Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Biosfera II

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Biosfera II   Sro Cze 25, 2014 7:45 pm

First topic message reminder :


Biosfera II jest również pokładem przeznaczonym do wypoczynku. W przeciwieństwie jednak do biosfery I, ta stawia na ośrodek wypoczynkowy - zwany po prostu resortem. Resort jest miejscem którego obszar również zajmuje trzy kilometry na pokładzie okrętu. Znajduje się tutaj kilka budynków z "widokiem na góry", a pomiędzy budynkami plaża z ciepłą, krystalicznie czysta wodą w środku. Same budynki natomiast nie są jedynie ozdobą - a w pełni funkcjonalną częścią biosfery. Na ziemi, tego typu budowle znane są chociażby jako SPA. Tutaj można doświadczyć podobnych luksusów, od jacuzzi, przez sauny, specjalistyczne sale wypoczynkowe czy sale z masażami. Biosfera II pełni rolę miejsca, gdzie przede wszystkim odpocząć ma organizm - przeciwnie do swej odpowiedniczki - biosfery I.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera II   Pon Paź 27, 2014 8:45 am

Gdy oboje byli gotowi do relaksu w jacuzzi, Lew postanowił znowu zaskoczyć ją dość nietypowym gestem. Jego język zahaczył lekko o jej policzek, na co R.R. zareagowała cichym chichotem, ale nie zrobiła niczego, co mogłoby wskazać na to, że ten gest nie spodobał się jej. Właściwie było wręcz przeciwnie, akurat Itza był osobnikiem, który mógł pozwolić sobie na takie zachowanie względem jej. Potem Niebieskofutry rozsiadł się w jacuzzi, nie pozostawiając Króliczycy zbyt wiele miejsca. Sprytnie wybrał sobie miejsce odpoczynku, by mieć ją jak najbliżej siebie.
- Nie lubisz dawać mi wyboru, prawda? - zaśmiała się wesoło i podeszła do jacuzzi, przyjrzała się Itzie raz jeszcze, uśmiechając się w nieodgadniony sposób. Po chwili zastanowienia, Uszata postanowiła w końcu wejść do wanny, by dołączyć do Niebieskofutrego, tak jak sobie tego zażyczył. Miejsca dla niej było na tyle mało, że musiała prawą łapką stanąć na jego brzuchu, nieco obawiając się, że zrobi mu krzywdę, dlatego kiedy to zrobiła, spojrzała na niego pytająco, ale była to tylko chwila, bo Itza zdawał się w ogóle nie odczuwać ciężaru Uszatej. W sumie nic dziwnego, skoro jest tak dobrze zbudowany, silny... To, że stanęła na nim, zapewne nie wywarło na Itzie zbyt wielkiego wrażenia. W końcu Uszata usiadła na nim okrakiem, uśmiechając się przy tym do niego. Tymczasem Lew oparł dłonie na jej biodrach, a potem powoli zsunął je na jej nogi, gdzie wtopił palce w jej futro. Króliczyca obserwowała jego dłonie, mając lekko otwarty pyszczek, następnie spojrzała na niego i uśmiechnęła się lekko. Po chwili położyła łapki na jego dłoniach.
- Wygodnie tutaj, a myślałam, że będzie za mało miejsca. - powiedziała, uśmiechając się zaczepnie.
- Mam nadzieję, że nie znikniesz mi nagle, wezwany przez Dur-Shurrikuna. - powiedziała cicho, choć zapewne ten wiedział co właśnie robią. Jej łapki zaczęły przesuwać się lekko od dłoni Itzy, po jego łokcie, a Uszata patrzyła na niego z uśmiechem. Kiedy znowu dłonie powędrowały do jego łokci, Uszata nie zatrzymała ich, lecz sunęła nimi wyżej, aż po ramiona, by potem położyć się powoli na Lwie.
- Wygodny jesteś. - zachichotała cicho i wtuliła się w jego miękkie futro. Woda w jacuzzi była bardzo przyjemna, nie za gorąca, nie za zimna, taka w sam raz do przyjemnego relaksu w miłym towarzystwie. Z pyszczka R.R. nie schodził uśmiech, może nieco leniwy, ale było w nim coś jeszcze.
- Możesz mnie tak porywać ile zechcesz. - powiedziała wesoło, układając się na nim wygodnie. Prawą łapkę wplotła w jego grzywę i zaczęła bawić się nią uznając, że może to być całkiem przyjemne dla Lwa.
- Miałeś wcześniej okazje do takiego relaksu z kimś? - odezwała się po dłuższej chwili, zadając pytanie, które właściwie nie miało żadnego podtekstu.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Wto Paź 28, 2014 9:13 pm

NPC Storyline - Itza

-Nie we wszystkich kwestiach potrzebna jest tobie możliwość dokonywania wyboru.
Odparł jej bardziej "mądrze" czyli tak jak na niego nie przystało. Ot żeby ciut zabawniejszą tą sytuację uczynić. W końcu jednak jego kompanka postanowiła dołączyć do niego w kąpieli. Niebieskofutry miał okazję przyglądać się temu, jak samica niepewnie podnosi swą nogę, a następnie opiera prawą łapkę na jego brzuchu. Nie mógł powstrzymać uśmiechu, a nawet pozwolił sobie by zachichotać cicho, obserwując jej reakcję - niepewność czy czasami go nie boli lub czy nie zrobi mu krzywdy. Przecież oni nie ważyli tyle, a tym bardziej ona. Po za tym, było to dla niego co najwyżej miłe, a nie - nieprzyjemne.
Futrzasta postawiła na nim i drugą nogę, na co Itza zamruczał rozbawiony, niemniej jednak było mu w miarę przyjemnie. Była delikatna i przyjemna, nie dawała mu więc powodu do narzekań. Później, gdy się na nim rozsiadła, oparła swe dłonie na jego własnych - ułożonych na jej nogach. Na jej słowa zareagował jedynie uśmiechem.
-Nie przejmuj się, Dur-Shurrikun dał mi wolne i mamy czas tylko dla siebie.
Odparł jej, a następnie skierował swe spojrzenie na jej dłonie, którymi Raena zaczęła przesuwać od dłoni po łokcie lwa. Powtórzyła całą czynność kilkukrotnie, by chwilę potem przesunąć się, pochylić, a następnie położyć na nim. Niebieskofutry zamruczał na to w odpowiedzi - zadowolony z takiego przebiegu spraw. Wypchnął na chwilę klatkę piersiową do góry, przyciskając ją do jej piersi, a następnie oparł się spokojnie na dnie wanny i wyciągnął spod niej ręce, które ułożył zaraz na jej plecach, obejmując ją i wtulając w siebie. Ciepło ich ciał było teraz dodatkowo potęgowane wodą wyrzucaną pod ciśnieniem i dbającą o zapewnienie im dodatkowego relaksu.
-A ty możesz tak na mnie leżeć - ile zechcesz.
Odpowiedział jej, a następnie wtopił swe palce w jej futro. Ot była to odpowiedź na jej wtopienie palców w jego grzywę. Natomiast jej pytanie... lew skrzywił łeb lekko na bok, spoglądając na nią z rozbawieniem rysującym mu się na pysku.
-Jesteś pierwsza, więc cały twój.
Rzucił, szczerząc do niej niewinnie kły. Przesunął następnie swe dłonie na jej łopatki, by potem pomiędzy jej futrem, sunąć nimi aż wjechał na jej ramiona. Spojrzał na nią spokojnie i sam postanowił się o coś... upomnieć.
-Pokażesz mu swoją moc?
Zapytał i uśmiechnął się do niej miło. Co prawda miał okazję poczuć lekko efekty działania jej mocy, jednak jeszcze nie doświadczył tego co inni - jak na przykład Nodin. A miał szczerą nadzieję, że widmo nie było jedynym osobnikiem który mógł liczyć na taki vipowski pakiet. Jego ogon w międzyczasie poruszył się w wannie, a następnie owinął delikatnie dookoła jej prawej łapki, nie prowokując jednak niczego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera II   Sob Lis 01, 2014 11:39 am

Uszata leżała wygodnie na Itzie, czując ciepło i jego, i wody, w której się znajdowali. Taka kombinacja była całkiem przyjemna i R.R. z miłą chęcią korzystała z chwili wolnego.
- Mam nadzieję, że Dur-Shurrikun nie zmieni nagle zdania i nie wymyśli ci nowej misji do wykonania. Nie lubię kiedy moi towarzysze tak nagle znikają. - powiedziała leniwie i z lekkim wyrzutem, układając się przy tym wygodnie.
- Nodin tak znika, a ja nie wiem nawet co robi, czy wszystko jest dobrze. - nie przestawała przesuwać łapką w jego grzywie. A co do nagłych zniknięć Nodina, znowu będzie musiała wypytywać go, czemu tak nagle ją zostawił i czemu tak długo go nie ma. Liczyła na to, że Itza tak nie będzie robić, bo drugiej takiej istoty nie zniesie i w końcu się zdenerwuje, a zły królik to jednak zły królik.
Niebieskofutry skutecznie rozwiał niepotrzebne myśli R.R., wtulając ją mocniej w siebie, a ten gest sprawił, że na pyszczku Uszatej pojawił się uśmiech. Lew zapewne nie zdawał sobie sprawy jak dobrze jest jej w jego ramionach.
- Nie mów tak, bo nigdy stąd nie pójdę i wtedy zaczną się kłopoty, nie tylko moje. - roześmiała się leniwie, wcale nie odsuwając się od niego, a kiedy poczuła jego palce, które wtopiły się w jej futro, zamruczała cicho, ale wcale nie był to taki przyjemny pomruk jak w wykonaniu Lwa czy jej Widma. Cóz, nie potrafiła zrobić tego tak uroczo.  Króliczyca podniosła lekko głowę i spojrzała na Itzę, który oznajmił, że Samica jest pierszą istotą, z którą tak spędza czas. Raena zrobiła nieco zdziwioną minę, zastanawiając się jak to możliwe, ze wcześniej nie korzystał z  wolnego własnie w ten sposób.
- Zaskoczyłeś mnie. - odparła po chwili lekkiego osłupienia.
- Myślałam, że korzystasz czasami z wolnego właśnie w ten sposób. - dodała po chwili i uśmiechnęła się lekko do niego.
- W takim razie tym bardziej mi miło, że jestem pierwszą istotą i jesteś tylko mój. - zachichotała wesoło, leżąc wygodnie na nim i czując jego przyjemny dotyk. Po chwili Itza upomniał się o coś co obiecała mu wcześniej. Mianowicie, miała zaprezentować mu swoją moc.
- A co jeśli rozleniwisz się jeszcze bardziej? - zapytała zaczepnie, kiedy poczuła jego ogon na swojej łapce.
- Jeśli bardzo chcesz, pokażę ci moc. - powiedziała wesoło i podniosła się, by siedząc na nim okrakiem, mieć lepszy dostęp do jego ciała.
Uszata spojrzała na Lwa, a gdy ten wypuścił jej dłoń z delikatnego uścisku lwiego ogona, Króliczyca omiotła spojrzeniem ciało niebieskofutrego i wyszczerzyła się zaczepnie.
- W takim razie zaczynamy. - powiedziała i  położyła obie łapki w dole brzucha Itzy. Postanowiła najpierw przesuwać dłońmi w górę i dół, by dokładnie wybadać układ mięśni Lwa, chciała tym samym wykorzystać rady, jakie odtrzymała na ostatnich lekcjach w Centrum Medycznym. Jej dotyk był delikatny, dokładny, Itza mógł czuć jej łapki przesuwające się po całym brzuchu, bokach, aż po tors. W końcu Uszata przesuneła nimi po ramionach Lwa, by potem wrócić przez tors, na brzuch. Raena spojrzała na Itzę i uśmiechnęła się lekko. Może takie głaskanie wcale nie było potrzebne, a zrobiła to po części dla własnej przyjemności? Tego raczej Itza się nie dowie w tej chwili. Spod łapek Raeny, które położyła na brzuchu Lwa, powoli zaczynała wydobywać się energia, która miała rozluźnić Niebieskofutrego. Uszata skupiała się na mięśniach, powoli przesuwając łapki na boki brzucha, a później w górę, by dotrzeć do torsu, wciąż uwalniając tę samą ilość energii, jednak kiedy jej łapki steknęły się na klatce piersiowej Lwa, Uszata zwiększyła nieco moc, by efekt relaksu był bardziej odczuwalny. I z taką dawką mocy zaczęła przesuwać łapkami po futrze Lwa, przy okazji czerpiąc odrobinę radości z dotykania go. Moc nie przestawała płynąć z jej łapek, obejmując kolejne mięśnie. Uszata była bardzo skupiona na tym co robiła, by Itza czuł się jak najlepiej. Po chwili jej łapki znowu znalazły się w punkcie początkowym, z którego rozpoczęły ostatnią wędrówkę po ciele Lwa. Uszata znowu sunęła nimi w górę, lecz tym razem środkiem, nie rozłączając łapek, zrobiła to dopiero przy mostku, a później przesunęła łapki na ramiona, by z nich powoli sunąć aż po łokcie, a później dłonie, gdzie jej palce splotły się z palcami Lwa, a moc powoli zniknęła.
Uszata siedziała spokojnie, patrząc na Itzę, który wyglądał bardzo spokojnie.
- I jak ci się podobało? - zapytała cicho, nie wypuszczając jego dłoni z delikatnego i całkiem czułego uścisku.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Sob Lis 01, 2014 10:08 pm

NPC Storyline - Itza

Niebieskofutry przekrzywił łeb lekko na bok, pokazując delikatnie swe białe kły oraz chichocząc cicho. Jej słowa go po prostu rozbawiły. Ot taka mała, biedna, zmartwiona samica której zabierają kompanów do przytulania.
-Z Lordem Nodinem zawsze jest dobrze. A tobie nikt mnie teraz nie odbierze, nie martw się.
Wyjaśnił jej spokojnie, a następnie zbliżył lekko pysk do jej pyszczka i otarł się nosem o jej nos, by zaraz cofnąć swój korpus i wrócić na pozycję początkową. Fakt, że mogła stąd nigdzie nie chcieć iść nie był dla niego niczym złym. Przecież wtedy leżała by cały czas na nim, rozpieszczając go, ogrzewając oraz powodując w nim to przyjemne uczucie. Do tego cały czas miałby towarzystwo. Czego chcieć więcej? Jej zdziwiona mina nie mogła również umknąć jego uwadze. To było aż takie dziwne, że żołnierze nie mieli czasu na przyjemności podczas trwania wojny? Nie wspominając też raczej o tym, że niebieskofutry nie gustował w każdej napotkanej na obcej planecie samicy. A tutaj miał swoją prywatną densorinkę, którą znał, polubił i jak widać oboje ich do siebie ciągnęło. Na jej komentarz zareagował jedynie cichym śmiechem oraz wyszczerzeniem swych białych kłów.
-Cały twój, Raeno. Nigdy nie było obok nikogo z kim mógłbym ten czas spędzić w ten sposób.
Odparł jej, obserwując jak samica przesuwa się w międzyczasie, podnosząc się ciut do gry, a następnie rozsiadając okrakiem na jego biodrach. Lew wyszczerzył mocniej kły i mruknął do niej zachęcająco. Jeśli rozleniwi się bardziej to jeszcze dłużej będzie mogła korzystać z jego bliskości. Obojgu więc wyjdzie to na plus.
Samica w końcu dała mu słownie znać, że zaczynają. Niebieskofutry rozluźnił swe mięśnie i odprężył się - chcąc możliwe ułatwić jej to zadanie jak najbardziej. Rozłożył swe ręce spokojnie wzdłuż własnego ciała, oczekując na to co będzie się działo - a dziać się zaczęło szybko, choć nie od razu sięgnęła po swoją moc. Na brak przyjemności nie mógł jednak narzekać. Króliczyca sunęła swoimi dłońmi po jego ciele, zaczęła na brzuchu - zaznaczając sobie uważnie każdy jego mięsień. Początkowo masowała mu brzuch, przesuwając dłonie w górę i w dół - a reakcja lwa była natychmiastowa. Oparł swój łeb na ścianie wanny, a następnie zamknął swe ślepia o odetchnął lekko. R.R. mogła poczuć jak już od samego jej dotyku, mięśnie lwa najpierw spinały się lekko, a następnie rozluźniały całkowicie po jej łapkami, nawet pomimo braku efektu jej mocy. Densorinka mogła dokładnie wyczuć, że to co widziała miało swoje odwzorowanie w budowie ciała, dobrze ukształtowane i twarde mięśnie samca stawiały przyjemny dla niej opór, ciepło futro oraz skóra w połączeniu z otaczającą ich poprzez hydromasaż - ciepła wodą - sprawiały, że dotyk był jeszcze milszy. Kiedy jej dłonie wsunęły się na tors samca, ten odetchnął głębiej, delektując się dotykiem i pozwalając jej dłoniom dalej spokojnie po sobie sunąć. Potem Raena przejechała na jego ramiona, by zaraz wrócić z powrotem przez korpus na brzuch - do miejsca gdzie wcześniej wystartowała. Podróż jej dłoni po jego ciele rozpoczęła się ponownie, tym razem jednak z wykorzystaniem mocy w celu sprawienia Itzie przyjemności oraz rozluźnienia jego organizmu. Gdy tylko poczuł jej moc rozpływającą się po jego ciele, zamruczał mimowolnie i uśmiechnął się kącikami pyska. Potem jej dłonie zsunęły się z brzucha na boki, sunąc do góry po żebrach i na końcu wejść z powrotem na górę - tym razem na klatkę piersiową. Niebieskofutry poczuł zwiększoną dawkę mocy i ponownie odetchnął głębiej, pozwalając jej spokojnie działać. Jej dłonie sunęły dalej, wsuwając się na jego ręce, a potem przesuwając się powolnym ruchem w dół - ku jego dłoniom. Tak zakończyła się wędrówka oraz efekt mocy, a króliczyca wsunęła swe palce między palce dłoni lwa. Ten otworzył wtedy swe ślepia, usłyszał pytanie i uśmiechnął się szeroko, spoglądając na nią i zaciskając swe dłonie oraz palce na jej dłoniach, nie zamierzając jej wypuszczać z przyjemnego uścisku.
-Najprzyjemniejszy masaż jaki dane mi było do tej pory otrzymać. Dla czegoś takiego dam się nawet związać. Rozumiem już za jaką sprawą czarnołuski jest tobie taki "posłuszny".
Odparł jej i zachichotał rozbawiony, przekrzywiając swój łeb delikatnie na bok. Samiec przesunął swój wzrok w dół, spoglądając na jej nogi i sunąc wzrokiem powoli do góry, badając w ten sposób całe jej ciało i uśmiechając się delikatnie. Jego dłonie dalej trzymały jej dłonie, a lew chyba oddał jej inicjatywę, bo choć samodzielnie nic na razie nie robił, to wydawał się czerpać wielką przyjemność z samej jej obecności - oraz darzyć wysoką aprobatą to co mogłaby chcieć zrobić, nawet niezależnie od tego czym by to mogło być. Itza był po prostu szczęśliwy z tego, że w jego życiu pojawił się ktoś taki jak Raena.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera II   Wto Lis 04, 2014 10:27 am

Króliczyca wyszczerzyła się wesoło słysząc komentarz Itzy. Jego opinia była dla niej bardzo przyjemna i sprawiła, że poczuła się dumna, że mogła sprawić mu tyle przyjemności. Słowa związane z Nodinem rozbawiły ją, wywołując wesoły chichot, ale to co przykuło najwięcej uwagi, była gotowość Lwa do związania, byleby mieć możliwość przeżycia tego raz jeszcze.
- Myślę, że obejdzie się bez wiązania.  - roześmiała się wesoło, nie wypuszczając jego łapek ze swojego uścisku.
- Myślisz, że tylko dlatego Nodin jest taki posłuszny? - zapytała zaczepnie i nieco się powierciła, by poprawić sposób w jaki siedziała. Zauważyła, jak Lew omiótł spojrzeniem jej ciało, spuściła nieco wzrok, uśmiechając się przy tym, by potem ponownie spojrzeć w jego oczy.
- Jeśli chcesz, możesz wpadać na takie sesje relaksu. - wyszczerzyła się do niego, bo w sumie od czegoś była na tym pokładzie, a towarzystwo Niebieskofutrego zawsze było czymś o wiele przyjemniejszym.
- Czemu tak mi się przyglądasz? - zapytała po chwili, uśmiechając się do Lwa i zastanawiając się co chodzi mu po głowie.  Po chwili wysunęła łapki z jego delikatnego uścisku i położyła jego dłonie na swojej talii, po czym pochyliła się i wtuliła w niego.
- Bardzo lubię twoje towarzystwo. - mruknęła cicho, po czym podniosła lekko głowę i spojrzała na niego. Na jej pyszczku pojawił się lekki uśmiech, który po niedługim czasie zmienił się w nieco bardziej zaczepny, a zaraz potem Uszata przysunęła pyszczek do jego łba i lekko liznęła go w nos. Jej spojrzenie utkwiło w jego oczach, a na pyszczku malował się ciepły uśmiech. Kiedy znajdowała się w pobliżu Itzy, pojawiały się w niej zupełnie inne uczucia, niż podczas przebywania z Nodinem, czy też z innymi załogantami. Lew zdawało się miał w sobie coś, co bardzo przyciągało ją do niego i co bardzo lubiła.
- Cieszę się, że cię poznałam. - powiedziała cicho, patrząc mu w oczy, doskonale pamiętając moment, w którym spotkała go po raz pierwszy. Po tych słowach, lewa łapka R.R. powędrowała do jego pyszczka by pogładzić go delikatnie po policzku.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Sro Lis 05, 2014 12:20 pm

NPC Storyline - Itza

Zapewne obejdzie się bez fizycznego wiązania. Raena potrafiła go bowiem związać bez użycia jakichkolwiek lin. Do tego zaczęła się na nim wiercić, by jak widać rozsiąść się wygodniej. Lew obserwował ją tylko z uśmiechem na pysku, a słysząc jej pytanie - odpowiedział praktycznie natychmiast.
-Wątpię by twoja moc była dla niego wielką tajemnicą... z resztą z jego pozycją mógłby po prostu tego zażądać.
Odparł jej krótko. Dziwnym by było, żeby praktycznie istota która może tyle co widmo - nie mogła zadbać o to by ktoś sprawił mu nieco przyjemności w ten czy inny sposób. Nie wspominając już o tym, że na dobrą sprawę mógł nawet zaciągnąć do tego służbę z pałacu na Densorinie.
-Póki co nie ma takiej potrzeby...
Skomentował, gdyż znajdowała się na nim, z nim - więc po co miałby jej dodatkowo szukać? Oczywiście zrozumiał o co jej chodziło - ale jakoś tak nie mógł oprzeć się wrażeniu - że nie tylko on będzie do niej wpadał... a przecież znalezienie go na tym okręcie do najtrudniejszych nie należało.
Raenie nie umknął fakt, jak się jej przyglądał. Z resztą zabronić mu nie mogła, a sama przed chwilą dokładnie go sobie kilka razy obejrzała. Po za tym - do tej pory miał okazję oglądać ją wyłącznie w mundurze. Jego brak był dla niego bardzo miłą odmianą. Lew poczuł jak króliczyca przesunęła jego dłonie na swoją, na co zareagował wsunięciem swych palców w jej futro - a następnie przesunięciem dłonie po jej ciele na plecy. Objął ją mocno i wtulił w siebie, mrucząc przy tym cicho. Gdy się na nim położyła, niebieskofutry przesunął swą lewą dłonią dłonią na jej kręgosłup, po którym zaczął następnie sunąć ku górze - naciskając na niego ciut mocniej. Swoisty rodzaj masażu, choć może niezbyt dokładny - to zawsze powinien okazać się przyjemny. Zanim zdążył jej cokolwiek odpowiedzieć, Raena działała dalej. Po tym jak już wtuliła w niego swój pyszczek, podniosła go, zbliżyła do jego własnego i przesunęła swym językiem po jego nosie. Samiec zachichotał cicho, wydając z siebie przy tym lekkie mruknięcie. Jej dłoń oparła się na jego policzku, a z jej ust padł kolejny przyjemny komentarz. Itza odwzajemnił jej uśmiech, a następnie zsunął swe dłonie z jej pleców - na boki samicy.
-Pierwszy raz widzę ciebie bez munduru... i bardzo mnie się ten widok podoba.
Wyjaśnił, uśmiechając się przy tym do niej ciepło, a przy okazji powoli poddając się emocjom które zaczynały go opanowywać. Niebieskofutry wsunął prawą na jej brzuch, a następnie zaczął ją delikatnie gładzić. W miedzy czasie również opuścił lekko swój łeb, wsuwając nos pod jej brodę i podnosząc jej pyszczek do góry. Wtedy też - mając nieskrępowany dostęp - wsunął swój pysk do jej, wyciągnął jęzor na wierzch i przejechał nim po skórze oraz futrze na jej szyi. Bardzo powoli i delikatnie. Warknął przy tym cicho i cofnął swój łeb, kierując swe spojrzenie na jej ślepia oraz delikatnie przekrzywiając łeb na bok, wpatrując się w nią z ciekawością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera II   Nie Lis 09, 2014 12:45 pm

Raena roześmiała się wesoło, słysząc słowa Itzy, w których oznajmił, że Nodin mógłby powołać się na swoją pozycję, by Króliczyca wykorzystała swoją moc w celach zupełnie prywatnych.
- Nie sądzę by to zrobił. - powiedziała po chwili, uśmiechając się przy tym lekko.
- Przez ten cały czas nie było takiego momentu by w ogóle wykorzystał to, że jest Lordem. Ma do mnie bardzo przyjazne nastawienie, ja do niego też. - dodała jeszcze, zerkając na Itzę spokojnym spojrzeniem.
- Wystarczy, że poprosi, tak samo jak Ty. - wyszczerzyła się wesoło i nieco poprawiła swoje ułożenie na jego ciele, by było jej jeszcze wygodniej. Uszata poczuła jak Itza przesuwał dłońmi po jej ciele, kierując je na plecy, wtapiając palce w jej futro. Mruknęła cicho, bo jego dotyk sprawiał jej wyjątkową przyjemność, odczucie znacznie różniło się od tego, kiedy dotykał ją Nodin. R.R. miała wrażenie, że Itza robi to zupełnie inaczej, czulej, delikatniej, choć może było to tylko jej wrażenie? Po chwili przytulił ją do siebie, by potem przesuwać palcami po jej kręgosłupie, naciskając na niego nieco mocniej i wywołując tym samym błogi uśmiech na jej pyszczku.
- Mmm.... przyjemnie.  - powiedziała leniwie, delektując się tym małym masażem i bliskością Lwa. Na zaczepkę Uszatej, Itza zareagował chichotem i mruknieciem, co było dla niej znakiem, że nie zrobiła nic złego, a wręcz przeciwnie, sprawiła kolejną przyjemnośc Niebieskofutremu. Wyszczerzyła się znowu, ciesząc się, że Itza tak ciekawie reaguje na jej zachowanie, a dodatkowo napełniło ją to większą dawką pewności siebie, a w jej myślach mimowolnie pojawiły się przeróżne obrazy związane z ich dwójką. Uszata zrobiła minę, która mogła świadczyć, że te drobne wizje są całkiem przyjemne, ale po chwili lekko potrząsnęła głową dziękując przy tym, że Lew nie czyta w myślach tak jak Nodin, bo kto wie co by sobie o niej pomyślał, pomijając fakt, że miałaby ochotę zapaść się pod ziemię. Skąd w ogóle takie myśli w jej głowie? Czy sprawiał to fakt, że Itza był tak blisko, że był samcem, a może po prostu wizje czułych pocałunków i przytulania były wywołane tym, że  przy nim czuła się inaczej, a do niego samego czuła coś, co zdawało się być tykającą bombą zbudowaną z wirujących emocji, która w każdej chwili mogła wybuchnąć i zalać ich niepohamowaną falą przyjemności i nie tylko.
- Ogarnij się.  - skarciła się w myślach i spojrzała w oczy Lwa, uśmiechając się niewinnie, choć w jej oczach pojawił się pewien błysk.
- Ja? - zapytała, wyrwana z plątaniny emocji i myśli.
- To znaczy... Odzwyczaiłam się od tego, nosząc przeróżne odzienie, a mundur okazał się zaskakująco wygodny. Miło mi słyszeć te słowa.. - zachichotała, ale na moment spuściła wzrok, nieco zawstydzona komplementem, który usłyszała. Kolejny dodtyk Itzy, wywołał w jej ciele przyjemny dreszcz, który delikatnie zatrząsł jej ciałem, Uszata nie podniosła spojrzenia, będąc niemal pewną, że to zauważył, choć miała cichą nadzieję, że ta drobna reakcja umnkęła jego uwadze. Itza natomiast znalazł sobie sposób by znowu podniosła pyszczek. Wsynął lekko nos pod jej brodę i podniósł jej pyszczek, po czym przesunął językiem po jej szyi. R.R. zaskoczona tym gestem zamknęła oczy, a z jej ust wyrwało się westchnięcie. O tak, to było zdecydowanie przyjemnie, a Niebieskofutry igrał sobie z jej emocjami, z czego zapewnie nie zdawał sobie sprawy, albo... Czuł się podobnie jak ona i robił to wszystko specjalnie? Króliczyca spojrzała na zadowolonego z siebie Itzę i jej wzrok utwkił w jego oczach, a z jej pyszczka nie schodził uśmiech.
- Testujesz moją cierpliwość? - usłyszała swój zaczepny głos, zastanawiając się jakim cudem te słowa wyrwały się z jej gardła. Mimowolnie pochyliła się i zatrzymała tuż przed jego pyszczkiem, niemal dotykając jego nosa swoim, a jej spojrzenie wciąż utkwione było w oczach Samca. Raena znowu podniosła nieco lewą łapkę i przesunęła nią w stronę grzywy Lwa, by tam wpleść swoje palce. Po chwili lekko dotknęła nosem jego nosa i potarła delikatnie, przymykając na chwilę oczy, by potem odsunąć się odrobinkę i znowu spojrzeć w jego oczy, zastanawiając się czemu ten Samiec działa na nią w taki sposób, ale powoli zaczynało to nie mieć znaczenia, bo przyciągał ją do siebie coraz bardziej.
- Zaskakująco łatwo idzie ci pogoń za króliczkiem... - mruknęła, uśmiechając się przy tym, a w jej oczach pojawiła się nutka rozbawienia.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Wto Lis 11, 2014 12:22 am

NPC Storyline - Itza

Temat czarnołuskiego widma z którym tak się zżyła najwyraźniej bardzo ją bawił. Choć samiec jakoś nie wierzył, by była w stanie kiedykolwiek przekonać tego gada, by ten mówił gdzie i po co idzie - a tym bardziej by tak nie znikał. Taka była po prostu jego cecha, robił co chciał, jak chciał oraz kiedy chciał. Nikt nie był mu panem, czemu więc miał się powstrzymywać, ograniczać?
-Zapewne korzysta, tylko może akurat nie z tego.
Odparł jej i uśmiechnął się lekko. Tak jak znał Nodina, wiedział - że ten potrafił osiągać swe cele na różnorakie sposoby, nie zawsze wykorzystując tylko swoją pozycję czy siłę. Miał bowiem inne możliwości działania, znacznie inne.
Gdy w końcu się w niego wtuliła, jej reakcja mówiła sama za siebie. Niebieskofutremu nie potrzebny był nawet jej komentarz by dostrzec, jak to jej przyjemnie. Tylko czemu by być nie miało? Ciepło, miękko, do tego leżała sobie na samcu którego wyraźnie polubiła - i to ze wzajemnością... a na de wszystko była właśnie lekko masowana. Nie będzie więc mogła narzekać, że tylko ją wszyscy wykorzystują.
Znów na chwilę zastygła, tym razem spoglądając mu w oczy i chyba doznając tej sytuacji po raz pierwszy... aż zaczął mieć wrażenie, że jest w tym bardziej doświadczony od niej. A przecież w przeszłości nie robił nikomu za legowisko... a ona miała już okazję z takich żywych legowisk korzystać. Przynajmniej z jednego po za nim.
-Zostaw ten mundur na jakiś czas w szafie.
Odparł jej krótko. Nie miał tutaj zamiaru za dużo wyjaśniać. Była przecież densorinką, miała swoje futro, po za tym... jemu podobała się najbardziej właśnie w takim stanie jak teraz - już pomijając fakt, że aktualnie na nim leżała. Po prostu mogłaby zakładać ten mundur... do pracy. Nie koniecznie mieć go na sobie cały ten czas. Po co jej to bowiem? A w ten sposób zapewne będzie wygodniej wszystkim... a na pewno już jemu, bo nie będzie musiał przejmować się jakimś ubraniem gdy już ją dorwie.
Czy testował jej cierpliwość? Sam nie wiedział. Na pewno swoją własną cierpliwość wystawiał na próbę. Potarła swój nos o jego własny, zamykając na chwilę swe ślepia. Jej dłoń ponownie wsunęła się w jego grzywę, a samiec pozwolił sobie na to, by zamruczeć do niej cicho. Sam walczył już ze swymi emocjami, ponownie pozwalając sobie na to by zlustrować ją spojrzeniem, sycąc swój wzrok jej ciałem. Lew oblizał lekko swe wargi i spojrzał na nią, szczerząc przyjaźnie swe kły. Jego dłonie przesunęły się powoli na ramiona samicy, by następnie zacząć sunąć po jej rękach w dół, przez łokcie aż do nadgarstków - gdzie zatrzymały się i powoli zawróciły ku ramionom. Tam znów dotarł do ramion i ponownie zawrócił, masując delikatnie jej ręce.
-Ciekawe... ja uważam, że to tobie łatwo poluje się na innych... wiesz... nawet czerwonołuski chciałby ciebie potem zobaczyć.
Odparł jej spokojnie, dając jej do zrozumienia, że czerwonołuskie widmo które Nodin tak szanuje chętnie ponownie się z nią spotka. Może dużo czasu nie minęło od ich ostatniego spotkania, to jednak Kattal życzył sobie zobaczyć ją ponownie. Nie był w tym jednak żadnego pośpiechu, oj nie. Teraz króliczyca należała do tego lwa, a on nie zamierzał jej tak po prostu wypuszczać. Siedziała z nim, na nim - i ma tak pozostać dopóki on nie skończy się tym delektować. Potem może pozwoli jej się na trochę od siebie oddalić. Niemniej jednak niebieskofutry miał już trochę swoich planów względem niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera II   Sro Lis 12, 2014 1:20 pm

Uszata zachichotała wesoło, kiedy Itza uznał, że to jej łatwiej poluje się na inne istoty. Zupełnie zaskoczyła ją ta opinia, bo właściwie nie patrzyła na to w ten sposób.
- Nigdy nie polowałam na innych.  - powiedziała rozbawiona, przesuwając łapką po grzywie Lwa, cały czas spoglądając mu w oczy.
- Widocznie moja moc jest ciekawa dla wielu z załogantów. - wzruszyła niewinnie ramionami i wyszczerzyła się wesoło do Itzy.
- Ale póki co nigdzie się nie ruszam. Dobrze mi tutaj i nie mam ochoty tego zmieniać. - mruknęła cicho i wtuliła się w niego, ciesząc się jego ciepłem i obecnością. Dotyk Itzy sprawiał jej ogromną przyjemnośc, czuła się bezpiecznie, na właściwym miejscu, co zaskoczyło ją troche, bo emocje były o wiele silniejsze niż mogła się spodziewać i przede wszystkim nie miała nad nimi kontroli. Ale czy było to czymś, co mogło przeszkadzać? W tej chwili, zupełnie nie.
- Jeśli tak bardzo chcesz, to odłożę mundur. - powiedziała z uśmiechem, bo czemu miałaby nie odłożyć czegoś, co i tak było dla niej zbędne i musiała do tego przywyknąć. Poza tym, skoro Itza to lubił i R.R. podobała się mu bez munduru, tym bardziej miała ochotę to zrobić.
- Twój dotyk jest bardzo przyjemny...  - powiedziała cicho, przymykając oczy i wtulając się wciąż w niego.  Po chwili podniosła się nieco i uśmiechnęła do Itzy wesoło, po czym zbliżyła swój nos do jego nosa.
- Mam ochotę na spacer, a potem poleniuchowanie w jakimś ładnym miejscu. - wyszczerzyła nieco ząbki. Uszata spojrzała w oczy Itzy, jej łapka powróciła do jego grzywy, gdzie wplotła się w czułym geście.
- Masz jakieś ulubione? - zapytała cicho, nie odsuwając się od niego, nie odwracając spojrzenia od jego oczu. Króliczyca zamilkła na dłuższą chwilę, nie walcząc już z emocjami i odczuciami związanymi z obecnością Lwa, uznała, że walka w tym momencie jest zupełnie bezsensowna i z góry przegrana. Westchnęła cicho i postanowiła zrobić coś, co Itza mógł źle zrozumieć, ale skoro jeszcze jej nie wygonił...
- Nie wiem co ty ze mną robisz, ale podoba mi się to. - mruknęła cicho i delikatnie pocałowała Niebieskofutrego.  Nie spodziewała się, że ta odrobina czułości wywoła w niej taką falę uczucia, któej zupełnie nie mogła powstrzymać, a która objęła prawie całe jej ciało. Króliczyca zamknęła oczy, delektując się tym niemal magicznym momentem. Po chwili odsunęła się delikatnie, powoli otworzyła oczy i spojrzała na Itzę, mając lekko zaskoczoną minę.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Czw Lis 13, 2014 10:01 pm

NPC Storyline - Itza

Itza również nie zrywał kontaktu wzrokowego z króliczycą. Przesunął swymi dłońmi na jej boki, gładząc je bardzo delikatnie. Aż sam chyba nie mógł się zdecydować gdzie na jej ciele powinny spoczywać jego dłonie. Albo dlaczego jej ciało znajdowało się tak daleko od jego własnego... chyba będzie musiał nad tym popracować.
Fakt, że się nie zamierzała nigdzie ruszać... szczerze to przecież i tak nie miała wyboru. Lew nigdzie by nie pozwolił jej sobie zabrać. Teraz po prostu był czas dla nich - koniec i kropka. Na potwierdzenie jego słów, samiec wyszczerzył swe kły i zamruczał zadowolony z decyzji. Bez munduru było jej znacznie lepiej, była densorinką - nie musiała i nie powinna się kryć!
Znów na nim legła, a on ponownie objął ją i zaśmiał się cicho, czując jak samica wtula się w niego i kładzie korpusem na jego własnym. Spojrzał na nią łagodnie i pozwolił sobie tą chwilą ponownie nacieszyć. Dla niego po prostu nic nie ważyła, a fakt, że miała takie przyjemne, miękkie futro które tak chętnie do niego przyciskała... chyba nie musiał tego wyjaśniać?
Lew zaczął zastanawiać się nad jej słowami. Ulubione miejsce, takie które jej się spodoba - do którego mógł ją dodatkowo zabrać... było takie jedno tylko... tutaj Itza na chwilę się zawiesił, gdy poczuł jak jej języczek dotknął jego pyska w delikatnym pocałunku który mu dała. Samiec potrząsnął swym łbem by się wybudzić. Spojrzał na nią i uśmiechnął się, szczerząc lekko swe kły.
-Oddaję tobie siebie...
Odparł jej krótko, cicho i spokojnie. To z nią robił, obdarował ją uczuciem którego zapewne nie miała okazji szczerze doświadczyć od innej istoty - tak po prostu. Nie chodziło o jej moc, lecz po prostu - o nią. O fakt, że mogła teraz na nim siedzieć, że mogła go dotykać, przytulić się do niego - poczuć jego ciepło, czuć się bezpiecznie.
Niebieskofutry spojrzał w górę i odezwał się, tym razem jednak do kogoś innego.
-Proszę o przeniesienie nas na Ursari.
Odezwał się krótko. Następnie jego wzrok opadł na nią, lew wyszczerzył do niej swe kły i uśmiechnął się ciut zadziorniej.
-A ty obejmij mnie rękoma i nogami.
Rzucił do niej spokojnie, po czym spiął swe mięśnie - łapiąc ją za plecy i przyciskając do siebie. Następnie podwinął nogi pod siebie i podpierając się plecami o ściankę - wstał do góry i zaczekał aż Raena uczepi się go mocno, obejmując go rękoma za plecy i nogami dookoła bioder. Samiec spełnił swój pewien cel, bo chciał go do niego przyległa - i właśnie to osiągnął. Objął ją prawą ręką za plecy i przytulił mocniej jej ciało do swego, spojrzał jej w oczy bardziej z góry oraz wysunął swój język z pyska - przesuwając nim po jej nosie. Teraz czas na niespodziankę - niebieskofutry podniósł więc lewą rękę i zakrył delikatnie dłonią jej oczy, mrucząc do niej cicho.
-Trzymaj się mnie mocno i nie podglądaj...
Odezwał się do niej, mając zamiar zrobić jej niespodziankę - bardzo przyjemną niespodziankę. Zabierał ją bowiem na jedną z zabezpieczonych planet Dur-Shurrikuna - planet do eksperymentów, treningów oraz odpoczynku. Ursari była dziewiczą planetą, będącą pod ścisłą ochroną Jinkusu - nie było więc możliwości spotkania tam zagrożenia - a flora i fauna na planecie nie były agresywne. Jako, że R.R. nic już nie widziała, mogła jedynie odczuwać.
Otoczenie zmieniło się, o jej ciało uderzyło chłodniejsze powietrze, samica usłyszała szum wiatru, liści oraz traw - oraz strumień wody płynący gdzieś w oddali. Nadal też mogła czuć na sobie ciepło płynące od jej lwa na którym była uwieszona - bowiem nadal tu z nią był. Temperatura nie była niska, było chłodno - jednak nie jakoś przesadnie. Chłodno, gdy wiał wiatr. Nie jednak dla istot pokroju Densorinów dla których taka temperatura była bardzo naturalna, niczym na ich planecie.
Itza przesunął swą lewą dłoń z jej oczu na tył jej głowy, by następnie przesunąć jej główkę i przycisnąć pyszczkiem do swego futra, nie pozwalając jej dalej otworzyć oczu. Mruknął cicho by się nie martwiła, a następnie puścił ją prawą ręką i pozwolił powoli zsunąć po sobie i postawić łapki na ziemi, dalej trzymając jej pyszczek na swym korpusie by jeszcze nie mogła się rozglądać.
-Jesteśmy teraz na Ursari. Naturalnej, niedotkniętej wojnami ani technologią planecie. Tylko my dwoje, cała planeta dla nas.
Wyjaśnił jej, opuszczając lekko swój łeb i szepcząc cicho do ucha. To było bardzo piękne miejsce, miejsce po którym mogli się przespacerować oraz wspólnie odpocząć. Niebieskofutry powoli puścił jej głowę i pozwolił jej oderwać ją od swego futra. Swe ręce przesunął na jej ramiona, na których oparł je i zaczął delikatnie gładzić jej futro, pozwalając jej w międzyczasie rozejrzeć się po okolicy. Jego wzrok - jego cała uwaga - skupiona była na niej. Itza znał już to miejsce - ona jeszcze nie. Miała wiec możliwość zapoznania się, a lew nie zamierzał odstępować jej nawet na krok. Czekał tylko na to co Raena zrobi.




[zt oboje]

Następny odpis tutaj:
http://theavengers.forumpolish.com/t1274-ursari
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 230
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Wto Sty 27, 2015 11:46 pm

Wzruszyła ramionami z niewinną miną widząc spojrzenie wilka. Te wszystkie imiona i zwroty były dla niej nowe i zwyczajnie potrzebowała czasu by to wszystko na spokojne przyswoić. Jakby nie było odkąd się przebudziła ciągle coś się działo, poznawała nowe miejsca, istoty, zwroty w  języku o którego istnieniu nie miała do tej pory pojęcia.
Widząc, a właściwie czując siłę umysłu Kattala miała ochotę od razu spytać czy nie zechce jej odrobinę podszkolić w zakresie telepatii, ale postanowiła poprosić o to nieco później.
-Wybacz…
Nic więcej nie powiedziała, tylko spojrzała z troską na Widmo, widząc po  nim, że to chyba ciężki dla niego temat, dlatego mimo zaciekawienie nie ciągnęła tematu ani okrętu, ani rasy która go stworzyła nie chcąc zasmucać Kattala.
Wstała lecz nim zrobiła pierwszy krok w stronę Widma, poczuła dziwną nie moc w nogach, Zaintrygowana zmarszczyła lekko brwi i  napięła mięśnie  sprawdzając, czy będzie w stanie zrobić krok. Nie była, więc stanęła swobodnie nie ruszając się i patrząc na Widmo z uśmiechem. Nie miała zamiaru z nim walczyć, zresztą podejrzewała, że była by to daremna walka, w której by się jedynie ośmieszyła i zmęczyła. Gdy dziwne i dość nieprzyjemne uczucie  braku władzy nad własnymi kończynami dolnymi minęła dalej swobodnie stała jak gdyby nigdy nic  i czekała na następne słowa Kattala. Zrozumiała bowiem, że Widmo nie chce by akurat teraz badała jego łuski, więc mimo wrodzonego braku cierpliwości postanowiła poczekać. Nie chciała mu się po prostu narzucać.
-Mówiłam. Drabina ewentualnie szczudła.
Uśmiechnęła się szeroko widząc minę Kat’a gdy tak na nią patrzył z góry.
“Pies siedzi przy stole. Ja człowiek”pomyślała z przekąsem. Pokręciła głową odpędzając natrętne myśli po czym ruszyła za Widmem .
-Wspominałam  coś o tym, ze Nat jest wielki. Cofam to, przy tobie wygląda jak szczeniak, którego próbuje czasem udawać, gdy coś zbroi.
Skomentowała widząc Kattala w jego naturalnej postaci, w której to miał imponujące rozmiary, a ona jedynie zastanawiała się po co on właściwie zmienił postać. Głowa jej odpadała przy Nacie czy Durze więc przy nim mogła już zacząć oszczędzać na wizytę u ortopedy  i kręgarza.
Przez chwilę patrzyła zaskoczona na Widmo, gdy ten  kazał jej na siebie wsiąść. Dopiero po chwili  podskoczyła i pomagając sobie telekinezą uniosła się po czym padła delikatnie na grzbiet Kattala zgodnie z poleceniem chwytając się jego kolców. Pokręciła się jeszcze przez kilka sekund by ułożyć się wygodnie, po czym dała znak, ze już siedzi stabilnie, a wtedy  samiec podniósł się powoli. Czuła się trochę dziwnie. Niby podobnie jak przy jeździe konnej, ale jednocześnie zupełnie inaczej. Siedziała podobnie, a jednak Kattal bł stanowczo większy od konia więc i ona siedziała nieco inaczej,no i nie miała siodła ani lejc.Oczywiście nie omieszkała przy okazji tej przejażdżki uważnie przyjrzeć się kolcom Widma.
-Może pobiegniemy trochę.
Zaproponowała cicho, czując drganie mięśni Kattla sugerujące, ze ma na to  ochotę, a i ona sama chciała się przekonać jak to będzie  jechać, na biegnącym tak wielkim “ rumaku”.
Gdy trafili do kolejnego pomieszczenia sądząc po jego wyglądzie, drugiej biosfery uśmiechnęła się szeroko rozglądając uważnie.
-Pięknie tu. Wygląda jak kurort wypoczynkowy. Jest tu może kręgarz?
Rzuciła ze śmiechem aluzję do swojego biednego karku,który będzie mocno nadwyrężany przy znajomości z tymi wszystkimi wielkimi istotami.
-Może podejdziemy na plaże. Dawno nie chodziłam po miękkim pisaku
Zaproponowała widząc piaszczystą plażę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Sro Sty 28, 2015 12:29 pm

NPC Storyline - Kattal


Amelia zapewne nie zauważyła miny Natvakta, gdy wskoczyła na grzbiet widma. O ile Dur-Shurrikuna to nie wzruszyło, gdyż znał starożytnego od praktycznie każdej strony - o tyle wilk by raczej o czymś takim nigdy nawet nie śmiał pomyśleć. I zapewne Amelia dowie się od "wierzchowca", dlaczego.
/Po prostu wy ziemianie, jesteście malutcy. Lecz nie koniecznie bezbronni./
Skomentował, wyczekując w międzyczasie jak karpatianka wspinała się na jego grzbiet. Może i wilk wyglądał jak "szczeniak", jednak dla istot z jego rasy, wszyscy dookoła tak wyglądali. Te łuskowate istoty były po prostu ogromne, same w sobie. Do tego wszystkiego dochodziła ich masa, związana nie tylko z samym wzrostem, a również z charakterystyką budowy mięśni, łusek, ścięgien i innych elementów składających się na ich ciała. I choć poruszali się bezproblemowo, jakby nie ważyli - to jednak gdyby dorosłe widmo położyło łapę na przedstawicielu rasy ludzkiej - to po prostu zostałby on wprasowany w podłoże.
Gdy Amelia była gotowa, czerwonołuski zaczął podnosić się do góry. Zrobił to powoli, dając jej czas na złapanie równowagi. W życiu nie dałby się osiodłać, nikomu. Po za tym, tak było im obojgu wygodniej. Ostatnim czego potrzebował było zerkanie na własne łapy gdy miałby do niej mówić. Po za tym - ot kolejny powód do przybrania swej naturalnej formy. Więcej więc nie potrzebował.
Kolce które kobieta obserwowała były rozmieszczone po dwóch stronach jego karku, nie na środku - jak spotykane to jest zazwyczaj. Były one długie i masywne, ciągnąc się wzdłuż jego kręgosłupa. Tam gdzie kończył się jeden, zaraz zaczynał się drugi. Trzymając je, kobieta mogła mieć wrażenie jakby trzymała się jakiegoś rodzaju metalu. Po prostu z typową kością miało to bardzo mało wspólnego, bardziej z czymś co można by nazwać pancerzem czołgu lub jeszcze mocniejszym stopem. Nie wspominając już o fakcie, że musiała uważać by się nie pokaleczyć. Kolce wydawały się być w naturalny sposób naostrzone, nie nosiły bowiem znamion mechanicznego ostrzenia. A jej skórę mogły rozciąć po zwykłym chwyceniu ich w nieodpowiedni sposób.
Okręt był ogromny, a jednocześnie pusty. Nie miał bowiem wielkiej załogi. Te tysiące załogantów zostało ograniczone do ledwo kilkudziesięciu. I to bardzo poniżej połowy do liczby sto. Dlatego też istniała możliwość by ktoś wielkości Kattala pobiegał czasami po pokładzie i nikogo przy tym nie stratował lub nikt po prostu sam pod niego nie wpadł.
/Geh (Tak). Rozruszam me "stare kości". /
Odpowiedział jej, pozwalając sobie na lekki żart. Co prawda karpatianka nie znała jego wieku, niewielu go znało. Wiadomym jednak było, że pamiętał on całkowicie inaczej wyglądający wszechświat. Kattal początkowo tylko maszerował. Gdy więc wspomniała o biegu, zaczął od zabezpieczenia jej - przyklejające dłonie Ameli do swych kolców za pomocą magii. Ona oczywiście mogła to poczuć. Z resztą to samo zrobił z jej nogami oraz korpusem, łapiąc ją swą energią to przyciskając do swojego karku, dokładniej kładąc na nim. Pomijając fakt, że wtedy powietrze nie stawiało im takiego oporu, to było najzwyczajniej dla niej bezpieczniej.
Gad zaczął dość niespodziewanie, bo spiął swe mięśnie i wyskoczył do przodu. Byli już na korytarzu, a skok był bardzo daleki, bez żadnego rozbiegu czy przygotowania - przeleciał w powietrzu jakieś sto metrów. Cóż, korytarze się tutaj nieco ciągnęły, a drzwi przed nimi po prostu się otwierały. Po lądowaniu, widmo zaczęło biec przed siebie, robiąc dość długie i bardzo szybkie kroki. Świat dosłownie zaczął uciekać sprzed oczu Amelii, zupełnie jakby jechała właśnie na motorze który rozpędził się już daleko ponad osiemdziesiątkę i nie zamierzał się zatrzymywać - ani tym bardziej zwalniać. Jak natomiast łapał zakręty? To proste, gdy musiał skręcić - wskakiwał na ścianę i odbijał się od niej, lądując na następnej ścianie za zakrętem, a potem ponownie biegnąć po ziemi. Biegł szybko, a wydawało się, jakby był to jego trucht. I w rzeczywistości tak właśnie było. Widma były ekstremalnie szybkie, a tutaj po prostu nie miał możliwości rozpędzenia się. Gdyby jednak chciała przemierzyć Anglię z północy na południe, na jego grzbiecie dotarła by szybciej po linii prostej, niż jakimkolwiek innym środkiem transportu lądowego. A i wiele samolotów nie miało z nim szans.
W końcu dotarli na miejsce. Otworzyły się ostatnie drzwi, ukazując biosferę II, będącą swoistym kurortem wypoczynkowym. Kattal zatrzymał się niemalże w miejscu, a Amelii mogło towarzyszyć dziwne uczucie... braku przeciążenia. Tutaj znów odzywała się magia Kattala, która choć niewyczuwalna - sprytnie chroniła ją przed zmiażdżeniem podczas przeciążeń towarzyszących tej przejażdżce.
/Ktoś na pewno będzie tobie w stanie pomóc, jeśli ładnie poprosisz./
Odpowiedział jej, rozglądając się w międzyczasie po okolicy. Cisza i spokój, tak jak lubił. Na propozycję podejścia na plażę przystał bez zawahania, ruszając tam powolnym krokiem. Oczywiście do tego czasu jego magia puściła ją, pozwalając jej na swobodne poruszanie się oraz rozglądanie po okolicy. Jego odpowiedź była oczywiście nawiązaniem do jej przyjaznego usposobienia oraz podejścia do tych którzy ją tutaj otaczali. Gad zatrzymał się na piasku, biorąc przy tym głęboki wdech i wsłuchując się w delikatny szum fal.
/Dobrze więc. Pozwolę tobie wybrać - mam pozostać w takiej postaci czy powrócić do poprzedniej?/
Zapytał, nie zerkając na nią, gdyż siedziała mu na grzebiecie. Nie miał oczywiście niczego przeciwko temu, by z niego zeszła. Nawet najlepiej by było, gdyby jednak to zrobiła. Pytanie oczywiście skierował do niej, bo chciała zająć się jego łuskami. A on w międzyczasie zamierzał wyjaśnić jej nieco o tym co oni tak właściwie tutaj robią oraz dlaczego jest to ekstremalnie ważne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 230
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Sro Sty 28, 2015 7:56 pm

Dziewczyna sama była zaskoczona propozycją Widma, choć nie wiedziała, że spotkał ją jakikolwiek zaszczyt.  Zafascynowana Kattalem  nie zwracała uwagi na Nat’a i Dura.
Mimo starań Widma i jego powolnego oraz ostrożnego wstawania, Amelia przez chwilę straciła równowagę, jednak był to zaledwie moment i już po chwili znów siedziała stabilnie uśmiechając się szeroko w kierunku Nat’a, z miną mówiącą coś jakby “ Patrz jestem wyżej niż ty”
Jej także było wygodniej siedzieć na jego grzbiecie niż zadzierać głowę by z nim porozmawiać.
Kolce bardzo ją za fascynowały. Już ich rozmieszczenie było dość nie spotykane, nie mówiąc już o nad zwyczajnej strukturze, której daleko było do kości, a w dotyku przypominały bardziej  metal. Do tego były wielkie. Ledwie obejmowała jeden dłonią, trzymając w miejscu, gdzie był on już węższy. U podstawy pewnie nie dała by rady chwycić się tak pewnie.  Nie mówiąc już o tym, ze ciągnęły się wzdłuż jego kręgosłupa gęsto, tak, ze Amelia siadając na jego grzbiecie potrzebowała chwili by zaleźć sobie między nimi miejsce. Nie mogła też nie podziwiać naturalnj ostrości kolców. Wolała nie przekonać się na własnej skórze co potrafiłby zrobić z ludzką skórą.
Chwilę po tym jak wspomniał o rozruszaniu kości poczuła znów to nieprzyjemne uczucie niemocy,braku kontroli nad własnym ciałem. Zmarszczyła brwi.  Jej ogi,ręce , a nawet tułów zostały zwyczajnie przyklejone do ciała Widma. Poddała się temu, choć niechętnie. Nie podobało jej się to, ze robi to wszystko bz żadnego ostrzeżenia. Gdyby jej powiedział, położyłaby sie sama na jego grzbiecie, nie musiałby jej przyciągać. Rozumiała dlaczego to zrobił i  głównie dlatego nie protestowała.
Na chwilę zapomniała o swoim zadowoleniu,gdy Kattal wyskoczył naglę do przodu na dobre 100 m , po czym ruszył do przodu ze sporą prędkością. Zaśmiała się przytulając policzek do łusek na jego grzbiecie i owiewając je swoim ciepłym oddechem, czując wywołany szybkością ich biegu wiatr. Jej śmiech zmieniał się w zaskoczone i pełne podziwu westchnienie, gdy samiec wbiegał na ściany przy zakrętach. Nie bała się, bardziej czuła wielką ekscytację i niewysłowioną radość biegu, jaka w pewien sposób emanowała z Kattala, choć coś jej mówiła, że Widmo potrafi biec dużo szybciej.
Gdy wreszcie dotarli na miejsce, jak dla Amelii stanowczo za szybko, a Kattal się zatrzymał doznała szoku nie czując żadnego szarpnięcia ani nic z tych rzeczy.
-Umiem ładnie prosić
Uśmiechnęła się. Magia Widma puściła, a ona wyprostowała się i niemal automatycznie zaczęła układać włosy, trzymając się kolców tylko jedną ręką. Tak jak sądziła.
-Zostań w tej, jeśli możesz
Poprosiła uprzejmie, a po chwili wstała   i odbijając się  lekko od grzbietu Widma, zrobiła salto w powietrzu lądując na miękkim piasku na lekko ugiętych kolanach. Nie zrobiła tego dla popisu, jakby niektórzy jej mogli zarzucić. Po prostu zważywszy na rozmiary Kattala, nawet, jeśli położył się brzuchem na ziemi, tak było  jej najwygodniej zejść, właśnie przez zeskok, a salto- po prostu chciała wylądować przodem do samca. I tak właśnie się stało. Stała teraz przed pyskiem Kattla i wyciągnęła przed siebie prawą dłoń zbliżając ja do jego , jednak nie dotykając  w pytającym o pozwolenie geście. Jeśli wyraził ponownie zgodę na to by zbadała jego łuski,  kiwając głową w podzięce dotknęła delikatnie  miejsca między jego oczyma przesuwając po łuskach  dłonią , by po chwili samymi opuszkami palców obrysować jego lewe oko i w ten sposób bardo powoli i delikatnie badając każdy skrawek jego pyska, a jej dotyk był niemal że pieszczotą.  Sporą uwagę poświęciła szczególnie tym miejsca, które zazwyczaj na dotyk są szczególnie wrażliwe, jak choćby skronie czy miejsce za uszami, a także tym gdzie łuski zmieniały rozmiar lub kształt. Interesowała ją też udowa błony łączącej kolce pod pyskiem Widma.
Później zadowolona usiadła przed nim na piasku w siadzie skrzyżnym, czy jak kto woli po turecku, ale nie pozostała na ziemi. po chwili zaczęła się unosić w powietrzu, tak, że w rezultacie znalazła się dokładnie na wysokości wzroku Widma, unikając w ten sposób zadzierania głowy i oszczędzając mu patrzenia w dół. Unoszenie własnego ciała nie było dla niej dużym wysiłkiem, choć z przezorności zazwyczaj unikała tego, teraz jednak uznała, ze to znacząco ułatwi im obojgu rozmowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Sro Sty 28, 2015 9:31 pm

NPC Storyline - Kattal

Najpierw stwierdziła, że umiała ładnie prosić, a następnie ładnie poprosiła go by pozostał w tej formie w jakiej znajdował się teraz. Nawet nieźle jej to wychodziło, a zapewne potrafiłaby jeszcze coś więcej zrobić podczas tego proszenia.
Amelia zeskoczyła z jego grzbietu, robiąc przy tym efektowne salto i lądując centralnie przed nim. Gad spojrzał na nią na początku z góry, jednak zaraz ugiął swe łapy, pochylając się i opuszczając łeb na pozycję bardziej jej dogodną - dokładniej na wysokość jej głowy. Spojrzenie gada następnie utkwiło w jej dłoni, którą podniosła i powoli zbliżyła do jego pyska. Ona była na prawdę niecierpliwa, wręcz by nie wytrzymała gdyby teraz się nie zgodził. Więc po prostu to zrobił. Nic nie powiedział, a jedynie sam zbliżył łeb do jej ręki, zamykając przy tym swe ślepia i pozwalając jej siebie dotknąć. Jej malutka wręcz dłoń znalazła się na jego pysku, pomiędzy ślepiami gada. Nie wydał on z siebie żadnego dźwięku. Nawet nie drgnął. Jego łuski były ciepłe w dotyku, przyjemne. Jednocześnie bardzo twarde, znacznie twardsze od łusek które posiadał Acroth. Do tego wszystkiego karpatianka mogła w pewien sposób poczuć jego masę. Bo o ile przy złotołuskim czy wilku miała jakiś wpływ na ich zachowania, gdy użyła choć trochę siły - o tyle Kattal wydawał się być niewzruszony niczym głaz. Nawet gdyby spróbowała przepchnąć jego łeb, po prostu nic by to nie dało, o ile on sam nie zechciałby go przesunąć.
Czerwonołuskiemu nie przeszkadzało - i nawet nie robiło na nim wrażenia - czy dotykała okolic jego oba, polików, brody. Nic nie dawały jakiekolwiek próby delikatnej pieszczoty w okolicach uszy czy na skroniach. Nic nie dawały lub po prostu on tego po sobie nie pokazywał. Gdy na końcu jej dłonie przesunęły się na jego brodę, badając jej budowę, samiec otworzył swe ślepia i spojrzał na nią spokojnym wzrokiem. Sama błona również była bardzo wytrzymała oraz gruba. Nie było to coś co dało się tak po prostu rozerwać. Później jej dłonie cofnęły się, a Kattal nawet zdziwił się, że to...
/...już?/
Zapytał zaskoczony. Jej dotyk był bardzo miły, zapewne przez delikatną skórę oraz umiejętność - może nabytą, a może wrodzoną. Niemniej jednak liczył na ciut więcej.
/Poproszę więcej. To całkiem miłe./
Dodał od siebie, uśmiechając się przy tym delikatnie. Zanim też Amelia zrobiła to co chciała - czyli zanim zaczęła lewitować - Kattal po prostu położył się przed nią na piasku, oszczędzając jej tej konieczności. Nie był może jakimś wielkim pieszczochem ale kto pogardzi przyjemnym dotykiem ze strony innej istoty? No może niektórzy by pogardzili ale on nie zamierzał. Czasy poświęcania mu takiej uwagi dawno temu minęły, więc taka okazja mogła się prędko nie powtórzyć. W międzyczasie jednak należało poruszyć ważniejsze tematy.
/Co sądzisz o... Natvaktcie?/
Zapytał, spoglądając na nią neutralnie lecz z pewną dozą zainteresowania widoczną w ślepiach. Jasne, mógł sprawdzić to w jej głowie, bez pytania. Zazwyczaj widma tak robiły. On jednak tego unikał. Szanował inne istoty, nie uważając - że stoi ponad nimi. I choć często manipulował innymi, nawet bez ich świadomości - to wzbraniał się od tego gdy nie było to konieczne. W oczekiwaniu na odpowiedź, samiec przesunął swym ogonem po piasku, zginając go i przysuwając do siebie, układając przy tym wzdłuż swego ciała. Gad nie leżał również w jakiejś super wygodnej pozycji, gdyż jego łapy były najzwyczajniej w świecie ugięte, a nie rozłożone przed nim. W każdej chwili był więc gotów wstać. Choć może zaraz zmieni pozycję. Lub zostanie do tego "zmuszony".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 230
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Sro Sty 28, 2015 10:36 pm


Dziewczyna rzeczywiście potrafiła bardzo ładnie prosić, a dokładniej wykorzystywać swoje wdzięki by uzyskać to czego pragnęła. No bo kto oprze się słodkim oczkom koloru szafirów patrzącymi wzrokiem słodkiego szczeniaczka? Do tego jej mama poświęciła ogromną uwagę temu, by dziewczyna była uprzejma i grzeczna. Powtarzała wciąż córce “ pokorne ciele dwie matki ssie”. I miała rację, o czym z czasem Amelia się przekonała.
Ucieszyła się, że samiec obniżył łeb, tak, że mogła bez większego wysiłku sięgnąć ku jego pyskowi. Początkowo miała zamiar po prostu się unieść w powietrzu, ale tak jak teraz było znacznie wygodniej.
Zachwycała się łuskami Widma. Może nie były tak miękkie w dotyku jak łuski Księcia, ale ich głęboka czerń przetykana czerwienią w niczym nie ustępowała złotemu połyskowi, a same płytki były gładkie i wytrzymałe.
Nie używała siły ani nie próbowała w żaden sposób wymóc czegokolwiek na Widmie. Badała łuski samej przemieszczając się to prawo to w lewo, to znów kucając albo stając na palcach.
Nie była w stanie ocenić czy jej zabiegi w jakikolwiek sposób oddziałują na samca.Nic po sobie nie okazywał, dlatego tak szybko odeszła i przerwała swoje badania. Przy Księciu czy wilku wiedziała, ze jej dotyk sprawia im przyjemność dlatego owe “ badania” trwały dłużej, tu nie chciała ryzykować, ze w jakiś sposób sprawia, że Kattal nie czuje się dobrze.
Gdy zaprotestował zaśmiała się, a że już lewitowała, wyprostowała zgięte do tej pory w siadzie nogi i wciąż wisząc nad ziemią podpłynęła w powietrzu do Widma i zaczęła ponownie delikatnie głaskać go po skroniach i pysku, jakby był wielkim psem, a nie pozaziemską istotą, która zapewne jednym machnięciem łapy zrobiłaby z niej naleśnik.Korzystając z tego, że samiec się położył zaczęła głaskać go także po karku, i masywnych ramionach, tym razem wkładając to nieco siły. Jednak nie by wymóc coś czy przesunąć go, a po to by zwyczajnie zafundować mu mini masaż.
-O Nacie?
Powtórzyła pytająco nie przerywając masażu. Zamyśliła się co było dla Widma odczuwalne, bo na kilka chwil przerwała masaż i jedynie trzymała rękę z boku jego karku.
-Jest bardzo przyjazny i zabawny. Dobrze mi się z nim rozmawia i przebywa. Rozumiemy się, choć on prosto nie ma, bo moja rasa jest dość skomplikowana. Ponad to jest bardzo inteligentny i delikatny. Oraz zaskakujący i pomysłowy . Nie mniej nieprzewidywalny niż ja, a to trudne. No i cierpliwy oraz otwarty. Dość dobrze przyjął kilka informacji na mój temat, które u większości wywołały by pewnie szok jeśli nie odrzucenie i niesmak. Wydaje się być dobrym żołnierzem. Zdyscyplinowanym, a przede wszystkim znającym siebie i swoje możliwości. Z tego co mi mówił sam nie posiada dodatkowych umiejętności typu telepatia bądź telekineza, może polegać więc jedynie na wyszkoleniu i własnych predyspozycjach fizycznych, które wcale małe nie są. Jest szybki i silny, ma bardzo dobry refleks, a do tego jest spostrzegawczy i bystry. Dysponuje ponad to naturalną bronią postaci kłów i pazurów. Co prawda nie miałam okazji przekonać się jak ostre one są, bo wobec mnie był raczej delikatny, ale jestem pewne, ze potrafi wykorzystać je z dobrym skutkiem w walce.
Powiedziała wszystko co tylko jej na myśl przyszło, wracając jednocześnie do masażu karku Kattala. Nabrała ochoty sprawdzić jak wyglądają łuski na brzuchu Widma.
-Istnieje możliwość bym zbadała łuski zdobiące twój brzuch?
Spytała uprzejmie ze słodkim uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Czw Sty 29, 2015 8:29 pm

NPC Storyline - Kattal

Widać udało mu się wynegocjować powrót jej dłoni na jego łuski. Zaczęło się od protego głaskania go po pysku oraz skroniach, co pozwoliło mu ponownie przymknąć swe ślepia i na chwilę się wyciszyć. Pamiętał po co ją tutaj sprowadził i co miał jej do przekazania, jednak nie omieszkał skorzystać z chwili dla siebie. Po za tym - pierwsze pytanie już padło. Dotyczyło jej pierwszego znajomego tutaj - czyli wilka z densorinu. Komandosa, lojalnego wobec swego imperium.
Amelia widać musiała się chwilę zastanowić. Przerwała bowiem nawet ten przyjemny masaż który mu serwowała. W miejscu które chyba najbardziej lubił - ramiona oraz kark. Wróciła jednak do niego, jej dłonie znów zaczęły poruszać się po jego łuskach - powodując to przyjemne uczucie rozleniwienia. Wraz z tym zaczęła do niego przemawiać, opowiadając o swym futrzanym towarzyszu. I mówiła w bardzo pozytywnym świetle, chwaląc go oraz dając niezaprzeczalnie do zrozumienia - że zdążyła się z nim jakoś związać. Widmo zerknęło na nią kątem oka, przekręcając delikatnie łeb w jej stronę i spoglądając na nią, cały czas przy tym słuchając jej słów. Nie przerywał jej, nic nie mówił, jedynie słuchał tego jak opowiadała o Natvakcie.
Jak tylko skończyła mówić, czerwonołuski spojrzał przed siebie i zamknął ponownie swe ślepia, biorąc lekki wdech i wypuszczając zaraz powietrze. Zanim coś jednak powiedział, Amelia wspomniała o jego łuskach na brzuchu. Chciała obejrzeć jego "brzuszek"? Cóż, nie był delikatny, nie był to też jego słaby punkt. Nie było więc przeciwwskazań. Kattal przewalił się więc - najpierw na bok, a następnie na grzbiet. Położył swój łeb na piasku, spoglądając w górę. Uniósł swe łapy nad siebie i ugiął je lekko, pozwalając im swobodnie opadać. Przesunął nawet swój ogon, którym zaczął krążyć po ziemi, przesuwając go na lewo i prawo oraz zamiatając piasek. Co ciekawe, piasek nie przykleił się do jego łusek. Głównie ze względu dla tego, że były zbyt twarde i nie pozwalały wpływać na swoją strukturę. Korpus oraz brzuch samca były równie dobrze zbudowane co reszta jego ciała. Mięśnie były dobrze widoczne, choć ukryte pod łuskami. Dało się je natomiast wyczuć, gdy po prostu sunęło się po ciele tego widma. Tym bardziej ciekawym mogło być, że łuski na brzuchu nie różniły się od reszty ciała. Nie były słabsze, nie było ich mniej, nic. Jakby to stworzenie całkowicie nie miało słabych punktów na swym ciele. Coś czego "Smaug" na pewno mógł mu zazdrościć.
/Natvakt jest komandosem z bardzo dużym stażem. Służy w armii od czasów młodości. W tym wilku kryje się bagaż doświadczeń, dobrych oraz złych. Wielokrotnie odznaczony i doceniony za swe dokonania. Cieszy się przez co szacunkiem i potrafi podnosić morale otaczających go żołnierzy. Jednocześnie jednak, podczas jednej z misji tylko on przetrwał z całego oddziału. Odbiło to na nim swe piętno. Resztę chyba znasz. Niemniej jednak.../
Wyjaśnił jej od siebie na temat jej towarzysza, a następnie poruszył lekko łbem, układając go wygodniej i kontynuując.
/Lekcja historii. Jesteś na pokładzie okrętu Crathygtan, rasy która przed milionami laty tworzyła imperium obejmujące wiele galaktyk. Byli najpotężniejsi i niepokonani. Podbijali oraz przyłączali do imperium kolejne planety, układy, galaktyki. Osiągnęli niesamowity poziom technologii, a ich kultura była czymś czego nigdy nie spodziewałem się zobaczyć. Tak zgodne społeczeństwo, rozlokowane na tylu planetach. Byłem ich widmem, protektorem oraz przewodnikiem. Traktowali mnie z szacunkiem, tak... przyjemne czasy. Niemniej jednak znalazłem się tutaj - na Dur-Shurrikunie, gdyż został on wybudowany jako jednostka mająca dokonać zemsty na tym, który zniszczył imperium. Zabił każdego Crathygtanina, wyniszczył całą rasę którą chroniłem. Nasza misja to samobójstwo. Walczymy z bytem mogącym zniszczyć wszechświat. Jednak ktoś to musi zrobić. Miliardy istnień poświęciły się dla tego okrętu. Wiesz jaka będzie twoja rola, Amelio...?/
Samiec podniósł łeb do góry i spojrzał na kobietę, przekrzywiając łeb delikatnie na bok. Zapewne ona w tym czasie coś mu robiła, niemniej jednak Kattal potrafił się skupić i nie poddawać swym emocjom, niezależnie od tego jakie by one nie były.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 230
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Czw Sty 29, 2015 9:06 pm

Uśmiechnęła się  ciepło widząc jak Widmo przymyka oczy, gdy zaczęła go głaskać by po chwili przejść do masażu.
Była skupiona na swoich słowach a jednocześnie na masażu, ale mimo to zauważyła jak Kattal obraca swój łeb lekko w jej stronę zerkając na nią i najwyraźniej bardzo uważnie słuchając jej słów.  Pozornie nie zwróciła na to uwagi patrząc się na swoje dłonie uciskające na przemian kark i ramiona Widma. Jednak w duchu uśmiechnęła się do siebie zadowolona w dziwny sposób. Zazwyczaj mało mówiła, a tu od samego początku wygłaszała wypowiedzi, które w jej przypadku mogły mieć miano przemówień. Do tego była uważnie słuchana, a kto tego nie lubi? Pal licho, ze odpowiadała na pytanie, więc zainteresowanie ze strony pytającego było rzeczą oczywistą.
Na jej ustach zagościł  radosny uśmiech, gdy samiec bez słowa obrócił się na grzbiet dając jej dostęp do swojego brzucha. ona odczytywała to, przynajmniej początkowo, tak do momentu, aż ujrzała jego brzuszek, za okazanie jej swoistego zaufania.
Zdziwiła się więc nieco widząc, że w żaden sposób nie jest to miejsce delikatniejsze, ani w żaden widoczny sposób różniące się od reszty ciała Widma, a przecież brzuch to zazwyczaj najwrażliwsze miejsce u większości istot. Uniosła brwi, dając wyraz swojemu zaskoczeniu, a następnie kiwnęła z uznaniem głową, bo w końcu oznaczało to, że samiec nie posiada jednego z najbardziej oczywistych, słabych punktów i zaczęła  głaskać samce po brzuchu. A nóż widelec łyżeczka  jest  chociaż w podobnym stopniu podatny na pieszczoty w tym miejscu, jak większość znanych jej istot. Nie omieszkała oczywiście wykorzystać okazji, jaką było takie ułożenie się Kattala i  nie przyjrzeć się dokładniej także jego łapom. Bardzo dokładnie obejrzała sobie jego pazury jak i podeszwy u przedniej łapy. Darowała sobie sprawdzanie, czy Widmo ma łaskotki. Jeszcze, co wątpliwe, okaże się że ma i nieopacznie ją kopnie i pouczy się biedna latania.
Gdy zajmowała się brzuszkiem i łapkami samca, ten zaczął mówić, obróciła się więc lekko bardziej w jego stronę, nie przerywając  jednak “ badania “ brzucha.Stała teraz bokiem do niego opierając się delikatnie o jego bok.
Słuchała tym uważniej, że  Kattal opowiadał o Nacie, a był to temat nie zwykle ja interesujący. Podczas ich rozmów to on głównie dowiadywał się o niej, ona stanowczo mniej o nim. Później przyszedł czas, na jak to nazwał “ lekcję historii”. Słuchała i przyswajała każdą informację,kiwając głową co jakiś czas.
-Podejrzewam, ze coś w rodzaju zwiadu.
Odpowiedziała na jego pytanie.
-Ale dokładniej nie wiem co, ale sądzę, że dowiem się
Uśmiechnęła się szeroko przerywając pieszczoty i siadając koło widmowego pyska. Wróciła do głaskania go, tym razem skupiając się bardziej, na miejscu pod jego brodą., to jej zwyczajnie bardziej odpowiadało. Dodatkową przyczyną było to, że zaczęła odczuwać słabość. Zapewne przez lewitację. Sądziła, ze ma więcej energii, ale widocznie jej  organizm sądził inaczej, bo zaczynała odczuwać pierwsze dość nieprzyjemne oznaki głodu, takie jak ssanie w żołądku i suchość w gardle.
-Głód
Rzuciła w gestii wytłumaczenia. Zdawała sobie sprawę bowiem z tego, ze gdy dopada ją ssanie nieco zmienia się jej wygląd.  Przede wszystkim  zbladła, ale za to jej usta nabrały nieco bardziej wyrazistej barwy- jej organizm zwyczajnie przygotowywał ją do polowania, sprawiając, ze  stawała się bardziej pociągająca.
-Pierwszy, więc zaraz minie
Uśmiechnęła się trochę niepewnie. Suchość w gardle czy zmiana jej wyglądu co prawda nie miną, ale minie to nieprzyjemne ssanie w żołądku i poczucie słabości. Jednak aż do "posiłku"będzie musiała się ograniczać z używaniem mocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Czw Sty 29, 2015 10:32 pm

NPC Storyline - Kattal

/Nie tylko zwiadu. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z założeniami, staniesz się jedną z nas. Żołnierzem, walcząc o lepsze jutro nie tylko dla siebie czy kilku znanych tobie istot.../
Zaczął, podchodząc bliżej tematu. Oczywiście, odpowiadało mu głaskania po brzuchu czy nawet masowanie jego "łapek" gdy tak sprawdzała je oraz jego pazury. Co do kwestii pazurów - zapewne mogłaby zechcieć przyjrzeć się im uważniej. Były bowiem o wiele ostrzejsze niż cokolwiek z czym mogła mieć do tej pory do czynienia. Pazury smoka były ostre. Te jednak wychodziły po za skale. Widmo na pewno było w stanie przebić własne łuski bez problemu. Gdy usiadła obok niego, gad przewalił się na bok i skierował ponownie wzrok na swoją rozmówczynię. Musiał kontynuować rozmowę, wprowadzając ją głębiej, dokładniej.
/Trwa wojna. Nikt nie chce tego przyznać, jednak federacja zrzeszająca setki ras, tysiące planet - jest atakowana. I tylko jeden bardzo specyficzny okręt oraz jego załoga, mogą być wszystkim co stoi pomiędzy wszechświatem - a strażnikiem, pożeraczem światów./
Powoli zaczynał się rozkręcać. Nadal mówił jednak powoli i spokojnie, dokładnie chcąc jej wytłumaczyć co tu robią. Jaki jest cel tego wszystkiego.
/Strażnik to byt ponad naturalny. Nie wiemy jak powstał, jednak wiemy czego pragnie. Bezgranicznej mocy, którą zyskuje gdy pochłania całe światy. Odpowiada za zniknięcie milionów raz oraz cywilizacji, biliardów istnień których nigdy już nie odzyskamy. Dur-Shurrikun jest okrętem klany tytan. Crathygtańską jednostką o długości dwustu dwudziestu kilometrów. Jego szerokość to siedemdziesiąt pięć kilometrów, a wysoki jest na czterdzieści pięć. Kiedy ostatni raz widziałem Strażnika, był on przynajmniej dziesięć razy tak wielki. Jest to energetyczny byt wyglądający jak okręt kosmiczny./
Wyjaśnił, zbliżając powoli łeb do kobiety. Spojrzał jej nieco poważniej w oczy, a następnie kontynuował swój wywód.
/Jeśli go nie powstrzymamy lub jeśli zawiedziemy - przyjdzie po twoją planetę, wcześniej czy później. Twoją rolą nie będzie bycie zwiadowcą. Fakt bycia słabszą od większej części załogi w żaden sposób tobie nie umniejsza. Będziesz brała udział w misjach tak jak wszyscy.../
Powiedział i zatrzymał się tutaj, powoli cofając swój łeb i spoglądając na nią z ciekawością. Przekrzywił nawet swój łeb delikatnie na bok, obserwując ją w dalszym ciągu i wyglądając tak jakby się zastanawiał. Nawet jego ogon znieruchomiał, a gad dalej leżał na swym boku.
/Nie, tak nie może być. Musisz mieć pełnię sił./
Odezwał się do niej i skierował swój wzrok w kierunku drzwi do biosfery, które akurat się otworzyły. A do środka wszedł Natvakt, spokojnym, miarowym krokiem. Wilcze ślepia od razu ich wyłapały, a samiec powoli podszedł do nich na odległość mniej więcej piętnastu metrów. Zatrzymał się bowiem wtedy, stając niemalże na baczność i czekając... aż Kattal skinął swym łbem, pozwalając mu podejść. Wtedy też zbliżył się do nich, zatrzymując się przed Amelią i uśmiechając się delikatnie... jak to on.
-Nie przeszkadzam? Zjadłem swoją porcję, dokończyłem twoją, porozmawiałem z Jinkusu i chciałbym tobie dalej towarzyszyć.
Skomentował, siadając następnie tuż obok nich i zerkając to na jedno, to na drugie. Czerwonołuski zerknął natomiast na wilka, a następnie na Amelię i cóż... podzielił się z nimi swoimi przemyśleniami.
/Spróbuj jego krwi./
Rzucił, tak po prostu, jakby nigdy nic. Natvaktowi niemalże szczęka odpadła z wrażenia. O czym oni tutaj rozmawiali kiedy go nie było? Prawda była taka, że o niczym takim związanym z krwią. Po prostu Amelia rozmawiała z Widmem, a Widma były... specyficzne.
/Żywi się krwią. Chyba nie myślałeś, że to tak przejdzie bez uwagi. No dalej, bądź grzeczny i oddaj jej trochę swojej krwi./
Dodał Kattal, a Natvakt wysłuchał go, zamykając swój pysk i kierując wzrok na Amelię. Nie wyglądał na niepewnego tylko tak jakby... czego nie rozumiał. Ale zauważył zmianę w jej wyglądzie. Wiedział też, że karmiła się ona krwią. I chyba zaczynał rozumieć podejście tego widma. Jeśli będą na jakiejś misji, na pustkowiu... a ona będzie potrzebowała krwi. To on może być jednym krwiodawcą. Pytanie... co ona na to? Bo było to na pewno dość nieprzewidywalnie wtrącone do tematu ich rozmowy. Do tego tak po prostu, jakby nigdy nic. A Natvakt wydawał się tego nie bać. Cóż, zapewne dlatego, że choć wampirem nie był - to jednak był istotą której krew nie przeszkadzała. Siedział więc w siadzie skrzyżnym, lekko zgarbiony z rękoma opartymi o nogi i obserwował Amelię, czekając na odpowiedź, reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 230
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Pią Sty 30, 2015 5:34 pm

Podziwiała jego pazury, dotykając ich z wielką ostrożnością, już  po pierwszym spojrzeniu podejrzewając, ze są one ostrzejsze niż kolce zdobiące grzbiet Widma, a przecież już one spokojnie mogły pociąć ją na drobne kawałki bez większego problemu. Z wielką uwagą i ogromnym zainteresowaniem badała je unikając jak najbardziej dotykania, by oszczędzić sobie zranień. Mimo to, zbyt skupiona na swoich czynnościach, wyciągnięta z zamyślenia przez głos Widma, nieopatrznie skaleczyła sobie dłoń o jego pazur. Na szczęście, jak to już w jej przypadku bywało, rana zaczęła się szybko goić. Jeszcze przez kilka dni będzie miała  jedynie różową bliznę, która także wkrótce zniknie.
Zamrugała szybko i spojrzała na samca. Dopiero po chwili dotarło do jej świadomości co powiedział. Zmarszczyła lekko brwi, analizując jego słowa.
-Oczywiście zrobię co tylko w mojej mocy by zwyciężyć w tej walce o lepsze jutro, boję się jednak, ze podczas walk mogę być pewnym ciężarem, w przypadku walki u boku silniejszych ode mnie istot, czyli właściwie każdego na tym statku.
Powiedziała trochę niepewnie. Nie bała się przyznać do własnych słabości, ale chyba nie istniała osoba która by to lubiła. Ona również nie czuła się dobrze z tym, ze jest zapewne jednym ze słabszych ogniw. Spuściła lekko zrezygnowana głowę, gdy ten odwracał się na bok wciąż leżąc koło niej.  Uśmiechnęła się  delikatnie i wróciła do głaskania  samca. Słuchała go uważnie patrząc jednak na własne kolana.
Uniosła wzrok patrząc na Widmo pytająco dopiero, gdy ten przybliżył d niej łeb  sam zajrzał w ślepia uważnie. Na słowa o misjach uśmiechnęła się lekko i kiwnęła głową.Bardzo się cieszyła, że będzie traktowana na równi z innymi i nie ominą jej misje.
-Spokojnie. To pierwszy głód. Jeszcze daję radę. Ale jeśli mam być w pełni sił to muszę w ciągu następnych kilku dni się napić, a  krwi to chyba tu nie trzymacie co?
Kąciki jej ust zaczęły się unosić do uśmiechu, jednak w ostatniej chwili zrezygnowała, gdy poczuła, ze kły jej się wysuwają. Poczuła bowiem zapach krwi, własnej co prawda, ale dla jej zmysłów krew to krew...Musiała na chwilę przymknąć powieki i skupić się, by ostre zęby przeznaczone do przebijania skóry ofiar razem ze ścianami ich tętnic, schowały się. Nie wyglądały one co prawda w żaden sposób strasznie. Może trochę dziwnie, ale nie strasznie. Utrudniały jednak mówienie, a przecież przyszli tu porozmawiać.
Skupiona na chowaniu zębów dopiero po chwili usłyszała, ze toś się do nich zbliża, a jej węch mimo wyczuwalnej krwi rozpoznał zapach Nat’a.
Odwzajemniła uśmiech wilka dopiero gdy była pewna, ze nie ujrzy on przy okazji jej kłów, a po chwili odwróciła gwałtownie głowę w stronę Widma, patrząc nań pytająco. Co prawda spodziewała się, że może być okazja, gdy podczas jakiejś misji, będzie musiała napić się jego krwi, bo będzie jedynym jej źródłem, ale nie pomyślała, że nastąpi to tak szybko. Gdy spojrzała niepewnie na wilka okazało się, ze ni tylko ją zaskoczyły słowa Kattala.
-Nie masz nic przeciw, żebym cię ugryzła?
Spytała patrząc na niego uważnie. Dla niej to było naturalne, całkiem normalne i nie widziała problemu, czuła się jedynie dość niepewnie. Zazwyczaj gdy piła krew prosto z czyjejś tętnicy, później ta osoba tego nie pamiętała, a ona nie musiała prosić o pozwolenie. POdchodziła, zaciągała w ustronne miejsce, piła, wymazywała pamięć i odchodziła, Czystko prosto, bezpiecznie. Nat miał pamiętać i to było dla niej dość dziwne, szczególnie, ze wiedziała o czymś o czym zdaje się żaden z samców nie miał pojęcia, a przynajmniej Nat go nie miał, bo co do Widma nigdy nie mogła być pewna.
-To może być trochę… dziwne uczucie
Ostrzegła. Nie do końca wiedziała jak może poczuć się wilk. Możliwe, ze odczuje to inaczej niż ludzie, a ci zwyczajnie czuli się podczas karmienia jej … podnieceni. Głównie dlatego, że dla jej rasy picie krwi to nie tylko sposób pożywiania się, wiąże się z tym także wiele rytuałów, w tym inicjujący małżeństwa, z zaznaczeniem, że Karpatianie łączą się w pary na całe życie ze swoim pierwszym partnerem.  Najprościej powiedzieć, ze u niej wywoływało to swojego rodzaju podniecenie, które bez problemu kontrolowała, niestety takie podniecenie odczuwała także ofiara. Działo się tak za sprawą zawartych w jej ślinie substancji, które uśmierzały ból, zapobiegały krzepnięciu krwi podczas picia, a potem przyspieszały znacząco gojenie. Nat mógł więc poczuć się… ponudzony, ale przede wszystkim ugryzienie powinna być dla niego czymś przyjemnym.
-Podasz mi swoją łapę?
Spytała wyciągając w stronę wilka dłoń w proszącym geście. Zdecydowała się wypić krew z jego nadgarstka, gdyż tam sierść była rzadsza i krótsza, a skóra zazwyczaj cięższa niż w innych miejscach ciała.Gdy podał jej łapę uniosła ją powoli o swoich ust i ostatni raz patrząc pytająco na wilka wysunęła kły wbijając je w jego nadgarstek. Krew niemal natychmiast popłynęła strumieniem wprost do jej ust, a ona szybko ją połknęła. Czuła pierwsze  skutki pożywiania się. Zrobiło jej się gorąco, oczy zaszły mgłą, serce przyspieszyło bicie. Panowała nad sobą jednak i kątem oka obserwowała Nat’a by wiedzieć kiedy przerwać. Na szczęście wilk był większy, a co za tym idzie odporniejszy na utratę krwi, a ona nie była specjalnie głodna. Szybko więc się najadła, a Nat mógł co najwyżej poczuć lekkie zawroty głowy, podobne do tych, które ma się czasem, gdy za szybko się wstanie.
-Wszystko ok?
Spytała kontrolnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Sob Sty 31, 2015 5:45 pm

NPC Storyline - Kattal|Natvakt

/Jeśli będziesz się tego bała, to zapewne ciężarem się staniesz./
Skomentował jej słowa. Każdy mógł być ciężarem podczas walki, każdy kto nie wierzył w siebie i o kogo trzeba było zadbać - bo sam nie potrafił zadbać o siebie. Na pokładzie była masa istot o wiele silniejszych od Amelii, jednak...
/Dwa typy istot zazwyczaj trafiają do załogi. Legendy oraz tacy, którzy swą legendę dopiero kreują. Droga jaką wybierzesz, zależy natomiast od ciebie./
Dodał. W końcu ich zespoły tworzyły siłę jako całość, a nie pojedyncze jednostki. Z jej mocami oraz zgrabnością, na pewno nie będzie nikomu utrudniała. O ile tylko się postara.
Następnie przyszedł Natvakt, przysiadł się do nich, a Kattal wypalił z napiciem się jego krwi. Wilk już sam nie wiedział czym a zwidy czy może omamy słuchowe. Może widmo się przejęzyczyło, a może coś źle zrozumiał? Wszystko jednak potwierdziło się, gdy Amelia zapytała czy może go... ugryźć. Oczywiście, że nie ma nic przeciwko. Jest przecież masochistą i uwielbia, jak inni robią mu krzywdę. To mniej więcej szło wywnioskować z jego miny, gdy na nią spoglądał. Jakby patrzył na osobę nie do końca władającą własnymi poczynaniami.
-No... dobra.
Odparł jej w końcu, by potem dowiedzieć się, że będzie to jakieś "dziwne" uczucie. Ciekawe tylko co miała na myśli mówiąc, że będzie dziwnie. Odpłynie? Poczuje się jak po wzięciu jakiegoś dziwnego farmaceutyku? Z resztą nie było to ważne. Ufał jej, ufał, że nic złego mu się nie stanie. Z resztą był tutaj Kattal. Skoro to on zaproponował taki pomysł, zapewne wiedział co robi. Oraz jakie mogą być ewentualne efekty dla niego lub dla niej.
Natvakt westchnął cicho, a następnie wyciągnął w jej stronę swą lewą dłoń, otwierając ją i spokojnie układając w jej własnej dłoni. Podsunął się nawet bliżej jej, opierając niemalże swoje nogi o jej własne, by nie musieli się dziwnie wyciągać i gimnastykować. Skinął jej następnie łbem potwierdzająco, dając swoiste przyzwolenie na to by wbiła swe kły w jego skórę. Czuł się z tym bardzo dziwnie. Ot nagle po prostu pozwolił komuś na coś takiego. Nigdy z resztą nie przypuszczał, że przyjdzie mu kogokolwiek nakarmić własną krwią.
Wilk zacisnął swe kły oraz napiął mięśnie prawej ręki, zaciskając dłoń w pięść - gdy jej kły przebiły jego skórę oraz rozerwały tętnicę. Jego lewa ręka nawet nie drgnęła pomimo bólu. Samiec zaczął czuć się bardzo dziwnie. Po pierwsze, fakt, że ktoś pił jego krew. Po drugie to dziwne uczucie gdy ona tą krew z niego wysysała. No i w końcu ostatnia rzecz, czyli... coś co mu chyba wstrzyknęła. Nat nie raz był już ranny w walce. Nigdy jednak nie zdarzyło mu się, by czuł się tak... dziwnie. Tętno zaczęło mu przyśpieszać, samiec zaczął również trochę szybciej oddychać. A chwilę potem zaczął odczuwać przyjemność z tego co robiła, zupełnie jakby został mu podany jakiś dziwny narkotyk. Wilk omiótł ogonem piasek za swymi plecami, spoglądając spokojnie na karpatiankę. Jakkolwiek jej mogło wydawać się to szybkie, tak specjalnie szybkie nie było. Finalnie upuściła mu bowiem dwa litry krwi. W tym wszystkim zaczynał się czuć jednak dziwnie pobudzony. Przyjemność jaką mu to sprawiało nie była normalna. Serce zaczynało mu powoli coraz szybciej walić, a on sam przełknął ślinę, biorąc głębszy wdech. Zamknął na chwilę swe ślepia i zaczął się uspokajać, oddychając miarowo i przypominając sobie jak to wielokrotnie się zdarzało, że trzeba było zachować "zimną krew".
Amelia skończyła w pewnym momencie, wyciągając z jego nadgarstka swe kły. Zapytała go o samopoczucie, a wilk otworzył powoli swe ślepia i spojrzał na nią, lekko mrużąc oczy. Cofnął powoli swą lewą rękę, poruszając dłonią - zaciskając ją i rozluźniając raz po raz. Spojrzał na gojącą się powoli ranę na nadgarstku, a potem powrócił do niej wzrokiem, zerkając pytająco na karpatiankę. Zaraz potem rzucił się na nią - dosłownie wyskakując w przód i łapiąc ją dłońmi za ręce, przewalając ją przy tym na plecy i dobijając jej dłonie do podłoża na "krzyż", wyciągając jej ręce na boki. Sam usytuował się nad nią w pozycji na czworaka, przenosząc główny ciężar swego ciała na kolana - by nie zgnieść jej rąk, które aktualnie przytrzymywał. Pochylił następnie swój łeb nad nią, spoglądając na nią "ostro" i lekko unosząc swe kły, jak to wilki robiły gdy kogoś straszyły.
Kattal spoglądał tylko na to z brakiem jakiegokolwiek wzruszenia. Jego wzrok był neutralny, jak cały czas. Mina nic nie zdradzała, a on sam chyba się tym nie przejmował. Bo nie miał czym, siedząc w ich umysłach i wiedząc co się dzieje.
-Spodziewałem się... komplementu.
Odezwał się futrzak i zachichotał rozbawiony, puszczając jej nadgarstki i opierając swe dłonie na piasku po bokach jej ramion. Ogonem zaczął omiatać jej nogi, pozostając dalej w tej samej pozycji - na czworakach, nad nią. Tylko, że na jego pysku pojawił się przyjazny uśmiech.
-Jaką dostanę nagrodę?
Dopytał, przekrzywiając lekko łeb na bok i spoglądając na nią z dużym zainteresowaniem. No skoro tak na "ochotnika" oddał jej swą krew to chyba coś mu się należało. O tyle dobrze, że nie czuł się w żaden sposób źle. Czuł może lekkie dziwne mrowienie w ręce, jednak nie był za nad to osłabiony. Miał bowiem w sobie wiele więcej krwi niż człowiek i to co zabrała mu Amelia był w stanie przeżyć bez większego wzruszenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 230
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Sob Sty 31, 2015 6:28 pm

-Nie chciałabym tego
Rzuciła szybko. Może rzeczywiście niepotrzebnie się bała. Nie lubiła być słabsza, albo inaczej nie była do tego przyzwyczajona. Na Ziemi to ona zawsze była szefową, tą silniejszą i lepszą. Tu miała być częścią zespołu składającego się z istot przerastających ją siłą.
Umiała dbać o siebie i znała swoje ograniczenia oraz umiejętności. Słowa Widma dały jej do myślenia, jednocześnie podnosząc nieco na duchu i zmniejszając obawy.
Gdy zobaczyła minę Nat’a o mało się nie roześmiała. Nie pasowało to do dość poważnej chwili, ale wyraz jego pyska był tak komiczny, ze żałowała ze nie ma przy sobie aparatu by to uwiecznić.
Cały czas obserwowała wilka podczas pożywiania się i zauważyła jak ten się spina, zaciska pięść i zęby. Zdziwiło ją to nieco, gdyż poza lekkim ukłuciem porównywalnym z wbiciem igły przy szczepieniu nie powinien odczuwać bólu. Substancje zawarte w jej ślinie działały przeciwbólowo. Chciała go uspokoić, ale nie wiedziała za bardzo jak, dlatego jedyne co zrobiła to chwycenie go za dłoń i delikatne ściśnięcie.
Kły chowały się zaraz po zakończeniu swojego zadania, to jest po przebiciu ściany tętnicy, zostawiając jedynie jej miękkie i cieple wargi wysysające z ranek krew.
Tradycyjnie, właściwie już całkiem odruchowo po nasyceniu się zamknęła ranę językiem
-Moja ślina zawiera substancje przyspieszajcie gojenie i antybakteryjne.
Wytłumaczyła widząc pytające spojrzenie wilka.
Pisnęła tylko gdy się na nią rzucił. Pierwsza myśl- oddziaływanie jej jadu. Zdażało się, że świadome “ lodówki”, czyli ludzie, którzy zgadzali się być stałymi dostawcami krwi dla danego karpatianina uzależniali się od tego jak od narkotyku. Były to sporadyczne przypadki, ale jednak się zdarzały. Jakby nie było jej “ jad” działał trochę jak narkotyk. Wywoływał uczucie błogości i rozluźnienia,pobudzał ciało ale otępiał umysł. Nie miała pojęcia jak zareaguje desorin na niego. Mógł być na niego zarówno bardziej odporny jak i mniej. Dlatego się przestraszyła. Słyszała od wuja opowieści jak “ lodówki” dostawały opresji na punkcie karpatianina który z nich pił. Patrzyła na niego wielkimi oczyma pełnymi obawy.Odruchowo zaczęła się natychmiast szamotać.
W pierwszym odruchu chciała zrzucić Nat'a z siebie i odejść na kilka chwil, aż działanie “ jadu” minie i będą mogli spokojnie porozmawiać, jednak coś jej nie pasowało. Widmo nie reagowało na poczynania wilka, a on sam … wydawał się rozbawiony. Warczał na nią, ale wściekłość ani szaleństwo nie były widoczne w jego oczach. Dlatego zamiast go kopnąć i odrzucić, leżała spokojnie i czekała co też wilk wymyślił.
-Komplementu?
Zatkało ją. Po chwili się roześmiała. I spojrzała na wilka jak na totalnego wariata.
-Wybacz mój drogi. Pozwól, że zauważę iż masz bardzo smaczną krew…. Czy tylko dla mnie to brzmi dziwacznie?
Mówiła próbując opanować śmiech. Wyciągnęła wolną już od jego uścisku rękę i podrapała go za uchem i robiła to tak długo aż przymknął ślepia, a gdy to nastąpiło uniosła się szubko i ucałowała go w policzek.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Sob Sty 31, 2015 7:48 pm

NPC Storyline - Kattal|Natvakt

Wilk zdążył wyczuć, że w jej ślinie znajdowało się coś jeszcze. Oto bowiem rana która przed chwilą krwawiła, teraz była jedynie zadrapaniem. Nie o to jednak chodziło. Samiec ją wystraszył. Nie do końca taki efekt chciał uzyskać, jednak brał to co dostał. Na szczęście nie spanikowała i nie chciała mu niczego zrobić. Czyli po prostu uzyskał jakiś efekt swoich działań. Tylko po to by zaraz zaskoczyć ją swymi słowami. No oczywiście, że chodziło mu o komplement. Jak inaczej miałby na to zareagować?
-Nie, nie tylko.
Odparł jej krótko, by zaraz zobaczyć jak kobieta unosi swą dłoń i wsuwa ją za jego głowę. I znów poczuł to przyjemne drapanie za uchem, które pozwoliło mu na chwilę odpłynąć i zamknąć swe ślepia. A gdy to zrobił, Amelia podniosła głowę i ucałowała go w policzek. Wilk otworzył błyskawicznie swe ślepia i postawi uszy pionowo, spoglądając na nią z rozbawieniem. Właśnie otrzymał nagrodę której tak chciał za swe "poświęcenie".
Było też jednak coś co mu nie przypasowało. I sprawiło, że sam wilk poczuł się zakłopotany. Spojrzał więc na nią dość łagodnie, a następnie podniósł lewą rękę i chwycił swą dłonią jej prawą dłoń, którą podniósł i przyłożył do swej piersi, dociskając ją delikatnie do swego futra, skóry - i pozwalając poczuć bijące w jego piersi serce.
-Amelia... nie rób tak. Nie waż się mnie bać.
Odezwał się do niej cicho. Mówił spokojnie, do tego utrzymywał z nią pełen kontakt wzrokowy. Przesunął swą dłonią po jej ręce, chwytając ją za ramię, a następnie przekręcając się na bok. Wilk przewalił się na ziemię plecami i pociągnął ją za sobą - wciągając karpatiankę nas swój korpus. Nadal dbając by jej dłoń pozostała na swoim miejscu. Gdy już to zrobił, ugiął lekko nogi i podniósł łeb do góry, uśmiechając się do niej dalej łagodnie.
-Jestem tylko zwykłym wilkiem z Densorinu, nie mam żadnych mocy ale nigdy nie zrobię tobie świadomie krzywdy.
Dokończył i przesunął rękoma po jej plecach, zsuwając je następnie na jej boki i zabierając od niej, by potem oprzeć je na piasku. Oczywiście przy tym wszystkim był Kattal który nie omieszkał odezwać się do nich, cały czas bacznie to obserwując.
/Wasza dwójka przypomina mi o co walczymy./
Odezwał się gad, a następnie pokręcił głową na boki, ukazując swe wielkie kły w lekkim, delikatnym uśmiechu. Widmo przekręciło się również, kładąc się ponownie na brzuchu i spoglądając dalej na tą dwójkę. Nikt chyba jednak nie spodziewał się kolejnej osoby, a raczej celu w jakim się do nich odezwie.
-Amelia, Natvakt. Oblaan hi tiid. Jesteście potrzebni na Ziemi. Trzeba odbić dwóch zakładników. Jeden z nich to VIP.
Głos należał oczywiście do Dur-Shurrikuna. Pojawił się również jego hologram, jakiś metr od nich - spoglądający na całą trójkę swymi białymi ślepiami. Wilk spojrzał na dowódcę, przytakując mu bez słowa, by zaraz zerknąć na Amelię, ciekaw co ona na to.
-Pierwsza wspólna misja. Zapisz gdzieś sobie.
Zażartował i wyszczerzył swe kły w uśmiechu, tak jak zwykł to robić do tej pory.
-Będę musiał się przygotować. Chcesz iść ze mną czy udasz się do hangaru?
Dodał, spoglądając na nią i znów stawiając uszy, w wyczekiwaniu na jej odpowiedź. W hangarze zapewne ktoś już na nich czekał. Mogła udać się tam i zapoznać nieco ze sprzętem który zapewne zostanie jej póki co "pożyczony", zanim otrzyma coś na stałe - lub potowarzyszyć wilkowi przy jego przygotowaniach. Długo to nie potrwa, jednak będzie musiał się ubrać i uzbroić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 230
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Sob Sty 31, 2015 9:36 pm

Zaśmiała się widząc, jak wilk po jej całusie natychmiast otworzył ślepia i w typowy dla siebie sposób postawił uszy .  Wyglądał wtedy na zabawnie zdziwionego, co automatycznie wywoływało w niej chichot. Zauważyła tez, ze wilkowi się te “ całusy nagrody” bardzo spodobały.
-Kto by pomyślał, że wilczek lubi być całowany
Rzuciła ze śmiechem “ czochrając” sierść między jego uszami.
Zdziwiła się widząc łagodniejące spojrzenie Nat’a. Wyglądał na dziwnie zakłopotanego i  jakby smutnego, a to mu nie pasowało. Jej to do niego nie pasowało. Uniosła w zdziwieniu brwi, które nalazły się jeszcze wyżej, gdy ten wziął jej dłoń i przyłożył do swojego serca. Czuła miarowe bicie pod swoimi palcami i łaskoczące jej nadgarstek delikatne włoski sierści wilka.
Po chwili uśmiechnęła się ciepło i wolną dłonią pogłaskała czule wilka po policzku. W żaden sposób nie unikała kontaktu wzrokowego ze swoim towarzyszem.
Zaśmiała się cicho pod nosem, gdy wilk zaczął ich ustawiać, tak, ze w rezultacie leżała na jego torsie. Nie zabierając dłoni z jego piersi ułożyła głowę na jego  ramieniu wtulając się w wilka z ciepłym uśmiechem na ustach.
-Bałam się właśnie tego, że straciłeś świadomość… Zawarte w mojej ślinie substancję na niewielką grupę ludzi działają niczym narkotyk. Takie osoby wpadają w obłęd. Nie wiedziałam jak na ciebie może to zadziałać, dlatego twój skok mnie przestraszył.
Wytłumaczyła  spokojnie uśmiechając się do wilka. W jej oczach nie było już strachu ani obawy. Wolną dłonią zaczęła drapać wilka po brzuchu, by następnie przenieść dłoń pod jego brodę  i tam kontynuować pieszczoty.
Z  tej sielankowej chwili wyrwał ją głos Kattala. Milczące do tej pory Widmo postanowiła skomentować ich zachowanie, a ona tylko uniosła głowę i uśmiechnęła się ciepło do samca. Zaśmiała się widząc jak wielki stwór przewala się ponownie kładąc na brzuchu. Wyglądało to tak leniwie i beztrosko, szczególnie w kontekście ich rozmowy sprzed pojawienie się Nat’a. Ich relaks nie trwał jednak długo, bo po chwili pojawił się Dur z wiadomością o misji.
Na początku, gdy hologram użył słów  których dziewczyna nie znała, ta tylko uniosła głowę i spojrzała na niego wymownie, dając do zrozumienia, że musi mówić w jej języku, bo ona jeszcze się nie nauczyła nawet słowa w ich.
Na następne zerwała się z miejsca i w przeciągu niecałej pół sekundy stała już niemal na baczność uważnie słuchając.
-Podejrzewam, że VIP nie oznacza tu kogoś pokroju Bon Jovi?
Rzuciła półżartem. Nie ważne było dla niej kogo miałaby ratować. Ważne by uratować.
-Zostawiłam dzienniczek w ziemskim pokoju, więc na razie będziesz musiał tę datę pamiętać
Spojrzała na wilka z góry z szerokim uśmiechem.
-I wstawaj. Słyszałeś chyba, mamy misję. Zbieraj cztery literki i ruszamy. Ty się szykuj, tylko raz dwa, ja pójdę do hangaru, który mam nadzieję ktoś miły mi wskaże.
Uśmiechnęła się i patrząc po obecnych samcach ruszyła w stronę wyjścia.
-A właśnie.... dostanie mi się może coś z broni albo  co koło tego? Moje sztylety i miecz zostały w domu.  A wątpię by ten wisiorek miał wysuwane ostrze czy coś takiego.
Zatrzymała sie w pół drogi i obróciła . Mówiąc wskazała na wiszący na jej szyi prezent od Kapitan.
{zt-> hangar}
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Sob Cze 20, 2015 7:46 pm

NPC Storyline - Enenra|Inusannon|Kattal|Nodin

Dur-Shurrikun nic nie odpowiedział. Nie miał w zwyczaju, był bowiem okrętem wojskowym, a Rhoshan nie był oficerem. Jeśli ktoś "ważniejszy" go wzywał, to mógł się tam po prostu udać i dowiedzieć o co chodzi. Tak było w tym przypadku.
Lis został "rozdzielony" z Karpatianką i wysłany do biosfery II, gdzie miał się spotkać ze starożytnym. Całą drogę prowadził go okręt, "oprowadzając" go po kolejnych korytarzach. Co jakiś czas minął go jakiś dron lub dwa, jednak po za tym - było dość pusto.
W końcu czerwonofutry dotarł pod wielkie drzwi biosfery, które rozsunęły się na boki i ujawniły wnętrze. Tutaj znajdował się wielki resort wypoczynkowy z plażą, piaskiem, słońcem, ciepłą wodą i wszystkim co potrzeba by odpocząć i nabrać sił. Miejsce było na prawdę spore i wydawało się być prawdziwe, jak by właśnie lis znalazł się na planecie. Szybko również dało się dostrzec grupkę istot, które się tu znajdowały. Trójkę lis poznał już osobiście. Inusannon, poważny i wyprostowany z rękoma skrzyżowanymi na klatce piersiowej. Obok niego Enenra, gepardzica, najmniejsza całego towarzystwa, spoglądająca raz po raz na każdego z samców. Kolejnym był czarnołuski Nodin. Widmo densorinu w swej anthro formie siedziało na plaży z siadzie skrzyżnym. Na jego ciele nie było już żadnych ran, nawet zadrapania, zupełnie jak by nigdy nie walczył. Po środku natomiast znajdował się starożytny, którego Rhoshan dostrzegł już raz w wizji. Czerwono-czarne widmo siedziało również w swej anthro postaci, podobnie jak Nodin - w siadzie skrzyżnym. Gad był równie wielki, może nawet ciut większy - niż Nodin. Do tego wydawał się bardzo spokojny, ze ślepi biła mądrość oraz doświadczenie, spokój oraz bezpieczeństwo. Czerwonołuski jako pierwszy zwrócił swój wzrok w kierunku lisa. Za nim zrobiła to reszta zgromadzenia.
-Rhoshan. Podejdź, zdaj raport ze swego zadania. Trochę się przeciągnęło.
Odezwał się starożytny. Standardowo, lis usłyszał te słowa w swych myślach. Enenra odsunęła się lekko na bok, uśmiechając się oraz robiąc czerwonofutremu nieco miejsca by mógł dołączyć do grupy.
-To musi być ciekawe uczucie... zginąć, a potem wrócić do żywych. Inusannon zapewne coś o tym wie.
Dodał od siebie, lekkim żartem, chcąc rozluźnić atmosferę. Żart się chyba jednak nie przyjął, przynajmniej nie u Kyrat. Stał on bowiem dalej z kamiennym wyrazem pyska, wyglądając bardziej jak by marzył o tym by kogoś zabić, a nie marnować tu czas.
-Podejdź blisko i pokłoń się nisko.
Rzucił rozkazem Nodin. Biorąc pod uwagę, że oba widma siedziały, to rzeczywiście - Rhoshan będzie musiał pokłonić się dość nisko. Gdy to natomiast uczynił, czerwonołuski złapał prawą dłonią za łeb lisa, a chwilę później futrzakowi błysnęło przed ślepiami czerwone światło, poczuł lekkie ukłucie i... już było po wszystkim. Nic się nie zmieniło, jednak starożytny cofnął swą dłoń.
-To... niepokojące. Enenra, Rhoshan, zostawcie nas samych.
Rzucił czerwonołuski. Najwyraźniej coś zobaczył. Coś czym nie chciał się z lisem podzielić. Przynajmniej nie teraz. Szybko natomiast zareagowała na to Enenra, która nie czekając na nic - wskoczyła lisowi na grzbiet, obejmując go rękoma dookoła korpusu oraz nogami dookoła brzucha. Ogonem natomiast związała ogon lisa i tak "przylepiona do niego" odezwała się.
-Choć lisku, w lewo i do środka, do budynku. Przypomnisz sobie jak tu fajnie.
Rzuciła krótko, nie zamierzając najwyraźniej schodzić "wierzchowcowi" z pleców. Lis natomiast mógł udać się do budynku resortu wypoczynkowego, gdzie znajdowały się różne sale wypoczynkowe. Wystarczyło jedynie wybrać jedną na tym piętrze lub udać się piętro wyżej. Gepradzica najwyraźniej postanowiła dać wolny wybór lisowi i chyba miała co do niego plany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 502
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Biosfera II   Sob Cze 20, 2015 8:28 pm

Rhoshan pomyślał, że w sumie milczenie avatara było związane z tym, że starożytny raczej mu nie powiedział po co wzywa lisa do siebie. Zresztą pewnie dla istoty tego kalibru, było czymś błahym wezwać rekruta więc nawet nie musiał wtajemniczać w to swojego znajomego okrętu.
Szedł prowadzony przez avatara przez korytarze okrętu. W sumie zastanawiał się czy Dur czuje, że ktoś po nim łazi? Skoro był okrętem świadomym, to pewnie coś odczuwał, a skoro Rhoshan był w jego wnętrzu to w sumie korytarz możnaby sobie wyobrazić jako taką żyłę. Ciekawe czy faktycznie coś odczuwał?  A może po prostu takie akcje jak chodzenie, były zbyt drobne by cokolwiek poczuł? W każdym razie na pokładzie było dosyć pusto. Brakowało tu organicznych form życia, ale było to dosyć łatwe do zrozumienia. Skoro tytan jest samowystarczalny, gdyż dbają o niego inne maszyny to po co organiczna załoga? Nie musiała w końcu być tak duża, dlatego istniało małe prawdopodobieństwo że nagle w korytarzu zaroi się od żywych istot. W miarę możliwości lis starał się zapamiętać jak szli do biosfery. Wtedy już miał mniej więcej trasę w głowie, gdzie można znaleźć hangar, a gdzie biosferę. Zresztą wnętrze statku wydawało mu się rodem z ziemskich filmów o kosmitach, oczywiście imponowało mu to chociaż domyślał się że część wizualna jest tu najmniej istotna. Za to wnętrze biosfery zrobiło na nim już większe wrażenie. Rozglądał się uważnie i faktycznie był pełen podziwu, że można we wnętrzu statku praktycznie stworzyć dany typ ekosystemu.
Wyglądało to jak jakiś kurort wypoczynkowy. Słońce, piasek, woda… zatrudnię przy betoniarce. Taki skromny sucharek przyszedł mu do głowy, ale zaraz wrócił do podziwiania tego miejsca. Zaraz potem dostrzegł grupkę istot. Był tam dobrze mu znany Nodin, nieco gorzej znani Enenra oraz sędzia. Również była tam istota zwana Starożytnym, którego widział w tamtej wizji. Nawet w antro formie budził respekt oraz rozsiewał wokół siebie aurę potęgi wraz z doświadczeniem życiowym czy też zwyczajnie ogólną mądrością. Lis nim postawił pierwszy krok w ich kierunku, usłyszał w głowie głos Starożytnego. Chyba zaczął się do tego przyzwyczajać, że ktoś mówi w jego umyśle. Jednak treść słów raczej wprawiła go w zmieszanie. Domyślał się, że nie chodziło o tamto zadanie ratunkowe a inne. Pamiętał o tym, że ktoś mu wspomniał o zleceniu od Widma i nawet zaczął sobie składać w całość od którego mógł je otrzymać. Poczuł skrępowanie, bo ciężko było mu odpowiedzieć że nie pamięta nic z tamtego okresu czasu, ale Starożytny na pewno o tym wiedział bo w końcu mógł przejrzeć jego umysł jak otwartą księgę. Jedyne co mógł powiedzieć Rhoshan to to, że podczas tamtego zadania zginął, a potem jakoś znalazł się w ciele tamtego człowieka. Nic więcej o tym zadaniu nie wiedział. Lis podszedł bliżej, by mówić normalnym tonem kiedy dojdzie do rozmowy, jednak czy było to potrzebne skoro porozumiewali się telepatycznie. Lis jednak dostrzegł tamten miły uśmiech gepardzicy, na który odpowiedział również swoim uśmiechem. Z jakiegoś powodu zwyczajnie ją lubił, takie przeczucie że diabeł nie jest taki straszny jak go malują.
Już chciał coś powiedzieć, przeprosić że tamto zadanie na pewno zawalił jednak Starożytny zażartował. W sumie żart był dosyć ciężki do przetrawienia, ale z drugiej strony wygląda na to że lisek nie był jedyny w tym towarzystwie kto przetrwał coś takiego – Gdybym pamiętał tamte chwile, to bym wiedział. Z drugiej strony wolałbym drugi raz nie ginąć i tego nie odczuć– a stwierdzenie „życie ma się tylko jedno” raczej pominął, chociaż to byłby również całkiem niezły materiał na żart w tym towarzystwie. W sumie nawet uśmiechnął się, bo kiedy połączyło się żart Kattala oraz ten to faktycznie było to śmieszne. Na swój groteskowy sposób.
Nodin nawet nie musiał upominać go by ten się pokłonił, gdyż na to już wpadł sam lis. A jak pomyślał, tak zrobił i pokłonił się nisko, kiedy już podszedł dostatecznie blisko. Wtedy poczuł dłoń Starożytnego na swojej głowie i błysnął mu jakimś światłem przed oczyma. Lis zamrugał po tym kilka razy. To ukłucie było dosyć dziwne, a stwierdzenie że coś jest niepokojącego pobudziło tylko ciekawość lisa. Zastanawiał się tylko czy podzielą się tym z nim teraz? Chociaż… jeśli zostawał sam sędzia, Starożytny oraz Nodin to pewnie zachowają to dla siebie dopóki nie uznają, że warto się podzielić tą informacją. Z drugiej strony… jeśli istota tego kalibru mówiła, że coś jest niepokojące to znaczy że coś faktycznie złego może się dziać. Chwilę potem lis poczuł, jak ktoś doczepił się do niego. Niczym plecak, owinęła się wokół niego Enenra i najwyraźniej chciała go oprowadzić po tym miejscu. W sumie skoro Kerrija otrzymała ksywkę „niebieski wąż w cętki” z racji owijania się wokół Rhoshana w dosyć konkretny sposób to Enenra mogła otrzymać ksywkę… hmmm może demoniczny leniwiec? Albo koala, bo chyba one się owijają w ten sposób wokół gałęzi.
- Przypomnę? Czyli tutaj już byłem? – zapytał i zaczął się podnosić, ale zanim się skierował do budynku to pokłonił się na pożegnanie bo chyba tego wymagała grzeczność. Dopiero potem udał się w kierunku wskazanym przez Enenrę. Rhoshan wybrał salę na piętrze. Ostatnio jak zszedł nisko to spotkało go widmo, które powinno być martwe zatem wybrał tym razem górę. Zresztą lubił wysokie miejsca, bo zawsze widok jest inny. Może dlatego podobał mu się tamten lot do Angli?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Biosfera II   

Powrót do góry Go down
 
Biosfera II
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Biosfera I

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Inne światy :: Przestrzeń kosmiczna :: Tytan Dur-Shurrikun-
Skocz do: