Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wesołe miasteczko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Wesołe miasteczko   Sob Lip 18, 2015 7:46 am

First topic message reminder :

Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Parker Robbins



Liczba postów : 49
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sro Kwi 27, 2016 10:03 pm

Sprawa nie wyglądała za ciekawie. Zważywszy, że teraz przed oczami Parker widział jak lufa z Colta jego "przyjaciela" wycelowana jest idealnie między jego oczy, a on nie zawaha się pociągnąć za spust, jeśli obecna sytuacja tego wymaga. Wciąż jednak Robbins nie uważał tego za sprawę straconą. Wystarczyło tylko sprawić, że ten jegomość zainteresuje się nim. Cóż, jeśli chodzi o manipulację ludźmi oraz wyciąganie siebie z opresji to Parker mógł pochwalić się całkiem zdolnymi możliwościami. A te właśnie przydałaby się teraz.
- Cóż, jeśli ci teraz powiem to i tak nie zmieni to mojej sytuacji. Dlatego pozwolę się przedstawić pseudonimem. No wiesz, cała ta zasada ukrytej tożsamości stosowanej przez superbohaterów. Jestem... Hood. Ten Hood. No wiesz. Złodziej, bandyta, kobieciarz. To jedno z moich pseudonimów. - Wciąż stojąc z podniesionymi ku górze rękoma, Parker przyglądał się temu co tam trzyma za sobą krótko obcięty facet. Karabin snajperski, który nie był raczej amatorszczyzną. Wyglądał na ten typowo wojskowy. Miał prawdopodobnie do czynienia z: najemnikiem, który jest widać dobry patrząc na sprzęt, płatnego zabójcę, zwykłego mściciela. Jedna z tych trzech opcji może być trafna, a wszystkie też mogą być błędne. Colt wymierzony w stronę jego twarzy też wyglądał na amerykański, często używany przez służby typu policja czy wojsko. Sama budowa ciała i ubiór mężczyzny zdradzał, że na pewno mógł zdobyć to wszystko na dwa sposoby: Ze znajomościami lub brutalnością. Po słownictwie wnosił, że prawdopodobnie to drugie.
- Taa, gdyby nie tylko to, że gdy spróbujesz mnie zastrzelić to sprawisz, że twoje ukrycie zostanie wykryte, co spowoduje, że ludzie na których polujesz będą chcieli uciec przed tobą lub ciebie znaleźć. Sprowadzi to także policję, która zacznie szukać ciebie, bo ja będę martwy. Po naboju w moim ciele będą przeszukiwali miasto, jeśli nie policja to ludzie ze świata gangsterskiego. Masz zatem dwa wyjścia - zabić i męczyć się z tymi na których polujesz przez następnie tygodnie lub po prostu pozwolić mi pomóc sobie. Zaufaj mi, gadasz prawie, że z ekspertem. A więc? Odłożysz pistolet? - Hood z uśmiechem na twarzy patrzył się w oczy mężczyzny. Co się stanie? Cóż, Robbins analizuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Punisher



Liczba postów : 99
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Czw Kwi 28, 2016 9:35 pm

- Ta... wiem kim jesteś.

Castle już wiedział. Facet mu się przedstawił i wymienił przy okazji przynajmniej trzy powody, dla których mężczyzna ten winien zginąć tu i teraz. Hood, ten oszust i łajdak, który widocznie wyszedł niedawno z więzienia. Jakaś p***a pokroju Daredevila wsadziła go tam za kratki, zamiast wykończyć go raz i na zawsze. Prawy kącik ust powędrował u Franka nieco wyżej od drugiego, a on sam schował swojego "gnata" z powrotem za płaszcz, po chwili to samo czyniąc ze snajperką, zwyczajnie zarzucając ją na plecy.

- Masz tupet, dupku.

Powiedział, gdzie to nie dając mężczyźnie nawet czasu na przeanalizowanie tych prostych słów, Punisher gwałtownym krokiem ruszył w stronę oponenta i prawą ręką chwycił go za fraki przy gardle, siłą ciągnąć przed siebie w taki sposób, by facet sunął piętami po gruncie. Kiedy oboje zatrzymali się na skraju dachu, Castle spuścił Hood'a nad przepaścią, lecz cały czas trzymał go za materiał bluzy.

- Zamierzasz cwaniakować? Masz mnie za amatora, który nie potrafi odnaleźć się w sytuacji, jaką przedstawiłeś? Gówno wiesz. Mogę Cię postrzelić, zrzucić i rozsmarować dach Twoim mózgiem, i nawet najwięksi detektywi tego miasta mnie nie znajdą. A wiesz dlaczego? Ponieważ jestem kur**sko dobry i zawsze będę o kilka kroków przed nimi. Być może utrudni mi to dzisiejszą obserwację, ale wierz mi, znajdę tego gościa ponownie i wpakuje mu kulę w łeb, jeśli znajdę na niego wystarczające dowody. Tymczasem mogę zadowolić się Tobą, jeśli zaraz nie wyśpiewasz mi wszystko co wiesz.

Frank podniósł mężczyznę teraz nieco wyżej, po czym z powrotem już wrzucił go na dach, tym samym wyjmując glocka.

- Na początek chciałbym wiedzieć kim jest ten śmieć, z którym rozmawia czerwony kapturek. A jeśli już o tym mowa, powiedz mi więcej o samym Daredevilu. Kto wie, może wymigasz się dziś od kuli, panie Hood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Parker Robbins



Liczba postów : 49
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Pią Kwi 29, 2016 1:15 pm

- Kurewsko dobry i o kilka kroków przed nimi? Hah, zdziwiłbyś się, mój przyjacielu-najemniku - Parker po postawieniu z powrotem na dachu poprawił swój kaptur, poprawił i otrzepał swoją bluzę ze zbędnych naruszeń. Miała być gładka i imitować posiadanie magicznego płaszcza. I póki co poprawiała jedynie sprawność psychiczną Hooda, który uśmiechnął się, nie zdradzając poirytowania samą sytuacji utraty swojego przedmiotu.
- Śpiewać nie umiem. Umiem węszyć. Sam rozumiesz, trochę tu, trochę tam. - Parker podniósł się z ziemi, szybkim i zwinnym ruchem pozbawiając Castle'a jego snajperki i patrząc przez jej lunetę ku stojącym w wesołym miasteczku dwóch osobistościach. - Oh, aha. Mówimy o tych dwóch. Cóż... Wiesz, oboje są w jakimś sensie ze sobą powiązani. Punktem kulminacyjnym jest Fisk. Plotki w podziemiu mówią, że zakosił jego brachola ten stojący przy nim Diabełek. Ale ja w to nie wierzę. Widzisz, spotkałem kiedyś Diabełka. I jest, używając twojego przymiotnika, kurewsko dobry. Ale on też ma swój słaby punkt. Każdy z tej paczki superhomosiów w lateksowych rajtkach ma swoją słabość. Szkoda tylko, że nie wiem jaki on jest. Nie wiem nic oprócz tego co dowiedziałem się po naszym spotkaniu. W sumie było to przyjemne rendez-vous. Ale... - Tutaj Robbins wstał z dachu i oddał do rąk mężczyzny jego własność. Cóż, jak miał się inaczej dowiedzieć, jeśli ten nie dałby mu czegoś do popatrzenia. Nawet lornetki.
- Ale wracając do blondi chłoptasia. W podziemiu mówią o nim po prostu Rusek. Mało jest zresztą o nim informacji. Póki co nie wywinął czegoś aż tak sławetnego, że aż do moich uszu dotarłoby to. Co jeszcze wiem, może to będzie ważne czy nie, ale romansował jeszcze z Fiskiem. Jakieś interesy. A jeśli pracuje się dla Fiska to cóż, trudno mówić o legalnej pracy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Punisher



Liczba postów : 99
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Pią Kwi 29, 2016 2:50 pm

Hood wstał na nogi, a karabin snajperski z pleców Punishera zniknął w niezwykle szybkim tempie. Frank nie spodziewał się takiego czegoś, a na pewno nie po kimś takim. Kombinacja Parkera nie należała do zwyczajnych. Aby rozbroić bowiem oponenta w ten sposób potrzeba doświadczonego wojskowego, lub kogoś, kto w boju obeznany jest na poziomie co najmniej bardzo dobrym. Co innego, jeśli Castle wiedziałby z kim ma do czynienia. Na pewno wówczas spokojnie sprostałby pozbawienia przez kogoś broni z pleców, a na dodatek skutecznie by go unieruchomił. Tutaj jednak został zaskoczony. Widocznie "ten Hood" faktycznie jest tak dobry, jak o sobie mówił. Mimo wszystko po całej zaistniałej sytuacji Punisher nie zamierzał przez tą chwile odbierać mu broni. Pozwolił mu się przyjrzeć tej dwójce jeśli coś o nich wiedział, a wywinąć i tak nic nie wywinie, gdyż jego plecy cały czas znajdowały się na muszce glocka.

- Fisk... ta... słyszałem.

Jedynie tak skwitował długie monologi Robbinsa, a w międzyczasie została mu wręczona wcześniej odebrana broń. Frank dla odmiany gwałtownie wyrwał ją z dłoni złodzieja, jakby chciał pokazać, że jeśli raz mu ją zabierze, to nie dożyje jutra. Nie przewiesił jej jednak ponownie przez ramie, lecz minął Hood'a z prawej strony i zbliżył się teraz do skraju dachu.

- Jesteś całkiem przydatny. Nawet nie muszę Cię bić, byś zaczął nadawać na ścierwa Twojego pokroju. Głupi by się domyślił, że z pewnością masz z tego pewne korzyści...

Chłodno powiedział, robiąc przerwę w swej wypowiedzi w taki sposób, jakby nie miał zamiaru jej kończyć. Ponownie przycelował snajperką ku Ruskowi, a dokładnie na jego łeb. Był zajęty poważną dyskusją z czerwonym kapturkiem, co jeszcze bardziej ułatwiało mu robotę.  

- ... Wiedz jednak, że kiedy kropnę to gówno przede mną, prędzej czy później rozprawię się i z Tobą. Nie jestem taki jak ten koleś w piżamie. Po wyjściu z kicia nie wierze w przemianę na lepsze i nie wychodzę z założenia, że w kimś złym jest pewne światełko dobra. To tylko pieprzenie takich słabych ciulasów, którzy boją się przejść na drugą stronę za prostym pociągnięciem za spust.

Dokończył, po czym bez zbędnych ogródek oddał swój pierwszy strzał prosto w głowę blondyna w garniturze. Pocisk ten wypuszczony z kalibru tak potężnej broni pędził z prędkością większą niż 2.5 macha, co dwukrotnie przewyższało samą prędkość dźwięku. Ciężko prawdopodobnym więc było, by ktoś, kto nawet przewidziałby nadejście "ataku", zdołałby wykonać jakiś unik, bądź kontrę.

Punisher także chciał się upewnić, że zrobił swoją robotę, więc nie ewakuował się z budynku, dopóki nie uświadczył ciała leżącego na ziemi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar


Liczba postów : 329
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Wto Maj 03, 2016 9:26 am

Dość późna pora zapowiadała, ze za godzinę, może nieco ponad, zacznie się dzień, a ludzie zaczną wstawać ze swoich łóżek. Do tego czasu Nowy Jork żył nocnym życiem; nastolatkowie czy starsi obywatele miasta zajmowali się sobą, towarzyskim udziałem w społeczeństwie, mniej czy bardziej zakrapianym. We większości głośnym. Zdarzały się też wyjątki, które zajmowały się ratowaniem świata, wyrównywaniem rachunków, wspomaganiem selekcji naturalnej mniej naturalnymi sposobami.
Te wyjątki znajdywały się na niewielkiej części tak ogromnego miasta, interesując się niby jedną sprawą, ale każdy miał w tym swoją stratę, a zarówno korzyść.
Nie zmieniało to jednak faktu, że Frank, który od dłuższego czasu znajdywał się na dachu jednego z pobliskich budynków, w towarzystwie Robbinsa, mógł swobodnie potraktować swój cel mocniejszym, po prostu lepszym pociskiem. Z tym nie miał żadnego problemu. Nic nie przerwało trajektorii lotu, żaden zgubiony ptak, siatka, a wiatr, wbrew pozorom, sprzyjał w tym momencie Punisherowi.
Z kolei Matt miał szansę wyczuć to swoimi zmysłami. Obecność czegoś, co przebyło dany odcinek z niesamowitą prędkością, nie dając Daredevilowi szansy na to, aby zareagować tak, żeby móc ocalić czyjeś życie. Jasne, nie było problemu z tym, by wystąpić o parę kroków, zbliżyć się i odepchnąć i tak lecące ku ziemi ciało, jakby chcąc zapobiec morderstwu. Nie ocaliłoby to jednak w tym przypadku życia.
Vladimir Ranskashov z pewnością nie spodziewał się tego, że ktoś, jak i coś przerwie mu rozmowę. Prawdopodobne zdobycie kilku istotnych informacji, które pomogą mu w dowiedzeniu się prawdy i wymierzeniu sprawiedliwości na jego sposób. Słowa, jakie miał zamiar wypowiedzieć lada moment, ugrzęzły w jego gardle. Prawie tak, jak pocisk, który - wycelowany przez Punishera - pod pewnym kątem wbił się gdzieś za uchem w głowę Rosjanina, torując sobie drogę do wylotu na przedzie, zdobiąc twarz mężczyzny blizną. Z niej od razu poszła krew, a zamordowany mężczyzna kierował się właściwie już bezwładnie ku ziemi, mogąc sobie jedynie duchem zapisać kolejną pozycję do listy zemsty.
Matt zdążyłby więc chwycić ciało nim te całkowicie nie wylądowało na utwardzonej ziemi, wyczuwając od razu zapach krwi czy też sączącą się posokę, dziury. Punisher natomiast miał szansę odejść wraz z Hoodem - lub bez niego - już po upewnieniu, że jego ofiara skończyła swój żywot, z miejsca obserwacji.
A wesołe miasteczko było dość ironicznym uzupełnieniem całego krajobrazu.


/ W tym momencie Vladimir dostaje z zt wraz z przypomnieniem o możliwości odegrania kolejnej sesji, tym razem u Lokiego!
Reszta jak chce - może się rozejść, porozmawiać ze sobą, pobić, jeśli mają taki plan. I w razie czego, także możecie do mnie napisać w związku z kolejnym sędziowaniem.

_________________

This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Parker Robbins



Liczba postów : 49
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Wto Maj 03, 2016 9:46 am

Gdy tylko Parker zobaczył jak pocisk wystrzelony przez mężczyznę trafia w niczego nie spodziewającego się mężczyznę, ten uśmiechnął się, poprawiając swój kaptur tak, że ten zasłaniał jego oczy, cieszące się z powodu zabicia kolejnej osoby nieprzeszkadzającej mu w swojej działalności. Cóż, eliminacja konkurencji. Zwłaszcza, że był to kolejny strzał w stopę Fiska i innych crimelordów. Grubej ryby nie tylko w przenośni, ale i w samej tuszy.
Obok uzbrojonego mężczyzny pojawiła się buteleczka z nektarem bogów zwanym piwem. Ale oprócz niej, pod nią znajdowała się mała karteczka, którą najpewniej pozostawił także Hood. A treść na niej była taka:
"Dzięki za wykonanie roboty. Wisisz mi przysługę. Spotkajmy się za dwa dni w opuszczonym magazynie. Musimy pogadać, Hood". Podpis Hooda był zakończony zawijasem od litery D, kierującym się do dołu i następnie ku literze H.
A gdy tylko mężczyzna odwrócił się poszukując Robbinsa, zobaczył pustkę. Tak jakby wyparował lub po prostu teleportował się. A może po prostu był tak zajęty eliminowaniem celu, że nie usłyszał niczego. Cóż...

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Punisher



Liczba postów : 99
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Wto Maj 03, 2016 9:43 pm

Stało się. Świat ponownie został wyzwolony o jednego przestępce więcej. Tym razem trupem padł człowiek pracujący dla Fiska u którego handel bronią, narkotykami, a także żywym towarem to tylko zwykła codzienność z pośród wielu innych lewych biznesów. Prędzej czy później każdy zostanie ukarany za swoje występki i nie wymiga się od śmierci.

Frank opuścił niżej swoją broń i zerknął na koniec w kierunku Daredevila. Wiedział, że na pewno był wkurzony. Zapewne bardzo chciał wpakować Rosjanina za kratki, gdzie odsiedziałby kilka lat, a potem wyszedł za kaucją jakiejś grubej ryby, by ponownie zatruwać to miasto. Niekończąca się zabawa w kotka i myszkę. Żałosne.

Nie mniej jednak trzeba było ewakuować się z miejsca zdarzenia i przy okazji wykończyć Hooda - zasrańca, który nie był wcale lepszy od gościa gryzącego w tej chwili ziemie. Castle obrócił się gwałtownie na pięcie, ale tego już nie było. Gość wykorzystał okazje i postanowił się szybko zmyć, co było mądrym posunięciem z jego strony. Dopiero po chwili Frank zauważył, że pod butelką piwa widniała mała karteczka. Właściwie to miał ją w nosie, lecz i tak musiał zatrzeć po sobie ślady. Gdyby wiadomość ta trafiła w ręce policji, mogłyby nastać pewne komplikacje. Punisher więc przeczytał ją i schował do kieszeni. Butelki piwa również się pozbył, zachowując ją dla siebie. W końcu odwalił kawał dobrej roboty.  

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Wto Lip 05, 2016 5:22 pm

W noc wesołe miasteczko nie było aż tak oblegane, choć z tym - Bywało różnie. Jak w przypadku Silvera nie mogła to być inna pora. A racze dla Ilse, jakim to nazwiskiem posługiwała się przeważnie w kobiecej formie. Bo tak, wyraźnie znowu Silver miał gdzieś jako kto się urodził i paradował w takiej formie a nie innej. Ubrana była wyjątkowo kobieco, gdyż przeważnie - Nosiła spodnie, i ubierała się niewiele bardziej żeńsko niż gdy poruszała się jako facet. Obecnie nosiła białą sukienkę, dość cienką chociaż nie prześwitującą w żadnym możliwie stopnie. Buty na czarnym obcasie, notabene dość wysokim raczej pasowały do całości. Makijaż nie był inny niż zazwyczaj - Ot czarna szminka, lekko podkreślone rzęsy. Trochę też perfumów. Niewątpliwie taki strój, a co jak co Silver w damskiej formie była atrakcyjna, ułatwiał pozyskiwanie ofiar. A konkretniej przed chwilą już była po posiłku, właśnie wychodziła z uliczki po posiłku. Ciało. dobrze ukryte właśnie się powoli spalało, dobrze że dookoła akurat nie było palnych materiałów. Do ud miała przypięte po dwa wakizashi, w odpowiednich pochwach by się nie zraniła, które były zakryte dość dobrze sukienką i schowana dosknale kabura z pistoletem marki Glock. Akurat nie miała srebrnego sztyletu. W torebce, którą miała na ramieniu, wykonaną z czarnej skóry miała z dobre 8 granatów wraz z paskami. Miała już na tyle wyrobiony odruch by je przypiąć w razie czego, lecz miała przy tym odpowiednio dużo pierdółek typu klucze do lokum, telefon czy chociażby indetyfikator HYDRY który nie powinien być dzisiaj potrzebny, czy też zapalniczkę pamiętającą czasy wojny z wygrawerowanym orłem nazistowskim. Wiedząc że nie ma co do roboty usiadła na jednej ławce, myśląc co zrobić, czy pójśc do diabelskiego młyna czy na rollercoaster. Ziewnęła i rozejrzała się zastanawiając się co porobić. Nudno było, a polować się jej nie chciało bo już była nawet opita.
Powrót do góry Go down
Blade



Liczba postów : 24
Data dołączenia : 11/12/2012

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Wto Lip 05, 2016 6:09 pm

Deszcz w jednym z amerykańskich miast był znacznie różniący się od tego w Anglii. Szczególnie chodziło tutaj o klimat. Gdy ten nowojorski spadał - był po prostu tym nowojorskim, czymś niezwykłym. Angielski natomiast miał w sobie to, że lał ciągle, a pomimo przyzwyczajenia nadal znajdowali się ci co na niego narzekali. Ale nie Blade. Blade uwielbiał deszczową pogodę. Szczególnie, gdy można było polować w nim na wampiry. On dużo ułatwiał i w pewnym momencie nawet pomagał. Ale czy łowcy było to potrzebne, gdy jego wampirzy zmysł pomógł mu w wykryciu kolejnych szumowin, które musiał zlikwidować. A te nie spały w nocy. Oj nie, w tym czasie wychodziły na żer. Napić się krwi, by uzupełnić swój głód. A niektóre po prostu zabić dla swojego kaprysu. Oba typy wampirów były złe i należało je unicestwić, ale o wiele gorszym typem są właśnie te drugie. W beztroskiej uciesze po prostu tną na kawałki lub pozbawiają ich krwi. Najgorszy rodzaj pijawek. I tym Eric nie mógł odpuścić za wszelką cenę. Powinni zginąć najcięższą karą. A tej będzie starał się dokonać.
Zeskoczył z pobliskiego dachu wyposażony w dosyć pomocny ekwipunek do tego wypadu. Za równo może pochwalić się atakiem na bliski kontakt jak i na dystans. Wszystko zależy od tego jak pojedynek potoczy. Widok palącego się ciała nie zrobił na nim wrażenia. Dlaczego? Przecież jest to już po prostu nic nie znaczący pojemnik z wnętrznościami. Palący się pojemnik z wnętrznościami.
Wampirzy zmysł nadal działał, a Blade był co raz bliżej tego co miało nastąpić - spotkanie z odwiecznym wrogiem, wampirem. Ekscytacja w jego ciele sięgała zenitu, ale te uczucie przerastał spokój bijący od niego w każdym centymetrze ciała.
- Witam. - Odezwał się za plecami kobiety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Wto Lip 05, 2016 6:20 pm

Odwróciła się niemal natychmiastowo i spojrzała na mężczyznę. Murzyńskie ścierwo - Pomyslała nazistka, która uśmiechnęła się słodko do mężczyzny. Obróciła się wokół własnej osi by wylądować za mężczyzną i powiedziała mu do ucha
- Witaj murzynku bambo. Wolne na plantacji bawełny dostałeś, hm?
Uśmiechnęła się uroczo, i gdyby mężczyzna był głuchy, najpewniej by pomyślał że to podryw. Ale on nie był głuchy, chyba, bo kto wie? Położyła delikatnie palce na jego karku i ścisnęła dość mocno. Uśmiechała się dalej przeuroczo
- Twój właściciel na pewno się o ciebie martwi... Może już wywiesił tabliczkę że niewolnik mu uciekł?
Tak, Ameryka była najlepszym miejscem do żartowania sobie z niewolnictwa, ZWŁASZCZA wobec czarnoskórego. Wyczuwała aurę... Chwila. Nie był wampirem... Po chwili sobie coś sprecyzowała. Dhampir. Miała lekkie wrażenie, że niestety oznacza to tylko jedno. Nie zamierzała udawać że jest rasistką, miała totalnie gdzieś czy czasem nie urazi mężczyzny. Zwłaszcza brzydziło ją jak jakiś czarny mężczyzna patrzył na nią, brr. Złożyła ręce i odeszła parę metrów za niego stukając obcasami. Uśmiechała się przesłodko do dhampira, chyba dhampira. Ewentualnie gdzieś w oddali był wampir, ale w to wątpiła. Przeważnie szło je rozpoznać, bo zazwyczaj były blade jak ściana i ubierały się specyficznie. Największy problem bywał z czarnoskórymi wampirami, bo ich ciężko było odróżnić. Zazwyczaj, różnie z tym bywało. Była w pozycji gdzie mogła w razie czego walczyć. Choć wolała tego uniknąć.



/ Załóżmy że maja jakiś daszek nad sobą, zapomniałem że mamy mieć deszcz >.<
Powrót do góry Go down
Blade



Liczba postów : 24
Data dołączenia : 11/12/2012

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Wto Lip 05, 2016 6:38 pm

- No nie wiem. To nie ja jestem jakimś emościerwem, które może mieć wenerę nie tylko w jednym miejscu, mi'lady. - Powiedział do niej Blade, uśmiechając się na tyle, że wampirze kiełki nie wychylały się zza jego warg. Gorzej było z jedną z jego brwi, która uniosła się w powietrze, gdy kobieta postanowiła wyszeptać mu do ucha kilka tych kilka nieprzyjemnych słuchawek. - A może poszukamy twojego alfonsa, moja miła? Pewnie martwi się, że najbardziej obrotna kurewka gdzieś się szlaja. A może sama wychodzisz z inicjatywą charytatywną. - Swoim chrypliwym głosem Blade zakomunikował, że nie chce się spoufalać, a następnie stanowczym chwytem za nadgarstek odrzucił rękę. Widocznie będzie trzeba ponownie umyć się po spotkaniu z wampirem. Oczy dhampira lustrowały nadal kobietę, gdy ta oddalała się od niego. Za to szczególnie wyczuwalna była wampirza aura płynąca z niej. Niczym duże żródło wampirzych mocy. Nozdrza Blade'a poruszyły się, gdy zaciągnął się świeżym powietrzem. - Zawsze mogę sprawić, że nie tylko deszcz pokaże, że będziesz mokra. - kąciki ust uniosły się delikatnie w górę, a murzyn przechylił swoją głowę na bok. Jakby kusił wampirzycę do tego, żeby spróbowała go. Wszystko zależy teraz od tego jak z tego korzysta.
Każdy sprzęt jest zawsze w gotowości, przed akcją zawsze był poddawany dokładnemu czyszczeniu. Szkoda tylko, że nie było już z nim Whistlera. Był dobrym pomocnikiem i przyjacielem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Wto Lip 05, 2016 6:51 pm

Świetnie. Śmie jeszcze pyskować, samej Silver uśmiech zrzedł i znowu miała obojętną minę, za to jej oczy świeciły nienawiścią. Lekko chwyt za nadgarstek zabolał, ale - Trudno. Wątpiła że dhampir będzie za silny, przeważnie były słabsze od wampirów. Choć jako kobieta miała nieznacznie większą siłę od wampirów. Choć i tak była to całkiem zadowalająca wartość. Słysząc tekst z alfonsem obnażyła kiełki, i Blade mógł zauważyć jedno - Nie były one takie małe jak u wampirów. Większe, wyraźnie ostrzejsze, wyglądające tak że jedno było pewne - Nie musiala by gryźć w szyje by zamordować.
- Nie pozwalaj sobie, czarnuchu - Zacisnęła, drobne bo drobne, ręce w piąstki. Musiała delikatnie zadzierać głowę, bo chcąc nie chcąc, był wyższy. I niewątpliwie dużo większy. Słysząc ostatnie zdanie wypowiedziane przez niepełnego wampira skwitowała - Oh tak, tak. Nie dałbyś rady, za wysokie progi na twoje nogi.
Gdyby nie kolor skóry to czemu nie? Osobiście zmiana płci, niosąca za sobą zmianę psychiki na czas przemiany wypaczyły już jej dawno pojęcie jakiejkolwiek orientacji. Choć jej nazistowskie poglądy nie pozwalały tego przyznać otwarcie, to pewne. No ale, naziści z natury byli hipokrytami. Miała ochotę zastrzelic go jak psa na to że jest "kurewką". Ona? Phi! W życiu. Jego uwodzicielski uśmiech lekko ją podrażniał, ale o ile zwykłego człowieka by już dawno zamordowała, wobec dhampira wolała zachować dystans mimo wszystko.
Powrót do góry Go down
Blade



Liczba postów : 24
Data dołączenia : 11/12/2012

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Wto Lip 05, 2016 7:15 pm

- Jak staniesz na krześle to oprócz przewyższenia mnie poczujesz też, że charytatywna praca to nie jest grzech. No chyba, że degagen haben, Frau Blutsauger. - Powiedział w czystym niemieckim akcencie ostatnie zdanie, które najwyraźniej może zdenerwować wampirzycę, pomyślałaby jak czarnoskóry mógł tak odezwać się, urażając jej nazistowską dumę. A jednak Blade nadal uśmiechał się do niej tym swoim "uwodzicielskim" uśmiechem o którym skwitować mogła jako ten na który mogłaby skłonić się, gdyby nie jego kolor skóry. Och jaka szkoda, Blade w przepływie "wakacji" potrafił być całkiem czarującym gościem.
Ale jednak i te myśli musiały zostać przez niego odegnane, gdy ta odsłoniła swoje wampirze ząbki, które nawet nie sprawiły, że mężczyzna postanowił cofnąć się w tył. Jedynie co zrobił to zaklaskał w dłonie, wpatrując się w wampirzycę swoim skrytym przez okulary wzrokiem. - Brawo, twój dentysta musi być z ciebie dumny. Daje ci co każdą wizytę naklejkę "Dzielny Pacjent"? - Blade przekrzywił swoją głowę na bok, przytykając dłoń do ust jakby miał powiedzieć jej, że nudzi go to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Wto Lip 05, 2016 7:24 pm

Słysząc te kaleczenie niemieckiego zacisnęła pięści, i warknęła patrząc na niego. Jak on śmiał? Jak?! Skrzyżowała ręce na piersiach, po chwili myślać - Lekko przesadziłam z dekoltem. No ale, nie to było teraz ważne tylko mężczyzna który chciał doprowadzić ją do szału. Spojrzała na niego, a po oczach widać było że jesteś wściekła jak osa
- Jak taki niewyżyty jesteś murzynie idź sobie na dziwki a nie że marnujesz mi czas. Co ci daje zagadywanie mnie? - Fuknęła, patrząc na murzyna który jeszcze sobie zakpił z jej wzrostu. - Powiem ci tylko że marny twój podryw.
Słysząc "pijawka" upewniłą się - Pewnie był łowcą. Pięknie, albo odpowiednio to rozegra, albo będzie walczyć i być może nawet zginie. Wzięła głęboki oddech i odrzekła
- Nie wiem czemu mnie nazywasz pijawką. Tacy jak ty też musza pić krew - Powiedziała do niego spokojnie, starając się powiedzmy że być w miarę miła. Jeśli się nie myliła, zapewne będzie miał od cholery srebra. A tego... Chciała uniknąć. Raz rozcięła się przypadkiem swoim sztyletem, i pamiętała ten okropny ból. - Czego chcesz?
Spytała się, coraz mniej podobała się ta cała sytuacja. Pięknie bo nie była przygotowana na to, co to to nie. Widać było po oczach że nieco straciła pary z ust, nie uśmiechało jej się zostać pociętą na kawałki gdy chciała jakoś się rozerwać. Co to to nie, na pewno też nie chciała ginąć przez kogoś z kompleksami na punkcie wampirów.
Powrót do góry Go down
Blade



Liczba postów : 24
Data dołączenia : 11/12/2012

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Wto Lip 05, 2016 8:39 pm

- Nie wiesz czego chciałbym od ciebie, wampirza suko? Och, jak mi przykro. - powiedział Blade, który zamiast swojego uwodzicielskiego uśmiechu, wystawił teraz ząbki skierowane do kobiety. Cztery wampirze kły i dwa szeregi ząbków, które mówiły jasno patrzącej w nie wampirzycy, że Blade a jakże - jest dhampirem. I właśnie postanowił obrać sobie ją za cel przez wycelowanie w niej swoją kuszą umieszczoną na ręce. Pociągając mocno serdecznym palcem za sznurek z dorobioną zawleczką postanowił wypuścić z niej srebrny kołek wykierowany w stronę kobiety. Później przez to, że mogłaby w miarę uciec, zdecydowanym ruchem Blade postanowił rzucić w stronę jej kolan dwa dobrze wyważone noże do rzucania, aby przeszkodzić jej właśnie w tym przedsięwzięciu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Wto Lip 05, 2016 8:49 pm

No i pięknie. No i fajnie, widać ten cholerny murzyn był łowcą. Gdy tylko kusza jej sie pokazała, uchyliła się dociskając sie do ściany i zaraz wykonała tak zwane "kopnięcie nożycowe", czyli technikę z taek-won-do. Polegało to na na niskim kopnięciu, a potem kopnięciu drugą nogą z wyskoku, gdzie kopnęła jego ręke by wypuścił kusze(Z całej sily) i niei słabiej kopnęła go w twarz. Co suę nie stało oderwała dwa miecze i wykonała dwa silne wymachy oboma miecxami i jedno mocne pchnięcie. Spróbowała sie teleportować, i - Jeśli sie to udało tekeportowała sie do sklepiku z watą cukrową gdzie szybkp wbiła miecz sprzedawcy w głowe, to samo robiąc z ewentualnymi klientami przy budce.
Wyjęła z torebki bity zapasowe ot zwykłe trampki i przebrała szpilki na trampki, je chowając w torebce. Zapięła sobie pasy z granatami pod sukienką i schowała sie pod ladą. W razie czego skupiała sie na ranach, a jej słowa wypowiedziane szeptem do siebie z przełożenia z niemieckiego na używany teraz brzmiał
- Cholerny podczłowiek...
Starała sie w miarę zaleczyć szybciej rany, bo umiała przyśpieszać regrneracje konkretnych ran ewentualne rany jak takie były.
Powrót do góry Go down
Punisher



Liczba postów : 99
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Wto Lip 05, 2016 11:25 pm

Po dość specyficznej wymianie zdań pomiędzy wampirem, a ich samozwańczym pogromcą, w pewnym momencie któryś z nich postanowił postawić sprawę nieco inaczej. Był to Blade, który to stojąc w odległości niespełna półtora metra od wampira, postanowił wycelować w niego przy pomocy swojej kuszy, w tym samym momencie oddając z niej strzał. Nie było to zbyt dobre posunięcie, zważywszy na dzielący dystans ową dwójkę. Czarnoskóry już wcześniej mógł cofnąć się w tył, lecz nie zrobił tego, widocznie lekceważąc swojego oponenta. Ten błąd postanowił wykorzystać Silver, który to odchylając się nieco w tył, błyskawicznie wykonał nogami "nożyce", należące do jednej z technik taek-won-do. Wystrzelony srebrny kołek co prawda musnął o włosy wampira, jednakże sama kusza została pomyślnie wybita z rąk Blade'a, który przy okazji zarobił solidnego kopniaka w prawy policzek. Siła uderzenia sprawiła, że mężczyzna szurnął piętami po gruncie o dobry metr w tył, lecz końcowy wynik był na tyle pozytywny, iż udało mu się ustać stabilnie na nogach bez zaliczenia wywrotki. Zapewne dopiero teraz do niego dotarło, że nie miał do czynienia z przeciętnym wampirem, jak to zwykle bywało.


*********************



Stan:

Blade - Prawa część czaszki sprawia ból o średnim nasileniu. Z upływem czasu powinno być coraz lepiej.

Silver Grosse - Cały zdrów.  

Kolejność:

Blade(obrona) ---> MG.

Biorąc pod uwagę serie kilku kolejnych ataków Grosse'a, czas na wyjęcie przez niego ostrzy, oraz dystans, w jakim aktualnie znajduje się łowca wampirów, zezwalam Blade'owi na obronę. I zaznaczam, że ma to być tylko post polegający na czystej obronie, z którego potem wyciągnę wnioski w kolejnym moim poście. Na końcu ponownie ustalę kolejkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blade



Liczba postów : 24
Data dołączenia : 11/12/2012

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Pią Lip 08, 2016 4:40 pm

- Nieźle, wampirza suko. Nie doceniałem cię przez pewien moment, ale już na pewno tego błędu nie popełnię. - Powiedział szybko Blade'a, który sunięty po ziemi nadal utrzymywał stabilną postawę i gotowość do walki. Nie chciał jednak zbyt szybko zostać wykończonym ani nawet pożartym przez wampirzycę, dlatego też postanowił wykonać jeden z bezpieczniejszych scenariuszy - czyli potraktowanie co najmniej dwoma granatami UV, które ze względu na zawartość tego pierwiastka w sobie, potrafił co najwyżej o tej porze dnia poparzyć wampira na tyle, że ten pomyślałby przez chwilę co powinien następnie zrobić. Jeśli jednakże patrzyłby na te granaty lub kątem oka był na polu widzenia granatu, najpewniej lub prawdopodobnie będzie on oślepiony na jakiś czas. To da wystarczająco czasu dla Blade'a, który wycofa się na bezpieczną odległość około 15 metrów i wyjmie zza swoich pleców srebrny miecz przeznaczony na istotę, którą była właśnie walcząca z nim kobieta. Przy okazji wypił on także jedną ze swoich fiolek ze specjalnym serum, aby zaspokoić swój własny głód. Fiolkę wyrzucił gdzieś w krzaki, a sam próbował skupić się na swojej obronie i ewentualnie zablokować jeden z pocisków mieczem, lecz w przypadku granatu odskoczyć z pola rażenia na bezpieczną odległość, by nie oberwać jednym z odłamków lub większością z nich.
Kolejny manewrem było uspokojenie swojego umysłu, aby zachować szczególną uwagę na wampirzycy, ewentualnie blokując jej ciosy, gdy ta zbliży się do niego na bliski dystans.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Punisher



Liczba postów : 99
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Pią Lip 08, 2016 10:22 pm

Blade nie zdążył nawet w pełni wymamrotać pod nosem swych słów, kiedy jego zmysły jasno dały mu do zrozumienia, iż musiał zachować teraz najwyższą ostrożność. Silver bowiem nie zamierzał spoczywać na laurach, więc uprzednio wyjmując spod kiecy swoje dwa wcześniej schowane wakizashi, szykował się właśnie do wyprowadzenia kolejnego ataku. Dwa szybkie cięcia zostały pomyślnie powstrzymane przez kevlarowy pancerz czarnoskórego, ale kiedy wampir planował zakończyć całość już znacznie groźniejszym pchnięciem w przód, stało się coś, czego nie mógł się spodziewać. Łowca wampirów w ostatnim momencie zdążył wyrzucić dwa granaty UV, które oślepiły nie tyle co jego oponenta, co i również samego ich właściciela. Blade w wyniku zmuszony był oddalić się nieco od miejsca zdarzenia, tym samym opróżniając swoją fiolkę, zaś oparzony Grosse skorzystał z teleportacji, pojawiając się tuż obok właściciela budki z watą cukrową. Starszy mężczyzna, który prawdopodobnie dorabiał sobie do emerytury, ze względu na porę właśnie zbierał się do domu, kiedy jego głowa została dosłownie przebita na wylot. Okrutny wampir chciał także skrócić życie innym osobom znajdującym się w okolicy, lecz o tej godzinie nikogo już tutaj nie było. Ten człowiek był tutaj ostatnim, więc na chwile obecną nie było nawet mowy o zawiadomieniu policji.

Silver chowając się za budką, planował zmienić swoje buty na bardziej wygodne, ale najwidoczniej zapomniał wziąć ich ze sobą (nie wspomniałeś o nich w poście, gdy opisywałeś zawartość torebki). Miał więc dwie możliwości. Albo będzie toczył walkę na obcasach, albo zdecyduje się chodzić boso, co było chyba najbardziej adekwatnym rozwiązaniem. Tymczasem Blade w pełni odzyskał już swój wzrok i mógł spokojnie kontynuować dalsze łowy.


*********************



Stan:

Blade - Prawa część czaszki jedynie lekko pobolewa. W żaden sposób nie utrudnia.

Silver Grosse - Całe ciało poparzone w stopniu pierwszym. Nie sprawia bólu, ani nie krępuje ruchów.

Kolejność:

Blade(atak) ---> Silver Grosse(obrona) ---> MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Punisher



Liczba postów : 99
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Wto Lip 12, 2016 12:20 am

[Upłynęło 72 regulaminowych godzin na odpis ze strony gracza, dlatego ogłaszam co następuje:]

Kolejność:

Silver Grosse(atak) ---> Blade(obrona) ---> MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Czw Lip 14, 2016 4:35 pm

Zaklęła w myślach widząc że butów na zmianę nie wzięła, ale uznała już że mądrzejszy wyborem będzie walka boso niżeli walka w takich butach. W obcasach ciężko było biegać, i robić bardziej skomplikowane manewry chcąc nie chcąc. Wyszła z budki i widząc Blade'a zakręciła dwoma granatami w rękach, i rzuciła w Blade'a najpierw jeden, drugi w nieco innym miejscu jakby chciał uciec. Po tym teleportowała się za inną budkę by zobaczyć co z czarnoskórym łowcą wampirów się stało. Irytowali ją tacy, no cóż, nie ważne jak bardzo masz wywalone na inne wampiry, będąc wampirem od wampirzego świata nie uciekniesz.

// Tyle. Nie widzę sensu bardziej opisywać, a użycie granatu jest według mnie rozsądniejsze niż bicie się w obecnej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Blade



Liczba postów : 24
Data dołączenia : 11/12/2012

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Sob Lip 16, 2016 5:12 pm

Blade skupił swoje szare komórki do tego stopnia, aby być w stanie dojrzeć wszystkie ruchy jakie wykonuje wampirzyca. Szczególnie, gdy ta postanowiła wyrzucić granaty, łowca postanowił już w tym momencie oddalić się w tył, wykonując dosyć zgrabne salto z odbiciem się stopą od podłoża. Przy okazji, gdy nadarzy się sytuacja, Blade wyrzucił kolejny i ostatni z jego asortymentu granat UV, a następnie cofnie się na bezpieczną odległość na tyle bezpieczną, aby granaty kobiety nie dotknęły go w jakikolwiek sposób. Chciał tym samym sprawić także, aby ta zbliżyła się do niego i rozpoczęła się walka na bliski dystans. Kolejny ze srebrnych kołków został wystrzelony w kierunku kobiety tak na wszelki wypadek, wycelowany w punkt klatki piersiowej a przeponą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Punisher



Liczba postów : 99
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Nie Lip 17, 2016 10:20 pm

Silver wyrzucił pierwszy granat, tym samym chowając się za prowizoryczną przeszkodą jak niczym na wojnie. Nie chciał ryzykować bliskiego starcia z pogromcą wampirów, dlatego wolał zachować najwyższą ostrożność. Na nieszczęście wampira, Blade dowiedział się o jego zamiarach bardzo szybko. Zawleczka wyciągnięta z granatu dosłownie popieściła zmysły czarnoskórego, który w odpowiedzi postanowił wykonać efektowne salto w tył, przy okazji wyrzucając swój ostatni granat UV. Łowca wampirów w porę więc wykaraskał się od zasięgu rażenia wybuchu, a nawet był w stanie ponownie oślepić Grosse'a, kiedy ten akurat zabierał się za wyrzucenie drugiego granatu. Dwie solidne i niecodzienne eksplozje powinny szybko zainteresować cywilów, a co za tym idzie, również i policje.

W międzyczasie przez powietrze sunął także srebrny kołek, należący do nieobojętnego Blade'a. Ten jednak w wyniku końcowym wbił się w przeszkodę, za którą chował się Silver.


*********************




Stan:

Blade - O bólu czaszki już zapomniał.

Silver Grosse - Całe ciało poparzone w stopniu pierwszym. Nie sprawia bólu, ani nie krępuje ruchów.

Kolejność:

Blade(atak) ---> Silver Grosse(obrona) ---> MG.

Notka:

Blade, staraj się pilnować wytyczonej przeze mnie kolejki. Jeśli masz się akurat bronić, to prosiłbym, by był to post polegający na opisie samej obrony. Na atak przyjdzie pora w następnej turze, w której dla odmiany bronił będzie się Twój przeciwnik. Zdaję sobie sprawę z tego, że czasem najlepszą obroną jest atak, ale wolałbym, by nie korzystać z czegoś takiego sporadycznie. Wyznaczam Wam kolejki po to, by nie zrobił się chaos, po którym ja nawet nie wiedziałbym od czego zacząć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Punisher



Liczba postów : 99
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Pią Lip 29, 2016 9:39 pm

[Upłynęło 72 regulaminowych godzin na odpis ze strony graczy.]

Policja zjawiła się bardzo szybko, a sytuacja dla obu walczących powoli zaczęła się komplikować. Mundurowi zaraz po wyjściu z wozu wyciągnęli swoje bronie, po czym cała czwórka ruszyła w kierunku Silvera, bowiem to on jako pierwszy przykuł ich uwagę. Prócz ogromnego hałasu, który niewątpliwie w pierwszej kolejności przyczynił się do zawiadomienia policji, nieopodal wampira mężczyźni ujrzeli także zakrwawione ciało starszego człowieka. To wystarczyło, by panowie wezwali posiłki, tym samy wydając pierwsze poważne polecenia.

- Ręce do góry, już!

Wykrzyczał jeden ze stróżów prawa, stojąc w lekkim rozkroku i oburącz celując w kierunku podejrzanego.

- Masz prawo zachować milczenie. Wszystko co powiesz, może zostać użyte przeciwko Tobie. Masz prawo do adwokata. Jeśli Cię na niego nie stać, zostanie przydzielony Ci obrońca z urzędu.

Dodał drugi, który zaraz po tym wyszeptał coś do radia upiętego przy barku. Mundurowi nie musieli długo czekać na posiłki. Nim ktokolwiek się obejrzał, na miejsce wtargnęły jeszcze trzy policyjne auta, z których łącznie wysiadło dwunastu policjantów.
Co prawda Silver milczał i takie miał prawo, jednakże nie miał zamiaru od tak dać się złapać. Owładnięty szałem rzucił się prosto w kierunku jednego z uzbrojonych mężczyzn, bez przeszkód przegryzając jego tętnice szyjną. Chciał nawet przeskoczyć do kolejnego celu, lecz tutaj już jego przeszkodą okazały się kule wystrzelone z broni. Kilkadziesiąt pocisków przeszyło ciało wampira, na wskutek czego Grosse padł na glebę jak niczym kłoda.

- Mamy rannego! Powtarzam! Mamy rannego!

Kilku stróżów prawa podbiegło do swojego kompana, ale na wszelką pomoc było już za późno. Wkrótce cały teren wesołego miasteczka zajęły służby specjalne i powinno trochę potrwać, nim miejsce to ponownie wróci do pierwotnego stanu.

Notka:

Blade zdążył w porę się ewakuować, lecz z miejsca informuję, że postać zostaje odebrana właścicielowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko   Today at 4:54 am

Powrót do góry Go down
 
Wesołe miasteczko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Wesołe miasteczko - Lunapark
» Wesołe Miasteczko na obrzeżach Londynu
» Wesołe Miasteczko
» Wesołe miasteczko
» London Eye

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: