Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Prywatne laboratorium doktora Bannera

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Czw Maj 29, 2014 6:32 pm




Laboratorium podzielone jest na dwie części - mniejszą biologiczno-chemiczno-medyczną oraz zdecydowanie większą i przystosowaną do szerszego spektrum badań.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Tony Stark
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 348
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Czw Maj 29, 2014 7:04 pm

Przybycie do Avengers Tower i jazda windą z lądowiska od razu na poziom Bruce'a nie były niczym szczególnym, nawet gdy ta 'podróż' miała miejsce w zbroi. Tony kazał JARVISowi uprzedzić Bruce'a o swoim przybyciu na minutę przed, ale żeby nie mówił, z jakiego powodu przychodzi. Często pojawiał się u Bruce'a ot tak, wolał na razie nie wywoływać paniki u nikogo innego niż u siebie. Zwłaszcza nie u Bruce'a. Wparował do laboratorium i bez zbędnych ceregieli ściągnął hełm, ale pozwolił mówić JARVISowi.

- Doktorze Banner, mogę pana zapewnić, że to jest Anthony Stark, jednak wygląda na to, że podczas ataku na Star Industries, który miał przed momentem miejsce, został podmieniony jego chromosom Y. Moje skany fabryki na razie nie są całkowicie zakończone, ale i nic nie wykryłem.

JARVIS brzmiał jak zawsze, ale mówił nieco szybciej. Tony uśmiechnął się i ruchem dłoni rozkazał zbroi opaść. Od razu poczuł włosy, o wiele dłuższe, niż powinien je mieć, opadające mu na ramiona i na twarz. Oraz mógł odetchnąć, kiedy piersi (hm, dość ładne piersi, nie za wielkie, nie za małe) przestały być uciskane przez panel zbroi.

- Ta-da - wykrztusił, rozkładając ręce. - Masz gdzieś tu lustro, bo jeszcze siebie nie widziałem?

Tony z kolei mówił wolniej, ale za to nie tylko zmienionym głosem, ale na pewno wyższym, niż powinien mieć. Spodnie wydawały się pasować na krągłych biodrach, ale już niżej wyglądały jak worki. Bluzka była jakby za duża, wszędzie oprócz obwodu piersi. I kiedy Tony o tym pomyślał, od razu w panice opuścił kołnierz bluzki i przyjrzał się reaktorowi, który wyglądał na nieco wygięty od dołu, ale poza tym nadal działał.

- Wykonałem już skan, sir - oznajmił JARVIS. - Reaktor działa prawidłowo mimo przemieszczenia i nie przewiduję zmian w tym zakresie.

Chociaż coś, pomyślał Tony i spojrzał żałośnie na Bruce'a.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bruce Banner

avatar

Liczba postów : 122
Data dołączenia : 26/09/2012

PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Pią Maj 30, 2014 6:31 pm

Bannerowi naprawdę przydał się taki odpoczynek w laboratorium. Po kilku ostatnich misjach 'w terenie' miał już dość zmieniania się w Hulka. Tutaj mógł spokojnie, w ciszy i samotności prowadzić swoje badania - czyli robić to, co lubi najbardziej. Nikt mu nie przeszkadzał, w tle leciała muzyka - było wręcz idealnie. Od czasu do czasu odzywał się tylko Jarvis, który chętnie służył doktorowi pomocą. W pewnym momencie poinformował go, iż niebawem przybędzie tu Tony Stark. Bruce nie przejął się tym zbytnio. Takie przyjacielskie wizyty zdarzały się dość często - posiedzieli tu, pogadali, popracowali razem, takie tam. Wrócił więc do badania jakichś kosmicznych śmieci, które podesłał mu SHIELD.
Po chwili drzwi do laboratorium otworzyły się i ktoś wszedł do środka. Banner usłyszał charakterystyczny, metaliczny dźwięk zbroi Iron Mana, nie odwracał się więc nawet by sprawdzić kto wszedł.
-Cześć, Tony - przywitał się, nie odrywając wzroku od próbki, którą właśnie oglądał pod mikroskopem. Obrócił się dopiero wtedy, gdy chciał przenieść materiał w inne miejsce. Nie udało mu się to jednak, gdyż zaskoczony tym co zobaczył, upuścił ją na podłogę, rozbijając szkiełko. Przez długi moment wpatrywał się tylko w przyjacie...przyjaciółkę, nie wierząc własnym oczom. Zastanawiał się, czy to na pewno jest Stark. Po chwili jednak Jarvis to potwierdził i doktor nie miał już żadnych wątpliwości.
Zamknął otwartą wcześniej szeroko buzię tylko po to, by za moment wybuchnąć głośnym śmiechem. Naprawdę nie spodziewał się zobaczyć tu Anthony'ego Starka - miliardera, geniusza, playboya, filantropa... kobietę. Śmiał się przez dobre kilkadziesiąt sekund, po chwili jednak wrócił poważny wyraz twarzy.
-Nie, nie mam lustra w laboratorium. Przejrzyj się w jednym z monitorów, czy coś - uśmiechnął się szeroko, tym razem śmiejąc się już trochę ciszej. Antonina - kto by pomyślał... -Zaraz się tym zajmiemy i wrócisz do swojej normalnej postaci. Chyba.
Bruce nie był pewien, czy umie zmienić mu płeć, ale mógłby spróbować. Skoro ktoś już to wcześniej zrobił... no właśnie, jak ktoś to wcześniej zrobił? Doktor zastanawiał się nad naukowym wyjaśnieniem i rozwiązaniem. Gorzej, jeśli ktoś użył do tego magii, czy czegoś w tym stylu. Wtedy przemiana Starka nie będzie taka prosta, a być może - w najgorszym przypadku- na zawsze zostanie kobietą.
-Jarvis, prześlij mi jego... jej skan na ekran - rozkazał, wskazując na jeden z monitorów. W zasadzie, sam nie wiedział jak zabrać się za 'odmienianie' kolegi. -A teraz opowiedz jak to się stało - oparł się o jeden ze stołów, wpatrując się z uśmiechem w nową formę Iron Mana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tony Stark
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 348
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Sob Maj 31, 2014 12:16 pm

Cóż. Nie wiedział, czego się spodziewać, ale kilka scenariuszy przeszło mu przez głowę. W żadnym z nich jednak Bruce się nie śmiał, a przynajmniej nie tak mocno. I nie tak długo. I nie był tak bardzo zadowolony, że uśmiech nie mógł ześć mu z twarzy przez jakiś czas. Poczuł, jak na policzki wpływa mu rumieniec złości, ale zaraz zbladł, bo nie rumienił się od 1994.

- No bardzo śmieszne - burknął, pocierając dłońmi twarz i odgarniając niesforne włosy do tyłu. Zawsze lubił, kiedy kobiety mają włosy dłuższe niż do ramion, ale teraz widział, jak bardzo takowe mogły przeszkadzać i zastanawiał się, dlaczego jakakolwiek kobieta by się na to godziła.

Ale zamiast przejrzeć się w monitorze, kazał JARVISowi pokazać trójwymiarowe nagranie. Tuż przed Tonym pojawiła się kobieta w jego ubraniach i z reaktorem prześwitującym przez bluzkę trochę nad biustem. Tony uniósł brwi i obejrzał siebie dookoła, po czym przyłożył pięści na biodra i wyszczerzył się.

- Bruce, zobacz - powiedział, chociaż był świadomy, że Bruce pewnie już na niego patrzy, aby wybadać, skąd się to wszystko... wzięło. - Brałbym się.

Spojrzał w końcu na doktora i z zadowoleniem zauważył, że już myśli o tym problemie w kwestii naukowej. Bardzo dobrze. Tylko Tony czułby się lepiej, gdyby Bruce nie wyglądał na tak uchachanego. Chociaż z dwojga złego lepszy uchachany niż zielony.

- Byłem w Malibu, JARVIS mnie poinformował, że ktoś włamuje się do fabryki w Nowym Jorku. No to przyleciałem, ale JARVIS załatwił jednego, a niejaki Nova zajął się kolejnym. Trochę pomogłem. Pewnie też War Machine będę się musiał zająć, ale to jest ważniejsze. - Przy 'to' wskazał na siebie. - Cały czas byłem w zbroi, ale jak doszedłem do bezpiecznego skupiska pracowników, to ściągnąłem hełm i po paru chwilach stąło się to. - Znowu wskazał na siebie. - JARVIS jeszcze skanuje, założyłem kwarantannę... i chyba nie powinienem się u Ciebie pokazywać. Uch. Wybaczysz, jak też się w kobietę zmienisz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bruce Banner

avatar

Liczba postów : 122
Data dołączenia : 26/09/2012

PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Nie Cze 01, 2014 8:09 pm

Bruce powinien już zabrać się do pracy, zamiast tego jednak stał tylko i wpatrywał się w Starka z uśmiechem. Mimo zapewnień Jarvisa i samego zmienionego, Banner dalej nie wierzył w to, co widzi. Jak ktoś w ogóle tego dokonał? Zmiana płci jest przecież możliwa, ale w tak krótkim czasie i tak... dokładnie? No nic, pozostało tylko uważnie to zbadać i próbować naprawić.
No właśnie, na twarzy doktora znowu pojawiła się powaga, która teraz miała tam zostać na dłużej. Dokładnie obserwował Tony'ego i myślał od czego zacząć badania i ewentualne próby przywrócenia mu poprzedniej postaci. Jeszcze nie zaczął dokładniejszych obserwacji, a już wiedział, że będzie to niezwykle trudne. To być może jedno z trudniejszych zadań w jego życiu. Ale i ciekawszych. Musiał jednak dać radę - w końcu jego przyjaciel na niego liczył. No i Bruce pocieszał się faktem, że ktoś już to zrobił, więc jest to możliwe. Cholera, ten ktoś jest naprawdę dobry. Lepszy od Bruce'a... nieważne, z powrotem do pracy! Czekał aż Jarvis prześle mu skan ciała Tony'ego, będzie mógł je dokładnie zbadać, być może się czegoś dowie. Później może pobierze mu krew i zrobi kilka innych niezbędnych rzeczy. Hm, chyba trochę jeszcze posiedzą w laboratorium. Chyba na pewno.
Uśmiechnął się tylko delikatnie, gdy Stark skomentował swój nowy wizerunek, który pokazał mu Jarvis. Potem wsłuchał się w historię opowiadaną przez znajomego.
I nie wydarzyło się w niej nic, co mogłoby spowodować zmianę płci. Tak się przynajmniej Bannerowi wydawało. Może miały na to wpływ jakieś jeszcze wcześniejsze wydarzenia, a proces po prostu długo trwał?
-I nic dziwnego się wcześniej nie działo? - zapytał unosząc brew. Doktor wolałby znać źródło problemu. To czyniłoby odmianę nieco łatwiejszą. Ale nic, musiał radzić sobie z tym co ma, czyli kobiecym Starkiem. -Wybaczę. Będziemy mieli więcej obiektów do badań - zażartował. Swoją drogą, to mogłoby być naprawdę ciekawe. Bo Hulk też byłby kobietą, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tony Stark
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 348
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Wto Cze 03, 2014 3:49 pm

- Pracowałem w warsztacie nad zbroją. Nie miałem kontaktu z niczym nadzwyczajnym - odpowiedział na pytanie doktora.

Zmarszczył brwi i machnął ręką, a JARVIS poprawnie zrozumiał gest i wyłączył obraz. Tony spojrzał po sobie jeszcze raz i zrobił krok w stronę monitorów, aby przejrzeć skany, jednak prawie się przewrócił o swoje własne spodnie. Nie przydarzyło mu się to od czasu, kiedy... no, kiedy ostatnio był zalany w trupa. Z determinacją ściągnął buty i zaraz za nimi spodnie, zostając w męskich bokserkach i koszulce, która sięgała jej za tyłek. Przynajmniej będzie mógł chodzić. Z zainteresowaniem przyjrzał się swoim nogom.

- Hej, Bruce - zwrócił jego uwagę i podszedł tak blisko, żeby oprzeć nogę o konsolę. - Jestem pewny, że kobiety z ogolonymi nogami się nie rodzą, więc dlaczego te moje są takie... gładkie? - Przejechał ręką od łydki do uda, mrużąc oczy. Dotknął ręką włosów. - Swoją drogą, one też nie powinny tak urosnąć. Ugryzł policzek od środka, zastanawiając się.

Jak to możliwe, że nie tylko zmienił płeć, ale i uzyskał wygląd 'zadbanej' kobiety, a nie 'mężczyzny zamienionego w kobietę'? Spojrzał na swoje paznokcie, które były nieco dłuższe i delikatnie wymanicure'owane. Nogi, jak już wcześniej zauważył, były idealnie gładkie. No i czy włosy nie powinny pozostać takiej samej długości? Starał się podchodzić do tego od jak najbardziej naukowej strony, aby nie wpaść w panikę. Jak to JARVIS powiedział? Chromosom Y został podmieniony...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bruce Banner

avatar

Liczba postów : 122
Data dołączenia : 26/09/2012

PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Pią Cze 06, 2014 9:46 pm

Bruce kiwał głową, słuchając Starka i zastanawiając się nad jakimś naukowym wyjaśnieniem. Wciąż nie mógł wyjść z podziwu dla osoby, która to zrobiła. Będzie musiał się z nią spotkać!
...Jak już będzie siedziała w jakimś więzieniu za zrobienie czegoś takiego, oczywiście. W końcu zmiana płci miliardera-avengera to nie byle co i chyba jakaś kara będzie za to wymierzona.
Banner tak zajął się przyjacielem, że zapomniał o kosmicznych fragmentach...czegoś, które jakiś czas temu upuścił na ziemię. Oczywiście, te badania mogą poczekać, ale doktor schylił się i sprzątnął rozbite szkiełko i przedmiot obserwacji. Teraz jednak miał ważniejsze sprawy na głowie. Rozbierającego się Tony'ego-kobietę. Hej, co? To było dziwne, Bruce jednak szybko zrozumiał, po co to zrobił(a?). Poprawił tylko okulary i odchrząknął, by zacząć dokładniej przyglądać się nogom panny Stark.
-Tak, to... interesujące - stwierdził zaintrygowany Banner, przyglądając się Tony'emu. Miał rację. Włosy (na głowie i innych częściach ciała) powinny raczej zostać, jakie były. Bruce co raz bardziej bał się, że przemiana mogła mieć jakieś kosmiczne lub magiczne pochodzenie, a z tym mógłby sobie nie poradzić.
No, teraz doktor mógł to trochę dokładniej zbadać, gdyż Jarvis przesłał skan na jego komputer. Spojrzał na monitor, przez chwilę dokładnie go analizując, po czym zwrócił się w stronę kolegi (koleżanki?).
-Z tego wynika, że jesteś stuprocentową i, no cóż, jakby naturalną kobietą - powiedział. Nie było żadnego śladu po poprzedniej płci Iron Mana. Ten, kto to zrobił, zrobił to naprawdę dobrze. -Mogę pobrać twoją krew?- zapytał, podchodząc do niego/niej ze strzykawką. Przydałaby mu się ona do badań, zdecydowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tony Stark
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 348
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Sob Cze 07, 2014 2:40 pm

Bruce miał szczęście, że Tony nie czyta w myślach, bo wątpienie w jego męskość pomimo zmiany płci to coś naprawdę niegodnego. Mimo że Tony był pewny swojej męskości, to nie podobałoby mu się to, że Bruce tak łatwo używa damskich zwrotów, kiedy o nim teraz myśli.

Zmarszczył brwi po oświadczeniu Bruce'a i również przejrzał skany. Owszem, było na nich widać wszystko, co potrzeba, ale nie powstrzymało to Tony'ego od złapania się między nogami i rzucił sobie pochmurne spojrzenie, wyczuwając brak penisa. Był w końcu bardzo zżyty ze swoim penisem.

- Bierz tyle krwi, ile chcesz, jeśli to ma jakoś pomóc mi powrócić do dawnej postaci. - Wyciągnął rękę do Bruce'a, aby pobrał krew, a sam skupił się na skumulowaniu wszystkiego, co wie. Jest kobietą, a był mężczyzną. Był zadbanym mężczyzną, owszem, ale na pewno nie golił nóg ani nie miał tak długich włosów na głowie, więc coś tu nie gra. Podmieniony chromosom Y... Zbladł trochę. - Bruce. Hej, Bruce. Czytałeś coś ostatnio o teoriach międzywymiarowych?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bruce Banner

avatar

Liczba postów : 122
Data dołączenia : 26/09/2012

PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Czw Cze 12, 2014 7:44 pm

Mimo iż Bruce zdążył już przywyknąć do widoku, który miał przed sobą, to na jego twarzy i tak od czasu do czasu pojawiał się drobny uśmiech. Była to zdecydowanie najdziwniejsza(i tym samym najśmieszniejsza) sytuacja w ciągu ostatnich kilku dni. Może tygodni. A dzwinych sytuacji w życiu Avengera jest naprawdę wiele, uwierzcie. Nie powinna jednak wywoływać śmiechu, w końcu to poważna sprawa. Jego przyjaciel być może na zawsze zostanie kobietą, a on się tak bezczelnie szczerzył. No ale co mógł zrobić, obecny wygląd Starka naprawdę poprawiał mu humor. Starał się jednak z tym skrywać, by jego 'science bro' nie poczuł się tym urażony, czy coś.
Musiał więc zająć się dalszymi badaniami, jeśli chciał, by dawny Tony wrócił. A chciał. Oboje chcieli. Przeglądał skany, przesuwając palcem po ekranie, obracając trójwymiarowym modelem ciała przyjaci...ółki, powiększając w niektórych miejscach. Jedyne co widział, to zwykła kobieta. Ani śladu po poprzednim wcieleniu miliardera. No, może poza reaktorem, kolorem włosów i innymi szczegółami. Nikt jednak nie powiedziałby, że była kiedyś facetem. A to źle. Banner będzie musiał zmieniać mu płeć... od podstaw. Już kombinował jak to zrobić. Cały czas powtarzał sobie w głowie słowa Jarvisa - chromosom Y został podmieniony. Ale jak? Może ktoś posiada supermoc "podmieniania chromosomów" i chciał sobie zrobić żarty z popularnego playboya i filantropa? Albo nie umie tej mocy kontrolować i zrobił to przez przypadek? Niee, to głupie. To pewnie robota kogoś, kto ma dostęp do narawdę wysokich technologii. Naprawdę-naprawdę wysokich. Prawdopodobnie kosmicznych.
Banner potrzebował więcej, nie wystarczały mu jarvisowe skany. Wbił w rękę panny Stark igłę, by pobrać jej krew, którą po chwili przeniósł na szkło leżące na stole. Szybko wyjął z jednej z szafek swój naukowy mikroskop, któym tak lubił się posługiwać i zabrał się do badań. Nie odrywając wzroku od próbki, odpowiedział Starkowi:
-Czytałem, oczywiście, że czytałem - mówił prawdę, bo naprawdę go to interesowało. Szczególnie w erze kosmitów i nordyckich bogów. Czytał takie teorie, tworzył własne, myślał nad nimi. Odwrócił się do Starka, zapoprzestając na chwilę obserwacji. -Sądzisz, że może to mieć jakiś związek z twoją... przemianą?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tony Stark
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 348
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Nie Cze 15, 2014 1:20 pm

W głowie Tony'ego wciąż toczyła się walka ciekawości z... może nie rozpaczą, ale po prostu nieprzyjemnym emocjonalnym uczuciem zmiany płci. Wiedział, że to naukowa niemożliwość - taka całkowita i doszczętna zmiana, nie sama zamiana - dlatego ciekawość dzieliła się na ciekawość naukową i... cóż. Tony był tylko słabym mężczyzną, więc pewnie myślał o tym, co każdy mężczyzna w jego skórze - jak "to" (i "tamto") działa. Pozostaje kwestia moralności, której Tony by nie miał, gdyby to ciało było po prostu jego, ale innej płci. Ale teraz... cóż, to najprawdopodobniej nie było jego ciało.

- No a nie? - odpowiedział Bruce'owi, znowu pokazując swoje nogi. - Przecież normalnie... no, nienormalnie... wiesz, o co mi chodzi. Taka zamiana nie powinna mieć miejsca. Musisz mi uwierzyć, że nie golę nóg, to za dużo roboty. - Beztrosko odsunął pas bokserek i zajrzał w dół. Zagwizdał i uniósł brwi. - Podcinam się trochę dla komfortu partnerki, jeśli wiesz o co mi chodzi, ale na pewno nie woskuję. To wygląda, jakby tam laser nawet działał. - Skończył oględziny dołu. - W każdym razie słuchaj, to jestem ja, ale nie ja. Z twarzy siebie przypominam, na ile mogę siebie przypominać, ale cała reszta? Nie wiem, dlaczego JARVIS użył słowa "podmieniony", ale najwyraźniej trafił w dziesiątkę. - Podwinął rękawy koszulki, żeby zobaczyć, jak się mają pachy (bo jak oględziny, to na całego), kiedy jego wzrok zatrzymał się na prawym ramieniu. Na którym znajdował się tatuaż tarczy Kapitana Ameryki. Tony zrobił minę.

Kapitan Ameryka pewnie nie miałby problemów z moralnością i zostawiłby (nie)swoje ciało w spokoju. Ale Tony nie jest Kapitanem Ameryką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bruce Banner

avatar

Liczba postów : 122
Data dołączenia : 26/09/2012

PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Sro Cze 18, 2014 8:43 pm

Teorie międzywymiarowe - no, to faktycznie mogło mieć jakiś związek z przemianą Starka. Jeśli jednak to prawda, że jest to ciało Tony'ego z innego wymiaru z umysłem 'zwykłego' miliardera, to sprawia to, że sprawa staje się trochę bardziej skomplikowana. Odmienianie go będzie pewnie znacznie trudniejsze, nie bardzo więc to wyjaśnienie Bannerowi odpowiadało. Ale nie wykluczał go, było niestety bardzo prawdopodobne. Ciekawe jeszcze, czy w takim razie, ktoś płeć zmienił mu celowo(a jeśli tak, to kto) czy może doszło do tego przez przypadek w wyniku jakiegoś zderzenia dwóch wymiarów... czy coś.
Bruce ciągle się nad tym zastanawiał, wciąż badając pod mikroskopem krew przyjaciela(przyjaciółki). Swoją drogą, znowu nie było w niej nic nadzwyczajnego - krew jak krew, nic nie można było z niej wynieść. Ale może się jeszcze przyda. Doktor odłożył szkiełko na stół i odwrócił się na obrotowym krześle w stronę Tony'ego.
-Więc twierdzisz, że... jesteś sobą z innego wymiaru, tak? - zaśmiał się po cichu - -Niee, to niemożliwe - dodał Banner, który mimo wszystko chciał wykluczyć tę opcję. Chciał mieć nadzieję, że uda im się to 'wyleczyć' jakimiś prostymi, naukowymi metodami, bez mieszania w to innych wszechświatów. -Chociaż może...
W sprawie golenia się 'tam na dole' uwierzył mu na słowo, nie miał zamiaru tego sprawdzać. Tak, to kolejny argument świadczący o tym, że Tony został całkowicie podmieniony.
A potem Stark podwinął rękaw, a oczom doktora ukazał się tatuaż z tarczą Kapitana Ameryki. Zmarszczył brwi, przyglądając się mu przez chwilę. Ponownie się po cichu zaśmiał. Albo Iron Man cały czas coś przed światem ukrywał, albo jego wersja z innego wymiaru jest wielkim fanem Steve'a.
-Tego... - wskazał na tarczę - też wcześniej nie miałeś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tony Stark
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 348
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Pią Cze 20, 2014 2:41 pm

Nie wiedział, czy gorzej będzie zachować to dla siebie, czy jednak lepiej w końcu to wyrzucić. Latem w końcu na pewno przypomni sobie, gdzie w Wieży jest basen i Avengersi będą chcieli również skorzystać... Spojrzał ponuro na tatuaż.

- Byłem bardzo młody i w głowie miałem same historie Howarda o wspaniałości, jaką jest Kapitan Ameryka. Oczywiście, że musiałem sobie zrobić trwały ślad - wymamrotał. Skrzywił się, przypominając sobie reakcję Howarda na to, że w tak niebezpiecznych czasach zrobił coś tak głupiego jak poszedł pod igłę. AIDS dopiero zaczynało wychylać głowę, ale Tony i tak miał szczęście, że nie zachorował. - To jakiś międzywymiarowy constans.

Wrócił do teraźniejszości. Teorie międzynarodowe mają to do siebie, że są jeszcze nieodkryte, a temu trudne do uwierzenia. Teraz w sumie Tony trochę żałował, że nie poszedł do Jane Foster ze swoim "problemem". Chociaż... nie znali się jako-tako, więc mogła go wyśmiać (otwarcie, nie tak jak Bruce, dobry kumpel, tylko na początku i potem pod nosem) czy... hm, cokolwiek z nim zrobić, dlatego jednak dobrze, że przyszedł do Bruce'a. Pozostało pytanie: czy ta podmiana - Tony już się uparł i brnie dalej w swoją teorię - zadziałała w obie strony, czy po prostu wszechświat odbija jego osobę pod innym kątem, jak światło, przez co teraz Tony wygląda jak Tony z innego uniwersum, jak kolor niebieski, a nie jak Tony stąd, kolor czerwony. Czy może jeszcze inaczej, to zwykła kopia? Ach, ale kopia sugerowałaby pozbycie się starego ciała i wprowadzenie na jego miejsce nowego, kopii; Tony był w zbroi, kiedy to się stało, chroniony przed wieloma czynnikami, więc tę ostatnią teorię odrzucił.

- Jesteś widzę bardzo zdecydowany - skwitował jego niezdecydowane słowa i spojrzał na szkiełko z jego krwią. - Coś ci moja krew powiedziała? - zapytał gorliwie, mając nadzieję, że krew skrywa w sobie tajemnice do podróży międzywymiarowych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bruce Banner

avatar

Liczba postów : 122
Data dołączenia : 26/09/2012

PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Sro Cze 25, 2014 7:37 pm

Wpatrywał się w tarczę i milczał. Ciężko było stwierdzić, czy to co malowało się teraz na jego twarzy to niedowierzanie, zaskoczenie, czy po prostu już myślał nad jakimiś naukowymi sprawami. Tak naprawdę, wszystko naraz. Bo był zdziwiony tym co zobaczył, w końcu nie wiedział, że Tony posiadał taki tatuaż. Ani że w ogóle tak interesował się Capem w dzieciństwie (i raczej tego nie okazywał, kiedy się spotykali), ale ważniejsze było odmienienie Starka i to na tym się teraz skupiał. Kiwnął więc tylko głową, delikatnie się uśmiechając.
A więc zostało coś z "prawdziwego" Starka. Chociaż równie dobrze, tamten z innego wymiaru mógł być jedynie kobiecą wersją tego tutaj - więc też był(a) zafascynowany Kapitanem i też zrobił(a) sobie tatuaż z tarczą.
No dobra, załóżmy, że Banner już uwierzył w międzywymiarową teorię przyjaciela - bo to ona wydawała się najbardziej wiarygodna. Więc tę wersję Bruce rozpatrywał pod każdym możliwym kątem i myślał, jak mogło dojść do tej 'podmianki'. Krew nic nie wykazała... uch, to wszystko było takie trudne.
-Nic - odpowiedział krótko, zgodnie z prawdą. -Żadnych dziwnych substancji, nienaturalnych zmian - krew jak krew - dodał, podnosząc jeszcze szkiełko i wpatrując się w nie już bez mikroskopu. -W ciągu najbliższych dni przeprowadzę dokładniejsze badania, poczytam coś na temat teorii międzywymiarowych, może coś wykombinuję. Ale nie myśl, że wyjdziesz stąd dziś jako facet
Bo to jedyne co mógł zrobić. Będzie siedział w laboratorium przez kilka najbliższych dni(jak nie tygodni) i myślał, i badał, i analizował.
-Chyba...chyba już nie będę cie potrzebował. Możesz iść, pokazać się innym, zająć się swoimi sprawami - uśmiechnął się na pożegnanie i wrócił do pracy przy skanie od Jarvisa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tony Stark
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 348
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Sob Cze 28, 2014 10:11 am

Westchnął tylko słysząc, że jego krew nie była kluczem do tajemnicy tej przemiany. Będzie musiał przekazać Pepper, żeby była gotowa na dziwne dni, które pewnie będą trwały do czasu, kiedy Tony nie wróci do normy.

- Czyli co, czekać i może coś wykombinujesz? Ugh. - Skoro Bruce, który zajmuje się genetyką, nic nie znalazł, to pora udać się do innych specjalistów. - Dobra. - rzucił, po czym chciał wejść w zbroję, ale zrezygnował. Uch, będzie musiał posiedzieć trochę w warsztacie i... - Dobra - powtórzył, po czym rozkazał Jarvisowi zaprowadzić zbroję do warsztatu. Tony zajmie się tym później.

Pomachał Bruce'owi wychodząc i zastanawiał się, gdzie najlepiej teraz się udać - aby albo potwierdzić, albo obalić teorię międzywymiarową. Chyba miał jakiś pomysł...

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bruce Banner

avatar

Liczba postów : 122
Data dołączenia : 26/09/2012

PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Wto Paź 30, 2018 10:11 am

Gdy tylko znalazł się w swoim laboratorium od razu zrozumiał że wcześniejszy wybór bazy Tarczy był błędem. Powinien od razu udać się tutaj i nie nękany przez nikogo, zając się swoją pracą. Najlepiej jeśli zawczasu zawiesi na drzwiach informacje iż jest zajęty. Bruce nie był w stanie dostarczyć tutaj całych szczątków robota, jednak był przekonany że wydobył z nich najważniejszą część. Od początku zastanawiał się nad sposobem w jakim sterowane są santinele. Próbował znaleźć odpowiedź na pytanie, czy te wszystkie skoordynowane natarcia na miasta i wybór tak wielu celów, miało za zadanie rozproszenie obrony i przykrycie jednego konkretnego ataku? A jeśli tak to co nim było? A może każda taka ofensywa była częściom większej strategii?
Mając dostęp do technologii Tony’ego, doktor Banner mógł przeprowadzić szybką analizę statystyczną wszystkich zaatakowanych obiektów pod kątem ich przeznaczenia i funkcjonalności, a ponadto był przekonany iż właśnie wszedł w posiadanie czegoś co w wyglądało jak modem, więc jeśli roboty miały jakąś formę komunikacji, to on sam właśnie stał u progu wbicia się w ową sieć. Zakładając oczywiście ze uda mu się uruchomić cenną zdobycz. Póki co Bruce doszedł do wniosku że będzie musiał porozmawiać z Tonym na temat zatrudnienia w Avengers Tower jakiś asystentów. Ostatnimi czasu Stark rzadko był tu obecny, a przecież warto byłoby przekazać w czyjeś ręce rozpoczętą przez niego misje i spuściznę wszystkich dotychczasowych dokonań. Chociaż szczerze mówiąc Bannerowi najbardziej potrzebna była pomoc kogoś kto potrafiłby posługiwać się lutownicą i byłby w stanie wlutować uszkodzony tranzystor. W przeciwnym wypadku jego wielkie odkrycie będzie musiało poczekać w kolejce.
Pozostawała tez kwestia komunikatu który wezwał go do wieży.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Sro Paź 31, 2018 1:03 pm

Od samego wejścia do Avengers Tower, aż po dotarcie do swojego laboratorium, Bruce mógł zauważyć kilka nietypowych rzeczy - o ile oczywiście zwracał większą uwagę na swoje otoczenie. Rzecz jasna nie byłoby mu trudno zorientować się, że niższe piętra budynku przyjęły ludzi z ulicy, udzielając im schronienia, a także pomocy medycznej ze strony tych pracowników wieży, którzy posiadali w tym kierunku jakieś wykształcenie. Tłum był spory, więc praktycznie nie dałoby się go przeoczyć. Mężczyźnie mogło z kolei umknąć to, że nigdzie nie natknął się na nikogo z drużyny - ani nawet na żadnych członków S.H.I.E.L.D., którzy potrafili czasem kręcić się w pobliżu. Najwyraźniej wszyscy do tego zdolni wciąż przebywali gdzieś w terenie.
Działanie bez pomocy Jarvisa sprawiało trochę problemów, lecz raczej pod postacią niedogodności niż poważnych utrudnień. Zazwyczaj AI mogło wykonywać sporą część pracy i wystarczyło wydać mu odpowiednie polecenie, teraz zaś należało się tym wszystkim zajmować osobiście. Na szczęście nawet bez sztucznej inteligencji sprzęt Starka pozwalał na wiele i mógł analizować dane na temat ataku Sentineli - tyle że póki co nie znalazł jeszcze żadnego schematu... Pomijając ten oczywisty: że maszyny zaatakowały tylko duże skupiska ludności, koncentrując się na grupach, a nie na jednostkach. Wyróżniać zdawała się jedynie sytuacja w Waszyngtonie, która rozpoczęła całą akcję; nie dość, że tam doszło do bezpośredniego ataku na budynek - podczas gdy na ogół roboty ignorowały budowle - to jeszcze w początkowej fazie Sentinele sprawiały wrażenie, jakby czegoś lub kogoś szukały, zamiast bezmyślnie uderzać w każdy żywy cel.
Komputery wciąż jeszcze przeglądały zebrane z całego kraju materiały, gdy za plecami Bruce'a rozległ się nietypowy odgłos... Jak gdyby metalu przecinającego powietrze. Obejrzenie się w tym kierunku ukazałoby fragment sporego, szerokiego ostrza - wystającego bezpośrednio z pustej przestrzeni, którą ten miecz zdawał się rozcinać. Wyglądało to tak, jakby ktoś wbił go w samą powłokę rzeczywistości, przedostając się z jakiegoś innego miejsca do tego - i pociągnął z góry w dół, pozostawiając we wspomnianej powłoce ukośne rozdarcie. Mogła to być forma teleportacji, jednakże osoba po drugiej stronie nawet nie próbowała przekroczyć wyrwy. Miecz trzymała teraz skierowany w dół, przez co dziura się nie zasklepiała, a jej brzegi błyszczały bielą.
Przez rozcięcie można było zobaczyć jakieś kiepsko oświetlone pomieszczenie; blask dawały w nim głównie świece oraz kilka niepokojących obiektów, które najwyraźniej miały własną poświatę, w tym parę wyraźnie starych książek i innych przedmiotów... Wliczając w to czaszkę z rogami. W związku z tym resztę sali ciężko by było dokładniej opisać, ale na pewno posiadała sporo blatów - półek, może szafek lub czegoś podobnego.
Światło z miecza oraz krawędzi wyrwy pozwalało przynajmniej lepiej obejrzeć osobę dzierżącą broń; była to młoda kobieta o długich, jasnych włosach, odziana w czarny strój... Prawdopodobnie skórzany, z szerokim pasem i masą kolców na jednej ręce. U kogoś innego mogłoby to wyglądać jak zbytnie próbowanie, by wyglądać groźnie, ale u niej sprawiało bardzo naturalne wrażenie. Może wynikało to z ogromnego ostrza w jej dłoni, a może z zimnej aury, którą posiadała. Poważny i chłodny wyraz twarzy dopełniał obrazka... Choć teraz jej czoło się zmarszczyło, wskazując na jej niezadowolenie.
-Oczywiście, że trafiam na kogoś innego niż poprzednio. Powiedz mi przynajmniej, że znasz sytuację- rzuciła od razu bez żadnego powitania czy przedstawienia się. Wyglądało na to, że jej się spieszyło... Albo po prostu miała już to do siebie, że zawsze przechodziła od razu do rzeczy. Ton lekkiego zniecierpliwienia w jej głosie mógł sugerować to pierwsze, ale nie wykluczał drugiego.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Bruce Banner

avatar

Liczba postów : 122
Data dołączenia : 26/09/2012

PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Czw Lis 01, 2018 7:27 pm

Bruce wpatrywał się w przemieszczające się na ekranie kolumny cyfr, matryce, trendy i wykresy, szukając w nich prawidłowości, którą mógłby przeoczyć komputer. Problem z wszelkiej maści statystykami był taki, iż nie zawsze dawały one gotowe odpowiedzi na zadawane pytania. Pomagały wyciągać wnioski, ale nie robiły tego za człowieka. Komputer nie mógł udzielić wyjaśnień w kwestii tego czego chcą Santinele, ponieważ słowa „pragnienie” czy „potrzeba”, nie były dla maszyny czytelnymi definicjami. Banner powinien sformułować swoje pytanie inaczej, jednak póki co nie wiedział jak. Nie potrafił też zrozumieć, dlaczego zajmuje się tym sam. Był przekonany że SHIELD zaangażuje do podobnych badań dziesiątki analityków, tymczasem nawet tu w wieży nie zauważył nikogo kto pochyliłby się nad problemem. Wyglądało to trochę tak, jakby całą organizacją kierował ktoś pokroju Hulka, z przewodnim mottem definiującym plan działania było stwierdzenie „idziemy miażdżyć, a resztą zajmiemy się później”.
- W porządku olbrzymie, wiem ze nie do końca zdaję obie sprawę z faktu co się dzieje gdy ty dowodzisz, ale może wyjaśnisz mi od kiedy to zostałeś głównym strategiem? – Ironicznie podsumował Bruce, zwracając się do swojego alter ego.
Powyższe rozważania zakłócił mu odgłos przecinanego powietrza, a chwilę później widok czegoś co przypominało portal do innej rzeczywistości. Banner niemal natychmiast pomyślał, że ingerencja obcych wymiarów jest teraz ostatnią rzeczą na jaką ma ochotę. Jego własny świat dostarczał mu wystarczająco dużo niewiadomych. Nie potrzebował brać na siebie problemów całego kosmosu. Miał tyle pytań i żadnego rozwiązania, a widok kobiety podświadomie podpowiadał mu, że na jego wadze wątpliwości, nieznajoma dosypie jeszcze ciężaru na szali, która i tak zdecydowanie przeważała. Poza tym obawiał się usłyszeć czegoś, czego z całą pewnością nie ogarnie.
Nie dało się tez ukryć, odpowiadając na pytanie zadane mu przez gościa, że nie był w temacie. Zdecydowanie nie był. Wystarczył jeden rzut oka na ekrany monitorów by zorientować się jak daleko jest od rozwiązania czegokolwiek.
- Yyy dzień dobry. Przykro mi to mówić, ale po pierwsze nie mam pojęcia kim pani jest, a po drugie zjawiła się pani na niewłaściwym przyjęciu. To prywatne laboratorium. – Odpowiedział Banner.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Pią Lis 02, 2018 1:36 pm

Słowa doktora nie zdawały się wpływać na nastrój kobiety, a przynajmniej nie w taki sposób, który dałoby się łatwo stwierdzić na podstawie jej wyglądu czy zachowania. Wciąż sprawiała przede wszystkim wrażenie zniecierpliwionej oraz niezadowolonej, a przy tym zdystansowanej, więc chyba można by założyć, że z góry podejrzewała taki stan rzeczy - i Bruce niczym jej nie zaskoczył.
-Magik- rzuciła krótko, a jeżeli odpowiadała tym na kwestie poruszone przez Bannera, to najprawdopodobniej właśnie się mu przedstawiła... Bo do niczego innego to słowo by przecież nie pasowało. W połączeniu z zaprezentowanymi przez nią zdolnościami - czyli być może teleportacją - oraz z jej otoczeniem, miano to dość wyraźnie sugerowało, że nieznajoma korzystała z jakiejś formy czarów... Najprawdopodobniej, bo szczerze mówiąc zdarzały się pseudonimy bardzo luźno powiązane z tym, kim dana osoba była i co potrafiła.
-Skrócona wersja wydarzeń: moja rzeczywistość jest połączona z waszą, więc dopóki ich od siebie nie odetniemy, będą mogły na siebie oddziaływać, pozytywnie też, ale raczej częściej negatywnie. Nie mam tu dużo czasu, więc szczegóły wytłumaczą ci pozostali Avengers, ci, z którymi wcześniej rozmawiałam. Dostali ode mnie wstępne instrukcje co mają zrobić, ale pojawiły się przewidywane komplikacje- w tym momencie Magik zrobiła krótką pauzę - trwającą może ze dwie sekundy. Po twarzy kobiety przemknął wyraz wskazujący być może na zniesmaczenie, lecz jak szybko się pojawił, tak i zniknął. Mimo to kąciki jej ust pozostały skierowane w dół, a czoło lekko zmarszczone.
-Poinformuj drużynę, że stan waszego świata się zmienił. Przesunął się tak, by pod kolejnymi względami odzwierciedlać mój. Nie mam pewności co dokładnie zostało zmodyfikowane, ale czuję, że zniknęło u was lub przybyło czegoś sporego... I to nie będzie jednorazowy przypadek. Sprowadziliście już lustro, wiadomo ci coś chociaż o tym?- spytała następnie. Mogło to być złudzenie, ale wyglądało na to, że krawędzie wyrwy między rzeczywistościami zdawały się bardzo powoli do siebie przybliżać, jak gdyby dziura zaczynała się zasklepiać. Z drugiej strony bijące od niej światło utrudniało dokładniejszą ocenę.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Bruce Banner

avatar

Liczba postów : 122
Data dołączenia : 26/09/2012

PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Nie Lis 04, 2018 3:22 pm

Bruce bardzo szybko przeanalizował uzyskane informacje, dochodząc do jedynych słusznych wniosków. Nonsens szyty grubymi nićmi. Ziemia się zmieniła? I nikt tego nie zauważył? Oczywiście że było to bzdurą. Takie kity miedzywymiarowa podróżniczka mogła wciskać jakiemuś wojskowemu, ale nie naukowcowi mającemu po kilka dyplomów. Banner doskonale zdawał sobie sprawę, że każda nawet niewielka odchyłka w strukturze planety, na przykład wzrost lub spadek masy, skład atmosfery, kąt nachylenia, trajektoria jej orbity, czy położenie w układzie planetarnym, wywołałaby gigantyczne zmiany w jej klimacie, a skoro nie widać było skutków takiego działania, to on nie dawał wiary w możliwe przyczyny, a już na pewno nie zamierzał z tego powodu poddawać się histerii. Poza tym dość dziwnym wydawało mu się to iż kobieta mogąca przemieszczać się do dowolnego miejsca w wszechświecie, musiała korzystać z usług pośrednika. Dlaczego od razu nie pojawiła się u tego z członków drużyny, którego potrzebowała, a dokładniej rzecz ujmując, u tego, którego zdołała przekonać do swoich mrocznych przepowiedni? Pomijając oczywiście fakt iż Banner nie miał pojęcia gdzie miałby szukać pozostałych Avengers, a dodatkowo tak znana Magia nie pokusiła się o wskazanie z imienia tego dla kogo skierowana była wiadomość, na Brucetakie czary mary nie działały. Potrzeba było czegoś więcej niż wyimaginowanego rozcięcia powietrza by uchodzić za boginię której należy ślepo słuchać.
Ostatnią rzeczą jaka była mu teraz potrzeba, to wyjść na idiotę który wypytuje wszystkich pozostałych o to czy przypadkiem nie objawiła im się kobieta z innego wymiaru. W wyobraźni już widział te złośliwe komentarze, odnośnie swojego życia towarzyskiego. Osobiście uważał że nikomu nic do tego. W pewnych sprawach miał swoje własne tempo. I jemu to odpowiadało. Nataszy chyba też, a pozostali nie powinni się wtrącać.
- A zatem, tak jak mówiłem wcześniej, zaszła jakaś pomyłka. Proponuję poszukać kogoś kto ma w głowie większe zacięcie do filmowych scenariuszy. Z pewnością będzie zainteresowany. Ja tutaj prowadzę poważne badania. – Zauważył Bruce. - A jeśli chodzi o ludzkość i jej negatywny wpływ na planetę, to jest pani spóźniona o kilkanaście lat. Już zdaliśmy sobie z tego sprawę. Chociaż może nie do końca wiemy jak temu zaradzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Pon Lis 05, 2018 4:44 pm

Spojrzenie Magik, którym kobieta obdarzała w tym momencie doktora, znajdowało się gdzieś na obszarze "z kim ja muszę pracować", lecz prawdę mówiąc odbijało bardziej w stronę chłodnych nerwów niż zrezygnowania. Najwyraźniej przybyszki ani trochę nie bawiło podejście Bruce'a, przeciwnie, najpewniej ją drażniło, dokładając się do tych powodów do irytacji, z którymi już się w laboratorium pojawiła.
Przez cały ten czas blondynka praktycznie nie zmieniła swojej pozycji, wciąż przytrzymywała miecz w wyrwie, więc lekkim ruchom podlegały głównie jej głowa i ramiona, do tego może palce... Z drugiej strony reszty jej ciała tak czy siak nie było widać, na co wpływała i niewielka szerokość dziury pomiędzy lokacjami - i kładące się gęsto po drugiej stronie cienie.
-Po prostu przekaż te informacje Bartonowi albo Starkowi. Ich wersje z waszej rzeczywistości przynajmniej nie straciły poczucia obowiązku wobec reszty świata. Ograniczenie wam niebezpieczeństw naprawdę nie wyszło wam wszystkim na dobre..- nakazała, przy tym ostatnim zdaniu - najprawdopodobniej zresztą niezrozumiałym dla Bannera - potrząsając krótko głową, przez co długie kosmyki jej włosów zafalowały.
-Niech Barton jak najszybciej się do mnie odezwie. Już z lustrem. Wie jak- dodała, po czym - bez czekania na jakąkolwiek odpowiedź ze strony mężczyzny - szarpnęła miecz w swoim kierunku, w ten sposób wydzierając go ze szczeliny. Wcześniej wyrwa być może powoli się zasklepiała, teraz jednak proces ten był już wyraźnie widoczny i nie podlegał żadnym wątpliwościom. Bez blokady pod postacią ostrza brzegi potrzebowały zaledwie kilku sekund, aby się ze sobą spotkać i nie pozostawić w powietrzu ani śladu po niedawnym rozdarciu.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Bruce Banner

avatar

Liczba postów : 122
Data dołączenia : 26/09/2012

PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Czw Lis 08, 2018 7:18 am

Kobieta tytułująca siebie „Magią” okazała się niezbyt skora do dyskusji. Być może przywykła do tego iż ludzie słuchają i wykonują jej polecenia bez zbędnych uwag. Uznając rozmowę za zakończoną, tajemnicza postać wycofała się do swojego wymiaru, pozostawiając Bruce z dziesiątkami pytań. Kim była nieznajoma? O jakiej planecie mówiła? Co to za zagrożenie? Jakie znów lustra? Na ile sprawa jest poważna, a na ile głupim żartem? I co on sam powinien w takiej sytuacji zrobić? Biorąc pod uwagę że chodziło o Clinta, przynajmniej tyle jego rozmówczyni zechciała doprecyzować, Banner gotów był uznać że cała wiadomość jest jakimś zakodowanym przekazem, dotyczącym dużo bardziej przyziemnej operacji. Taki typowy agencki bełkoty wynikający z przeczulenia na możliwe podsłuchy. Jednak Bruce’owi ciężko było zignorować to co przed chwilą zobaczył. Nawet jeśli po rysie w powietrzu nie było obecnie śladu, jej powstanie trudno było podciągnąć pod jakąś sztuczkę. Z drugiej strony doktorowi trudno było uwierzyć że ktoś taki jak Barton mógłby być zaangażowany w jakieś międzywymiarowe powiazania. Czyżby nie starczało mu ziemskich intryg?
- A poinformował ktoś panienkę że ja jestem mało mobilny? I w ogóle chyba najmniej kompetentny jak chodzi o poszukiwanie zaginionych członków zespołu? – Narzekał Bruce, zwracając się do pustej przestrzeni przed sobą. Mimo wszystko naukowiec zdecydował się wpisać na ekranie monitora jedno z kluczowych pytań: „ostatnia znana lokalizacja agenta Bartona?”
Ostatecznie Banner zdecydował że nawet jeśli sam nie daje wiary przekazanym informacjom, to może przynajmniej zrobić w tej sprawie niezbędne minimum, polegające na chwyceniu za aparat i wybraniu numeru do Clinta. W końcu nie było mowy o tym iż wiadomość jest ściśle tajna i musi być dostarczona osobiście. Najwyraźniej podróżujący miedzy wymiarami nie zetknęli się jeszcze z technologią zwaną telefonem.
- Jeśli tyle wystarczy by zostać czyimś bohaterem, to czemu nie. – Ironicznie podsumował Banner, w którego głowie zrodził się również alternatywny plan. Wchodząc do Avengers Tower Bruce zauważył iż jej dolne poziomy stały się obecnie schronieniem dla znacznej części populacji miasta. Podziwiał Starka za jego szlachetność i gotowość do niesienia pomocy, jednocześnie znał Tony’ego na tyle dobrze, iż wiedział że gospodarz budynku nie wpuściłby tu nikogo, nie upewniwszy się zawczasu że ma nad wszystkim kontrolę. A to z kolei oznaczało że wśród tłumu wystraszonych ludzi, znajdują się również ci odpowiedzialni za to by nikt niepożądany nie kręcił się w zastrzeżonych rejonach wieży. Bruce’owi pozostało znaleźć takiego agenta i wyciągnąć od niego informacje na temat miejsca pobytu jego pracodawcy.
Jednak przede wszystkim liczył się telefon do Clinta. Głownie dlatego że mogłoby to wyjaśnić całą sprawę praktycznie „od ręki”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Pią Lis 09, 2018 1:06 pm

Ostatnią znaną lokalizację agenta Bartona całkiem łatwo było ustalić. Posiadał przy sobie drużynowy komunikator, ten zaś nadawał sygnał, który dało się namierzyć z Avengers Tower - i w tej chwili wszystko wskazywało na to, że Hawkeye przebywał gdzieś na środku Oceanu Spokojnego, a dokładniej na niewielkiej wysepce, którą ukazywała tam mapa. Skoro był wykrywalny, to najwyraźniej łapał zasięg - przynajmniej dla komunikatora, bo dla telefonu komórkowego niekoniecznie, jeżeli w ogóle posiadał go przy sobie w trakcie misji.
Skoro zaś już o tym mowa, to w ten sam sposób Bruce mógłby odnaleźć również innych członków drużyny, niemalże dowolnych - pomijając kilka osób, które na przykład znajdowały się w tym momencie poza Ziemią albo w jakichś podejrzanych jej zakamarkach. Samego Tony'ego zlokalizowałby w Nowym Jorku, choć trochę daleko od siedziby Avengers, bo przy Williamsburg Bridge... Zresztą w towarzystwie Carol. Do niego - czy nawet do nich, gdyby zdecydował się włączyć kobietę do dyskusji - także mógłby się odezwać na drodze komunikatorów. Przekazanie komuś informacji nie powinno być więc trudne czy czasochłonne.

***

Krótka instrukcja obsługi na wszelki wypadek. Wysyłając do kogoś wiadomość, łącząc się z nim przez komunikator czy telepatycznie i tym podobne - wystarczy zapisać to w swoim poście, a potem umieścić jeszcze treść wypowiedzi w temacie, w którym przebywa odbiorca.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Bruce Banner

avatar

Liczba postów : 122
Data dołączenia : 26/09/2012

PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Nie Lis 11, 2018 11:41 am

Z uniesionymi brwiami Bruce wpatrywał się w wskazaną lokalizację. Nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Środek oceanu? Co u licha Barton robił w takim miejscu? Tym bardziej w czasie gdy wszyscy pozostali zaangażowani byli w walkach na kontynencie? Rzecz jasna doktor Banner zdawał sobie sprawę że inwazja robotów ma globalny zasięg, jednak za nic nie potrafił zrozumieć czegóż to maszyny miałyby szukać na kompletnym odludziu? Brzmiało to niedorzecznie. Podobnie zresztą jak teoria sugerująca iż Clint przebywa na urlopie, relaksując się długim rejsem z żoną i dzieciakami. Ta ostatnią mógł zdecydowanie odrzucić. Chociaż samemu Bartonowi zapewne podobałaby się taka wizja, to poczuciu obowiązku Hawkeye raczej już nie.
Przynajmniej Bruce nie musiał szukać kolejnego usprawiedliwienia dla którego prośbę Magii ograniczy do krótkiej wiadomości tekstowej. Jeśli przyjąć założenie że Clint był obecnie zamieszany w jakaś misję, to zawracanie mu teraz głowy niespodziewaną rozmową, zwłaszcza taką która najpewniej okaże się niedorzeczna, było trochę nie ma miejscu. Lepiej wysłać wiadomość i poczekać aż agent odbierze ją w dogodnym dla siebie czasie. Bannerowi pozostał jedynie do rozwiązanie problem, jak sformułować słowa, tak by nie wyjść na głupca, a przy tym w jakiś sposób podkreślić powagę sytuacji.
Po chwili zaczął wypisywać treść na komunikatorze.
„Hej. Nie wiem na ile to pilne, ale odkryłem, chociaż precyzyjniej rzecz ujmując mało w tym mojej zasługi, więc raczej powinienem był mówić o samoistnym ujawnieniu się zjawiska, w każdym bądź razie miałem okazję przekonać się, iż otaczająca nas materia jest jedynie cienką zasłoną przez którą co jakiś czas zaglądają tu byty z innych wymiarów. Raz że nieproszone, dwa robiące dziury w wspomnianej wcześniej firance, trzy uważające się za magię, ale co najdziwniejsze dopominające się kontaktu z Tobą. Podkreślam że jestem trzeźwy i tak, przyznaję się, nic z tego nie rozumiem. W każdym bądź razie jeśli to coś istotnego to wiesz jak mnie łapać”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Nie Lis 18, 2018 4:00 pm

Zanim jeszcze od Clinta nadeszła jakakolwiek reakcja czy odpowiedź zwrotna, komunikator Bruce'a odezwał się głosem tej samej AI, z którą mężczyzna miał już wcześniej do czynienia - czyli Herbie'ego. Wyglądało na to, że Jarvis wciąż był niedostępny, a wraz z nim niestety część funkcji Avengers Tower i nie tylko.
-Doktor Pym informuje drużynę, że wraz z grupą agentów S.H.I.E.L.D. wkracza właśnie na teren Brooklynu i w związku z tym może być przez pewien nieokreślony czas nieosiągalny przez komunikator- w tym nie powinno być akurat nic dziwnego, bo nawet media donosiły, iż na wspomnianym obszarze urządzenia elektryczne oraz pokrewne odmawiały posłuszeństwa i działały nieprzewidywalnie, źle lub wręcz wcale. Sztuczna inteligencja na tym jednak nie poprzestała i mówiła dalej:
-Doktor Pym wgrał również do bazy danych Avengers część swoich obserwacji na temat swoich aktualnych badań. Tyczą się one choroby roznoszącej się po Brooklynie. Uznałem, że powinien pan wiedzieć, iż przywołują zagadnienie promieniowania gamma, doktorze Banner- oznajmił Herbie. Niczego nie sugerował, po prostu informował o sytuacji... Ale Bruce tak czy siak posiadał przecież dostęp do bazy - jak każdy członek grupy.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Hawkeye
Ph.D. in friends with benefits
avatar

Liczba postów : 279
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   Wto Lis 27, 2018 4:04 pm

Zajęło to chwilę, ale w końcu mógł usłyszeć Clinta:
No szto — w ten sposób zaczął rozmowę, ale dał wypowiedzieć się koledze.
Pomieszałeś, poplątałeś i przestałem ogarniać, ALE... Tak, mamy problem. Tak, coś się zazębia z rzeczywistościami. Nie, nie wiem, na czym to polega. Ta, z którą rozmawiałeś, to była blondynka? To Magik, która o tym poinformowała — choć sam Banner mógł usłyszeć, że jego kolega jest zajęty i się spieszy. — Hej, ej, Bruce [...] Jak już jesteśmy w tym temacie to weź poszukaj jakichś składowisk energii; może miejsca, może przedmioty czy ludzi [...] Potem wszystko wyjaśnię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Prywatne laboratorium doktora Bannera   

Powrót do góry Go down
 
Prywatne laboratorium doktora Bannera
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Opuszczone laboratorium

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Avengers Tower-
Skocz do: