Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Centrum Uzbrojenia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Centrum Uzbrojenia   Pon Sie 24, 2015 9:29 am

Wielki magazyn podzielony na segmenty oraz pokoje, w których za pancernymi szafami znajdują się różne rodzaje broni, amunicji, narzędzia czy ładunki wybuchowe. Można tu znaleźć najnowocześniejsze rodzaje crathygtanskiego uzbrojenia, w pełni zabezpieczonego przed niepowołanym użytkowaniem - jak również konwencjonalne rodzaje broni, podobne do tych znajdujących się na ziemi, które po prostu wykorzystują znacznie lepszy system przy projektowaniu, osiągając tym samym o wiele wyższą efektywność w boju.

Broń Biała:

Agkrein
Spoiler:
 

Amaterasu
Spoiler:
 

Auraxium
Spoiler:
 

Dezro Lovaas
Spoiler:
 

Duaan
Spoiler:
 

Fenkreniik
Spoiler:
 

Frondinok
Spoiler:
 

Hilnos
Spoiler:
 

Hiltovitaan
Spoiler:
 

Iseijin
Spoiler:
 

Jaariliik
Spoiler:
 

Kopraanzii do faal Vokun
Spoiler:
 

Kroniid do Krasfaal
Spoiler:
 

Kunzahkrii
Spoiler:
 

Crathygtanska Lanca
Spoiler:
 

Lotiidvulon
Spoiler:
 

Lovok
Spoiler:
 

Maczeta
Spoiler:
 

Mahlok
Spoiler:
 

Nahkriin Jaariliik
Spoiler:
 

Nóż Bojowy
Spoiler:
 

Nóż Taktyczny
Spoiler:
 

Oblaan Hind
Spoiler:
 

Oblaan
Spoiler:
 

Sahvotdeinmaar
Spoiler:
 

Unahzaal Zeydaan
Spoiler:
 

Unahzaal-Dremhah
Spoiler:
 

Vulonlok
Spoiler:
 

Vulonro Mah
Spoiler:
 

Yolsil
Spoiler:
 

Pistolety:

Frondinok
Spoiler:
 

Irkbaan
Spoiler:
 

LA3
Spoiler:
 

Lahzey
Spoiler:
 

Maat
Spoiler:
 

Mir
Spoiler:
 

Nah
Spoiler:
 

Nax
Spoiler:
 

NC4
Spoiler:
 

NC8
Spoiler:
 

NS-44
Spoiler:
 

NS-44L
Spoiler:
 

NS-66
Spoiler:
 

NS-357
Spoiler:
 

NS-DF Frost Gun
Spoiler:
 

NS-Tazer
Spoiler:
 

Pentaariik
Spoiler:
 

QCX
Spoiler:
 

Savend
Spoiler:
 

Sosnah
Spoiler:
 

SX40
Spoiler:
 

Vahrotdeinmaar
Spoiler:
 

VS3
Spoiler:
 

VX55
Spoiler:
 

Yoldein
Spoiler:
 

Strzelby:

G5
Spoiler:
 

GD-66
Spoiler:
 

Laat
Spoiler:
 

Sosrahgol
Spoiler:
 

VA29
Spoiler:
 

Vahrukt
Spoiler:
 

VE70
Spoiler:
 

SMG PDW:

Aaz
Spoiler:
 

AF-4
Spoiler:
 

GD-10
Spoiler:
 

Kah
Spoiler:
 

Keinheim
Spoiler:
 

Krasfaal
Spoiler:
 

Kroniid
Spoiler:
 

NS-7
Spoiler:
 

NS-11C
Spoiler:
 

NSX
Spoiler:
 

PDW-16
Spoiler:
 

SMG-46
Spoiler:
 

SX5
Spoiler:
 

SX12
Spoiler:
 

Zoortah
Spoiler:
 

Karabiny Szturmowe:

CME
Spoiler:
 

Fenkreniik
Spoiler:
 

Naaleinkroniid
Spoiler:
 

NC-5
Spoiler:
 

NC-9
Spoiler:
 

NS-11A
Spoiler:
 

NSX-2A
Spoiler:
 

Qostiid
Spoiler:
 

Rinid
Spoiler:
 

Silag
Spoiler:
 

TAR
Spoiler:
 

VA55
Spoiler:
 

Vax
Spoiler:
 

VS1
Spoiler:
 

VX-9
Spoiler:
 

Karabiny Maszynowe:

Jaariliik
Spoiler:
 

Krenthahnu
Spoiler:
 

LSW
Spoiler:
 

NC6S
Spoiler:
 

NS-15M2
Spoiler:
 

NSX-S18
Spoiler:
 

Sizaanzul
Spoiler:
 

VX29
Spoiler:
 

Karabiny Wyborowe:

AF-8
Spoiler:
 

AM7
Spoiler:
 

Joor
Spoiler:
 

Jusk
Spoiler:
 

Kulaan
Spoiler:
 

Mel
Spoiler:
 

Nahkriin
Spoiler:
 

Skein
Spoiler:
 

TRAP
Spoiler:
 

Vulonmah
Spoiler:
 

VX3
Spoiler:
 

VX-S
Spoiler:
 

Karabiny Przeciwpancerne:

NS-30
Spoiler:
 

VE33
Spoiler:
 

Vostahdimuld
Spoiler:
 

Specjalistyczna Ciężka Broń Szturmowa:

AF-23
Spoiler:
 

M2
Spoiler:
 

MRC3
Spoiler:
 

NC05
Spoiler:
 

NCM1
Spoiler:
 

Norzaar
Spoiler:
 

NS-25
Spoiler:
 

T7
Spoiler:
 

Venlovaas
Spoiler:
 

X2
Spoiler:
 

Działa Przeciwpancerne:

MR1
Spoiler:
 

NC15
Spoiler:
 

Nilz
Spoiler:
 

NS-77
Spoiler:
 

NS-A
Spoiler:
 

NS-D
Spoiler:
 

NS-R8
Spoiler:
 

NSX55
Spoiler:
 

RR-4
Spoiler:
 

VS22
Spoiler:
 

VSH9
Spoiler:
 

Uzbrojenie Eksperymentalne:

VM2
Spoiler:
 

VM21
Spoiler:
 

Ładunki Wybuchowe:

Granat Błyskowo-Hukowy
Spoiler:
 

Granat Dymny
Spoiler:
 

Granat Odłamkowy
Spoiler:
 

Mina EMP
Spoiler:
 

Mina Plazmowa
Spoiler:
 

Mina Przeciwpiechotna
Spoiler:
 

Zdalny Ładunek Wybuchowy
Spoiler:
 

Narzędzia:

Adabal
Spoiler:
 

Aplikator Medyczny
Spoiler:
 

Aplikator Naprawczy
Spoiler:
 

Detektor Zwiadowczy
Spoiler:
 

Dovahnos
Spoiler:
 

ISAC - Intelligent System Analytic Computer
Spoiler:
 

Mindahtovitaan
Spoiler:
 

Osobisty Zestaw Pierwszej Pomocy
Spoiler:
 

Skaner, Wykrywacz Ruchu, Generator Maskujący, Generator Pola
Spoiler:
 

Wzmacniacz Genetyczny
Spoiler:
 


Ostatnio zmieniony przez Dur-Shurrikun dnia Nie Maj 14, 2017 5:47 pm, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 228
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Centrum Uzbrojenia   Sro Maj 18, 2016 8:52 am

Utrzymanie się na plecach wilka nie było dla niej zbytnim problemem, choć nie narzekałaby gdyby był tak miły i nieco jej w tym pomógł. Tuląc się tak do niego wyczuła jego niezadowolenie jeszcze zanim się odezwał. Żeby go nieco uspokoić wtuliła się mocniej i otarła się lekko policzkiem o jego policzek. Nie widziała potrzeby komentowania. Może sposób w jaki z Lisem ubrali swoje poglądy nie były dość dokładne, ale wilczek chyba i tak, mimo niezadowolenia zrozumiał o co im chodziło. A przynajmniej miała taką nadzieję.
Zlazła z wilczka i zaczęła się spokojnie rozglądać po centrum. Na słowa dotyczące wilczego ubranka jedynie się uśmiechnęła znacząco, jakby mówiąc " i tak ma zostać", a potem wróciła do rozglądania się.
Zaśmiała się cichutko słysząc komentarz na temat Daalkiina. Widać było, że wilk nie zbyt pochwala zachowanie dowódcy, ale że to dowódca to siedzi cicho.
Przewróciła oczami. Domyśliła się, że mundury są już w ich szafach, chodziło jej tylko o kolejność zdarzeń- czy mogą już sobie iść się przebrać czy coś jeszcze wilczek im najpierw pokaże. Ruszyła za wilkiem już nie wskakując mu na plecy, za to złapała go za dłoń szczerząc ząbki przy tym.Słuchała uważnie zerkając do góry, bo przecież jest maleńka. Szła sobie raźnie obok wilczka niemal podskakując. Chciała zobaczyć zabaweczki z cichą nadzieją, ze są wśród nich miecze. Zaczynała powoli tęsknic za swoimi, które zostały w domu jej mamy.
-Ah
Westchnęła cicho, gdy wilk nagle się zatrzymał stając na baczność jak kołek w płocie. Sama zatrzymała się pół kroku za wilkiem spoglądając na smoczycę z lekkim przyjaznym uśmiechem. Uniosła wzrok na wilka i z trudem powstrzymała chichot. Wyglądał tak poważnie. Gdy nieco się już wyluzował Am ścisnęła jego dłoń i uśmiechnęła się szeroko, choć w jej oczach widać było wielkie znaki zapytania. Smoczyca wydawała się miła i nieco przypominała Księcia. Zachowanie Nat'a sugerowało, że to ktoś ważny. Tym bardziej ciekawa kim, że jest smoczyca. Z rozmowy wynikało, że na pokładzie będzie zajmowała się rannymi. Am cisnęło się na usta, że chętnie jej pomoże w miarę swoich możliwości, ale nic nie powiedziała po prostu dalej szczerząc przyjaźnie ząbki. Stwierdziła po prostu, że nie będzie się wychylać. W końcu smoczyca raczej jej marnej pomocy potrzebować nie będzie.
Uniosła brwi zdziwiona gdy wilk wysunął ostrza. Zmacała go całego i nic nie wyczuła.
- Miałeś to non stop na sobie i się nie pochwaliłeś...
Spojrzała na niego z udawaną złością. Ukrywać przed nią jakiekolwiek ostrza. Przed nią! Ona tak lubi noże, a on przed nią ukrywał taki fajny wysuwany z ręki niczym pazury Rosomaka z X-man... Zbrodnia...Chwilę poudawała złość, a potem uśmiechnęła się szeroko i słuchała dalej.
Złapała ISACa i zaczęła mu się dokładnie przyglądać cały czas słuchając uważnie. Sama nie wiedziała jak miałaby to nosić. Urządzenie, przynajmniej to, które ona dostała nie było szczególnie wielkie, ale nie wyobrażała sobie nosić go w kieszeni. Nie lubiła nosić nic w kieszeni. Nawet komórkę, jeśli już miała ją przy sobie a nie w torbie, nosiła w specjalnej kieszeni na ramieniu kurtki. Zazwyczaj używała, jeśli już musiała, bezprzewodowej słuchawki bluetooth założonej na prawe ucho.
-Jak wyraża się ta intencja wysunięcia ostrzy?
Spytała ciekawa, czy musi zaprogramować jakiś konkretny ruch ręki, komendę głosową czy może wystarczy myśl. Skoro nie musi mieć ISACa przy sobie wykluczała przyciski i inne takie, choć może coś takiego było tylko tak jak samo ostrze niewidocznego.
Na razie nie przypinała urządzenia przyglądając się mu dokładnie. Miała szczerą ochotę usiąść i zacząć się pobawić jego możliwościami sprawdzając wszystko. No może poza wybuchami. Na razie zadowoliła się szybkim przeglądnięciem opcji.
Spojrzała pytająco na wilka i zgodnie z jego instrukcjami połączyła się z urządzeniem. Jakoś nie mogła wymyślić komendy głosowej, która nie wywoływałaby w niej samej chichotu więc wpisała komendy- najpierw " Połącz" potem " Uruchom Yolsila na obu rękach", bo po co się ograniczać do jednej. Przypięła ISACa do prawego ramienia i zaczęła przeglądać broń szczególnie długo zatrzymując się przy tej białej.
Noże i miecze były jej miłością i w myślach stwierdziła, że przy pierwszej okazji pobawi się każdym po trochu, ale tym razem szczególnie zainteresowały ją bronie takie jak Nahkriin Jaariliik czy lanca.
Spoglądając w kierunku wilka pytająco chwyciła złożoną lance i trzymając ją tak by niczego i nikogo nie potrącić rozłożyła ją. Była ciekawa jak długa ona jest i czy będzie dla niej poręczna. Chwilę ważyła ją w dłoni i ostrożnie nią pomachała odrobinę stwierdzając, ze chyba będzie to jedna z jej ulubionych zabawek. Złożyła ją i odłożyła na miejsce sięgając po noże. Je tez zważyła w dłoni po podrzucała i odłożyła. I tak z niemal każdą " zabawką" która wpadła jej w oko. Zainteresowały ją również niektóre bronie palne, a także narzędzia takie jak Aplikator Medyczny czy Wzmacniacz Genetyczny. Znając Lisa zaraz zacznie wypytywać o wszystko, więc ona po prostu się przyglądała słuchając, stwierdzając, że najwyżej uzupełni jego pytania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 491
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Centrum Uzbrojenia   Pią Maj 20, 2016 6:20 pm

Gdyby każdy był żołnierzem to cały prestiż tej funkcji poszedłby w niepamięć, chociaż może to nie taka zła opcja. W końcu każdy mógłby się obronić i jedyne co by decydowało to siła oraz sprawność. Niemniej jednak zawsze znaleźliby się ci słabsi, którzy wymagają ochrony więc nawet jeśli każdy byłby żołnierzem to wymagane byłoby powołanie elity, która ma pilnować porządku ogólnego. Nie zmienia to faktu, że wtedy z każdym można zrobić jako taki sparing, a to zapewniłoby lisowi nieco rozrywki. Tak długo jak nie trafiałby na słabszych od siebie rzecz jasna, ale kto powiedział że z kogoś słabego nie można zrobić silnego by stanowił wyzwanie? Dosyć dziwnym natomiast wydało mu się zachowanie Natvakta, bo wyglądało to trochę z boku jakby kobieta wzięła go pod but. Teraz Rhoshan zastanawiał się czy to po prostu cecha każdego gatunku, że samice zawsze dominują czy po prostu taka specyficzność kosmicznych futrzaków? Mimo, że pieszczota wyglądała przyjemnie to jednak rudzielec miał opory przed tym by spoufalać się z ludźmi. Czas leczy rany, a tutaj potrzeba go było nieco więcej.
- No tak, w końcu po co pancerz kiedy przeciwnik nie może trafić – rzucił pod nosem. Daalkiin na pewno miał niebywałe zdolności fizyczne. Można to wywnioskować nie tylko po sparingu jaki mieli przed rezydencją, ale również po tym że sam dał radę zająć się Sunadem zanim przybył Nodin by wyrównać rachunki. Z drugiej strony właśnie u Rhoshana pojawiła się wizja tego co by się działo gdyby oficer założył pancerz widm. Czy byłby w stanie walczyć na równi z chociażby egzekutorami? Tego pewnie lis się nie dowie, chociaż trzeba przyznać że to pytanie będzie go nurtowało przez jakiś czas.
Ponownie ruszył za oficerem, który tym razem mówił o uzbrojeniu. Trochę Rhoshan postrzelał na tamtym teście, ale jakoś bardziej widział się w starciu na bliższą odległość. Domyślał się, że nie zawsze da się dojść blisko i jednak trzeba będzie wykorzystać trochę uzbrojenia zasięgowego. Na tyle dużo, by móc skrócić dystans i rozerwać przeciwnika na strzępy. Chociaż gdyby osiągnął poziom Daalkiina i pancerz nie byłby mu potrzebny to bardzo by się ucieszył z likwidowania przeciwników w zwarciu. Natomiast samo wspomnienie o prywatnych myśliwcach popchnęło nieco sferę fantazji Rhoshana jak również wjechało na ambicję. Tak naprawdę Houston, o którym była wcześniej mowa będzie całkiem dobrą okazją by zabłysnąć. Nawet jeśli trzeba będzie bronić ludzi.
Było już wspomniane, że lisek lubi rozpruwać przeciwników na bliski dystans, dlaczego więc miałby nie być zainteresowany markowymi… przepraszam, oryginalnymi crathygtanskimi ostrzami? Przecież to świetna okazja, by nauczyć się walczyć chociażby włócznią jak jego ojciec albo mieczem, by móc łatwiej kogoś rozpłatać w pół. Wiadomo, wierzył w swoje pazurki ale to jest dosyć czasochłonne i ostrze może czasami pomóc. Zwłaszcza w takich sytuacjach jaka miała miejsce tam na dole.
Pierwszym skojarzeniem jakie miał kiedy ujrzał smoczycę był nikt inny jak Książę. Chyba kwestia tego, że również miała złote łuski a Natvakt stanął na baczność. Zresztą lis wolał też to zrobić, by nie oberwać za brak szacunku od Maro tak jak zeszłym razem tamten chciał to zrobić. Jednak kiedy sama poprosiła o normalniejsze zachowanie wilka to i lis się rozluźnił i stanął normalnie. Czy to znaczyło, że w bitwie o Houston ona również weźmie udział? Głos miała miły, ale to chyba u nich rodzinne jeśli rzecz jasna są, ale wolał nie dzielić skóry na smoku bo w końcu to mogą być tylko pozory, niemniej jednak lekko skłonił łeb kiedy został przedstawiony.
Była ona medykiem, zresztą taki ton głosu by nawet pasował do samicy życzącej pacjentom powrotu do zdrowia. Nie od dziś wiadomo, że o wiele szybciej wraca się do zdrowia w przyjaznej atmosferze niż w sztywnym szpitalu. Raz lis widział jak te ziemskie ośrodki wyglądają i mógł śmiało powiedzieć, że ładnych samic tam nie było już pomijając fakt że to byli ludzie.
Oczywiście kiedy wchodzili to lis posłał samicy miły, szeroki uśmiech zwłaszcza, że miała chyba coś do zrobienia jeszcze skoro z nimi wchodziła. Tymczasem wilk kontynuował swój wykład na temat broni, a lis z ciekawością przeglądał zawartość regałów będąc zwłaszcza zainteresowanym czymś podpisanym jako Nahkriin Jaariliik, Vikaarem który wygądał swoją drogą jak po prostu wielki tasak oraz Vulonro Mah, które pewnie całkiem nieźle by się sprawdziły jako zamiennik pazurów. Potrząsnął łbem jednak i wrócił do rzeczywistości, czyli do obserwowania pokazu jaki wykonywał wilk.
Na jego ręku pojawiło się ostrze, a teraz lis zastanawiał się nad jednym. Czemu oficer tego nie użył podczas tamtej walki? Może było uszkodzone albo wiedział, że nie zadziała? Kto tam wie, ale zapytać warto.
- Chyba to ma być taka niespodzianka dla przeciwnika w razie gdyby brał jeńców. Można mu potem zrobić kilka ładnych dziurek jeśli tego nie znajdzie – powiedział szczerząc się, ale teraz przyszedł moment pytań – Dlaczego tego nie użyłeś tam na dole? Czy dlatego, że tamten miał tę barierę? – zastanawiał się czy istnieje szansa, że wilk o tym gadżecie po prostu zapomniał? Chwycił gadżet, który został mu podany i zaczął go oglądać słuchać instrukcji jak z tego ustrojstwa się korzysta. Szkoda, że Nodin z niego zdarł całe ciuszki wtedy, bo miałby teraz do czego to przyczepić a tak to musi trzymać w łapach. Następnie zgodnie z instrukcjami po prostu ręcznie zajął się skonfigurowaniem ostrza, by mogło się pojawić na obu rękach. Nawet jak mu utną którąś łapkę to będzie mógł z tego korzystać, dlatego po prostu na obie przeszło. Następnie chciał sprawdzić jak to faktycznie działa i również napiął mięśnie prawej ręki i skupił się, by przyzwać ostrze. Pomachał nim lekko przed sobą a następnie skupił się ponownie, by je ukryć. Jakby nie patrzeć tutaj chyba wszystko działa skoordynowane z myślami.  Urządzenie na pewno działało też na futro, bo przecież nie każdy tutaj nosi ubrania zatem zwyczajnie przypiął je sobie do prawego ramienia. Dopiero teraz mu to wpadło do głowy, więc po chwili miał wolne ręce tak naprawdę.
Co dalej mu pozostało? Oczywiście, że pobawić się zabawkami dlatego kiedy karpatianka bawiła się włócznią on wziął w łapy ten wielki tasak, którym zaczął sobie lekko machać przed sobą. Ze względu na swoją masę pewnie to coś jest dobre by wykrajać przeciwnika z pancerza. Troszkę się tym pobawił po czym odłożył i sprawdził wcześniej wspomnianą włócznię i również upewniając się, że nic nie strąci ani nikogo nie zahaczy sprawdził jak leży w ręce. Postanowił również skierować swój wzrok ku strzelbom. Tak, nie potrzeba tu zbytnio celować więc jest to jak najbardziej na plus.
- VE70. Jak duży rozrzut ma to cacko i czy jest po tym co z przeciwnika zbierać? – zapytał się wilka oglądając broń jednocześnie z każdej strony – I czy specjalistyczna ciężka broń jest w zestawie z pancerzem szturmowym? - zapytał pół żartem pół serio, chociaż pancerz szturmowy również mu się podobał. Najwyraźniej ze względu na to, że był duży jak również przystosowany do tego, by iść w pierwszej linii i wyrzynać drogę dla oddziału. Coś dla niego, no bo przecież niezbyt lubił siedzieć i czekać - Nie kryję, z chęcią bym przetestował część uzbrojenia szturmowego - powiedział szczerząc się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Centrum Uzbrojenia   Pią Maj 27, 2016 11:02 pm

NPC Storyline - Aneirin|Dur-Shurrikun|Natvakt

Po schowaniu ostrza, wilk skierował swe spojrzenie na Amelię. Chyba nie do końca charakteryzował ich to samo podejście. Dla wilka, ostrze było narzędziem jak każde inne którego używał podczas swych misji. Nic czym powinien się chwalić. Zwłaszcza, że praktycznie każdy kto pracował bezpośrednio dla The Core - takowe posiadał. Jego odpowiedzią było więc wyłączne uśmiechnięcie się do kobiety. Teraz gdy posiadała własne, będzie mogła się mu dokładniej przyjrzeć. Zwłaszcza, że ostrza te były długością niczym krótsze wersje standardowych mieczy, a nie noży. Przebicie kogoś na wylot nie było problemem.
-Lanca...
Zaczął wilk.
-Broń crathygtanskich oficerów. Niezwykle skuteczna, przypisana do jednego właściciela, rozkłada, możliwość oddania strzału z dwóch stron, wykorzystania w walce, porażenia przeciwnika jak i po prostu - zabicia go. Trzeba na to zapracować.
Skomentował krótko. Lanca była elitarną bronią przeznaczoną dla wysokich rangą jednostek crathygtanskich. W tym wypadku dotyczyło to już jednostek w The Core. Niepozorna, łatwa do ukrycia - zabójczo skuteczna. Uwagę pułkownika skupił następnie lis. Trafne pytanie, dlaczego by nie użyć posiadanej pod ręką, tak skutecznej broni?
-Kwestia podjęcia decyzji. Ostrze ma pewien zakres ruchów które możesz wykonać. Dlatego masz również granaty, noże jak również własne pazury.
Odpowiedział, stawiając na najprostszą odpowiedź. Nie użył ostrza gdyż nie uznał tego za najlepsze wyjście z sytuacji. Miał inne opcje i po prostu z jednej z nich skorzystał, uznając jej wyższość nad wyciągnięciem energetycznej broni białej.
Dalej wilkowi przyszło przez chwilę obserwować ich zapoznawanie się z uzbrojeniem dostępnym dla The Core. Zaraz po tym oczywiście doszły odpowiedzi na zadawane mu pytania.
-Jak na broń energetyczną przystało. Trafiony cel nie będzie zadowolony. Czy będzie co zbierać zależy raczej od wytrzymałości celu. Gdybyś trafił w korpus densorina, to prawdopodobnie nie byłbyś go już w stanie uratować.
Wyjaśnił, a następnie podszedł bliżej kilku znajdujących się na wierzchu przedstawicieli uzbrojenia specjalistycznego. Spojrzał wpierw na przedstawione egzemplarze, a potem wrócił wzrokiem do swego rozmówcy.
-Broń specjalistyczna to zarówno działa przeciwpancerne, FLAKi, ciężkie shotguny czy działa plazmowe. Nie mają dedykowanego pancerza, niektóre byłby nawet mało użyteczne z pancerzem szturmowym jeśli myślisz o funkcji nacierania z nimi na przeciwnika.
Dokończył. Lekko z tyłu dalej stała złotołuska smoczyca, obserwując po prostu oraz słuchając rozmowy - głównie słów wypowiadanych przez wilka, gdy wspominał coś o samym uzbrojeniu.
Sam Rhoshan nie miał danego dłużej tu posiedzieć. Gdy tak stali i rozmawiali, Lisa otoczyła czarna energia która dosłownie wchłonęła go i przeniosła z okrętu do całkowicie innego miejsca. Do Rosji, znajdującej się na ziemi [Rhoshan zt -> tutaj]
W pomieszczeniu zostali sami wilk, smoczyca oraz karpatianka. Dwójkę nieco zatkało, choć Natvakt wydawał się bardziej przyzwyczajony do takich sytuacji. Spojrzał on jedynie na obie samice i uśmiechnął się do nich spokojnie.
-Jak z... odpornością na światło, Amelio?
Zapytał. Karpatianka domyśli się o co chodzi. A on chciałby to wiedzieć zanim wypuści ją do Houston. Wojna ma to do siebie, że nie trwa wyłącznie w porach nocnych. A na wygodę wysyłania jej gdzieś tylko w nocy nie będzie co liczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 228
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Centrum Uzbrojenia   Pią Cze 03, 2016 4:36 pm

Zaśmiała się widząc minę wilka i pokręciła głową. Domyślała się, że Nat nie do końca zrozumiał o co jej chodzi z " pochwaleniem się", ale postanowiła się na razie niczego mu nie wyjaśniać. Nie był to ani czas ani miejsce by zagłębiać się w znaczenie jej powiedzonek i zwrotów, których używała. Miała ich całkiem sporo, ale o tym załoga się zapewne przekona z czasem. Amelia była bardzo specyficzną istotą, nieprzewidywalną. Lubiła to w sobie. Dzięki temu nikt nigdy nie wiedział co jej do głowy przyjdzie i mogła zaskakiwać swoich wrogów, bo przyjaciół miała zbyt niewielu by i ich móc zaskakiwać.
Lanca bardzo jej się spodobała, tym chętniej posłuchała jak Nat o niej mówi. Zrobiło jej się smutno, że nie może po prostu wziąć sobie lancy, choć po chwili zastanowienia nawet spodobało jej się to, że musi na nią zasłużyć. Miło dostać coś za ładny uśmiech, ale jeszcze milej zasłużyć na dar. Jest wtedy jeszcze cenniejszy. Odłożyła więc lance ostrożnie, niemal nabożnie i z uśmiechem na ustach obiecała sobie w duchu, że zasłuży na to by nią władać.
Na komentarz wilka na temat pazurów spojrzała na swoje dłonie:
-Kto ma ten ma...
Rzuciła cicho dalej patrząc na swoje schludnie przycięte pazurki. Jej paznokcie były co prawda dużo twardsze i ostrzejsze niż ludzkie, mogła zmieniać ich kształt dowolnie. Potrafiła nawet zmienić dłonie w szpony, ale z pazurami Nata, Lisa czy smoków nie śmiała się równać. Uśmiechnęła się smutno i wróciła do oglądania broni, tym razem skupiając się przede wszystkim na broni specjalistycznej, o której zaczął mówić wilk. Ważyła w dłoniach, przyglądała się, oceniała w myślach, które jej najbardziej odpowiadają, jednocześnie słuchając uważnie słów Nat'a.
Nagle coś kazało jej spojrzeć na Lisa. Ledwie zerknęła w jego kierunku jednocześnie celując w niego trzymaną akurat bronią, otoczyła go energia i zniknął.
Zaskoczona wskazała na miejsce, w którym dopiero co stał Rudy i unosząc brwi niemal po samą linię włosów spojrzała na wilka, otwierając przy tym szeroko usta. Zwyczajnie ją zatkało. Była w stanie wykrztusić początkowo tylko zdziwione " eeee?", dopiero potem potrząsnęła głową, opuściła dłoń, zamrugała i rzuciła do pozostałej dwójki:
- Gdzie go wcięło? To nie ja!
Zwołała odkładając broń jak oparzona.
Zamrugała słysząc pytanie ...
- Muszę nad nią popracować. Na razie nie miałam zbytnio okazji. Dużo się ostatnio działo... Ale jeśli się najem i chwilę odpocznę jeszcze w ziemi to powinno być całkiem nieźle. Będę musiała spać tylko w najjaśniejszych godzinach dnia. Mniej więcej miedzy 10 a 16. Zależnie od zachmurzenia i ewentualnych obrażeń.Na pewno między 11 a 13, może nawet 14 będę nie żywa.
Odpowiedziała najbardziej dokładnie jak tylko potrafiła. Niestety nie miała czasu by dalej pracować nad swoją odpornością. Słońce ją osłabiało, ale nie chodziło tylko o jego światło. Dzień był dla niej trudnym czasem niezależnie od zachmurzenia. Udało jej się przez lata wypracować odporność, dzięki której udawało jej się funkcjonować z pełną sprawnością, niestety jednak tylko rano i wieczorem. Gdy dzień osiągał apogeum, czyli ok 10- 11 nie dawała już rady oprzeć się senności, a o 12 już całkiem padała niezależnie od swoich starań. Później budziła się, ale najwcześniej, gdy słońce zaczynało już zachodzić. Mogła się zmusić do wstania wcześniej, jednak była wtedy osłabiona.
Kiedy zaczęła o tym rozmyślać, poczuła się bezużyteczna i słaba. Na co przyda się innym, skoro, czy tego chce czy nie, zasypia gdy tylko wstawał dzień. Spuściła smutno głowę, nie chcąc widzieć reakcji wilka na swoje słowa. Widocznie oklapła lekko, kuląc ramiona.
-Bardzo się staram wytrzymać jak najdłużej
Zapewniła cicho i choć stała w dość zrezygnowanej pozycji w jej głosie słuchać było zdecydowanie i determinacje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Centrum Uzbrojenia   Nie Lip 03, 2016 4:17 pm

NPC Storyline - Aneirin|Dur-Shurrikun|Natvakt

Natvakt zareagował błyskawicznie, łapiąc za lufę broni którą Amelia trzymała w dłoni i przyciągając ją do góry. Wzrok wilka padł na Amelię, nieco poirytowany tym co właśnie się wydarzyło. Amelia popełniła jeden z podstawowych błędów przy obsłudze broni palnej. Nigdy nie celuj do osób postronnych, chyba, że zamierzasz strzelać. Pułkownik wolał odrzucić drugą opcję.
-Nigdy do nikogo nie celuj. - zaczął futrzasty --Ta broń jest zabezpieczona, jednak nadal jest to broń.
Wyjaśnił karpatiance, a następnie westchnął, puścił broń i położył dłoń na głowie kobiety, lekko tarmosząc jej włosy. Nic jej nie będzie, a swego rodzaju karę od opiekuna otrzyma. Choć na ten moment raczej już nim nie był, w końcu Amelia była częścią The Core, tak jak on... po prostu niżej postawiona w hierarchii.
-Efekt działania widma.
Wtrąciła się smoczyca, spoglądając w kierunku miejsca gdzie przed chwilą stał Rhoshan.
-Wszędzie rozpoznam tę moc. Nodin go porwał.
Dodała, wyjaśniając przyczyny zniknięcia ich kompana. Drugą kwestią był brak reakcji ze strony okrętu. Gdyby coś złego miało miejsce, rozległ by się po prostu alarm. Amelia nie musiała o tym jeszcze wiedzieć. Wilk zabrał dłoń z głowy kobiety, by nie przekroczyć bezpiecznej linii jej cierpliwości. W końcu nadal była uzbrojona. Karpatianka wyjaśniła w tym czasie kwestie swojego funkcjonowania w świetle dnia. Zanim Natvakt cokolwiek wtrącił, znów odezwała się złotołuska medyk.
-Magia moja, Acrotha oraz Auriela może tobie pomóc. Potrafimy wzmacniać odporność naszych kompanów. Jeśli nie, możemy poprosić innego uzdolnionego maga lub po prostu zastosować medycynę. Odpowiednia dawka powinna pozwolić tobie pracować niezależnie od pory dnia.
Wyjaśniła samica, spoglądając na kobietę z lekkim, ciepłym uśmiechem na pysku. Długo jednak pogawędka trwać nie mogła, gdyż w pomieszczenie rozległ się głos okrętu.
-Medyk do centrum medycznego.
Nakazał Dur-Shurrikun. Aneirin spojrzała w górę, a następnie skinęła im głową, odwróciła się i wyszła z pomieszczenia szybkim krokiem. Amelia została sam na sam z Natvaktem. Wilk odprowadził smoczycę wzrokiem, a następnie powrócił swym spojrzeniem do karpatianki.
-Dopadłaś już swojego nauczyciela?
Zapytał wilk, pochylając się i kucając przed kobietą. Przekrzywił swój łeb delikatnie na bok i postawił uszy pionowo, spoglądając na swą towarzyszkę. Jak kojarzył, miała zapytać o zdanie Sędziego z Kyrat. Inusannon był ciekawym wyborem, a Natvakt chciał znać szczegóły dotyczące postępów w tym działaniu. Zwłaszcza, że lada moment zostaną wysłani na jej planetę, by wziąć udział w regularnej wojnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 228
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Centrum Uzbrojenia   Sob Lip 09, 2016 2:28 pm

Była tak zaskoczona nagłym zniknięciem Lisa, że dopiero gdy Nat położył dłoń na lufie trzymanej przez nią broni zorientowała się gdzie przypadkowo nią celowała. Szybko sama uniosła broń w górę, jedynie lekko prowadzona dłonią Wilka.Spuściła lekko głowę, a na jej policzki wpłynął powoli rumieniec zawstydzenia. Wzięła głęboki oddech i uśmiechając się przepraszająco i z wyraźnym zawstydzeniem do swojego wilczego przyjaciela odłożyła broń na miejsce. Nie siliła się jednak na żadne werbalne przeprosiny i wytłumaczenia. Źle zrobiła, nawet jeśli był to przypadek wywołany szokiem po zniknięciu nagle ponad dwumetrowego stwora, a broń była zabezpieczona. Widziała to, więc nie miała zamiaru jakkolwiek się tłumaczyć. Po prostu przyjęła swoją winę w milczeniu kajając się samą mową swojego ciała.
Słysząc pouczenie z ust wilka ledwie powstrzymała się od typowego dla siebie komentarza. Znała doskonale zasady obsługi broni. Wiedziała, że nie wolno celować do niekogo jeśli nie zmaierza się strzelić. Jedynie w jej oczach było widać lekką irytację. Lubiła się uczyć, dowiadywać, doskonalić, ale pouczanie zwyczajnie ją irytowało. Jeszcze bardziej poirytowała się, gdy wielka łapa wilka wylądowała na jej głowie i zaczęła czochrać. Za wiele nie zdziałał bo niemal natychmiast odskoczyła z dala od jego łapsk patrząc na niego ze złością. Zmrużyła oczy i zacisnęła wargi w cienką linię patrząc na wilka i jednocześnie poprawiając lekko wzburzone włosy.
-Łapy z dala od moich włosów
Rzuciła z wyraźnym niezadowoleniem w głosie, po czym już spokojniejsza spojrzała na towarzyszącą im Smoczycę, a ej spojrzenie złagodniało niemal automatycznie. Ona nic jej nie zrobiła, choć pewnie zachowanie Am sprzed chwili mogło rozbawić samiecę, a do tego Amelia już od paru sekund złościła się tylko na pokaz. Nie była pamiętliwa, choć na Wilku już planowała jakąś zemstę za to, że nie potrafi uszanować jej lekkiego fioła i ciągle pacha łapska w jej włosy. Do tego po prostu nie umiała się długo złościć. Szczególnie na bliskich.
-Ciekawe dlaczego…
Zastanawiała się na głos nie oczekując odpowiedzi ze strony towarzyszy. Była po prostu z natury ciekawska i mało cierpliwa zazwyczaj, ale wiedziała z reguły kiedy ciągnąć za język, a kiedy odpuścić i poczekać, aż sprawa sama się rozwiąże. Jeśli ktoś miałby wiedzieć co się dzieje to raczej nie Nat ani Smoczyca. Oboje stali obok niej równie zdziwieni jak ona. Tylko okręt lub Kattal, no i oczywiście sprawca zamieszania Nodin, mogą widzieć o co biega, a skoro pierwsza dwójka w żaden widoczny sposób nie zareagowała, to pewnie nie jest nic na tyle ważnego, żeby powiadamiać o tym innych. Była pewna, że gdyby coś się działo to okręt by o tym wszystkich powiadomił. Wzruszyła więc tylko ramionami z cichym postanowieniem, że przy jakiejś okazji spyta Lisa o to co się stało o ile nie wyjaśni się to niedługo samo. Potrząsnęła głową odpędzając myśli i skupiła się na romowie toczonej w tam gdzie stała.
- Myślę, że to może wyjść…
W jej głosie słychać było niepewność, ale nie było to zwątpienie związane z mocami, umiejętnościami i możliwościami innych i było to dość po niej widoczne, ale i tak po chwili dodała:
-Chlałabym jak najdłużej radzić sobie sama. Staje się bezużyteczna dopiero gdy słońce osiąga swoje apogeum, poza tym prawie w ogóle nie potrzebuję snu, a stały kontakt z ziemią pomoże mi na pewno.
Mówiła zamyślona, chyba bardziej sama do siebie niż do pozostałej dwójki. Czuła się okropnie z tym, że będzie musiała polegać na innych i w jakiś sposób ich wykorzystywać by nie stać się całkiem bezużyteczną. Była jednak w tym względzie bezsilna. Latami trenowała swoją odporność na słońce i udało jej się ograniczyć czas dziennego snu do zaledwie kilku godzin z czego do tej pory była całkiem dumna. Teraz okazuje się, ze to za mało.
- Gdy tylko słońce zacznie mi dokuczać dam zn
Dodała jeszcze uśmiechając się z mieszaniną zawstydzenia i akceptacji, spoglądając na Smoczyce spod rzęs z opuszczoną lekko głową i skulonymi ramionami. Zgadzała się w ten sposób, żeby ktoś nieco przy niej po majstrował i wzmocnił jej odporność na słońce, chociaż widać było, że nie bardzo jej się to podoba. Miała i tak łatwiej niż inni karpatianie. Słońce jej aż tak nie torturowało. Nie bolały go od niego oczy ani nie swędziała skóra. Dzięki ludzkim genom jej ciało było tylko odrobinę wrażliwsze na promienie słoneczne niż ludzkie.
-Nie, jeszcze nie. Nie miałam naprawdę kiedy… a on chyba nie za bardzo za mną przepada…
Odpowiedziała wilkowi, opuszczając rękę, którą machała na dowidzenia Smoczycy. Przypomniała sobie jak Sędzia stwierdził, że najlepiej byłoby wyrzucić ją przez śluzę w przestrzeń kosmiczną. Dalej czuła złość na to wspomnienie. Złość i poniżenie. Zranił ją swoim zachowaniem. I tylko potwierdził to, czym sama często się dręczyła odkąd pojawia się na pokładzie- że będzie tym najsłabszym ogniwem załogi. Jej samoocena po tym spotkaniu spadła jeszcze bardziej, choć wydawałoby się to niemożliwe, bo i tak za wysoka nie była. Czuła jednak, że to właśnie ten smok musi ją uczyć. Czuła, już nawet nie pragnienie, ale potrzebę bycia blisko niego. Potrzebę której niezrozumiała niezależnie od tego jak długo nad wszystkim rozmyślała. Dlatego uciekała od myśli o sędzim ile tylko mogła, jednocześnie wciąż chcąc by ją uczył…bezsens, ale nic nie potrafiła na to poradzić.Wyraźnie oklapła na myśl o Inusannonie. Jej jeszcze chwilę temu proste plecy zgięły się, łopatki opadły żałośnie, za zagubione spojrzenie uciekło na ziemię.Chwilę stała tak rozmyślając, po czym położyła dłonie na swojej twarzy i potarła ją biorąc głęboki wdech i prostując się powoli.
-Wszyscy mówią, że to odważny pomysł, a ja zaczynam się bać, że on mnie prędzej wyrzuci prosto na najbliższą gwiazdę niż choćby na mnie spojrzy. Nie wiem nawet jak miałabym go zapytać… ale jak tylko będę miała chwilę pójdę do niego i mam nadzieję, że przeżyję to spotkanie- Uśmiechnęła się krzywo i nieco niepewnie- ty też uważasz, że to nie jest najlepszy pomysł?
Spytała cicho patrząc już prosto w wilcze oczy. Położyła lekko dłoń na jego głowie i zaczęła delikatnie głaskać go między stojącymi pionowo uszami. Uspokajało ją to i pozwalało zając czymś naglę boleśnie bezczynne ręce. Potrzebowała czegoś dotknąć i nie wiedzieć czemu od razu pomyślała o onyksowych łuskach Inusannona. Zadowoliła się jednak miękkim futrem Nata, uśmiechając się już nico bardziej pewnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Centrum Uzbrojenia   Pon Lip 11, 2016 10:25 pm

NPC Storyline - Dur-Shurrikun|Natvakt

Wilk był wyraźnie zadowolony z siebie, dokładniej z wykorzystania słabego punktu karpatianki - czyli jej włosów. Bólu to nie sprawiało, życiu nie zagrażało... a dokuczyć można było. Zabrał więc swą dłoń by nie dostać po łapie, a następnie kucnął, zgodnie z planem. Ot by ułatwić im nieco kontakt, Amelia nie musiała już zerkać wysoko i przy okazji miała lepszy dostęp do swojego futrzastego towarzysza.
Natvakt przekrzywił łeb, obserwując zmartwienie które pojawiło się na twarzy kobiety. Samiec wyciągnął znów prawą dłoń ku niej i tknął ją palcem, delikatnie w ramię. Ot dla obudzenia, zwrócenia uwagi - że on tu nadal był. Spoglądał przy tym na nią z lekko przekrzywionym łbem, postawionymi pionowo uszami oraz ogonem omiatającym podłogę za jego personą. Wilk za bardzo nie rozumiał rozterek kobiety. Miała tylko iść do jednej osoby oraz zadać jedno proste pytanie. Czy będzie ją szkolił. Równie dobrze Natvakt mógł jej przydzielić nauczyciela, jednak po coś dawali możliwość wyboru. Nie narzucali odgórnie, by uczeń mógł sam uznać z kim najlepiej się dogada.
-Z tego co wiem to nie posiada odpowiedniego poziomu uprawnień pozwalających otworzyć śluzę. Nie rozumiem również obawy o własne życie.
Skomentował, uśmiechając się lekko. Pułkownik był wyraźnie rozbawiony jej słowami, nie traktując tego zbyt poważnie. Jednak jak by mógł? Mówiła mu o zagrożeniu swojego życia... tutaj? Nawet widma nie odważyłyby się odebrać tutaj komukolwiek życia, co dopiero Inusannon.
Densorin uśmiechnął się do niej, tym razem ciepło. Wbił w jej ślepia swe własne spojrzenie, wyrozumiałe oraz poważne. Amelii wyraźnie zależało na właściwym podejściu z jego strony. Samiec zamierzał jej takowe zapewnić. W końcu to on integrował ją ze wszystkim od momentu jej pojawienia się tutaj.
-Myślę, że musisz pójść i zapytać. Najlepiej od razu.
Odparł jej i mruknął cicho, tak na zachętę. Według Natvakta, powinna po prostu pójść i zapytać. W końcu to były tylko słowa. Nie stawała oko w oko ze śmiercią. Z resztą z tego co zdążył podejrzeć, to wydarzyło się coś pomiędzy nią, a Nodinem, co wymuszało konkretne zachowanie czarnołuskiego widma wobec karpatianki. Tym bardziej nie powinna była się niczym przejmować.
Natvakt zamknął swe ślepia, gdy kobieta położyła dłoń na jego łbie i zaczęła przeczesywać mu futro, głaskać go. Wilk pochylił się nawet bardziej, opuszczając swój korpus i opierają się prawą dłonią na ziemi - dla zachowania równowagi. Wszystko po to by nieco pozwolić się jej głaskać. Samiec musiał przyznać, że kobieta miała do tego pewien dar. Zapewne składało się na to nieco więcej czynników, jak chociażby jej podejście, rozmiar, miękka - względem nich - skóra. Wszystko to sprawiło, że wilk pozwolił sobie na nieco większe rozluźnienie, oddanie delikatnej pieszczocie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 228
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Centrum Uzbrojenia   Wto Lip 12, 2016 3:01 pm

Jej irytacja wywołana dotykaniem jej włosów wzrosła, gdy zobaczyła zadowolenie na pyszczku Nata. Pierwszy raz mogłaby mu nawet wybaczyć. Nie wiedział jeszcze wtedy, że ona nienawidzi, gdy ktoś maca jej włosy. Jednak drugi raz był już zwykłą złośliwością ze strony Wilka, a on jeszcze śmiał byc zadowolony z siebie.
Nie mniej jednak, spojrzała na kompana z wyraźną wdzięcznością, widząc jak ten przykuca wyrównując z nią poziom. Jej mięśnie były wytrzymałe, ale ciągłe zadzieranie głowy nawet ją doprowadzało powoli do bolesnych skurczy w szyi.
Czuła na sobie spojrzenie wilczych oczu gdy mówiła o smoku. Widziała w nich zdziwienie. Sama siebie nie rozumiała do końca, więc nawet gdyby chciała nie potrafiłaby w tej chwili wytłumaczyć mu dlaczego tak się przejmuje, martwi spotkaniem ze smokiem. W jej ciele szalało stado motyli za każdym razem, gdy myślała o Inu, szczególnie gdy przypominała sobie jak ją złapał podczas sparingu, czy raczej prania jej chudego tyłka, na sali treningowej jeszcze nie tak dawno. Przyprawiało ją to o dziwnie przyjemne mdłości. Do tego jednak dochodziły uczucia takie jak upokorzenie i złość.
Nawet nie starała się ukryć tych wszystkich emocji. Nie przed Natem. Wszystko było wiec wypisane w jej twarzy, a szczególnie w oczach, których wyraz zmieniał się z każdą napływającą do jej umysłu myślą. Patrzyła przed siebie lekko zamglonym, nieobecnych wzrokiem, a na ustach igrał delikatny uśmiech, by po chwili całkowicie spoważnieć, zacisnąć usta w cienką linię i spojrzeć na Wilka wzrokiem ostrym, złym, a jednocześnie smutnym, urażonym.
Kącik jej ust lekko drgnął, jakby chciała się uśmiechnąć lub nawet zaśmiać, ale zrezygnowała z tego w ostatniej chwili. Spojrzała na Wilka teraz już całkiem neutralnie, łagodnie, w typowy dla siebie ciepły sposób, który sprawiał, że mimo instynktownych obaw ludzie do niej lgnęli.
- Pocieszające
Rzuciła z kwaśnym uśmiechem. Wiedziała, że na pokładzie jest bezpieczna. Nikt jej tu nic nie zrobi. Nie tylko to wiedziała. Czuła to. Czuła się na pokładzie bezpiecznie. Jednocześnie jakiś podświadomy głos mówił jej, że smok bez problemu mógłby ją może nie zabić, ale zranić nawet nie kiwając palcem, tak, ze sama zaczęłaby pragnąć śmierci.
Na kolejne słowa wilka zareagowała w sposób, który tylko jej ciału wydawał się logiczny- całkowicie ją sparaliżowało na dłuższą chwilę. Wyobrażała sobie jak idzie do smoka i go prosi by ją uczył. Widziała przed oczami jak ją przegania odmawiając kategorycznie i...zrozumiała, że wręcz panicznie boi się odmowy, odtrącenia. Zaczęła się powoli otrząsać dopiero po kilku, trwających dla niej sekundach. Zamrugała szybko, potrząsnęła głową i zaczęła głaskać Nata. Tak po prostu. Musiała coś zrobić z rękoma. Dotknąć czegoś...uspokoić się.
Widząc jak Wilk wręcz lgnie do jej ręki, nastawiając się pod dalsze głaskanie uśmiechnęła się lekko.
Chwilę głaskała go między postawionymi pionowo uszami, jakby czochrając lekko znajdującą się tam sierść. Po chwili przesunęła rękę na prawo i zaczęła na zmianę drapać wilka za uchem i głaskać lekko po boku szyi wierzchem dłoni. Później do prawej dołączyła lewa i już obiema dłońmi drapała wilka za uszami obejmując lekko jego pyszczek. Dłonie powoli przeniosły się do tyłu i po prostu objęła Nata szczelnie ramionami za szyje dając mu całusa w czoła, a następnie wtulając się nosem w futro na jego szyi.
-Chyba powinnam iść do Inusa...Raz kozie śmierć
Odsunęła się powoli od Wilka pocierając lekko po drodze policzkiem o jego policzek. Uśmiechnęła się lekko, jednak z nieco większą pewnością siebie. Wzięła głęboki oddech.
-Dobrze byłoby wiedzieć, gdzie on teraz jest
Rzuciła w przestrzeń, sama nie wiedząc na co czeka. Podejrzewała, że okręt jakoś jej pomoże dostać się do Sędziego. Choćby mówiąc gdzie ten jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Centrum Uzbrojenia   Wto Lip 19, 2016 8:46 pm

NPC Storyline - Dur-Shurrikun|Natvakt

Wilk nie wycofywał się ani nie uciekał przed przyjemną pieszczotą. Można by wręcz odnieść wrażenie, że legł do niej, jak gdyby się zapomniał. W dość sporym stopniu tak było. Natvakt nie traktował relacji z karpatianką przez pryzmat służby. Oboje byli w The Core, ona dopiero zaczynała - on był żołnierzem, komandosem z baaardzo długim doświadczeniem. Od początku znajomości z nią nie był w stanie ustawić się na tor służbowy. Przynajmniej nie z Amelią. Zwłaszcza, że traktowała go inaczej niż resztę. Choć jak dla niego, ona tutaj wszystkich inaczej traktowała. Mniej relacji służbowych, a więcej typowo przyjacielskich.
Samiec zamknął swe ślepia i pochylił się bardziej, klękając przy tym na lewym kolanie oraz opierając dłonie na ziemi. Z jednej strony mógł wyglądać, jak by miał zaraz na nią skoczyć, jednak z drugiej całkowicie jej uległ. Zwłaszcza jak zaczęła drapać go za uszami, wilk po prostu podstawił jej swój łeb i dał zajęcie jej dłoniom. Następnie nastała faza przytulenia się do niego. Kiedy kobieta to uczyniła, Natvakt roześmiał się nieco rozbawiony, prostując przy tym korpus jak również sięgając rękoma za jej plecy. Pozwolił sobie na objęcie przyjaciółki oraz przytulenie jej do swojego futra, ot na dodanie pewności siebie. Wilk objął ją mocno i po prostu przycisnął do swojego korpusu, by mogła poczuć się lepiej. Tutaj już wiedział, że po prostu przepadała za jego futrem.
Gdy odezwała się, samiec popuścił nieco uchwyt, pozwalając się jej nieco odsunąć jednak jeszcze nie puszczając jej całkowicie. Niebieskie ślepia wilka znów wbiły się w jej oczy, a na jego pysku pozostał przyjazny, ciepły uśmiech.
-Inusannon. Zacznij od jego imienia, okaż mu szacunek, będzie dobrze.
Wyjaśnił, teraz już puszczając kobietę i zabierając od niej swe futrzaste ręce. Powoli podniósł się do góry, stając prosto na swych łapach. Akurat gdy zapytała gdzie znajduje się Inusannon, pomieszczenie spowiło się błękitem, rozległ się cichy alarm, a następnie odezwał się głos okrętu.
-Zmiana statusu operacyjnego - condition two, condition two. Wszystkie jednostki mają być gotowe w przeciągu następnej godziny. Punkt zborny - główny hangar.
Wyjaśnił komunikat. Okręt podwyższył status gotowości bojowej, przechodząc do poziomu drugiego. Oznaczało to, że znaleźli się w strefie zagrożenia i choć niebezpieczeństwo nie było bezpośrednie, to jednak istniało. Po tym komunikacie, nadszedł już ten skierowany bezpośrednio do Amelii.
-Wodospad, biosfera I.
Rzucił krótko okręt. Kobiecie nie pozostało więc już nic, jak tylko udać się do wskazanego miejsca. Podróż po okręcie wspomógł oczywiście sam Jinkusu, pozwalając jej możliwie najszybciej dostać się do biosfery i móc tam spotkać ze smokiem.
Inusannon znajdował się pod wodospadem znajdującym się na rzece biosfery. Smok stał dosłownie pod nim. Był wyprostowany, jego skrzydła były rozłożone na pełnej szerokości. Łeb był lekko pochylony w dół, a ślepia zamknięte. Ręce gada opuszczone były wzdłuż jego ciała. Woda spływała po ciele smoka, zaznaczając dokładnie jego mięśnie oraz pokrywające skórę łuski. Sam sędzia nie ruszał się i nie reagował, stojąc nieruchomo pod wodospadem, kilkanaście metrów od brzegu. Woda w miejscu w którym stał nie była specjalnie głęboka, sięgała mu bowiem ledwo do kolan. Głównie to wodospad spadał na niego. Rozłożone skrzydła stawiały jednak silny opór nadlatującej wodzie, nawet nie drgając i tworząc swoiste zadaszenie, trochę miejsca w którym znajduje się po prostu mniej wody. Bo nadal jednak i tam spływała, chociażby po samych skrzydłach widma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Centrum Uzbrojenia   

Powrót do góry Go down
 
Centrum Uzbrojenia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Centrum papirusu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Pomieszczenie Główne
» 007. Spis broni i uzbrojenia
» Centrum dowodzenia kryptonim "Polana"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Inne światy :: Przestrzeń kosmiczna :: Tytan Dur-Shurrikun-
Skocz do: