Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Salon

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Salon   Sob Cze 30, 2012 4:15 pm

First topic message reminder :



1, 2, 3.

Do tego - centralnego skądinąd - pomieszczenia dostać się można osobną, prywatną windą; koniec końców penthouse znajduje się na pięćdziesiątym drugim piętrze i jest najbardziej luksusowym mieszkaniem w całym budynku. Kremowe ściany salonu wyłożone są bogato macicą perłową, a wysokie od podłogi aż po sam sufit okna są ruchome i umożliwiają wyjście na balkon z pięknym widokiem na Central Park - położony jakieś siedemset stóp niżej. Szczególnie godny uwagi jest czterostopowy żyrandol z ciętego szkła projektu Deborah Thomas wiszący nad stolikiem z brązu zaprojektowanym przez François-Xavier LaLanne. Większość mebli skupiona jest wokół marmurowego kominka. Telewizor ustawiono na odbieranie niemalże każdego znanego kanału.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.


Ostatnio zmieniony przez Loki dnia Sro Lis 06, 2013 2:46 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Thor

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon   Sro Sty 21, 2015 8:45 pm

Sam starał się w miarę uważnie przyglądać bratu. Nie jakoś nachalnie rzecz jasna, ale spokojnie, jak na brata. W końcu nie miał już od dawna okazji na oglądanie Lokiego w tak... normalnym wydaniu. Jak kiedyś, gdy byli jeszcze dziećmi. Wiele ich poróżniło, głównie wybryki i zachcianki Lokiego, i chociaż Thor często był zmuszony działać przeciwko niemu, sam nigdy nie odwrócił się od trickstera, gotów mu pomóc. O ile oczywiście nie chodziło o niszczenie światów.
Na tę skargę przekrzywił lekko głowę na bok, cicho wzdychając. No tak, odwieczny problem bogów, zwłaszcza pokroju Lokiego, którzy rozrywkę czerpią z siania chaosu i utrudnianiu życia innym osobom. A aktualnie niewiele mógł zrobić.
- Może poszukaj sobie jakiegoś mniej destrukcyjnego zajęcia? Naucz się grać na harfie? - Uśmiechnął się lekko, może nieco drwiąco, na samą wizję takiej nauki. Oczywiście, domyślał się, że Loki już dawno opanował tak podstawowe sztuki i zajęcia. Zwłaszcza, że sporo czasu spędzał z ich matką. Po prostu nie mógł się powstrzymać przed komentarzem.
Na ten gest już uniósł nieznacznie brwi, może niezbyt zadowolony z roli podnóżka. Nawet jeśli powinien był przywyknąć do takich zachowań ze strony brata, to i tak nie był szczególnie pocieszony. Jednak nie ruszył jego nóg, zgodnie z niewypowiedzianym ostrzeżeniem, którym Lokim emanował. Nie miał ochoty na te jego Konsekwencje, czy zwykłe sprzeczki z tak błahego powodu.
Zamiast tego wolał się skupić na informacji podanej przez młodszego mężczyznę.
Niespecjalnie przejął go fakt, że ktoś zaatakował fabrykę Starka. To jedynie technologia, poza tym wciąż wadliwa i możliwa do zniszczenia, więc nie budziło to żadnych obaw... Przynajmniej w samym Gromowładnym. Napady się zdarzały, w Midgardzie niemalże nieustannie, chociaż faktycznie fabryka Człowieka z Żelaza była wyjątkowym celem, niewielu się na to porywało. W dodatku fakt, że było to tylko dwóch śmiertelników... Nie mieli oni zbyt dużych szans, zwłaszcza jeżeli nie posiadali szczególnych zdolności, które mogły to jakoś ułatwić - a i nie każde byłyby odpowiednie.
- Nie, nie słyszałem... Ale z tego co mówisz, to nic poważnego. Nawet gdyby wykradli jakąś broń, poradzilibyśmy sobie z tym. I co sobie wyobrażają - może nudzą się tak samo jak ty? - Pogładził go lekko po policzku, uśmiechając się do niego delikatnie. Znów z tą nutką rozbawienia.
Zaraz cofnął dłoń, przenosząc wzrok na telewizor. Ciekawe czy media wspomną o jakimś stworze, zanim dowie się o nim Tarcza. Co gorsza, było to prawdopodobne, zważywszy na częstotliwość ataków, a nie wróżyło to dobrze dla nikogo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon   Czw Sty 22, 2015 2:30 pm

Sugestia nauki gry na harfie sprawiła, iż Loki rzucił bratu długie spojrzenie - ba, wręcz Spojrzenie, skoro już o tym mowa - mrużąc przy tym oczy z wyraźną dezaprobatą. Właściwie ten wzrok mówił wszystko i żaden dodatkowy komentarz nie był do tego wymagany. Wystarczy chyba powiedzieć, że w jego obliczu sam Bazyliszek schowałby się zawstydzony w swoim leżu i przystąpiłby do dogłębnego analizowania swojego dotychczasowego żywota...
Na szczęście temat fabryki skutecznie odwrócił uwagę boga kłamstw i dostarczył mu przynajmniej chwilowego zajęcia - w związku z czym póki co odpuścił sobie to jakże nieprzychylne wpatrywanie się w Gromowładnego. Ba, pozwolił mu się nawet pogłaskać po policzku, co samo w sobie wiele już znaczyło! Taka łaska.
-Niczego nie ukradli. Właściwie to dość szybko zostali złapani... I zapewne przetransportowani do więzienia. Na tyle, na ile to tutaj skuteczne rozwiązanie...- potwierdził, wzruszając lekko ramionami i jednocześnie postanawiając pominąć milczeniem porównywanie go do owych śmiertelników. Powiedzmy, że miał dobry humor i wyjątkowo mógł odpuścić.
Spojrzenie Trickstera również powędrowało w stronę telewizora, na którego ekranie aktualnie zaczęto wyświetlać nowy wątek... Najwyraźniej dotyczący odkrycia przez takich czy innych naukowców źródła mutacji zachodzących od jakiegoś czasu w obrębie ludzkiej rasy. Według prezentera twierdzili oni, iż takie zmiany są już obecnie dość powszechne... Cóż, to by wiele wyjaśniało. Na przykład ilość bohaterów i przestępców o nadludzkich zdolnościach.
Same problemy z tą ewolucją.
-Macie takich?- zagadnął jakby od niechcenia, jednocześnie leniwym ruchem głowy wskazując na telewizor dla podkreślenia o co dokładniej mu chodzi. Oczywiście nie sprecyzował już, że ma na myśli tego typu mutantów w szeregach Avengers; liczył po prostu na domyślność blondyna.
Rzecz jasna doskonale wiedział, że członkowie oryginalnej drużyny zyskali swoje moce i umiejętności na inne sposoby. Zgromadził też co nieco informacji na temat nowych nabytków w ich składzie; pomagało, że wciąż jeszcze dysponował swoimi kontaktami w najmniej spodziewanych miejscach. Mimo to jednak nie miał pewności co do każdego. Ba, w niektórych przypadkach może nawet samo S.H.I.E.L.D. jej nie posiadało? Wcale by się nie zdziwił. Tak czy siak - był ciekaw. Konsekwencji tego odkrycia również, bo szczerze wątpił, aby miało ono przejść bez echa. Och, nie; nie w tym świecie.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Thor

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon   Sob Lut 21, 2015 10:51 pm

Thor pozostał niewzruszony mimo tego Spojrzenia brata, które po tylu latach przestawało robić wrażenie. Nie ważne jak straszne i surowe by było blondyn wciąż patrzył na Lokiego przez nieco inny pryzmat, więc tak, zdecydowanie takie zagrywki nie robiły na nim wrażenia. Zwłaszcza w tak błahej sytuacji jaka miała miejsce teraz - w końcu nie chodziło o wydarzenie wielkiej wagi czy ich własne porachunki na poważniejszym poziomie, a o zwykłe przekomarki na kanapie. Co prawda Loki uwielbiał hiperbolizować ich starcia i powiększać swe krzywdy, jednak nie miało to miejsca teraz. I dobrze. Przyda im się urlop od tych rodzinnych porachunków, które za pewne i tak nigdy nie dobiegną końca, chociaż Thor wielce na to liczył. Wciąż utrzymywał tę płonną nadzieję, że pewnego dnia Loki się zmieni i przejrzy na oczy.
Na kolejną informację skinął lekko głową, jakby przez chwilę coś rozważając, szybko jednak porzucając ten wątek. W końcu więzienie więzieniu nie równe, prawda?
Nie zamierzał komentować tego, osobiście zakładając, że spore znaczenie miało kto trafia za kratki. Dla niektórych może to być ostateczny akt skruchy i faktyczna poprawa, dla innych jedynie sposobność do wygodnego, choć nieco ograniczonego życia oraz możliwość na podtrzymywanie i podsycanie rosnącej w człowieku nienawiści. Ale chyba nie było sensu dzielić się tym z Tricksterem. Miał własne spojrzenie na to, jednak Thor nigdy nie wyczuł w nim specjalnej sympatii do rasy ludzkiej, więc nie doszukiwał się pochlebnych myśli brata wobec niej.
Szybko odciął się od tych myśli, skupiając się na kolejnych doniesieniach reportera. Mutacje... Z pewnością te informacje pomagały zrozumieć to, co działo się na ulicach miast na całym świecie, najogniściej jednak w samym Nowym Jorku, który był - jak się zdawać mogło - idealnym siedliskiem wszystkich wybryków natury. I chociaż ludzie mogli w minimalnym stopniu pojąć zdarzenia do tej pory niewytłumaczalne, z pewnością nie obędzie się też bez powszechnej paniki i strajków. Może buntów? Co zdawało się być o tyle śmieszne, że posiadali już świadomość istnienia takich osobistości jak Captain America, Hulk czy Thor we własnej osobie, a jednak myśl, że ich sąsiad może umieć coś więcej niż pospolity człowiek budziła w nich strach...
Dopiero następne słowa Lokiego wyrwały Gromowładnego z nurtu myśli dotyczących co może nieść ze sobą to obwieszczenie i jak ludzie potrafili bezsensownie się zachowywać.
- Z tego co wiem, w pierwszym składzie Avengers nikt nie zyskał swych mocy za pośrednictwem wrodzonej mutacji. Nie wiem jak w przypadku innych osób współpracujących z nami. Raczej nie dyskutujemy o takich sprawach gdy bezpieczeństwo Ziemi jest zagrożone. - Odparł spokojnie, przenosząc wzrok na Trickstera; lekko uniósł jedną brew.
- Dlaczego pytasz, bracie? - Czasami, coraz częściej nawet zaczynał powątpiewać w zwykłą ciekawość Lokiego. Z reguły coś się za tym kryło... On jednak często nie zauważał co, lub dostrzegał to zbyt późno. Na pewne rzeczy już nie miał wpływu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lut 22, 2015 4:38 pm

Odpowiedź Thora mniej więcej pokrywała się z tym, co Trickster i tak sam już wiedział - lub też co spodziewał się od brata usłyszeć. Trudno, w końcu nie liczył na więcej; dalsze informacje mógł uzyskać na inne sposoby, niekoniecznie oficjalne.
Zaskoczyło go z kolei odrobinę to, że drużyna najwyraźniej nie trzymała się razem - nie licząc rzecz jasna takich okoliczności, gdy jej członkowie zbierali się, aby ratować planetę. Zgoda, Midgar praktycznie w każdej chwili stał w obliczu jakiejś katastrofy czy zagrożenia, z których największym było chyba istnienie jego głównych inteligentnych mieszkańców samo w sobie... Ale nawet Loki wiedział, że grupa dobrze się znających osób zdziała więcej od takiej, w której zgromadzi się praktycznie obcych sobie ludzi - tudzież inne istoty.
A to coś znaczyło.
-Taka podejrzliwość. Ranisz mnie- skomentował dość beznamiętnie pytanie Gromowładnego, a następnie wzruszył nieznacznie ramionami, jak gdyby w ten sposób chciał pokazać, że w gruncie rzeczy nie zagadnął o to z żadnego konkretnego powodu. Może Thor mu uwierzy, a może i nie; może przynajmniej zasieje to w jego głowie ziarno niepewności, choćby najdrobniejsze... Właściwie ta ostatnia opcja byłaby zapewne najmilsza bogu kłamstw.
-Zgaduję, że tutejsze władze i S.H.I.E.L.D. będą mieć teraz ręce pełne roboty. Puszczenie w obieg takiej informacji może wywołać spory... Chaos- zauważył, zmieniając nieco temat, ot, minimalnie, ale jednak. I nie, wcale niczego nie sugerował - używając właśnie takiego, a nie innego określenia.
Mmm, chaos.
Praktycznie mógł to już sobie wyobrazić. Zamieszanie wśród ludności cywilnej - niepewność, przerażenie, wątpliwości, podejrzenia... Nieufność wobec każdego. Na miejscu ziemskiej przestępczości pewnie próbowałby coś na tym ugrać - tyle że oczywiście był ponad takie metody. Póki co niech się wzajemnie zagryzają; oglądanie tego przedstawienia również powinno być całkiem satysfakcjonujące.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Thor

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lip 26, 2015 2:57 pm

Zaśmiał się na jego słowa, jednak nie w sposób szczególnie radosny, może nawet lekko ironiczny, pokazując jak odebrał jego 'żart', odnośnie podejrzliwości Gromowładnego. Ach, Loki i jego cudowne poczucie humoru, tak delikatne i wyszukane - przecież Thor podejrzliwy względem swego brata to doprawdy rzadkość, w końcu nie miał najmniejszych powodów by było inaczej. Zawsze prawdomówny, szczery i dobroduszny; cały Loki.
A czy to wzruszenie ramiona go przekonało o bezinteresowności zapytania? Ani trochę, wręcz przeciwnie, jedynie skłoniło do rozważań i wątpliwości; każda informacja jakoś się przydawała Lokiemu, luźne pogawędki nie były w jego stylu - chyba, że to on mówił. Dla nikogo nie było tajemnicą, że był on mistrzem w mówieniu, w końcu magia to nie wszystko by manipulować innymi, trzeba mieć talent do wmawiania innym pewnych rzeczy, by osiągnąć swój cel...Zdecydowanie talent.
Tak czy inaczej, udało mu się zasiać do ziarno niepewności, z resztą dość spore, przez co Thor będzie musiał bardziej uważać na swoje kolejne słowa, by nie powiedzieć zbyt wiele. A już miał wrażenie, że to zrobił, przed chwilą.
Na kolejne słowa brata uniósł nieznacznie brwi, przyglądając mu się uważnie błękitnymi oczami. To słowo wystarczyło by ściągnąć na siebie uwagę Gromowładnego. Chaos. Tym bardziej zaczął wątpić w bezinteresowność brata, to była dla niego świetna okazja by wyrwać się z tego domu i znaleźć w swoim żywiole. Będzie musiał przykładać większą uwagę do działań Lokiego, nawet jeśli i tak znajdzie wiele innych zadań i obowiązków, zignorowanie tego może przeważyć na rozpętaniu kolejnej wojny, bo znając Trickstera, cokolwiek będzie planował, z pewnością z rozmachem. Nie wierzył by Loki zadowolił się więcej drobnymi przewinieniami.
- Doskonale zdajesz sobie sprawę z tego jak ludzie obawiają się potężniejszych od siebie. Innych. Nie jest to tylko cecha Midgardczyków, ale o tym raczej też nie muszę ci mówić. - Odparł, nie odrywając od niego spojrzenia. Widzieli różne światy, wiele istnień przeraża coś innego od nich, podobnie jak większość z nich potrzebowała swych bogów, by do kogoś się modlić i przypisywać pewne zjawiska, których nie pojmowali i nadal nie pojmują. Dlatego pokazanie, że wśród nich żyją osoby potrafiące wywoływać takie rzeczy... Oczywiście wiele z nich ufało Mścicielom, ale znają się i tacy, którzy potępiają środki jakie stosują.
Podniósł się z kanapy, podchodząc do okna i spoglądając na miasto; oparł się przedramieniem o szybę, przesuwając wzrokiem po kolejnych budynkach.
- Jakie masz plany na najbliższą przyszłość, bracie? - Zagadnął, zastanawiając się - co dalej? Opieka nad niebezpiecznym bratem czy kolejne misje skupione wokół ratowania Midgardu. Tak czy inaczej był ciekaw jaką odpowiedź uzyska i ile z niej będzie mógł wywnioskować. O ile cokolwiek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon   Pią Lip 31, 2015 6:09 pm

Akurat w parę sekund po tym, jak Thor zamilkł, jego komunikator - ofiarowany mu przez S.H.I.E.L.D. i pozwalający na utrzymywanie łączności zarówno z agencją, jak i z pozostałymi członkami grupy Avengers - odezwał się głośno, aby zaskarbić sobie jego uwagę. Po odebraniu wiadomości Gromowładny dowiedział się, iż jest potrzebny we Francji, a konkretniej na wybrzeżu Marsylii.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon   Sob Sie 01, 2015 10:29 am

Z wymalowanym na twarzy uprzejmym zainteresowaniem Loki przyglądał się obliczu brata - a przede wszystkim zachodzącym na nim zmianom - i przysłuchiwał się jego słowom. Och, bardzo mu się podobała ta sytuacja. Po prostu lubił wyprowadzać inne istoty z równowagi, wpędzać je w paranoję czy też zwyczajnie drażnić; ot, takie hobby z dawnych lat. Thor z kolei od zawsze był niezwykle podatny na tego typu manipulacje. Nic, tylko korzystać...
... A w końcu obecnie bóg kłamstw nie miał zbyt wielu rozrywek. Nie bardzo mógł sobie pozwolić na opuszczenie Midgardu, gdyż tym zapewne przykułby uwagę nie tylko Odyna - a raczej Heimdalla - ale i innych nieprzyjemnych stworzeń, z którymi chwilowo wolałby się nie spotykać. Wbrew pozorom posiadał wysoce rozwinięty instynkt samozachowawczy, nawet jeżeli czasami ignorował jego podszepty pod naporem przeważających argumentów dumy czy zwykłej urazy.
Tak czy siak, zostawał mu tylko Midgard. On z kolei był dość... Nudny - w porównaniu z innymi światami, które Trickster miał już okazję zwiedzić. Może i ta sprawa z rejestracją, o której trąbiły media, dodawała Ziemi trochę uroku, ale tworzenie ustawy szło jak krew z nosa. Ujawnienie istnienia mutantów? Tak, to miało już pewien potencjał i Loki zamierzał obserwować rozwój wydarzeń. Brakowało mu jednak działania, mieszania się, wtykania nosa gdzie nie powinien... Czyli - z grubsza - bycia uroczym sobą.
-Plany? Powiedz mi, bracie drogi, jakież ja mogę mieć tutaj plany, uziemiony i ograniczony do przebywania w tym - luksusowym, przyznaję, ale jednak więzieniu? Możesz mi wierzyć, że nie mam najmniejszej ochoty dać się złapać siłom, które bez wątpienia wysłał za nami na poszukiwania Wszechojciec- całą tą wypowiedzią mag nie zdradził Thorowi praktycznie niczego... I o to właśnie chodziło. Może i do tonu uprzejmej pogawędki zakradła mu się nutka goryczy, lecz mimo wszystko bóg kłamstw zadbał o to, aby nie była zbyt wyraźna. Potrafił się powstrzymać - nawet wtedy, gdy miał ochotę coś komuś wyrzucić. Niestety w tym wypadku nie miał większych podstaw, aby oskarżać brata o obecny stan rzeczy... Ale w ostateczności poradziłby sobie nawet z posiadanymi argumentami. Miał w tym wprawę.
Nim jednak otrzymał jakąkolwiek odpowiedź, jego uszu dobiegł dość głośny i natrętny dźwięk dochodzący gdzieś z okolic Thora. Trickster zmarszczył lekko czoło i niechętnie zsunął się ze swojego miejsca, jednocześnie zerkając na brata badawczo i z zaciekawieniem - ale już się nie odzywając, ani tym bardziej o nic nie pytając... Jeszcze.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Thor

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon   Czw Sie 06, 2015 1:19 pm

Już miał zamiar odpowiedzieć na słowa brata odnośnie tego... 'więzienia' i całej reszty. Nawet jeśli łatwo dawał się nabierać na większość sztuczek Lokiego, wciąż licząc na to, że może jednak się zmieni. Ponoć nadzieja umiera ostatnia, chociaż nie był pewien czy jako wojownik powinien na niej polegać.
Wracając jednak do głównego wątku, wątpił by to powstrzymało Lokiego przed snuciem jakichkolwiek planów, a może nawet kontaktowaniu się z kimś z zewnątrz - nie miał pewności, oczywiście, jednakże zbyt długo znał Lokiego by uwierzyć, że cokolwiek z tego co powiedział miało go zatrzymać w tym apartamencie. W końcu Trickster nienawidził nudy, a tu nie znajdzie niczego innego, a mimo to całkiem nieźle się trzymał.
Wyrażenie jego obaw i domysłów jednakże przerwał mu natrętny dźwięk, który już dobrze znał. Odebrał komunikat, unosząc nieznacznie brwi do góry. Francja, nie tak daleko, dotarcie tam nie zajmie mu więcej niż kilku chwil - żałował jednak, że nie przekazano mu dokładniejszych informacji dotyczącej zamieszania, bo skoro był wzywany, musiało chodzić o coś poważnego lub pozaziemskiego. Z drugiej jednak strony, Loki nie potrzebował tych szczegółów, przynajmniej dopóki telewizja nie zacznie tego rozgłaszać, o ile zacznie; chociaż znając ludzkie media, mało co jest w stanie powstrzymać je przed zyskaniem sensacji i odpowiedniego materiału dla wymagających widzów.
Dał znać, że już jest w drodze, po czym wyciągnął dłoń, by przywołać swój młot, spoglądając przy tym na Lokiego. Przemienił swój kostium na ten odpowiedniejszy do walki i podróży; poruszył nieznacznie ramionami by rozruszać mięśnie.
- Obowiązki wzywają, Bracie. Liczę, że wytrzymasz w tym więzieniu do mojego powrotu. - Odpowiedział, po czym skinął głową w jego stronę, podchodząc do drzwi tarasu, by z niego obrać kurs wprost na Marsylię.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon   Czw Sie 06, 2015 2:53 pm

Loki bardzo nie lubił nie być o czymś informowany - szczególnie w sytuacji, gdy sam o coś pytał, a jego dociekania zostawały zignorowane. Zgoda, może i tym razem nie wyraził ich tak do końca słowami, ale przecież jego spojrzenie mówiło samo za siebie, prawda? Oczywiście, że tak. Więc oczekiwał wyjaśnienia... I żadnego nie otrzymał. Trudno, będzie musiał sam się dowiedzieć co i jak.
Bóg kłamstw skrzyżował ręce na klatce piersiowej i zmarszczył lekko czoło, nie spuszczając przy tym brata z oczu - a więc tym samym obserwując całą tę jego przemianę stroju, a następnie przejście na balkon. Ba, podążył nawet w ślad za nim, choć zatrzymał się przy przeszklonych drzwiach i oparł się o nie delikatnie barkiem.
-Niczego nie obiecuję. Znudzenie może mnie przez ten czas do reszty pochłonąć- skomentował tylko dość suchym, lecz spokojnym tonem, nie żegnając się z Thorem w żaden inny sposób. Przez kilka sekund pozwolił sobie tak po prostu obserwować, jak Gromowładny szybko się oddala, lecz wkrótce potem zamknął za nim drzwi i sam powrócił do wnętrza salonu, zastanawiając się co dalej.
Był oczywiście zaciekawiony tym nagłym wezwaniem brata - lecz teraz już głównie dla zasady. Traktował to niemalże jak wyzwanie i miał zamiar zorientować się w sytuacji... W ten czy inny sposób. Właściwie to dawno już nie rozmawiał ze swoją wtyką w Tarczy; wyglądało na to, że właśnie teraz nadarzała się cudowna okazja, aby to nadrobić i usłyszeć co takiego porabiała ostatnimi czasy agencja. Kto wie, może im nawet jakoś sprytnie naszkodzi?
W końcu hobby należało rozwijać.
To postanowiwszy, Trickster przymknął oczy i skupił się na istotach, z którymi utrzymywał mniej więcej stałą więź. Aktualnie nie było ich co prawda zbyt wiele, ale w tym wypadku to nawet lepiej - bo dzięki temu łatwiej i prędzej był w stanie zlokalizować tę osobę, na której mu w tym momencie najbardziej zależało... A raczej: na kontakcie z nią. Następnie wystarczyło już tylko wysłać jej - a raczej: jemu - telepatyczną wiadomość ze szczegółami odnośnie czasu, miejsca oraz przede wszystkim celu spotkania... I gotowe.
Oczywiście po tym wszystkim Loki musiał się jeszcze odpowiednio oporządzić - zadbać o to, aby jego lokum rzeczywiście było jak najlepiej chronione pod jego nieobecność, a także nałożyć odpowiednie zaklęcia na samego siebie. Ostrożności nigdy za wiele, szczególnie w sytuacji, gdy wiesz, że ktoś na ciebie dybie...

[z/t]

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon   Pią Lis 23, 2018 6:58 pm

W Midgardzie działo się wiele - tak wiele, że śledzenie wszystkich istotnych wydarzeń graniczyło z cudem, nie wspominając już nawet o tych pomniejszych, które mogły, ale nie musiały mieć wpływu na coś większego. Sztuka polegała więc na wybieraniu tych sytuacji, które miały szansę przynieść jakieś korzyści - lub też przeciwnie, mogły czymś zaszkodzić - i z tego względu musiały być nadzorowane. Ktoś mógłby na przykład pomyśleć, że atak robotów na Stany Zjednoczone był niezwykle ważny, bo w końcu dotknął tak wielu miejsc i osób, lecz nic bardziej mylnego. W ogólnym rozrachunku nie miał znaczenia, ot, stanowił jedynie kolejną próbę zniszczenia rasy ludzkiej, przed którą ta ostatnia uparcie się broniła. Nie była to pierwsza inwazja i z pewnością nie ostatnia, zaś maszyny te w najlepszym wypadku sprawdziły się jako źródło zajęcia dla ziemskich służ i bohaterów - nic więcej.
Oczywiście Lokiemu to nie przeszkadzało. Przeciwnie, oferowało mu to pewną rozrywkę, a doniesienia z mediów - w tym szczególnie z internetu - dostarczały mu cennych informacji odnośnie tego, na co on sam powinien być w razie czego przygotowany. To miłe, że śmiertelnicy tak bardzo lubili dokumentować dokonania herosów Midgardu, nagrywać je, dokładnie opisywać ich zaobserwowane możliwości... Nie odkrywało to może wszystkich kart, ale wystarczająco wiele, aby warto było zwracać na nie uwagę. Zwłaszcza wtedy, gdy samemu się już coś planowało.
W tej chwili Trickster zasiadał wygodnie na jednej z kilku kanap w salonie swojej ziemskiej siedziby, a konkretniej na tej zwróconej przodem do okien, aby od czasu do czasu mógł ku nim spojrzeć. Telewizor pozostawił wyłączony, lecz w dłoni trzymał urządzenie nazywane przez Midgardczyków tabletem - i za jego pomocą przeglądał nagrania prezentujące metody walki wybranych bohaterów. Uczył się... A jeżeli przy okazji czerpał przyjemność z momentów, gdy któryś zbyt pewny siebie osobnik przeleciał przez kadr pchnięty strumieniem energii, to chyba nikt nie mógł mu się dziwić.
Mężczyzna był w swojej typowej formie, choć w stroju charakterystycznym dla Midgardu, co - musiał niechętnie przyznać - na ogół okazywało się zwyczajnie wygodniejsze... Nie tylko w sensie praktycznym. Im mniej magii używał, na przykład do przywoływania dla siebie innego ubioru, tym lepiej, nawet jeżeli zawsze bardzo ostrożnie maskował swoją energię. W końcu nie chciałby zwrócić na siebie czyjejś uwagi... Zwłaszcza teraz, gdy sam odbierał z różnych zakątków planety tyle magicznych wydarzeń. Ciekawiły go, lecz nie zamierzał się do nich wtrącać, ani tym bardziej dać komuś w nie wciągnąć.
Musiał być gotowy, gdyż wszystko wskazywało na to, że wkrótce będzie mógł spróbować wprowadzić w życie jeden ze swoich głównych planów. Jego sojusznicy - niektórzy tego świadomi, inni zaś nie - w większości znajdowali się już na swoich miejscach i lepiej lub gorzej wykonywali swoje zadania. To zabawne, że tym razem nie musiał się nawet wysilać, a wszystko tak korzystnie się dla niego układało. Powinien był spróbować tej metody wcześniej, zamiast tak wiele kroków podejmować osobiście.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 497
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lis 28, 2018 3:46 pm

Bitwa o gród Nowego Jorku trwała w najlepsze. Kolejne zastępy stalowych wojowników zstępywały z powietrza, aby wesprzeć, lub już zastąpić poległych towarzyszy. Nikt nie był pewnym skąd właściwie się one biorą, a szczerze mówiąc wilka niewiele to obchodziło. Gdyby ktoś zapytał go o to, od razu wskazałby mu kierunek i wyspę położoną za wielkim morzem kawał drogi stąd. Oczywiście niepytany Fenris nie czuł się w obowiązku dzielić z kimkolwiek tą informacją. Niech midgardczycy rozwiązują midgardzkie problemy.
Pech (z punktu widzenia atakujących) chciał jednak, że obecna siedziba jego ojca i władcy, Lokiego, mieściła się w jednym z atakowanych przez nie miast, a ochrona domu jest podstawowym obowiązkiem huscarla, za którego wilk oczywiście się uważał. Z wielką przyjemnością wymierzał więc kolejne ciosy wszystkim, którzy choć przypadkiem mogli narazić jego ojca na uszczerbek materialny. Dzielnica Manhattanu była łatwa w obronie, to wilk musiał przyznać. Otoczona zewsząd fosą stanowiącą naturalną obronę przypadła wilkowi od razu do gustu. Oczywiście ci agresorzy dysponowali cenną umiejętnością przemierzania przestworzy, co jednak i tak niewiele pomogło im w spotkaniu z gniewem, szponami, oraz młotem wilka.
Największą bolączką Fenrisa było chyba to, że posiłki przybywały dużo wolniej, niż wilk był w stanie je niszczyć. Wybijało go to z rytmu, sprawiało że zmuszony był do czekania, którego miał już dość w swoim życiu. Tak jak teraz czerwona mgła zeszła mu niejako z oczu i rozejrzał się po pobojowisku. Wszędzie walały się rozrzucone szczątki sentineli. Młot w rękach asgardczyka parował lekko, rozgrzany energią błyskawicznych uderzeń. Trzeba było przyznać, że stalowi wojownicy mimo iż z punktu wilka ślamazarni i słabi, nie czuli strachu w sercach. Żadna ilość rozczłonkowanych ciał, głów nabitych na pale i szczątków obdartych ze skóry nie sprawiała że kolejna fala się zawaha przed atakiem. Fenris robił jednak wszystkie te rzeczy tak czy siak, bardziej siłą przyzwyczajenia i samą przyjemnością maltretowania pokonanych, nawet mechanicznych, aniżeli rozsądkiem.
Na kolejną kompanię należało jednak poczekać. Wilk miał kilka chwil wolnego, z daleka wyczuje kolejnych agresorów i zdąży się przygotować. Nie żeby jakiekolwiek przygotowania były mu potrzebne. Zdecydował jednak odświeżyć się skoro miał na to kilka chwil. Skierował kroki do budynku w którym siedzibę miał jego ojciec, wszedł do prymitywnie wyglądającej windy i wykonał odpowiedni gest ręką. Wagonik wolno potoczył się w górę.
Obecność Lokiego w mieszkaniu wprawiła go w zaskoczenie, które jednak po chwili zdążył opanować. Znowu tak bardzo polegał na swoich mistycznych zmysłach, że biorąc je za pewniak nie założył że komukolwiek może udać się przed nimi skryć. Kiedyś będzie to jego zgubą, zbeształ sam siebie. Od razu jednak odzyskał fason, wyprostował się jak struna i uderzył pięścią w pierś na znak staroasgardzkiego oddania honoru. Czekał w tej pozycji aż Loki jakimś gestem nie odebrałby pozdrowień. Dopiero po tym zaczął mówić.
-Witaj ojcze. Nie spodziewałem się ciebie. – uświadomił sobie jak głupie jest nie spodziewać się kogoś w jego własnym mieszkaniu – Mam wieści. Coś stało się w Midgardzie i nie wiem czy jesteś tego świadom. Rzeczy które istniały, teraz przestały. Dwa widma, o których ci mówiłem rozpłynęły się na moich oczach. Nie tylko te dwa. Wszystkie Ukran'vareis zniknęły bez śladu. Zmian jest o wiele więcej. Nie sposób wyliczyć. Nie wiem natomiast co jest tego źródłem, czy oddziaływało poza Midgardem i czy ma to jakiś wpływ na nasze plany. – wilk zrobił krótką przerwę. – Skoro o planach mowa, czy nie uważasz że czas najwyższy byłby mi je przedstawić? Czyż nie okazałem się już godnym?
Ostatnie zdanie wypowiedział szybciej niż pomyślał. Zaraz potem ugryzł się w język i oczekiwał najgorszego. Pokazał że nie pokłada należytej ufności w działania ojca. Ośmielił się udzielić mu porady co do tego jak ze sobą postępować. Na jego miejscu zbeształby niesubordynowanego młokosa tak że ten by popamiętał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon   Sob Gru 08, 2018 9:45 pm

Obecne umiejscowienie Lokiego sprawiało, że mężczyzna znajdował się tyłem do wejścia, co jednak nie stanowiło dla niego żadnego problemu. Gdyby nawet miał go najść ktoś wrogo nastawiony, to najprawdopodobniej nie przybyłby do jego siedziby za pomocą windy, tylko w bardziej widowiskowy oraz gwałtowniejszy sposób... Na przykład przez okno. Albo ścianę. Lub teleportując się czy też otwierając portal, co teoretycznie nie powinno być w tym miejscu możliwe, lecz trickster nie łudził się, iż przy odpowiednio dużym nakładzie mocy ktoś nie byłby w stanie tego uczynić. Idealne zabezpieczenia niestety nie istniały.
Oczywiście z drugiej strony niezapowiedziani goście przydarzali się Lokiemu niezwykle rzadko... Albo właściwie wcale. Poza mieszkańcami lokum wkraczał do niego jedynie Thor, a i on nie za często, gdyż obowiązki zatrzymywały go zazwyczaj poza Midgardem lub przynajmniej u boku pozostałych Avengers. Rzecz jasna magowi to nie przeszkadzało. Łatwiej było mu zachowywać przyjazne stosunki z bratem, gdy nie musiał z nim obcować... A od ich pozytywnej relacji niedługo sporo będzie zależało.
Kiedy więc mężczyzna usłyszał dźwięk windy, a następnie kroków, to czysta ciekawość nakazała mu oderwać spojrzenie od ekranu urządzenia i skierować je ku tym odgłosom. Widok Fenrisa go nie zaskoczył; w końcu należał on do tej nielicznej grupy, która przewijała się przez mieszkanie. Odrobinę zdziwił go z kolei moment, w jakim się pojawił... Lecz Loki nie mógł powiedzieć, że mu to nie odpowiadało. Tak czy siak planował się z nim w najbliższym czasie spotkać, aby omówić kilka istotnych kwestii... Przygotować go na nadchodzące wydarzenia... I być może wysłać go z kolejnym zadaniem. Metody wilka bywały nietypowe, ale jak do tej pory niesamowicie skuteczne. Przynosiły efekty. Może nie te, które miały, ale jednak efekty.
Zadowolenie trickstera objawiło się w uśmiechu, który wstąpił na jego usta, nim obrócił się na swoim miejscu i gestem wyciągniętej ręki zaprosił Fenrisa do zbliżenia się. Jednocześnie odłożył też tablet na siedzisko kanapy obok siebie, chwilowo zupełnie o nim zapominając. Do oglądania obrywających herosów mógł powrócić w każdym innym momencie, teraz z kolei czekało go coś o wiele ważniejszego - i nie miał nawet na myśli tych wahań rzeczywistości. Czuł, że coś się w niej przesunęło i pod wieloma względami przypominało mu to magię, lecz nie do końca... Lub może nie tylko. Mimo to nie sądził, aby mogło im to przeszkodzić, więc nie nadawał tej sprawie wysokiego priorytetu, choć był skłonny dla pewności ją zbadać. Później.
-Przybyłeś w idealnej chwili. Już wkrótce otrzymamy sygnał do działania... Wówczas zaś musimy być gotowi, gdyż czas będzie miał najwyższe znaczenie- zgodził się łatwo, zupełnie tak, jak gdyby nie zauważył tego ostatniego potknięcia... Choć to jasne, że je wyłapał. I nie był z niego zadowolony, nie tylko z oczywistych względów, czyli przede wszystkim z własnej dumy, ale i dlatego, iż alarmowało go na przyszłość. Brak upomnienia - kary - wynikał w głównej mierze z przekonania, iż Fenris powinien lepiej zareagować na okazywanie mu serca i pochwały. W końcu bogowie Asgardu byli jego oprawcami, sam Loki zaś odpowiadał za jego uwolnienie. Wierność i oddanie można było sobie zapewnić na wiele sposobów... W tym przez opiekę i uznanie - dla kogoś, kto był ich spragniony.
-Amora uzyskała potrzebne jej wsparcie i opuściła swe więzienie w Nastrondzie. Być może mogłaby się okazać nam pomocna... Lecz nigdy nie była godna zaufania. Jeżeli nawiążemy z nią sojusz, miej ją stale na oku- przykazał na początek. Wciąż nie zadecydował do końca czy chciał wejść w relacje z czarodziejką. Zawsze interesowały ją wyłącznie własne korzyści, co było z jej strony rozsądne, ale Loki nie wierzył w to, że zaoferowanie jej udziału w zyskach wystarczyłoby, aby nie zdradziła i nie sięgnęła po więcej. Podejrzewał wręcz, że by to zrobiła... A wątpił, aby na jej zachowanie miał wpłynąć fakt, że sojusznicy trickstera zapewnili jej warunki do ucieczki. Po fakcie najprawdopodobniej już by jej to nie obchodziło. Cóż, w najgorszym wypadku być może uda się wykorzystać ją jako zasłonę dymną - może nawet sama sprowadzi na siebie czyjeś zainteresowanie.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 497
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Gru 10, 2018 9:38 pm

Gdy tylko Loki zgodnie z ceremoniałem odebrał hołd wilka, ten momentalnie się rozluźnił. Odetchnął z ulgą sądząc że ojciec nie zwrócił po prostu uwagi na tamtą chwilę wątpliwości. Zamiast stać w miejscy i słuchać, ten ruszył powolnym krokiem w sofy, przez którą przerzucone były jego szaty. Po drodze, w miarę stawiania kolejnych kroków, przeobrażał się w swoją asgardzką postać, prawdopodobnie po to by dostosować się do rozmówcy. Widok pulsujących pod jego skórą podczas przemiany mięśni mógł być niepokojący dla nieprzyzwyczajonych do tego oczu. Niestety, moc wilka była fizyczną przemianą, nie żadną iluzją, tak więc odzienie niestety nie pojawiało się na nim magicznie. O ile Loki się orientował, Fenris sprawił sobie ten płaszcz podczas jednego z tych wybryków gdy to bawił się w boga. Było to dziwne, bo do tej pory wilk nie zdradzał jakichkolwiek tendencji do sentymentalności. Na nagiej klatce piersiowej młodzieńca rysowały się idealnie zarysowane mięśnie, niemal jak u Thora. Przez to jednak że Fenris wyglądał dużo młodziej widok nie był aż tak oszałamiający.
Słowa Lokiego zbiły wilka z tropu. W myślach układał już sobie mowę o tym że tyle czasu spędzili już na ziemi, a złoty tron Asgardu wciąż stał niewzruszony. Tymczasem dowiaduje się że właśnie nadchodzi czas działania.
Słyszał o tej całej Amorze, jednak nigdy jej nie spotkał. Jak rozumiał ojciec miał więcej doświadczenia  z jej osobą. Musiał więc zdać się na jego osąd. Wiedział o niej tylko że potrafiła jak nikt wykorzystać słabości mężczyzn przeciw nim. Zwłaszcza słabość do niej samej. Z tego co wiedział nawet jego wuj nie był w stanie się jej oprzeć, mimo iż często byli śmiertelnymi wrogami. Fernis wątpił czy w starciu z taką mocą przeciwstawiłby się jej, gdy lepsi od niego polegli. Skinął jednak łbem ojcu.
Odczekał pewną chwilę, upewniwszy się że Loki skończył mówić. Na dłuższą metę taka służalczość mogła działać na nerwy.
-Dzisiejszego dnia spotkałem w gaju centralnym twego br... - ugryzł się w język. Tematy pokrewieństwa bywały skomplikowane w tej rodzinie - ...Helbindiego. Z oczywistych powodów jemu również nie podoba się obecny rozkład sił w dziesięciu światach. Myślę że nie powinniśmy tego lekceważyć. Jest w stanie zrobić wiele dla sprawy Jotunu, a jeśli mamy budować nowy porządek, to widzę go lepszym władcą i sojusznikiem niż Byleistr. Nie wiem jaką masz dla niego rolę w swych planach, ale zawsze może przydarzyć się przykry wypadek. Lepiej mieć na sąsiednim tronie wdzięcznego władcę niż złego władcę.
Wilk pozwolił tym słowom zawisnąć w powietrzu by nabrały wagi. Siedział rozparty w sofie, z rękoma na oparciu i złowieszczym, głodnym uśmiechem na twarzy. Tak bardzo podobny i niepodobny do swojego ojczyma. Miał pewien pomysł jak za jednym zamachem mógłby pozbyć się obecnego władcy z tronu i posadzić na nim Helbindiego, jednak nie chciał wybiegać z tematem zanim nie pozna szczegółów całego planu.
- Nie powiedziałeś jeszcze o sygnale. - dodał po chwili. Nawet w najlepszym przebraniu szlachectwa wciąż pozostawał niecierpliwym wojownikiem. I tak robił co mógł by walczyć ze swoją naturą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon   

Powrót do góry Go down
 
Salon
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Salon
» Salon pianistki
» Salon

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Mieszkania :: Penthouse Lokiego-
Skocz do: