Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Opuszczona radziecka baza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 490
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Opuszczona radziecka baza   Wto 16 Gru - 20:42

Niegdyś ta placówka służyła ZSRR jako ściśle tajny ośrodek, w którym opracowywano nowe technologie przeznaczone do walki z Ameryką. Cały kompleks otoczony jest ogrodzeniem pod napięciem oraz iglakami, które w pewien sposób go kamuflują. Miejsce zostało zbudowane na sztucznie stworzonej nizinie, dzięki czemu korony drzew kryją budynki i wieżyczki wartownicze. Ośrodek składa się z kilku budynków, czyli kwater żołnierzy, budynku głównego, magazynów, miejsc do parkowania cięższego sprzętu, budynku komunikacyjnego oraz generatora zasilającego część kompleksu.
Baza jednak obecnie jest opuszczona, a jedyni którzy się zapuszczają w te rejony to albo szabrownicy, albo ktoś kto chce się ukryć. Podobno jeżdżą tu nocami jakieś podejrzane ciężarówki, jednak to tylko plotka. Nie ma kto jej nawet potwierdzić.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 490
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   Wto 16 Gru - 20:55

NPC - Antharas van Halisha
Antharas przed samą podróżą wgłąb Syberii postanowił się przebrać. Poza miastem zatrzymał auto, a potem wszedł na tyły auta. Wyciągnął wszystko z kieszeni i przełożył do nowego ubioru, w skład którego wchodziły spodnie, kurtka, odpowiednie buty oraz maska na twarz. Zmienił swój czarny, rzucający się w oczy płaszcz oraz kapelusz na białą kurtkę z kapturem, który narzucił na głowę. Na jego twarzy kiedy wjeżdżali na teren Syberii również zagościła biała kominiarka. Przystanął 3 kilometry od celu, by wraz z Wyklętym mogli się przygotować. Nie mogli zostawić samochodu za blisko, gdyż wtedy najpewniej zostaliby wykryci, a tego nie chcieli zwłaszcza, że przeciwnik miał przewagę liczebną zapewne ponad 10 do 1. Z dobrze uzbrojonymi wojskowymi wolał nie zadzierać, gdyż nie miał już swojej regeneracji. Musiała to być szybka i cicha akcja, złapać cel, zebrać dowody i ewentualnie unieszkodliwić placówkę. Łowca wziął ze sobą jeden karabin M110, który na wyposażeniu miał także lunetę termiczną. Przyda mu się broń, chociaż nie ufał za bardzo pistoletom. Zacinają się. Nie to co kusza, która zawsze jest cicha oraz niezawodna. Tym razem jednak musiał zaufać karabinowi oraz większej ilości amunicji. Przy pasie miał już kilka granatów dźwiękowych oraz dymnych, a przy prawym boku trochę plastiku, by zastawić pułapki lub użyć je do dywersji. Wszystko zależy czego Wyklęty sobie zażyczy, w końcu łowca tu tylko pomagał. Miał swoje priorytety, które miał spełnić. Dokręcając tłumik do karabinu spojrzał na mężczyznę - Zimno. Nieco inaczej niż u nas w Londynie, chociaż bywałem w miejscach o wiele zimniejszych. Przygotuj się. Mamy przed sobą 3 kilometry marszu - powiedział wyciągając dwa plecaki z jednej skrzyni i zaczął je napełniać prowiantem, który był wcześniej przygotowany. Załadował do nich także medykamenty. Wolał ich nie używać, ale przezorny zawsze ubezpieczony. Dał mężczyźnie czas by dozbroił się. W skrzyniach mógł znaleźć całkiem sporo broni przeznaczonych do tej akcji, więc miał z czego wybierać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wyklęty

avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 02/12/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   Czw 18 Gru - 17:16

Przybyli do Syberii. W międzyczasie Antharas zmienił swój strój na bardziej pasujący do tutejszego klimatu. Zatrzymali się 3 kilometry od celu i zaczęli się przygotowywać. Antharas wziął to co mu było potrzebne, w międzyczasie Wyklęty jedyne patrzył na uzbrojenie i myślał co by wziąć. Gdy Antharas przemówił do niego ten odpowiedział spokojnie po rosyjsku.
-Kholodnyy , kholodnyy . No chto vy budete delat' ? (Холодный, холодный. Но что вы будете делать?)(po polsku: "Zimno, zimno. Ale co zrobić?).
Dokonał wyboru co do uzbrojenia. Wziął biały, ocieplany płaszcz, idealny do kamuflażu w tych terenach, oraz białą kominiarkę. Oprócz tego również na plecy założył karabin AK 47 i zaopatrzył się w dużą ilość amunicji, oraz SMG MP7A1 z celownikiem laserowym. Miał też także swoje własne bronie które zawsze ma w ekwipunku. Był już gotowy do marszu, więc rzekł swemu towarzyszowi że mogą już ruszać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 490
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   Sob 20 Gru - 19:00

NPC - Antharas van Halisha
Cóż, łowca w końcu żył te 3 setki lat i dla zabicia czasu (oraz lepszych kontaktów biznesowych) uczył się niektórych języków. Przede wszystkim tych Europejskich, a bardzo pobieżnie Wschodnich, z którymi miał dosyć spory problem (zwłaszcza z Chińskim i Japońskim). Rozumiał Rosyjski, gorzej było z wymową i akcentem, który przy wypowiedziach karał nieco, jednak nadal dało się go zrozumieć.
- Zhit' i borot'sya za razminki (Жить и бороться за разминки)(Żyć i walczyć dla rozgrzewki) - odpowiedział nieco kalecząc ten język brytyjskim akcentem.
W końcu ruszyli, a prowadził Antharas. Na niebie zaczęły zbierać się dosyć nieprzyjazne chmurki, a wiatr wzmógł się. Łowca domyślał się, że trudno będzie znaleźć ich środek transportu jeśli przysypie go śnieg, dlatego w samochodzie był nadajnik, dzięki któremu da się odnaleźć auto. Przedzierali się przez ośnieżone tereny, a łowca co jakiś czas brał łyka z manierki, która miała w sobie nieco rozgrzewającego płynu. Coś na kształt miodu pitnego z cynamonem, który był dosyć słodki, jednak nie aż tak otumaniający. Zresztą Antharas musiał sobie wyrobić odporność na alkohol ze względu na częste "ciężkie" negocjacje z inwestorami. Nie wpłynie ta niewielka dawka na niego.
Po jakiś 2,5 godzinie marszu w ciszy, (chyba że Wyklęty podejmował jakiś temat) dotarli do lasu, wewnątrz którego powinna być baza. W pobliżu nie było śladów żadnych aut, ani innych środków transportu. Zapewne dlatego, że łowca obrał taki kurs by trafić na miejsce, gdzie nie przejeżdżają ciężarówki z zaopatrzeniem. Widać jednak było ślady po skuterach śnieżnych, na które łowca zwrócił uwagę. Mniej więcej dzięki temu dało się określić ich ścieżki patrolowe. Van Halisha zatrzymał się przed jednym drzewem - Poczekaj chwilę - a następnie używając ostrych pazurów swoich rękawic wspiął się na drzewo, praktycznie prawie że na sam czubek i przysiadł na gałęzi z lornetką. Trafił akurat na jedno z wyższych drzew, dlatego miał całkiem niezły widok na las. Oczywiście widział też strażnice wroga, w oddali. Widział nawet patrole jeżdżące w pobliżu kompleksu. Przez długi czas, czyli jakieś 20-30 minut siedział i obserwował ich poczynania, starając się zapamiętać ile czasu zajmuje im dotarcie do określonego punktu lub jakie mają uzbrojenie, z czego przy tym drugim musiał ich nawet pochwalić, bo mieli niezły sprzęt. Zapewne wojskowy, sądząc po pewnych oznaczeniach i typach broni.
W międzyczasie kiedy łowca siedział na drzewie, wyklęty mógł na dole usłyszeć, że ktoś zbliża się od Zachodniej strony. Czyżby patrol? Słyszał dosyć głośną rozmowę dwóch Rosjan oraz to, że się zbliżają. Na szczęście drzewa chwilowo ich zasłaniały, jednak jeśli tutaj przejdą to na pewno ochrona zostanie zaalarmowana. Co zatem począć? Łowca ich nie dostrzegł, w końcu był na górze i przeprowadzał rekonesans.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wyklęty

avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 02/12/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   Pon 22 Gru - 17:30

Skrzywił się lekko słysząc rosyjskie słowa z brytyjskim akcentem. Potem ruszyli w drogę. Po 2,5 godzinach marszu w ciszy dotarli do lasu wewnątrz którego powinna być baza. Nie było widać w pobliżu żadnych samochodów czy ciężarówek, jedynie ślady po skuterach śnieżnych. Jack wsipął się na drzewo i patrzył na okolicę. Wyklęty został na dole. Niestety usłyszał że ktoś się zbliża od Zachodniej strony. Słyszał rozmowę dwóch Rosjan. Jack ich nie dostrzegł więc Wyklęty musiał załatwić to sam. Położył się w krzakach odwrócony wzrokiem w stronę z której dobiegały głosy. Wyciągnął swoje dwa Desert Eagle i założył szybko na nie tłumiki. Jeden położył przed sobą, gdyby w drugim się skończyła amunicja, a drugim celował przed siebie. Postanowił z ukrycia, w bardzo szybkim tempie zdjąć ich gdy znajdą się w polu widzenia. Miał nadzieję na zabije każdego jednym celnym strzałem w głowę. Gdyby jednak było ich więcej niż 4 osoby, zmuszony był by siedzieć w ukryciu. W takiej sytuacji jedynie gdyby go wykryli zaczął by ostrzał z AK 47 przewieszonego przez plecy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 490
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   Sro 24 Gru - 21:50

Żołnierzy jak się okazało po krótkiej chwili było dwóch. Rozmawiali ze sobą o czymś, lecz zanim skończyli rozmowę Wyklęty zastrzelił jednego z nich. Drugi chciał już sięgnąć po krótkofalówkę przy piersi i wszcząć alarm, jednak nie zdołał bo drugi celny strzał w głowę powalił przeciwnika. Ubrani byli bardziej jak typowi najemnicy niż jakaś armia. Nosili białe mundury w szare moro, na głowie mieli czapki, typowo rosyjskie futrzaste z czerwoną gwiazdą na środku. Ciała leżały i pokrywały śnieg szkarłatem.
W tym czasie łowca zszedł niżej, zerknął na to co się stało. No cóż nie mają zbyt wiele czasu zanim nie zorientują się, że jeden patrol zaginął. Zresztą takie jednostki mają to do siebie, że raczej raportują co jakiś czas, dlatego atak trzeba jak najszybciej przypuścić. Mieli góra 20 minut jak obstawiał.
- Psia krew. No cóż musimy się ruszać, w końcu się połapią że ich dwóch koleżków nie żyje – odpowiedział płynnym angielskim akcentem, w którym czuć było nieco ironii – Patrole są rozmieszczone w miarę regularnie, mają wojskowy sprzęt a przy ośrodku jest mur wysokości mniej więcej 2-3 metrów – podszedł do ciał i zerknął na sprzęt, który ewidentnie był pochodzenia rosyjskiego. Najwyraźniej rząd rosyjski wspierał tych najemników lub ktoś, kto ma do tego dostęp – mają skutery śnieżne oraz kilka strażnic, którymi moglibyśmy się zająć by móc w razie czego komfortowo opuścić ośrodek. W międzyczasie trzeba będzie podłożyć kilka ładunków pod generator, żeby zabrać im zasilanie na zewnątrz. Mniej więcej coś takiego widziałem – wyciągnął smarfona i w aplikacji otworzył mapę ośrodka i zaczął na niej coś szkicować. Przerywane linie to drogi patroli, gdzie na pokonanie danego odcinka potrzeba im było około 40 sekund. Następnie kwadratami oznaczył strażnice i podpisał budynki odpowiednio. Łatwo się było domyślić skrótów typu kosz odpowiadający za koszary, zb za zbrojownię, gen za generator – ładunków mamy wystarczająco, jednak nie możemy też pozwolić, by ciężarówki odjechały z tego miejsca dlatego nimi też musimy się zająć – spojrzał na dwa leżące ciała. Mundur nie był na szczęście tak upaprany krwią, jedyne co to czapka, ale miał strój także kaptur, więc i to da się ominąć. Łowca zwyczajnie zaczął rozbierać trupa, przekładać swoje rzeczy do kieszeni nowego stroju. Jedyne co musiał zmienić to kurtkę, bo spodni krój mieli praktycznie identyczny – W razie czego jak krótkofalówka się odezwie to odpowiadaj, że wszystko w porządku. Lepiej władasz rosyjskim niż ja – zerwał nieśmiertelnik jednemu z najemników i podał Wyklętemu. Łowca wziął drugi i przyjrzał mu się. Widniało na nim imię i nazwisko denata, natomiast w kieszeniach stroju dodatkowo jeszcze znajdowała się amunicja do karabinu, pistolet, identyfikator oraz karta wstępu. Mieli też pistolet na flary. Zapewne każdy patrol ma podobny ekwipunek, chociaż w stroju który został dla Wyklętego, znalazła się także manierka z wódką. Jako, że pochodził z narodu, który miał wielkie zamiłowanie do alkoholu mógł się domyślić po zapachu, że to dosyć charakterystyczna marka zwąca się „Soplica” – Ruszajmy, trzymamy się nisko i udajemy, że wszystko jest ok – zgarnął swoją kurtkę, którą wtedy zdjął. Przyda mu się przy drucie kolczastym na murze. Począł iść w stronę ośrodka z karabinem na ramieniu, jak gdyby nigdy nic. Obok nich po jakimś czasie przejechali na skuterze kolejni, którzy tutaj patrolowali najwyraźniej. Jedynie im pomachali i pojechali dalej. Kiedy z wieży strażniczej nikt nie patrzył, łowca zarzucił kurtkę na drut, a potem zrobił „podest” Wyklętemu, by mógł przeskoczyć na drugą stronę. Jeśli oczywiście z tego skorzystał to został przerzucony nad murem, a następnie łowca użył pocisku-haka z kuszy i wspiął się. Wylądowali wtedy zgodnie z planem koło budki z generatorem.

Mapka:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wyklęty

avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 02/12/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   Nie 4 Sty - 16:12

Bez większych problemów Wyklętemu udało się zastrzelić tych dwóch żołnierzy. Wstał powoli i schował bronie. Anglik zszedł z drzewa i omówił plan działania, Michał przytaknął dając znać że się zgadza. Tak samo jak Jack zaczął przebierać się w strój jednego z trupów. Sobieski znalazł w swoim stroju manierkę z wódką. Otworzył ją i powąchał a następnie wziął łyka.
-Mmm, Soplica jak mniemam.
Schował manierkę i ruszył za Anglikiem. Bez problemu minęli niczego niepodejrzewający patrol na skuterach śnieżnych. Gdy podeszli pod mur, Jack pomógł przejść przez niego Wyklętemu, a sam użył do tego pocisku-haka z kuszy. Gdy obaj wylądowali po drugiej stronie Wyklęty przedstawił mu swoją propozycję.
- Masz ze sobą karabin wyborowy. Może zróbmy z niego użytek... Wejdźmy na jedną strażnicę, po cichu obezwładniając jednocześnie strażników których tam napotkamy. Z wieży, dzięki swojemu M110 może udałoby ci się zdjąć strażników na kolejnych wieżach. A następnie wyruszymy pod generator i ciężarówki by podłożyć ładunki. Następnie zobaczymy jak potoczą się wydarzenia. Wszystkich napotkanych ludzi pasowałoby zlikwidować. Co sądzisz o tym?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 490
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   Wto 6 Sty - 18:13

NPC - Antharas van Halisha
Łowca przez chwilę rozważał tą opcję, jednak rozglądając się po ośrodku oraz po tym, że wokół całego kampusu był las nie widział większego sensu krycia się na wieżyczce strażniczej. Mimo wszystko bardzo łatwo kogoś otoczyć, a pocisków nie ma nieskończoność. Mogli jednak skorzystać z tego co mieli, czyli... przykrywki - Nie sądzisz, że zaalarmujemy ich jeśli zaczniemy strzelać? Co jeśli w pobliżu mają jeszcze jakieś jednostki poza patrolami? Wezmą nasz na liczebność zwyczajnie, dlatego proponuje użyć przykrywki jaką mamy, podłożyć ładunki, wejść do środka kompleksu, ściągnąć dane a potem zlikwidować wszystkich, których zlikwidować mamy - zaproponował rozglądając się uważnie, czy nikt nie idzie. Byłaby to wielka wtopa, gdyby ktoś ich podsłuchał przypadkiem - wypadałoby też unieszkodliwić ich komunikację przed tym zanim będziemy robić masakrę - zaproponował wskazując na wystający kawałek talerza satelitarnego, jednak on był tu tylko wsparciem i raczej miał się posłuchać niż samemu wydawać polecenia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wyklęty

avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 02/12/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   Pon 12 Sty - 15:14

Słuchał uważnie słów kompana. Myślał chwilę, po czym powiedział:
-To też jest dobry sposób. No cóż, możemy to zrobić bardziej po szpiegowsku, tak jak właśnie mówiłeś. Więc dobrze. Zróbmy tak. No to ruszajmy unieszkodliwić tą satelitę, na początek.
Ruszył w stronę talerza satelitarnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 490
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   Czw 15 Sty - 11:57

NPC - Antharas van Halisha
Był rad, że towarzysz zgodził się na mniej ryzykowną wersję planu. Skierowali się w stronę satelity, a Antharas przy okazji wrzucał do ciężarówek małe, metalowe krążki, które były ładunkami wybuchowymi. Wrzucał je na tyły, tak by wpadły pod "siedzenia", wiadomo też że pilnował się czy ktoś patrzy dlatego robił to w miarę dyskretnie. Jako, że obaj byli ubrani jak tutejsi to nie wzbudzali żadnych podejrzeń. Każdy tutaj pilnował swojego stanowiska, jednak jak widać nawet w dobrej ochronie zdarzają się dziury. Dotarli w końcu do drzwi, które prowadziły do wnętrza budynku głównego kompleksu, w którym mieścił się również talerz satelitarny. Obaj posiadali przy sobie identyfikatory osób, pod które się podszyli, kwestia teraz który przesunął ją po czytniku. Drzwi się otworzył, weszli. W przedsionku spotkali paru żołnierzy, którzy akurat wychodzili na zewnątrz. Wyklęty mógł zrozumieć, że klną siarczyście z powodu zimna na zewnątrz. Łowca stanął na moment na rozdrożu, które prowadziło na lewo i prawo. Jedno zapewne w stronę komunikacji, a drugie w stronę ich celu. Znaki niewiele mówiły, wszakże wypisane "Sektor A" i "Sektor B" niewiele mówiły, ale można się było domyślić po strukturze budynku, że w B znajduje się talerz.
- Rozdzielmy się bo tak będzie szybciej. Zajmę się komunikacją. Możesz zająć się w tym czasie naszym głównym celem. W razie czego jesteśmy w kontakcie - powiedział idąc w stronę sektora B.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wyklęty

avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 02/12/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   Pią 5 Cze - 15:08

Więć ruszyli. Jack, zachowując ostrożność, po drodze wrzucał bomby do ciężarówek, Wyklęty tylko patrzył czy nikt tego nie widział. Udało im się dotrzeć do drzwi, dobry kamuflaż robi wiele. Gdy weszli do środka spotkali paru żołnierzy. Amatorzy... - pomyślał Wyklęty, który już prawie całkowicie uodpornił się na tak niskie temperatury, w końcu większość życia w takich zimnych rejonach spędził. Na rozdrożu się rozdzielili. Łowca ruszył do Sektoru B by unieszkodliwić komunikację, zaś Wyklętemu został Sektor A, gdzie najprawdopodobniej czekał ich cel.
-Może być...
Wyciągnął sobie papierosa i zapalił go. Zaciągnął się i ruszył korytarzem do przodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 490
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   Sob 6 Cze - 23:06

Idąc korytarzem Wyklęty mógł zobaczyć kolejne rozdroże, od którego odchodziły teraz trzy korytarze. Pierwszy z nich idący schodami w dół po prawej opisany był jako „magazyn”. Jak zauważył, dosyć regularnie przemieszczali się po tych schodach osoby ubrane jak typowi technicy. Zapewne ten korytarz prowadził do swego rodzaju podziemnego składu zaopatrzenia z tym co trzymają tutaj. Na wprost ścieżka wiodła ku sztabowi głównemu sądząc po tabliczce oraz dużo większej ilości żołnierzy niż na zewnątrz. Tam mógł się znajdować ich cel jednak czy byłoby to rozsądne zabić go pośród tylu wrogich żołnierzy? Wracając do opisu, ostatnia ścieżka miała na sobie dwie tabliczki, jedna pod drugą. Zbrojownia oraz koszary. Widocznie główny budynek sam w sobie również takowe posiadał. Tamtą ścieżką porównywalnie było żołnierzy co po stronie sztabu. Warto się rozejrzeć zanim przystąpi się do działania, jednak co uczyni nasz żołnierz, który właśnie został upomniany by zgasić papierosa?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wyklęty

avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 02/12/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   Wto 9 Cze - 20:58

Miał przed sobą kolejne rozdroże. Postanowił trochę się rozejrzeć. Zgasił również papierosa, po upomnieniu przez jakiegoś żołnierza. Zobaczmy co gdzie się znajduje, a potem zdecydujmy, tak będzie mądrzej... - pomyślał po czym ruszył w stronę magazynu. Mam nadzieję, że ten angol nie będzie się martwił zbyt długą moją nieobecnością... Mam też nadzieję, że nas nie wykryją. Zachowywał się jak typowi rosyjski żołnierz, jakich do tej pory tu spotkali.

Dłuższe posty, bo już któryś raz widzę, że nawet do limitu nie dociągnąłeś! Przypomnę, że minimum to sześć linijek ostatecznego efektu - czyli tego po zamieszczeniu na forum.
~ Loki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 490
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   Wto 16 Cze - 15:15

Cóż jako, że syreny nie zaczęły jeszcze wyć oznaczać może iż angol radzi sobie nie najgorzej z zadaniem, które zostało mu powierzone. Najwyraźniej nie była to jego dziewicza misja, bo chyba wiedział co robić. Gorzej jeśli ktoś zacznie z nim gadać, bo jego rosyjski na pewno kulał i to bardzo.
Wracając do naszego żołnierza, który skierował się w stronę magazynów. Schodził w dół powoli, gdyż od czasu do czasu na dole coś kombinowali ze światłem. Być może mieli jakieś spięcie albo problemy z dostarczaniem energii do tego sektora, więc co i rusz gasło światło, a metalowa klapa w ścianie prowadząca do kabli była otwarta gdzie technik coś grzebał i klął siarczyście pod nosem. Żołnierzy było tutaj mało, ale chyba powód był dosyć oczywisty. Przed Wyklętym jawiły się dosyć solidne metalowe drzwi prowadzące do magazynu. Wygląda na to, że zwykły ładunek mógłby mieć z nimi problem, ale i na to był sposób. Co jakiś czas specjalnie do tego przystosowanym wózkiem który mógł zjeżdżać po schodach transportowane były do środka jakieś wielkie metalowe pudła. Zazwyczaj wtedy osoba transportująca przykładała prawe przedramię do terminalu. Słychać było wtedy ciche piknięcie i drzwi się otwierały, a potem zamykały. W momentach kiedy były otwarte mógł dostrzec, że wewnątrz magazynu jest dosyć jasno oraz że przestrzeni im tam nie brakuje. Zielone światło rozświetlało tamto pomieszczenie, a ilekroć drzwi się otwierały to wiało chłodem. Być może dlatego wchodzący tam technicy byli ubrani nieco cieplej niż Ci zajmujący się naprawami.


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wyklęty

avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 02/12/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   Pon 22 Cze - 18:18

Stąpają powoli schodami na dół wkońcu dotarł do metalowych drzwi. Sam nie miał jak ich otworzyć. Ale co jakiś czas przejeżdżały wózki które transportowały dziwne metalowe płyty. A ludzie którzy je transportowali mieli jakieś urządzenia na przedramieniach dzięki którym otwierali drzwi. Postanowił to wykorzystać. Rozglądnął się czy nikt nie patrzy i postanowił przejść przez drzwi w momencie gdy będzie przejeźdżał jakiś transport, ale w taim odstępnie od niego, by transportujący tego nie widział, ale by i zdążyć przejść. Miał tylko nadzieję, że nikt tego nie zauważy, gdyż byłoby to mocno podejrzane. W razie czego mógł mieć jakieś wytłumaczenie, że akurat transport przejeżdżał i po prostu przeszedł nie czekając aż drzwi się zamkną i sam je mógłby otworzyć, ale jednak wolał nie ryzykować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 490
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   Czw 25 Cze - 23:44

Sztuczka nie była trudna w zrealizowaniu, wszakże na dół zapuszczali się głównie technicy okazjonalnie też jacyś żołnierze ale chyba ich zadaniem było spojrzeć czy wszystko jest ok i dalej iść. Drzwi za Wykletym się zamknęły a jak teraz ogarnął to z drugiej strony jest dokładnie taki sam terminal reagujący na to urządzenie w przedramieniu techników. Wyjście stąd może się okazać problematyczne jeśli takowego nie zdobędzie.
W każdym razie teraz miał przed sobą technika, który szedł dalej z transportem. Prosto w labirynt metalowych skrzyń z różnymi numerami, które niezbyt dużo mówiły o zawartości. Wewnątrz było cholernie zimno, a miejscami nawet podłoga była oblodzona dlatego technicy nosili specjalne obuwie kiedy tu mieli wejść. Technik chyba go nie zauważył i szedł jak gdyby nigdy nic ku centrum magazynu. Nie było tu żadnych okien, szybów wentylacyjnych czy chociażby innych dróg ucieczki niż drzwi. Z drugiej jednak strony jak się przyjrzeć sufitowi to widać było ślady. Jakby sufit się otwierał? Może w taki sposób transportują większe ładunki? A jak w ten sposób to pewnie gdzieś jest też terminal. W każdym razie drugą rzeczą, która była tu nietypowa był dosyć nieprzyjemny zapach. Jakby formaliny czy jakiegoś innego środka konserwującego tkanki.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wyklęty

avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 02/12/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   Pon 6 Lip - 21:09

Miejsce było co najmniej dziwne. Jednak eksplorowanie tego "labiryntu" będzie musiał zostawić na potem, najpierw musi zyskać ów terminal dzięki któremu technicy przechodzili przez drzwi. Myślałem, że to będzie prostrze zadanie... - pomyślał, po czym podszedł to technika przed nim i przemówił po rosyjsku:
-Hej, my się chyba jeszcze nie znamy, jestem Ivan. Tamta skrzynia... - wskazał palcem w bok, w stronę jednego z "korytarzy" między rzędami metalowych skrzyń. - ... chyba się przedziurawiła, coś z niej wycieka, mógłbyś to sprawdzić?
Jeśli technik ruszy sprawdzić co się stało, to, gdy już będą w tym "korytarzu" Wyklęty upewni się, że nikt ich nie widzi, po czym spróbuje ogłuszyć technika. By potem wziąść od niego terminal i schować jego ciało w jakimś ciemnym i ukrytym miejscu, jeśli takowe znajdzie. A następnie, zostawi wózek przyłożony ściśle do ściany jednej z skrzyń i ruszy dalej, zobaczyć co jest w tym magazynie jeszcze. Jeśli technik nie zgodzi się na sprawdzenie ów skrzyni, to Michał będzie po prostu kontynuował z nim rozmowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 490
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   Wto 7 Lip - 19:32

Technik odwrócił się w stronę Wyklętego, przez chwilę wyglądał jakby nad czymś myślał, jakby próbował sobie przypomnieć czy aby na pewno są tutaj wpuszczane osoby w mundurach żołnierskich, ale ostatecznie chyba machnął na to rękę. Może szef kazał kogoś przysłać i gdyby teraz technik narobił bajzlu to zgarnąłby nie dość że opieprz to jeszcze obcięcie pensji.
- Vladimir - odpowiedział i spojrzał na pokazywane skrzynie - Coś cieknie? - wyciągnął z kieszeni małe urządzenie zwane PDA i coś zaczął wklepywać. Wklepał zwyczajnie komendę wejścia w rejestr. Teraz wystarczyłoby, aby podszedł i przeskanował skrzynię z której rzekomo cieknie. Oczywiście technik jako, że bezpieczeństwo ładunku leży w jego interesie poszedł to sprawdzić - Ivan tak właściwie to co Ty tu rob... = nie dokończył, gdyż zwyczajnie został ogłuszony przez "Ivana". Na szczęście nikt tego nie widział, ale nie jest powiedziane czy w tym miejscu nie ma kamer. Przekonamy się niedługo, ale jeśli nie zaczęły wyć syreny to jest dobrze. Jak się okazało każdy z techników ma najwyraźniej podskórnie wszczepiony jakiś chip, który pozwala im otwierać drzwi. Nie były jakoś głęboko wszczepiane, wystarczyło trochę podłubać nożem i można było go wyciągnąć jeśli nie miało się specjalistycznego urządzenia. Idąc dalej przez magazyn Wyklęty mógł zauważyć, że im bliżej środka się zbliża tym jest raz że zimniej, a dwa zielone światło się nasila oraz zapach formalinopodobnego czegoś jest intensywniejszy. Co dziwniejsze w PDA nic nie było na temat tego co znajduje się pośrodku magazynu. Oczywiście był spis co jest w skrzyniach, ale była to głównie broń, sprzęt badawczy, części zamienne do pojazdów, jedzenie jak również ubrania. Nie trzeba było wiele czasu by dotrzeć do środka całego kompleksu. Światło było tam jasne, jakby mieć przed sobą neon, ale chyba ktoś był przygotowany na tą ewentualność i gdzieś nieopodal były specjalne gogle. Pośrodku znajdowało się 6 rzędów tub po 6 w rzędzie. Były one wysokości 2 metrów i szerokie na około 70 cm. Były zrobione ze dosyć grubego szkła, pewnie również zbrojonego a ze środka tych tub emitował ten zielony blask. Nawet w goglach nie widać było co jest w środku. Każda z nich była podpisana jakimś numerem od 1 do 36 i każda z nich posiadała panel z wykresami, które pewnie jakiś naukowiec by na spokojnie mógł odczytać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wyklęty

avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 02/12/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   Czw 30 Lip - 19:52

Udało mu się ogłuszyć technika. Ruszył więc dalej, aż wkońcu dotarł do środkowej części magazynu. Znajdowały się tu dziwne 2 metrowe tuby... Trochę ich było, emitował z nich zielony blask, tak oślepiający, że Wyklęty był zmuszony ubrać gogle, które naszczęście były pozostawione obok specjalnie pewnie do pracy przy tych "rzeczach". Zaczął się przyglądać tubom, oraz wykresom które były ukazane na panelach na każdej z tub. Niestety Michał nie był jakimś naukowcem, żeby móc to odczytać. Zaczął stukać pięścią w szybę jednej z tub, po czym postanowił poszukać wzrokiem jakiegoś technika nieopodal. Może udałoby mu się od niego dowiedzieć co jest w środku, mówiąc, że jest nowy i ciekawi go zawartość tub...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 490
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   Sob 8 Sie - 1:37

Kiedy Wyklęty uderzył w szybę nic poważnego się nie stało. Jedynie mógł usłyszeć bąbelki, które się poruszyły wewnątrz. Po głębszych oględzinach mógł się dowiedzieć, że to w środku to jakiś płyn i pewnie coś jest w nim zanurzone. Kwestia tego, że sama ciecz się świeciła i ciężko było ocenić co tam w środku jest. Cokolwiek tam by nie było, to pewnie jest duże. Bardzo duże.
Co do techników, to poza tym wcześniej znokautowanym nie widać było żadnego. Natomiast przez komunikator Michał otrzymał wiadomość od swojego kolegi, który chyba czymś nie był zachwycony bo głos miał lekko podirytowany.
- Gdzie się szwędasz? Im dłużej tu jesteśmy, tym większe prawdopodobieństwo że ktoś się połapie. Uszkodziłem ich komunikację zewnętrzną i dopóki nie spróbują się skontaktować nie powinni się połapać – anglik czekał na odpowiedź swojego kompana po czym urwał – dobra muszę kończyć, bo dziwnie się na mnie patrzą kacapy - racji ma troszkę, im dłużej tu są tym większa szansa wykrycia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Winter Soldier

avatar

Liczba postów : 99
Data dołączenia : 21/12/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   Czw 18 Maj - 14:43

// Przejmujemy bazę

Jeszcze niedawno miał prosty i łatwy plan: porozmawiać ze Stevenem, na spokojnie mu wyjaśnić wszystko co się stało i spróbować poszukać rozwiązania swoich problemów. Nawet nie wiedział kiedy ten plan się aż tak pokomplikował. W każdym razie, Departament X - który nie powinien istnieć - siedział mu na ogonie, a jedyne co teraz mógł zrobić to wrócić właśnie tutaj. Do Rosji. Na cholerną, nadal zimną Syberię, gdzie został stworzony, licząc na to, że znajdzie jakiekolwiek akta potwierdzające jego wersję zdarzeń, a także dowie się więcej o sobie. Musiał przecież mieć jakieś dokładniejsze dane dotyczące swojej przeszłości niż to co pamiętał jak przez mgłę.
Baza wyglądała tak jak ją zapamiętał. Ukryta wśród drzew, odgrodzona wysokim płotem - niegdyś pod napięciem, teraz nie miał pewności - i położona na odludziu. Niemal widział sylwetki żołnierzy poruszające się po obiekcie, kiedy wspomnienia nałożyły się na obraz rzeczywisty. Słyszał krzyki, rozkazy, mechaniczny dźwięk otwieranej bramy. To wszystko napełniało go swoistą niechęcią. Może wręcz czuł jak powoli przebiega po plecach dreszcz. W takim miejscu niemal czuło się kłopoty w powietrzu.
Ruszył w stronę bramy, którą otworzył używając sensorów w ręce i wszedł na teren. Śnieg skrzypiał pod butami, chociaż starał się iść jak najciszej. Nie miał pewności czy nie jest tutaj sam, w końcu takie miejsca uwielbiali ludzie spod ciemnej gwiazdy, a i następcy - dumni dziedzice - radzieckiej ideologii. Jego cel teraz był jasny: archiwum.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Widow

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   Pią 19 Maj - 8:00

Nie musiała podejmować się ten misji. Jednak stwierdziła, że to dobra chwila na powrót do domu. Pobyt w Stanach dawał jej dużo satysfakcji, podobnie zresztą jak przynależność do Avengers. Było jednak jedno ale. Chwilowo panował marazm, jeśli chodziło o ciekawe misje. Niedawno musiała przypilnować córki Maximoffa w Central Parku i pójść z nią na zakupy. Miała nadzieję, że dziewczynka zachowa to dla siebie, bo nie zamierzała słuchać głupich tekstów Starka. To nie było coś, o czym marzyła, ale musiała, jak zawsze, odgrywać swoją rolę. Może była to w pewien sposób jakaś ucieczka, jednak nie chciała się do tego przyznać - szczególnie przed samą sobą. Gdy stanęła na rosyjskiej ziemi, nie czuła nic innego prócz nienawiści do tego kraju i do samej siebie za to, że służyła im tak dobrze jako marionetka. Służyła, wierzyła w to, co robiła, a okazało się, że całe jej życie było zbudowane na kłamstwie. Potrzebowała informacji, a wcześniejszych wywiad, który zrobiła w Moskwie zaprowadził ją właśnie tutaj - na koniec świata. Ostatnio w Rosji była podczas eskapady w Petersburgu i pogoda była zupełnie inna, a przynajmniej przyjemniejsza. Gdy dotarła do opuszczonej bazy, zatrzymała się na jednym z wyższych punktów w oddali, chcąc przez chwilę przyjrzeć się miejscu. Z tego co wiedziała, możliwe, że odbywały się tutaj jakieś eksperymenty lub składy broni. W końcu skąd byłyby plotki, że ciężarówki jeżdżą w tę i z powrotem? Możliwe że miało to jedynie odstraszyć ciekawskich poszukiwaczy kłopotów, ale ona akurat nim nie była. Nikt nie był pewien na sto procent, co się tam działo, a ona miała to sprawdzić. Zdała się więc na swoje umiejętności wywiadowcze i instynkt, który wykształcił się jej w ciągu pracy dla KGB. Z daleka nie było widać czy ktoś tam jest - nawet czekanie nie pomagało. Lornetką niczego nie miała zobaczyć, dlatego zdecydowała, że zbliży się do bazy. Kiedyś musiała...
Gdy znalazła się niedaleko bramy, dostrzegła, że ktoś w międzyczasie musiał wejść do środka. Zmarszczyła brwi, zastanawiając się czy był to kolejny gracz, czy właśnie ktoś odpowiedzialny za niewiadome sytuacje? Nie słyszała odgłosów żadnego z pojazdów, nie było śladów, niczego nie widziała, więc... Musiał to być człowiek, bez środka transportu. Nie zamierzała się wystawiać, dlatego przemknęła wzdłuż murów kawałek dalej, by dzięki linie dostać się na dach jednej z wieżyczek strażniczych. Po cichu przesunęła się, by obserwować plac pod sobą i to, co zobaczyła wcale się jej nie spodobało. Nie była sama, a przy okazji jej towarzyszem okazał się Barnes. Zaklęła w myślach, próbując analizować jak najszybciej swoje działania. Ich ostatnie spotkanie było pozbawione jakiejkolwiek interakcji, co nie znaczyło, że na nią nie wpłynęło. Przez kilka sekund analizowała wszystko, aż zdecydowała się odczekać i zobaczyć, co zamierzał. Steve mógł mu ufać, ale ona... Trzeba było jej czegoś więcej niż chęci nawrócenia. Przesunęła się jak najciszej po dachu wieżyczki i, analogicznie do ruchów mężczyzny, skierowała w stronę środka bazy. Nat musiała zejść na dół, by nie zgubić go w plątaninie wewnętrznego labiryntu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Winter Soldier

avatar

Liczba postów : 99
Data dołączenia : 21/12/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   Pią 19 Maj - 15:27

Przystanął, nasłuchując dźwięków dobiegających z otoczenia. Brzmiało tak jakby nie był tutaj sam. podniósł głowę, rozglądając się po wieżyczkach w których mogli się kryć ewentualni przeciwnicy. Zmrużył oczy, próbując coś dostrzec w tej porażającej bieli śniegu, gdzieniegdzie pokrytej igłami z drzew rosnącymi dookoła. Wydawało mu się, że coś dojrzał, ale za daleko, aby rozpoznać zagrożenie. Mruknął coś cicho, zakładając maskę i wchodząc do środka bazy. Jak się spodziewał - nadal była surowa wewnątrz i zimna. Dokładnie taka jak za czasów swojej świetności. Słyszał owszem, że teraz działo się w niej coś dziwnego, wyłapał to z rozmów podczas podróży. Nie wnikał jednak co, miał nadzieję tylko, że akta dotyczące Projektu: Winter Soldier nie zostały sprzedane jakimś niebezpiecznym terrorystom na czarnym rynku, albo nie trafił w bardziej niepowołane ręce. Projekt Zefir również lepiej aby nie stał się własnością ludzi, którzy chcieliby wykorzystać uśpionych agentów do własnych, egoistycznych celów.
Szedł powoli, trzymając się ściany aby nikt go nie zaskoczył. Starał się chodzić jak najciszej, nie wydawać z siebie żadnego dźwięku i nie zdradzić swojej obecności tutaj. Nie mógł się zdradzić jak cholerny amator. Wyciągnął broń, powoli wchodząc do jednej z większych sal, tej w której głownie ćwiczono siłę i szybkość. Wiele wspomnień przetoczyło się przez jego umysł. Pamiętał, że były tam maty na których walczył wręcz z uczestnikami projektu. Maty, tak często bordowe zamiast swojego zwykłego szarego koloru. Zacisnął zęby, rozglądając się wokoło. Nie mógł przez chwilę się ruszyć, coś jakby go sparaliżowało. Masa obrazów, dźwięków, zapachów. Głownie ten metaliczny zapach krwi, jakby zamknięty w tym miejscu przez ostatnie siedemdziesiąt lat. Nie było go naprawdę, ale on czuł jego obecność. Jakby krew wsiąknęła w powietrze, teraz zatęchłe i śmierdzące kurzem. Nie umiał wyjaśnić swoich uczuć. Potrząsnął głową, ruszając od razu dalej. Nie przyszedł tutaj wspominać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Widow

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   Pią 26 Maj - 19:35

przepraszam za poślizg :|

Zsuwając się po ścianie budynku, starała się nie wydawać, chociażby najmniejszego dźwięku. Jednak nieco pomagał jej w tym gwiżdżący wiatr. Dla normalnego przeciwnika zapewne byłoby to nie do wykrycia, ale wiedziała, że Barnes nie był zwykłym człowiekiem i ona również. Stanowiło to wyzwanie, któremu musiała stawić czoła. Tak... Rogers mógł mu ufać, ale ona nie był przekonana. Wciąż była sceptyczna mimo tego, co się wydarzyło ostatnio. Krótkie, nic nie znaczące spotkanie raczej nie mogło odkupić wszystkich win. Przed nią była jeszcze długa droga do zmycia wszystkich zbrodni i nikt nie zaufał jej od razu. Dlaczego miałoby to się zmienić w przypadku Barnesa? Nie wyczuła niczego niespodziewanego. Kamer nigdzie nie było, a jeśli nawet to w takiej pogodzie nie mogły niczego zarejestrować – śnieg dosłownie był jedną wielką, białą ścianą. Dalej niż na metr przed nie było nic widać. Gdy zeskoczyła na ziemię, ściągnęła z oczu gogle, chcąc na chwilę je przetrzeć. Odetchnęła przy tym głęboko świeżym powietrzem, a całe płuca praktycznie jej zamarzły. James zniknął już w środku i pewnie wyczuł, że nie jest sam. Co nie oznaczało, że zamierzała mu ułatwiać zlokalizowanie swojej osoby. Szybko założyła okulary ponownie i zsunęła je dopiero po odcięciu się od śniegu na zewnątrz. Zrzuciła też grubsze wierzchnie ubranie, które miało chronić ją przed chłodem, ale teraz zdecydowanie ograniczało ruchy. Musiała być w pełni sprawna, jeśli zamierzała jakoś go obejść. Tylko czy po wszystkim, miała dać mu odejść czy wejść w jakąś interakcję? Zaklęła w myślach, zdając się na improwizację. Początkowo źle skręciła i trafiła na ślepą uliczkę, ale nie trwało długo nim znowu go ujrzała. Przystanęła, widząc, że Barnes również się zatrzymał. Dlaczego, do cholery jasnej, ze wszystkich ludzi na świecie to musiał być właśnie on?! Bądź co bądź chyba ironia losu upatrzyła ją sobie na swoją ofiarę. Bardzo, bardzo k***a śmieszne. W końcu jednak ruszył, a ona płynnie, niczym cień podążała jego śladem w bezpiecznej odległości. W pewnym momencie znalazła się bardzo blisko, ale wślizgnęła się do pokoju obok, opierając się plecami o drzwi i prosząc, żeby poszedł dalej. Nie chciała jeszcze stawać z nim twarzą w twarz. Będąc jednak w pomieszczeniu, omiotła je spojrzeniem. Podłoga wewnątrz była cała zmarznięta i pokryta kurzem, chociaż gdzieniegdzie widać było ślady butów. To tylko utrwaliło ją w przekonaniu o ciągłej aktywności placówki. Na moment zapomniała o Barnesie, którego nie słyszała. Odczekała jeszcze moment nim weszła głębiej, nie tracąc czujności. Zaczęła badać każdy zakamarek, jednak nie znalazła nic istotnego prócz pustych szafek i rozwleczonych przez wiatr papierach dotyczących nieistotnych badań statystycznych. Czy coś tu mogło jeszcze być?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Winter Soldier

avatar

Liczba postów : 99
Data dołączenia : 21/12/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   Nie 4 Cze - 16:04

Nie musiał jej słyszeć, aby wiedzieć, że ktoś go obserwuje i za nim podąża. Czuł to, każdą jedną komórką ciała, które było w pełnej gotowości do walki. Na każdy nawet najmniejszy szmer reagował odruchem bitewnym, polegającym na lekkim zgięciu nóg i napięciu mięśni. Podświadome zagrożenie drażniło jego zmysły, nie pozwalając się skupić na niczym innym niż szukanie intruza. Podejrzewał, że albo ta osoba chce go podejść albo nie wie, że on tu jest. Inaczej czemu miałaby być tak ostrożna? Wziął głęboki wdech, czując jak lodowate powietrze chłodzi odrobinę nadwrażliwe zmysły. Łatwiej było mu funkcjonować w zimnie niż w cieple. Lepiej znosił niskie temperatury, także czuł się tak jakby miał lekką przewagę nad przeciwnikiem.
Słyszał czyjąś obecność, ale przez wycie wiatru na zewnątrz i zapewne gdzieś wewnątrz budynku, nie był w stanie namierzyć gdzie dokładnie znajdowała się obca osoba. Szedł blisko ściany, trzymając się jej tak aby nie zaskoczył go atak od tyłu. Podążał dalej korytarzem, zanikając po chwili w jednej z wnęk. Wiedział, ze ma ogon. Zacisnął zęby, wracając na korytarz aby przejść nim kawałek i wejść do innego pomieszczenia, gdzie pierwsze co zobaczył to podłogę pokrytą kurzem, a po chwili jakąś postać. Zmrużył lekko oczy, opierając się o futrynę.
- Fatalne miejsce na wycieczkę. - zauważył zachrypniętym tonem, mierząc kobietę spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Opuszczona radziecka baza   

Powrót do góry Go down
 
Opuszczona radziecka baza
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Opuszczona radziecka baza
» Opuszczona Kapliczka
» Opuszczona stacja kolejowa
» Niebieska Baza Danych
» Opuszczona Kuźnia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Rosja :: Syberia-
Skocz do: