugiej osoby, natychmiast otworzyła oczy.
- Tak, rzeczywiście dziś jest ładne popołudnie. - odparła, patrząc tamtej osobie na jej pytanie. W tym czasie, jej pies siedział obok niej, nawet nie szczeknął jak tamten przemówił. Tajemniczy nieznajomy, kolejna osoba którą spotyka w parku, z pokojowymi zamiarami. Niewielu jest takich, tak samo jak nie wiadomo co przyniesie los każdemu z ludzi.. Jak i nie ludzi, tak jak było w jej przypadku. Myślała że jest ona jedyna świecie, nawet nie przypuszczała jak bardzo się myliła. Życie jest naprawdę bardzo nieprzewidywalne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Darkhawk



Liczba postów : 148
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Wto Lis 05, 2013 12:28 am

- Zawsze wydawało mi się, że skoro wychodzi się z psem na spacer to pozwala mu się trochę pobiegać bez smyczy. - rzucił Chris z zamkniętymi oczami. Zazwyczaj takie wypuszczanie na wolność kończyło się na tym, że sierściuch obskakiwał ludzi, albo inne nachalne rzeczy wyczyniał. Ale cóż, taka natura zwierzęcia. Chłopak zupełnie olewał wszystko co działo się w okół niego, nie był paranoikiem, nie musiał obawiać się że coś zaraz tutaj złego się stanie - w końcu ta część Harlemu była dość spokojna. Toteż nie zauważył że ktoś ich obserwuje, zresztą jak miał to niby zrobić z zamkniętymi oczami? Zastanawiał się, czy dzisiaj w nocy będzie musiał wychodzić na patrol. Może nie? Noc z soboty na niedzielę była zazwyczaj dość spokojna, wszyscy odpoczywali po imprezach z poprzedniej nocy. Ale jak wiadomo, bywało różnie. Czasami obowiązek ciążył mu, aż nadto. Cieszył się z bycia Darkhawkiem, z pomagania potrzebującym, jednak martwił się też o swój stan zdrowia. Fizycznie było wszystko w porządku, psychicznie - coraz gorzej. Terapeuta mógłby mu pomóc. Może warto byłoby się w końcu do niego udać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Wto Lis 05, 2013 7:54 pm

Na pozór spokojną atmosferę panującą w parku zakłóciło zamieszanie, którego źródła Andrea i Chris nie mogli dojrzeć ze swoich miejsc - lecz jego efekty już jak najbardziej tak. Najpierw dotarły do nich podniesione głosy i jakby głośne syki, a następnie w ich stronę szybko zmierzać zaczęły mniejsze i większe grupki ludzi... Nadciągające zresztą z obu stron. Część z nich miała na twarzach wymalowaną panikę, podczas gdy inni - po prostu wyraz pełen powagi oraz skupienia; jedni i drudzy z kolei mijali ławki nie poświęcając dwójce zajmujących je nastolatków szczególnej uwagi... Do czasu przynajmniej.
W pewnym momencie kolejna z takich osób - blondynka w granatowym płaszczu - korzystając z panującego zamętu zadziwiająco mocno pochwyciła Andreę za ramię i zaczęła sprawnie odprowadzać ją w kierunku, który obrała większość tłumu. Dosłownie sekundę czy dwie później inny delikwent, tym razem nie wyróżniający się niczym specjalnym mężczyzna w średnim wieku, uczynił to samo z Chrisem, migając mu przy tym w mgnieniu oka czymś, co mogło być jakąś legitymacją czy też innym dokumentem - choć w tak krótkim czasie nie sposób było to poznać.
Oboje młodzi przemanewrowani zostali poza teren zielony i podstawieni pod całkiem spory fioletowy samochód osobowy, którego tylne drzwi otworzyła dla nich towarzysząca im blondynka, zaraz potem wymownym gestem zapraszając ich do środka. Obdarzyła ich przy tym niezbyt wesołym, wręcz jakby wymuszonym uśmiechem, po czym jej spojrzenie powędrowało w stronę wejścia do parku.
-Wybaczcie, miało to wyglądać inaczej, ale nie przewidzieliśmy pewnej niespodzianki. W tym mieście chyba nigdy nie będzie spokojnie- powiedziała stosunkowo cicho.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Darkhawk



Liczba postów : 148
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Wto Lis 05, 2013 8:28 pm

Sielankowa atmosfera wczesnozimowego popołudnia wydawała się Chrisowi czymś surrealnym. W końcu miał trochę czasu dla siebie, trochę spokoju coby porozmawiać o zupełnie nieistotnych rzeczach z zupełnie obcą sobie osobą. Nawet rześka temperatura nie przeszkadzała mu w błogim leniuchowaniu na ławeczce w parku, a wiatr który od czasu do czasu targał mu włosy nie był w najmniejszym stopniu nieprzyjemny. Powell oddychał powoli, wsłuchując się w dźwięki miasta: syreny, szumy metra i warkoty tysięcy silników, aż nagle wszystkie te hałasy ucichły stłumione w stukocie kroków.
Chris otworzył zdziwiony oczy, zapominając o tym że przed chwilą zadał rozmówczyni pytanie. Przez wszystkie alejki sunął tłum ludzi, zdecydowanie szybciej niż standardowe demonstracje. Zresztą demonstracja na Harlemie? To nie miało sensu. Chłopak przyjrzał się bliżej ariergardzie tłumu, który osiągnął Chrisową ławeczkę. Spojrzał na twarz pierwszego człowieka, który go minął. Na jego twarzy malowało się przerażenie, oddychał zdecydowanie głębiej niż zwykły spacerowicz. Potem kolejna taka osoba, kolejna i kolejna. Coś musiało się stać! Przypomniały mu się nagrania z 11 września. Reakcja tłumu była podobna.
Alejka, na której siedział zmieniła się teraz w rzekę ludzi. Zaczęło się robić podejrzanie, a on wciąż nie wiedział co się dzieje! Wtem, jakaś ręka złapała go za ramię i zaczęła ciągnąć wraz z tłumem. Chris w ostatniej chwili złapał za plecak, gdy ławka zniknęła gdzieś daleko za nim. Dopiero teraz zdążył zarejestrować, że ciągnie go jakiś raczej elegancki facet. Miał potężny chwyt i świetnie wykorzystywał szok swojej ofiary. Pierwszym, szybkim wnioskiem byli jacyś lepsi zabójcy, ale ci zabili by go na miejscu, a zresztą skąd niby mieli wiedzieć kim on jest? Drugim wnioskiem, kiedy zbliżali się do końca parku, że był to jakiś rządowy gość i sądząc po garniturze ukrytym pod płaszczem było to dość prawdopodobne. Rząd już prędzej mógł dowiedzieć się o drugiej tożsamości Chrisa, co oni teraz mu zrobią? Jakie będą konsekwencje? Pod wpływem tej myśli zaczął opierać się nogami, ale takie słabe wyrywanie się, któremu na przekór działała ciekawość chłopaka nie dało żadnego efektu. Sekundę później stał pod samochodem, a jakaś blondynka wskazywała mu drzwi.
- Mama mówiła żeby nie wchodzić do samochodów obcych. - mruknął cicho zaciskając pięści. Jeżeli była to próba porwania to kiepsko im szło. Facet stojący za Chrisem prychnął zdradzając zniecierpliwienie i wepchał go bezpardonowo do środka. Znowu z zimną krwią wykorzystał zaskoczenie chłopaka i nie napotkał żadnego oporu ze strony Powella. Niech mówią. Jeżeli to porwanie, to przysięgam że to ostatnia rzecz jaką zrobią. Chłopak zacisnął pięści i zęby, zmrużył oczy i poczuł jak adrenalina zaczyna uderzać mu do głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Andrea



Liczba postów : 18
Data dołączenia : 25/10/2013

PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Nie Lis 10, 2013 6:52 pm

Na początku, liczyła że to będzie spokojny dzień, ale jednak nie. Nie mogła na to liczyć, gdyż te wydarzenia zdążyły się o wiele za szybko, przynajmniej na nią. Kiedy poczuła uścisk na swoim ramieniu, zastygła w bezruchu. Alex zaczął warczeć na kobietę.
- Alex cii... Nie bój się, wszystko będzie dobrze... - powiedziała kojącym głosem, po czym spojrzała na nieznajomego chłopaka, posyłając mu pokrzepiające spojrzenie; nic mi nie będzie. Ewentualnie, będzie walczyć, ogłuszy tych i ucieknie... Lecz na razie, musi być cierpliwa. Miała nadzieję, że pies nie rzuci się na nikogo, byłoby naprawdę źle. Życie to tajemnica, tylko dlatego z nimi poszła. Może jednak, za tym niby "porwaniem", kryje się coś więcej? Coś czego nikt naprawdę się nie spodziewa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Wto Lis 12, 2013 10:52 pm

Mężczyzna, który wepchnął Chrisa do samochodu, zaraz później pochwycił obrożę psa Andrei, przytrzymując go w miejscu - i dbając o to, aby zwierzak nie miał możliwości kogokolwiek ugryźć... Lub też wskoczyć do środka w ślad za swoją panią. Co prawda czworonóg próbował się wyrywać, lecz przy aktualnym układzie sił znajdował się na przegranej pozycji.
-Przetransportujemy go osobno, jedźcie już- rzucił jeszcze delikwent, wolną ręką stukając krótko w szybę kierowcy, aby dać mu znak, podczas gdy jego koleżanka zajmowała akurat miejsce na siedzeniu obok prowadzącego. Kiedy ostatnie drzwi się zamknęły, samochód ruszył z miejsca, sprawnie włączając się do ruchu.
-Nie martwcie się, my jesteśmy tymi dobrymi. Względnie- przemówiła blondynka, obracając się nieco, aby móc zerknąć przez ramię na nastolatków. Trzeba przyznać, że to ostatnie słowo dorzuciła jakby po chwili namysłu, co trochę zepsuło efekt...

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Darkhawk



Liczba postów : 148
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Sro Lis 13, 2013 5:19 pm

Chris zaczynał powoli wychodzić z szoku. Zauważył nawet, że nie zaciągnęli go tu samego, ale z dziewczyną z którą zamienił przed chwilą dwa słowa. Sądząc po tym, jak sprawnie ich tu zaciągnęli i że wzięli konkretnie jego i ją, a nie jakichś innych przypadkowych nastolatków poruszających się w spanikowanym tłumie, ci ludzie byli zawodowcami. A więc jedyną szansą Chrisa na ucieczkę był Darkhawk. Ale przecież nie zmieni się w niego tutaj, przy tych ludziach. Zdradziłoby to jego sekretną tożsamość, a tego by nie chciał. Na szczęście usłyszał informację, która go trochę uspokoiła.
- Nie martwcie się, my jesteśmy tymi dobrymi. Względnie.-przemówiła blondynka. Uspokoiła i zaniepokoiła. Czas działać, albo teraz wyciągnę jakieś informacje, albo wcale.
- A co to ma znaczyć, że jesteście dobrymi? Po cholerę wsadziliście mnie do tego auta i co to w ogóle za tłum był?! - Chris postanowił być stanowczy, a więc podniósł głos i starał się brzmieć groźnie. Na jego nieszczęście, mogło to zdradzać że jest w nim coś więcej niż twardy charakter. Zupełnie nie zwrócił na to uwagi, zajęty natychmiastowym uzyskaniem odpowiedzi, a wszystko przez strach, niepokój i ciekawość towarzyszące mu w tej chwili. Strach przed agresją i przymusem zmiany w Darkhawka przy trójce ludzi, którzy doskonale wiedzą jak wygląda. Niepokój o to co przeraziło ludzi z tłumu i zmusiło ich do ucieczki, przecież coś mogło im zagrażać! No i ciekawość. Zdominowała ona inne uczucia, Chris natychmiast chciał wiedzieć jaka jest przyczyna całego tego zajścia.
Chłopak położył dłonie na kolanach i wpatrywał się brązowymi oczami na porywaczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Andrea



Liczba postów : 18
Data dołączenia : 25/10/2013

PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Pon Lis 18, 2013 7:28 am

- Uspokój się. - rzekła o dziwo, dosyć spokojnym tonem Andrea. Jej też było niezbyt to w smak, ale nie można się unosić i wrzeszczeć.
- To prawda, ta sytuacja jest dziwna, więc proszę wyjaśnijcie nam to. - powiedziała, patrząc na chłopaka, a potem w stronę porywaczy. Jednakże, teraz dla niej liczył się jej pies, aby nic się mu nie stało, wtedy byłaby po prostu bardzo, ale to bardzo wściekła. Nie zważałaby na okoliczności, zniszczyłaby swoim krzykiem ten pojazd, nawet jeśli musiałaby zapłacić za to swoim życiem. Teraz zachowywała spokój, lecz była gotowa na ciętą ripostę. Aby się upewnić, że chłopak nie zrobi niczego idiotycznego, dotknęła jego ramienia pokrzepiającym gestem, chcąc mu dodać otuchy, że wszystko się skończy dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Wto Lis 19, 2013 4:43 pm

Po włączeniu się do ruchu kierowca samochodu narzucił całkiem szybkie tempo, w miarę możliwości korzystając z rzadziej uczęszczanych ulic w celu - zapewne - dotarcia na miejsce w jak najkrótszym czasie... Gdziekolwiek by się to "miejsce" nie znajdowało. Prowadzący nie ingerował w rozmowę, skupiając się tylko i wyłącznie na drodze. Cała reszta należała już do blondynki.
-Koleżanka ma rację, pani Powell. Nie trzeba się od razu denerwować. Zajmiemy się wszystkim w parku, tym razem to nie pana zmartwienie... I nie jest to też w tej chwili najistotniejsza kwestia- oznajmiła w pierwszej kolejności, wciąż pozostając lekko obrócona ku młodym. Przez kilka sekund milczała, przyglądając się nastolatkom, po czym wymownie popukała w swój własny - oczywiście przykładnie zapięty - pas.
-Mark świetnie prowadzi, ale ostrożności nigdy za wiele, prawda? Idiotów za kierownicą nie brakuje. Tak czy siak...- znów odwróciła się przodem do kierunku jazdy, teraz zerkając już na tylne siedzenia jedynie w lusterku.
-Przede wszystkim: to nie jest porwanie. Tylko was sobie pożyczyliśmy... Ot, na krótką rozmowę. Po fakcie równie dobrze możemy odstawić was do domów. Tak, oboje. Ucieczki niezbyt się opłacają, jeżeli zawczasu nie przygotuje się dobrego planu na "co dalej"- wyjaśniła, pod koniec skupiając wzrok już tylko na Andrei, do której przeznaczone było to niezbyt emocjonalne pouczenie.
-Możemy was też jednak zabrać w inne miejsce, moim zdaniem o wiele ciekawsze i bardziej ekscytujące. Wybór będzie należał tylko do was. Indywidualnie. Nie kłamię - nie będziemy do niczego zmuszać, bo ostatecznie żadnemu z nas nie wyjdzie to na dobre. Zainteresowani wysłuchaniem mnie?- uniosła lekko jedną brew.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Darkhawk



Liczba postów : 148
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Sro Lis 20, 2013 6:51 pm

Ręka dziewczyny spoczęła na jego ramieniu. Musiał przyznać, że zaimponował mu jej spokój. Pomimo że byli porwani, lub nie jak się teraz okazało, blondynka zachowała zimną krew i na pewno myślała trochę trzeźwiej niż Chris. Co prawda, nie trudno jest być spokojniejszym od niego - wszak czasem chodzi do psychiatry w związku z gniewem, ale dziewczyna miała coś takiego w sobie co niezwykle szybko go uspokoiło. Już nawet nie bał się o to, że mogli go zdemaskować. Do czasu, aż nie usłyszał krótkiej uwagi kobiety od "tych względnie dobrych". Nie wspominałem nic o moim zaniepokojeniu sytuacją w parku. I co znaczyć miało: "tym razem"?
Serce Chrisa rozpoczęło galop. Wiedzieli o jego nocnych wypadach! Wiedzieli wszystko! Po tej sekundzie paniki skarcił się w duchu. Ta kobieta to telepatka. Jeżeli nawet blefowała, to już wie dzięki mojej gorącej głowie. Brawo, Chris. Nigdy nie spotkał telepaty, ale wiedział że na pewno istnieją zważając na liczbę dziwaków biegających po ulicach Wielkiego Jabłka. Nie, żeby sam do nich nie należał. Chłopak westchnął głośno i skupił się na słowach kobiety, cały czas o nich rozmyślając. Więcej zdradzić nie zamierza!
Na prośbę o zapięcie pasów wzruszył tylko ramionami. Prawdopodobnie w momencie zderzenia instynktownie by się przemienił, a skoro Darkhawk wytrzymał bez problemu zderzenie z rozpędzoną kolejką metra to i wypadek samochodowy to dla niego małe miki. Potem nastąpiła propozycja. Szansa, że dowie się w końcu o co chodzi okazała się zbyt kusząca, żeby powiedzieć "nie" i wrócić do domu. W końcu zaspokoi swoją ciekawość.
- No dobrze, to gdzie chcecie nas zabrać? Bo wydaje mi się, że nie jest to Disneyland. - skrzyżował ramiona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Andrea



Liczba postów : 18
Data dołączenia : 25/10/2013

PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Pon Lis 25, 2013 8:47 pm

Andrea lekko się zarumieniła, czując wzrok kobiety na sobie. To była prawda, że uciekła bez jakiekolwiek planu.
- Też jestem szczerze zainteresowana, tym co chcesz nam powiedzieć. - powiedziała, patrząc na nią, po czym na chłopca. Szczerze, naprawdę chciała się dowiedzieć, co chcą od nich. Jej życie, nie, ich życie się zmienia, o sto osiemdziesiąt stopni. Co będzie dalej? Teraz miała się dowiedzieć co będzie z jej życiem. Nie chciała wracać do domu, gdyż wiedziała jaka tam jest teraz atmosfera. Ale to też nie było jej jedynym zmartwieniem. Co będzie z jej ukochanym psem, Aleksandrem? Nie mogą go odstawić do rodziców, ani do schroniska... Nie wytrzymałaby tego, naprawdę. Krzywda zwierząt zawsze na nią źle wpływała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Wto Lis 26, 2013 12:21 am

Blondynka uśmiechnęła się w sposób niemalże uprzejmy - choć oczywiście z tylnych siedzeń dość ciężko było to stwierdzić - jednakże kąciki jej ust zadrgały nieznacznie, zdradzając najwyraźniej kryjące się za tym rozbawienie.
-Zobaczycie, że przy tym miejscu Disneyland to same nudy- zapewniła w pierwszej kolejności, by następnie na dosłownie kilka krótkich sekund zainteresować się jakimś obiektem widocznym za oknem; chyba jednym z mijanych samochodów, lecz nie można tu było mieć żadnej pewności. Szybko jednak kobieta podjęła temat ponownie:
-Bez owijania w bawełnę, jeśli pozwolicie... Na całej naszej planecie pojawia się coraz więcej osób obdarzonych wyjątkowymi zdolnościami - ludzi i nie tylko. Większość z nich niczego istotnego z tym nie robi i właściwie z dwojga złego lepsze jest już właśnie to - bo są i tacy, którzy wykorzystują swoje moce, aby zrealizować wątpliwe moralnie cele. Mówię tu o ogólnie pojętych super przestępcach - złodziejach, najemnikach, mordercach, dyktatorach. Przybywa ich, a nasi obrońcy w większości nie są wieczni. Z czasem będziemy potrzebowali nowych... Więc czemu by ich do tego nie przygotować z wyprzedzeniem? Z grubsza to wam proponuję: szkolenie i członkostwo w przyszłej grupie bohaterów- wyjaśniła.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Darkhawk



Liczba postów : 148
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Sro Lis 27, 2013 2:59 pm

Chris wysłuchał wszystkiego w ciszy i zaczął zastanawiać się nad plusami i minusami propozycji kobiety. Cokolwiek teraz usłyszał, brzmiało to co najmniej podejrzanie. Ale skoro znali już jego tożsamość, to teraz i tak nie miał nic do stracenia. Zaczynał podejrzewać, że za wszystkim stoją ludzie kontrolujący przypadki nadludzi. Jak się nazywała ta tajna agencja? Jakiś dziwny skrót, wiedział o nich od Spider-mana. Kto jak kto, ale on paplał ozorem na prawo i lewo.
Trzeba jednak przyznać, że oferta brzmiała nieźle. Szkolenie u profesjonalnych trenerów, a nie tylko wyciągnie wniosków z własnych, często bolesnych błędów. No i członkostwo w jakiejś grupie byłoby fajne, pomoc innych często jest przydatna. Zdarzało mu się już współpracować w grupie, na przykład z wyżej wymienionym Człowiekiem Pająkiem ale zawsze było to raczej niezamierzone i przypadkowe. Teraz miałby grupę, która byłaby gotów mu pomóc, a on im. Co tu mogło być złe? W końcu będzie mógł zostać superbohaterem na pełny etat. I to właśnie przeważyło:
- Dobra, zgadzam się. To może i jest pochopna decyzja, ale zawsze mogę się wypisać, prawda? - zaakcentował ostatnie słowo, a potem spojrzał na Andreę. Nie przedstawi się jej, dopóki ona też się nie przyłączy. W końcu nie ma zamiaru zdradzać się przed każdym, szczególnie że ona sama musiała mieć jakieś "ciekawe" umiejętności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Andrea



Liczba postów : 18
Data dołączenia : 25/10/2013

PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Sob Lis 30, 2013 11:14 pm

- Zawsze myślałam że jestem jedyna z mocami na świecie.. Jednakże, pomyliłam się. - rzekła blondyneczka, z uśmiechem na twarzy. Na pewno nie jeden raz i nie dwa zdarzą się ciężkie chwile, lecz trzeba żyć dalej. - Zgadzam się. - to było pewna decyzja. Teraz wszystko ulegnie zmianie, nie będzie się musiała martwić o siebie czy też o swojego ukochanego psa. Domyślała się, że tamci już wiedzą że ta bez swojego ukochanego towarzysza nigdzie się nie ruszy. Wiedziała że nie musi się już ukrywać, więc odsłoniła swoją prawą stronę twarzy którą zawsze zasłaniała grzywką. Teraz nie przeszkadzała jej ta blizna na brwi.
- Andrea Larsen, miło mi poznać. - powiedziała wyciągając dłoń w stronę chłopaka. Stary rozdział w jej życiu się zamknął, rozpoczął się nowy, miała szczerą nadzieję że on będzie dużo lepszy niż wcześniejsze życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Nie Gru 01, 2013 7:55 pm

Brwi kobiety uniosły się lekko, a i kierowca zerknął nawet w lusterko, aby móc ujrzeć młodych - lecz wyraz jego twarzy nie uległ akurat żadnym zmianom. Wyglądało na to, że oboje byli przygotowani na ewentualność prowadzenia dłuższej rozmowy i na konieczność przekonywania nastolatków do dołączenia; nie spodziewali się, że pójdzie tak łatwo.
-Prawdę mówiąc nie sądziłam, że istnieje jeszcze w tym kraju ktokolwiek, kto nie słyszał o nadludziach... Ale najwyraźniej informacje nie roznoszą się jednak tak szybko, jak można by się tego było po nich spodziewać. Tak czy siak, możecie mnie nazywać agentką Harris - będziemy mieć ze sobą sporo do czynienia, więc lepiej dla wszystkich, abyśmy się dogadywali. W tej chwili udajemy się do ośrodka treningowego, w którym otrzymacie swoje pokoje. Zagwarantujemy wam wyżywienie i transport. Nie będziecie zamknięci; rozumiemy, że niektórzy z was będą chcieli utrzymywać kontakt z rodziną i przyjaciółmi, ale po prostu informujcie kogoś, jeżeli będziecie planowali nocleg poza bazą- tłumaczyła rzeczowym tonem.
Samochód toczył się kolejnymi ulicami miasta, stosunkowo szybko oddalając się od parku - i kierując się najwyraźniej ku bazie, o której opowiadała agentka.

***

Oficjalnie z/t dla wszystkich, dalej będziemy pisać w tym temacie - oczywiście wprowadzę Was przez mg.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Marcus Garvey Park   Today at 4:53 am

Powrót do góry Go down
 
Marcus Garvey Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Faust Marcus Vizzini
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: