Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Lotnisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Baal

avatar

Liczba postów : 78
Data dołączenia : 21/10/2014

PisanieTemat: Lotnisko   Czw Mar 12, 2015 7:47 pm


Lotnisko jak lotnisko. Pasy startowe, terminale, samoloty itd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Lotnisko   Nie Mar 15, 2015 12:52 pm

No, i w końcu dolecieli do już bardziej zatłoczonych okolic miasta, gdzie niestety musieli dalej podróżować piechotą. Sir Lancelot wyglądał w swojej zbroi trochę śmiesznie, ale na szczęście w tym tłoku, tłumów ludzi nie bardzo się wyróżniał. Nie takie dziwactwa w końcu widział już świat, a cosplayowcy w Stanach to już nic specjalnego. Co prawda, Ichiro mógł mu zaoferować jakąś pomoc, kupić jakieś porządne ciuchy, ale wolał jeszcze trochę pobawić się kosztem nowego kolegi i pośmiać się w duszy z jego ubioru. On, paradoksalnie, nie był tradycjonalistą, jeśli chodzi o ubiór codzienny, a trzeba zwrócić uwagę na to, że przecież jest Japończykiem, którzy pod tym względem są bardzo konserwatywni. Jeśli już chodzi o broń, to można było powiedzieć, że jest współczesnym samurajem, nie tylko ze względu na noszenie katany, ale szczególnie dlatego, że jego opanowanie sztuki Iiaido i Kendo było na poziomie najlepszych w historii.
Nagle, zanim się spostrzegł, doszli w końcu do lotniska, wchodząc jak każdy głównym wejściem. Wtedy jednak Yuki dostrzegł wojskowych, którzy wyraźnie na niego czekali. Zanim ruszył w ich stronę zauważył, że komunikują się ze sobą i ruszają w jego stronę. Nie robił żadnych niepotrzebnych ruchów, nie miał zamiaru stawiać w razie co oporu, za dużo ludiz było w pobliżu. Kiedy po chwili jeden z nich doszedł już do mężczyzn, okazało się, że nie maja się czego obawiać:
- Pan Yuki, prawda? Pan i pański kolega - proszę za nami, samolot już czeka. Ichiro zdziwiony nie protestował, ale był zdziwiony tym, że wojsko tak szybko działało. Widać domyślili się tego, co może zrobić w takiej sytuacji Japończyk, i szybko wysłali transport. Po chwili Yuki pokazał tylko ręką rycerzowi, by poszedł za nim...
Powrót do góry Go down
Shiron

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Nie Mar 15, 2015 7:24 pm

Shiron maszerował obok mężczyzny w milczeniu. Co jakiś czas otrzepywał fragmenty zbroi z czarnego pyłu, jaki pozostał po przemianie. Nie przejmował się innymi ludźmi, którzy spoglądali na niego ciekawscy. Mężczyzna nie planował zmieniać ubrań, toteż obojętna było mu zdanie Ichiro na ten temat. Była to jedna z zbrój, którą otrzymał od Lovisa. Wszelkie złośliwości o zbroi lepiej sobie darować, bo jest to temat drażliwy dla rycerza. Jak tak dalej pójdzie, to wyrobi sobie kartę jednego z klubów zajmujących się tworzeniem replik przedmiotów i ubrań z gier. Będzie miał wymówkę. Shiron podczas spaceru patrzył po ulicach z punktu widzenia kompletnego obcego. Mimo, że żył tu już parę lat, to jednak było to wciąż coś innego. Znajome, ale jednak zupełnie obce. Patrzył na ludzi, którzy go mijali. Wyglądali do niego podobnie, ale jednak zbyt wiele ich różniło, by Shiron mógł pomyśleć o nich inaczej, niż obcy. Podczas, gdy rozmyślał nad tym, to analizował też słowa Ichiro. To, co powiedział, Shiron rozumiał przez pryzmat poprzedniego życia. Misję, którą mu proponowano rozumiał jako ochronę ludzi przed innymi. Było to, na swój sposób oczywiście, komiczne. Obcy miał bronić innych obcych przed zmutowanymi obcymi. Shiron odnajdywał się w tym jednak. Na pewno będzie to coś lepszego, niż lot bez celu po mapach, który ostatnio wypełniał mu życie.
Kiedy weszli na teren lotniska rycerz nie rozglądał się za bardzo. Podążał za Ichiro, aż podeszli do nich wojskowi. Shiron zmierzył ich spojrzeniem, ale starał się postępować tak, jak jego towarzysz. To mogli być jego ludzie, a jeżeli nie, to tym bardziej nie powinien odstawać zachowaniem. Shiron widząc gest ruszył ponownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Lotnisko   Wto Mar 17, 2015 2:01 pm

Sytuacja zdecydowanie się poprawiła. Generał widać należał do bystrych ludzi, a skoro czeka tu na nas samolot to znaczy, że Moontone musiała już dotrzeć na miejsce i wszystko mu opowiedzieć. Jemu i Shironowi nie pozostało już nic więcej, jak udać się za mundurowymi. Po chwili doprowadzili ich do odrzutowca, którymi jedynymi pasażerami mieli być członkowie TB, dwóch wojskowych i piloci. Jeden z żołnierzy miał siedzieć z chłopakami, zaś drugi towarzyszyć pilotom. Środek transportu wyglądał bardzo elegancko, jakby byli co najmniej jakimiś milionerami. Pełen barek, lodóweczka i w ogóle. Ichiro nie narzekał i zanim siadł wyjął z baru szklaneczkę, whisky oraz dwie kosteczki lodu. Zaraz potem zajrzał do lodówy, z której wyciągnął polskie kabanoski, które były znane na całym świecie i przez wielu uważane za najlepsze. Dopiero wtedy rozsiadł się elegancko na fotelu przy oknie, zajadając i popijając whiskaczem. Na razie nie odzywał się do Sir Lencelota, tylko patrzył w okno...
Powrót do góry Go down
Shiron

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Wto Mar 17, 2015 7:34 pm

Shiron podążał z Ichiro, okazując w tej chwili zaufanie wobec nieznajomego. Prawda była jednak taka, że nie było sensu stawać okoniem. Mógł pytać i być może powinien był to robić, ale jak na razie skupił się na obserwacji innych. Rycerz rozejrzał się po samolocie wystrojonym, jakby kogoś pieniądze świeżbiły. Shiron spojrzał po żołnierzach i usadowił się na jednym z foteli. Usiadł ostrożnie, aby gwałtownym ruchem zbroi nie zaszkodzić siedzisku i oparł się powoli. Zdjął hełm i położył go na kolanach. Poprawił rozwiane włosie na głowie, tak aby wyglądał chociaż trochę jak człowiek. Spojrzał swoimi pięknymi ślepiami po wnętrzu i wbił spojrzenie na swojego towarzysza na parę sekund. Następnie przesunął je na żołnierza, a potem na swoją dłoń. Poruszył nią w rękawicy, a następnie wsunął palce drugiej dłoni pod łokciem. Coś strzeliło, coś stuknęło i rękawica delikatnie się rozchyliła na całym przedramieniu. Powoli ją zsunął uwalniając dłoń i przedramię. Położył wszystko na kolanach i spojrzał na swoją bladą skórę, pokrytą łuskami. W tym momencie twarz Shiron przybrała bardziej zmęczony wyraz. Przymrużył oczy i pozwolił rozluźnić się mięśniom. Obrócił w dłoniach hełm i spojrzał prosto na czerwony kamień na czole. Odbijała się w nim jego własna twarz. Jego palce musnęły zdobienia na fragmentach, które znajdowały się na oczach. Badał ich strukturę na nowo, mimo że pewnie robił to po raz milionowy. Shiron spoglądał bardzo skupiony na swój hełm. Wwiercał swoje spojrzenie w ten niewiele kamień, który wyraźnie wyróżniał się na tle ciemnego metalu. W tym kamieniu widział swój dom. Niegdyś odbijały się w nim piękne widoki z wieży Lorda Lovisa. Nie raz pokryła go krew sługusów Damiana. Teraz była jedynie w nim twarz Shirona. Pełna zmęczenia, swego rodzaju smutku i nostalgii. Widać jednak było ten błysk w oczach. Błysk, którym obdarzony był każdy Smoczy Rycerz. Wola walki. Ostatni? Pytał wiele razy samego siebie. Pytanie pełne goryczy. Z jednej strony strachu, z drugiej bólu. Czy mógł przywrócić Smoczych Rycerzy do życia? Nie znał odpowiedzi na to pytanie, które wbijało się w niego jak małe ostrza. Każde kolejne przypomnienie po raz kolejny raniło jego duszę, przez co tworzyła się w niej czarna dziura. Dziura pełna bólu, goryczy i rozpaczy. Ból był tym większy, im częściej przypominał sobie, że nie jest w stanie odbić Rivellonu. Ostatni. To miano sprawiało, że spadała na niego też duża odpowiedzialność. Nie mógł ocalić swojej rasy. Mógł jednak sprawić, aby nie zapomniano o jej istnieniu. Damian wymazałby ich imiona z kart historii. Może tu, na Ziemi uda mu się coś zachować? Przywiózł z sobą parę ksiąg, ale co to da? Nic. Te pare książek to nic w porównaniu z mnóstwem bibliotek pełnych po brzegi. Ocean wiedzy, który niektórzy znali na pamięć. Shiron miał parę książek. Miał namiastkę. Kroplę ogromnej wiedzy. Jeśli umrze i jego księgi trafią do ludzi, to jednak to może wystarczy? Aczkolwiek, jeśli głębiej by się zastanowić, to jego starania nie mają sensu. Powinien walczyć o Rivellon. Walczyć o swoją rasę. Tylko znów... Wracamy do tego samego stwierdzenia. Brak mu sił. Nie ma tylu, by sprostać Damianowi. Jeśli nie siłą, to sprytem? Wielu próbowało obmyślić dobry plan. Ba! Próbowali je wykonać. Bez skutku. Trucizny nic nie znaczą. Wymyślne czary również spełzły na niczym.
Shiron poruszył się delikatnie odrywając się od swoich myśli. Był tu i teraz. Miał szansę pełnić funkcje podobne do swoich wcześniejszych. Mógł stać się obrońcą ludzi. Tak przynajmniej rozumiał to, co przedstawił mu Ichiro. Albo przynajmniej taki obraz tego wykreował w swoim umyśle. Może podczas tej pracy nauczy się czegoś nowego? Nowe umiejętności, ludzie. Może. Byłoby to czymś dobrym i pożytecznym, a lepiej żeby nie popadał w nicość. Trzeba żyć. Zostawić przeszłość. Mimo, że Damian wygrał. Czy wygrał? Shiron wciąż żył. Damian nie zniszczył całej rasy. Nigdy nie uda mu się zatopić miecza w sercu ostatniego Smoczego Rycerza. Nie znajdzie Shirona. Nie będzie w stanie go dorwać. Nie tutaj. Damian bezmyślnie niszczył wszystko co smocze. Nie zauważy nawet pergaminów z zaklęciami, zaklętych broni. Zniszczy wszystko, bo nie zależy mu na tym. Głupota. Pomyśleć, że wszystko przez jedną kobietę. Komedia. Nie miało już znaczenia, czy zginęła słusznie. Nie miało znaczenia, czy Boski powinien był zabić Damiana, gdy mógł. Dla Shirona wciąż to jednak była rana otwarta. Rana, którą krył w tym czerwonym klejnocie, w który wbijał swój wzrok. Odłożył powoli hełm i znów rozejrzał się po statku wciąż siedząc na miejscu. Ciekaw był, co będzie na miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Lotnisko   Sro Mar 18, 2015 3:19 pm

Ichiro pogrążył się na chwilę w myślach. Przypomniał sobie o tym, co usłyszał od kapłana Kagutsuchiego w Japonii. Powiedział, że Ichiro może być synem boga, może nawet Izanagiego. Na początku wydawało mu się to głupie, w końcu tylu jest różnych superbohaterów, mutantów i innych istot, że ciężko było wierzyć w te wszystkie mity. A może bogowie to tak naprawdę istoty jak Thor? Obcy, którzy w przeszłości nawiedzili ziemię i zrobili z siebie bóstwa? Cholera wie. Zresztą, nawet jeśli Izanagi jest jego ojcem, to czemu nigdy się nie kontaktował? Czemu nie zszedł na Ziemię i z nim nie rozmawiał? Ichiro nie wiedział, co o tym myśleć. Jeśli mnich rzeczywiście mówił prawdę, to czułby złość, jeśli jednak nie miał racji, to swego rodzaju ulgę. Nie czułby rozczarowania brakiem troski wielkiego tatusia. W głębi serca tliła się niestety, iskra rozczarowania, rozgoryczenia i wściekłość. Yuki najchętniej strzeliłby ojca w ryj, po czym sprał jeszcze na kwaśne jabłko, ale po wszystkim po prostu przytulił. Bądź co bądź, nigdy nie miał ojca, wychowywali go dziadkowie a później matka. Poznał matczyną miłość, ale brakowało mu ojcowskiej. Dziadek nie był w stanie tego zastąpić mu taty, a zajęcia nie nauczyły go do końca tego, co znaczy być prawdziwym mężczyzną, tego dopiero dowiedział się później, na własną ręką. Pytanie tylko, czy mógł siebie nazywać prawdziwym mężczyzną? Umiał co prawda walczyć, nie znał strachu, ale nie zrobił tych trzech przysłowiowych rzeczy, które powinien zrobić facet: nie założył rodziny, nie postawił domu ani nie zasadził drzewa.
Po chwili z zamętu wyrwał go komunikat od pilotów, którzy powiedzieli, że Shiron i Ichiro mogą odpiąć pasy. Daleko droga przed nimi, a skoro mają być towarzyszami, to może lepiej poznać się trochę? Ichir wyszedł z tego założenia, po czym podszedł do barku, wyjmując z niego piwko, wino, rum i whisky. Buteleczką każdego, a także dwie szklanki w kieszeń. Siadł wtedy naprzeciw Shirona, postawił butelki i szklanki, po czym odezwał się do niego:
- Czego się napijesz? Rum, whisky, wino a może piwo? Mamy wszystko.
Powrót do góry Go down
Shiron

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Pią Mar 20, 2015 6:26 pm

Shiron wykonywał polecenia, jeśli takie zaistniały. Wiedział, że wszystko miało jakiś swój cel. Mężczyzna spoglądał na czerwony kamień doszukując się w nim dawnych lat. Nie było jednak mu dane rozgrzebywać przeszłości. Ichiro powoli ruszył się z miejsca, czym zwrócił na siebie uwagę rycerza. Jego spojrenie przesuwało się za nieznajomym, aż powoli zatrzymało się na jego twarzy, gdy ten usiadł naprzeciw niego. Na jego słowa delikatnie się uśmiechnął.
- Dziękuję, ale wolę nie pić alkoholu o tej porze. Podejrzewam, że przyda mi się jeszcze dziś pełna koncentracja. - mężczyzna nawet nie spojrzał na butelki. Lubił korzystać z tego, że tu mógł napić się czystej wody bez oczyszczania go magią, jak to robili w Rivellonie. Tutaj mieli taką technologię, że smok dość często nie mógł wyjść z podziwu. Co się jednak dziwić? Ludzie z jego krainy żyli w nieustającej wojnie. Jakikolwiek wynalazek pewnie zaraz był niszczony przez atak wroga. Dlatego smok znacznie mniej pił alkoholu. Jedynie wieczorami, kiedy już mógł sobie na to pozwolić. Musiał jednak przyznać, że smak i zapach wina przypominał mu o domu. Może to była druga przyczyna?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Lotnisko   Nie Mar 22, 2015 5:09 pm

Ichiro lekko się zdziwił, kiedy rycerz odmówił choćby winka. Powiedział, że jeszcze zbyt wczesna pora, ale w końcu było już grubo po 13, więc spokojnie można było sobie gulnąć. Przynajmniej w mnieaniu Azjaty. No, ale cóż, widać nie każdy był taki jak on. W każdy razi pół bóg postanowił walnąć sobie piweczko. Odkręcił kapsel jakby nigdy nic i jednym haustem wydoił buteleczkę. Potem zabrł się za winacza, zagryzając kurek i szybki ruchem głowy wyciągając. Tutaj także nie bawił się w szklanki, tylko przechylił butlę i wydoił połowę na raz. Wtedy dopiero odstawił ją na chwilę, a właściwie tylko oparł od stół. Poczuł, że musi mu się odbić, więc zasłonił ręką twarz i beknął sobie porządnie z zamkniętymi ustami. Chwilę potem przepraszając:
- Sorki. Nie czekając na nic, znów przechylił butlę do dzioba wypijając drugą połowę wina. Dwa piwka, buteleczka wina, a samolot dopiero startował. Ichiro nie oszczędzał się ani chwili. Kiedy chciał wstać do kibelka, żołnierz z boku chwycił go za rami i powiedział, by siedział jeszcze chwilę, bo właśnie ruszają. Azjata poczekał w takim razie, zapiął pas i zastanawiał się, za którą butelkę wziąć się w następnej kolejności. Na razie skłaniał się ku rumowi, bo był lżejszym i słabszym alkoholem, a wiadomo, że jak już człowiek ma mieszać, to od najmniejszych procentów do największych. Kiedy samolot ustabilizował lot, wtedy chłopak ruszył w stronę kibelka, aby odpryskać kartofelki. Wchodząc do kabiny ujrzał luksusowo wyposażoną łazieneczkę, a właściwie większą kabinę z elegancki, czystym kiblem. Aż szkoda mu było sikać na stojąco, bo nie chciał nachlapać. Zdjął więc gacie i po babsku siadł na muszlę. Kiedy w końcu puściły "zawory", poczuł niebywałą ulgę. Pomyślał nawet, że tylko seks jest przyjemniejszą czynnością. Skończywszy swoją "przygodę" wyszedł powoli z klopeczka i z powrotem siadł na swoje miejsce. Złapał wtedy za butelkę rumu i nalazł mniej więcej ze 200 ml. Teraz, kiedy był o połowę lżejszy mógł się spokojnie napić. Na początek wziął małego łyczka, po czym spojrzał się na okno, jednocześnie zwracając się do smoka:
- Skąd jesteś, towarzyszu?
Powrót do góry Go down
Shiron

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Nie Mar 22, 2015 7:52 pm

Shiron miał okazję obserwować przepiękną scenę, kiedy to Ichiro stwierdził, że samolot ma za duży balast i trzeba zrobić coś z znajdującymi się na nim przedmiotami. Nasz smok mógł poobserwować jak napój powoli znika w czeluściach paszczy nieznajomego. Oczywiście, Shiron nie miał nic przeciwko piciu alkoholu, więc nie zwrócił większej uwagi na piwo. Kiedy jednak cała butelka zniknęła w głębinach gardła Ichiro, to Shiron uniósł delikatnie brew. Smoczy Rycerze raczej nie zachowywali się w ten sposób. Prawdą jest, że na dużych przyjęciach potrafili wypić i dwa razy, czy trzy tyle, ale trwało to oczywiście, proporcjonalnie więcej czasu. Shiron nie zamierzał jednak tego komentować, toteż skupił się głównie na swoich rozmyśleniach. Miał jednak Ichiro na oku i obserwował jak ten "rozkoszuje" się smakiem alkoholu. Gdy ten ruszył do łazienki na przygodę, to Shiron przesunął spojrzeniem po żołnierzach. Nie było czasu ani na alkohol, ani na gżenie się z kimkolwiek i gdziekolwiek. O dziwo, są rzeczy ważniejsze niż, te dwie czynności.
Kiedy nasz dzielny heros wrócił zwycięski z swojej cudownej bitwy z grawitacją i kibelkiem, to Shiron przesunął spojrzenie na niego, a potem utkwił je w oknie. Przez pierwszą chwilę nie zareagował na pytanie najwyraźniej zastanawiając się nad odpowiedzią.
- Rivellon, to mój dom. Stara kraina. Zupełnie inny świat, niż to co macie tutaj. - jego stwierdzenie nie było najlepszym opisem, ale ciężko było to streścić. Smok przesunął spojrzenie na Ichiro szukając u niego chociaż minimum zainteresowania. Jeśli takie znajdzie, to może coś więcej pogada?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Lotnisko   Pon Mar 23, 2015 8:13 pm

Ichiro z uwagą słuchał kolegi, wyglądało na to, że i on choć po części, nie jest z tego świata. Mówiąc po części miał na myśli to, że w końcu mieszkał tu już trochę. Azjata był za to na wpół człowiekiem a pół bogiem. Nie wiedział jednak, jak wygląda świat, z którego pochodzi ojciec. Można powiedzieć, że obaj byli w równie gównianej sytuacji, jeden na nieswojej planecie, a Ichiro nie zna nawet swego obcego ojca. Do dupy jednym słowem. Pół bóg po chwili wziął porządnego łyczka ze szklaneczki, po czym odłożył szklankę i odpowiedział mu:
- Cóż, widzę, że obaj mamy przekichane. Nikomu jeszcze o tym nie mówiłem, ale skoro Ty się czymś ze mną podzieliłeś, to i ja mogę. Moim ojcem jest prawdopodobnie japoński król bogów - Izanagi. Nie mów tego na razie nikomu, nie chce, by wszyscy wiedzieli. Wtedy też Ichir wziął kolejnego łyka, patrząc jednocześnie dalej w okno. Sam nie wiedział, co ma myśleć o tym wszystkim. O tym, że japoński demirug miałby być jego ojcem, czy o wstąpieniu do Thunderbolts...


Ostatnio zmieniony przez Ichiro dnia Pon Mar 23, 2015 9:52 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Shiron

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Pon Mar 23, 2015 8:57 pm

Coś ich jednak łączyło. Było to małe zaskoczenie dla naszego rycerza, który delikatnie się uśmiechnął. Był to jednak gorzki uśmiech. Mężczyzna, bowiem zaraz nabrał chęci na pogadanie sobie o swoim świecie. Gdy dowiedział się, że jego rozmówca jest synem boga, to zdziwił się nieco. Wyjaśniało to jednak jego refleks i siłę.
- Jeśli takie jest Twoje życzenie. - skomentował jego prośbę i westchnął ciężko. - Mój ojciec... biologiczny, jak wy to mówicie... był zwykłym Czempionem, czyli takim waszym żołnierzem, który szczególnie się zasłużył. Teraz prawdopodobnie, albo jest niewolnikiem Damiana, albo jest martwy, a moje rodzime miasto zamieniło się w czarne zgliszcza.
Shiron zaśmiał się cicho i spojrzał na Ichiro. Nie bardzo rozumiał dlaczego, tamten uważał, że nie jest korzystne bycie synem japońskiego króla bogów. Prawdopodobnie stało za tym coś więcej, ale nie chciał o to pytać, bo bał się, że może go zranić
- Przeszłości nie zmienimy. Możemy tylko pracować na naszą przyszłość. - dodał niby to jako wniosek, do swojego gadania na temat Rivellonu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Lotnisko   Sro Mar 25, 2015 8:43 pm

Ichiro słuchał nowego kolegi z uwagą, chociaż nie ukazywał tego za bardzo, dalej spoglądając w okno samolotu. Dowiedział się, że jego ojciec był rycerzem, żołnierzem swojego świata. Azjata nie wiedział tak wiele o swoim ojcu. Tylko tyle co z mitologii, a czy wszystkie to opowieści były prawdziwe, to cholera wie. W każdym razie nie było ciekawie, nie miał nawet możliwości skontaktowania się z prawdopodobnym ojcem. Mógł spróbować wymusić jakieś połączenie telepatyczne, czy modły do niego, ale jeszcze nie teraz. Nie jest jeszcze gotów na spotkanie, musi przemyśleć parę spraw, poukładać życie zawodowe i osobiste, bo trochę w jego życiu się popieprzyło. Ale zostawmy na razie to i wracajmy do rozmowy. Ichiro w końcu zwrócił swój wzrok ku towarzyszowi, biorąc przy tym ostatni łyk, jaki był w szklance, lekko wzdychając i odpowiadając:
- Masz rację, mamy wpływ tylko na naszą przyszłość. Pytanie jednak: czy poznanie przeszłości nie miałoby bezpośredniego i dużego wpływu na przyszłość?
Powrót do góry Go down
Shiron

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Czw Mar 26, 2015 6:56 pm

Shiron spoglądał w niebyt z przekrzywioną delikatnie głową na bok. Zastanawiał się nad paroma sprawami dotyczącymi tego, o czym rozmawiali.
- Sama wiedza na nic nie wpływa. Jedynie to, jak na nią zareagujesz może wpłynąć na przyszłość.
Mężczyzna obserwował niebyt zastanawiając się nad tym wszystkim. Westchnął ciężko i spojrzał na Ichiro.
- Rodzina, to dar. Cenny dar. Fakt, iż będzie ona żyła, prawdopodobnie, wiecznie, uważałbym za plus. Mówię, to z swojej perspektywy, gdzie moi rodzice umarliby na długo przed moją śmiercią. Dlatego życzę Ci, że kiedyś dostrzeżesz parę zalet Twojego położenia.
Shiron uśmiechnął się słabo. Miał nadzieję, że nie był zbyt ostry w słowach. Smok obserwował nieznajomego, ale zerkał też na żołnierzy. Zlustrował najbliższego czujnym spojrzeniem i powoli zaczął zakładać rękawicę na bladą dłoń, wkładając w to dużo uwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Lotnisko   Czw Mar 26, 2015 7:16 pm

Ichiro słuchał z uwagą słuchał nowego towarzysza, nie dając sobie tego po sobie poznać. Nie lubił okazywać nadmiernie zainteresowania czymś. Sam na początku nie wiedział, jak odpowiedzieć na to, co powiedział mu Shiron. O jakich zaletach mówił? Prawdziwa rodzina Azjaty została zwyczajnie i bestialsko zamordowana, w dodatku to on znalazł zwłoki. To właśnie przez to stał się maszyną do zabijania, świetnie wyszkolonym zabójcą, a jak się jeszcze okazało, jest pół bogiem, a przynajmniej jest to bardzo prawdopodobna opcja. Teraz jedyną jego rodziną, był wiecznie nieobecny gospodarz, król bogów japońskich, który w ogóle się nie interesował synem. Na co komu taki ojciec? Po tej chwili zamyślenia, Ichiro odpowiedział koledze, chociaż w jego głosie dało się wyczuć nutę rozgoryczenia i smutku:
- Nie mam rodziny, została zwyczajnie i brutalnie wymordowana. Matka, babcia, dziadek - to ja znalazłem ich w kałużach krwi. p***ę ojca, w dodatku potężnego boga, który nie umie powstrzymać zwykłych złodziei przed zabiciem rodziny! W tym momencie pół bóg po raz pierwszy od bardzo dawna podniósł głos, a szklanka pod naciskiem jego dłoni pękła. Ciężko było mu to pojąć, ale sam nie wiedział, kiedy stracił na chwile panowanie nad sobą. W dodatku zdarzyło się to nie podczas walki.
Powrót do góry Go down
Shiron

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Czw Mar 26, 2015 7:49 pm

Shiron, trzeba przyznać, że trafił kulą w płot. Spoglądał, więc z kamienną twarzą na mężczyznę obserwując jak ten miażdży szklankę. Nie zrobiło to na smoku większego wrażenia, ale było mu przykro. Z jednej strony, smok uzyskał informację, jak zdenerwować Ichiro i to jednym zdaniem. Z drugiej strony, jeśli mieli współpracować, to lepiej nie było zachodzić mu za skórę. Będzie musiał nad tym uważać w przyszłości. Shiron pozwolił mu się uspokoić przez paręnaście sekund, po zniszczeniu szkła poprzez swoje milczenie.
- Nie chciałem Cię doprowadzić do tego stanu. Wybacz, za moje nieuważne słowa. Postaram się nie popełnić więcej tego błędu. - Shiron zapiął fragment zbroi i złożył dłonie na kolanach. Smok obserwował go nie wiedząc za bardzo co z sobą zrobić. W tej chwili lepiej, chyba było być cicho. Obecnie miał nadzieję, że Ichiro uspokoi się i nie odbije się to na ich współpracy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Lotnisko   Sob Mar 28, 2015 6:06 pm

Ichiro uspokoił się po chwili, kiedy skapnął się całkowicie, że na chwilę stracił nad sobą kontrolę. Nie spodobało mu się to, bo nie było to w jego stylu. Zawsze zachowywał spokój, zimną głowę, a teraz tak łatwo się zdenerwował. W dodatku sam to spowodował wspominając, że widział śmierć rodziny i mówiąc o prawdziwym ojcu. Lepiej jednak było to trzymać dla siebie, a nie mówić komukolwiek. A może nie lepiej? W końcu człowiek musi czasem z kimś pogadać o tym, co było w jego życiu zarówno, dobre, jak i złe. Może nawet lepiej, jeśli nie jest to jakaś bardzo bliska sercu osoba? Kto wie. Na tę chwilę odpowiedziałem tylko krótko smokowi:
- To ja przeprasza, trochę mnie poniosło i nabrudziłem. Mówiąc to Ichiro nie parzył jednak na chłopaka, zaczął miotać wzrokiem i rękoma po podłodze, zbierając kawałki szkła do chusteczki. Chyba trochę odechciało mu się rozmawiać, a już na pewno nie chciał znów wchodzić na tematy rodzinne. Drażniły go niezwykle, le zapewne nie tylko jego. Shiron też niechętnie o nich wspominał...
Powrót do góry Go down
Shiron

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Sob Mar 28, 2015 7:02 pm

Shiron spoglądał z spokojem na Ichiro. Uzyskał parę przydatnych informacji. Wiedział, że nie będzie mógł pytać więcej o rodzinę, bo był to temat drażliwy. Z resztą nie powinno go to dziwić. Gdy ten zacząl zbierać szkło, smok wstał, odkładając hełm na bok, wziął chusteczki i zaczął mu pogadać, gdy kucnął przy stoliku.
- Nie masz za co przepraszać. Była to moja wina. Zaraz tego nie będzie. Uspokój się, napij się, posprzątam. - mężczyzna dokładnie zbierał każdy okruch szkła. Nie było tego wiele, więc parę sekund później Shiron wyrzucał do kosza chusteczki pełne okruchów.
- Te mniejsze pewnie zostaną posprzątane, gdy wylądujemy. - smok ponownie usiadł naprzeciw towarzysza. Przyjrzał mu się i uśmiechnął delikatnie.
- Od dawna należysz do tej organizacji? - zapytał chcąc zmienić temat na inny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Lotnisko   Nie Mar 29, 2015 11:41 pm

Kiedy Ichiro usłyszał pytanie o to, jak długo już jest w organizacji, lekko się zaśmiał. To było chyba w całej tej sytuacji z organizacją najśmieszniejsze. Postanowił więc opowiedzieć o tym nowo poznanemu koledze:
- To zabawne, ale dopiero od dziś rano. Siedziałem sobie w barze jedząc śniadanie i popijając piwko, po nocnej imprezie, kiedy usłyszałem jakieś krzyki za drzwiami. Cóż, jak to bywa na kacu, nie były one dla moich uszu zbyt miłe, więc wyszedłem na dwór i zobaczyłem, jak jakiś gościu wyciska ciężarówkę leżąc i potem rzuca nią o budynek, niszcząc miejsce pracy lodziarza. Powiedziałem mu wtedy, co o nim myślę, po czym się na mnie rzucił. Wywiązała się z tego krótka i nic nie znacząca potyczka, przerwana przez policję i generała, naszego dowódcę. Na początku chciał mnie szantażem zmusić do przystąpienia do grupy, ale szybko zmiękła mu rurka i poszliśmy na układ. Oto cała historia mojego przystąpienia do Thunderbolts. Kiedy skończył, pół bóg powoli podniósł swój tyłek z fotela i ukłonił się jeszcze Shironowi mówiąc:
- Przepraszam, ale jestem nieco zmęczony i zdrzemnę się aż do końca podróży, więc jeśli czegoś będziesz potrzebował, to proś żołnierzy. A jeśli będą chcieli coś ode mnie, to niech mnie budzą. Wtedy też udał się na większe siedzenie, z miejscem na nogi i dużą poduchą, spadając na nie jak członek na Mariolę i ładnie wtulając. Miał ochotę się przespać, utrata humoru spowodowała, że nie miał na nic ochoty ani sił...
---------------------------------------
Ross mnie popędzał z kończeniem tego, bo chce się z tobą spotkać jak najszybciej, więc w poście możesz ująć, że powoli dolatujemy, czy nawet już schodzimy do lądowania.
Powrót do góry Go down
Shiron

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Pon Mar 30, 2015 6:37 pm

Shiron uniósł delikatnie brew do góry słysząc jak Ichiro dołączył do TB. Mężczyzna był...zaskoczony taką polityką, ale wzbudziło to tym większe jego zainteresowanie. Shiron delikatnie skinął głową, gdy tamten oznajmił, że chce się położyć. Smok spoglądał przez okno zastanawiając się nad tym, co go czeka. Cisza wypełniająca pokład sprawiła jednak, że jego oczy zaraz zaczęły się kleić. Rozluźnił się i było mu wygodnie. Może jednak sen to nie był zły pomysł? Shiron poprawił się na fotelu, skrzyżował ręce i przymknął oczy. Nie zasnął jednak zbyt szybko, a jak już nie był to sen głęboki. Mężczyzna kontaktował co się działo i gdy ktoś zbyt głośno się poruszył, to smok zaraz otwierał oczy. Nie było zbyt dużo takich sytuacji, więc spokojnie wypoczywał na fotelu, który był dla niego bardzo wygodny. Po jakimś czasie obudziły go kroki jednego z żołnierzy. Smok wbił w niego swoje niebieskie ślepia z zaciekawieniem. Tamten mruknął coś o lądowaniu i dał spokój rycerzowi. Shiron poprawił się na fotelu i zerknął w stronę Ichiro, którego obecnie wybudzał drugi żołnierz. Najwyraźniej zaraz skończy się ich podróż.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Lotnisko   Wto Mar 31, 2015 8:39 pm

Podróż przebiegała powoli i bez problemów, tym bardziej drzemka, którą odbył Ichiro. Nie był on co prawda zmęczony fizycznie, ale psychicznie zmęczyły go rozmowy o rodzinie. Musiał zdrzemnąć się, odpocząć po tym dniu. Teraz jednak podróż się zakończyła i jeden z żołnierzy budził powoli do życia Azjatę. Ten otworzył spokojnie i powolutku ślepia, by zobaczyć, że już przestali lecieć. Co prawda czuł to, ale teraz miał pewność, że są już na miejscu. Wtedy dopiero wstał z fotela i jeszcze na chwilę udał się do łazienki, aby obmyć twarz. Dopiero po tym wyszedł z małego, samolotowego klopika, idąc zaś pokazał głową Shironowi, by szedł za nim. Żołnierze także podnieśli już tyłki z foteli, jeden z nich szedł przez pół bogiem, drugi zaś na Ichirem i rycerzem. Drzwi powoli się otworzyły i mogli wyjść. Oczom Japończyka ukazało się bazowe lotnisko. Było dość duże i zdecydowanie wyglądało na wojskowe. Ichiro zrobił parę kroków dalej, a zaraz później pojawił się przed nim kolejny wojskowy, które przekazał, że mamy iść za nim. Doprowadzi nas wprost do generała...
----------------------------------------
z/t do Hangaru w bazie Thunderbolts(oboje)
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Lotnisko   

Powrót do góry Go down
 
Lotnisko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Zbombardowane lotnisko
» Lotnisko Gumrak
» Lotnisko w Kabulu
» Lotnisko

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Los Angeles-
Skocz do: