Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bronx - Ulice

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Juggernaut



Liczba postów : 31
Data dołączenia : 16/09/2014

PisanieTemat: Bronx - Ulice   Sro Paź 01, 2014 10:11 am

First topic message reminder :



Bronx – jeden z pięciu okręgów (boroughs) Nowego Jorku oraz hrabstwo (county) w stanie Nowy Jork. Bronx położony jest w północnej części miasta, głównie na stałym lądzie, choć obejmuje swoim zasięgiem także parę mniejszych wysp.

Bronx zamieszkuje głównie ludność pochodzenia latynoskiego (ponad 50%) i Afroamerykanie (ok. 35%). W 2010 roku Bronx liczył ok. 1 385 000 mieszkańców.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Wolverine



Liczba postów : 134
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Sob Paź 25, 2014 7:02 pm

Niestety panom nie było dane dokończyć pogawędki, gdyż z daleka dał się słyszeć sygnał pojazdu uprzywilejowanego, którym okazał się radiowóz wjeżdzając z piskiem opon na ulicę gdzie znajdowali się Jugg i Ichiro.
Na ten widok większa część publiki zaczęła pierzchać między bloki, najwyraźniej nie mieli czystych sumień. Druga część publiki spokojnie odeszła uznając, że przedstawienie się skończyło by w rezultacie na ulicy zostało parę osób, które wciąż przyglądały się zajściu.
Tymczasem gliniarze nie zwracali uwagi na gapiów. Byli skupieni tylko i wyłącznie na ogromnej sylwetce Caina Marko. Lufy ich pistoletów też były na nim skupione.
- Rzuć kurczaka na ziemię! - krzyknął funkcjonariusz z wąsikiem. - Ręce do góry!- odezwał się znowu nieco piskliwym głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juggernaut



Liczba postów : 31
Data dołączenia : 16/09/2014

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Wto Paź 28, 2014 7:28 pm

Juggernaut uniósł drzwi ze zdziwienia, kiedy patrol policji zajechał na skwerek z piskiem opon, to był przysłowiowy "wjazd na pełnej k@#wie". Zdziwiła nie tylko ta brawura, ale też sama obecność policji. Nie przyjeżdżali tak długi czas, że myślał, że po prostu odpuścili sobie zgłoszenia o jego wybrykach, a jednak nie... widocznie po drodze były korki. Jugg wyrzucił więc resztki jedzenia na podłogę i pokazał Ichiro otwartą dłoń.
- Poczekaj tu chwilę, muszę coś załatwić. -
Następnie Marko odwrócił się przodem do grupy policjantów i z zadowoleniem wyszczerzył zęby, od dawna brakowało mu dobrej rozwałki. Policjanci mogli zapewne sądzić, że skoro do tej pory był spokojny to zapewne się podda, ale nic bardziej mylnego. Nagle wyrwał biegiem do przodu, i rozpędzając się pochylił głowę do tyłu, jednocześnie rozszerzając swoje wielkie łapy na boki.
- Z drogi frajerzy! -
Zawołał wesoło i niczym niepowstrzymana siła pędził w stronę radiowozu, zamierzając przywalić ze łba w sam środek jego maski i zmieść pojazd z powierzchni ziemi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Wto Paź 28, 2014 8:29 pm

Sytuacja wydawała się niezbyt ciekawa, policja przyjechała na miejsce zdarzenie, jednak mieli zając się tylko i wyłącznie Juggernautem, przynajmniej na to wskazywała ich reakcja. Ichiro pomyślał, że teraz to już koniec całej sytuacji i wielkolud da sobie spokój, by nie mieć większych problemów z prawem. Nic jednak bardziej mylnego. Zwrócił się do Japończyka, aby ten na niego poczekał. Wtedy już wiedział, że to jednak nie koniec "imprezy". Nie wiedział tylko, co ma z tym wszystkim zrobić, bo nie miał ochoty walczyć, z drugiej jednak strony nie mógł też zostawić policji na pastwę losu. Zdecydowanie nie mieli argumentów do zatrzymania go. Zresztą, on też miał ich niewiele, o ile w ogóle miał. Nagle kafar ruszył z kopyta na psiarnię. Można powiedzieć, że w tym była szansa Ichira, by powstrzymać Juggernauta. Był rozpędzony, a więc konkretny atak pod kolano mógłby go rozchwiać, a może i powalić na kolana.
Tak, właśnie tak zrobił. Ruszył po chwili na olbrzyma, a właściwie na jego tył, wyprowadzając kopnięcie z rozbiegu na zgięcie jego lewego kolana, uderzając swoją prawą nogą i jeśli uda się go powalić, uderzy potężnie z obrotu lewą nogą w jego lewe żebra. Jeśli jednak nie uda się go powalić, to wyprowadzi potężne kopnięcie w jego krok(przepraszam XD).
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator


Liczba postów : 3035
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Sro Gru 24, 2014 11:21 am

Jako że Rulk został przejęty, możemy kontynuować rekrutację do TB - ze mną jako sędzią.

***

Policjanci nie byli głupi; nie czekali na uderzenie, tylko w pierwszej kolejności rozpierzchli się na boki, rozstępując się przed mutantem. Woleli poświęcić służbowy samochód, aniżeli własne zdrowie czy życie - i słusznie. Dopiero umknąwszy z trasy szarży otworzyli do Juggernauta ogień; prawdę mówiąc po wyrazach ich twarzy łatwo można było stwierdzić, że robią to przede wszystkim dla zasady, a nie z nadzieją na sukces.
Dogonienie rozpędzającego się Juggernauta nie należało do najłatwiejszych zadań - a już szczególnie nie wówczas, gdy startowało się z opóźnieniem, jak miało to miejsce w przypadku Ichiro. Na szczęście półbóg był szybszy od zwykłych ludzi i udało mu się to osiągnąć - jednakże dopiero w momencie, gdy mutant uderzał już o radiowóz, a więc po szkodzie. Kopniak wymierzony w tył kolana wystarczył, aby Marko stracił równowagę, zachwiał się - ale nie upadł. Kolejny cios - w krocze - również osiągnął swój cel, jednakże na moment postawił Ichiro w bardzo niefortunnym położeniu - odkrytego na ataki.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Pon Gru 29, 2014 12:13 am

Atak się udał, chociaż Ichiro nie zdążył dogonić olbrzyma, zanim ten zniszczył radiowóz. Policjanci także postąpili słusznie, szybko usuwając się kupie rozpędzonego mięsa z drogi, dzięki czemu zachowali swoje zdrowie, albo i nawet życie. Gorzej jednak miała się teraz sytuacja samego pół boga, który był odsłonięty na ataki. Oczywiście zawsze pozostawała zmiana we mgłę, ale tą opcję traktował zawsze jako ewentualność. Mimo to był teraz gotów w każdej chwili z niej skorzystać, by nie dać się zaskoczyć, a od razu po kopnięciu w krocze miała zamiar uskoczyć i to na dobre kilkanaście metrów w tył, w każdej chwili będąc gotowym na przemianę we mgłę. Nie wiedział w końcu, co zrobi ten nieobliczalny wielkolud, który sam mógł poczynić zniszczenia za 100 ludzi i to dużo szybciej od nich. Japończyk jednak był tam po to, by w razie czego spróbować go powstrzymać od takich działań, chociaż dobrze zdawał sobie sprawę z tego, że nie ma zbyt wielu argument ku temu, by pokonać przeciwnika, który był od niego dużo silniejszy, wytrzymalszy, a duża przewaga szybkości Ichira nijak się miała do tych argumentów...
Powrót do góry Go down
Juggernaut



Liczba postów : 31
Data dołączenia : 16/09/2014

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Pon Gru 29, 2014 5:05 pm

Juggernaut chwilę po uderzeniu złapał się rękoma za kroczę i zawarczał wściekle. Co prawda prawie tego nie odczuł, ale jeśli chodzi o ten czuły punkt, to nawet najlżejsze uderzenia często okazywały się bardziej bolesne niż cios zadany z całej siły w twarz. Kiedy odwrócił się przez ramię, Ichiro zdążył już uskoczyć do tyłu. Marko westchnął ciężko. Przewidywał, że jeśli spróbuje go złapać, tamten znowu rozpłynie się w powietrzu. Mogliby walczyć na takiej zasadzie jeszcze z godzinę i nie przyniosłoby to rozstrzygnięcia, w dodatku w okolicy robiło się coraz goręcej. Kwestią kilku minut było zanim policjanci otrzymają liczniejsze posiłki, więc był to dobry moment, na to, żeby się ulotnić.
- Bywaj Ping Pongu! -
Cain pożegnał azjatę, złośliwym okrzykiem, a następnie ruszył przed siebie, w stronę przeciwną do tej w którą uskoczył przed nim Ichiro. Na pełnym biegu wbił się w najbliższy budynek, pozostawiając na swojej drodze wybyjane w ceglanych ścianach okręgi. Po drugiej stronie budynku podbiegł do najbliższego włazu kanalizacyjnego i wbił się w niego uderzając obiema ogromnymi łapami w podłogę. Kiedy powierzchnia pod jego stopami się zawaliła, Juggernaut udał się w dalszą ucieczkę, szukając schronienia w nowojorskich kanałach.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thaddeus Ross



Liczba postów : 155
Data dołączenia : 30/07/2013

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Wto Gru 30, 2014 11:27 am

Widząc przebieg całego wydarzenia Ross uznał, że najwyższa pora wkroczyć do akcji razem ze swoimi ludźmi.

- Panowie, funkcjonariusze proszę odwołać posiłki resztą zajmiemy się my. - powiedział do najbliższych policjantów, ale widać po ich wyrazach twarzy nie byli zbytnio zadowoleni.
Oczywiście niezbyt się tym przejął i zwrócił się do walecznego azjaty.

- No, no ładnie tu narozrabialiście. Ciekawi mnie tylko z jakiego powodu to wszystko? Liczę na jakieś poważne wyjaśnienie. - odparł z obojętnością cały czas obserwując pole bitwy. A było co obserwować wszystko, a przynajmniej większość zniszczona. Generał stwierdził, że najwyższa pora odwrócić się do swojego rozmówcy i posłuchać co ma do powiedzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Wto Gru 30, 2014 8:19 pm

- Ja liczę na to, że się najpierw przedstawisz, a później pomyślimy o ewentualnej odpowiedzi na twoje pytanie. - Powiedział z przekąsem i będąc bokiem ustawionym do dziada, tylko kątem oka go obserwując, mając głowę zwróconą w niebo. Ichirowi niespecjalnie spodobało się to, że od razu się go pyta gościu w mundurze, zamiast najpierw chociaż się przedstawić. Co prawda pół bóg nie należał do tych manierowanych dupków, ale wolał wiedzieć, z kim rozmawia, skoro pyta się o powód walki, czyli coś, co Japończyk traktował raczej bardziej osobiście, niż nawet opowiastki seksualne. Bardziej osobisty tematem dla niego były już tylko tematy rodzine, to jedyny temat, na jaki nie rozmawiał z praktycznie nikim. Teraz w dodatku sytuacja nie była miła, leczył kaca po poprzedniej imprezie i jakiś wielki Andrzej jeszcze sprowokował go do walki, a właściwie małej potyczki, która mogłaby się źle skończyć dla dzielnicy, gdyby nie to, że przyjechała policja, a gość i tak był na warunkowym. Teraz jeszcze jakiś podejrzany wojskowy go wypytuje o sytuacje, zamiast dać mu spokój i dać wydobrzeć po imprezie.
Powrót do góry Go down
Thaddeus Ross



Liczba postów : 155
Data dołączenia : 30/07/2013

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Wto Sty 06, 2015 1:38 pm

- A, przepraszam gdzie moje maniery Thaddeus Ross. - powiedział do swojego rozmówcy ciągle trzymając ręce za plecami i nie ukrywając swojej obojętności.

- Jeśli mamy formalności za sobą opowiedz mi co się tu stało, a potem powiem ci jaką mam dla ciebie propozycje. - nie czekając na jakieś wielkie przywitanie Rulk miał zamiar zakończyć tą rozmowę najszybciej jak się da.

-----------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam za tak krótkie posty, ale mam zepsutą klawiaturę i piszę na systemowej, a to jest bardzo ciężkie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Wto Sty 06, 2015 1:53 pm

Wojskowy szybko zrozumiał swój błąd, czyli nieokazanie manier. Jego imię i nazwisko jednak niewiele mówiło Ichirowi, nigdy nie interesowały go sprawy wojska ani cokolwiek z nimi związanego. Preferował raczej walkę mieczem i wręcz, więc bardziej raczej interesowała go historia samurajów czy ninja, co jest przecież zrozumiałe. W każdym razie, skoro już gość się przedstawił, to Japończyk mógł przejść do konkretów:
- Ja zaś nazywam się Ichiro. Sprawa raczej jest niezbyt skomplikowana. Facet zniszczył komuś furgonetkę, robiąc przy tym niemało hałasu, co mi przeszkadzało, więc wyszedłem do niego i powiedziałem mu, co o nim myślę. Gość się wkurzył i mnie zaatakował, więc wywiązała się z tego lekka i nic nie znacząca potyczka. Nic specjalnego szczerze mówiąc. A jeśli mam przyjąć jakąś propozycję, to musi być naprawdę interesująca. Bohater, a właściwie pijak, bo na ten moment ciężko go było brać za bohatera, był raczej obojętny na to, co mówił żołnierz, raczej ciekawość go skłoniła do pozwolenia mu przedstawienia propozycji. Później i tak miał zamiar wrócić do baru i kontynuować tam leczenie kaca, a zaraz potem zaczynając kolejną ciężko noc, zapewne walając się po klubach i barach, a trzeba dodać, że mógł wlać w siebie naprawdę wiele, zaledwie parę razy w życiu, może nawet nie pięć był naprawdę pijany. Raz tylko urwał mu się film.
Powrót do góry Go down
Thaddeus Ross



Liczba postów : 155
Data dołączenia : 30/07/2013

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Sro Sty 07, 2015 1:18 pm

Po wysłuchaniu odpowiedzi Thaddeus przestał już być obojętny na wszystko i zwrócił się w kierunku swojego rozmówcy.

- Nie dobrze, że tamten się ulotnił, bo miałem propozycję dla was obu, ale cóż dobry i ty. Więc tak ja generał Thaddeus Ross dostałem rozkaz od prezydenta USA do uformowania jednostki specjalnej której zadaniem jest monitorowanie wszystkich aktywności metaludzi i mutantów. Tych dobrych jak i złych. Organizacja nazywa się "Thunderbolt" i oczywiście jest super tajna, a ogólnie to oficjalnie nie istnieje. Moja propozycja wygląda następująco, albo dołączysz się do mnie albo pewnie po moim odlocie przyślą tu kogoś innego pojmają cię i odsiedzisz długi okres, bo nie wydaje mi się żeby upiekła ci się ta rozróba. Bo ten przerośnięty uciekł, a więc wszystko będzie na ciebie. Więc słucham jaka jest twoja odpowiedź. - rzekł do Ichiro czekając na satysfakcjonującą go odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Sro Sty 07, 2015 4:24 pm

Ichirowi nie spodobał się ton wojskowego, a w szczególności groźba, jaką wysunął dziadek. Japończyka nie ruszały żadne groźby ani tego typu "propozycje", po prostu go to denerwowało. Gość wpada, niby ma przedstawić ci propozycje, a zamiast tego rzuca groźbami, jeśli nie będzie po jego. Wysuwanie propozycji wiążę ze sobą negocjacje w innym wypadku jest to po prostu szantaż czy rozkaz, a tak półbóg nie miał zamiaru się bawić:
- Daruj sobie groźby, które i tak nie robią na nikim wrażenia. Gdybym chciał, już dawno by mnie tu nie było. Może wyrażę się jaśniej - wysuń w moją jeszcze jedną groźbę, a dopiero zobaczysz rozróbę. Jak w ogóle śmiesz mi grozić po tym, jak broniłem interesu tych ludzi? Jeśli to jest ta twoja "propozycja", a właściwie szantaż, to równie dobrze możesz odlecieć i nie tracić więcej mojego czasu. Ichiro wyraźnie stracił humor w tym momencie. Nigdy nie lubił służb porządkowych, gdziekolwiek by się nie pojawił, ci zawsze myśleli, że im wszystko wolno, że sami są ponad prawem, jednak nie ponad "prawem" Japończyka. W każdej chwili był gotów do ulotnienia się z miejsca w postaci gazowej, jednak nie zrobił tego od razu. Chciał zobaczyć, jak zareaguje wojskowy,ponieważ negocjacje były już w praktycznie 99,99% skończone.
Powrót do góry Go down
Thaddeus Ross



Liczba postów : 155
Data dołączenia : 30/07/2013

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Sro Sty 14, 2015 3:52 pm

Widać było, że Ichiro nie był tak chętny do normalnej rozmowy Thaddeus stwierdził, że lepiej będzie jeśli wytłumaczy mu co miał na myśli "grożąc" mu.

- Posłuchaj przyjacielu, to nie jest groźba po prostu wiem jak to by wyglądało bo jak się domyślasz mam z takimi jak my do czynienia codziennie. A było by tak, ja odlecę w przeciągu pięciu minut, po następnych pięciu zapomnę o całej sprawie, a po kolejnych pięciu rząd przy którym ja jestem małą płotką przyśle tu taką armię, że nie zdążysz im nawet wytłumaczyć, że broniłeś tych ludzi a zresztą pewnie i tak by cię nie słuchali, a o ucieczce już nawet nie wspomną bo z dzisiejszą technologią nie było by problemu cię znaleźć. Jeśli rzeczywiście miałbyś ochotę pomagać ludziom ja daje ci tą możliwość. To nie jest żadna groźba, po prostu możliwość a ty się do niej możesz dostosować bądź nie. Więc ponawiam pytanie jaka jest twoja odpowiedź, dołączysz do mojego zespołu czy nie ? - dyplomatycznie wytłumaczył swojemu rozmówcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Sro Sty 14, 2015 4:13 pm

Ichiro nie chciał już dyskutować z gościem, 15 minut dla Ichira na ucieczkę wystarczyło bez problemów. Fakt, że później miałby na karku tych z rządu i raczej nie chciałoby mu się uciekać wiecznie, więc miał pomysł na kompromis w tej sytuacji. Miał dość ciągłego łażenia po nowy alkohol, bo robił to niestety bardzo często, więc jeśli już ma służyć na zawołanie, nie kiedy mu się chce, a więc przyjmując pracę stałą, nie na chcenie, to mają mu zapewnić profity. Dowóz odpowiedniej ilości alkoholu do domu Ichira. Tyle mu wystarczyło, pieniędzy miał dużo, ale niestety, najwięcej szło na alkohol, więc dobrze będzie wyeliminować ten problem:
- Wiesz, 15 minut to ogrom czasu na ucieczkę, chociaż fakt, nie chciałoby mi się ciągle zmieniać miejsca zamieszkania, by unikać tych rządowych dupków, ale wpadłem na kompromis w tej sytuacji. Zapewnijcie mi co tygodniową dostawę alkoholu do domu, skrzynka szkockiej whisky, skrzynkę ciemnego rumu, skrzynkę polskiej wódki, zaznaczam POLSKIEj, beczkę niemieckiego Bitburgera i skrzynkę specjalnego wina do grzańca. Wtedy macie mnie na wyłączność. Stoi? To chyba niewiele w zamian za moją pomoc.
Powrót do góry Go down
Thaddeus Ross



Liczba postów : 155
Data dołączenia : 30/07/2013

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Sro Sty 14, 2015 4:49 pm

Rulk wysłuchując wymagań jakie postawił przed nim Ichiro stwierdził, że rzeczywiście nie jest to wiele więc mógł się zgodzić na taki kompromis.

- Więc tak zgoda. Będziesz miał to czego chcesz. Ale pamiętaj o jednym wymagam od ciebie, że zlecając ci jakieś zadanie wypełnisz je bez względu na wszystko. - mówiąc to do nowego członka Thunderbolt pokazał na dwa helikoptery czekające na nich.

- Ichiro, ja wsiadam w ten po lewej i lecę bo muszę porozmawiać z jeszcze jedną dziewczyną która może pomóc nam. Za to wracając do tematu zadania, ty udasz się drugim helikopterem i polecisz na spotkanie z następną naszą rekrutką i twoje zadanie będzie polegało, żebyś ją zwerbował. Choć od razu mówię, że nie będzie to łatwe. Szukaj nie jakiej Moonstone i zrób wszystko, aby ją zwerbować . Znajdziesz ją w Los Angeles a dokładniej na obrzeżach Hollywood. Powodzenia. - i tymi słowami udał się w stronę swojego helikoptera.


[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Sro Sty 14, 2015 9:16 pm

Staruszek zgodził się na żądania Ichira, co nawet go ucieszyło, ukazując to jedynie lekkim uśmiechem. Przyjął to, co do niego powiedział, że ma zacząć robotę od zaraz, ale najpierw jeszcze powiedział wojskowym, by chwilkę powiedzieli:
- Poczekajcie dosłownie minutę, podejdę tylko do baru. Jak powiedział, tak zrobił. Udał się na chwilę do baru, poprosił barmana o butelkę ciemnego piwka, po czym zapłacił i wyszedł z lokalu dziękując tylko za gościnę. Będąc już na zewnątrz pokazał, by już odlatywali, a sam wskoczył do będącego już w powietrzu helikoptera. Zapytał jeszcze tylko jednego z żołnierzy, patrząc, który wygląda mu na przywódce, czy mają jakieś większe dane kobiety, którą ma zwerbować, ale nie dostał pozytywnej odpowiedzi. Powiedzieli tylko, że znają jej położenie i wiedzą, jak mnie do niej zaprowadzić. No cóż, mówi się trudno i zajmuje się robotą.

z/t
Powrót do góry Go down
Rocket Raccoon



Liczba postów : 100
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Nie Lut 21, 2016 6:36 pm

Tak, ten dzień nie był zbyt udany. Bardzo nieudany. Może nawet najgorszy jaki ostatnio miał. Albo i najgorszy w życiu. No może nie najgorszy, ale napewno nieprzyjemny. Co się właściwie stało?
Kulturalnie, spokojnie i na luzie chciał się spotkać z przyjaciółmi. Ze swoją ekipą. Tylko tyle. Toprzecież nie przestępstwo, nie jest jakimś Thanosem czy Chitauri. JESTPRZECIEŻ BOHATEREM. No może nie idealnym, ale jednak. Jego oczy wręcz zaiskrzyły się ze złości. Krzyczał że złości, klął dobre 10 minut aż nie uspokoił go jego wierny kompan, Groot który prawdę mówiąc też nie cieszył się z zaistniałej sytuacji. Usiedli na niedalekiej ławce. Gadający szop pracz i drzewo, siedzący sobie jak gdyby nigdy nic w Nowojorskiej dzielnicy. Raczej niepokojące... Strasznie niepokojące. Rocket wyciągnął tą ludzką zabawkę... Eeee... Telefon. Tak to tak się nazywa. Chyba.
-Wiesz co zamierzam zrobić Groot?-spytał się po chwili  swego przyjaciela.
-Jestem Groot?- Próbował zgadnąć. Raczej bez skutku, choć raz był dość blisko.
-Co? Nie, nie koleżko coś lepszego, ci cali avengers, waleni rasiści mają ten swój numer na wszelki wypadek tak? Jak gdyby jacyś obcy chcieli zaatakować tą śmierdzącą planetę, niewiedzieć czemu.
-Jestem Groot?- Zapytał się, niewidząc powiązania z obecną sytuacją.
-Daj mi dokończyć- kontynuował szop- jesteśmy jakby nie patrzeć kosmitami, obcymi tak? Więęęęc
zróbmy im taki kawał. W końcu według ich rozumowania jesteśmy strasznymi, złymi kosmitami... Nienawidzę jak tak o mnie mówią... Bo co k***a szop? Takie to śmieszne co? Głupi, mały szop i chodzące drzewo... Takie śmieszne... Jakoś Peter czy Gamora mogła sobie wejść na samiuteńki dach a my nie, wiesz czemu?
-Jestem Groot- odpowiedział spokojnie Groot.
-DOKŁADNIE! -Krzyknął Rocket- DOKŁADNIE! JESTEŚMY INNI.- Ludzie nieprzywykli do widoku kosmitów zaczęli ni to dzwonić na policję, robić zdjęcia, czy po prostu najzwyczajniej w świecie uciekać. Mimo to Rocket kontynuował swoją tyradę- Skoro jesteśmy tacy inni, pokażmy im to.
Rocket wyszukał numer, A V E N G E R S numer alarmowy. Tak, zaraz dostaną alarm. Groot wyczuł co Rocket planuje ale specjalnie go nie powstrzymywał. Niech się dzieje. I tak nie mają lepszego planu.
-Witam tu numer alarmowy Avengers...-Wyczekał aż skończy się gadka, po czym powiedział, nie wykrzyczał "komunikat" :
-JA I MÓJ TOWARZYSZ JESTEŚMY OBCYMI I PRZYBYLIŚMY NA TĄ PLANETĘ RABOWAĆ, PALIĆ I PORYWAĆ WASZE NIEWIASTY A POTEM WYSADZIĆ PLANETĘ WIELKĄ GWIAZDĄ ŚMIERCI- Bez pożegnania, rozłączył się.
-Jestem Groot- łapiąc się za głowę wycedził Groot.
-Oj tam gorzej być nie może- Wysłał koledze szczery uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Nie Lut 21, 2016 9:28 pm

Teoretycznie był spokój i cisza. To, co Black lubiał najbardziej. W domu zrobił sobie kawę, zasiadł w fotelu i miał spokój. Teoretycznie. Niestety, praca dla S.H.I.E.L.D. nigdy taka nie była. Dostał wezwanie na Bronx, skąd jacyś kosmici zagrozili zniszczeniem planety. Pełen obaw zebrał swój ekwipunek, by udać się na miejsce zdarzenia. Po chwil stał oparty o latarnię, za ławką na której siedzieli szop w kobinezonie bojowym i drzewo. Black podniósł jedną brew.
-Co w centrum Bronxu robią szop i drzewo?-
zapytał się domniemanych kosmitów. Jego okulary zidentyfikowały ich jako niejakiego Rocket Racoona i Groota, członków załogi statku Milano. Ciekawe gdzie reszta. Pod przykrywką okularów zaczął rozglądać się za resztą załogi. Niespodziewanie wyświetliło mu się wiadomość że szop w pewnych warunkach jest niebezpieczny. Należało zachować ostrożność.
Powrót do góry Go down
Rocket Raccoon



Liczba postów : 100
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Pon Lut 22, 2016 8:39 am

Jak go nazwał? Szop? Rocket chciałby wykrzyczeć co myśli o gatunku homo, potomkach małp które obrzucały się swoimi odchodami. I już miał to zrobić gdy Groot wstał i pomachał człowiekowi.
-Jestem Groot. - Powiedział po czym pomachał do człowieka. Niewątpliwie jakiegoś agenta.
-Ej Groot co ty... - Nie dokończył bowiem, ten zakrył mu usta swą wielką dłonią.
-Jestem Groot. - Starał się spokojnie wytłumaczyć. Szop zrozumiał. Widząc to Groot odsunął swą dłoń od pyszczka swego przyjaciela.
-A jak myślisz małpeczko? - jak na niego i tak powiedział to w miarę miło. - Rozbiliśmy się, po czym chcieliśmy zjednać się z drużyną. I co? Ten Stark który nie wyjmuje kijka z pewnej części ciała nas wykiwał!- Mówił coraz głośniej- Taka tolerancja! Nasi są na dachu avengers tower a my tu sobie siedzimy i rozmawiamy z tobą! Więc czy mógłbyś powiedzieć Iron-sztywniakowi bądź cyklopowi (Nick Fury) żeby mógłby chociaż powiadomić Strażników Galaktyki gdzie się znajdujemy? -Skończył swój monolog. Groot jednak miał inne zmartwienie. Niezbyt potrzebne do szczęścia takiego Rocketa, ale Groot'a to interesowało.
-Jestem Groot? - Widząc zdziwienie człowieka, Rocket przetłumaczył mu to (według niego) dość proste do odgadnięcia pytanie.
-Duży się pyta jak masz na imię.- Wytłumaczył szop.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Pon Lut 22, 2016 9:48 pm

Intrygujące. Widać szop miał urażone ego. To wszystko tłumaczyło. Pierwszy oficer i kapitan statku (tak to rozumiał Black) zostali zaproszeni do Avengers Tower, a szop i Groot zostali sami. Uśmiechnął się w duchu. No no, szop wyglądał na ciekawego kompana.
-Jestem Black.-odpowiedział na pytanie Groota.-Muszę Ci przyznać Rocket, jesteś kreatywny. Ja rozumiem że jeśli Cię gdzieś nie wpuścili, gdzie dostęp ma kadra oficerska, to się zdenerwowałeś. Ale żeby postawić na nogi całe państwo? Namierzyli Cię gdy tylko skończyłeś połączenie. Gdyby nie to, że S.H.I.E.L.D. wolało rozmawiać, po dzielnicy nie zostałby ślad.- wyraził swój monolog Black. Szop pewnie nie będzie go słuchał, znając życie. Ale zawsze warto spróbować przemówić mu do rozumu. Na wszelki wypadek wysunął ręce w kieszenie. Czując bliskość kastetów poczuł się uspokojony. Jednym ruchem mógł łatwo wsunąć rękę w żelazo. Był gotowy. Kości to kości, nieważne czy szopa czy człowieka. Każde da się złamać. Niespodziewanie przyszło mu jedno pytanie do głowy:
-Nawiasem zapytam, gdzie piąty członek załogi?-
Powrót do góry Go down
Rocket Raccoon



Liczba postów : 100
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Wto Lut 23, 2016 2:33 pm

Najpierw Rocket chciał przywalić mu w zęby (bądź w krocze, do zębów miał trochę za daleko.). Ale kiedy usłyszał że przez niego całe państwo i S.H.I.E.L.D aż podskoczyło z siedzenia, plus ta gadka o "kadrze oficerskiej" nie wytrzymał. Spadła mu (już zimna) kawa i zaczął się śmiać. Szczerze i głośno. Groot też się uśmiechnął. "Kadra", boże czy naprawdę ktoś myślał że taka grupa jak Strażnicy mają super zorganizowaną działalność? Poklepał się po kolanku, zeskoczył z ławki i spojrzał w oczy Black'a. Swoją drogą oryginalny przydomek.
-Heh kolego dawno nie usłyszałem większej bredni. Serio myślisz że taka grupa jak my, posiada kadrę oficerską? -Ominął tą całą sprawę z telefonem i S.H.I.E.L.D, szczerze miał to gdzieś.- Co jeszcze? Gwiazda śmierci w bagażniku? Stojak na picie? Nie, czekaj to akurat mamy. Ale nieważne- kontynuował szop.- Spróbuję ci nakreślić sytuacje. I nie musisz sięgać po nożyk, pistolet czy co tam masz w kieszeni.- Rocket wyczuł że coś nie gra, dla pewności przysunął rękę do pistoletu laserowego. Groot zbliżył się do Rocketa w razie jakby temu nie udała się konwersacja. Nigdy nie wiadomo. Zwłaszcza przy Rocketcie. Och, będą z tego kłopoty.- Rozbiliśmy się na tym zadupiu. Po czym dostaliśmy komunikat, jakże prosty i zrozumiały. Zbiórka jest na szczycie Avengers Tower, czekamy na was. Mam nadzieję że zrozumiałeś. -Zrobił przy tym minę jakby próbował tłumaczyć dziesięciolatkowi skąd się biorą dzieci.- No wiesz, żeby wyruszyć w drogę należy zebrać drużynę. Ale cóż wesoły śmieszek Iron-man, zakłócił to jakże "skomplikowane zadanie". Dlatego więc zadzwoniłem pod ten numer by ktoś się zjawił I ŁASKAWIE WYTŁUMACZYŁ NAM O CO KAMAN. A i przy okazji pomógł dostać się na górę. -Już prawie kończył.- Co do członka załogi, niewiem o kogo ci chodzi, jakbyś nie zauważył rozbiliśmy się i pogubiliśmy. To raczej logiczne że nie będę wiedział kto, gdzie jest. -Tak to był koniec. Czekał na odpowiedź agenta. Cóż jeśli nie pomoże, znajdą inną drogę na wieżę. Coś wymyślą, jak zawsze.
-I jak masz nakreśloną sprawę White? Ups pardon Black.-Spytał się Rocket.
-Jestem Groot.- Zauważył Groot po czym wskazał na nogawkę Blacka.
-Mówi że chodzi ci wielki pająk po nogawce. - A pająk ten był wyjątkowo wielki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Wto Lut 23, 2016 3:51 pm

Kiedy szop zaczął się śmiać, Black mimo woli się uśmiechnął. Tak na ludzi działał śmiech. Podświadomie też czuli powód by się śmiać. Zaraz jednak uśmiech zszedł mu z twarzy.
- Nie masz kadry oficerskiej? Naprawdę? Panuje u Was demokracja, każdy decyduje gdzie polecicie? Ale mniejsza z tym.-odrzekł cynicznie Black. Na "prośbę" rocketa wyjął ręce z kieszeni.-Fascynująca historia. I nic nie wspominali o wymogach? Chociaż w sumie to Stark, nigdy nie wiesz co mu strzeli do głowy. Czyli podsumowując, chcecie się dostać na szczyt Avengers Tower, tak jak reszta załogi. Nie wiem czemu Cię nie wpuścili. Stark pewnie bał się o dywany.-Black puścił uszami przekrecenie pseudonimu. Tak łatwo się nie da zdenerwować. Na wzmiankę o pająku spojrzał bez emocji w dół. Strzepnął go. Pająk jest pająk, obojętne czy duży czy mały. Albo ty go ugryziesz albo on Ciebie.
- Nie pomogę ci wejść na avengers Tower. Trafiłeś na zwykłego szarego agenta. Do tego potrzebny byłby ci ktoś z Avengersów. Sorry, nie ten adres-powiedział Black wzruszając ramionami.
Powrót do góry Go down
Rocket Raccoon



Liczba postów : 100
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Wto Lut 23, 2016 5:32 pm

Zwykły, szary agent. Dzwoni do Avengersów, przysyłają szeregowca. Opadła mu szczęka. Serio tak ciężko było przysłać blondaska? Albo chodzącą flagę? Czy zielonego... Cóż spróbuje jeszcze raz.
-Jestem Groot... - Próbował wytłumaczyć koledze że to raczej nic nie da.
-Aj tam zaraz nie da... - Wyciągnął telefon, wybrał numer. Black już chciał spytać co robi ale Rocket przerwał jednym geste.- Ciiii, zaraz ok? Nie ruszaj się, zajmie mi to chwilkę.- Wybrał numer, odczekał po czym na całe gardło zaczął drzeć się do telefonu:
-TO ZNOWU MY I MAMY WASZEGO AGENTA! JEŚLI NIE CHCECIE BYŚMY GO SKONSUMOWALI PROSZĘ PRZYSŁAĆ JAKIEGOŚ CZŁONKA AVENGERS!- Rozłączył się po czym z wściekłości rzucił telefonem o ziemię. Rozbił się z mocnym impetem. Spojrzał po Grootcie i Blacku i z uśmiechem na ustach powiedział:
-Czuję się spełniony! -Wymawiając te słowa, usiadł (a raczej wskoczył) na ławce i czekał na przebieg wydarzeń.
-Jestem Groot.- Groot spojrzał na rozbity telefon i na Rocketa. Skrzyżował ręce.
-OD KIEDY MAMY KOMUNIKATOR GŁOSOWY?! CZEMU NIE MÓWIŁEŚ?! - Rocket zrobił wielkie oczy. Ups faktycznie, teraz sobie przypomniał o komunikatorze. Lepiej późno niż wcale.
-Jestem Groot! - Nie wytrzymywał już. Rocket to jego najlepszy przyjaciel, brat ale czasem zachowuje się po prostu niepoważnie.
-JAK TO PRZED DZWONIENIEM DO... -Faktycznie coś wspominał o komunikatorze. No troszkę przypał.- A no faktycznie... No nic to dzwonimy do naszych.
No jakoś mu dzisiaj nie szło, takie życie. Żaden szop nie jest idealny, nawet Rocket.
Pomajstrował chwile przy komunikatorze, dokręcił fale i gotowe!
(wiadomość będzie w poście avengers tower, dach i lądowisko.)
Po wysłaniu wiadomości odwrócił się do Blacka.
-No cóż... Ten no... Chyba sobie poradzimy... Dzięki za pomoc i w ogóle.- Przy wypowiadaniu tych słów pokazał mu kciuka. Groot pomachał.- To ten... Do następnego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cosmo the Dog



Liczba postów : 35
Data dołączenia : 15/11/2014

PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Wto Lut 23, 2016 6:57 pm

- ROOOOOOOOOOOCKET RAAAAAAAAACCCCOOOOOOOOOOOOOOOON! - Odezwał się w głowie szopa krzyk, który pojawił się z niewiadomego punktu. Może to było z dołu, może to było z góry, a może Cosmo pikował właśnie w dół, żeby uwalić na ziemię szopa. Tak, ostatni plan na pewno był właśnie tym, który został uwieczniony w życie. Cosmo stał teraz nad szopem i szczerzył do niego swoje zęby, pokazując przy tym dziąsła.
- Burdy, rozboje, wyzwiska względem innych. Miarka się przebrała, tawarisz Raccoon. Najpierw to, a teraz jeszcze nieautoryzowana ucieczka ze stacji Knowhere! Odpowiesz za to. - Wściekły głos odzywał się w głowie Raccoona. Cosmo w pewnym momencie jednak uniósł swój łeb i zauważył obok futrzanego prawie przyjaciela jego towarzysza przygód, Groota.
- O, cześć Groot. Jak tam życie? Miło? Niemiło? Cosmo tęsknił za twoimi żartami o drzewach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Sro Lut 24, 2016 12:27 pm

-Jasne. Wiesz co ci powiem Rocket? Muszę się kiedyś z tobą wybrać na piwo. Wyglądasz na interesującego kompana.-Powiedział z uśmiechem Black. Już miał się odwrócić, gdy niespodziewanie na szopa spadł... pies.
-Jasna flaszka, od kiedy to psy spadają z nieba?-Zapytał w przestrzeń. No nic, pies nie pies, na szopie się nie siedzi. Ciekawe było to, iż wyczuł że pies ma zdolności telepatyczne. No, ale czas do roboty.
-Pies na szopie? Tego jeszcze nie było. Złaź z niego.-ostatnie zdanie skierował do psa. Miał zamiar odejść, ale mimo wszystko polubił Rocketa z jego podejściem do życia. Jeśli pies chciał go zagryźć, łatwo mu się to nie uda.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Today at 2:18 am

Powrót do góry Go down
 
Bronx - Ulice
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Bronx - Ulice
» Ulice NYC
» Ulice
» Ulice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: