Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Warsztat Starka

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Tony Stark

avatar

Liczba postów : 327
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Warsztat Starka   Sob Lut 28, 2015 9:33 pm

First topic message reminder :



Concept Art do "Avengers"

To tutaj dzieje się cała "magia" technologii Starka - ostatnio, oczywiście, technologii dotyczącej Iron Mana. Jest to warsztat na jego prywatne projekty, na zdjęciach w wersji jeszcze niewypakowanej. Obecnie znajdują się tu również inne maszyny i urządzenia, ale także i miejsce, w którym Tony może schować różne narzędzia - te proste jak śrubokręt, ale i bardziej skomplikowane. Panele na suficie są tak skonstruowane, aby współpracowały z panelami w podłodze i mogły tworzyć hologramy oraz ekrany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Gamora

avatar

Liczba postów : 182
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: Warsztat Starka   Pią Sty 12, 2018 7:56 am

Cisza dobiegająca z komunikatora nie trwała długo, jednak to nie głos Petera ją przerwał.
- Richard? - Szepnęła pod nosem, tak by broń boże nie usłyszał tego ani rozmówca, ani ... zbroja, bądź skrywający się za nią Stark. Z wymalowanym na twarzy przejęciem wsłuchiwała się w nadawany komunikat i aż... aż nie potrafiła uwierzyć w to co słyszy. Nie zaskoczył jej w ogóle finisz, gdzie Rich stwierdził, że jak to on, leci na łeb na szyje by (cokolwiek) sprawdzić. To zdanie w jego ustach padało zbyt często, by nie nauczyć się go na pamięć. Nie zawsze miała nawet chęć udać się z nim na rozpoznanie terenu, by przetrącić komuś z problemem żuchwę. Świetnie sobie radził sam, zresztą nigdy nie lubiła nudy. Wolała wyzwania.
...Sama nie wiedziała, czemu te kilka sekund poświęciła na powrót do przeszłości. Spojrzała na komunikator i mając do wyboru próbę skontaktowania się z Richardem, a rozmowę z Quillem... przeżyła chwile zawahania. Rzadko je miewała, ale i tym razem złość wzięła górę. Jakby nie patrzeć własnie przed chwilą dowiedziała się, że ich dom dopadła jakaś katastrofa, o której nic a nic nie wspomniał Star-Lord. Zapewne ZNOWU coś przed nią ukrywał. Niestety, bądź stety, z tego co mówił Richard nie wywnioskowała, że jest źle. O wiele bardziej źle... niż było w rzeczywistości.
- Quill. Katastrofa pod Knowhere? Coś ci umknęło? - Kipiała sarkazmem, ale nawet nie zamierzała się powstrzymywać.Teraz już wiedziała skąd to zająknięcie Petera przy powitaniu. Wiedziała, że coś się stało. Dosłownie czuła to w kościach.
Zatrzymała się gwałtownie powstrzymana przez metalową rękę i bóg jej świadkiem, że miała ochotę rozgnieść mu tą żelazną łepetynę gołymi rękoma, a przynajmniej dokładnie to mówiła jej mina. Stark zapewne, choć stał dalej, mógł na ekranie zobaczyć nabrzmiałe z wściekłości żyły na czole Gamory. Bardzo nie lubiła takiego zachowania. Dopiero w kilka sekund później zrozumiała dlaczego najpierw nie zapytał jej o to czy mogłaby uprzejmie zatrzymać się przed progiem, wyjaśniając po co i dlaczego. Dopiero teraz wiedziała, że nie mieli na to czasu.
Z przechyloną niczym zdziwiony kot głową wodziła wzrokiem za rękawicą, która przytwierdzona została do dłoni siedzącego nieopodal Starka. Uniosła jedną brew słysząc pytanie, ale nie zamierzała odpowiadać. Naprawdę nie miała nastroju i musiała... o właśnie. Jakby czytał jej w myślach.
- Skąd wiesz, że okaże się na tyle litościwa i przed złymi wieściami pozwolę się Tobie upić? - Zapytała wymijając zbroje, by podejść do wodopoj...do Starka. Pytanie retoryczne, przecież widział jak patrzyła na tą wyciągniętą w jej kierunku szklankę.
- Co ty nie powiesz - Dodała niepocieszona, ale nie zamierzała się wzbraniać. Potrzebowała alkoholu. Potrzebowała tej whiskey.
- Po czym poznałeś? Po tym, że jeden z nich minął mnie własnie, prawie bez żadnego słowa i poleciał w cholerę? Czy może po tym, że jak zwykle coś mnie omija i nasz tak zwany lider nawet nie miał zamiaru mnie o tym poinformować? -Chwyciła za szklankę i posłała mu spojrzenie pt. "Nie wierze, że spotkało cię coś gorszego." Chciała jeszcze dodać więcej... o wiele więcej, ale jak na siebie powiedziała i tak dużo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tony Stark

avatar

Liczba postów : 327
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Warsztat Starka   Pią Sty 12, 2018 8:36 pm

Gamora zawsze była zdecydowanie najmniej "ludzka" ze wszystkich strażników, nawet bardziej od Groota, który chociaż reagował na bodźce jak człowiek. Była najbardziej... obca. Natasha umiała się chociaż trochę rozluźnić podczas interakcji z przyjaciółmi, ale ona bez przerwy była w trybie wojownika.
- Nie wiedziałem, szczerze to liczyłem, że będę mógł wypić obie szklanki. Oh well - rzucił z rozbrajającą szczerością, podając jej szklankę. Był całkiem zaskoczony tym, że powiedziała mu co czuje. Z początku przewidywał, że ona nie czuje niczego poza złością, a już na pewno o tym nie mówi. Wzrok jakim go obdarzyła po ostatnim swoim zdaniu sugerował mu, że teraz jego kolej na zwierzenia. Wygląda na to będzie dla niego pierwszy raz kiedy zwierza się kosmitce. Jeżeli to miało miejsce wcześniej, był wtedy zbyt pijany by zapamiętać.
- Cóż... - podszedł ze swoją szklanką do okna - Mój najlepszy przyjaciel został zamordowany, a ja nie mogłem z tym niczego zrobić, bo byłem zbyt zajęty przeżywaniem tego, że - o, no wiesz - mój najlepszy przyjaciel został zamordowany, szalony czarodziej bronił jego morderczyni, a na dodatek nie byłem osobą, która skopała jej dupę nim ją wtrącono do ciupy. Nasza liderka poleciała sobie na super specjalną misję, o której rzecz jasna nikomu nie mówiła, zostawiając mnie samego z całym tym bajzlem, a teraz wróciła jak gdyby nigdy nic, z pretensjami, że nie wycmokałem stóp jej koleżanki, która była po prostu kochana, do serca przyłóż, dzięki, że pytasz. Doszło do serii eksplozji, którym pewnie mógłbym zapobiec i nie mam pojęcia kto za nimi stoi, a... a teraz zwierzam się zielonej kobiecie, która spadła mi z asgardu - pod koniec jego wypowiedzi, szklanka była już absolutnie pusta. Chycił za butelkę i zaczął naleważ sobie złotego trunku.
- Próbuję tylko powiedzieć... twoja kolej, chyba wciąż jestem za trzeźwy, skoro mogę dalej stać i formować zdania - Płyty rękawicy bez żadnego ostrzeżenia cofnęły się z jego przedramienia do części znajdującej się na dłoni. Zsunęła się na metalowy stół z hukiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora

avatar

Liczba postów : 182
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: Warsztat Starka   Wto Sty 16, 2018 5:37 pm

Żeby zobaczyć 'ludzką' stronę Gamory trzeba było się porządnie napracować. Oczywiście dochodziły do tego sprzyjające warunki albo nawet bardzo sprzyjające warunki, a o te w ostatnich czasach było cholernie ciężko. Nie mówiąc już o zaufaniu jakim musiała obdarzyć współrozmówce. ...A prawda była taka, że Gamora miała emocje, tylko te najczęściej ujawniały się, gdy spędzała czas sama. Z dala od osób, które opacznie mogły ją ocenić. Zresztą nie po to tyle pracowała nad renomą twardej wojowniczki, by tak łatwo i na dodatek bez powodu to zniweczyć. Czasami zastanawiała się czy ta maska, którą nosiła od tak dawna nie stała się bardziej realną częścią jej osobowości, niż ta wrażliwa. Ta, która powoli przechodziła w zapomnienie.
- Zatem po co wlewać do szklanek? Mogłeś ciągnąć z butli - Zauważyła i pokusiła się o łyk whiskey. Tak na wszelki wypadek, gdyby jednak miał jej zabrać, (jeżeli by się w ogóle odważył), w myśl zasady 'Polizane - zaklepane'. Nie chcecie wiedzieć skąd to wzięła, ale można się domyślić, że to jedna z wielu ziemskich zasad, które przeforsował Quill podczas ich wspólnych przygód.
Dlatego z uwagi na powyższe Gamora nie do końca powiedziała co czuje. Mogła okazać mu irytację. Mogła wyrzucić z siebie szczere słowa dotyczące sytuacji w jakiej się znalazła, ale ciężko było powiedzieć czy to było dokładnie to, co grało w duszy zielonej kosmitki.
Osiągnęła szczyt powagi, gdy wspomniał o śmierci przyjaciela. Nagle jej powieka drgnęła. Przeanalizowała słowa, które padły z jej ust wcześniej i przewartościowała je stwierdzając, że nic z tych rzeczy nie równa się z utratą przyjaciela. Dlatego też w ciszy wysłuchała to co miał do powiedzenia i zaczepiła się tego co nie było dla niej obce. Co prawda śmierć również, a właściwie przede wszystkim dobrze była jej znana, ale jeżeli chodzi o bliskie osoby, wbrew pozorom nie potrafiła tak łatwo się z nią pogodzić.
- Moja kolej? Czekam na ciąg dalszy, więc póki co nie mam Cię czym uraczyć - Wskazała na komunikator i upiła sporego łyka whiskey.
- Wiesz jaka odpowiedzialność spoczywa na liderze grupy. Wiem jak to wk$%%^@$. Quill ma takie same tendencje i raz wychodzimy na tym dobrze, a raz źle. Na tym to niestety polega - Upiła łyka.
- Nie żebym go tłumaczyła, ale... huh chyba faktycznie trochę go tłumacze. Nie chcesz wiedzieć co ja robię w takiej sytuacji - Zamyśliła się. - Daj znać jak będziesz gotowy na kolejne złe wieści - Nadstawiła pustą szklankę z niemym pytaniem na ustach: Pijemy dalej?
- Macie może gdzieś dodatkowe kombinezony? - Ten mokry cały czas się jej wpijał. Rozejrzała się tak jakby w tym miejscu znajdowała się dodatkowa garderoba.
Trzaskanie, które dobiegło z komunikatora zastanowiło...
- Coś slaby zasięg, zaraz wracam - Odpowiedziała wychodząc na korytarz.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3754
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Warsztat Starka   Czw Mar 15, 2018 1:13 pm

Tony Stark został porzucony, więc wyprowadzam go z tematu, aby następny właściciel konta mógł w przyszłości zacząć grę na czysto.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Tony Stark

avatar

Liczba postów : 327
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Warsztat Starka   Sob Cze 16, 2018 11:51 pm

Gdy tylko Tony wszedł do warsztatu, musiał ugryźć się w język, żeby nie zlecić Jarvisowy wykonania wszystkich niezbędnych pomiarów. Trudno wykorzenić nawyki.
Pomieszczenie wyglądało jak cmentarzysko wielkich, niezgrabnych robotów (Z jakiegoś powodu trochę kojarzyło się to Starkowi z cmentarzyskiem słoni z „Króla Lwa”).  Jarvis bardzo do serca wziął sobie polecenie zebrania części do badań, więc gdyby Tony miał na to ochotę, mógłby sobie na spokojnie odbudować ze dwie maszyny. Jednak nie to go w tej chwili interesowało.
Mijając rozwalone na podłodze części, dostał się do lodówki. Zgarnął puszkę energetyka, a następnie skierował się do torsu Sentinela, który wydawał się być w najlepszym stanie. Ignorując całą resztę, wyrwał z jego piersi reaktor i znów, zwinnie jak sarenka, przeskakując między złomem, podszedł do stołu roboczego.
Reaktor, tak jak przypuszczał, bardzo przypominał wczesny model jego własnego dzieła.
To było koszmarne uczucie – znowu widzieć swoją technologię w nieodpowiednich rękach. Jak zawsze w takiej sytuacji, poświęcił sekundę na przypomnienie sobie kilku swoich wynalazków, które pomogły światu, tego, że nie był zdolny tylko do niszczenia i bycie twórcą broni zostawił daleko za sobą. Przecież jedynym sposobem na to, żeby nikt niepowołany nie dostał się do projektów byłoby trzymanie ich w ukryciu. A psim obowiązkiem kogoś, kto mógł w jakikolwiek sposób pomóc, było robienie tego, a nie zazdrosne trzymanie wiedzy dla siebie.
Szybko wypił okropnie słodki napój i zabrał się za rozkręcanie urządzenia. Co prawda nie potrzebował technologii, żeby rozpoznać metal (Jakim byłby Iron Manem, gdyby nie potrafił rozróżnić na oko palladu od platyny?), jednak zdecydował się na prosty skan. Wyniki były więcej niż zadowalające.
Pierwszy reaktor łukowy miał rdzeń z palladu, a część jego szkieletu została zbudowana z najbardziej oczywistego twardego ferromagnetyku – Alnico. Później Stark zamienił je na praktyczniejszy, autorski stop, lepiej nadający się do bycia integralną częścią struktury organicznej, ale twórca robotów nie musiała zawracać sobie głowy takimi rzeczami.
To wydawało się wręcz zbyt proste.
Tony doskonale zdawał sobie sprawę ze wszystkich niedoskonałości swoich projektów (acz było to za każdym razem okupione bólem krwawiącego ego). Ten reaktor był, na swój sposób, bardzo niestabilnym źródłem energii – stanowił silny magnes, a silny magnes oznaczał dużą energię potencjalną. Można ją było po prostu odwrócić przeciwko niemu - wystarczyło tylko zastosować drugi, odpowiednio silny generator pola magnetycznego. Wtedy energia zostałaby skierowana w formie ciepła do palladowego rdzenia, który zwyczajnie by się roztopił. Do tego przerwanie obwodu uniemożliwiłoby wybuch, więc potraktowany nią Sentinel powinien po prostu paść bez życia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar
avatar

Liczba postów : 411
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Warsztat Starka   Wto Cze 19, 2018 3:08 pm

| Z pokoju dziennego

Gdy Carol pożegnała się z Sue i Johnnym - uprzedzając, że zobaczą się za jakiś czas - to nie skierowała się od razu do warsztatu, w którym przesiadywał już Tony. Blondynka pozwoliła sobie na krótką chwilę refleksji czy też odsapnięcia od następnych wydarzeń. Zarazem nie zwlekała na tyle, żeby Stark musiał zacząć się niepokoić i wyjść z założenia, że Danvers zignorowała jego prośbę w związku z rozmową. Ba, mógł stracić nawet poczucie czasu.
Wysiadając na odpowiednim piętrze, Ms. Marvel przeszła odległość dzielącą warsztat od dźwigu. Nie było to wiele metrów do pokonania. Wejście do warsztatu było odosobnione, jako że Tony wcześniej zadbał o to, aby parę osób - w tym, co oczywiste, on sam - miało dostęp do jego azylu. Jedną z nich była Carol, choć trudno powiedzieć czy w momencie wcześniejszego zablokowania warsztatu przed nią, nadal miała możliwość wejść wtedy, gdy chce.
Jeżeli dostęp wciąż był ograniczony to Stark dosyć szybko dowiedział się o towarzystwie i mógł odblokować wejście. Jeżeli już wcześniej zostało to wyłączone, to Danvers dosyć szybko znalazła się w środku i omijając multum zebranych i obecnych części Sentineli, zbliżyła się do przyjaciela.
O czym chciałeś rozmawiać, Tony? — zapytała, mogąc zaraz wyliczyć jakie kwestie dodatkowo powinny zostać poruszone podczas dyskusji.
Carol wsunęła dłonie do tylnych kieszeni spodni i przyjrzała się mężczyźnie.

_________________


This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tony Stark

avatar

Liczba postów : 327
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Warsztat Starka   Wto Cze 19, 2018 6:48 pm

Tony rzeczywiście stracił poczucie czasu. Miał to w zwyczaju, gdy naszedł go jakaś genialna myśl. Żeby sprawdzić, czy reaktor rzeczywiście przestanie działać musiał, coś do niego podpiąć. Pierwszą myślą było wskrzeszenie kawałka robota, jednak uznał, że to lekkomyślne nawet jak na jego luźne podejście do zasad BHP. Ostatecznie zdecydował się na podłączenie do niego telewizora.
Drzwi do warsztatu zostawił otwarte. Uznał to niewielki gest dobrej woli, pierwszy maleńki kroczek na drodze do pogodzenia się z Carol. Zobacz, między nami jest napięta sytuacja, ale wciąż jesteś mile widziana. Mimo mojego krótkiego załamania.
Gdy kobieta weszła do pomieszczenia, majstrował akurat przy elektromagnetycznym mankiecie, starając się dostroić go odpowiednio, żeby wywołał indukcję zdolną roztopić pallad i Alnico.
- Carol. – oderwał się od pracy i zmierzył kobietę spojrzeniem kogoś brutalnie wyrwanego z własnego świata. Trochę ucieszyło go to, że zdecydowała się spełnić jego prośbę i odwiedziła jego pracownię.
Jej imię na chwilę zawisło w pełnym napięcia powietrzu między nimi.
W końcu, może po dwóch sekundach, które  Tonemuwydawał się trwać znacznie dłużej, przywołał na twarz swój piękny, arogancki uśmiech.
- Wiem co zrobić z robotami. Musisz mi tylko pomóc to sprawdzić. – powiedział, wręczając jej podrasowany mankiet, jakby to była piękna biżuteria, którą gentleman kupił swojej ukochanej.
Początkowo miał zamiar sam przetestować nową broń, jednak skoro Danvers już tu była… Miała dużo mniejsze szanse na to, że wybuchający reaktor usmaży jej rękę. Chociaż Tony twardo trwał w przekonaniu, że nic wybuchać nie będzie.
- Uderz go. – dodał, wskazując reaktor robota. Że szczerą nadzieją, ze Carol nie trafi przypadkiem w niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar
avatar

Liczba postów : 411
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Warsztat Starka   Wto Cze 19, 2018 11:25 pm

Skinęła do Starka, gdy się do niej zwrócił. Przemilczała kilkusekundowe zawieszenie się Tony’ego. Prawdę mówiąc to była nawet do tego przyzwyczajona, jak mężczyzna urywał wypowiedź w połowie, bo nagle pojawił się jakiś pomysł. Gorzej, kiedy decydował się na to, żeby rzucić wszystko w cholerę i pójść zająć się swoim hobby w warsztacie.
Świetnie, mówiłeś o tym — przytaknęła. Liczyła na to, że Iron Man będzie kontynuował swoją myśl i zaraz otrzyma wyjaśnienia, żeby wiedzieć, co to był za sposób. Możliwość, dzięki której będą mogli unieszkodliwić liczne Sentinele. Zamiast tego została uraczona drobnym prezentem, więc mimowolnie na czole blondynki pojawiło się parę zmarszczek.
Gdyby tylko wiedziała, że Tony wykorzystuje zdolności Carol, żeby nie zrobić sobie krzywdy i w ten sam sposób liczył na pogodzenie się przy opcji usmażenia ręki, to Danvers pogratulowałaby mu takiego pomysłu. Trudno jednak stwierdzić czy z wrogim nastawieniem, czy w końcu z przyjaznym.
Mógłbyś przynajmniej wytłumaczyć, co to ma na celu i co dokładnie zrobiłeś — westchnęła, zabierając mankiet, który Stark wcześniej dostrajał. Ms. Marvel wyciągnęła wolną rękę, żeby zamknąć wokół nadgarstka bransoletę. Chcąc nie chcąc upewniła się czy ta czasem nie zleci w trakcie wymachu.
Mścicielka skierowała spojrzenie na wskazany reaktor, a następnie spojrzała wymownie na tors jej przyjaciela. Tak, jakby chciała zasugerować, że w końcu miała w czym wybierać. Kobieta zbliżyła się do wspomnianej części (robota) z zamiarem zamachnięcia się i wykonania prostego uderzenia, o które prosił się Tony.

_________________


This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3754
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Warsztat Starka   Sro Cze 20, 2018 1:56 pm

Metoda wydawała się dobra - w teorii na pewno, a i w praktyce osiągnęła sukcesy, bo po fakcie dało się stwierdzić, że mankiet rzeczywiście rozpoczął roztapianie reaktora... Tyle że był jeden problem: robił to za wolno, w związku z czym zdecydowanie potrzebował jeszcze podrasowania. Tak naprawdę była to pozytywna wiadomość. Sposób miał prawo zadziałać.
Oczywiście oznaczało to przy okazji, że ta konkretna próba wywołała wybuch - mniej więcej o tej samej mocy co wcześniej na zewnątrz. Carol została odepchnięta silniej, a stojący dalej Tony - słabiej, ale przy nadludzkiej odporności Ms. Marvel stanowiło to pewnie dla niej głównie niedogodność... No i mankiet również został uszkodzony w trakcie eksplozji, w związku z czym trzeba było sięgnąć po kolejny i to z nim pracować.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Tony Stark

avatar

Liczba postów : 327
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Warsztat Starka   Sro Cze 20, 2018 9:15 pm

Tony zaklął szpetnie, odrzucony na ścianę. Boleśnie uderzył w nią plecami i osunął się na podłogę. Nie było to przyjemne, ale gorsze rzeczy przeżył testując zbroje…
Podniósł się z cichym jękiem, bardziej cierpiąc właściwie z powodu rozczarowania niż efektów wybuchu.
„Spokojnie, pierwsze próby rzadko wychodzą po myśli naukowca… Taki na przykład Banner skończył jako Hulk.” Choć z drugiej strony, jego perfekcjonizm oczekiwał, że każdy eksperyment wyjdzie tak dobrze, jak Steve Rogers.
- Nic ci nie jest? – zapytał Carol, podchodząc do niej. Była to właściwie czysta formalność, bo miał pewność, że nic jej nie będzie. Upewniając się, że kobieta nie odniosła żadnych obrażeń, zaczął rozglądać się po warsztacie w poszukiwaniu kawałków reaktora.
Pierwszy fragment rdzenia, który znalazł, rzeczywiście był nadtopiony, jednak to jeszcze niczego nie dowodziło – Alnico mogło stopić się w czasie wybuchu. Dopiero gdy dostrzegł błyszczącą, częściowo roztopioną palladową płytkę, wiedział, że ta próba wcale nie była aż tak nieudana. Wybuch ładunku tej klasy nie uszkodziłby rdzenia takich warunkach.
- Cóż, chyba to maleństwo potrzebuje trochę podkręcenia. – stwierdził, patrząc na zniszczony mankiet na nadgarstku Carol – No dobra, to konkretne akurat śmietnika, ale wiesz, o co mi chodzi… - dodał, praktycznie nie zwracając uwagi na kobietę, bardziej w tej chwili skupiony na myśleniu o zwiększeniu siły indukcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar
avatar

Liczba postów : 411
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Warsztat Starka   Sro Cze 20, 2018 10:54 pm

Carol, która - ponownie tego dnia - została odepchnięta, zareagowała dosyć szybko. Spodziewając się, że mogłaby wylądować na czymś, mimowolnie uniosła się nad ziemią. Nie rzuciło nią na żaden stół, żadne pozostałości po Sentinelach czy inne narzędzia pracy, które wykorzystywane były przez Tony’ego. Zaraz jednak stanęła ponownie na podłodze, rozglądając się po warsztacie. Czym prędzej odszukała Starka, ale też chcąc nie chcąc rozejrzała się po pomieszczeniu i oceniła ewentualne zniszczenia.
Nie, wszystko w porządku — odpowiedziała, przyglądając się przyjacielowi. — A z tobą? Wszystko w porządku? — kiwnęła w stronę ciemnowłosego, zaraz przenosząc swoją uwagę na zniszczony mankiet na swoim nadgarstku. Nie zastanawiała się długo. Sięgnęła po bransoletę z zamiarem ściągnięcia jej, podczas gdy Mściciel przechadzał się po warsztacie, wyraźnie czegoś poszukując.
No właśnie nie, Tony — odezwała się Carol chwilę po tym, jak już Stark wspominał o podkręceniu, o mankiecie nadającym się do utylizacji. — Właśnie nie wiem, o co ci chodzi, więc jak coś będziesz chciał przetestować to zrobisz to na sobie — Danvers odłożyła na bok zniszczone urządzenie i zaraz wsparła się ręką o blat stołu, przy którym Iron Man zwykł pracować i majsterkować, podnosząc poziomy niezniszczalności sprzętów w Simsach. — Chyba że w końcu wyjaśnisz mi, zamiast od razu całkowicie skupiać się na pracy. Ponoć jesteś dobry w wielozadaniowości.

_________________


This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tony Stark

avatar

Liczba postów : 327
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Warsztat Starka   Czw Cze 21, 2018 6:32 am

Tony musiał przyznać, że nie podejrzewał, że Carol będzie się przejmować w tych okolicznościach tym, jak działa to, co zmajstrował, dlatego wcześniej nie zawracał sobie głowy tłumaczeniem jej, jak właściwie ma zamiar osiągnąć to, co obiecał. Jej wcześniejsze wspomnienie tego faktu właściwie puścił mimo uszu, uznając, że mają za mało czasu, żeby tłumaczyć to przed próbą. Lepiej było zaspokoić ciekawość kobiety teraz, kiedy mógł jednocześnie się czymś zajmować. 
- Dość skrótowo: reaktor to magnes o wielkiej sile. W końcu odpycha mi od serca metalowe odłamki. – powiedział, rozglądając się krótko po warsztacie. Pomijając to, że będzie miał siniaki na plecach, poniósł właśnie liczone w milionach straty materialne sprzętu. Wiele mniej istotnych urządzeń poświęciło swoje życie w umie nauki (ekspres do kawy, telewizor, sprzęt stereo, wypasiony barek i ten głupi robot z gaśnicą. Za nimi będzie tęsknił. Już pal sześć wszystkie wycinarki laserowe, czy sprzęt do operacji w skali nano) podobnie jak część resztek Sentineli. Ale dobra, nie pierwszy, nie ostatni raz. Póki miał na czym pracować było dobrze. – Elektromagnes, konkretnie. Wiesz jak działa kuchenka indukcyjna, nie? Odpowiedni metal można nagrzać przez wytwarzanie szybkozmienny o pola magnetycznego – ciągnął i zniknął na chwilę w pancernym składziku, w którym trzymał sprzęt do podrasowania. Wyniósł z niego trzy mankiety, mając szczerą nadzieję, że te już nie polegną, bo nie dysponował obecnie większą ilością takich, które nadawałyby się do tak szybkiej modyfikacji. Bransolety z brzękiem wylądowały na stole, a Stark rozwinął holograficzny ekran i sięgnął po narzędzia. – Energia wydziela się w formie ciepła. Sam reaktor to magnes, tu mamy magnes, więc jest go tak dużo, że pllad jest zamknięty w klatce, która ogrzewa go z każdej strony i zwyczajnie się topi. Torch nie mógł osiągnąć tego efektu, bo płomień ma zwyczajnie zbyt niską temperaturę, już pomijając straty energii... – znów zniknął na chwilę, tym razem po to, żeby wrócić z naręczem twardych magnesów i kawałkami rękawic od zbroi, których jeszcze albo już nie używał. Porzucił mankiety, uznając, że nie podkręci ich w tej chwili dużo bardziej, więc postanowił zwiększyć ich siłę w dość chałupniczy sposób, dobudowując dodatkowe źródło pola, do tego takie, które wejdzie w bezpośredni kontakt z odsłoniętym sercem robota. – wiesz, on jest starą kuchenką gazową, a tu mamy zaje***ą indukcyjną. – uśmiechnął się krzywo, nie przepuszczając okazji, żeby w jakikolwiek sposób obrazić Torcha. – I działa, chociaż teraz muszę ją zmienić w kuchenkę która potrafi bardziej spektakularnie dopierdolić, łącząc ten oto mankiet z rękawicą wzbogaconą o ekstra magnes. Czy takie wyjaśnienia ci wystarczą, kotku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Warsztat Starka   

Powrót do góry Go down
 
Warsztat Starka
Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Warsztat Starka
» [P1] Zbrojownia i warsztat
» Warsztat
» Warframe
» Impreza u Starka - zapisy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Avengers Tower-
Skocz do: