Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stary wiatrak

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Stary wiatrak   Sob Lip 18, 2015 9:11 pm

First topic message reminder :



Już daleko poza ostatnimi zabudowaniami szumnie zwanymi cywilizacją, na otwartych równinach stałą ta oto budowla. Mało kto w ogóle jeszcze pamiętał, co to jest, do czego służy, poza rozpadaniem się, i do czego służyło kiedykolwiek. Porozrzucane szczątki drewnianych zabudowań i nagie fundamenty świadczyły o dawnym życiu tutaj, teraz jednak - nikomu się nie chce nawet westchnąć...
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Daken

avatar

Liczba postów : 32
Data dołączenia : 19/08/2013

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Nie Maj 21, 2017 7:09 pm

Ponownie drzewa zaszeleściły pod wpływem wiatru. Daken odczekał moment za nim ruszył za dwójką nieznanych mu zupełnie mężczyzn. Dalej znajdując się przy pniu drzewa, przy którym spędził ostatnie chwile podczas trwania ich wspólnej konwersacji, wymierzył wzrokiem prosto w plecy obydwóch, oddalających się postaci, przeskakując między nimi na przemian. Musiał w głowie przemyśleć sobie całą zaistniałą sytuacje na chłodno, starając przypomnieć sobie najmniejsze szczegóły jakie zauważył u obydwu przedstawicieli rasy z aktywnym genem X i całego zaistniałego spotkania. W jego głowie rodziło się parę pytań co do tej dwójki, na jakie chciałby dostać udzieloną odpowiedź, szczególnie na pytania dotyczące kroczącego na samym przedzie wielkoluda. Wiedział, że ma związek z tym, którego nienawidził przez te wszystkie lata z całego serca. Nie potrafił wyzbyć się tego uczucia nawet w momencie, kiedy dowiedział się prawdy o nim, a także prawdy o śmierci swojej matki. Miał tu na myśli swojego Ojca. Starego Logana, a raczej Wolverine'a, jak go niektórzy nazywali. Przez długi okres w życiu Romulus zatruwał umysł Dakena stworzonymi bajkami o jego Ojcu, dla podsycenia gniewu i chęci zemsty jaką zasiał w sercu nastoletniego mutanta, czego skutkiem były zazwyczaj krawawe starcia pomiędzy krewnymi w ostatnich latach. Udało im się zajść sobie drogę już kilka razy i za każdym razem nie doszło do porozumienia pomiędzy nimi. I teraz nadszedł moment do ponownego spotkania z niewiadomym jego przebiegiem. Zjawił się w Nowym Jorku tylko dla swojego płodziciela. A jeden z kroczących przed nim mężczyzn, miał z nim coś wspólnego.
Oblizał usta w kącikach i przeczesał palcami swoje ciemne włosy, sterczące mu z głowy. W końcu wprawił swoje ciało w ruch, ruszając prosto w ich ślady. Przy okazji wyjął z ust sterczącego mu szluga i schował za płatek ucha, gdzie na razie mu nie przeszkadzał. Wbijając kciuki obydwu dłoni do kieszeni czarnych spodni, zbliżył się do idącego za Sabretoothem Huntera, zachowując bezpieczną odległość, z której mógł spokojnie mu się przyjrzeć. Niebieskie, przechodzące prawie w szarość tęczówki jego oczu sunęły w górę i w dół, kiedy analizował całą postać zamaskowanej postaci.
Po jej mowie ciała, prężnych krokach jakie stawiała i ostatnim rzucie jakiego był sam świadkiem, nie trudno mu było odgadnąć, że ma do czynienia z kimś, kto obeznany jest w dziedzinie walki, co na dodatek mogło mu ułatwić w ocenie wyposażenie jakie miała przy sobie. Zadziwiające, że ktoś jeszcze korzystał z kuszy w dzisiejszych czasach, ale nie mu było to oceniać. On sam nigdy nie lubił dotykać się broni palnej czy jakiejkowiel dystansowej. Nie lubił zabijać szybko i przez jedno pociągnięcie za spust. Mimo wszystko został wychowany na wojownika, mierzącego się z przeciwnikiem na wyciągnięcie ręki, a możliwość rozorania komuś gardła pazurami, była zbyt kusząca i przyjemna, by zrezygnować z niej na rzecz broni, która była czymś zbyt prostym jak na skonfrontowanie się ze śmiercią. Zdecydowanie wolał swojej ofierze spojrzeć prosto w oczy z odległości parunastu centymetrów, niż z kilkunastu metrów. Niestety ludzie wolą sobie nie brudzić rąk.
Jego wzrok przesunął się ostatni raz po masce strzelca, kiedy wreszcie przeszedł na blondyna o byczej posturze, właśnie rozbijającego szybę jakiegoś auta. Oparł się o pobliską latarnię i zerknął przelotnie na okolicę, sprawdzając czy nie ma w pobliżu właściciela. Na szczęście ulica, na której się znajdowali była opustoszała, nie licząc ich trójki. Jedynie na alarm, który wraz z opadającymi kawałkami szkła zaczął wyć, zapaliło się światło w oknie jednego z jednorodzinnych domków. Ale oni już wtedy dawno znaleźli się w środku pojazdu, odpalanego za pomocą połączenia ze sobą odpowiednich kabelków przez blondyna. To On zajął miejsce kierowcy, im samym dając znać kciukiem, by usiedli z tyłu. I Daken nie miał nic przeciwko temu, skoro mutantowi zachciało się im poszoferować. Jedynie tylko skupił się na pilnowaniu nieznajomego z maską na twarzy, kiedy wbił się na siedzenie obok niego. I ruszyli.
Droga przez miasto była długa, chociaż i tak krótsza, gdyby podróżowali taksówką. Mieli do dyspozycji mnóstwo czasu by rozpocząć jakąś luźniejszą rozmowę, przebijając się przez istniejące nadal o tej porze korki, jednak żadne z nich tego nie wykorzystało, milcząc, bo i co mieli mówić, skoro wszystko miało rozegrać się gdzie indziej, a czasu mieli dużo? Obserwował mijany krajobraz miasta za szybą samochodu, układając się wygodnie w siedzeniu i nadstawiając uszu na pierwsze dźwięki, jakie dobiegły z radia, niosąc za sobą brzmienie z lat 80 i 90. Co jak co, ale olbrzym miał nawet gust, bo to on operował urządzeniem na przedzie samochodu i wybrał odpowiednią stację. Daken zaczął wybijać palcami rytm o podłokietnik umieszczony na drzwiach, do lecącego kawałka (https://www.youtube.com/watch?v=Nco_kh8xJDs). Przymknął oczy i na chwilę pogrążył się w swoich myślach, uśmiechając się kącikami ust do samego siebie. Nadal manipulował feromonami, które wypuszczane z jego ciała niosły za sobą uczucie całkowitego zrelaksowania, co miało iść mu na rękę w obecności dwóch, a na pewno jednej groźnej jednostki. Jednak nawet ona nie stanowiła dla niego na ten moment zagrożenia, jeśli to on panował nad sytuacją i był przygotowany na każdy możliwy obrót sytuacji przeciw niemu. A był i świetnie się z tym czuł, pozwalając sobie na minimalne uchylenie powiek, by łypnąć chwilowo na nich. Wsłuchał się w bicie ich serc, by sprawdzić czy feromony go nie zawodzą i musiał z zadowoleniem stwierdzić, że umiejętności nie odeszły mu nagle w zapomniane. Mało tego. Chyba aż zbyt wpłynął na ich stan, czego wynikiem było nagłe, niespodziewane zaczepienie przez zamaskowanego zabójcę. Kątem oka dostrzegł jak się przysuwa do niego powoli, wyczuwając bijące od niego podekscytowanie. Nie minęła chwila kiedy pochylił się w jego kierunku i położył dłoń na udzie Japończyka. Daken zerknął na nią z uniesioną brwią i wyszczerzył się w imitacji paskudnego uśmiechu, skierowanego w tą wyrzeźbioną w drewnie zwierzęcą twarz. Wyciągnął lewą rękę spomiędzy nich i ułożył ją na oparciu siedzenia za Hunterem, palcami zahaczając "przypadkiem" o jedno z jego ramion.
-Chyba nie chcesz mnie uderzyć? To byłoby fatalne... w skutkach.
Na jego twarzy zagrał chwilowy wyreżyserowany smutek, który zwieńczył krótkim wygięciem kącików ust w dół, tworząc delikatną formę podkówki. Zaraz potem jednak uśmiechnął się ponownie do mężczyzny w protekcji, pod którą sprowadził go w głowie, zsuwając rękę z oparcia siedzenia i kładąc ją na dłoni, która ścisnęła mu udo. Wtedy właśnie zajechali pod wybrane przez kierowcę miejsce do spotkania, więc odwrócił głowę od maski i zerknął przez szybę na okolicę. Było pusto. Nie było żadnej betonowej budowli, żadnego ogrodzenia, żadnego asfaltu. Znajdowało się tu jedynie dużo fauny skąpanej w mroku, jak otaczający ich las i wielki, stary, samotny młyn stojący ponuro pośrodku pagórka, pod który zajechali. Dłonią powędrował do klamki od drzwi samochodu, ale wtedy został brutalnie odciągnięty od tej czynności poprzez gorący pocałunek jaki został złożony na jego ustach. Daken nie zdążył zareagować, ponieważ całujący go delikwent wykonał szybki pocałunek, i równie szybko wyszedł z pojazdu. Przez chwilę siedział w samochodzie po opuszczeniu go przez wszystkich i oblizywał wargi przez dobry moment, rozpamiętując słodką pieszczotę wykonaną przez tajemniczą postać. Samo wykonanie mu się spodobało, ponieważ obyło się bez zbędnego pierdolenia w tańcu i czuć było wprawę. Natomiast nie podobało mu się to, że gość pozwolił sobie na to bez jakiejkolwiek zgody Japończyka. I w tym momencie westchnął, wiedząc, że będzie musiał sprowadzić całuśnego faceta do parteru.
Wysiadł z samochodu i zamknął za sobą drzwi, ruszając do dwójki mutantów, stojących przed zboczem pagórka, na który mieli się wspiąć by dostać się do drewnianej budowli. Odchylił łeb i zaciągnął się tutejszym powietrzem z nieukrywaną przyjemnością.
-Czyste powietrze. Cudnie.
I poszedł w kierunku wiatraku, mijając po drodze Huntera, którego uszczypnął delikatnie w udo i do którego lekko się pochylił, mrucząc pod nosem.
-Jeszcze raz mnie dotkniesz bez pozwolenia, a upierdolę Ci jaja.
Posłał perskie oko wraz z erotycznym całuskiem w jego kierunku i odszedł, nie czekając na resztę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sabretooth

avatar

Liczba postów : 90
Data dołączenia : 11/02/2013

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Pią Maj 26, 2017 10:23 pm

Gdy tylko Victor wysiadł z samochodu od razu ruszył kilka kroków w stronę ruiny. Ze spokojem i lekko przymrużonymi oczami obserwował wschód słońca. Wolał zostawić młodzież samą - miał nadzieję, że nie zabiją się. Nie miał całkowitego pojęcia o tym, co działo się w samochodzie po jego wyjściu i w zasadzie lepiej - homoseksualizm wzbudzał w nim obrzydzenie. Victor zastanawiał się jak by rozegrać całą sytuację - nie to, żeby miał problem z przedstawieniem dwójce swojego planu.
Jego rozmyślania nad finalnym kształtem planu przerwał mu głos europejczyka.
Creed odwrócił się powoli w jego stronę. Na jego twarzy widniał lekki uśmiech. Szczególnie, aż zauważył kota na jego rekach. Spojrzał też na twarz drugiego z mężczyzn. Pomijając widoczne między nimi napięcie wszystko wydawało się w porządku.
-Dobrze - rozpoczął pewnym głosem - To miejsce nie jest przypadkowe, mam nadzieję, że wiecie czemu? - zapytał z lekką ironią w głosie.
-Jeżeli nie, to już wam tłumaczę. W okolicy znajduje się siedziba bandy fanatyków, która twierdzi, że wszyscy są równi. - jego głos stał się nagle spokojny i opanowany - Stawiają na równi nas razem z ludźmi....
Urwał i spojrzał na słońce odwracając się od nich bokiem
-Twój ojciec był kiedyś porządną osobą. Znałem go dobrze. Można nawet powiedzieć, że po części dzięki mnie jego ciało stało się idealną maszyną do zabijania. - skończył i odwrócił się twarzą do Dakena. - Myślałeś, że nie rozpoznam kim jesteś? Masz jego zapach, może nie ten sam, jednak bardzo podobny. - po czym znów uśmiechnął się ironicznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Sob Maj 27, 2017 1:02 am

Crimson Hunter zajmował się kociakiem, dopóki nie odezwał się do niego Daken. Zmierzył go od góry do dołu, pamiętając jak ciepłe wargi miał ten zadziora. Na samą myśl, oblizał usta pod maską. Skupił się chwilowo na Japończyku. Zatem, jak usłyszał jego stwierdzenie, podszedł do niego bardzo blisko. Pochylił się do jego ucha, aby szepnąć mu na nie kilka słów.
-Nie muszę mieć pozwolenia, gdyż biorę to, co chcę i kiedy chcę.-odparł uwodzicielskim głosem-Robiłeś to kiedyś na łonie natury?-spojrzał ukradkiem na Dakena-Ja chętnie bym sobie przypomniał, jak to jest, Pszczółko.-otarł się delikatnie fragmentem maski o policzek Dakena mrucząc przy tym jak zadowolony kocur, dając mu jasno do zrozumienia, czego, jak tylko załatwią sprawy z Wielkoludem.
Odsunął się od Japończyka, aby spojrzeć na przemawiającego Wielkoluda. Słuchał z zainteresowaniem, drapiąc przy tym kociaka po łebku. Zmrużył oczy, kiedy Sabre  zaczął się zwracać bezpośrednio do Dakena. Zaczął się zastanawiać, o kogo mu mogło chodzić. Czyżby, lada moment miał dowiedzieć się czegoś interesującego o swoim nowym obiekcie zainteresowań? W sumie, może to by mu się przydało kiedyś, taka informacja.
-Banda fanatyków? -Crimson uniósł brew ku górze, ale nie było tego można dostrzec z powodu maski na twarzy-Och, do ludzi powiadasz?-z racji, że kociak się wyrywał postawił go na ziemi-Cóż za bezczelność z ich strony. Wnioskuję, że chcesz im dać nauczkę, Wielkoludzie?-zerknął na kotka, który ocierał się o jego nogi-Zatem, masz jakiś plan jak rozumiem, Wielkoludzie?-Hunter obserwował kotka, jak ten ucieka i znika w stronę krzaków, gdzie zapewne była jego rodzina.
W każdym razie, skupił się na Wielkoludzie, a potem na Japończyku. Bardzo go ciekawiło co wyniknie z tego, co powiedział Sabre do Dakena.
Tak czy siak, robiło się nader ciekawie.
Znowu wodził wzrokiem po Japończyku. Feromony, którymi wcześniej uraczył Daken Huntera, nadal go jeszcze trzymały. Nie mógł odpędzić od siebie bardzo niegrzecznych myśli związanych z bękartem Logana. W sumie, to dobrze świadczyło, bo był zdrowy pod każdym kątem. Jakby nie byli w trójkę, to już dawno dobierałby się do Dakena. Poza tym, dawno nie miał nikogo w łożu, więc tym bardziej mu się chciało. Musiał jednak się zastanowić, jak tu dobrać się do Dakena i najlepiej, zatrzymać go przy sobie na dłużej, a najlepiej na stałe. Skoro nie przywalił mu po pocałunku w mordę, a jeszcze robił się zalotny, musiał lubić konkretnie i bez przysłowiowego pierdolenia o Chopenie. W takim razie, nie powinien mieć problemów z poderwaniem Dakena, ewentualnie namówienia go na szybki numerek. Miejsce, jakby co było, a kiedy o tym myślał spojrzał w stronę wiatraka. Już sobie wyobrażał co robił z Japończykiem, dlatego na dobre kilka minut odleciał myślami w krainę fantazji. Dopiero po chwili, wrócił na ziemie, jak to się powiada.
Miał już w głowie pewien plan, ale to później, jak zajmą się zadaniem jakie przygotował dla nich Sabre. Na razie, Crimson Hunter musiał zadowolić się czuciem ust Dakena na swoich wargach i rozmyślaniach, co takiego może mu zrobić, jeśli o ile dojdzie do czegoś więcej. W sumie, założył, że tak będzie, bo miał kilka nowych zabawek, a nie miał na kim ich wypróbować, więc jakby dorwał Dakena problem sam by się rozwiązał...
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3828
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Pią Cze 16, 2017 6:46 pm

Na prośbę graczy i z powodu braku reakcji na próbę kontaktu - wyprowadzam Dakena z tematu. On może zacząć sobie akcję w innym miejscu, a pozostali niech uznają, że jednak sytuacja mu się nie spodobała i po prostu się oddalił. Dostaje ode mnie oficjalne z/t.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sabretooth

avatar

Liczba postów : 90
Data dołączenia : 11/02/2013

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Pią Cze 23, 2017 5:37 pm

Delikatny wiatr hulający między ruinami delikatnie rozwiewał blond grzywę, a wschodzące słońce oświetlało jego potężną sylwetkę. Fakt, stał kilka dobrych kroków od dwójki, jednak bez problemu słyszał ich szepty między sobą - w końcu był wszechstronną bestią.

Pomijając już fakt, że jego rozmówcy bardziej zajęci byli flirtowaniem między sobą zupełnie mu nie przeszkadzał - nie wymagał od nich więcej, niż choć szczątkowej inteligencji. W końcu i tak w razie walki posłużyliby za mięso armatnie. Jednak jedna rzecz mu nie grała, a mianowicie pasywność Japończyka. Niemalże całą rozmowę chłopak pogrążony był we własnych myślach i zdawał się być nieobecny podczas jego wywodów. To jednak nie był koniec, w końcu Daken odwrócił się na pięcie o odmaszerował w siną dal - zupełnie jak ojciec, wolał unikać "tej ciemnej strefy". Jakoś sto nie zdziwiło Victora, jedynie krzywo się uśmiechnął i spojrzał na polaka.
Dobry z Ciebie dzieciak, ale nic z tego nie będzie - powiedział patrząc w jego oczy - Nie poślę Cię na śmierć, bo ta ofiara nie przyniesie korzyści nikomu.
Odetchnął głęboko, po czym odwrócił się w przeciwną stronę i ruszył w stronę miasta.

//zt dla mnie i Alexa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jimmy Hudson

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 19/06/2017

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Pią Lip 14, 2017 8:41 pm

Był tutaj, tego James był pewien w stu procentach. Trudniej było jednak ustalić jak dawno temu jego cel się stąd oddalił. Blondyn westchnął ciężko i oparł się plecami o bok porzuconego pod wiatrakiem samochodu. Nasłuchiwał, ale nic nie wskazywało na to, że ktoś mógł czaić się w okolicy. Odchylił głowę do tyłu, pozwalając by ciepłe promienie słońca przyjemnie pieściły skórę jego twarzy, przełknął ślinę, uspokajał oddech. Maszerował zdecydowanie zbyt długo, musiał odpocząć. Podjął trop wiele kilometrów stąd, kiedy zorientował się, że źródło zapachu dostało się do samochodu, szedł pospiesznie, przez wiele godzin.
Tak, musiał teraz chwilę odpocząć...
Po kilku minutach odbił się od samochodu i odkrył, że jego drzwi pozostawiono otwarte. Wszedł do środka. Wyczuwał woń dwóch innych mężczyzn. Chociaż wydawało mu się, że jego cel był mężczyzną to coś wzbudzało jego wątpliwości. Jego zapach był zbyt sterylny, jakby nadużywał prysznica, przesadnie dbał o czystość swoich ubrań i równie przesadnie przesadzał z perfumami, w dodatku dziwnymi perfumami. Wszystko to jak już zdążył się nauczyć wskazywałoby na kobietę... a jednak, był to mężczyzna, dziwny mężczyzna. Jimmiemu nie dawało spokoju jednak co innego, pomimo tej całej dziwaczności w palecie zapachów, zapach wydawał mu się dziwnie znajomy, trochę jakby wąchał samego siebie.
- Gdzie teraz jesteś sk***? -
Wyszeptał rozglądając się po wnętrzu samochodu. Otworzył schowek na desce rozdzielczej, nie znalazł niczego ciekawego. Później otworzył popielniczkę. Tym razem poszczęściło mu się bardziej. Ze sterty pozostawionych niedopałków wyciągnął najdłuższy, ktoś zostawił prawie połowę papierosa. Hudson wetknął sobie znalezisko w usta i po odkryciu, że samochodowa zapalniczka nie działa, przypalił papierosa swoją własną zapałką. Zaczynały mu się kończyć, jakby bez tego nie miał wystarczającej ilości problemów...
Ostatecznie wysiadł z samochodu, zgasił zapałkę energicznym machnięciem dłoni i wyrzucając ją na ziemię po swojej prawej stronie. Trzymając papierosa w ustach zaczął powoli okrążać wiatrak, co kilka kroków zaciągając się dymem. Nie zdążył obejść budynku nawet do połowy kiedy "dojechał do filtra", więc wyrzucił niedopałek i przygasił go butem, przy okazji zauważając, że kilka sekund wcześniej musiał wdepnąć w gówno. Uroki spacerowania na wsi. Kolejna nauka płynąca z życia, właśnie dowiedział się, że dym papierosowy wlatując do nosa utrudnia wykrywanie psiego kału.
Skończył obchód, podniósł prawą nogę i zaczął wycierać nieczystości z podeszwy przednią oponę porzuconego samochodu. Zamierzał ruszyć w dalszą drogę, chociaż trop był już niemal niewyczuwalny i podejrzewał, że prędzej, czy później po prostu go zgubi. Nagle jednak coś uderzyło w jego zmysły, zaskakująco i potężnie, niczym pięść Mike'a Tysona niespodziewanie wyskakującego z twojej lodówki. Wraz z silniejszym powiewem wiatru nadciągającym od strony miasta, do jego nozdrzy dotarło więcej dziwnie znajomych zapachów. Wydawały się znacznie wyraźniejsze i bliższe, niż niknący trop, którym podążał od wielu godzin. Przez chwilę stan nieruchomo i w myślach analizował sytuację. Kiedy wyrwał się z zamyślenia ocenił stan czystości podeszwy swojego buta na możliwy do zaakceptowania. Spojrzał w lewo...w prawo... a później skierował się w kierunku North Salem.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laurie Collins

avatar

Liczba postów : 39
Data dołączenia : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Czw Wrz 13, 2018 3:12 pm

Czy jej działania zawsze muszą przynosić takie złe obroty? Mogła zauważyć od razu ich szydercze uśmieszki. Wiedziała, ze coś jest nie tak, ale nie pomyślała, że mogą być dla niej, aż tak wredni. Przecież wiedzieli, że nie jest zbyt odważna, a jednak wybrali takie zdanie. Gra w butelkę to gra nie dla niej… Mogła wybrać pytanie, ale pomyślała, że z wyzwaniem będzie więcej zabawy dla nich wszystkich, a jednak dla niej to będzie jak kara. Już nawet nie pamięta, który z nich wymyślił to zadanie. Odwiedzanie starego wiatraka, to chyba za dużo. Ale… Jak tego nie zrobi to wszyscy pomyślą, że jest tchórzem. A-A-… Ona nie jest tchórzem... A raczej nie chciała być. Próbowała być odważniejsza, więc jakby tego nie zrobiła to wszystko poszłoby na marne. Sofia odradzała jej wykonanie wyzwania, ale Laurie postawiła na swoim. Wyszła z Instytutu pewna siebie, ale z każdym krokiem, jej odwaga rozpływała się jak kamfora.
Całą trasę przebyła rozglądając się na boki, jakby ktoś ją śledził, ale oczywiście to była jej wyobraźnia. A może nie? Kiedy znalazła się pod samym wiatrakiem, została jej ostania część wyzwania. Jako dowód wykonania zadania, musiała zrobić zdjęcie z rozpadającą się budowlą.
Rozejrzała się wokół, czując się nadzwyczaj niekomfortowo. Mimo to, wyciągnęła telefon, aby spróbować zdobyć dowód. Wyciągnęła ręce przed siebie, trzymając w dłoniach urządzenie. Było tak ciemno, że ledwie widziała co działo się na ekranie. Zrobiła zdjęcie, lecz kiedy spojrzała na rezultaty, westchnęła głęboko. Dowód był po prostu czarnym kwadratem z jakimiś przejaśnieniami. Nie było widać ani wiatraka, ani samej Laurie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucius Morgan

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 12/09/2018

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Czw Wrz 13, 2018 4:32 pm

Stary opuszczony wiatrak? Naprawdę? Nie słyszeliście że takie miejsca są niebezpieczne? Zwłaszcza nocą? W mroku skrywa się zagrożenie. I nie tu mowy o duchach. Raczej o strukturze, która domagałaby się renowacji od wielu lat. Stare spróchniałe deski mogły się z łatwością zawalić pod kimś. A sama budowla całkiem się rozsypać. Poza tym nigdy nie wiadomo, jakie szemrane towarzystwo można czasami tu znaleźć. Bezdomni lub ćpuny jarające kolejne dawki zakazanych substancji. Zwłaszcza ci drudzy potrafili być niezwykle nieobliczalni. Jednak na szczęście młodej dziewczyny, wyglądało na to że rzeczywiście nikogo tu nie było. Panowała kompletna cisza, która jeszcze bardziej zagęszczała atmosferę przesyconą niepewnością i drobnym ukłuciem strachu, jaki czuła Laurie. Jednak to szybko się zmieniło. W ciemności, ponad sobą mogła usłyszeć lekkie szuranie. Niby nie było to nic nadzwyczajnego. Mogły być to jedynie myszy szukające starych toreb pszenicy, w końcu nie są rzadkim zjawiskiem w takich miejscach. Jednak czy to tylko wrażenie że coś chwilowo mignęło w świetle jej telefonu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laurie Collins

avatar

Liczba postów : 39
Data dołączenia : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Czw Wrz 13, 2018 5:41 pm

Laurie jak najszybciej chciała stamtąd uciec, ale bez dowodu, nie mogła się ruszyć. Inaczej wszystko poszłoby na marne, a nie mogła do tego dopuścić. Chociaż chęć wybiegnięcie była wręcz niesamowita. Kiedy usłyszała dziwne dźwięki, aż dreszcze przebiegły jej po plecach. Zasłoniła sobie wolną dłonią usta, aby nie krzyknąć. Próbowała się jak najszybciej uspokoić, gdyż jej moce mogłyby wydostać się spod jej kontroli i przepędzić stąd ludzi… Ah, przecież tutaj nikogo nie ma. W momencie, gdy sobie to uświadomiła, coś mignęło w świetle jej telefonu. Wydawało jej się czy jednak nie…? Przełknęła ślinę i wypuściła powietrze z płuc. Powoli obracała się wokół własnej osi, oświetlając sobie wszystko urządzeniem. Robiła to sztywno i bez pośpiechu, licząc, że jeżeli coś tam jest to zdąży się schować, nim dziewczyna dotrze tam światłem latarki telefonu.
Sama nie wiedziała czego się boi. Przecież widziała już tyle w Instytucie, wygląd nie mógł jej zaskoczyć. Bała się tego, że ktoś ją zaatakuje. Że nie będzie umiała się obronić i swoimi mocami kogoś skrzywdzi. To był jej największy koszmar. Zawsze starała się, aby nigdy się nie wydarzył.
Robiła małe kroczki, słysząc jak cała konstrukcja wydaje z siebie niepokojące dźwięki. Wcześniej nie zdawała sobie z tego sprawy, ale przecież dach budowli mógł spaść jej na głowę.
-Jest tu kto…?- Spytała niepewnie, licząc, że jednak nic się nie odezwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucius Morgan

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 12/09/2018

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Czw Wrz 13, 2018 7:10 pm

Tak stare budowle wydawały dziwne dźwięki same z siebie. Trzeszczały i skrzypiały. Były też domem dla różnorodnych zwierzątek. Szczury, myszy, czasem koty. Nietoperze wiszące pod sufitem lub jaskółki robiące gniazda gdzieś wysoko przy ścianach. Światło latarki zdawało się nic nie ujawniać Cokolwiek to było, raczej unikało światła. Mimo ostrożności to nadal nie było bezpieczne miejsce deski pod jej stopami zatrzeszczały złowieszczo, gdy zaczęły pękać. - Uważaj! - Ton głosu wydawał się jakby komuś wymsknąć. Sam głos ciężko powiedzieć do kogo należał, z samego brzmienia. Był nieco dziwny. Piskliwy...czy może raczej skrzekliwy. Bardzo ciężki do określenia. Mogła usłyszeć że coś w ciemności znowu się poruszyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laurie Collins

avatar

Liczba postów : 39
Data dołączenia : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Pią Wrz 14, 2018 12:35 pm

Słyszała jak gryzonie i inne stworzonka uciekają przed światłem telefonu. Trzeszczenie drewna sprawiało naprawdę upiorne wrażenie, ale dopiero, gdy usłyszała czyjś głos, odskoczyła szybko pod ścianę. Urządzenie wypadło jej z ręki i upadło na podłogę, więc teraz oświetlało sufit. Laurie stanęła na prostych nogach, które trzęsły się jak galareta, kiedy deska, na której wcześniej stała, pękła i spadła w dół. Odgarnęła włosy z twarzy i rozejrzała się szukając źródła głosu. Teraz miała pewność, że ktoś tutaj jest.
-Kim jesteś…?- Spytała prawie łamiącym się głosem. Bała się. Nie była pewna kto, ani co tam siedziało. Chociaż nie wydawało się złe. Ostrzegło ją.
-Pokaż się.- Powiedziała już trochę odważniej, ale uprzejmym tonem.
-Jestem Laurie.- Przedstawiła się, próbując zaskarbić sobie zaufanie stworzenia chowającego się w mroku. Uspokoiła swój oddech i czując całkowitą kontrolę nad swoimi mocami, zrobiła krok do przodu, upewniając się, że deska nie złamie się pod jej ciężarem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucius Morgan

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 12/09/2018

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Pią Wrz 14, 2018 2:11 pm

Przez chwilę trwała cisza. Wyglądało na to, że Laurie przestraszyła także istotę, która tu się kryła. Po czym znowu cichy szmer. Jakby jakimiś pazurami po drewnie. Co skuliło się w koncie. Dzięki świetle latarki mogła zauważyć ruch. W końcu poświata odsłoniła częściowo to co kryły dotychczas ciemności. Całkiem spory ciemny kształt. Na ścianie, dość nisko na ziemią, był zaczepiony nienaturalnie duży nietoperz. Czy raczej coś przypominające nietoperza. Bo nigdzie na świecie nie było chyba tak dużych przedstawicieli tego gatunku. Ogromne błoniaste skrzydła nawet nie były w pełni rozłożone, a już było widać jak szerokie musiały być. Stworzenie patrzyło na nią, ogromnymi ciemnymi oczami, Mrużąc je gdy światło padło prosto na niego. Ciało było pokryte ciemnym, krótkim futrem - Strasznie ostre światło... - To mogła usłyszeć. Nie było raczej wątpliwości, że głos pochodził od tego dziwnego stworzenia.
Był znudzony. Koszmarnie znudzony siedzeniem całymi dniami w jednym miejscu. Więc ten stary opuszczony wiatrak nie wydawał się najgorszym miejscem, by poobserwować okolicę. Dotychczas siedział wyżej, oglądając świat nocą, przez spróchniałą szczelinę. Światła gdzieś dalej go intrygowały, a ich widok był całkiem relaksujący. Jednak jego uwagę szybko zwróciła sylwetka osoby, idąca w stronę tej drewnianej rudery. Czemu w ogóle nie postanowił przeczekać niezwykle cicho aż osoba sobie pójdzie? W końcu i tak tutaj raczej nie zostanie na dłużej i miałaby marne szanse go zauważyć, jeżeli ukryłyby się gdzieś wysoko. Może typowo dziecięca ciekawość. Tym bardziej że wyczuwał od niej coś co różniło ją od innych ludzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laurie Collins

avatar

Liczba postów : 39
Data dołączenia : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Pią Wrz 14, 2018 3:44 pm

Laurie zmrużyła oczy, aby dostrzec chowające się w cieniu stworzenie. Przez moment nie mogła się zorientować co ma przed sobą, ale kiedy już dotarło do niej co to jest, wyglądała tylko na zdziwioną. Nieprzestraszoną, ani zszokowaną, tylko zdziwioną. W Instytucie nie było jeszcze kogoś takiego. Byli skrzydlaci, włochaci i zwierzęcy, ale wszystkiego w jednym jeszcze nie widziała.
Zareagowała dopiero, kiedy nietoperzo-podobny osobnik wspomniał o świetle.
-Oh. Przepraszam.- Szybko sięgnęła po telefon i wyłączyła latarkę, powodując, że ona sama nic nie wiedziała.
-To jak się nazywasz?- Nawet nie próbowała się poruszać w tych ciemnościach. Bała się, że o coś się potknie, albo znowu jakaś deska się pod nią zarwie. Trzymała urządzenie cały czas w dłoniach, aby w razie czego mieć światło pod ręką. Nie było tu ani przyjemnie, ani bezpiecznie, a sama nie mogła nic zobaczyć, mając tylko ludzkie możliwości wzrokowe.
-Mieszkasz tutaj?- Odezwała się ponownie, gdyż niesamowita cisza pełna niepokojących dźwięków, nie pomagała jej w utrzymaniu spokoju własnej osoby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucius Morgan

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 12/09/2018

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Pią Wrz 14, 2018 6:17 pm

Przez dłuższą chwilę przyglądał się jej z pewnego dystansu. Nie zaczęła krzyczeć, ani nie wyglądała na odrażoną jego wyglądem. To nie była częsta sytuacja. Większość ludzi zaraz chciała uciekać lub nawet spróbować go zabić. Trudno byłoby to zrobić normalnemu człowiekowi gołymi rękami, lecz był raczej bezbronny przeciwko broni palnej. Zmrużył oczy i ponownie je otworzył, gdy światło zgasło. Samo światło słoneczne nie było dla niego AŻ tak wielkim problemem. Chociaż czasem powodowało pewien dyskomfort w słoneczne dni. Ale w tym momencie jego oczy były przyzwyczajone do ciemności. Jakbyś człowiekowi nagle w środku nocy zapaliła światło w pokoju,też nie będzie zbyt przyjemnie. Dla niego tym bardziej nie było. - Nie boisz się mnie? - W końcu ciekawość przełamała pewien opór przed rozmową. - Lucius. - Mruknął trochę niepewnie. Nie wiedział czy powinien jej mówić cokolwiek więcej, na temat danych osobowych. Nie chciał potem by jego matka mogła mieć jakieś problemy z tego powodu. - Uh, nie. Chociaż czasami tu siedzę. - Przyznał. Niby nie było to dla niego najgorsze możliwe miejsce. Jednak wolałby mieć normalny dom. Z nowymi meblami itd. Który nie wygląda jakby się miał rozpaść w każdej chwili. Ale nie dziwiło go to pytanie. W takich Młynach nietoperze nie były niczym nadzwyczajnym. Przynajmniej te zwykłe. Więc był w stanie zrozumieć, dlaczego mogła tak połączyć fakty. - Z wyższej części jest widok na miasto. - Dodał, przenosząc wzrok w górę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laurie Collins

avatar

Liczba postów : 39
Data dołączenia : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Sob Wrz 15, 2018 5:52 pm

Pytanie. Spowodowało ono, że jeszcze bardziej się rozluźniła. Rozmowa zawsze pomaga, a źli raczej nie odzywają się tylko od razu atakują, kiedy widzą okazję.
Samo pytanie trochę ją zdziwiło, ale odpowiedziała na nie prawie natychmiast.
-Nie. Czemu miałabym?- Mrużyła oczy, aby zobaczyć coś z miejsca gdzie słyszała głos, ale oczywiście w takich ciemnościach nie miała na to żadnych szans.
-Dopóki nie chcesz mnie zabić, to nie ma się czego bać.- Powiedziała w żarcie i spróbowała się zaśmiać, ale średnio jej to wyszło, więc zamilkła.
-Lucius. Ładne imię. Na tą samą literę co moje.- Uśmiechnęła się lekko. Kiedy wspomniał, że czasami tu przebywa, zainteresowała się.
-Naprawdę? Nie boisz się tutaj być? Ja nie przepadam za takimi miejscami. Są trochę straszne.- To była nie cała prawda, gdyż była ona wręcz przerażona tą okolicą. Nie chciała się przyznać do swojego tchórzostwa, ale jakby ktoś się przyjrzał, mógłby od razu zauważyć jak mocno ściska swój telefon. Gdyby był czymś delikatniejszym, już by go zgniotła.
-Tak? Pewnie tak. A da się tam jakoś bezpiecznie wejść? Bo ja tak średnio z lataniem czy coś…- Widziała wcześniej jego skrzydła, więc stwierdzała, że to mógł być jeden ze sposób w jaki Lucius się tam dostaje, ale mogła się mylić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucius Morgan

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 12/09/2018

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Sob Wrz 15, 2018 8:44 pm

- Ludzie zazwyczaj się mnie boją. - Lub z miejsca gardzą. Może nie każdy. Wiedział że nie każdy człowiek taki jest. Jednak życie w takim stanie nie było dla niego łatwe. Nie wyobrażałby sobie wrócić do normalnej szkoły. Biorąc pod uwagę to jak okropne potrafią być nastolatki w stosunku do siebie, to nawet gdyby prawnie był jednym z nich, nadal byłby dla nich dziwadłem.
Przewrócił oczami, błądząc wzrokiem po wiatraku. - Nie spotkasz tu raczej nic gorszego niż niewłaściwi ludzie. Różne typy tu przychodzą po zmroku. Jeżeli tu są, ja po prostu siedzę cicho na górze. Nie mają możliwości mnie zauważyć. - Odpowiedział po chwili ciszy. Nie sądził by powinien obawiać się czegoś innego. Nie było tu żadnych dużych zwierząt. Poza tym przed nimi też mógł uciec. - Szkoda mi to mówić, ale chyba nie. Co prawda jest drabina, ale nie wygląda mi na bezpieczną. Nawet nie próbowałem jej ruszać, bo pewnie złamałaby się przy pierwszym dotknięciu. - Przyznał. To dawało mu bezpieczeństwo, uniemożliwiając innym łatwe dostanie się do niego. Mogła zauważyć że stworzenie zmrużyło oczy, siedząc znowu w milczeniu. Odczepił się od ściany, lądując na ziemi. Podszedł odrobinę wyżej. - Mam wrażenie że jesteś inna niż reszta ludzi, jakich spotkałem. Masz bardzo specyficzny zapach...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laurie Collins

avatar

Liczba postów : 39
Data dołączenia : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Pon Wrz 17, 2018 12:24 pm

-Nie wyglądasz jak morderca, więc nie wiem czemu się Ciebie boją.- Automatycznie wzruszyła ramionami, ale nie dziwiła się czemu ludzie tak robią. Znała to po sobie. Jak ludzie dowiedzieli się, że jest mutantem, to obrażali ją, albo uciekali, bojąc się, że coś im zrobi.
-Ale nie ma dzisiaj tutaj żadnego…?- Obróciła się wokół siebie, włączając latarkę. Zasłonił ją lekko dłonią, aby światło nie raziło Luciusa. Trochę przestraszyła się tego, że mógł być tutaj ktoś jeszcze... Tylko, że tym razem mający złe zamiary. Chociaż mogła pomyśleć, że nikogo więcej tutaj nie widziała, ani nie słyszała oraz to, że jednak nowopoznany odezwał się do niej, a mówił, że siedzi w ciszy jak jest tu ktoś jeszcze.
Kiedy powiedział, że jednak nie będzie mogła się dostać do góry, w jednym momencie odetchnęła z ulgą i westchnęła ze smutkiem. Pierwsze dlatego, że jednak bała się wejść do wyżej, a drugie, iż chciała zobaczyć jaki widok jest stamtąd.
-Jak się nauczę latać to spotkamy się tam.- Znowu trochę niezręczny żart, ale tym razem nie próbowała się już śmiać.
Gdy Lucius zmienił miejsce, Laurie cały czas go obserwowała, ciekawa jego osoby.
-Inna?- Zapytała, mimo, że domyślała się o co chodzi. Nie była pewna, czy powinna o tym mówi czy nie, chociaż miała ochotę powiedzieć wprost, że jest mutantem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucius Morgan

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 12/09/2018

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Pon Wrz 17, 2018 7:48 pm

- Nie każdy morderca chodzi w zakrwawionych ubraniach i nożem w ręce... - Stwierdził sucho, z nutą sarkazmu w głosie. Poniekąd rozumiał że mieli powód by się bać. Wyglądał jak duże zwierzę. Pewnie myśleli że jest nieprzewidywalny. Coś jak wilkołaki niepanujące nad sobą, czy coś. Chociaż to bolało. - Nie ma. Usłyszałbym. - Stwierdził. Jego zmysły były trochę ostrzejsze, niż zwyczajnych ludzi. A i zwykły człowiek byłby w stanie usłyszeć kogoś próbującego się poruszać tutaj, o ile nie siedziałby całkowicie bez najmniejszego ruchu.
- Powodzenia z tym. - Skomentował. Trochę smutne. Ale przecież w mieście były inne punkty widokowe. - W mieście są inne miejsca z ładnym widokiem, tyle że bardziej zaludnione. Możesz zobaczyć wtedy. - Nietoperz przymknął oczy, przekręcając głowę i uważnie obserwując jej reakcję. Tak miał wrażenie. Coś było innego. Ale nie był w stanie wskazać co dokładnie. - Nie jestem pewny. Może masz inny zapach. - Stwierdził, lekko ruszając czarnym nosem
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laurie Collins

avatar

Liczba postów : 39
Data dołączenia : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Sro Wrz 19, 2018 9:27 am

-Ale pewnie rzuciłby się na swoją ofiarę nim by go zauważyła.- Uśmiechnęła się lekko, próbując rozluźnić atmosferę. Mogłaby użyć do tego swoich zdolności, ale po pierwsze mogłyby one nie zadziałać. Nie wiedziała czy działają one na wszystkich, gdyż przestała ich nierozważnie używać, kiedy zauważyła co się robią ludzie, kiedy na nich wpływa. Po drugie i najbardziej oczywiste było, że to niekulturalne.
-Musisz mieć dobry słuch! To bardzo przydatne.- Stwierdziła. Takie zdolności przydają się, kiedy chcesz unikać innych. Wcześniej Laurie marzyłaby o takiej mocy, ale teraz już nie, gdyż próbowała zwalczyć swoją nieśmiałość i strach.
-Nie przepadam za zbyt zatłoczonymi miejscami…- Jeżeli coś by ja tam przestraszyło, spowodowałaby wielką panikę miedzy obecnymi ludźmi i ktoś mógłby zostać ranny. Zdarzyło się jej wzbudzić panikę w Instytucie, nie chciała tego powtarzać.
Była wręcz pewna, że chodzi mu o bycie mutantem, bo nic innego nie wyróżniało ją z tłumu.
-Spotkałeś wcześniej kogoś kto ma taki zapach jak ja?- Była ciekawa. Tutaj można było często wpaść na mutantów, gdyż Instytut znajdował się „tuż za rogiem”. Zazwyczaj nie da się ich odróżnić od reszty ludzi, ale czasami posiadają skrzydła czy pazury , więc można ich od razu rozpoznać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucius Morgan

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 12/09/2018

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Czw Wrz 20, 2018 5:21 pm

Może i lepiej dla niej. Nietoperzy pomiot był czymś, co nie łatwo przyjmowało próby manipulacji, jeżeli wyszły one na jaw. Był obrońcą swojego honoru i wolności. A czy tak naprawdę był wolny i czy trzymał się tego, to inna sprawa. Jak czegoś nie mógł przeskoczyć, udawał że tego nie widzi. I tak naprawdę to cenił te ideały, które mu w tym momencie najbardziej pasowało. Nawet jeżeli nie do końca świadom pewnej obłudności, którą miał w sobie.
Skinął głową, zgadzając się. Słuch miał dobry, na tyle dobry by łatwo usłyszeć szmery lub kroki. Chociaż w ciszy, to i człowiek to usłyszy. - Nie jestem pewny. Nie podchodzę zazwyczaj blisko ludzi. - Przyznał, przemieszczając się cały czas po wiatraku. Wyjrzał przez szczelinę, by ocenić porę dnia...czy też nocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laurie Collins

avatar

Liczba postów : 39
Data dołączenia : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Pią Wrz 21, 2018 12:35 pm

Obserwowała jak Lucius przemieszcza się po wnętrzu. Sama nie chciała się poruszać, aby nie naruszyć trwałości podłogi. Tylko wzrokiem podążała za nowym znajomym.
Całkiem zapomniała o swoim zadaniu z gry. Miała zrobić zdjęcie, aby jej uwierzyli, iż dała radę tutaj przybyć i nie uciekła gdzieś w popłochu. Teraz telefon pomagał jej w oświetlaniu pomieszczenia, a nie zdobywaniu dowodu. Powinna to zrobić nim opuści to miejsce, ale jak na razie nawet nie kojarzyła, że miała coś takiego uczynić.
-N-Nie wyróżniam się za bardzo na tle innych ludzi.- Lekko zawahała się wypowiadając to zdanie, gdyż wiedziała, iż to nie do końca prawda. Obróciła się bardzo powili wokół własnej osi, aby pokazać, że wygląda zwyczajnie, jak na ludzkie standardy.
-A może to zapach soku? Jakaś godzinę czy dwie wcześniej oblała się trochę napojem. Już wyschło i nie widać.- Wskazała dłonią na bluzę. Przy lepszym oświetleniu można by zauważyć delikatne odbarwianie materiału.
Jednak nie mogła powiedzieć wprost, że jest mutantem. Nie była pewna jak by na to zareagował. Może on sam nim nie był. Nie chciała być znowu źle potraktowana, więc na razie wolała to przemilczeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucius Morgan

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 12/09/2018

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Pią Wrz 21, 2018 8:04 pm

Lucius obejrzał się na swoją towarzyszkę, z nieco dziwnym, ironicznym wyrazem. - Za to rozmawiasz z przerośniętym nietoperzem, jakby nie było w tym nic dziwnego. Albo musisz być inna. Albo nie wiem na jak mocnych prochach jesteś, że gadka ze zwierzętami jest dla ciebie codziennością. - Skomentował rzecz, którą zauważył praktycznie na początku. Nie podejrzewał naprawdę by była ćpunką. Nie wyglądała na taką. Ale kto wie, bo co trzynastolatek może wiedzieć o życiu? - Być może. - Dodał. Jednak był tak naprawdę bardzo sceptyczny co do soku. Wiedział jak pachną napoje i pewnie wiedziałby gdyby zapach podchodził od jedzenia. Odwrócił głowę, dalej obserwując otoczenie przez szczeliną, którą wywiewał wiatr. - Tak właściwie to po co tu przyszłaś? - Zapytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laurie Collins

avatar

Liczba postów : 39
Data dołączenia : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Sob Wrz 22, 2018 6:09 pm

Nie była pewna dlaczego, ale rozbawiło ją to zdanie. Zaśmiała się cicho, ale szczerze.
-Tutaj można zobaczyć tyle, że rozmawianie z „przerośniętym nietoperzem” nie jest niczym dziwnym.- Uśmiechnęła się miło. Narkotyki w jej wypadku nie byłby dobrą mieszanką, nigdy nie wiadomo jak jej zdolności mogłyby wpłynąć na innych. Może zadziałałoby to jakby wszyscy w jej pobliżu byli pod wypływem, bez próbowania. Odsunęła szybko od siebie tą myślą, z pewnością, że nigdy nie będzie tak głupia, żeby zażywać narkotyki.
-To zapewne to.- Próbowała upewnić go w tym przekonaniu, chociaż sama uważała to za mało prawdopodobne.
Kiedy zapytał o jej cel przybycia tutaj, aż zdębiała. Na śmierć zapomniała o swoim zadaniu.
-Ahh! Miałam zrobić zdjęcie, że tutaj przyszłam!- Powiedziała szybko i spojrzała na swój telefon.
-Możesz mi z tym pomóc?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucius Morgan

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 12/09/2018

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Sob Wrz 22, 2018 8:55 pm

Spojrzał się z powrotem na nią, jednak tym razem z szerzej otwartymi oczami. Tak to było możliwe. - Co ty tutaj dziwniejszego spotkałaś, od gadającym nietoperzy!? - Zapytał z niedowierzaniem, myśląc że sobie żartuje, czy coś. Że co? Że jak? Tak szczerze to nawet nie miał pojęcia kim właściwie jest. Nie wiedział praktycznie nic na temat mutantów. A co do globalnego zjarania okolicy, nie byłby to taki zły pomysł. W sumie gdyby wiedział pewnie chętnie by to sprawdził. Tylko może z czymś bezpieczniejszym od narkotyków. Niektóre mogły powodować naprawdę fatalne rzeczy, więc byłoby to skrajnie nierozsądne.
Zdjęcie?- Czego? - Zapytał. Powoli zaczął odczuwać presję czasu. Siedzenie całą noc było dla niego nieco ryzykowne. Zawsze było ryzyko że jego matka się obudzi i dowie się o jego wycieczkach. Jeżeli już tak naprawdę nie wie. - Niby jak? - Zapytał zdziwiony, nie rozumiejąc jak miałby się w tym przydać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laurie Collins

avatar

Liczba postów : 39
Data dołączenia : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Sob Wrz 22, 2018 9:16 pm

Nie pomyślałaby, że aż tak go zszokuje, ale dosyć ją to rozbawiło, lecz tym razem się nie zaśmiała. Uznała, że byłoby to niekulturalne.
-Kilka godzin temu poznałam skrzydlatą dziewczynę.- Powiedziała bardzo poważnie. Angela powinna być jeszcze w domu jej matki, chyba, że zdążyła znaleźć sobie coś innego, albo ktoś po nią zadzwonił. Jeżeli już jej nie ma, Laurie będzie zawiedziona, że nie będzie mogła się już pobawić z jej pieskiem.
-Nie jesteś, aż tak inny jakby Ci się wydawało.- Uśmiechnęła się, a temat przeszedł już na cel młodej Amerykanki.
-Mnie, na tle wiatraka. W grze dostałam zadanie, aby tu przyjść i wrócić z dowodem mojego czynu.- Nie chciała wspomnieć o tym, że zrobili to tylko dlatego, że uważają ją za tchórza, a ona nie chciała tego przyznać.
Spojrzała na swój telefon.
-Mógłbyś mi zrobić zdjęcie?- Spytała, wyciągając rękę z urządzeniem w jego stronę.
-Jakby co, mogę Ci powiedzieć jak się robi je na moim.- Nie myślała, że nie potrafi korzystać z telefonu, tylko wiedziała, że często urządzenia się różnią i można się pogubić w opcjach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   

Powrót do góry Go down
 
Stary wiatrak
Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Stary wiatrak
» Stary dąb
» Stary Cmentarz
» Stary farmer farmę... A nie to nie ta piosenka.
» O stary, no wyrosłeś jak spod ziemi!

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem-
Skocz do: