Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wesołe miasteczko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 7:46 am

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 7:49 am

Obserwowanie jej min i reakcji było naprawdę fajne. Już dla tylko tej przyjemności cieszył się, że zdecydował się ją gonić i podejść do niej, żeby ją zagadać.
- No wiem, że są dziwne.. - Wetchnął teatralnie, robiąc podłamaną minkę, jakby faktycznie miał ich dużo i jakby cierpiał z tego powodu.
- Na przykład ostatnio poznałem strasznie dziwną, ale też i uroczą osóbkę, która nie ma pojęcia jakiej jest płci a wygląda jak dziewczyna, stylizująca się na chłopaka z długimi włosami. Wyobrażasz to sobie?? - Pokręcił głową, patrząc na nią tak, jakby mu współczuła i jakby doskonale rozumiała to co on przeżywa.

Natomiast, gdy ona powiedziała, że wie jakiej jest płci, spojrzał na nią powątpiewająco. Przez moment się jej przyglądał, zanim wreszcie ostrożnie zaczął pytać.
- Na pewno..? Bo przed chwilą nie byłaś całkiem pewna.. I mogłabyś mi ujawnić tę tajemnicę..? - Po czym szybko rozłożył dłonie i dodał wyjaśniająco.
- Oczywiście nie chodzi mi o to, żebyś mi pokazała. Możesz po prostu powiedzieć. Powiedzmy, że Ci uwierzę.. - Im dłużej się wygłupiał w kwestii jej płci, tym bardziej samemu się nad tym zaczął zastanawiać. Jednak figurę miała kobiecą, nawet jeśli ewidentnie było widać, że trochę trenowała. Kobiecy też miała głos i ruchy, więc raczej na pewno była dziewczyną. W dodatku całkiem nie brzydką.

- HA! Super! - Ucieszył się widząc, że ona ruszyła w stronę miasteczka. Zgodziła się! Czy to nie wspaniałe? Wiedział, że prędzej czy później z nim pójdzie, najwyżej musiałby jeszcze parę rzeczy powiedzieć o tym, czego był świadkiem, no ale i tak był zadowolony. Szczególnie, że faktycznie miał ochotę odwiedzić to wesołe miasteczko i zobaczyć co tam jest. Więc cieszył się jak małe dziecko.
I wyszczerzył się szerzej, jak skomentowała to, że nie jest przystojny. Jednak nie skomentował, zamiast tego podszedł do bramy i kupił dla nich bilety. On płacił. W końcu to on zapraszał, więc wypadało, aby i on zapłacił. W dodatku nie wiedział, czy ona ma przy sobie pieniądze a nie chciał ewentualnym pytaniem się ją zniechęcić do pomysłu pobawienia się z nim tu.

Weszli. Herbi rozejrzał się z szeroko otwartymi oczami i spojrzał powoli na towarzyszkę.
- Od czego chcesz zacząć..? - Spytał, nie mogąc się doczekać tego wyboru i tego, aby zaczęli wreszcie zwiedzać i korzystać z atrakcji.
Nagle odwrócił się od niej. Zaczął przez moment węszyć, dał kilka kroków do przodu i przekrzywiając głowę, wpatrywał się jak jakiś koleś wsadza mały patyk do czegoś kręcącego się. Do patyka zaczęło się coś przyklejać, aż wreszcie pojawiła się biała kula, którą następnie wręczył małemu, uradowanemu dziecko.
- Co.. Co to jest..? - Ciche pytanie padło z jego ust, gdy czuł, że z niewiadomych powodów strasznie by chciał być na miejscu tego dziecka.
Powrót do góry Go down
X-23

avatar

Liczba postów : 239
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 8:18 am

Ha ha! Bardzo śmieszne. Laurze wcale nie było tak zabawnie. Miała nadzieje, że Hebert nie będzie kontynuował tej małej prowokacji, którą poczyniła mutantka sugerując zapewne nie zapomnianą noc z facetem wyglądającym jak dziewczyna. X nie zamierzała rzucać co i rusz złośliwych komentarzy, właściwie jej metodą na takie zagrania był typowy ignore. Sama przed sobą się zdziwiła, że zagrała taką kartą. Na szczęście Herbi nie zamierzał tego ciągnąć dalej. Znaczy, po części nie zamierzał. Gdy nazwał ją uroczą wytrzeszczyła na niego wzrok i zaraz zmrużyła nieufnie oczęta.

- Kpisz sobie ze mnie? - Autentycznie myślała, że chłopak sobie z niej jawnie żartuję. Ona urocza? Dobre sobie. Laura nie rozpatrywała siebie w kategoriach „ładna – nieładna'. Nawet się nad tym nie zastanawiała. Co prawda gdyby się nad tym głębiej zastanowiła, może faktycznie doszłaby do wniosków, że wzbudza zainteresowanie chłopców... W końcu Warren najwyraźniej chciał mieć ją blisko i niejaki Hellion również... ale co z tego. Póki sama nie uwierzy, że ktokolwiek może ją pokochać wbrew pewnym niedoskonałością, akceptując od a do z, to nie ma o czym mówić.

- Przecież Tobie powiedziałam. - Odparła gdy Herbi poprosił o potwierdzenie słowne, że jest dziewczynką. Ta rozmowa zaczęła być jeszcze bardziej dziwna, niż zapowiadało się na to na samym początku. Mimo to X nie czuła się skrępowana. Może troszeczkę zaskoczona, minimalnie zaciekawiona... czyli chłopak mógł uznać, że przynęta została złapana. Na jak długo? Tego nie wie nikt...

Wytrzeszczyła na niego swoje zielone oczęta, gdy tak ekspresyjnie się ucieszył na wieść, że pójdzie z nim do wesołego miasteczka. Cały czas nie wiedział co ma o tym wszystkim myśleć, no i nie ma co się oszukiwać, po prostu mu nie ufała aż nadto, stąd to niedowierzanie Laury, gdy Herbi ją komplementował, czy jawnie cieszył się na spędzenie czasu razem.  

Gdy padło pytanie od czego chce zacząć Laury spojrzenie padło na najwyższą i najbardziej zakręconą kolejkę. Herbi w tym momencie nie powinien mieć żadnych wątpliwości co do wyboru zabawy...

Nie słysząc dezaprobaty, ani aprobaty z ust chłopaka przeniosła wzrok na jego twarz. Widząc, że coś innego przykuło jego uwagę, podążyła za jego spojrzeniem i przyjrzała się mężczyźnie, który kręcił watę cukrową. Wróciła do niego z niedowierzającym, wręcz karcącym wzrokiem myśląc, że się z niej nabija, pytając co to jest. Wrażenie Laury najwyraźniej było mylne, ponieważ sądząc po jego minie... Herbi faktycznie nie miał pojęcia co to jest wata cukrowa. Nie zastanawiając się zbyt długo, podeszła do mężczyzny i wygrzebując jakieś drobniaki z kieszeni kupiła jedną watę. Nie minęła krótka chwila, gdy Laura stała przed chłopakiem, zerkając na niego znad białego puchu.  

- Spróbuj. - Odparła siląc się na zachęcający ton.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 8:24 am

Wszystko jakby straciło swoją ważność. Na moment przestał się interesować dziewczyną, wesołym miasteczkiem, tym wcześniejszym zabójstwem, szponami i wszystkim innym.
Istniał dla niego tylko ten biały puch.
- Mogę..? - Spytał ostrożnie, robiąc przy tym oczy kota, który w jakiejś bajce, jaką ostatnio oglądał, chodził w butach.
I powoli wziął od niej to coś. Przez moment się przyglądał, jakby obawiał się skosztować.
Spojrzał Herbi na jedzenie swoje, skosztował je na podobieństwo dziecka, które wcześniej obserwował i uznał, że jedzenie to jest dobre.
- O cholera.. Kocham Cię.. - Mruknął i w ekspresowym tempie zjadł całą resztę. Był niczym demon głodu, nienasycony, który pożera swoją ofiarę za jednym zamachem i wciąż czuje niedosyt.

Dopiero, gdy skończył, spojrzał na dziewczynę ze wstydem w oczach. A może ona to kupiła dla siebie? Może chciała, aby on tylko spróbował odrobinkę a resztę chciała sama zjeść? Ale mu się głupio teraz zrobiło..
- Eee.. - Zaczął cicho, niezwykle kreatywnie, zaraz samemu na siebie krzycząc w myślach, że jest kompletnym idiotą i że mógłby się chociaż teraz zachować jakoś bardziej odpowiednio.
- Przepraszam.. - Powiedział więc w końcu ze skruchą w głosie i zaraz stał przy sprzedawcy kupując od niego ten biały puch, dowiadując się przy tym, że nazywa się on watą cukrową.
To było dla niego sporym zaskoczeniem, bo nie wiedział, że wata jest jadalna. Ale faktycznie, czuć było cukier. Będzie musiał potem posypać trochę waty cukrem i spróbować, czy smakuje podobnie.
- Proszę.. - Jak tylko odebrał zamówioną watę, podał dziewczynie, nadal nieco zażenowany swoim łakomstwem.

I, aby odwrócić uwagę od tego co zrobił, wskazał na tę najwyższą i najbardziej zakręconą kolejkę, patrząc na nią pytająco.
- Rozumiem, że idziemy tam..? - Teraz, kiedy już zaspokoił swoją ciekawość i, przynajmniej częściowo, apetyt, zaczęło docierać do niego wszystko inne, także to co dziewczyna mówiła w międzyczasie, czy też co robiła.

Nie czekając też na odpowiedź, nauczony już, że Laura niekoniecznie może chcieć przyznawać się do tego na co ma ochotę i odpowiadać wprost, ruszył śmiało w tym kierunku.
- Z czego sobie kpię? - Spytał, stając już w kolejce i patrząc na swą towarzyszkę zaciekawiony. Był tak zaaferowany watą cukrową, że nie bardzo zrozumiał o co jej chodzi. A gdy się jej przyglądał, znów zobaczył to, jak ona zabijała tamtego mężczyznę. Od razu przewinął obraz na sam początek, szukając jakiejś wskazówki mówiącej mu, czemu ona by mogła to zrobić. Przewinął do momentu, gdy mężczyzna bił jedną ze swoich prostytutek i wyganiał ją na ulicę.
Wtedy też pojawiło się jedno pytanie w jego głowie, ale uznał, że jeszcze nie czas je zadać. Że mógłby nim popsuć to, co do tej pory udało mu się osiągnąć, więc lepiej z nim zaczekać na lepszy moment.
Powrót do góry Go down
X-23

avatar

Liczba postów : 239
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 8:28 am

Laura nie mogła się napatrzeć jak chłopak pałaszował watę. Z minuty na minutę stwierdzała, że Herbi jest chyba jeszcze bardziej dziwny niż ona. Nawet nie zdążyła odpowiedzieć mu na pytanie czy chłopak może poczęstować się watą, ponieważ w połowie już jej nie było. Uśmiechnęła się pod nosem i poczuła się niepokojąco dobrze, tak jakby dopiero teraz zdała sobie sprawę, że nie sprawianie bólu, a przyjemności jest czymś co rozprzestrzenia to dziwne ciepło w sercu. Nie żeby Laura nagle poczuła się odmieniona, bo przed nią długa droga i wiele lat ciężkiej nad sobą pracy, ale coś tam zaczynało trybić, w tej pokręconej główce.  

Nie była urażona tym brakiem zainteresowania jej osobą. Wręcz przeciwnie, sama nie lubiła być w centrum. Częściej stała gdzieś na uboczu, szczególnie wśród rówieśników, a mówcą była żadnym. Nijak nie skomentowała spontanicznego wyznania miłości Herbiego. Wiedziała, że chłopak jest wręcz zafascynowany smakiem waty cukrowej i to o nią bardziej chodzi, niż o osobę Laury.

Zdumiona jego wstydem wpatrywała się w zakłopotaną twarz chłopaka. Gdy wrócił z watą cukrową uczknęła trochę puchu, a resztę oddała Herbiemu. Gdy wskazał na kolejkę Laurą kiwnęła głową.

- Pierwszy raz jadłeś watę cukrową? - Zapytała z nutą powątpiewania. Co prawda po reakcji chłopaka miała prawie 99% pewność, że faktycznie nigdy wcześniej nie miał do czynienia z tym smakiem, ale wolała się podpytać. Może Herbert był świetnym aktorem, a Laura pierwszy raz w życiu dała się oszukać.

- Z czego kpisz? Z tego, że jestem urocza. Wierz mi. Nie jestem. - Odparła twardym tonem, z posępną miną wpatrując się gdzieś przed siebie. Przez te parę chwil wróciła myślami do tych ponurych wspomnień. Co gorsza o mało co nie wyciągnęła szponów tylko po to by zadać sobie ból rozcinając skórę na ręce. Tak, ból, to póki co jedyny dowód na to, że cokolwiek czuje. Gdy się ocknęła, siedziała już w foteliku kolejki z zapiętymi pasami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 8:31 am

Gdy znów go poczęstowała watą, przyjął ją bez wahania i zaraz ta porcja również zniknęła w jego przepastnej paszczy. Uśmiechnął się tylko do Laury za ten wspaniały dar z wdzięcznością, uznając, że nie wypada dyskutować o tym, że to dla niej kupił. Skoro tak bardzo chciała, aby on to zjadł, to cóż mógł zrobić poza tym, żeby się dla jej zachcianki poświęcić..?
- Pierwszy.. - Odpowiedział z lekkim wstydem w głosie, zdając sobie sprawę z tego, że zapewne dzieciaki w innych miejscach świata doskonale wiedzą co to jest i jak smakuje.
- Tam, gdzie się wychowywałem, nie było takich rzeczy.. - Dodał jeszcze. Nie tylko, że nie było, ale wręcz można powiedzieć, że nawet nikt o nich nie słyszał. Oczywiście poza Strangem i tymi mnichami, którzy często przebywali w innych miejscach świata.

Niedługo potem już siadali na fotelikach i przypinali się. Przy tym Herbi spojrzał na dziewczynę i parsknął.
- Jesteś. Między innymi dlatego właśnie, że nie potrafisz się przyznać do tego, że jesteś. Pomijając już kwestię tego, że jak na kogoś o nieokreślonej płci.. - Przy tych słowach pokazał jej język, niczym małe dziecko.
- Wyglądasz naprawdę świetnie, ale też na przykład dlatego, że to jest urocze jak myślisz jedno a zgrywasz się na twardą i niezależną. Jak wtedy, gdy dreptałaś nóżkami, aby się tu znaleźć, równocześnie niby obojętnym głosem mówiąc, że nie masz ochoty, albo teraz, gdy marzysz wręcz o tym, żeby się do mnie przytulić, ale udajesz, że nie chcesz. - Mówił niby poważnie, ale zaraz wyszczerzył się wesoło.

Chciał coś jeszcze do tego dodać, ale właśnie ruszyli. I, co musiał przyznać, zabawa była przednia. Dobrze, że siedzili na samym przodzie, więc nic mu nie ograniczało widoku. Czuł tę prędkość, widział jak się zmienia krajobraz, nie przeszkadzało mu to, że nim miotało co chwila. Już wiedział, że to jest coś, co lubi i co chętnie będzie chciał powtarzać.
A gdy się skończyło, spojrzał na Laurę szeroko rozwartymi oczami, wyraźnie podekscytowany i szybko zaczął się rozglądać.
- To dokąd teraz chcesz iść? - Skoro jej powierzył oprowadzanie go, to niech ona decyduje. I tak się cieszył z tego wszystkiego, że prawie zapomniał czemu naprawdę tu się kręci z tą dziewczyną.
Powrót do góry Go down
X-23

avatar

Liczba postów : 239
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 8:33 am

-  W takim razie gdzie się wychowałeś? Ani razu nie wspomniałeś o konkretnym miejscu. Czy to jest jakaś tajemnica? - Zapytała. Wpadła troszeczkę w pułapkę, ponieważ z jednej strony starała się nie angażować w tą znajomość i być na tyle odpychająca i trudna, by chłopak po prostu w pewnym momencie się poddał. Z drugiej strony, sama zaczęła zadawać pytania dotyczące jego życia, dlatego zaraz po zadaniu tak wielu, jak na nią, pytań, stwierdziła, że od tej chwili będzie się dystansować. Cały czas utrzymywała teorie, że jest niebezpieczna i lepiej trzymać się od niej z daleka, a wtedy nikomu niewinnemu krzywda się nie stanie. A przynajmniej to powtarzała jak mantrę. Czy można się jednak jej dziwić? Pod wpływem szału zabiła swoją matkę. Jedyną bliską osobę, którą kiedykolwiek miała. Znaczy ok, wiadomo, Logan też był jej bliski, ale matka to matka. Ona nigdy nie przestała nią wierzyć, nawet będąc na łożu śmierci, gdzie zasztyletowana przez Laurę, ostatnimi słowami jakie wypowiedziała nadała dziewczynie imię.  

Nie zareagowała tym razem na kontynuacje żartu apropos jej płci. Wysłuchała argumentacji Herbiego analizując każde jego słowo. Poczuła dziwny ścisk w żołądku gdy wspomniał o przytulaniu i spojrzała na niego delikatnie zdumiona. Zdumiona tymi słowami oraz reakcją swojego organizmu na samą myśl o przytulaniu. Odsunęła się od niego nieznacznie układając dłonie na pasach bezpieczeństwa. Zanim jednak zdążyła cokolwiek mu odpowiedzieć kolejka ruszyła, a głowa Laury została zalana falą różnych myśli. Dziewczyna miała czas by przeanalizować słowa Herbiego. Przez całą podróż właściwie ani nie krzyczała, ani się nie uśmiechała. Cóż X jak to X, przeżywała wszystko wewnętrznie. Gdy się zatrzymali, a chłopak pałając zapałem chciał się dowiedzieć jaki jest dalszy plan, uwalniając się z pasów zaczęła powoli mówić.

- Tu nie chodzi o to, że ja nie wiem czego chce Herbert. Po prostu nie wiem za kogo mnie masz, ale wiedz, że jestem złym człowiekiem. A przebywanie w moim towarzystwie nie przysparza zbyt pozytywnych wrażeń. Na serio nie mam nic do Ciebie, ale powinieneś się trzymać ode mnie z daleka. - Patrzyła na niego skrzętnie ukrywając jakiekolwiek emocję. Gdzieś tam wewnętrznie było jej cholernie przykro, ale cały czas uważała, że ta decyzja została podjęta z rozsądku. Pomimo tak krótkiego czasu spędzonego z chłopakiem, sama przed sobą musiała przyznać, że całkiem dobrze się bawiła. Wcisnęła ręce do kieszeni i ruszyła przed siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 8:42 am

Gdzie się wychował.. To z jakiś powodów bardzo interesowało ludzi. Chociaż, w sumie to się im nie dziwił. Jego przecież też interesowały wszystkie szczegóły, no i fakt, że ktoś mieszkał i żył ogólnie gdzieś daleko, w zupełnie innych warunkach był przecież ciekawy.
- Na południu Chin. W okolicach Tybetu. - Odpowiedział więc jej spokojnie, przez moment rozważając, ile może jej szczegółów podać.
- Z racji położenia, tego, że mieszkałem dość daleko od cywilizacji, nie doświadczyłem takich właśnie rzeczy, jak wesołe miasteczko, czy też ta wata cukrowa. Telewizorów było zaledwie kilka i dostępnych dla nielicznych osób. Ja widziałem je może z pięć razy w całym życiu i oglądałem coś na nich tylko raz. Jak było wiadomo, że odchodzę i pokazywali mi co to w ogóle jest. - Mówił, zastanawiając się przy tym co dodać. Ale uznał, że to na razie wystarczy. Jak będzie chciała więcej informacji, to zapyta a on wtedy będzie myślał co powiedzieć.

Gdy wysiedli z kolejki, jego podekscytowanie i chęć zwiedzania innych atrakcji, jakie serwowano w tym miejscu została gwałtownie ucięta. Westchnął ciężko, słysząc co dziewczyna mówi i jak się odwraca, aby odejść.
A więc koniec zabawy, trzeba było przejść do konkretów.
- Czemu jesteś zła? - Spytał spokojnie, przyglądając się jej uważnie i dochodząc do wniosku, że czas jej pokazać, iż on wie o niej nieco więcej, niż tylko to, że nie jest świadoma swojej płci, nie umie się myć i że marzyła o pójściu z nim do wesołego miasteczka.
- Bo byłaś prostytutką? - W myślach rozważał różne opcje, dla których ona mogła zabić tamtego faceta. Dwie z nich były tak jakby najlogiczniejsze, z czego ta przeważała. Głównie przez to, jakim spojrzeniem obdarzyła ta pierwsza dziewczyna tę niedoszłą wtedy jeszcze ofiarę. Strach i nienawiść, które w odpowiednich warunkach zapewne przemieniłyby się w chęć zakończenia jego życia.
- Czy dlatego, że zabijasz? - Oczywiście nie mówił tego za głośno. W końcu niedaleko nich się cała chmara ludzi kręciła a on nie chciał, żeby słyszeli tę rozmowę. Nie oczekiwał też, żeby ona go zaatakowała, gdy się okazało, iż za dużo o niej wie. Ale na wszelki był gotów się bronić. Jeśli by się starała nie używać szponów, broniłby się rękami i nogami. Jeśli jednak zobaczyłby, że je wysuwa, unieruchomiłby ją telekinezą.
Na razie jednak stał, patrząc w jej plecy i czekając na reakcję.
Powrót do góry Go down
X-23

avatar

Liczba postów : 239
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 8:43 am

Laura zatrzymała się gwałtownie. Herbi mógł szeptać, a i tak na spokojnie by go usłyszała. Zacisnęła usta i pięści. Każdy mięsień na jej ciele spiął się niczym struna i momentalnie rozluźnił, by na powrót przygotować się do zadania ciosu. Resztkami sił powstrzymała się od agresywnego zareagowania na jego wypowiedź, tylko dlatego, że … mówił prawdę. Laura opuściła łepek i dysząc wściekle zwróciła się w kierunku chłopaka, robiąc to bardzo powoli. Najpierw zerknęła przez ramię, by tylko upewnić się czy nie zmienił lokalizacji, a potem odwróciła się całą sobą. Herbi nie musiał znać Laury by wywnioskować, że jest maksymalnie wkurwiona. Co gorsza w pierwszym momencie jej zachowanie mógł odebrać jako foch na to co usłyszała... Nic bardziej mylnego.  

- Jesteś z SHIELD czy z Facilty? Wysłali Cię po mnie prawda? Tylko ja się nigdzie nie wybieram. - Rozstawiła ręce po bokach ciała, gotowa do wyciągnięcia pazurów i walki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 8:47 am

Och.. Czyli z prostytutką trafił. Nie zaprzeczała, nie broniła się przed jego słowami, przyznała mu swoimi pytaniami, że trafił.
- Facility? - Spytał nieco zdziwiony. Opowieści o Shields były jednym ze stałych punktów programu jego pobytu w Klasztorze, dość rozległe, oczywiście wybielające tę organizację. Dlatego też miał już duże pojęcie o tej organizacji. Jednak o tej drugiej nigdy nie słyszał. Albo też słyszał, tyle że nie znał tej nazwy.
Przez moment przyglądał się jej uważnie, zastanawiając się co dokładnie zrobić, zanim wreszcie lekko pokręcił głową.
- Nie. Jestem z organizacji N.I.O.Z.P.U. - Przybrał poważną minę, uznając, że najciekawiej będzie, jak pójdzie w tym kierunku.

Po powiedzeniu nazwy "swojej" organizacji, patrzył na nią przez moment, poczym wzruszył ramionami.
- Jesteśmy dość tajną grupą, więc zrozumiem, że do tej pory o nas nie słyszałaś. Jednak ja Cię obserwowałem. I widzę, że masz niewłaściwe podejście do siebie. - Na bieżąco wymyślał co by tu jej powiedzieć, starając się przy tym, aby w dużej mierze to była prawda. W końcu ją obserwował a takie jęczenie, że jest zła, bo coś tam, nie było według niego właściwe.
- Możesz mi wyjaśnić co takiego sprawia, że jesteś tak złą osobą, iż nawet nie można z Tobą spędzić paru przyjemnych i zabawnych chwil? Których notabene ewidentnie pragniesz? - Zapytał, ruszając powoli w jej kierunku. Nie szedł jednak stricte na nią, raczej minął ją powoli, obracając głowę w jej stronę.
- Chodź się przejdziemy, bo tutaj to za dużo ludzi się może zdziwić jak nagle się rzucisz na mnie z tymi swoimi pilnikami. A chyba byś nie chciała, żeby ktoś postronny ucierpiał, prawda? - Miał nadzieję, że takie tłumaczenie zadziała i pójdą w jakieś miejsce, gdzie będzie mógł z nią normalnie porozmawiać. A przy okazji chciał ocenić jej reakcję na możliwość skrzywdzenia niewinnych, przynajmniej teoretycznie, ludzi.
Powrót do góry Go down
X-23

avatar

Liczba postów : 239
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 8:49 am

Ok. Jego zdziwienie przemówiło do Laury, bo chyba nie trzeba przypominać, że jej wyczulone zmysły działały jak wykrywacz kłamstw. Każde fałszywe uderzenie serca. Każdy fałszywy krok mógł być przez dziewczynę odpowiednio zripostowany. Dosłownie każdy. Herbi natomiast... wyglądał jakby nic sobie z tego nie robił. Na jego szczeście, nie robił tego w żaden irytujący Laurę sposób. A przynajmniej póki co. Wykrzywiła usta w zaskoczonym grymasie gdy wspomniał o jakiejś dziwnej organizacji o której nigdy wcześniej nie słyszała. - Obserwowałeś mnie? - Zrobiła krok do przodu. - Może chcesz mnie obejrzeć z naprawdę baaardzo bliska huh? Czy nie możecie się ode mnie odczepić? - Syknęła, czując jak ogarnia ją trwoga. Dlaczego by mieli jej NIE obserwować, skoro robi to co robi. Zabiła tego człowieka. Tego okrutnego człowieka. Musiała to zrobić. Naprawdę musiała? Przecież są inne sposoby na to by wymierzyć sprawiedliwość... ale czy to było wystarczające? Laura zrobiła tym razem krok w tył, a to co się działo w jej głowie ... z sekundy na sekundę stawało się coraz bardziej ciążące. Na dodatek słowa Herbiego ponownie wyprowadziły ją z równowagi. - Widzę, że lepiej wiesz niż ja... czego pragnę i jakie powinnam mieć do siebie podejście. - Dziewczyna najwyraźniej się zblokowała, ponieważ o mało co racjonalny argument nie przemówiłby jej do rozsądku. Gdy wspomniał o niewinnych ludziach, troszeczkę spuściła z tonu. Nawet nie zdziwiła się gdy dał jej jasno do zrozumienia, że wie o jej mocach. Rozejrzała się dookoła zaciskając usta w złości, a gdy ją minął ruszyła powoli za nim. Wsunęła dłonie do kieszeni i szła próbując uspokoić chociażby swój oddech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 8:56 am

Gdy powiedziała o obserwowaniu z bliska, spojrzał na nią w pierwszej chwili przybierając zszokowany wyraz twarzy. Zaraz też udał zawstydzenie i zamyślenie.
- Ale że z bliska..? Tak bardzo z bliska..? - Zaczął trochę niewyraźnie, żałując przy tym, że nie potrafi się rumienić na zawołanie.
- No wiesz.. Ja nie mam nic przeciwko, ale ten.. No.. Tu jest dużo ludzi.. A ja nie lubię jak ktoś patrzy.. Może u Ciebie..? Poza tym tak bez jakiejś kolacji..? - Jąkając się kontynuował wątek, wciąż udając, że nie zrozumiał jej wypowiedzi, tylko nieco inaczej ją odebrał. Jako pewną propozycję.
- Poza tym czemu miałbym Cię nie obserwować? - Już nieco spokojniejszym i luźniejszym tonem spytał, patrząc na nią kątem oka, gdy szedł w stronę przed siebie.
- Całkiem nieźle wyglądasz jak na kogoś o nieokreślonej płci. I muszę przyznać, że Twój tyłeczek całkiem fajnie wygląda w tych spodniach. - Przesunął po niej spojrzeniem, po jej ciele, bez pożądania jednak, tylko bardziej jakby po prostu coś oceniał.
- No i ogólnie jesteś dość zabawną osóbką. Masz sporo uroku, szczególnie wtedy gdy się rumienisz jak Ci to mówię a równocześnie próbujesz zaprzeczyć, bo przecież ktoś tak straszny, zły, z TAAAAAKĄĄĄĄĄ przeszłością, nie może być uroczy. - Mówił dalej, starając się udawać wszechwiedzącego i zastanawiając się przy tym, jak poprowadzić rozmowę, aby faktycznie tą jej przeszłość poznać.

Przy jej kolejnych słowach już zaczęrpnął oddech, aby powiedzieć coś równie mądrego, ale przy tym poczuł pewien zapach.
- Czekaj.. - Rzucił więc do niej szybko i zaraz skierował swoje kroki do sprzedawcy waty cukrowej, od którego po chwili wrócił z dwiema porcjami.
Jedną wyciągnął w jej stronę, drugą od razu skubnął, jednak spojrzał na siebie krytycznie.
- A niech to.. Ile to musi mieć kalorii. Nie mam za grubych ud już..? - Spytał, krzywiąc się niezadowolony, tonem jakby faktycznie się tym przejmował.
Przez moment się oceniał, zanim znów na nią spojrzał.
- Aaa! No tak.. Na czym my to.. - Palnął zaraz i po chwili, w której niby się namyślał co odpowiedzieć, wzruszył ramionami.
- To jest oczywista oczywistość, że wiem lepiej od Ciebie czego pragniesz i co jest dla Ciebie lepsze. Skoro tak ładnie prosisz, to mogę Ci co jakiś czas to mówić. I, żebyś nie czuła się dłużna, albo cuś w ten deseń, to możesz w zamian za to mi czasami zrobić masaż pleców. Bez wysuwania tych swoich wykałaczek. - Mówił tonem, w którym przebijała się pewnego rodzaju łaskawość, oraz chęć pójścia na ugodę.
Powrót do góry Go down
X-23

avatar

Liczba postów : 239
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 8:58 am

Zrobiła minę pt. ‘wtf’, gdy Herbi postanowił się podzielić swoją interpretacją słów Laury. Momentalnie zrobiła skonsternowaną minę, marszcząc przy tym czoło i nawet pokusiła się o oderwanie wzroku od twarzy chłopaka. Ten mógł troszeczkę odpocząć, ponieważ w tym momencie nie wypalała mu wzrokiem buzi. Co gorsza, słysząc taki ton oraz widząc jego minę, doszła do wniosku, że ta propozycja z ust chłopaka pada tylko i wyłącznie dlatego, że przyznała się do prostytucji. Stąd te teksty o tyłku? O tym, że jest całkiem urocza? Laura cały czas nie wierzyła, że chłopak widział w niej jakieś wewnętrzne, no i zewnętrzne piękno, dlatego tok myślenia podążał w zupełnie inną stronę niż zamierzał ją poprowadzić Herbert.
 
- Już z  tym dawno skończyłam, więc zapraszam pod inny adres. – Mruknęła wrogo. Ani drgnęła gdy zaczął ją obczajać. Właściwie to zupełnie nie zwróciła na to uwagi. 
 
- To dlatego mnie obserwowałeś? Skąd wiesz o zabijaniu… i co to za organizacja do której należysz. Tylko bez ściem. Nawet nie wiem czy tak masz na serio na imię. – Spojrzała na niego z cieniem żalu, że nawet tak miły chłopak okazał się kimś, kto ot tak po prostu się nią zainteresował. 
 
Nie wzięła od niego waty, ponieważ nie miała ochoty by cokolwiek jeść. Żart dotyczący ud trafił do niej dosłownie jak grochem o ścianę, ponieważ nawet się nie uśmiechnęła… a co do masażu posłała mu takie spojrzenie, które w bardzo dosadny sposób dawało mu do zrozumienia, że no fucking way. Mimo to gdzieś tam w głębi duszy odczuwała zawód, ponieważ  przez te parę chwil, świetnie się z nim bawiła. No, ale w takiej sytuacji raczej się do tego nie przyzna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 9:01 am

Gdy ona powiedziała, że już z tym dawno skończyła, to on z kolei nie załapał w pierwszej chwili o czym mówiła. A, oczywiście, nie byłby sobą, gdyby zaraz nie zaczął tworzyć jakiś dziwnych i śmiesznych teorii.
- Z czym skończyłaś? Z jedzeniem kolacji?? - Spojrzał na nią wyraźnie zaskoczony i przyglądał się jej uważnie, akurat gdy wychodzili poza obręb wesołego miasteczka.
Przez moment wpatrywał się w nią, marszcząc przy tym brwi i wyraźnie zastanawiając się nad powodami jej życiowej decyzji o niejedzeniu kolacji.
Wreszcie wzruszył ramionami.
- To chyba dobrze.. Kolacja nie jest najzdrowszym posiłkiem a rozumiem, że dbasz o swoją figurę i zdrowie. W końcu jest nawet takie powiedzonko o tym, żeby śniadanie zjeść w całości, obiadem podzielić się z przyjacielem a kolację oddać wrogowi.. - Odpowiedział jej, ale, po krótkiej chwili, dodał jeszcze.
- Mimo to ja bym nie mógł zrezygnować z żadnego z moich siedmu posiłków.. - I, korzystając z tego, że ona odmówiła wzięcia przeznaczonej dla niej porcji waty, samemu zaczął ją wsuwać z wyraźnym zadowoleniem na swojej twarzyczce.

Na kolejne jej słowa zatrzymał się i spojrzał na nią już poważniej.
- Naprawdę tak mam na imię. - I, aby jej udowodnić, wyciągnął z kieszeni dokument tożsamości, na którym widniało właśnie to imię. Zaraz go schował kieszeni.
- I w sumie to praktycznie ani razu Ci nie ściemniałem. No.. Jeśli nie liczyć na przykład tego mojego jasnowidzenia, bo chociaż faktycznie zazwyczaj się spełnia to, co według mnie się wydarzy, to jednak jest to po prostu zwykła, logiczna dedukcja a nie żadne nadnaturalne moce. - Na wszelki i dla spokoju sumienia jej to powiedział, znów podejmując wędrówkę ku nieznanemu.

Dobrą minutę przy tym milczał, rozmyślając przez chwilkę co zrobić, aby dowiedzieć się tego co chce i aby dziewczyna tego nie przeżywała. Przy okazji też tym milczeniem budował napięcie, aby ona była bardziej zniecierpliwiona i tym chętniejsza do dowiedzenia się ciekawych dla niej rzeczy.
- Obiecuję Ci, że odpowiem na Twoje pytania, ale dopiero, gdy wyjaśnisz mi pewne kwestie. - Zaczął więc po tej milczącej przerwie.
- Na przykład powiedz mi, czemu zabijasz. Nie wiem.. Czemu zabiłaś tego kolesia dzisiaj. Powiedz mi, kim jesteś i jakie dokładnie masz powiązania z Wolverinem. - Zaryzykował, ale ciekawiło go to. W końcu te noże były takim znakiem rozpoznawczym rosomaka, więc siłą rzeczy ona mu się z nim kojarzyła.
- No i wyjaśnił mi, po kiego grzyba zostałaś prostytutką, oraz jak zerwałaś z tym zawodem?? - Tutaj spojrzał na nią uważnie, w pewnym sensie karcąco. Wiedział, że sporo tych dziewczyn było zmuszanych, ale ona? Mutantka, umiejąca zabijać chyba nie dałaby się tak łatwo zmusić.
- Wyjaśnił mi to a ja Ci powiem dokładnie do jakiej organizacji należę i czego tak naprawdę od Ciebie chcę. - Obiecał jej. A przez swoje wyczulone zmysły mogłaby stwierdzić, że mówi absolutną prawdę.
Powrót do góry Go down
X-23

avatar

Liczba postów : 239
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 9:08 am

Z początku myślała ze chłopak znowu się z niej nabija dlatego ponownie posłała mu jedno z szeregu złowrogich spojrzeń a trzeba było jej wierzyć, ze takowych swoim repertuarze miała sporo. Widząc jego niewinna minę zdała sobie sprawę ze faktycznie mówił o kolacji. W tym momencie nie wiedziała co ma mu odpowiedzieć... ponieważ z jednej strony nie chciała zagłębiać się w te tematy a z drugiej odczuwała ludzka chęć sprostowania. Z tego wszystkiego w pewnym momencie zachciało się jej śmiać

Oczywiście nie pokusiła się nawet o grymas jednak autentycznie miała ochotę schować twarz w dłoniach i zawyć ze śmiechu

Ostatkami sil zachowała równowagę i skupiła wzrok na dowodzie osobistym Herbiego

Miał dowód? Wyglądał dość młodo.. Zaraz jednak przestała się skupiać na zdjęciu chłopaka ponieważ z jego ust padły pytania... zahaczające o bardzo prywatna strefę życia Laury. Niestety nie na wszystkie znała odpowiedzi. Jednak co innego przykuło jej pełną uwagę.
- Skąd znasz Wolverina? - zapytała zatrzymując się gdzieś na chodniku. Złość i zniechęcenie momentalnie zniknęły z jej twarzy a wieczna zmarszczka na czole świadczącą o ponurym nastroju odeszła chwilowo w niepamięć.

Dodatkowo Laura najwyraźniej chwilowo zapomniała o Herbim samym w sobie oraz organizacji dla której 'pracował'. Może sama Laura szukała punktu zaczepienia i umiejscowienia chłopaka w jakimś dogodnym miejscu w swojej głowie..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 9:09 am

Och.. Jaka szkoda, że ona się jednak nie zaśmiała. Herbi by się bardzo ucieszył widząc, że jego starania, aby rozśmieszyć okazały się owocne i panna "Straszna i Zła Kamienna Twarz" wreszcie pokazała, iż coś takiego jak poczucie humoru nie jest czymś dla niej całkowicie obcym.
No ale cóż.. Nie można mieć wszystkiego przecież, prawda? Przynajmniej nie od razu.

Za to zaskoczyła go ta nagła zmiana jej zachowania, gdy wspomniał o Loganie. Przez moment się jej przyglądał, zanim wreszcie odpowiedział spokojnie.
- Odpowiedz mi na pytania, to ja odpowiem Ci też na to. Jeśli jeszcze będziesz chciała. - Wzruszył ramionami i, czekając, aż ona się zdecyduje wreszcie zacząć swą opowieść, oparł się o ścianę jakiegoś budynku, krzyżując dłonie na piersi i przyglądając się jej zachęcająco.
Powrót do góry Go down
X-23

avatar

Liczba postów : 239
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 9:11 am

Ok. Istotne było dla niej to, że chłopak ani nie był z SHIELD, ani nie wiedział co to jest Facility, a nawet jak wiedział to świetnie to ukrył. Póki co jednak potrafiła stwierdzić kiedy kłamie. Może musieli jeszcze popracować nad poczuciem humoru, ale w tym momencie Laura mniej więcej zaczęła sobie to wszystko układać. Zaciekawiona znajomością z Loganem, co prawda nie potwierdzoną, ale z drugiej strony, skąd wiedział o szponach? Postanowiła rozegrać to na swój sposób.

- Ty zadałeś mi trzy pytania, więc co powiesz na to. - Podeszła do niego, gdy się zatrzymał i oparł o ścianę budynku.

- Pytanie za pytanie. I ty pierwszy, ponieważ jakby nie patrzeć, moje są bardziej osobiste. - Uniosła brew, a na jej twarzy mógł zaobserwować coś na kształt zadziornego uśmieszku. Dodatkowo troszeczkę zluzowała. Co prawda cały czas mu nie ufała, ale skoro widział ją w akcji i wcale się jej nie bał, a wręcz przeciwnie, wykazywał się zaciekawieniem to, albo był szalony... albo w tym wszystkim jest jakiś większy zamysł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 9:19 am

Gdy ona się zbliżyła do niego, on się odepchnął lekko plecami od ściany i nachylił do niej, marszcząc przy tym czoło i nos.
- To niesprawiedliwe! Ja pierwszy zacząłem pytać, więc to Ty pierwsza powinnaś mi odpowiedzieć! - Przybrał minkę obrażonego dziecka, chociaż tak de facto to ucieszył się widząc, że ona nieco zluzowała i nawet, próbuje się jakoś uśmiechnąć.
To był niezwykle duży sukces, krok milowy dla całej ludzkości i takie tam inne farmazony.

Wyprostował się unosząc jedną dłoń, którą zaczął sobie masować delikatnie pojawiający się zarost na podbródku.
Przez moment rozmyślał, w końcu powiedział głosem takim, jakby właśnie komuś darowywał życie w swojej łaskawości.
- No dobrze.. Zobacz jak ja się dla Ciebie poświęcam.. Mogę iść na taki układ.. - Mlasnął przy tym z dumną miną, zaraz jednak uśmiechnął się szeroko.
- Ale ja Ci już na jedno pytanie odpowiedziałem. Czy faktycznie mam tak na imię jak się przedstawiałem. To też się liczy! Więc teraz Twoja kolej.. Zacznijmy od tego jak jesteś powiązana z Wolvim. Jak mi na to odpowiesz, ja Ci powiem skąd go znam i wtedy zadam kolejne pytanie! I tak się popytamy przez jakiś czas.. No to? - I zaczął się w nią wpatrywać szeroko otwartymi oczami, czekając wreszcie na te jej rewelacje.
Powrót do góry Go down
X-23

avatar

Liczba postów : 239
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 9:21 am

Ani drgnęła, gdy pochylił się ku niej. Przesunęła spojrzeniem po jego zmarszczonym nosie i czole, a potem powróciła do jego niebieskich tęczówek. Niewzruszona wpatrywała się w minę Herbego. Nie chciała się tak od razu poddać w swoich negocjacjach dlatego wzruszyła ramionami, udając tym samym odpuszczenie wszystkich tematów, na zasadzie 'jak nie to nie'. Laura nie zdawała sobie sprawy, że tamten zadziorny grymas, aż tak ucieszył Herberta. Nawet przez myśl jej nie przeszło, że dla niego to jakiś krok milowy, czy inne pompatyczne określenia czegoś co w pierwszym momencie wydawało się niemożliwe do realizacji, nagle zaczęło mieć jakieś widoki na przyszłość.

- Ugh. Ale jesteś uparty. - Mruknęła bez problemu pokazując swoje niezadowolenie przewracając swoimi zielonymi ślepiami. W takich właśnie momentach można było uwierzyć, że w Laurze jednak tkwi jeszcze jakaś nikła dusza nastolatki. Prawdopodobnie gest sam w sobie został podebrany którejś z szkolnych rówieśniczek. Oczywiście w wykonaniu X zapewne nie był taki słodki i nie taki trzpiotkowaty, raczej miał za zadanie ukazać jej brak cierpliwości oraz to, że spodziewała się innego przebiegu wydarzeń, a Herbert kolejny raz ją zaskoczył.

Westchnęła sobie cicho i rozejrzała dookoła. W sumie, stali gdzieś na chodniku, przy jednej z ruchliwych ulic. Mijali ich ludzie, którzy zupełnie nie zwracali uwagi na młodą parę. Pogoda zapowiadała się również nie najgorzej... Zresztą czemu miałaby mu nie powiedzieć? Czy kiedykolwiek robiła z tego jakąś tajemnice? A może i tak nie uwierzy?  

Klapnęła sobie na chodnik, opierając się plecami o ścianę tego samego budynku, który wcześniej podpierał Herbi. Poczekała, aż on zrobi to samo, a gdy już usadowił swoje pośladki, przygryzła dolną wargę i wpatrując się gdzieś przed siebie, z miną nie zdradzającą dosłownie żadnej emocji szczerze odparła.

- Jestem klonem Logana. Teraz Twoja kolej. - No co? Odpowiedziała mu na pytanie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 9:26 am

No i super! Wreszcie sobie normalnie porozmawiają. Chociaż oczywiście uwzględniał to, że łatwo pewnie nie będzie z niej jakieś informacje wydobyć.
Gdy ona usiadła, on usiadł obok niej, również opierając się o ścianę.
I czekał..
Czegoś takiego się nie spodziewał. Pal licho, że nie wiele mu powiedziała, ale to co jednak usłyszał, było wyjątkowo interesujące. Spodziewał się raczej, że jest córką Wolverina, ale nie że jest jego klonem.
Chociaż.. Oczywiście wiedział, że klonowanie się zdarza, albo chociaż wykorzystywanie do czegoś dna jakiegoś mutanta. Ale teraz miał oto przy sobie namacalny dowód tego, co do tej pory znał tylko teoretycznie.
Więc dłuższą chwilę rozkminiał w myślach wszystko co było z tym związane, zastanawiał się nad jej mocami, wreszcie spojrzał na nią uważnie.
- To dziwne, bo jednak zacząłem być przekonany, że jesteś dziewczyną. Chociaż, jak się tak przyjrzeć, to faktycznie delikatny meszek na bokobrodach Ci się tworzy.. - Nie mógł się powstrzymać od małej złośliwości, głównie dlatego, że swoją za krótką wypowiedzią rozbudziła jego ciekawość jeszcze bardziej.

Więc zmrużył oczy i jej odpowiedział.
- Uzyskałem od kogoś pewne informacje na jego temat. - Po czym skończył odpowiadać. Chwila ciszy zapadła, zanim wreszcie powiedział.
- Nie umrzesz jak mi powiesz coś więcej. Kto Cię sklonował, jak, dlaczego, jak to wyglądało, co się dalej działo.. Postaraj się.. Wierzę w Ciebie, że dasz radę to opowiedzieć. Wspieram Cię mentalnie! - A jak ona mu wreszcie coś konkretnego powie, to on jej powie od kogo wie o Wolvim i co wie. Chociaż akurat jego informacje będą raczej mało znaczące w porównaniu z jej.
Powrót do góry Go down
X-23

avatar

Liczba postów : 239
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 9:28 am

No nie wiem czy w przypadku Laury wchodzi w grę ‘normalna’ rozmowa, trzeba było jednak przyznać, że chłopak tak na nią dziwnie podziałał, że w przypadku, gdy będzie wobec niej uczciwy i z chwili na chwilę w jakiś wysublimowany sposób będzie chciał pozyskać jej zaufanie, to jest duża szansa na sukces. 
 
Póki co jednak, dotknęła bokobrodów tylko po to by sprawdzić czy faktycznie w tym miejscu nie pojawił się nietypowy jak na kobietę zarost. Tym razem jednak Laura nie wydala się być aż tak tym przejęta, tak jakby wygląd aż tak się nie liczył. Mutantka pod kolejnym względem odbiegała od swoich rówieśniczek. Nie przykładała tak ogromnej uwagi do swojego ubioru czy wyglądu. Wciągała na siebie czarny top, czasami jakąś skórzana bransoletkę z ćwiekami, czy finezyjnie podarte na kolanach spodnie. I można by pomyśleć, że to wszystko jest idealnie dobrane jednak, dla Laury top sprawdzał się w walce, tak samo jak ćwiekowana bransoletka, która mogła wykorzystać do zadawania dodatkowych ciosów, a spodnie? Cóż, po prostu się kiedyś podarły, a że taka teraz moda…
 
- Uzyskałeś od KOGOŚ PEWNE informację. – Uśmiechnęła się pod nosem patrząc gdzieś przed siebie, po czym przeniosła wnikliwe spojrzenie.
 
- To ma być Twoja odpowiedź? Po tym co ja Tobie powiedziałam? – Uniosła brwi i spojrzała w bok zastanawiając się czy aby na serio dobrze zrobiła. To ona mu tutaj zdradza największą swoją tajemnice, po części również najbardziej wstydliwą, ponieważ to ten fakt podważa jej człowieczeństwo, poczucie własnej wartości… poczucie siebie, wartości swojego życia… a on jej takie coś. Laura bez słowa dźwignęła się na nogach. Otrzepała tyłek i zamierzała po prostu udać się w swoją stronę…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 9:29 am

Westchnął ciężko. Jak widać, sporo jeszcze pracy przed nimi i dużo jeszcze wody w jakiejś najbliższej rzece upłynie, zanim ta dziewczyna zacznie się normalniej zachowywać.
- Jak się nauczysz odpowiadać w sposób rozbudowany na pytania, to będziesz dostawała też takie odpowiedzi. - Powiedział, przez moment rozdrażniony zachowaniem dziewczyny.
Jakby naprawdę nie mogli normalnie i po ludzku porozmawiać.

Za to, gdy ona się podniosła, pokazując, że chce odejść, rozdrażnienie przemieniło się w gniew.
Uczucie, które go jeszcze zaskakiwało, z racji tego, że nie miał za dużych okazji do odczuwania go w Klasztorze, ale które w jakimś stopniu będzie się w nim pewnie często objawiać, zważywszy na jego pochodzenie i odziedziczone cechy.
I, pod wpływem tego uczucia, złapał ją za spodnie, ściągając z powrotem w dół, tak, że opadła pośladkami na jego udo.

A łatwość i brak wysiłku, z jaką to zrobił, mogła świadczyć o tym, że był dość silną osobą.
- Ogarnij się w końcu ułomna istoto. To fajnie, że powiedziałaś, iż jesteś jego klonem, ale naprawdę nie umrzesz, jak rozwiniesz temat. Co za różnica, czy jesteś jego klonem, córką, czy ojcem.. - Ton jego głosu i sposób wypowiadania mógł sugerować, że nie widział jakiejkolwiek różnicy między nią a ludźmi. Tak właśnie zresztą było. Był ciekaw jak została sklonowana, ale jej pochodzenie nie miało wpływu na to jak ją postrzegał i traktował.
Oceniał ją pod kątem tego jaka jest, jak się zachowywała, bo w kwestii pojawienia się na tym świecie, to w jego oczach była tyle samo warta, co każda inna istota.
- Skoro ważniejsza jest cała historia. Więc? Mogłabyś spróbować normalnie rozmawiać, czy też masz zamiar udawać małą rozpuszczoną dziewczynkę i odejść sfochana? Ewentualnie spróbować i mnie pociachać swoimi nożyczkami? - Ostatnie słowa zostały wypowiedziane tonem zarówno ironicznym, jak i zmęczonym.
Powrót do góry Go down
X-23

avatar

Liczba postów : 239
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 9:31 am

Laura nie spodziewała się takiego obrotu sprawy, dlatego O DZIWO nie zdążyła zareagować. Znaczy, okay, przez myśl jej nie przeszło, że chłopak tak łatwo się podda. Może tym swoim odejściem chciała go troszkę zmiękczyć, widząc jak bardzo mu zależy na tym by poznać jej historię. Ciężko było również nie dostrzec zainteresowania wymalowanego na twarzy chłopaka, stąd to może fakt, dziecinne zagranie, no ale miała nadzieje na jego skuteczność. Płonną jak się okazało. 
 
Zupełnie nie spodziewała się tak śmiałego zagrania ze strony Herbiego, dlatego w rezultacie faktycznie klapnęła tyłkiem na jego udo, a dosłownie w tym samym momencie z dłoni, która akurat wylądowała bliżej jego brzucha, a będąca zarazem w ukryciu od strony gapiów, wysunęły się dwa ostrza. Bez problemu przedziurawiły jego bluzę oraz zapewne t-shirt, który znajdował się pod spodem, a już po sekundzie mógł poczuć dość niemiłe ukłucie na swoim brzuchu. Oczywiście ostrza się nie zagłębiały aż nadto, ale ślad jakiś tam pozostanie. Na dodatek zabrudziła mu bluzę swoją krwią, która pociekła z ran jakie powstały po wysunięciu pazurów.
 
Dziewczyna nie poczuła się urazona, gdy nazwał ją ułomną istotą, ponieważ sama się za taką uważała.
 
- Ja póki co nie zamierzam umrzeć. A ty? – Syknęła szeptem patrząc mu prosto w oczy, wystawiając kły niczym zwierz szykujący się do ataku.
 
- Jeszcze raz mnie tak dotkniesz… to cię zabije. Sam dobrze wiesz, że nie mam z tym większego problemu. – Dodała twardym tonem, patrząc mu prosto w oczy. – Więc uważaj, bo ‘ewentualnie cię poharatam’. – Zacytowała jego słowa. Czy zaskoczyła ją jego siła? Nawet bardzo. Herbert nie wyglądał na chłopaka, który pakuję na siłowni, a mimo to nie miał żadnego problemu przy sprowadzić ją dosłownie do parteru. Z drugiej jednak strony trzeba pamiętać, że jej nie przestraszył nawet Hulk, więc nie zamierzała się wzbraniać przed żadną sztuczką. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 9:34 am

W pierwszym odruchu chciał jej tę dłoń wykręcić i wbić jej własne ostrza w jej brzuch. Ba.. Dziewczyna przez moment na swoim nadgarstku mogła poczuć nikły, prawie niezauważalny nacisk, chociaż Herbi ją tam fizycznie nie dotykał.
Szybko jednak zmienił zdanie i uznał, że to wszystko jest w sumie nawet całkiem zabawne. Dlatego gniew mu przeszedł od razu a na jego twarzy pojawił się łobuzerski uśmiech.
- Mam dziwne wrażenie, że dawno Cię już nikt przez kolano nie przełożył i brakuje Ci porządnego lania.. - Parsknął z rozbawieniem w głosie, teoretycznie nie zwracając uwagi na ostrza przy swoim brzuchu.

Tyle że.. Dziewczyna była tak blisko niego.. Czuł jej zapach, tę bliskość.. Jej usta były tak blisko. Pomijając już tę kwestię, że jako przedstawiciel gatunku wiecznie pobudzonych nastolatków, w dodatku mający po "przodkach" o wiele wieksze potrzeby i pragnienia, w tej dziwnej sytuacji poczuł pożądanie.
Tyle że jego poczucie humoru nie pozwoliło mu na to, aby nie zareagował na to co się dzieje. To by było nie w jego stylu, prawda?
Dlatego też Laura zaraz dostała odpowiedź na swoje pokazywanie kłów. Odpowiedź w postaci namiętnego, zachłannego, chociaż dość krótkiego pocałunku.
Oczywiście Herbi się zabezpieczył. Wprawdzie nie przy użyciu gumki, ale jednak. Jeśli dziewczyna chciała głębiej wbić w niego ostrza, czy to świadomie, czy odruchowo, zwyczajnie nie byłaby wstanie tego zrobić. Coś ją blokowało. No.. Chyba że nic takiego nie zrobiła, to w każdą inną stronę mogła się swobodnie ruszać.
- No dobra.. Możesz zejść.. Trochę ciężka jesteś.. - Parsknął, gdy odsunął już buźkę od niej i poruszył nieco udem, na którym siedziała, jakby mu było niewygodnie.

I, jakby nic się nie stało, kontynuował.
- Więc skup się.. Historia Twojego poznania.. Kto, dlaczego, po co i jak.. Dasz radę.. A ja Ci w zamian opowiem o tym od kogo i co wiem o Wolverinie. - Rzucił, ale zaraz zmarszczył brwi zamyślony.
- W sumie to jestem ciekaw, czy znasz tę osobę.. - Mruknął, niby do siebie, jakby zaciekawiony, ale bardziej po to, żeby to w niej wzbudzić ciekawość i tym samym sprowokować ją do tego, aby jednak coś powiedziała.
Powrót do góry Go down
X-23

avatar

Liczba postów : 239
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 9:36 am

Jeżeli by mu się udało to zrobić to ok, jednak nie można zapominać, że Laura jest wojownikiem z krwi i kości. Co prawda to, że nie znała jego mocy działało bardzo na jej nie korzyść, ale wychodziła z gorszych opresji prawda? Nawet z jedną ręką (ponieważ druga została oderwana) potrafiła walczyć ze swoimi wrogami, którzy jak zwykle chcieli ją pojmać i wykorzystać na własny użytek. 
 
Warknęła mu prosto w twarz, gdy z takim rozbawieniem stwierdził, że powinna dostać klapsa. Na samą myśl włos się jej zjeżył, ponieważ sam obraz bicia przywołał nie najlepsze wspomnienia z okresu, który najchętniej chciałaby wymazać. Tak swoją drogą, gdyby Laura w jakiś dziwny sposób miałaby możliwość wymazania ze swojego życiorysu coś co już zostało tam zapisane, prawdopodobnie stałaby się osobą bez historii. Czasami nawet zastanawiała się nad tym czy w ogóle warto. Czy to, co się wydarzyło nie sprawiło, że teraz jest ostrożniejsza? 
 
Oczywiście teraz myślała o czymś zupełnie innym, a mianowicie. W T F. Czując jego usta Laura otworzyła szeroko oczy. Dosłownie w ostatniej chwili powstrzymała ostrza, które wysunęły się na parę milimetrów. Dalej, stety niestety, nie mogły jednak w tym momencie zupełnie na to nie zwróciła uwagi, choć dla jej wyczulonych zmysłów, nawet najdelikatniejszy nacisk na nadgarstku został zarejestrowany przez jej umysł. Czyli co? Telekineza? 
 
Smakował, całkiem przyjemnie jak… wata cukrowa. Był słodki i mogła dać sobie rękę uciąć (XD) że przesunąwszy językiem po jego ustach wyczuła cieniuteńkie włókna tego przepysznego puchu, którego ostatnio sobie nie żałował. Gdy odsunął buzię mógł z bliska dostrzec, z jaką skonsternowaną miną wpatruję się w jego oczy. Od razu było widać, że Laura nie ma pojęcia, dlaczego to zrobił i co chciał tym uzyskać. Sama stwierdził, że sam gest należał do całkiem przyjemnych i choć zwykle stroniła od jakiegokolwiek zbliżenia, Herbi zdołał ją podejść i na siłę pokazać jak bardzo podniecający może być całus.
 
Chwileczkę się zamyśliła, więc czując jak rusza udem znowu zmrużyła złowrogo oczy. Przesunęła wzrokiem po jego twarzy, na parę sekund zatrzymując się na jego ustach, a potem posłusznie zsunęła się z uda i klapnęła obok.
 
- Kto? Dlaczego? Po co? – to trzy pytania. – Odparła neutralnym tonem, przesuwając kciukiem o knykciach tak by zmazać krew. 
 
- Od którego zacząć? – Zerknęła na niego unosząc jedną brew do góry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   

Powrót do góry Go down
 
Wesołe miasteczko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Wesołe miasteczko - Lunapark
» Wesołe Miasteczko na obrzeżach Londynu
» Wesołe Miasteczko
» Wesołe miasteczko
» Wesołe miasteczko

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: