Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dachy w centrum

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Dachy w centrum   Sro Kwi 22, 2015 7:30 pm

First topic message reminder :

Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Black Cat
PR Manager
avatar

Liczba postów : 300
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Sro Lut 21, 2018 4:09 pm

Zaśmiała się na stwierdzenie o 8 rękach. Przysłuchiwała się na spokojnie dopóki nie padło stwierdzenie że spidey powiedział płomyczkowi że go kocha. Spięła się, patrzyła wściekła na blondyna. Zasłoniła oczy, oślepiło ją światło płomienia, który otoczył ciało chłopaka. Prychnęła zła, znowu rzuciła kamieniem.
-A co ci o mnie spidey opowiadał? Może jak za mną szaleje? Pfff tobie miałby wyznać miłość?! Dobry żart- wstała, otrzepała strój z ziemi i kamyczków. Spojrzała płomyczkowi w oczy.
-Musisz się bardziej wysilić aby mnie nabrać płomyczku.

Sent from Topic'it App
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Human Torch

avatar

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 06/07/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Pią Lut 23, 2018 1:54 pm

Chłopak uśmiechał się zadziornie, obserwując reakcję kobiety. Zauważył przecież, że się denerwowała. Nawet jej spojrzenie mówiło, że jego słowa jej się nie spodobały. Chyba zauważył błysk zazdrości.
- Czyżby? Wyglądasz na zdenerwowaną, więc myślę, że cię nabrałem. - odparł, zaraz śmiejąc się krótko. Wesoło. Nie złośliwie. W końcu nie o to chodziło, by być złośliwym dla Kotki. Chciał się tylko trochę podroczyć. Tak nieszkodliwie. Nic więcej. Nawet nie miał zamiaru próbować ją łapać. Zresztą. Przecież i tak by nie uderzył kobiety. Szczególnie takiej ładnej.
- Jeśli mi nie wierzysz to sama go spytaj. - wzruszył lekko ramionami. - A co do jego opowiadań to nie do końca tak. Fakt, wyraźnie mu się podobasz, ale komu nie? Trochę mówił o tym, jak próbujesz go złapać w swoje łapki. To ciekawe. Złodziejka chce złapać bohatera. - przechylił lekko głowę na bok, wpatrując się w kobietę. Na pewno Black Cat swoje udane rabunki w dużej części zawdzięczała urokowi osobistemu. Faceci łatwo ulegali pięknym kobietom. Johnny wiedział to sam po sobie. Łatwiej coś zrobić dla płci przeciwnej niż dla swojej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat
PR Manager
avatar

Liczba postów : 300
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Sob Mar 03, 2018 9:02 pm

-Wyglądać mogę na radosną, a ty i tak nie będziesz wiedział co się czai w mojej głowie. Tak więc cóż, je jestem zdenerwowana, zdecydowanie bardziej zaintrygowana co spidey ci o mnie opowiadał- siadała przeciągając się leniwie. Spojrzała na blondyna, ziewnęła zasłaniając usta i podeszła do niego, wychodząc tym samym ze swojego kącika.
-Zgaś to światło płomyczku, bo jeszcze ktoś się zainteresuje...- wyjrzała na ulicę wypinając się w stronę chłopaka- Uwierz mi nie chcesz jutro nagłówków że członek „Fantastycznej 4” urządza potajemne schadzki z super złodziejką- spojrzała rozmówcy w oczy. Jej postawa sprawiała wrażenie znudzonej, nawet bardzo.
-Opowiadaj co pajączek ci o mnie mówił.

Sent from Topic'it App
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Human Torch

avatar

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 06/07/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Nie Mar 04, 2018 4:26 pm

Taaak. Oczywiście, że jej nie uwierzył. Przecież widział to lekkie zdenerwowanie w jej mimice. I nawet ton głosu nieco ją zdradził. Johnny wiedział swoje i tego miał zamiar się trzymać. Postanowił jednak być łaskawy i już nie drażnić jej w związku z tym tematem. Kto by pomyślał, że Spider-Man jest aż tak czułym punktem u niej. Wystarczyło mu jego własne zadowolenie z faktu, że kotka na chwilę straciła spokój.
- A może chcę? - zapytał, poruszając lekko brwiami i uśmiechając się przy tym łobuzersko. - Akurat w moim przypadku to nie byłoby aż tak dziwne. Często można mnie spotkać w towarzystwie pięknych dziewczyn. - odparł pewnym siebie tonem. W końcu Johnny prowadził dosyć... Rozrywkowy tryb życia. Jego zakochiwanie się bardzo rzadko było poważne. Zazwyczaj był to krótkie miłostki. Choć już nauczył się zapamiętywać imiona dziewczyn, z którymi się umawia na randki. Dostał nauczkę po tym, jak Ben źle mu podpowiedział imię. Nigdy więcej. Wbrew pozorom blondyn uczył się na swoich błędach.
- Tak jak powiedziałem. Głównie to, jak bardzo na niego lecisz i go podrywasz. Wiesz, takie tam męskie chwalenie się. - machnął ręką, sam zaraz zerkając w dół i po chwili zgasił swój płomień. Nie było potrzeby, by dłużej świecił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat
PR Manager
avatar

Liczba postów : 300
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Nie Mar 04, 2018 5:37 pm

Felicia usiadła wygodnie na gzymsie i szybko przejechała wzrokiem po sylwetce Johna. Zagryzła wargę, może i to nie był pajączek jednak oko cieszy.
-Męskie przechwałki? Oczywiście- zaśmiała się- Nie mniej jednak dobrze wiedzieć że nie jest obojętny na moje starania- chytry uśmiech wykwitł na jej ustach.
-Płomyczku tak mnie zastanawia co tu robisz... Nie masz jakiegoś zebrania czy coś?- nie spuszczała wzroku z chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Human Torch

avatar

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 06/07/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Czw Mar 08, 2018 10:24 am

Johnny znał to oceniające spojrzenie. Nie żeby jakoś dumnie wypiął pierś kiedy dziewczyna na niego patrzyła. Znał swoją wartość, wiedział, że jest przystojny. A bycie superbohaterem i żywą pochodnią były tylko jego dodatkowymi atutami. Miał wzięcie już przed powstaniem Fantastycznej Czwórki. Kicia mogła patrzeć na niego do woli, nie obrazi się na nią o to.
- Ciężko być obojętnym na starania pięknej kobiety. Nie sądzisz? - odpowiedział jej pytaniem na pytanie. W dodatku takim tonem jakby nie bycie obojętnym na to nie było niczym nadzwyczajnym. Facet to facet, w dużej części myślą o tym samym. Szkoda by było ignorować piękność, która się o ciebie stara.
- Zebrania czy coś? - zaśmiał się lekko. - Zebraniami zajmuje się moja siostrzyczka. Zebrania, spotkania oficjalne, omawianie planów. Straszne nudy. Inni się tym zajmują, a później mnie wtajemniczają w najważniejsze dla mnie szczegóły. - wyjaśnił, wzruszając lekko ramionami. Johnny łatwo się nudził. Szczególnie właśnie na takich oficjalnych spotkaniach. Był pewien, że zasnąłby po pierwszych pięciu minutach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat
PR Manager
avatar

Liczba postów : 300
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Czw Mar 08, 2018 3:36 pm

-Nie odpowiada się pytaniem na pytanie jedną miło usłyszeć iż jest się piękną- przebiegły uśmiech zabłysnął na jej ustach. Wstała i obeszła Johnego dokoła tylko po to by stanąć za nim . Po tym jak ułożyła swoje dłonie na torsie chłopaka, szeptał mu do ucha.
-Tobie też trzeba przyznać że jesteś przystojny, tylko możesz sparzyć- zachichotała zalotnie. Docisnęła mocniej swoje ciało do jego pleców, zerknąwszy na budynek na przeciwko widziała schowanego w cieniu dzieciaka, który robił im zdjęcia.
~Skoro nie przeszkadzało mu że mogą go ze mną złapać to jestem ciekawa co powie na jutrzejsze nagłówki... Chociaż nie on, jego to nie obejdzie, jego siostra i reszta drużyny~ ta myśl była w jej głowie najsilniejsza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Human Torch

avatar

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 06/07/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Czw Mar 08, 2018 9:01 pm

R 18

Młodzieniec obserwował Kotkę, która nareszcie postanowiła się ruszyć z miejsca i podejść bliżej niego.
- Musiałbym być ślepy żeby stwierdzić inaczej. A nigdy nie jestem ślepy na urok kobiet, ich piękno trzeba doceniać. - odparł, wodząc za dziewczyną wzrokiem. I wcale nie kryjąc się z tym, że przygląda się jej uważnie. Jej ruchom i jej kształtom. I tak było już dosyć ciemno, więc nie wyglądało to na coś nachalnego.
Zupełnie odwrotnie było z piękną kryminalistką, która wręcz przykleiła się do jego pleców. Podniósł jedną dłoń do góry i położył na dłoniach Kotki. Jego ciało zawsze było bardzo ciepłe.
- Nigdy bym nie sparzył dziewczyny. Nie bez bardzo dobrego powodu. - zapewnił, również całkiem nieświadomie zniżając ton głosu. Musiał przyznać, że obecna sytuacja bardzo mu się podobała. Dziewczyna o przyjemnych kształtach kleiła się do niego, szepcząc mu do tego do ucha. Zdecydowanie działało to na niego. Nic dziwnego, że Pajączek tak się chwalił tym, kto go podrywa. Aż można by być zazdrosnym.
- Mam nadzieję, że Spidey nie ma super węchu i nie wyczuje ciebie na mnie. - stwierdził z lekkim śmiechem.


Ostatnio zmieniony przez Human Torch dnia Pon Mar 12, 2018 2:33 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat
PR Manager
avatar

Liczba postów : 300
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Czw Mar 08, 2018 10:16 pm

Podobało się Felicii jak chłopak wodził za nią wzrokiem. Potrafił sprawić by kobieta poczuła się doceniona i łatwiej mu uległa. Jeździła dłońmi po jego brzuchu, mruczała Johnemu zadowolona do ucha.
-Mmmm gorący... Koty zawsze lgną do takich, jedna dłoń zjechała niebezpiecznie nisko, zachaczyła kciukiem o krawędź spodni. Black cat całowała już mężczyznę po szyi, co rusz miał zrobione nowe malinki.
-Wiesz bez pajączka czuję się samotna i potrzebuję aby mnie ktoś dopieścił- przygryzła Johnemu płatek ucha i delikatnie go ssała- A ty jesteś taki gorący... Oj zdecydowanie szybko się nie odkleje, czujesz jak drżę, jak mi zimno?- docisnęła się jeszcze mocniej do ciała chłopaka. Piersi rozpłaszczone na jego plecach, wręcz się w nie wbijały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Human Torch

avatar

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 06/07/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Czw Mar 08, 2018 11:13 pm

Przesunął swoją dłoń tak, by tylko jedną z dłoni Kotki przytrzymywać. Wiedział, że jest ciepły. Bardzo ciepły. I przyjemnie grzał, jak przenośny kaloryfer. Dziewczyny nieraz mu o tym wspominały. Jak przyjemnie jest się przytulić do niego, bo jest taki cieplutki. A jego mięśnie były dodatkowym atutem. Krótko mówiąc, ciężko było mu się oprzeć.
No i trafił na swojego. A raczej swoją. Bo złodziejce też ciężko było się oprzeć. Pewnie już niejednego faceta uwiodła kiedy czuła się samotna. Czuł, jak wszystkie jej gesty działają na jego ciało. Jak robi mu się cieplej niż zazwyczaj. Była świetna we flirtowaniu.
- Chętnie ogrzeję tego kotka jeśli naprawdę tego chce. - odpowiedział z lekkim westchnięciem. Malinki na szyi? Nic nowego. Znikną za kilka dni, a miał je już nieraz. Kompletnie mu nie przeszkadzały. Wręcz przeciwnie. Przez te kilka dni będą mu przypominać o tej przyjemnej chwili. Dobrze pamiętać te najlepsze momenty swojego życia. A tego, co się działo w tej chwili, długo nie zapomni.
- Mam ci zastąpić Pajączka? On pewnie nie jest tak gorący jak ja. - sam lekko zadrżał kiedy dziewczyna przylgnęła do niego jeszcze mocniej. Mimo wszystko niczego jeszcze nie robił. Póki co. Bo równie dobrze Black Cat mogła sobie żartować z niego i za chwilę się odsunąć. Choć miał nadzieję, że to tylko jego czarnowidztwo i tak nie będzie. Wolałby mieć złodziejkę w swoich ramionach choć czucie jej na swoich plecach było również przyjemne.
- Nie powinnaś marznąć. Podzielę się moim ciepłem z tobą. - zaoferował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat
PR Manager
avatar

Liczba postów : 300
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Czw Mar 08, 2018 11:52 pm

Dziewczyna odkleiła się od pleców mężczyzny jednak nie na długo. Stanęła przed nim, a później objęła go za szyję, przyciągnęła go do pocałunku. Rozchylone wargi zachęcały do oddania pocałunku.

Przestała zwracać uwagę na ich cichego paparazzi, całą jej uwagę skupił Johny. Zawarczała cicho niezadowolona warstwą ubrań które nie pozwalały na bezpośrednie sycenie się ciepłem.

Zetknęła ma chłopaka spod na wpół przymkniętych powiek. Zdecydowanie wsunęła dłonie pod materiał na brzuchu, delikatnie przejechała paznokciami po skórze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Human Torch

avatar

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 06/07/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Pią Mar 09, 2018 10:01 am

Kiedy Black Cat odsunęła się od jego pleców, Johnny westchnął w myślach. No właśnie. Nakręciła go, a teraz się odsuwała. Podstępna kocica. Pewnie nieraz już używała takich sztuczek, z takim ciałem mogła zwieść wielu mężczyzn. W tym pewnie i Spider-Mana. Ciekawe czy bardzo się jej opierał. Będzie musiał z nim kiedyś o tym porozmawiać. Może przy okazji wspólnego lunchu.
Ledwie zdążył to pomyśleć, gdy Kotka pojawiła się przed nim, a w następnej chwili już go całowała. Okej, tego się nie spodziewał. Szybko jednak się ogarnął, odwzajemniając pocałunek i obejmując ją. Nie wahał się nawet przez chwilę. Jedną dłoń położył na jej długich, jasnych włosach, a druga wylądowała na samym dole jej pleców.
Gdzieś z tyłu jego głowy kołatała się myśl, że to było bardzo niewłaściwe. Że nie powinien być w takiej sytuacji ze sławną złodziejką. Tylko, że Torch nigdy nie odmawiał pięknym kobietom kawałka siebie. Tym razem więc nie mogło być inaczej. Nie mógł i nie chciał tego przerywać. Nie chciał jej się opierać. Dzień kiedy Johnny Storm odmówi pięknej kobiecie, będzie dniem kiedy krowy nauczą się latać.
Drgnął wyraźnie kiedy paznokcie złodziejki przejechały po jego skórze na brzuchu. Zamruczał jej w usta, pogłębiając pocałunek jeśli tylko dziewczyna na to mu pozwoli. Podobało mu się, gdzie to wszystko zmierzało. O ile gdzieś zmierzało. Byłby bardzo zawiedziony, gdyby się okazało, że piękna kryminalistka miała zamiar poprzestać na całowaniu. Zostawiłaby go rozpalonego i uciekła. Wolał nie brać takiej opcji pod uwagę.
- Czy my zmierzamy gdzieś? - zapytał cicho po rozdzieleniu ich ust, by zaczerpnąć głębszego oddechu. Będąc tak blisko, Kotka mogła wyczuć, że chłopak miał przyspieszony puls, a i oddychał nieco szybciej niż normalnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat
PR Manager
avatar

Liczba postów : 300
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Pią Mar 09, 2018 3:36 pm

Uśmiechnęła się i zamruczała z aprobatą, po tym jak Johny oddał pocałunek. Objęta przez niego czuła jakby ze wszystkich stron otaczały ją grzejniki.

Jechała dłońmi po brzuchu, a następnie torsie zadzierając jego bluzkę wyżej i wyżej. W końcu kiedy miała już dość zabawy ściągnęła ją z niego.
Odsunęła się na krok aby móc w pełni ocenić chłopaka. Co prawda bluzka ciasno przylegała do ciała, uwydatniała wszystkie mięśnie, ale tak czy tak najlepiej mężczyzna wygląda bez niej. Johny nie był wyjątkiem, Felicia oblizała wargi po czym przylgnęła do torsu chłopaka.

-Co płomyczku? Boisz się mnie złapać za tyłek?- uśmiechnęła się zadziornie, całowała go po ramionach, obojczyku, szyi. Z każdą chwilą przybywało coraz więcej malinek.

-Jak dla mnie to zmierza tylko w jednym kierunku- odwróciła się plecami do chłopaka. Złapała suwak kostiumu i jednym pociągnięciem go rozpięła, dekolt był jeszcze większy. Mocno naparła pośladkami na krocze chłopaka.

-To jak? Podejmiesz wyzwanie płomyczku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Human Torch

avatar

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 06/07/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Nie Mar 11, 2018 8:09 pm

Dał z siebie zdjąć bluzkę choć nie widziało mu się rozbierać na dachu. Nie żeby się wstydził, że ktoś go zobaczy. Miał przecież czym się pochwalić, nie przeszkadzało mu, jak ludzie na niego patrzyli. Po prostu dach był dosyć dziwnym miejscem na rozbieranie się o tej porze. Bo w dzień to jeszcze można było wytłumaczyć opalaniem się na dachu.
- Boję? Nie. Po prostu... Jestem ostrożniejszy po tym, jak kilka razy dostałem w twarz za coś takiego. - wytłumaczył z lekkim śmiechem, nie odrywając wzroku od dziewczyny. Sunął wzrokiem po jej ciele, obserwując jak rozpina suwak, by odsłonić więcej ciała.
- Nie jestem w stanie ci odmówić. - odezwał się cicho, obejmując Kotkę, gdy ta przylgnęła do niego tyłem. Przechylił lekko głowę tak, by oprzeć brodę na jej ramieniu. - Wolałbym widzieć cię wyraźniej, jest już dosyć ciemno. No i możesz jednak mimo wszystko trochę tu zmarznąć. - zwrócił się do niej, całując ją powoli po szyi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat
PR Manager
avatar

Liczba postów : 300
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Pon Mar 12, 2018 10:01 am

Odchyliła głowę do tyłu, z syciła się pieszczotą.

-Nie można mieć wszystkiego za pierwszym razem, kiedy dostajecie wszystko jak na tacy tracicie nami zainteresowanie- uśmiechnęła się pod nosem, położyła Johnemu dłoń na policzku.
-Dlatego teraz nie zobaczysz w pełni mego ciała, będziesz czuł niedosyt i sam mnie znajdziesz. Co do zimna- dłonią z policzka zjechała pod spodnie- Liczę na to iż mnie rozpalisz...

Pocałowała ponownie chłopaka, zaczęła się zniżać ciągnąć go za sobą aż w końcu on leżał na niej. Dla Felicii była to bardzo przyjemna noc, Johny potrafił nie tylko rozpalać samego siebie, ale i partnerkę. Przestała się nawet przejmować fotografem z dachu na przeciw. Pozwoliła swojemu ciału wziąć to czego potrzebowało.
Black na koniec leżała wtulona w chłopaka oddychając ciężko. Nie czuła zimna, adrenalina ciągle krążyła w jej żyłach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3840
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Pią Mar 16, 2018 5:11 pm

Przebywając na dachu Black Cat i Human Torch mieli doskonały widok na niebo - choć pewnie w tej chwili nie byli nim wyjątkowo zainteresowani, skoro skupiali się na sobie wzajemnie. To pewnie dlatego umknęło im pojawienie się ciemnych kropek w oddali, które stopniowo rosły i stawały się coraz wyraźniejsze, przybierając humanoidalne kształty... Lecz narastające odgłosy silników odrzutowych mogły już zwrócić uwagę parki.
Obiekty szybko się zbliżały i już po krótkiej chwili ponad Felicią i Johnny'm znalazły się szybujące dalej twory - rzeczywiście człekokształtne, lecz o metalowych, szaro-fioletowych ciałach. Na ich klatkach piersiowych widniały charakterystyczne okienka, które mogły kojarzyć się z projektami Tony'ego Starka. Oczy błyszczały im na niebiesko, zaś wnętrza dłoni na złoto - choć nie w całości.
Większość maszyn nie zmieniła trasy, lecz od grupy stopniowo odłączały się kolejne osobniki, które kierowały się w dół - ginąc gdzieś pomiędzy budynkami. Kilka z nich - w większości mierzących jakieś dwa i pół metra, choć kilka sięgało aż czterech - przeleciało po skosie tuż nad dachem, który zajmowali Black Cat i Human Torch, by zaraz potem wylądować na pobliskiej ulicy. Ich przybycie wywołało niemałe zamieszanie; choć przez pierwszych kilka sekund nie okazywały agresji, to tak czy siak doprowadziły do stłuczek, gdy kierowcy starali się wyminąć stojące im na drodze maszyny... Nie wspominając już nawet o uciekających w popłochu przechodniach.
To właśnie tymi ostatnimi zainteresowały się w końcu roboty. Auta czy budynki najwyraźniej im nie przeszkadzały, lecz nagle wszystkie jednocześnie wyciągnęły ramiona - na ogół pojedynczo - w stronę większych skupisk ludności. Wnętrza ich dłoni rozbłysły jeszcze jaśniej, jak gdyby coś się w nich zbierało... I wreszcie zaatakowały, posyłając ku przechodniom promienie energii - wystarczająco silnej, aby odepchnąć ich na kilka metrów. Trafieni już się nie podnosili, więc w najlepszym wypadku byli pozbawiani przytomności... Krzyki pełne zaskoczenia i strachu wypełniły okolicę.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Human Torch

avatar

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 06/07/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Sob Mar 17, 2018 10:22 am

Ostatnia noc była Johnny'ego niezwykle przyjemna. Była niespodzianką, miłą niespodzianką. I tak, wiedział, że to co zrobił było niewłaściwe, ale pewnie zacznie się tym przejmować dopiero jak dostanie ochrzan od swojej kochanej siostrzyczki. Liczył, że na drugi dzień się spotkają, o co poprosił złodziejkę. Po czym wrócił do siebie.
Rano po śniadaniu chłopak wyszedł na miasto. Szkoda było marnować dzień kiedy było tak ładnie. Gdzieniegdzie zerkał w witryny, gdzie puszczali nagranie z konferencji na żywo. Sam nie był mutantem, jego zmutowało jakieś kosmiczne promieniowanie. Znał jednak trochę mutantów, miał już z nimi do czynienia. Troszkę go interesowało jaką podejmą decyzją na sam koniec.
Nim nadeszła pora na spotkanie z Kotką, chłopak wpadł do McDonalda by zgarnąć shake'a. Przy okazji zgarnął gazetę, którą rozdawał jakiś dzieciak przechodniom. Niemal opluł się napojem kiedy zobaczył zdjęcia na pierwszej stronie. Choć szybko stwierdził, że na większości praktycznie nic nie widać. Ktoś wybrał kiepską porę na robienie zdjęć.
Wypadało pokazać to Black Cat, więc z gazetą w ręką poleciał już na dach i usiadł, przeglądając strony gazety i czytając ją od niechcenia. Wreszcie doczekał się złodziejki. Od razu się podniósł i podszedł do niej, podając jej gazetę.
- Ktoś próbował nas przyłapać, ale średnio mu wyszło. - odezwał się z uśmiechem, puszczając papier, gdy Kotka go przejęła. Był ciekaw jej reakcji. Skoncentrowany na swojej towarzyszce nie zwracał uwagi na otoczenie. Dopóki coś nie przeleciało nad ich głowami, na chwilę okrywając ich cieniem. Młodzieniec skierował swoje spojrzenie do góry na, jak się okazało, roboty. Nie odleciały zbyt daleko. Przynajmniej nie część z nich. Wylądowały na ulicy niedaleko nich. Johnny podszedł do brzegu dachu, spoglądając w dół.
- Chyba szykują się kłopoty. - odezwał się, patrząc na poczynania maszyn. Od razu skojarzyły mu się z Doomem, ale przecież jego doomboty zawsze wyglądały jak on. Sentinele wyciągnęły ręce przed siebie... I nagle rozpętał się chaos. Torch nie zastanawiał się już dłużej nad tym, co zrobić. Ze swoim okrzykiem "Ogień!" zeskoczył z budynku, gdy jego ciało zapłonęło. Nie wylądował jednak na ulicy, unosząc się w powietrzu, mając widok głównie na tyły robotów. Bez wahania wycelował w dwa najbliższe roboty, częstując je sporymi kulami ognia prosto w głowę. Nie pierwszy raz miał do czynienia z tego rodzaju maszynami i doświadczenie mu podpowiadało, że najlepiej próbować zniszczyć głowę. Tak, wbrew wszelkim pozorom Johnny potrafił wyciągać wnioski ze swoich potyczek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat
PR Manager
avatar

Liczba postów : 300
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Sob Mar 17, 2018 3:28 pm

Felicia po spotkaniu z Johnym kręciła się jeszcze po mieście po czym wróciła do apartamentu i zasnęła. Dużo myślała o tym co zrobiła, jednak nie przejęła się faktem że ktoś ich podglądał. Co z tego? Miała maskę, jej nikt nie pozna... A Johny? Jego i tak wszyscy znają. Biorąc gazetę zauważyła zdjęcie od razu. Z uśmiechem przyszła na spotkanie, czekała na chłopaka obserwując ulice. Słuchając o podglądaczu udała zaskoczoną patrząc na zdjęcie.
-Sądziłam że będą miały lepszą jakość... Trudno przynajmniej chłopak się napatrzył- puściła oczko Johnemu- Widzisz płomyczku? Masz darmową reklamę- zaśmiała się. Chciała zacząć flirtować z chłopakiem kiedy coś, tak zdecydowanie dobrym okresniem jest coś, wylądowało na ulicy. Widząc co się dzieje w jej głowie pojawiła się jedna myśl: "ucieczka". Spojrzała zaskoczona na Johnego, z drugiej strony jest bohaterem.
-Żegnam płomyczku! Miłej zabawy!- szybko wycofała się na tył budynku. Uciekała skacząc po blokach, starała się jak najszybciej dostać do apartamentu. W pustym zaułku się przebrała w ubrania codzienne.

Zt/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3840
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Nie Mar 18, 2018 11:10 pm

Posłane przez Human Torcha kule ognia uderzyły w tyły głów robotów, które nawet nie próbowały się przed nimi zasłonić czy uchylić - zapewne nie zdając sobie sprawy z tego ataku. Płomienie rozbiły się na metalowych powierzchniach i rozeszły na boki; wyglądało na to, że tak krótki kontakt nie wystarczył, aby wyrządzić przeciwnikom krzywdę, ale z pewnością zwrócił ich uwagę, a nawet zmusił je do lekkiego wychylenia się do przodu - choć to ostatnie akurat szybko naprawiły i złapały równowagę.
Zaraz potem maszyny obróciły się już przodem do Torcha, a choć nie uczyniły tego w takim tempie, w jakim zapewne zrobiłby to przeciętny człowiek, to nie można by też powiedzieć, że były powolne. Po prostu... Najwyraźniej nie przemieszczały się aż tak szybko jak ludzie - ani w podobny do nich sposób, tylko bardziej sztywno. A może wynikało to z tego, że najpierw oceniały sytuację? Ale z drugiej strony - jako komputery - powinny myśleć szybciej od istot żywych, więc niekoniecznie o to chodziło. Póki co Johnny mógł jedynie zbierać dane i na tej podstawie zgadywać jak działały i dlaczego.
Czego by zaś o nich nie mówić, roboty musiały być ze sobą bardzo dobrze zsynchronizowane - bo kiedy ponownie uniosły prawe ramiona i tym razem wycelowały dłonie w Storma, to uczyniły to praktycznie jednocześnie. Już wcześniej Torch mógł zaobserwować, że używały jakiegoś rodzaju energii, ale skoro nie wiedział jakiego, to nie mógł z góry ocenić czy wyrządziłby mu on krzywdę czy nie. Sprawdzenie tego w sposób bezpośredni mogłoby się skończyć albo wspaniale albo tragicznie. Uniki z kolei miały szansę się udać - o ile Johnny trafiłby w odpowiedni moment do przemieszczenia się. Za wcześnie i roboty przesuną dłonie - za późno... Cóż, energia podróżowała szybko, więc ciężko by ją wtedy było wyprzedzić.
W tym czasie pozostałe maszyny ignorowały obecność bohatera i kontynuowały atakowanie ludności cywilnej. Nie wyglądało to dobrze. Uciekający obrywali najczęściej w plecy, a ich odrzucane ciała uderzały w kolejne osoby, nierzadko je przewracając i wystawiając je na promienie... Ale póki co Torch musiał sobie poradzić z tymi, które posłane zostały w jego stronę.

Black Cat z kolei miała to szczęście, że roboty zdawały się skupiać na osobach znajdujących się na poziomie gruntu - co oznaczało, że podróż dachami była w tym momencie stosunkowo bezpieczna, nawet jeżeli mijane przez kobietę górą ulice pełne były morderczych maszyn. Problemy zaczęły się dla niej w momencie, gdy w końcu zeskoczyła do zaułka - bo wyjście z niego równało się wystawieniu na ataki, chyba że złodziejka zdecydowałaby się zaryzykować i już w cywilnym ubraniu wrócić na dachy. W innym wypadku dotarcie do jej apartamentu było trudne i w najlepszym wypadku skończyło się dla niej poobijaniem, gdy zderzała się z uciekającym panicznie tłumem. Kiedy zaś udało jej się w końcu wpaść do budynku, znalazła się w pułapce - bo budynek otaczały roboty. Oczywiście mogłaby spróbować wyjść tą mniej konwencjonalną drogą, czyli przez okno i znów dachami - ale nawet wtedy musiała się liczyć z tym, że zagrożenie czaiło się w całym mieście.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Human Torch

avatar

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 06/07/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Czw Mar 22, 2018 7:15 pm

Johnny nie musiał czekać długo na to, by zobaczyć efekty swojego ataku. A raczej ich brak. Ogień nie zrobił robotom krzywdy. Płomienie się odbiły od blachy. To oznaczało, że nie były byle jakim złomem, który można rozwalić w parę sekund. Najwyraźniej czekało go małe wyzwanie w tej walce. Zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę ilość robotów i fakt, że był tutaj sam. Nie widział póki co żadnego innego bohatera, który mógłby mu pomóc.
Kotka uciekła, jak to ona. W sumie, nie był zaskoczony. Pewnie zawsze myślała tylko o sobie, a o innych już nie.
Roboty po lekkim odchyleniu się do przodu, wyprostowały się z powrotem i zaczęły obracać w jego stronę. Johnny nie miał zamiaru czekać aż wycelują w niego i również zaatakują promieniem, czymkolwiek on był. Być może zrobiłby mu krzywdę, a być może nie. Oczywiście nie miał zamiaru tego sprawdzać na swojej skórze. Nie warto podejmować ryzyka. Za bardzo lubił swoje wspaniałe życie. I jeszcze tak wiele miał do zrobienia. Wszystko było przed nim. No i ludzie nie mogli stracić przecież jego wspaniałej osoby.
Nie chcąc podejmować setek prób, podnosząc temperaturę swojego ognia po trochu postanowił zwiększyć ją od razu trzykrotnie, a następnie wystrzelić strumieniami ognia. Ponownie celując w głowy maszyn. Nie atakował ogniem zbyt długo. Dosłownie kilka sekund, może cztery czy pięć. Na pewno nie więcej. Wolał nie ryzykować, że roboty nawet z ogniem na głowie zdążą w niego strzelić mając już chociażby mniej więcej namierzony cel. Oczywiście jeśli szybciej zauważył błysk energii na dłoni robota, postarał się jak najszybciej zrobił unik, przerywając prędzej atak.
- Siostra, mam inwazję robotów w centrum Nowego Jorku! I to nie są doomboty. - odezwał się, uruchamiając komunikator, jednocześnie nie odrywając wzroku od maszyn, by móc zrobić unik w razie potrzeby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3840
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Pią Mar 23, 2018 6:49 pm

Drugie podejście wyszło zdecydowanie lepiej od pierwszego - być może ze względu na temperaturę, a może na fakt, że tym razem atak nie był krótkim uderzeniem, tylko stałym strumieniem ognia... Albo najpewniej z obu tych powodów naraz. Co prawda Human Torch musiał przerwać sobie szybciej, niż zamierzał, aby uniknąć wystrzelonych przez roboty promieni, ale nawet te mniej więcej trzy sekundy wystarczyły, aby dzięki swoim mocom Johnny zorientował się, że powłoki maszyn wyraźnie się nagrzewały. Nie topiły się na potęgę, a przynajmniej jeszcze nie w tak krótkim czasie - lecz istniała spora szansa na to, że trochę dłuższy atak pewnie by to spowodował. Ba, nawet gołym okiem dało się zauważyć zmiany zabarwienia w trafionych miejscach, gdzie wierzchnia warstwa została naruszona i uszkodzona.
Roboty były jednak uparte i najwyraźniej nie miały żadnego problemu z wystawianiem się na obrażenia - nic dziwnego, skoro najprawdopodobniej nie czuły bólu - byle tylko wyprowadzić własne ataki. Co prawda Storm poruszał się na tyle szybko, że po zauważeniu w dłoniach maszyn błysków mógł zdążyć ich uniknąć, ale strumienie energii powędrowały za nim, a przeciwnicy przesuwali ramiona tak, aby śledzić go swoimi promieniami... I choć nie czynili tego wystarczająco prędko, aby go dopaść, to i tak w większym tempie, niż można by się tego było po nich spodziewać na podstawie ich dotychczasowych działań. Być może taka czynność przychodziła im szybciej, bo nie wymagała dodatkowych obliczeń i decyzji?
Główny problem - w tej chwili, czyli pomijając całokształt zabójczej armii robotów - polegał na tym, że te promienie bez trudu wbijały się w mury budynków za Torchem, pozostawiając w nich długie wyrwy i sypiąc gruzem na cywili. Niektóre odłamki były całkiem spore i mogły wyrządzić poważną krzywdę, inne nie powinny spowodować niczego gorszego od siniaków i rozcięć, o ile nie trafiłyby kogoś wyjątkowo niefortunnie we wrażliwe miejsce... Ale w panice nie wszyscy na trzeźwo myśleli o tym, aby uciekać na bok i nie liczyć na wyprzedzenie tych pocisków - ani nawet o tym, by spojrzeć w górę i upewnić się, że niczym za moment nie oberwą.
Gdyby pomiędzy maszynami i cywilami Johnny poświęcał też uwagę reszcie otoczenia, być może zauważyłby, że wysoko ponad nim przeleciał właśnie kolejny kształt, także opancerzony, ale wyraźnie różniący się od tego morza robotów. Człekokształtny, lecz trochę mniejszy - choć to akurat z daleka ciężko by było ocenić - a do tego nie fioletowo-szary, tylko w większości czarny z jaśniejszymi akcentami... War Machine. Avenger minął jednak tę ulicę i bez zwalniania skierował się gdzieś dalej.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Human Torch

avatar

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 06/07/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Pon Mar 26, 2018 6:31 pm

Okej, czyli roboty na pewno posiadały pewien próg odporności na ogień. W dodatku całkiem wysoki, patrząc na to, że po podniesieniu swojej temperatury płomienie nadal nie robiły w nich dziur ani nie uszkadzały części. Widział jedynie wygięcia na nich i odbarwienia metalu. To wciąż było za mało by w jakikolwiek sposób powstrzymać maszyny przed atakiem. Johnny ciągle musiał zmieniać swoje położenie, by nie oberwać promieniem z dłoni. Naprawdę nie widziało mu się ryzykowanie sprawdzenia czy atak ten mu zaszkodzi jakoś czy może przeleci przez niego, jak to w zwyczaju miały naboje i inne pociski. Niby ogień to też energia, ale kto wie czym dokładnie była energia promieni sentineli.
W którymś momencie Torch w końcu zwrócił uwagę na fakt, że promienie, które go nie trafiały i tak znajdowały sobie cel. Fasady budynków dokładniej mówiąc. Fragmenty odpadały, spadając na chodniki. A raczej na ludzi, którzy po nich uciekali. Dlatego walka w środku miasta była najgorsza. Dookoła zawsze była masa cywili, których trzeba było dodatkowo chronić. Przez to nie można było się całkowicie skoncentrować na walce.
Chłopak postanowił nieco zmienić swoją strategię, uderzając silnymi kulami ognia lub strumieniami, w zależności od tego ile miał czasu na atak, prosto w dłonie robotów. Miał nadzieję, że tym sposobem uda mu się uszkodzić urządzenia, które tworzyły śmiercionośne promienie. Trzymał się na takiej wysokości, by mimo wszystko promienie przelatywały nad głowami cywili. Musiał przede wszystkim dać im czas na ucieczkę, a więc skupić ataki na sobie.
- No co jest, ślimaki?! Nie potraficie trafić w jeden płomień? - rzucił drwiąco do robotów. Zapewne takie gadki w stronę maszyn nie miały najmniejszego sensu, ale chłopak w ten sposób dodawał sobie nieco animuszu. Potrzebował sił i wytrwałości w tej walce, a drwienie z przeciwnika było u nieco czymś naturalnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3840
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Sro Mar 28, 2018 7:52 pm

Z jednym Johnny miał rację na pewno: roboty najwyraźniej nic sobie nie robiły z jego słów. Wyglądało na to, że w ogóle nie zwracały na nie uwagi - co współgrało z faktem, że jak do tej pory same również nie wydawały z siebie żadnych dźwięków przypominających ludzką mowę. Od początku towarzyszyły im jedynie odgłosy odpalanych strumieni energii, wcześniej silników odrzutowych, a teraz z rzadka jeszcze ciężkich kroków, gdy z jakiegoś powodu chciały lub musiały się przemieścić. Wbrew pozorom takie zachowanie nie było oczywiste; sporo maszyn Dooma - a z nimi Storm miał pewnie najwięcej do czynienia - posiadało zdolność przemawiania, nawet jeżeli zwykle w formie nadawania komunikatów.
Próby atakowania dłoni przeciwników wychodziły z kolei dwojako. Trafienie ich nie było trudne, nawet w locie, bo w końcu roboty nie zmieniały swoich pozycji zbyt drastycznie, po prostu podążając wyciągniętymi ramionami za Human Torchem. Kule ognia były nawet w stanie zepchnąć ręce maszyn z ich dotychczasowego położenia, przez co ich promienie momentami zjeżdżały w dół czy na boki - tyle że to akurat niekoniecznie pomagało, bo czyniło je bardziej nieprzewidywalnymi. Inaczej działały z kolei strumienie płomieni: choć w pierwszej chwili po trafieniu także przesuwały metalowe kończyny, to - już po ich wyrównaniu - rozgrzewały też ich powierzchnię, powoli dążąc do jej stopienia. Gdyby Johnny miał do tego głowę, być może zorientowałby się, że przy samych otworach, z których wydobywały się energetyczne ataki robotów, pancerz o wiele lepiej radził sobie z wysoką temperaturą... Za to już kilka centymetrów dalej był na nią znacznie podatniejszy.
Choć mężczyzna zajmował sobą dwóch przeciwników, to pozostali nie przerywali wykonywania swojego zadania i w dalszym ciągu strzelali do cywili. Niektórzy ludzie starali się ukryć w pobliskich budynkach, inni woleli uciekać w sąsiednie ulice - nie mając tak naprawdę żadnej gwarancji, że którakolwiek z tych opcji zagwarantuje im bezpieczeństwo. Gdzieś w oddali dało się usłyszeć sygnał dźwiękowy, który mógł odpowiadać policji, straży pożarnej czy karetce pogotowia, ale nadający go pojazd wcale nie musiał zmierzać tutaj.
Oczywiście Storm robił co mógł, a robotów było po prostu zbyt wiele, aby walczył jednocześnie z każdym z nich, więc fizycznie nie mógł zapobiec wszystkim ofiarom... A mimo to coś zależało od niego - coś zostało wywołane właśnie jego działaniami i w dodatku nie było to nic dobrego. To starając się trafić w niego maszyny uszkodziły mury, z których posypał się gruz - i choć większość osób uciekła spod niego z zadrapaniami czy siniakami, to parę nie miało tego szczęścia. Mężczyzna w średnim wieku otrzymał cios w głowę, przez który praktycznie przestał uciekać; opierał się ciężko o ścianę, zataczał się i bardzo powoli próbował powędrować dalej, choć po skroni spływała mu krew. Po czymś takim musiało go zamroczyć. Młoda dziewczyna, pewnie jeszcze nastolatka, została aż przewrócona i większy kawałek cementu trafił ją w łydkę, również krwawiącą, a do tego prawdopodobnie złamaną, jeżeli sądzić po nietypowym wybrzuszeniu pod skórą. Przynajmniej tyle dobrego, że nie groziło jej stratowanie, bo tłum szybko nauczył się unikać tego fragmentu chodnika - ale nikt nie spieszył się, by zaryzykować własnym życiem i pomóc leżącej, płaczącej dziewczynie.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Human Torch

avatar

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 06/07/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Wto Kwi 03, 2018 2:57 pm

Zaczynał się denerwować. Roboty były okropnie uparte. Nie chciały się rozwalać. Dłonie ledwo uszkadzał, czasem je nieco zepchnął w bok. Ktoś, kto je budował bardzo się postarał, by było ciężko je rozwalić. Ciekawe jak inne moce dawałyby sobie z nimi radę. Ktoś z elektrycznością może poradziłby sobie lepiej. Robot to robot w końcu, elektryczność im zaszkodzi. Wystarczy zrobić zwarcie. Niestety on miał tylko ogień.
Za nim natomiast sypał się mur od jakiegoś domu czy tam sklepu. Od budynku, no. I choć większość ludzi zdążyła uciec to ktoś tam jeszcze się kręcił. Johnny nie miał czasu, by spojrzeć w tamtą stronę. Był zajęty Sentinelami. Musiał je cały czas mieć na oku. Wystarczyła nieuwagi i mogłoby mu się coś stać. Lub nie, ale nie warto ryzykować sprawdzania jak te promienie by zadziałały na jego ognistą formę. Za to wszystko doskonale słyszała. Wiedział, że parę osób dostało tym sypiącym się gruzem. Chętnie by im pomógł, ale wtedy by ściągnął na nich uwagę robotów. Tak było bezpieczniej. Koncentrować ich uwagę na sobie.
- Zniszczcie się w końcu. - warknął już lekko poirytowany, w końcu wkładając w swoje ataki o wiele więcej siły niż dotychczas. Rzucał większymi i gorętszymi kulami ognia, przy okazji w kilka robotów więcej żeby te w końcu dały spokój cywilom. Przeniósł się też nieco wyżej, by za plecami nie mieć już żadnego muru. W ten sposób promienie powinny trafiać tylko w powietrze. Miał nadzieję, że cywile szybko się ogarną i pochowają... Gdziekolwiek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3840
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Wto Kwi 03, 2018 8:37 pm

Większe i silniejsze kule ognia były w stanie odpychać przeciwników na ładnych kilka metrów - ale poza tym nie robiły im ogromnej krzywdy. Czasem któryś z robotów uderzył w ścianę czy w samochód, ewentualnie poleciał na jakiegoś cywila, ostatecznie stabilizując swoją pozycję silnikami odrzutowymi w nogach czy na plecach, ale kontakt był zbyt krótki na stopienie ich zewnętrznej powłoki - pod tym względem lepiej sprawdzały się strumienie płomieni, z których jednak Johnny zrezygnował. Uszkodzenia już na pierwszy rzut oka wydawały się powierzchowne.
Z drugiej strony mężczyzna zdecydowanie osiągnął swój cel i skupił na sobie uwagę większej liczby maszyn - co oznaczało, że przynajmniej te z nich nie atakowały w tym momencie zwykłych ludzi. Podczas gdy Human Torch się niecierpliwił i irytował, machinom było do tego daleko; pozostawały spokojne, ciche i niewzruszone. Mimo to... Zmieniły strategię. Nie w sposób drastyczny, ale jednak.
Teraz roboty atakowały już z obu ramion naraz. W tej chwili sześć z nich celowało tylko i wyłącznie w Storma, śledząc go przez przesuwanie dłoni, a w ostateczności powoli się obracając. Wytwarzane przez nie strumienie energii zanikały daleko w powietrzu, gdy nie trafiały w bohatera... Ale coraz trudniej było unikać ich ataków i łączyć to z wyprowadzaniem własnych. Promienie robotów padały gęsto, utrudniając Johnny'emu poruszanie się w powietrzu, zmuszając go do skupiania się na unikach - i to w dodatku w formie coraz bardziej ryzykownych akrobacji.
W pewnym momencie zaś dwa z nich się ze sobą skrzyżowały. Nie przeniknęły przez siebie, ani się wzajemnie nie zniwelowały - nic z tych rzeczy. Nie odbiły się również, tylko zareagowały gwałtownie, wywołując miniaturowy wybuch. Sam w sobie nie był on bardzo potężny, ale z bliskiej odległości wystarczył, aby Human Torch został odepchnięty na jakieś dwa metry, co mogło go zdezorientować... I wystawić na inne ataki, gdyż przez sekundę czy dwie mężczyzna nie do końca panował nad tym, gdzie dokładnie w powietrzu się znajdował. Można powiedzieć, że został wybity z rytmu.
Na szczęście - dla Storma - właśnie w tym momencie poniżej niego rozległ się nagły huk. Na ulicy dosłownie znikąd pojawiła się kobieca postać - która bardzo szybko urosła do wysokości kilku, może około dziesięciu, metrów albo nawet trochę większej. Charakterystyczny żółto-czarny kostium głosił wszem i wobec, że na pomoc ruszyła Wasp, która w swojej powiększonej formie uderzyła pięściami z góry w dwa atakujące Johnny'ego roboty, przybijając je do jezdni - i dokładnie to wywołało ten głośny dźwięk.
-Co za miasto. Nie można spędzić paru dni bez kłopotów, prawda?- spytała, zerkając na Human Torcha i cofając ręce, aby móc się wyprostować. W tym czasie ktoś inny wykorzystał już zamieszanie, które wywołało przybycie Janet, aby zanurkować aż do poziomu ulicy i zwinnie zgarnąć z chodnika nastolatkę ze złamaną nogą; wraz z nią Falcon pomknął tuż nad tłumem, zapewne szukając dla niej bezpieczniejszego miejsca, a po drodze wydając polecenia mijanym osobom.
O dziwo część robotów - niesprowokowana - obrała Wasp za nowy cel. Być może zaważył tutaj jej rozmiar, przez który kobieta została potraktowana w taki sposób jak tłumy... Grunt, że nagle syknęła przez zęby i skrzywiła się wyraźnie, gdy pierwszy ze strumieni energii trafił w jej przedramię. Kobieta od razu ułożyła dłoń na zranionym - co najmniej oparzonym - miejscu, po czym zaczęła się pomniejszać, aż osiągnęła wielkość kilku centymetrów. Po kilku, góra kilkunastu sekundach znalazła się w pobliżu Johnny'ego.
-Siostra czeka na ciebie w Avengers Tower. Poradzimy tu sobie- doniosła, a następnie ruszyła już z powrotem w dół. Z daleka praktycznie nie było jej widać, jeżeli nie liczyć generowanych przez nią wyładowań bioenergetycznych, którymi starała się atakować roboty... Co - prawdę mówiąc - skutkowało głównie odwracaniem ich uwagi.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   

Powrót do góry Go down
 
Dachy w centrum
Powrót do góry 
Strona 6 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Pomieszczenie Główne
» Centrum dowodzenia kryptonim "Polana"
» Centrum monitoringu
» Centrum monitoringu
» Wioska w centrum wyspy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: