Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kościół

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Kościół   Czw Paź 31, 2013 8:10 pm

Kościół w Santa Monica to miejsce, w którym pobożni mieszkańcy okolicy mogą znaleźć chwilę spokoju i ukojenia. Otwarte drzwi do świątyni oraz przyjazny proboszcz tego przybytku znajdą chwilę dla każdego, w tych trudnych czasach.
Powrót do góry Go down
Wasp

avatar

Liczba postów : 142
Data dołączenia : 20/11/2012

PisanieTemat: Re: Kościół   Pon Gru 16, 2013 4:16 pm

Po około czterdziestu minutach była już na miejscu. Odpowiednio odświeżona, odświętnie ubrana, jak na wizytę w kościele przystało. Przespacerowała się wokół mając nadzieję, że trafi na coś ciekawego. Nie zamierzała popełnić tego samego błędu, jakiego się dopuściła podczas wizyty w sklepie. Miała na sobie obcisłe jeansy, brązowe kozaczki i białą cienką kurtkę. Przechadzając się, zahaczyła ramieniem o niewielki świerk, spostrzegła na nim małego robaczka, któremu prędko wydała instrukcję:
Rozejrzyj się tu ze swoimi kumplami, jeśli trafisz na coś ciekawego, dziwnego co nie pasuje do tego miejsca, ślad zbrodni, trop - przyślij kogoś do mnie. Dyskretnie, jak już uda się cokolwiek namierzyć, pilnuj jak oka w główeczce. Lecę. Będziemy w kontakcie.
Jeśli sama coś znajdzie, oczywiście zbada ową poszlakę. Jeśli nie, rozejrzy się wewnątrz kościoła. Probostwo i inne pomieszczenia nieopodal, a także rozmowę z księżmi zostawi sobie na koniec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kościół   Sob Gru 21, 2013 8:22 am

Insekty natychmiast rozpierzchły się w okolicy, by wykonać polecenie Wasp. Janet zaś postanowiła sama trochę pomyszkować.

Kościół nie robił przytłaczającego wrażenia, był raczej niewielki, lecz zdecydowanie żywy. W środku grupa starszych kobiet modliła się, a jakaś inna przepisywała coś z plakatu z ogłoszeniami z parafii. W oczy Wasp rzuciło się wielkie ogłoszenie o pikniku rodzinnym, które najwidoczniej cieszyło się w zeszłych latach sporą popularnością. Obok tablicy stał nikt inny jak niski, lecz całkiem szczupły ksiądz, rozmawiający z jakimś staruszkiem. Poklepywał go z uśmiechem po plecach, na widok Janet jednak dziwnie zamyślił się, jak gdyby jakimś cudem wiedział, kim jest kobieta. Nie przerwał jednak swojej rozmowy ze starcem aż do czasu, gdy ten odszedł w swoją stronę. Wówczas to Janet została zaczepiona przez opalonego, niskiego księdza.
- Witam serdecznie. Obawiam się, że nie znam panienki, a swoich parafian znam bardzo dobrze... w czym mogę pomóc? - zapytał ciepłym, serdecznym i przyjacielskim tonem kaznodzieja.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3475
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Kościół   Nie Cze 19, 2016 8:52 pm

Oczyszczam temat, żeby mógł być używany przez inne osoby.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Punisher

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Kościół   Nie Cze 19, 2016 11:56 pm

Godzina była późna, a powoli w kościele kończyła się ostatnia dzisiejsza msza. To właśnie w tym czasie, do tego świętego przez co poniektórych miejsca, postanowił wejść Frank. Twardy, pewny siebie wojskowy krok, długi płaszcz sięgający aż do kostek, a także biała czaszka malowana na klatce piersiowej. Nie przeżegnał się, a i tak już od samego wejścia ciążyło na nim kilkadziesiąt obecnych tutaj spojrzeń. Castle się tym nie przejmował, jego wzrok nieustannie wbity był w najważniejszą tutaj personę - w księdza. Sytuacja wyglądała na tyle poważnie, iż w pewnej chwili duchowny przestał wygłaszać swoje cytaty z biblii i zwyczajnie zamilkł. Nie obyło się też od szeptów dochodzących z każdej strony, jednak cała sytuacja zdecydowanie obróciła się w koszmar, kiedy Punisher wyciągnął z płaszcza swojego colta. Akurat dzieliły go niecałe trzy metry od księdza, który to instynktownie zaczynał się wycofywać. Wkrótce oddany został jeden strzał - specjalnie wycelowany w górę.

- Jazda stąd.

Powiedział spokojnie Frank, ogarniając wzrokiem najpierw lewą stronę kościoła, a potem prawą. W zasadzie nawet nie musiał nic mówić, gdyż sam pocisk sprawił, że ludzie jak niczym zwierzęta zaczęli przepychać się między sobą, a nawet deptać po sobie, by tylko uratować swoje cztery litery. To samo uczynić chciał duchowny, lecz jemu się to nie udało. To bowiem on był celem.

Castle złapał go za fraki w okolicach gardła, a następnie razem z nim skierował się do pomieszczenia obok. Musiał działać szybko. Miał tylko kilka minut, nim zjawi się policja. - To jakaś pomyłka! Czego ode mnie chcesz! Chodzi Ci o pieniądze? Weź je, są tutaj! - Wykrzykiwał histerycznie kapłan, a po jego błyszczącej od potu głowie zaczęła spływać pierwsza kropla. W wyniku Punisher cisnął go w ścianę, a następnie podszedł, by teraz stanąć z nim oko w oko. - Popatrz. - Rzekł, wyciągając teraz zza płaszcza kilka wywołanych zdjęć. Na każdym z nich znajdowały się ciała, dużo ciał, ułożonych poziomo tuż obok siebie. Były stosunkowo niskich gabarytów. Odziane w brudną biel oraz czerwoną suknie. - Patrz - Powtórzył zniecierpliwiony, upewniając się, czy aby na pewno starzec nie miał problemów ze słuchem. - N-nie! Nie chcę!

To straszne, prawda? - Frank oddalił się na chwile, po czym wziął do ręki krzyż, który akurat nawinął mu się na oczy. Spojrzał na przedmiot, a następnie znów na księdza. - Proszę!
Otwórz te pierd*lone oczy i spójrz na to co zrobiłeś! Zrób to, albo Ci je wydłubię i wsadzę do mordy - Castle tracił cierpliwość. Kilka razy nawet uderzył winowajce z przysłowiowego "liścia", lecz opierało się to bardziej na otrzeźwieniu, niżeli zrobieniu mu krzywdy. Na to było jeszcze za wcześnie. Liczył, że facet przyzna się do winy. Chciał rozumieć czym kierowali się tacy psychole. - Odkopanie wszystkich zajęło mi sporo czasu. Kilku z nich już tak długo leżało pod ziemią, że musiałem wyjmować ich w kawałkach.
Boże, pomóż mi! - Próbował się modlić, zwrócić o pomoc do pana. Trzeba było przyznać, że miał tupet. - Przestań! Nic Ci to nie da!.
Proszę, nie zrozumiesz tego. - Nie wytrzymał, uronił łzy. W pewnej chwili chciał nawet przykucnąć, lecz w tym samym czasie został przez Franka postawiony na nogi. Co prawda brutalnie, bo za szyję. - Prosisz mnie? Ci niewinni chłopcy zapewne również to robili.
Nie mogłem się powstrzymać ... nie potrafię nawet tego wytłumaczyć. Próbowałem wiele razy, ale to coś jest silniejsze ode mnie. Błagam, musisz mnie zrozumieć. - Wycedził przez łzy i katar, a po chwili w sowich nogach stracił zupełnie władze. Podtrzymywał go już tylko Punisher, który teraz po raz pierwszy od naprawdę dłuższego czasu się uśmiechnął. Castle wiedział coś o tym. On sam przecież trzymał w swojej duszy takiego mrocznego pasażera, nad którym poniekąd nie ma kontroli. I tak, to zdecydowanie jest silniejsze. Nawet teraz zaczęły swędzieć go łapska, kiedy pomyślał sobie, że takich skur*ysynów jak ten gość chodziło po tym świecie znacznie więcej. Tacy, którzy ukrywali swoje prawdziwe oblicze za kimś świętym, bądź inną poważaną osobistością. - Uwierz mi, doskonale Cię rozumiem. Bo wiesz... ja również nie potrafię sobie pomóc. - Objaśnił, co nawet sprawiło, iż w pewnej chwili winowajca poczuł się lepiej. Kapłan bowiem nie spodziewał się, że stoi przed nim właśnie ktoś taki jak on. W jego oku nawet błysło światełko nadziei, bo skoro byli tacy sami, to być może jakoś się dogadają, prawda? - Ale dzieciom nigdy bym czegoś takiego nie zrobił. Nigdy. W życiu. Dzieciom.
Dlaczego? - Zapytał zdziwiony starzec. - Ponieważ mam zasady.

W tej chwili konwersacja dobiegła końca. Castle wyjął z kieszeni dyktafon, po czym na oczach świętego go wyłączył. Nim w ogóle starzec zdążył jakoś zareagować, jego brzuch przeszył pocisk wystrzelony z colta. Rana od kuli była niemała, więc Punisher postanowił jeszcze wcisnąć w nią krzyż, który wcześniej trzymał w dłoni. Ciało runęło na marmurową podłogę jak niczym kłoda, a kiedy w oddali usłyszeć można było dźwięk policyjnego "koguta", mściciel wystrzelił kolejny pocisk, tym razem wycelowany już w głowę denata. Zdjęcia zwłok rzucił gdzieś obok, a dyktafon z nagraniem położył tuż obok uśmierconego. Robota została wykonana. Teraz wystarczyło tylko spokojnym krokiem opuścić kościół tylnym wyjściem.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kościół   

Powrót do góry Go down
 
Kościół
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Los Angeles :: Santa Monica-
Skocz do: