Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar "Black Lion"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Bar "Black Lion"   Czw Paź 16, 2014 9:46 pm

Miejsce dosyć szemrane i raczej zapchane, aczkolwiek popularne wśród ludzi o różnym wieku. Ciężko tu nie stracić portfela czy nie dostać w pysk za durną odzywkę, jednak nad większością przypadków czuwa napakowany ochroniarz, który wygląda, jakby dopiero co wyszedł z kryminału. Bar jest podświetlany,podobnie jak wiele innych elementów pomieszczenia. Jest również pięterko z balustradą. Na środku sali znajduje się parkiet dla nocnych marków pragnących poszaleć. Kręci się tu krótkowłosa kelnerka, która prędzej da Ci w pysk za złąpanie za tyłek, niż da Ci swój numer.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Czw Paź 16, 2014 10:12 pm

Kolejna nic, kolejni klienci, kolejne drinki do rozniesienia. Westchnęła i zabrała tacę, zbierając puste kieliszki po drinkach i zanosząc je na zaplecze. Właśnie otwierała drzwi, kiedy poczuła, że w coś uderza.
- K*rwa mać, Lu, patrz jak chodzisz.
Spojrzała w dół. Bluzka była nie do użycia, zalana lepkim, czerwonym płynem. Jasne oczy Ellie zmroziły blondyna spojrzeniem, którego i bazyliszek by się nie powstydził. Nie dość, że potłukła kieliszki, za co menedżer ją zamorduje, to jeszcze cała lepiła się od drinka. Po chwili jednak jej złość zelżała.
- Powinnam teraz wziąć Twoją koszulkę. No po prostu zaje***.
Spojrzała w dół. Ewidentnie nie mogła tak wyjść na salę. Odłożyła tacę i podeszła do zlewu,chwytając gąbkę. Namoczyła ją w wodzie, nalała płynu i zaczęła zmywać plamę. Nie, tak się nie uda. Westchnęła ciężko i ściągnęła bluzkę przez głowę, zostając w staniku i zaczęła przepierać ubranie, nawet nie patrząc w jego stronę. Powinien wracać za ladę, jeszcze znowu jakiś krnąbrny pijaczyna zacznie wrzeszczeć, że obsługa marna. Ona miała ważniejsze rzeczy na głowie. Jak nie wróci do pracy, będzie miała przesrane.
Powrót do góry Go down
Lucius Harms



Liczba postów : 8
Data dołączenia : 15/10/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Czw Paź 16, 2014 10:59 pm

– To ty wpadłaś na mnie, Maleńka – odpowiedział jej niskim tonem, marszcząc przy tym brwi.
Pewnie nie zareagowałby w taki sposób, gdyby nie jej agresywne słowa na samym wstępie. Być może nawet by ją przeprosił i wziął winę na siebie. Od razu chwycił za szczotkę, by zamieść szkło, ale dziewczyna wspomniała coś o koszulce. Cholera. Faktycznie, jej strój nie wyglądał zbyt dobrze. Gdyby niedopity drink był przezroczysty… Oboje doskonale wiedzieli, że nie spierze tej plamy w ten sposób, o ile w ogóle to było możliwe. Czerwony płyn wżerał się w niemal śnieżnobiałą koszulkę. Nie zastanawiał się zbyt długo, rozpiął i zdjął kamizelkę, potem czarną koszulę z długim rękawem, które musiał nosić, odkrywając przy tym całe wytatuowane ramiona.
– Zostaw to, Ellie, trudno. Nie mamy czasu. Ubieraj się – podał dziewczynie własną, jeszcze w miarę świeżą koszulę – Masz jakąś agrafkę? Mogę zebrać z tyłu nadmiar materiału, tak nisko, i spiąć go razem, a to ukryjesz pod spódniczką. Ja założę tę, w której przyszedłem, trudno. Może nikt nie zauważy. – mruknął, chociaż to było raczej pobożne życzenie.
Wyszedł do jeszcze mniejszego pomieszczenia obok, w którym pracownicy zostawiali swoje rzeczy. Wrócił po dosłownie kilkunastu sekundach, w przeciągu których słychać było szybko odsuwany i zasuwany zamek błyskawiczny.
– Chyba, że wolisz tę, ale wcale nie jest w lepszym stanie – uniósł rękę z gładką, czarną koszulką z grubej bawełny i z krótkim rękawem, w której niska dziewczyna i tak by się utopiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Czw Paź 16, 2014 11:52 pm

Była wściekła, jednak już nie na niego. Na siebie. Raz, że na niego nawrzeszczała, dwa, że jeśli nie wróci na salę, to może pożegnać się z pracą w klubie. Po chwili mężczyzna podał jej koszulę. Przyjęła ją z wdzięcznością i włozyła, zapinając kilka środkowych guzików. Była dużo za duża, jednak dziewczyna poradziła sobie z tym, wiążąc supeł pod żebrami, odsłaniając brzuch. O wiele lepiej.
- Dzięki. Wyprasuję Ci ją potem.
Spojrzała w lustro, poprawiając się, żeby cycki jej nie wystawały, ułożyła jako tako włosy.
- I ten. Dzięki, koszula starczy.
Uśmiechnęła się lekko i zamrugała kilkukrotnie. Chyba znowu za dużo palili. Na zapleczu wiecznie śmierdziało fajkami, jednak sama Ellie nie czuła tego aż tak. Sama paliła, a jednak przesiąknięte zapachem nikotyny powietrze w pomieszczeniu paliło w oczy przy dłuższym przebywaniu. Ułożyła włosy, poprawiła koszulę, chwyciła tacę.
- Lepiej wracajmy. Jeszcze nas oskarżą o dziki seks na zapleczu.
Pchnęła drzwi i wyszła na salę, kontynuując roznoszenie alkoholu i zbieranie szklanek ze stołów. Lubiła tę robotę, czuła się tu w sam raz. Czasem z kimś pogadała, jednak nie wymieniała się często numerami. Nie lubiła dużego grona znajomych. Co jakiś czas udawało jej się nawet stanąć za "wieżą dyktatora" i puścić jakieś fajniejsze kawałki, jednak tylko wtedy, kiedy ich DJ Stan musiał iść na dłużej do łazienki lub na szluga.
Powrót do góry Go down
Lucius Harms



Liczba postów : 8
Data dołączenia : 15/10/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Pią Paź 17, 2014 10:37 am

Odpowiedział jej tylko, że nie ma takiej potrzeby, bo i tak miał zamiar oddać ciuchy do pralni. Wciągnął koszulkę na grzbiet, po czym sięgnął po kartonowe opakowanie z nowymi szklankami, który stał wysoko na szafce. Odkupi je, a szef nawet się nie zorientuje, że zapasowe szklanki poszły na salę. Pusty karton wstawił z powrotem na swoje miejsce.
- Idź, już, idż!
Zaśmiał się cicho pod nosem na ten komentarz dotyczący domysłów co to niby oni mieliby razem robić na zapleczu. Szybko zamiótł stłuczone szkło, by zatrzeć ślady wypadku. Wyszedł zaraz za nią, chwytając w przelocie jeszcze czystą ścierkę.
Na szczęście akurat nie było tłumów, ot kilku stałych bywalców oraz młodzież szukająca uciech w środku tygodnia. Dolał alkoholu potrzebującym, przyjął zamówienia od tych, którzy sami podeszli do baru, nie kłopocząc kelnerki. Potem wytarł nowe szklanki z kurzu, a czyste, przyniesione ze zmywaka, otarł z ewentualnych kropel wody. Oczywiście zostawiał wszystko, jeśli nagle ktoś poczuł nieodpartą chęć na kolejne piwo czy kolorowego drinka z palemką. Przytargał paczki z alkoholem, rozstawiał butelki i zmienił beczki do piwa z nalewaka. Poza tym obserwował salę, pilnując Ellie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Pią Paź 17, 2014 12:14 pm

Dziewczyna lawirowała z tacą między stolikami, ignorując rzucane co jakiś czas zaczepki ze strony młodych gniewnych. Już dawno nauczyła się olewać durne teksty, więc nie robiło jej to dużej różnicy, czy ktoś się do niej odzywał czy nie. Zbierała napiwki, szybko myła szklanki, co jakiś czas podrzucając Stanowi nowe kawałki przez Bluetooth. Wysoki, chudy jak szczapa chłopak z bródką, okularami w półoprawkach, wiecznie potarganych spodniach i koszuli w stylu "jestem prawiczkiem na kierunku informatycznym" był naprawdę dobry w mixowaniu, jedynie jego strój budził dziką wściekłość na twarzy szefa, jednak gburowaty właściciel klubu pojawiał się raz, dwa razy w miesiącu, tak więc Stan był zawsze na to przygotowany.
Ellie zawsze miała z tym gościem na pieńku, kilka razy omal nie wyleciała. Cóż, nie miał nikogo innego na jej stanowisko, więc pewnie trzymał ją jedynie z tego względu. Cóż, przynajmniej nie musiała zmywać garów czy myć podłóg. No i mieli klucze, więc mogli robić posiadówy po zamknięciu. Oczywiście zamknięcie znaczyło mniej więcej tyle, co brak klientów, co raczej rzadko się zdażało. Ellie odniosła tacę ze szklankami i zabrała kolejne, zręcznie lawirując między stolikami. Co jakiś czas warczała coś w stonę irytującego ją od kilku dni dwudziestoparolatka, który najwyraźniej postanowił zostać Casanową.
Powrót do góry Go down
Lucius Harms



Liczba postów : 8
Data dołączenia : 15/10/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Pią Paź 17, 2014 4:49 pm

– Młoda, chodź no tu na chwilę – przywołał do siebie Ellie, wspomagając się jeszcze gestem skinięcia na nią dłonią.
Widział tego kolesia już któryś raz. Do tej pory Lucius jeszcze nie zareagował, nie zwrócił mu uwagi, że jego zachowanie jest niewłaściwe. To wynikało z natury blondyna, nie szukał zwady tam, gdzie nie było to konieczne. Poza tym robienie burdy byłoby nie na rękę ani barmanowi, ani ogólnie temu przybytkowi. Pub póki co cieszył się średnią popularnością, ale obrót był. Skandale i bójki to niezbyt dobre rozwiązanie.
– Ten typek bardzo ci przeszkadza, czy wytrzymasz z nim? Mogę go wyprowadzić i załatwić sprawę po męsku, jeśli ci chcesz. Da ci spokój. – minę miał niezadowoloną, ale takie sytuacje już się zdarzały nie raz, nie dwa, a Elena chyba nauczyła się ignorować zaczepki ze strony pijanych klientów. Nie miała raczej innego wyboru. Niby był ochroniarz, ale Lucius i tak czuł wewnętrzną potrzebę obserwowania kelnerki. Lubili się, mieli wspólne tematy do rozmów. Niejednokrotnie po wyjściu ostatniego klienta zamykali lokal od środka, zostawiali sprzątanie na rano, a sami siedzieli przy drinku do świtu. Zdarzało się, że Harms wracał do domu tylko wziąć prysznic, a potem wracał z powrotem by ogarnąć i przygotować pub na kolejny wieczór. Nie robiło mu różnicy, czy czytał i grał w swoim małym mieszkaniu czy w lokalu. A może nawet wolał siedzieć w klubie, bo było więcej przestrzeni.
– Jakieś zamówienia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Pią Paź 17, 2014 11:50 pm

W sumie Ellie miała gościa gdzieś, jednak ciągłe zaczepki faceta były dosyć irytujące. Bardziej zobaczyła skinięcie dłoni Luciusa, niż go usłyszała, jednak dała mu znak dłonią, że zaraz przyjdzie. Zebrała wszystkie puste szklanki i kieliszki i postawiła tacę za ladą, opierając się o blat i wzdychając ciężko.
- Spokojnie, Lu. Dam radę. Nie ma co robić burd, i klienci będą narzekać, i szef zrobi jazdę. Jest okej.
Owszem, ona też wolała spędzać czas tutaj. Przyzwyczaiła się do rażących, neonowych świateł, głośnej muzyki i durnych docinków, lubiła specyficzny zapach potu i alkoholu. Może to i dziwne, ale prawdziwe. Lubiła zostawać tu po godzinach,zamykając się z Luciusem od wewnątrz, siadając na miękkich sofach z butelką alkoholu w ręce i gadać do rana, może czasem się przespać. Puściła Lu oczko, zabrała tacę i doniosła kolejne drinki do stolika po drugiej stronie sali. Goście zaczynali powoli opuszczać lokal, nie przybywało nowych klientów. Minęło może półtorej godziny, podczas której nic się nie wydarzyło, a klub był już pusty. Elena opadła na sofę, twarzą w dół jedna ręka i jedna noga zwisały bezwiednie, opierając się na podłodze. W końcu podniosła głowę i wymamrotała.
- Nie ma opcji, że wrócę dziś do domu. Zatrzymam tę koszulę na dłużej.
Jej twarz ponownie wbiła się w miękką poduszkę, a dziewczyna zgięła nogi w kolanach, unosząc je i sięgnęła do butów, zrzucając je. O niebo lepiej.
Powrót do góry Go down
Lucius Harms



Liczba postów : 8
Data dołączenia : 15/10/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Nie Paź 19, 2014 10:16 am

– W porządku, przeżyję jej utratę – uśmiechnął się, po czym przeszedł przez całą salę z kluczem w ręku i przekręcił zamki w drzwiach.
Ziewnął głośno, unosząc ręce do góry i rozciągając mięśnie, kiedy wracał do Ellie. Spojrzał na zegarek, było już po trzeciej. Bar wytarty, szklanki i kufle umyte. Poustawiał krzesła na stolikach nogami do góry, żeby łatwiej było umyć podłogę, chociaż, jak stwierdził na głos, zrobi to dopiero rano. Gburowaty ochroniarz i DJ Stan wyszli już z pół godziny wcześniej, zostawiając barmana i kelnerkę samych. W końcu było cicho. Lucius kochał muzykę, ale po kilku godzinach hałasu – bo nie do końca odpowiadał mu gatunek umiłowany przez Stana – cisza była niczym wybawienie.
– Nie jesteś przypadkiem głodna? Chyba wrzucę jeszcze frytki na olej. Chcesz też? – robił to niemal za każdym razem gdy zostawał w pubie na noc, a i tak zawsze zadawał jej to samo pytanie. Dopisywał potem do ogólnego rachunku porcję frytek i wrzucał do kasy parę drobnych ze słoika do którego dostawał napiwki. Zniknął w kuchni, gdzie rozgrzał tłuszcz i wrzucił do frytkownicy mrożone ziemniaki, ale wrócił chwilkę później.
– Co dziś pijemy, droga pani? – spytał, uśmiechając się zawadiacko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Pon Paź 20, 2014 11:27 pm

Dziewczyna dalej w najlepsze leżała na sofie, jendak gdy mężczyzna się odezwał, Ellie podniosła rękę i pokazała mu uniesiony w górę kciuk.
- Chyba znienawidzę tę robotę...

Była kompletnie wykończona. Latanie w te i we wte po knajpie potrafiło każdemu dać się we znaki, chociaż Ellie była jako tako wprawiona. Nie pracowała tu przecież od wczoraj. Dodatkowo, pracę utrudniali jej SAMI klienci, irytując ją skrajnie, kilka razy miała nawet ochotę rzucić w kapryśnego gówniarza tacą z tekstem, że jak jest taki mądry, to niech sobie sam roznosi. Mimo to, Ellie dzielnie zaciskała zęby i pracowała dalej. Po chwili podniosła się i przeliczyła napiwki.
- Łohoho, szaleeeeństwoooo! Dwadzieścia dolców.
Wrzuciła pieniądze do słoika i również się przeciągnęła, zerkając w stronę smażących się frytek. O cholera, aż zaburczało jej w brzuchu. Była diabelnie głodna i dopiero teraz to poczuła. Wskoczyła na blat baru, siadając na nim i zaczęła z zamyśleniem przeżuwać paluszki. Dopiero po chwili dotało do niej, że Lucius zadał jej pytanie, więc otrząsnęła się z myślenia o niczym.
- Hmmm? A, może... rum. O.
Tak, dziś miała ochotę na coś mocniejszego. Raz na kiedy można.
Powrót do góry Go down
Lucius Harms



Liczba postów : 8
Data dołączenia : 15/10/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Pon Lis 03, 2014 10:46 am

– Kochasz tę robotę. No, może to nie jest coś nadzwyczajnego i ani ja ani ty nie zbijamy kokosów, ale nie uwierzę, że wolałabyś robić na taśmociągu w fabryce – odpowiedział z uśmiechem, wyciągając dwie niskie, ale szerokie i pojemne szklanki – Walimy czysty, z pierwszym lepszym sokiem czy może wolisz fantazyjnego drinka? Mojito, Pina Colada, Cuba Libre z colą? W końcu masz do czynienia z najlepszym barmanem świata!
Uwielbiał wywoływać uśmiech na jej twarzy. Oboje byli wykończeni, ale świadomość zamkniętych drzwi i tego, że pomimo wciąż siedzą w pubie, mają fajrant, nadawała spokoju, mogli się rozluźnić, odpocząć we własnym towarzystwie, porozmawiać, pożartować. Cieszył się niesamowicie, że trafił na tak ‘normalną’ współpracownicę. Dogadywali się i rozumieli, jakby znali się od zawsze, a przecież pracowali razem zaledwie od kilku miesięcy. Chłopak się przeciągnął i ziewnął, po czym potrząsnął głową i podrapał się po niej, i jeszcze przeczesał włosy palcami.
– Nie każdy może mieć bogatych starych, odziedziczyć ogromną firmę i pierdzieć w stołek całe życie. Nie my, niestety. Chociaż jakoś ciężko mi sobie wyobrazić ciebie czy mnie dzień w dzień w garniturze za biurkiem. Gorzej, że musielibyśmy wyglądać jak ludzie, a nie wybryki natury.
Nie wiedział o skrzydłach Ellie. Nie wiedział, że mutanci żyją w społeczeństwie jak wszyscy inni przeciętni, zwykli, szarzy ludzie. Jedyne co miał na myśli to ich stroje, tatuaże, kolczyki i wymyślne fryzury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaine



Liczba postów : 15
Data dołączenia : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Sro Gru 17, 2014 8:36 pm

Powrót do Nowego Jorku był ciężkim doświadczeniem, ale również sporym progresem. Nie można wiecznie uciekać od swoich problemów. W końcu nadejdzie dzień, w którym te problemy wrócą ze zdwojoną siłą i powalą nas na kolana. I to tylko od nas zależy, czy się podniesiemy, czy będziemy dalej leżeć.
Kaine po wizycie w Central Parku postanowił, że w jakiś sposób odreaguje ten stres. Jedynym rozwiązaniem, jakie przychodziło mu do głowy, to kilka głębszych kielonków. Oczywiście, nie przesadzając. W Houston po wypiciu tylko trzech piw był pijany, jak przysłowiowa bela, a co dopiero gdyby miał spożyć większą ilość alkoholu. A poza tym, nad kieliszkiem można dogłębnie porozmyślać, a tego teraz mu potrzeba.
Zanim wszedł do klubu, wskoczył w ciemną uliczkę, w której mógłby zdjąć swój kostium. Nie chciał, żeby ktoś wiedział, za kogo się przebiera. Gdy już był ubrany w swoje "prywatne" ubrania, swój czerwono-czarny kostium schował do torby, którą następnie założył na swoje ramię. Kiedy był już gotowy, opuścił uliczkę i udał się do baru, który nazywał się "Black Lion". Ciekawa nazwa, trzeba przyznać. Na bramce stał wielki osiłek, który wyglądał tak, jakby chciał pobić każdego nowego klienta. Kaine nie przejął się zbytnio jego wyglądem i wszedł do środka. Niestety, przechodząc obok ochroniarza, nie udało się nie poczuć jego zapachu, który... no, fiołkami to on na pewno nie pachniał. Będąc już w środku, klon Petera Parkera udał się prosto pod ladę. Nie miał interesu w usadawianiu swoich czterech liter w innym miejscu. Usiadł na krześle, kładąc swoją torbę obok, na podłodze. Zamówił kieliszek Margarity, ale nie wypił go od razu. Siedział i patrzył się w płynną substancję, jakby oczekiwał od niej odpowiedzi na swojej egzystencjalne pytania. Wpadł w tak głęboką zadumę, że nawet nie zwracał uwagi na ewentualne osoby znajdujące się w barze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia Faust



Liczba postów : 81
Data dołączenia : 08/08/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Czw Gru 18, 2014 11:22 pm

Nienawidzila opuszczac laboratorium. Nienawidzila brac urlopow i nienawidzila by ja do tego przymuszac. A juz przede wszystkim nienawidzila snuc sie bez celu po ulicach miast do ktorych nie przykladala wagi, wsrod tlumu ludzi zwyczajnego jak maslo na kanapce. Obrzydliwa monotonia i nijakosc. Najwyrazniej po ostatnim takim wymuszonym wolnym weekendzie Mia przedstawila swoje zdanie na ten temat wystarczajaco dobitnie, gdyz teraz owszem, wyszla do ludzi, ale z zadaniem. Bylo nim poszukanie w jedym z pozornie zwyczajnych barow swiezej krwi do organizacji. Ostatnimi czasy Hydra cierpiala na powazne braki w ludziach, co nie bylo informacja pozadana, jesli ta kiedykolwiek dotarlaby do zagorzalych jej przeciwnikow. Jeszcze gotowi byli wykorzystac okazje, przypuscic jakis atak...

- ...same problemy z tymi cholernymi bohaterami, wydaje im sie ze wolno im ot tak zaprzepascic lata pracy nad swiatowa dominacja. - Czarnowlosa, dlugonoga pieknosc o nietypowej urodzie burknela do siebie pod nosem, w sposob grozny ale i przekornie uroczy marszczac brwi, konczac tym samym swoja mysl na glos. - Dlaczego nie moga sobie powalczyc z chinskimi korporacjami wyzyskujacymi dzieci pracujace za miske ryzu? Niee, to przeciez takie malo medialne, lepiej niszczyc drogi sprzet i czyjes ambicje.

Kobieta znajdowala sie w nieciekawej okolicy, pelnej waskich, slabo oswietlonych alejek do ktorych nawet niektorzy przedstawiciele plci przeciwnej baliby sie wchodzic. Tymczasem Mia pewnym siebie krokiem zmierzala przed siebie, stukajac raz za razem obcasem czarnych szpilek o zaokraglonych czubkach, a to jeszcze nie wszystko! Poza tym ubrana byla w zwiewna, kwiecista suknie i czarna bluze dresowa, przypominajaca rozpinana kurtke jakiejs druzyny pilkarskiej albo sportowca prywatnego liceum. Wraz z delikatnym makijazem, porcelanowo blada skora i gestymi, czarnymi rzesami nie wymagajacymi specjalne zabiegow kosmetycznych az dziw bral ze wygladajaca na niewiele ponad 20 lat panna Faust jeszcze nie zostala zaatakowana przez okolicznych wielbicieli damskich wdziekow. Byla jednak pewna, ze tego nie zrobia, kazdy jeden z krecacych sie po okolicy szemranych typow byl w rzeczywistosci agentem, gdy tylko oprogramowanie iRis wykrywalo ich, skanowalo twarze a na siatkowce oka dziewczyny wyswietlal sie skrot danych personalnych, zaraz obok niewielkiej mapy na ktorej wyznaczono za pomoca systemu gps droge do baru. Gdy tylko otrzymala od bramkarza krotka szyfrowana wiadomosc, ze oto do srodka wszedl nieznajomy mezczyzna, z wygladu i postury mogacy sie nadawac do 'przejecia', usmiechnela sie i przyspieszyla kroku. Byl to grymas pozornie przyjazny, ale dzieki niepokojacemu blyskowi w oku nie pozostawial zludzenia co do prawdziwej natury mlodej, obiecujacej pani naukowiec.

Nim stanela na progu i wymienila z informatorem porozumiewawcze spojrzenia przy wchodzeniu do srodka, ogarnela sie i obecnie wygladala raczej na zagubiona mloda dziewczyne, ktora w zasadzie nie bardzo wiedziala jak sie znalazla w tej okolicy. Skinawszy glowa bramkarzowi niepewnym krokiem wkroczyla 'na salony' i rozejrzala sie, zatrwozona. Po paru chwilach podeszla do baru, przy ktorym pracowal typ rownie paskudny co wszyscy w okolicy. Po drodze dostrzegla prawie natychmiast swoja dzisiejsza ofiare, w czym niewatpliwie pomoglo rowniez to, ze ten sam barman dyskretnie dal jej znac o kogo chodzi. Prosze nie pytac jak, to tajemnica sluzbowa.

- Przepraszam bardzo... - Odezwala sie w kierunku czyszczacego szklanki agenta, ktory jedynie spojrzal na nia spode lba. To jednak nie zrazilo zagubionej owieczki ani odrobine, na tak jawny brak kultury odpowiedziala delikatnym usmiechem - chcialabym zamowic lampke wina. - barman prychnal pogardliwie, ale skonczyl udawac ze robi cos produktywnego i po chwili podal jej zamowiony alkohol. Mia usiadla przy barze i czekajac na kieliszek, zerknela w kierunku celu, ktory siedzial nieopodal. Zajela strategicznie miejsce dwa stolki od niego, aby nie poczul presji czy tez dyskomfortu. Najwazniejsze, aby sam zechcial wejsc w pulapke, to klucz do sukcesu kazdego werbunku. Bladolica usmiechnela sie rowniez w jego kierunku i zamoczyla usta w czerwonej jak krew ciecy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaine



Liczba postów : 15
Data dołączenia : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Pią Gru 19, 2014 5:53 pm

Mijały kolejne minuty, a Kaine dalej ślepo wpatrywał się w ciecz w kieliszku. Trzymał dłonie na ladzie, a po chwili zsunął je, kładąc sobie na kolanach. Wpadł w głęboką zadumę, spokojnie oddychając. W jego głowie pojawiały się obrazy z przeszłości, których tak bardzo chciał uniknąć. Pokaz slajdów, bo tak można nazwać to, co teraz działo się w jego głowie, przelatywał szybko nie dając możliwości na dokładniejsze przyjrzenie się szczegółom. Przewijały się różne postacie, te dobre, jak i te złe. Postacie które żyją, ale również te, które już dawno opuściły ten łez padół. Kaine wziął głęboki oddech, wydychając po chwili wolno powietrze.
Najdłużej w jego głowie siedziała osoba, z którą był blisko, ale nie dane było mu się nią nacieszyć. Annabelle, bo tak miała na imię kobieta, która zaufała Kaine'owi i która była w stanie obdarzyć go uczuciem, jakim jest miłość. Klon dopiero teraz uświadomił sobie, jak bardzo ją kochał.
- To chyba jednak prawda, że nie doceniamy tego, co mamy... - pomyślał sobie, podpierając dłonią głowę. W życiu jest tak zawsze. Robisz coś, a później żałujesz tego z całego serca. Potrzeba tak wiele wysiłku, by napompować balon, a żeby go stracić wystarczy jeden błąd. Wystarczy jedna ostrzejsza rzecz, która go przebije i zakończy jego żywot. W życiu jest tak samo - jeden błąd i PUF. Wszystko znika.

Przez zmęczoną głowę Kaine'a przewijały się jeszcze inne osoby, takie jak Aracely, która uważała go za swojego bohatera, czy też homoseksualne małżeństwo, którego członkami byli Donald Meland i Wally Layton. Oni wierzyli w Scarlet Spidera, potrzebowali go, a kiedy przyszedł odpowiedni czas, zawiedli się na nim. Widocznie życie nie przewidywało łatwej drogi dla klona Parkera. W sumie, dla nikogo nie ma łatwej drogi. Schodzimy z jednej i wstępujemy na drugą, równie niebezpieczną i pokręconą.
Przez krótki moment pojawił się także Peter Parker i Ben Reilly, na myśl których mężczyźnie robiło się niedobrze. Uznawał ich za swoich braci, a wiadomo, jak to jest z rodzeństwem. Nie przepadają zbytnio na sobą.
Jednym pewnym ruchem, Scarlet przechylił kieliszek, krzywiąc w grymasie swoją zmęczoną i nieogoloną twarz. Dopiero, gdy do baru weszła pewna kobieta, Kaine otrząsnął się ze swoich wspomnień. Skierował swoje spojrzenie w jej stronę, starając się patrzeć tak, by go nie zauważyła. Wywarła na nim dobre pierwsze wrażenie. Pytanie tylko brzmi, co tutaj robi taka dziewczyna? Czyżby się zgubiła?
- Meh, tak czy siak, to nie mój problem. - powiedział do siebie w myślach, a kiedy bladolica kobieta posłała mu uśmiech, lekko speszony odwrócił swoją głowę, udając, że jej nie widzi. Na chwilę obecną nie miał w planach poznawania nowych osób, ale jak wiadomo... Życie nie zawsze chce dla nas tego samego, co my.
Kaine zamówił jeszcze raz to samo, stukając palcem o blat, mrużąc swoje oczy i marszcząc do tego czoło. Obejrzał się przez ramię, by sprawdzić, czy kobieta nadal tam jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia Faust



Liczba postów : 81
Data dołączenia : 08/08/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Wto Gru 23, 2014 4:25 pm

Niestety, niczego nieswiadomy mezczyzna okazal sie byc w co najmniej kiepskim nastroju. Zamiast jak kazdy zdrowy samiec alfa zainteresowac sie zagubiona i kompletnie nie wpisujaca sie w stylistyke baru mloda kobieta, wolal podziwiac lekko falujaca powierzchnie cieczy wypelniajacej kieliszek. Coz za niekorzystny obrot spraw... Mia nie zniechecila sie, katem zmodyfikowanego oka obserwowala Kaine`a, jego reakcje na bodzce i najdrobniejsze ruchy. Byla naukowcem ktory nie ograniczal sie jedynie do jednej dziedziny, analiza zachowan byla dla niej rownie wazna co pozniejsze, o wiele bardziej nieprzyjemne techniki badawcze jakie zwykla uzywac na szczesliwcach, ktorych sobie upatrzyla. Usmiechajac sie szeroko, zmniejszyla dystans do jednego wolnego stolka barowego miedzy nimi.

- Klopoty w pracy? - zapytala melodyjnym glosem, charakteryzujacym sie delikatnym, europejskim akcentem, prawdopodobnie niemieckim. Jej angielski byl jednak perfekcyjny. - Bo na moje oko albo szef odmowil podwyzki, albo zona znalazla sobie lepszy model. - uniosla w dloni kieliszek z winem i upila z niego. W dziwny sposob chwile temu niesmiala i zagubiona dziewczyna nabrala pewnosci siebie oraz klasy, charakterystycznej raczej dla starszych kobiet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaine



Liczba postów : 15
Data dołączenia : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Sro Gru 24, 2014 3:12 pm

Kobieta jednak zainteresowała się Kainem, który przyszedł tutaj tylko dla dwóch rzeczy - alkoholu i topieniu w nim smutków. Nie spodziewał się, że w takim miejscu, ktoś taki, jak ta dziewczyna zwróci uwagę na kolejnego, chcącego się napić mężczyznę. Przecież Kaine niczym się nie wyróżniał, nawet nie chciał się wyróżniać.
Zerknął na kobietę kątem oka, po czym przechylił kolejny kieliszek. Wtedy do jego głowy wpadła myśl, że ona również może mieć jakieś moce. Dlaczego tak pomyślał? A dlatego, że w całym swoim życiu spotkał multum osób, które posiadały ponadprzeciętne umiejętności. Świat, w którymi żył był naprawdę pokręcony...
Słysząc słowa, które wypowiedziała, jedynie uniósł kąciki ust w nikłym uśmiechu. Zamknął swoje oczy, po czym odpowiedział na jej zaczepkę.
- Wiele bym dał, żeby tylko o to chodziło. - zaśmiał się cicho pod nosem, chwytając w dłoń kolejny kieliszek z płynną cieczą. Zaczynało mu to smakować. To zły znak.
Po chwili odstawił go na ladę i odsunął od siebie. Odwrócił się w stronę pijącej wino kobiety, uprzednio przecierając dłonią swoje usta, na których zostało odrobinę alkoholu. Spojrzał na nią, trwając chwilę w ciszy. Patrzył na nią, starając się ją rozgryźć. To nie było normalne, że taka osoba, jak ona znalazła się w takim barze, jak ten. Gdzieś musiał tkwić haczyk, musiało być drugie dno.
- Okej, bez owijania w bawełnę. Nie jestem w humorze, więc powiedz mi od razu, o co Ci chodzi? - zapytał, siedząc w odrobinę pochylonej pozycji, gdzie łokciami opierał się o kolana. Dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że może zbyt poważnie to wziął do siebie. Może rzeczywiście tej dziewczynie chodzi o zwykłą rozmowę, w której oboje mogliby się poznać? Kaine był zbyt przewrażliwiony, nie myślał trzeźwo, a w dodatku wypił kilka kieliszków alkoholu. To wszystko mogło spowodować, że mężczyzna nie potrafił dobrze ocenić sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia Faust



Liczba postów : 81
Data dołączenia : 08/08/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Pon Sty 05, 2015 11:53 am

Tymczasem mloda kobieta o zdecydowanie nie amerykanskim typie urody przygladala sie Kaine'owi z delikatnym, enigmatycznym usmiechem w taki sposob, jakby kompletnie nie uslyszala jego tyrady nieufnosci. Mia wpatrywala sie w twarz nieznajomego, szukala czegos czy oceniala go? W jej ciemnych oczach pojawil sie blysk, jaki zwykl towarzyszyc osobom przebieglym lub przynajmniej inteligentniejszym niz moglo sie wydawac. Drobny szczegol, jednak pozornie kompletnie naturalne zjawisko. Chyba tylko jasnowidz wiedzialby, ze panna przy pomocy specjalnego oprogramowania wyszukiwala wlasnie rysow twarzy swojego rozmowcy w niezwykle bogatej bazie danych Hydry by poznac jego tozsamosc, a wszystko to wyswietlalo sie na powierzchni jej oka. Podkreslone ciemna, czerwona szminka usta rozciagnely sie w odrobine wiekszym usmiechu gdy okazalo sie, ze siedzacy obok pijaczyna posiada trzy rozne nazwiska i imiona! Przynajmniej to wlasnie wynikalo z krotkiego sledztwa. Calosc nie trwala dluzej niz kilkanascie, kilkadziesiat sekund niezrecznej (dla aktualnego obiektu badan) ciszy. Zmruzyla na chwile powieki, wylaczajac system identyfikacji w iRis, po czym ponownie spojrzala w jego kierunku.

- Ma pan bardzo symetryczne kosci policzkowe - powiedziala z pelna powaga, podnoszac do ust kielich z winem, juz do polowy pustym. Zachowujac spokoj obserwowala wyprowadzonego z rownowagi mezczyzne, a moze ten byl po prostu zmeczony tym ze kazdy sie go o cos czepial? Nieistotne, bo gdy Mia raz upatrzy sobie obiekt zainteresowan - nie odpuszcza latwo. A ten konkretny klon interesowal ja z kazda minuta coraz bardziej.

Dyskretnie dala znac pozostalym w barze agentom znak, by byli przygotowani na wszelka ewentualnosc i zajeli pozycje dobre do szybkiego obezwladnienia przyszlego wspolpracownika Hydry. Bo to, ze nim zostanie bylo pewne odkad kobieta przekroczyla prog i rozejrzala sie niepewnie. Czy mu sie to bedzie podobac, czy nie.

- Zagaduje do pana mila, nienajgorzej wygladajaca kobieta, a tu takie niemile slowa! - obruszyla sie, w teatralny sposob przykladajac dlon do klatki piersiowej. - Skad w panu tyle nieufnosci? Nie mowie, ze nieuzasadnionej... - ostatnie zdanie dopowiedziala dopiero po krotkiej chwili przerwy i przysunela sie blizej. Teraz nie bylo miedzy nimi ani jednego wolnego miejsca. - Na klopoty, wszelkiego rodzaju, najlepsze jest odciagniecie od nich swojej uwagi. A nic tak nie pochlania czasu i umyslu jak praca. Ktora moge panu zaoferowac, na calkiem niezgorszych warunkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaine



Liczba postów : 15
Data dołączenia : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Wto Sty 06, 2015 9:03 pm

Czy to był jakiegoś rodzaju test? Po zadanych pytaniach, niezbyt grzecznych, Kaine uważnie obserwował kobietę. Naprawdę, wydawało mu się to dziwne, że w takim miejscu został zaczepiony przez kogoś tak tajemniczego. Już prędzej spodziewałby się nieprzyjemnych uwag od barmana, czy innych, przesiadujących tutaj osób. Cholera, nawet bójki, w której mimo woli brałby udział! Mężczyzna zmrużył swoje oczy, w dodatku skupiając się i zwracając uwagę na każdy, nawet najmniejszy szczegół i ruch, jaki wykonywała kobieta.
Nagle po niezręcznej ciszy, ni z gruchy ni z pietruchy, dziewczyna wyjechała z tekstem o bardzo symetrycznych kościach policzkowych. Co to jest, ukryta kamera?

Kaine nawet nie wiedział, co odpowiedzieć na zaczepkę o kościach policzkowych. Jak niby miał na to odpowiedzieć? Jedyne co mu przychodziło do głowy, to słowo "dziękuję", które de facto wypowiedział. No, raczej chciał wypowiedzieć, gdyż za nim to zrobił, kobieta przesiadła się kilka miejsc bliżej. Gdy to zrobiła, kątem oka spojrzał na swoją torbę, w której trzymał swoje rzeczy. Niby nic, ale gdyby coś się miało zaraz wydarzyć, wolałby je jednak zachować.
Do głowy przychodziły mu różne myśli, te dobre, jak i te gorsze. Kaine obracał się w różnym towarzystwie, które również było mniej lub bardziej dobre. Dlatego był taki nieufny, co z pewnością przysiadająca się do niego kobieta zauważyła.

- Tak, z pewnością nie najgorzej wyglądająca... - zapatrzył się na nią i zamyślił na chwilkę. Jak to na faceta przystało, wyobraził ją sobie w różnych pozycjach, bez ubrań, nago. Ewentualnie w samych szpilkach. Nic na to nie mógł poradzić, odruch bezwarunkowy.
- Ekhm, tak czy siak... - przerwał na moment, poprawiając się na swoim krześle. Robiło się ciepło, więc przy okazji zdjął swoją skórzaną kurtkę, zostając teraz w samej koszulce z krótkim rękawem. Koszulka była dość ciasna, więc skutecznie opinała jego bicepsy i klatkę piersiową.
- Niech będzie, przepraszam. - burknął pod nosem, wzdrygając swoimi ramionami, jakby go to nie obchodziło. I nie obchodzi, ale maniery rzecz ważna. Już miał się odwrócić, by zamówić kolejnego shota, gdy jego nowa towarzyszka zaproponowała mu pracę. Kaine groszem nie śmierdział, więc odwrócił do niej z powrotem. Nie ma co, jeśli wcześniej nie wzbudziła jego zainteresowania, to teraz zrobiła to jak najbardziej.
- Praca? Nie obraź się, ślicznotko, ale... nawet mnie nie znasz. - burknął, uśmiechając się zadziornie pod nosem. Przetarł dłonią swoją zmęczoną twarz i nachylił się po chwili w jej stronę.
- Co niby miałbym robić? - zapytał, ciągle się zastanawiać, co tej diablicy chodzi po głowie. Domyślał się, że kobieta wiedziała kim jest Parker, bo inaczej nie zaproponowałaby mu pracy. Klon miał się na baczności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia Faust



Liczba postów : 81
Data dołączenia : 08/08/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Nie Sty 18, 2015 9:08 am

Mia bawila sie o wiele lepiej niz kiedykolwiek spodziewalaby sie po rozmowie z tym dziwnym gosciem o trzech tozsamosciach. Ach, jakze chciala rozesmiac mu sie prosto w twarz z kazdym kolejnym wypowiadanym przez niego slowem! Nie wiedziala czy to wina alkoholu, czy byl on taki nierozwazny sam z siebie, zdawal sie jednak lekcewazyc wszystkie znaki na niebie i ziemi swiadczace o tym, ze bar w ktorym obydwoje sie znajdowali nie byl do konca tylko melina z podlej jakosci, rozcieczanym woda browarem. Prawdopodobnie nie odczuwal zagrozenia ze strony czarnowlosej, mozna bylo rowniez smialo sadzic ze jego uwadze umknelo podejrzane poruszenie wiekszosci przebywajacych w pomieszczeniu. A ich juz nie nalezalo lekcewazyc.

Nie uszedl jej uwadze moment, w ktorym mezczyzna zdjal bluze z ramion, odruchowo zlustrowala go wzrokiem od stop do glow, muzac przy tym zalotnie geste, dlugie rzesy. Nie jest zle, pomyslala sobie o sylwetce przyszlego rekruta i mimowolnie jej usmiech przybral troche lagodniejszy, bardziej flirtujacy wydzwiek. Samemu zainteresowanemu moglo sie wydawac, ze oczarowal siedzaca przed nim czarnowlosa, i daleki od prawdy nie byl. Ona nie wyobrazala go sobie jednak w sypialni, lecz w laboratorium. Bylby idealnym obiektem do badan nad tym, czy mozna spowodowac ludzka mutacje poprzez pobudzenie odpowiedniego osrodka w mozgu. Z pewnoscia nie zszedlby tak szybko, jak slabi, niedozywieni bezdomni o sredniej wiekowej 55+ w najlepszym razie. Ale tak, dla niewprawnego oka wygladalo to na zauroczenie.

- Zaskakuje mnie pan, panie Parker. - figlarne ogniki tanczyly w zielonych oczach kobiety, nadajac jej twarzy o delikatnej, bialej skorze i dosc niespotykanych w ameryce rysach twarzy pewien rodzaj niepokojacego wyrazu, nijak nie wspolgrajacy z szerokim, szczerym usmiechem. Nie byla pewna czy dobrze trafila z nazwiskiem, jednakze statystycznie 2/3 to calkiem spore prawdopodobienstwo szczesliwegom trafienia. - Najpierw kategorycznie odmawia pan, by po chwili zapytac co jestem w stanie panu zaoferowac... Ciezko mi osadzic, czy jest pan na tyle nieostrozny, czy zdesperowany, a moze testuje mnie pan... - Pusty kieliszek delikatnie stuknal o bar, gdy Faust dopila wino, uprzednio sie w nim znajdujace. Nie musiala sie nawet obracac ani odzywac w kierunku barmana, sam nalal jej gazowany, bezbarwny plyn do naczynia. Lekko cytrusowy zapach swiadczyl, ze byl to sprite - lub jedna z jego licznych na rynku podrobek. W kazdym razie, alkohol z jej strony przynajmniej tymczasowo nie wchodzil w gre. - Niech mi pan powie, czy odczuwa pan juz zawroty glowy, mrowienie w nogach, mdlosci, trudnosci w komunikowaniu sie? - oczywiscie, nikt niczego podejrzanego Kaine'owi nie podal. Pani naukowiec po prostu nie mogla powstrzymac sie od zasiania niepokoju w podswiadomosci mezczyzny. Ludzie byli niezwykle podatni na sugestie. Owszem, moglo jej chodzic rowniez o ilosc promili ktore przyszly agent Hydry mial aktualnie we krwi, ale czy na pewno...? - Byloby to skrajnie niekomfortowe gdybysmy musieli przerwac negocjacje kontraktu...

Jak pewnie Kaine zdazyl sie juz zorientowac, rozmawiajaca z nim mloda dama nie spieszyla sie z wyjawieniem oferty ktora rzekomo chciala mu przedstawic. Wiazalo sie to poniekad z tym, ze szczegoly wciaz obmyslala, probujac zanalizowac jego zachowanie i tym samym dobrac takie slowa, by propozycja wydawala sie jak najbardziej kuszaca i trudna do odrzucenia. Choc to nie tak, ze mogl to zrobic - byly to pozory pozostawionego mu wyboru.

No i, co zrozumiale, gdyby tylko podniosl dlon czy inna konczyne na agentke Faust, cala sala gotowa byla z nim... zatanczyc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaine



Liczba postów : 15
Data dołączenia : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Czw Sty 29, 2015 12:13 pm

Ciężko stwierdzić, czy Kaine stracił zmysł orientacji, czy po prostu został on osłabiony przez alkohol, który miał we krwi. W dodatku, stracił swój pajęczy zmysł, który ostrzegłby go przed ewentualnym zagrożeniem. Teraz mógł liczyć tylko na swoją intuicję, która de facto nie zawsze prowadziła go w dobrym kierunku. Mimo to, wyczuł, że coś jest nie tak. Całe to otoczenie nagle zdało się być zbyt podejrzane, a ludzie, którzy tutaj przebywali, w szczególności barman, bardzo często przyglądali się parze siedzącej przy stoliku.

Wydawało się, że czas spowolnił, a Kaine siedzi tutaj nie godzinę, nie dwie, tylko ***ą wieczność! Od początku nie darzył zaufaniem tej kobiety, która rzekomo miała dla niego propozycję pracy. To w ogóle nie trzymało się kupy. Cały ten bar sprawiał teraz wrażenie klatki, do której niczego niespodziewający się pajączek wpadł i nie ma możliwości ucieczki. Jeśli nie ma wyjścia, to po prostu trzeba je zrobić. I zrobi, jeśli zostanie do tego zmuszony.
Muskularny mężczyzna spojrzał na kobietę, nawet chciał coś powiedzieć, kiedy nagle z jej ust usłyszał swoje nazwisko. Zaraz, zaraz... przecież nie podawał jej swojego nazwiska. Ba! Nawet nie powiedział jak ma na imię. To sprawiło, że przykuła jeszcze większą jego uwagę. Wcześniej interesował się nią, tylko dlatego, że patrzył na nią jak na dziewczynie na jedną noc. Nic dziwnego, że tak pomyślał. W końcu niewinne, porządne kobiety nie przychodzą same do takich barów i nie zagadują do pierwszego lepszego napotkanego mężczyzny.

Słysząc jej dalsze słowa, zwłaszcza te o tajemniczej substancji, którą dorzucono mu do alkoholu, Kaine nerwowo wstał, przewracając krzesło, na którym siedział. Narastała w nim złość. Zacisnął swoją pięść, patrząc swoimi oczami na spokojnie siedzącą kobietę. Z pewnością zauważyła w jego oczach gniew, który ciągle narastał. Wtedy też kątem oka dostrzegł, jak stojący w kącie mężczyzna sięgnął ręką do kieszeni, uważnie obserwując zachowanie Człowieka Pająka. Oczy Kaine'a przenosiły się to na dziewczyną, to na stojącego w kącie mężczyznę. Usłyszał też szurający dźwięk, po drugiej stronie lokalu. Kolejny facet! Również przyglądał się nerwowo zaistniałej sytuacji. Parker uruchomił swoje szare komórki, dochodząc do wniosku, że wszystkie te osoby są ze sobą powiązane. Nie wiedział jeszcze w jaki sposób, ale prędzej czy później dowie się tego.

Uspokoił się, swoje spojrzenie przerzucając na siedzącą przy stoliku dziewoję. Wziął głęboki wdech, a jego kąciki ust uniosły się do góry, zamieniając tym samym w zadziorny uśmiech.
- Słuchaj, paniusiu. Straszyć, to my, ale nie nas. Myślisz, że jestem na tyle głupi, żeby dać się wciągnąć w Twoje szemrane interesy? - pokiwał głową na boki, przecząco. Chwycił swoją kurtkę i ubrał ją, zaraz schylając się po swoją torbę, gdzie między innymi schowany był jego kostium Szkarłatnego Pająka.
- Teraz wyjdę, a jeśli coś, lub ktoś zrobi choćby krok w moim kierunku... Cóż, to nie ja będę tym, który przegra. - rzucił oschle, ciągle mając na twarzy ten charakterystyczny, cwaniacki uśmieszek. Zarzucił torbę na ramię i ruszył w stronę drzwi wyjściowych. Domyślał się, że gdy tylko będzie go dzieliło od wyjścia kilka metrów, któryś z tych miłych panów rzuci się na niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia Faust



Liczba postów : 81
Data dołączenia : 08/08/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Nie Lut 15, 2015 9:54 pm

Mia westchnela glosno, zupelnie niewzruszona nagla utrata cierpliwosci mezczyzny z ktorym siedziala przy stoliku. Naprawde wolalaby, gdyby negocjacje odbyly sie w barze w pokojowej atmosferze i cywilizowanych, kontrolowanych przez agentow wewnatrz warunkach, ale Kaine postawil sprawe nadzwyczaj jasno. Kobieta zasmiala sie krotko, troche z zalem, na jego slowa. Biedaczek nie zdawal sobie sprawy, ze zostal wplatany w dzialania Hydry w momencie, w ktorym przestapil prog baru i bylo juz za pozno na odwrot czy tez stawianie rzadan. To znaczy, moze i mialby jeszcze ku temu okazje, gdyby w oczach egzaminujacej go agentki nie stanowil juz idealnego materialu na wspolpracownika.

Nawet nie podniosla sie ze swojego miejsca gdy, unoszac sie meska duma i byc moze za pozno tkniety przeczuciem, wstal i zaczal zmierzac w strone wyjscia z baru. Dwoch bramkarzy natychmiast, lecz z pelnym spokojem, zastapilo mu swoimi poteznymi, umiesnionymi cielskami jedyna znana Parkerowi droge ucieczki, w tym czasie zas szatynka szukala czegos w swojej torebce. Udalo jej sie zlokalizowac strzykawke ze srodkiem uspokajajacym dosc szybko, dlatego tez gdy mezczyzna `negocjowal` opuszczenie lokalu, bez zbednego pospiechu podeszla w jego kierunku i wbila igle w uprzednio zlokalizowana dzieki analizie iRis boczna zyle przy tetnicy szyjnej. Nie chciala zeby sie wykrwawil, specjalnie wybrala wiec o wiele mniejsze naczynie krwionosne. Plyn, wstrzykniety w cialo szkarlatnego pajaka rozprzestrzenial sie szybko w jego organizmie, potrzebowal jednak okolo pol minuty by uderzyc z cala moca. Faust byla cierpliwa, przygladala sie zapewne zaskoczonemu obrotem spraw mezczyznie jedynie z lekkim usmiechem na naturalnie pelnych, malinowych ustach, a jesli probowal sie szarpac, to z pewnoscia wyszkoleni do tego przyjaciele z agencji zdolaja powstrzymac go do czasu az specyfik zacznie dzialac.

Mezczyzna mogl poczuc jak w jednej chwili opada z sil, powinien byl upasc na kolana, jego wzrok zamglic sie a w uszach zaczac dzwonic. Klasyczne objawy omdlenia, choc ofiara troche dluzej utrzyma stan swiadomosci nim ostatecznie straci przytomnosc. Kiedy pierwsza faza dzialania da o sobie znac i nie bedzie w stanie stawiac oporu, Mia odwroci sie od niego na piecie i skinie dlonia na kilku siedzacych pod sciana agentow, ktorzy nastepnie wraz z ochroniarzami zajma sie przeniesieniem Kaine'a na zaplecze, ona zas w tym czasie wezmie sobie bagaz podreczny, ktory tak kurczowo trzymal do tej pory przy sobie i zarzuci sobie torbe na ramie.

- Dlaczego nigdy nie chca po dobroci... - westchnela ciezko sama do siebie, po czym wzruszyla ramionami i udala sie za mezczyznami. Pajak powinien byc juz nieprzytomny, nie bedzie widzial wiec, jak otwieraja przejscie do ukrytego, podziemnego garazu i pakuja go do furgonetki z oznaczeniami pobliskiej podlej knajpy z zarciem na wynos. Wsiadla do tylu, obok lezacego na podlodze nieszczesnika i podziekowawszy za pomoc agentom z baru i jednemu z nich poleciwszy zajecie sie prowadzeniem samochodu, zamknela drzwi tego swoistego luku bagazowego, od ktorego odroznialy jedynie umieszczone po obu stronach metalowe, dokrecane do podwozia lawy. Uslyszala i poczula jak silnik zostal odpalony, pare klikniec w telefonie i w kabinie kierowcy na gps'ie pojawil sie wyznaczony cel podrozy. Gdy ruszyli, kobieta zajrzala wreszcie do wnetrza torby. I usmiechnela sie szeroko.

[Z/t wraz z Kaine'm. Kontynuacja watku -> http://theavengers.forumpolish.com/t1373-gabinet-mii#14112]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ajax



Liczba postów : 10
Data dołączenia : 01/03/2016

PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Pią Mar 04, 2016 9:45 am

Intro

Muzyka w klubie zmieniła się w momencie, gdy wszedł do sali. Pozwolił sobie na powolniejszy krok, aby móc rozpoznać się w terenie. Bar świecił się jak wielki neonowy napis mówiący "Usiądź i wszystko przepij" dlatego Francis postanowił na chwilę obecną usiąść nieco dalej. W Czarnym Lwie było już sporo osób, więc człowiek ubrany w koszulę, jeansy i zwykłe czarne buty nie rzucał się zbytnio w oczy. Może, gdyby mu się bliżej przyjrzeć, wtedy faktycznie przykułby uwagę faktem. Oczy mogły zdradzać, że widziały więcej niż zwykły maluczki może sobie wyobrazić. Twarz miał zmęczoną - taką jak widzi się u żołnierzy wracających po kilku latach z wojny. Ajax ową twarz "otrzymał", można powiedzieć, przez udział w programie mającym na celu stworzenie super żołnierza.

Ajax przyglądał się obecnym przy barze. Można tu było faktycznie spotkać osoby z każdego rodzaju grup społecznych. Byli ludzie ubrani elegancko, jakby szukali w tym miejscu przygody mającej się dla nich skończyć w dosyć oczywisty sposób. Były jednostki przebrane tak jakby urwały się z jakiejś parady równości. Ajax zauważył oczywiście fakt, że było tu sporo kobiet ubranych dosyć wyzywająco. Może czekały na rycerza w białej zbroi, który wtargnie tutaj na białym koniu, tratując bramkarza-zakapiora.
Zamówi whisky, pozwoli rumakowi zrzucić ładunek na bar i odjedzie z jakąś Julią Roberts trzymającą się kurczowo zadu konia.
Francis uśmiechnął się pod nosem, bo wyobraził sobie całą sytuację w głowie. Niestety brakowało mu tu młodej Julii Roberts z "Pretty Woman". Panie o których wcześniej była mowa, musiały mieć chyba tonę tapety na twarzy i usta, które na godzinę były zakleszczone w słoiku.
Piepr*one Lemingi - Kardashianki...

Francis wstał i wyszedł z cienia, a następnie podszedł do baru, zamówił coś dzięki czemu zapomniałby o tym, o czym chwilę temu myślał i wypił wszystko za jednym zamachem. Jednak czasem lepiej trzymać fantazje na wodzy, bo różne fanaberie mogą przyjść do głowy. Freeman wrócił do miejsca i ukrył się przed mniej lub bardziej wścibskimi spojrzeniami. Wiedział, że jak ktoś będzie chciał z nim porozmawiać o jakiejś nowej "robótce" to go znajdzie wśród tego tłumu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia Faust



Liczba postów : 81
Data dołączenia : 08/08/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Sob Mar 05, 2016 6:36 pm

Wśród pięknych tancerek (choć to kwestia gustu), alkoholu i głośnej, rytmicznej muzyki łatwo można było zatracić poczucie czasu. Kolorowe światła męczyły nieprzyzwyczajone oczy, ale praca najemnika wiązała się z częstym przebywaniem w podobnych miejscach. Dookoła kręciło się wiele różnych typów osób - kobiety, szukające naiwniaków z wypchanymi portfelami, mężczyźni którzy wypili o kilka drinków za wiele i teraz mieli problemy ze znalezieniem wyjścia, wreszcie, gdzieś w tle, pracownicy klubu wykonujący z większą lub mniejszą starannością zadania im powierzone. Ciężko było stwierdzić czy siedział bezczynnie pięć, dziesięć czy pięćdziesiąt minut nim wreszcie do stolika Francisa ktoś podszedł. Kelnerka, niewysoka młoda dziewczyna przeciętnej urody ale za to potrafiąca nadrobić to makijażem który nawet z Jabby the Hutta zrobiłby Miss Universe. Wzrostu na oko metr siedemdziesiąt wzwyż, ciemne włosy upięte z tyłu w kok albo jakąś inną wymyślną formę modną wśród dziewczyn w tym tygodniu. Z trzymanej przez nią tacy zabrała szklankę whiskey bez lodu i postawiła na blacie.

- Proszę. Na rachunek tamtego gościa. - Wskazała ruchem głowy siedzącego nieopodal mężczyznę i uśmiechnęła się, raczej dlatego bo tak wymagano od niej w pracy niż gdyby rzeczywiście ją obchodziło co się działo dookoła, po czym odeszła zająć się swoimi sprawami. Mężczyzna o którym było mowa ubrany był w czarny t-shirt, dżinsy i adidasy. Miał około 40 lat, krótko ścięte czarne włosy i trzydniowy zarost na dość zwyczajnej w kształcie i rysach twarzy. Na pewno dbał o siebie, bo próżno było szukać u niego oznak piwnego brzucha, zamiast którego pod koszulką delikatnie zarysowywały się mięśnie brzucha, ramiona zresztą też nie były przesadnie umięśnione - ot, na tyle by uznać że uprawia sport i prowadzi aktywny tryb życia. W dłoni opartej o stolik trzymał taką samą szklankę z alkoholem, lecz już do połowy opróżnioną, jego złote oczy podążały wzrokiem za jedną z kelnerek, dokładniej zaś za jej tylnymi atutami. Na tą, w porównaniu do tej która obsłużyła Francisa, można było patrzeć trochę dłużej i nawet to i owo podziwiać. Oczywiście o ile biust nie był w rzeczywistości wypchany watą albo zrobiony operacyjnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ajax



Liczba postów : 10
Data dołączenia : 01/03/2016

PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Pon Mar 07, 2016 12:15 pm

Nawet nie zapytał czy chce ze mną chodzić... Niegrzeczny
Jak zareagować na fakt, że obcy mężczyzna po którym widać, że powinien prowadzić ułożone życie na przedmieściach jakiejś wielkiej aglomeracji, stawia drinka młodszemu facetowi. Widocznie za dużo już widział takich rzeczy w telewizji bo zachował się w jedyny, obecnie znany mu, sposób. Najpierw popatrzył się na szklankę whisky, potem na nieznajomego, potem znowu na szklankę i znowu na niego. Następnie przecząco pokręcił głową lekko nabierając powietrza i przyjmując "twarz ojca zawiedzionego swoją pociechą". Zaraz potem wstał, wziął szklankę z alkoholem i skierował swoje kroki w stronę stolika nieznajomego.

Powolutku sunął przez salę, przy okazji dokładnie sprawdzając czy ktoś nie chce się na niego rzucić. Lata pracy w Weapon X nauczyły go z całą pewnością jednego. Nie przyjmuj rzeczy od nieznajomych osób, bo prawdopodobne, że wsypali Ci do środka jakiś specyfik, a Francis nie miał najmniejszej ochoty obudzić się z próbnikiem w tyłku.

Stanął w końcu przed nieznajomym, przez chwilę czekając na jego reakcję. Następnie usiadł i przysunął się krzesełkiem do rogu stolika. Położył szklankę na stole jedną ręką, a drugą w tym momencie sięgnął po pistolet schowany przy kostce.
Me Solo, You Greedo. - pomyślał przez chwilę.
Domyślam się, że w ten sposób chciałeś zwrócić na siebie moją uwagę. Udało Ci się. Teraz, przepraszam, mogę wiedzieć z kim mam przyjemność?
Czekał na reakcję obcego jegomościa. W razie niebezpieczeństwa był gotów wpakować mu kulkę w krocze, ale to była już ostateczność. Mimo tego, mając na uwadze fakt, że ścigać go mogą ludzie Programu, nie pozwoliłby na to, żeby dać się pojmać w tak łatwy sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mia Faust



Liczba postów : 81
Data dołączenia : 08/08/2014

PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Sro Mar 09, 2016 11:18 pm

W końcu mężczyzna przestał śledzić krągłości kelnerki, głównie dlatego że ta oddaliła się na tyle by nie mógł ich już w spokoju podziwiać, i upił porządnego łyka swojej whiskey. Następnie spojrzał na najemnika, którego uprzednio wywołał zamówionym trunkiem, podchodzącego do niego z zaskakującą gracją przy chodzeniu i z dziwnym politowaniem wypisanym na twarzy. Uniósł delikatnie brew zaskoczony taką reakcją. Obserwował dokładnie każdy ruch Francisa ale sam zdawał się być całkiem odprężony. I słusznie, z ich dwójki to właśnie on miał przewagę nad mutantem.

- Schowaj to żelastwo, jakbym chciał ci zrobić kuku to bym się nie pierdolił. – Odczekał z odezwaniem się aż, w jego mniemaniu, młodzieniec usiądzie sobie spokojnie i powie co miał zamiar. Jednocześnie Ajax mógł wyczuć, że chociaż teoretycznie w klubie nie zmieniło się nic i ludzie naokoło wciąż zajmowali się swoimi sprawami, atmosfera niebezpiecznie zgęstniała, a na plecach czuł wyraźnie że jest obserwowany. Jego całkowicie rozluźniony rozmówca natomiast zerknął do swojej pustej już szklanki po whiskey, którą obracał w dłoni. Następnie jego wzrok powędrował na tą postawioną chwilę wcześniej przez najemnika na stoliku. Wiedział że nie wypije z powodu głupich obaw o zatrucie, co bawiło go do tego stopnia że z szerokim uśmiechem chwycił ją i sam upił na raz całkiem sporą część jej zawartości. No cóż, jego strata – to był naprawdę bardzo dobry alkohol.

- Możesz wiedzieć. – Zaczął dłońmi przeszukiwać kieszenie swoich spodni aż wyciągnął paczkę fajek. Kurtuazyjnie poczęstował Francisa, bo mimo wszystko chciał aby to spotkanie przebiegało w luźniej i przyjemnej atmosferze. – Ale po co ci to. Jedyne co powinno ci zawracać głowę to ile płacę. Ewentualnie co to za robota, ale z doświadczenia wiem że niektórzy są na tyle zdesperowani że dobijają targu pomijając ten ważny aspekt. Jesteś jedną z tych osób? – Zapytał z uśmiechem, odpalając papierosa sobie i najemnikowi, jeśli ten wcześniej się skusił.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Today at 2:18 am

Powrót do góry Go down
 
Bar "Black Lion"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Syriusz Black
» Narcyza Black
» Bellatrix Lestrange (Black)
» [dorosła] Narcyza Black
» Moda na Black'a, odcinek 1950

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: