Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dachy w centrum

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Dachy w centrum   Sro Kwi 22, 2015 7:30 pm

First topic message reminder :

Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar


Liczba postów : 329
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Czw Cze 16, 2016 6:48 pm

Fakt, rozmowa telefoniczna początkowo nie mogła brzmieć jak coś ważnego, a zwyczajna pogawędka. Dopiero po chwili okazała się poważniejsza poprzez zmianę charakteru rozmowy, co przyczyniło się do dalszego zastanawiania się nad tym, jak ogarnąć te dwie (i ogólnie - więcej) sytuacje, których skutki mogą być niebezpieczne na równym poziomie. Jedna z nich tylko była oddalona o parędziesiąt lat, choć jej początki zaczynały się mniej więcej w bieżącym roku. Tak przynajmniej można było zrozumieć.
W każdym razie Carol podczas rozmowy z Rhodesem, jak wcześniej zostało wspomniane, parokrotnie rozejrzała się po obecnych w pobliżu. Być może coś tam dosłyszała z krótkiej wymiany zdań pomiędzy Miguelem a Susan, jednakże nie skupiła na ich słowach całkowitej uwagi, nie mogąc rozdzielić w końcu “słuchu” na dwie sprawy.

W geście krótkiego zastanowienia, blondynka obróciła telefon w dłoni, chowając go następnie z powrotem do kieszeni spodni. No tak. Jak Janet zasugerowała, a chwilę po niej zarazem Miguel, Sue i Reed, który głównie wyraził swoje stanowisko w tej sprawie, Danvers skinęła krótko do Wasp. Na dobrą sprawę to nie było nad czym się myśleć, a bynajmniej nie takimi sposobami, gdzie należałoby rozłożyć tę kwestię na czynniki pierwsze; zbędne.
Oczywiście także miała naprawdę krótki moment zawahania, jako że van Dyne była pod wpływem alkoholu, aczkolwiek biorąc pod uwagę to, że pewnie w przeciągu kilku, może kilkunastu minut, O’Hara skoczyłby jej do gardła (albo ona zagrałaby na jego nerwach), to decyzja sama się nasunęła. Dla spokoju i możliwości skupienia się na działaniu.
Jasne — westchnęła krótko, powstrzymując się od wyrazu poirytowania całą sytuacją, zachowując neutralny wyraz twarzy. — To Wasp, wybierzesz się do Stephena. Dokładnie dowiesz się o tym spotkaniu, w sprawie którego chciał się z nami widzieć i czy ma jakieś plany. W razie czego odezwij się do mnie lub w Wieży, bo prawdopodobnie Stark i być może ktoś jeszcze tam będzie — stwierdziła pokrótce. — Wspomnij mu też o tym, co tutaj się dowiedziałaś — dodała po słowach Invisible Woman na potwierdzenie tego, co Sue powiedziała.
Ile jeszcze nam brakuje, by znaleźć się na odpowiedniej wysokości? — zwróciła się do Miguela, odwracając twarz w stronę mężczyzny. On bodajże szybciej mógł zorientować się, kiedy będzie właściwy moment na powiedzenie “stop, tutaj” czy cokolwiek w tym stylu.

_________________

This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wasp



Liczba postów : 142
Data dołączenia : 20/11/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Czw Cze 16, 2016 7:00 pm

Wasp spojrzała po wszystkich i słysząc ogólną zgodę uśmiechnęła się promiennie. Poruszyła skrzydełkami wzlatując nad ramieniem i zasalutowała.
- Tak jest pani major![- kij, że cywile nie powinni salutować, ale właściwie to głupie bo salutowanie jest wdechę!
- Oby się wam powiodło!- gniewać się? Niee, już dawno przeszła jej złość na kogokolwiek. Wasp nie należała do pamiętliwych (co by wyjaśniało jej relację z Hankiem).
- Uważajcie na siebie!- dodała jeszcze po krótkim namyśle
- Carol, mogę liczyć, że wyślesz mi teraz współrzędne gdzie szukać naszego magicznego doktorka?- i po potwierdzeniu, ruszyła na poszukiwanie dr. Strenge'a, zostawiając wszystkich w tym samym miejscu.
Szczerze miała nadzieję, że im się powiedzie. Myśl, że świat czeka zagłada była... niezbyt optymistyczna i przyjemna.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3035
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Czw Cze 23, 2016 7:27 pm

Komunikatory Carol, Susan i Reeda odezwały się niespodziewanie - przemawiając głosem Jarvisa, AI Starka... I przynosząc bardzo, ale to bardzo złe wieści:
-Alarm. Na terenie ambasady Latverii w Nowym Jorku pod okiem Victora von Dooma przestępczyni znana jako Enchantress zaatakowała jako pierwsza i zabiła podpułkownika Jamesa Rhodesa, pseudonim: War Machine. W bazie danych znajduje się jej zdjęcie oraz dwa dostępne nagrania z kamer, a także opis jej znanych zdolności. Enchantress posługuje się telekinezą i zdaje się być wytrzymalsza od przeciętnego człowieka.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Miguel O'Hara



Liczba postów : 75
Data dołączenia : 29/12/2014

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Pią Cze 24, 2016 10:33 am

// Loki powiedział, że tak mogę, więc zignorowałem w swoim poście powyższe MG - jako że Miggy komunikatora Avengers nie posiada, a nikt ze słyszących Jarvisa jeszcze nie zdążył zareagować. Właściwie, to chyba wygodniej byłoby nawet uznać, że mój post wydarzył się na chwilę przed postem Lokiego.

Wspólne przypuszczenia Susan oraz Miguela, dotyczące Phoenix Force, nie nastrajały pozytywnie. Dodać do tego sugestię tej pierwszej, że nowy z problemów - ten Doctora Strange'a - też może być z Feniksem powiązany i O'Hara coraz bardziej marzył o tym, by to wszystko było tylko jakimś długim, niewyobrażalnie realnym koszmarem, z którego jednak zaraz się wybudzi - w swoim łóżku, w Babylon Towers, w 2099 roku, z Lylą obok, jak zawsze rzucającą typowymi dla niej, wygenerowanymi przez algorytmy sztucznej inteligencji komentarzami. Shock, Miggy wolałby już nawet kolejne starcie z Public Eye, Vulture'm, a nawet - o zgrozo - Tylerem Stone'm, zamiast tego, z czym miał do czynienia teraz. Nieistniejącą przyszłością, prawdopodobnie z powodu siły na kosmicznym poziomie.

Pocieszeniem w tej chwili był widok zbierającej się do odlotu Janet. Nie dało się ukryć, że Latynos odetchnął z ulgą na myśl o końcu głupich komentarzy z jej strony. Wprawdzie O'Hara zazwyczaj czerpał niebywałą przyjemność ze swoich sarkastycznych komentarzy, ale teraz, w obecnej sytuacji, powoli kończyła mu się cierpliwość do irytującej go coraz bardziej Wasp, a poza tym, to nie tak, że genetyk chciał sobie narobić wrogów wśród bohaterów Heroic Age - wśród, z jego perspektywy, legend, przez wielu w 2099 nawet czczonych, niczym bogów. Miło więc było przeskoczyć ze skrajności w skrajność i zamienić van Dyne na Reeda Richardsa - geniusza, czyli kogoś, kto bardziej pasował według Miguela do jego towarzystwa.

Spider-Man przyszłości obrócił twarz w stronę Carol, kiedy ta się do niego odezwała. Doceniał sprowadzenie ogólnego tematu na kwestię jego problemu, ale pytanie o to, ile brakowało im do odpowiedniej wysokość było dość… niespodziewane, według Latynosa.
- Wysokość docelowa, którą zdradziłem jakiś czas temu - tysiąc metrów - minus to, co widzisz na wysokościomierzu przed sobą - odpowiedział spokojnie, acz z tą charakterystyczną dla siebie nutką nieodłącznej uszczypliwości (ale to tak z miłości, jak zawsze!), po czym skierował wyostrzony wzrok w górę - właśnie ku miejscu, w którym pierwszy raz się tutaj, w teraźniejszości, pojawił. Tak bardzo miał nadzieję, że już nic nie przerwie im zajmowania się tym, po co tutaj przylecieli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Invisible Woman



Liczba postów : 121
Data dołączenia : 03/07/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Pią Cze 24, 2016 12:09 pm

Przynajmniej w tej sprawie szybko udało im się podjąć decyzję i po krótkiej wymianie zdań Wasp odleciała, pożegnana przez Susan lekkim uśmiechem, a w dodatku przez chwilę odprowadzana przez nią wzrokiem. Blondynka miała szczerą nadzieję, że członkini Avengers i Doctor Strange równie łatwo dojdą do porozumienia... I prawdę mówiąc w głębi ducha cieszyła się z tego, że przynajmniej Janet i Spider-Man nie skoczą sobie do gardeł, na co się przecież coraz bardziej zanosiło.
Wyglądało na to, że grupka znów mogła skupić się na zadaniu, w związku z którym w ogóle udała się w to miejsce. Pytanie Carol, następująca po nim odpowiedź przybysza z przyszłości... To wszystko nie miało tak naprawdę większego znaczenia - rzecz jasna poza zaspokojeniem ciekawości - bo Herbie i tak doskonale wiedział co robił i gdzie dokładnie powinien zawiesić pojazd. Zresztą niewiele już do tego brakowało...
... I wszystko byłoby dobrze, tyle że zaraz po wypowiedzi Spider-Mana Sue usłyszała w swoim komunikatorze znajomy głos Jarvisa. Już pierwsze słowo - alarm - wystarczyło, aby serce kobiety zabiło szybciej. Miała wrażenie, że zbyt wiele rzeczy działo się jednocześnie, aby miał to być zwykły zbieg okoliczności. Phoenix Force, problemy z przyszłością, zniknięcie bariery i towarzyszące temu efekty, zachwianie równowagi między światami, o czym mówił Strange... Invisible Woman oczekiwała, że usłyszy zaraz informację o kolejnej katastrofie czy nadciągającym zagrożeniu - ale tego zdecydowanie się nie spodziewała.
Jej oczy wyraźnie rozszerzyły się w szoku, a dłoń odruchowo powędrowała do rozchylonych ust, które kobieta na moment nią zakryła. Prawdę mówiąc nie wiedziała co na to powiedzieć, jak zareagować... Przecież Carol rozmawiała z Rhodey'm dosłownie chwilę temu! Oczywiście, że ich praca nie była bezpieczna. Wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że któregoś dnia mogą nie wrócić z jakiejś akcji - i świadomie podejmowali to ryzyko, bo od ich zdrowia i życia ważniejsze było chronienie bezbronnych. Tyle że... Ta wiedza to jedno, a wiadomość o śmierci towarzysza broni - nie, o tym, że został przez kogoś zabity... To była już zupełnie inna historia. Nic na to nie przygotowywało. Sue nawet nie chciała myśleć o tym, jak musiał się teraz czuć Tony - ale zamierzała to sprawdzić najszybciej, jak tylko będzie to możliwe.
Powoli opuszczając dłoń na wciąż trzymane przez siebie urządzenie, Susan powiodła spojrzeniem po twarzach zebranych. Wiedziała, że Carol i Reed również musieli otrzymać tę informację, więc tylko Spider-Man pozostawał jeszcze w niewiedzy. Może i nie była to do końca jego sprawa, pewnie nawet nie zainteresuje go za bardzo w obliczu tego, co działo się z jego czasami, ale powinien usłyszeć wyjaśnienie... Chociażby dlatego, że Invisible Woman sama nie była pewna jakie działania podejmą dalej.
-James Rhodes nie żyje. War Machine. Herbie, chcę zobaczyć tę Enchantress. Wyświetl nam ją, proszę- zarządziła, po czym przeniosła wzrok z Pająka na zaoferowane - zresztą z panelu w samym pojeździe - holograficzne zdjęcie młodej blondynki, która... Wyglądała bardzo znajomo. Może i jej typ urody przypominał wiele innych kobiet - ale Susan była pewna, że już ją spotkała. Tylko kiedy?
-Herbie, porównaj jej twarz z naszą bazą danych- przykazała, marszcząc przy tym lekko czoło. Już po chwili AI do pierwszego obrazu dorzuciło serię kolejnych, przedstawiających tę samą delikwentkę w innym otoczeniu... A dokładniej w zniszczonym teatrze, w towarzystwie jakichś zmutowanych potworów.
-Wiedziałam. Walczyliśmy z nią jakiś czas temu, ale nie ustaliliśmy jej tożsamości. Popieram telekinezę, jeżeli dobrze pamiętam, to rzuciła wtedy za jej pomocą sporym żyrandolem, ale potrafiła się też teleportować... I współpracowała z jakimś mężczyzną, którego również nie udało się złapać. Wówczas ich jedynym celem zdawało się być zabicie osób z widowni- wyjaśniła szybko, kierując te informacje głównie ku Carol. Jeżeli Avengers nie mieli jeszcze tego wszystkiego w swojej bazie danych, to każdy detal mógł się im przydać.
-Dotarliśmy na wyznaczoną wysokość- odezwał się nagle Herbie, a zgodnie z jego słowami pojazd praktycznie się zatrzymał, wisząc teraz nad miastem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reed Richards



Liczba postów : 30
Data dołączenia : 02/05/2013

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Nie Cze 26, 2016 5:08 pm

Reed nie zaoferował swojej pomocy, bo nie wiedział, co konkretnie chcą tutaj osiągnąć, dlatego po prostu cofnął szyję i siedział w swoim miejscu cały, bez rozciągania się. Jeśli będzie potrzebny, to Sue da mu znać. Ona lub Carol lub nawet ten Spider-Man. Wolał nie rozpraszać ich swoimi pytaniami, więc zaufał ocenie Sue.

Słysząc komunikat sztucznej inteligencji Tony'ego Reed poczuł... głównie niepokój. Owszem, ta sytuacja była naprawdę przykra i zerknął na Sue, zastanawiając się, czy ofertą komfortu nie urazi jej, ale poza lekkim wstrząśnięciem nie widział, aby miała zaraz emocjonalnie rozpaść się, więc nie powiedział nic. Zerknął na Carol, ale jego myśli znowu wróciły do Bena. To właśnie niepokój o jego los znowu go ogarnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar


Liczba postów : 329
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Nie Cze 26, 2016 6:12 pm

Danvers, na słowa Wasp, skinęła krótko, odpowiadając twierdząco na podesłanie współrzędnych, co też chwilę po tym, jak Osa odleciała, uczyniła. Nie miała zamiaru zwlekać w tej sprawie, choć nie wiedziała jaki faktycznie będzie przebieg rozmowy między nią a Stephenem.
Blondynka też spojrzała na wysokościomierz, kiedy O’Hara odpowiedział na jej pytanie.
Wielkie dzięki — rzuciła, nie spodziewając się, że lada moment nowina, którą usłyszy nie będzie pocieszająca. A szkoda, bo mogliby dostać w końcu coś, co będzie zarówno interesujące, jak po prostu dobre. Zwłaszcza przy gromadzących się, lądujących w stosie, problemach. Z pewnością byłaby to miła odmiana, którą blondynka chętnie by zaakceptowała.
Już pierwsze słowa JARVISa spowodowały, że przez kręgosłup Carol przemknął dreszcz niepokoju. Kluczowa informacja, jaką usłyszała, była druzgocąca. Tym bardziej, że chwilę wcześniej Rhodes dzwonił do niej z innym dylematem. Już pomijając to, jak szybko może zmienić się stan rzeczy oraz kwestie nadające się na filozoficzne dysputy, Ms. Marvel zasłoniła część twarzy dłonią i odetchnęła ciężko, głęboko, chcąc zachować zdrowy rozsądek. Palcami potarła wewnętrzne kąciki oczu, powstrzymując się od opuszczenia pojazdu Fantastycznej Czwórki. Miała zamiar pomóc i dowiedzieć się, jak Tony się trzyma, aczkolwiek tutejsza sprawa była równie ważna i decydująca, a - niestety - nie miała zdolności rozdwajania się.
Na polecenie Sue, Carol spojrzała na zdjęcie przedstawiające morderczynię superbohatera i przyjrzała się fotografiom, które zostały dołączone w celu porównania. Ściągnęła brwi, skupiając się na twarzy przestępczyni, chcąc też skojarzyć miejsce, w którym wcześniej zostały uchwycone obrazy.
Wysłuchała Storm i odezwała się:
JARVIS, prześlij to, co powiedziała Sue, zdjęcia oraz informacje Tony’emu i przekaż mu, że w razie gdyby potrzebował… więcej par rąk do pomocy, to niech się natychmiast odezwie — spojrzała po Pająku i członkach Fantastycznej Czwórki, zakładając, że ci będą chcieli pomóc, jeśli nastałaby taka sytuacja, potrzeba.
Carol chciała już powrócić do aktualnego, bieżącego i mającego tutaj miejsce problemu, aczkolwiek coś jej się przypomniało i zaraz odezwała się do komunikatora, łącząc z Wieżą Mścicieli.
Vision, leć do Strange'a i sprawdź, jak idzie jego rozmowa z Wasp, która do niego poleciała niedawno. Poza tym, jeśli dobrze myślę, twoja obecność też mu się przyda, a i sam nam może pomóc. Zaraz też dostaniesz współrzędne.
Po nadaniu komunikatu zwróciła się do Sue.
My zajmijmy się tą przyszłością — dodała zawziętym tonem chwilę po informacji od sztucznej inteligencji współpracującej drużyny. Spodziewała się, że Tony, jeśli faktycznie będzie musiał, to od razu ich o tym poinformuje. Nie wiedziała jednak, że ktoś zdążył już zadziałać i to w niekoniecznie dobry sposób.

_________________

This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miguel O'Hara



Liczba postów : 75
Data dołączenia : 29/12/2014

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Czw Cze 30, 2016 1:19 pm

Spider-Man spojrzał to na Carol, to na Sue. Nie miał prawa słyszeć komunikatu od Jarvisa, więc sporym niedopowiedzeniem byłoby stwierdzenie, że obecny wyraz twarzy blondynek go zaskoczył. Już miał zapytać, co się stało, gdy druga z nich go ubiegła. Nie żyje? Rhodes… ? Nie tak dawno słyszał to nazwisko. Wtedy gdy… O'Hara spojrzał na Ms. Marvel. Holy shock... Ledwie kilka minut temu Danvers z Jamesem rozmawiała - Miguel nawet nie potrafił sobie wyobrazić, jak mogła się teraz czuć. Jak oni wszyscy mogli się czuć. Stracili właśnie towarzysza broni, a zarazem przyjaciela.

W 2099 roku większość bohaterów działała w pojedynkę, włącznie z samym Spider-Manem. Prawda, co jakiś czas zdarzało im się sprzymierzyć - szczególnie wtedy, gdy trzeba było powstrzymać jakieś większe zagrożenie - ale Miggy nigdy nie nazwałby Punishera czy Strange swoimi przyjaciółmi. Co więcej, może zabrzmi to chamsko, ale wątpił, by odczuł większy ból i stratę po ich śmierci. Nie miał więc najmniejszego pojęcia, jak czuli się teraz Susan, Carol oraz Reed. Tym bardziej powinien był okazać współczucie. Bynajmniej nie tylko dlatego, że tak wypadało zrobić - może i Latynos był dupkiem, ale nie skończonym.

- Moje kondolencje… - odparł w pełni szczerze, patrząc po każdym. Niestety nie wiedział, co jeszcze mógłby dodać. W teorii mógł zaoferować swoją pomoc w złapaniu tej całej Enchantress - na której fotografię sam też teraz zerknął, skoro wyświetliła się na panelu - i gdyby go o takową pomoc poproszono, to prawdopodobnie by się zgodził. Jednakże Spider-Man przyszłości miał na głowie własne problemy, własną misję, która bezwzględnie miała u niego najwyższy priorytet - co wielokrotnie dawał do zrozumienia. Podejrzewał, że Avengers zapewne doceniliby propozycję, ale jednocześnie sami by się zgodzili, że lepiej byłoby, aby O'Hara nieprzerwanie zajmował się kwestią przyszłości.

A propos, wypadało do tej wrócić - jak dobrze, że odezwał się Herbie. Miggy zdążył już zapomnieć, jak bardzo pozbawiona wyczucia czasu (i nie tylko czasu) potrafi być sztuczna inteligencja - tak dawno nie słyszał Lyli, swojej osobistej A.I.
Zaraz potem chęć powrotu do tego, po co tu przylecieli, wykazała Carol. Ciekawe, czy  rzeczywiście chodziło o to, czy może o pragnienie jak najszybszego dokończenia aktualnych obowiązków, by jak najprędzej móc zająć się morderczynią przyjaciela. Tak czy siak, Spider-Man skinął do Ms. Marvel głową, po czym przeniósł wzrok na Susan - na której kolanach cały ten czas spoczywało kluczowe dla zadania urządzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Invisible Woman



Liczba postów : 121
Data dołączenia : 03/07/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Czw Cze 30, 2016 2:34 pm

Susan bez namysłu kiwnęła krótko głową w momencie, gdy Carol - tuż po zaoferowaniu pomocy przez komunikator - skierowała wzrok ku niej samej i pozostałym zebranym. Nie musiała się nad tym zastanawiać; wiedziała, że przystąpi do działania, jeżeli tylko będzie potrzebna, lecz z drugiej strony chciała pozostawić decyzję oraz planowanie akcji Tony'emu i innym członkom Avengers... Chyba że zostałaby i o to poproszona. Koniec końców sprawa była delikatna, skoro do... Do morderstwa doszło na terenie ambasady i to Latverii. Fantastyczna Czwórka znała chyba Dooma najlepiej - i to wystarczyło, aby Sue domyślała się, iż dyktator może zechcieć wykorzystać tę sytuację na własną korzyść. Co gorsze, jakiekolwiek działania ze strony bohaterów mogły uzbroić go w argumenty... Nie wyglądało to dobrze.
Z tego wszystkiego Invisible Woman nie zdążyła nawet na czas odpowiedzieć na kondolencje ze strony Spider-Mana. A to przemawiała Carol, a to Herbie doniósł, że znaleźli się już na odpowiedniej wysokości - i ostatecznie blondynka posłała tylko Pająkowi krótkie spojrzenie oraz kolejne, wdzięczne, skinienie głowy. Ms. Marvel miała jednak rację; teraz powinni się zająć tym, na co posiadali w ogóle jakiś wpływ... Na co mogli coś poradzić. Rhodey'emu już tak naprawdę nie pomogą, ale przyszłości - jak najbardziej.
Jako że urządzenie na kolanach Sue było już znów uruchomione i najwyraźniej w dalszym ciągu w pełni sprawne - pomimo niedawnego incydentu ze zjawiskiem energetycznym, które wywołało tak dziwne odczyty - kobiecie nie pozostawało nic innego, jak tylko włączyć pomiar. Po wciśnięciu odpowiedniego przycisku nie musiała nawet prosić Herbie'ego o dalszą asystę; AI samo poderwało maszynę w powietrze i zawiesiło ją przy pojeździe Fantastycznej Czwórki, od czasu do czasu zataczając nią niewielkie kółka.
-Herbie, jeżeli uda ci się wyłapać konkretną sygnaturę, od razu zacznij skanować okolicę w poszukiwaniu podobnych śladów energii- zarządziła, w duchu licząc na to, że teleportacja Reeda w czasie i przestrzeni nie zakryła całkowicie, ani nie zmodyfikowała pozostałości po wcześniejszej podróży w czasie Spider-Mana. Gdyby tak się stało, to właściwie straciliby ten trop... Albo musieliby poświęcić sporo czasu na oczyszczanie sygnału - o ile w ogóle by im się to udało. Susan miała co prawda pewne pomysły jak można by się do tego zabrać - ale działały tylko czysto teoretycznie. Nim jednak Herbie zakończył pomiar, blondynka usłyszała w swym komunikatorze głos Shulkie:
-Halo, Sue? Nie uwierzysz co mi się stało.
Przynajmniej głos kobiety nie wskazywał na to, aby odzywała się w sprawie kolejnej złej wiadomości, a przecież to już było coś, prawda? Invisible Woman spojrzała ku Reedowi, a potem lekkim ruchem głowy wskazała mu urządzenie, sugerując w ten sposób, aby w razie czego przejął pałeczkę, po czym uniosła dłoń do ucha, aby osłonić je przed wiatrem i związanym z nim szumem na czas rozmowy.
-Co się dzieje, Jen?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3035
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Sob Lip 02, 2016 4:42 pm

Komunikator Carol odezwał się głosem Visiona:
-Enchantress jest u Strange’a. Napotkano pewne problemy. Proszę o wsparcie.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
She-Hulk



Liczba postów : 68
Data dołączenia : 17/04/2013

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Pon Lip 04, 2016 10:31 am

Zaraz ci nakreślę sytuację: Otóż Jechałam do klienta, ale po drodze zatrzymałam się w pewnym barze. Spotkałam całkiem sympatycznego motocyklistę i jakoś tak wyszło, że skoczyliśmy na kawę w obskurnej stacji. Ale zamiast przyjemnej niby randki, zrobiło nam się rozwalanie dziwacznego potwora zrobionego z cienia. I w ogóle miły motocyklista okazał się Ghost Riderem. Czy to ja mam takie szczęście do facetów, czy po prostu los mnie nienawidzi... ale wracając do sprawy! Ten upiór czy cholera wie co zostawił po sobie coś na kształt busoli. I nie mam bladego pojęcia co z tym fantem należy zrobić. A jakoś nie uśmiecha się bycie opętanym przez dziwne cieniopodobne bydlę. Mam to zawieźć do Baxter Buliding? Trochę mnie to ustrojstwo niepokoi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reed Richards



Liczba postów : 30
Data dołączenia : 02/05/2013

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Wto Lip 05, 2016 6:22 pm

Naprawdę wiele potrafiło się zadziać w krótkim okresie czasu. Reed nadal był zmartwiony, ale posłuchał Sue i przejął pałeczkę w monitorowaniu urządzenia. Nie wiedział, na jaką częstotliwość zostało ustawione i jakiego pomiaru miał oczekiwać, dlatego nic nie ruszał. Chciał się też nie odzywać, ale kiedy Sue słuchała Jen, znowu spojrzał na Carol.

- Carol, wiem, że to będzie trudny okres dla was, więc może polecisz do Avengers? My tu powinniśmy sobie poradzić już raczej. A myślę, że bycie z drużyną będzie dla was wszystkich teraz... lepsze - zaproponował. Gdyby coś takiego stało się wśród jego rodziny... ach, przyjaciół... Nie sądził, czy jak Carol zostałby przy swoim zadaniu, czy uciekłby od razu, aby być z Sue, Benem czy Johnnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miguel O'Hara



Liczba postów : 75
Data dołączenia : 29/12/2014

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Sro Lip 06, 2016 11:54 pm

Spider-Man obserwował, jak urządzenie poderwało się z kolan Susan i zaczęło skanować pobliski obszar. W końcu zainicjowali większy krok w drodze do znalezienia przyczyny problemu znikającej przyszłości. O'Hara miał ogromną nadzieję, że trafią  w ten sposób na ten właściwy trop - bo gdzie mieliby szukać innego?

Latynos nie planował w obecnej chwili za dużo mówić. Gdyby był osobą wierzącą, to być może odstawiałby teraz pod nosem intensywne modły, aby skanowanie okolicy dało jak najbardziej pozytywne rezultaty, ale ponieważ Bóg przestał dla Miguela istnieć już dawno, ten tylko siedział w milczeniu, zastanawiając się, co takiego wymyślne urządzenie Fantastycznej Czwórki może wykryć. Do czasu.

Nie chodziło oczywiście o Sue - Pająk tylko zerknął przelotnie, kiedy ta rozpoczęła rozmowę przez komunikator. Mógł to być wprawdzie kolejny "Doctor Strange i zaburzona równowaga wrzechświata", zważywszy że wcześniejsza rozmowa telefoniczna Carol też zaczęła się w niewinny sposób, ale ton Invisible Woman nie wskazywał przynajmniej na nic tak dotkliwego, jak śmierć następnego z bohaterów Heroic Age - chociaż tyle. Poza tym, sam fakt jakiego rodzaju była to rozmowa sprawiał, że Spider-Man niespecjalnie mógł jakkolwiek do niej dołączyć - co innego w przypadku konwersacji Reeda oraz Carol.

- Nie zgodzę się z tym, że będzie to lepsze, Reed - skomentował sugestię wspomnianego, dotyczącą odłączenia się Carol od nich.
- Ms. Marvel nie dołączyła do mnie oraz Sue dla towarzystwa w podróży, tylko na wypadek ewentualnej, niebezpiecznej niespodzianki w trakcie badania - takiej, która przerosłaby nas dwoje. Mimo twojego pojawienia się tutaj, nadal to Ms. Marvel jest jedyną osobą z nas wszystkich, która jest w stanie w pełnoprawnym tego słowa znaczeniu latać, a więc najłatwiej i najszybciej udać się po posiłki, gdyby komunikacja z użyciem technologii została uniemożliwiona, a te byłyby potrzebne. Poza tym, jest najsilniejsza, co też jest z lekka istotne, nie sądzisz? Nie możemy być pewni, że nie czeka nas walka, ani że jeśli czeka, to z kimś słabym. Co więcej - O'Hara jeszcze nie skończył - kilka minut temu, Ms. Marvel jako pierwsza zasugerowała powrót do tego. - Wskazał na pracujące wokół ich pojazdu urządzenie.
- Gdyby rzeczywiście nie czuła się na siłach, aby dalej nam pomagać; uznała że  jest w takim stanie, iż może nam tylko zaszkodzić, to zapewne zamiast tamtego właśnie  t o  by nam powiedziała. Popraw mnie, jeśli się mylę - zwrócił się z ostatnim zdaniem do samej zainteresowanej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar


Liczba postów : 329
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Czw Lip 07, 2016 9:30 pm

Słysząc o kondolencjach ze strony O’Hary, Carol przyjrzała się mężczyźnie - z uznaniem tychże słów. Raczej więcej do powiedzenia w tej sprawie nie było. Bynajmniej nie z osobą, która nie znała kolegi z drużyny. Zresztą, dla niego była ważniejsza kwestia, jaką kobieta była w stanie zrozumieć. Mimo tego, że wieść o śmierci Rhodesa z pewnością nie była czymś spodziewanym, to należało zachować zimną krew (no, przynajmniej chłodną!), coby stłamszone przez działania, co rusz znajdywane zajęcia, emocje nie wzięły górę nad tym wszystkim.
Nie zmieniało to jednak tego, iż w jakimś stopniu Carol była zdezorientowana. Mniej czujna - zapewne także przez to, że póki co nie działo się nic, co miałoby ją zmusić do stanu gotowości - i zamyślona. W tym dało się to choćby zauważyć po bardziej nerwowych ruchach dłoni, których palce ostukiwały materiał pojazdu tam, gdzie się znajdywały.
Danvers odetchnęła głęboko, słysząc komunikat Visiona, którego aktualizacji się spodziewała. Rozejrzała się, jakby chcąc sprawdzić czy gdzieś aby ktoś z jej grupy się nie przemieszcza. W końcu raczej dałoby się zauważyć, a przynajmniej tak kobieta przypuszczała, że coś dzieje się w okolicy.
Jej uwagę natomiast zwróciły słowa Reeda, jak i dość długa - chyba najdłuższa, która nie dotyczyła bezpośrednio samego problemu - wypowiedź Spider-Mana. Carol przysłuchiwała się obu panom, póki samej nie postanowiła się jednak odezwać.
Nie mylisz  — potwierdziła słowa Miguela i skinęła zgodnie z nimi. — Jeśli naprawdę nie będą dawali sobie rady, to wtedy polecę. Na ten moment liczba obecnych przy tej sprawie, a przy tamtej jest dość spora, Reed, więc tak jak Spider-Man powiedział - bardziej przydam się tutaj niż tam  — przyznała po chwili. Jasne, że można było zauważyć niejaki dylemat, chwilową niepewność w podejmowaniu decyzji, aczkolwiek w tym przypadku trzeba było spojrzeć na to obiektywnie.
Poza tym nawet jeśli mam zdolność latania, to lepiej chyba poczekać czy coś się stanie niż zawracać w połowie drogi, bo jednak macie większy problem niż zakładało się na początku  — dodała po namyśle. — Jak nie będzie to trwało długo  — machnęła w stronę urządzenia. — To dla wszystkich lepiej i wtedy się urwę. Póki co, zaczekajmy na efekty.
Liczba Mścicieli zajmująca się sprawą Rhodesa, Amory była znacząco większa od sprawy, jaką aktualnie zajmowała się Carol z towarzyszącymi jej osobami. Raczej nie powinna obawiać się tego, że Avengers będą mieli problem i nie dadzą sobie rady.
Spojrzała jednak krótko na Sue, ciekawa tego, co się dzieje, jak i zaraz na urządzenie, łudząc się, że zaraz wszystko odkryje, da potrzebne informacje i będą mogli działać. Bo to, że tu siedzi, nie znaczyło w końcu zarazem, że ma ochotę zakwitnąć w oczekiwaniu na rezultaty. Wystarczyło to, że nie miała pojęcia, ile to może zająć.

_________________

This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Invisible Woman



Liczba postów : 121
Data dołączenia : 03/07/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Pią Lip 08, 2016 1:21 am

Słuchając relacji She-Hulk, Sue starała się jednocześnie pilnować sytuacji, w której obecnie się znajdowali - na czele z obserwowaniem poczynań krążącej w powietrzu maszyny. Nie oznaczało to, że nie skupiała się na słowach koleżanki; wprost przeciwnie, po prostu dzieliła uwagę pomiędzy jej wypowiedzi oraz to wszystko, co działo się właśnie dookoła.
Potwór z cienia, Ghost Rider, busola... Susan ani trochę nie dziwiła się temu, że Jen wolała nie otwierać znalezionego obiektu. Tak naprawdę nawet dokładne zbadanie go niekoniecznie wyjawiłoby wszystkie jego tajemnice... I ostatecznie zajrzenie do środka tak czy siak mogło być konieczne... Ale najpierw i tak należało wyczerpać inne opcje.
-Tak, wstąp do Baxter Building, zerkniemy na tę busolę, gdy tylko uporamy się z paroma bieżącymi problemami. Teraz jesteśmy jeszcze poza domem, ale pewnie niedługo wrócimy... Tak czy siak, znasz drogę, a w razie czego Herbie odbierze od ciebie busolę, umieści ją w bezpiecznym miejscu i rozpocznie wstępne skany- poinstruowała kobietę przez komunikator - i na tym się zacięła. Z tonu wypowiedzi Jennifer wnioskowała, że nie słyszała ona jeszcze o tym, co się stało, a pewnie powinna się jak najszybciej dowiedzieć... Ale niedługo się zobaczą. Porozmawiają na żywo.
Przez ten czas Reed, Spider-Man i Carol zdążyli rozpocząć dyskusję na kolejny temat, a siłą rzeczy Invisible Woman nie słyszała większości padających słów - ot, wyłapała tylko parę zwrotów, no i końcówkę rozmowy, czyli tak naprawdę głównie wypowiedzi Ms. Marvel. Skoro decyzja i tak już zapadła, Sue postanowiła się nie wtrącać, ani nie kontynuować dłużej tego wątku.
Zamiast tego jej uwaga znów skupiła się na urządzeniu, którym wciąż sterował Herbie. Pomiar trwał wyraźnie dłużej, niż w przypadku tego zjawiska, które sprowadziło do nich Reeda... Ale przecież podróż w czasie Spider-Mana miała miejsce jakiś czas wcześniej, więc ślady mogły się już rozmyć, energia - osłabnąć. To nic dziwnego, że maszyna potrzebowała trochę więcej czasu, aby wyłapać jej pozostałości... A przynajmniej taką nadzieję miała Susan.
-Uzyskałem niekompletną sygnaturę energetyczną. Rozpoczynam skanowanie terenu- odezwał się nagle Herbie, co oznaczało mniej więcej tyle, że jednak nie udało mu się zgromadzić wszystkich potrzebnych danych, ale najwyraźniej wystarczająco dużo, aby spróbować na ich podstawie odszukać podobne źródła energii... A to chyba musiało im w tych okolicznościach wystarczyć. Mogło być gorzej.
Urządzenie powoli podleciało z powrotem do Sue i osiadło na jej kolanach. Na tym etapie jego pozycja nie miała już znaczenia. Herbie zapamiętał odczyt, a skanów dokonywał w oparciu o inne obiekty, początkowo zapewne wykorzystując jako centrum Baxter Building, a później... Kto wie, być może przerzucając się na korzystanie z satelit, jeżeli zajdzie taka potrzeba?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reed Richards



Liczba postów : 30
Data dołączenia : 02/05/2013

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Czw Lip 14, 2016 2:23 pm

Reed po prostu pokiwał głową. Nie znał szczegółów, zasugerował to, co sam by zrobił, gdyby był na miejscu Carol. Kwestię latania również pozostawił bez odpowiedzi, bo Sue również była w stanie latać, ale być może potrzebowali kogoś bardziej w stylu Carol.

- Sue - odezwał się - sądzę, że dla pewności można spróbować zeskanować teren jeszcze raz, aby mieć pewność, że ta sygnatura nie pozostała po mnie. Teraz, kiedy Herbie ma jeden odczyt, może poszukać drugiego. Na pewno nie zaszkodzi - zaproponował. Może i jedna sygnatura naszła na kolejną, może drugiej wcale nie było, ale osobny pomiar sprawiłby, że pozbyliby się tego "może".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar


Liczba postów : 329
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Sob Lip 16, 2016 2:33 pm

Carol próbowała wyłapać to, o czym rozmawiała Sue. Nie było łatwo, wielu rzeczy się nie dowiedziała, ale przynajmniej coś tam zdążyła usłyszeć.
W każdym razie Ms. Marvel nie miała nic do dodania, zerkając jedynie od czasu do czasu na urządzenie, które albo okrążało pojazd Fantastycznej Czwórki, albo wylądowało na kolanach Invisible Woman. Słysząc o sygnaturze energetycznej, o pewnej niekompletności oraz o propozycji Richardsa, przez moment Danvers zastanowiła się czy aby jej zdolności nie zakrzywiają prawidłowości wyniku. Nie zadała jednak powiązanego z jej mocami pytania, gdyż uznała, że jeśli to byłoby faktycznie problemem to Sue najpewniej poinformowałaby ją o tym i poleciła, żeby Mścicielka oddaliła się na pewną odległość, nie mając wpływu na efekt skanowania. Zresztą, spodziewała się także, że Storm razem ze Spider-Manem, zadbali o wykluczenie takich możliwości, kalibrując urządzenie na to, co było im niezbędne do wykazania i pomocy w załatwieniu problemu Miguela.
W międzyczasie blondynka także zaczęła zastanawiać się, co tam dzieje się w Avengers Tower. Nie otrzymała żadnego komunikatu, żadnej wiadomości tekstowej (bo czasem się zdarza, mimo że komunikator był po prostu szybszą drogą przekazywania informacji). Była może zmartwiona, ale nadal jednak nie zdecydowała się na to, żeby opuścić tę grupę, by sprawdzić, co tam się dzieje. Na pewno poleci do nich od razu, gdy tylko dowie się, że tutaj wszystko jest w porządku i niczego nie trzeba się obawiać.

_________________

This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Invisible Woman



Liczba postów : 121
Data dołączenia : 03/07/2012

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Nie Lip 17, 2016 1:42 pm

Susan kiwnęła krótko głową na sugestię Reeda, prawdę mówiąc po części zakładając, że Herbie sam od razu zareaguje na jego słowa i przystąpi do dokonywania następnego pomiaru... I w związku z tym dopiero po kilku sekundach milczenia ze strony AI kobieta wydała mu polecenie:
-Herbie, na wszelki wypadek spróbujmy jeszcze raz z tą sygnaturą. Ale nie przerywaj też skanowania- jeżeli i tak mieli już zapisany wynik najbliższy prawdzie, to nie było sensu opóźniać sprawy, a jeśli nawet nie... To przecież tak czy siak niewiele mogliby na to poradzić. Musieli pracować z tym, co udało im się uzyskać.
-Tak jest- potwierdziło krótko AI, znów przejmując kontrolę nad maszyną, aby podnieść ją z kolan Sue i poderwać nieco ponad pojazd Fantastycznej Czwórki. Tym razem również zbieranie danych trwało dość długo, choć chyba trochę krócej, niż poprzednio... Nie mniej jednak tyle w zupełności wystarczyło, aby Invisible Woman zaczęła się lekko niepokoić. Tak wiele rzeczy mogło pójść nie tak, a w końcu czasu wcale im nie przybywało.
-Odnotowałem drugą niekompletną sygnaturę energetyczną. Nie są identyczne, lecz wykazują wysoki procent podobieństwa. Skan trwa- odezwał się wreszcie ponownie Herbie, na co Susan westchnęła cicho. Urządzenie powróciło na jej kolana i blondynka odruchowo ułożyła na nim jedną dłoń, nim przebiegła wzrokiem po swoich towarzyszach.
-Wygląda na to, że przynajmniej nie sprowokowaliśmy pojawienia się nikogo i niczego z przyszłości. Lepiej już wracajmy, Jennifer ma do nas jakąś sprawę, a wyniki skanu możemy równie dobrze przejrzeć w domu... I to porównanie sygnatur również- zasugerowała, lecz sama niestety nie mogła w tych okolicznościach przejąć kontroli nad pojazdem, aby skierować go do Baxter Building; trochę ciężko byłoby jej sterować z urządzeniem na kolanach, w związku z czym musiała to pozostawić w rękach kogoś innego - zakładała, że Carol lub Reeda.

Daję z/t dla wszystkich, żeby już nie przedłużać, skoro Miguel zaraz wyjeżdża na miesiąc. Carol, leć załatwiać sprawy Avengers, a my wrócimy do Baxter Building. Miguel zostanie na trochę między tematami, a Reed i ja zajmiemy się Future Foundation. Nie obrażę się, jeżeli tam zaczniesz, Reed - na przykład w laboratorium.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar


Liczba postów : 329
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Wto Lip 19, 2016 10:40 am

Trudno było Carol ukryć ulgę, gdy okazało się, że nic im nie grozi i jej obecność nie jest dłużej potrzebna. W tej sytuacji, kiedy jej przyjaciel był w potrzebie, w żałobie, Danvers wolała naprawdę nie zwlekać niepotrzebnie, żeby tylko czekać na wyniki. Zresztą tak jak powiedziała wcześniej - jeśli okaże się, że wszystko jest w porządku, a przynajmniej pod kontrolą, od razu poleci.
Ms. Marvel podjęła się tego, aby pokierować Fantasti-Carem do siedziby Fantastycznej Czwórki; ot, zawsze będzie to jakimś doświadczeniem i w razie czego - w przyszłości nie miałaby większych problemów, choć i teraz nie mogła narzekać.
Sue, jak będziecie coś wiedzieć to przekażcie od razu informacje, wyniki — spojrzała na blondynkę, a potem zerknęła po mężczyznach, z powrotem wracając spojrzeniem do kobiety. — I chyba nie muszę mówić o bardziej powiązanej współpracy? Wiemy jak to działa — odezwała się do niej z jakimś przebłyskiem sympatycznego uśmiechu.
Jasne, gdyby nie inne problemy i czas, pewnie Carol dokładniej wyjaśniłaby pokrętną propozycję, bliższe działanie między ich drużynami, ale nagliła potrzeba sprawdzenia się jako przyjaciółka.
Ms. Marvel skinęła krótko całej trójce i zaraz wystrzeliła, znikając między innymi drapaczami chmur, żeby jak najszybciej dotrzeć do Wieży.

/zt

_________________

This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miguel O'Hara



Liczba postów : 75
Data dołączenia : 29/12/2014

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Sro Sie 24, 2016 8:06 pm

Jakiś czas później...

Oh shock, Miggy, nie powinieneś tego w tej chwili robić. O'Hara wygiął odpowiednio swoje gibkie ciało i gdy tylko jego peleryna pochwyciła pęd powietrza, zamienił - samobójcze, wydawałoby się - nurkowanie w dół tuż obok jednej z zewnętrznych ścian Baxter Building, na dalekie szybowanie między dwoma wieżowcami, sąsiadującymi z ową siedzibą Fantastycznej Czwórki. Miał rację. Nie powinien był tego w tej chwili robić.

Powinien był siedzieć w BB i czekać, aż badanie pochwyconej sygnatury podróży w czasie się zakończy. Nie było jednak pewności, ile czasu to zajmie, szczególnie gdy wziąć pod uwagę, że owa sygnatura zmieszała się z tą, jaką wytworzyło przeniesienie w czasie oraz przestrzeni Reeda Richardsa. A Miguel O'Hara nie należał do ludzi cierpliwych - nie, będąc w połowie krwi meksykańskiej i w połowie krwi irlandzkiej.

Nie było zresztą też pewności, że to badanie cokolwiek da, cokolwiek wykaże. Nerwy i niecierpliwość Latynosa sięgały takiego poziomu, że siedział jak na szpilkach, a nic więcej poza siedzeniem w Baxter Building robić nie mógł - abstrahując już od tego, że wyżej wspomniany rodzaj badań nie mieścił się w kwalifikacjach genetyka, to zajmował się nim Herbie, zaawansowana sztuczna inteligencja; Sue i Reed zajęci byli innymi ważnymi sprawami, a uczestniczenie w nich nie dość, że niespecjalnie O'Harę interesowało, to jeszcze niosło za sobą ryzyko ponownego zdradzenia jakiejś istotnej informacji z przyszłości, a tym samym negatywnej dla Miguela (i pozostałej, natywnej dla jego czasów ludzkości) zmiany biegu wydarzeń; natomiast bardziej przyziemne rozrywki, dostępne w budynku, po prostu były w tej chwili dla niego nieatrakcyjne.

W końcu więc Spider-Man skierował swe kroki tam, gdzie Ludzie-Pająki czują się najlepiej - na dach. Pierwotnie po to tylko, by odetchnąć świeżym powietrzem (metaforycznie, bo powietrze w Nowym Jorku tych czasów ciężko było nazwać świeżym), jednakże jedno szybko doprowadziło do drugiego i Latynos po paru minutach niespokojnego podziwiania widoków zeskoczył z krawędzi, by zanurkować w dół, ku ruchliwej ulicy - a ciąg dalszy już znacie.

Po jakimś czasie, kiedy ciało Spider-Mana przyszłości zaczęło zwalniać oraz coraz szybciej opadać, rozległo się ciche, charakterystyczne "fwizzz!" i z nadgarstka mężczyzny wystrzeliła nić pajęczyny - by moment później, Pająk mógł się na niej rozbujać, w celu odnowienia pędu, niezbędnego do szybowania.

Nie było może nadzwyczaj lepiej, ale w jakimś stopniu czynności te relaksowały - a przecież O'Hara nie zamierzał oddalać się od Baxter Building nie wiadomo na jaką odległość. Przed wyjściem porwał nawet jeden z komunikatorów Fantastycznej Czwórki i poprosił Herbiego, by zanotował on ów fakt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Spider



Liczba postów : 85
Data dołączenia : 07/07/2013

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Czw Sie 25, 2016 7:59 pm

Nie ma nic lepszego, niż bujanie się między wieżowcami. To dopiero było uczucie wolności, uczucie nieuchwytności i uczucie życia, a dokładniej tego, że robiąc to, człowiek czuje, że żyje pełną piersią! Sieć łapała się to jednego gzymsu, to drugiego, by zaraz wybić pięknie Reilly'ego w górę i pozwolić mu na swobodny, opadający lot. Widok z takiej perspektywy niekiedy zapierał dech w piersiach i choć Ben widywał to bardzo często, za każdym razem odczuwał tą samą nutkę ekscytacji.

Oczywiście, zdecydowana większość jego wspomnień i beztroskim bujaniu się, nie była jego. Miał do nich dostęp, mógł do nich wracać i marzyć, ale mimo wszystko, były to wspomnienia innej osoby, które kiedyś ktoś zaaplikował w jego głowie. Reilly starał się z tym pogodzić, bo w końcu powiedział sobie, że zaczyna nowy etap w życiu i że będzie nim żył tak, jak tylko będzie miał ochotę. Ta ochota uwzględniała walkę z przestępczością, ponieważ mając taką moc i nic z nią nie robiąc, było to ignorowanie wielkiej odpowiedzialności, jaką nałożyło na nas samo życie. Kiedyś pewien starszy mężczyzna wpoił mu pewne wartości do głowy. Bez znaczenia było, w jaki sposób Ben ich się nauczył. Ważne było, że starał się żyć zgodnie z nimi.

Postanowiwszy myśleć pozytywnie, zaczął nucić piosenkę, którą kiedyś ktoś napisał na cześć Spider-Mana. A precyzując, była to osobista przeróbka, nowa wersja, swoisty cover tegoż utworu.
- Scarlet Man, Scarlet Man, does whatever a... uhh... Scarlet can! Spins a web any size. Catches thieves just like flies. Look ooooout, here comes the Scarlet Maaaan...~
Rozbujawszy się na sieci, wygiął swoje ciało jak skoczek cyrkowy i wybijając się nogami do przodu, skierował się na dach jednego z budynków.
Przykucnął na krawędzi w sposób specyficzny dla Spider-Mana i zaczął patrolować okolicę, patrząc z uwagą w dół. Mimo cholernej ilości nowojorczyków, panował względny sposób. Nikt nikogo nie atakował, nikt nikomu nie wyrywał torebek. No, jedynie od czasu do czasu usłyszeć można było różne wyzwiska taksówkarzy, którzy ochraniali nieuważnych przechodniów.
- Aaah, Nowy Jork. Taki piękny, taki wspaniały. Kocham to miasto i nienawidzę go jednocześnie. Jestem chyba jakiś wadliwy.
Zaśmiał się pod nosem, po czym zaciągnął się powietrzem. Długo nie trzeba było czekać, bo już po chwili zaczął kaszleć jak oszalały. To chyba nie było najlepszym pomysłem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miguel O'Hara



Liczba postów : 75
Data dołączenia : 29/12/2014

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Pią Sie 26, 2016 3:45 pm

Shock, jak oni to robią? Jak Sue, Ms. Marvel, Iron Man czy reszta radzą sobie z tą odpowiedzialnością? Za całe miasto, za cały kraj, za cały ich świat? I ze świadomością, że choć jest ich tak dużo, że w czasach Heroic Age superbohaterów jest ile? Tysiące? Setki tysięcy? Mimo tak ogromnej liczby i tak jest ich za mało, aby pomóc całej ludzkości naraz. Ze świadomością, że mimo ich największych starań, zawsze znajdzie się taki dzień, w którym nie będą w stanie uratować każdego. Jak oni to do cholery znoszą? Może dobrym pomysłem ze strony Miggy'ego byłoby zapytać przy najbliższej okazji? O to i o kilka innych rad od bardziej doświadczonych w tym przeklętym fachu.

W trakcie tych przemyśleń nastąpiło kolejne "fwizzz!" - wystrzelenie pajęczej sieci - i kolejne, jak najsilniejsze zamachnięcie się nogami ze strony O'Hary - aby jak najmocniej się rozbujać. Kiedy tylko ciało mężczyzny zaczęło przybliżać się do najwyższego możliwego punktu, puścił on pajęczynę, po czym płynnie przeszedł do niepełnego, acz nadal efektownego salta w tył - bo przerwanego ponownym złapaniem pędu powietrza we własną pelerynę. W ten sposób, Miguel zamienił charakterystyczne dla większości Ludzi-Pająków "swingowanie" na, równie (jeśli nie bardziej) charakterystyczne dla tego konkretnego, szybowanie.

Znajdując się tak wysoko, pośród nowojorskich drapaczy chmur, a także dysponując Accelerated Vision, Spider-Man przyszłości miał doskonały widok na rozciągające się pod nim, zatłoczone ulice. Jednak w pewnym momencie coś odwróciło jego uwagę od tego, co daleko na dole - gdy kątem oka, na pobliskim dachu O'Hara ujrzał nagle czerwono-niebieską sylwetkę.
Czy to… ? Po chwili wahania, Latynos wygiął odpowiednio ciało i skręcił ku - jak mu się wydawało - pierwowzorowi jego bohaterskiego alter ego. Może okazja, o której myślał wcześniej, nadejdzie szybciej niż przypuszczał?

- To aż zaskakujące, że historia nic nie wspomina o tym, że oryginalny Spider-Man eksperymentował w taki sposób ze stylem swojego kostiumu. Poszarpana bluza na obcisłym spandeksie? Mógłbyś być projektantem mody - zaczął na dzień dobry Miguel, lądując jednocześnie przy krawędzi dachu, o parę kroków od drugiego Człowieka-Pająka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Spider



Liczba postów : 85
Data dołączenia : 07/07/2013

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Sob Sie 27, 2016 6:19 pm

Charcząc jeszcze przez chwilę, Ben starał się wyrównać swój oddech. To był zdecydowanie zły pomysł, żeby zaciągać się tym świeżym powietrzem. Już nawet korciło go, by zdjąć maskę i ułatwić sobie dostęp do łatwiejszego oddychania, ale powstrzymał się. Nigdy nie wiadomo, czy gdzieś nie czai się jakiś fotograf. Z doświadczenia wiedział, że tacy lubią cykać fotki z ukrycia i w dodatku w najmniej oczekiwanym momencie.

Ogarnąwszy się po krótkiej walce z kaszlem, gotowy był, by ruszać dalej, skoro tutaj nie działo się nic, w czym jego zdolności mogłyby być pomocne. Zerknął raz jeszcze w dół, na zaludnioną ulicę, kiedy nagle usłyszał męski głos. Pajęczy Zmysł się nie obudził, więc był to możliwy znak, że przybyły wielbiciel spandeksu nie był zagrożeniem dla Szkarłatnego Pająka.
Odwrócił głowę w jego stronę i ujrzał... Spider-Mana! Ale, to nie był głos Petera, więc nie mógł być to on, ani tym bardziej jego evil twin Kaine. Kolejny Spider-Man wannabe? Na to wyglądało. W dodatku przywitał się w dość żartobliwy sposób.
- Tia, Coco Chanel się chowa. Ty też masz... niezły styl, Panie Peleryna. Brałeś lekcje u Kanye Westa? - odpowiedział żartobliwie, machając otwartą dłonią na powitanie. Oczywiście nie znał stylu wymienionego wcześniej, po prostu wydało mu się to śmieszne, a jak wiadomo, jego poczucie humoru zostawia wiele do życzenia.
- Iiiii nie do końca "oryginalny", ale wciąż czarujący. - wskazał na siebie kciukiem, uśmiechając się do tego. Oczywiście, przez maskę uśmiech nie mógł być zauważony.
- Wołają na mnie Scarlet Spider. I co dokładnie miałeś na myśli mówiąc, że "historia nic nie wspomina"? - teraz jego zainteresowanie wzrosło. Nagle w jego głowie pojawiło się mnóstwo pytań, na które odpowiedzi najpewniej nie dostanie. A przynajmniej nie od razu.
Przekręcił się tak, by stać przodem do pelerynowego Spider-Mana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miguel O'Hara



Liczba postów : 75
Data dołączenia : 29/12/2014

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Sob Sie 27, 2016 10:57 pm

Nieodłączny sarkazm Miguela przyjęty jako żartobliwość? Poczucie humoru Reilly'ego rzeczywiście było świetne.
Natomiast na to, wypowiedziane na głos, O'Hara zareagował zmarszczeniem brwi - Szkarłatny Pająk nie mógł tego oczywiście zauważyć, ze względu na maskę, zakrywającą twarz Latynosa. O ile marka Chanel zachowała się do 2099 roku, o tyle to drugie nazwisko…

Kanye West? O kim on mówi? Miggy nie zdążył jednak zapytać (a tym samym dowiedzieć się, czy nie był to czasami kontratak jedną z jego własnych broni), gdyż zaraz padły słowa, od których grymas zdziwienia na jego obliczu pogłębił się jeszcze bardziej - na tyle, by teraz już odkształcić, bądź co bądź dokładnie przylegający do skóry, materiał z Niestabilnych Molekuł i nieco ukazać to zdziwienie.

- Cóż, umm - Spider-Man przyszłości podrapał się w tył głowy - Ja jestem - tylko przylep się mocniej do tej krawędzi, żebyś pod wpływem szoku nie spadł - Spider-Manem z przyszłości. I (jakby to delikatnie ubrać w słowa?), szczerze mówiąc, nie kojarzę z lekcji historii nikogo o pseudonimie Scarlet Spider (Brawo, Miggy, to było bardzo delikatne). Ale na nich przeważnie zasypiałem ze znudzenia, tak na pocieszenie. Jestem umysłem ścisłym. A ty zapewne jednym z naśladowców-pomocników oryginalnego Spider-Mana, których wiem, że czasami miewał?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Spider



Liczba postów : 85
Data dołączenia : 07/07/2013

PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Nie Sie 28, 2016 7:42 pm

Z przyszłości? A to ciekawe! Ben oczywiście nie spadł z krawędzi, jak sarkastycznie napomknął Spider-Man, ani tym bardziej jakoś go to nie zaskoczyło. Wszystko to, co w życiu widział, klony, kosmiczne symbionty i inne, mniej lub bardziej szalone rzeczy, sprawiało że podróże w czasie mogą być równie prawdziwe. Zmienił jednak swoją pozycję, bo już nogi zaczynały mu drętwieć od tego niewygodnego przykucnięcia, jakim charakteryzował się każdy członek pajęczej rodziny. I nie, ta zmiana nie była wynikiem "szoku".

- Oho, widzę trafił nam się fan "Powrotu do przyszłości". - powiedział do siebie, zaraz jednak wracając na właściwy szlak - Wracając do meritum... Taaak, jestem naśladowcą Spider-Mana. Do tego dochodzi coś jeszcze, ale nie powinno Cię to interesować. - przerwał na moment, by przełknąć ślinę - Tylko gust mam lepszy. Spójrz tylko na ten styl, normalnie bogactwo samo w sobie! - machnął ręką, będąc lekko rozbawionym. Nie miał zamiaru nikogo obrażać, ani tym bardziej kpić sobie z kogoś, ale cóż, taki jego urok, że nie może się powstrzymać.
- Widzę, że Ty także jesteś jego naśladowcą. Spider-Man jest tylko jeden i to ten, który żyje w tych czasach... Chyba, że magicznym sposobem przeniósłby się do Twoich czasów, wtedy już nie byłby Spider-Manem tutaj. Oh, te zawirowania czasowe. Człowiek się może łatwo pogubić! - powiedział wszystko na jednym wdechu, przez co na końcu zdania musiał wziąć spory haust powietrza. Westchnął cicho, zerknął w dół na ulicę, pokręcił głową na boki i znów spojrzał na swojego nowego znajomego.

Dla niego, jedynym i oryginalnym Spider-Manem był Peter. Nie ważne ile upłynęłoby lat, Parker był po prostu niesamowity w tym co robił. Ben był jego genetyczną kopią, idealnym klonem. Mimo, że miał te wspomnienia i poniekąd przeżył to samo, co on, to wciąż patrzył w jego stronę, patrzył na niego jak na idola. Dlatego to, co powiedział mogło wydawać się nie na miejscu, ale musiał to powiedzieć, tak dla jasności.

Reilly patrzył przez chwilę na podróżnika w czasie i nie odzywał się, jakby zbierał jakieś myśli, mieszał je i dodawał dwa do dwóch.
- Więc... - zaczął po chwili, skubiąc kciukiem i palcem wskazującym swój podbródek - Jednak nie brałeś lekcji u Kanye Westa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dachy w centrum   Today at 2:21 am

Powrót do góry Go down
 
Dachy w centrum
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Centrum papirusu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Pomieszczenie Główne
» Centrum dowodzenia kryptonim "Polana"
» Centrum monitoringu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: