Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Peter Quill



Liczba postów : 48
Data dołączenia : 05/05/2014

PisanieTemat: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Czw Lip 31, 2014 9:23 pm

First topic message reminder :


Ruchoma baza, miłość Starlorda i aktualny dom naszych bohaterów - Milano. Obecnie zaparkowany jest na obrzeżach Nowego Jorku i sprytnie ukryty. Tak przynajmniej twierdzi lider Strażników.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Shiron



Liczba postów : 130
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Nie Sty 18, 2015 1:50 pm

Shiron spoglądał na rozwalone roboty tu i ówdzie. Ciekawe... Czyżby była świeżo po walce? Smok przekrzywił delikatnie głowę na bok. Nieznajoma wyglądała na kosmitkę, a to coś obok to pewnie jej statek, którym przyleciała. Gad nie lubił takiej techniki. Wolał swoje skrzydła i miecz. One mu w zupełności wystarczały. Nawet nie posiadał samochodu czy motocyklu, którym mógłby się transportować z domu do miast. Wiedział, że kosztowałoby go to za dużo pieniędzy i przede wszystkim czasu.
Jaszczur zatrzymał się i uniósł delikatnie dłoń, jakby mogło to ją uspokoić. Ręce trzymał z dala od swojego miecza, żeby nie musiała się przejmować ewentualnym atakiem. Na jego twarzy zagościł delikatny uśmiech.
- Spokojnie. Jestem... - tutaj znów zaczął się zastanawiać nad tym jak się ma przedstawić. Imion miał sporo, więc było w czym wybierać. Mógł jej w teorii powiedzieć kim jest, bo na osobę stąd nie wyglądała. Z drugiej jednak strony mogła być miejscowym bohaterem, a kolor skóry był efektem jakiegoś zielonego kremu. Części robotów świadczyły jednak o jej umiejętnościach. Ach... Raz się żyje, nie? - Jestem Shiron.
Mężczyzna ukłonił się jej i wyprostował patrząc na nią.
- Przyznam szczerze, że Dooma nie znam. Nikt mnie przysyłać nie musiał. Narobiliście hałasu, więc stwierdziłem, że zobaczę kto tu zakłóca spokojny dzień.
Jego bystre oczy lustrowały jej sylwetkę i każdy ruch. Gotowy był na ewentualną ucieczkę albo wyciągnięcie broni, aby się obronić. Nie wiedział z kim ma do czynienia, więc chciał zachować odrobinę ostrożności, aczkolwiek nie bardzo mu to wyszło.
- Skoro tak dobrze idzie nam rozmowa, to może zdradzisz mi, Pani, swe imię?
Ach udało mu się. Wydumał z siebie coś ładnie brzmiącego. Na jego twarzy znów zaprezentował się uśmiech. Starał zachowywać się w miarę naturalnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora



Liczba postów : 108
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Nie Sty 18, 2015 3:59 pm

Imię mężczyzny zupełnie nic jej nie mówiło, ale nie spodziewała się czegoś innego, wszak nie była osobą ani towarzyską jak Quill, ani wygadaną jak Rocket by poznawać i zaprzyjaźniać się z nowymi ludźmi. Nie żeby nie potrafiła być miła, przyjacielska, a przede wszystkim uwodzicielska, ale atmosfera jakby nie patrzeć nie sprzyjała ani flirtom, ani dobremu humorowi zielonej wojowniczki.

- Witaj Shironie. - Pokłoniła głowę w stronę mężczyzny, choć dziwne było to jego zawahanie, wszak każdy raczej imię swoje pamięta i nie trzeba się nad nim długo zastanawiać. Może chciał coś ukryć? A może po prostu jej nie ufał. Na tą ostatnią opcję przystała, ponieważ jakby nie patrzeć sama od razu nie darzyła zaufaniem obcych ludzi, tym bardziej w pełnym uzbrojeniu.

- Wybacz, że zakłóciliśmy Tobie spokój. Rozumiem, że mieszkasz niedaleko? - Zapytała z ciekawości. W tamtą stronę jeszcze nigdy się nie zapuściła, więc nie miała pojęcia czy są w okolicy jakieś domostwa.
- Nie martw się, nic Tobie nie grozi. Roboty zostały pokonane, choć z tego co mi wyjaśnił ich właściciel, wcale nie miały złych zamiarów. - Chciała uspokoić tajemniczego towarzysza, wyjaśniając sobie w głowie powód dla, którego przybrał tą rycerską zbroję.

- Mam na imię Gamora. Jestem ostatnią przetrwałą z planety Zehoberi, a na Ziemi utknęłam przez przypadek. - Odparła celowo mówiąc tylko o sobie, niechcąc przy tym zdradzić obecności innych Strażników.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shiron



Liczba postów : 130
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Nie Sty 18, 2015 6:49 pm

Smok uniósł delikatnie brew słysząc jej przeprosiny, bo tak odebrał jej słowa. Zdziwiło go jej zachowanie. Tak jakby on się przejmował robotami, czy co to za kupa złomu była.
- Nie przejmuj się mną, Pani, ale miastem, które jest niedaleko stąd. Jesteśmy w okolicach Nowego Jorku. Jeżeli zwrócisz na siebie zbyt dużą uwagę, to możesz mieć na głowie ludzi.
Mężczyzna opuścił dłonie i przeniósł ciężar ciała na jedną z kończyn. Spojrzał po robotach po raz kolejny.
- Dziękuję za troskę, ale pewnie mógłbym sobie z nimi poradzić. Przyznam, że nie lubię techniki i jej potomstwa.
Poruszył się dość nerwowo i spojrzał kobiecie dłuższe spojrzenie. Kiedy tylko usłyszał kolejne słowa poczuł się jakby ktoś nadepnął mu na pierś. Nieznajoma dzieląca jego los? Przynajmniej po części, ponieważ Shiron do domu wrócić wciąż mógł. Tylko prawda jest taka, że niemal natychmiast zostałby zamordowany, albo do samej śmierci torturowany. Nic nowego.
- Współczuję utknięcia w tej krainie. - powiedział i powoli przeszedł się w bok. - Skoro udzieliłaś mi nieco informacji, z czego jestem rad, to pozwól, że i ja coś powiem o sobie, żebym nie wydawał się takim dziwakiem, co chodzi w dziwne miejsca w zbroi.
Shiron przystanął i spojrzał na nią.
- Pochodzę z Rivellonu. Jestem prawdopodobnie ostatnim...żyjącym...Smoczym Rycerzem... - mężczyzna ruszył w drogę powrotną, aby zaraz przystanąć. - Czemu utknęłaś? Twój...statek...nie działa?
Shiron chwilę zastanawiał się przed użyciem niektórych słów. Na technice się nie znał i pomimo istniejącej techniki w Rivellonie, to jednak kompletnie nie rozumiał i nie potrafił się odnaleźć w tej ziemskiej. To nie było dla niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora



Liczba postów : 108
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Wto Sty 20, 2015 7:39 pm

//wybacz opóźnienie. ;c

Gamora na przestrzeni wieków trochę spokorniała i choć irytował ją ten przydługi pobyt na Ziemi, nie zamierzała wyżywać swoich frustracji na Rycerzu, tym bardziej, że nawet dobrze mu z oczu patrzyło. A przynajmniej z tej odległości. Nie szukała również na siłę problemów, ale skłamałaby mówiąc, że nie miała ochoty na rozprostowanie kości w jakiejś treningowej walce.

- Ludzi? - Prychnęła. - Ludzie raczej się nami nie interesują. - Smuga jaką po sobie zostawili na niebie, podczas awaryjnego lądowania mogła dać którejkolwiek z rządowych instytucji do zrozumienia, że Ziemie nawiedzili kosmici.
- Zapomniałam wspomnieć, że mój pobyt na tej planecie trwa już ok pół roku. -Ciężko westchnęła. Rozejrzała się po rumowisku i wolnym krokiem zaczęła się przechadzać między rupieciami. Cały czas jednak nie traciła wzroku ze swojego rozmówcy. Nie skomentowała jego dygresji dotyczącej techniki, nie wiedząc za bardzo o co mu chodzi. Fakt, zbroja Shirona raczej nie wyglądała na jedną z tych nowoczesnych czy nawet wygodnych, ale przecież to wszystko kwestia przyzwyczajenia. Sama również dźwigała na swoich brakach różne żelastwa. Na szczęście dzięki modyfikacjom jej ciała przez przybranego ojca zielonej, Gamora uzyskała nadprzyrodzoną siłę. I parę innych bonusów również.

Zatrzymała się dopiero przy kolejnych słowach, a mianowicie przy współczuciu. Kobieta zmarszczyła brwi zaskoczona, że ktokolwiek podzielał jej zdanie w tej kwestii i przez chwile nie potrafiła wykrztusić z siebie słowa, dlatego też wysłuchała telegraficznego skrótu historii Shirona.
- Rivellon? Nie znam tej planety. Ostatnim? Czy Twój lud został unicestwiony? - Zapytała hardym tonem, chcąc utrzymać kontrolne nad swoim głosem, ponieważ pod wpływem tej historii do głowy Gamory napłynęły pewne obrazy z dzieciństwa.
- Tak. Nie działa. - Odparła wybita z rytmu i rzuciła mało zainteresowanym spojrzeniem w stronę statku. Zaraz jednak powróciła wzrokiem do mężczyzny. - Nie umiem go naprawić. - Dodała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shiron



Liczba postów : 130
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Wto Sty 20, 2015 8:03 pm

Shiron nie bardzo rozumiał jej irytację pod wpływem jego słów. Uważał, że należy być ostrożnym w kwestii ludzi, bo potrafią być problematyczni. Nie skomentował jednak tego, ponieważ stwierdził, że nie ma to większego sensu. Mężczyzna obserwował uważnie kobietę ciekaw, co umiała.
Smok spojrzał na nią kiedy zapytała go o jego lud. Na jego twarz wstąpił uśmiech pełen goryczy.
- To długa historia. Moja rasa została wymordowana w pień. Możliwe, że dusze wielu z nas wciąż błądzą po swoich, opuszczonych siedzibach i przeklinają wszystkich naszych wrogów. Kiedy odchodziłem, było nas z pół tuzina. - mężczyzna rozwinął delikatnie wątek i zamilkł na długą chwilę, podczas której czuł się tak, jakby położono mu na piersiach kilka głazów. Zaraz jednak spróbował się wybić z tego stanu.
- Niestety... nie znam, ani żadnej osoby, która mogłaby wam pomóc... ani sam niewiele potrafię.
Smok poruszył się nerwowo i znów delikatnie ruszył w bok powolnym, leniwym krokiem. Zastanawiał się nad tym, co jej powiedzieć. W jego głowie ciągle krążyły myśli o ludziach i statku.
- Ludzie mogą być wredne. Jak Cię znajdą, to już żyć nie pozwolą. Dlatego radziłbym się pospieszyć. W teorii... mógłbym Ci przynieść parę książek z miejskiej biblioteki o jakiej tematyce tylko chcesz. - jego propozycja wynikała głównie z tego, że ona najpewniej miała gdzie wracać. On już nie. On musiałby mieć całą armię z sobą, aby móc odbić Rivellon. Chociaż nigdy takiej nie zgromadzi.



Shiron spojrzał na kobietę, która najwyraźniej popadła w nostalgię. Czyżby wzbudził w niej wspomnienia? Może jakieś bolesne, skoro nie odzywała się ani słowem. Mężczyzna zatrzymał się i spojrzał na nią. Ukłonił się delikatnie.
- Przepraszam, że przeszkodziłem. Lepiej, żebym już poszedł. Do zobaczenia.
Wyprostował się i oddalił pospiesznym krokiem.[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora



Liczba postów : 108
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Nie Cze 21, 2015 6:52 pm

Czas leciał nieubłaganie, a Strażnicy zamiast sprawować piecze nad kosmosem, dosłownie zamulali na Ziemi. Nie potrafiła nawet powiedzieć jak długo trwa ta gehenna. Quill od ładnych paru dni nie wracał na statek. Groot z Rocketem i Draxem poszli szukać wczorajszego dnia, a Gam wykąpana po ostrym treningu (czyt. wyżycia swoich złości na bogu ducha winnych drzewkach) zasiadła w kokpicie statku. Ułożyła nogi na desce rozdzielczej i oddała się chwili refleksji. Znudzona zadarła głowę do tyłu i odchyliła się tak by móc z po raz setny przyjrzeć się tym samym guziczkom. Zielona nie znała się zbyt dobrze na statkach. Oczywiście wiedziała jak taki uruchomić, czy prowadzić tak by przed kimś uciec, czy wręcz przeciwnie - doprowadzić do destrukcji innego pojazdu kosmicznego prowadzonego przez ich wroga. Nigdy natomiast nie zastanawiała się ani nad ich konstrukcją, ani nad tym do czego służą te wszystkie przyciski.

Zerknęła przez ramię tylko po to by się upewnić, że nikogo nie ma w środku, a potem bez zastanowienia zaczęła pstrykać guzikami. Raz coś tam zapiszczało. Przy kolejnym rozległa się na całą parę muzyka ze składanki Quilla, którą z cichym przekleństwem szybko wyłączyła. Trzy następne jak na jej wnikliwe oko, albo były popsute, albo nieprzydatne zupełnie do niczego. I został ostatni. Kosmitka zawahała się przed wciśnięciem, jednak po krótkim zastanowieniu pchnęła palcem przycisk. I nic. Nieświadoma tego, że właśnie wysłała sygnał zdradzając swoją lokalizację, a tym samym miejsce w którym został ukryty statek, wstała z fotela pilota i wysiadła z pojazdu. Po drodze zabrała ze sobą działko plazmowe i przysiadła gdzieś na jakimś głazie, by poczekać na swoich przyjaciół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Invisible Woman



Liczba postów : 121
Data dołączenia : 03/07/2012

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Nie Cze 21, 2015 8:08 pm

Prawdę mówiąc Susan niespecjalnie podobało się to, iż przybysz z przyszłości - który miał jej towarzyszyć - na własną rękę wybrał się na miasto. Och, oczywiście rozumiała jego powody, jak najbardziej. Była też pewna, że mężczyzna bez większych problemów poradzi sobie ze zwykłym włamaniem, a potem sam odnajdzie drogę do Baxter Building; w końcu budowla ta nieźle się wyróżniała i w razie czego każdy tubylec byłby w stanie ją wskazać. Mimo to blondynka zaczęła się już czuć za niego po części odpowiedzialna - nie wspominając nawet o tym, że po cichu liczyła na jakąś pomoc z jego strony... I może na kolejną burzę mózgów, bo przez cały czas miała wrażenie, że coś im jednak umykało.
Zastanawiając się nad aktualną sytuacją - czyli między innymi nad problemami związanymi ze znikającą przyszłością oraz z Phoenix Force, o którym wspomniał Spider-Man - Sue wróciła do domu i zabrała się do roboty. Zrobiła tyle, ile była w stanie na własną rękę, lecz niestety wyglądało na to, że agenci mieli pewne problemy ze zgromadzeniem dla niej dokumentacji badań doktor Foster. W związku z tym zmuszona była czekać i kombinować na własną rękę...
... I właśnie w takich okolicznościach Invisible Woman odebrała od Herbie'ego informację o dziwnym sygnale, który rozszedł się akurat w rejonie obrzeży miasta. Właściwie to podawał on dokładne współrzędne maszyny, która go wysłała - ale dlaczego? Czyżby ktoś potrzebował pomocy? Próbował nawiązać kontakt? A może była to po prostu jakaś pułapka...? Mimo wszystko Susan nie mogła sobie pozwolić na zignorowanie czegoś takiego - niezależnie od ryzyka.
Na wszelki wypadek kobieta poinformowała S.H.I.E.L.D. gdzie się wybiera - przy okazji przypominając im o obiecanych materiałach - a następnie przykazała Herbie'emu, aby w razie czego łączył się z Johnny'm. Reed i Ben nie wrócili jeszcze do domu, co szczerze powiedziawszy odrobinę Susan irytowało - bo naprawdę bardzo przydaliby się na miejscu. Nie mniej jednak po takim przygotowaniu się Invisible Woman była już gotowa do drogi.
Podróż nie była na szczęście daleka, dlatego też Sue pozwoliła sobie wyruszyć w nią bez jakiegokolwiek pojazdu. Kontakt z Herbie'm i tak utrzymywała przez swój komunikator, w nim również przechowywała położenie obiektu, do którego się udawała - więc po prostu wygodniej było jej lecieć o własnych siłach. Po dotarciu nad las wzmogła ostrożność i czujność, wypatrując interesującego ją miejsca... Czyli, jak się okazało, najwyraźniej statku powietrznego - lub wręcz kosmicznego; z góry nie była tego do końca pewna. Schodząc stopniowo coraz niżej, Invisible Woman dojrzała także zasiadającą na pobliskim głazie kobietę o kolorystyce wyraźnie wskazującej na to, iż nie była ona zwykłym człowiekiem - o ile człowiekiem w ogóle. Nieznajoma posiadała przy sobie broń, lecz jej postawa póki co nie wskazywała na jakiekolwiek wrogie zamiary, więc Susan zdecydowała się po raz kolejny zaryzykować.
-Witaj, to ty wysłałaś sygnał?- spytała, zatrzymując się w powietrzu, zresztą może jakieś dwa metry nad ziemią... I około trzy od zielonoskórej kobiety. W żaden sposób się nie maskowała i lewitowała w taki sposób, aby dłonie mieć na widoku, słowem - okazywała, że chce dobrze.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora



Liczba postów : 108
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Nie Cze 21, 2015 8:51 pm

Gamora przez ten czas zdążyła rozłożyć działko i przeczyścić części tak by idealnie nadawały się do użycia. Już tyle razy to robiła, tylko po to by zabić nudę, że i tym razem nie znalazła tam, ani odrobiny brudu. Metaliczny dźwięk charakterystyczny przy łączeniu skomplikowanych części broni bardzo ją uspakajał. Nic na to nie poradzi, że w takich chwilach łapała się wszystkiego co mogło ukoić jej i tak już zszargane nerwy. Choć na pozór obojętna mina nie zdradzała nawet pojedynczej emocji wskazujące na zdenerwowanie Gamory, ci którzy ją znali, wiedzieli, że ta cisza definitywnie jest tą, która występuję przed burzą.

Kosmitka nie spodziewała się rychłych odwiedzin, na dodatek tak nietypowej kobiety jaką była Sue Storm. O dziwo, nie wyczuła również jej obecności, dlatego słysząc ten spokojny głos, mimowolnie spięła się w sobie. Momentalnie wstała z miejsca i uniosła głowę tak by bez problemu móc wpatrywać się w twarz blondynki. Zielona zmrużyła groźnie oczy i trzymając broń w gotowości przez chwilę przypatrywała się jej bez słowa. Oczywiście Sue mogła dojść do wniosków, że kosmitka najzwyczajniej w świecie nie rozumie co ona do niej mówi, ponieważ oprócz chwilowo bojowego nastroju Gam nie przemówiła nawet jednym krótkim zdankiem.

Zielona mierzyła ją swoim wnikliwym spojrzeniem, zastanawiając się nad słowami ziemianki. Sue najwyraźniej doskonale wiedziała jak pokazać, że nie ma złych zamiarów, ponieważ Gamora, ni z gruszki, ni z pietruszki opuściła broń, która i tak wcześniej nie była wycelowana w pannę Storm. Tak czy siak chciała dać jej do rozumienia, że również nie chce walki. Ba! Nawet spojrzenie zielonej stało się odrobinę przychylne i mniej wnikliwe. Cały czas jednak była czujna i gotowa do ofensywy, jeżeli zaszłaby ku temu potrzeba.

- Najwyraźniej. - Rzuciła wpatrując się w nią tym razem nie kryjąc zaciekawienia. - Skoro mnie tu znalazłaś to najwyraźniej wysłałam jakiś sygnał. - Dodała chyba bardziej do siebie niż do niej. Zaraz zapytała głośniejszym tonem.
- Kim jesteś? I przede wszystkim, czy jesteś stąd? -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Invisible Woman



Liczba postów : 121
Data dołączenia : 03/07/2012

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Pon Cze 22, 2015 6:56 am

W reakcji zielonoskórej Sue pocieszał przede wszystkim fakt, iż nie wymierzyła ona do niej ze swojej broni - co, jak sądziła, byłoby dość naturalną reakcją, jeżeli kobieta należała do obcej cywilizacji i z jakiegoś powodu zmuszona była wylądować na Ziemi, być może awaryjnie... A ta wersja wydawała się Susan w tej chwili najbardziej prawdopodobna. Zaskoczenie połączone z przebywaniem w nieznanym środowisku potrafiło w końcu nieźle wyprowadzić z równowagi. To wszystko jednak prowadziło Invisible Woman do pytania: czy brak ataku wynikał z niepewności odnośnie tego miejsca i możliwości jego mieszkańców - czy też z autentycznej niechęci do podejmowania walki?
Blondynka nie przejmowała się za to za bardzo ewentualną barierą językową. Jeżeli rzeczywiście między nimi istniała, to Herbie powinien być w stanie ją przezwyciężyć. Reed zadbał o zaprogramowanie mu wszelkich języków i dialektów, do jakich udało mu się dotrzeć, czyli niemalże wszystkich ziemskich - przynajmniej spośród tych znanych - oraz części kosmicznych lub pochodzących z innych wymiarów... Na tyle, na ile było to możliwe. Jeśli zaś nieznajoma nie posługiwała się żadnym z nich, to w ostateczności sztuczna inteligencja mogłaby spróbować uczyć się na bieżąco na podstawie jej słów. To z kolei zajęłoby już trochę czasu, ale - jak to mówią - powoli i do przodu, prawda?
Na szczęście jednak w pewnym momencie w zielonoskórej piękności zaszła widoczna zmiana - i kobieta przemówiła, w dodatku w zrozumiałym dla Susan języku. To likwidowało przynajmniej jeden z problemów i zarazem sprawiło, że Invisible Woman zeszła jeszcze niżej, aby teraz znaleźć się już na tym samym poziomie, co jej rozmówczyni. Tak było wygodniej.
-Nazywam się Sue Storm i, tak, jestem stąd... A dokładniej z pobliskiego miasta. Należę do Fantastycznej Czwórki - pod pseudonimem Invisible Woman- wyjaśniła, a w momencie wspominania o swojej drużynie wymownie przyłożyła palce do cyfry, która widniała na jej uniformie. Może przesadziła trochę z kwestią pochodzenia z Nowego Jorku, ale skoro w nim mieszkała, to wychodziło praktycznie na jedno i to samo... Szczególnie, że druga kobieta zapewne i tak nie orientowała się za bardzo w geografii Stanów Zjednoczonych, więc mniejsza o to.
-Nasza sztuczna inteligencja odebrała sygnał ze statku i uznałam, że być może ktoś potrzebuje tutaj pomocy. Zdarzali się nam już w okolicy rozbijający się przybysze z innych planet czy światów- kontynuowała, powoli zmierzając w stronę tematu, który już parę minut temu podniósł w jej umyśle czerwoną chorągiewkę.
-Tyle że... Ostatnim razem, gdy to sprawdzałam, Ziemia była odcięta od reszty kosmosu barierą energetyczną, którą zresztą w dalszym ciągu badamy- zauważyła w końcu. O nic nie pytała, po prostu liczyła na to, że zielonoskóra wytłumaczy co się stało.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora



Liczba postów : 108
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Pon Cze 22, 2015 6:33 pm

Sue w swoich rozmyślaniach całkiem dobrze kombinowała. Może nie do końca Gamora była osobą, która wzbraniała się od walki, wystrzegając się jej jak ognia, bo każdy kto ją znał, bardzo dobrze wiedział, że kosmitce nie trzeba wysyłać specjalnego zaproszenia by użyć siły, wobec kogoś kto zagrażał np. jej przyjaciołom. Zielona również nie była pewna, ani co do tego miejsca, ani możliwości mieszkańców tej planety, jednak nigdy, będąc w takiej sytuacji, nie zawahałaby się przed użyciem broni, gdyby Sue ją zaatakowała. Lecz nic takiego się nie stało. Panna Storm swoją postawą nie zdradzała złych zamiarów, działko jednak pozostawało w gotowości.

Po drugie Gam przez te lata, a było ich dość sporo, nauczyła się pokory i nie machała mieczem jak za młodych czasów, gdy poprzez swoje zuchwalstwo wpakowała się w tarapaty, z których ledwo co uszła z życiem. Właściwie gdyby nie Thanos, teraz nie stała by tutaj, przed Invisible Woman i nie próbowała się dowiedzieć kim jest ta kobieta. Na przestrzeni wieków, tyle o ile, nauczona pokory, a w tej sytuacji po części zmuszona do poszukania pomocy gdzieś poza kręgiem Strażników, którzy najwyraźniej mile spędzali czas... w innym towarzystwie i nie śpieszno im było do wylotu poza ziemską orbitę, dlatego też postanowiła najpierw wysłuchać kobiety.

Gdy zaczęła się przedstawiać, chcąc wyjaśnić, kim mniej więcej jest na twarzy Gamory pojawiła się nieco zdumiona mina. Nie miała zielonego pojęcia co to jest Fantastyczna Czwórka. Powędrowała wzrokiem do loga drużyny na obcisłym uniformie blondynki, zaraz jednak wróciła spojrzeniem do jej błękitnych oczu.
- Fantastyczna Czwórka? - Zapytała dając od razu do zrozumienia, że nigdy nie słyszała o takim zgrupowaniu.

- Zdarzali się inni? - Wyraźnie się ożywiła, gdy Sue wspomniała o innych przybyszach. Może oni będą wiedzieli jak naprawić ten statek? Może dzięki znajomościom panny Storm będzie mogła opuścić Ziemie?
- Masz może z nimi kontakt? - Zaraz dodała, wychodzą z założenia, że skoro wiedziała o pobycie innych kosmitów, to zapewne brała czynny udział w spotkaniach z nieznaną formą życia.
Niestety kolejne słowa jakie usłyszała bardzo ją zmartwiły. Zmarszczyła brwi i uciekła wzrokiem gdzieś w bok, tylko po to by zebrać myśli.

- Bariera dookoła planety? To jest w ogóle możliwe? Ktoś posiada taką moc? I zresztą po co miałby to robić? - Widać, że ta wiadomość wyprowadziła ją z równowagi, ale nikt chyba nie ma wątpliwości, że każdy by się wściekł, gdy zaraz po daniu nadziei, ta została natychmiast jej odebrana. Na dodatek Gamora w związku z barierą zaczęła węszyć jakiś podstęp.
- Czy wasze badania coś już wykazały? - Zapytała spokojniejszym już głosem, choć emocję, aż w niej wrzały. Przez to wszystko zapomniała się przedstawić, ale po takich informacjach, nie czas był na konwenanse.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Invisible Woman



Liczba postów : 121
Data dołączenia : 03/07/2012

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Wto Cze 23, 2015 1:08 pm

Susan zawahała się na moment - ot, jedynie na parę sekund, podczas których starała się zebrać myśli. Przede wszystkim: nie uważała, aby którakolwiek z informacji, o które prosiła druga kobieta - nawiasem mówiąc, wypadałoby spytać o jej imię, ale może za chwilę, gdy wyjaśnią już te bardziej palące kwestie - mogła zostać wykorzystana w niewłaściwy sposób. To była akurat dość... Powszechna wiedza. No, przynajmniej część z niej. Na pewno te fragmenty o Fantastycznej Czwórce - i o niektórych kosmitach odwiedzających Ziemię... A i o barierze wyciekało do mediów coraz więcej danych. Innymi słowy, wyglądało na to, że mogła odpowiadać bez skrępowania.
-Dwóch członków mojej drużyny - czyli właśnie Fantastycznej Czwórki, bo jesteśmy jedną z grup bohaterów działających na naszej planecie - zajmuje się badaniem tego zjawiska. Nie wrócili jeszcze z najnowszymi wynikami, ale wyruszyli po nie właśnie dlatego, że bariera nie jest... Idealnie stabilna. No, nie była, gdy ostatni raz to sprawdzaliśmy. Nawet w swoich gorszych chwilach, szczególnie na początku, potrafiła zablokować statki kosmiczne przed podróżowaniem w obie strony, ale teraz wstrzymuje nawet teleportację. Nie wiemy co ją zasila, ani tym bardziej dlaczego, ale teoretycznie powinniśmy być w stanie pochwycić jej sygnaturę energetyczną i na jej podstawie szukać źródła... o ile znajduje się ono po tej stronie zapory. Nad tym właśnie pracujemy. Właściwie to byłam w trakcie modyfikowania urządzenia, które się do tego przyda, gdy odebrałam twój sygnał- jej wyjaśnienia co prawda trochę trwały, ale za to były na tyle szczegółowe, na ile Sue mogła sobie pozwolić - bez wchodzenia w kwestie za bardzo techniczne. Blondynka oparła dłonie na biodrach i westchnęła cicho, po czym wróciła jeszcze do wspomnianego tematu wcześniejszych gości z innych światów.
-Tak czy siak, mamy tu trochę kosmitów. Najpopularniejszy jest pewnie Thor, choć jego pochodzenie to kwestia dyskusyjna... Bo wielu osobom jednak ciężko przyzwyczaić się do myśli, że bóstwa, które kiedyś czczono na naszej planecie, to tak naprawdę przybysze z bardziej zaawansowanych technologicznie planet... No i on odwiedza nas przez portal, a nie pojazdem kosmicznym... Ale tak, prowadzimy rejestr przedstawicieli innych cywilizacji, którzy z jakichś powodów trafiają na Ziemię. Pewnie nie każdego uda się wyłapać, ale lista i tak jest długa. Sądzę, że mogłabym uzyskać do niej wgląd...- zawiesiła głos, gdyż nie była pewna czy będzie to w ogóle miało jakieś znaczenie dla nieznajomej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora



Liczba postów : 108
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Czw Cze 25, 2015 7:01 pm

Zawahanie, choć trwające dosłownie sekundę zostało zarejestrowane przez czujność Gamory. Czujność podkręconą do najwyższych obrotów. Może i Sue wyglądała na tą z 'tych dobrych' jednak kosmitka nie od dziś wiedziała, że pozory czasami mylą. Coś tam, może nawet była to kobieca intuicja, podpowiadało zielonej, nakierowując myśli na, jak się później okaże, całkiem dobry tor, że panna Storm należy do grupy, która bardziej pomaga niż knuję jak tu zacząć rządzić całym światem. Najlepiej tyraniom i strachem. Sama myśl o tej metodzie, chcąc nie chcąc, nasunęła jej obraz przybranego ojca. Na twarzy zielonej pojawił się nikły grymas niezadowolenia. Sue mogła nawet tego nie spostrzec, ponieważ ta cały czas stała od niej w pewnej odległości.

Gamora wysłuchała w ciszy tłumaczeń blondynki. Ani przez myśl jej nie przeszło by przerywać ten bardzo interesujący wywiad. Zielona wręcz całą sobą była skupiona na słowach, Susan. Na dodatek tak intensywnie, że była w stanie ubić każdego, kto śmiałby jej przerwać.

- Rozumiem. - Kiwnęła głową i po krótkiej chwili zastanowienia zaraz dodała. - Ja nazywam się Gamora. Tak jak i wy działacie wśród Ziemian, tak i my staramy się to samo robić w obrębie galaktyki, jednak teraz nie możemy spełniać swoich obowiązków, ponieważ utknęliśmy na tej planecie. Wylądowaliśmy tutaj awaryjnie, zgodnie z poleceniem naszego lidera, na wpół ziemianina. Niestety to najwyraźniej nic nie znaczy, ponieważ po dzień dzisiejszy nie znalazł metody, ani odpowiednich części do zepsutego statku... - Tu wskazała wzrokiem za gruchot stający za nią. - ...byśmy mogli wrócić do naszego życia. Teraz najwyraźniej to i tak nie jest ważne, skoro bariera o której mówisz jest jeszcze niezgłębiona. Pociesza mnie jednak fakt, iż Twoja drużyna okazała się być bardziej gorliwa, niż moja. Rozpierzchli się i póki co chyba nie mają zamiaru wracać. - Ciężko westchnęła nie kryjąc zaniepokojenia, jakie wywołała w niej Susan informacjami o barierze.

- Na dodatek oderwałam cię od ważnych badań. - Dodała ciszej, nie kryjąc smętnej nuty w tonie. Wysłuchała krótkiej historii o Thorze, którego nie znała oraz ogólnikowej wzmiance o innych kosmitach.

Ożywiła się nieco, gdy z ust blondynki padła informacja dotycząca rejestru.
- Czy są to osobniki zamieszkujące Ziemie? - Zapytała, a po kilku sekundach zastanowienia zaraz dodała. - I ci z którymi ostatnio mieliście kontakt nie są ani rozgadanym szopem, ani małomównym drzewcem? - Zmrużyła minimalnie powieki skupiając swój wzrok na pięknej twarzy blondynki. Oczywiście ktoś stojący obok mógł pomyśleć, że Gamora sobie żartuję, mina jej jednak wskazywała na śmiertelną powagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Invisible Woman



Liczba postów : 121
Data dołączenia : 03/07/2012

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Czw Cze 25, 2015 7:57 pm

Gdy Gamora mówiła o brakujących częściach do statku, na który zresztą wskazała wzrokiem, Invisible Woman odruchowo również spojrzała na pojazd, w myślach zastanawiając się już co ewentualnie mogłoby się okazać potrzebne. Co prawda sama nie należała do cudownie utalentowanych mechaników - o wiele lepiej czuła się na najbardziej znajomym terytorium fizyki - lecz siłą rzeczy liznęła trochę informacji i z tej dziedziny. Poza tym była przekonana, że kiedy Reed już powróci, to chętnie pomoże naprawić statek kosmiczny - najwyraźniej zaprojektowany przez obcą cywilizację. Och, pewnie sam będzie się o to nawet prosił. A jeśli nie... To nie był jedyną osobą, którą Susan mogłaby o to zagadnąć. Może Tony znalazłby wolną chwilę, by trochę pogrzebać w tej maszynie?
-Znam ludzi, którzy najprawdopodobniej potrafiliby naprawić wasz statek, o ile tylko im na tyle zaufacie. Czasem bywają trudni, ale należą do największych umysłów na naszej planecie... A momentami mam wrażenie, że to się chyba ze sobą łączy. Jeden z nich co prawda aktualnie bada tę barierę, lecz drugi powinien wygospodarować trochę czasu- zaoferowała w pierwszej kolejności, w duchu mając nadzieję, że Iron Man uporządkował już swoje najbardziej palące sprawy - nawet jeśli nie zdążył jeszcze popracować nad odzyskiwaniem swojej standardowej postaci. Nawiasem mówiąc, jego opinia na temat opowieści Spider-Mana z przyszłości również mogłaby wnieść do sprawy coś istotnego...
-Bariera czy nie, przynajmniej bylibyście gotowi do odlotu od razu, gdy tylko będzie to możliwe - i nie stracilibyście więcej czasu. A moimi badaniami się nie przejmuj, bo i tak muszę czekać na informacje, które powinna dostarczyć mi agencja zajmująca się nadnaturalnymi zagrożeniami na Ziemi. Nawiasem mówiąc, nazywa się S.H.I.E.L.D., możesz mieć jeszcze z nią do czynienia. S.W.O.R.D. z kolei odpowiada za sprawy kosmiczne; to właśnie jej agenci prowadzą rejestr gości z innych planet. Możliwe, że przylatując do nas zauważyliście na orbicie ich bazy - to Puszka Pandory i Szczyt. Gdy tak się nad tym zastanawiam... Pewnie ich najlepiej byłoby prosić o pomoc, w tym pod kątem odnalezienia twoich towarzyszy. Mogą też posiadać najnowsze informacje na temat bariery... Bo ja nie jestem w stanie złapać połączenia z ekipą, która się nią zajmuje. Pewnie wytwarza zbyt silne zakłócenia- a przynajmniej właśnie w takie wyjaśnienie Susan chciała wierzyć, gdyż alternatywą było na przykład to, że coś złego stało się z członkami wysłanej grupy... Lub z całym statkiem kosmicznym, którym podróżowali. Pomijając już fakt, że znajdowały się na nim wybitne umysły i osoby niezwykle ważne dla bezpieczeństwa całej planety - wliczając w to naczelnika Tarczy... Sue znała większość tych osób. Ba, przyjaźniła się z nimi, z niektórymi naprawdę mocno; Reed i Ben byli dla niej praktycznie rodziną. Jeżeli coś im się przytrafiło... Och, jeśli już musiało - to oby tylko bariera przeniosła ich w inne miejsce, z którego powrót wymagał czasu... Ale nawet ta opcja wcale nie napawała optymizmem.
Wszystkie te myśli sprawiły, że na moment blondynka wyraźnie posmutniała; szczególnie odbiło się to na jej oczach, których spojrzenie na chwilę powędrowało w dół... Jednak kiedy tylko się na tym złapała, od razu znów podniosła wzrok na Gamorę i uśmiechnęła się lekko.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora



Liczba postów : 108
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Nie Cze 28, 2015 11:19 am

Pierwszy raz od naprawdę bardzo długiego czasu, Gamora czuła jak wzbiera w niej uczucie nadziei. Fakt, informacja o barierze nie pozwalała jej na entuzjazm, jednak skłamałby mówiąc, że słowa Sue nie poprawiły zielonej humoru. Jeżeli faktycznie ta piękna blondynka jest tą, za którą się podaje i faktycznie chce jej pomóc, to właściwie mogła się ucieszyć. Nie dość, że będzie miała naprawiony statek, to stanie przed okazją zapoznania się ze światkiem ziemskich bohaterów. Jeżeli Susan mówi prawdę. Ale czy w tej sytuacji było ją stać na nieufność? Tym razem nie miała za sobą całej drużyny, którzy by ją wspierali, bądź odwodzili od podjęcia decyzji. Nie było Quilla, który powstrzymywał ją przed paranoiczną nieufnością w stosunku do obcych osób, a szczególnie tych znikąd. Zresztą najwyraźniej nie bez powodu wspomniała swojego przyjaciela, który z całej drużyny był tym pozytywnie nastawiony. A w szczególności w stosunku do pięknych kobiet. Oj tak. Quill za Susan poszedłby jak w dym. Gamora westchnęła ciężko, ale tylko w duchu. Cały czas słuchała słów kobiety, próbując odnaleźć w nich chociażby najmniejszą fałszywą nutę, która mogłaby się okazać tą odkrywającą prawdziwe zamiary blondynki. Za pewne złe zamiary. Nic takiego jednak nie dosłyszała, dlatego prowadząc wewnętrzną walkę zapytała.
- Kim jest ten drugi? Też jest członkiem waszego zespołu? - Wskazała wzrokiem na logo Fantastycznej Czwórki i zaraz wróciła spojrzeniem do błękitnych oczu Susan. Gamora chciała dowiedzieć się czegoś więcej o człowieku, który położy łapki na ukochanym statku Quilla, skoro już ma mu na to pozwolić to niech to będzie ktoś sprawdzony.
- Myślisz, że uda się go przekonać by mi pomógł? Ma w ogóle pojęcie o budowie statków kosmicznych ? - A tak dla draki poddała wątpliwościom umiejętności największych umysłów na tej planecie. Najwyraźniej cały czas chciała być przekonywana, że sprowadzenie Starka to dobry pomysł.

Kolejne słowa Susan bardzo przypadły Gamorze do gustu. Miała rację. Póki bariera otacza Ziemie to nigdzie nie polecą, jednak warto być gotowym do odlotu. A nuż lada moment członkowie grupy o której wspominała Sue, wrócą z dobrymi nowinami oraz teorią skąd się wzięła wspomniana już bariera, nie mówiąc już o rozwiązaniu problemu z brakiem możliwości podróżowania w kosmos. Choć Susan na pierwszy rzut oka wydawała się być krucha z natury, Gamora musiała przyznać, że zaimponowała jej swoją stanowczą postawą. Na dodatek była pannie Storm bardzo wdzięczna, za to, że tak konkretnie potrafiła jej wyjaśnić, co, gdzie działa i dlaczego. Faktycznie lądując na Ziemi zauważyła bazy kosmiczne krążące po jej orbicie. Sama zresztą również próbowała nawiązać kontakt z innymi statkami jednak najwyraźniej bariera to bardzo utrudniała.

- Moi towarzysze sami się odnajdą. Bardzo dobrze wiedzą, gdzie stoi statek. - Starała się zachować neutralny ton, jednak coś mogło Susan podpowiedzieć, że była po protu na nich zła. Żeby to ukryć zaraz dodała.
- Również nie mogłam się z nikim skontaktować, ale myślałam, że nasz komunikator uległ uszkodzeniu. To wiele wyjaśnia. - Zmarszczyła brwi dając upust swojemu zaniepokojeniu, które się pogłębiło, gdy dostrzegła smutek Susan. Odwróciła wzrok na chwile, nie wiedząc za bardzo jak na to zareagować. Oczywiście domyślała się czym został wywołany, więc zaraz zapytała.
- Długo już ich nie ma? - Twarz Gamory nieco złagodniała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Invisible Woman



Liczba postów : 121
Data dołączenia : 03/07/2012

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Pon Cze 29, 2015 1:29 pm

Na pytanie o drugiego potencjalnego mechanika - a raczej: o jego przynależność do Fantastycznej Czwórki - Susan w pierwszej kolejności pokręciła przecząco głową, a słownie zareagowała dopiero po następnej wypowiedzi zielonoskórej, tej dotyczącej jego kompetencji... Oraz jego chęci do niesienia pomocy obcym osobom.
-Nazywa się Tony Stark i jako Iron Man należy do innej grupy zrzeszającej bohaterów: Avengers. Nie martwiłabym się o jego umiejętności, tylko o czas... Bo niedawno miał drobny wypadek, który wciąż jeszcze próbuje odkręcić - a przynajmniej tak było, gdy ostatni raz się z nim widziałam- w tym momencie Sue wzruszyła nieznacznie ramionami dla podkreślenia, że od tego spotkania coś mogło się zmienić, lecz od razu kontynuowała wyjaśnienia:
-Jeżeli zaś chodzi o nakłanianie go do pomocy... Zazwyczaj wystarczy być kobietą, aby uzyskać jego zainteresowanie, a potem trzeba tylko odpowiednio je nakierować. Sam fakt pracowania przy nieziemskim statku kosmicznym powinien go zaciekawić, a jeśli to wciąż będzie za mało... To zawsze zostaje jeszcze opcja przedstawienia sprawy jako nowego wyzwania. Wtedy duma raczej nie pozwoli mu nie pokazać, że potrafi- w tym momencie Invisible Woman nie była w stanie powstrzymać odruchu przewrócenia oczami. Taka postawa potrafiła nieźle zagrać na nerwach, ale z drugiej strony przynajmniej ułatwiała obsługę mężczyzn... Coś za coś, niestety.
Choć sytuacja obu drużyn była odmienna, to jednak w kolejnych słowach Gamory - tych odnośnie jej towarzyszy - Sue wyczuwała co nieco własnych emocji. Och, ona również nie była przecież zachwycona faktem, że została praktycznie sama. Jasne, Johnny, Reed i Ben mieli akurat poważne powody, aby opuścić Baxter Building; badanie bariery rozumiało się samo przez się, z kolei Human Torch brał udział w akcji związanej z epidemią, która wybuchła w miasteczku pod Waszyngtonem... Jego zdolności były tam o tyle przydatne, że młodszy Storm nie mógł się zarazić. No, właściwie to mógł, ale tak czy siak nie pozostałby chory - bo wypaliłby bakterie. Innymi słowy: nie trzeba się było o niego martwić, więc stanowił idealną ochronę na wypadek problemów. Mimo to... Mimo to mógłby się przynajmniej odezwać. W ogóle nie zareagował na wiadomość dotyczącą wybuchu na Mojave, choć Herbie zapewniał, że została ona odebrana! Och, Susan zamierzała sobie z nim podyskutować, gdy tylko wróci już do domu... Z pozostałymi dwoma również - o ile nie udowodnią, że połączenie rzeczywiście tak bardzo szwankowało.
... I o ile nie przytrafiło im się coś złego, choć tę opcję w dalszym ciągu starała się od siebie odsuwać. Po cichu próbowała przekonać samą siebie, że w takim wypadku przynajmniej agenci S.W.O.R.D. lub S.H.I.E.L.D. - szczególnie ci pierwsi - zorientowaliby się w sytuacji i donieśli jej o kłopotach... Ale z drugiej strony: Invisible Woman doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że obu agencjom zdarzało się zatajać pewne informacje, gdy uznawały, że tak będzie lepiej dla prowadzonych przez nie akcji.
Na przykład w Mojave. Och, Susan była pewna, że Tarcza nie przyznawała się do wszystkiego, co zaszło na terenie pustynnej bazy. Nie miała pojęcia o co dokładnie mogło chodzić, lecz jej podejrzenia w pierwszej kolejności padły na nową technologię, którą być może tam tworzono, testowano lub przechowywano. Jej obecność tłumaczyłaby skalę wybuchu. Jeżeli jednak w grę wchodziło coś innego... Tak czy siak: doszło do zatajenia faktów.
-Cztery dni, z czego pierwszy - tak sądzę - przynajmniej po części spędzili pewnie w jednej z baz S.W.O.R.D., choć raczej w niej nie nocowali. Myślę, że za bardzo spieszyłoby im się do uzyskania nowych danych. Biorąc pod uwagę średni czas podróży oraz standardową prędkość działania sprzętu, który powinien wyłapać sygnaturę energetyczną bariery... Spóźniają się - i to nie o parę godzin. Gdyby wszystko poszło dobrze, uwinęliby się z tym w dwa dni maksimum - albo nawet krócej- wyjaśniła poważniejszym tonem, lecz zaraz potem pokręciła lekko głową na boki i zdecydowała się zmienić temat. Za pośrednictwem swojego komunikatora szybko połączyła się z drużynową sztuczną inteligencją:
-Herbie, skontaktuj się proszę z Tony'm Starkiem. Dowiedz się kiedy miałby czas na spotkanie... W istotnej kwestii- te ostatnie słowa dodała jakby po krótkim namyśle. Biorąc pod uwagę jak wyglądało to ostatnim razem, mimo wszystko wolała uściślić, że chodziło jej o "interesy". Wiedząc, że AI będzie potrzebowała chwili, aby to załatwić, przemówiła ponownie - teraz zwracając się już do Gamory:
-Zaraz będziemy wiedzieć na czym stoimy. Wasz statek trzeba będzie pewnie przetransportować na miejsce czymś większym... No i w takim wypadku wypadałoby chyba pozostawić jakąś wiadomość dla twoich towarzyszy - gdyby mieli się tutaj pojawić- zauważyła z namysłem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora



Liczba postów : 108
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Sro Lip 01, 2015 7:23 pm

Przez te kilkanaście minut dowiedziała się więcej, niż przez półroczny pobyt na Ziemi z Quillem, dlatego też powoli zaczęła sobie przyswajać to, kto będzie jej w stanie pomóc. Z tego co już zdążyła usłyszeć, jedna osoba zdolna do naprawienia statku najwyraźniej była dostępna, a przynajmniej tak to zabrzmiało na wstępie. Gdy usłyszała, że Stark miał wypadek na twarzy Gamory pojawił się cień niepokoju.
- Drobny to znaczy? Będzie w stanie mi pomóc? Czy dopiero jak sobie poradzi z tym odkręcaniem? - Zapytała przybierając tą swoją poważną minę. Kąciki ust zadrżały w nieco zuchwałym uśmiechu i szczerze mówiąc sama miała ochotę przewrócić oczami słysząc słowa Sue dotyczące wymagań Iron Mana co do nakłaniania go do pomocy.
- Jednak pewne rzeczy są niezmienne... i nieważne czy jest się w odległej galaktyce, czy na zielonej planecie. - Dodała zaraz po ciężkim westchnięciu, wysłuchując z uwagą każdego słowa, które padło z ust blondynki.
- Widzę, że znasz metody na to jak można go podejść... - Odparła spokojnym tonem, skupiona wpatrując się w twarz kobiety, tak samo jakby właśnie w tym momencie podejmowała jakąś ważną decyzję.

- Czy nie nadwyrężyłabym Twojej dobroci, gdybym Cię poprosiła o pomoc w przekonaniu Tony'ego Starka? Niestety nie mogę Wam dać nic w zamian, oprócz... - Ponownie się zastanowiła, ściągając przy tym brwi.
- Przez ten czas jak będę na Ziemi, mogę ofiarować wam moją pomoc. Co nieco wiem o ratowaniu innych gatunków, więc a nuż moje waleczne umiejętności na coś się przydadzą. - Delikatnie wzruszyła ramionami. Miała nadzieje, że Susan przystanie na tą propozycję i Gamora będzie miała okazję by wyrównać rachunki. Już nawet jej nie chodziło o zapoznanie się z innymi bohaterami, ponieważ sama w sobie nie była zbyt wielce towarzyska. Oczywiście nie, żeby od towarzystwa jakoś bardzo stroniła, w końcu przyzwyczaiła się do obecności czwórki pozostałych Strażników, (do czego ot tak się nie przyzna, ale to już na marginesie), zresztą jak miała dobry humor to i flirt nie był jej obcy, jednak teraz starała się skupić na konkretach, dlatego stwierdziła, iż póki co Sue ze swoją niebywałą chęcią niesienia pomocy oraz Stark ze swoimi umiejętnościami jak najbardziej jej wystarczą.

Gamora wysłuchała dość szczegółowej odpowiedzi na swoje pytanie dotyczące długości pobytu w przestworzach pozostałych członków Fantastycznej Czwórki. Atmosfera nieco oklapła, ponieważ termin powrotu mężczyzn się przedłużał, a Susan najwyraźniej bardziej się martwiła, niż chciała to pokazać. - Dzielna. – Pomyślała sunąc wzrokiem po twarzy kobiety. Nic jednak nie odpowiedziała, tym bardziej, że blondynka szybko zmieniła temat. Nie zamierzała jej nic na siłę doradzać, zresztą sama zapewne wiedziała jaki będzie kolejny krok, jeżeli faktycznie się nie odezwą.

Użycie w komunikacie, słów 'Istotna kwestia' odebrała raczej jako słowa wytrych, czyli coś co sprawi, że Stark zerwie się z fotela, (czy z czegoś na czym aktualnie siedział) i pomknie na skraj Nowego Jorku tylko po to by ratować damę z opresji. No właśnie. On tutaj. Nie Milano i ona tam. Gamora zmarszczyła brwi ukazując tym samym swój niepokój.
- Przetransportować? A … nie może przylecieć tutaj? - Zapytała siląc się na spokojny ton. Cóż, niby tak narzeka na tego Quilla. Tak marudzi, że póki co, (a przynajmniej nic na to nie wskazywało) nie kiwnął palcem by sprowadzić ich z powrotem w galaktykę, jednak gdy przychodziło co do czego, a mianowicie, do zabrania jego ukochanego statku, gdzieś w nieznanym jej kierunku... cóż, mimowolnie skrzyżowała dłonie zaraz pod piersiami, tworząc tym samym postawę zamkniętą, dając dosadnie do zrozumienia, że ten pomysł będzie musiał być podparty naprawdę dobrymi argumentami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Invisible Woman



Liczba postów : 121
Data dołączenia : 03/07/2012

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Czw Lip 02, 2015 1:50 pm

Na wątpliwości dotyczące stanu Iron Mana po dopiero co wspomnianym "drobnym wypadku" Susan w pierwszej kolejności jedynie na moment uniosła uspokajająco dłonie - chcąc w ten sposób zademonstrować, że nie ma się czym przejmować, bo wszystko znajduje się pod względną kontrolą - lecz zdecydowała się odpowiedzieć zbiorowo, odnosząc się do wszystkich kwestii związanych ze Starkiem... Bo jednak trochę tego było. Żeby tylko o niczym nie zapomnieć; więc tak, przede wszystkim najważniejsze...
-Na co dzień opiekuję się trzema mężczyznami o bardzo różnych temperamentach, w tym od lat młodszym bratem. Radzenie sobie z przekonywaniem płci przeciwnej weszło mi już w nawyk i bez obaw, teraz też ci z tym pomogę... Choć wątpię, aby Tony miał próbować się wykręcać, gdy już usłyszy o co dokładnie chodzi. Tak czy siak natomiast będziemy zaszczyceni mogąc z tobą współpracować - przy czym zapewniam, że nie będziesz nam nic winna. A wracając do tego wypadku... Ktoś - nie jesteśmy pewni kto, jak i dlaczego - zmienił Tony'ego w kobietę. Nie utrudnia mu to myślenia, ręce też wciąż ma sprawne, więc ten problem nie wpływa na jego umiejętności- i to na dosłownie żadne z jego umiejętności, jak miała się nie tak dawno temu okazję przekonać, lecz akurat tę informację Invisible Woman rozsądnie zachowała już dla siebie.
Podczas gdy Herbie łączył się i kontaktował z Avengers Tower - a przynajmniej Sue miała nadzieję, że to własnie Avengers Tower wchodziło w rachubę, a nie jakaś położona dużo dalej lokacja pokroju Malibu - blondynka zdążyła się jeszcze ustosunkować do wątpliwości związanych z ewentualnym transportowaniem statku. Osobiście sądziła, że prace zapewne przebiegłyby najszybciej - i przy okazji najłatwiej - w zaawansowanym technologicznie warsztacie i ze stałym dostępem do, cóż, do wszystkiego, co mogłoby być potrzebne... Ale z drugiej strony nie takie rzeczy już się robiło, prawda? W związku z tym Susan nie miała zamiaru naciskać na zaproponowane przez siebie rozwiązanie.
-Sądzę, że na upartego pewnie dałoby się przenieść tu potrzebny sprzęt. Porozmawiamy z Tony'm i zobaczymy co on...- akurat w tym momencie z komunikatora Invisible Woman rozległ się głos należący do sztucznej inteligencji Fantastycznej Czwórki:
-Pan Stark nie odpowiada. Jarvis poinformował mnie, że znajduje się on na terenie swojego warsztatu w Avengers Tower. Parę minut temu zasnął i na chwilę obecną nie reaguje na żadne próby wybudzenia- obwieścił Herbie, a Sue natychmiast zmarszczyła czoło, rozważając jego słowa. Pomijając już nawet kwestię opóźnienia naprawy statku, wiadomość ta była niepokojąca sama w sobie, gdyż taki sen sprawiał wrażenie nienaturalnego. Biorąc z kolei pod uwagę ostatnie "problemy" Iron Mana... Coś mogło być na rzeczy.
-Nie podoba mi się to.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora



Liczba postów : 108
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Nie Lip 05, 2015 6:41 am

Gamora miała więcej cech wspólnych z ziemianką niż myślała. Ona również była jedyną kobietą w zespole, tą bardziej poważną i bardziej przejmującą się o los, ich - kosmitów, tu na tej dość nietypowej planecie. Co prawda, zielona sama w sobie należała do tych męskich kobiet, nie aż tak emocjonalnych, bardziej nieprzystępnych i szorstkich, ale nie można było jej ująć brakiem uczuć czy brakiem chęci niesienia pomocy oraz krzewienia ogólnie pojętej dobroci, czy to powstrzymując ojca przed wprowadzeniem swoich planów w życie, czy powstrzymaniem ojca Quilla przed unicestwieniem jakiejś rasy, bo rada mędrców stwierdziła, że NA PEWNO zagrażają życiu na innych planetach.

Zielona mniej więcej jednak wiedziała jak to jest być w grupie z facetami. Co prawda nie można nazwać jej mistrzem dyplomacji, jednak wiedziała w jaką nutę uderzyć, by przekonać kogoś z drużyny do swoich racji. Oczywiście nie zawsze się to udawało. I czasami trzeba było użyć siły. A zresztą. Nie będzie przecież opowiadała o pewnych niesnaskach... nie był to ani czas, ani miejsce do plotek.
- Mniej więcej wiem co masz na myśli. Moja drużyna składa się z samych mężczyzn. - Odparła po czym zawiesiła głos, by nad czym się zastanowić.
- Nawet Groot, który jest chodząco-gadającym drzewem. - Wskazała wzrokiem na gąszcz roślinności, a potem powróciła spojrzeniem do Susan. W odpowiedzi blondynki na jej pytanie dotyczące 'wypadku' Starka po prostu kiwnęła głową. Ważne to, że cały czas jest sprawny. W kosmosie naoglądała się wielu dziwnych rzeczy, więc chyba nic nie jest w stanie ja zdziwić. Chociaż kto wie, kto wie, może również Quill został zmieniony w kobietę dlatego nie chciał się pokazać. Dziwny uśmiech zamajaczył na twarzy zielonej na samą myśl o takiej ewentualności. Zaraz się jednak skupiła na Susan oraz jej próbach łączenia ze Stark Tower.

Przytaknęła kiwnięciem głowy, gdy ta poinformowała zieloną, że podpyta się o Tony'ego czy warto przetransportować statek do niego, jednak to co usłyszała wywołało w niej zaniepokojenie. Może nie takie jak w przypadku Susan, ale zawsze. Zmarszczyła czoło i wbiła w twarz blondynki swoje badawcze spojrzenie.
- Powinnaś tam pojechać. Zabieram się z tobą. - Odparła jak zwykle chętna do pomocy i jak zwykle tonem nie znoszącym sprzeciwu. Oczywiście drzemka dla niej brzmiała jak drzemka, to mina Sue oraz jej komentarz wprawił w ruch trybiki w głowie Gamory. Kosmitka wsunęła działko plazmowę w pokrowiec przymocowany na udzie, a potem ruszyła w kierunku statku, za którego drzwiami na chwilę zniknęła tylko po to by pojawić się z Godslavem przytwierdzonym na plecach oraz innymi ukrytymi w swojej zbroi broniami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Invisible Woman



Liczba postów : 121
Data dołączenia : 03/07/2012

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Nie Lip 05, 2015 9:18 am

Invisible Woman kiwnęła krótko głową, ani myśląc się pod tym względem spierać - szczególnie, że tak czy siak powinny przecież udać się do Starka w kwestii naprawy statku. Blondynka żywiła głęboką nadzieję, że na miejscu okaże się jednak, iż jej obawy były całkowicie bezpodstawne, a Tony po prostu padł ze zmęczenia i potrzebował trochę czasu, na zregenerowanie sił - w końcu Johnny'emu też zdarzały się poranki, gdy obudzić go można było chyba tylko wiadrem zimnej wody albo ewentualnie orkiestrą grającą mu tuż pod nosem - ale jeżeli nie... Jeżeli nie, to lepiej, aby były na to po prostu przygotowane.
W związku z powyższym Susan odczekała moment, aby jej nowa znajoma zdążyła wrócić do statku i zaopatrzyć się w to, co mogło się jej okazać przydatne, sama zaś natychmiast wykorzystała ten czas, aby po raz kolejny przemówić do Herbie'ego:
-Utrzymuj łączność z Jarvisem. Jeżeli sytuacja ulegnie zmianie, od razu się odezwij. Zgaduję, że Tony w dalszym ciągu przebywa w żeńskim ciele? Dowiesz się, proszę, jak postępują prace?- nie była pewna co dokładnie stanowiło problem - jeżeli rzeczywiście istniał jakiś poza wycieńczeniem - ale każda informacja teoretycznie mogłaby coś wyjaśnić.
-Pan Stark zasnął w trakcie przyrządzania zbroi przystosowanej do kobiecej sylwetki- odpowiedź została dostarczona z niewielką zwłoką, więc Invisible Woman zakładała, że sztuczne inteligencje pozostawały w kontakcie i na bieżąco porozumiewały się między sobą. W tym momencie Sue widziała już powracającą Gamorę, dlatego wydała Herbie'emu ostatnie na tę chwilę polecenie:
-Poinformuj Jarvisa, że niedługo pojawię się w wieży z towarzystwem, za które ręczę, więc niech nas przypadkiem nie potraktuje mechanizmami obronnymi. Mam nadzieję, że nie przeszkadza ci lot bez maszyny?- to ostatnie pytanie skierowała już rzecz jasna do drugiej kobiety, jednocześnie otaczając samą siebie przylegającym do ciała polem siłowym, aby w ten sposób znów się wznieść. Z jej doświadczenia wynikało, że większość osób nieprzyzwyczajonych do "naturalnego" lotu wolała podróżować na lewitujących dyskach, dlatego wytworzyła jeden taki - niewidzialny - pod Gamorą i na próbę uniosła go na kilkanaście centymetrów.
-Nie ma sensu tracić czasu na sprowadzanie innego transportu- dorzuciła w ramach usprawiedliwienia. Jeżeli zaś metoda podróży została zaakceptowana, to Invisible Woman od razu nakierowała oba pola siłowe jeszcze wyżej, ponad drzewa, a następnie - w stronę miasta.

[z/t, jeśli będzie zgoda na taki rodzaj transportu]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora



Liczba postów : 108
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Nie Lip 05, 2015 7:15 pm

Na całe szczęście Susan wcale nie oponowała, gdy Gamora ochoczo poinformowała blondynkę o tym, że ma zamiar udać się w podróż do Starka wraz z nią. Przynajmniej oszczędziły sobie bezsensownej dyskusji. W głębi duszy jednak ucieszyła się, że w końcu czuje się potrzebna. Półroczne siedzenie na tyłku dało się kosmitce bardzo we znaki.

Wracając do blondynki wyraźnie słyszała jak kogoś instruuje co do podróży. Kiwnęła przecząco głową, gdy kobieta zapytała się o lot bez maszyny. Co prawda nie wiedziała co Susan ma dokładnie na myśli, no coś czuła, że zaraz się przekona.

I wcale się nie pomyliła. Gamora zaskoczona spojrzała pod swoje nogi. Rozstawiła je nieco szerzej by stanąć stabilniej, a potem podniosła wzrok posyłając Sue spojrzenie dające do zrozumienia, że jest gotowa do drogi.
[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Peter Quill



Liczba postów : 48
Data dołączenia : 05/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Czw Paź 13, 2016 4:11 pm

Schrzaniłem. Totalnie schrzaniłem sprawę. Przeszło przez głowę Petera, gdy tylko wcisnął przycisk od statku Strażników. Czy po tym całym przedstawieniu coś jeszcze uda się naprawić. Ale hej, Quill, przecież jesteś Star-Lord, dasz sobie radę. Nie z takich sytuacji już wychodziłeś. Próby pocieszania samego siebie skończyły się dla niego tak, że bardziej czuł się w pogrążeniu. Jedyne miejsce, które mogło mu pomóc w naprawie statku - po prostu zwalił okazję. A teraz pozostało mu tylko siedzieć. Ewentualnie wysłać do wszystkich sygnał swoim komunikatorem. Ale czy miałoby to sens? Quill potrząsnął głową, sprawiając, że grzywka jego czupryny opadła mu na lewe oko. Odgarniając ją z grymasem twarzy przedstawiającym miernotę nad samym sobą, po prostu wziął się znowu za naprawę statku. Wszystko wydawałoby się dobrze, ale myśli, które wciąż plątały mu się po głowie sprawiły, że palce nacisnęły na pompę ze smarem i ta trysnęła na jego twarz.
- Brawo, Pete, ty durniu. Ech, gdzie jest ręcznik. - I uważając, aby nie pobrudzić spodni tłustymi dłońmi, podniósł się z kolan wracając do własnej sypialni. Na łóżku leżał jego komunikator. Dioda, która się na nim znajdowała pulsowała co kilka chwil, zastygając jak nadzieja Quilla na lepsze jutro. Zaledwie tylko przez dwie sekundy patrzył się na niego, a potem poszedł do małej łazienki, odkręcając kran. Starczyło go jeszcze na trochę. Pieniądze jeszcze mieli. No właśnie, mieli. O ile nie wydadzą wszystkiego. Woda z kranu ściekała na dłonie, a krople zjeżdżały przyciągane w dół przez ziemską grawitację. A wraz z nią brud. But come on... Koniec tych smutów, muszę coś z tym zrobić. Pomyślał ponownie Quill i wychodząc z łazienki z już suchymi rękami oraz twarzą, popatrzył na komunikator i burknął "Geez".
- Rocket, Groot, Gamora, Drax... Wpadnijcie na statek najszybciej jak to możliwe. Musimy pogadać.
Po czym puścił przycisk urządzenia, ponownie rzucając nim na łóżko. O ile Rocket i Groot wraz z Draxem nie mają nic do niego, to Gamora jest już innym wypiekiem. Rozmowa z Novą przyniosła pewnie nie tylko jemu, ale i jej samej złości. A teraz musisz to odwlec, stary idioto. Znowu przemknęła myśl w głowie Petera.


Ostatnio zmieniony przez Peter Quill dnia Pią Paź 14, 2016 10:47 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rocket Raccoon



Liczba postów : 101
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Pią Paź 14, 2016 10:47 am

Trap Milano otworzył się nagle i dobiegło zza niego znajome, nieco zrezygnowane – JESTEM GROOT...
- Czekaj, to już chyba ostatni. - odpowiedział mu Rocket siedzący mu na plecach i wydłubujący kule z kory, niczym jakiś dziwny futrzany dzięcioł. - Nie narzekaj, to i tak lepsze od broni energetycznej. Nadwęglenia tak łatwo z ciebie nie schodzą.
Gdy kolos wdrapał się już do ładowni Rocket zeskoczył mu z pleców i rozejrzał się po statku. Przez ten cały czas, który byli na ziemi zdążył wiele naprawić, ale niektórych z potrzebnych mu materiałów, jak tych nieszczęsnych kryształów rozszczepiających, po prostu na tej planecie nie było. Na międzygalaktyczny handel nie było nawet co liczyć. Bez tego może poderwą się by latać po planecie, ale o opuszczeniu atmosfery nie można było nawet mówić.
- Skarby! Wróciłem! - krzyknął do przestrzeni jako takiej, po czym skierował się od razu do swojej kwatery, a Groot poczłapał zaraz za nim. Na miejscu rozwalił się na podłodze, gdzie już wcześniej zaczął skręcać granaty z ich zapalnikami i zaczął kontynuować pracę. Jakoś nieszczególnie mu się chciało zaczynać temat niedziałającego generatora i jego porażek z znalezieniem dowolnego ziemskiego zamiennika. Jeśli Quill'owi będzie zależeć sam przyjdzie i zapyta. W duchu ciekawiło go jednak czy inni mieli więcej szczęścia od niego.
Groot w tym czasie stanął w swojej kuwecie wypełnionej świeżą glebą i z typowym dla siebie błogim uśmiechem obserwował działania zręcznych łapek Rocketa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Peter Quill



Liczba postów : 48
Data dołączenia : 05/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Pią Paź 14, 2016 11:09 am

Rocket? pomyślał Quill, gdy już uporał się z dokładnym wyczyszczeniem siebie ze smaru. Zamiast kolejnego siwego t-shirtu, Pete założył teraz na siebie dla odmiany koszulkę kupioną gdzieś w Nowym Jorku. Na jej samej napisane było "I love Avengers". Cóż, ironia losu zawsze towarzyszyła mu w różnych sytuacjach. Nawet jeśli była to nieodpowiednia sytuacja. Ale to teraz nie obchodziło Star-Lorda, który przez drzwi do swojego pokoju po prostu przechodził nasłuchując hałasów roznoszących się echem po statku. Musiał znaleźć ich źródło, bo gdzie one to i najbardziej hałasująca część jego ekipy.
W końcu doszedł, a widok który zobaczył spowodował, że musiał to skomentować. Po prostu musiał. - Rocket, ile razy Ci mówiłem? Żadnych części granatów na statków! Co jak któreś nagle wybuchnie, bo nie założyłeś odpowiednio zapalnika? - wrzasnął na  puszystego towarzysza, a następnie spojrzał na Groota. Cóż, przynajmniej ten był mniej problematyczny. - Groot, ile razy powtarzałem, żebyś kuwetę trzymał gdzie indziej. Nabrudzisz tylko. - I momentalnie przypomniał sobie o co tak naprawdę miał z nimi rozmawiać. - Dobra, pomińmy w ogóle cały temat związany z tym co teraz robicie. Jest problem... - Quill zaczął drapać się po tyle głowy, a na jego niezwykle głupkowatej twarzy pojawił się grymas zamieszania już we własnych myślach i tym co chciał im powiedzieć. - Schrzaniłem chyba sprawę z Avengersami. No i jeszcze Gamorą... No i Novą... No i głównie ze Starkiem... Iii... - Przy każdej z wymienianych osób Quill wyliczył na palcach, wystawiając przy imionach po jednym. - Jesteśmy tak naprawdę w ciemnej dupie... Znaczy ja jestem. Ale ee... Chyba sobie poradzimy, co nie? Racja? Powiedz, że coś udało się tobie załatwić. - Peter oczekiwał, że chociaż Rocket przyjmie jego uwagę oraz pytanie przyjaźnie i odpowie twierdząco. A jak nie on to zawsze jest jeszcze Groot, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rocket Raccoon



Liczba postów : 101
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Pią Paź 14, 2016 11:32 am

- Spokojna twoja głowa. Robię to od lat, umiałbym z zamkniętymi oczami. - powiedział spuszczając wzrok z materiałów wybuchowych. Sekundę potem w pokoju rozbrzmiało ciche "klik", po którym nastąpiła martwa cisza oczekiwania na najgorsze.
Najgorsze jednak nie nastąpiło.
- No świetnie. Nawet na tym mnie orżnęli. Sprzedawca zarzekał się że nie ma żadnych niewypałów... - Rocket załamany przerwał pracę. - I co ja ci poradzę że zawsze jak mu ją wynoszę do ładowni, to przynosi ją sobie z powrotem? - wskazał pazurkiem kuwetę Groota.
-JESTEM GROOT - odpowiedział mu kosmita.
- No wiem, wiem. Nie jestem zły. I tak mam tu zbyt wiele miejsca. - powiedział mimo że jego pokój i tak wyglądał jak zapasowy magazyn części i broni Milano. - A co do Avengers, to wiem, byłem tam. Nie przepadają za konkurencją, ot co. Choć Novie mogłeś darować, swój chłop z niego. - szop westchnął po kolejnym pytaniu Starlorda. - Zdobyliśmy z Grootem nieco ołowiu w jednym z barów. Jakbym tego nie wyrzucił to by można na skup oddać czy coś. Poza tym nic. Pytałem o to w kilku miejscach, ale nikt nie słyszał nawet o naszej technologii. Nie wiem co wyjdzie nam drożej, zdobycie tych !@#$ soczewek... - wskazał na jedno z pudełek na biurku w którym znajdowały się pokruszone kryształy - ...czy jakiegoś zamiennika dla całego generatora.
- JESTEM GROOT - spróbował pocieszyć przyjaciół wielkolud.
- A jak idzie reszcie? - dodał bez szczególnej nadziei w głosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Peter Quill



Liczba postów : 48
Data dołączenia : 05/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Pią Paź 14, 2016 2:44 pm

- WOW! Rocket! Uważaj z tym. - krzyknął Quill, gdy tylko szop wcisnął zapalnik od granatu. Momentalnie nawet schował się gdzieś dalej, aby tylko nie dostać ewentualnym wybuchem. Ale cóż, nic się nie stało, a Pete'owi przysporzyło tylko więcej zakłopotania. Raczej nie ma czego dziwnego w tym, że nagle wyrwał z dłoni Rocketa granat i schował go gdzieś dalej. - Jak chcesz eksperymentować z wybuchami to idź sobie gdzieś do jakiegoś schronu pancernego czy coś. Ale nie wchodź mi z tym na Milano. Wystarczająco już musimy wybulić hajsu na życie tutaj. - powiedział podniesionym głosem Star-Lord, a następnie znowu skupił się na tym co miał mówić. Cholera jasna, gdzie jest Gamora. To także przeszło mu przez myśl. Szczerze można było rzec, że tylko ona była mu tutaj obecnie najbardziej potrzebna w tym wszystkim. - Nova to... co innego. A zresztą co interesuje Ciebie co mam do Novy. Jesteś szopem, więc na relacjach ludzkich znasz się na tyle dobrze co koń na liczeniu. - O ile w ogóle Rocket wie co to jest koń i nie pomyli tego z czymś ala Gundark ze Star Wars. W ogóle kiedyś będzie musiał jemu i reszcie załogi pokazać te filmy. Niezłe kino science-fiction. - Soczewki to ciężka sprawa, bo nie wiadomo czy ktoś w ogóle na Ziemi wie co to jest. Ale silnik? Może dałoby radę znaleźć jakiś i przerobić pod nas. Dałbyś radę poszukać jakiegoś. Chyba znajdziesz jakieś części tutaj oraz na złomowisku. A wtedy wykombinujemy co z tym zrobić. - Podsunął pomysł drugiemu z mechaników na tym statku. W końcu jednak Rocket zapytał go o resztę drużyny. - Nie wiem. Drax nadal gdzieś włóczy się i nie wiem gdzie go znaleźć. Nie odpowiada na żadne z wołań. Co do Gamory? Nie wiem. Może nadal jest u Avengersów z Novą albo robi co innego. - I w sumie nie dziwił się jej, że wolałaby spędzić czas gdzie indziej niż na Milano. Za bardzo musiał ją zdenerwować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Today at 4:55 am

Powrót do góry Go down
 
'Milano' - statek Guardians of the Galaxy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy
» Zniszczony Statek Widmo.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: