Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Budynki portowe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Budynki portowe   Sob Wrz 20, 2014 7:51 pm

First topic message reminder :


_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Otto Octavius

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 24/07/2014

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Sob Maj 21, 2016 3:38 pm

Ramię Octaviusa wystrzeliło z ogromną siłą na ponad cztery metry, uderzyło w stojący na dachu wentylator klimatyzacyjny z impetem i hukiem, wyrywając go i miażdżąc.
Otto poczuł, że po jego skórze przebiega dreszcz.
To jego głos.
To Spider-Man. Wszystkie kalkulacje, cała metoda. Wszystko w jednej chwili zamieniło się w żart.
Scarlet nie jest obcą osobą. On go zna. Nie ma miejsca na rozgrywkę, nie ma nadziei dla wyszukanej retoryki.
Mężczyzna stojący przed Octaviusem był z pewnością albo jego życiowym rywalem albo... Alternatywną wersją Spider-Mana z równoległego świata? Bratem bliźniakiem? Genetyczną kopią?
"Biedniejsza wersja". Co za farsa.

Ramiona zatańczyły we wszystkich kierunkach, Otto na chwilę zatracił się w burzy myśli. "To nie Spider-Man. Widziano ich razem. Widziano ich w tym samym czasie w różnych miejscach. To nie Spider-Man." - myślał Otto. - "Ale ten głos!"
Ten głos był źródłem zagadki. I ta mowa! Jak gdyby walczyli ze sobą od lat! To coś, co mógłby powiedzieć Spider-Man ale nie ktoś, kto zna Doktora Octopusa ze słyszenia.

-Spotkaliśmy się już, prawda? - przemówił, ochrypłym głosem. A jego stalowe macki uderzały w blaszany dach, kierując się w stronę Scarleta. Były one jak gdyby punktem ujścia całego niepokoju, punktem ujścia kipiących emocji. Poruszały się pomiędzy wypowiadanymi słowami. - Ty nie jesteś ZALEDWIE podobny do Spider-Mana. To coś więcej niż podobieństwo, prawda? - zębami przygryzł dolną wargę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Spider

avatar

Liczba postów : 85
Data dołączenia : 07/07/2013

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Nie Maj 22, 2016 8:18 pm

Metaliczny dźwięk, wydawany przez macki uderzające o blaszany dach, odbijał się w głowie Ben'a. Jego oczy, utkwione za okularami maski, skierowane były na Octavius'a. Każdy jego ruch był rejestrowany przez Szkarłatnego Pająka, który tylko czekał, by w odpowiedniej chwili uskoczyć w bok. Doktor Octopus zachowywał się nadzwyczaj dziwnie, a słysząc głos Reilly'ego tylko to potwierdził. Czyżby domyślał się, kim tak naprawdę był Scarlet Spider? Czyżby faktycznie dowiedział się, że stoi tuż przed klonem, genetyczną kopią Niesamowitego Spider-Man'a? A może jeszcze coś innego chodzi po jego głowie?
- Wydaje się być lekko podenerwowany... Poleciłbym mu meliskę, ale może źle to odebrać.
Pająk poprawił swoją pozycję, jakby mocniej łapiąc się podłoża. Robiło się coraz ciekawiej, to trzeba było przyznać. Atmosfera coraz bardziej się zagęszczała. Całe szczęście, że budynki portowe znajdowały się kawałek od miasta. W razie ewentualnej konfrontacji, być może uda się ograniczyć straty do minimum.
- Czy się spotkaliśmy? Odpowiedź może być trudna. I tak i nie. Bardzo ciekawski jesteś, doktorku. Książkę piszesz? "Scarlet Spider i Port Tajemnic"? Czy może "Kim jest Scarlet Spider i gdzie go spotkać"? Albo wiem! "50 Twarzy Scarlet'a"!
Niczym cyrkowy akrobata, zrobił przewrót do przodu i wybijając się z rąk wyskoczył do góry. Wylądował na kominie, który wbudowany był w ten dach, na którym znajdowali się dwaj panowie.
- Wiesz, tak sobie myślę... Te książki o mnie mogłyby być niesamowite! A ja lubię wszystko, co jest amazing, sensational i spectacular. Jak już je napiszesz, to liczę, że odpalisz mi trochę kasy. Tak się składa, że groszem nie śmierdzę.
Zaparł się rękami i wybił się znów, usadawiając swoje cztery litery na skraju komina. Oparł swój łokieć o swoje udo i wskazał palcem na Octopusa.
- Okey dokey, Doc! Skoro tak się palisz do tego, by poznać prawdę, to uważaj... Jesteś gotowy? Nie no, powiedz jak nie dasz rady. Chociaż nieee, widzę jak się niecierpliwisz, kochaniutki. No dobra... Mam nadzieję, że te macki są stabilne, bo zaraz możesz spaść. Sugerowałbym usiąść, no ale... Jest tu tylko jeden komin i jest zajęty, wiec... Przykro mi. No więc jestem... Powiedzmy, że bratem syjamskim, ale nie takim naprawdę syjamskim, tylko uwolnionym, ugh... Dobra, jestem największym "fanboyem" Spider-Man'a.
Westchnął cicho, po czym puknął się w czoło, mówiąc cicho pod nosem "głupek". Nie mógł przecież powiedzieć, że jest klonem, eksperymentem kogoś, kto bawił się w boga. Prawdopodobnie i tak nikt by mu w to nie uwierzył, więc Reilly musiał ściemniać ile wlezie, by choć trochę zbić Octavius'a z tropu i namieszać mu w głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Otto Octavius

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 24/07/2014

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Pon Maj 23, 2016 11:48 am

Otto nie wierzył własnym uszom. Już prawie go miał. Już prawie powiedział prawdę.
I znowu zatonął w grząskim dowcipie.
"Żenujący błazen!" - pomyślał.
Furia opanowała duszę Octaviusa i nie było już niczego w jego głowie co potrafiłoby zatrzymać ten gniew. Z tym że teraz jego twarz wyczyściła się z emocji. Tylko brew mu zadrżała w tiku nerwowym. Wziął głęboki wdech i przez moment wydawało mu się, że stoi na zgliszczu, że wdycha dymiące opary krajobrazu po bitwie. Że stoi jako zwycięzca na czele armii krzyżowców. To była jego największa, tajna broń. Egomania.
A potem zaczęło się.
Trzy macki wystrzeliły zwijając się jak węże, próbując otoczyć i pochwycić znienawidzonego przeciwnika. Lata brutalnych zmagań ze Spider-Manem stanowiły cenny bagaż doświadczeń w takim pojedynku: Scarlet poruszał się wszak w sposób bardzo dla Octopusa znajomy.
Czwarte ze stalowych ramion trzymało się bliżej i nie uczestniczyło w ofensywie, służąc za linię obrony przed ewentualnie wystrzeliwanymi wiązkami pajęczyny.

-Istnieje wiele sposobów pozyskiwania informacji. - wygłosił donośnie. - I niezależnie od tego co zrobisz ja osiągnę swój cel. Do tego celu ty jesteś zaledwie środkiem.
Minę miał poważną i nie żywił obaw. Jedyne, czym był obecnie zainteresowany to zdominowanie przeciwnika już we wstępnym etapie potyczki.

Gdzieś z tyłu głowy słyszał tylko jakiś wrzask. Poczucie dysonansu. Serce podpowiadało mu, że stoi naprzeciw swojego życiowego wroga a rozum podsuwał mu wykres, z którego jasno wynikało, że to nie prawda.
Wynikająca z tej świadomości różnica w podejściu do Scarlet Spidera była taka, że nie czuł do niego żadnego szacunku. Spider-Mana nie chciałby tak po prostu zniszczyć - chciałby go złamać, upokorzyć, zabić w nim człowieka. Zafundować mu powolne piekło. Scarleta zamierzał potraktować twardo. Sponiewierać? Zabić? Bez znaczenia. Grunt, żeby krwawił. Jedno było pewne, nie planował ceremonialnej walki z długimi spiczami i wyćwiczonymi rytuałami. Grunt, to pozyskać próbkę krwi i ukarać za bezmyślność i brak szacunku, jaki mu okazywał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Spider

avatar

Liczba postów : 85
Data dołączenia : 07/07/2013

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Pon Maj 23, 2016 7:19 pm

Ben wydawał się mieć niezły ubaw z tej rozmowy. Nagle zapomniał o problemach i mógł odetchnąć tą świeżością, jaką częstowała go wymiana zdań ze swoim, a raczej Spider-Man'a, arcywrogiem Otto Octaviusem. Siedząc na kominie, Reilly uważnie obserwował Octopus'a i doskonale wiedział, że złość w nim rośnie i to tylko kwestia czasu, nim wybuchnie. Najpewniej spowodowane było to wymijającymi odpowiedziami i tym, że Ben ciągle sobie kpił i żartował.
- Zluzuj, Otto, bo Ci żyłka pęknie!
I zaczęło się. Metalowe macki wystrzeliły w stronę Scarlet Spider'a, który nie potrzebował swojego Pajęczego Zmysłu, który de facto i tak go zaalarmował, by wiedzieć, że musi uskoczyć w bok. Wszak widział nadchodzące mordercze ramiona, które kierowane gniewem Octopus'a tylko czekały, by zerwać się ze smyczy i brutalnie sponiewierać
- Złość piękności szkodzi. Chociaż w Twoim przypadku, to...
Pająk próbował odskoczyć i wybić się do góry. Chciał użyć swojej sieci, by oślepić nią swojego wroga. Przy okazji mógł także użyć Impact Webbing by choć trochę odrzucić przeciwnika i zwiększyć między nimi dystans. Od pierwszej chwili, gdy to spotkanie się zaczęło, Scarlet domyślał się, że skończy się to w taki, a nie inny sposób. To było zbyt oczywiste, skoro każdy z nich stał po "innej stronie barykady".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Wto Maj 24, 2016 12:33 am

Na pierwszym ataku Octopusa najbardziej ucierpiał tak naprawdę komin, na którym do tej pory zasiadał sobie Pająk. Choć bohater - spodziewający się takiego rozwoju wydarzeń, a ponadto ostrzeżony przez swój dodatkowy zmysł - odskoczył, to rozpędzone macki i tak bez problemu rozłupały tę konstrukcję, zresztą przy okazji sypiąc na boki jej resztkami i wprowadzając do walki dodatkowe - choć krótkotrwałe - zamieszanie. Architektura portowa: zero, bonusowe kończyny Otto: jeden. Jako że taka przeszkoda nie stanowiła dla macek praktycznie żadnego problemu, mogły one szybko i dość gładko wykręcić i powędrować dalej, siedząc Szkarłatnemu na ogonie - i to niepokojąco blisko. To jest: niepokojąco dla Spidera, gdyż jego przeciwnik raczej był z tego zadowolony...
Tak czy siak, ważne, że po tym pierwszym umknięciu Ben mógł sobie pozwolić na spróbowanie ofensywy. Kolejne dawki pajęczyny zatrzymały się na macce, lecz ta ostatnia porcja mogła stanowić dla Doctora pewne zaskoczenie. Pewnie nie przygotowywał się na okoliczność odepchnięcia macki tym specyficznym rodzajem sieci, a że blokowała ona w tym momencie dostęp do jego twarzy - chroniąc oczy - to efektu łatwo można się było domyślić.
Z drugiej strony podjęcie przez Pająka ataku - wliczając w to wycelowanie - oznaczało, że siłą rzeczy przez chwilę bohater mniej uwagi poświęcał na unikanie trzech podążających za nim macek... Co mogło stanowić dla nich i ich właściciela idealną okazję do działania. W końcu wystarczyło pochwycić jedną kończynę, żeby poradzić już sobie z całą resztą.

***

Przy okazji mam pytanie: właściwie wypadałoby wrzucić informację o tej potyczce do aktualnych wydarzeń, bo mogłaby przyciągnąć czyjąś uwagę, ale jeżeli wolicie rozgrywać sesję tylko we dwóch, to nie mam nic przeciwko. To i tak nie jest centrum miasta, żeby się koniecznie zleciała masa osób. Wasza decyzja?

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Otto Octavius

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 24/07/2014

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Wto Maj 24, 2016 11:31 am

Gdy gęsta wiązka pajęczyny wybuchła przy zderzeniu ze stalowym ramieniem zagęszczając się i rozszerzając Octavius wydał z siebie okrzyk bezradnej wściekłości.
"Dość tego. Metoda. Koncentracja." - podpowiadał mu wewnętrzny głos.
Octopus zerwał swoimi rękami z twarzy tylko tyle sieci, żeby odzyskać widoczność i skoncentrował się na całościowej ofensywie. Spróbował pochwycić Scarleta w żelazny uścisk straszliwych ramion.
Głowa dudniła mu od wspomnień z takich jak ten pojedynków, w żyłach pędziła adrenalina.
Otto spędził dużo czasu w domu, analizując różnice pomiędzy poszczególnymi "Pająkami" z materiałów nagraniowych z ich walk. Próbował więc teraz wytężając umysł przewidzieć alternatywne drogi rozwoju zdarzeń, starał się widzieć wiele ruchów do przodu i brać pod uwagę wszystkie potencjalne możliwości.
Ramiona uwijały się wokół Reilly'ego, próbując łapać go za kończyny. Doktor wiedział, że jeżeli przyskrzyni go jednym ramieniem będzie go miał na talerzu. Przede wszystkim jednak jeżeli któreś ramie uchwyci już przeciwnika, Otto poleci drugiemu ramieniu natychmiast uderzyć go silnie w tył głowy. Trzecie miało za zadanie uniemożliwiać ucieczkę.

Bezwzględna stal kluczyła i krążyła. Znajdujące się na końcu macek szczypce kłapały i szczękały tępo. Potencjalny obserwator mógłby zadziwić się, jak adekwatnie dobrany był ten dziwaczny oręż, jak pasował do swojego pana: stanowił swoją funkcją i formą przedłużenie oszalałego z gniewu, wyrachowanego umysłu.

***

Myślę, że jeżeli walka zrobi się głośna i będzie długo trwała, wówczas inni bohaterowie mogą zwrócić na nią uwagę. Ale to się dzieje wieczorem, na niewielkim odcinku czasu i jednak bądź co bądź daleko od centrum. Ja jestem przeciwny ingerencjom z zewnątrz na ten moment.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Spider

avatar

Liczba postów : 85
Data dołączenia : 07/07/2013

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Wto Maj 24, 2016 10:14 pm

Wszystkie poprzednie walki z szalonym naukowcem, Doktorem Otto Octaviusem a.k.a. Doctor Octopus, jakie mógł wygrzebać ze swojej pamięci Ben, mignęły mu przed oczami. W tej chwili czuł się tak, jakby w ogóle nie wyjechał z Nowego Jorku. Tak, jakby te wszystkie lata spędzone w drodze zostały wymazane. Byłoby fajnie, prawda? Szkoda, że jest to raczej niemożliwe. W każdym razie, teraz ważniejsza była walka, niż wracanie do przeszłości.
- Zauważyłem, że mam cholerne problemy z własnymi myślami. Zaraz mogę zginąć, a ja gdybam co by było, gdybym wtedy nie wyjechał. Chyba faktycznie coś jest ze mną nie tak. Ewentualnie to przez to ciastko, które wcześniej zjadłem... yikes!
Scarlet zdawał sobie sprawę z faktu, że jest otoczony przez metalowe ramiona Octopusa. Wszakże dźwięk, jaki wydawały przy wydłużaniu się, nie były wcale ciche. Dodatkowo był to dobrze znany dźwięk Pająkowi. Wiedział, że jeśli nie zrobi nic, to zostanie w nie schwytany, tak samo jak wiedział, że każda następna akcja może skończyć się boleśnie. Ktokolwiek nie miałby wygrać tej potyczki, na pewno obaj jej uczestnicy skończą z bolesnymi siniakami, obdarciami i stłuczeniami. Ciężkie jest życie superbohatera...
- Hej, doktorze, łapki przy sobie! Nie jestem taki pierwszy lepszy, muszę się najpierw zakochać. Chcesz mnie złapać w ramiona a nawet kwiatów mi nie kupiłeś! Shame on you!
Nie mając zbyt dużo czasu na jakiekolwiek myślenie, poza oczywiście użalaniem się nad swoją przeszłością, bo na to akurat zawsze znajduje czas, Reilly obrócił się w stylu tzw. beczki. Kręcąc się, starał się swoją siecią dobrze wystrzelić i zlepić kłapiące paszcze metalowych "węży". Miał nadzieję, że w ten sposób uda mu się odbić od jednej z nich i poszybować w stronę tego, który nimi steruje. Chciał przelecieć nad nim i odbijając się od jego pleców, zafundować mu bliskie spotkanie z blachą, która robiła za ich taneczny parkiet i jednocześnie za dach budynku.
Walka nabierała coraz większego rozpędu, co znaczyło, że trzeba jeszcze bardziej wysilić swoje zmysły. Pajęcze... Zmysły...


***
Jestem podobnego zdania co Otto. Inni bohaterowie mogą się pojawić, ale jak na razie jest na to zbyt wcześnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Sro Maj 25, 2016 12:02 am

Stosunkowo pusty dach magazynu prawdopodobnie stanowił lepsze pole walki z punktu widzenia Octopusa, aniżeli Spidera - chociażby z tego względu, że temu ostatniemu odbierał możliwość przeskakiwania między wieloma różnymi powierzchniami czy zaczepiania się pajęczyną gdzieś wyżej. Oczywiście pajęcza zwinność tak czy siak robiła swoje, lecz nie mniej jednak teren nie był najkorzystniejszy dla bohatera.
Wykonywana przez Pająka w powietrzu beczka na moment uczyniła jego ruchy przewidywalnymi - no, dla Otto jeszcze bardziej. Po nabraniu rozpędu do tej akrobacji Szkarłatny w zasadzie nie mógł jej nagle tak po prostu urwać, bo i tak wiązałoby się to jeszcze z chwilą stopniowego przechodzenia w następny ruch. Tyle wystarczyło, aby macki nadrobiły dzielącą je od Bena odległość i zaatakowały ponownie.
Rzecz jasna Spider nie był w tym momencie bezbronny; jego sieciom rzeczywiście udało się zlepić dwie z trzech "paszczy", tyle że zaraz potem jedna z poszkodowanych w ten sposób metalowych kończyn Octaviusa uderzyła w Pająka swoim bokiem - i strąciła go na podłoże, choć nie prosto w dół, lecz po skosie. Nie było to przyjemne doświadczenie, choć z drugiej strony Benowi z całą pewnością zdarzało się już obrywać gorzej.

***

Więc postanowione. Mnie pasuje, przy dwóch osobach łatwiej prowadzić.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Otto Octavius

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 24/07/2014

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Sro Maj 25, 2016 1:08 pm

Otto uśmiechnął się pod nosem ze złowieszczą satysfakcją.
Kontynuował błyskawiczne i brutalne natarcie: zaklejone ramiona skierował do silnego ciosu aby znokautować Scarleta uderzając z impetem. Z kolei te wolne (w tym jedno - dotychczas defensywne) ruszyły z ogromną prędkością próbując uchwycić i unieruchomić ręce przeciwnika na wysokości nadgarstków aby przy odrobinie szczęścia rozgnieść wyrzutnie sieci.
W swojej głowie przerabiał ten manewr setki razy. Z należytą powagą i ostrożnością przygotowywał kolejne posunięcia.
Sytuacja, w której się obecnie znajdował była dla niego czymś pomiędzy rozgrywką szachową a walką z dzikim zwierzęciem. Spider-Man - podobnie jak obecny tu jego sobowtór - był bowiem szczególnym rodzajem bestii, szybkim, zręcznym i groźnym.
Ramiona przez lata były przystosowywane i udoskonalane - najpierw żeby dorównać jego prędkim instynktom, później, żeby je prześcignąć. Ten etap Octavius miał jednak od dawna za sobą. Obecnie były w fazie optymalizacji, poprawek. Na chwilę obecną test polowy zapowiadał się obiecująco.
Było więc narzędzie, do walki ze wspomnianym "dzikim zwierzęciem". A co się tyczy szachów...

Mało który początkujący gracz zdaje sobie sprawę, że istnieją całe systemy, schematy rozgrywania partii, gwarantujące szybkie zwycięstwo. W przypadku konfrontacji z osobą która tych strategii nie zna są one absolutnie skuteczne. Stwarzają przed nowicjuszem wrażenie, jak gdyby przeciwnik potrafił wszystko przewidzieć i błyskawicznie planował kilkadziesiąt ruchów do przodu. W rzeczywistości jest to zaledwie schemat matematyczny powołany do życia przez dłoń, pionki i drewnianą szachownicę. Otto od dzieciństwa interesował się tym zagadnieniem. Jeszcze w szkole średniej napisał kilka własnych precyzyjnych strategii szachowych które następnie próbował stosować w innych dziedzinach życia, wykorzystując adekwatne środki.
Pierwszym etapem było spostrzeżenie analogicznych, znajomych sytuacji, a drugim - najważniejszym - ich translacja na język odmiennych realiów. Dla zwykłych ludzi taka koncepcja mogłaby być abstrakcyjna ale Otto mimo ciążącej na nim klątwy szaleństwa był człowiekiem obdarzonym genialnym umysłem. Rzeczywistość, która nie rządzi się ścisłymi prawami zer i jedynek stawiała mu opór, mimo to nigdy nie zmienił nastawienia.

Octopus przeszedł kilka kroków, zmniejszając odrobinę powiększający się dystans pomiędzy nimi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Spider

avatar

Liczba postów : 85
Data dołączenia : 07/07/2013

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Czw Maj 26, 2016 9:09 pm

Udało się. Dwie metalowe paszcze zostały zaklejone, przez co nie mogły już ukąsić Pająka. Jak na razie wszystko szło jak po maśle, aż do momentu, w którym odezwał się Pajęczy Zmysł. Reilly zdążył tylko odwrócić głowę, ale i tak nie dostrzegł obrazu całej sytuacji. Czas reakcji był zdecydowanie za krótki, więc jedna z macek trafiła swoim bokiem Bena, zadając mu ból i sprowadzając go tym samym "do parteru". Pogruchotany, leżał chwilę na podłodze, starając się jak najszybciej podnieść, by nie wpaść w sidła rozzłoszczonego Octopusa.
- Urwał nać...
Zdążył tylko tyle wyszeptać, kiedy znów jego Pajęczy Zmysł się odezwał, ściskając lekko jego głowę. To Octavius, a dokładniej mówiąc jego macki, szykowały się do kolejnego ataku. Nie było czasu na nic, dlatego Ben musiał błyskawicznie zareagować. Kiedy tylko macki znalazły się bliżej niego, uskoczył w bok i przeturlał się po podłożu. Podnosząc się tak szybko, jak tylko potrafił, wystrzelił swoją sieć, która trafić miała w leżący luzem kawałek komina, który został rozwalony przez poprzedni atak Doctora Octopusa. Zamachnąwszy się, Scarlet Spider wypuścił kawał gruzu, który miał nadzieję, że dosięgnie jegomościa z mechanicznymi ramionami.
- Nie nauczyli Cię, by po sobie sprzątać? Niedobry Otto!
Zadrwił sobie kolejny raz, co zresztą nie było najmądrzejszym posunięciem, biorąc pod uwagę fakt, że lada chwila przez swoje gadanie może zginąć. Taka jak widać była jego taktyka - zagadać wroga, by ten w jakimś stopniu się pogubił. Czy wyjdzie to tym razem, ciężko powiedzieć.
W przeszłości to się udawało i zawsze jakimś cudem Reilly uchodził z życiem. Poza tym, dopiero wrócił do tego miasta, więc nie mógł sobie pozwolić na to, by przegrać. Nie dziś, nie jutro, nigdy. Całe życie stało przed nim otworem. Może i jest klonem i swoje życie zawdzięcza szalonemu naukowcu. Może i przyszedł na świat w specjalnej komorze. Może i nie powinien istnieć, ale istnieje i zamierza walczyć o swoje życie, o swoją przyszłość. To nie jest koniec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Czw Maj 26, 2016 10:41 pm

Dwie rozpędzone macki uderzyły mocno o dach, pozostawiając w nim spore wgłębienia - ciało zwykłego człowieka pewnie by czegoś takiego nie zniosło - a jednej z nich Pająk uniknął dosłownie ledwo co. Gdyby nie jego dodatkowy zmysł ostrzegający o zbliżających się zagrożeniach, zapewne zostałby już pozbawiony przytomności albo przynajmniej na chwilę ogłuszony... A to skończyłoby się dla niego bardzo źle.
Inna sprawa, że umknął tylko połowie macek, a reszta natychmiast powędrowała za nim - choć jedna z nich miała do przebycia trochę dłuższą drogę, skoro do tej pory trzymała się bliżej Otto, aby go osłaniać. Podnoszący się z podłoża Spider stanowił dla nich świetny cel i w momencie, kiedy mężczyzna chwytał w sieć, a następnie używał jako improwizowanego pocisku fragmentu gruzu - ta bliższa mu macka zdołała pochwycić go za nadgarstek drugiej, wolnej ręki. Kolejna metalowa kończyna już ku niemu nadciągała.
Nie zmieniało to oczywiście faktu, że przez tę chwilę Octopus był akurat odsłonięty - w związku z czym musiał zareagować bardzo szybko, jeżeli chciał oszczędzić sobie oberwania dobrze wycelowanym gruzem. Biorąc pod uwagę jego położenie początkowe i tor lotu, Otto musiałby pewnie cofnąć jedną z macek - o ile zdążyłaby dotrzeć na czas.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Otto Octavius

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 24/07/2014

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Pią Maj 27, 2016 11:38 am

To był kluczowy moment. Nie mógł teraz puścić chwytu.
Otto nie wycofał ramienia przeznaczonego do unieruchomienia drugiej ręki Scarleta. Potrzebował złapać obie kończyny, aby zabezpieczyć swoje zwycięstwo i kontynuował to działanie.
Z tym że oczywiście potrzebował defensywy i to natychmiast.
Poza wycofywaniem zaklejonych ramion, które prawdopodobnie zajęłoby zdecydowanie zbyt dużo czasu, istniała jeszcze jedna rzecz, którą mógł zrobić i było to działanie dużo logiczniejsze i bardziej intuicyjne.
Octopus wysunął z panelu dodatkowych kilka metrów macek (dokładniej tych dwóch, których część chwytna była zablokowana pajęczyną). Ich końce pozostawały w tym samym miejscu - blisko Spidera, gotowe do ataku. Jednak po dodaniu im długości Otto miał przy sobie po prostu dodatkową powierzchnię, którą mógł wykorzystać by osłonić się przed atakiem. Końce nie zmieniły położenia, natomiast na początku zrobiło się gęściej a wygięte macki mogły bez trudu posłużyć za tarczę.
Priorytetem było również wykorzystanie drugiego z wolnych ramion do pochwycenia wolnej ręki Scarleta - gdyby to mu się udało wynik walki mógłby być przesądzony.

Otto poczuł, że zalewa go pot. Emocje wrzały zupełnie jak wówczas, gdy stawiał czoła Spider-Manowi. Nie miał już wątpliwości, że jego przeciwnik był równie groźny. Czuł jego determinację być może graniczącą z desperacją. Zakładał, że stąd brała się różnica w ruchach, dzięki której świadomy obserwator taki jak on mógł dostrzec wyraźną różnicę między dwoma pająkami.
Spider-Man był w jakiś sposób beztroski, a jego żarty niewymuszone. Przy tym naprawdę musiał oberwać parę solidnych ciosów, zanim zaczął dawać z siebie wszystko w bataliach z Octaviusem.
Jak gdyby potrzebował silnego impulsu, który wybiłby go z wewnętrznej strefy komfortu i przełączył w tryb kryzysowy.
Scarlet natomiast oberwał raz.
"I to wystarczyło, żeby wyprowadził taki atak?" - dziwił się Otto. - "Głupiec! Mógł mnie  zabić."
Spider-Man był po prostu ostrożniejszy. A Scarlet od samego początku zachowywał się tak, jak gdyby walczył o życie. Może wyczuł różnice w podejściu? Wiedział, że nie będzie to rytualny taniec jak większość cyklicznych potyczek Doktora z Pająkiem?
Scarlet na pewno nie był brutalny, to nie to. Raczej nieostrożny. A skąd się bierze nieostrożność jeśli nie z desperacji?

-Biedny mały człowieczku. - wycedził z wyrachowaniem. - Być może popełniłeś błąd, próbując iść w ślady tego błazna. - Otto wciągał haustami powietrze do płuc. Kropla potu spłynęła mu po czole. - Spider-Man jest archetypicznym głupcem, to bezsprzeczne. Ale ty jako jego naśladowca jesteś czymś dalece nędzniejszym.

Jeśli udało mu się pochwycić obie ręce Scarleta uderzy nim teraz o ziemię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Spider

avatar

Liczba postów : 85
Data dołączenia : 07/07/2013

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Sob Maj 28, 2016 1:18 pm

Nie wszystko poszło zgodnie z planem, który jeszcze chwilę temu tworzył się w głowie Bena. Plan przewidywał, że kawałki gruzu dosięgną Octopusa, a następnie... To już nie ważne, skoro jedna z tych mechanicznych, metalowych macek zaobrączkowała jedną rękę Reilly'ego. Mocny uścisk dawał się we znaki, gdyż z każdą sekundą ręką bolała coraz bardziej. To nieco komplikowało sytuację, zważywszy na to, że kolejna gnała w jego stronę. Talk about Parker Luck...
- Powiedział ten, co naśladuje ośmiornicę.
Wycedził ironicznie w stronę Octaviusa, po czym wyciągnął przed siebie wolną rękę. Nacisnąwszy spust przy wyrzutni sieci, wystrzelił kolejny raz sieć w postaci Impact Webbing, która zgodnie z jego planem miała wybuchnąć i obkleić mackę Doctora, tym samym uniemożliwiając jej kłapanie swoimi metalowymi szczękami. To było nic więcej, jak zmniejszenie niebezpieczeństwa, albowiem wciąż mogła bardzo mocno uderzyć złapanego Pająka.
Zaraz po tym, starał się to zrobić równie szybko, kolejne porcje wyżej wymienionego rodzaju sieci wycelować w pozostałe macki, które przygotowane przez Octopusa, wisiały w powietrzu i czekały na odpowiedni znak do ataku.
- Proszę, niech mi się to uda... Na potęgę posępnego czerepu, mocy przybywaj!
Motywując się w myślach i prosząc los, by i tym razem udało mu się wyjść obronną ręką z niebezpiecznej sytuacji, wystrzelił kolejne kilka porcji Impact Webbing, które skierował tym razem bezpośrednio w twarz i korpus Doktora Ośmiornicy.

Nie wyobrażał sobie, że mógłby zginąć. Mógł o tym pomyśleć wcześniej, zanim zaczął sobie żartować i drwić z Otto. Cóż, to było częścią jego uroku. Uroku, lub jak kto woli tą najbardziej denerwującą rzeczą, jaką charakteryzuje się Spider-Man.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Sob Maj 28, 2016 2:55 pm

Zaciskająca się na tej już pochwyconej ręce Pająka mechaniczna macka nie tylko sprawiała mu ból - ale i co gorsze stanowiła poważne zagrożenie dla jego wyrzutni sieci. Zniszczenie jednej z nich może nie byłoby jeszcze aż tak wielką tragedią, ale gdyby zaraz to samo spotkało drugą... No właśnie. Na szczęście metalowe szczęki nie napierały bezpośrednio na urządzenie, tylko spoczywały mniej więcej w połowie na nim, a w połowie na ciele bohatera - co też miłe nie było. Gdyby jednak trochę się przesunęły...
Grunt, że do następnych wydarzeń doszło mniej więcej w tym samym czasie. Podczas gdy dodatkowe metry dwóch macek sprawnie zablokowały ciśnięty fragment gruzu - który roztrzaskał się na nich i rozsypał dookoła masę drobnych i nierzadko ostrych odłamków - trzecia oberwała pajęczyną, która zakleiła jej szczęki... Lecz rzeczywiście nie odebrała jej możliwości natarcia z rozpędu, który tylko częściowo wytraciła przy zderzeniu z siecią.
Jako że Spider nawet nie próbował się przed tym obronić - tylko skupił się na oblepianiu siecią reszty macek - ta konkretna rzeczywiście była w stanie go dosięgnąć, trafiając w klatkę piersiową i pewnie dosłownie zapierając mu na moment dech. Coś za coś, bo w tym czasie jedna z wystrzelonych porcji sieci eksplodowała akurat w taki sposób, aby zlepić ze sobą dwie metalowe kończyny mniej więcej w połowie ich aktualnej długości - a dokładniej te, których Octopus używał ostatnio do obrony.
Nim Szkarłatny oberwał w klatkę piersiową, zdążył wystrzelić kilka sieciowych pocisków - ku mackom oraz ku ich właścicielowi. Tych ostatnich było mniej, dwa lub może trzy, właśnie z tego prostego powodu, że zderzenie z "łbem" metalowej kończyny przerwało Pająkowi atak... A Otto znów trochę trudniej było poruszać oblepionymi pajęczyną mackami, przynajmniej bez wcześniejszego zerwania najbardziej przeszkadzającej sieci.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Otto Octavius

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 24/07/2014

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Nie Maj 29, 2016 8:08 pm

Otto poczuł napływ irytacji. Ręce mu drżały, kosmyki włosów przyklejały się do zalanego potem czoła. Kiedy przez dłuższą chwilę zdarzało mu się wykorzystywać stalowe ramiona w sytuacjach jak ta, wymagających precyzji i błyskawicznych reakcji, w jego umyśle pojawiało się coś jakby czarna rysa przez którą następował przeciek z jednego świata do drugiego. Myśli zmieniały się w dane, impulsy neuronów w zera i jedynki. Panel pozwalał Octaviusowi tchnąć duszę w martwą stal, przemieniając ją w kipiący życiem organizm.
To była nauka popchnięta do poziomu magii, czego nie przyznałby jednak sam twórca tego mechanizmu. Dla niego fakt, że nauka jest sztuką pod każdym względem przewyższającą czary i szarlatanerie stanowił niepodważalną oczywistość.

Przy takim obrocie spraw ktoś bardziej chaotyczny niż Otto skupiłby się na rozplątywaniu ramion, rezygnując ze swojej przewagi w walce na rzecz głupiego pedantyzmu, wynikającego z potrzeby utrzymania sterylności narzędzi lub po prostu z powodu wewnętrznej delikatności czy braku koordynacji. Doktor pozostawał skoncentrowany na swoim celu a uchwyt na ręce Scarleta był silny i bezwzględny.
Bo tu znowu przyszły z pomocą szachy.
Trzy pionki były uwikłane w chwilowe potyczki.
"To nic groźnego, przejściowa niedogodność."
Jeden zaś pionek był w doskonałej pozycji. Należało więc nie bacząc na nic skoncentrować całe wysiłki na matowaniu.

Macka trzymająca Scarleta zaczęła uderzać nim brutalnie o podłoże, starając się zadać mu jak najwięcej obrażeń.
Inne ramiona koncentrują się na rozdzieraniu sieci, pozostając w pół drogi pomiędzy Doktorem a pająkiem aby w razie czego stanowić barierę ochronną.
Otto nie chciał utknąć w martwym punkcie walki. Mógł pozwolić Spiderowi na zaklejanie ramion bez końca, nawet, gdyby miał mieć ostatecznie do dyspozycji tylko jedno. Jeżeli to "jedno" mogło bez ograniczeń wyprowadzać celne ciosy; zadowalało go to w zupełności. Szala przechylała się bowiem wówczas na jego korzyść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Spider

avatar

Liczba postów : 85
Data dołączenia : 07/07/2013

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Pon Maj 30, 2016 9:14 pm

Ciach babkę w piach, chciałoby się powiedzieć. Tylko, że tą babką był Ben a piachem twarde podłoże. I nie było to do końca "ciach", a raczej "trzask". Gdyby Scarlet był zwykłym człowiekiem, z pewnością jego kości połamałyby się jak zapałki. Szczęście opuściło go na dobre. Ale warto zadać pytanie, czy kiedykolwiek do niego wróciło? Czy kiedykolwiek w ogóle stało u jego boku? Biorąc pod uwagę wszystkie rzeczy, jakie wydarzyły się na tak zwanym "wygnaniu", Ben Reilly nigdy nie poczuł smaku szczęścia. A może jedynym, co czeka kogoś takiego jak on, klona, genetyczny eksperyment, to śmierć poprzez męczarnie? To mogłaby być ulga, przestać się przejmować i zostawić wszystkie problemy za sobą, ale Ben tak bardzo chciał żyć, że będzie walczyć do ostatniej kropli krwi. Dopóki będzie się w nim tlił płomyk życia, dopóty wstawać będzie na nogi.

Zaznając bliskich spotkań z twardym podłożem, wydawać się mogło, że Scarlet Spider to jedynie worek kości, manekin, którym Octavius postanowił się pobawić, sprawdzić regulację swoich macek. Wszystko sprawiało wrażenie, jakby odwróciło się od biednego Pająka, który chcąc nie chcąc musiał znosić ten straszliwy ból.
Zaczęła w nim narastać złość, a dokładniej złość na samego siebie, że nie jest w stanie pokonać kogoś, kogo miał rozpracowanego. A tak przynajmniej mu się wydawało. Jak widać przez te wszystkie lata, styl walki Octopusa musiał ulec zmianie. To przecież było logiczne.
Ręka Bena ciągle była w uścisku jednej z macek, która jak widać nie odpuszczała. Sponiewieranemu mężczyźnie nic nie przychodziło do głowy, totalna pustka.
- Peter na pewno wiedziałby co zrobić...
Pomyślał sobie, próbując wpaść na cokolwiek. I owszem, na cokolwiek wpadł, ale czy to było wystarczające, by wyzwolić swoją rękę i przynajmniej choć trochę odpłacić się Octaviusowi? Głupio byłoby nie spróbować...
Wiedział, że pozostałe macki w większym lub mniejszym stopniu są sklejone, więc nie mogłyby go ugryźć. Nagłe powstanie Pająka również mogłoby zaskoczyć na tyle samego doktora, że mógłby on nie zareagować na czas. Wolna ręka Szkarłatnego Pająka złapała za mackę, która ściskała tą drugą. Starał się ustać stabilnie w miejscu, w którym przed chwilą obrywał. Używając swojej nadludzkiej siły, Reilly chciał szarpnąć za to ramie, tym samym podrywając całego Octopusa do tańca. Pozostałe macki znajdowały się nieco dalej, więc zanim ostatecznie doleciałyby do Scarleta minęłoby trochę czasu. Miał zamiar zafundować mu karuzelę i jeśli szczęście pozwoli i uśmiechnie się do niego na chwilę, to w liście atrakcji znalazłaby się też orzeźwiająca kąpiel w wodzie. A jeśli kąpiel to zbyt wiele, to bliski kontakt z betonem portu też byłby satysfakcjonujący. Byleby tylko pozbyć się ośmiornicy z dachu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Wto Maj 31, 2016 12:32 am

Wszystko wskazywało na to, że szala zwycięstwa w tej walce bardzo prędko przechyliła się na stronę Doctora Octopusa. Poniewierany przez niego przeciwnik przez dłuższą chwilę nie był w stanie nawet zacząć się bronić, tylko zamiast tego przyjmował uderzenia o powierzchnię dachu, tym samym dając Otto czas na rozdzieranie pajęczyn na pozostałych kończynach - pozostawionych w defensywie.
Nawet dla nadludzko odpornego i wytrzymałego Scarlet Spidera taka parada atrakcji nie była ani miła, ani bezpieczna; zwykły człowiek na jego miejscu byłby już nieźle połamany oraz raczej nieprzytomny, on z kolei - póki co - na pewno przynajmniej potłuczony i posiniaczony. Niedługo najprawdopodobniej zacznie nabierać pod strojem pięknych kolorów... Szczególnie na ręce.
W takiej sytuacji niełatwo było w końcu się przemóc i zaprzeć o podłoże. Ba, z każdym kolejnym uderzeniem stawało się to wręcz coraz trudniejsze - bo w końcu uczucie bólu rosło, a sił wcale przez to nie przybywało. Tyle że zwlekanie działało jednocześnie na korzyść elementu zaskoczenia - gdyż z każdą sekundą Otto zapewne coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że znajduje się bliżej i bliżej wygranej. W końcu jakże mogłoby być inaczej, skoro wróg już nawet sam się nie podnosił, prawda?
Aż w końcu to zrobił. W związku ze wszystkim powyższym, Benowi pewnie też kręciło się już w głowie - albo raczej w niej dudniło - lecz mimo to był w stanie szarpnąć macką... Która pewnie jednak w dalszym ciągu nie miała zamiaru go wypuścić. Oczywiście przylepiając się do podłoża czy właśnie do metalowej kończyny Pająk mógł zwiększyć swoje szanse, ale nawet wówczas macka była przecież długa - i przez to początkowo ciężko mu nią było operować, choć oczywiście sama jej waga nie stanowiła problemu przy jego sile. Dopiero nabranie rozpędu ułatwiłoby sprawę...
Podsumowując, w pierwszej chwili karuzela nie była może aż tak widowiskowa, jak chciałby tego Ben, lecz nie mniej jednak wybiła Otto z równowagi - i zmusiła go do ruchu za macką, w ten czy inny sposób. W każdej chwili Octopus mógł sprawić, że puściłaby Spidera, lecz w gruncie rzeczy wyszłoby mu to tylko na złe - bo w takim wypadku nic nie stałoby na przeszkodzie, aby Szkarłatny spróbował zrzucić go z dachu.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Otto Octavius

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 24/07/2014

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Wto Maj 31, 2016 3:38 pm

Otto uniósł brew, gdy poczuł stawiany mu opór.
Żelazny uchwyt na ręce Spidera nie zelżał.
Gdy Reilly spróbuje znów silniej pociągnąć za mackę, Doktor niespodziewanie podaruje mu jej zapas, wysuwając z panelu solidną porcję, docelowo mającą unieść przeciwnika nad ziemię. Wówczas straciłby on punkt oparcia i na powrót byłby zdany na łaskę okrutnych ciosów.
Jeżeli któreś z ramion, które dostało chwilę czasu na rozplątanie się z sieci osiągnęło ten cel, rusza z odsieczą aby zabezpieczyć drugą rękę Scarleta i zrównoważyć siły.
Dwa pozostałe utrzymują swoją pozycję w linii obrony.

"Spotkaliśmy się, to więcej niż pewne. Gdyby przyszło mi zgadywać byłbym zmuszony założyć, że ten 'Scaret Spider' to Spider-Man z przeszłości lub przybysz z równoległego świata. Obie ewentualności czyniłyby go na swój sposób unikalnym. Obawiam się jednak, że w jego realiach... ...w realiach w których spotykał się ze SWOIM Doktorem Octopusem walczył z przeciwnikiem dalece mizerniejszym. Stąd jego szczątkowa znajomość moich metod i pożałowania godny brak skuteczności."

Octavius wiedział, że żeby osiągnąć swój cel musiał zobaczyć krew pająka. Musiał uzyskać jej próbkę, która dałaby mu odpowiedzi na frapujące go pytania o źródło pochodzenia niezwykłych zdolności. Być może i na te, związane z tożsamością i pochodzeniem przeciwnika? Bez cienia wątpliwości miałby wtedy większą jasność w kwestii realnych zdolności Spider-Mana, ich genezy i ograniczeń. A jeżeli przy tym położy trupem tu obecne indywiduum? Byłaby to wartościowa przystawka przed daniem głównym.

Jego umysł tańczył.

Zmierzył wzrokiem poobijanego już nieco pajęczego sobowtóra. Pogardliwie acz głosem nieco nieobecnym wymamrotał pod nosem cytat:
-Jest to jedna z baniek tego wietrznego świata, wydęta tchnieniem mody... ...i przybrana w konwencyjną szatę... Rodzaj szumowiny różnorodnych pierwiastków, łudzącej oczy zarówno najciemniejszej, jak najświatlejszej opinii. - ostatnie zdanie brzmiało już gniewem i frustracją. Oczy miał przekrwione a brutalna skłonność rządziła niepodzielnie jego koncentracją. Po krótkiej pauzie wycedził:
-Ale dmuchnij tylko: natychmiast pryśnie bąbel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Spider

avatar

Liczba postów : 85
Data dołączenia : 07/07/2013

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Czw Cze 02, 2016 4:46 pm

Wyglądało na to, że Scarlet Spider był w tej chwili zdeklasowany. Przekonany był, że te wspomnienia, które posiadał w zupełności wystarczą do rozprawienia się z Doctorem Octopusem. Najwyraźniej się mylił, gdyż Octavius zachowywał się inaczej niż przed laty. Cóż się dziwić, w końcu minęły lata, a nie dni czy tygodnie.
Oczywiście nic nie wyszło z planu Bena i Otto dalej stał tam, gdzie wcześniej i nie wyglądało na to, by miało się to zmienić. Niech to szlag. Reilly przeklinał w myślach całą tę sytuację, doszukując się w głowie czegoś, co dałoby mu możliwość ucieczki. No, a dokładniej mówiąc, wyzwolenia swojej ręki, która okupowana była mocnym uściskiem jednej z macek Octopusa. To wszystko było takie beznadziejne. Wyglądało to tak, jakby nie było żadnej ucieczki, żadnego rozsądnego rozwiązania. Czy to miał być koniec?
- Czego bym nie zrobił, te jego cholerne macki zaraz mnie zaatakują.
Szkarłatny uniósł swoją głowę nieco do góry, ogarniając wzrokiem postać doktora i rozglądając się wokół za czymś, co mogłoby mu pomóc. Próbował wcześniej użyć gruzu, który jak wiadomo, nie był w niczym pomocny. Próba zakręcenia przeciwnikiem też poszła na marne. Czyżby wszystko, niezależnie od tego, co miało się stać, miało okazać się fiaskiem? Ben nie przyjmował tego do wiadomości. Nie chciał. Przecież musiało być jakieś wyjście z tej sytuacji.
- Hej, doc... Czego Ty tak właściwie ode mnie chcesz? Pytałeś, czy mam coś wspólnego z Spider-Manem. Po co Ci to wszystko?
Zapytał, oddychając ciężko, próbując choć trochę zregenerować swoje siły. Nie wiedział, jaki był plan Octaviusa, więc może uda mu się to z niego teraz wyciągnąć. Było to mało prawdopodobne, ale co szkodzi spróbować, zwłaszcza, że w ten sposób mógłby uśpić czujność samego doktora. Dalsza walka raczej nie miała większego sensu, skoro każdy kolejny atak Pająka kończył się niepowodzeniem. Ale czy aby na pewno? Już teraz był mocno sponiewierany, więc nie zależało mu na tym, czy dostanie jeszcze bardziej (choć miło byłoby już nie obrywać). Z jednej strony zadawał pytania do Octaviusa, a z drugiej strony stał przecież dalej na podłożu. Podłożu, które jednocześnie było dachem. Trzeba dodać, że sponiewieranym dachem. Jego wytrzymałość musiała być osłabiona. Nie ma opcji, żeby nie była. Wystarczy wziąć pod uwagę te wszystkie uderzenia ciałem klona. A umówmy się, nie były one głaskaniem.
- Może uda mi się zawalić ten dach? To ryzykowane, ale nie widzę aktualnie żadnej innej opcji... A niech to, kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa.
I uniósł swoją nogę wyżej, zginając ją w kolanie. Tuż po chwili jego stopa uderzyła w podłoże, skupiając w tym jednym uderzeniu tyle siły, ile tylko zostało Scarletowi. Gdyby jedno nie było wystarczające, kolejne na pewno pomogłyby w osiągnięciu celu. Nadludzka siła powinna pomóc w zawaleniu dachu. Otto nie stał aż tak daleko, więc i on mógł, a nawet musiał paść ofiarą zawalenia. Nie zabiłoby go to, ale dałoby Pająkowi szansę na porządny atak. Taką miejmy nadzieję...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Pią Cze 03, 2016 5:37 pm

Macka - zgodnie z przewidywaniami - nie miała najmniejszego zamiaru puścić Spidera, a już po chwili jedna z jej koleżanek, świeżo uwolniona z pajęczyny, ruszyła w kierunku bohatera, aby unieruchomić jego drugą rękę... Tyle że - kiedy była jeszcze w drodze - Pająk zabrał się już za realizację swojego kolejnego planu.
Dach w tym miejscu rzeczywiście nie miał się najlepiej. Być może już wcześniej konstrukcja trzymała się tak sobie - co w tej okolicy mimo wszystko nie byłoby żadną niespodzianką - a może za jej naruszenie w całości odpowiadały poczynania Octopusa i Pająka... Grunt, że dwa silne kopnięcia wystarczyły, aby zerwać ten fragment dachu - najpierw tworząc sporą dziurę bezpośrednio wokół bohatera, potem zaś posyłając siatkę pęknięć dalej - w każdym kierunku... A więc i także w stronę Otto. Mężczyzna miał krótką chwilę, nim do niego dotarły, lecz tak naprawdę nie zdążyłby zrobić wiele, aby im umknąć - za to mógł przynajmniej pomyśleć nad odpowiednim lądowaniem.
Wnętrze budynku prezentowało się dość standardowo - jak na przeciętny magazyn. Sporo skrzyń i pudeł, większość ustawiona jedno na drugim... A do tego wszystkiego dwa poziomy, z czego oczywiście ten wyższy w wielu miejscach posiadał "wyciętą" podłogę, aby z góry dało się spoglądać na dół. Spadające fragmenty dachu zrzuciły część pakunków, niszcząc trochę sztuczny układ korytarzy, które tworzyły do tej pory piętrzące się skrzynie.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Otto Octavius

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 24/07/2014

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Sob Cze 04, 2016 10:57 am

Zadane pytanie wybudziło Doktora z transu, w którym się znajdował.
-To wszystko wciąż te same stare sprawy pomiędzy mną i moim ukochanym przeciwnikiem. Zadaję mu rany, przegrywam, powracam silniejszy. Ale ty powinieneś coś o tym wiedzieć, skoro tak bezpośrednio się do mnie zwracasz, jak gdybyśmy i my znali się od lat.

Wtedy nastąpiło uderzenie, które zachwiało konstrukcją dachu.
-Głupiec! - warknął Otto gniewnie. Poczuł, jak grunt osuwa mu się spod nóg. Wiedział, że za kilka sekund straci swój chwyt na Scarlecie w wyniku zmieniających się aktywnie okoliczności. Ścisnął więc po raz ostatni całą siłą stalowego ramienia rękę przeciwnika i szarpnął nim w dół z impetem, aby nie dać mu zbyt wiele czasu na odpoczynek.
Zaraz potem był zmuszony wycofać macki i wykorzystać je aby - chwytając się ścian i podłoża czy to szczypcami czy przez oplatanie otaczających obiektów ześlizgnąć się w objęcia ciemności otwierającej się pod nim. Zafundować sobie bezpieczne lądowanie i być gotowym do przejścia w drugi etap walki.
Dwa ramiona na których zapewne pozostały jeszcze pewne ilości pajęczej sieci nie ustają w staraniach, aby się wreszcie wyzwolić czy to ocierając się o blachy, belki i konstrukcje czy to pomagając sobie nawzajem.

Miał nadzieję, że udało mu się tym razem zostawić prawdziwą ranę na ramieniu przeciwnika. Jeżeli tak, równie dobrze mógłby już zacząć się powoli wycofywać... Gdyby nie uprzedzenie i uczucie gniewu podsycanego przez dumę. Przy tym nie miał pewności, czy Scarlet Spider zamierza wykorzystać zamieszanie, żeby opuścić walkę w której zdawał się dotąd nie mieć niczego do wygrania. Mechanizmy psychologiczne, które nim powodowały wciąż nie były dla Octaviusa jasne.
W ciągu nadchodzących sekund wszystko miało się wyjaśnić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Spider

avatar

Liczba postów : 85
Data dołączenia : 07/07/2013

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Nie Cze 05, 2016 9:07 pm

Drugie uderzenie wystarczyło, by zawalić dach. Z jednej strony była to wieść, która radowała Bena, acz z drugiej strony wiedział, że przez właśnie to zawalenie, przyczynia się do szkód, których wolał uniknąć. Gdyby jednak tego nie zrobił, kto wie, czy dalej mógłby oddychać tym słodkim, przyprawionym nutką kurzu, powietrzem.
Reilly upadłszy, poczuł się tak, jakby wszystkie jego kości i wewnętrzne organy postanowiły eksplodować. Bolało go wszystko, co tylko mogło boleć. Niemniej jednak, nie mógł przestać i się poddać, bo to oznaczałoby zwycięstwo Octopusa. Dalsza walka nie miała już sensu, od samego początku zresztą była ona bezcelowa. Niestety, jak to już bywa na tym łez padole, czasami nawet coś, co pozbawione jest najmniejszego sensu, okazuje się być czymś bardzo ważnym. Octaviusowi na pewno chodziło o coś więcej, niż tylko o "zadanie ran, przegraniu i powrocie silniejszym". To było zbyt oczywiste. Jednak na tę chwilę, Scarlet Spider nie mógł wiele zrobić. Aktualnie był zbyt drewniany, ale co tu się dziwić. Zawsze tak jest, kiedy robisz coś, uprawiasz sport, a później przez długi okres czasu do tego nie wracasz. Forma ucieka i trzeba znów popracować, by ją odzyskać. W dodatku Ben wiedziony był wspomnieniami, które teraz niczego mu w tej walce nie przyniosły. Superbohaterem był w takim stopniu, jak wtedy kiedy... opuścił Nowy Jork. Doświadczenie samo z siebie się nie weźmie, co tu dużo mówić.
- Nie dam rady go pokonać... Muszę się stąd wydostać, przeanalizować jego ruchy i przede wszystkim... Wylizać rany.
To był najwyższy czas, by uciekać z tego tonącego statku. Korzystając z całego zamieszania, jakie spowodowane było zawaleniem się dachu, Pająk chciał opuścić to miejsce i ujść z życiem. Wyleczyć się, przemyśleć wszystko, co tu zaszło i znów uderzyć. Można śmiało powiedzieć, że chciał wykorzystać to, o czym mówił wcześniej Doctor Octopus - przegrać i wrócić silniejszym.
Policja i inne organy sprawiedliwości z pewnością zainteresują się tym, co się tu stało, o ile nie są już w drodze...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Nie Cze 05, 2016 11:51 pm

Także i tym razem Otto udało się wyjść z sytuacji niemalże obronną ręką. Co prawda zmuszony był puścić przeciwnika, aby zadbać o własne bezpieczeństwo - lecz opłaciło mu się to o tyle, że prawie pozbawione już resztek sieci macki spowolniły jego upadek i osadziły go na poprzewracanych skrzyniach oraz fragmentach zniszczonego dachu. Po drodze trochę odłamków trafiło co prawda w jego ciało, lecz nie stanowiły poważnego zagrożenia; ot, zafundowały mu pewnie parę siniaków. Unoszący się w powietrzu pył utrudniał mu z kolei widzenie, ale przynajmniej nie szczypał w chronione oczy.
W przypadku Pająka natomiast lądowanie wyglądało już gorzej - szczególnie przez to, że w końcu w ostatnim momencie Octopus praktycznie cisnął nim w dół. Na odchodnym macka - obecnie pewnie lekko zakrwawiona na "pysku" - pozostawiła rozcięcie na przedramieniu bohatera, widoczne przez uszkodzony materiał stroju. Rana ta nie zagrażała życiu i nie wpływała tak naprawdę na używanie tej ręki, nie mniej jednak piekła - i pewnie dobrze byłoby poświęcić jej trochę uwagi.
Obaj mężczyźni zakończyli trasę w dół dość daleko od siebie - a już na pewno dzieliła ich teraz większa odległość, niż miało to miejsce wcześniej na dachu. Wynikało to z tego, iż spadając i ześlizgując się po poszczególnych elementach powędrowali w przeciwnych kierunkach. Dodatkowo brak oświetlenia w magazynie mógł im ułatwić wycofanie się z pola walki.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Otto Octavius

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 24/07/2014

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Pon Cze 06, 2016 11:06 am

(Ok, ustaliliśmy, że kończymy walkę. Dzięki za sędziowanie Loki.)

Otto czaił się w ciemnościach przez dłuższą chwilę. Nasłuchiwał, poprzez huki i trzeszczenia walącej się i powykrzywionej konstrukcji, jakiegoś znajomego głosu.
Nie mógł dać się zaskoczyć.
Trwało to dłuższą chwilę, po której zaczął ostrożnie przemieszczać się wokoło. Powoli stawiał kroki i wytężał wzrok i słuch.
W końcu dopuścił do siebie tą oczywistą myśl, że jego wstępna prognoza była słuszna. Scarlet Spider uciekł.
Stalowe ramiona Doktora Octopusa zbliżyły się do niego. Obejrzał je dokładnie. Gdy zobaczył to, co spodziewał się zobaczyć uśmiechnął się pod nosem ze złowieszczą satysfakcją.
-Doskonale.
Wyciągnął z ładownic rękawiczki i próbówkę a potem zebrał do niej tyle krwi przeciwnika ile udało mu się pozyskać. W głowie grzmiała mu symfonia C-dur Wagnera, znowu czuł zapach zgliszcz i pola bitwy. Tym razem jednak stał na prawdziwych ruinach budynku, który powalili w ferworze walki bez najmniejszego trudu jak herosi lub bogowie.
Octavius oddychał ciężko ale plecy miał wyprostowane. Czuł, że zwyciężył. Serce wciąż jeszcze biło mu szybko a krew sunęła w szaleńczym pędzie po arteriach ciała.
"Być może karta się odwraca." - myślał Otto. - "Być może już teraz zawsze tak będzie. Tak, jak zawsze powinno było być."

Gdy skończył schował wszystko na powrót do ładownic na pasku i zaczął spokojnie się wycofywać. Nie bał się policji. Miał ochotę jeszcze przespacerować się nad morzem, zanim wróci na Clinton. Musiał tylko opuścić doki i oddalić się wzdłuż linii wody, z tego zapomnianego przez boga miejsca.
Nie dało się ukryć, że Otto spodziewał się po tej walce czegoś więcej. Nie lekceważył przeciwnika ale wygląda na to, że również niesłusznie się go obawiał. Oczywiście eksplodujące przy kontakcie pociski z pajęczyny były czymś niespodziewanym i szalenie irytującym ale w bezpośrednim starciu Scarlet Spider okazał się rażąco nieskuteczny.
Gdy usłyszał w oddali syreny radiowozów Doktor przyspieszył, aby uniknąć niechcianego spotkania. Ramiona wynosiły go ponad ogrodzeniami i pomogły szybko się oddalić.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Spider

avatar

Liczba postów : 85
Data dołączenia : 07/07/2013

PisanieTemat: Re: Budynki portowe   Czw Cze 09, 2016 10:44 pm

(Dziękuję za sędziowanie, panie boże.)

Budynek pozbawiony dachu nie prezentował się tak pięknie, o ile można tak powiedzieć, jak wcześniej, gdy dach był na swoim miejscu. Przynajmniej ludzie będą mieli jakieś zajęcie. Uprzątnięcie tego całego bajzlu i doprowadzenie budynku do stanu używalności zajmie trochę czasu. Trzeba się liczyć z kosztami, w dzisiejszych czasach wszystko jest droższe niż aktualnie powinno kosztować.

Pokonany Ben, zdołał się wyczołgać i uratować swoje cztery litery, które nie oszukujmy się, zostały porządnie skopane. Dał się zwieść, dał się podejść i dostał to, na co sobie zasłużył swoimi głupimi odzywkami. Ale nie ukrywajmy, nie mógł się bez nich obejść. To część jego charakteru i uroku. O ile w ogóle o jakimś uroku mowa.
Poobijany i pokonany, ale udało mu się wydostać z budynku. W oddali słychać było syreny policyjne. Trochę im jeszcze zejdzie, zanim tutaj dotrą, na całe szczęście.
Reilly postanowił sobie, że to jeszcze nie jest koniec i gdy tylko zregeneruje swoje siły, odnajdzie Octopusa. A przynajmniej będzie próbował go znaleźć i wyrównać rachunki. Jak to się mówi, czas pokaże...

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Budynki portowe   

Powrót do góry Go down
 
Budynki portowe
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: