Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Budynki portowe

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3754
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Budynki portowe   Sob Wrz 20, 2014 5:51 pm

First topic message reminder :


_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Rictor

avatar

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 30/12/2015

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Sro Gru 13, 2017 10:59 pm

Rictor ani trochę nie był zdziwiony tym, jak bardzo Kera zdawała się chcieć dotrzeć do sedna tej sprawy. Z jej słów wyraźnie wynikało, że w jakimś stopniu winiła się za to, że nie spróbowała rozwiązać jej wcześniej... I pewnie traktowała to wszystko dość osobiście. Jak osobiście? Tego nie był pewien, ale nie zamierzał jej o to pytać. Nie jego interes, a nie miał w zwyczaju wpychać nosa w cudzy, chyba że w trakcie śledztwa. Byle tylko kwestie personalne nie zaszkodziły dochodzeniu i jak dla niego będzie dobrze... Ale nigdy wcześniej tak naprawdę nie pracowali razem, pomijając wymianę informacjami, więc musiał liczyć się z tym ryzykiem.
Mężczyzna z namysłem wysłuchał tego, co jego rozmówczyni miała do powiedzenia na temat dowodów, ale prawdę mówiąc podejrzewał, że i tak mogły już one zostać nieoficjalnie usunięte i zniszczone. Protokół to jedno, ale w praktyce po cichu można było załatwić bardzo wiele... Zwłaszcza wtedy, gdy działało się z ramienia rządu albo przynajmniej tak się przedstawiało. Do tego Kera musiałaby albo wynieść materiały na zewnątrz - albo zabrać ze sobą Longshota do środka... A to ostatnie mogłoby ją okropnie rozkojarzyć. Szczególnie na początku znajomości kobiety reagowały na niego wyjątkowo mocno, potem bywało już lepiej.
- Jeszcze nie teraz, ale możliwe, że wrócimy do tego pomysłu. Najpierw sprawdzimy parę bezpieczniejszych opcji - zadecydował. Miał nadzieję, że ponowne przetrząśnięcie mieszkania da im dość informacji, aby nie musieli szukać ich w archiwach... Albo może sprawdzi się jedno z pozostałych źródeł. Nawet jeżeli skończy się na rozmowie z Widow. Choć z drugiej strony to niekoniecznie była "bezpieczniejsza opcja"... Ta kobieta zawsze wydawała mu się niepokojąca.
- Zacznij od przejrzenia swoich notatek, a jeżeli uda ci się coś z kogoś wyciągnąć, to tym lepiej... Byle dyskretnie. Domyślam się, że znajdziesz drogę do siedziby agencji? - to ostatnie nie powinno stanowić problemu, bo w końcu adres podawali nawet na swojej stronie internetowej. Jakoś musieli wabić do siebie klientów, a sam numer telefonu i mail to trochę za mało. Niektórzy woleli od razu spotkać się osobiście, a Ric potrafił to zrozumieć... Przynajmniej od strony czysto psychologicznej. Bezpośredni kontakt między innymi zwiększał poziom zaufania, to zaś było w tym zawodzie niezbędne... Przynajmniej w ich stronę, bo z kolei Latynos nigdy do końca nie wierzył zleceniodawcom.
Rictor nie zdziwiłby się, gdyby Kera - na przykład dla niepoznaki, aby w razie czego nie być kojarzona z agencją - nie chciała pojawić się w budynku X-Factor, ale jej wizyta trochę ułatwiłaby sprawę. Z drugiej strony nie było to jednak niezbędne, bo równie dobrze mężczyzna mógłby po prostu pobrać dla niej informacje z baz danych i przesłać je jej dowolnym sposobem, aby w spokoju je przejrzała i wyłapała błędy... O ile wpisy nie zostały skasowane. Jeżeli w ogóle kiedyś powstały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kera

avatar

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 05/06/2017

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Nie Gru 17, 2017 11:03 pm

W zasadzie dla niej to nie była sprawa taka, jak wszystkie inne. To była sprawa bardzo osobista, a to znaczyło tylko tyle, że zrobi wszystko, by ją rozwiązać. Nawet, jeśli miałaby przez to wpakować się w jakieś ewentualne problemy. Ale to zdecydowanie tylko siebie wpakować, nikogo innego. No i oczywiście nie zamierzała w ten sposób zaszkodzić jakkolwiek Rictorowi i jego sprawie, ale można było być pewnym, że zrobi wszystko, by ją rozwiązać. Zwłaszcza, że zaczęły wychodzić na światło dzienne sprawy, które według Eagle nigdy nie powinny mieć miejsca.
Miała nadzieję, że gdzieś dowody jeszcze istniały. Owszem, mogłyby być zniszczone, ale to już jasno mówiłoby, że idą dobrym tropem. Zresztą jakby nie spojrzeć, gdyby nie Rictor i jego obecne śledztwo nigdy nie wróciłaby do sprawy śmierci współpracownika. I wątpiła, żeby ktokolwiek to zrobił, a to dawało szanse, że jednak ktoś u góry zrobił się nieostrożny przy tuszowaniu tego wszystkiego i popełnił błędy. Takie jak pozostawienie w jakimkolwiek miejscu oryginalnych protokołów. Albo pudła z dowodami. Było to wątpliwe, oczywiście, ale można było się łudzić. Nie zamierzała jednak żadnej z takich rzeczy robić bez konsultacji z Rictorem, chyba że naprawdę nie będzie miała innego wyboru. Teraz jednak po prostu ustalali plany działania.
- Ty decydujesz. – w głosie dziewczyny zabrzmiało delikatne rozbawienie, kiedy to mówiła. W zasadzie była zadowolona, że dla niej również znajdzie się coś do roboty. – Jasne. Mam jeszcze kilku znajomych, z którymi da się na luzie pogadać. Poza tym. Alkohol ma to do siebie, że przy odpowiedniej dawce można dowiedzieć się wszystkiego, a przesłuchiwany nic nie będzie z tego pamiętał. Więc nie martw się o dyskrecję. Mnie też na niej zależy, zwłaszcza, że to może się skończyć wsadzeniem kija w mrowisko. – chociaż, jeśli miała być szczera, nie miałaby nic przeciwko, o ile sprawiłoby to, że ktoś by oberwał za ten cały syf. Oczywiście ktoś winny, bo podstawianie ofiary na wabia budziło jeszcze większą niechęć kobiety do całej sprawy.
- Do siedziby agencji? Jasne, żaden problem. – machnęła ręką kiwając głową.
Gdyby pracowała w FBI to zapewne mogłaby mieć jakieś obiekcje do pojawiania się w siedzibie X-Factor, bo ktoś mógłby ją zobaczyć, zadawać dziwne pytania… Ale teraz? Była wolna jak ptak, nikogo nie powinno obchodzić, w czyim towarzystwie się obraca. I czym się obecnie zajmuje. A praca na miejscu będzie najwygodniejsza, jakby się tak zastanowić. Dostęp do wszelkich informacji na bieżąco, łatwiej jest też mówić o odkryciach, niż je spisywać. Miała w sumie nadzieję, że nie będzie zbyt dużych rozbieżności i że dość dobrze pamięta, co widziała w tamtych protokołach. Wsunęła ręce do kieszeni kurtki.
- To co, ja się będę zbierać. Postaram się jak najszybciej i jak najdokładniej ogarnąć wszystko, co mam na ten temat. W razie czego albo będę dzwonić, albo po prostu się do was przejadę. – teraz pożałowała, że jednak postanowiła tu przyjść na piechotę. Gdyby miała samochód albo motocykl to błyskawicznie byłaby w mieszkaniu i mogłaby od razu zabierać się do roboty. A tak czekał ją całkiem przyjemny spacerek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rictor

avatar

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 30/12/2015

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Sro Gru 20, 2017 11:34 pm

Rictor jedynie kiwnął głową na wyjaśnienia Kery, a potem powtórzył ten gest, kiedy kobieta potwierdziła, że w razie czego będzie w stanie sama dotrzeć do siedziby agencji. Jedna kwestia z głowy, więc pozostawało mu jeszcze tylko uprzedzić resztę, że najprawdopodobniej w najbliższym czasie będą mieć gościa. Latynos szczerze wątpił, aby ktokolwiek widział problem w tym, że ściągał kogoś do pomocy w prowadzonej przez nich sprawie, ale po prostu wolał, by wszyscy byli tego świadomi... Ot, żeby uniknąć nieporozumień. Zawsze mógł im przypiąć karteczkę na lodówce - wtedy każdy będzie miał równe szanse na odczytanie informacji.
Wyglądało też na to, że w tej chwili wyczerpali już z Kerą tematy do rozmowy... A przynajmniej różne wątki jednego i tego samego tematu. Kobieta jako pierwsza zwróciła na to uwagę na głos, a Ric nie mógł się z nią nie zgodzić, choć tym razem nie skinął głową, aby to okazać. Jego spojrzenie powędrowało na bok, pomiędzy wagony i pobliski magazyn, gdzie pojedyncza latarnia oświetlała koniec trasy i rzucała blask na wodę. Pod tym kątem słabo ją widział, ale tak czy siak był świadomy tego, że się tam znajdowała.
- W porządku. Będziemy w kontakcie. Zwłaszcza jeżeli okaże się, że jednak będziemy potrzebowali tych starych materiałów dowodowych - odparł, jeszcze przez krótką chwilę nie odrywając wzroku od upatrzonego przez siebie miejsca oraz nielicznych widocznych refleksów na wodzie. W myślach starał się sobie przypomnieć czy powinien poruszyć jakąś inną kwestię, bo wolał załatwić wszystko od razu... Ale tak naprawdę nic nie przychodziło mu do głowy. Wydawało mu się, że rzeczywiście omówili już każdą istotną sprawę.
- W takim razie do zobaczenia. Albo usłyszenia - dorzucił w końcu po kilku sekundach takiego namysłu, jednocześnie znów przenosząc spojrzenie na swoją rozmówczynię. Poczekał na jej odpowiedź, zaś po jej otrzymaniu skierował się w stronę przejścia na parking, na którym wcześniej zostawił samochód. Do przebycia miał tylko kilkaset metrów, więc powinno mu to zająć krótką chwilę.
Po drodze dłonie mężczyzny odruchowo wylądowały w kieszeniach jego kurtki. Jedna z nich wysunęła się zaledwie na moment, żeby mógł wyjąć telefon i sprawdzić na nim godzinę - wciąż dość wczesną, ale czego się spodziewać, gdy spotkanie wcale nie potrwało aż tak długo? - lecz zaraz potem i komórka i ręka powróciły na swoje poprzednie miejsca. W trakcie spaceru do auta Latynos nie natknął się już na nikogo i to również nie było dla niego zaskoczeniem. W tej okolicy i o tej porze nie spodziewał się tłumów.
Gdy znalazł się już w pojeździe, Rictor w pierwszej kolejności ponownie wyciągnął telefon - i to tym razem na dłużej, bo w celu zapisania na nim wszystkich zdobytych wiadomości. Wolał to zrobić na świeżo, żeby o niczym nie zapomnieć i niczego nie przekręcić. Doskonale wiedział, że nawet własnym wspomnieniom nie można było do końca ufać. Swoje zapiski wysłał na maila agencji, żeby później móc przenieść je z niego do odpowiedniego folderu, a kiedy już tego dokonał, wyłączył dostęp do internetu i wreszcie wyruszył w podróż do budynku X-Factor.

Z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kera

avatar

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 05/06/2017

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Pią Gru 22, 2017 3:20 pm

Trochę się zastanawiała, jak zareagują na nią pozostali pracownicy agencji, ale w zasadzie chyba raczej nie powinni być negatywnie nastawieni. Sytuacja była taka, a nie inna i chyba każda pomoc się liczyła, przynajmniej tak podchodziła do tego Kera. Zwłaszcza, że tak na oko śledztwo zaczynało się rozwarstwiać na kilka wątków. A więcej wątków to więcej roboty i przydałoby się na pewno więcej rąk do pracy.
- To na wszelki wypadek podpytam, czy te stare dowody gdzieś jeszcze są, bez wzbudzania podejrzeń. Zawsze mogę to zwalić na ciekawość. - kiwnęła Rictorowi głową, zamierzając się zwijać. - Do zobaczenia w takim razie. - pożegnała się z Rictorem i ruszyła w drogę powrotną.
Miała wiele do przemyślenia i jeszcze więcej do zrobienia. Naprawdę liczyła na to, że jeszcze jakieś papierzyska gdzieś posiada. A jeśli nie u niej w domu, to gdzieś są oryginały tej konkretnej sprawy. Ale to wszystko się okaże, kiedy wróci. I po części tak troszkę liczyła, że włam do magazynów FBI się przyda i będzie owocny. Ale jeżeli nie, to się nie obrazi, tak długo, jak cała sprawa zostanie rozwiązana.

//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Budynki portowe   

Powrót do góry Go down
 
Budynki portowe
Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: