Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Coffee Shop

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Sasha Aristow
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 95
Data dołączenia : 30/09/2012

PisanieTemat: Coffee Shop   Czw Sie 06, 2015 3:47 pm


Niewielka kawiarenka niedaleko Central Parku, umiejscowiona jednak z dala od głównych ulic, więc ruch z reguły jest tutaj dość niewielki - za to kawa, pyszna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3339
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Coffee Shop   Sob Sie 08, 2015 2:59 am

Opuszczenie jego aktualnej siedziby wymagało od Lokiego wykonania całego szeregu czynności oraz procedur, mających na celu przygotowanie zarówno jego samego, jak i jego lokum na wszelkie możliwe ewentualności, na jakie tylko mógł się na własną rękę ubezpieczyć. Wystarczy powiedzieć, że było ich sporo... Tak więc przed wyjściem bóg kłamstw musiał między innymi sprawdzić, czy aby na pewno wszystkie jego zaklęcia ochronne dobrze się trzymają, a także nałożyć na samego siebie parę czarów kryjących. Miał już okazję się przekonać, że obrana przez niego metoda kamuflażu sprawdza się wśród Midgardczyków całkiem nieźle. Otóż Trickster nie zmieniał swojego wyglądu, a jedynie sprawiał, że nikt nie był w stanie go skojarzyć i rozpoznać. Nawet jeśli komuś zaczynało już coś świtać - to i tak ta osoba nie mogła przyporządkować jego twarzy do odpowiedniej tożsamości. W skrócie, był to prosty urok o sprytnym i przydatnym działaniu.
W końcu jednak Loki gotowy był do wyjścia z "domu". Pozwolił sobie nawet obrać trasę na piechotę - zamiast standardowej dla niego teleportacji. Akurat tym razem miał blisko do miejsca, które go interesowało, więc nie widział sensu w ryzykowaniu ściągnięcia na siebie czyjejś uwagi. Publiczne używanie magii mogłoby już kogoś zaalarmować - niezależnie od tego, jak dobrze się ukrywał...
Do lokalu wyznaczonego jako miejsce spotkania bóg kłamstw dotarł jako pierwszy i nic dziwnego - bo umyślnie pojawił się w nim jeszcze parę minut przed czasem. Chciał na wszelki wypadek rozeznać się krótko w terenie, a przy okazji przejrzał menu i zamówił dla siebie napój - gorącą czekoladę z karmelem. Akurat z takimi przysmakami mieszkańcy Midgardu radzili sobie nawet całkiem nieźle, to musiał im przyznać.
Godzina nie była co prawda bardzo późna - obiektywnie rzecz biorąc - jednakże w związku z zimową porą na zewnątrz tak czy siak robiło się już ciemno. Miało to swoje plusy; przede wszystkim w kawiarni nie przebywało zbyt wiele osób, co tworzyło wrażenie kameralności - nawet jeśli miejsca w lokalu było akurat całkiem sporo. Oznaczało to również, iż zamówienie zostało zrealizowane dość szybko, a Trickster mógł sobie wybrać niemalże dowolny stolik, co też z przyjemnością uczynił. Padło na taki przy oknie, dość daleko od wejścia, lecz nie mniej jednak ze świetnym widokiem na nie. Teraz pozostawało mu już tylko czekać na jego kontakt.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sasha Aristow
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 95
Data dołączenia : 30/09/2012

PisanieTemat: Re: Coffee Shop   Wto Sie 11, 2015 9:23 pm

Sasha ostatnimi czasy niewiele się udzielał w agencji, przynajmniej nie w sposób do jakiego był głównie szkolony - czyli działaniem w terenie. Brał raczej drobne rzeczy i do takich na szczęście był głównie przydzielany. W końcu jego umiejętności bardziej się przydawały przy szpiegowaniu i wyciąganiu informacji, a te zajęcia często były w miarę proste. Wejść, zdobyć dane, których tarcza potrzebuje, wyjść; z reguły udawało się bez komplikacji.
Gdy otrzymał od Lokiego.. Komunikat(?) odnośnie spotkania, znajdował się akurat w swoim mieszkaniu w Nowym Jorku, co mocno ułatwiało całość w wykonaniu; przebywanie na drugim końcu świata albo nawet w bazie SHIELD w tej chwili na swój sposób mogło być problematyczne, a tak zachował swoją względną anonimowość.
Zważywszy na to, że miał kawałek do kawiarenki, zaraz po kontakcie poszedł się ogarnąć i ubrać, oczywiście cywilnie i, mniej więcej, odpowiadająco do panującej temperatury. Zimy w Nowym Jorku nie były dla niego zbyt surowe, wręcz przyjemne; wyższe temperatury bardziej dawały mu się we znaki, zapewne kwestia tego, że większość życia spędził na kompletnym zadupiu w Rosji.
Do Central Parku dotarł metrem, uznając, że jest to o wiele szybszy sposób transportu niż próba fatygowania się własnym samochodem czy taksówką, a w tej chwili wolał się nie spóźniać - zbyt ważna persona na niego czekała, by pozwolić sobie na duże obsunięcie czasowe, bo co jak co, ale lepiej nie denerwować bogów, zwłaszcza takich, którzy dopiero co chcieli opanować Ziemię, i mogą cię zamienić w żabę, jeśli ich rozdrażnić. Albo i gorzej. Nie warte ryzyka. Wszedł do kawiarenki, może kilka minut spóźniony, jednak nie na tyle by było to niegrzeczne lub denerwujące, może lekko odczuwalne. Nie miał większych problemów ze zlokalizowaniem odpowiedniej osoby; pomijając fakt, że była charakterystyczna i wątpliwa do pomylenia z kimkolwiek, w samej kawiarni nie było zbyt wielu osób, co dodatkowo ułatwiało sprawę. Podszedł do stolika, po drodze posyłając barmance lekki uśmiech, i zajmując miejsce naprzeciwko Lokiego.
Skinął głową na powitanie, niemalże jak do starego znajomego, nie chcąc w miejscu publicznym zachowywać jakiejś specjalnej sztywności czy oficjalności, z resztą rzadko kiedy lubił to robić, chociaż oczywiście szanował Lokiego.
- Hej, szefie. - Zagadnął, opierając przedramiona o stół i spoglądając na mężczyznę. Gdy kobieta podeszła z zamówieniem Trickstera, on zamówił dla siebie zwykłą czarną kawę i jakieś słodkie ciastko do tego na zagryzkę.
Póki co nie kontynuował, dając Lokiemu chwilę na reakcję, spróbowanie swojego napoju. Chyba aż tak się nie spieszyli by nie rozkoszować się małą pogawędką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3339
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Coffee Shop   Sro Sie 12, 2015 1:56 pm

Na szczęście Loki nie musiał długo czekać - i dobrze, bo co prawda podczas tworzenia i realizacji swoich planów potrafił wykazywać wręcz niesamowitą cierpliwość, lecz jednak zdecydowanie wolał, gdy wszystko przebiegało sprawnie i zgodnie z założeniami. Co prawda dokładnie o umówionej godzinie bóg kłamstw zerknął na zegarek - zresztą nie swój, tylko taki wiszący na jednej ze ścian - ale jego podwładny pojawił się już wkrótce potem.
Doskonale.
Trickster obserwował Midgardczyka, gdy ten zajmował przed nim miejsce i sam również kiwnął mu krótko głową w ramach powitania. Odczekał moment, podczas którego mężczyzna zamawiał coś dla siebie, sam z kolei skupił się przez ten czas na własnym napoju - popijając go bez pospiechu i rozkoszując się słodkim smakiem czekolady oraz karmelu... Przyjemnie ciepłych, choć akurat panująca na zewnątrz niska temperatura nie robiła magowi żadnej różnicy. Potrafił się do niej dostosować - dosłownie, gdyż czynił wówczas własne ciało zimniejszym.
Dopiero kiedy obsługująca ich kelnerka w końcu odeszła od stolika, aby móc zająć się zamówieniem Sashy, Loki zdecydował się przemówić, spoglądając przy tym na twarz swojego towarzysza... A właściwie to wręcz prosto w jego oczy, jeżeli już mamy być dokładni. Co ciekawe, nie silił się przy tym nawet na szept czy przesadną dyskrecję, a powody takiego stanu rzeczy sam szybko wyjaśnił:
-Możemy rozmawiać swobodnie. Mój czar sprawia, że ta dyskusja na pewno pozostanie między nami- i rzeczywiście tak właśnie było. Dla osób przebywających w pobliżu ich głosy powinny brzmieć na stłumione do tego stopnia, aby nie dało się wyróżnić poszczególnych słów.
-Doszły mnie słuchy, że ostatnimi czasy na świecie dzieje się... Coraz ciekawiej. Logicznym wydaje się, iż S.H.I.E.L.D. dorzuca do większości z tych spraw swoje trzy grosze i to właśnie one mnie interesują. Weźmy na to publiczne ujawnienie istnienia ludzkich mutantów - jako powszechnego zjawiska; Avengers przyjęło paru z nich w swe szeregi, czyż nie tak? Albo te wydarzenia, do których dopiero co został wezwany mój drogi brat... Słyszałeś coś na ich temat?- Trickster przechylił głowę lekko na bok, a oczekując na odpowiedź upił jeszcze łyk swojej gorącej czekolady.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sasha Aristow
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 95
Data dołączenia : 30/09/2012

PisanieTemat: Re: Coffee Shop   Sob Wrz 19, 2015 10:14 pm

Sasza natomiast nie miał zamiaru odwracać spojrzenia od boga, w końcu nie miał się czego obawiać... Albo raczej lubił tak myśleć. Ich współpraca była owocna dla obu stron, oczywiście Aristow nie był niezastąpiony, chociaż miał umiejętności i możliwości jakich wiele osób nie posiadało. W samej agencji mógł nieco namieszać wchodząc w odpowiednią skórę, dosłownie i w przenośni. A to mogło zaciekawić Lokiego wystarczająco, w końcu Tarcza w wielu miejscach miała swoje oczy, co było bardzo przydatne dla Trickstera; sam również niejedno mógł zrobić i do niejednej głowy się dostać, jednak tak... Cóż, można powiedzieć, że pozostawiał swoje ręce w miarę czyste, a to też spory plus, na przyszłość i w razie pewnych sytuacji... Lub powtórki z rozrywki przy poprzednim bliskim spotkaniu z Avengers. Nikt nie mógłby go bezpośrednio obwinić.
Skinął głową na informację odnośnie możności swobodnego rozmawiania. Ach, czary to zdecydowanie świetna rzecz, czasem żałował, że sam jakiś nie posiadał, to by był odjazd.
Kiedy dostał swoje zamówienie, puścił oczko kelnerce, zaraz zabierając się za upicie kilku łyków gorącej kawy. Odrobina przyjemności w pracy.
- Niewiele. Obiło mi się o uszy coś o anomalii pogodowej, jednak nic konkretnego. Mam wrażenie, że chcieli tamtejsze wydarzenia zachować w tajemnicy, albo chociaż ich część. Akurat w tej agencji to nic nowego. - Zamilkł na moment, zagryzając słodkim ciastkiem, nim kontynuował. - A propo agencji. Fury gdzieś zniknął na jakiś czas, nikt nie miał z nim kontaktu, przez co Hill wzięła sprawy w swoje ręce. Cóż, przynajmniej żaden z mniej istotnych pracowników nie miał. Możliwe, że jest na jakiejś super tajnej misji, o której nikt nieuprawniony nie wie. - Spojrzał na Lokiego sponad swojego kubka, dając mu moment na zaakceptowanie i przetrawienie tej informacji, która w gruncie rzeczy była dość istotna. W końcu Nick Fury stał na czele agencji i doskonale sobie radził, kto wie jak całość będzie funkcjonować bez niego? le słabych punktów wyjdzie, jak łatwa do złamania zrobi się agencja? Nie ujmował Marii, w żadnym wypadku, jednak nie była ona Nim.
- Jakiś czas temu pojawił się również osobnik z przyszłości. Z tego co zdążyłem wybadać ma umiejętności podobne do Spider-Mana. Z resztą, sam się tak nazywa. Poszła również informacja do wszystkich agentów o symbiontach, podejrzewamy że są odpowiedzialne za serię zabójstw, a nasi kochani Mściciele badają sprawę. - Oparł łokieć o stolik, zaś polik o dłoń; pozwolił sobie odpuścić wojskową postawę, w końcu nie miał teraz do czynienia z przełożonym... Tylko "szefem", bardzo sympatycznym bożkiem o mniej sympatycznych zamiarach, z reguły. Ale jakoś niespecjalnie mu to przeszkadzało. Obserwował Lokiego, czekając na ewentualne pytania, które miałyby uzupełnić jego wypowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3339
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Coffee Shop   Nie Wrz 20, 2015 1:25 pm

Na pierwsze słowa swojego szpiega Trickster kiwnął tylko krótko głową. Tak, S.H.I.E.L.D. uwielbiało swoje tajemnice, a Loki oczywiście potrafił to zrozumieć - nawet jeśli w żadnym razie nie zamierzał tego uszanować. Planował dobrać się nawet do tych najlepiej strzeżonych danych, po części dlatego, że wiedza to potęga, ale i po prostu po to, aby pokazać, że jest do tego zdolny. Nie miała to być nawet demonstracja jego możliwości, bo nie był jeszcze pewien, czy zdradzi się ze swoją tożsamością - jak kuszące by to nie było. Tak czy siak, zależało mu przede wszystkim na udowodnieniu, że w gruncie rzeczy agencja była słabsza, niż jej się to wydawało.... I że wbrew pozorom wcale nie trzymała ręki na pulsie.
To nie powinno być trudne.
Anomalia pogodowa mogła mieć niestety bardzo wiele źródeł i powodów - więc chwilowo bóg kłamstw po prostu zapisał ją sobie w pamięci, zamierzając później się nią zainteresować. Może nawet uda mu się wyciągnąć coś ciekawego od Thora, najlepiej w taki sposób, aby on sam nie zorientował się, że coś zdradził... Ale to dopiero po jego powrocie. Póki co otrzymał przecież sporo innych - potencjalnie cennych - informacji.
Szczególnie zwróciła jego uwagę nieobecność Fury'ego. Naczelnik stanowił jedną z nielicznych osób w agencji, z którymi Loki naprawdę się liczył. Jeżeli rzeczywiście wybrał się na jakąś "super tajną misję", jak ujął to Sasha... To mag był praktycznie pewien, że będzie chciał o niej usłyszeć coś więcej. Nie wspominając już nawet o tym, że w tym momencie S.H.I.E.L.D. było najbardziej podatne na ingerencje... Nie tylko z zewnątrz, ale i od środka. Warte rozważenia.
Spider-Man z przyszłości zdawał się w tej chwili stosunkowo mało interesujący, bo choć sama metoda podróżowania w czasie mogła prowadzić do czegoś istotnego, to jednak delikwent ten nie wydawał się istotnym elementem w planach Trickstera. Ot, kolejny bohater i nic więcej. Symbionty i seria zabójstw z kolei... Stanowiły przynajmniej ciekawy sposób na odwrócenie uwagi Avengers, więc Loki popierał ich działalność. Ba, uśmiechnął się nawet lekko na myśl o spustoszeniu, jakiego te bestie mogły właśnie dokonywać. Nigdy nie spotkał żadnego symbionta osobiście, ale słyszał o nich co nieco; były silne i trudne do zabicia, lecz przede wszystkim agresywne i mordercze. Ciekawe czy dopadną któregoś z herosów...
-Widzę, że agencja ma teraz sporo na głowie. Byłoby bardzo szkoda, gdyby problemów nagle przybyło- zauważył w pierwszej kolejności. Ton głosu miał pełen zamyślenia, niemalże niewinny, choć oczywiście nie było się trudno zorientować, iż chętnie dołożyłby się do tworzenia tego zamieszania. Bóg kłamstw upił jeszcze łyk swojego napoju, nim kontynuował:
-Wiesz co się teraz dzieje z moim scepterem? Gdzie się znajduje, jak go odzyskać...- wykonał dłonią subtelny gest, jak gdyby chciał dodać coś w stylu: "i tak dalej". Broń ta nie była mu może niezbędna, ale nie lubił, gdy coś mu zabierano... A znając życie ludzie i tak z niej nie korzystali. Ani by nie umieli, ani by się nie odważyli.
Dalsza dyskusja nie trwała długo; obie strony wymieniły konkretne informacje - no dobrze, głównie Loki pytał, a Sasha mu odpowiadał - w międzyczasie popijając swoje napoje... Ale to przecież nie było spotkanie towarzyskie, więc po ustaleniu dalszych posunięć, przynajmniej na najbliższy czas, obaj mężczyźni w końcu rozeszli się w swoje strony.

[z/t za obu]

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Coffee Shop   

Powrót do góry Go down
 
Coffee Shop
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Irish coffee

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: