Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Podziemna sala tortur

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Dracula

avatar

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 21/09/2014

PisanieTemat: Podziemna sala tortur   Sro Sty 14, 2015 10:07 pm

Sala tortur w siedzibie Hrabiego Draculi to sporych rozmiarów pomieszczenie znajdujące się w podziemiach. Chronione przez grube, stalowe drzwi. Wystrój tego pomieszczenia jest bardzo ubogi. Znajduje się bowiem w nim jedynie stół chirurgiczny, coś co wygląda jak łóżko, ale ze stalowymi łańcuchami do krępowania istot, jak również zakryty, metalowy stolik na kółkach, na których znajdują się przyrządy chirurgiczne. Gołe ściany, w których nie ma nawet jednego okna zbudowane są z cegieł. Pomieszczenie jest bardzo dobrze wyciszone. Pochłania bowiem 99% dźwięków, jakie się w środku wydobywają. W sali tortur panuje półmrok. Ciemność rozganiania jest słabą żarówką zwisającą z sufitu. W razie potrzeb, wnoszone jest biurko, dwa krzesła oraz lampka dająca całkiem silne światło. Czuć tutaj aurę grozy. Od samego widoku tego pomieszczenia, człowiekowi mogą stanąć włosy dęba stanąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dracula

avatar

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 21/09/2014

PisanieTemat: Re: Podziemna sala tortur   Sob Sty 17, 2015 10:59 am

Dracula wreszcie dotarł z Waszyngtonu do swojej siedziby mieszczącej się na obrzeżach Nowego Jorku. Transport więźnia nie był łatwy, wymagał bowiem wiele pomysłowości, jak również i około dwóch morderstw popełnionych na osobach, które znalazły się w niewłaściwym miejscu, w niewłaściwym czasie. Wreszcie jednak, po pewnych przygodach, Dracula dotarł z Alicią do swojej siedziby. Zaprowadził ją do podziemnego pokoju dla gości zwanego przez niektórych, zupełnie nie wiedzieć czemu, "salą tortur". Skomplikowane korytarze o wielu skrętach, rozgałęzieniach oraz tajemniczych drzwiach, z których nie wszystkie otwierały się od wewnątrz sprawiały, że każdy, kto był tutaj pierwszy raz mógł zgubić się. I wampir właśnie prowadził swoją ofiarę w taki sposób, by nie mogła odnaleźć drogi powrotnej. W końcu, mimo iż będzie strzeżona, a z pokoju w jakim się znajdzie, ciężko będzie jej uciec, to trzeba pamiętać, że jej ciało zamieszkuje Bailif. A tego demona nie wolno lekceważyć. Jego spryt był nadzwyczajny. Chyba tylko Dracula mógł się uznawać za sprytniejszego. Tepes jakiś czas temu uwolnił kobietę z objęć swojego wzroku. Jeszcze w Nowym Jorku, jak potulnie dała się związać, zakneblować i wsadzić do vana, gdzie była pilnowana osobiście przez Vlada. Jeden z jego giermków przywiózł ich tutaj, ale, oczywiście, nie mogło się obyć bez przygód.
- Jak ci się podoba moja siedziba, moja droga? - zapytał zerkając na kobietę, która już odzyskała swobodę mówienia. Wreszcie, po całkiem długim marszu doprowadził kobietę do pokoju, w którym miała rezydować. Otworzył i pchnął ciężkie stalowe drzwi, po czym wszedł prowadząc za sobą Alicię. Wampir włączył światło. Teraz zamiast kompletnych ciemności panował tutaj półmrok, który niezbyt skutecznie rozganiany był przez słabą żarówkę zawieszoną pod sufitem. W powietrzu dało się wyczuć chłód (jak to pod ziemią) oraz zapach stęchlizny, co było jednoznacznym dowodem na to, że pomieszczenie to było od dawna nie używane. Wampir wziął jakiś pilot leżący na stoliku i nacisnął guzik. dało się słyszeć dziwne szumienie. To klimatyzacja miała wymienić powietrze na świeże.
- Usiądź, proszę. - powiedział nadzwyczaj uprzejmie wskazując jedno z krzeseł stojących przy biurku. Wampir wydawał się być zadowolony z siebie. W końcu jego długie starania się opłaciły. Dzięki nim miał przed sobą Bailifa, który pasożytował na cudzym ciele. I to całkiem atrakcyjnym ciele, którego Dracula miał zamiar później skosztować. Przez jego twarz przemknął złośliwy uśmieszek, ale szybko zniknął.
- Chciałbym porozmawiać z tobą o twoim przyjacielu. Napijesz się może jednak kawy lub herbaty - zapytał łagodnie. Chciał wzbudzić w kobiecie zaufanie, bo, być może, nie będzie musiał się uciekać do przemocy. A jeśli się to nie uda, to trzeba będzie zmusić kobietę do mówienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alicia van Wryght

avatar

Liczba postów : 39
Data dołączenia : 22/10/2014

PisanieTemat: Re: Podziemna sala tortur   Wto Sty 27, 2015 12:34 am

Gdy Alicia odzyskala panowanie nad swoim cialem, bylo juz zbyt pozno zeby sie wyrywac, krzyczec czy tez protestowac. Dawno zwiazano ja, zakneblowano i przedsiewzieto wszelakie srodki ostroznosci by dziewczyna i jej demon nie mieli pojecia dokad zmierzaja. Stawianie oporu bylo bezcelowe, lepiej przeznaczyc czas i energie na przemyslenie sytuacji. Bailiff nie odzywal sie, nie miala wiec pewnosci czy nie uciekl korzystajac z zamieszania - czy w ogole mogl to zrobic? Blekitnooka byla wsciekla na sama siebie, ze dala sie tak latwo podejsc i zmanipulowac jak byle zoltodziob. Radzila sobie w wiekszosci sytuacji, a przeciez Dracula - choc wampir - mial rowniez swoje ograniczenia. Klasyczne zlekcewazenie przeciwnika, podrecznikowy przyklad. Mimo wszystko cala podroz siedziala niewzruszona, jakby wciaz znajdowala sie pod wplywem uroku. Wazyla swoje szanse i przyznajac szczerze, bez wspolpracy z poszukiwanym przez Tepesa bezcielesnym demonem, jej szanse na wydostanie sie malaly niemal do zera. Nie bylo co liczyc na to ze ja wypuszcza jesli okaze sie, ze osoba ktorej szukaja opuscila jej cialo i znowu przebywa w nieznanym miejscu - albo uznaja ze van Wryght z pewnoscia zna kryjowke do ktorej sie udal, albo beda liczyc na to ze po nia wroci. Wciaz miala przy sobie torebke, tak jej sie przynajmniej wydawalo bo nie pamietala zeby ktokolwiek zwrocil uwage, ale srebrne kule do pistoletu zostaly w mieszkaniu. Moze gdzies na dnie spoczywal jej sztylet, ale w damskich torebkach to jak szukanie igly w stogu siana. Nie dlatego, ze kobiety nie potrafia sobie zorganizowac przestrzeni, tylko po prostu sama przestrzen jest zazwyczaj do dupy zaprojektowana!

W koncu zatrzymali sie, nim tak sie stalo poczula jednak jak droga staje sie najpierw nierowna (opuscili miasto) az przechodzi w niezwykle nierowna (moglo to oznaczac jakies odludzie, opuszczona farme na srodku pola, moze brzeg jakiejs rzeki, jeziora). Rudowlosa przeprowadzono przez kilkanascie kretych, ciemnych korytarzy i gdzies w miedzyczasie pozbawiona ja wiezow. Jej twarz nie wyrazala czegokolwiek, jedynie oczy zdradzajace bojowe nastawienie lustrowaly kolejne drzwi, zakrety. Chcial ja zmylic, dran, i wychodzilo mu to. W koncu dotarli do - a jakze - pokoju wyciagnietego rodem z mokrych snow rzeznika. Beznamietnie omiotla spojrzeniem rustykalny wystroj wnetrz, odetchnela pelna piersia zatechlym powietrzem. Zazwyczaj nie dawala sie zlapac a w takich pokojach wizytowala jedynie kiedy sama dostarczala kogos na przesluchanie. Zazwyczaj.

- Uroczy. - powiedziala z przekasem spogladajac na Dracule. W jej glosie zabrzmial rowniez glos Bailiffa co oznaczalo, ze nie uciekl. Domyslala sie juz tego gdy mimo marnego oswietlenia byla w stanie okreslic wymiary pokoju i widziec dokladnie, co sie w nim znajdowalo. Jej oczy mialy teraz pewnie odcien czerwieni, a zrenice staly sie lekko pionowe. Na propozycje spoczecia na krzesle nie odezwala sie ani nie poruszyla. Standardowe 'dziekuje, postoje' mogloby w tej sytuacji kosztowac ja utrate reki lub nogi. Jakkolwiek demoniczne moce pozwalaly sie jej regenerowac, tak odrastania konczyn wolala nie probowac. Zwlaszcza nie dzis.

- Tak, poprosze. Ale jak masz rozpuscic ta pigulke gwaltu to lepiej daj szklanke wody i sama tabletke. - warknela w kierunku wampira, co byc moze nie bylo najmadrzejsza decyzja pod sloncem, ale zbulwersowalo ja traktowanie jej jak tepej blondynki - A na deser zagryze ciastkami z arszenikiem i cyjankiem. - warknela, z hukiem opierajac dlonie na blacie biurka. Wsrod wachlarza umiejetnosci nie posiadala niestety nadludzkiej sily... - Za kogo ty mnie wlasciwie uwazasz? - dodala powaznym tonem, zupelnie nieodpowiednim do wieku, na ktory wygladala. Z mlodego ciala przemawiala doswiadczona kobieta, najemnik, zabojca i manipulatorka, ktora wlasnie probowala obrocic sytuacje na swoja korzysc. Chce przesluchania, to go dostanie. Ale raczej nie takie, o jakie mu chodzilo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dracula

avatar

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 21/09/2014

PisanieTemat: Re: Podziemna sala tortur   Pon Lut 09, 2015 9:24 pm

Dracula uśmiechnął się, gdy usłyszał bojowy ton Alicii oraz Bailifa, chociaż miał pewność, że są to teraz słowa jedynie dziewczyny. Słychać było, że przemawia przez nią bunt typowy dla osób tak młodych wiekiem. Chociaż dla Draculi osobami młodymi są te liczące nawet około 200 - 300 lat. W końcu on sam miał już ponad 600 wiosen na karku.
- Dziewczyno, gdybym chciał cię zgwałcić to wierz mi, nie potrzebowałbym się bawić w takie rzeczy jak tabletki gwałtu. Po prostu bym to zrobił. - powiedział, po czym podszedł do drzwi i powiedział do jednego ze swoich sług, żeby zrobił zwyczajną kawę dla Alicii. Po złożeniu zamówienia, krwiopijca wrócił na swoje miejsce. Kobieta buntowała się dalej, a wampir patrzył na to jedynie z uśmiechem. Dziewczyna przypominała mu rozwydrzone dziecko, któremu zabrano zabawkę. Różnica polegała jedynie na tym, że wedle ludzkiej miary, panna van Wryght była już dorosła. Wreszcie kobieta usiadła.
- Nie miałem chyba okazji się przedstawić, chociaż zapewne Bailif powiedział ci kim jestem. Nazywam się Dracula, gdzieniegdzie znany jako Hrabia Dracula, Vlad Tepes lub Vlad Palownik. Wolę jednak, gdy nazywa się mnie po prostu Draculą, więc tak też się do mnie zwracaj proszę. - powiedział łagodnym tonem. Można było wywnioskować, że zignorował ostatnie pytanie dziewczyny, chociaż tak wcale nie było. Czekał jedynie aż jego rozkaz, by przynieść napój dla dziewczyny zostanie spełniony. Po chwili rozległo się pukanie do stalowych drzwi, a po kolejnej sekundzie te otworzyły się. Wszedł przez nie mężczyzna blady jak ściana, na oko około sześćdziesięcioletni. Trzymał w rękach tacę, którą zaraz postawił przed dziewczyną. Przed Draculą natomiast postawił lampkę z czerwonym płynem, które mogłoby zostać odebrane jako wino, gdyby ktoś nie wiedział, że osoba pijąca z tego naczynia jest wampirem. Jak więc można się łatwo domyślić, była to krew. Świeżo upuszczona, warto było nadmienić. Sługa ukłonił się nisko najpierw przed Alicią, a potem przed wampirem. Chwilę później już go nie było, a drzwi były zamknięte.
- Ach...widzę, że moje zamówienie też już dotarło. - powiedział, po czym upił łyk. Na jego twarzy pojawiła się rozkoszna błogość, która towarzyszy zazwyczaj ludziom, którzy własnie kosztują wspaniałego wyrobu.
- Faktycznie...wyśmienita. Nie skalana nałogami, ciepła, świeża, z młodego ciała. Czuję, że dziewczyna jest dziewicą. Ale to się zapewne niedługo zmieni. - powiedział bardziej do siebie aniżeli do kobiety siedzącej naprzeciwko niego. Można było odnieść wrażenie, że Dracula zamyślił się na chwilę pogrążając się bez reszty we wspaniałości smaku, który miło łechtał jego podniebienie, który w fantastyczny sposób drażnił jego kubki smakowe. Po chwili jednak wrócił na ziemię i wlepił swoje krwistoczerwone tęczówki w swojego więźnia lustrując każdy szczegół z jej twarzy. Pomieszczenie zaczęło wypełniać się aromatycznym zapachem prawdziwej, świeżo zmielonej kawy, która znajdowała się w filiżance na tacy. Obok filiżanki stała cukierniczka oraz niewielki flakonik z mlekiem. Łyżeczka leżała na spodku, na którym stała również filiżanka z kawą.
- To jest prawdziwa kawa, bez dodatków. Gdybyś miała okazję poznać mnie w nieco innych okolicznościach, zapewne zaufałabyś mi w tej kwestii na słowo. Nie bój się więc, możesz to z powodzeniem wypić. W końcu jesteś tutaj gościem. - powiedział, zachęcając dziewczynę gestem do skosztowania napoju, który parował pod wpływem gorąca. Wampir po chwili zdecydował się odpowiedzieć na pytanie Alicii, które wcześniej zadała.
- Pytałaś się mnie, Alicio, za kogo cię mam. - mówił teraz powoli, jakby starał się bardzo ostrożnie dobierać słowa. - Otóż, mam cię za kobietę, która miała pecha. Pecha towarzyszącego jej od, jak wnioskuję, najmłodszych lat dzieciństwa. Pecha, który ma na imię Bailif. Wiedz, że nie oceniam cię miarą tego, dla kogo jesteś zbiornikiem, komu użyczasz ciała. Wierz mi, wywołuje to we mnie jedynie smutek, gdy pomyślę sobie, jak ten nikczemny demon niszczy życie kolejnej osobie. - tutaj przerwał na chwilę pozwalając słowom zawisnąć w powietrzu. Mówił kojącym, hipnotyzującym tonem, który zmuszał innych do słuchania. - Zanim przejdziemy do kolejnej części naszej rozmowy, chciałbym wyrazić głębokie ubolewanie nad tym, co cię spotkało ze strony Bailifa, jak również i przeprosić za moje brutalne metody sprowadzenia cię tutaj. To jednak omówimy nieco później, tak samo jak to, że nie każdy demon jest taki jak on. Istnieją istoty dobre. Teraz jednak, czy masz do mnie jakieś pytania na tę chwilę? - zapytał pozwalając dziewczynie na zadanie nurtujących ją pytań, na które wampir, w miarę swoich możliwości, postara się odpowiedzieć. Tepes wiedział, że pozytywne stosunki z osobą przesłuchiwaną, potrafią zasiać w sercach więźniów niepewność i wahanie. Zaczynają się zastanawiać, czy ich postępowanie jest aby na pewno dobre. Może lepiej powiedzieć wszystko osobie, która się pyta? Tepes był znany z brutalności swoich przesłuchań, ale po jakimś czasie zrozumiał, że ta metoda nie jest zbyt efektywna. Więcej osiągnie się zwykłą rozmową, aniżeli przemocą i zastraszaniem. Po brutalność w przypadku wydobywania z kogoś informacji sięgał w razie ostateczności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alicia van Wryght

avatar

Liczba postów : 39
Data dołączenia : 22/10/2014

PisanieTemat: Re: Podziemna sala tortur   Pią Lut 13, 2015 3:24 pm

W koncu usiadla, aczkolwiek niechetnie, przed obliczem Draculi ktory ze wszystkich sil staral sie wygladac na dobrego wujka. Znajac jego tozsamosc oraz majac w pamieci kilka legend i zachowanie Bailiffa z wczesniej, nie trudno bylo zrozumiec dlaczego kobieta postrzegala te proby raczej jako nieporadny teatrzyk. Zmarszczyla brwi i wbila spojrzenie ponad szkarlatne oczy drapieznika, nie chcac po raz kolejny ulec jego podstepnym czarom. Nie rozumiala co probowal osiagnac. Zastraszyc? Raczej mu nie wychodzilo, zdarzaly sie gorsze sytuacje i bardziej realne zagrozenia. Przekonac? W takim wypadku nie powinien byl jej porywac ani umieszczac w sali tortur. Choc faktycznie, dala mu powod gdy zasymulowala tradycyjne przedstawienie o starym pedofilu w parku. Na samo wspomnienie usmiechnela sie lekko, lecz przypominalo to (w miare mozliwosci na uroczej, mlodej twarzy) zlosliwy grymas. Na podana kawe nie raczyla spojrzec, dobitnie wyrazila swoje zdanie na ten temat wczesniej.

Chyba Tepesowi bardzo zalezalo na jej kooperacji, na tyle ze zdobyl sie na - badz co badz - udawane wspolczucie pod adresem biednej, opetanej smiertelniczki z syndromem sztokholmskim. Nie mogl niczego wiedziec o naturze jej zwiazku z Bailiffem i, paradoksalnie, mogla to byc ich jedyna linia obrony. Wyraz twarzy rudowlosej zmienil sie, teraz zamiast zacietego, pewnego siebie oblicza ukazal sie na nim cien niepewnosci, kuszacy swoim wydzwiekiem "a moze jednak warto mu zaufac..?". Niepewne spuszczenie wzroku na filizanke kawy nijak nie odzwierciedlalo zawilego procesu myslowego odbywajacego sie w glowie panny van Wryght.

*Mam plan, nie ingeruj.* - rzucila w myslach, niepewna czy Bailiff jeszcze zwraca uwage na to, co dzieje sie na zewnatrz. Wolala jednak uprzedzic go, nie zdradzil jej jakims glupim wyskokiem jak na przyklad wtedy gdy zamiast w spokoju wtopic sie w tlum rzucil sie do ucieczki jak zraniona sarna. Bolalo ja ze stara sie uratowac mu tylek, a on przestal sie nawet odzywac, byl to jednak jej tylek a w sytuacjach podobnych do tej i tak wolala robic rzeczy po swojemu.

- Daruj sobie to ubolewanie. Nikt nie jest mi w stanie pomoc. - szepnela, niby do wlasnej wiadomosci i zaczela drzacymi dlonmi bawic sie spodkiem na ktorym stala filizanka, stukajac w niego paznokciami, delikatnie obracajac i tym podobne. Oby tylko lowca nie zorientowal sie,ze jego plan jest jakos tak podejrzanie efektywny...

*Wlasciwie, nie pogardzilabym gdybys mi wyjasnil co takiego zrobiles ze podpadles najwazniejszemu z wampirow* - po raz kolejny nie oczekiwala odpowiedzi od Bailiffa, takie gadanie do siebie po prostu pomagalo jej sie skupic. Byla czujna, gdyby Dracula wykonal jakis podejrzany ruch, odskoczylaby natychmiast od stolika, nie martwiac sie specjalnie o to, czy stratuje krzeslo na ktorym aktualnie siedziala. Moze nie byla silna, ale refleksu zyskanego dzieki wspolpracy z demonem niejeden czlowiek z mocami moglby jej pozazdroscic.

Uslyszala ciche, ciezkie westchniecie w swojej glowie.
*Probowalem go obalic* - glos Bailiffa byl powazny, ale pobrzmiewala w nim rowniez nuta tego, jak usilnie probowal obmyslic wyjscie z sytuacji w ktorej wspolnie sie znalezli. Najwyrazniej nie bral pod uwage zwyklego opuszczenia ciala Alicii na pewien czas, jak to zrobil kiedys - bylo to w pewien sposob mile, ale z punktu widzenia demona zapewne chodzilo jedynie o obiektywne wzgledy. Chociaz jezeli przywiazal sie do niej choc troche...

*Musiales byc potezny...* - odpowiedzial jej cichy smiech, troche jakby mimo wszystko byl dumny z tego, kim byl dawniej - *...i glupi jak cholera* - dodala, zeby szkarlatnooki nie czul sie tak dobrze ze swoimi dzialaniami. Dawno nie odczula takiej satysfakcji, jak gdy chichot dumnego Bailiffa w jednej chwili ucichl. Niemal widziala przed soba jego zdenerwowana twarz, przez co miala ogromna ochote usmiechnac sie. Ale nie mogla, nie po to probowala zerowac na zbytnim przekonaniu Tepesa o swoim triumfie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3530
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Podziemna sala tortur   Sob Kwi 25, 2015 7:00 pm

Jako że Dracula przepadł bez wieści - zwalniam postaci z tematu.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Podziemna sala tortur   

Powrót do góry Go down
 
Podziemna sala tortur
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Podziemna sala tortur
» Sala Tortur (Poziom - II; podziemia)
» Podziemna sala [Piętro -2 (podziemie)]
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Domy :: Siedziba Hrabiego Draculi-
Skocz do: