Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Bronx - Ulice

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Juggernaut

Juggernaut

Liczba postów : 24
Data dołączenia : 16/09/2014

Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Sro Paź 01, 2014 10:11 am

First topic message reminder :

Bronx - Ulice - Page 4 Bronx004

Bronx – jeden z pięciu okręgów (boroughs) Nowego Jorku oraz hrabstwo (county) w stanie Nowy Jork. Bronx położony jest w północnej części miasta, głównie na stałym lądzie, choć obejmuje swoim zasięgiem także parę mniejszych wysp.

Bronx zamieszkuje głównie ludność pochodzenia latynoskiego (ponad 50%) i Afroamerykanie (ok. 35%). W 2010 roku Bronx liczył ok. 1 385 000 mieszkańców.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Punisher

Punisher

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 14/04/2013

Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Nie Wrz 04, 2016 11:09 am

Panowie policjanci spełnili oczekiwania Castle'a i w oka mgnieniu zajęli się dziećmi, o których już jakiś czas temu było głośno w wiadomościach. Należały one do wpływowego oraz bogatego polityka, a akcja poszukiwawcza od kilku tygodni nie wnosiła niczego konkretnego. Do czasu, aż sprawy w swoje ręce postanowił wziąć sam Punisher. Mundurowym, którzy zajęli się tylko zlizaniem samej śmietanki przypadnie zapewne spory awans i rozgłos w mediach, lecz Frank miał to szczerze gdzieś. Nie dbał o to, jak postrzegano go w świecie. Jemu bowiem zależało tylko na zemście. Nic więcej się nie liczyło.

Mściciel odwrócił się na pięcie, po czym ruszył w kierunku ciemnych zaułków, maszerując swym twardym oraz zdyscyplinowanym krokiem żołnierza. Mężczyzna planował udać się do następnej lokacji, widocznie nie zamierzając robić sobie przerwy. Wszystko przebiegłoby jak w zegarku, gdyby nie coś, co sprawiło, iż Castle uzbroił swą czujność w pełnej gotowości. Wieloletnie doświadczenie pozwoliło mu rozpoznać posiadanie "ogona", a także ciężkiego "oddechu na plecach". I miał rację. Po kilku metrach z ciemności wyłoniła się ludzka sylwetka, o dziwo dająca Frankowi wystarczająco dużo powodów, by nie musieć uśmiercać jej w trybie natychmiastowym.

Punisher błyskawicznie stanął w lekkim rozkroku, po czym przesunął swą lewą nogę o kilkadziesiąt centymetrów w przód, tym samym momentalnie pochylając się z M4A1 przy oku. Szybko obrał oponenta na celownik, dokładnie go lustrując. Saiga 12 z bogatym wyposażeniem, interesujący pancerz, sześć granatów odłamowych, cztery dymne, jeden zapalający. Nóż bojowy, tazer, oraz logo flagi Stanów Zjednoczonych. Umiejętne zachowanie się w sytuacji na celowniku świadczyło o pewnym wyszkoleniu. Były wojskowy a teraz najemnik? Bardzo możliwe. Nie mniej jednak i z takimi Castle miał już na pieńku. Nie zliczy nawet ile razy nasłano na niego zabójcę. Nie skończyło się to dla nich dobrze, a nawet w pewnym stopniu ułatwiali sprawę, kiedy w wyniku tortur śpiewali jak ptaszki, tym samym zdradzając położenie swojego wysłannika.

- Mghm...

Warknął jedynie pod nosem, czekając, aż osobnik powie coś więcej.
Powrót do góry Go down
Adam Stuart

Adam Stuart

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 30/08/2016

Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Nie Wrz 04, 2016 12:45 pm

Adam gdy tylko zauważył, że Punisher przyjmuje pozycje strzelecką szybko rozsunął szeroko ramiona i jednocześnie uniósł je do góry. Wolał serię przyjąć dosłownie na klatę, niż po dłoniach i skończyć ze zmiażdżonymi palcami. Jednak strzały nie padły.

Warknięcie świetnie obrazowało małomówność słynnego kata kryminalistów, choć mógłby przynajmniej spytać kim jest Adam. Na pewno ułatwiłoby mu to kontynuowanie rozmowy, bo co takiego można odpowiedzieć na coś takiego.

- Miło poznać... Przechadzałem się przypadkiem niedaleko i usłyszałem strzały, lecz z tego co tu widać poradziłeś sobie z problemem. - Rzekł i jeszcze nawet nie poczekał na odpowiedź Punishera gdy dodał:
- Może nie stójmy tak, bo jeszcze nas zgarną.

Choć w kombinezonie nawet odrobinę przewyższał Punishera wzrostem i wagą, Adam nadal czuł się tak jakby malutki w stosunku do niego i obawiał możliwej konfrontacji wręcz.
Powrót do góry Go down
Punisher

Punisher

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 14/04/2013

Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Nie Wrz 04, 2016 8:32 pm

Frank dalej milczał, a jego kamienna mina, z której nie dało się wyczytać żadnych emocji, wpatrywała się w nieznajomego, zupełnie, jakby jej właściciel chwilowo nieobecny był myślami. Tak jednak nie było. W głowie Castle'a bowiem kłębiło się od analiz i dedukcji, a na chwilę obecną mściciel przygotowane miał przynajmniej trzy wyjścia na pozbycie się oponenta. Ciekawa także okazała się wypowiedź nieznajomego, jakoby twierdził, iż przechadzał się ulicami i przypadkowo trafił akurat na Punishera. Była to albo jedna z najgłupszych wymówek, jakie kiedykolwiek słyszał, albo facet poważnie miał nie po kolei w głowie, jeśli faktycznie wyszedł sobie na spacer wśród cywili w pełnym uzbrojeniu, oraz tym zaawansowanym pancerzu wspomaganym.

- Kim jesteś.

Odezwał się krótko, nie opuszczając swojego karabinu nawet na sekundę. Nie ufał zbrojnemu. Gość był podejrzany i na dodatek dziwnie się zachowywał. Co prawda policjanci z każdą minutą poszerzali obszar poszukiwań, tym samym zabezpieczając teren wcześniejszej masakry, lecz Frankowi jakoś niespecjalnie się śpieszyło. Uznał, że ma jeszcze trochę czasu i z chęcią potrzyma podejrzanego na muszce.
Powrót do góry Go down
Adam Stuart

Adam Stuart

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 30/08/2016

Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Wto Wrz 06, 2016 12:53 pm

Adam wiedział, że czas gra na jego korzyść. Ostrzał z policyjnej broni ledwie ruszy jego pancerz więc mógłby zwyczajnie pobiec, choć ucieczka może być utrudniona i nie byłoby zbyt korzystnym gdyby jego kombinezon trafił na listę poszukiwanych w Nowym Jorku. Adam zupełnie nie chciał wejść na wojenny szlak z pogromcą kryminalistów, w końcu idee mają podobne. Czymże różni się zwalczanie groźnych nadludzi od zwalczania kryminalistów.

- Nie mam żadnej ksywki, a imienia nie lubię... Jeśli uważasz że mamy czas to chętnie ci mogę opowiedzieć co takiego sprawiło, że koleś we wspomaganym wdzianku przechadza się po Bronx'ie i nasłuchuje wystrzałów.

Wszelakie wiadomości o Punisherze jakie dotarły do Adama wskazywały, że mało kto zdobywał zaufanie Franka. Trzeba być chyba dyrektorem Tarczy, albo przynajmniej jakimś sławniejszym agentem, by też w ciebie nie celował dłużej niż minutę.
Powrót do góry Go down
Punisher

Punisher

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 14/04/2013

Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Wto Wrz 06, 2016 8:34 pm

- Ye...?

Odmruknął pytająco na słowa oponenta, z góry powątpiewając w prawdomówność nieznajomego. W trakcie tego również pokiwał głową, a jego palec kilkukrotnie stuknął o spust granatnika umocowanego przy M4A1 - jednego z ulubionych dodatków wmontowanych w broń Castle'a. Chciał rozwalić tego mężczyznę na strzępy, jednak coś w środku powstrzymywało to pragnienie. Pierwszym oporem był fakt, iż mściciel nic nie wiedział na jego temat, co z kolei przekładało się na brak dowodów podjęcia kary, zaś drugim hamulcem była prawidłowa postawa zbrojnego w sytuacji bycia na czyimś celowniku. Facet nie prowokował, nie kusił, ani nie pokazywał, że posiadał potencjalnego "asa w rękawie".

- Oświeć mnie.

Dodał, a na jego policzek kapnęła właśnie kropla wody, która najprawdopodobniej zwiastowała zmiany pogodowe. Tak też się okazało. W przeciągu kilkunastu sekund, drobny deszczyk przeistoczył się w masowe opady - niemal jak przy "oberwaniu chmury". Tak gwałtowna zmiana w otoczeniu mimo wszystko nie wzruszyła Castle'a. Punisher stał jak wbity w ziemię, nie poruszając swym ciałem nawet o centymetr.
Powrót do góry Go down
Adam Stuart

Adam Stuart

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 30/08/2016

Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Sro Wrz 07, 2016 8:34 pm

Deszcz zupełnie nie przeszkadzał Adamowi, kombinezon podtrzymywałby go przy życiu nawet zupełnie pod wodą. Stuart czuł, że Punisherowi kończy się cierpliwość, więc przeszedł do konkretów, które tylko bardziej brzmiały jak banały do "gatki-szmatki" po to by zająć Franka, co pozwoliło by nawet mniej wprawnemu snajperowi na oddanie czystego strzału.

- W skrócie. Należałem do S-COM, czyli do organizacji zwalczającej superludzi, jednak komuś, bądź też czemuś się to nie spodobało. Podziemna placówka wyleciała w powietrze ponad miesiąc temu, a ja jako jeden z ocalałych szukam zajęcia...

Adam przerwał i powoli obrócił głowę w stronę drogi, gdzie wcześniej Punisher zostawił dzieci, by ocenić jakie postępy robią dzielni nowojorscy policjanci. Kilka sekund zajęło, aby stwierdził, że może jeszcze pogadać, choć tracił nadzieje w sens rozmowy. Logiczniej było nie wdawać się w rozmowę i pozostawić jednak nadal zwykłego człowieka z jego zemstą.

- Jedyne co mi pozostało to logo na hełmie i niespełniona w żadnym stopniu chęć zemsty... Ewidentnie to była sprawka superkryminalistów.
Powrót do góry Go down
Punisher

Punisher

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 14/04/2013

Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Czw Wrz 08, 2016 8:48 pm

- S-COM.

Powtórzył na głos, tym samym starając się w głowie odszukać konkretnego powiązania z ową nazwą. Gdzieś jakby przemknęły mu przez myśl pewne skojarzenia, jednakże nie były to informacje na tyle klarowne, by Frank jasno określił o co tak naprawdę chodziło z tą organizacją. Żaden z podobnie uzbrojonych osobników nigdy nie rzucił mu się w oko, ani nawet nie pozostawił za sobą śladów, które mogłyby doprowadzić Castle'a do serca tajemniczej jednostki.

- Zwalczaliście nadludzi. - Zrobił krótką przerwę, by po chwili dodać - Tych złych? Czy tych dobrych?

Naprawdę trudno było orzec, czy S-COM działało w formie dobra, czy też zła. Zajmowali się eliminacją nadludzi, ale co jeśli taki nadczłowiek był zupełnie niewinny? Wówczas również go kasowali? Jeżeli tak, to pan tajemniczy szybko pożegna się z życiem.

- Jeżeli krzywdziliście także tych dobrych, to wcale nie dziwię się tym, którzy Was wysadzili. Ja zrobiłbym to samo.
Powrót do góry Go down
Adam Stuart

Adam Stuart

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 30/08/2016

Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Pią Wrz 09, 2016 6:40 am

- Czasami trudno określić było ich zamiary. Gdy jakiś gdzieś sprawiał komuś problemy, to wysyłano nas tam. Nie wszystkich zabijaliśmy, tych o mniejszych zdolnościach, albo skorych do współpracy pakowaliśmy i wysyłaliśmy priorytetem do bazy. Co się z nimi działo to już kwestia wtedy żywych pracodawców. Zresztą nie wiadomo czy to przypadkiem nie ci "źli" wysadzili bazę, bo jeśli "dobrzy" potrafią pogrzebać żywcem dziesiątki istnień...

S-COM pewnie miał swoje grzeszki, zapewne pojmanych szczegółowo badano, lecz czy robiono to brutalnie to już nie leżało w kwestii Adama. Żaden z żołnierzy nie wiedział co dzieje się za pancernymi drzwiami laboratoriów, może była to rzeźnia z sadystycznymi naukowcami, albo przedszkole dla obdarzonych mocą "rozrabiaków". Stuart znał tylko jedną pani doktor, której zadaniem było leczenie bojowników S-COM z niekonwencjonalnych ran. Wydawała się być miła i gdy mówiła o nadludziach to w jej słowach można było wyczuć raczej współczucie za przekleństwo jakim są dotknięci w świecie ludzi aniżeli nienawiść do wszystkiego co "inne"

Według Adama punisher trochę jednak przesadzał z osądem. Sam zapewne zabił przynajmniej jednego gliniarza pod przykrywką w czasie oczyszczania melin dilerów.

Dzięki opadom atmosferycznym z kombinezonu zniknął cały kurz, który utworzył pod nim brudną kałuże. Ręce już trochę Adamowi cierpły, ale nadal utrzymywał je w górze, zaraz prawdopodobnie miało się wyjaśnić, czy będzie mógł je opuścić wolno, czy też szybko.
Powrót do góry Go down
Punisher

Punisher

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 14/04/2013

Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Sro Wrz 14, 2016 8:49 pm

Punisher miał mieszane odczucia co do członka organizacji niejakiego S-COM. Z jego słów wynikało, iż każdy z żołnierzy wykonywał polecenia przełożonego, a Ci bez zbędnych pytań odwalali robotę w ciemno, prawdopodobnie nie znając nawet powodów eksterminacji. Frank niezbyt to pochwalał, choć z drugiej strony nie widział powodów, by mężczyzna stojący przed nim zasłużył na karę. Faktem było, że czynił zło, lecz czy zdawał sobie z tego sprawę? Do prawdy mało wiarygodnym było, by organizacja ta eliminowała tylko złych kolesi, zwłaszcza po tym, kiedy zbrojny wspomniał coś o wysyłaniu nielicznych priorytetem do bazy. Kto wie, czy przypadkiem nie przeprowadzali eksperymentów na żywych.

- Mghm...

Warknął po raz kolejny, gdzie to stanowczo opuszczając oburącz broń w dół, wyprostował swą sylwetkę, by to karcącym spojrzeniem przeszyć żołnierza nieomal na wylot. Trochę trwało, nim Frank zdecydował się ruszyć przed siebie i jak gdyby nigdy nic minąć faceta z prawej strony, tym samym zatrzymując się niespełna dwa metry za jego plecami. Oboje stali teraz do siebie tyłem, a policja, która już od jakiegoś czasu deptała im po piętach, powoli zbliżała się do źródła wcześniejszej masakry.

- Zabij ich.

Rzucił Punisher, czekając na reakcję ze strony Adama.
Powrót do góry Go down
Patriot

Patriot

Liczba postów : 43
Data dołączenia : 23/01/2016

Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Czw Wrz 15, 2016 8:11 pm

- Ten... nazywany przez ciebie diler to zapewne Dylan Mitchell, znany w światku Bronxu diler handlujący narkotykiem wzmacniającym zwanym MGH. Pobudza, a raczej naśladuje zdolności, które zwyczajowo występują u mutantów. Znaczy tak słyszałem podczas różnych misji z grupą. - Kolejne kłamstewka wychodziły z ust młodego chłopaka. Sam w sobie karcił się za to, że musiał okłamywać tak nieświadomego człowieka. Bądź co bądź, musiał także chronić swoich interesów. A gdy na szali istnieje też twoja wpadka to lepiej wymijać się dopóki nie będzie okazji do powiedzenia prawdy. Jednakże prawda w końcu wyjdzie na jaw. - Hej, możesz użyć jakichś mocy? Nie wiem, super-słuch czy coś? Jesteś kotem, a zwierzęta to potrafią, więęęc, może?
Powrót do góry Go down
Neko

Neko

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 28/08/2015

Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Pią Wrz 16, 2016 8:26 pm

Ariene szybko zastanowił się nad słowami Patriota. Zastanawiał się nad tym narkotykiem, ponieważ w jego głowie widniały dwa scenariusze. Jeden, to młody człowiek, który zażywa go tylko po to, by się bić i być silniejszym niż reszta, zaś drugi... Drugi przedstawiał wizję osoby, która korzysta z niego by stać się herosem. Ale czy byłoby to słuszne? Przecież tak naprawdę nikt nie znał skutków ubocznych tego syntetycznego badziewia!
- Gdybym posiadał jakąś rzecz należącą do tego faceta, pewnie udałoby mi się znaleźć jakiś trop, choć nie powiem by było to tak proste, jak wtedy gdy byłbym mutantem-psem. Ale w sumie masz pewną rację. Mój słuch pozwala na usłyszenie o wiele więcej, niżeli mógłby zwykły człowiek. - zdjął na chwilę kaptur, ukazując tym gestem, że bierze się do roboty i poruszył delikatnie uszami. Ogółem dziwaczne było to, że posiadał dwie pary uszu, ale co mógł poczynić? Taka mutacja.
Zaczął rozdzielać typowe miejskie dźwięki jak odgłosy telewizorów, komórek, czy warkot silników, by po chwili rozróżnić rozmowę, którą ktoś prowadził przez telefon. Wszystko wskazywało, że około dwustu metrów od nich jakimś fartem jakiś nastolatek kontaktował się z jakimś mężczyzną i mówili o towarze. Lecz czy było to MGH? Jeżeli nie to byłoby słabo... Ale trzeba było mieć nadzieję.
- Jakiś nastolatek umówił się z kimś w magazynach na Third Avenue, które znajdują się jeszcze na Bronxie. Mówił coś o towarze, lecz czy to na pewno mowa o tym narkotyku? - w jego głosie znajdowała się nutka zwątpienia - Chyba że... Czy tam, nie stoi pusty magazyn zabawek? Przecież to idealne miejsce na kryjówkę! - jego podejrzenia były słuszne tylko na siedemdziesiąt procent, ale to więcej niż połowa. - To jak? Ruszamy? - niewiele więcej mówiąc założył na głowę kaptur i spojrzał wyczekująco na Patriota.
Powrót do góry Go down
Adam Stuart

Adam Stuart

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 30/08/2016

Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Pią Wrz 16, 2016 8:47 pm

Adam w końcu opuścił dłonie, zaraz po tym jak Punisher opuścił swą broń. Gdy usłyszał "rozkaz" z zza pleców już zaczynał sięgać po broń, gdy w końcu do niego dotarło jakie zamiary miał Frank. Ten "test" na bycie dobrym człowiekiem z własną moralnością nie był jakiś specjalnie trudny do wykrycia, choć i bez tego nie miał zamiaru strzelać do zwykłych policjantów.
Stuart wrócił dłoń i założył ręce na klatce piersiowej, oraz lekko przechylił głowę w prawo, a następnie rzekł do Punishera, choć nadal stał do niego plecami:

- Jakby zaczęli pluć kwasem, a z ich dłoni wyrosłyby szpony to nawet poczułbym się po części zobowiązany...  

Punisher w swojej wendecie za pewne nie mierzył się za często z piekielnymi bytami, kosmitami, czy też zwyczajnymi "Nadludźmi", więc Adama ciekawiło jak Castle poradziłby sobie z teleportującym się, albo wpływającym na umysł agresorem. Lecz to pytanie postanowił odłożyć na później, policjanci byli już naprawdę blisko.

- Może by się tak wycofać? W pobliżu jest całkiem przytulny magazyn z przypadkowo otwartym oknem.
Powrót do góry Go down
Patriot

Patriot

Liczba postów : 43
Data dołączenia : 23/01/2016

Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Pią Wrz 16, 2016 9:11 pm

Na coś jednak przydał się chłopak, pomyślał Eli, gdy tylko mógł delikatnie posłużyć się nim. Cóż, ważniejszy obecnie był hormon, który sprawiał, że jednak jego życie nabierało lepszych barw i mógł się wykazać. A przy okazji sprawiał, że jakaś tam cząstka jego dziadka odżywała, gdy ten mógł zobaczyć na ekranie właśnie swojego wnuka (o którym zresztą nadal nie wie).
Kiedy Neko powiedział mu, gdzie znajduje się ewentualne miejsce schadzek oraz kto może wziąć ten narkotyk, Patriot nagle przerwał mu. - Spoko, wiem gdzie to jest. Znam skrót, będziemy tam szybciej. Idź za mną. - Po machnięciu swoją ręką, nastolatek zaczął iść różnymi ciemnymi alejkami oraz skrzyżowaniami między budynkami, aż w pewnym momencie stali już w pobliżu magazynu. - Jak mam rozumieć to jest właśnie ten magazyn do którego mamy się udać? Skoczysz pierwszy, ja idę za tobą.
Zaraz jednak Patriot musiał zmienić swoje plany, gdy nagle jego telefon zaczął wibrować. Wyciągając i słuchając co ktoś miał mu do powiedzenia, w końcu zakończył rozmowę, a następnie zwrócił się do Neko.
- Słuchaj, jeśli chcesz żeby całe twoje życie zmieniło się... Zadzwoń tutaj. Zapisz numer i po prostu... Wyrzuć kartkę. Muszę lecieć. - Po czym zostawiając w dłoni chłopaka mały zwitek, po prostu gdzieś pobiegł.

zt, ale też daję dla Neko, coby nie musiał sterczeć w temacie sam.


Ostatnio zmieniony przez Patriot dnia Pon Paź 10, 2016 11:25 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Punisher

Punisher

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 14/04/2013

Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Sob Wrz 24, 2016 6:03 pm

Frank niechętnie zerknął zza prawego barku w stronę nieznajomego, samemu dość złowrogo marszcząc swoje brwi do środka. Zbrojny skłonny był do zaniechania wcześniej otrzymanego rozkazu, co oznaczało, iż w tym całym S-COM nie wyprano mu mózgu aż do tak absurdalnego stopnia. Tak czy owak wciąż nierozstrzygniętym było, jak sprawa by się miała w przypadku, gdyby kilku z tych gliniarzy posiadało nadprzyrodzone moce. Czy mężczyzna wówczas przesiąknięty amokiem rzuciłby się do gardeł, jak niczym oszalały pies spuszczony ze smyczy? Było to doprawdy nurtujące, lecz Castle nie miał czasu teraz nad tym gdybać. Policja była już naprawdę blisko, a doszukiwanie się nawet najmniejszej iskierki zła w kimś, kto i tak nie wylądował na czarnej liście, na dłuższą metę nie miało sensu.

- A więc znasz już drogę.

Odparł po chwili, zarówno jasno dając znać, że mściciel nie miał zamiaru udać się tam razem z nim. Punisher był samotnym wilkiem, który nie tolerował towarzystwa. Zawsze brał sprawy w swoje ręce i nigdy nie prosił o jakąkolwiek pomoc. Pozostawało mu więc odbezpieczyć granat dymny i swobodnie upuścić go pod swoje nogi, tym samym puszczając byłego członka S-COM wolno. Nie zaufał mu.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 4090
Data dołączenia : 23/05/2012

Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Wto Wrz 27, 2016 4:12 pm

Wysoko na niebie - ponad dachami większości budynków, może za wyjątkiem tych najwyższych w okolicy - dosłownie znikąd pojawił się srebrzysty kształt, rozmazany przez prędkość i odległość, stanowiący nic więcej, jak tylko poruszającą się niesamowicie szybko smugę... Która przecięła niebo, odbijając od siebie światła, nim zniknęła bez śladu. Nie odleciała - chyba że nagle aż tak bardzo przyspieszyła - tylko jakby... Zgasła. Teleportowała się? Być może, a może po prostu nie było jej tutaj fizycznie?

_________________

Bronx - Ulice - Page 4 GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
http://theavengers.forumpolish.com
Rogue

Rogue

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 06/07/2013

Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Pon Sty 07, 2019 7:00 pm

Ulice Bronxu, podobnie jak pozostałe dzielnice Nowego Jorku, przypominały bardziej pobojowisko niż pełne życia miejskie przestrzenie, którymi były zazwyczaj. Wywodzący się z tego miasta bohaterowie zdołali powstrzymać znaczną część maszyn, które zaatakowały w pierwszej fali. Tu i ówdzie grasowały jeszcze nieliczne Sentinele, a kolejne nie nadlatywały w tak dużej ilości jak można byłoby przypuszczać. Nie znaczyło to jednak, że mieszkańcy mogli czuć się bezpiecznie. Zwłaszcza poza zapewniającymi schronienie budynkami. Co odważniejsi, którzy próbowali swego szczęścia, ginęli pod ostrzałem robotów.
W tych właśnie okolicznościach do starć dołączyła również Rogue. Choć mutantka nie miała tego w planach, po wyczerpujących wydarzeniach na terenie równie niewielkiego co tajemniczego Alranois, zwyczajnie nie mogła siedzieć bezczynnie w swoim pokoju podczas, gdy inni starali się powstrzymać zagrożenie i zapewnić bezpieczeństwo tak wielu ludziom, jak tylko było to teraz możliwe. Nie miała zamiaru wkraczać w sam środek huraganu, nie czuła się na to na siłach, lecz nic nie stało na przeszkodzie temu, by zajęła się eliminacją nielicznych niedobitków. W drodze z North Salem zdołała rozprawić się z zaledwie ich parą. Wiele zostało już zniszczonych. Na więcej się nie natknęła i prawdę mówiąc wcale jej to nie dziwiło. Większość ludzi kryła się we wnętrzach swoich domów oraz innych budynkach i Sentinele przestawały interesować się takimi miejscami nie widząc przed sobą żadnych potencjalnych celów. Ich siły przenoszone były więc zapewne w inne miejsca, w których o wiele łatwiej było o potencjalne ofiary.
Walka z niszczycielskimi maszynami wciąż nie była dla niej łatwa. W dalszym ciągu uczyła się swoich nowych zdolności, nie znała ich limitów, przez co nie czuła się tak pewnie. Było w tym jednak coś co dodawało jej motywacji. Wreszcie była przydatna w starciu z przeciwnikami o nadludzkich możliwościach. Wcześniej opierać się musiała na czymś innym. Na wyszkoleniu uzyskanym w Instytucie, własnej intuicji i wiedzy. Teraz przestała być ciężarem, o który jej przyjaciele muszą nieprzerwanie się troszczyć na polu walki. Z tym akurat czuła się bardzo dobrze. W dodatku w wyniku kontaktu z Gladiatorem przyswoiła sobie sztuki walki powstałe w odległym kosmicznym imperium. Cały czas odkrywała coś nowego. Ruchy, których przed tym spotkaniem nie miała prawa znać. To pomagało jej w starciu z przeciwnikiem, który tak samo jak ona właściwie nie był na nie przygotowany. Ale też w trakcie tych poprzednich starć odkryła, że najskuteczniejszym rozwiązaniem w walce z jedną z maszyn i tak pozostaje czysta oraz brutalna siła.
Tym razem cel, który sobie obrała był nieco większy od szeregowych robotów, które spotkała zmierzając w tę stronę. Był też od nich silniejszy oraz odporniejszy. W trakcie jednego z ataków zaskoczył on Annę i złapał ją tuż przed tym jak zdołała wymierzyć celny cios. Następne z ogromną siłą odrzucił ją w stronę pobliskiego budynku. Nie była na to przygotowana. Przeleciała przez szybę i przy okazji demolując część stolików wylądowała wewnątrz lokalnej kawiarni. Chwilę potrwało nim ubrana w swój charakterystyczny kostium mutantka zdołała się pozbierać. W tym czasie robot zaczął przygotowywać się do kolejnego ataku. Wnętrze wyciągniętej dłoni Sentinela zaczynało dość wyraźnie się świecić zwiastując rychły wystrzał. Anna Marie rzuciła się w jego kierunku po drodze chwytając jeden z mniejszych pojazdów stojących na drodze, by siłą rozpędu rzucić nim w przeciwnika. Przyniosło to… jakiś skutek. Robot wciąż wystrzelił, lecz promień uderzył w zmierzający w jego stronę pojazd zmieniając tor jego lotu i tworząc w jego nadwoziu sporą dziurę. Ostatecznie mały samochód przeleciał obok stojącego robota. Uderzając w inne pojazdy, ostatecznie zatrzymał się dopiero w sklepowej witrynie. Dziewczyna wykorzystała tych kilka cennych sekund, które kupiła sobie tym manewrem i ponownie zaatakowała. Uderzenie w pobliże klatki piersiowej maszyny okazało się na tyle silne, by odsunąć go o kilka, może kilkanaście metrów od miejsca, w którym stał uprzednio, ale poza tym nie zrobiło to na wrogu większego wrażenia. Walka trwała i nie wyglądało na to, by miała zakończyć się zbyt szybko.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Czw Sty 17, 2019 10:01 pm

Życie dentysty z Lizbony było do tej pory spokojne i uporządkowane - pracował osiem godzin dziennie za przyzwoite pieniądze, pomagał miejscowym bohaterom i miał czas spotykać się ze znajomymi. Nie narzekał, miał dobre i spokojne życie. Wszystko zmieniło się jednak, gdy w telewizji zobaczył osobnika podobnego do siebie, - nie, nie szarego, a wyglądającego jak elf - miał dziwne wrażenie, że jest z nim jakoś powiązany. Te przeczucie sprawiło, że wziął dłuższy urlop w klinice i ruszył do Ameryki na poszukiwania, - prawdopodobnie - krewniaka. Tu jednak jego szczęście się skończyło i zamiast udać się pod adres wskazany mu przez znajomych bohaterów trafił w sam środek wojny, ale po kolei.
Przybył do Stanów na dzień przed atakiem maszyn i było fajnie - wynajął pokój w hotelu, pochodził po mieście i wtedy zaatakowały maszyny. Zapewne próbowałby z nimi walczyć, gdyby nie to, że jego moc całkowicie się do walki z nimi nie nadawała. Bo co? Miał je przestraszyć? Nie, to nie działało, próbował. Chcąc pożyć jeszcze jeden dzień dłużej uciekał razem z grupą losowych ludzi. Co było dziwne, już kilka razy pojawiła się propozycja, aby rzucić go na pożarcie maszynom i aby grupa mogła w spokoju uciekać. Oczywiście wszystko przez jego inny kolor skóry i fakt, że średnio radził sobie z angielskim, na jego korzyść przemawiał jednak fakt, że opatrzył kilka osób. Pamiętał podstawy medycyny, pomimo, że zajmował się jej gałęzią nie mającą nic wspólnego z pomocą rannym ludziom.
Ostatnie kilka godzin ukrywał się w jednej z kawiarni schowany w toalecie i tam opatrując ludzi, a może i mutantów. Jego uwagę w pewnej chwili przykuł hałas dobywający się z głównej sali. Nieśmiało wyjrzał zza drzwi toalety i spostrzegł dziewczynę o brązowych włosach i niemasującą do nich białą smugą. Miała ona jednak coś, co bardziej przykuło jego uwagę - jej kombinezon przypominał ten, który widział u swojego prawdopodobnego krewnego. Zaciekawiony całą sytuacją wyszedł z bezpiecznego pomieszczenia i teraz mógł oglądać toczącą się na ulicy walkę owej nieznajomej i maszyny. Może, jeżeli przeżyje, pomoże mu z jego problemem i doprowadzi pod wskazany adres? Miał szczerą nadzieję, że tak właśnie będzie.
Powrót do góry Go down
Rogue

Rogue

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 06/07/2013

Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Czw Sty 24, 2019 8:10 pm

Sytuacja była o tyle korzystna, iż nie musiała przejmować się wałęsającymi po ulicach ludźmi. Tych zwyczajnie do tej pory nie widziała. Mieli dość rozumu, by nie wychylać się z kryjówek czy zapewniających im bezpieczeństwo mieszkań, choć Anna była też pewna, że prędzej czy później znajdzie się ktoś na tyle odważny inaczej, by spróbować swego szczęścia. Dlatego też powinna postarać się zakończyć tę walkę nim ktoś wpadnie na ten genialny pomysł. Nie może tego przeciągać w nieskończoność. Lecz może to nie być takie proste. Zwłaszcza, że ten robot jest inny niż te, z którymi mierzyła się wcześniej. Trudno powiedzieć, czy poza swoją wielkością i zwiększoną wytrzymałością może zaskoczyć ją czymś jeszcze, ale na wszelki wypadek mutantka tak właśnie zakładała.
Po swoim uderzeniu, po którym posłała Sentinela kawałek dalej, opadła z powrotem na ulicę. Przychodziło jej to z coraz większą łatwością. Czuła się coraz pewniej. Gdy dosłownie parę chwil później robot wyciągnął przed siebie mechaniczną rękę, nie miała wątpliwości odnośnie jego zamiarów. Nie mogła sobie pozwolić na specjalne próby wymanewrowania maszyny, gdyż ta podążając i strzelając za Rogue mogłaby poważniej uszkodzić któryś z sąsiednich budynków. Jej twarz wyrażała pełne skupienie. Nie było po niej widać niczego więcej. Nawet jeśli w rzeczywistości kłębiła się w niej masa różnych emocji oraz myśli. Widząc nadchodzące zagrożenie Anna Marie nie zamierzała tracić czasu. Ponownie ruszyła do przodu, tym razem chcąc uprzedzić atak przeciwnika. Ładujący broń energetyczną we wnętrzu swojej dłoni robot zdawał sobie nic nie robić z biegnącej w jego stronę dziewczyny. Może spodziewał się, że zdoła wystrzelić na to do niego dotrze. Przeliczył się. Częściowo. Będąc już przy nim Rogue podskoczyła wyprowadzając cios, który przynajmniej w teorii miał trafić w jego głowę lub jej okolicę. Może przewidując jej zamiary, ułamki sekund wcześniej maszyna zaczęła przemieszczać w tym kierunku uzbrajaną właśnie kończynę, w ostatniej chwili osłaniając się przed atakiem. Pech chciał, że mutantka uderzyła dokładnie we wspomnianą broń energetyczną. W wyniku tego zdarzenia doszło do naruszenia konstrukcji broni, co w momencie wystrzału doprowadziło do silnej eksplozji, która całkowicie uszkodziła tę kończynę i przy okazji z dużą siłą odrzuciła kobietę do tyłu. Nie dokładnie, bo po nieznacznym skosie, ale nie na tyle, by zatrzymała się na ścianie jednego z budynków. Stało się tak dopiero, gdy trafiła w stojącą przy ulicy lampę, mocno ją przy tym wyginając. Jej ubranie i rękawiczka w pobliżu prawej dłoni oraz klatki piersiowej w wyniku wybuchu odrobinę się podniszczyło, tu i ówdzie odsłaniając fragmenty skóry. Była lekko oszołomiona. Na je nieszczęście robot niespecjalnie przejął się utratą jednej kończyny i najwyraźniej nie zamierzał teraz odpuścić, gdyż już teraz szykował się do kolejnego ataku.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Sob Lut 16, 2019 10:50 pm

Walka w jej wykonaniu była niesamowita. Dziewczyna walcząca z maszyną musiała mieć pewien stopień niezniszczalności i nadludzkiej siły. Fakt faktem niszczyła robota zawodowo, do czasu, aż po kolejnym ataku siła wybuchy ręki maszyny nie rzuciła nią na latarnię. Nie wyglądało to najlepiej, a sam Pedro wiedział, że po wszystkim na pewno postara się ją opatrzyć.
Tymczasem jednak postanowił jej pomóc - chwycił leżącą na chodniku szklankę i z całej siły cisnął nią w plecy maszyny. Miał nadzieję, że ten mało efektywny i ryzykowny atak da jej chwilę na ogarnięcie się i jeżeli maszyna się nim zainteresuje, to równie szybko ona zdąży się z nią rozprawić.
Pedro nie był typem bohatera - spokojny cichy dentysta, który prowadził równie spokojne, co nudne życie. Jednak przygoda i chęć sprawdzenia swoich hipotez sprawiła, że trafił do Ameryki wprost w sam środek konfliktu. Bywa.
Powrót do góry Go down
Rogue

Rogue

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 06/07/2013

Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Wto Lut 19, 2019 7:12 pm

Co oczywiste, szklanka nie miała szans zadać maszynie żadnych obrażeń. Mimo to ryzykowny manewr Pedra opłacił się. Sentinel nie zaprzestając ładowania swojej broni powoli obrócił się w miejscu, tak by stanąć twarzą w twarz z nowym agresorem. Miało to swoje plusy i minusy. Zależnie od punktu widzenia każdej z zainteresowanych osób. Anna dostała potrzebną jej chwilę na otrząśnięcie się i złapanie oddechu, Pedro zaś na własne życzenie znalazł się w ogromnym niebezpieczeństwie. A fakt, że robot gotów był w każdej chwili wystrzelić sprawiał, że mimo wszystko czasu na reakcję Rogue wcale nie miała tak wiele. Bezbronny elf mógł właściwie tylko czekać i liczyć na to, że mutantka pokona wroga na czas, albo przynajmniej znów weźmie go na siebie.
Tymczasem Anna Marie powoli odzyskiwała pełnię zmysłów. Zaczęło do niej docierać, że w wyniku eksplozji została odrzucona na niemałą odległości i właśnie siedziała na chodniku częściowo oparta o uszkodzoną latarnię. Wzrok miała lekko przemglony, lecz z każdą sekundą wszystko stawało się coraz wyraźniejsze. Na szczęście nie czuła bólu. Nie miała czasu go czuć, gdyż kątem oka dostrzegła, że walczący z nią robot stracił nią zainteresowanie i skierował się ku nowego celowi. Nie widziała kto był na tyle głupi, by sprawdzić się w starciu z jednym z Sentineli, nie widział też, by właściwie jakaś walka się tam toczyła, ale wiedziała, że dzięki temu zyskała doskonałą okazję, by spróbować zakończyć starcie szybciej niż przewidywała. Potrząsnęła głową i powoli zaczęła podnosić się na nogi. Zacisnęła pięści. W jej oczach pojawił się pełen złości błysk. Ruszyła. Pędząc w powietrzu z prędkością na tyle dużą na ile pozwoliła jej dzieląca ją od wroga odległość miała tylko jeden cel.
Maszyna wymierzała w szarego elfa. Światło w centrum jej dłoni stawało się coraz mocniejsze. Domyślać się można było, iż za parę sekund wystrzeli. Pedro mógł jeszcze spróbować podjąć desperacką próbę ucieczki, ewentualnie spróbować znaleźć jakieś schronienie, lecz wszystko wskazywało na to, że jego los jest coraz bardziej przesądzony. Wtedy jednak stało się to na co czekał. Zza pleców maszyny wyłoniła się Rogue. Z dużym rozpędem przetrąciła głowę robota, która to oderwała się od jego ciała i odleciała dobrych kilka metrów dalej, kolejnych kilka pokonując już tocząc się po ulicy. Z początku wydawać mogło się, że nie przyniosło to żadnych rezultatów. Dłoń maszyny nadal wycelowana była w Pedra. Mijały kolejne sekundy, a atak wciąż nie następował. Wreszcie Sentinel zachwiał się na swoich nogach, światło we wnętrzu jego ręki zaczęło przygasać, a wreszcie masywne pozostałości po zabójczym robocie z olbrzymim hałasem padły na ziemię. Blisko elfa, lecz nie na tyle, by wyrządzić mu krzywdę.
- Wszystko w porządku? Jesteś cały? – mógł usłyszeć kobiecy głos. Mutantka unosiła się w powietrzu, na poziomie dwóch może trzech metrów w pewnej odległości od leżącego mechanicznego ciała wroga. Nie wyglądała na specjalnie zmęczoną, ani ranną. Wcześniejszych wybuch miał na nią mniejszy wpływ niż początkowo można było zakładać. Nie była też szczególnie zaskoczona wyglądem mężczyzny. Przebywając w Instytucie miała styczność z naprawdę różnymi mutacjami. Niektóre zmiany w wyglądzie były o wiele bardziej przerażające niż te u Pedra.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Pon Mar 11, 2019 4:11 am

To było jakieś szaleństwo - on, chichy i spokojny dentysta zaczynał bawić się w bohatera. Chciał jednak pomóc dziewczynie, widział u niej symbole X-Men'ów, więc mogła mu pomóc. Swoją drogą też trochę się nią przejmował - nie to, że wątpił w jej siły, ale nie chciał dać jej zginąć. Był dobrym człowiekiem i nie lubił patrzeć, jak ludzie są krzywdzeni i to bez względu na to, czy są mutantami, czy nie. Każde życie było ważne.
Niestety ku jego zgubie atak na maszynę się udał i ta skierowała się w jego stronę. Widzą świecące wnętrze ręki robota nagle znieruchomiał, zupełnie jak zając, na którego pada światło jadącego z naprzeciwka samochodu. Jego ciało doznało paraliżu, a serce zaczęło bić chyba szybciej, niż u wspomnianego wcześniej zająca. To był koniec. Ostateczny koniec jego życia. To zabawne - jego ciało doznało paraliżu, a myśli krążyły szybciej od światła. Wewnętrznie wyśmiał te wszystkie telewizyjne wzory mówiące o tym, że w takiej chwili przed oczami przelatuje całe życie. On myślał jedynie o tym, że te twierdzenie to głupota. Może to świadomość, że był już trupem? Zapewne. Widać nie rozpaczał nad własnym życiem, miał świadomość, ze umrze będąc dobrym człowiekiem.
Cały świat w okół niego zwolnił i widział jedynie świetlisty otwór wewnątrz ręki maszyny, czyżby to był te słynne światełko w tunelu? Chyba tak.
Nawet nie zauważył, gdy dziewczyna podniosła się i w czasie, gdy on już bujał się po niebiańskich łąkach z Jezusem i jego ekipą, to ona uratowała mu życie. Cały świat przez chwilę nie istniał, otrzeźwiał dopiero w chwili, gdy usłyszał jej słowa. Zupełnie nie zwrócił uwagi na fakt, że maszyna z hukiem upadła na asfalt. Spojrzał na nią otępiałym wzrokiem i zanim zdołał cokolwiek powiedzieć, poczuł, jak emocje z niego wychodzą. Żołądkiem i ustami. Jedynie skierował rękę w jej stronę unosząc jedynie wskazujący palec w górę i zatoczył się opierając drugą ręką o budynek. Momentalnie zawartość jego żołądka została przez niego zwymiotowana. Pierwszy raz zajrzał śmierci w oczy, a może to ona zajrzała do jego duszy? Nie ważne, chciał tylko zwymiotować.
Po chwili, gdy pozbył się balastu emocji odstąpił od ściany chwiejnym krokiem spojrzał na nią nadal mętnym wzrokiem - gdyby nie fakt, że jego skóra była szara zapewne byłby blady jak ściana, o którą się opierał.
- Tak, teraz już chyba tak - odparł po portugalsku nabierając głęboki wdech. Powinien wypłukać usta i umyć zęby. Kwasy żołądkowe kiepsko działają na szkliwo, ach te zawodowe zboczenie. - Dzięki, za... TO - wskazał na leżącą maszynę.
Zamrugał i spojrzał na symbol na jej pasku.
- Chyba mam więcej szczęścia, niż rozumu - wysilił się na uśmiech - Przybyłem do Ameryki szukając szukając tych, no... X-Men'ów. I profesora Xaviera. Żeby mi pomógł w... tej sprawie, no. - silił się, żeby mówić po angielsku. Oczywiście i bez tego brzmiał, jakby bredził.
Wyczerpało go to mówienie, pochylił się do przodu opierając kłonie na kolanach i splunął przed siebie. Musiał odpocząć, czuł się jak po maratonie.
Powrót do góry Go down
Rogue

Rogue

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 06/07/2013

Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Nie Mar 17, 2019 1:18 pm

Odpowiedź ją zaskoczyła. Nie z powodu treści, a tego, że kompletnie nie rozumiała co takiego Pedro chciał powiedzieć. Nie znała tego języka. Co nie było takie zaskakujące, bo poza angielskim płynnie porozumiewała się jedynie po francusku, ale zwyczajnie tego się tego nie spodziewała. Po chwili okazało się jednak, że mężczyzna zna również angielski. W stopniu mocno podstawowym, lecz nie powinno być to wielką przeszkodą w prowadzeniu konwersacji.
- Wygląda na to, że szczęście sprzyja dziś nam obojgu. Gdyby nie twoja interwencja, bez wątpienia oberwałabym znacznie poważniej. Ty z kolei możesz już zaprzestać swoich poszukiwań. – odpowiedziała po chwili namysłu, akurat w chwili, gdy mężczyzna nachylił się przed siebie. Był wyraźnie zmęczony, pewnie też wciąż przerażony i teraz to wszystko zaczynało wychodzić na światło dzienne. O ile nie była to gra. Wrodzona wręcz czujność powodowała, że przy pierwszych kontaktach bywała względem innych bardzo mocno nieufna. W tym przypadku było nie inaczej. Widać było, iż zachowuje się z pewną rezerwą, starannie dobiera słowa, gdy już się odzywa. Była wdzięczna za pomoc, lecz nie zmieniało to tego, że nie mogła się powstrzymać przed tego typu ostrożnością. Zwłaszcza, że wielokrotnie spotykała się z sytuacją, gdy ci z pozoru mili, sympatyczni, mający dobre zamiary w rzeczywistości okazywali się być tego obrazu zupełnym przeciwieństwem.
Ostrożnie obniżyła lot i wylądowała w odległości może dwóch metrów od Pedro.
- Wszystko w porządku? – spytała raz jeszcze. Wcześniej nie była w stanie zrozumieć odpowiedzi, gdyż padła ona w obcym dla Anny języku. Nie mogła mieć zresztą pewności, że miała ona cokolwiek wspólnego z jej zapytaniem. – Lepiej byłoby może, gdybyś usiadł. – powiedziała, z automatu zerkając w kierunku zniszczonej kawiarni. To dobre miejsce na przeprowadzenie rozmowy. Przynajmniej dopóki nie upewni się, że nie ma on złych zamiarów, albo nie dowie się z jakiego powodu poszukiwał X-Men. Wtedy, w zależności od tego, czy zostanie przekonana czy nie, podejmie decyzję o tym co dalej. Nie słyszała, by w pobliżu przebywał jeszcze jakiś Sentinel. Może sobie pozwolić na chwilę oddechu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Sro Mar 27, 2019 5:44 pm

Patrząc na nią mętnym wzrokiem, Pedro starał się ogarnąć, co do niego mówiła. Fakt, zajęło mu to chwilę, lecz gdy już zrozumiał posłusznie skinął głową. Oczywiście rozumiał dystans w jej głosie. Wiedział, że jego wygląd nie napawa zaufaniem - szary elf o szpiczastych uszach i czarnych oczach. Wyglądał bardziej, jakby wyszedł z jakiejś bajki, a nie był człowiekiem. Cierpiał wielokrotnie z tego powodu i już przywykł, że zawsze musi pracować na zaufanie innych, nawet mutantów.
- Dobrze, już ze mną dobrze - powiedział łamanym angielskim. - Jest tylko jedna sprawa, mam dziwna moc i nie chcę, żebyś uciekała. - wolał wyjaśnić jej tę kwestię, nim dojdzie do jakichś nieporozumień - Potrafię wpływać na umysły istot i sprawiać, że czują się w moim otoczeniu niezbyt komfortowo i się boją. Spokojnie, panuję nad tym i nie mam zamiaru Cię straszyć - uniósł ręce w górę.
Miał nadzieję, że nie sprowokował jej tym. Szczególnie, że widział, jak poradziła sobie z robotem, więc w starciu z nią skończyłby najpewniej jako mokro plama.
Spojrzał na nią i ruchem głowy wskazał na wnętrze kawiarni, po czym wszedł pierwszy. Wiedział, że nie zaatakuje go w plecy, w końcu uratował jej życie. A przyjemniej miał taką nadzieje.

Gdy wszedł do lokalu, nie było już w nim ludzi, którzy widząc jak dwójka poradziła sobie z robotem uciekli z lokalu. Pedro, chcąc był gentlemanem podniósł z posadzki krzesło i postawił je koło stolika. Sam usiadł na drugiem.
- Zapraszam, odpowiem na każde pytanie i wyjaśnię wszelkie sprawy - starał się mówić płynnie, ale wychodziło mu to, jak dziecku z podstawówki. Nie miał do tej pory w życiu potrzeby, aby używać ciągle angielskiego, więc jego poziom był u niego raczej marny. Za to mógł z nia rozmawiać biegle po Hiszpańsku, czy Portugalsku.
Powrót do góry Go down
Rogue

Rogue

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 06/07/2013

Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Pią Kwi 05, 2019 8:36 am

- Tym bardziej imponująca, ale i w nawet większym stopniu nieodpowiedzialna i głupia była więc twoja interwencja. Gdybym nie otrząsnęła się na czas, zginąłbyś. – odparła tonem, którego celem było podkreślenie powagi tej sytuacji, ale bez wyraźnego podnoszenia głosu, ani nagłego wylewu innych emocji. Samą kwestię zdolności Pedra zwyczajnie pomijając. Mężczyzna mógł domyślić się, że nie zrobiły one na Annie wrażenia. Głównie dlatego, że odkąd pojawiła się w Instytucie widziała już wiele różnych mocy i prawdę mówiąc przez to ciężko było ją czymś szczególnie zainteresować czy zaskoczyć. Podążyła za nim do wypatrzonej, zdemolowanej podczas walki, kawiarni. Usiadła na postawionym przez Pedro krześle i przez długi czas, nawet po jego zaproszeniu do zadawania pytań, przypatrywała mu się. Cisza ta trwała minutę, może dwie, gdy wreszcie postanowiła przejść do rzeczy.
- Zacznijmy od początku. Kim jesteś? Dlaczego nas szukasz? – zadając pytania i później oczekując odpowiedzi nawet na chwilę nie spuszczała go z oczu, szukając w jego gestach, głosie, wyrazie twarzy śladu fałszu, kłamstwa, niepokoju.
Powrót do góry Go down
Pedro Alarcón

Pedro Alarcón

Liczba postów : 2
Data dołączenia : 18/05/2019

Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1Sob Maj 18, 2019 2:07 pm

Starał się wysilić na uśmiech, jednak ostatnie wydarzenia sprawiły, że nie był w stanie, a i ten sztuczny wyglądał nader sztucznie. Jednak skoro miał już okazję, to musiał ją wykorzystać.
- Łatwiej chyba powiedzieć kim jestem, reszta jest niecko skomplikowana - tak, jego angielski był kiepski - Więc nazywam się Pedro, pochodzę z Portugalii i tam pomagałem miejscowym bohaterom. Jestem dentystą, ale jakoś pomogłem rannym podczas ataku tych robotów. Dostałe od moich znajomych namiary na Instytut i tu przyjechałem. - wymówił to na jednym wdechu. No, prawie.
- Co do tego, czemu to jestem, to jest to druga sprawa - nabrał powietrza, bo wiedział, że znów mu szykuje się monolog - Otóż mam pewne podejrzenia, że ten taki niebieski od was to mój brat. Moja matka twierdzi, że to prawdopodobne, bo obydwaj chyba mamy tego samego ojca, ale nic więcej mi nie powiedziała. - spojrzał na nią poważnie.
- Wierzysz mi? - zapytał, bo sam czasem się gubił w tak nieuporządkowanym życiu. Wolał swoje poprzednie, gdzie leczył ludziom zęby, a był w centrum bitwy między ludźmi i robotami. Tego było dla niego za dużo.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Bronx - Ulice - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Bronx - Ulice   Bronx - Ulice - Page 4 Icon_minitime1

Powrót do góry Go down
 
Bronx - Ulice
Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: