Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Centrum Wyposażenia Pancerzy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Centrum Wyposażenia Pancerzy   Nie Lis 09, 2014 3:46 pm

Zbrojownia znajdująca się w centralnej części okrętu, pilnie chroniona, zbudowana na planie labiryntu. Korytarze rozlokowane w tym miejscu pozwalają dotrzeć do poszczególnych pomieszczeń w których przechowywane, naprawiane oraz produkowane są pancerze crathygtańskie. Zbroje te są jednymi z najlepszych jakie zna wszechświat, łącząc w sobie nierzadko zarówno technologię, biotechnologię jak również... magię. Pancerze swoją budową zawsze dostosowane są do nosiciela, tak więc zależnie od jego budowy ciała, posiadania dodatkowych par kończyn, budowy głowy oraz poszczególnych kończyn - mogą różnić się finalną wersją. Przedstawione poniżej pancerze ukazują budowę dla przedstawiciela rasy ludzkiej.
Pancerze w większości posiadają podobne zdolności oraz aspekty bojowe (jak chociażby zdolność kamuflażu, podtrzymanie życia, osobiste osłony). Wyróżnia je głównie rola do której zostały stworzone, a w niektórych przypadkach - pancerze mogą okazać się znacznie potężniejsze od innych.


Wyposażenie zbrojowni:

Mundur Treningowy
Spoiler:
 

Mundur Koszarowy
Spoiler:
 

Mundur Bojowy
Spoiler:
 

Pancerz Bojowy
Spoiler:
 

Pancerz Konwencjonalny
Spoiler:
 

Pancerz Wspomagany
Spoiler:
 

Pancerz Szturmowy
Spoiler:
 

Pancerz Infiltratora
Spoiler:
 

Pancerz Strażnika
Spoiler:
 

Pancerz Protektora
Spoiler:
 

Pancerz Bio-Nanitów
Spoiler:
 

Pancerz Honorowy
Spoiler:
 

Pancerz Widm
Spoiler:
 



Ostatnio zmieniony przez Dur-Shurrikun dnia Sro Lis 01, 2017 8:02 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 230
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Centrum Wyposażenia Pancerzy   Pią Kwi 22, 2016 8:48 pm

Nie tylko Nodin nie był zadowolony. Amelii również całą ta sytuacja się bardzo nie podobała, nic jednak nie mogła zrobić. Przynajmniej na razie. Jak tylko dorwie braciszka, zmusi go do zdjęcia przysięgi. Nie wiedział jeszcze jak, ale zmusi go. Czuła, że Lis miał jakiś komentarz na końcu jęzora i cieszyła się, że postanowił zachować to dla siebie.
Amelia nie miała powodu by wątpić. Wierzyła Kattalowi na słowo, że tylko Onu może zdjąć przysięgę. Jeśli istniał inny sposób to Starożytny go na pewno znał, a skoro nic nie mówi to nie wchodził on z jakiegoś powodu w tym konkretnym przypadku w grę. Wolała nie zastanawiać się dlaczego.
Podczas przysięgi była maksymalnie skupiona, choć widoczna ekscytacja Lisa wcale jej nie pomagała. Jego ogon latał jak szalony na boki tworząc lekko wiatr i będąc kontrastem dla poważnego pyska. Widziała Rudzielca tylko kątem oka, ale tyle wystarczyło by miała problemy z zachowaniem powagi. Gdy już minęła uroczysta część, a Kattal wygłosił swoją mowę, nie wytrzymała i roześmiała. Nie skomentowała, po prostu przez krótką chwilę śmiała się cicho, jednak szybko się uspokoiła. Na jej twarzy pozostał uśmiech, ale przestała chichotać.
Skupiona na przysiędze nie od razu zorientowała się, że w pomieszczeniu przybyło duszyczek. Jednak, gdy tylko bardziej oficjalna część się skończyła poczuła wyraźnie znajomy zapach. Nie zareagowała jednak na to w żaden sposób stwierdzając, że jeśli najpierw trzeba wysłuchać widm i androida. Dochodząc do wniosku, że dowódcy jednak nic do powiedzenia nie mają, obejrzała się przez ramię o ułamek sekundy wyprzedzając wilczka i jego łapę na swoim ramieniu.
Uśmiechnęła się szeroko do komandosa i skinęła mu lekko głową słysząc gratulacje. Myślała że zacznie coś mówić, ale zamiast tego postanowił ich gdzieś zabrać. Skłoniła się dowódcą na do widzenia, uśmiechnęła się i ruszyła za wilkiem i lisem.
Na korytarzu odczekała chwilę tak by samce zostawili ją lekko w tyle i biorąc rozbieg wskoczyła wilkowi na plecy śmiejąc się głośno
-No i zepsułeś nastrój.
Skomentowała słowa wilka opadając teatralnie jak wyłączona nagle zabawka, ze smutną mina. Dla niej było oczywiste, że wciąż jest nisko w hierarchii. Dopiero zaczyna i na wszystko musi zapracować. Rozumiała jednak uwagę Nata, więc zaraz podniosła się i oplotła jego szyję ramionami wtulając się. Tak dotarła aż do Zbrojowni. Po drodze uważnie słuchała tylko nie komentowała. Mruknęła tylko cicho na uwagę o "szczęściu".
Dopiero gdy wyszła sprawa Houston odezwała się cicho.
-Tam, na dole to moja planeta. Miasto i ludzie potrzebują pomocy i ochrony. Po to tu chyba jesteśmy, prawda? Gdzie mamy zdobyć doświadczenie jeśli właśnie na wojnie?
Spytała cicho i raczej retorycznie. Nie widziała powodu by zostać. Została ściągnięta na pokład, ale została z własnej woli właśnie po to by coś robić. Bała się. Oczywiście że się bała. Tylko głupcy się nie boją. Nie potrafiła jednak nawet pomyśleć o tym, by nic nie zrobić gdy ktoś potrzebuje pomocy. Uśmiechnęła się smutno wtulając policzek w bok głowy wilka.
Gdy dotarli pod drzwi zbrojowni zeszła z pleców Nata i stanęła obok niego.
-No to pokaż czy będziemy się bawić
Rzuciła wesoło wchodząc za komandosem do labiryntu. Choć jej ton był wesoły, spojrzenie miała jednak poważne.
Z fascynacją obserwowała najpierw system zabezpieczeń, a potem same pancerze.
-Masz chrapkę na ten pancerz
Zaśmiała się ciepło, gdy wilk skończył opisywać pancerz widm. Robił to z taka ekscytacją, że nie trudno było wyciągnąć spać jednoznaczne wnioski. Podeszła i wyciągając rękę, brakujące ewentualnie centymetr dodając sobie przez uniesienie ciała telekineza, krótko podrapała wilczka za uchem.
Zajęła się później przeglądaniem się innym pancerzom i ich opisom. Każdy uważnie przeczytała, na koniec przechodząc do mundurów.
-Za często nie będziesz tego nosił
Rzuciła patrząc znacząco na wilka i wskazując mundury, a dokładniej ich górne części. Wyszczerzyła ząbki. Tak właśnie dała swojemu opiekunowi zakaz noszenia pełnego munduru w swojej obecności, przynajmniej na pokładzie. Lubiła futro wilka tak jak jego samego i uważała, że zakrywanie go bez konkretnej potrzeby powinno być uznane za zbrodnie. Zmarszczyła nosek....
-Przydało by się przebrać w odpowiednie mundury, chyba że... najpierw musimy zobaczyć coś jeszcze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 502
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Centrum Wyposażenia Pancerzy   Pon Kwi 25, 2016 1:54 pm

Po mowie końcowej Amelia się roześmiała, a lis tylko spojrzał na nią jak na wariatkę. Na Ziemi było powiedzenie, że ktoś cieszy się jak głupi do sera. Czyżby z lisa deewoluował do postaci sera pleśniowego, a kobieta postradała rozum i cieszyła się? Przez moment lis omiótł nawet siebie wzorkiem z chęcią sprawdzenia czy nic mu się nie przyczepiło albo futro nie nastroszyło dziwnie, jednak wszystko było w normie. Dziwny człowiek, na pewno nietypowy a może niespełna rozumu, a jak niespełna to na 100% niebezpieczna i nieprzewidywalna. Oczywiście Rhoshan nie zdawał sobie sprawy, że ogon mu podczas przysięgi latał jak nakręcony, w końcu to odruch bezwarunkowy, o którym istota nie zdaje sobie sprawy do momentu, aż ktoś zwróci uwagę. Jemu przez moment umknęło to, że duszyczek przybyło w pomieszczeniu, ale to szybko minęło z dwóch powodów. Chociażby pierwszym jest to, że densoriński komandos zagadał, a dwa kwestia zapachowa, która mogła się rzucić w nos znacznie wcześniej nie wspominając o słuchu. Karpatianka pewnie nie miała tak dobrego węchu, ale lis czuł ten charakterystyczny zapach wilka z dosyć znacznej odległości. W końcu lisy potrafią wywęszyć nornice albo inne kopiące w ziemi zwierzątka i wyskoczyć dosyć wysoko, by po nie zanurkować i dorwać. Na densorińską skalę to by musiało wyglądać komicznie, ale coś w tym musiało być. Pewnie gdyby Rhoshan się postarał to dałby radę skoczyć na główkę i coś dorwać swoim pyskiem, w końcu lisom od tego typu skoków nie łamał się kark. Można jasno stwierdzić, że albo mają specyficznie zbudowany kręgosłup, który może być plastyczny lub mają inne rozstawienie kości. Jedno z dwojga.
W każdym razie wilk, z którym przy pierwszym spotkaniu mało co Rhoshan się nie pobił chciał czegoś od nich. Rhoshan tylko skinął głową w podzięce za gratulacje, aczkolwiek strzelał, że to pewnie było bardziej skierowane do kobiety, która jak się dało w barze dojrzeć traktowała Natvakta jak takiego trochę pluszaka do przytulania. Oczywiście mogła to być relacja prywatna, ale nadal to wyglądało dla niego nieco dziwnie. Mimo densorińskiej otwartości, o której mu mówiono to wyglądało to dziwnie biorąc pod uwagę wiedzę o ludziach jaką Rudy posiadał. Fakt, że była stereotypowa oraz wykrzywiona poprzez to, że niezbyt ich lubił ale zawsze jakaś. Rhoshan pożegnał się z widmami oraz Dur-Shurrikunem i wyszedł z wilkiem. W sumie nawet nie miał co się z okrętem żegnać, bo był wszędzie na dobrą sprawę jak się teraz nad tym zastanowił podczas spaceru na korytarzu.
Natvakt powiedział „Nie wyobrażajcie sobie nic, bo nagle należycie do The Core. Nadal jestem ustawiony wyżej w hierarchii”, gdzie w tym miejscu lis dorzucił sobie w myślach „jeszcze jesteś wyżej w hierarchii”. Oczywiście nie mówił tego na głos, bo przecież po co ma się zdradzać ze swoimi planami pięcia się w górę i ponownego odzyskania swojej pozycji jako agenta widm? Lepiej nie zapeszać, bo coś może nie pójść po jego myśli dlatego chwilowo trzymał to dla siebie, ale za punkt honoru lis sobie postawił przewyższenie wilka. Taka zdrowa rywalizacja można powiedzieć.
Szkoda tylko starego umundurowania, którego się pozbyli. Rhoshanowe wdzianko mogło posłużyć jako całkiem niezła pamiątka. Niby można było poprosić o starą wersję by działała jak takie ciuchy robocze, ale to nie będzie raczej to samo. Jednak to, że w końcu mają dostęp do zbrojenia było czymś całkiem fajnym. W końcu lis będzie mógł sobie poćwiczyć w wolnej chwili strzelanie z racji, że wtedy mu nie szło całkiem dobrze. Nadal uważał, że o wiele ciekawiej jest rozszarpać przeciwnika pazurami, jednak nie zawsze to było możliwe. Dziwnie tylko na moment spojrzał na wilka, który na plecach taszczył Amelię jak jakieś zwierzę pociągowe, ale jeśli mu to nie przeszkadza to nic mu do tego. Po prostu się spojrzał ze zdziwieniem, że tamten na to pozwala, ale znowu mierzył swoją miarą bo gdyby Am spróbowała tego z lisem to ten po prostu by ją mniej delikatnie zrzucił z siebie. Błyskawicznie z dziwnej sytuacji przeszło na powagę, bo zaczęła się dywagacja na temat Houston. Jeśli wilk myślał, że lisa wystraszy to się pomylił bo będzie mógł w końcu zejść i komuś złoić tyłek, a to czy przy okazji przyjdzie mu pozabijać trochę wrogów The Core w niczym nie przeszkadzało, a było swoistym bonusem. Rzecz jasna nadal pamiętał to jakie lanie dostał tam na dole, jednak teraz nie da się tak łatwo podejść.
- Eksterminacja, chociaż z grubsza robią to co ludzie robili przez wieki. Mocniejsi najeżdżali tych słabszych i równali ich z ziemią. Niejedną wojnę ludzką widziałem jak byłem w ciele tamtego człowieka, ale to na 100% jest inna skala. Oczywiście, że idę. Nie po to składałem przysięgę by teraz odpuścić nawet jeśli są to ludzie, których nie za bardzo lubię – otóż to, można powiedzieć, że Rhoshan „przeżył” Drugą Wojnę Światową oraz kilka pomniejszych konfliktów ziemskich. Fakt faktem, że siedział sobie wygodnie w fotelu i obserwował to wszystko działał na jego korzyść. Mniej więcej widział z czym to się je, ogromne straty w ludności cywilnej, wszechobecna śmierć, strach jak również wróg czający się na każdym kroku. Oczywiście to na pewno było inne, bo wtedy walczyli ludzie z ludźmi, a nie kosmiczna nacja z inną. Skala będzie większa jak również sam Rhoshan będzie musiał uważać. To nie jest badziewiasta broń gatunku ludzkiego, a coś co może mu faktycznie zrobić krzywdę.
Weszli do zbrojowni, a lis rozejrzał się obserwując każdy hologram z osobna. Niektóre pancerze miały ciekawy design, chociaż nie widział siebie w niektórych z nich, a raczej widział tylko uważał że dziwnie by wyglądał w swoich gabarytach. Mimo, że standardowy pancerz bojowy pewnie nie był jakoś bardzo dopakowany to jednak nad technologią Ziemską zapewne górował i to znacznie. Natvakt wytłumaczył również na jakiej zasadzie będą mieli przydział, aż tu nagle uwagę lisa zwrócił pancerz widm. Wyglądem kojarzył mu się trochę z Nodinem oraz tym, że zjada światło hologramu tak jakby. Łuski widma były zawsze czarne tak jakby pochłaniały wszystko i zostawiały mrok. Nawet by pasowało gdyby widmo densorinu było projektantem wizualnym tego pancerza. Dopiero po chwili jak lisek usłyszał co ta zabaweczka daje, to tylko zagwizdał i uśmiechnął się pod nosem. Wiedział, że ta zabawka jest na razie poza jego zasięgiem, ale pomarzyć można i nikt mu tego nie zabroni!
- Nie wyglądał jakby miał ten pancerz podczas walki z Sunadem. Wydaje mi się jednak, że mógłby mieć. Pasowałoby to do niego – nie wspomniał o tym, że pracował dla widm, bo to była tajna informacja i Rhoshan nie mógł tego mówić na lewo i prawo, a oficer jeśli miał dostęp do tych danych to pewnie wiedział. Patrząc na zachowanie Amelii lis wpadł na pewien pomysł jak tego człowieka odgonić od siebie. Będzie po prostu nosił górną część munduru, to może się nie będzie zbliżać i narzucać. To jest dobra strategia.
- Co z broni nam przysługuje oraz czy dostaniemy własne myśliwce na specjalne okoliczności? – zapytał lis. Broń go średnio obchodziła, bardziej był ciekaw tego drugiego bo lubił latać. Po chwili spojrzał ponownie na pancerz widma w myślach mówiąc sobie "jeszcze się spotkamy".

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Centrum Wyposażenia Pancerzy   Nie Maj 15, 2016 8:59 pm

NPC Storyline - Aneirin|Dur-Shurrikun|Natvakt

Zachowanie Amelii nie zrobiło na wilku wrażenia. Dziwnym by było, gdyby jakoś na to zareagował. Takie poświadczenie, że miałby do tej pory nie przywyknąć. Definitywnie nie w jego stylu. Nie zmieniło to jednak faktu, że nie zamierzał pomagać jej przerabiać siebie na wierzchowca, stąd w żaden sposób jej nie chwytał. Chciała oszczędzać nogi to utrzymać musiała się sama. Nie zmieniało to jednak faktu, że ich reakcja odnośnie informacji na temat wojny, nie specjalnie zadowoliła wilkowatego densorina.
-Jeśli byłoby to takie proste, jak wam się wydaje, nie tylko każdy byłby żołnierzem. My nie bylibyśmy potrzebni.
Skomentował ich słowa, a następnie nastała pora rozejrzenia się centrum opancerzenia. Pozwalając im się rozejrzeć, zaraz po własnym wyjaśnieniu, pułkownik pozwolił sobie stanąć z boku i czekać w spokoju. Przyszło mu już z kolei zareagować na zbliżającą się do niego kobietę. Wilk nie drgnął, gdy karpatianka zbliżyła się do niego oraz sięgnęła dłonią za jego ucho, by nieco go podrapać. Lekka pieszczota zawsze była dobrze odbierana, a samiec postawił swe uszy pionowo, wyczekując jakiegoś komentarza. I słusznie, bo zostało mu przypomniane jednostronne postanowienie dotyczące jego ubioru, a raczej jego braku, z początku ich znajomości.
-Przecież nie noszę.
Odpowiedział krótko i wyszczerzył swe kły niewinnie. Po za momentami kiedy nosił, by miał taką potrzebę z tego lub innego powodu. Z resztą ten konkretny wilk również lubił swoje futro, ciągłe latanie w wojskowych ciuchach po prostu go męczyło. Natvakt skierował następnie swe spojrzenie ku lisowi, słysząc jak ten wspomina o pierwszym oficerze.
-Daalkiin rzadko nosi jakiekolwiek opancerzenie. Twierdzi, że "krępuje mu ruchy" oraz "ogranicza odczuwanie otoczenia". Tylko on posiada dość szczególne zdolności oraz roboty w swym ciele. Strojem natomiast naśladuje avatar okrętu. Ciężko mu przemówić, by chociaż pancerz wziął ze sobą.
Wyjaśnił odnośnie Daalkiina, a następnie wskazał gestem łba by ruszyli za nim. W kierunku wyjścia oczywiście. To nie był koniec podróży, bo skoro znali to miejsce - dotrą tu sami lub poproszą o konkretny, dostępny dla nich typ pancerza.
-Mundury znajdują się w waszych kwaterach, Amelio.
Wyjaśnił, a następnie zwrócił się jeszcze do lisa.
-Idziemy do centrum uzbrojenia. Broń również ma swoją rolę, tak więc przysługuje wam wszystko. Z eksperymentalnych, nie dotykałbym jedynie VM21 oraz VM2. Pierwszy generuje czarne dziury przez co jest w stanie niszczyć okręty kosmiczne. Drugi to, jeśli się nie mylę, działo magnetohydrodynamiczne. Bardzo potężna i ciężka w obsłudze broń. Co do myśliwców... jeśli zasłużycie to może dostaniecie jakiś prywatny model. Daalkiin ma jeden. I to chyba tyle z wyjątkowych maszyn.
Odparł, a następnie poprowadził ich ponownie korytarzami przez okręt. Tym razem podróż była sporo krótsza, ponieważ sam okręt przeniósł ich w pewnym momencie niemalże pod same drzwi.
-Jeśli chodzi o samo uzbrojenie to znajdziecie tutaj zarówno sprzęt konwencjonalny jak i energetyczny. W tym spory zestaw oryginalnych crathygtanskich ostrzy...
Kontynuował, gdy drzwi otworzyły się, a trójka wchodziła akurat do środka. Natvakt, spoglądając nieco na bok ku swym kompanom, zatrzymał się nagle - prawie wpadając na kogoś kto właśnie chciał wyjść. Wilk skierował wzrok przed siebie, a jego spojrzeniu ukazała się istota, na której widok stanął momentalnie na baczność, prostując się, przyklejając ręce do ciała i kierując wzrok centralnie przed siebie. Pułkownik stanął całkowicie na baczność. Przed nim znajdowała się samica, mierzyła podobnie mu - jakieś dwa metry i dwadzieścia centymetrów wzrostu. Była szczupło zbudowaną smoczycą o pięknych, złocistych łuskach. Biło od niej przyjemnie ciepło, bynajmniej nie chodziło tutaj o temperaturę co samo usposobienie. Sama smoczyca stała wyprostowana, nieco zaskoczona widokiem pułkownika. Jej skrzydła były gładko przyklejone do jej grzbietu, ręce swobodnie opuszczone wzdłuż ciała, wzrokiem zerkała po przybyłych ciekawa po prostu z kim miała przyjemność. No i musiała jakoś zmusić żołnierza by ten przestał stać na baczność. Dla samicy była to trochę kłopotliwa sytuacja, gdyż nigdy nie przepadała za wojskowymi honorami oraz wzorami zachowania.
-Bez takich, wilku. Od dzisiaj jestem jedną z was.
Odezwała się samica, ciepłym oraz miłym głosem. Natvakt rozluźnił się i spojrzał na samicę, na jego pysku zagościł lekki uśmiech. Uszy stanęły natomiast pionowo, gdyż wilk zaczął zastanawiać się nad powodem obecności smoczycy w tym miejscu oraz jej słowami.
-Dwójka mych kompanów to Amelia oraz Rhoshan. Jedną z nas...?
-Wasza dotychczasowa medyk poprosiła o przeniesienie. Więc przyszłam za nią. Po za tym odebrałam Yolsila i ISACa. Nie tytułujcie mnie więc. Dla waszego dobra.
Skomentowała samica, na co wilk odpowiedział jedynie szerszym uśmiechem. Złotołuska zeszła trójce z drogi, a Natvakt ruszył przodem, mijając ją. Ona sama postanowiła chwilę jeszcze tutaj zostać, tak więc zamiast wyjść - ruszyła wraz z trójką głębiej do centrum uzbrojenia.
-Skoro już o tym wspomniano.
Zaczął wilkowaty, zatrzymując się. Przed grupką, na specjalnie przeznaczonych do tego celu regałach, pojawiły się wszelakie bronie dostępne w centrum dla piechoty The Core. Oczywiście żadna nie posiadała amunicji lub zdolności bojowej, wszystkie były zabezpieczone i niegotowe do strzału.
-Yolsil i ISAC to podstawa wyposażenia każdego operatora The Core. Yolsil to ukryte energetyczne ostrze które nosi się na przedramieniu. Jedno lub dwa, jak kto woli.
Wilk zaczął wyjaśniać, a następnie zacisnął lewą dłoń w pięść i spiął na chwilę mięśnie, podnosząc przedramię pionowo do góry, a następnie opuszczając. W tym momencie na przedramieniu wilka pojawiła się energetyczna "rękawica" która oplotła jego rękę i zabezpieczyła ją, wysuwając z siebie na końcu sporych rozmiarów ostrze.
-Niewykrywalne, nie przeszkadza w codziennych zajęciach. Nie musicie go zdejmować do treningu, zabawy, kąpieli, jedzenia. Ostrze nie wysunie się bez waszej wyraźnie intencji. Nic nie waży i na prawdę - nie daje się wykryć. Na dobrą sprawę zakłada się je raz, a potem już nie zdejmuje.
Wyjaśnił, a następnie rozluźnił swą dłoń. Ostrze złożył się i zniknęło, nie pozostawiając po sobie śladu. Amelia zdążyła już sama poczuć, że ostrze po prostu "nie istniało" nie wzywane. W końcu już miała kontakt z futrem lisa, a ona dopiero teraz dowiedziała się, że nawet gdy nie ma na sobie żadnego ubrania, jedynie futro - to posiada przy sobie więcej niż tylko naturalne pazury. To zapewne dotyczyło wszystkich członków The Core. Nikt się tym nie chwalił, bo musiało to być równie naturalne i normalne jak fakt, że posiada się skórę, futro lub łuski.
W kolejnym ruchu, pułkownik sięgnął po dwa urządzenia, większe i mniejsze. Oba były identyczne, jedynie różnił się rozmiarami. Wilk rzucił po jednym - większe Rhoshanowi, mniejsze Amelii. Były to ISACi.
-Intelligent System Analytic Computer. W skrócie ISAC. Nie jest złamany, urządzenie trzyma się całości dzięki własnej energii. Oto wasz personalny skaner, komputer, komunikator, oznaczenie The Core. Możecie nosić w kieszeni lub przypięte energetycznie do ubrania na prawym ramieniu. ISAC jest bardzo odporny na uszkodzenia. Wyświetla obraz holograficznie jak i bezpośrednio na ekranie, pozwala również łączyć się ze wszystkimi sieciami, wzywać pomoc i co tam tylko zechcecie. No i odpowiada za podłączenie do was Yolsila. Trzymając go w dłoni każecie mu połączyć się ze sobą - słowem, wpisując komendę lub myślą. Następnie nakazujecie uruchomić Yolsila na wybranej ręce. Lub obu. Od tego momentu ostrze jest do was przypisane, tak jak sam komunikator. Nie potrzebujecie go by ostrze działało, nawet jak zostanie zniszczony. Dodatkowo możecie użyć tego urządzenia w roli ładunku wybuchowego o bardzo dużej mocy niszczenia.
Wyjaśnił wszystko i zamilkł. Stanął z boku i postanowił pozwolić im zapoznać się z całym sprzętem jaki znajdował się w sali. Było tego sporo więcej, oczywiście w rozmiarach dostępnych zarówno dla Rhoshana jak i Amelii. Każdy więc znaleźć mógł coś dla siebie. Natvakt oczekiwał natomiast na ewentualne pytania, które na pewno się pojawią.

[zt do Centrum Uzbrojenia]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Centrum Wyposażenia Pancerzy   

Powrót do góry Go down
 
Centrum Wyposażenia Pancerzy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Centrum papirusu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Łowcy Wampirów
» [UWAGA SPOILERY] WASZE WRAŻENIA PO FILMIE [UWAGA SPOILERY]
» Pomieszczenie Główne

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Inne światy :: Przestrzeń kosmiczna :: Tytan Dur-Shurrikun-
Skocz do: