Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dachy w centrum

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Dachy w centrum   Sro Kwi 22, 2015 7:30 pm

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Sro Kwi 22, 2015 7:51 pm

Świszczący wiatr odbierał jej dech w piersiach, jednak pędziła dziko przed siebie, modląc się, by nie zaryć twarzą o ulicę. Skręciła w boczną uliczkę, słysząc, jak wrzaski niebezpiecznie się zbliżają.
- EJ! Wracaj tu! Złodziejka! Wracaj, gówniaro!
Z dzikim śmiechem wskoczyła na śmietnik, odbiła się od ogrodzenia i stanęła na parapecie, wciskając się we wnękę na okno. Pościg przebiegł pod nią, wiedziała jednak, że zorientują się, że ją zgubili i wrócą, by ją znaleźć. Chwilę później wspinała się już po rynnie, wdrapując się na dach.
Już dawno nauczyła się łazić i skakać po dachach, ogrodzeniach czy śmietnikach. Zwiewając przed stróżami prawa, psami wkurzonych właścicieli ogródków czy właśnie okradzionymi właścicielami sklepów szybko nabyła tę umiejętność, doskonaląc ją przez lata. Teraz, stojąc na dachu, włożyła plecak, poprawiając go i zapięła paseczek na wysokości klatki piersiowej. Nie minęło piętnaście minut, a przecięła powietrze nad kolejnym przesmykiem, skacząc na niższy dach, akurat jednak, kiedy spadała, zza gzymsu wyłoniła się sylwetka w czerwonym stroju. Pisnęła i zachwiała się na krawędzi niższego dachu, po czym runęła w dół, wlepiając wzrok w oddalającą się krawędź budynku. Trwalo to jednak zaledwie ułamki sekund- teleportowała się ponownie na dach, otrzepując się z ulgą. Moce jednak się przydają.
Powrót do góry Go down
Spider-Man



Liczba postów : 235
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Czw Kwi 23, 2015 1:46 pm

Jak to Parker miał już w zwyczaju, wybrał się na niedługi spacer, bo przecież ile można siedzieć na kanapie i zbierać bąki? Lepiej już można było wyjść się przewietrzyć i dać odetchnąć biednym Parker'owskim pośladkom. W końcu musiał on jakoś wyglądać w tym całym spandex'ie. Nie chciał też  odstraszać swoich zapalonych fanek swoimi nieatrakcyjnymi półdupkami. Nawet jeśli miał już drugą połówkę i nie musiał się martwić tym, że jest singlem.
Ogólnie Peter nie wybierał się co chwilę w te same miejsca, wolał różnorodność. Między innymi dlatego, że w każdym miejscu działo się coś nowego i ciekawego. Również poznawał nowych ludzi. Czy to dziwnych, czy to normalnych, czy też nawet nadzwyczajnych. W sumie to nieważne jakich. Najważniejsze by było ciekawie.
Spidey przechadzał się raz to po dachach, a raz to po zaułkach zgrabnym krokiem wypatrując bandziorów lub czekając na jakiś odzew ze strony pajęczego zmysłu. Co jak co, ale długo czekać nie musiał. Zaczął się rozglądać wokoło jak szalony. Spostrzegł nad sobą spadającą w dół jakąś dziewuchę. Gdy już miał się szykować do swojego skoku życia by pochwycić lecącą dziewczyną, ta nagle mu tak z dupy znikła.
- What the.. - Parker przyczepił się do pobliskiej ściany niczym rzep do tyłka i podrapał się po głowie. Nie dało się ukryć, że mężczyzna był nieco zdezorientowany i nie wiedział co począć. Powątpiewał w to, że zmysł go trolluje, tak samo w to, że ma omamy. Coś tu nie grało, a Pająk miał zamiar dowiedzieć się co. Tak więc nie zwlekając dłużej wspiął się na dach budynku. Ku jego zdziwieniu czy też nie, spostrzegł wcześniej spadającą gówniarę. Tylko jakim cudem tutaj stała? Było to trochę niedorzeczne, ale też niemożliwe, w końcu Spidey widział już nie takie rzeczy w swoim życiu.
- Ej Ty! - Rzucił bez namysłu. Może i było to dosyć nierozsądne, bo równie dobrze znowu mogła mu nagle zniknąć z zasięgu wzroku, no ale raz się żyje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Pią Kwi 24, 2015 6:30 pm

Elka widziała już chyba całe miasto. Pomieszkiwała na wysypisku, w szopie urządzonej i skleconej ze starych plandek. Ellie lubiła robić takie rzeczy i miała do tego smykałkę, a po kilku nocach spędzonych w deszczu stwierdziła, że nie będzie już spała na klatce. Oczywiście, mogła się zgłosić do ośrodka, była jednak niepełnoletnia i wyglądała na łobuziarę. Nawet jeżeli by jej pomogli to Ellie bała się tam iść- unikała takich miejsc, żeby nie zostać przyłapaną na ucieczce. Nie chciała wracać do ojczyma. Za żadne skarby.
Lądując na dachu miała odejść, jednak jej wzrok przykuł Peter, wspinający się po ścianie jak pająk. Trochę przerażająco to wyglądało. Ellie uniosła spojrzenie na jego twarz, kiedy ją zawołał.
- Co ja?
Uniosła lekko brew. W razie ucieczki teleportuje się od razu na wysypisko - było oddalone o zaledwie pięć kilometrów, spokojnie mieściło się w jej zakresie mocy. SKrzyżowała ręce na piersi i cofnęła się o krok. Rozwalone włosy, lekkie wypieki, nieco nieogarnięty oddech - wyglądała, jakby dopiero biegła i tak przecież było. Patrząc jednak niżej aż się chciało płakać - wypłowiała, czerwona koszula w kratkę z przydługawymi rękawami, czarna, bawełniana koszulka i spodnie, poprzecierane na kolanach, z wystrzępionymi nogawkami. Plus jeszcze buty, które wydawały się być najbardziej ogarnięte. Czarne adidasy z białymi paskami - no, teraz, zabłocone i zakurzone były raczej szare. Lustrowała Parkera uważnym spojrzeniem, gotowa w każdej chwili się ulotnić.
Powrót do góry Go down
Spider-Man



Liczba postów : 235
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Sob Kwi 25, 2015 5:07 pm

Rzeczywiście, takie włażenie po ścianie niczym jakaś tarantula mogło być dosyć zaskakującym widokiem. Szczególnie dla kogoś nowego w tych okolicach. Niektórzy już przywykli do człowieka-pająka i jego nadzwyczajnych zdolności, a reszta nie. Jedni uważali go za kompletne dziwadło, drudzy za chuligana, który tylko niepotrzebnie przeszkadza policji w wykonywaniu zadania, a trzeci za bohatera. Oczywiście, każdy miał prawo do własnego zdania.. Parker też nie miał zamiaru przekonywać wszystkich do siebie na siłę, bo w końcu nie o to chodzi w tym całym byciu superbohaterem.
Kiedy Peter znalazł się na dachu, ten zlustrował dziewuchę od stóp do głów zanim ta zdążyła cokolwiek wydukać. Na pierwszy rzut oka wyglądała na zwykłą chuliganiarę, jednak mężczyzna wyczuwał, że tak na prawdę można było ją określić czymś więcej niż "zwykła".
- Nie. Wujek Ben. - Zrobił skwaszoną minę. Dziewczyna mogła się jedynie domyślać jakie to on stroi miny pod maską. - A widzisz tu kogokolwiek innego prócz naszej dwójki? - Rzucił beznamiętnie jakby nigdy nic.
Szczerze to Pajęczak miał mieszane uczucia co do całej ten sytuacji. Nie miał pojęcia czemu, bo w końcu to była tylko małolata ledwo sięgająca mu do pięt. Jednakże dalej nie wiedział co tak na prawdę ona potrafi i preferował podejść do tego ostrożnie.
- Co to właśnie było, co? - Skrzyżował ręce na klatce piersiowej próbując poczuć się ważnym. - Czy mi się wydaje czy ty.. przed chwilą nie spadałaś z tego budynku? - Podniósł lekko prawą brew. Nie było to jakoś bardzo widoczne, ale jakby się mocniej przypatrzeć można było dostrzec to po ułożeniu tkaniny na jego twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Sob Kwi 25, 2015 5:40 pm

Przewróciła oczyma, widząc, jak Pajonk lustruje jąod stóp do głów. Widziała go kilka razy jak latał nad miastem, z resztą, słyszała też o człowieku-pająku. Ciężko nie słyszeć. Sama zdanie miała raczej dobre - przecież łapał przestępców, wsadzał za kratki ludzi, z którymi policja nie radziła sobie w żadnym stopniu. Ellie wzruszyła lekko ramionami i spojrzała na swoje dłonie.
- Spadałam. Ale teraz jestem tu. Nie patrz na mnie jak na dziwadło, strzelasz siecią i łazisz po ścianach. Kto tu jest dziwny.
Zlustrowała go uważnym spojrzeniem, wciąż będąc gotową do ucieczki. Nie była pewna, czy nie zechce dostarczyć błąkającej się małolaty policji, więc wolała nie ryzykować. Poprawiła szarozielony plecak, którego zawartość była chyba nieskończona - dziewczyna nosiła w nim dosłownie wszystko,czego potrzebowała. Wytrychy, klucze różnych wielkości, sznur, taśmę klejącą, kanapki, telefon, dosłownie wszystko. Co ciekawe, użytek robiła ze wszystkiego. Również skrzyżowała ręce na piersi, jakby rzucając mu wyzwanie pod tytułem "co mi zrobisz jak mnie złapiesz?". W ciemnych oczach lśniły ogniki łobuzerstwa i radości, jak zawsze z resztą. Oczy miała idealnie identyczne jak tata - sama widziała to na zdjęciu, które spoczywało w wewnętrznej kieszeni jej kurtki. Same rysy twarzy czy usposobienie ukazywało wiele zachowań Wilsona. Ellie zaszurała lekko stopą o beton, jakby wyczekując jakiejś reakcji.
Powrót do góry Go down
Spider-Man



Liczba postów : 235
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Pon Kwi 27, 2015 3:20 pm

W żadnym wypadku nie spoglądał na nią jak na dziwadło. Wręcz przeciwnie. Bardziej jak na normalną dziewuchę z nietypowymi umiejętnościami.. która też rzecz jasna powinna być aktualnie w szkole. Ogólnie nie miał zamiaru wpieprzać się w jej życie z brudnymi butami, tak jak robili to często inni. Tak więc tym bardziej nie chciał ingerować w to dlaczego jest tutaj, a nie na przykład w.. szkole podstawowej? Gimnazjum? Chyba prędzej gimnazjum, ale to przecież nie jest wcale takie ważne. W sumie to nawet nie wiedział co tak naprawdę od niej chce. Nie zrobiła nic złego, przynajmniej Parker nie zdawał sobie z tego sprawy, więc nie miał się czego uczepić. Mógł jedynie ją puścić wolno i na dodatek pomachać na pożegnanie.
- Po pierwsze. Nie patrzę jak na dziwadło, a po drugie.. skąd niby wiesz jak patrzę skoro mam maskę, co? - Zerknął na nią przez chwilę pytająco, po czym skierował wzrok na lecące nieopodal stadko ptaków, a dokładnie gołębi, które to często musiały obsrać mu parapet.
- Tak w ogóle to jestem Man, Spider-Man. - Rzucił w jej stronę po chwili ciszy. Co jak co, ale wypadało się przedstawić. Niby podejrzewał, że dziewucha go zna i w ogóle, ale to był prosty i podstępny sposób na to by wydobyć od niej informacje. Starał się też by nie wyglądało to za bardzo pedofilsko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Pon Kwi 27, 2015 4:31 pm

Elena była bardzo prostolinijną osobą. Albo się ją lubiło, albo ganiało z miotłą. Tak, z wrzaskiem, że jak się jej miotłę w dupę wsadzi to odleci jak czarownica. Nie mogła się powstrzymać od pyskowania. Westchnęła lekko i wykonała nadworny ukłon, z jak najbardziej poważną miną.
- No wiesz, zwróciłeś w moją stronę swoją zacną facjatę, więc domyślnie przyjęłam, że zaszczyciłeś mnie pajęczym spojrzeniem.
Uśmiechnęła się jednak lekko i zsunęła stopy z gzymsu, siadając na nim. Bieg ją nieco zmęczył, więc czas na odpoczynek. Ellie mało co chodziła do szkoły, jednak zdała podstawówkę, ledwie zaczęła trzecią gimnazjum, kiedy musiała zostawić już i tak mało uczęszczaną szkołę. Nadrabiała książkami, głównie z biblioteki czy znaleziskami w opuszczonych domach. Najbardziej lubiła przygodowe, ale dużo czytała o zwierzętach, geografii... nie była niedouczona, jednak wolała się nie przemądrzać - nie chciała wyjść na idiotkę, świadoma, że ma luki w edukacji. Kiwnęła mu głową.
- No tak, sama bym się nie domyśliła. Jestem ... Wilson. Elena Wilson.
Może to i głupie, że powiedziała mu jak się nazywa, jednak co on jej niby mógł zrobić, znając jej nazwisko? Poszczuć opieką społeczną? Zwiewała z każdego pierwszej nocy. Ciężko ją było zaszufladkować.
- A Ty tak jakichś kryminalistów czaisz, czy na spacer wyszedłeś? Nawet na przechadzkę wkładasz ten... trykot?
Przejechała spojrzeniem po obcisłym stroju Parkera. Oczywiście, nie chciała być wredna czy niemiła. Miała niewyparzony jęzor. Często nawet sobie nie zdawała sprawy, że mówi coś nieodpowiedniego. Ale starała się być miła! To się liczy!
Powrót do góry Go down
Spider-Man



Liczba postów : 235
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Pią Maj 01, 2015 8:35 pm

Co jak co, ale Parker miał już wiele czasu by przyzwyczaić się do tego typu odzywek i wbrew pozorom miał dosyć wielką cierpliwość. Szczególnie dla takich małolat z niewyparzonym językiem jak ta. Niby mógł jej w sumie strzelić prosto w jej usta białą, lepką substancją, ale przecież chciał sobie z nią jeszcze troszkę porozmawiać. Nawet jeśliby miał ją do tego zmusić siłą.. chociaż nie, jednak nie.
- A tam od razu pajęczym.. nie wyciągaj pochopnych wniosków. - Rzucił w jej stronę już z większym zrozumieniem w głosie. Nie był ani na nią zły, ani nic z tych rzeczy. W pewnym sensie ją rozumiał, bo w końcu sam kiedyś był w jej wieku. Pomijając fakt, że wtedy jeszcze po dachach nie skakał. Nawet mu to nie przychodziło do głowy by zacząć zachowywać się niczym jakiś assassin. Tym bardziej, że nie miał stroju, czy ukrytego ostrza.
- Miło mi Cię poznać. - Nie wyciągał nawet ręki w jej stronę, bo przeczuwał, że i tak nie będzie chętna na podejście do jego osoby.
- Wilson, powiadasz.. - Osobiście coś mu te nazwisko mówiło, ale zawsze mógł gdzieś takie nazwisko przypadkiem wyczytać, usłyszeć, więc po prostu to olał i kontynuował tą jakże fascynującą rozmowę.
- Jakby to ująć.. po prostu czekam na jakieś rozwinięcie wydarzeń. - Uśmiechnął się do niej szeroko. Było to dość zauważalne, bo tkanina na jego twarzy uniosła się nieco na kościach policzkowych.
- A ty? Gdzie zmierzasz? - Zrobił parę mniejszych kroków w jej stronę. Nie chciał jej wystraszyć, bo zawsze mogło się skończyć na tym, że ponownie zniknie mu z pola widzenia. Może i nie zrobiłoby mu to żadnej krzywdy.. ale byłoby mu chyba przykro. Chyba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Wto Maj 05, 2015 4:28 pm

Za lepką, białą substancję na ustach podziękuję, wolę z tym poczekać, jeśli o Ellie chodzi. Ona jest taka młoda, niewinna, co z tego, że jest małą recydywistką, złodziejką i łobuziarą. Popatrz na ten pyszczek. Czyż to nie jest najsłodsze stworzenie, jakie chodziło kiedykolwiek po ziemi? Albo dachu, whatever.
- Mi też. Chyba. O ile mnie nie okokonujesz i nie zawiesisz na lampie.
Uśmiechnęła się lekko i zeszła z podwyższenia, na które wcześniej się teleportowała, stając bliżej Parkera. Chociaż wydawała się być bardziej na luzie, wciąż była gotowa do ewentualnej ucieczki- chociaż w jej przypadku wystarczyło zaledwie się teleportować, by znaleźć się dwadzieścia kilometrów od Parkera. Na wzmiankę o rozwoju wydarzeń, również się uśmiechnęła.
- Cóż... - akurat, kiedy miała kontynuować, centralnie pod blokiem, na którym stali, przejechały trzy radiowozy na sygnale. Elena skrzywiła się lekko na hałas i spojrzała za samochodami. - Masz swój rozwój wydarzeń. Może ktoś napadł na bank, albo podłożyli bombę. Czy coś.
Jej słowa potwierdziła eksplozja, z osiemset metrów dalej. Nie była duża, jednak budynek stanął w płomieniach, a na dach wydostało się trzech mężczyzn. Ona sama nie widziała tego wyraźnie - było daleko.
- Odpowiadając na pytanie, nigdzie. Włóczę się, ale chyba pójdę tam.
Wskazała ruchem głowy na pożar, wzruszając ramionami.
Powrót do góry Go down
Spider-Man



Liczba postów : 235
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Nie Maj 10, 2015 9:03 am

Nie rozpędzajmy się aż za bardzo. Łapanie ludzi w kokon.. tudzież po prostu w sieć, było jedynie stosowane dla wybrańców. Na przykład na jakiegoś zbira, który właśnie okradł bank. Temu to by się szczególnie należało. Nie dość, że napad z bronią w ręku to jeszcze niszczenie cudzego mienia.. no i oczywiście kradzież ogromnej sumy pieniędzy.
Ellie póki co nie wywinęła przy nim niczego co miałoby sprawić, że zaraz zostanie uwięziona przez Peter'a, więc dziewczyna nie musiała się o to zamartwiać.
- Na razie.. niekoniecznie. - Uśmiechnął się do niej pięknie jakby nigdy nic. Nie dało się ukryć, że Pajęczak lubił się szczerzyć na lewo i prawo. Tak samo rzucać głupimi żartami, które często okazywały się jednym, wielkim niewypałem.

Kiedy Parker miał jeszcze coś powiedzieć by utrzymać rozmowę, jego ukochany, pajęczy zmysł zaczął mu świdrować w głowie. Nie trzeba było się wielce długo zastanawiać co się kroi, bo po chwili można było usłyszeć dosyć donośny wybuch nieopodal. Co było jego powodem? Nie było czasu na zastanawianie się, bo w końcu ludzie w opałach nie mieli dużo czasu na czekanie, aż genialny Parker dojdzie do tego co spowodowało to wielkie bum.
- Eee.. polecałbym Ci bardziej pozostanie w tym miejscu i trzymanie się z dala. - Może i dziewucha miała fajną umiejętność, ale wciąż była tylko niepełnoletnią dziewczynką, więc Peter stwierdził, że Wilson'onka prędzej będzie ciężarem, niż jakimś tam sidekick'iem.
Parker nie czekając długo na sprzeciwy ze strony Ellie, strzelił siecią w pobliski budynek i skoczył z krawędzi budynku. Jako, że płonący blok nie był daleko, Pająk dosłownie po chwili znalazł się w miejscu wydarzeń.. a dokładnie na dachu. Znowu.
- A państwo gdzie się wybierają? - Rzucił w stronę trzech muszkieterów, którzy wyglądali mu na potencjalnych winowajców tego całego zamieszania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Sob Sie 01, 2015 11:34 am

Zwalniam wszystkich z tematu.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Ortchocea



Liczba postów : 62
Data dołączenia : 09/01/2016

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Sro Lut 17, 2016 11:10 am

Musiał uciec z tego parku a jedyne miejsce jakie przyszło mu do głowy, to dachy budynków gdzie będzie miał święty spokój. "Leciał" wysoko w chmurach, był świt może koło 5-6 rano a on jeszcze nie spał. W sumie nie chciało mu się spać, tę czynność wykonywał zazwyczaj co 48 godzin a samo spanie trwało 4 godziny więc... Ujrzał jakieś meliny dachów i postanowił tam wylądować, była to chyba jakaś kamienica czy coś. Niemniej widać było że budynek jest wiekowy a na szczęście Ortchocei nie było tutaj nikogo a on mógł na razie przestać być niewidzialny. Był przestraszony, to całe zamieszanie w parku było całkiem nowym doznaniem. Nie miał pojęcia dlaczego ktoś do niego strzelał, potem ktoś strzelał do tego... ah za dużo tego było! Usiadł sobie za kominem a ogon dał na komin i westchnął sobie. Ludzie są naprawdę zadziwiający, mają takie rozmaite rozmaitości... Niby tutaj jest rok a oni ciągle go zaskakują!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sunny



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 01/08/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Sro Lut 17, 2016 1:45 pm

Głośny huk i rozbłysk światła wypluły z siebie uzbrojoną w Colta agentkę SHIELD. Isabela Sunlight przetoczyła się przez ramię, rozglądając się na boki zdezorientowana. Zaciskała palce na broni, a całe jej ciało drżało. Była w szoku. Nie wiedziała jak się tu znalazła. DLACZEGO się tu znalazła. Jej ciałem wstrząsnęły konwulsje, aż zwymiotowała za ogrodzenie opuszczonego budynku. Nogi załamały się pod nią i tylko uchwyt ręki o płot utrzymał ją w pozycji stojącej. Z nosa pociekła jej krew. Nie wiedziała co się stało. Jeszcze przed chwilą walczyła z istotą przypominającą mitycznego Krakena... A teraz była tutaj. Nie potrafiła sobie przypomnieć jak się tutaj znalazła. Ostatnim co pamiętała było mknące w jej stronę zaklęcie Doktora Strange a potem... Potem była pustka. I teraz znalazła się tutaj. Uderzyła dłonią w płot, po czym spojrzała na drzwi opuszczonego budynku.
- Schronienie. - Wymamrotała, z trudem rozróżniając wypowiadane sylaby. Zaczęła zataczając się kierować do wejścia do budowli. Musiała odpocząć, a do tego potrzebowała schronienia. Tak jej sugerował instynkt przetrwania.
Nie zauważyła istoty siedzącej na dachu małego domu. Była zbyt spanikowana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ortchocea



Liczba postów : 62
Data dołączenia : 09/01/2016

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Czw Lut 18, 2016 9:12 am

Wydawało się że to dobre miejsce na drzemkę aby uspokoić swoje zmysły, dać odpocząć napiętym nerwom ale nie. Ktoś musiał mu przeszkodzić, normalnie na swojej planecie ten ktoś miałby już przechlapane ale na szczęście dla Karablasta, zdołał się oduczyć dawania nauczki za przerwanie mu spokoju. Kiedy coś po prostu jeb***o on od razu stał się niewidzialny, jedyny sposób obrony jaki nie niósł ze sobą destrukcji była właśnie ta umiejętność. Zaczął z ukrycia przyglądać się "samicy" czy kobiety jak to ludzie mówią. Co się stało? W jego głowie buzowało teraz mnóstwo myśli, pomysłów, odruchów i w ogóle... nie miał pojęcia jak zareagować. Zwiać czy nie? Coś niewątpliwie działo się z tą tutaj a jednocześnie... ona miała broń! Ortchocea poruszył się tak gwałtownie, że komin na którym był jego ogon został lekko poturbowany co skutkowało paroma odłamkami lecącymi w dół. W tym momencie stwór zamarł bo chyba nie pozostanie to niezauważone przez nieznajomego człowieka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sunny



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 01/08/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Nie Lut 21, 2016 1:24 pm

Huknęło. Sunny zatrzymała się w pół kroku, ze spojrzeniem utkwionym w odłamkach komina na ganku przed sobą. Wyuczonym ruchem podniosła do góry swojego Colta, celując w... pustą przestrzeń. Zamrugała oczami i kaszlnęła kilka razy, zakładając w broni blokadę, po czym chowając ją do kabury.
- Pewnie kot... - Mruknęła sama do siebie, udając, że w to wierzy. Nie spotkała jednak jeszcze kota, który potrafiłby rozbić komin. Nie myślała zupełnie trzeźwo.
- Proszę, bądź kotem, a nie krakenem. - Sapnęła pod nosem, przechodząc kilka kroków naprzód, tylko po to by wywrócić się przed siebie i zwinąć na chłodnym bruku. Był zimny w przyjemny sposób.
Nie wiedziała jak długo tak leżała. Jej ciało się oziębiało, ale w pewnym sensie było to przyjemne. Może to była minuta, może pięć, może dziesięć a może godzina. W końcu jednak udało jej się wykrzesać z siebie wystarczająco dużo siły, żeby podczołgać się do ściany budynku i oprzeć o nią plecami. Drżącymi rękami wyjęła paczkę papierosów. Spróbowała wyjąć jednego z nich... Skończyło się to tak, że cała zawartość opakowania wysypała się obok niej.
Zapłakała. Nie wiedziała czemu, ale wiedziała, że musi zapłakać. Miała taką potrzebę, żeby uronić kilka łez i dać upust swojej bezsilności. Nie wiedziała kogo winić za to co się stało. Nieznajomego przybysza, przez którego kraken wyleczył się z zadanych mu ran? Doktora Strange, którego zaklęcie... Nie wiedziała w zasadzie co jej zrobiło. Może samego krakena? Do diabła. Ta bestia musiała nadal tam być! Wygrzebała telefon komórkowy, tylko po to, żeby jęknąć rozpaczliwie. Komórka była nadtopiona i dymiło się z niej. Widać efekt uboczny zaklęcia Strange'a. Sunny była niewrażliwa na ogień, więc nawet tego nie poczuła na skórze. To był cud, że jej kieszeń przetrwała. Odrzuciła telefon w bok, rozbijając go o ogrodzenie opuszczonego domu. Wiedziała, że nic już z niego nie odzyska. Chciała poinformować dowództwo, sprawdzić swoją pozycję... Ale bez telefonu musiała odzyskać nieco sił. Przez chwilę odpocząć.
Podniosła z ziemi papierosa i podmuchała na niego przed wsunięciem filtru pomiędzy wargi. Wyjęła też zapalniczkę. Popatrzyła po niej oceniając, czy jeszcze się do czegoś nada. Niestety, brakowało w niej gazu. Musiał w jakiś sposób odparować w momencie gdy została... No właśnie. Co się stało? Teleportowano ją? Nie wiedziała.
Ciągle jednak było tam metalowe krzesiwo. Poruszyła nim kilka razy i odetchnęła z ulgą widząc, że nadal sypało iskry. Puściła kilka, by chwycić je resztkami swojej mocy i rozniecić płomień, którym mogłaby podpalić papierosa. Gdy ten się zatlił, Sunny upuściła zapalniczkę i zaczęła powoli zaciągać się dymem, zamykając oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ortchocea



Liczba postów : 62
Data dołączenia : 09/01/2016

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Nie Lut 21, 2016 2:38 pm

A jednak człowiek coś podejrzwa! Oczywiście kiedy wycelowała w niego broń po prostu zamarł ze strachu. Tyle. Koniec. Strach i panika była taka wielka, że Ortcho po prostu nie kontrolował swojego ciała. Na szczęście odetchnął głośno kiedy nieznajoma zajęła się sobą a on chciał już sobie iść właśnie kiedy uzbrojona zaczęła palić papierosa. Tak znał to szajstwo ale był wrażliwy na takie i inne substancje trujące a jemu tylko smog nie przeszkadzał. Chciał już iść kiedy to jedna z kończyn nie trafiła w dach i osunęła się z krawędzi. Skutek był oczywisty- stworek zleciła z dachu i nawet nie miał okazji aby wybić się w górę. Spadł a po okolicy rozległ się jego wysoki i wibrujący wrzask. Teraz kobieta mogła już zauważyć jak coś spada 6 metrów od niej a potem już Ortchocea nie był już niewidzialny. Wstał szbko się miotając i spojrzał prosto w oczy nieznajomej i zamarł z wystraszoną miną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sunny



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 01/08/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Nie Lut 21, 2016 4:48 pm

Sunny siedziała oparta o ścianę, gdy kosmita wyrąbał w bruk kilka metrów od niej. Co prawda interpretacja mimiki "twarzy" tej istoty nie wchodziła w jej przypadku w grę... Ale nie sięgnęła po broń. I tak otrzeźwiała już na tyle, by być zdolną do prostej matematyki. Zużyła całą amunicję na moście, walcząc z Krakenem.
W zasadzie, nie poruszyła się. Patrzyła tylko na stworka, który wydawał się z jakiegoś powodu równie przestraszony co ona. Nie wiedziała, czy to po prostu jej przywidzenie, czy też prawdziwe zwierzę... Ani czy mówiło po angielsku i czy w ogóle mówiło, ale uniosła słabo rękę.
- Yo.
Opuściła rękę z powrotem. Nawet gdyby chciała walczyć z tym... czymś, to nie miała do tego sił. Popatrzyła na niebo, następnie ponownie na Ortcho.
- Ty też się zgubiłeś? - Zapytała, starając się zachować spokój. W zasadzie, nie było to trudne. Było w jej głosie swoiste zrezygnowanie. Cokolwiek to było, prawdopodobnie mogłoby ją teraz zabić i nie byłaby w stanie się obronić. - Nic ci nie zrobię. - Obiecała... Choć nie bardzo było co obiecywać. Nie była w stanie by cokolwiek zrobić temu... czemuś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ortchocea



Liczba postów : 62
Data dołączenia : 09/01/2016

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Wto Lut 23, 2016 2:32 pm

No tak, człowiekowi trudno było określić po jego pysku czy jest wystraszony czy coś. Ale zdecydowanie było widać po jego zachowaniu, że po prostu boi się jakby właśnie stał pod ścianą śmierci i miano go rozstrzelać. Dzięki bogu istnieje coś takiego jak wzrok, dzięki czemu stworek szybko zdążył zauważyć i pojąć że ta tutaj nie ma zamiaru go krzywdzić. Jednak znał ludzi, są podstępni a jednak... zignorował to. Kiedy podniosła rękę i się do niego odezwała, cofnął się gwałtownie (odskoczył) w tył i wpadł (a dokładnie jego ogon) na ścianę. Nie miał wyboru, musiał wzbić się w powietrze póki mógł. Jednak nie zrobił tego, inaczej, postanowił powoli zbliżyć się do niej wyciągając do przodu jak idzie swoje najdłuższe "czułki" na paszczy. Dotknął lekko dłoni kobiety i przechylił łeb w bok jakby się nad czymś zastanawiając. O dziwo jego ogon wygiął się w górę w jakiś łuk, Ortcho robił tak jak nie był pewien co myśleć o całej tej sytuacji. Coś tam stęknął do niej po swojemu i czekał co ona na to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sunny



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 01/08/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Czw Lut 25, 2016 8:43 am

Sunny zaśmiała się słabo, widząc defensywną postawę stworzonka.
- Boisz się nie mniej niż ja, co?
Popatrzyła na czułkach dotykających jej dłoni, jednak nie wykonała żadnego gwałtownego ruchu. Zerknęła na torbę, którą miała przewieszoną jeszcze zanim oberwała zaklęciem od Doktora Strange.
- Głodny? - Zapytała ostrożnie, powoli podnosząc torbę. Otwarła ją tak, żeby Ortcho widział wnętrze. Miał to być gest pokazujący, że nie wyjmuje nic groźnego. Powoli wyjęła z torby plastikowe pudełeczko śniadaniowe. W środku nadal były kanapki. Nie wyparowały. Odetchnęła głucho, po czym powoli je otwarła i powąchała je. Nie wyglądało na to, żeby się zepsuły. Kanapki były z serem topionym, szynką i ogórkiem. Podniosła jedną kanapkę i ugryzła, zaczęła żuć, po czym połknęła na znak, że wszystko z nimi w porządku i są do jedzenia. Następnie podsunęła pudełko z dwiema pozostałymi kanapkami w stronę Ortcho zachęcająco.
- Masz, poczęstuj się. O ile możesz jadać coś takiego. - Wygasiła papierosa na bruku i popatrzyła po kosmicie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ortchocea



Liczba postów : 62
Data dołączenia : 09/01/2016

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Pią Lut 26, 2016 11:59 pm

To chyba pierwszy człowiek który tak spokojnie zareagował na jego widok, więc można powiedzieć że nieco zgłupiał. Tak, nawet bardzo. Zazwyczaj to on się śmiał jak ludzie przed nim uciekali czy coś a tutaj role prawie się odwróciły. Co można było powiedzieć, propozycja zjedzenia czegoś brzmiała kusząco. Jeszcze bardziej przechylił głowę w bok i powoli zbliżył się do kobiety. Wsadził łeb do pudełka, spojrzał niepewnie na nieznajomą, potem znowu i znowu aż w końcu spałaszował za jednym chapnięciem dwie kanapki. Oblizał się czarnym jęzorem i zastanowił się co teraz. Może tak do niej podejść bliżej? Ostrożnie się zbliżył, najpierw dotknął długimi czułkami nóg kobiety a następnie oparł się pierwszą parą kończyn o jej nogi. Otworzył swoją paszczę i widocznie dla oka uśmiechnął się, nawet z jego gardła wydostał się jakiś rechot czy coś takiego co przypominało zduszony śmiech. Trochę zaciekawił się tą tutaj, szkoda że nie zna jej imienia ale i tak zapamięta ją do końca życia. Pamięta wszystkie twarze osób jakie spotkał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sunny



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 01/08/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Wto Mar 01, 2016 10:55 pm

- Mam nadzieję, że to wystarczy, żebyś porzucił ideę zrobienia sobie posiłku ze mnie. O ile taką miałeś. - Mruknęła z uśmiechem Isabela, zamykając oczy. Następnie otwarła je lekko i obrzuciła samą siebie spojrzeniem.
- Dobrze. Nie jestem ranna. - Mówiła raczej sama do siebie. Popatrzyła po kosmicie, który wydał z siebie coś... chyba na wzór śmiechu. Parsknęła cicho i uniosła powoli dłoń, żeby poprawić okulary na swoim nosie.
- Wnioskuję, że nie mówisz po angielsku. Jestem Isabela Sunlight, ale wszyscy mówią mi Sunny. Chyba mnie rozumiesz, przynajmniej częściowo. Masz jakieś imię? - W razie, gdyby nadchodząca odpowiedź okazała się niezrozumiała, to Sunny postukała się w dolną wargę. - Będę ci mówić Rocky. Może być? Skoro nie chcesz mnie zjeść, to może mógłbyś mi pomóc?
Spojrzała w kierunku drzwi od budynku.
- Nie ustoję na nogach. Nie jestem ranna, ale boli mnie każda komórka ciała i kręci mi się w głowie. Muszę się gdzieś schować. Gdzieś, gdzie będzie cieplej. I muszę się przespać. Jak tu zasnę przy tej temperaturze to złapie mnie hipotermia. To jak, Rocky? Pomożesz mi dostać się do środka? - Skinęła w stronę drzwi i popatrzyła bezsilnie na kosmitę, modląc się o to, żeby rozumiał co mówi. Albo przynajmniej odczytywał intencje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ortchocea



Liczba postów : 62
Data dołączenia : 09/01/2016

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Czw Mar 03, 2016 9:50 pm

Karrablast cały czas się do niej szczerzył i oblizywał czarnym jęzorem nie tylko pysk ale i też swoje paczały. No ale mniejsza, zapamiętał jej imię a sam pokazał jedną ze swoich kończyn na którym było napisane jego imię jakby srebrnym tuszem "Ortchocea" Oczywiście że rozumiał każde słowo jakie mówiła, znał angielski jak własną kieszeń i porozumiewał się tym językiem. I polubił Sunny i to bardzo, zamachał ogonem jak pies który teraz luźno falował sobie uniesiony nad ziemią. Kiedy poprosiła go o pomoc w głowie dziewczyny odezwał się głos. Ni to żeński ni to męski ani nijaki, coś gdzieś pośrodku tych trzech rodzajów a jednak głos aksamitny i przyjazny Okej jekO egomop- Ortchocea uniósł się w powietrze jakby sam podmuch wiatru wypchnął go w górę. Zatoczył dwa okręgi nad nią i zaczął ciągnąć ją za rękaw aby pomóc jej wstać. Potem chciał wlecieć jej pod rękę i zawlec do tamtych drzwi. Musiała je sama otworzyć bo z jego odnóżami raczej jest to trudne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sunny



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 01/08/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Sro Mar 09, 2016 2:07 pm

Sunny uniosła się z pomocą Ortcho i zaśmiała się cicho.
- Widzę, że rozumiesz mnie dużo lepiej niż zakładałam.
Jęknęła boleśnie, gdy zmusiła swoje mięśnie do dodatkowego wysiłku. Wypalony papieros doładował ją odrobinkę. Uniosła dłoń do klamki, chcąc otworzyć przed sobą drzwi... Ale te nie zareagowały. Zamek był zamknięty. Zaklęła pod nosem.
- To zaboli. Będę musiała przetopić zamek.
Podniosła zapetowanego papierosa i przyjrzała mu się uważnie. Nie było w nim już żaru. Rozejrzała się ostrożnie, szukając wzrokiem zapalniczki.
- Ortcho... Mogę ci tak mówić? Tak jest łatwiej wymówić. Tam leży zapalniczka. - Wskazała przedmiot palcem. - Możesz mi ją podać?
Jeżeli kosmita jej pomógł, to uniosła zapalniczkę do zamka w drzwiach. Wzięła kilka głębokich oddechów, po czym pociągnęła palcem po krzemieniu, wywołując kilka iskier... i po chwili niewielki fragment drzwi zajął się iście infernalnym ogniem, przetapiającym się z łatwością przez metal zamka i klamki. Sunny poczerwieniała na twarzy z wysiłku i strzepnęła z dłoni stopiony, wrzący metal, który jednak z jakiegoś powodu nie uczynił jej najmniejszej krzywdy. Następnie otwarła drzwi i przewaliła się do środka na twarz.
- Auć. - Burknęła z twarzą na posadzce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ortchocea



Liczba postów : 62
Data dołączenia : 09/01/2016

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Czw Mar 10, 2016 6:46 am

Stworek do siłaczy nie należał ale starał się jako tako unieść ciężar opartej na nim Sunny, sam trochę stękał ale dobrze że kobieta nie rozwaliła się na nim całkowicie bo by go przygniotla. Przez mikrosekundę przeszła mu przez myśl propozycja aby wydarzyć drzwi za pomocą trybu walki. Jednak ten głupi pomysł znikł tak szybko nim Ortchocea zdążył wziąć oddech. Była to myśl niemądra i ryzykowna bo jakby zmienił swój wygląd i umiejętności to mógłby się nie opanować i w najmniej gorszym przypadku urwać jej rękę albo nogę. Wracając, oczywiście przyniósł jej zapalniczkę a sam wstrzymał oddech bo myślał, że ona znowu chce zapalić.
Ale nie . Tym co zrobiła zaskoczyła tak mocno Ortcho, że o mało co nie uciekł spod jej ramienia. Na szczęście opamiętał się i już po chwili zaczął wpatrywać się w ogień i topnący metal jak zaczarowany. Skojarzyło mu się to trochę z rodzinną planetą  kiedy to ofiary ze zwierząt były palone dla niego i innych Karrablastów. A potem wyżerka.
O Sunny się przewróciła co trochę rozbawiło stworka jednak zaraz potem postarał się pomóc jej wstać i zaczołgać ją na górę. Nie miał pojęcia czy chce u kogoś zanocować (jakby nie patrzeć ktoś tutaj mieszka) czy może pójdzie z nim na dach gdzie jest ciepły komin albo wlamie się do pustego mieszkania.... on miał jej pomoc wejść a co dalen to już się nie domyslal
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Today at 5:00 am

Powrót do góry Go down
 
Dachy w centrum
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Centrum papirusu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Pomieszczenie Główne
» Centrum dowodzenia kryptonim "Polana"
» Centrum monitoringu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: