Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Biosfera II

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Biosfera II   Sro Cze 25, 2014 7:45 pm


Biosfera II jest również pokładem przeznaczonym do wypoczynku. W przeciwieństwie jednak do biosfery I, ta stawia na ośrodek wypoczynkowy - zwany po prostu resortem. Resort jest miejscem którego obszar również zajmuje trzy kilometry na pokładzie okrętu. Znajduje się tutaj kilka budynków z "widokiem na góry", a pomiędzy budynkami plaża z ciepłą, krystalicznie czysta wodą w środku. Same budynki natomiast nie są jedynie ozdobą - a w pełni funkcjonalną częścią biosfery. Na ziemi, tego typu budowle znane są chociażby jako SPA. Tutaj można doświadczyć podobnych luksusów, od jacuzzi, przez sauny, specjalistyczne sale wypoczynkowe czy sale z masażami. Biosfera II pełni rolę miejsca, gdzie przede wszystkim odpocząć ma organizm - przeciwnie do swej odpowiedniczki - biosfery I.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera II   Sro Cze 25, 2014 9:17 pm

Króliczyca spojrzała na Lwa, który stanął przed nią, uśmiechnęła się do niego przyjaźnie i wysłuchała tego co miał jej do powiedzenia.
- To nie do końca tak, że się go bałam. Zaczęłam kiedy wgniótł mnie w ziemię. Potem zwyczajnie się wkurzyłam. – wzruszyła ramionami, ale zrobiła przy tym uroczo niewinną minę.  Plan Itzy był całkiem prosty, a słowa Itzy, dotyczące tego, że ma zachować energię na niego, sprawiły, że Uszata roześmiała się wesoło. Zaczepny uśmiech Lwa podziałał tak, że miała zamair wykorzystać sporo mocy na tego osobnika, ale to innym razem.
Raena prawie podskoczyła, kiedy obok niej pojawił się hologram Dur-Shurrikuna. Czy to zawsze tak wygląda, że można na zawał paść przez takie nagłe niespodzianki?  To kolejny raz, kiedy serce zabiło jej mocniej, bo akurat tego się nie spodziewała.
- Mnie? – była pewna, że Dur przyszedł do Itzy, nie do niej. A tutaj okazało się, że znowu kogoś pozna i znowu ktoś chce poznać ją.  Uszata nie mogła zadać więcej pytań, nie mogła nawet odmówić, z resztą, czy ktoś by jej posłuchał? Hologram znikł.
- Ale. Nic z tego nie rozumiem. Zaraz zostanę jakąś maskotką. – burknęła pod nosem, a Niebieskofutry niewiele myśląc, złapał ją za ramiona i postanowił odprowadzić do drzwi, co by czasem nie postanowiła zostać z nim.
- Ja niczego nie zrobiłam! – zaparła się, ale to nie podziałało i wkrótce znalazła się za obszarem treningowym, gotowa do dalszej drogi, wraz ze swoim stałym przewodnikiem.
- Powinnam się przyzwyczaić… - powiedziała do siebie i przewróciła oczami.
I tym razem nie dokonała tej niesamowitej rzeczy i nie zgubiła się. Drzwi do Biosfery II, przed którymi się znajdowała, kryły za sobą kolejne miejsce, którego jeszcze nie poznała. Biosfera I była dla niej czymś wyjątkowo przyjemny, więc z tym nowym miejscem wiązała wielkie nadzieje. Nie wahając się dłużej, postanowiła wejść do środka.

Króliczyca zrobiła wielkie oczy, kiedy pierwszym co zobaczyła, była plaża. Co jak co, ale takiego widoku się nie spodziewała.  Jej przewodnik nie dał jednak nacieszyć się tym miejscem i poprowadził ją dalej, a kiedy minęła już plaże i wodę, dotarła do wielkiego budynku. Kolejny raz mogła być pod wrażeniem wielkości statku, na którym się znajdowała. Dur-Shurrikun poprowadził ją dalej, aż dotarła do czegoś, czego nie widziała wcześniej. Okazało się, że to transporter,  który działał jak winda, z tą różnicą, że teleportował na dane piętro. Uszata poczuła się dziwnie, ale cieszyła się, że ni musiała iść zupełnie sama i ktoś cały czas tłumaczył jej co ma robić. Przed nią pojawił się korytarz, którym bez wahania ruszyła. Mijała kolejne drzwi i nie maiła pojęcia co może się znajdować za nimi, kiedy dotarła do tych, które wskazał jej Dur, stanęła przed nimi, zastanawiając się, co tym razem ją czeka. Po dłuższej chwili weszła do pomieszczenia, którym okazało się całkiem spory pokój  z dobrym oświetleniem i coś co spodobało się Ar – widokiem na biosferę. Jednak nie to ją zaskoczyło najbardziej. Na samym środku stało sporych rozmiarów jaccuzi.. Gdyby była tutaj z Itzą czy Nodinem, zaczęłaby się śmiać, bo to ostatnia rzecz, o jakiej pomyślałaby, będąc na tym pokładzie. Dookoła jacuzzi znajdowały się metalowe ławki, wyłożone miękkim materiałem, które zachęcały do odpoczynku, ale wzrok Uszatej powędrował nie do nich, nie do widoku na Biosferę, a do osobnika, którym zapewne był Kattal, o którym wspomniał Dur.
Ów osobnik siedział sobie wygodnie w jaccuzi, najwyraźniej relaksując się, bo miał zamknięte oczy.  Kattal od razu skojarzył się jej z Nodinem, miał również całkiem dobrze zbudowane ciało , a do tego ciało miał pokryte tatuażami, które idealnie komponowały się z całą ta istota. Uszata podeszła powoli, nie bardzo wiedząc czy w ogóle wie, że tutaj przyszła.
- Dzień dobry,  jestem Raena, zostałam tutaj wezwana. – powiedziała spokojnie, cały czas przyglądając się mu z uwaga. Cóż, naprawdę wyglądał bardzo dobrze…  Do tego sprawiał wrażenie miłego, co nieco ją uspokoiło. Może okaże się kolejną istotą,  przy której będzie czuć się całkiem swobodnie? Uszata cały czas przyglądała się mu uważnie, zastanawiając się po co została tutaj wezwana.
To co usłyszała, niemal zwaliło ją z nóg.  Nie dość ,że głos samca okazał się naprawdę przyjemny i dodatkowo ją uspokoił, to jeszcze taka propozycja? Uszata prawie parsknęła śmiechem, ale powstrzymała się, co by ktoś na wstępie jej nie zabił. Odchrząknęła po chwili i westchnęła.
- Nie przygotowałam się na taką wizytę. – powiedziała spokojnie i intensywnie myślała, jakby tutaj wybrnąć z kąpieli. Przecież nawet przy Nodinie się nie rozebrała, a co dopiero teraz….
- Zupełnie nie spodziewałam się takiego pomieszczenia na pokładzie. Jestem zaskoczona. – powiedziała miłym tonem, stojąc przy jacuzzi i patrząc na samca.
Z drugiej strony, Nodin uprzedzał ją, że tutaj nie nosi się ubrań, bo to przecież niewygodne, powinna się zatem do tego przyzwyczaić, tak samo jak do wielu innych spraw.
Uszata przygryzła dolną wargę i zamyśliła się na moment, nie bardzo wiedząc co powinna teraz zrobić. Na wszystkich miała robić dobre wrażenie, a to w jej przypadku kończyło się różnie...
- Bardzo dziękuję za propozycję, ale tym razem niestety odmówię, jeśli to nie problem. - uznała, że jednak poczeka z rozbieraniem się i postanowiła podejść do Kattala i usiąść obok niego, na podłodze.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Sro Cze 25, 2014 9:36 pm

NPC Storyline - Kattal

Istota którą ujrzała po prostu się tutaj relaksowała, odpoczywała - w końcu do tego stworzono to miejsce. Co ciekawe, samiec nie zareagował w żaden negatywny sposób na odmowę. Z tej prostej przyczyny, że propozycja była równie luźna co jej odpowiedź - która wydawała się bardziej spięta i niepewna. Niemniej jednak widmo wyraźnie nie odebrało tego źle. Z resztą zaraz się o tym przekonała. Gad zaczekał nawet z przedstawieniem się - do momentu aż samica usiadła za nim, mając przed sobą jego lewą rękę. Przyglądając się z bliska, Raena mogła zauważyć, że albo było to złudzenie optyczne spowodowane naturalnymi tatuażami na łuskach - albo mięśnie samca prezentowały się nawet lepiej niż Nodina. Choć to wymagało prywatnej oceny.
/Jestem Kattal. Widmo Crathygtan./
Przedstawił się krótko, ciut poważniej... a w tym momencie Raenie mogła zaświtać w głowie lekcja historii. Crathygtanie byli rasą która stworzyła Dur-Shurrikuna. Co za tym szło, właśnie przebywała w jednym pomieszczeniu z istotą która cóż... pamiętała czasy istnienia prastarego, potężnego imperium - ba, zapewne nawet moment powstanie tego okrętu oraz unicestwienia rasy!
/W przeciwieństwie do Nodina, nie słucham twych myśli, więc proszę byś nie używała ich gdy ze mną rozmawiasz. Po prostu nie słyszę tego o czym myślisz./
Wyjaśnił, idąc ciut dookoła. Mógł w końcu powiedzieć "szanuję twoją prywatność", niemniej jednak gad wybrał ciut okrężną drogę. Następnie otworzył swe ślepia i zadarł łeb do góry by spojrzeć na nią. Ślepia gada miały płomienny, przyjemny kolor i dodawały mu swoistego uroku oraz strachu. Po samym wyglądzie można było stwierdzić, że byle kim nie był... a dodając do tego fakt, jako kto się przedstawił... kto wie jak potężny mógł być?
/Proszę, Raeno. Czuj się przy mnie swobodnie. Gramy w tej samej drużynie, mamy wspólnego wroga. Więc jeśli chodzi o zasady rozmowy ze mną, dostaniesz ode mnie to co mi dasz. Tylko nie nazywaj mnie Lordem ani Panem. Nie jestem nim./
Wyjaśnił, a następnie na pysku widma pojawił się delikatny uśmiech. Przyjazny, bardzo delikatny i łagodny. Po prostu gad budował sobie powoli z nią relacje. Przede wszystkim jego słowa. Mówił spokojnym, miłym głosem, cicho - bez żadnych krzyków czy podnoszenia głosu. Po samej rozmowie mogła stwierdzić... że traktował ją na równi z sobą. W żaden sposób nie czuł się lepszy od niej, co starał się jej po prostu teraz pokazać.
/Chciałem spotkać się z tobą z powodu dwóch... problemów. Pierwszym jest twoja moc. Jestem jej ciekaw. Będę wdzięczny za demonstrację. Drugim problemem jest Nodin... ale o nim później./
Dodał, kończąc na ten moment swoją wypowiedź. Samiec westchnął spokojnie, biorąc po prostu głębszy wdech i oczekując jej reakcji. Jak widać, sama otaczała się sławami... dla których chyba również zaczynała być dość sławna. Ot kolejna ważna istota pragnąca poznać działanie jej mocy. Z drugiej strony - dość unikatowej mocy. Po za tym, była również lekarzem. A kto miał trochę oleju w głowie, wiedział, że należy sprawić by jednak lubiła załogantów - bo to ona będzie o nich potem dbała, gdy zrobię sobie krzywdę podczas swoich zadań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera II   Czw Cze 26, 2014 8:13 am

Uszata usiadła wygodnie i  przyglądała się mu uważnie, przesuwając wzrokiem po jego ciele. Złapała się na tym, że znowu, kolejna istotę porównywała do Nodina. Kattal zdawał się być nieco lepiej zbudowany niż jej Widmo, ale w tym momencie pomyślała o tym ,że musiałby się zjawić tutaj, by mogłaby ich ładnie porównać. Z zamyślenia wyrwał ją głos Kattala
Kiedy przedstawił się jej, Uszata nieco zmarszczyła nos, jakby o czymś pomyślała, a potem nagle otworzyła szeroko oczy, bo dotarło do niej kogo poznała. To niemożliwe!
Króliczyca pokręciła głową i wpatrywała się w Kattala. Poznała kogoś tak ważnego, a ten ktoś chciał by to ona przyszła do niego? Co jak co, ale to spotkanie wywarło na niej jeszcze większe wrażenie, że wcześniejsze zaskoczenia. Długo milczała nie mogąc wydusić z siebie słowa. Dotarło do niej, że nie czyta w jej myślach, co sprawiło, że zdecydowanie jej ulżyło. Kiwnęła głową jakby mu odpowiadała, ale nie potrafiła nic powiedzieć. Potem jeszcze stwierdził, że ma go traktować zwyczajnie,  zupełnie jakby była mu równa, a przecież to logiczne, że nie jest.  Wzrok Raeny wlepiony był w spojrzenie Kattala, a jego oczy były niesamowicie pociągające, choć w bardzo pozytywnym sensie. Nie widziała nigdy takich oczu, a one  sprawiały, że Kattal wyglądał jeszcze sympatyczniej. Uszata uśmiechnęła się do niego ciepło i uznała, że  bardzo nieładnie jest tak milczeć.
- To dla mnie zaszczyt poznać kogoś takiego jak ty Pa… - przygryzła się w język, bo przecież nie chciał by tytułowała go w jakiś szczególny sposób.
- To całkiem przyjemne, kiedy ktoś w końcu nie czyta myśli. – zachichotała cicho, zmieniając szybko temat.
- W takim razie, postaram się więcej mówić niż myśleć. – dodała po chwili i uśmiechnęła się lekko.  Kattal naprawdę zdawał się jej być całkiem sympatycznym Widmem, co na pewno będzie rzutować na zachowanie jej wobec niego.  Z drugiej strony, czuła się nieco dziwnie, że tyle ważnych postaci, często znanych jej jedynie z opowieści, chce poznać ja i jej moc. A przecież w porównaniu do nich, jej moc była  marnym okruszkiem….
- Nodin? – zaskoczona podniosła spojrzenie. Nodin problemem? Coś … Coś mu się stało? Ale przecież był u niej w kwaterze…
- Coś z nim nie tak? – zapytała cicho, nieco zmartwiona.
Patrzyła przez chwilę na Kattala,  nie chciała go też urazić, wiec postanowiła się odezwać.
- Zapewne słyszałeś już o mojej mocy. Nie jestem szczególnie silna, ale chce nad nią popracować. - powiedziała i uśmiechnęła się lekko, ale jej myśli krążyły wokół Nodina, o którego zaczęła się martwić.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Czw Cze 26, 2014 8:29 am

NPC Storyline - Kattal

Gad o czarno-czerwonych łuskach spojrzał na swą rozmówczynię, dziwiąc się lekko gdy usłyszał jej słowa. Po za tym, że słusznie powstrzymała się od dziwnego tytułowania go, samcowi dane było usłyszeć, że miło iż ktoś w końcu nie czyta w jej myślach. Miała jakieś kompleksy na tym punkcie? Czy może za dużo czasu spędziła z młodzikiem?
/W końcu...? Jak sięgam pamięciom, nikt tego nie czyni... po za Nodinem, któremu wystarczy najzwyczajniej w świecie zabronić, jeśli sam tego nie uczyni./
Wyjaśnił, spoglądając na nią z ciekawością. Może jednak ktoś taki jeszcze był, a on po prostu o tej istocie nie wiedział? Tylko który z załogantów mógłby to uczynić? Daalkiin? On potrzebował skupienia. Groul? Nic takiego go nie interesowało. Midas? Na co byłby Midasowi jej myśli? Może Utin? Nie, Utin zapewne uważał ją za kolejną możliwą przekąskę, tak więc raczej ze swym jedzeniem nie chciałby rozmawiać. Zwłaszcza tak, by ona się o tym dowiedziała. Niemniej jednak miał nadzieję, że jej deklaracja dotycząca większego mówienia, niż myślenia - nie była tak dosłowna jak się zdawała.
Temat ich rozmowy zszedł dalej na czarnołuskiego. Gad oparł po prostu swój łeb o posadzkę, zamykając swe ślepia. Wyglądał niczym prawdziwa ostoja spokoju, tak na prawdę można było śmiało stwierdzić - że gdyby wysadzić całe to miejsce, to on siedziałby tu dalej niewzruszony.
/Jak z każdym widmem. Nodin ma swoją mroczną stronę... jednak coś za coś. Pokaż mi swoją moc. Jestem ciekaw tego, co kryjesz./
Wyjaśnił spokojnie, najwidoczniej oferując jej pewien rodzaj umowy. Z resztą zaproponował jej to wcześniej Itza. A zapłatą miała być po prostu demonstracja jej mocy. W zamian za to, czerwone widmo przybliży jej nieco sylwetkę czarnołuskiego. Niemniej jednak najpierw musiała się na to zgodzić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera II   Czw Cze 26, 2014 9:03 am

Króliczyca uśmiechnęła się wesoło do Kattala.
- Tak, akurat spędziłam z nim sporo czasu. – odparła swobodnie, patrząc na niego z ciekawością. Później dowiedziała się, że z Nodinem są problemy jak z każdym innym. Do tego jeśli pokaże swoją moc, dowie się o tej sprawie nieco więcej. Czyli właśnie tak jak powiedział Itza.
Uszata westchnęła cicho, zastanawiając się, czy przywyknie kiedyś do tego, że jej moc jest tak popularna wśród załogantów.
W takim razie nie pozostało jej nic innego, jak pokazanie tego co potrafi. Usiadła więc wygodniej za nim, by mieć dostęp do jego rąk i ramion, bo raczej nie zamierzała wchodzić do wody, a przynajmniej nie tym razem.
- Ostatnio ciężko idzie mi ukrywanie tego. – zaśmiała się cicho, bo właściwie kogo poznawała, każdy chciał poczuć jej moc, choć od tego też były wyjątki.
Króliczyca położyła obie łapki na lewej ręce Kattala, opierając je o przedramię. Po chwili Samiec mógł poczuć mrowienie, a zaraz potem Ar uwolniła swoją moc, która miała zrelaksować Kattala. Przez chwilę trzymała łapki w jednym miejscu, by po chwili przesunąć je nieco wyżej, powoli, cały czas miarowo uwalniając energię. Kiedy dotarła do jego ramion, zwiększyła nieco przepływ mocy i skupiła się na tych miejscach. Później jej łapki znowu się połączyły i sunęły powoli przez prawą rękę, a Uszata nie przestawała uwalniać mocy. Na moment zatrzymała się na przedramieniu, by potem znowu powoli przesunąć łapkami na jego ramiona, gdzie obie zaczęły lekko je masować, wciąż uwalniając energię. Minęła dłuższa chwila zanim Ar lekko przerwała działanie mocy, by w końcu zabrać łapki i zakończyć swoje działanie.
- I jak? – zapytała, będąc ciekawą opinii Kattala na temat jej mocy. Była też ciekawa jak on czuł to co mu robiła. Króliczyca znowu usiadła wygodnie, w oczekiwaniu na słowa Samca.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Czw Cze 26, 2014 3:52 pm

NPC Storyline - Kattal

Spędzanie sporo czasu o niczym jeszcze nie świadczyło. Zwłaszcza, że była tu może od dwóch, trzech dni - ciężko więc by na poważnie kogokolwiek tutaj poznała. Tym bardziej, jeśli mowa była o widmach...
Kattal wspomniał jej, by nie używała myśli gdy z nim rozmawia, jednak był istotą z bardzo dużym zapasem doświadczenia życiowego. Dlatego też interpretacja gestów, zachowań, słów czy po prostu uczuć innych. A słysząc westchnięcie, czerwonołuski szybko zwątpił w jej realne intencje, dlatego spojrzał na nią kątem oka, obserwując jak siada za nim i sięga ku jego ramionom. Niemniej jednak jej podejście bardzo mu się nie spodobało. Tak więc gdy tylko dłonie Raeny zbliżyły się do jego łusek, coś nagle zmusiło je do zatrzymania się. Raena mogła poczuć, że po prostu nie może zbliżyć swych rąk do widma, by móc go swobodnie dotknąć. Nadal mogła poruszać swoimi kończynami, mając pełnię władzy, jednak gdy tylko próbowała skupić się na widmie, to było jakby... niedostępne. Jakby coś wewnętrznie zabraniało jej go dotykać.
/Haal vau!/
Odezwał się nagle samiec. Jego głos był lekko podniesiony, a słowa podobne do tych które zapewne mogła już usłyszeć ze strony Daalkiina tudzież Dur-Shurrikuna. Tam sam dialekt... możliwe, że i widmo miało naleciałości. Niemniej jednak by wiedziała o co chodzi, czerwonołuski zaraz odezwał się w znanym jej języku.
/Nie waż się mnie dotykać. Hi los sahlo. Jeśli zamierzasz traktować mnie jak swego pana lub wykonywać polecenia ze strachu, nie potrafiąc po prostu asertywnie odmówić - hond!/
Wyjaśnił, o dziwo - bardzo spokojnie - jednak dosadnie. Widmu bardzo nie spodobała się jej postawa. Skoro czuła się przez niego zmuszona, to mogła mu najzwyczajniej w świecie odmówić. Skoro jednak tego nie potrafi - jakim cudem tutaj trafiła? Okręt był przeznaczony dla żołnierzy, tym którym zależało na życiu istot wszechświata - na przetrwaniu... nie było to miejsce dla posłusznych sługusów, a właśnie tak teraz mu się przedstawiła - robiąc coś wbrew własnej woli. A raczej próbując, bo gad wyraźnie jej to przerwał, a efekt nie znikał. Nie zamierzał pozwolić się jej dotknąć.
Widmo znów oparło swój łeb o podłoże, a następnie zamknęło swe ślepia, nie mówiąc nic - a wybór tego co dalej, pozostawiając po prostu w jej rękach. I najwyraźniej nie obchodziło gada, czy ona się teraz na niego obrazi, będzie go przepraszać czy próbować dalej. Po prostu nie spodobało mu się to w jaki sposób próbowała do niego podejść. Kattal nie lubił nikogo wykorzystywać, zwłaszcza gdy trafiał na kogoś kto robił coś dla niego wbrew własnej woli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera II   Czw Cze 26, 2014 4:45 pm

R.R. oczekiwała reakcji Widma na to co robiła. Niestety to co usłyszała zupełnie zwaliło ją z nóg, ale w negatywnym sensie. Poczuła się zbesztana, mimo tego, że głos Kattala był niezwykle spokojny i wciąż całkiem przyjemny. Uszata pokręciła głową i westchnęła cicho.
- Jestem tutaj zupełnie nowa. Ciągle spotykam na swojej drodze istoty, które były obecne w moim życiu i wychowana zostałam w szacunku do nich. – zaczęła spokojnie, bo poczuła się nieco niesprawiedliwie oceniona i niezrozumiana.
- Dlatego natłok tych nowych wrażeń i osobowości, jest naprawdę dla mnie czymś niecodziennym. Przed każdym spotkaniem uczą mnie, że mam zrobić dobre wrażenie, a ja czuję się jak maskotka. – nieco się rozpędziła, ale jej głos pozostawał przyjazny.
- To nieco ciężkie, bo nigdy nie wiem co mnie czeka, ale powoli się przyzwyczajam, choć moje zwyczaje są nieco inne. – dokończyła tę część, po czym zrobiła niewielką przerwę by przejść do kolejnego tematu.
- Nie zrobiłam tego ze strachu, a odmówić potrafię, tak jak odmówiłam wejścia do wody. Moja moc nie jest na tyle rozwinięta, by zaskoczyć kogoś takiego jak ty, czymś niezwykłym, choć bardzo staram się ją rozwinąć i wiem, że kiedyś będzie naprawdę ogromna. – uśmiechnęła się weselej, mając nadzieję, że nie zrozumiał jej źle.
- Nie czuję byś dał mi rozkaz, po prostu jestem zaskoczona tym, że chciałeś mnie poznać. To chyba normalne w mojej sytuacji. – zachichotała cicho i oparła łapki na jego ramionach by powoli uwolnić moc.
- Może jestem w lekkim szoku i mam chwilę zwątpienia w potęgę mocy, bo akurat byłam na obszarze treningowym i widziałam naprawdę niesamowitą walkę. – powiedziała z nutką ekscytacji w głosie, bo walka naprawdę zrobiła na niej spore wrażenie.
- Ale moja moc tez się rozwinie. – uśmiechnęła się i zaczęła uwalniać więcej mocy, by po chwili przesunąć łapki bardziej na prawą stronę i zsunęła je po jego ręce, powoli, skupiając się na przepływie mocy. Później przesunęła nimi na ramię, powoli, ostrożnie, by móc kontrolować przepływ energii. Potem powtórzyła tę czynność z lewą ręką, z taką samą dokładnością, cały czas mając przepływ energii pod kontrolą. Następnie łapki Króliczycy znowu znalazły się na jego ramionach gdzie przesuwały się po obu, ciągle nie zatrzymując mocy.
- Teraz lepiej? – zapytała spokojnym tonem głosu, nie przestając  lekko go masować.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Czw Cze 26, 2014 5:41 pm

NPC Storyline - Kattal

Gad wziął głębszy wdech, a następnie powoli wypuścił powietrze ze swych nozdrzy. Była tutaj zupełnie nowa, to oczywiste i zrozumiałe. Niemniej jednak nie mógł się zgodzić z końcówką jej słów. O ile dobrze się słuchało, że potrafiła uszanować odpowiednie istoty, o tyle uważał, że szacunkiem nie było płaszczenie się do niego ani tym bardziej robienie czegoś na siłę. Niemniej jednak jej następne słowa spowodowały, że na pysku gada pojawił się delikatny uśmiech. Biorąc pod uwagę, że wiedział nieco o tym jak się tutaj zachowywała, był to dość... zabawny komentarz z jej strony. Kattal zaczekał aż samica zrobi sobie chwilę przerwy w wyjaśnianiu mu wszystkiego, by samemu wtrącić swoje trzy słowa.
/Maskotka, mówisz?/
Skomentował, otwierając swe ślepia i słuchając, jak Maskotka dalej do niego przemawiała. Nagle urosło w niej samopoczucie pozytywne? W miarę tego jak jej słuchał, samiec zaczął dochodzić do wniosku, że chyba tak. Może więc nie będzie z nią tak źle? Jeśli na prawdę potrafił się nie poddawać, to będzie wartościowym nabytkiem dla ich misji.
Czując jednak presję z jej strony, gad cofnął to co zrobił i po prostu umożliwił jej przesunięcie swych dłoni na jego ciało. Gdy tylko poczuł jak jej miękkie futro i delikatne dłonie dotykają jego skóry, zamknął swe ślepia i pozwolił sobie skupić na tym czym miał zostać zaraz uraczony. Z resztą ona również miała okazję odczuć dość nowe doznanie. Łuski tego gada były nie tylko gładkie, miłe w dotyku - a jednocześnie niesamowicie wytrzymałe. Ciało gada promieniowało bardzo przyjemnym ciepłem. Raena trzymając swe dłonie na jego łuskach, mogła czuć pod nimi przyjemne ciepło, jakby coś się w tym gadzie paliło - jego temperatura była znacząco wyższa niż temperatura innych istot czy chociażby Nodina. Z drugiej strony mogła również zwrócić uwagę na wodę, która bulgotała, a w której znajdował się czerwonołuski. Woda wyraźnie nie miała "normalnej" temperatury. Teraz, gdy jej dłonie znajdowały się bliżej owej wody, króliczyca wyczuć mogła, że ta woda była bynajmniej wrząca. Normalna istota by się w niej po prostu zagotowała i poważnie poparzyła... a widmo się relaksowało. Tymczasem ona pracowała nad tym, by jak najlepiej odebrał jej moc. Jej dłonie przesuwały się po jego ręce, a gad odpoczywał spokojnie, choć w przeciwieństwie do Nodina, nie okazywał tego żadnymi dźwiękami. Zachowywał po prostu pełną ciszę, pozwalając jej pracować. Raena w tym czasie kontynuowała, a gdy skończyła z prawą ręką - z pominięciem dłoni - przeszła na lewą i powtórzyła tą samą czynność. Na końcu jej dłonie zatrzymały się na ramionach, jednak nie spoczęły tam, co samiec poczuć mógł po ruchach jej dłoni oraz ciągłym uwalnianiu mocy. Nie mógł jej odmówić, rzeczywiście - działało to przyjemnie. Kiedy zadała mu w końcu pytanie o rezultat, ku jego przyjemnej uldze - nie przestając - postanowił jej bezzwłocznie odpowiedzieć.
/Nie dziwię się, że miałaś okazję posiedzieć sobie na brzuchu Nodina i poznać większą część jego ciała... nie wspominając o leżeniu oraz spaniu na nim... sam mam ochotę tobie na to pozwolić./
Odpowiedział spokojnie, a na pysku samca pojawił się delikatny uśmiech. Oj tak, było mu przyjemnie. Nie czuł czegoś takiego od bardzo dawna i nawet nie kłamał. Jakby jej przyszło go tak traktować jak czarnołuskiego to również by się nie stawiał. Choć raczej nie miał tutaj na co liczyć. Niemniej jednak podejrzewał, że zaraz zada mu pytanie dotyczące ich wspólnego znajomego, tak więc wyczekiwał go oraz miał nadzieję, że jednak nie wpadnie na pomysł by przerywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera II   Czw Cze 26, 2014 6:00 pm

Raena nie przestawała przesuwać łapkami po ramionach Kattala, a skoro nie usłyszała żadnych słów takich jak wcześniej, uznała, że właśnie tego chciał. Uśmiechnęła się więc wesoło i kontynuowała uwalnianie mocy, co sprawiało przyjemność również jej.
- Tak, zdecydowanie maskotka. – zaśmiała się wesoło czując, że Kattal jest całkiem sympatycznym Widmem i uznała, że polubi go.
Masując jego łuski, czuła jak bardzo są przyjemne, a zarazem solidne i twarde. Do tego zwróciła uwagę na to, że to Widmo jest niesamowicie ciepłe, a woda, którą wypełnione było jaccuzi, wręcz wrzała. I ona miała tam wejść? Oj to by było dość nieciekawe doświadczenie.  Uszata skupiała się teraz na ramionach  Samca, co jakiś czas wsuwając palce na jego kark i szyję. Cóż, sprawianie przyjemności innym, w ten sposób, zaczynało coraz sprawiać jej coraz więcej frajdy.
Po niedługim czasie Uszata usłyszała słowa Kattala, które ją zaskoczyły, a ona prawie roześmiała się wesoło.
- Nodin się chwalił? Co jeszcze wiesz? – zapytała, nieco rozbawiona i zaskoczona tym co wiedział o ich relacji.
- Sądzisz, że to tylko przez moją moc? – dodała kolejne pytanie, bo słowa Samca zabrzmiały tak, jakby Czarnołuski lubił tylko jej moc i tylko przez nią pozwalał siedzieć jej na sobie. Swoją drogą, ciekawe ile załogantów wie o tym, co łączy ją i Nodina. Natomiast słowa związane z tym, że mogłaby spać na Kattalu, zwyczajnie ją zawstydziły, więc zachichotała cicho i nie skomentowała  ich.
- Wcześniej wspomniałeś, że musisz ze mną porozmawiać o Nodinie. – zaczęła,  zastanawiając się, czy teraz zdradzi jej coś więcej. Uczucie zmartwienia znowu wróciło do niej, a myśli powędrowały do jej Widma.
- O jaki problem chodzi? Wszystko dobrze z Nodinem? – zapytała spokojnie, choć z troską w głosie. W oczekiwaniu na odpowiedź, nie przestawała go masować.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Czw Cze 26, 2014 7:10 pm

NPC Storyline - Kattal

Maskotka? Tak, to będzie do niej pasowało. Może i nie czytał w jej myślach, niemniej jednak potrafił odebrać jej pozytywne nastawienie względem jego osoby. Dało się to nawet wyczuć w dotyku którym go obdarzała. W miarę jak kontynuowała, jej palce zaczęły zahaczać o jego kark oraz szyję, a więc by jej nie utrudniać - samiec po prostu podniósł łeb i wyprostował go, otwierając swe ślepia i spoglądając przed siebie. Dal jej bezsłowne "zielone światło" by śmiało przesunęła dłońmi również po karku i szyi gada. Zapowiadało się całkiem przyjemnie, więc czemu nie? Z resztą przyszedł się to zrelaksować w wodzie, a ona dodatkowo podała mu coś takiego... dlaczego więc nie skorzystać? Niemniej jednak różnica była widoczna. Kiedy Nodin rozpływał się pod jej dłońmi, Kattal zachowywał po prostu bardziej poważną postawę, nie pozwalając sobie na odpłynięcie.
/Wszystko. O misji, o tym jak wrzucił cię do wody, a nawet o tym, że jest teraz twoim widmem./
Odparł jej rozbawiony, niemniej jednak nie pokazywał tego aż tak - a jedynie delikatnie się uśmiechał. Nie dlatego, że nie chciał się otworzyć - on po prostu taki już był. Nawet gdy jakaś emocja się u niego wyzwalała, dusił ją i kontrolował tak, by nie ujawniała się bardziej niż powinna.
/Nie, zdecydowanie nie. My również tak potrafimy, więc jakby chodziło tylko o moc, to znalazł by sobie pewnie samicę z naszego gatunku./
Wyjaśnił w skrócie, stwierdzając - że raczej nie musi mówić nic więcej. Cóż, nie w tym momencie. Do tego dopiero mieli dojść. Z resztą ona zaraz ten temat poruszyła, zadając mu odpowiednie pytanie. Czerwonołuskie widmo westchnęło głośniej, spoglądając przez chwilę w wodę, milcząc oraz zastanawiając się jak zacząć jej to wszystko wyjaśniać.
/Jak zapewne wiesz z opowieści, Nodin nie zawsze był taki miły i przyjazny... zmieniło go pewne wydarzenie w jego życiu./
Zaczął, a następnie zatrzymał się na chwilę, przerywając rozmowę. Znów odetchnął głębiej, zbierając myśli oraz skupiając się na wszystkim.
/To czego się dowiesz nie będzie przyjemne. Co więcej, on będzie wiedział o tym, że wiesz. Uważasz, że coś może zmienić twój stosunek do niego?/
Wyjaśnił, a następnie spojrzał na nią kątem oka, zaciskając swe dłonie w pięści. Gad spoważniał trochę, nawet pomimo czynionego z jej strony masażu. Nie do końca był przekonany o tym czy powinien jej o tym mówić. Przeszłość Nodina nie należała do najpiękniejszych... nawet jak na widmo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera II   Czw Cze 26, 2014 7:50 pm

Uszata przesunęła łapkami na szyję Samca, kiedy ten nieco zmienił pozycję, ułatwiając i zgadzając się na jej dotyk. To całkiem miłe, bo odczytała to jako oznaka tego, że mimo wszystko podoba się mu to co robiła, a co za tym idzie, może też nieco jej zaufał? Korzystając z tego, nie przerywała przepływu energii i delikatnie przesuwała łapkami po jego szyi, karku oraz barkach, dbając o to by masaż był przyjemny.
Kattal odpowiedział na jej pytanie, co zwyczajnie znowu zwaliłoby ją z nóg, gdyby nie siedziała…
- Skąd wiesz o tym wszystkim? – zapytała zaskoczona, bo teraz zaczęła mieć wrażenie, że jest obserwowana 24h na dobę i to przez wszystko i wszystkich co się da. A może ktoś ma dobrego informatora…
-  Takie to zabawne? – burknęła nieco, choć sama nieco rozbawiona tym faktem była. Mimo to zaskoczył ją taką wiedzą. I do tego wiedział, że nazywa Nodina swoim widmem.
- W takim razie mi ulżyło, że jednak lubi mnie za coś więcej niż solidna dawka relaksu. – rzuciła nieco żartobliwie, ale wciąż  zastanawiając się o tym ile jeszcze wie i przede wszystkim skąd.
- Wszyscy wszystko o mnie wiedzą. – przewróciła oczami, bo już chyba nic nie mogło zaskoczyć ją jeśli chodzi o tę płaszczyznę. Cały czas masowała Kattala, dbając o odpowiedni poziom uwalnianej energii.
- Jesteś kolejną osobą, która próbuje mi opowiedzieć coś o Nodinie, przypominając o tym jaki był. – na chwilę zatrzymała łapki, bo zaczynało ją to nieco przerażać, albo też irytować. Jedno z dwóch, ale nie potrafiła tego określić.
- Ja wiem, że nie był taki jak teraz. Ale przy nim czuję się bezpiecznie, pokazał mi swoją sympatyczną stronę, a do tego uratował mi życie. To on zaopiekował się mną kiedy tutaj przybyłam
. – powiedziała, znowu zaczynając masować ramiona, kark i szyję Widma.
- Mój stosunek do niego? – powtórzyła, zastanawiając się co takiego może nagle zmienić to, jak postrzegała Nodina.  
- Ja wiem… że to co słyszałam o nim to w większości prawda… nie sądzę by coś mogło zmienić moje nastawienie do niego. – powiedziała przyjaznym tonem, zastanawiając się co Kattal miał na myśli. Najpierw Itza, teraz on…Wcześniej jeszcze sam Nodin przypominał kim był.
- Skąd będzie wiedział o tym, że wiem? – zapytała po chwili, bo miała wrażenie, że wszędzie panuje pełen przepływ informacji.
- Zamieniam się w słuch. – dodała po chwili.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Czw Cze 26, 2014 9:12 pm

NPC Storyline - Kattal

Uśmiech jakoś nie mógł opuścić pyska samca gdy tak słuchał tego, jak ta rozmyślała nad tym skąd on to wszystko mógł wiedzieć.
/Pytasz crathygtańskie widmo, znajdując się na pokładzie crathygtańskiego okrętu, skąd posiada informacje./
Odparł jej, ciut zagadkowo, jednak powinna się domyślić sama. W końcu z tego co powiedział łatwo można było się domyślić, że relacje pomiędzy nim, a Dur-Shurrikunem musiały być bardzo dobre. Co z tym idzie, uzyskanie potrzebnych informacji - a może i nagrań lub obrazu "na żywo", nie było niczym trudnym. Do tego dochodził fakt bycia widmem, co dawało mu możliwość kontaktu z innym widmem bez względu na odległość i widzę osób postronnych. Oj tak, Kattal posiadał bardzo dobrych informatorów.
/Może nie zabawne. Przyjemne, aż trochę mu pozazdroszczę... mnie też przytulisz?/
Odparł jej, nadal rozbawiony - kończąc dodatkowo pytaniem. Oczywiście dało się wyczuć, że mówił w żartach, lecz zapewne by się nie obraził o taki prezent. Niemniej jednak Raena wspomniała mu, że nie on pierwszy poinformował ją o tym jaki był Nodin. Cóż, na dobrą sprawę na temat każdego członka załogi można by taką dyskusję prowadzić. Czerwonołuski śmiało uważał, że jego własna osoba byłaby doskonałym materiałem do wzięcia pod lupę. Na szczęście jednak rozmowa nie toczyła się na jego temat, lecz na temat ich czarnołuskiego znajomego. Czerwone widmo wysłuchało jej słów praktycznie do końca, by następnie odpowiedzieć jej spokojnie na pytania.
/W swym życiu kroczył różnymi drogami. Uczyniły go one jednak silnym. Po za tym... no właśnie, uratował ciebie, prawda? Mierzył się z mocą kostki. I być może przeciwnik nie potrafił wyzwolić jej w pełni, to jednak nawet dla widma moc kostki jest zazwyczaj za duża. Widać Nodin miał wtedy w sobie siłę, która pojawiła się wraz z pewnym celem. A najpotężniejsi jesteśmy w momentach, gdy chronimy tych na których nam zależy.../
Skomentował i zamilkł na chwilę, czując jak jej dłonie suną po jego szyi. Gad zamknął na chwilę swe ślepia, oddając się przez chwilę przyjemnemu uczuciu i po prostu myśląc. Gdy jednak jej dłonie cofnęły się z powrotem na ramiona, samiec kontynuował.
/Czyta w twych myślach, prawda? Oczywiście możesz mu zabronić, jednak skoro mówisz o nim w sposób, jakobyście sobie wzajemnie bardzo ufali - to wątpię by potrafił zrozumieć dlaczego nagle separujesz go od swojej osoby./
Wyjaśnił, przypominając jej, że przecież byli telepatami. On, Nodin jak i każde inne widmo. Czarnołuski więc zapewne wyczyta to wcześniej czy później z jej myśli, nawet jeśli nie będzie chciał się tego doszukiwać. Po prostu Kattal nie wierzył w to, że osoba taka jak Raena będzie miała w sobie tyle samodyscypliny by nie potrafić myśleć o ich rozmowie, kiedy się następnym razem spotka ze swoim widmem. Jej widmo, prywatne... jak to zabawnie brzmiało. Niemniej jednak należało przejść do konkretów.
/Jak wiesz, my, zwiemy innych przedstawicieli naszej rasy - naszymi braćmi i siostrami. Nawet, gdy krew płynąca w naszych żyłach różni się. Nodin posiada siostrę oraz... posiadał brata. Tej samej krwi, jak się domyślasz. Jego rodzeństwo było młodsze od niego. Jego siostrze wiedzie się dobrze, jednak jego brat, Onuris.../
Rzek, mówiąc spokojnie i powoli, by w pewnym momencie zatrzymać się nagle i zamknąć swe ślepia. Kattal nie potrafił o tym mówić tak po prostu. Widma były ze sobą bardzo związane, śmierć jednego z nich dawała się we znaki wszystkim, nawet gdy nigdy się nie znali... a czerwonołuski znał praktycznie każde żyjące widmo - zarówno młode jak i "stare". Zanim kontynuował, samiec podniósł się do góry, wstając nagle. Następnie odwrócił się i podniósł lewą nogę, stawiając łapę na posadzce, a po niej drugą - i wychodząc z jacuzzi. Co ciekawe - jak tylko jego ciało wynurzało się z wody - natychmiast stawało się suche. Widać Kattal również bawił się mocą tak jak Nodin. Woda przestała bulgotać gdy widmo opuściło Jacuzzi, a sam czerwonołuski usiadł na ziemi w siadzie skrzyżnym, dokładnie na przeciwko swej rozmówczyni. Samiec spojrzał na nią z góry spokojnie.
/Nie obrażę się jak będziesz kontynuowała.../
Wtrącił żartem, uśmiechając się delikatnie. Z jednej strony było to wtrącenie, a z drugiej może pozwoliłoby się jej na czymś skupić, gdy będzie go słuchała.
/Pozwól, że tobie to pokażę.../
Rzekł, a sekundę później oboje znaleźli się na polanie - w całkowicie innym miejscu. Świeże powietrze, zielona trawa oraz piękny zachód słońca na horyzoncie. A dookoła pustka... no prawie. Po za nimi, znajdowały się tutaj jeszcze dwie inne istoty. Niedaleko nich siedział Nodin. Czarnołuski w swej anthropostaci, siedział na trawie w siadzie skrzyżnym, wyraźnie nie wiedząc o ich obecności. To nie działo się na prawdę, a było jedynie retrospekcją. Tymczasem przez trawę coś skradało się do czarnołuskiego. Początkowo nie było tego całkowicie widać, jednak gdy tylko owe coś trafiło na niższą trawę, zaraz ukazało się oczom Raeny. Był to mały gad, wielkością jedynie dwa razy większy od "uroczego" którego spotkała w centrum treningowym. Co ciekawe, gad ten nie miał skrzydeł, a przyglądając się mu - samica mogła stwierdzić, że po pierwszy, był widmem - a po drugie, był niesamowicie podobny do Nodina. Różnica była taka, że "jej widmo" było w pełni czarne, kiedy tymczasem ten tutaj, po za czarnym łuskami - posiadał malowania niemalże identyczne jak czarnołuski, jednak w kolorze białym. Małe stworzenie czaiło się na wielkiego gada, zbliżając się do niego od frontu. Ten natomiast wydawał się znajdować w stanie jakiejś medytacji i jakby "nie widzieć" młodzika. Nagle, odezwał się Kattal.
/Ten młody osobnik, to Onuris. To właśnie brat Nodina. Scena którą obserwujesz, miała miejsce pięćset lat temu. Dosłownie tydzień po krwawych wydarzeniach z twojej planety. Czarnołuski nie od razu zaakceptował swojego brata... początkowo nikogo nie akceptował. Był samotnikiem, który po prostu robił co musiał - chronił twoją planetę oraz jej mieszkańców... a swój sposób./
Wyjaśnił, a następnie zamilkł i pozwolił samicy obserwować dalszy rozwój wydarzeń. Małe widmo skradało się do swego starszego brata, by - gdy znalazło się dosłownie metr od niego - wyskoczyć prosto na niego i uderzyć go łbem o klatkę piersiową. Czarnołuski stracił równowagę i uderzył grzbietem o ziemię, otwierając swe ślepia, a tymczasem Onuris... wylądował prosto na nim. Małe widmo stanęło dumnie na korpusie swego starszego rodzeństwa i wyszczerzyło kły w przyjemnym, niewinnym uśmiechu. Tymczasem mina Nodina który spoglądał na swego małego brata, mówiła sama za siebie. Czarnołuski nie tylko był niezadowolony - on wyglądał tak jakby miał zaraz tego małego gada po prostu rozszarpać. Ślepia świeciły mu się na czerwono, gad ukazał swe kły i spoglądał na małe widmo... które poczuło się bardzo speszone, niemniej jednak w żaden sposób się nie poddało. Najpierw, biały gad dosłownie złapał kłami (!!) za nos starszego gada, by następnie zamruczeć i zrobić coś dość... nietypowego. Otóż najzwyczajniej w świecie, młodzik "udeptał" sobie klatkę piersiową starszego brata, a następnie po prostu położył na nim i zwinął w kulkę, wtulając w pierś czarnołuskiego i zamykając ślepia. Wrażenie jakie wywarł na starszym osobniku było dostrzegalne natychmiast. Nodin spoglądał tak przez chwilę na swego młodszego brata, by zaraz... uspokoić się. Ślepia gada stały się "normalne", a pysk przybrał neutralny wyraz. Chwilę potem czarnołuski westchnął cicho, uniósł swe ręce i objął nimi młode widmo, przytulając je do siebie. Wtedy też znów odezwał się Kattal.
/Początkowo, Nodin nie akceptował Onurisa. Zdarzyło się nawet, że przetrzepał mu kilka razy skórę, by ten trzymał się z dala... niemniej jednak młodzik zdobył się na odwagę. Nodin był wzorem dla Onurisa. Wzorem siły, oddania naszemu domowi, starszym bratem którym młody chciał zostać, gdy dojrzeje./
Po tych słowach, obraz zniknął - a ich oboje otoczyła czerń, jakby dookoła niczego nie było. Jednak nadal na czymś siedzieli, a Raena cały czas bez problemu mogła dostrzegać siedzącego przed nią Kattala.
/Nodin i Onuris stali się nierozłączni. Po tym jednym, prostym wydarzeniu - widmo które oboje znamy, zmieniło się niemalże nie do poznania. Gad stał się bardziej otwarty, spędzał więcej czasu ze swym bratem - szkoląc go... i bawiąc się z nim. Można by powiedzieć, że ta dwójka była bardzo od siebie zależna. Gdzie był jeden, tam był i drugi... oczywiście do momentu, aż Onuris stał się na tyle dojrzały by wyruszyć na przetarcie własnych ścieżek. Mimo rozłąki, ich kontakt pozostał. Bracia kontaktowali się ze sobą, martwili o siebie i spędzali ze sobą sporo czasu... Nodin był... całkowicie inny. Nie był już tym bezdusznym gadem, bestią. Nie robił już tego co musiał, lecz to co było słuszne. Można powiedzieć, że nauczył go tego jego młodszy brat - który nie zgadzał się z podejściem swego starszego brata. Do momentu.../
Wyjaśnił, mówiąc dalej powoli i spokojnie. Po jego ostatnich słowach, dookoła nich pojawiło się kolejne pomieszczenie. Wielkością było może dwa razy większe od pokoju króliczycy. W środku znajdowały się różne konsole i urządzenia oraz fotele - jakby na jakimś mostku, jednak nie na pokładzie Dur-Shurrikuna czy jakiegokolwiek okrętu federacji bądź densorińskiego. Wygląd całkowicie się różnił. Tym, co jednak przykuwało uwagę, mogło być widmo, które leżało na ziemi w kałuży własnej krwi. Kattal spojrzał na nie wraz z Raeną, a szybko okazało się, że widmo wyglądało identycznie, jak brat Nodina - bo to on właśnie był. Dużo mniejszy od swego starszego brata, po prostu było widać, że był strasznie młody. Mimo to, kałuża krwi w której leżał - jego krwi. Wiele najróżniejszych ran na całym ciele samca oraz najgroźniejsza i najpoważniejsza - głęboka rana znajdująca się na piersi gada. Z pyska samca ciekła krew, on sam krztusił się i dyszał ledwo, a tymczasem w pomieszczeniu pojawiły się dwie kolejne istoty. Tak jak Onuris, który przebywał w swej oryginalnej postaci - tak i ci którzy się pojawili - w nich byli. Był to nikt inny jak Nodin oraz... Egzekutor, którego Raena miała okazję już spotkać. Obaj w momencie gdy się pojawili, zostali niemalże sparaliżowani tym co ujrzeli. I o ile Ankylon zaraz się poruszył, kierując swe spojrzenie na czarnołuskiego, o tyle czarnołuski wyglądał tak, jakby świat właśnie się dla niego zawalił. Nodin wyraźnie wyglądał na przerażonego, niewierzącego w to co widział. Ciało gada zadrżało, a on sam ruszył - wpierw powoli, a następnie dobiegł do swego młodszego brata, zostawiając egzekutora z tyłu.
Czarnołuski pochylił się nad bratem, a następnie złapał go, obejmując swoimi łapami i przyciskając silnie do siebie. Białołuski jęknął, krztusząc się z bólu, a tymczasem Nodin spojrzał na niego przerażony, wyglądając wyraźnie na bezradnego. Ankylon podszedł do nich w międzyczasie, bardzo powoli - spoglądając na obu z bardzo poważną miną, po prostu nie chcąc im przeszkadzać... jednak wyglądał na dość... zdenerwowanego.
/Oszczędzę tobie tego, co mówili... to.../
Wtrącił się nagle Kattal. Gdy Raena na niego spojrzała, mogła ujrzeć, że czerwonołuski zacisnął swe kły oraz zamknął ślepia i całkowicie odwrócił wzrok w drugą stronę. Nie było to dla niego miłe doświadczenie, ani tym bardziej wspomnienie, choć do niego bezpośrednio nie należało. Nagle rozległ się huk, kiedy to łeb Onurisa opadł na ziemię, a gad wydał swój ostatni oddech. Czarnołuski znów zadrżał cały, a było po nim widać niesamowity strach który go w tamtym momencie ogarnął. Gad jęknął przerażony, a następnie przycisnął ciało brata mocniej do swojego i ryknął potężnie, unosząc łeb do góry. W międzyczasie Egzekutor przyglądał się mu ze stoickim spokojem, pozwalając swemu towarzyszowi na uwolnienie emocji. Niemniej jednak obraz zniknął nagle, a zaraz potem wszystko wróciło do normalności. Znów znajdowali się na pokładzie Dur-Shurrikuna, w jednym z pokojów z Jacuzzi.
Czerwonołuski spojrzał na nią spokojnym spojrzeniem, opanowanym, bez emocji.
/Twoja rola jest bardzo ważna... Twoja słabość stała się jego siłą. Wtedy, gdy ciebie uratował... przypominasz mu jego małego braciszka, którego stracił. Nie mogliśmy mu pomóc, bo użyto przeciwko niemu starożytnej magii. Nikt nie mógł powstrzymać tej mocy... tamto wydarzenie jednak... zmieniło Nodina. Obudził uśpioną w nim ciemność. Niemniej jednak tobie ponownie udało się ją jakoś uśpić, zamknąć. Musisz być dla niego bardzo ważna.../
Wyjaśnił jej spokojnie, spoglądając na nią oraz na jej zachowanie. Przedstawił jej dość poważne sceny, tak więc spodziewał się nawet, że mogła potrzebować zapanować nad własnymi nerwami. Gad wyciągnął nawet w jej stronę swe ręce, podnosząc je delikatnie do góry i rozkładając szeroko. Było to swoistym zaproszeniem do tego by po prostu przytuliła się do niego, jeśli potrzebowałaby ulżyć swoim emocjom. Niemniej jednak miała w tym wszystkim swoją rolę do spełnienia, a skoro Nodin ją zaakceptował, to Kattal również był na to gotów. Choć zapewne nie w takim stopniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera II   Czw Cze 26, 2014 10:14 pm

Króliczyca cieszyła się, że mogła umilić czas Kattalowi i do tego uznała, że zdobyła kolejną istotę, na którą mogła liczyć w tym, póki co, obcym miejscu.
- No tak… Jak mogłam na to nie wpaść i przeoczyć coś tak ważnego. – zaśmiała się, kiedy źródło informacji zostało zdradzone, choć zapewne nie był to jedyny sposób pozyskiwania informacji.
- W takim razie powinnam uważać co  i kiedy robię. – zażartowała sobie i nie przestawała masować  Kattala.  Kiedy Króliczyca usłyszała słowa Widma, które zakończone zostały pytaniem  o przytulenie, roześmiała się wesoło, ale przyjaźnie.
- Widzisz? Jestem waszą maskotką… - parsknęła śmiechem znowu i pokręciła głową. Choć propozycja była całkiem miła, mimo to czuła respekt, przynajmniej w chwili obecnej, dlatego nie potrafiła ot tak przytulić się do niego, tak jak zrobiłaby to Nodinowi czy Niebieskofutremu.
Później nadszedł czas na poważniejszą rozmowę i kolejne odpowiedzi na pytania, które zadała wcześniej. Uszata powoli masowała Kattala, wciąż uwalniając wiązki energii, jednocześnie słuchając tego co mówił.
- Ja… ja wtedy nie mogłam go ot tak zostawić i wiem ,że naraziłam również jego… - powiedziała cicho, źle wspominając tamtą misję.
- Gdyby nie on, dawno by mnie tu nie było. – westchnęła cicho i powróciła do masowania  ramion Widma.
- Czyli… chcesz powiedzieć, że ta siła… to co zrobił… to przeze mnie? – a pamiętała doskonale, jak Nodin powiedział, że dałby radę, bo kostka nie jest silniejsza od Widm, a może to ona coś przeinaczyła? Niemniej jednak była ciekawa co dalej chce jej powiedzieć, czego dowie się o Nodinie, co tak bardzo ma wpłynąć na jej postrzeganie tego Widma. Postanowiła milczeć póki co i pozwolić Kattalowi, by mówił dalej.
- Tak, czyta w nich, czasem nawet sobie żartuję, nie przeszkadza mi to, że ma tam dostęp. – odpowiedziała szczerze, na pytanie Czerwonego Widma.
- Akurat nie chcę mu tego zabraniać, po prostu… Jakoś stało się to dla mnie zupełnie zwyczajne. – uśmiechnęła się lekko, bo bawiły ją czasem takie droczenia się z nim i zaczepki, kiedy mógł czytać w jej myślach.
Gdy Kattal wszedł na temat tego, jak Widma nazywają inne rasy oraz wspomniał o prawdziwym rodzeństwie Nodina, Uszata postanowiła nie przerywać mu i słuchać tego co chciał jej o nich opowiedzieć. Z powagi jaką słyszała, mogła wyczytać tyle, że to czego ma się dowiedzieć, nie należy do czegoś miłego, wesołego i chętnie wspominanego.  Króliczyca zauważyła, że nawet jemu ciężko jest zacząć dalszą opowieść.  Postanowiła więc zwiększyć nieco dawkę mocy, chcąc mu jakoś ulżyć, bo zapewne jego myśli nie należały do najprzyjemniejszych. Takie zachowanie zaczęło ją nieco martwić, ale póki co milczała, pozwalając mu na skupienie.
W pewnym momencie Samiec wstał, by wyjść z jacuzzi, a Ar odsunęła się nieco,  przyglądając się jemu i wodzie, która od razu się uspokoiła, a Kattal  zdawał się być zupełnie suchy, choć przed chwilą z niej wyszedł. Widmo usiadło przed nią, a Uszata spojrzała na niego wielkimi, niebieskimi oczami, zastanawiając się co dalej. Kiedy poprosił ją o kontunuowanie masaż, ta skinęła głową i przysunęła się do niego, by uklęknąć przed nim wygodnie i usiąść na nogach, po czym dotknęła jego dłoni i powoli zaczynała uwalniać energię, a później miała zamiar przesuwać łapkami w górę jego rąk.
- Pokażesz? – odezwała się zaskoczona, ale zaraz potem dowiedziała się o co chodziło.
Oboje znaleźli się na polanie, wszystko wyglądało tak spokojnie, pięknie, Ar rozglądała się od razu i zorientowała się, że to jest iluzja, czy może coś co pamiętali Kattal i Dur. Uszata dostrzegła Nodina i uśmiechnęła się lekko na ten widok. Ale oprócz niego był ktoś jeszcze ,póki co nie była pewna kto, ale zaraz mogła zobaczyć kolejną sylwetkę. Był to mały gad, który nie miał skrzydeł, ale był niesamowicie podobny do Nodina, z tą różnicą, że jego barwy były nieco inne. Zdawało się, że gad skrada się do Nodina, a ten jest niczego nieświadomy. Kiedy zwierzak rzucił się na niego, a jej Widmo straciło równowagę, Raena roześmiała się wesoło, choć śmiech głośnym nie był.  Była pewna, że Nodin zaraz roześmieje się i szturchnie rozbawiony tego małego gada, ale to co zobaczyła, zaskoczyło ją… Czarnołuski był wściekły, a jego oczy lśniły czerwienią, a jego postawa świadczyła o tym, że jeżeli jego mała miniaturka nie pójdzie, ten go rozszarpie i tyle z zabawy. Mimo to, mały gad nie przeraził się i jakby nigdy nic złapał kłami nos Nodina, po czym udeptał sobie jego klatkę piersiową i zwinął się w kłębek. Uszata zrobiła rozczuloną minę i widziała, że Czarnołuski również odpuścił i nawet przytulił malucha.
Jednocześnie Ar słuchała tego co opowiadał jej Kattal, póki co nie miała zamiaru przerywać, zwyczajnie obserwowała to co działo się na jej oczach. Ale zaraz po tych przyjemnych wizjach, otoczenie zmieniło się i oboje znaleźli się w zupełnej ciemności. Mimo to słuchała słów Widma, dowiadując się tego jaki był Nodin wobec Onurisa i jak zmieniała się ich relacja, by stać się więzią prawdziwie braterską. Kiwała co jakiś czas głową, skupiając się na opowieści, nie komentując niczego, nie chcąc wybijać Czerwonego z rytmu.  Strasznie podobało jej się to ,jak Nodin traktował brata, ta więź była dla niej czymś pięknym, wyjątkowym i bardzo cieszyła się, że Czarnołuski  mógł mieć kogoś takiego. Po kolejnych wyjaśnieniach, obraz wokół nich ponownie się zmienił.  Ar nawet nie zauważyła kiedy przestała używać mocy, a jej spojrzenie tym razem skupiło się nie na otoczeniu, którym był prawdopodobnie mostek, lecz na istocie, która leżała w ogromnej kałuży krwi.
Uszata podniosła łapkę do pyszczka i zatkała nią usta, bo poznała kto leżał w tej kałuży. Poczuła nieprzyjemny uścisk w sercu, bo Onuris nie wyglądał zbyt dobrze i przeczuwała już jak zakończy się ta wizja… choć nadzieja na miłą odmianę gdzieś tliła się w jej głowie. Po chwili do pomieszczenia weszli Nodin i Egzekutor, którego już poznała… Uszata tak bardzo chciała podejść do Nodina i mocno go przytulić, tak bardzo chciała pobiec do Onurisa i pomóc mu swoją mocą, ale wiedziała, ze jest to zupełnie niemożliwe. Spojrzała na Kattala, któremu ciężko było patrzeć na to wszystko … Nodin podbiegł do swojego brata, wziął go w ramiona, Uszata widziała cierpienie, widziała jak bardzo był poruszony tym co zastał. Po chwili Onuris przestał oddychać, a Czarnołuski zawył rozpaczliwie…. Króliczyca wytarła łzy płynące z jej oczu, tak mocno chciała pomóc mu, zmienić bieg wydarzeń.. Spojrzała smutno na Kattala, który postanowił oszczędzić jej tych wizji.  Widziała po nim ,że dla niego było to ciężkie przeżycie, dlatego była też poniekąd wdzięczna, że pokazał jej to co pokazał… Choć widok ten rozrywał jej serce i duszę.
Oboje ponownie znaleźli się na pokładzie statku, a Czerwonołuski spojrzał na nią, kiedy tak siedziała roztrzęsiona tym co widziała, co jakiś czas przecierając płynące łzy,
- Moja rola.. ważna…. – powiedziała smutnym  głosem, siedząc ze spuszczoną głową.
- Ja czułam, że jestem ważna dla niego, nie wiedziałam, że aż tak, nie sądziłam, że tak go zmieniłam… - podniosła błyszczące spojrzenie i zerknęła na Kattala.
- Ja… nie wiedziałam… - szepnęła cicho, a kiedy zobaczyła gest jaki wykonał Czerwonołuski, niewiele myśląc, Króliczyca przytuliła się do niego i znowu rozpłakała mając w myślach Nodina, tulącego do siebie ciało swojego brata.
- Tak bardzo mi przykro, że musiał przez to przejść… - pociągnęła cicho nosem.
Teraz miała ochotę przytulić Nodina i obiecać mu, że będzie zawsze na siebie uważać i nie da sobie zrobić krzywdy, by więcej nie musiał tak cierpieć.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Czw Cze 26, 2014 10:37 pm

NPC Storyline - Kattal

Czerwonołuskie widmo spojrzało na nią wręcz opiekuńczym spojrzeniem. Różniło się ono jednak znacznie od tego co pokazywał Nodin. Kattal wyglądał niczym mistrz troszczący się o swego młodego ucznia - lub po prostu strażnik odpowiadający za bezpieczeństwo innej istoty. Początkowo nawet nic nie mówił, pozwolił jej wpierw po prostu wyzbyć się tego, a wiedział, że do tego dojdzie. Raena nie była wojownikiem, by kryć swe emocje. Z resztą nawet jemu ciężko to przychodziło. Widma potrafiły otworzyć się na wybrane istoty, którym po prostu zaufały. Gdyby Kattal tam był, zapewne zareagowałby tak samo jak Egzekutor - swoistą obojętnością na zewnątrz oraz burzą wewnątrz.
Poczuł nagle, jak samica mocno do niego przyległa, wlepiając się w jego szyję. Uśmiechnął się jedynie, nie wydając z siebie żadnego dźwięku i jedynie siedząc dalej. Akurat on nie stracił równowagi, choć zapewne jakby był Nodinem, to chętnie by ową równowagę teraz stracił.
/Moja rasa kieruje się pewną piękną zasadą. Dla przyjaciół się nie umiera. Dla przyjaciół się żyje./
Wyjaśnił jej spokojnym głosem, pozwalając jej opanować emocje. Z resztą ona sama mogła nagle poczuć, że tak jak przyległa do widma, tak jej emocje zaczęły się stabilizować, a ona sama uspokajać. Widać Kattal pozwolił sobie na małą interwencję, w międzyczasie - i choć pozwolił jej przytulić się do siebie, nawet sam to zaproponował, to jednak nie objął jej, stwierdzając - że nie było to tutaj potrzebne. Jednak teraz Raena mogła poczuć ciepło które emanowało od gada, a przede wszystkim ogromny spokój który mógł ją teraz ogarnąć. Widmo wyraźnie coś zrobiło, niezauważalnie - ale pomogło jej uspokoić swe nerwy.
/Pamiętaj tylko, by nie dołować go tymi wspomnieniami. Zostaw je dla siebie, chyba, że sam poruszy ten temat./
Ostrzegł ją, chcąc po prostu uniknąć negatywnych skutków, w momencie w którym chciała by go pocieszać... a lepiej by taki pomysł nie wpadł jej do głowy, gdyż zdarzyło się to kilkaset lat przed jej narodzinami. Nie było więc sensu by poruszała ten temat, niemniej jednak dla widm - ta tematyka nadal była aktualna. Zwłaszcza, że sprawa nie została domknięta.
/Zapewne gdy wlazłaś na niego w biosferze po raz pierwszy, skojarzył sobie ciebie ze swym bratem. W końcu on zachował się podobnie./
Wyjaśnił, spoglądając na nią kątem oka. Niemniej jednak na tym jego wyjaśnienia się nie skończyły.
/Dlatego jesteś dla niego ważna. Dlatego wtedy przetrzymał walkę z kostką. Po prostu miał cel - chronić ciebie. A wierz mi, gdy chronimy swych bliskich, jesteśmy w stanie dać z siebie więcej, niż ktokolwiek mógłby od nas oczekiwać, dodatkowo.../
Dodał, a następnie urwał i westchnął cicho, zamierzając teraz wyjaśnić jej jeszcze jeden fakt.
/Ten z którym walczył w jaskini był tym który zabił jego brata. Niemniej jednak Nodin nie dał z siebie wszystkiego. Możliwe, że właśnie ze względu na ciebie. Możliwe, że nie chciał byś to oglądała. Niemniej jednak morderca zapłaci za swą zbrodnię./
Tymi słowami zakończył swą wypowiedź i odetchnął głębiej, spoglądając na nią. A na pysku samca znów zagościł przyjazny uśmiech, kiedy ten obserwował ją tak spokojnie. Kattal oparł swe dłonie na własnych kolanach, czując się trochę bardziej wypoczętym, niż zazwyczaj. W końcu ta miła samica odwiedziła go i rozmasowała jego mięśnie oraz stawy - co prawda tylko na karku, ramionach i rękach - ale zawsze. Dawno nie czuł się tak przyjemnie, tak po prostu. Można by powiedzieć, że jej obecność tutaj poprawiła mu humor i rzuciła więcej światła na ten dzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera II   Pią Cze 27, 2014 6:40 am

Uszata siedziała przytulona do Kattala, płacząc cicho po tym czego się dowiedziała I co zobaczyła. Było jej bardzo przykro i nie spodziewała się, że Nodin musiał przeżyć coś takiego. Gdy usłyszała słowa o przyjaźni, życiu i umieraniu, kiwnęła głową uznając, że zrozumiała. Cały czas była mocno wtulona w Widmo, które wcale jej nie objęło, ale emocje Raeny powoli się uspokajały i była niemal pewna, że to dzięki Kattalowi. Króliczyca czuła ciepło, które emanowało od Czerwonego Widma, wszystko sprawiało, że jej smutek odchodził gdzieś daleko, a emocje stabilizowały się, co mógł odczuć również on. Miała wrażenie, że to dzięki niemu jej nerwy uspokoiły się, ale mimo to przez dłuższą chwilę siedziała tak wtulona w niego.
- Tak zrobię, nie chcę by znowu musiał przeżywać to co wtedy. – powiedziała cicho, biorąc sobie radę Kattala do serca.  Nie miała zamiaru sprawiać przykrości Nodinowi, który już i tak sporo wycierpiał, a przywoływanie tych nieprzyjemnych wspomnień, nie byłoby czymś miłym zarówno dla niego, jak i dla niej.
- Możliwe, że tak. Choć sam się na to zgodził.  – skomentowała słowa o włażeniu na Widmo, choć jak dotąd sądziła, nikt o tym nie wiedział.
- Nie wiedziałam, że tak to wszystko wygląda. – odsunęła się nieco i spojrzała na Kattala, który po chwili wyjaśnił jej kim był ich przeciwnik, na którego natknęli się podczas pierwszej misji.
- A więc to on… Pamiętam wymianę słów między nimi i właśnie to  dotyczyło Onurisa. A ja wtedy nie wiedziałam o co chodzi, a potem o tym zapomniałam. Teraz widzę, że dobrze się stało, bo zapewne wypytywałabym o co chodziło. – westchnęła cicho i otarła mokry pyszczek, ale łzy z jej oczu już nie płynęły.
- Nie sądziłam ,że jestem aż tak ważna dla Nodina. – uśmiechnęła się lekko, bo to było przyjemne.  R.R. została sama, straciła rodziców, a teraz był ktoś, kto uważał na nią, opiekował się nią i dla kogo była naprawdę ważna.
- Moje pojawienie się tutaj wiele zmieniło. -  powiedziała spokojnym tonem głosu, będąc zaskoczoną nieco skutkami jej przybycia. Z drugiej strony miała nadzieję, że nigdy nie zawiedzie Nodina i nie sprawi mu takiego bólu jaki już przeżył.
- Dziękuję ci za to, że opowiedziałeś mi o tym wszystkim. – uśmiechnęła się do Kattala lekko, ale przyjaźnie.  
- Gdybyś kiedyś potrzebował mojej pomocy, znajdziesz mnie w centrum medycznym. Albo jeśli będziesz potrzebował rozluźnienia i relaksu. - powiedziała przyjaznym tonem, zerkając na niego. To co widziała niedawno, było bardzo przykre, ale Kattal sprawił, że uporała się z tym o wiele, wiele szybciej i już nie wyprowadzało jej to z równowagi emocjonalnej.
-  A powiesz mi.. Co teraz  będzie z kostką? - Zapytała ciekawa tego, co będzie dalej z tym potężnym artefaktem, mimo tego, że Nodin wspomniał coś o tym, chciała poznać opinię innego Widma, które i tak sporo jej wyjawiło.
Przez moment Uszatej przeszło przez głowę, by zapytać Kattala o to, co dzieje się pomiędzy Nodinem a Egzekutorami, ale postanowiła jednak zachować pytania dla siebie, nie chcąc wyjść na wścibską, poza tym nie chciała by Nodin się zdenerwował, że wtrąca się w nie swoje sprawy.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Pią Cze 27, 2014 7:40 am

NPC Storyline - Kattal

Czerwonołuski westchnął cicho, słysząc jej słowa. W ten czy w inny sposób nie dało się tego jednak uniknąć. Trwała wojna, a podczas wojny nie można było uniknąć ofiar, śmierci - najzwyczajniejszej w świecie tragedii.
/Przeżywać? Cóż... dusi to w sobie. Nie chodzi o to co ma przeżywać. Chodzi o jego charakter. Jego brat go zmienił, a jego utrata... być może właśnie ze względu na pamięć do niego, po prostu pozostał tym "nowym" sobą.../
Skomentował, spoglądając na nią z góry, gdy tak się do niego tuliła. Gad właśnie uświadomił sobie, że dawno nikt go nie przytulał, a to było nawet miłe. Tak na prawdę nikt tego nie uczynił od przeszło ośmiuset tysięcy lat, kiedy i on musiał pożegnać swą przyjaciółkę. Czernowołuski westchnął na tę myśl, niemniej jednak nie pokazał po sobie niczego.
/Sam się zgodził? Jak pamiętam, postawiłaś go przed faktem dokonanym... po prostu ciebie nie zrzucił./
Odparł jej i uśmiechnął się delikatnie. Akurat ten moment Kattal pamiętał doskonale, bo miał okazję go obserwować... i nieźle się zdziwić, gdy to zrobiła, a on nie musiał lecieć jej ratować. Nie spodziewał się z resztą, że czarnołuski komukolwiek jeszcze na to pozwoli. Być może wpływ Onurisa był większy niż się spodziewał. Króliczyca odsunęła się od niego, a samiec spojrzał na nią z góry, ciekaw tego co miała mu do powiedzenia. W międzyczasie, czerwonołuski przesunął swym ogonem po ziemi i owinął go dookoła swej rozmówczyni, "izolując" ją od otoczenia. Czy miał w tym jakiś większy cel? Tego mogła się jedynie domyślać. On jednak zrobił to po prostu... tak sobie, bez większego celu.
/Nie masz co się nad nim rozczulać. Mimo swej historii, Nodin jest jedną z najsilniejszych istot jakie znam, choć wywarło to na nim swoje piętno. Niemniej jednak wielu z nas posiada nieco przykrych momentów w swym życiu. Zapewne również i ty./
Wyjaśnił jej spokojnie, dalej obserwując swoją rozmówczynię. Tak na prawdę nawet nie odrywając od niej wzroku od momentu, kiedy wyszedł na brzeg. Z resztą tak jak przed nim siedziała, mogła sobie porównać - że Kattal wyraźnie był większy od Nodina. Nie było to jakoś szczególnie znaczące i widoczne, jednak gad wyraźniej był masywniejszy od ich znajomego, a czym to było spowodowane - można się było tylko domyślać. Być może wiekiem, być może genami, albo nawet i posiadaną mocą.
/Może nie tylko dla niego. Tak jak ty zwiążesz się z czasem z tą załogą, tak i ona zwiąże się z tobą. Poznacie wzajemnie swoje słabe i mocne strony, a następnie zaczniecie się uzupełniać. Jeśli nie będziesz potrafiła walczyć, oni będą walczyć za ciebie. Jeśli nie będą mogli opatrzyć swych ran, ty opatrzysz ich rany. Niezależnie od tego jak groźnie ktoś z nich wygląda, jak wrogo i jak zdradziecko - każdy z nich tworzy ostatecznie załogę tego okrętu./
Odparł, by przypomnieć jej nieco, że na pokładzie nie tylko Nodin będzie się o nią martwił. Pomocy będzie mogła oczekiwać nawet od tych, po których by się mogła tego nie spodziewać. Na podziękowanie za odpowiedź, widmo spuściło jedynie lekko łeb i ukłoniło się w odpowiedzi, nic jednak nie mówiąc. Następnie wysłuchał jej kolejnych słów i uśmiechnął się rozbawiony tą propozycją, jakże miłą - jednak znając doświadczenia Nodina...
/Na mnie również się rozsiądziesz?/
Zapytał, wyraźnie po prostu sobie żartując i choć nie było to zaczepne, to jednak rozmawiało czerwonołuskiego. Po prostu perspektywa wydała mu się zabawna, jakoby on miałby znaleźć się pod kimś. Jej następne pytanie sprawiło jednak, że delikatnie spoważniał. Jednak tylko delikatnie. Widać problem kostki nie był dla niego tak duży, jak dla chociażby Nodina.
/Egzekutor, którego wcześniej spotkałaś, wytropi kostkę. A potem... zobaczymy. Choć znając Ankylona, nie pozostawi kamienia na kamieniu. Nie ma się co martwić, Egzekutorzy nie są zwykłymi widmami. To istoty które przeszły przez bramy wszystkich piekieł, poznając swą najmroczniejszą stronę od podstaw. Ich potęga jest czymś o czym normalne istoty mogą co najwyżej marzyć./
Wyjaśnił jej spokojnie, spoglądając na nią z góry, ciekaw czy będzie miał odpowiadać jeszcze na jakieś pytania. Oczywiście nie było to dla niego problemem, po za tym jej obecność była tutaj dość miła - tak więc dlaczego nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera II   Pią Cze 27, 2014 8:06 am

Uszata spojrzała na Kattala, uśmiechając się lekko.
-  W takim razie będę ostrożna, jeśli o ten temat chodzi. – powiedziała spokojnym tonem głosu.  Kiedy usłyszała kolejne słowa, parsknęła śmiechem, bo nie sądziła, że naprawdę Widmo aż tyle wie.
- Ale mógł mi zabronić a tego nie zrobił, a potem stało się to dla niego całkiem normalne, co mnie też zaskoczyło. – powiedziała nieco rozbawiona, bo ta relacja z boku musiała wyglądać naprawdę zabawnie, szczególnie dla tych, którzy znali Nodina znacznie lepiej i dłużej niż ona.
- Tak, ja również posiadam takie momenty. – spuściła na chwilę głowę, bo od razu przypomniała sobie o swoich rodzicach, którzy zginęli, zostawiając ją zupełnie samą. Dlatego była poniekąd wdzięczna, że znalazła się właśnie na tym pokładzie. Zapewne za jakiś czas to załoga stanie się jej najbliższą rodziną i już nigdy nie będzie czuła się sama.
- Wiesz, bardzo cieszę się, że tutaj trafiłam, choć nie od razu się zgodziłam. – zaśmiała się cicho.
- Niektórzy tutaj naprawdę wyglądają groźnie i czasem nie wiem jak do takiej istoty podejść, ale jak widzisz, jeszcze żyję. – puściła mu oczko, uśmiechając się i żartując sobie nieco.
- Mam zamiar pomagać wszystkim moją mocą, szczególnie, że dostałam własne Centrum Medyczne, czego kompletnie się nie spodziewałam. – dodała po chwili, będąc dumną, że Dur-Shurrikun przeznaczył to pomieszczenie właśnie dla niej, by mogła wygodnie robić to, po co została tutaj ściągnięta.
Kattal okazał się być naprawdę sympatycznym Widmem, a Uszata rozluźniła się przy nim,  co było bardzo pozytywne. Uznała, że to Widmo jest kolejnym, do którego będzie mogła przyjść, gdy stanie się coś złego i jakoś miała przeczucie, że zawsze będzie mogła na niego liczyć. Rozmowa stała się bardziej wesoło, a słowa związane z rozsiadaniem się na Widmie, zwyczajnie  ją rozbawiły.
-  Wiesz, że to zabrzmiało jak propozycja? – wyszczerzyła się wesoło, po usłyszeniu jego pytania.  Przez zaangażowanie w konwersację z Kattalem, Króliczyca nawet nie zauważyła tego, że została otoczona przez ogon Widma. To u nich rodzinne?
Rozmowa zeszła na odrobinę poważniejszy temat, choć dobre humory dopisywały im obojgu.
- Przyznam szczerze, że Egzekutora nieco się obawiam, a wiem , że jeszcze przyjdzie mi się z nim spotkać. Ale przyznam szczerze, jego moc jest imponująca. Mam nadzieję ,że przez tę kostkę nie będzie więcej kłopotów. - stwierdziła po chwili.
- Nodin wspomniał mi o tym, że ma problem z Egzekutorami, ale nie chciał powiedzieć o co walczy. Chyba nie powinnam pytać czy wiesz coś na ten temat? – spojrzała na niego, robiąc słodką, niewinną minę, zupełnie nieświadomie.
- Swoja droga powinnam się zameldować, że nic mi nie jest, został w mojej kwaterze... - zachichotała cicho, bo zastanawiała się, czy nadal okupuje jej łózko.
- Jest coś jeszcze, co powinnam wiedzieć o Nodinie? - zapytała jeszcze miłym tonem głosu.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Pią Cze 27, 2014 7:06 pm

NPC Storyline - Kattal

Czerwonołuski przekrzywił swój łeb delikatnie na bok, spoglądając na rozbawioną samicę. Przyjemnie się z nią rozmawiało, dobrze, że jak już ściągnęli kogoś nowego, to była to istota otwarta na kontakt.
/No tak, pomyślmy. Usiadłaś na jego brzuchu, zapewne się wkurzył. Potem jednak wykorzystałaś na nim swoją moc, przy użyciu małych, króliczych dłoni. Do tego nie wystraszyłaś się jego miny. Oczywiście zaznaczmy, że mógłby zgnieść cię w swej dłoni.../
Zaczął wyjaśniać, obserwując ja z rozbawieniem. Niemniej jednak jeszcze nie skończył...
/Do tego komentarze, twój zachwyt jego wyglądem, jego ciałem. Dlaczego miał tobie czegokolwiek zabraniać?/
Wyjaśnił, kończąc swą wypowiedź na ten temat. Trochę czynników zapewne złożyło się na reakcję Nodina względem Raeny.
Gad spoważniał lekko, słuchając jej kolejnej odpowiedzi. No tak, miała takie momenty - jak każdy. Dlaczego by mieć nie miała? Następnie, samica zaczęła mu wyjaśniać nieco swój żywot na pokładzie oraz deklarować chęć pomagania wszystkim. Widmo uśmiechnęło się do niej jedynie delikatnie, spoglądając na nią z góry. Oboje siedzieli, a jednak samiec był od niej znacznie wyższy... i większy. Natomiast jej kolejne słowa go rozbawiły. Propozycja z jego strony, by na nim posiedzieć?
/Jak ładnie poprosisz, to może się zgodzę./
Odparł jej krótko, przekrzywiając swój łeb na bok i dalej ją obserwując. Ogon samca w dalszym ciągu otaczał króliczycę, a on sam siedział przed nią i obserwował ją swymi płomiennymi ślepiami.
/Słusznie. Obawiasz się bowiem jednej z najgroźniejszych żyjących istot. Kostka natomiast... zobaczymy./
Odpowiedział i westchnął cicho, spoglądając na nią łagodnym spojrzeniem. Temat który teraz poruszyła, nie był tematem o którym Nodin by z nią porozmawiał. Dlatego też Kattal nie zdziwił się, że zadała to pytanie jemu.
/Zemsta. Tematem spornym jest zemsta. Aktualna droga twojego widma, jego aktualny cel. I nie spocznie dopóki tej zemsty nie uzyska./
Wyjaśnił spokojnie, słuchając jej dalej. Racja, Nodin dalej znajdował się w jej kwaterze. No cóż, nie dało się ukryć, że między tą dwójką wywiązała się szczególna relacja. Inaczej nigdy by tam swej łapy nie postawił. No ostatnie pytanie Raeny, samiec odetchnął cicho i wyjaśnił spokojnie.
/Ufaj mu, a nie stanie się tobie krzywda. W Nodinie żyje przerażająca ciemność, potwór który może się uwolnić i chcieć rozszarpać otoczenie. Dopóki mu jednak ufasz, dopóty możesz nazywać go swoim widmem. Powinnaś się do niego udać.../
Po tych słowach, Kattal zabrał swój ogon, spoglądając na nią dalej z lekkim uśmiechem. Następnie skinął jej łbem, a woda obok znów zaczęła bulgotać. Czerwonołuski nie przedłużając - wstał powoli, a następnie wszedł z powrotem do Jacuzzi i rozsiadł się tak jak wcześniej, zamykając swe ślepia i biorąc głębszy wdech. Oczywiście, mogła tu z nim zostać, jednak wątpił by mieli jeszcze jakiś temat do omówienia. Uważał do tego, że warto by odwiedziła teraz swego czarnołuskiego przyjaciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera II   Nie Paź 05, 2014 7:02 am

Uszata zauważyła spojrzenia Daalkiina i zastanawiała się czy zrobiła coś nie tak. W każdym razie, jeśli powiedziałby jej o tym, to po prostu przestałaby go głaskać, jeśli to akurat w tym był problem.
Lekcja z Czarnofutrym szybko dobiegła końca, bo Dur-Shurrikun miał najwyraźniej inne plany wobec Samca, niż to co aktualnie robił. Króliczyca nie miała nic do powiedzenia, więc swojego nauczyciela nie zatrzymała, jedynie pożegnała się z nim i podziękowała za udzielone jej rady, a zaraz potem Daalkiin w dość zaskakującym tempie, poszedł do swoich obowiązków, wcześniej mówiąc kto na nią czeka.
Uszata ucieszyła się, że to własnie Itza, bo dawno nie widziała tego Futrzaka, a bardzo go polubiła. Niewiele myśląc ruszyła do wyjścia z Centrum Medycznego, by później przejść korytarzami do Biosfery II. Samica pochwaliła się przed samą sobą, że wędrówki po pokładzie sprawiają coraz mniej problemów i prawie w ogóle się nie gubi, kojarząc drogę do niektórych miejsc.

Uszata stanęła przed drzwiami do Biosfery II, które po chwili otworzyły się przed nią, ukazując jej piękno tego miejsca. Króliczyca musiała przyznać, że Biosfery na tym pokładzie są po prostu mistrzostwem. Od razu weszła Resortu i powoli szła przed siebie, podziwiając widoki i ciesząc się tak przyjemną chwila. Jednocześnie rozglądała się za Itzą, którego powoli zaczynało jej brakować, bo był jednym z członków załogi, którego bardzo lubiła. Od razu w myślach pojawił się jej również Nodin. R.R. zastanawiała się co teraz robi i kiedy znowu zaskoczy ją nagłym pojawieniem się. Była bardzo ciekawa co sprawiło, że tak nagle zniknął.
- Dur-Shurrikunie, Powiesz mi gdzie znajdę Itzę? - odezwała się do Jinkusu, zastanawiając się czy w ogóle jej odpowie.
Samica dotarła do budynku, w którym miała okazję już być, kiedy właśnie tutaj miała spotkać się z Kattalem. Rozejrzała się, ale nigdzie nie widziała Itzy. Postanowiła zaczekać tutaj na odpowiedź na jej pytanie licząc, że Futrzak ją znajdzie.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Wto Paź 07, 2014 3:21 am

NPC Storyline - Itza

Miejsce to wydawało się puste, przynajmniej dla Raeny która miała okazję je aktualnie podziwiać. Jej cel wydawał się tutaj początkowo nie znajdować, a początkowo posłane ku Dur-Shurrikenowi pytanie nie spotkało się z żadną odpowiedzią.
Densorinka stała tutaj przez około minutę, sama, w ciszy... a ktoś postanowił się do niej zakraść. Zrobił to w dodatku bardzo skutecznie, gdyż nie pozwolił się ówcześnie dostrzec, chytrze realizują swój. Króliczyca stała przy wejściu do budynku, niczego nie podejrzewając. W pewnym momencie ktoś lub coś ją chwyciło - jednocześnie za plecy oraz nogi, od tyłu... a następnie mogła poczuć, że grawitacja płata jej figiel i odrywa ją od ziemi. I wszystko po to by chwilę później mogła poczuć, że ktoś oparł ją o wielką, niebieską grzywę. Tak oto w szybki i zapewne miły dla niej sposób okazało się, że owym kimś był Itza, a funkcję grawitacji spełniły tu jego ręce.
Niebieskofutry samiec uśmiechnął się do niej przyjaźnie i początkowo bez słowa - ruszył w kierunku drzwi które otworzyły się dla nich, wprowadzając ich do wnętrza budynku i zaraz kierując się ku windzie, która wysłała ich na wyższe piętro. W międzyczasie postanowił się do niej odezwać.
-Upolowałem sobie królika...
Rzucił do niej i uśmiechnął się niewinnie, niosąc ją sobie dumnie na rękach do celu ich podróży - jednego z pokojów w którym mogliby wypocząć i trochę się zrelaksować. Niestety w tym momencie R.R. nie miała pełnego dostępu do futra niebieskiego samca, gdyż miał on na sobie pełen mundur - tak jak ona. Widać nie miał powodu by zdejmować z siebie chociażby koszulkę... jeszcze nie.
-Właśnie miałem nieco wypocząć... tak więc myślę, że chętnie dotrzymasz mi towarzystwa, prawda?
Dodał, przechodząc w ten czas przez kolejne drzwi, do pokoju z jacuzzi. Pomieszczenie to było podobne do tego w którym spotkała wcześniej Kattala, jednak różniło się lekko wnętrzem. Posiadało pułki na których można było usiąść lub odłożyć ubrania, jednak bardziej chodziło tutaj o samą wannę do której mieli wejść. Była ona bowiem dość mała - jednoosobowa. Najwyraźniej niebieskofutry lew wykombinował sobie w swojej wielkiej czuprynie, jak chce to widzieć - i zamierzał zrealizować swój plan spędzenia z nią czasu... nie koniecznie pozostawiając jej możliwość wyboru. Skoro byli już w środku, a drzwi za nimi się zamknęły, Itza odłożył ją ostrożnie na ziemię, spoglądając na nią z góry. Jego dłonie przesunęły się po jej ramionach, delikatnie ku górze, aż natrafiły na jej uszy. Lew chwycił za nie delikatnie palcami i zaczął po nich przesuwać w górę i w dół, spoglądając na swą kompankę z uśmiechem na pysku. Chyba nie będzie miała mu tego wszystkiego za złe?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera II   Sob Paź 11, 2014 6:35 am

Uszata nie doczekała się odpowiedzi na zadane pytanie. Czekała więc nieco zniecierpliwiona, rozglądając się za Itzą, ale zupełnie nie było go widać. Może nie tutaj miała na niego czekać? A może on sam zapomniał?
Minęła dopiero minuta oczekiwania, a Króliczyca miała wrażenie, że stoi przed tym budynkiem całe wieki, w oczekiwaniu na kogoś, kto wcale nie ma zamiaru spotkać się z nią.
Pogrążona w rozmyślaniu o tym, czy ktoś aby na pewno sobie o niej nie zapomniał, nie usłyszała tego, że Itza postanowił zrobić jej małą niespodziankę i zwyczajnie zakraść się.
R.R. wciąż stała przed drzwiami budynku, zastanawiając się gdzie jest Itza, kiedy nagle poczuła dotknięcie na plecach i nogach, po czym grunt uciekł jej spod nóg, a sama Króliczyca poczuła, że coś podnosi ja do góry.
Raena prawie krzyknęła, bo przez swoje zamyślenie, dała się tak bardzo podejść. Kiedy jednak zobaczyła uśmiech Itzy, tak ciepły i przyjacielski, zwyczajnie roześmiała się, nie mając zamiaru wyrwać się z jego rąk, by iść samej obok niego.
- I co ty teraz z upolowanym królikiem? - zapytała, zerkając na niego niewinnie, choć całkiem rozbawił ją takim stwierdzeniem. A kiedy tak patrzyła na Lwa, musiała przyznać, że brakowało jej jego towarzystwa.
- I tylko dlatego zostałam tutaj wezwana? - zapytała rozbawiona kiedy Itza wspomniał o relaksie, bo myślała, że czeka ją jakiś ciężki trening, czy nauka kolejnych rzeczy, które mają się jej przydać na pokładzie i poza nim.
- Ja tutaj naprawdę zostanę mistrzem lenistwa. - fuknęła cicho, ale wcale nie miała nic przeciwko chwilom relaksu z Niebieskofutrym.
Po raz kolejny, R.R. znalazła się w pomieszczeniu z jacuzzi, lecz tym razem to było nieco inne, niż tamto ze spotkania z Kattalem. Co najbardziej przykuło uwagę Uszatej, to wielkość samej wanny, która na jej oko była zdecydowanie za mała jak na ich dwójkę. Czyżby Itza zrobił to specjalnie? Samica spojrzała ukradkiem na Samca, zastanawiając się czy to co robi jest przemyślane.
R.R. ponownie poczuła grunt pod nogami kiedy Itza postanowił ją odłożyć. Uszata poprawiła mundur, wciąż zerkając na za małe jacuzzi.
W końcu spojrzała na Itzę, który przyglądał się jej, patrząc na nią z góry. Po chwili poczuła jego dłonie na swoich ramionach, a później na uszach, co nieco ją zaskoczyło. Lew delikatnie przesuwał po nich palcami w górę i dół, nie przestając patrzyć na nią i uśmiechać się. Uszata lekko otworzyła pyszczek, wlepiając swoje spojrzenie w Samca.
- Ekhm... - odchrząknęła po dłuższej chwili, zastanawiając się, jak długo stała w tak bezmyślnej pozycji.
- Musiałeś stęsknić się za mną. - wyszczerzyła się lekko i przyjaźnie, nie odwracając od niego spojrzenia.
- Miałeś coś ważnego do zrobienia, że kazałeś tak długo czekać na swoje towarzystwo? - zapytała po chwili, nie dosuwając się nawet o krok, bo musiała przyznać, że dotyk Itzy był bardzo przyjemny, a to co robił z jej uszami działało na nią uspokajająco i zapewne gdyby właśnie leżała w łóżku, mogłaby spokojnie zasnąć. Króliczyca prawie rozpłynęła się się, kiedy Lew tak miło zajmował się nią, dlatego też po chwili lekko potrząsnęła głową i uśmiechnęła się do niego wesoło, po czym wsunęła łapki w jego grzywę, by również sprawić mu nieco przyjemności.
- Chcesz uśpić moją czujność. - mruknęła cicho, ale z uśmiechem, zerkając na niego. Po chwili jej spojrzenie znowu zahaczyło o zbyt małe jacuzzi, które znajdowało się w tym pomieszczeniu.
- Zastanawiam się, czy masz zamiar wrzucić mnie do tej wanny, czy sam masz ochotę w niej odpoczywać, a mnie poprosić o mały relaks, bo wydaje mi się, że trochę mało tu miejsca. - zerknęła na niego nieco zaczepnie, nie zabierając łapek z jego grzywy.
- Zapewne jest tutaj coś większego, pamiętam gdy byłam tutaj podczas rozmowy z Kattalem. - odezwała się po chwili, zastanawiając się co knuje Itza.
- Masz jakiś plan, prawda? - zaśmiała się wesoło, bo najwyraźniej Lew wcale nie miał zamiaru bawić się w jakieś podchody. Nawet jeśli chciał posiedzieć z nią w jacuzzi, nie miała nic przeciwko, w końcu przeżyła kąpiel z Nodinem, ale do niego miała nieco inny stosunek niż do Itzy, tyle, że sam Itza o tym nie wiedział. Niebieskofutry zaskoczył Króliczycę tym jak się zachowywał wobec niej, dlatego miała zamiar zaskoczyć też jego, dlatego wtuliła się w niego cieplutko, a jego ciepło i miękkie futro sprawiły, że poczuła się bardzo przyjemnie. Z drugiej strony brakowało jej takiego miłego akcentu, bo dawno nie widziała się z Lwem, którego bardzo polubiła, a Nodin zniknął gdzieś i nawet nie miała pojęcia co robi. Może tak naprawdę to nie ona była pokładową przytulanką i maskotką, a Nodin i Itza zostali przez nią wybrani na tak ważne pozycje?
- Nie pozbędziesz się mnie. - powiedziała leniwie i wesoło. Pomimo tego kim był Itza, Uszata zupełnie nie krępowała się by zrobić coś takiego, tak samo było z Nodinem. Ta dwójka sprawiała, że Samica czuła się wyjątkowo i wiedziała, że zawsze będzie mogła zrobić coś tak błahego jak przytulenie się, co nie spotka się z odrzuceniem. A wiadomo, nie przy każdym mogła pozwolić sobie na tego typu zachowania.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Czw Paź 16, 2014 9:17 am

NPC Storyline - Itza

Niebiskofutry nic jej nie odpowiedział na temat tego co z nią zrobi. To miała być w końcu bardziej niespodzianka, aniżeli jawna informacja. Odłożył ją i usłyszał, że musiał się za nią stęsknić. Na tą informację wyszczerzył jedynie swe białe kły i nadal nic nie odpowiedział. Miała tutaj nieco swojej racji, bo choć poznali się stosunkowo nie dawno - a zdążyli już polubić - to nie mieli okazji jakoś więcej czasu ze sobą spędzić. Lew chciał to teraz najzwyczajniej w świecie nadrobić.
Mistrzem lenistwa nie zostanie, choćby chciała. Znajdowała się na pokładzie tytana. Mogło jej się wydawać, że miło się odpoczywa i nic nie robi. Niemniej jednak chwila zastanowienia pozwalała stwierdzić, że pozwalano jej się zaaklimatyzować, poznać wszystkich. Przecież co chwilę ktoś od niej uciekał, spotykała kogoś innego... a wszystko dlatego, że co chwila byli rozdysponowywani do nowych zadań. Życie tutaj było tak na prawdę ciągła pracą. Choć na brak odpoczynku nie mogli narzekać...
-Zabezpieczenie pewnej broni. Pomogłem flocie odebrać ją tym którzy jej mieć nie powinni.
Odparł, a historię można było sobie dopisać. Po prostu jakaś nielegalna grupa weszła w posiadanie czegoś niebezpiecznego i futrzakowi przypadło za zadanie rozbrojenie ich, a raczej asysta flocie w wykonaniu tego zadania.
Na "uśpienie czujności" zareagował jedynie lekkim ukazaniem swych kłów. Dłonie samca przesunęły się z uszu - na policzki samicy, które pogładził delikatnie. Gdy wspomniała o jej interpretacji jego planu, niebieskofutry samiec zachichotał rozbawiony. Pomysłowość miała, niemniej jednak on nie zamierzał jej wykorzystywać w sposób taki by... nic z tego nie miała. I fakt, było tutaj coś większego gdzie zmieściliby się obok siebie, niemniej jednak...
-Plan... w skrócie. Odpocząć w ciepłej wodzie z pewną króliczycą.
Odparł jej, a następnie postanowił zrealizować już pewną część swojego planu. W tym celu zabrał od niej swe dłonie, a następnie złapał nimi za suwaki swojej bluzy i rozpiął ją oraz szybkim ruchem ściągnął z siebie, ot szykując się powoli do kąpieli. Odłożył górną część umundurowania na półkę obok ale nie przewidział faktu, że Raena postanowi się do niego w tym momencie przykleić.
Lekko go tym zaskoczyła, niemniej jednak tylko trochę. Poczuł jak delikatnie wtula się w jego futro, a odruchowo objął ją przy okazji za plecy oraz kark, po czym wtulił ją mocniej w siebie i zamruczał zadowolony. Przytulanie było przyjemne, nie mógł jej tego odmówić. Spojrzał na nią z góry, przekrzywiając swój łeb delikatnie na bok i wsuwając pazury między jej futro, delikatnie drażniąc nimi jej skórę jednak nie robiąc jej krzywdy.
-Nie zamierzam się ciebie pozbywać. Co najwyżej naszych ubrań.
Odparł jej i wyszczerzył swe kły w uśmiechu. Na ludzkie standardy może i byłoby to dużo, jednak na ich bardziej zwierzęce - tak jak to mieli densorini i nie tylko - nagość nie była niczym specjalnym. Stąd też po chwili tulenia się do niego, chwycił ją dłońmi za ramiona i odsunął delikatnie od siebie. Następnie zrobił krok w tył, by potem rozpiąć pas i zdjął z siebie spodnie, unosząc jedną i drugą nogę - nie tracąc przy tym równowagi. Spodnie złożył następnie i również odłożył na półkę, po czym stanął do niej frontem i pozwolił na początek sobie przyjrzeć i ewentualnie ocenić to jak był zbudowany. Ot miał się czym pochwalić, choć było to raczej naturalne. Stojąc już nago, spojrzał na nią i wyszczerzył swe kły w chytrym uśmiechu, a następnie podszedł do niej oraz podniósł swe ręce. Oparł dłonie na jej kołnierzu, spoglądając na nią spokojnym, lecz przyjaznym wzrokiem. Musiała się tego pozbyć, a jeśli mu pozwoli - to jej w tym pomoże, rozpinając bluzę, a następnie pomagając jej ją ściągnąć. Dolną część munduru pozwoli jej natomiast zdjąć samodzielnie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera II   Pon Paź 20, 2014 8:34 am

Uszata uśmiechnęła się wesoło do Itzy, przyglądała się mu uważnie, zastanawiając się co knuje, choć ich obecność w takim miejscu nie pozostawiała żadnych wątpliwości i Króliczyca wiedziała gdzie zaraz oboje wylądują. Najwyraźniej Itzie brakowało nieco bliskości, ale R.R. nie miała nic przeciwko.
- Często masz tego typu zadania? - zapytała z ciekawości, kiedy odpowiedział jej na zadane pytanie, dotyczące tego co robił.
- Nie było żadnych problemów? - odezwała się po chwili, zastanawiając się czy wszystko poszło tak gładko jak to powiedział. Dłonie Lwa wylądowały na jej policzkach, a Samica spojrzała Niebieskofutremu w oczy i uśmiechnęła się do niego ciepło. Dotyk Samca był całkiem przyjemny, a ten gest nieco ją zaskoczył, choć bardzo pozytywnie. R.R. wyszczerzyła się wesoło, kiedy oznajmił, że ma zamiar zrelaksować się z pewną króliczycą, a że była na tym pokładzie jedyną uszatą, wcale nie musiała długo myśleć nad tym, kogo sobie upatrzył.
Itza odsunął się nieco i zaczął zdejmować swój mundur, a R.R. w tym czasie po prostu stała i przyglądała się mu. Był dobrze zbudowany, z resztą załoga na tym pokładzie prezentowała się pod tym względem bardzo apetycznie.
- Widzę, że wszystko sobie obmyśliłeś. - zachichotała wesoło, nie odrywając wzroku od Lwa.
Przytulenie się do niego było czymś naprawdę przyjemnym, do tego Itza odwzajemnił to i na dodatek wsunął łapki między jej futro, drapiąc ją delikatnie. Przez moment w jej myślach pojawił się pomysł, że mogłaby tak spędzić naprawdę wiele godzin i wcale nie byłaby zła z tego powodu.
- Jesteś bardzo przyjemny. - szepnęła cicho, a  kiedy powiedział, że wcale nie ma zamiaru się jej pozbyć, a zrobi to z ubraniami, R.R. zwyczajnie roześmiała się wesoło.
- W takim razie nie mam zamiaru przeszkadzać ci w realizowaniu tego planu. - stwierdziła i uwolniła się niechętnie z jego objęć, po czym zaczęła zdejmować swój mundur. Kiedy Itza pozbył się swojego munduru, Króliczya wyszczerzyła się wesoło i spojrzała na niego nieco zaczepnie, bo wyglądał naprawdę bardzo pociągająco, choć Samce bez ubrania nie powinny być dla niej czymś zaskakującym, jednak to jak był zbudowany Lew, to już inna sprawa.
Przez to wszystko zupełnie zapomniała o zdjęciu swojego munduru, ale nie było to problemem, bo i na to Itza był przygotowany. Podszedł do niej i spojrzał przyjaźnie, najwyraźniej chcąc zdjąć z niej bluzę, a może i nie tylko. Nie protestowała, spojrzała na niego równie przyjaźnie i pozwoliła mu pomóc sobie w zdjęciu munduru, który również wylądował poskładany na półkach do tego przeznaczonych.
- Zawsze będziesz tak pomagać? - zapytała zaczepnie i podeszła do jacuzzi, po czym spojrzała na Itzę.
- I jak masz ochotę zrelaksować się w czymś, co raczej nie jest przeznaczone dla dwóch osób? - zapytała z lekkim uśmiechem rozbawienia na pyszczku.
- Nie żebym marudziła na brak miejsca - przesunęła wzrokiem po jego ciele, po czym jej spojrzenie utkwiło w jego oczach.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Czw Paź 23, 2014 9:20 pm

NPC Storyline - Itza

-Ciągle. Jak na żołnierza przystało.
Odparł jej bez zastanowienia. Jego życie było pewnym rodzajem ciągłej walki. Dostawał rozkazy i musiał je najzwyczajniej w świecie wykonywać. Nie umknął mu fakt, jak się mu przyglądał. Chyba łatwo było wywnioskować, że się jej podobał... no i z resztą ze wzajemnością.
Lew pomógł jej powoli zdjąć górną część munduru, którą następnie złożył i odłożył na półkę, pozwalając jej w tym czasie pozbyć się reszty odzienia. Gdy skończyła, niebieskofutry pozwolił sobie obadać całe jej ciało swym wzrokiem, ukazując lekko swe kły w delikatnym uśmiechu.
-Nie będzie potrzeby jak nie będziesz się tak stroiła.
Odparł jej i wyszczerzył kły, podchodząc od niej bliżej i unosząc ręce, które następnie oparł na jej ramionach. Jako densorinka, nie musiała przecież nosić ubrań. Służyły im one bowiem głównie jako ozdoba, określenie funkcji lub po prostu samego siebie. Dalej, samica zadała mu pytanie na które znał już odpowiedź... zwłaszcza, że chyba sama odpowiedziała sobie za pomocą wzroku.
Itza pochylił się lekko, stając za nią i opierając łeb na jej ramieniu. Jego dłonie przesunęły się na jej boki, a następnie wsunęły palcami po jej futrze - prosto na brzuch samicy. Potem, samiec przyciągnął ją do siebie i oparł jej plecy o swój korpus, obejmując ją dookoła brzucha.
-Ja rozsiądę się w jacuzzi... a ty rozsiądziesz się na mnie.
Odparł jej, cofając lekko swój łeb do tyłu, a następnie skręcając go by wysunąć swój jęzor i zahaczyć nim delikatnie - zaczepnie - o jej policzek. Po tym cofnął swój łeb, uśmiechnął się do niej niewinnie, a następnie minął ją i wszedł do wody, rozsiadając się - albo raczej kładąc - na całej powierzchni jacuzzi, nie pozostawiając jej nawet odrobiny miejsca by mogła uniknąć kontaktu z nim. Nawet wchodząc do zbiornika, musiała wpierw stanąć łapkami na lwie, niemniej jednak nie było co martwić się tym, że coś mu zrobi. Jak na densorinów przystało - oraz im podobnych - był wytrzymały. Na tyle, by jej waga nie stanowiła dla niego problemu. Gdy tylko rozsiadła się na nim okrakiem, niebieskofutry podniósł swe ręce i oparł dłonie na jej biodrach, zsuwając je następnie powoli na jej nogi i tam zatrzymując, wtapiając palce w jej mokre futro. Woda była ciepła oraz przyjemna, dostosowana temperaturą do ich potrzeb. Teraz była tylko ta dwójka - on i ona, świat dookoła nie był już taki ważny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Biosfera II   

Powrót do góry Go down
 
Biosfera II
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Biosfera I

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Inne światy :: Przestrzeń kosmiczna :: Tytan Dur-Shurrikun-
Skocz do: