Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bronx - Ulice

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Juggernaut



Liczba postów : 31
Data dołączenia : 16/09/2014

PisanieTemat: Bronx - Ulice   Sro Paź 01, 2014 10:11 am



Bronx – jeden z pięciu okręgów (boroughs) Nowego Jorku oraz hrabstwo (county) w stanie Nowy Jork. Bronx położony jest w północnej części miasta, głównie na stałym lądzie, choć obejmuje swoim zasięgiem także parę mniejszych wysp.

Bronx zamieszkuje głównie ludność pochodzenia latynoskiego (ponad 50%) i Afroamerykanie (ok. 35%). W 2010 roku Bronx liczył ok. 1 385 000 mieszkańców.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juggernaut



Liczba postów : 31
Data dołączenia : 16/09/2014

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Sro Paź 01, 2014 11:08 am

https://www.youtube.com/watch?v=yiVHTLjDa2c

- 41, 42, 43.... !!! -
Okrzyki podekscytowanych afroamerykanów przebijały się przez gwar wielkomiejskich korków i wszechobecnego pośpiechu mieszkańców dzielnicy. Dodatkowe źródło hałasu stanowiła muzyka, która ustawiona na cały regulator wydobywała się z wierzy stereo, ustawionej na parapecie jednej z sąsiadujących kamienic. Grupka około dwudziestu osób zebrała się na terenie niestrzeżonego parkingu, przylegającego do jednej z głównych ulic. Jedni krzyczeli, drudzy zbierali zakłady. Juggernaut leżał teraz plecami na asfalcie, i wraz z każdą kolejną wykrzyczaną przez ludzi cyfrą wyciskał ciężar na klatę. Założył się o pół tysiąca dolarów, że da radę jedną serią wycisnąć sto powtórzeń. Utrudnieniem miało być to, że zamiast sztangi podnosił furgonetkę rozwożącą lody po okolicy. Właściciel furgonetki lamentował błagając by nie zniszczono mu samochodu, zebrani wokół drobni dilerzy narkotyków skutecznie przekonali go jednak by nie wzywał policji.
- 89, 90, 91.... !!! -
Cain kończył serię wydając z siebie dziki krzyk radości. Kiedy dotarł do magicznej setki odepchnął znad siebie furgonetkę, która niebezpiecznie przechyliła się na lewą stronę, a po chwili uderzyła całym bokiem o ziemię o mały włos nie przygniatając kilku widzów. Juggernaut wstał i triumfalnie wzniósł ręce nad głowę.
- Dawać tu moją ciężko zarobioną kase, bando nierobów! -

Pomimo zniewagi osoby przyjmujące zakłady posłusznie wypłaciło mu całą należną sumę. Kilku szczęśliwców, którzy obstawiali na to, że da radę przyjacielsko poklepywało go po plecach. Cain dokładnie przeliczył stu dolarowe banknoty do pięciu, potem zrobił to jeszcze raz, dla pewności. Wreszcie schował kasę wcześniej i wzdrygnął się, jak zwierzę, które odgania od siebie namolne insekty. Cwaniaczki momentalnie odskoczyły od niego na boki, a on ruszył w stronę ulicy, nie zamierzał marnować z nimi więcej czasu. Zza siebie słyszał jeszcze lamentowanie lodziarza, i jak kilka osób stara się pomóc ustawić mu furgonetkę tak, by ponownie dotykała kołami ziemi. Był w coraz lepszym nastroju. Udało mu się zarobić trochę pieniędzy, teraz przydałoby się jeszcze zrobić jakąś zadymę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Sro Paź 01, 2014 11:48 am

Ichiro nie rozpoczął dnia dość dobrze. Kac męczył go niemiłosiernie po całonocnej imprezie z dziewczynami. Nawet nie pamięta, czy wszystkie wyszły z domu przed nim, czy może leżą jeszcze gdzieś w domu. Nie obawiał się, czy coś ukradną, ponieważ nie miał w domu zbyt wielu cennych rzeczy. Wszystko nosił raczej przy sobie, czyli karty i gotówkę, zaś reszta była ukryta w jego tajnym skarbcu. O ból głowy przyprawiało go jednak to, co dochodziło zza baru, czyli ten cały gwar i okrzyki ludzkie. A trzeba przecież dodać, że jest dopiero jedenasta nad ranem. Japończyk sączył właśnie drugie piwo, która miało mu pomóc zwalczyć kaca, a obok leżały także kanapeczki z ogórkiem kiszonym, szynką smażoną, papryczką jalapeno, cebulą, sałatą a także ostrym sosem jogurtowym. Uwielbiał takie smaki, oczywiście w połączeniu z piwem, którego zapewne spożywał więcej, niż jakikolwiek mieszkaniec tej cholernej Ameryki. Głosy z ulicy stawały się coraz głośniejsze i nieznośne, a Ichiro to coraz bardziej denerwowało, ponieważ takiego kaca już dawno nie miał. Łeb go co prawda nie bolał, suszyć też nie suszyło, ale nudności miał okropne, ledwo powstrzymywał się przed wyrzyganiem tego, co pił i jadł. Przynajmniej kac kupa go już nie męczyła. Miał zamiar zasnąć po jedzeniu i piciu, ale niestety nie było mu to dane. W końcu jednak zmęczony po nocy wstał i zdenerwowany skierował się w stronę wyjścia.
Nie miał jednak zamiaru wyjść drzwiami, a uderzył potężnie pięścią w ścianę, która posypała się jak domek z kart. Wyraźnie nie był w humorze i od razu zaczął wypatrywać tego, który robił taki hałas. Na początek ujrzał zgraję czarnoskórych... Cholera wie, kim byli i szczerze mówiąc, gówno to Ichira obchodziło. Zobaczył też przewróconą ciężarówkę z lodami... No i właśnie, poczuł ochotę na lody, więc pomógł lodziarzowi i reszcie ją podnieść. Nie było to ciężkie, ponieważ była raczej lekka, ale też nie mógł przecież od razu pokazać tego, jaką siłą dysponuje, więc po prostu trochę jej reszcie "dołożył. Po wszystkim poprosił właściciela o podwójne lody, po czym zapytał go o to, kto to zrobił. Wtedy odpowiedział, jednak jedzenie lodów całkowicie go pochłonęła. Dlatego właśnie poprosił, aby powtórzył i wtedy spojrzał na jakiegoś wielkiego typa, która szedł w stronę ulicy. Wtedy też rzucił w jego stronę:
Hej! Ty góro mięsa! do ciebie mówię! Nie uważasz, że przydałoby się przeprosić tego pana, za to co zrobiłeś?! Trochę pokory, kafarze!
Wiedział, że nie należy do najmilszych ludzi na globie i nawet nie starał się być jednym z nich, więc niespecjalnie przejął się tym, jak może to odebrać ta góra mięśni. Jeśli jednak doszłoby do walki, to niestety nie miał ze sobą swoich mieczy, a jedynie tanto schowane z tyłu spodni.
Powrót do góry Go down
Juggernaut



Liczba postów : 31
Data dołączenia : 16/09/2014

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Czw Paź 02, 2014 8:45 pm

Cain miał już się oddalić, nikomu nie wadząc, przynajmniej przez następne kilkanaście minut, ale oczywiście ktoś musiał się wtrącić. Słysząc słowa, które wykrzyczał za nim Ichiro, olbrzym zatrzymał się w miejscu. Przez chwilę stał nieruchomo, obrócony do zebranych plecami i nerwowa zaciskał palce swoich dłoni w pięści. Później odchylił głowę w lewo, i w prawo, tak, że kości jego karku głośno zatrzeszczały.
- Czy ja się przesłyszałem?! Jak mnie nazwałeś?! -
Juggernaut warknął z wściekłością i powoli odwrócił się w stronę zaczepnego samuraja. Zmarszczył brwi dokładnie mu się przyglądając. Później zerknął jeszcze na gości, którym Ichiro pomógł przy samochodzie, ale tamci chyba nie byli zbyt chętni do tego, żeby się z nim wykłócać. W końcu wziął głęboki wdech i ruszył w stronę Ichiro, głośno wypuszczając powietrze przez nozdrza, niczym rozdrażniony byk.
- Ty skośnooki zas@ańcu! Wiesz z kim rozmawiasz?! Gdybym podnosił, każdy samochód, który przewracam w tym mieście, połowa ludzi z zakładów pomocy drogowej straciłaby robotę! -
Wielkolud zwolnił krok i zatrzymał się jakieś dwa metry przed azjatą. Mierzył ponad dwa metry wzrostu, więc popatrzył na "rozmówcę" z góry. Zastanawiał się czy tamten jest szalony, czy faktycznie nie wiedział z kim rozmawia. Jakby nie patrzeć Juggernaut ostatnie kilka lat przesiedział w więzieniach lub za granicą, więc jego zła sława nieco przygasła, nie budził już takiego postrachu jak kiedyś, gdyż nie był tak rozpoznawalny, a jego miejsce w mediach z pewnością zajęło pokolenie młodszych super-złoczyńców-celebrytów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Czw Paź 02, 2014 9:26 pm

Wielkolud popędził w stronę Ichira, wcześniej jednak powiedział, że gdyby musiał podnosić każde auto, jakie przewróci, to pół roku by to robił, czy jakoś tak. Za bardzo dyszał i w ogóle, by bohater dobrze zrozumiał. Nie przejął się tym jednak zbytnio i zignorował. Wolał się skupić i być gotowym na ewentualny atak kafara. Po chwili jednak ten zwolnił i to dość szybko, by zatrzymać się przed Ichirem i spojrzeć mu prosto w oczy. Ichiro nie pozostał bierny i podniósł głowę wyżej tak, aby mógł mu spojrzeć prosto w ślepia. Nie robił olbrzym na nim wrażenia. Miał już do czynienia z podobnymi. Mowa oczywiście o charakterze i pewności siebie, zbytniej zresztą. Chociaż raz walczył nawet z podobnym gabarytowo gościem, nie wiadomo, czy był tak silny jak ten, ale na pewno bardzo silny. W tym jednak momencie liczyła się walka psychologiczna, która była raczej po stronie półboga, niż olbrzyma.
Ichiro dalej patrzył w oczy wielkoluda i nie śpieszył się do jakiejkolwiek akcji, ponieważ nie wiadomo, na co stać skurczybyka, no i nie ma powodów, by przerodziła się ta sytuacja w rękoczyny. Przynajmniej dla Ichira nie był to moment na walkę, do której nie ma podstaw o powodów.
Powrót do góry Go down
Hatman



Liczba postów : 15
Data dołączenia : 02/10/2014

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Sob Paź 04, 2014 10:48 am

Cynk od informatora okazał się prawdziwy, Juggernaut naprawdę pojawił się na Bronxie. Gdy dojechałem na miejsce taksówką, olbrzym właśnie popisywał się przed miejscowymi podnosząc furgonetkę z lodami. Zapłaciłem za kurs po czym wyleciałem z taryfy w stronę zaparkowanego samochodu, który miał stanowić mój punkt obserwacyjny. Przyjeżdżając tu miałem nadzieję, że osiłek urządzi demolkę i zwabi na miejsce jednego z miejscowych trykociarzy. Ku mojemu rozczarowaniu, nie pojawił się ani Spiderman, ani Daredevil, ani nawet żałosny patrol policji. Cholera, znów mam pecha. Jak mam prowadzić dochodzenie w sprawie sekretnej tożsamości Pająka skoro nawet na oczy go nie widziałem?
Juggernaut w końcu skończył swoje popisy po czym odebrał pieniądze za wygrany zakład. Już myślałem, że to koniec atrakcji kiedy nagle pojawił się jakiś Japoniec. Wyglądał na mocno wkurzonego. Pomógł miejscowym postawić furgonetkę na koła, po czym zamówił porcję lodów. Gdy zauważył odchodzącego bez pośpiechu olbrzyma w kulistym hełmie, krzyknął za nim sypiąc nieprzyjemnymi epitetami.
Oho, właśnie sobie wykopałeś grób żółtasie, pomyślałem obserwując całą scenę zza samochodu. Wyciągnąłem telefon i włączyłem nagrywanie. Przy odrobinie szczęścia CNN odkupi materiał o zmasakrowanym Azjacie.
Juggernaut wyglądał na zszokowanego. Chyba nie często ktoś w tak otwarty sposób rzucał mu wyzwanie. Podbiegł wściekły do Japończyka. Ku mojemu zaskoczeniu nie zaatakował jednak lecz zmierzył go wzrokiem. Azjata dziarsko stał w miejscu i nawet nie drgnął. Ma koleś jaja, trzeba mu to przyznać. Albo jest głupi i szalony. Po chwili do głowy przyszła mi pewna myśl.
Wyskoczyłem zza samochodu i podbiegłem w stronę olbrzyma i jego żółtego przyjaciela.
- Hej Juggernaut! Tak do ciebie mówię kolego! Widzę, że cierpisz na deficyt gotówki. Miałbym dla ciebie pewną propozycję, nieźle możesz na tym zarobić! Ty skośnooki też zresztą mógłbyś się przydać, szukasz najwyraźniej zaczepki, więc robota na pewno ci się spodoba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juggernaut



Liczba postów : 31
Data dołączenia : 16/09/2014

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Sob Paź 04, 2014 3:51 pm

Juggernaut zacisnął zęby z wściekłości kiedy azjatycki nieznajomy zaczął patrzeć w jego oczy. Facet naprawdę musiał być ostrym psycholem, albo samobójcą. Cain postawił krok do przodu i już miał wziąść zamach pięścią by rozkwasić japończykowi twarz, kiedy dotarł do niego dziwny zapach. Po chwili udało mu się go zidentyfikować, facet cuchnął gorzałą, potem i innymi bliżej niezidentyfikowanymi, a zarazem nieprzyjemnymi rzeczami, które zsumowane dostarczały aromat zapijaczonego menela. Na twarzy Jugg'a wykwitł grymas niezadowolenia.
- Kur@a człowieku, coś ty chlał? Nie słyszałeś o prysznicach? -
Wybełkotał, ponieważ zasłonił usta dłonią, którą przed chwilą chciał przyłożyć Ichiemu. W tym samym momencie swoją obecność ujawnił kolejny facet. Juggernaut odwrócił się przez ramię i zauważył mężczyznę w kapeluszu, który wykrzykiwał coś na temat oferty pracy. Gość wydawał się podejrzany, może przez kapelusz, który dodawał mu mrocznego uroku, a może przez fakt, że nie na codzień ktoś składał superzłoczyńcą tego typu oferty wydzierając się na zatłoczonej ulicy. Tylko czekać, aż całą trójkę zgarną gliny.
- Nie widzisz, że teraz rozmawiam?! -
Odkrzyknął nie za bardzo wiedząc już teraz, któremu z nich ma większą ochotę przyłożyć. Potem znów spojrzał na Ichiro i pogroził mu palcem.
- Masz jaja koleś, albo jesteś totalnym kretynem, który nie wie z kim zadziera. Twoje szczęście, że jestem na warunkowym. Następnym razem przykopię ci w #upę tak mocno, że wylądujesz w New Jersey. -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Sob Paź 04, 2014 4:13 pm

Wielkolud wydawał się jednak mniej groźny niż wyglądał, w dodatku był na warunkowym, co z jednej strony go nie dziwiło, ale z drugiej już tak, gdyż jak taki olbrzym może się bać więzienia? Chyba, że był już w jakimś specjalnym? Cholera go wie, recydywę miał już na pewno. No i miał rację co do tego, że Ichiro nie pachniał dziś zbyt ładnie. Nie wziął niestety prysznica, zanim wyszedł, a w dodatku ciuchy były wczorajsze. Nic w sumie w tym dziwnego, ponieważ po imprezie nawet nie był w domu, tylko od razu udał się do pubu na śniadanie i poranne piwo z gorzałą. Kafar miał już uderzyć Ichira, chociaż ten był całkowicie na to gotowy. Wiedział, że ma przewagę, jeśli gość bazuje tylko i wyłącznie na sile fizycznej. Też chciał atakować, jednak ich małą pogawędkę przerwał pewien mężczyzna w kapeluszu, który pieprzył coś o jakiejś pracy. Ichiro nie był w nastroju na takie żarty, kasy miał od cholery, więc ona nie jest dla niego problemem. Ale za to problemem tego gościa mogą być zaraz połamane nogi i ręce. Japoniec puścił tą gadkę mimo uszu i skupił się na olbrzymie. Szybko mu zresztą odpowiedział:
- To raczej Ty nie wiesz, z kim zadzierasz, chłopie. Pamiętaj, by nie oceniać ludzi po wyglądzie, dobrze na tym wyjdziesz, a może i trochę pokory załapiesz.
Powrót do góry Go down
Hatman



Liczba postów : 15
Data dołączenia : 02/10/2014

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Sob Paź 04, 2014 5:04 pm

Juggernaut wydawał się bardziej zainteresowany awanturą z żółtkiem niż propozycją Hatmana. Azjata również zignorował detektywa, obaj kontynuowali swoją kłótnię.
Hatman westchnął, poprawił kapelusz po czym usiadł na krawężniku. Uniósł telefon znów włączając nagrywanie.
- Dobra panowie, jak już skończycie się bić będę tu na was czekać - powiedział William czekając na dalszy rozwój wypadków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juggernaut



Liczba postów : 31
Data dołączenia : 16/09/2014

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Nie Paź 05, 2014 10:42 am

Mężczyzna w kapeluszu najwyraźniej wyluzował i postanowił poczekać, aż skończą załatwiać swoje sprawy. To w pełni usatysfakcjonowało Juggernauta, nie lubił bowiem pozostawiać niedokończonych spraw. Ichiro w tym czasie nadal prawił mu morały, co tylko jeszcze bardziej działało olbrzymowi na nerwy.
- Zaczynasz mnie wkurzać pokurczu... -
Mruknął powoli odwracając głowę z powrotem w stronę Japończyka. Miał wrażenie, że jeśli facet nie dostanie lekkiego łupnia, to po prostu się nie zamknie i dalej będzie chciał mieć ostatnie słowo. Doszedł jednak do wniosku, że nie ma sensu zabijać go z tak błahego powodu. Zwłaszcza, że około było pełno świadków. Morderstwo w biały dzień zapewne ściągnęłoby mu na głowę Avengers, Fantastyczną Czwórkę, Pajęczaka, czy innych frajerów, z którymi może i by sobie poradził, ale wyrok ciągnąłby się za nim przez kolejne lata, a przecież obiecał sobie, że będzie działać dyskretnie i z rozwagą, tak by znowu nie trafić do pudła, a znając upierdliwość i liczebność obrońców sprawiedliwości, prędzej, czy później by go dorwali, zwłaszcza, że nie posiadał aktualnie żadnych sojuszników. Nie mniej Ichiro zasługiwał na nauczkę, dlatego też kiedy tylko Juggernaut odwrócił twarz w jego stronę, z całej siły klasnął w dłonie. Uderzenie było tak potężne, że huk jaki przy nim powstał wybił szyby w kilku zaparkowanych obok samochodach, a w stronę stojącego półtora metra dalej Ichiro, pomknęła potężna, powietrzna fala uderzeniowa, powstała z siły z jaką nastąpiło zderzenie jego rąk. Siłę uderzenia można było porównać do trwającego ułamek sekundy huraganu, fala tego typu zawsze, gdy ją stosował zmiatała wszystko co miała na swojej drodze, od śmieci walających się po ulicach, na ludziach i samochodach kończąc.
- Spływaj... -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Nie Paź 05, 2014 1:23 pm

Wielkolud wyraźnie zrobił zdenerwowany i zirytowany, ale także coraz bardziej irytował Ichira. Może gdyby nie kac, to lepiej by to zniósł, ale niestety, taka sytuacja. Po chwili kafar uniósł ręce i klasnął nimi. Stworzył tym samym falę uderzeniową, chociaż zdecydowanie o mniejszej mocy niż myślał. Chciał nią zapewne zdmuchnąć Azjatę, ale wyraźnie się przeliczył. Owszem, na zwykłych ludzi podziałało, jednak na twardo stojącym Ichirze nie zrobiło to żadnego wrażenia. Posturą może nie imponował, bo nie był na tyle wysoki co kafar, nie mówiąc już o napakowaniu mięśniami. W przypadku półboga nie miało to jednak żadnego znaczenia. Nie mogli się z nim równać zwykli ludzie, pod żadnym względem fizycznym. Nawet kafar górował nad nim pewnie tylko siłą i wytrzymałością. Ichiro mógł to zakończyć, przynajmniej w jego mniemaniu, bardzo szybko i raczej boleśnie dla goryla, jednak wiedział, że walka tutaj mogłaby przynieść dużo więcej szkód, niż korzyści.
Fala uderzeniowa raczej przeszła "obok" naszego bohatera, zostawiając jednak zwykłych ludzi na ziemi. Opuścił tylko na chwilę głowę, by poprawić fryzurę, po czym znów stanął prosto i powiedział:
Jeśli to wszystko, to dajmy sobie spokój, Andrzej.
Powrót do góry Go down
Hatman



Liczba postów : 15
Data dołączenia : 02/10/2014

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Nie Paź 05, 2014 2:28 pm

Gdy Juggernaut klasnął w te swoje wielkie jak głazy łapska, po ulicy rozeszła się fala uderzeniowa, która przypominała przez chwilę jakiś huragan. Nawet, William, który siedział na krawężniku za plecami olbrzyma poczuł moc a kapelusz pewnie zwiałoby mu z głowy, gdyby w ostatniej chwili go nie przetrzymał.
Kilku pechowców znajdujących się niedaleko epicentrum fala trafiła rzucając nimi o ziemię. Nie to jednak zwróciło uwagę detektywa. Azjata dalej dziarsko stał w miejscu a fala nawet nim nie drgnęła o centymetr.
Cholera, pojawił się chyba nowy twardziel w mieście, pomyślał William po czym spojrzał na ekran telefonu komórkowego by upewnić się, że wszystko nagrał. Ciekawe czy J.J Jameson zapłaciłby coś za taki materiał. Pewnie niewiele, w Nowym Jorku zdarzały się już większe cuda i dziwy.
Japoniec zwrócił się do Juggernauta proponując by dał sobie spokój z kolejną nieudolną próbą pokazu swojej siły. Jako, że William rzadko kiedy potrafił trzymać język za zębami krzyknął za olbrzymem
- Lepiej go posłuchaj stary! Nie wiem jak dla niego, ale dla ciebie to się źle skończy gdy zaczniesz rozwalać dzielnicę! Jak chcesz spuścić dzisiaj komuś łomot ponawiam moją propozycję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolverine



Liczba postów : 135
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Nie Paź 05, 2014 4:58 pm

Czarnoskórzy gapie przyglądali się całej scenie z ogromnym zaciekawieniem. Wszakże nieczęsto można było zobaczyć by ktoś nie spuszczał wzroku przed Juggernautem. A co dopiero stawiać mu czoło w słownym pojedynku, który niewątpliwie może się zakończyć potyczką.
Dlatego też Murphy nie był jedyną osobą, która przyglądała się całej scence z wyciągniętym przed siebie telefonem komórkowym. Ludzie, którzy spokojnie spędzali dzień i przechadzali się ulicami, przystawali by popatrzeć a w oknach budynków można było dojrzeć twarze, obserwujące zajście zza szyb.
Kiedy jednak do dwójki nadludzi dołączył mężczyzna w kapeluszu, gapie wyraźnie się zdziwili. Oczy otworzyły się szerzej a niektórzy zrobili parę kroków w tył, spodziewając się nieuchronnego nieszczęścia, które miało spotkać Hatmana. Każdy szanujący się bandzior, a tych na Bronxie było paru a kilku z nich chowało się w tłumie, znało Juggernauta i jego reputację. Reputację, która jednoznacznie wskazywała że William zaraz podzieli się na kilku nowych Williamów.
O dziwo tak się nie stało. Najwyraźniej Cainowi niezbyt spodobał się pobyt w więzieniu. Nie było innego wytłumaczenia na fakt, że Hatman jeszcze nie zmierzał w kierunku orbity ziemskiej. Cóż, głupi ma zawsze szczęście.
Niestety, nieuniknionym było by Marko zaczął tracić cierpliwość, która nie była jego mocną stroną. Klaśnięcie wywołało potężną falę uderzeniową, która zmiotła z nóg wszystkich którzy znajdowali się w zasięgu rażenia. Razem z Ichirem, który poszybował metr do tyłu, upadając na plecy. Ludzie postronni mieli to szczęście, że znajdowali się trochę dalej od Juggernauta, dlatego zwyczajnie poupadali na siebie. Pobliskie auta uniosły się lekko na dwa boczne koła przy akompaniamencie pękających szyb a śmieci, które leżały na ulicy odleciały na boki. Najgorzej w tej całej sytuacji wypadł Hatman, który jako zwykły człowiek znajdywał się nabliżej epicentrum fali uderzeniowej, czyli potężnych dłoni Caina. Miał farta (znowu), że siedział na krawężniku w przeciwnym wypadku mogło się to dla niego skończyc tragicznie. A tak przejechał do tyłu po chodniku na czterech literach przez odległość 3 metrów, zdzierając sobie spodnie i pośladki po czym zaczął się turlać, by niczym kula do kręgli wpaść w innych, leżących już gapiów. Kapelusz oczywiście został zdmuchnięty z jego głowy by udać się za telefonem komórkowym, czyli w bliżej niesprecyzowanym kierunku.



1 - pana Hatmana chciałbym grzecznie wyprosić z tematu. Wpadłeś w sam środek wątku rekrutacyjnego, który został wcześniej uzgodniony między mną a dwoma pozostałymi uczestnikami tego wątku.
2 - nie dostałem ani od Juggernauta ani od Ichiry wiadomości z pytaniem, czy Hatman może dołączyć do wątku, bo zakładam (a raczej mam nadzieję) że tak było. Na przyszłość informujcie mnie o tego typu sprawach.
3 - Kiedy dojdzie do fizycznej interakcji między postaciami, zapytajcie o zdanie MG. Oczywistym jest że Ichirę nijak obeszło to że jedna z najpotężniejszych postaci w uniwersum Marvela klasnęła w niego. Jeszcze nigdy nie spotkałem gracza, który by potrafił zachować się względem siebie obiektywnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hatman



Liczba postów : 15
Data dołączenia : 02/10/2014

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Nie Paź 05, 2014 7:29 pm

- Niech to szlag - zaklął William sycząc z bólu. Na szczęście obejdzie się bez szwów, ale kostki lodu na pewno się przydadzą na pozdzierany tyłek. Nowiuśki telefon leżał rozbity, całe szczęście, że chociaż kapelusz ocalał. William podniósł się ciężko z ziemi, chwycił kapelusz i zaczął uciekać. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że nagabywanie kogoś takiego jak Jaggernaut było idiotycznym pomysłem. Jeśli tych dwóch zacznie się teraz tłuc na poważnie lepiej być jak najdalej stąd.
William popędził w stronę postoju taksówek, ostatnia jednak odjechała mu z przed nosa. Będę musiał wracać metrem, pomyślał zdenerwowany po czym ruszył w kierunku najbliższej stacji by wrócić do biura. Z telewizji pewnie się dowie w ilu kawałkach skończył swój żywot ten bezczelny Japończyk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juggernaut



Liczba postów : 31
Data dołączenia : 16/09/2014

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Pon Paź 06, 2014 7:19 pm

- Ha!!!!!!!! -
Juggernaut zakrzyknął radośnie widząc jak Ichiro wywrócił się na plecy. Miał szczerą nadzieję, że go to zabolało. W pierwszym odruchu miał zamiar do niego doskoczyć i zasypać gradem ciosów, lub skakać po nim buciorami tak długo, aż przebije go przez betonowe podłoże do stacji metra. Zrezygnował jednak z tego pomysłu, nie było sensu wykończać leżącego. Ten wredny i zadziorny japoniec, mógł dostarczyć mu jeszcze sporo rozrywki, a rozwałka była jak powszechnie wiadomo ulubioną jego rozrywką... Dlatego też Marko szybkim krokiem odszedł od leżącego na ziemi Ichiro, dając mu czas by ten się pozbierał.
- Zrób mi zdjęcie! -
Zakrzyknął żartobliwie do, któregoś z gapiów, który nagrywał całe zajście telefonem komórkowym i uniósł jedną z rąk napinając przy tym pokazowo gigantyczny biceps. Drugą ręką złapał z kolei za latarnie uliczną i szarpnął ręką łamiąc ją w pół. Iskry wysokiego napięcia wystrzeliły z przerwanych kabli, kiedy olbrzym przywłaszczył sobie część latarni. Znów obrócił się w stronę Ichiro trzymając latarnię w jednej ręce i z wesołym uśmiechem lekko stukał nią o drugą, otwartą dłoń.
- Co prawda gwiazdka dopiero za dwa miesiące, ale Święty Jugg'ołaj rozdaje rózgi już od października! -
Czekał teraz na ruch Ichiro, w pełnej gotowości. W przypadku, gdyby ten postanowiłby kontynuować walkę i zbliżył się na odpowiednią odległość, Juggernaut zamierzał przywalić mu latarnią niczym pałkarz drużyny baseball'owej uderzający w piłkę, i posłać go gdzieś w siną dal.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Sro Paź 08, 2014 9:10 am

No cóż, fala okazała się za mocna i powaliła lekko Ichira, na co sam się zdziwił. Nie wiedział, że można takową stworzyć samym klaśnięciem. Nigdy nie spotkał się z takim czymś, ani nie słyszał o takiej możliwości. No, ale cóż, widać jeszcze wielu rzeczy w życiu nie widział i wciąż się musi uczyć. Półbóg nigdy nie reagował impulsywnie, nigdy nie atakował bez chociaż szybkiej kalkulacji. Na razie nie wstawał, a patrzył, co zrobi wielkolud. Ten podszedł, wyrwał lampę i czekał wyraźnie na kolejny ruch Ichira. Ten miał już mały plan, w dodatku sytuacja mu sprzyjała. Można powiedzieć, że kafar zrobił to, co chciał Ichiro. Kiedy kupa mięsa wzięła zamach, by uderzy japońca, ten szybkim ruchem ruszył na niego. Nie jednak z atakiem, a dywersją go poprzedzającą. Jego zamiarem była zamiana we mgłę w momencie ataku Juugernauta i pojawienie się dwa metry z nimi, powracając wtedy do normalnej postaci. Następnym krokiem miło być potężne kopnięcie z rozbiegu(z tych dwóch metrów), wprost na dolną część kręgosłupa tej góry mięśni. Nie miał w końcu ze sobą broni, więc musiał zdać się tylko na swoją walkę wręcz, która, choć była na najwyższym poziomie, to niewiele znaczyła przy tym gościu.
Powrót do góry Go down
Wolverine



Liczba postów : 135
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Pią Paź 10, 2014 3:15 pm

Przez parę chwil nie było żadnego dźwięku prócz alarmów samochodowych wszystkich pojazdów, które znajdywały się na ulicy. Dopiero potem, oszołomieni ludzie doszli do siebie i zaczęli pierzchać na wszystkie kierunki, między innymi Hatman. To znaczy, część tłumu podjęła takie kroki, inni wstali i usunęli się na z góry upatrzone pozycje skąd mogli bezpiecznie obserwować walkę. A przynajmniej tak im się wydawało, że są bezpieczni.
Jak widać było Juggernaut minął się z powołaniem wybierając drogę złoczyńcy zamiast zostać showmanem. Afroamerykanie, którzy podnieśli swoje komórki, które upuścili parę chwil temu wycelowali ich obiektywy w Caina, spełniając jego prośbę. Po minach niektórych z nich, można było wywnioskować że nie są pewni czy zostawanie tutaj było dobrym pomysłem, jednak swoisty dowcip Marko rozluźnił atmosferę, a gapie wybuchli gromkim śmiechem.
Kiedy Jugg wyrwał latarnię, najwyraźniej wywołał jakieś spięcie gdyż neony pobliskich sklepów zgasły. Po paru sekundach z jednego z okien wychyliła się babcia, która rzucając wyzwiskami, zbeształa Juggernauta za wyłączenie jej ulubionego serialu, po czym schowała się spowrotem do mieszkania całkowicie niezrażona tym, że mówiła do gigantycznego mutanta, który trzymał w dłoniach latarnię.
Tymczasem z ziemi podniósł się Ichiro. Może i Marko był na tą chwilę ulubieńcem tłumu, jednak Japończyk wiedział że to nie doping wygrywa walki a przebiegłość i dobry plan działania.
Dlatego gdy doszło do ponownej konfrontacji, nie został zaskoczony przez Caina. Zamieniając się w powietrze, zmaterializował się za plecami Juggernauta prześlizgując po jego ciele niczym przyjemny wietrzyk, który sam mutant mógł poczuć. Zgodnie ze swoimi założeniami, pojawił się dwa metry za plecami swojego oponenta jednak po chwili ta odległość znacznie się zwiększyła. Wynikało to z tego, że Juggernaut był znany z tego, że kiedy się rozpędzi to nic nie jest w stanie go zatrzymać. Jednak ten medal miał dwie strony, a to była ta druga. Cain po smagnięciu latarnią powietrza, nie wytracił siły włożonej w cios na ciele Ichiry, dlatego ten pęd popchnął go do przodu zmuszając go by zrobił parę kroków. W ten sposób, dystans między nimi zamiast dwóch metrów wyniósł osiem.
Jednak to nie przeszkadzało Japończykowi, wręcz przeciwnie. Miał większy odcinek by się rozpędzić i ruszył gdy się zorientował że jego przeciwnik ma problemu z wytraceniem prędkości. Z impetem uderzył go w krzyż, jednak wybrał kombinację, która była chyba najmniej skuteczna. Mógł zaatakować jego żebra, nogi czy cokolwiek innego jednak wybrał plecy. Jedyne co osiągnął to to, że Jugg postąpił jeszcze kilka kroków do przodu, miażdżąc pod stopami samochód i wchodząc na chodnik. Ludzie którzy stali na nim pierzchli na boki a z tłumu dało się słyszeć przekleństwa pod adresem obu walczących, prawdopodobnie wypowiedziane przez właściciela zniszczonego pojazdu.
Ichiro po wyprowadzeniu kopnięcia, odbił się jeszcze do oponenta i pięknym saltem do tyłu wylądował miękko na nogach. Juggenaut natomiast opierając się o budynek do którego się zbliżył, odwrócił się szybko w kierunku Japończyka nie dając mu kolejnej szansy zaatakowania jego pleców. Wojownicy stali oddaleni od siebie o pięć metrów. Co dalej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juggernaut



Liczba postów : 31
Data dołączenia : 16/09/2014

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Pon Paź 13, 2014 7:37 pm

- Sprytne!!! -
Krzyknął rozbawiony Juggernaut kiedy już zdeptał przypadkowy samochód jakiegoś Nowojorczyka i zdołał zatrzymać się w miejscu. Odrzucił swoją latarnio-pałkę na bok, potem zszedł ze zdeptanego samochodu i wziął go w łapy, podnosząc jakby chciał z niego zrobić kolejną broń.
- Potrafisz rozpływać się w powietrzu... Jeśli rzucę w ciebie samochodem, pewnie znowu to zrobisz co? Hmm... pozytywnie mnie zaskoczyłeś, ale jesteś za słaby by zrobić mi krzywdę. Możemy tak się bawić przez pół dnia, chyba, że przyznasz, że jestem największym koksem na tej dzielnicy i się poddasz... No chyba, że chcesz, żebym wymyślił jakiś sposób jak cię załatwić w tej nietykalnej postaci... -
Juggernaut mruknął z niezadowoleniem i zaczął się za czymś rozglądać. Nie był taki głupi za jakiego niektórzy go brali. Trzymał w potężnych łapach samochód, by w razie potrzeby przywalić nim Ichiro, ale chwilowo nie atakował, ewentualnie szukał jakiejś lepszej broni.
- O wiem, powietrze spala się w wysokiej temperaturze.... Widział tu ktoś cysternę z benzyną?! Albo pożyczy ktoś butle z gazem! -
Krzyczał w stronę zebranych gapiów jakby mając nadzieję, że znajdzie się wśród nich jakiś psychopata, który udzieli mu wskazówek na temat znajdujących się w najbliższej okolicy substancji wybuchowych. Miał przeczucie, że w ten sposób może i nie zabije Ichiro, ale napewno przypiecze mu tyłek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Wto Paź 14, 2014 11:33 am

Potężny kopniak w plecy nie odniósł takiego skutku, jaki chciał Ichiro, co ogromnie go zdziwiło. Nie sądził, że facet jest aż tak twardy i odporny na ciosy, tym bardziej jego. Nieskromnie mówiąc, mógł należeć do jednych z najsilniejszych ludzi i kosmitów we wszechświecie. Tu jednak stoi typ, który ledwo poczuł jego kopnięcie z rozbiegu. No, ale cóż, świat jest pełen niespodzianek i tutaj mamy pierwszą z nich. Ichiro mocno musiał się zastanowić, jak zaszkodzić mężczyźnie, co jednak nie będzie łatwe. Wręcz przeciwnie, bez broni może raczej tylko się bronić i unikać ataków, ewentualnie poszukać okazji i uderzać w czułe miejsca, co jednak proste nie będzie. Jedną okazję już zmarnował, kolejnej może nie być.
Nagle mężczyzna zaczął rechotać i pochwalił Ichira, jednocześnie zapewniając, że nie ma z nim szans. Trochę to wkurzyło Japończyka, jednak trzymał nerwy na wodzy, wie, że działanie pochopne nie jest w tej sytuacji korzystne i lepiej wyczekiwać okazji. Juggernaut odkrył, że Ichiro może zmieniać się powietrze, co nie było trudne, jednak czy miał rację?
Kiedy wielkolud pytał o benzynę, Ichiro zwyczajnie wyprostował się i zaczął powoli rozciągać, jednocześnie mając dalej oko na kafara. Postanowił także nie odpowiadać na jego zaczepki, nie miał ochoty ani humoru na to.
Powrót do góry Go down
Wolverine



Liczba postów : 135
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Wto Paź 14, 2014 8:46 pm

Jugg może i był sprytniejszy niż wyglądał, ale na pewno nie dużo sprytniejszy. Przecież ten stereotyp o nim, dawał mu swoistą przewagę. Po co uświadomił Ichirę że potrafi składnie myśleć i wytoczył cały monolog na ten temat, zamiast przeprowadzić go w myślach?
Nieważne. To co się w tej chwili liczyło to pojedynek między tą dwójką, który... nie był zbyt dynamiczny. Jak dotąd opierał się na jednym schemacie - wymiana ciosów i przerwa. Zamiast ciągłej choreografii zniszczenia i walki, widzowie mieli wrażenie jakby ktoś przewijał taśmę, pauzował i znowu przewijał.
Niestety, wśród tłumu nie znalazł się śmiałek który wyciągnąłby do Caina pomocną dłoń. Może i mu kibicowali ale to nie byli fani od serca, gdy padło pytanie ze strony ogromnego mutanta, nagle stracili zainteresowanie gigantem i poczęli się rozglądać na boki bądź podziwiać czubki swoich butów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juggernaut



Liczba postów : 31
Data dołączenia : 16/09/2014

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Nie Paź 19, 2014 9:30 am

Mężczyzna skrzywił się z niezawodoleniem kiedy nikt nie wskazał mu położenia materiałów wybuchowych. Westchnął więc ciężko zgniatając trzymany w rękach samochód w kulkę. Potem podrzucił go sobie i kopnął wysyłając w niebo, mając świadomość, że ten spadnie kilka kilometrów dalej.
- Poczekaj tu chwilę, zaraz wracam. -
Odezwał się do japończyka, który najwyraźniej nie miał zamiaru go atakować, i jedynie stał na ulicy jak kołek. Juggernaut zaczął się powoli oddalać, rozglądając za cysterną benzyny lub stacją benzynową. Powinien znaleźć takie miejsce w nie więcej jak dziesięć, czy piętnaście minut. W końcu byli w środku miasta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Nie Paź 19, 2014 11:33 am

Jak się okazało, nikt nie był chętny pomóc kafarowi. Widać wiedzieli, że nic dobrego z tego nie wyniknie, albo po prostu nie mieli tego, co chciał. Ichiro niespecjalnie się tym przejął, wolał wrócić do baru i zjeść resztę śniadania, popijając browarem. Kiedy Jugg odszedł, Japończyk wrócił do baru i do swojego porannego kacingu. Oczywiście pamiętał o tym, co powiedział wielkolud, że zaraz wróci, więc pozostawał czujny przez cały czas. W końcu nie mógł dać się zaskoczyć tak wielkiemu gościu. Będzie pewnie słychać jego krok, i pewnie nie tylko, w końcu należał raczej do tych głośnych, którzy rozpętują aferę, a nie wplątują się w nią. Wiedział też, że cokolwiek by się nie stało, jakkolwiek by się ta sytuacja nie rozwinęła, to jest raczej w gorszej pozycji. Gość wydaje się niezniszczalny i potwornie silny, więc nawet dla Ichira ta walka byłaby bardzo ciężka do wygrania, o ile w ogóle możliwa.
Kiedy podszedł do baru poprosił o kolejną porcję jego ulubionych kanapek, ogórków kiszonych i piwa. Wiedział, że dopiero po tej porcji wróci do pełni formy i kac powinien zniknąć. Kac kupa też już została wydalona, więc wszystko zmierzało w dobrym kierunku...
Powrót do góry Go down
Juggernaut



Liczba postów : 31
Data dołączenia : 16/09/2014

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Sro Paź 22, 2014 6:00 pm

Juggernaut nie mógł znaleźć w okolicy, ani cysterny z benzyną, ani stacji benzynowej. Zawiedziony postanowił więc wrócić na miejsce niedawnej walki, nie za bardzo mając jednak pojęcie co miałby tam dalej robić. Na szczęście po drodze zauważył restaurację KFC, zaszedł więc do niej zamawiając dwa mega kubełki pikantnych skrzydełek i po chwili, zaopatrzony w prowiant ruszył w drogę powrotną. Zanim wrócił na miejsce zjadł już jedną czwartą swoich kurczaków, znacząc swoją drogę śladem z poobgryzanych kostek rozrzuconych po chodniku. Na miejscu nie zauważył japońca, nie był świadomy tego, że Ichiro poszedł do baru, żeby wypić piwo, więc uznał, że tamten po prostu zwiał. Rozejrzał się jeszcze kilka razy, wzruszył ramionami i przysiadł sobie na krawężniku, gdzie zamierzał dokończyć posiłek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Czw Paź 23, 2014 11:23 am

Ichiro dalej spokojnie siedział i dojadał swój drugi dziś posiłek, a właściwie pierwszy, tylko przez wielkoluda musiał go przerwać, a także kończył drugie piwko, jasne i słabsze oczywiście, w końcu mamy ranek. Cieszył się, że mają tutaj niemieckiego Bitburgera, bo amerykańskie browary nie są zbyt dobre, gorsze nawet od belgijskich, których nie cierpiał, a które cieszyły się tak ogromną renomą na świecie. Tak samo nie przepadał za azjatyckim browarami, które w smaku nie powalały, a i w procenty były ubogie. Takie można pić tylko z rana. Niemieckie zaś można o każdej porze dnia i nocy, ponieważ są po prostu wyborne. No, ale nie wszystko trwa wiecznie. W końcu dopił browarka i dojadł ostatnie kanapeczki. Wstał wtedy od baru, podziękował za posiłek i zostawił około 20 dolarów napiwku dla kelnerki i 10 dla barmana, puszczając przy tym do niej oczko, bo była naprawdę śliczna. Nie zdążył jednak zobaczyć jej reakcji, bo usłyszał stąpanie i lekkie trzęsienie z dworu. Domyślił się wtedy, że kafar musiał wrócić. Japończyk westchnął tylko wtedy zawiedziony i powoli wyszedł z baru. Ujrzał wtedy wielkoluda siedzącego na krawężniku i zajadającego kurczaki. Młody Azjata zdziwił się wtedy, gdyż nie rozumiał, jak amerykanie mogą się tak żywić już z samego rana, w dodatku w takiej ilości. Owszem, sam pochłaniał dużo kanapek, ale były one bogate we wszystkie witaminy. Piwa z kolei nie pił co ranek, tylko na kaca. W końcu, jako półbóg, dzięki swojej regeneracji i odporności, nie umrze śmiercią naturalną.
Wracając jednak do Juggernauta, Ichiro postanowił się odezwać jeszcze do niego, choć miał nadzieję, że jednak da mu spokój i pozwoli odpoczywać po nocy. Jak widać, tak się jednak nie stało:
- Ech, jednak wróciłeś, co? Nie możesz sobie odpuścić i dać mi spokojnie odpoczywać po nocy? Mówiąc to znów westchnął drapiąc się po głowie. Zdecydowanie miał już dość tego wszystkiego i nie był w najlepszym humorze.
Powrót do góry Go down
Juggernaut



Liczba postów : 31
Data dołączenia : 16/09/2014

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Sob Paź 25, 2014 1:14 pm

Juggernaut zerknął na pojawiającego się na horyzoncie japończyka spode łba. Nie odzywał się pierwszy i bacznie go obserwował, jednocześnie nie przerywając sobie objadania się kurczaków. Sprawa z jedzeniem wyglądała u niego dość specyficznie. Magiczny kryształ, który wrósł w jego ciało sprawiał, że Cain nie odczuwał głodu, i w jakiś niewytłumaczalny dla swojego właściciela sposób, magazynował w sobie kosmiczne energie, które zapewniały mu przeżycie, nawet jeśli nie jadł i nie pił niczego miesiącami. Trudno było więc powiedzieć, że Jugg zamierzał pochłonąć dwa kubełki kurczaków z głodu, robił to raczej dla smaku, dodatkowo fakt, że ważył ponad dwieście kilogramów sprawiał, że taka ich ilość raczej mu nie zaszkodzi... zresztą nawet jeśli, to nie należał do typów, którym przeszkadzałby fakt, że z przeżarcia porzyga się na środku ulicy.
- Zacznijmy od tego, że nigdzie się nie wybierałem... Od dzisiaj to moja ulica, i każdy kto po niej chodzi musi mi odpalić... hmm, powiedzmy, że dolara. Chociaż nie, nie każdy. Dla tych, którzy tu mieszkają zrobię promocję na ćwierć bucksa, trzeba zachowywać dobre stosunki z sąsiadami, huh... -
Wielkolud jeszcze przez chwilę zażerał się kurczakami i rozmyślał o swoich planach biznesowych, aż nagle stracił apetyt. Wstał i odrzucił pudełko z niedojedzonymi kurczakami, prawdopodobnie posyłając je gdzieś na niską orbitę okołoziemską. Później beknął, tak głośno, że wypłoszył gołębie w całej okolicy i stanął przodem do Ichiro.
- A ty czego tu znowu szukasz? Mało ci obrywania latarnią? -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Today at 4:57 am

Powrót do góry Go down
 
Bronx - Ulice
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Bronx - Ulice
» Ulice NYC
» Ulice
» Ulice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: