Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie Rose

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Mieszkanie Rose    Nie Sie 02, 2015 9:54 pm


Mieszkanie służące Rose za miejsce do odpoczynku pomiędzy ciężkimi wypadami na miasto jako Bowhunter.
Powrót do góry Go down
Crossbones

avatar

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 23/07/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Rose    Pon Sie 03, 2015 10:04 am

Nowy Jork. Jak zwykle piękny i przepełniony ludźmi na ulicach, nawet o tej porze - tym razem nie spieszyli się już do pracy, a wychodzili ze swoimi znajomymi do baru bądź gdziekolwiek indziej. Odziany w czarny płaszcz, szalik, oraz dobrze leżące na nim spodnie wraz z wygodnymi butami, Brock przemierzał owe ulice do swojego celu. Wiedział jedynie, co ma zrobić i gdzie trafić, jednak… Nie posiadał zbyt wielu informacji, między innymi wieku, imienia bądź nazwiska. Brązowe włosy, blizna na lewym oku - ponoć wiedzie podwójne życie jako Bowhunter..? Chyba dobrze zapamiętał. Te cechy wyglądu nic mu nie mówiły, jednak świadomość podpowiadała Rumlowowi, iż powinien kojarzyć kogoś podobnego. Na przykład swoją siostrę, z którą nie widział się calutkie sześć lat.
Skupiony na takich przemyśleniach nawet nie zauważył, kiedy trafił pod wyznaczony blok. Jakimś cudem natrafił na osobę, która właśnie wychodziła z budynku, toteż przyspieszył kroku aby wślizgnąć się na klatkę schodową.
-Dzięki. - mruknął do typka, którego właśnie minął. Głos rozniósł się echem, a z ust Brocka wyleciało ciepłe powietrze, co dało efekt pary w taki chłodny wieczór. Z wyraźną ulgą przekroczył pierwsze szklane drzwi, odczuwając ciepło - szczególnie w przemarzniętych do szpiku kości najbardziej wysuniętych kończynach. Zacisnął pięści drugi, trzeci raz, aby jakoś zziębnięte palce rozgrzać, co po chwili dało efekty. Piętro czwarte… Skierował się w stronę wind, poczekał chwilę i wsiadł do jednej z nich, wybierając odpowiedni numer.
Będąc już na górze, przy drzwiach o numerze 35, użył dzwonka, który znajdował się przy drzwiach, na ścianie. Czekał na to, aby ktokolwiek mu otworzył. Z takiej racji, iż było dość późno, osoba opisana w aktach które wczoraj otrzymał powinna siedzieć w swoim gniazdku - jeżeli nie miała nic do roboty. Skrzyżował ramiona na torsie, czekając na jakąkolwiek reakcję, na przykład szczęk zamka bądź ruch klamki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Rose    Pon Sie 03, 2015 11:00 am

No i wróciła. W końcu. Cała zmarznięta, przemoczona, ubłocona. Genialne połączenie, warte polecenia. Prawie jak w SPA. Szkoda tylko, że odpadały jej palce u rąk jak i u stóp. Nie wspominając już o innych częściach ciała, które wręcz domagały się gorącej kąpieli.
Rosalie wpadła do domu jak opętana, ale z uśmiechem na twarzy, bo rozbawiły ją miny sąsiadów na jej widok. Ci to dopiero musieli mieć ciekawe pogawędki na jej temat.. ale nie przejmowała się tym. Wręcz przeciwnie, bawiło ją to.
Rumlow ściągnęła z siebie łuk i kołczan by zaraz schować te rzeczy do swojego schowka. Następnie zabrała się za umorusane ubrania, które były twarde jak lód. Trochę jej to zajęło, ale poradzić sobie poradziła. Tak więc Rose, a dokładniej naga Rose skierowała się ku łazience w celu napełnienia wanny ciepłą wodą. W międzyczasie, gdy woda jeszcze leciała, Bowhunter zahaczyła o kuchnię chcąc zrobić sobie kawę. Wstawiła wodę na gaz, wyciągnęła kubek z szafki i wsypała do niego dwie łyżki proszku. Na szczęście woda szybko zaczęła się gotować, więc kobieta sprawnie zalała kawę, pomieszała łyżką i pobiegła z powrotem do łazienki. Wanna była już prawie przepełniona, więc Rose nie ociągała się z zakręceniem wody.
- Niech to.. - Mruknęła pod nosem. - Trochę za dużo tej wody.. i piany. No trudno. - Rumlow uniosła zgrabnie nogę i musnęła koniuszkami palców taflę wody. Ciecz wręcz parzyła, ale brązowowłosa nie miała też zamiaru stać jak ten słup i czekać, aż łaskawie się ostudzi. Wlazła pośpiesznym ruchem do wody. - Psia mać. - Jęknęła cicho i zanurzyła resztę ciała, tak do szyi.
- Relaksujące.. - Ułożyła się wygodnie, zamknęła oczy i zanurkowała.
Była pod wodą przez parę dłuższych sekund, po czym się wynurzyła. Zrobiła co miała zrobić.. umyła włosy, porządnie się wyszorowało i wyszła z wody, cała mokrusieńka. Zaczęła się balsamować, jednakże jak na złość musiał jej przerwać dzwonek do drzwi.
- No i masz.. - Odłożyła balsam na miejsce, owinęła się w biały ręcznik i pomaszerowała do drzwi biorąc jeszcze po drodze kubek kawy do popitki. Przekręciła sprawnie klucz i pociągnęła za klamkę. Nie spodziewała się tego co ją czeka.. a raczej kto.
Powrót do góry Go down
Crossbones

avatar

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 23/07/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Rose    Pon Sie 03, 2015 11:38 am

Szczęk zamka, ruch klamki, a potem otwierające się drzwi - tego spodziewał się Brock. Jednak jedynym mankamentem była osoba, którą właśnie ujrzał w progu. Jego źrenice rozszerzyły się lekko, a sam Rumlow nabrał powietrza do płuc. To był dla niego szok. Przecież osoba, która zleciła mu pojawienie się w tym miejscu o właśnie tej porze mogła mu powiedzieć! Przygotowałby się, a teraz jest w kropce.
- Rose… - wymamrotał, dość niepewnie. Pierwszy raz w życiu nie wiedział co powiedzieć, przecież na co dzień był wygadany. Skarcił się w duchu za swoje nieogarnięcie. Przecież w tej chwili powinien się cieszyć, że w pewny sposób odnalazł swoją siostrę.
-Tyle lat Cię nie widziałem. Zmieniłaś się. - stwierdził, będąc nieco zakłopotanym. Zmusił się do lekkiego uśmiechu, unosząc lewy kącik ust w górę. Był przygotowany na jakąkolwiek opinię od Rumlowowej, nawet na tą najgorszą. Co ona przecież mogła sobie pomyśleć przez tyle lat? Na przykład, że ją zostawił, porzucił… Lub co najgorsze, że był martwy a tu proszę - właśnie rozpoczął z nią dialog. Może nie zbyt bogaty, ale jednak. Właśnie w tej chwili Crossbones pożałował tego, że praktycznie nie odzywał się do swojej jedynej rodziny, jednak… Zerwał kontakt dla jej bezpieczeństwa.
-Nie przychodzę tutaj w sprawach rodzinnych. Mam dla Ciebie propozycję. - dodał po dłuższej chwili, zmieniając swoje usposobienie dla otoczenia. Barwa jego głosu uległa lekkiej zmianie, na nieco poważniejszą i pewniejszą. Nie mógł sobie pozwolić na złe powodzenie misji, którą otrzymał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Rose    Pon Sie 03, 2015 3:20 pm

Tyle lat go szukała... a on tak zwyczajnie zapukał sobie do jej drzwi. Nie wiedziała jak się miała zachować. Po prostu ją zatkało, a szok spowodował między innymi upadek szklanki na ziemię. Oczywiście poskutkowało to rozbiciem się naczynia na kawałeczki i rozlanie się kawy we wszystkie strony. Rose odskoczyła by nie poparzyć stóp. W końcu nie miała kapci, była w samiutkim ręczniku.
- Ty też się zmieniłeś.. - Wymamrotała w końcu. - Masz tupet, żeby tu przychodzić sobie od tak po tych wszystkich latach. - Miała lekko podłamany głos, a oczy szkliły jej się coraz bardziej.
Nie potrafiła sobie z tym poradzić. Niby zależało jej na odnalezieniu go i po części cieszyła się na jego widok. Jednakże wszystko wskazywało na to, że Brock miał się dobrze. Żył sobie przez ten cały czas nie dając zasranego znaku życia. Była wściekła i puściły jej nerwy. Uderzyła go. Z liścia. Z całej siły, zostawiając czerwony ślad na jego policzku.
- Więc po takim czasie masz mi tylko tyle do powiedzenia? Gdyby nie jakieś interesy.. to dalej bym latała noc w noc po kraju, błądziła, przystawiała się do obleśnych facetów by wyciągnąć jakieś informacje o Tobie!? I to bez skutku?! Wiesz co? Chrzań się. Mam dość. - Nerwy puściły jej maksymalnie. Pchnęła drzwi z całej siły by je zamknąć i nie patrzeć na niego. Nie tak wyobrażała sobie ich spotkanie. Bardziej miała w umyśle obraz uwięzionego Rumlow'a w jakimś obskurnym miejscu. No i oczywiście ją, pędzącą na ratunek.
Rosalie miała ogromną ochotę w tym momencie przywdziać strój i się stąd ulotnić jako Bowhunter. Niestety przebranie leżące na podłodze było niezdatne do użytku. Musiałaby wcześniej je ogrzać i wrzucić do prania.
- Dlaczego ja.. - Siadła na kanapie i zaczęła płakać. Schowała twarz w dłoniach nie zdając sobie sprawy, że nie zamknęła drzwi na zamek.
Powrót do góry Go down
Crossbones

avatar

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 23/07/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Rose    Pon Sie 03, 2015 4:01 pm

Nie od niego to zależało, że się tu pojawił. Z jednej strony żałował, z drugiej zaś gdzieś w głębi duszy był zadowolony. Miał coś odpowiedzieć na jej wcześniejsze słowa, nawet nieco otworzył usta, które do tej pory były cienką linią… Ale nadszedł cios, którego się spodziewał, prędzej czy później. Jego głowa natychmiastowo powędrowała za siłą uderzenia, przekręcając się w lewo. Odruchowo pochwycił się za policzek, rozmasowując natychmiastowo obolałe i czerwone miejsce.
- Bolało. - stwierdził, wpatrując się prosto w jej oczy, wyszukując jakiejkolwiek informacji o jej zamiarach. No i oczywiście, nie musiał czekać długo, jak został zalany jej wewnętrznymi przemyśleniami, które zgadzały się co do jednego. On był nieuchwytny, a to wszystko przez służbę w pewnej jednostce.
-Z dwojga złego nauczyłaś się kilku przydatnych rzeczy w roli szpiega. - odpowiedział jej bez większego precedensu, zanim ta jeszcze zdążyła zamknąć drzwi. Trzask. Odczekał chwilę, jednak… Wydawało mu się, że ta już nie wyjdzie do niego, ani nawet nie miała takiego zamiaru. Nie usłyszał dźwięku przekręcanego zamka, więc… Po cichu otworzył drzwi, wchodząc do środka, praktycznie bezszelestnie.
-Nie płacz z mojego powodu. Nic mi nie jest. - rzekł donośnie, rozglądając się po pomieszczeniu, jednocześnie kierując się do pokoju, w którym znajdowała się Rose. Przystanął w przejściu, opierając się o futrynę. - Niepotrzebnie mnie szukałaś, nie dałoby Ci to większego rezultatu. Znajduję się teraz w pewnej jednostce… Jak już wspominałem, przychodzę tu z pewną propozycją, która tyczy się tej organizacji. Potrzebujemy Cię tam.
Przerwał, aby wzbudzić pożądanie informacyjne od Rose. Nie mógł również powiedzieć zbyt wiele, jednak skoro Hydra go tu wysłała, istnieje szansa, że nie służy ona w SHIELD, czy gdziekolwiek indziej, w jakiejś superbohaterskiej jednostce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Rose    Pon Sie 03, 2015 8:40 pm

- Cholera.. - Usłyszała dźwięk otwieranych i następnie zamykanych drzwi od mieszkania. Była tak pełna różnorakich emocji, że zapomniała jak na złość je zamknąć. Choć najpewniej jakby się tu nawet zabarykadowała to by się tu dostał. Nie wiedziała co Brock robił przez te wszystkie lata i nie przychodziły jej żadne przyjemne rzeczy na myśl. W sumie to go nie poznawała. Niby to same ciało, wygląd.. ale to zachowanie. Czuła się trochę jakby straciła swojego starszego, kochającego brata już na zawsze, co jeszcze bardziej sprawiało, że chce się jej płakać.
- Miało boleć, kretynie. Ale to nic w porównaniu z tym co ja wycierpiałam przez te sześć lat. - Zmierzyła go wzrokiem odsłaniając twarz, która przed chwilą była schowana w dłoniach. Chciała się zapaść pod ziemię. Cokolwiek.
Nie zapytał się nawet co u niej. Jakby miał ją gdzieś, w głębokim poważaniu. Kolejny powód, dlaczego widziała w nim obcego człowieka. Zawsze jak dzwonił to pytał. Może i nie z jakimś większym zainteresowaniem, ale.. pytał.
- Przecież widzę, że nic Ci nie jest! I właśnie o to chodzi! - Tym razem wydarła się na niego nie zważając na to czy ich ktoś zza ściany usłyszy czy nie. - Zero kontaktu przez tyle czasu, a ty zwyczajnie sobie przychodzisz do mojego mieszkania jak gdyby nigdy nic i wychodzisz z jakąś propozycją! Do dupy sobie możesz ją wsadzić! - Rzuciła w niego pobliską poduszką z kanapy, na której właśnie siedziała. Choć nie dało się ukryć, że wolała iść do kuchni, wyciągnąć nóż kuchenny i nim rzucić. Tudzież wykorzystać łuk.
- Och.. potrzebujecie mnie tam.. Wzruszające. Naprawdę. - Powiedziała już dosyć uspokojonym i sarkastycznym głosem. - Ciekawe do czego.. Chociaż nie. Nie chcę wiedzieć. Wynoś się nim strzelę do Ciebie strzałą w między oczy. A, i przekaż tej swojej "organizacji", że mogła wysłać kogoś innego. Bardziej przekonującego. Może byłabym wtedy bardziej chętna. - Uśmiechnęła się pogardliwie w jego stronę by zaraz obrać kamienną twarz bez jakichkolwiek emocji.
Powrót do góry Go down
Crossbones

avatar

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 23/07/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Rose    Wto Sie 04, 2015 4:07 pm

Nie miał zamiaru jej teraz wypytywać, co robiła przez te cholerne sześć lat rozłąki. Przypominanie o takich rzeczach w tej sytuacji nie było najlepszym pomysłem, w szczególności, iż Brockowi zależało na pozyskaniu jej osoby.
-Zdaję sobie sprawę, że tak miało być. Choć na co dzień obrywam sto razy gorzej, niż z liścia. - odpowiedział równie spokojnie, jak wcześniej. Jej słowa uderzały go co do cna, jednak nie dał tego po sobie poznać. Na jego twarzy malowała się determinacja oraz spokój, co w tej sytuacji, szczególnie bardzo rodzinnej u innego osobnika graniczyłoby z cudem. Złapał nadlatującą poduszkę bez najmniejszego problemu.
-Rose, słuchaj - westchnął - nie chciałem, aby cokolwiek stało Ci się z mojego powodu. Zawód jaki wykonuję nie jest jednoznaczny, szczególnie dla mojej rodziny. A Ty jesteś ostatnią bliską mi osobą, którą mam. Niepotrzebnie się narażałaś przez tyle lat. Odpowiedni ludzie poinformowaliby Cię w razie konieczności o mojej śmierci.
Każde słowo które aktualnie wypowiadał, było w stu procentach prawdą. Brock wyglądał na osobę dość przekonującą, jednak zdawał sobie sprawę, że jego siostra mu nie uwierzy. Przecież nikt by jej do tego nie zmusił. Wiadome też było, iż może być nieco nieufna w stosunku brata, który jakby wyrósł spod ziemi pojawiając się tego oto wieczoru przed jej drzwiami.
-Przepraszam Ciebie za moje zachowanie, że musiałaś tyle się wycierpieć, bez skutku. Gdybym tylko mógł, cofnąłbym to… - wykonał zmieszany gest dłońmi - to wszystko. Uwierz mi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Rose    Wto Sie 04, 2015 4:39 pm

No w końcu. Jednak miał trochę oleju we łbie i wyraził choć minimalną skruchę. Gdyby nie to, możliwe, że Rose próbowałaby go wypieprzyć z tego mieszkania siłą. Chociaż podejrzewała, że mogłaby nie dać sobie rady. W końcu był facetem, no i to co mówi.. o swojej pracy. Zdawała sobie sprawę z tego, że to raczej wojskowa jednostka nie była. Coś gorszego, jednak nie wiedziała dokładnie co. Poza tym, to on ją wcześniej trenował, więc czemu nie miałby sobie z nią teraz poradzić? Może uczyła się coraz to nowszych rzeczy podczas jego zniknięcia, ale on najpewniej też.. i to lepszych, bardziej skuteczniejszych, a nawet i zabójczych. Zastanawiała się również czy strzały by na niego podziałały. Niby nie spotkała jeszcze nikogo kto pochwyciłby jakimś cudem wystrzeloną strzałę, ale słyszała o takich przypadkach. Dlatego też między innymi zastanawiała się kiedyś nad zmianą broni, ale po prostu nie mogła. Za bardzo była przyzwyczajona do walki z łukiem, no i oczywiście miała niemały sentyment do niego.
- Poinformowaliby mnie o Twojej śmierci.. cóż za łaska. - Rose z nerwami na wodzy spojrzała na brata. Tym razem już nie ze złością, ale z.. współczuciem? Może nie powinna tak na niego naskakiwać? Przecież ją chronił.. jednak mógł dać jej jakiś znak, że żyje. Cokolwiek.
- Okej, ale nawet gdyby. Skoro jestem dla Ciebie taką bliską osobą, na której Ci zależy.. to chyba nie powinieneś wyskakiwać z tą propozycją. Bo coś mi się wydaję, że to odnośnie tej Twojej pracy, czyż nie? - Wstała z kanapy i zrobiła jeden krok w jego stronę krzyżując ręce na piersiach.
- Ale mimo wszystko.. Chcę żebyś wiedział, że cieszę się, że nie jesteś martwy. - Po jego przeprosinach, z niewielkim zamachaniem, podeszła do Brock'a i przytuliła się do niego wtulając głowę w jego tors. Może i przed chwilą była na niego wściekła jak cholera, ale przeprosiny zrobiły swoje. Tego było jej trzeba.
Powrót do góry Go down
Crossbones

avatar

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 23/07/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Rose    Sro Sie 05, 2015 1:18 pm

Odetchnął z ulgą, kiedy ta nieco się uspokoiła. Usłyszał tą zmianę barwy w jej głosie, który znał doskonale przez większość swojego życia. Wiedział, na ile może sobie pozwolić… Jednak czy będzie tak samo w przypadku nowej Rose? Tego nie wiedział.
-Tak, chcę Cię chronić. Jednak propozycja nie wychodzi prosto ode mnie, odgórny rozkaz, rozumiesz? W tej sytuacji lepiej by było, abyś tam dołączyła. Będę miał wtedy na Ciebie oko i takie tam… - lekko się uśmiechnął, w sumie to sam do końca nie wiedział po co. Był jednym wielkim kłębkiem wielu uczuć. Zdenerwowania, radości oraz żalu.
Nie spodziewał się, iż jego siostra mu wybaczy, chociaż po części, jednak… Nie musiał długo czekać, aż do niego podeszła w jednym celu -przytulenia jego osoby. Nieco zmieszany sytuacją nie wiedział co poczynić, jednak zaraz szybko się zrehabilitował, lekko obejmując jej plecy. On tego nie potrzebował, przynajmniej nie tak, jak Rose.
-Mam powiedzieć Ci więcej o mojej propozycji, z którą tu przyszedłem? - wypowiedział na spokojnie. Co jak co, ale rodzinne problemy nie mogły zakłócić powodzenia misji. Chociaż, kto tam wie, może ze względu na Brock’a, Rosalie pójdzie za nim? To prawie jak skok w płomienie. Ciekawe, czy będzie do tego zdolna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Rose    Sob Sie 08, 2015 6:56 pm

Kochała swojego brata, chciała go odnaleźć i odnalazła.. a raczej to on znalazł ją. Tylko czy chciała też rzucać się za nim w ogień? Iść nie wiadomo nawet gdzie i po co? Czy była w ogóle w stanie po tym co się właśnie wydarzyło? Może i w stanie fizycznym była, bo zdążyła się już ogrzać podczas gorącej kąpieli, po tym całym zabłądzeniu w terenie w ten mróz. Gorzej było z psychiką. Radość, złość, żal. Wszystko w jednym umyśle, który nie był za bardzo przyzwyczajony i odporny aż na takie emocje. Cała się trzęsła, oczy miała cały czas załzawione i robiło się jej słabo.
- Będziesz miał na mnie oko, powiadasz.. Szkoda, że przez te sześć lat nie miałeś na mnie "oka". - Odsunęła się od niego o krok i powiedziała z lekkim wyrzutem. - Ale mam już dość kłótni. Nie chcę też już dłużej żyć jak żyłam. Ta ciągła tęsknota za Tobą mnie dobijała.. miałam dość. - Pociągnęła nosem i uśmiechnęła się, wręcz niezauważalnie. - Wolałabym też tu nie zostawać, bo to miejsce, tylko będzie mi to wszystko przypominać. Jednak nie wiem też czy mogę Ci zaufać. - Spojrzała w bok zaciskając wargi i pięści. - Ale niech Ci będzie, pójdę z Tobą. - Skierowała wzrok z powrotem na niego. - Ale jeśli coś odwalisz, albo mnie znowu zawiedziesz i będę musiała przechodzić to samo.. to nie będę się wtedy krępować i najzwyczajniej w świecie.. urwę Ci jaja, tudzież po prostu zabiję. - Jej twarz była bez emocji, bo w końcu musiała wyperswadować mu, że jest w tym momencie całkowicie poważna.
- Dobrze więc.. - Klasnęła dłońmi. - To ty może opowiedz mi nieco o tej swojej "tajnej organizacji", a ja w międzyczasie może się spakuję? - Ruszyła z miejsca w stronę szafy. Wyciągnęła czarny plecak. - Spokojnie. Nie zabiorę wiele. Mam nadzieję, że ta Twoja propozycja jakoś o mnie zadba i będę mieć ciuchów pod dostatkiem. Przydałby się też.. nowy strój dla Bowhunter. - Spojrzała na kupę ubrudzonych ciuchów na podłodze. - Chyba z nim trochę cienko. - Skrzywiła usta i wróciła do pakowania. Spakowała jedynie zapasowe spodnie, jakąś koszulkę, bieliznę, kosmetyki, które używała na co dzień. Latała tak w tę i we w tę po mieszkaniu szukając niezbędnych rzeczy.
- A! Jak mogłabym zapomnieć. - Podleciała szybkim krokiem do ubrań na podłodze i wyłoniła z nich lekko ufajdaną bluzę Brock'a. - Jedno z nielicznych ciuchów, które wyszło w miarę całe po ubiegłej nocy.. - Otrzepała ją nieco i wcisnęła do plecaka. - Macie tam pralkę, mam nadzieję? - Zerknęła na niego kątem oka i pofrunęła dalej. Zabrała jeszcze parę ubrań i skierowała się do łazienki by się ubrać, bo w samym ręczniku raczej nie zamierzała wychodzić. Szczególnie, że panował niesamowity mróz na zewnątrz.
Rosalie pomalowana niczym słynna gwiazda i ubrana w czarne rurki, stopki, czarną, nakładaną przez głowę, ciepłą bluzę z polarem wyszła z łazienki i poszła do salonu. - Gotowa. Nie zwracaj uwagi na mokre włosy.. tak czy siak będę chora. - Kichnęła niespodziewanie i zachichotała pod nosem. - Mówiłam.. O cholewcia. Zapomniałabym o najważniejszym. - Przeszła się parę kroków i podeszła do komody. Otworzyła ją i wyciągnęła z szuflady swój łuk i kołczan zapełniony strzałami. - Bez tego ani rusz. - Zarzuciła owe rzeczy na plecy, tak jak zawsze, podniosła spakowany plecak, który leżał nieopodal, podlazła ponownie do brata i wręczyła go mu. - Chyba nie sądzisz, że taka drobniutka kobieta jak ja.. będzie nieść taaaki ciężki plecak? - Spojrzała na niego z ironicznym uśmiechem, głos miała rozbawiony, jakby jej przeszło. A może chciała tylko zapomnieć i wykasować z pamięci to co się stało?

[z/t]
Powrót do góry Go down
Crossbones

avatar

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 23/07/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Rose    Nie Sie 09, 2015 5:22 pm

Wyrzuty sumienia… Jakoś go przesadnie nie męczyły przez te sześć lat ich rozłąki. Fakt, czasem zatęsknił za swoją jedyną najbliższą rodziną, jednak nie chciał jej narażać. Najwyraźniej nie udało mu się ochronić kobiety przed zagrożeniami - sama je na siebie ściągnęła. Najwyraźniej było to sprawą nieuchronną.
-Lepiej późno niż wcale, tak? - na jego twarzy zagościł delikatny uśmiech, tym razem szczery. Współczuł Rose z całego serca. Widział doskonale, jak targają nią emocje. On przez kilka lat nieobecności nauczył trzymać je na wodzy, toteż siostra mogła uważać go za człowieka pozbawionego emocji, choć wcale tak nie było. Na zewnątrz spokój, wewnątrz wzburzenie. - Możesz mi w stu procentach zaufać, przecież jestem Twoją rodziną. Mimo tego, że tak długo się nie widzieliśmy, mam nadzieję, że nie straciłaś do mnie przywiązania bądź otwartości. Możliwe, że nie jestem już do końca tą samą osobą, którą znałaś jakiś czas temu. Upływ czasu robi swoje, a ja nie mam na to wpływu, tylko moje otoczenie robi ze mnie takiego, kim jestem. - wypowiadał każde słowo starannie oraz na spokojnie. Nie chciał wszczynać kłótni, lecz bezstresowo wytłumaczyć jej osobie, iż coś się zmieniło. Na zewnątrz może nie, jednak wewnątrz… Zdecydowanie.
Przyjmował do swej wiadomości bardzo ważne informacje, a raczej groźby. Przycupnął na kanapie, skoro ta miała krzątać się po mieszkaniu, no bo przecież nie będzie stał w przejściu jak skończony debil. Skrzyżował ramiona na torsie, opierając się o oparcie. Z zamyślenia wyrwała go wiadomość, najwidoczniej nie byle jaka, skoro przyszła na telefon służbowy. Zmarszczył brwi, widząc na ekranie telefonu dotykowego zlepek liter oraz cyfr. Nie podobało mu się to, jednak po dłuższej chwili wszystko było jasne. Dzięki własnemu oprogramowaniu w telefonie sporządzonego przez Hydrę, Brock wiedział już praktycznie wszystko. Data, miejsce, oraz godzina. Świetnie… Będą mieli cały dzień aby tam dojechać. Westchnął tylko, kątem oka obserwując poczynania Rose.
-Nie wydaje mi się, żebym musiał opowiadać Ci wszelkie szczegóły… - zablokował smartphone’a - Niedługo mam spotkanie. A nawet mamy, skoro już zgodziłaś się iść. Ktoś odgórny na pewno przekaże Ci więcej niż ja.
Na pytanie o pralce odpowiedział jednym wyraźnym skinięciem głowy. Posiedział tam jeszcze może z dwadzieścia minut, zapamiętując najdrobniejszy szczegół jej mieszkania. No bo co miał robić, wymyślać jakieś durne historyjki? Wolał wiedzieć, jak żyła jego siostra. Czy chociaż było jej wszystkiego pod dostatkiem, ale wyglądało na to, że nie miała z takimi duperelami problemu.
-No ładnie. - stwierdził, kiedy to Rose wyszła odpicowana z toalety. Musiał jej to przyznać jako starszy brat, że wyglądała nieziemsko. Lepiej on, niż jakiś brudas z innej klatki. - Masz zamiar iść z mokrymi włosami na ten ziąb? Będziesz jednym wielkim soplem lodu. Załóż chociaż jakąś czapkę, ale ech… Pewnie takowej nie masz, znając Ciebie.
Poderwał się z kanapy, w której zapadł się całym swoim cielskiem i powędrował w stronę drzwi, którymi niedawno wszedł.  Po drodze dopiął swój płaszcz, poprawiając jednocześnie szalik. Nie znosił zimna, toteż wolał być opatulony od stóp do głów.
-No tak, bo przecież rączki Ci odpadną, bezbronna kobieto. - chwycił od niej plecak, przerzucając go przez ramię. Dla niego to nic, a skoro Rose miała czerpać z tego jakieś korzyści, to czemu nie? Otworzył drzwi, przestąpił ich próg i zaczekał na swoją towarzyszkę, aż ogarnie temat zamykania mieszkania. Teraz nic, jak tylko pojechać do jednej z placówek Hydry.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Rose    

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Rose
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Mieszkania-
Skocz do: