Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokład

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 502
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Pokład   Sob Lis 08, 2014 4:51 pm

Miejsce gdzie najwięcej się dzieje na statku. To tutaj załoga Holendra w pocie czoła pracuje, by statek był na właściwym kursie. Pośrodku pokładu znajduje się otwór na towary, jednak często jest on zakryty. Przy burtach znajdują się działa, które swoimi rozmiarami oraz wyglądem budzą strach w sercu każdego, kto jest na tyle głupi by stanąć w szranki z Holendrem. Na górze znajduje się kajuta kapitana, a troszkę pod nią stanowisko sternika, które jest zawsze puste. Pokład jest na tyle ogromny, że pewnie zmieściłyby się tam ze 2 bataliony żołnierzy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 230
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Pokład   Sro Lis 12, 2014 10:39 am

Amelia nie tyle była delikatna, co Kapitan bardzo niefortunnie dla młodej karpatianki usiadła. Kobieta bowiem znalazła sobie miejsce na przeponie Am, przez co ta nie dość, że bardziej odczuwała nie mały ciężar ciała kobiety, to jeszcze miała problemy z oddychaniem.
Ludzie rzeczywiście przez wieki stali się zbyt wygodni, a przez to przynajmniej według Amelii słabsi. Życie stało się zbyt łatwe, a i tak robi się wszystko by było jeszcze łatwiejsze i wymagało mniej wysiłku. A gdy życie przestało stawiać wysokie wymagania, ludzie zmiekli. Nie wielu zachowało się takich, którzy mieli naturę bohatera, którym nie brakowało odwagi by żyć bez tych wszystkich współczesnych uproszczen. Na szczęście, Amelia była człowiekiem tylko w połowie,hi p czym Kapitan jeszcze nie wiedziała, a może i się nie dowie, któz to wie... Karpatianska natura dziewczyny i silny związek z ziemią do pewnego stopnia sprawiały, że zachowywała się inaczej niż ludzie. Przede wszystkim nie ulatwiala sobie na siłę życia, brała je takim jakim było.
Na prawdę dziwnie się czuła, gdy Da vy błądziła tak palcami po jej karku. Miała już prosić ja by przestała, gdy kobieta sama to zrobiła, co Amelia przyjęła z ulga.
Dziewczyna niewiele wiedziała o piratach i nie znała zwyczaju gryzienia by zaznaczyć swoją własność, choć podświadomie podejrzewala, że gest ten miał większe znaczenie niż tylko żartobliwy gest.
Nie protestowala nie dlatego, że była osoba uległa, bynajmniej. Była bardzo niezależna, wystarczy spytać heh wuja który od lat boleje nad asertywnościa życiową bratanicy. Choć rozciąganie policzków było irytujące nie odzywala się bo nie widziała sensu w protestach. Zdążyła już na tyle poznać Davy, by wiedzieć, że kobieta robi co jej się podoba i nie słucha skarg.
Jęknęła cierpientniczo słysząc, że jest "własnością Kapitan" nie miała siły już tluc do jej głowy, że nie jest rzeczą i nie może mieć właściciela. Pomyślała, że może jeśli troszkę pohamuje swoją zadziornosc i będzie względnie posłuszna Kapitan przychylniej spojrzy na opcję wypuszczenia jej ze statku, bo na razie nie wyglądała na skorą do tego.
- Shadow Isle? - powtórzyła pytająco pierwszy raz słysząc te nazwę, a z geografii była całkiem nie zła, choć szczerze wolała historie.
-Miło mi, że jestem wygodnym krzesłem, polecam się na przyszłość - rzuciła z nutką sarkazmu w głosie rozmasowujac brzuch.
Z zafascynowaniem obserwowała co się dzieje, od momentu kiedy Kapitan uniosła latarnie.
Dziewczyna wstała wciąż lekko zszokowana pokazem i ruszyła za kobieta.
Ledwie wyszła z kajuty jej wzrok przyciągnęła zbliżająca się niezwykla wyspa. Nie mogła nie zauważyć też załogi, dość niecodziennej. Szła za Kapitan spokojnym krokiem rozglądając się w okol. Statek powraca do świetności. Przestawal przypominać wrak na który weszła. Zdziwiona patrzyła przede wszystkim na miejsce sternika, które było puste, a jednak ster się obracal...
Zmarszczyla brwi słysząc śmiech Davy. Nie wróżył raczej nic dobrego.
- Bardzo... Ciekawa miejscówa - skomentowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 502
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Pokład   Sro Lis 12, 2014 5:59 pm

NPC - Davy Jones
Z perspektywy Kapitan, Amelia wyglądała jak typowa młódka, która ma niebawem zostać wydana za mąż. Davy przypadkowo usiadła na jej przeponie, chociaż po jakimś czasie dopiero się zorientowała, że siedzi na takim newralgicznym miejscu. Oczywiście, że znała ludzką anatomię na wskroś, wszakże to bardzo ułatwiało tortury i sprawianie, by osoba za szybko nie skonała. Potrafiła wyciskać z organów jakimi jest ludzkie gardło krzyki o takim natężeniu, że takiej muzyki nie powstydziłby się największy wirtuoz tortur. Ahh ta słodka melodia zawsze wprawiała ją w dobry nastrój, krzyki i agonia to było coś co uwielbiała. O tym, że Amelia była człowiekiem tylko w połowie wiedziała już od jakiegoś czasu. Inaczej pachnie niż zwykły człowiek i gdyby była zwykłym człowiekiem, to dotyk Jones powodowałby dotkliwe odmrożenia ciała. A, że się tak nie stało to znaczy że Amelia była z tych co całkiem nieźle znoszą niskie temperatury.
Dobrze, że powstrzymała swój język przed ewentualnymi protestami, gdyż wtedy Kapitan nie omieszkałaby się pokazać jej gdzie ma swoje miejsce na tym statku. No cóż.. skończyłoby się to naprawdę nieprzyjemnie dla niej. Davy traktowała z pewnego powodu wszystkich członków załogi jak swoje przedmioty, zabawki, figurki które przestawiała z pola na pole kiedy tylko miała ochotę. Człowiek, zombie, czy cień… nie miało to znaczenia, bo w momencie kiedy jest się na statku, wtedy jest się na łasce kapitana.
Shadow Isle było dosyć nieznane, poza legendami z okolic Wysp Brytyjskich. Niewiele było w tych legendach prawdy, jednak na żadnej mapie nie można było znaleźć tego miejsca. Nie bez powodu było otoczone pewną magiczną barierą, która kamuflowała wyspę przed ciekawskimi śmiertelnikami i tylko latarnia pozwalała widzieć ukrytą ścieżkę. Czasami też zdarzało się, że statki z osobami, które miały się tam znaleźć rozbijały się o skaliste brzegi wyspy, jednak to była rzadkość. Raz na parę lat coś ginęło.
- Skorzystam z oferty – powiedziała poważnie, gdyż jeśli będzie chciała to zrobi to. Oczywiście tak długo jak dziewczyna będzie na statku.
Jakieś 30-40 minut później statek zacumował w przystani pokrytej czarnymi skałami. Nie było tu ani jednego okrętu. Po drodze Amelia mogła dostrzec różne wraki, które rozbiły się o skały, a co dziwniejsze… nie były to tylko wraki statków, a też samolotów które kiedyś zaginęły w okolicy Trójkąta Bermudzkiego. Woda w okolicy wyspy była czarna i mętna, a unosił się od niej odór stęchlizny. Jakby każdy kamień tej wyspy był przesiąknięty śmiercią. Okręt zacumował przy bardzo starej, rozpadającej się drewnianej przystani, a korony powykrzywianych czarnych drzew bez liści zasłaniały to co było dalej. Załoga zgrabnie uwinęła się z pomostem, a następnie zaczęli rozładowywać jakieś ogromne pojemniki z niebieską esencją. Miały one kształt tuby, a były wysokości 4 metrów i 2 szerokości. Kapitan do nich podeszła, postukała dłonią w metalową obudowę pojemnika. Nic się nie stało, wdawał się solidny. Co dziwniejsze owy pojemnik miał na sobie wiele przyklejonych pergaminów z różnymi symbolami na nich. Praktycznie cały był oklejony takimi papierami.
- Jazda! Macie to dostarczyć w umówione miejsce w ciągu godziny inaczej zedrę z was ostatnie kawałki skóry – powiedziała do załogantów, którzy taszczyli dosyć ciężkie pojemniki – a reszta! Kapitan jest dziś łaskawa i da wam wolne jeśli oporządzicie statek w ciągu godziny. Thomas! – zwróciła się do miejsca tam gdzie jest sternik – ty nie masz, bo dziś twoja kolej pilnowania statku – odpowiedziała, po czym zeszła na pomost i udała się w stronę drzew zostawiając Amelię gdzieś w tyle. Jeśli dziewczę się za nią udało to mogło w końcu stanąć na twardym lądzie tylko, że… ta ziemia nie miała w sobie żadnych składników odżywczych. Tak jakby całe życie z niej uszło dawno temu. W oddali nie słychać było żadnych ptaków, ani zwierząt a z lasu wydobywała się mgła. Dokładnie ta sama mgła, którą wcześniej widziała na Tower Bridge. Załoga Holendra nie zwracała nawet uwagi na młodą karpatiankę, zwyczajnie ją omijali i zajmowali się sobą. Mogła na dobrą sprawę zbiec, tylko gdzie? Nieznany ląd, brak przewodnika? Naprawdę łatwo się tu zgubić. Jeśli jednak powędrowała za resztą "marynarzy", którzy skończyli pracę to trafiła ostatecznie do czegoś co można nazwać... karczmą.

// zapraszam tu ZT

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokład   

Powrót do góry Go down
 
Pokład
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Główny pokład
» Pokład
» Pokład statku Czarnobrodego
» Pokład

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Wielka Brytania :: Shadow Isle :: Butcher's Bay :: Latający Holender :: Górny pokład-
Skocz do: