Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Purdy's (Metro-North station)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Hellion

avatar

Liczba postów : 96
Data dołączenia : 10/10/2014

PisanieTemat: Purdy's (Metro-North station)   Nie Lis 02, 2014 1:52 pm


Stacja kolejowa zlokalizowana na przedmieściach North Salem, w wiosce Purdy. Wchodzi w skład trasy zwanej jako Harlem Line. Znajduje się 46 mil (74 km) od nowojorskiego dworca „Grand Central Terminal” i średni czas podróży do Grand Central to 1 godzina, 12 minut.

Stacja posiada dwa perony z dwoma torami, z których pociągi jadą w dwóch kierunkach:

1) Dworzec Grand Central
2) Miasto Wassaic w stanie Nowy Jork

Jest to praktycznie jedyny punkt komunikacji publicznej w North Salem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 190
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Purdy's (Metro-North station)   Sob Sie 01, 2015 5:49 pm

Błąkając się przez wiele dni po Nowym Jorku, Sigma w końcu trafiła do North Salem. Trudno powiedzieć, że tak naprawdę się błąkała w końcu na bieżąco ściągała dane GPS z najbliższego źródła. Używała specyficznego szyfrowania, by upodobnić się do komórki lub innego urządzenia mobilnego podobnego typu, a raczej tak miał to widzieć potencjalny podglądacz lub twórca Sigmy, z którym niedawno miała do czynienia. Obrała stację kolejową jako bardzo dobry punkt strategiczny, zwłaszcza że dzięki niemu mogła się bardzo szybko przemieszczać. Nie minęło długo, aż w końcu trafiła do wioski Purdy. Pytacie jak uniknęła kontrolera biletów? Całą podróż przesiedziała na dachu wagonu, zwłaszcza że w takim miejscu bardzo łatwo się bronić jak i uciec przed potencjalnym adwersarzem. Nic jednak się nie stało przez całą podróż, a Sigma mogła w spokoju siedzieć sobie i badać zjawisko człowieka współczesnego w internecie.
W pewnym momencie nawet jej pamięć podrzuciła dane na temat Binary, SI które twierdziło że jest całkowicie niezależne z powodu istnienia jedynie poprzez internet. Nie trzeba jednak mówić, ani powtarzać że wbrew pozorom była bardzo zależna od ludzi, a tym bardziej na pewno nie nietykalna co udowodnił tamten cybernetyczny wilk, z którym miała przyjemność lub raczej nieprzyjemność wymienić dane. Nadchodził wieczór, a ostatni pociąg miał właśnie odjechać.
Sigma siedziała sobie już na peronie i obserwowała dziwne zjawisko, które przykuło jej cybernetyczny wzrok. Zjawisko dosyć znane ze świata zwierząt, kiedy to grupa próbuje dla pokazania czystej dominacji gnębić pojedynczą istotę. Istotę słabszą, by pokazać że nie ma dla nich miejsca w stadzie.
Obiektem znęcania się, bo tak w socjologii tak się to nazywało, był jakiś chłopak w pomarańczowej kurtce z narzuconym od niej kapturem na głowę. Poza tym miał jeszcze czapkę z daszkiem jak również lekko podarte spodnie i wytarte trampki. Był chudy, bardzo chudy a temperatura jego ciała wahała się między podwyższoną, a zaniżoną poniżej przeciętnej. Skakała jak wahadełko. Adwersarzy było zaledwie 4 i wedle danych SI należały do subkultury kolokwialnie zwanej dresiarzami. Niewielu by sklasyfikowało ich jako subkulturę, ale jednak z perspektywy danych jakie posiadała na temat antropologii wychodziło na to, że jednak nią byli. Sigmy chyba nie zauważyli, aczkolwiek troszkę rzucała się w oczy swoim iście futurystycznym wdzianku, którego nie zmieniła.
Wtem jej procesy myślowe zasygnalizowały jej, że nie posiada jeszcze danych z pacyfikacji takiej grupki. Wiedziała co zwykle się dzieje jak nikt nie zainterweniuje, ale nie wiedziała co się dzieje jak ktoś to zrobi. W pobliżu nie dostrzegała nikogo innego, zatem wstała i zaczęła iść w ich kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Storm

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Purdy's (Metro-North station)   Sob Sie 01, 2015 6:59 pm

Ogólna sytuacja była obecnie bardzo skomplikowana. Hierarchia w ośrodku ulegała zmianom i każdy musiał dostosować się do tego, co ma wydarzyć się w najbliższej przyszłości. Storm, która zazwyczaj była w pełni opanowana i spokojna zaczynała odczuwać lekki niepokój spowodowany ostatnimi wydarzeniami. Inna kobieta powiedziałaby, że zacznie od tego wszystkiego siwieć, ale na szczęście ten problem jej nie dotyczył. Mimo upływu czasu i walk z myślami, która toczyła każdego dnia, a który nie pozwalała wydostać się na zewnątrz, trzymała się naprawdę dobrze. Każdy dzień traktowała jak wyzwanie, któremu trzeba podołać, by wieczorem położyć się do łóżka z uczuciem, że wykorzystało się każdą chwilę, żeby zmienić jak najwięcej. Gdyby każdy myślał w ten sposób to świat zmierzałby w dobrym kierunku i cały czas się doskonalił. Lecz, wracając do rzeczywistości…
Otrzymała informacje o kolejnym, młodym i nieokiełznanym mutancie. Trudno było go odnaleźć, bo cały czas zmieniał miejsce swojego pobytu, więc zapewne był to jakiś włóczęga albo nastolatek, który uciekł z domu. Swoją drogą, ta druga opcja wydawała się bardziej prawdopodobna. Niedługo potem Storm pojawiła się na stacji kolejowej w obrębie której ostatnio można było zaobserwować niezidentyfikowane działania potencjalnego mutanta. Zwiedziła jeden z peronów w poszukiwaniu jakiejkolwiek żywej duszy, lecz poza licznymi szczurami nie dało się tam zauważyć jakiejś istoty. Na chwilę zatrzymała się i zaczęła przyglądać jednemu z osobników, który odstawał od grupy. Widać jej desperacja spowodowana chęcią znalezienia tego mutanta spowodowała, że zaczęła rozważać opcje, że może dysponuje ją mocą, która umożliwia mu zmianę postaci i dla pozoru przekształcił się w jedno z tych uroczych zwierząt.
- To nie ma sensu – skrytykowała sama siebie i pewnym krokiem ruszyła na drugi peron. Po kilku minutach miała już zawracać, lecz wtedy usłyszała śmiechy i krzyki. To był już dobry znak. Skierowała się w ich stronę i niedługo potem zlokalizowała grupę ludzi. Nie była jeszcze pewna, czy to tylko przypadek czy naprawdę osoba, która miała zostać poddana atakowi posiada jakieś moce. Musiała poczekać, jak ujawni jakąś z nich, a potem będzie mogła interweniować i zabrać ze sobą chłopaka. Obserwowała całą sytuację z bezpiecznej odległości. Jednocześnie rozglądała się cały czas dookoła, bo miała dziwne przeczucie, że nie tylko ona jest obserwatorem tej całej sytuacji. Niestety zapowiadało się na to, że grupka dresów będzie sobie bezkarnie wyzywać chłopaka, a on nie miał zamiaru nerwowo reagować, więc jego mocne nie ujawniały się. Cały czas próbował jakoś załagodzić sytuacje i chciał po prostu odejść. Trzeba było więc wkroczyć do akcji.
- Ej wy! Dajcie mu spokój – powiedziała, zbliżając się do nich. Usłyszała jakieś słowa od chłopaka, że sobie poradzi i że powinna odejść, ale Storm wiedziała dokładnie co robi. Okaże się nieproszonym gościem, który zakłóca ich dziki rytuał. Zostanie niemiło potraktowana, a jest przecież tylko kobietą więc młody chłopak – o ile jest mutantem – będzie musiał jakoś zareagować i jej pomoc. Bo jeśli to nie on, to kto?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 190
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Purdy's (Metro-North station)   Sob Sie 01, 2015 7:58 pm

Sytuacja eskalowała się coraz bardziej, a maszyna była pewna że musi zainterweniować jeśli chce osiągnąć pożądane skutki. Człowiek o zmiennej temperaturze ciała wykazywał wysoką odporność na zaczepki oraz poniżenie. Być może nie chciał sprowokować dalszej walki i jakoś uciec od napastników, jednak z wielu doświadczeń kiedy nikt zainterweniował wynikało, że w ten sposób napastnicy są jeszcze bardziej zachęcani do ataku.
Sensory zarejestrowały jeszcze jedną osobę, która najwyraźniej chciała zareagować. Tutaj pozostał dylemat SI. Również się wtrącić czy pozwolić białowłosej kobiecie działać? Szanse na to, że dwie osoby zareagują w tym samym momencie są bliskie 1-2% dlatego takiej szansy nie można przepuścić. W końcu napastnicy mogą inaczej zareagować jeśli są dwie osoby interweniujące.
Tymczasem jeden z dresów uderzył napastowanego w okolicę żołądka. Dostatecznie mocno by ten się zgiął i mógł zarobić kolejny cios, tym razem z kolana w twarz. Oczywiście naturalne odruchy jak zasłanianie się i szarpanie również były przewidziane w tym repertuarze. Natomiast pozostała czwórka skierowała się ku kobietom. Jeden z nich wyciągnął nóż z kieszeni, a na twarzy pojawił się uśmieszek typowego gangstera spod osiedla, który właśnie będzie kogoś kroił (z pieniędzy oczywiście). Sigma niezrażona bronią napastnika szła dalej, tymczasem jego kolega podchodził w stronę Storm, a trzeci najwyraźniej im kibicował i przyglądał się.
- No paniusiu, wyskakuj z kosztowności to może Cię nie oszpecę – powiedział ten od noża w kierunku białowłosej.
- Ej zobacz na tą drugą. Kurde, zlot science fiction na tym zadupiu był czy co? No ale też jest dobra, więc nie potnij jej za bardzo to się zabawimy – w tym czasie błękitna podeszła do mężczyzny z nożem i kiedy tamten chciał wykonać jakiś gest, najwyraźniej próbował w nią wycelował nóż i chciał coś potem powiedzieć, ale maszyna zwyczajnie złapała go za nadgarstek i szarpnęła go za rękę na tyle mocno, że słychać było chrupnięcie kości. To nie był koniec, bo oczywiście poza jękami bólu opryszkowi było zapewnione solidne przerzucenie przez ramię i wgniecenie go w posadzkę. Nóż oczywiście mu wypadł, ale przeciwnik chyba był wyłączony z rozgrywki. Tymczasem jego kolega, który stał z tyłu również wyciągnął nóż i zaatakował maszynę od tyłu, wbijając jej nóż w okolicy obojczyka. W momencie kiedy go wbijał słychać było tylko pęknięcie noża, jakby uderzył w coś mocniejszego. Dziura i wbity kawałek pozostał, a Sigma już się w kierunku adwersarza odwracała. Jego morale spadło poniżej zera widząc, że kobieta nawet nie zareagowała na ból, zwłaszcza że po chwili wyciągnęła sobie kawałek metalu, który w niej zalegał.
- Sugerowana akcja... znikaj, póki nie zmieniłam zdania o twojej terminacji - rzuciła w stronę dresa, który wcześniej wbił jej nóż. Jakiż strach można było ujrzeć w jego oczach. Drapieżnik, który właśnie stał się ofiarą. Takich danych potrzebowała.
Tymczasem chłopak już nie był okładany, a próbował się szarpać ze swoim przeciwnikiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Storm

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Purdy's (Metro-North station)   Sob Sie 01, 2015 8:53 pm

Zwyczajna kobieta na jej miejscu powinna odwrócić się i odejść szybkim krokiem, a w chwili w której uznałaby sytuacje za stosunkowo bezpieczną mogłaby rozważyć zadzwonienie na policję. Lecz do normalnych ludzi Storm na pewno się nie zaliczała. Stanęła twardo na ziemi, trzymając cały czas dłonie w kieszeniach brunatnego płaszcza. Pokrótce zdążyła przyjrzeć się każdemu napastnikowi z osobna. Była w stanie określić, którzy z nich spróbują posługiwać się bronią, a którym wystarczy siła własnych rąk. Chłystek, który się do niej odezwał wywołał jedynie wyraz pożałowania na jej twarzy. Nie chciała wdawać się w potyczki słowne z kimś kogo mózg był mniejszy niż ludzi, którzy mieszkali kiedyś w jaskiniach, więc powoli zaczęła wyjmować dłonie i już miała wykonać jedną, prostą sztuczkę, by pozbyć się natręta, gdy usłyszała słowa drugiego z mężczyzn, a jej wzrok przeniósł się na zbliżającą się kobietę. O ile Storm stwarzała jakies pozory i starała się chociażby ubraniem nie odstawać od reszty społeczeństwa to w przypadku tej osoby wiedziała, że ma doczynienia z kimś wyjątkowym. Zdążyła usunąć się na bok, mając przeczucie, że ona da sobie radę.
W tym czasie biedny chłopak został zaatakowany przez jednego z osiłków i próbował stawiać mu czoła w walce w ręcz. Odgórnie było przesądzone, że nie miał szans, bo był o wiele mniejszy i chudszy. Mógł próbować, ale jeżeli nie znał dobrych metod walki czy chociaż obrony to nie mógł wygrać. Ale był uparty… i podenerwowany. Ciepło, które zaczął wytwarzać było odczuwalne z odległości kilku metrów. To było wystarczającym potwierdzeniem, że chłopak jest mutantem i Storm nie musiała już ukrywać swoich zdolności, mogła przejść do działania. Jeden ruch dłonią sprawił, że podmuch wiatru wprawił piasek w ruch, a ten zaślepił napastnika. Mężczyzna, który nie mógł nic zobaczyć wylądował na ziemi i otrzymał kilka ciosów od chłopaka, który po chwili został powstrzymany przez mulatkę. Mimo iż on tutaj był ofiarą to Storm  i tak nie popierała nadmiernej przemocy.
- Nie warto marnować na nich swoich sił – skomentowała, widząc jak mężczyzna stara się pozbierać z ziemi. W między czasie uspokoiła młodego człowieka, który wydawał się mocno zdezorientowany obecną sytuacją, ale to tego już była przyzwyczajona. Każdy na początku się dziwił, że ktoś może przyjść im z pomocą. Ale ty razem Storm nie działała w pojedynkę i warto było to zauważyć. Skierowała się w stronę kobiety, lecz stanęła w bezpiecznej odległości. Mimo udzielonej pomocy, coś kazało jej zatrzymać dystans.
- Kim jesteś? – zapytała od razu, mając nadzieję, że jej imię rozświetli jej pamięć. W tym zamęcie nie zdążyła zorientować się z kim ma do czynienia i czy ta osoba powinna być postrzegana jako potencjalny sojusznik czy może działający pod przykrywką wróg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 190
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Purdy's (Metro-North station)   Sob Sie 01, 2015 9:28 pm

Cios nożem tak naprawdę niewiele Sigmie zrobił, jedynie nadszarpnął organiczną tkankę która powoli zaczęła się za pomocą nanomaszyn regenerować. W stroju już dziury nie był, w końcu on w całości był utkany z tych małych robotów, które tylko powielały się przez podział i zastępowały zniszczone przez tamto dźgnięcie. Wyglądało na to, że walka się skończyła aczkolwiek Sigma zanotowała dziwną anomalię względem temperatury oraz ruchu wiatru. Oba były nietypowe, bo jak zawsze da się przewidzieć kierunek wiatru, to ten podmuch był nagły i nietypowy dlatego czujniki go wyłapały.
Jeden z napastników, który był powalony nadal skomlał z bólu. Najpewniej z powodu ręki, którą miał uszkodzoną jeśli nie złamaną. Sigma nawet nie kłopotała się przeskanowaniem go, tym zajmą się służby medyczne które za 10 minut zostaną wezwane.
Tymczasem morale całej grupki dresów spadło i chyba postanowili sobie odpuścić. Ci co mogli wstać, od razu uciekli, zaś ten jeden który miał z tym problemy pozostał. Ot tak, to ludzie pozostawiają swoich towarzyszy na pastwę losu kiedy przyjdzie czarna godzina. Tak. Ta potyczka zdecydowanie była warta tych wszystkich danych, które zebrała dziś. Podeszła do leżącego i zwyczajnie go ogłuszyła z chirurgiczną precyzją. Przeleży sobie do momentu, aż przyjadą po niego, tym bardziej że nawet było to mu na rękę by się nie ruszać i nie pogarszać swojego stanu zdrowotnego. Jakby ludzie po prostu nie mogli wyłączyć sobie ośrodka bólu. Wszystko byłoby wtedy takie proste. Nie potrzebne byłyby leki znieczulające, a przy okazji pozbyliby się problemu narkomanii. Jednak ludzie nie byli maszynami i tak nie mogli. Ona mogła to zrobić i nie stanowiło to dla niej większego problemu, aczkolwiek miało to swoje konsekwencję.
Po chwili Sigma skierowała swój wzrok na chłopaka, którego niedawno okładali i który jeszcze miał na sobie resztki tej sygnatury cieplnej. Spojrzała na jego twarz, kilka zadrapań, siny nos, jego przeskanowała i podała diagnozę - Brak złamania, liczne stłuczenia. Zalecana akcja... okład z lodu.
Następnie spojrzała na białowłosą, która zadała jej bardzo dobre, a zarazem filozoficzne pytanie. Kim ona była? Na pewno nie człowiekiem, była maszyną jednak czy może powiedzieć że jest czymś żywym? Jakie są granice tego, kiedy sztuczna inteligencja jest uznawana za istotę żywą, a kiedy za maszynę? - Jestem jednostką Sigma 340929010P - stanęła nieruchomo przed kobietą. Warto było zauważyć, że pierś Sigmy praktycznie się nie ruszała. Płuca były zbędne, gdyż ich miejsce zajęły podzespoły chłodzące zasilanie maszyny. Tak samo reszta mimiki twarzy była groteskowo sztywna. Niby była ludzka, była gładka skóra młodej dziewczyny, aczkolwiek mogło to napawać lękiem. Mruganie oczywiście było, gdyż to ma na celu odświeżanie receptorów wzrokowych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Storm

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Purdy's (Metro-North station)   Pon Sie 24, 2015 9:50 pm

Storm zlustrowała wzrokiem otoczenie. Jak zwykle pozostawała w stanie umiarkowanej czujności. Jako jedna z niewielu miała świadomość, jak bardzo nieprzewidywalny może być los. A koniec jednych kłopotów zazwyczaj oznaczał początek następnych. Po oficjalnym przedstawieniu się cyborga, na twarz władczyni pogody wkradł się bardzo delikatny, pogodny uśmiech. Rozłożyła ręce na znak otwartości i braku złych intencji, spokojnie wzięła oddech, a potem powiedziała jowialnie:
- Witaj jednostko Sigma 340… po prostu Sigma. Ja jestem Storm. Przerwała na chwilę, przesuwając się o nie więcej niż pół kroku w stronę robota. Nie była fanką chłodnej obojętności, czy oficjalnego postępowania. Maksimum szacunku przy minimalnym dystansie to mogła być jej dewiza życiowa! Kontynuowała, jak zwykle ostrożnie dobierając każde słowo.
- Jestem Ci bardzo wdzięczna za pomoc. Czy Ci źli ludzie w żaden sposób Cię nie skrzywdzili? Zadając to pytanie, spojrzała także na chłopaka. Martwiła się o tę dwójkę i wolała wiedzieć, czy nie może czegoś zrobić. Jakkolwiek, wyglądali oni na zdolnych do poruszania się o własnych siłach, dlatego też Storm kontynuowała:
- Wybacz mi śmiałość, ale chyba nie jesteś człowiekiem? Ani mutantem… Jej wzrok ponownie uciekł na chwilę ku sylwetce chłopaka, nim miała zamiar zająć się za jakiś czas. Najpierw musiała ustalić, czy to, co przed nią stoi ma dobre, czy też złe zamiary. Kobieta nie była może naukowcem, ale należała do osób o wysoce rozwiniętej zdolności obserwacji i wyciągania wniosków, toteż zadane przed chwilą pytanie było raczej retoryczne lub powinno brzmieć dokładnie „czym jesteś?”. Pani chodzący kataklizm nie chciała jednak dać odczuć rozmówcy, że ma się za kogoś lepszego, bo w rzeczywistości za nikogo lepszego się nie miała. Wiedziała jednak, jak istotną rolę podczas takich rozmów odgrywają używane słowa. Stała pewnie, wyprostowana. Tak, jakby chciała podkreślić swoją rolę oraz misję, z którą przybyła – misję gospodarza. Zanim jednak zdecydowała się przejść do sedna sprawy, czekała cierpliwie na reakcję cyborga, a wyraźne lecz nienachalne zaciekawienie zachęcało wręcz do podjęcia się odpowiedzi na postawione przez nią pytania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 190
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Purdy's (Metro-North station)   Wto Sie 25, 2015 12:09 am

Kolejna istota rozumna stwierdziła, że Sigma jest optymalnym nazewnictwem dla tej jednostki. Prawdopodobne powody: uproszczenie, krótsza forma, brak możliwości szybkiego zapamiętania numeru seryjnego. Białowłosa kobieta zwała się Storm. Po przeszukaniu bazy danych okazało się, że istnieje bardzo małe prawdopodobieństwo, że jest to jej imię. Porównując odcień skóry oraz regiony, gdzie taka ludność występuje stwierdziła że to po prostu jej kryptonim lub ksywka, którą ktoś jej nadał. Kobieta wobec maszyny była bardzo pokojowa, co wydało jej się nieco odmienne od pozostałych danych. Zwykle ludzie po konfrontacji uciekali, wycofywali się, a Storm wyglądała jakby żaden impuls psychologiczny nie zadziałał i nie kazał jej się wycofać. To mogło oznaczać jedną z kilkunastu opcji, jednak najbardziej prawdopodobna była ta iż kobieta do takiego widoku jest przyzwyczajona.
- Niewielkie uszkodzenie powłoki zewnętrznej, zwanej również skórą. Naprawa uszkodzonych tkanek zakończy się za kilka minut – oznajmiła dosyć bezemocjonalnym tonem, w końcu nikt nigdy nie spytał maszyny jaki jest jej status – Jemu potrzebna jest podstawowa pomoc medyczna. Stan niezagrażający życiu, zagrażający atrakcyjności względem płci przeciwnej – skomentowała, na co chłopak mógł się obruszyć nieco, że jego wybawicielka robiła sobie zwyczajnie jaja z tego, że został obity. Sigma jednakże nie widziała w tym żartu, a szczerą prawdę jaką może przedstawić maszyna która jest mniej subiektywna niż człowiek.
- Jestem jednostką cybernetyczną przystosowaną do działań bojowych, infiltracji. Moim głównym zadaniem jest zbieranie informacji o gatunku ludzkim dla… - tutaj się zawiesiła, bo nie wiedziała w sumie co powiedzieć. Dla kogo tak właściwie to zbierała? Taki miała protokół i tak nakazywały jej dyrektywy, jednak nie było powiedziane kto je zaprogramował – dla mnie samej – dokończyła po chwili – Czy to źle? – zapytała. W sumie różnie ludzie reagowali na to, że oświadczało im się proces obserwacji. Czasami byli oburzeni, czasami zaciekawieni i zadawali masę pytań, ale na pewno byli wtedy nienaturalni – Jesteś człowiekiem? Mutantem? Maszyną? – zadała najpierw pytanie Storm, a potem chłopakowi. W sumie chłopak raczej nie powinien mieć nastroju na pytania, bo zwyczajnie wszystko go bolało, tymczasem białowłosa mogła się wykazać. Sigma miała czas, aczkolwiek ten czas się kończył gdyż za 6 minut i 30 sekund zostaną powiadomione służby ratunkowe o rannym człowieku na stacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Storm

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Purdy's (Metro-North station)   Wto Sie 25, 2015 1:39 pm

Pani błyskawic była zaskoczona, chociaż nie dawała tego po sobie poznać. Wiele w życiu już widziała, ale rozmowa z cyborgiem o tak – wbrew pozorom – ludzkiej naturze, zdarzyła jej się pierwszy raz w życiu. Zwykle przychodziło jej do uspokajania i zabierania ze sobą zabłąkanych duszyczek, mutantów stanowiących zagrożenie dla siebie i dla innych. Opowiadała o miejscu, w którym będą oni całkowicie akceptowani, nie będą musieli uciekać, ukrywać swojej prawdziwej natury. Tym razem sytuacja miała się zupełnie inaczej. Sigma nie wyglądała na kogoś zagubionego, czy – koniec końców – potrzebującego pomocy.
- Skoro mówisz o żywych tkankach, to chyba nie jesteś tak do końca cybernetyczna, hmm? -nauczona doświadczeniem oraz opowieściami innych, Storm przypuściła najbardziej prawdopodobną wersję – eksperyment. Nie chciała jednak poruszać tego tematu. Nie był to ani dobry czas, ani dobre miejsce. Po określeniu stanu chłopaka, Orore zachichotała. Nie było to może szczególnie profesjonalne z jej strony, a i Sigma mówiła całkiem poważnie o stanie zagrażającym atrakcyjności względem płci przeciwnej. Nie zmieniało to jednak faktu, że w obliczu tego co mogło się wydarzyć, taka diagnoza była komicznie pocieszająca. Działania bojowe… Białowłosa skinęła delikatnie na znak zrozumienia.
- Nie zasugerowałam, jakoby to było złe. Jestem pewna, że zbieranie informacje nie może być złe ani dobre, jednak to, co z nimi zrobimy – jak je wykorzystamy – to jest bardzo istotne. -powiedziała z wyczuwalną nutką nauczycielskiego doświadczenia w głosie. Nie miała na celu nikogo pouczać, co najwyżej podzielić się swoimi poglądami, które uważała za niekrzywdzące.
- A Ty? Jak wykorzystujesz wiedzę, którą zdobywasz? - po jej intonacji można było wywnioskować, że nie oczekuje odpowiedzi na to pytanie – przynajmniej nie teraz. Było to raczej coś w stylu „zastanów się, czy na pewno postępujesz rozważnie”. Na pytanie o to kim jest zareagowała bardzo spokojnie, jak zresztą na większość sytuacji, które ją spotykały. Od razu przeszła do udzielania odpowiedzi:
- Jestem człowiekiem obdarzonym genem x. Można mnie zatem nazywać mutantem, ale czy poza specjalnymi zdolnościami jakkolwiek różnimy się od ludzi? Czy zasługujemy na osobne określenie? Moim zdaniem wszyscy powinniśmy dążyć do zacierania granic oraz różnic między nami, a nie doszukiwaniu się ich w każdym możliwym aspekcie. – duch osoby opanowanej, rozważnej i altruistycznej znowu był wyczuwalny w jej słowach. Storm zorientowała się po paru chwilach, że ich konwersacja zajęła już trochę czasu, dlatego też zaproponowała uprzejmie:
- Sigmo, bardzo chętnie dokończę z Tobą tę rozmowę, może jednak dasz się namówić na zmianę otoczenia? Chciałabym pokazać wam jedno – bardzo ważne dla mnie miejsce, które od dawna szczęśliwie mogę nazywać domem. Jest to instytut dla ludzi szczególnie uzdolnionych, mutantów oraz – myślę, że z tym nie będzie problemu – maszyn, o ile tylko będziecie chcieli tam być, czy pozwolicie mi się tam zabrać? – nie naciskała, aczkolwiek bez zbędnej analizy było widać, że bardzo zależy jej na możliwości pokazania instytutu. Czekała cierpliwie na decyzję Sigmy, bo chłopak… Jakby to powiedzieć, miał trochę mniej do gadania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 190
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Purdy's (Metro-North station)   Wto Sie 25, 2015 5:43 pm

Ludzie, tak bardzo interesujące, proste a zarazem w swej prostocie skomplikowane stworzenia. Jak to jest, że pomimo tego samego gatunku każdy z nich jest inny? Jak to jest, że mimo bycia zwierzęciem stadnym każdy z nich chce być oddzielnym i niezależnym bytem? Dlaczego ludzie tworzą sobie obcego, którego szykanują by określić swoją przynależność? To były jedne z najprostszych, a zarazem paradoksalnie najtrudniejszych pytań jakie Sigma miała na dysku. Nie interesowały ją kwestie boskie, jak również nie doprowadzało się do jej przegrzania poprzez 3 pytania o omnipotencję gdyż na to zwyczajnie miała odpowiedź „nie zostało udowodnione, że bóstwo istnieje, ale również nie można udowodnić że coś nie istnieje. Nie mam w bazie danych niczego na temat boga, więc nie mogę odpowiedzieć na pytanie”. Maszyna nie czuła wyższości, ani tym bardziej niższości wobec rasy ludzkiej. Praktycznie nic poza ciekawością wobec nich nie czuła. Ciekawością jak i chęcią zapełnienia swoich banków danych.
- Tkanka syntetyczna, wypełniona nanomaszynami – poprawiła kobietę. Trudno było określić, że jej zewnętrzna powłoka, zwana też skórą była żywą tkanką. Imitowała to, że była żywa a tak naprawdę były to tylko syntetyczne włókna, po których przemieszczały się miliardy nanomaszyn. Konserwowały ją i dbały by ewentualne uszkodzenia zostały naprawione jak również starały się oddawać jak najlepiej wrażenie ludzkiej skóry. Storm trafiła w sedno, aczkolwiek Sigma nie miała danych sprzed czasu formatu, jednak mogła założyć że została na podstawie kogoś zbudowana, gdyż schematy wgrane jasno przedstawiały syntezę organicznej istoty oraz maszyny.
- Pojęcie dobra i zła jest wedle terminologii ludzkiej bardzo rozległe oraz nieprecyzyjne. Jednostki mogą jednocześnie stwierdzić, że przechowywanie danych jest dobre inne, że jest to czyn społecznie zły – odpowiedziała, wszakże byłby to dobry temat do rozmów na długie godziny, aczkolwiek kończył im się czas tak naprawdę.
Była bardzo specyficznym człowiekiem zatem, gdyż o takim genie danych nie posiadała. Posiadała za to informacje o tym, że naukowiec niedawno odkrył istnienie nadludzi ze specyficznym genem. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że właśnie o gen x chodziło białowłosej.
- Ludzie są… specyficznym gatunkiem. Granic jednak nigdy nie zatrą, gdyż stracą swoją wyjątkowość której pożądają… tak mi się wydaje – odpowiedziała dosyć niepewnie, w końcu nigdy nikt jej tego nie potwierdził, a mogła to być jedynie hipoteza nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością. W końcu było to napisane w którejś z książek, jednak nie raz i nie dwa Sigma przekonała się, że dzieła literackie również mają w sobie braki.
W kalkulacjach przewidywała małe prawdopodobieństwo, że Storm zaproponuje jej miejsce, gdzie mogłaby się zatrzymać i nazwać „domem”. Bardzo trudno do zinterpretowania termin, gdyż wedle definicji słownikowych nosił wiele znamion i nacechowany był emocjami albo neutralnymi albo pozytywnymi. Chciała ją zabrać ze sobą, jednak czy przez to Sigma nie ściągnie na nich swojego twórcy? Jednak jeśli… jest tam wielu nadludzi to atak za pomocą tych samych maszyn nie wypali. Ryzyko było niewielkie, a sytuacja po kalkulacji zysków i strat była korzystna dla obu stron – Zezwalam. Za 4 minuty i 30 sekund przybędą tu służby porządkowe oraz sanitariusze. Proponuje zmienić miejsce szybko – powiedziała zerkając na białowłosą wyczekująco. W każdym razie Sigma za nią poszła po drodze jej strój oczywiście się zmienił, na bardziej cywilny. Koszula, wytarte jeansy oraz trampki i czapka z daszkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Storm

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Purdy's (Metro-North station)   Wto Sie 25, 2015 8:17 pm

Tak, jak się spodziewała – nie otrzymała bezpośredniej [pośredniej zresztą też…] odpowiedzi na swoje pytania. Teraz już nie miała wątpliwości, że osobowość… dusza… wnętrze? Jakkolwiek zwał – to, co odpowiada za procesy poznawczo-myślowe Sigmy jest skomputeryzowane. Odpowiadała chłodno, oficjalnie i bardzo wedle szeroko rozumianego „klucza”, a Storm nie do końca o to chodziło. Postanowiła jednak już więcej się nie produkować, przynajmniej na razie. Przez ostatnie kilka minut i tak wypowiedziała więcej słów niż miała wyznaczone w całej miesięcznej puli. Na całe szczęście, okazało się, że jej przyjazna natura spotkała się ze spodziewanym przyjęciem. Jedno jednak musiała dodać.
- Wierzę głęboko w to, że możemy być dla siebie dobrzy, bądź… w twojej terminologii nieszkodliwi mimo dzielących nas różnic. Nawet, jeśli ktoś chce zachować swoją - nie przepadam za tym słowem – wyjątkowość, to nie ma w tym nic złego tak długo, dopóki na uwadze ma dobro innych. – w tym momencie mogłaby rozpocząć się dysputa na temat tego, gdzie stoją granice etycznego postępowania, kiedy wyobrazimy sobie sytuację zagrożenia życia. Do czego można się posunąć w akcie obrony siebie i swoich bliskich? Białowłosa doskonale wiedziała, że w momentach, kiedy stawała wobec konieczności obrony siebie albo swych podopiecznych, wiele blokad przestawało istnieć. Władczyni pogody wolała jednak nie poruszać tej kwestii. Na razie zależało jej na tym, by jak najprędzej dostać się do instytutu, zająć się swoimi kwiatami, wypić kawę, przeczytać książkę… Tak, nawet ona miała ludzkie potrzeby, mimo tego, że ludzka tak do końca nie była. Kobieta pomogła wstać chłopakowi, dla którego tutaj przybyła, a następnie gestem zachęciła Sigmę by zrównała z nią kroku. Cyborg, nie cyborg, nie wyglądała na taką, której trzeba było wydawać proste komendy. Zasługa sztucznej inteligencji? A może jednak duszy, w której istnienie Storm wierzyła? Na te oraz inne pytania zamierzała uzyskać odpowiedź już bardzo niedługo…
- Chodźmy. - powiedziała może nazbyt stanowczo, jednak nie chciała niepotrzebnego rozgardiaszu. Specjalnie, by nie zwracać na siebie uwagi, nie wzlatywała w powietrze, ani nie posługiwała się mocą. Lubiła spacery, a takie w niebanalnym towarzystwie, to już w ogóle!

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 190
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Purdy's (Metro-North station)   Sro Sie 26, 2015 8:01 pm

Przyjazność natury SI było kwestią sporną. O tyle ludzi nie postrzegała jako zagrożenie dla siebie, o tyle tych nad lub z armią już mogła. Zresztą gdyby agencje pokroju SHIELD uznały ją za zagrożenie to dokonałyby logicznie rzecz ujmując likwidacji w trybie natychmiastowym. Tymczasem najpewniej maszyna była obserwowana przez kogoś i pilnowana by nie nabroić zbytnio.
Znowu został użyty termin dobra, który był nieprecyzyjny oraz wieloznaczny. Ludzie wielokrotnie już udowodnili, że coś co jest inne przeraża ich. Z jakiegoś powodu mieli w sobie ten lęk, jednak nie było z nimi tak prosto jak z komputerami. Nie mogła Sigma wpuścić w człowieka nanomaszyn i przejrzeć cały jego kod. Chociaż z drugiej strony użycie nanomaszyn na żywym organizmie byłoby możliwe, jednak przetworzenie takich danych może być problematyczne dla niej. Jeśli białowłosa ma na uwadze dobro innych to czy nie powinna wtedy podporządkować się ogółowi rasy ludzkiej i przystać na ich żądania odizolowania tego co inne? To był swoisty paradoks, który Sigma będzie chciała przedyskutować z nią lub kimkolwiek z instytutu o którym mówiła. SI wolało nie zostawać tu zbyt długo, gdyż każda sekunda mogła skończyć się nieprzewidzianym spotkaniem ze strony cywilnej.
Sigmy nawet nie trzeba było zachęcać, by poszła za Panią Burzy. Chociaż gest odczytała zapewne poprawnie jako swoiste zaproszenie. Maszyna pomaszerowała wraz z nią i chłopakiem, stawiając kroki jeden za drugim. Jej ciało faktycznie było cięższe niż normalnego człowieka lecz nie wydawała przy krokach metalicznych dźwięków ani nie zapadały się pod nią płytki.
ZT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Melyonem Morningstar

avatar

Liczba postów : 44
Data dołączenia : 14/02/2016

PisanieTemat: Re: Purdy's (Metro-North station)   Sob Lut 18, 2017 10:48 pm

Właściwie przez większość podróży Melyonem gapiła się przez okno i obserwowała w zamyśleniu przewijające się za nim widoki, co jakiś czas odwracając od niego wzrok po to aby obserwować jak wagon w którym jedzie powoli pustoszeje z każdą kolejną stacją.
W tej chwili stała już przy drzwiach, wraz z niezbyt liczną grupką innych podróżnych, którzy wyglądali na co najmniej zmęczonych, poprawiła plecak i spojrzała się w stronę miejsca które jeszcze chwilę temu zajmowała aby upewnić się iż nic tam nie zostawiła. Gdy pociąg z piskiem wtoczył się na peron i otwarły się drzwi, nie czekając długo wysiadła i stojąc już na peronie wyciągnęła słuchawki z uszu. Przez kilka sekund zapatrzyła się na rosnące przy stacji drzewa i uśmiechnęła się.
Chyba się tu nam spodoba
Usłyszała ze swojej prawej strony, gdzie bujał się na stopach jej widmowy przyjaciel.
- Wyjątkowo się z tobą zgodzę…
Odpowiedziała mu cicho z dozą optymizmu w głosie po czym zaczęła się rozglądać dookoła, w końcu decydując iż ruszy w stronę przejścia prowadzącego z peronu i mając nadzieję że nie minie się z osobą która miała po nią przyjść na stację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rockslide

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 29/05/2016

PisanieTemat: Re: Purdy's (Metro-North station)   Sob Lut 18, 2017 10:49 pm

Rockslide zjawił się na stacji punktualnie, a nawet z lekkim zapasem. Wychodząc z założenia, że lepiej nie kazać nikomu na siebie czekać, zjawił się na miejscu kilkanaście minut przed przyjazdem pociągu. Kiedy pasażerowie zaczęli wysiadać, większość okolicznych mieszkańców nie zwracała na jego uwagi. Z początku się go bali, później zaczęli chyba akceptować jego obecność, albo przynajmniej zrozumieli, że nie jest agresywną istotą. Osoby, które nie widywały go tak często reagowały różnie, ale teraz kiedy się nie ruszał, i tylko wypatrywał Melyonen, większość przechodniów po prostu brała go za rzeźbę, czy też dziwny element dekoracji. Dziwny, no bo jaki artysta zakłada na tak dziwną rzeźbę ludzkie ubrania? Kiedy tłum zaczął się przerzedzać, golem wyciągnął z kieszeni wydrukowane zdjęcie dziewczyny, na kartce było też zapisane jej imię, nazwisko, oraz godzina przyjazdu.
- Mely... Meljo... Melyjo...Melajdżo... Melajdżonen... Melanż Woman...-
Chłopak mruczał pod nosem nie mając pojęcia jak przeczytać imię dziewczyny. Wolał uniknąć gafy, najbezpieczniej w takich sytuacjach byłoby od razu skrócić dystans i przejść z rozmówcą na "ty". Wgapiając się tak w jej zapisane imię, siłą rzeczy zapamiętał też jak wygląda. Więc kiedy znalazła się w polu jego widzenia, energicznie pomachał do niej wielką, kamienną łapą.
- Hej! Tutaj! -
Mutant ruszył w jej stronę, a każdemu z jego kroków towarzyszyło drżenie podłoża.
- Nazywam się Santo Vaccarro. Przyszedłem pomóc ci z bagażami i zaprowadzić cię do instytutu. -
Przywitał dziewczynę obnażając przy tym kamienne zęby w przyjacielskim uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Melyonem Morningstar

avatar

Liczba postów : 44
Data dołączenia : 14/02/2016

PisanieTemat: Re: Purdy's (Metro-North station)   Sro Lut 22, 2017 6:15 pm

Już postawiła kilka pierwszych kroków w zamierzonym kierunku kiedy usłyszała że ktoś krzyczy, zatrzymała się i obróciła się w stronę z której dobiegał dźwięk.
Kiedy jej oczy padły na osobę która w tej chwili machała swoją dużą kamienną łapą, na chwilę zamarła.
Wygląda na to że macha do nas. Tak zdecydowanie będzie tu bardzo ciekawie.
Czarnowłosa uznała za stosowne zignorować uwagę widma, które teraz zaczęło się cicho podśmiewywać.
Kiedy mutant ruszył w jej stronę zmusiła się do opanowania swojej pierwszej reakcji, czyli chęci odwrócenia się i jak najszybszej ucieczki, z resztą w tej sytuacji byłaby to reakcja co najmniej nie właściwa. Stała więc tak, nieco sztywno, w jednym miejscu aż do niej podszedł. Oczywiście przedstawił się jej bez chwili czekania. Melyonem natomiast nie zareagowała natychmiast, zamiast tego przyjrzała się mu badawczo przez dłuższą chwilę, wyszczerzonej twarzy chłopaka przyglądała się jednak nieco dłużej niż można by to uznać za uprzejme po to aby w końcu się roześmiać. Nie był to jednak szyderczy śmiech, a raczej taki pozwalający jej pozbyć się napięcia które zebrało się w niej przez dłuższą chwilę.
Przyznaj że to przez jego wyraz twarzy...
Trącił ją łokciem jej równie głupkowato wyszczerzony przyjaciel. Dziewczyna opanowując się odchrząknęła i spojrzała, tym razem na lewo, z nieco ganiącym wyrazem twarzy. Po czym pokręciła lekko głową i ponownie zwróciła uwagę na Santo.
- Przepraszam, jakoś tak samo wyszło...
Spróbowała się usprawiedliwić, mając pewną świadomość tego jak jej zachowanie mogło zostać odebrane.
- Miło mi cię poznać. Ja mam na imię Melyonem, ale to prawdopodobnie już wiesz.
Uśmiechnęła się przyjaźnie w jego stronę i właściwie odruchowo wyciągnęła rękę w jego stronę, niekoniecznie zastanawiając się nad konsekwencjami ewentualnego jej uściśnięcia przez wielkoluda.
Wygląda jak wielka skamielina
Stwierdzenie widma doczekało się odpowiedzi jedynie w postaci nieco zirytowanego westchnięcia, podczas gdy ono zabrało się do swojej zwyczajowej czynności obchodzenia i tykania tych którzy nie mogli go ani zobaczyć ani poczuć. Mel natomiast poprawiła ułożenie ramiączek plecaka który miała ze sobą.


Ostatnio zmieniony przez Melyonem Morningstar dnia Czw Lut 23, 2017 7:27 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dust

avatar

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 17/02/2017

PisanieTemat: Re: Purdy's (Metro-North station)   Sro Lut 22, 2017 10:14 pm

Przebywanie poza szkołą w towarzystwie Santo miało jedną nadrzędną zaletę: ludzie zdecydowanie częściej spoglądali się na niego, niż na nią. Sooraya była w pełni świadoma nieufnego, ujmując rzecz najłagodniej, stosunku większości Amerykanów wobec muzułmanów, a ona, z twarzą zasłoniętą nikabem, chcąc nie chcąc przyciągała spojrzenia. Nawet w szkole pełnej mutantów w pewien sposób wyróżniała się z tłumu i nie była całkiem wolna od cudzych uprzedzeń. Usłyszała ze strony rówieśników niejedno przykre słowo, czy to wypowiedziane w twarz, czy wyszeptane za jej plecami. I choć nie pozwalała, aby takie błahostki wpłynęły na jej poczucie własnej wartości i tożsamości, czuła się zdecydowanie bardziej komfortowo nie wzbudzając takiej sensacji. A trudniej o lepsze odwrócenie uwagi od własnej osoby niż spacer z kamiennym olbrzymem.
Cieszyła się więc chwilą wytchnienia obserwując otoczenie z dworcowej ławki, schowana za pokaźnych rozmiarów sylwetką krążącego po peronie przyjaciela. Uśmiechnęła się rozbawiona jego próbami wymówienia imienia dziewczyny, z którą mieli się tu spotkać. Była nieco zaskoczona, kiedy panna Frost poprosiła ich dwoje o odebranie z dworca nowej uczennicy. Być może była to próba skłonienia Soorayi do socjalizacji z otoczeniem. Tak czy owak, nie miała nic przeciwko małej wycieczce poza bezpieczne mury szkoły, zwłaszcza jeśli mogła przy okazji zrobić coś pożytecznego.
Spostrzegła idącą ku nim dziewczynę w tej samej chwili, w której Santo zamachał potężną ręką i gromko zawołał. Wstała, poprawiając szatę, ale postanowiła zostawić olbrzymowi przyjemność powitania nowej jako pierwszemu. Dopiero widząc początkowe skrępowanie Melyonem jego osobą, podeszła bliżej.
- Widzisz, Santo? Tak to się wymawia – zażartowała łagodnym tonem, posyłając mu spod zasłony uśmiech. Spojrzała następnie na dziewczynę i z tym samym uśmiechem skłoniła przed nią głowę. – Ja jestem Sooraya. Witaj, Melyonem. Miło nam cię powitać.
Być może nie byli komitetem powitalnym, jakiego spodziewała się nowa uczennica, Sooraya była jednak zdecydowana uczynić wszystko, aby jej pierwsze wspomnienie kontaktu ze szkołą było przyjemne. Aż nazbyt dobrze pamiętała traumatyczne okoliczności, w jakich sama się tu znalazła, ale i ciepłe przyjęcie, jakie na nią czekało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 297
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Purdy's (Metro-North station)   Pią Lut 24, 2017 12:50 am

W głowie Santo rozległ się chłodny, opanowany głos Emmy.
"Rogue, Marvel Girl, Wolverine i Cyclops przebywają gdzieś w przestrzeni kosmicznej, daleko od Ziemi. Zaprzyjaźnili się z naszymi znajomymi kosmitami i wplątali się w coś poważnego. Nie wiem czy będziemy w stanie stąd im pomóc. Widziałam wspomnienia Wolverine'a, z których wynika, że jakiś pradawny kryształ przemienił się w potężną czarną dziurę, która pochłonie całość istnienia... W tym w końcu nas. Jeżeli nie uda im się nic z tym zrobić, ta odpowiedzialność spadnie na nas. Kupili nam trochę czasu, więc działajmy. Propozycje?"

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rockslide

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 29/05/2016

PisanieTemat: Re: Purdy's (Metro-North station)   Pią Lut 24, 2017 10:45 am

Satno podniósł swoją wielką łapę i ostrożnie ujął dłoń Melyonem, właściwie to obejmując ją tylko dwoma palcami i poruszając w górę i w dół. Gdyby objął ją wszystkimi palcami to pewnie złapałby ją za rękę, aż do łokcia. Ewidentnie był fizycznie nie przystosowany do pewnych rzeczy...
- Wezmę twój bagaż, o ile masz jakiś poza plecakiem . -
... a do innych nadawał się znakomicie. Santo przyglądał się dziewczynie z wyraźnym zaciekawieniem, ale jego uwagę odwróciła Sooraya, która właśnie włączyła się do rozmowy.
- W końcu sam bym zgadł. -
Odpowiedział z ogromną pewnością siebie, był przekonany, że gdyby dano mu jeszcze z piętnaście minut, to w końcu rozgryzłby jak właściwie przeczytać imię panny Morningstar. Zawsze cieszył się, kiedy w Instytucie pojawiał się ktoś nowi, może dlatego, że poza nim nie miał znajomych, ani przyjaciół, więc postanowił dowiedzieć się czegoś więcej.
- Zamierzasz zostać z nami na dłużej? - Znów przeniósł swoją uwagę na nową koleżankę, ale zanim ta zdążyła odpowiedzieć, dodał jeszcze. - Może poznamy się lepiej po drodze? Robi się późno, a do Instytutu mamy kawałek spacerkiem. -
W pewnym momencie znowu usłyszał w głowie głos Emmy Frost. Budziło w nim to podobne emocje jak denerwujący dzwonek telefonu, który dzwoni w najmniej spodziewanych momentach. Santo przez chwilę zastanawiał się nad odpowiedzią.
"Moje doświadczenie z grania w Dungeons & Dragons mówi, że należałoby się skonsultować ze specjalistą od pradawnych kryształów. W telewizji widziałem kiedyś superbohatera, który twierdził jest czarownikiem. Oni są najlepsi do takich spraw. Podobno mieszka w Nowym Jorku i nazywa się Dr. Strange."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Melyonem Morningstar

avatar

Liczba postów : 44
Data dołączenia : 14/02/2016

PisanieTemat: Re: Purdy's (Metro-North station)   Sob Lut 25, 2017 8:06 pm

W chwili gdy dotarło do niej iż wielkolud chwycił jej dłoń dwoma palcami, na dodatek zaskakująco delikatnie jak na kogoś takiego jak on, uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Mogłaby dać głowę iż cała ta sytuacja wyglądała niezmiernie ciekawie dla jakiegokolwiek potencjalnego obserwatora.
– Nie trzeba, jak widać mam tylko plecak i torebkę, dam sobie radę
Istotnie, nie zabrała ze sobą znów tak wiele rzeczy, z resztą zawsze starała się podążać za żelazną zasadą jaką wpoili jej rodzice, czyli pakuj się tak aby być w stanie to unieść. W związku z czym pomimo wcześniejszych przygód z kilkukrotnym przepakowywaniem w tej chwili miała ze sobą tylko duży osiemdziesięciolitrowy plecak turystyczny i torebkę.
Nową rozmówczynię Mel zauważyła dopiero gdy ta się odezwała. Przyjrzała się dziewczynie, przynajmniej na tyle ile mogła, aby w końcu przeciągle w lekkim zamyśleniu przyjrzeć się oczom Soorayi. Przyjaciel tym czasem okrążył nową znajomą, zdążył to właściwie zrobić dwa razy.
Ciekawe jak wygląda pod spodem?
Melyonem z jednej strony miała ochotę porzucić wszelakie pozory normalności i zrobić widmu długi wykład na temat taktowności, z drugiej zaś, jej tok myśli już kreatywnie podążał za pytaniem, zdecydowanie spędzi później sporo czasu rysując.
Prawienie mu morałów w tej chwili jednak nie miało większego sensu, i tak nie mogli go zobaczyć ani tym bardziej usłyszeć, na całe jej szczęście. Uznała więc że postara się być tak taktowna jak tylko może. Z przyjacielem porozmawia sobie później.
Oj przestań, miewam swoje zalety… i nie lubię być ignorowany
Kolejna uwaga którą puściła mimo uszu, nie mając ochoty na kłótnię z widmem, ono zaś wydało z siebie nie określony dźwięk i jak na razie zamilkło, prawdopodobnie lekko na nią obrażone. Wiedziała jednak że nie potrwa to długo.
- Ciebie również świetnie poznać.
Stwierdziła odpowiadając na słowa dziewczyny lekkim skinięciem. I spojrzała ponownie na Santo gdy ten ponownie się odezwał.
- Zależy co według ciebie ukrywa się pod pojęciem „na dłużej”, i co do propozycji aby ruszyć to jak najbardziej, skoro jak mówisz jest to kawałek. Tak więc prowadź.
Mówiąc to wykonała nieco teatralny gest ręką i ruszyła przed siebie.
- A wracając do mojego imienia, cudowna fantazja rodziców, jednak nie mam co narzekać, wolę być Melyonem niż Violet, bo o ile dobrze pamiętam moje imię oznacza fiołek. Melyonem jakoś tak przyjemniej brzmi.
Mówiła żywo gestykulując i co jakiś czas odgarniając kosmyki włosów które wpadały jej do ust albo w oczy. Zaczęła się zastanawiać nad tym czy nie powinna zacząć ich związywać albo skrócić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dust

avatar

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 17/02/2017

PisanieTemat: Re: Purdy's (Metro-North station)   Nie Lut 26, 2017 10:45 pm

Wytrzymała lustrujące spojrzenie Melyonem i odpowiedziała własnym, nie mniej przenikliwym. Z ulgą stwierdziła, że dziewczyna nie jest wścibska ani natarczywa. Wydawała się mieć raczej miłe i pogodne usposobienie, i choć Sooraya starała się nigdy nikogo pochopnie nie oceniać, nie mogła zaprzeczyć, jak wielkie znaczenie ma zwykle w kontaktach międzyludzkich pierwsze wrażenie.
- Sądzę, że Santo chciał zapytać, czy odwiedzasz szkołę przejazdem, czy zamierzasz podjąć naukę - wyjaśniła, oszczędzając wielkoludowi wysiłku. Sama była zresztą ciekawa jej odpowiedzi. Dziewczyna musiała posiadać jakieś moce, skoro tu trafiła. O ile Dust się orientowała, podobnie jak w jej rodzinnych stronach, tak i tutaj, istnienie mutantów jeszcze do niedawna nie było przedmiotem powszechnej wiedzy.
Z przyjemnością pozwoliła za to Santo na objęcie prowadzenia. Trzeba było przyznać, że świetnie się odnajdywał w roli przewodnika. Odczekała więc aż, nowa znajoma podąży jego śladem, aby móc dotrzymywać jej kroku.
- To piękne imię - wtrąciła krótko, słuchając z zaciekawieniem monologu dziewczyny. Jej towarzysze w całkowicie naturalny sposób wzięli na siebie obowiązek podtrzymania rozmowy, a ona nie miała nic przeciwko temu. O ile nie została bezpośrednio o nic zapytana, przez całą drogę powrotną do szkoły ograniczyła się do roli wdzięcznego i uważnego, acz biernego słuchacza.

//zt x3 --> Przed rezydencją
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Purdy's (Metro-North station)   

Powrót do góry Go down
 
Purdy's (Metro-North station)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem-
Skocz do: