Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bloki więzienne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3534
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Bloki więzienne   Czw Wrz 24, 2015 1:54 pm

Bloki więzienne znajdują się zarówno nad, jak i pod powierzchnią - a te ostatnie posiadają oczywiście dodatkowe zabezpieczenia, aby ich uszkodzenie nie doprowadziło do zalania niższych poziomów Raft. Cele nie mają żadnych okien, ich podłogi, ściany i sufity są stalowe, a do tego chronione najnowszą technologią, między innymi uniemożliwiającą kontrolowanie ich za pomocą zdolności magnetycznych - gdyby nawet komuś udało się wyłączyć pole siłowe. W drzwiach znajdują się wyświetlacze połączone z miniaturowymi kamerami, dzięki którym osoby przebywające na korytarzach wiedzą co dzieje się w środku, ale więźniowie nie mogą nikogo dojrzeć.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3534
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   Pią Wrz 25, 2015 2:07 pm

W trakcie podróży do więzienia Sin, Mary i ich ludzie zostali rozdzieleni. Tak na dobrą sprawę żadne z nich nie miało nawet pewności, że trafią do tego samego ośrodka, bo w końcu takich placówek do wyboru było całkiem sporo... Nie wspominając już o tym, że młodsza z kobiet potrzebowała przecież opieki medycznej. Wątpliwy plus sytuacji był natomiast taki, że żadne z nich nie miało przynajmniej okazji, aby się nad tym zastanawiać i martwić się co przyniesie przyszłość - z tego powodu, że po drodze szybko zostali uśpieni niegroźnym dla zdrowia, ale nie mniej jednak bardzo skutecznym gazem.
Mary obudziła się dopiero w celi - sama, co zresztą nie powinno stanowić dla niej żadnego zdziwienia, gdyż pomieszczenie wyraźnie przeznaczone było dla jednej osoby, o czym świadczyło chociażby pojedyncze łóżko oraz niewielka przestrzeń. Nic przyjemnego. Czy ktoś ją rozpoznał? Możliwe, a wręcz całkiem prawdopodobne. Bolała ją głowa, co mogło mieć związek z użytym na niej gazem usypiającym - ale niekoniecznie.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Bloody Mary

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 13/08/2015

PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   Pon Wrz 28, 2015 1:07 pm

Mary obudziła się czując w głowie uderzenia bólu. Cholerny gaz. I ci policjanci. Zdecydowanie nie lubiła nadgorliwych policjantów. W ogóle nadgorliwych ludzi. Powinni się nieco zrelaksować. Rozejrzała się po niezbyt przyjemnej celi po czym skrzywiła się i pokręciła głową. Zdecydowanie wolała swoje mało uporządkowane lecz wygodne mieszkanie. Może i fizycznie była sama ale przecież zawsze były dwie Mary więc na brak konwersacji nigdy nie narzekała, nawet jeżeli odbywała się tylko w jej głowie. Ciekawe co z Sin. Na pewno zabrano ją do szpitala. Ciekawe czy będzie w na tyle dobrym stanie, żeby stamtąd uciec. Ciekawiło ją też czy Hydra wykaże się pomysłowością i przechwyci pieniądze, które wyciągnęli z banku i które na pewno znajdują się w policyjnym depozycie. Miała dużą nadzieję, że ktoś się tym zajmie, podszyje lub przekupi kogoś i pieniądze trafią tam gdzie miały trafić. Szkoda w końcu, żeby tyle wysiłków poszło na marne. Rozsiadła się teraz wygodnie na łóżku, bo w końcu co miała zrobić. Jakiś prawnik powinien się zjawić. Jeżeli nie sama poprosi o telefon. Można i myśleć o ucieczce, ale najpierw trzeba poznać rozkład budynku jak będą ją gdzieś prowadzić chociażby do telefonu czy na przesłuchanie. Na razie rozsiadła się wygodnie i zaczęła gwizdać jakąś sobie znaną melodię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   Pon Wrz 28, 2015 7:43 pm

Raft. Miejsce bardzo dobrze znane Karli, w końcu miała parę sposobności je odwiedzić wcześniej w charakterze więźnia. Oczywiście nie siedziała tutaj tylko dlatego, że zwykle wyciągali ją z tego zepsutego miejsca inni superzłoczyńcy, którzy mieli do niej jakiś romans (czyt. Interes). No a potem jak to zwykle bywało, gdy plan brał w łeb ona ulatniała się niczym mgła i starała nie wychylać przez długi czas. Dzisiaj była w tym miejscu można powiedzieć, że służbowo. Z ramienia rządowego, dlatego z uzyskaniem przepustki nie było większego problemu. Zwyczajnie znalazła ją u siebie na biurku wraz z aktami osoby, którą miała zrekrutować. Oczywiście po porannych czynnościach jakim był odprężający prysznic, a potem śniadanie oraz dobranie ubioru zaczęła to czytać. Dobrała sobie białą koszulę, czarną marynarkę oraz czarną spódniczkę. Do tego rajstopy oraz buty na obcasie, jednak nie musiała się martwić o to że strój się zniszczy podczas lotu, gdyż był on wygenerowany przez kamień Kree, który miała w sobie. Siedząc nad miską musli czytała akta. Wygląda na to, że miała za zadanie sprowadzić zabójczynię, która dorastała w trudnych warunkach oraz trudniła się prostytucją przez bardzo długi czas. Wspomniano również o zdolnościach pirokinetycznych oraz dobrym wyszkoleniu w walce, ale czegoż innego mogła się spodziewać po kimś kogo zamknęli w Rafcie oraz kimś kogo miała pójść i przekonać do racji organizacji Thunderbolts? Karla po skończonych czynnościach porannych wyruszyła w swoją podróż. Miała w uchu komunikator, przez który oczywiście musiała zapytać o pozwolenie na lądowanie w okolicy więzienia. W kieszeniach miała jedynie przepustkę oraz zwinięte kilka fragmentów z akt. Jedynie elementy historii tejże persony oraz zdjęcie. Nic co wzbudzałoby wszelkie podejrzenia, a ochrona oczywiście musiała ją przeszukać od stóp do głów.
- Spokojnie chłopcy, dzisiaj jestem u was służbowo – powiedziała blondynka poprawiając kołnierzyk i zakładając przepustkę. Następnie poprosiła, by poprowadzić ją przed celę owej Mary którą to miała się zająć. Po drodze myślała nad pewnymi sposobami jak to ją przekonać do lojalności, bo samo wyjście z więzienia na pewno nie będzie tego gwarancją. Myślała o zainstalowaniu ładunku wybuchowego pod czaszką na wypadek, gdyby ta zechciała się zbuntować. Oczywiście przycisk dałaby generałowi, ale to musieliby zrobić tutaj. W Rafcie lub w siedzibie Thunderbolts. Szła korytarzami więzienia, mijając cele za celą. Osobniki męskie oczywiście jak wygłodniałe wilki patrzyły na kobietę poruszającą się z gracją jak również mającą pewne walory, ale pewnie znalazłoby się też parę wygłodniałych samic. Zapewne ktoś mógł ją tutaj nawet znać z widzenia ale Karla ich ignorowała. Szła dalej, a stukot obcasów ustał przed celą Mary.
- Dam sobie radę. Możesz mnie nawet wpuścić do środka – rzuciła do osoby, najpewniej strażnika który ją zaprowadził pod celę. Mary miała na sobie dokładnie ten sam strój, który miał każdy z więźniów. Pomarańczowy, więzienny uniform. Była to norma w takich miejscach jak Raft czy Rykers, a kobieta sama wyglądała jakby się relaksowała na pryczy w celi. No cóż Karla została wpuszczona do środka, a strażnik pewnie został na zewnątrz. Takie procedury, nie można zostawić gościa oraz więźnia całkowicie poza kontrolą.
Blondynka spojrzała na kobietę, nawet nie siliła się na przyjacielski uśmiech. Była tu służbowo, jednak musiała wyjść z jakimś planem. Jakoś zacząć ową konwersację, ale chyba wykorzysta sztampową formułkę – Witaj Mary Alice Walker, zwana też Krwawą Mary. Nie, nie jestem Twoim prawnikiem – od razu uprzedziła możliwe skojarzenie wiążące się z jej aktualnym ubiorem. Karla oparła się o ścianę naprzeciwko kobiety i rozejrzała się po celi. Tak, nic się nie zmieniło chociaż może ta była przystosowana bardziej pod osobę która w niej rezydowała.
- Za to jestem być może Twoją przepustką na wolność. Spokojnie, bez pomocy z zewnątrz z Raftu się nie wyrwiesz. Gwarantuje Ci to – powiedziała splatając ręce na piersi i uśmiechając się perfidnie do kobiety. Tak, blondynka zapewne coś o tym miejscu wiedziała – Wielu zna mnie jako Moonstone, więc możesz przy tym zostać. Moje imię i nazwisko raczej na nic Ci się nie przyda, a pewnie i tak je wyczytasz z plakietki na przepustce – w sumie na plakietce było zdjęcie, imię i nazwisko. Blondynka miała na imię Karla Sofen, a cel wizyty był jedynie określony jako tajny z ramienia rządu.
- Zatem… zechcesz mnie wysłuchać czy mam zrobić sobie kawę i poczekać, aż zaczniesz planować ucieczkę z tego miejsca tudzież popatrzeć jak łudzisz się, iż Twoi współpracownicy zechcą Cię z tego miejsca wyciągnąć? – wątpiła w to. Jeśli nie będzie im do niczego potrzebna to spiszą ją na straty i znajdą kogoś innego na jej miejsce. Jak w wielkich korporacjach normalnie. Oczywiście Karla była gotowa przefazować się przez kobietę, gdyby ta spróbowała ją zaatakować. Niby nie można tak opuścić tego pomieszczenia, ale przynajmniej można uniknąć czyjegoś ataku wewnątrz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bloody Mary

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 13/08/2015

PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   Wto Wrz 29, 2015 8:27 pm

Mary nie podniosła wzroku kiedy usłyszała jak drzwi się otwierają a potem zamykają i do środka wchodzi elegancko ubrana kobieta. W dalszym ciągu przez dłuższą chwilą gwizdała swoją melodię i miała półprzymknięte oczy. Po tej chwili przeniosła spojrzenie na kobietę i posłała jej ironiczny uśmiech.
-Ahh no tak. Teraz pewnie powiesz też jakie drugie imię miała moja prababcia i cukierki jakiej marki ukradła ze sklepu mając dziesięć lat, w końcu tyle o mnie wiesz. Fascynujące są te wszystkie akta, które kolekcjonujecie przekrzywiła głowę przyglądając się kobiecie. Całkiem seksowna. Szkoda, że Mary jest w tym odrażającym pomarańczowym kolorze. W swoich ciuchach prezentowałaby się zdecydowanie lepiej. Westchnęła w duchu.
-Jasne. Nawijaj skoro jesteś taka ważna. Lubimy sobie pogadać. Masz karty? Zagrałybyśmy w pokera. Wtedy lepiej się skupiamy i inne takie rzuciła spoglądając ciekawie na kobietę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   Wto Wrz 29, 2015 9:18 pm

- Mogłabym, gdybym wzięła dobrą aktówkę jednak nie interesuje mnie Twoja prababka, a Ty pomarańczko – odpowiedziała nieco uszczypliwym żartem na temat jej ubioru. Tak, paskudny pomarańczowy uniform więzienny, chociaż ze zdjęć jakie były w aktach Karla mogłaby stwierdzić, że Mary miała niczego sobie ciało i z jakiegoś konkretnego powodu miała sukcesy w byciu prostytutką-zabójczynią.
- Kart niestety nie mam. W końcu zanim mnie wpuścili to przeszukali mnie pod kątem wszelkich przedmiotów które mogą stanowić zagrożenie. Jak sama pewnie dobrze wiesz, kartami można komuś również zrobić krzywdę jak również każdym innym przedmiotem domowego użytku – powiedziała i podeszła do niej, a następnie usiadła sobie obok na pryczy zakładając nogę na nogę. Już zapomniała jak cholernie niewygodne są te łóżka oraz jak bardzo okrycie jest szorstkie z powodu środków czystości stosowanych w więzieniu. Być może Karla mogła wyglądać na ważną i zachowywać się tak, jednak w hierarchii organizacji niewiele znaczyła tak naprawdę. Rzuciło się natomiast pani psycholog sformułowanie „lubimy sobie pogadać”. Może to oznaczać, że kobieta ma problem z rozdwojeniem osobowości lub zwyczajnie się przejęzyczyła. Najpewniej się przejęzyczyła patrząc po poprzednich wypowiedziach – Jestem psychologiem oraz członkiem organizacji rządowej zwanej Thunderbolts. Dostałam rozkaz złożenia Ci propozycji pracy dla nas. Dostaniesz sprzęt, jak również wyciągniemy Cię z tego miejsca – celowo nie użyła sformułowania, że Mary dostanie wolność. Nigdy całkowitej nie dostanie i z tym będzie musiała się pogodzić prędzej czy później – Zostanie Ci przydzielona kwatera, jak również zostaniesz skierowana na badanie do mnie. Jedyne rzeczy jakich wymagamy to lojalność, posłuszeństwo oraz dyskrecja. Wiadomo, że oczywiście nie będziesz pracować za darmo. W końcu dowiesz się na co idą pieniądze podatników tego kraju – powiedziała i zaczęła bawić się kosmkiem swoich włosów, kątem oka zerkając na Mary – Masz jakieś pytania moja droga? – zapytała utrzymując kontakt wzrokowy z kobietą i przekładając nogi, wyczekująco machając powoli stopą to w górę to w dół. Moonstone miała bardzo dużo czasu na rozmowę i nigdzie jej się nie śpieszyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bloody Mary

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 13/08/2015

PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   Czw Paź 01, 2015 7:58 pm

Mary posłała jej jeden, krótki półuśmiech. 'Pomarańczko'...ciekawe czy nieznajoma miała tupet ogólnie czy wynikało to jedynie z tego, że ma za sobą z dwa tuziny dupków zwanych strażnikami, którzy przylecą na każde jej wezwanie. Cóż może kiedyś będzie okazja żeby to sprawdzić. Teraz niech się nieznajoma wygada skoro tak bardzo chce i zobaczymy co dalej.
-Wiemy o tym doskonale. Jak miałyśmy 16 lat w dalekiej Japonii wydłubałyśmy kartą oko jednemu graczowi przy stole, który chciał nas orżnąć. Przednia zabawa naprawdę. Kiedy nieznajoma zbliżyła się i usiadła obok Mary, ta powoli, leniwym wzrokiem przejechała po całej jej sylwetce.
-Mimo wszystko szkoda. Mogłybyśmy zagrać w rozbieranego pokera... być może miała i powiedzieć coś więcej, ale kiedy dotarło do Mary co Moonstone powiedziała, to przerwała i zmarszczyła wyraźnie brwi.
-Nie lubię psychologów. Nawet bardzo. Robią Ci wodę z mózgu i czynią bezbronnym. Odrażające. Tak samo jak i badania. Widzimy świat bardzo jasno. I rządowa organizacja? Nie zapłaciłam mandatu czy co? Moonstone, oni mają problemy z zalegalizowaniem prostytucji, co dopiero mówiąc o przyjęciu takiej uroczej osoby jak my. Ale w porządku, z cierkawości powiedzmy że hipotetycznie się zgodzę. I pytanie mam jedno. Gdzie jest haczyk? rzuciła patrząc intensywnie w oczy Moonstone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   Czw Paź 01, 2015 11:24 pm

Karla po prostu miała jej akta i znała jej możliwości, dlatego była taka pewna. Nie robiło jej to, czy strażnik jest za drzwiami czy też nie. Sama dobrze mogła się przed kobietą obronić i nawet nie zerkała w kierunku strażnika. Wyglądała na raczej pewną siebie niż polegającą na kimś. Z drugiej strony przypomniała sobie, że w raportach coś było wspominane że Mary może mieć rozdwojenie osobowości, a raczej problemy z nimi. Tego w raportach nigdy nie traktowało się poważnie, gdyż to mogły być domniemania, a takie coś bardzo łatwo jest zasymulować. Wystarczy mieć odrobinę kreatywności.
- Raczej miałam na myśli podcinanie komuś żył czy tętnic za ich pomocą. Skoro można przeciąć całego banana to przy dobrej technice może uda się to zrobić ze skórą. Nie miałam okazji się o tym przekonać, a jakoś mnie do tego nie ciągnie – odpowiedziała wzruszając ramionami. Może i było to możliwe, gdyby ktoś miał niesamowitą wręcz precyzję tak jak Bullseye którego kiedyś miała okazję poznać. Kwestią była dobra rotacja karty, która nabierając prędkości zachowywała się jak malutka piła tarczowa. Nie przetnie kości, ale ze skórą powinna sobie poradzić. Zwłaszcza na określoną głębokość. A co do anegdotki Mary o owym szulerze… nie zrobiło to na Karli większego wrażenia, poza tym że zapamięta iż lubi takie historie. W końcu ona również ma ręce splamione krwią, ale po którejś ofierze z rzędu się na to troszkę znieczuliła.
- Może jak wyjdziesz na wolność będzie okazja – puściła jej oczko, jakby kusząc że jeśli wyjdzie to Karla z nią zagra. Nie była ekspertką w tej grze, ale analizowanie pokera i wykrywanie blefu dla psychologa nie powinno być problemem. Musiałaby tylko przypomnieć sobie parę rzeczy ze statystyki i prawdopodobieństwa by liczyć karty i obstawiać możliwe kombinacje jakie Mary może mieć.
- W tym momencie masz na myśli psychoterapeutów, do których chodzą skłócone pary albo dzieciaki z problemami. Jednak jeśli masz na tyle słabą psychikę, że byle psycholog da radę Ci zawrócić w głowie to chyba czas się po prostu uodpornić – powiedziała nieco ironicznie zerkając na moment ku swoim paznokciom. Zastanawiała się czy nie powinna zmienić koloru na inny, a z rozmyślań wyrwało ją narzekanie na legalizację prostytucji – Wszystko co nie odprowadza podatku do państwa jest nielegalne. Zwyczajnie im się to nie opłaca, by pozwalać ludziom zarabiać za ich plecami. Myślisz, że będą zwracać uwagę na Twoje wybryki łóżkowe czy też drobne przestępstwa, kiedy będziesz pracować dla kogoś z klauzulą top secret? – kobieta uśmiechnęła się pod nosem, kiedy ta zapytała o haczyk. Oczywiście był zazwyczaj jeden. W wypadku Mary Karla miała dwa haczyki, może nawet trzy ale oficjalnie będzie jeden – Haczyk jest taki, że jesteś pod obserwacją jak każdy członek organizacji i masz być dyspozycyjna. Jeśli jakiś facet będzie robił Ci dobrze, a wezwą Cię na misję to masz stwierdzić że danie mórz dokończy później i stawić się na misję – odpowiedziała również utrzymując kontakt wzrokowy. Nie traciła go, za to zyskała perfidny uśmieszek po ostatniej sentencji – W końcu nie jesteś tam jedyną recydywą moja droga, a możesz być użyteczna. A no i haczykiem jest oczywiście to, że jeśli odmówisz współpracy lub nas zdradzisz to wracasz w podskokach do Raftu. Ewentualnie wybierasz się na publiczną egzekucję, zależy jaki nastrój będzie miał generał – przewidywała, że Rulk może ją po prostu kazać zastrzelić za zdradę, by nie uciekła z informacjami które posiada. Raft to była najlżejsza z opcji jakie mogły się pojawić na ten wypadek – No więc Mary. Idziesz ze mną, czy masz zamiar tu zgnić jak typowy kryminalista? – zadała pytanie, chociaż i tak już znała odpowiedź – Nie martw się. Taką sztywną panią psycholog nie jestem, więc nie zanudzę Cię na sesji – powiedziała lekko kuszącym głosem, a potem blondyna wstała i zaczęła kierować się do drzwi. W końcu istnieje też metoda marchewki i kija, a na sesji terapeutycznej z seksowną blondynką która niepośrednio rzuca oferty które może by się Mary spodobały, może dałoby radę wytrzymać. To było zagranie, by dać Mary do zrozumienia że czas działa teraz na jej niekorzyść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bloody Mary

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 13/08/2015

PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   Wto Paź 06, 2015 6:21 pm

Rozdwojenie jaźni, jakby Moonstone wypowiedziała to głośno to Mary raczej nie byłaby zadowolona. Po prostu były dwie Mary, które ze sobą współdziałały i konwersowały. To był dla niej normalny stan. Typhoid bardziej imprezowała, a Bloody uwielbiała rzeź. Ale zawsze raczej dobrze się uzupełniały.
-Przecięcie żył kartami raczej trochę by trwało nawet przy dobrej technice. I wcale nie miałybyśmy zamiaru tego próbować zapewniam Cię Uśmiechnęła się półgębkiem.
-Kusisz z takim ciałem. Dobra jesteś. Jakbyśmy były napalonym facetem to już byś nas miała. rzuciła jej pewny siebie uśmiech. Ciekawa sprawa, tak szybko zjawiła się przedstawicielka rządowej organizacji top secret. Komuś musiało zależeć. Albo byli zdesperowani. Albo jedno i drugie.
-Nie jestem wielką fanką rządu, a ktoś myśli że wzięcie mnie to dobry pomysł? W porządku zobaczmy co z tego wyjdzie. Łóżko tutaj jest mało wygodne. Ale sesje z psychologiem? Poważnie? Znam kilka innych rzeczy, które mogłybyśmy robić w tym czasie wyprostowała się na łóżku i czekała na kolejny ruch kobiety.

/przepraszam za kiepskie posty, ale masa roboty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   Sro Paź 07, 2015 2:12 pm

- W końcu kto mówił, że śmierć ma być szybka, ale fakt zanim byście to zrobiły to albo bym was rozbroiła albo zrobiłaby to ochrona – wzruszyła ramionami. Coś w tym stwierdzeniu było, bo gdyby Karla dorwała w swoje szpony Ms. Marvel to ta umierałaby naprawdę powoli, a zaraz po tym Moonstone zajęłaby jej miejsce. Nie potrzebne są temu światu dwie blondwłose bohaterki o jednym pseudonimie, dlatego jedna z nich musiałaby odejść. W każdym razie na to nie była gotowa, dlatego kart nie miała ze sobą ale zapamięta, żeby je przynosić ze sobą ilekroć będzie miała okazję spotkać się z Mary w cztery oczy. Do każdego pacjenta miała jakieś podejście, jakąś konkretną metodę, by ten szedł na współpracę lub czuł się jak najbardziej swobodnie. By zaufał psychologowi i otworzył się, aby ten mógł pogrzebać w osobowości jak również przeszłości danego obiektu. Oczywiście uśmiech nie schodził z twarzy Karli, chociaż nie był on typowym suszeniem zębów do byle czego, a był półuśmiechem, nieco tajemniczym oraz skromnym na swój sposób.
- Cóż możecie być napalonymi kobietami i osiągnąć to samo – odpowiedziała. Moonstone uodporniła się na pewne rzeczy, dlatego pójście z kimś do łóżka dla prywatnych korzyści nie stanowiło dla niej żadnego moralnego obciążenia, którego natychmiastowo musiałaby się pozbyć. Gdyby sytuacja tego wymagała to pewnie by się z Mary przespała, oczywiście zachowując czujność by ta jej nie wbiła czegoś przypadkiem w żebra albo w gardło czy też inną część ciała – Nie jesteś też najgorsza, a zawsze mogłabyś sprawdzić czy badania amerykańskich naukowców na temat biseksualności kobiet są prawdziwe – oczywiście była to skryta propozycja, którą kobieta powinna odcyfrować, zachęta by Mary podążyła za tą marchewką jaką była blondynka. Nie żeby Karla puszczała się na lewo i prawo, miała swoją godność aczkolwiek czasem potrafiła to nagiąć dla osobistych korzyści. A noc jeśli by przeżyła z Mary to byłoby całkiem niezłe doświadczenie. Zwłaszcza, że może jakąś nić porozumienia możnaby utkać podczas niej.
- Takie procedury, ale nie martw się – podeszła do niej i położyła dłoń na jej podbródku uśmiechając się tajemniczo – ubarwię je nam, by nie kończyło się jedynie na oglądaniu plamek na papierze – powiedziała po czym zabrała rękę – Zresztą mając moją aprobatę uznali by Cię pewnie za w pełni poczytalną, więc może i miałabyś nieco wolnego miejsca. Kto wie? Może nawet by Ci nie zainstalowali kamery w pokoju jakbyś była dostatecznie grzeczna – zażartowała, po czym wyprostowała się i wyciągnęła typowo biznesowy gest w jej stronę, czyli po prostu rękę. Czekała, aż Mary zrobi to samo i wstanie, po czym uścisnęła dłoń i zapukała w szybkę znacząco – Wedle rozkazu ona idzie ze mną. Zapewne dostaliście aktówkę z poleceniem co macie zrobić zanim ją stąd wypuścicie – strażnik otworzył PDA, który miał przy sobie po czym kiwnął głową. Strażnicy mieli przed wypuszczeniem Mary sporządzić dokumentacje medyczną oraz wszczepić jej w okolicę rdzenia kręgowego bombę. Miało to być swoiste zabezpieczenie przed ewentualną zdradą o którym Mary miała nie wiedzieć – Witamy po drugiej stronie Mary.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Hood

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   Czw Mar 03, 2016 12:35 am

Krążenie to w jedną, to w drugą stronę. Nucenie pod nosem jednej z piosenek Bullet for My Valentines. I oczywiście krzyki współwięźniów i pałowanie przez strażników jednego z innych. Cóż, życie w Rafcie było dosyć ciężkie. Zważywszy, że jeszcze siedziało się tam za głupi wybryk. Tak, Parker traktował to jak głupi wybryk i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie te wścibskie dzieciaki i pan Młotek. To przez nich siedzi teraz tutaj i musi pod prysznicem uważać, żeby nie upuścić kostki mydła. Albo może lepiej było wziąć mydło w płynie, ponoć dłużej się zbiera. Na sam ten żart Robbins zaśmiał się pod nosem i dalej krążył w kółko po celi. Bleh, dodatkowo dali mu ten pomarańczowy strój więźnia. Mogli dać ten z filmu "Chłopiec w pasiatej piżamie", ale tylko w wersji większej i bez bachora. Ale i tak najbardziej pragnął mieć swoją pelerynę. Dlaczego? Bo nie zostawia śladów po krwi. W końcu to kolor czerwony. Złodziejaszek oparł się o swoją pryczę i wystukiwał o metalową poręcz rytm kolejnej piosenki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   Pią Mar 11, 2016 8:39 pm

Jako, że z Bloody Mary rozmowa średnio naszej pani psycholog poszła, postanowiła przejść do drugiej części zadania. Chwilowo pożegnała się z kobietą poprzez miły uśmiech, gestem dłoni otwartej wskazała, by strażnik jej otworzył drzwi i ją wypuścił. Moonstone wyszła, pozostawiając w celi Bloody Mary. Blondynka rzuciła jeszcze strażnikowi, że gdyby tamta chciała rozmawiać i zgodziła się na propozycje to niech się skontaktują z generałem Rossem. Następnie otworzyła sobie aktówkę i spojrzała na kolejne zdjęcie oraz profil osoby, z którą jeszcze musiała porozmawiać. Raft tak średnio jej się podobał bo widziała perspektywę, że kiedyś może tutaj trafić na dobre jak coś przeskrobie i będzie nieostrożna. Nie podejmie już nigdy więcej tego samego ryzyka jakim było niedocenienie przeciwnika, chociaż nadal pewną kobietę z chęcią by odarła z tego stroju bohatera. Taka tam osobista chęć zdobycia czyjejś posady, ale mniejsza o personalne ambicje.
Karla poprosiła strażnika, by ten ją zaprowadził pod celę Parkera Robbinsa. Żeby nie było, Sofen miała pozwolenie przebywania na terenie ośrodka i rozmowę z poszczególnymi więźniami. Rzecz jasna część rzeczy była classified, ale to chyba typowe jeśli chodzi o Thunderbolts. Także blondynka spokojnym krokiem skierowała się za strażnikiem, który poprowadził ją pod określoną celę. Po korytarzu niósł się stukot obcasów, a kilka chwil później znalazła się przed celą Robbinsa. Bardzo przytulna i tak dalej, jak wszystko w tym grajdołku. Oczywiście na swój więzienny sposób. Procedury, procedurami, a strażnik tylko dał znać więźniowi że ma gościa, po czym wpuścił do środka kobietę, a za nią zamknęły się drzwi.
- Parker Robbins jak mniemam? - zapytała opierając sobie rękę na biodrze i lustrując mężczyznę wzrokiem od dołu do góry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Hood

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   Pią Mar 11, 2016 9:35 pm

- We własnej osobie. Jednakże nie sądziłem, że ktoś zamierza odwiedzić takiego złego i bardzo groźnego przestępcę jak ja. Przecież jestem bardzo zły, lekko zdemolowałem miasto i pan Młoteczek ze swoimi przydupasami postanowił mnie ukarać... Ale chyba nie przyszłaś tutaj słuchać moich opowieści, prawda? - Robbins dalej wystukiwał palcami o poręcz pryczy rytm melodii i w sumie wychodziło mu to bardzo dobrze. W młodości nawet starał się o możliwość grania w Muppet Show na swoim keyboardzie. Ale cóż, bańka pełna marzeń pękła wraz z jego dorastaniem. A wtedy zaczęły się kradzieże i inne nieprzyjemne sprawy. Przynajmniej życie nabrało jakiegoś tchnienia.
W końcu jednak wyprostował się, przestając grać na tym niecodziennym instrumencie i odwrócił się w stronę stojącej przed nim prawniczki. Jego wzrok dokładnie przeleciał po całej postaci kobiety, czasami zahaczając o jej atuty, a także dosyć przyjemne dla oka wcięcie w talii. Usta z wąskiej, prostej kreski wykrzywiły się w górę tworząc uśmiech. Po dokładnym obejrzeniu ciała, mężczyzna skupił się na jej oczach, wpatrując się w nie z niespodziewanym zainteresowaniem.
- Parker. Po prostu Parker. Nie sądziłem jednak, że odwiedzi mnie tutaj kobieta. W dodatku nad wyraz urodziwa. Jednakże nie jesteś tutaj w samych odwiedzinach. Nikt tutaj nie przychodzi w odwiedziny. Więc albo chcesz czegoś ode mnie, albo po prostu chcesz oznajmić mi, że ktoś wpłacił "kaucję" i jestem wolny. Chociaż ta druga opcja jest chyba niemożliwa w mojej sytuacji. - Hood odwrócił się na pięcie i przeszedł kilka kroków w kierunku toalety. Opierając na desce swoje cztery litery, wskazał szybkim gestem dłoni na będące w nieładzie łóżko. - Proszę usiąść, bo raczej nie będziesz rozmawiać ze mną na stojąco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   Sob Mar 19, 2016 4:44 pm

Bardzo groźnego przestępcę? Najpewniej, chociaż nie wydawał się taki groźny wewnątrz celi oraz bez swoich zabawek czy gangu. Parkerowi raczej nikt nie śpieszył na ratunek, a nawet można stwierdzić, że osoby mogłyby się cieszyć z jego odsiadki. Media zawsze są na tropie dlatego słyszała co nieco o tym, że Thor przymknął Hooda. Z drugiej strony Sofen z chęcią posłuchałaby właśnie opowieści. Takie spaczenie zawodowe, które prędzej czy później dopadnie każdego. Bohater, antagonista czy też zwykły cywil, to była choroba która każdego strawi.
- Jestem bardzo dobrą słuchaczką więc jeśli coś Cię trapi to z chęcią posłucham – odpowiedziała. Moonstone była w prawdzie psychiatrą i to biegłą, zatem wiedziała jak przydatne są takie rozmowy. Wyciąga się bardzo dużo przydatnych informacji o rozmówcy, a zarazem można taką osobą manipulować. Zresztą to, że była kobietą również dawało jej pewne możliwości przekonywania, zwłaszcza że dbała o siebie. Pierwsze wrażenie jakie zawsze zmienia stosunek do osoby to właśnie wygląd, dopiero potem podczas rozmowy i poznania bliżej kogoś ponownie zmienia się to jak ją widzimy.
Mimowolnie blondynka się uśmiechnęła na komplement, nie chciała wyglądać na sztywną, a każdy z nas lubi jak czasami mu się schlebi.
- Widzę, że do nienagannego wyglądu fizycznego dochodzi też inteligencja – powiedziała i przyjęła ofertę. Wydawać się mogło, że usiadła chociaż tak naprawdę lewitowała pół centymetra nad pryczą by nie ubrudzić sobie ubrania. Założyła nogę na nogę – Przyszłam złożyć Ci propozycje. Możesz ją odrzucić jeśli zechcesz, ale może to również być przepustka na zewnątrz. Otóż rząd uformował jednostkę składającą się z nadludzi, która ma być pod bezpośrednimi rozkazami prezydenta. Jeśli Avengersi zawiodą bądź się zbuntują to my mamy się nimi zająć, ale reszta naszych celów jest z nimi dosyć zbieżna. Oczywiście ma to też na celu dać szansę na resocjalizację przestępców. Jedyne czego byśmy oczekiwali to lojalność oraz współpraca, w zamian za to dostaniesz własną kwaterę jak również zapłatę. No i rzecz jasna będziesz mógł się wyrwać z tego miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Hood

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   Sob Mar 19, 2016 5:09 pm

- Obecnie to najbardziej trapi mnie sam fakt, że noszę pomarańczowy strój. A jak wiadomo, jaskrawy kolor raczej nie pasuje na tle rozlewu krwi czy innych ran. Ale to już bardziej do producenta i pomysłodawcy tego przyjemnego, urodziwego wdzianka. - Przy tym mężczyzna chwycił dwoma palcami za skrawek ubrania i pociągnął ku górze. Bądź co bądź nie było mu na rękę siedzieć w tym miejscu. Kobieta mogła być dla niego przepustką, skoro przyszła tutaj w sam raz na wyciągnięcie go celi. Co więcej, skorzystała także z okazji zajęcia miejsca na pryczy.
Parker skupiał swój wzrok na oczach kobiety, gdy ta mówiła do niego o niespotykanej do tej pory ofercie od której nie mógłby się oprzeć. Po pewnym jednak czasie jej monologu, odwracał swój wzrok patrząc się w kompletnie inną stronę. Kiedy w końcu jednak prawniczka skończyła mówić, Parker wstał z toalety i spojrzał się bardzo poważnie w nią, krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- Wszystko brzmi pięknie i jak z bajki. Tylko widzisz, jest jeden szkopuł: Muszę odzyskać swoje atrybuty. Inaczej... No cóż, nie jestem raczej dobrym towarzyszem. Owszem, potrafię kłamać i to dosyć dobrze, ale wiesz - jednak kocham swoje czerwone wdzianko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   Pią Mar 25, 2016 9:44 pm

- No tak, pogrubia Cię – skomentowała żartobliwie kobieta dla rozluźnienia atmosfery – Najwyraźniej po prostu chodzi o to, by takiego więźnia dostrzec z odległości 500 metrów, w końcu taki jaskrawy kolor rzuca się w oczy. Chociaż gdyby ubrać kogoś na czerwono miałoby się ten sam efekt, a śladów krwi nie trzeba byłoby spierać – problem był jednak w tym, że pewnie czerwone ubrania szybko traciłyby kolor w trakcie prania, a poza tym byłyby droższe. Cięcia budżetowe oraz odgórnie narzucone przepisy ustalały nawet to jak ma wyglądać więzień.
- Myślę, że w tej kwestii coś możemy zrobić. Najpewniej generał mógłby Cię zaprosić do całkiem dobrego krawca i pomóc odzyskać to co zgubiłeś. Oczywiście tylko w wypadku kiedy byś przyjął naszą ofertę, a może nawet wyrok byś miał krótszy? – istniała taka szansa, że kiedyś pewnie by go mogli zwolnić za „dobre” sprawowanie i mógłby żyć jak normalny obywatel Stanów Zjednoczonych, jednak to była ułuda. Moonstone wiedziała, że kiedy wejdzie się do tego betonowego kręgu to nie ma już odwrotu. Prawie jak podpisanie paktu z diabłem tylko tutaj nie rozmawiało się z samym szatanem a biurokratami, którzy jednak bywali czasem gorsi niż najgorsze pijawki. Oczywiście to było źródło ich zarobku i pani psycholog nie mogła ich za to winić, zresztą gdyby miała się z tego utrzymywać to sama by tak robiła. Zresztą można powiedzieć, że od dawna wmawia ludziom to jak bardzo błache są ich problemy i jak blisko rozwiązania się znajdują. Rzecz jasna by nie stracić klientów odpowiednio blisko przystawiała marchewkę i mówiła, że są blisko rozwiązania, by potem oddalić delikatnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Hood

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   Sob Mar 26, 2016 2:40 pm

- Zgadzam się. Jestem w stu procentach pewny, że zagwarantujecie mi pomyślny pobyt w waszych... szeregach czy jak wy tam to nazywacie. A co do czerwonego wdzianka. Cóż, nie jest ono zwykłym wdziankiem. To jest... pan Młotek zagarnął go. A ja chcę to odzyskać. Należy do mnie i tylko do mnie. I dlatego do was dołączę... Dla wolności i... mojego czerwonego wdzianka. Zgadzasz się zatem ze mną? - Parker wystawił w kierunku kobiety swoją dłoń, która miała insynuować, aby kobieta uścisnęła ją na znak zgody. Cóż, znudziły mu się kraty, a tym bardziej towarzystwo wyższych od niego panów pod prysznicem. Dobrze, że już niedługo będzie najprawdopodobniej miał własną kwaterę i własną łazienkę. I własne łóżko, i własną broń. - Tylko.. Moje metody są dość niekonwencjonalne. Czy macie coś przeciwko?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   Sro Mar 30, 2016 12:37 am

Rzecz jasna Moonstone nie miała zamiaru brać udziału w starciu z Thorem jeśli rzecz jasna musiałaby własnoręcznie odzyskać płaszcz. Być może Ross znajdzie jakiś sposób, by przekonać gromowładnego boga do zwrotu czerwonego wdzianka Hooda. Chwilowo jednak blondynka po prostu mu przytaknęła i wstała z pryczy, na której praktycznie nie siedziała a tylko sprawiała wrażenie, że siedzi. W końcu lewitowanie czasami się przydaje dlatego jej spódniczka była nienagannie gładka. Rzecz jasna wypadało, aby rękę uścisnęła dlatego to też zrobiła z uśmiechem na twarzy. Jej zadanie tutaj dobiegło końca, kwestia tylko papierkowej roboty.
- Metody nie są ważne, a efekt końcowy. Chociaż im mniej narozrabiasz tym lepiej, zwłaszcza kiedy generał będzie skracał Ci wyrok – powiedziała i odgarnęła kosmyk blond włosów. Prawdę mówiąc Thunderbolts składało się z samych zakapiorów, ale opinia publiczna nie powinna ich postrzegać jako zagrożenia. Tak co by prezydent miał czyste ręce i nie zostało mu zarzucone, że zatrudnia kryminalistów by siali zniszczenie – Najpewniej jutro wszelkie papiery byłyby gotowe. Wiesz biurokracja to ciężki kawałek chleba, ale po załatwieniu odpowiednich dokumentów powinieneś być wolny, a raczej zatrudniony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3534
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   Sro Kwi 27, 2016 5:28 pm

Wtrącam się, żeby zwolnić obie postaci z tematu, bo trochę mu się chyba przymarło, a wszystko najważniejsze i tak zostało już najwyraźniej między Wami ustalone. Innymi słowy - tak, dostajecie z/t i nie musicie już tu odpisywać.

***

Po tym, jak Moonstone opuściła już celę Hooda, mężczyzna został sam - i to, jak się okazało, na dłużej. Członkini Thunderbolts słusznie oceniła, że przygotowanie wszystkiego zajmie mniej więcej dobę, bo dopiero następnego dnia i to wieczorem strażnicy przybyli po Hooda, na wszelki wypadek założyli mu kajdanki i wyprowadzili go na korytarz... A potem dalej, aby dopełnić wszelkich formalności. W końcu - po ich dokonaniu - więzy zostały usunięte, a samego zainteresowanego przetransportowano z wyspy do jednej z siedzib Thunderbolts - akurat tej najbliższej, bo wypadającej w Nowym Jorku.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3534
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   Sro Lis 30, 2016 5:07 pm

Przywódcy Hydry Baron Zemo oraz Red Skull zostali pochwyceni przez Doctora Dooma i oddani w ręce członkini Avengers Wasp. Agenci S.H.I.E.L.D. przejęli od niej przestępców i - pomimo podjętej przez Hydrę próby ich odbicia - byli w stanie przetransportować ich na teren Raft, w którym zostali osadzeni w celach.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Wolverine

avatar

Liczba postów : 171
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   Pią Paź 13, 2017 11:18 am

Po ostatniej rozmowie z córką Logan porządnie zabrał się za szukanie jakichkolwiek wzmianek o broni X. Z początku nie był bardzo chętny do rozgrzebywania swojej przeszłości, ale perspektywa tego, że ktoś rozgrzebuje ją za niego wydawała mu się jeszcze gorsza.
Niestety, na jego wspomnieniach z tamtego okresu nie było co polegać. Na niewiele mu się też zdało dochodzenie w tej sprawie. Nikt nie chciał na ten temat gadać. Te źródła, które nie twierdziły że projekt nigdy nie istniał, sugerowały że dawno już został zamknięty. Logan wcale nie wątpił że oficjalnie tak było. CIA mogło starać się jednak jak tylko mogło, ale pewnych rzeczy nie da się tak po prostu wymazać z przeszłości. Lura była tego doskonałym dowodem.
Do tego nikt nie umiał, lub nie chciał podać mu żadnej konkretnej informacji na temat położenia bazy.
Już wydawało mu się że śledztwo stanie w martwym punkcie, gdy nagle na powierzchnię wypłynął ktoś, kto mógł wiedzieć gdzie mieściła się baza. Ktoś, kogo krzywej mordy Logan wolał więcej nie oglądać.
Victor Creed.
Szablozęby.
Z początku Rosomak nie mógł uwierzyć, że komuś udało się naszprycować Creeda taką ilością środków nasennych, aby przetransportować go bezpiecznie do Raftu. No cóż, być może mieli pod ręką tresera wściekłych słoni z cysterną chloroformu. W każdym razie był to niemały wyczyn.
Tak więc chwilowy adres zamieszkania Victora znajdował się w Nowym Jorku i nie wydawało się że miałby go w najbliższym czasie zmieniać. Wypadałoby złożyć wizytę staremu znajomemu.
Skontaktował się zarówno z TARCZĄ oraz z władzami Raftu i załatwił sobie spotkanie. Spora część łachudrów tej placówki trafiła tam dzięki niemu, więc pozytywnie rozpatrzono jego prośbę. Oczywiście nie bez udziału nadzorującego agenta przydzielonego przez Marię Hill. Howlet nie miał szczerze mówiąc nic przeciwko. Wyjątkowo ufał ludziom Fury'ego, a tak miał nawet plecy, gdyby coś poszło nie po jego myśli.
Zwolnił tego dnia Laurę ze wszystkich zajęć i zabrał ją ze sobą. Trochę obycia w tym świecie dobrze jej zrobi, jeśli kiedyś ma zająć jego miejsce w X-men. Do tego dobrze by było gdyby zobaczyła (oraz poczuła) jak wygląda wróg rodziny numer jeden. Oczywiście działało to w dwie strony, ale dzień w którym Creed wpadłby na pomysł dobrania się do Laury, żeby zranić Logana, może być jego najgorszym dniem w życiu.
Udali się więc razem na instytutowe lotnisko i wzięli jeden z helikopterów. Chwilowe braki w flocie nie uszły jego uwadze, ale był to całe szczęście problem Hanka, nie jego.
Gdy w końcu poderwali się w powietrze, Logan skierował maszynę w stronę Raftu. Jak zwykle zamiast marnotrawić czas lotu, zafundował Laurze krótki briefing, żeby nie była absolutnie zielona w temacie. Logan za wszelką cenę chciał sprawdzić, czy stara placówka broni x rzeczywiście była tak opuszczona, za jaką wszyscy ją podawali. Niestety jedną z niewielu osób, które znają jej położenie, a które są w ich zasięgu był Victor Creed. Logan dołożył wszelkich starań, aby jak najwyraźniej oddać córce relacje jakie mieli ze sobą dawni towarzysze z oddziału. Lot trochę trwał, ale i tak dłużej trwały procedury na miejscu. Na lądowisku czekał już na nich John Marvick, agent wysłany przez tarczę jako świadek przesłuchania. Potem były papery, kontrole (z których żadna nie chciała przepuścić od razu pikających Logana i Laury), oraz masa innych formalności, aż w końcu udało im się wkroczyć na teren cel więzienia.
Gdy strażnicy odprowadzili ich na miejsce, natychmiast oddalili się na niewielką odległość. Na tyle, by nie słyszeć rozmowy, ale móc zareagować, gdyby coś się działo. Agent oczywiście pozostał wraz z Rosomakami.
- *** Victor Creed. - Zaczął elokwentnie rozmowę Logan zaciskając zęby przy każdej sylabie. - Kopę lat
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sabretooth

avatar

Liczba postów : 85
Data dołączenia : 11/02/2013

PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   Nie Paź 15, 2017 1:05 am

Pech, nieudolność, niefortunny zbieg okoliczności - wszystko to składało się na porażkę Creeda podczas akcji w Niemczech. Może powinien był się lepiej uzbroić, albo wziąć kogoś do pomocy? Powinien był zmienić kilka faktów, a nie trafiłby tu.
Właściwie gdzie on był? Pomijając fakt, że nie mógł się ruszać - bo jakiś geniusz przykuł go do wielkiej metalowej płyty - to nie wiedział wiele poza sterylnymi pomieszczeniami po jednej stronie, a ścianą po drugiej. Nawet nie wiedział ile czasu w tym dziwnym miejscu.
Wiedział jednak jedno - wyjdzie stąd. Ucieknie, zostanie uwolniony, ktoś go porwie - nie obchodził go sposób, obchodził go wynik. W końcu nie mogło być inaczej, przecież w tej klatce leżał on - Sabretooth potężny, bestia.

Jedynym, co mógł robić pomiędzy spaniem, a "szczerzenie" się do odwiedzającej go obsługi było rozmyślanie. Tu można by przyznać rację stwierdzeniu, że zbyt długie rozmyślanie w samotności prowadzi do szaleństwa. Nie dotyczyło do jednak Victora, on już był szalony - oczywiście z punktu widzenia otoczenia.
Tak więc Szablozębny zatracał się w mrok swego umysłu.

Jednak w końcu - nie wiadomo kiedy - coś poczuł. Coś co znał i to aż nazbyt dobrze. Racją było, że zapach był słaby, ponieważ sale skutecznie uniemożliwiały przepływ dźwięków i zapachów. Victor wiedział już, że wyjdzie stąd wolny. Nie wiedział jeszcze co będzie musiał zrobić w zamian, ale wiedział że wyjdzie. Nie ma jednak nic za darmo, postanowił odegrać scenkę, drobny żart - zwłaszcza, że wiedział, iż Logan nie jest sam.

Gdy sala wypełniła się ludźmi, on zmrużył oczy i w miarę rozluźnił ciało. Nie dziwiło go, że w towarzystwie Jamesa kręciła się młoda - całkiem ładna - dziewczyna, za pewne jedna z jego córek. Ciekawe jak bardzo jego najlepszy z wrogów przeżywałby śmierć kolejnej bliskiej mu osoby?
Gdy Logan powiła się z Victorem, on nie odpowiedział, nie od razu.
- Mamo... - zaczął nieco odrealnianym głosem - Czy to Ty? Zabierzesz mnie do światła? Mamo? - skoro wszyscy uważali go za wariata, to nie zamierzał wyprowadzać ich z błędu.
Ciekawiło go jedyne, jak goście zareagują na popis jego sztuki aktorskiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 253
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   Pon Paź 16, 2017 7:41 pm

Po wieczorze spędzonym z ojcem Laura wróciła do standardowego, szkolnego rytmu. Te kilka dni później jakie nastały aż nadto nie różniły się od siebie. Nadal stroniła od towarzystwa, a czas spędzony wśród znajomych ograniczała do treningów w Danger Roomie, bądź przymusowych lekcji, na których najzwyczajniej w świecie cholernie się nudziła. Już to wszystko wiedziała, znała... Ba, nawet umiała to sprawnie wykorzystać w walce, bo dokładnie po to ją wykształcono. Czasami zastanawiała się czy sam akt przyjścia do klasy nie był tylko pewnym etapem socjalizacji, do czego nikt z dyrektorstwa otwarcie się nie przyznał. Pomimo wątpliwości Laura według zasad, zjawiała się punktualnie w klasie i chcąc nie chcąc uczestniczyła w zajęciach. Czy było jej przez to lepiej? Pewnie troszkę tak, jednak dziewczyna jeszcze nie potrafiła tego dostrzec. Jak zwykle stawiała sobie zbyt wysokie poprzeczki, bo takie jej stawiano w Facility. Zbyt wiele od siebie wymagała. A skoro mowa o Facility...
Laura odkąd znalazła się w szkole, a może i nawet ciut wcześniej, cały czas czuła oddech pewnej nieukończonej sprawy na swoim karku. Ta dość boleśnie dała jej się odczuć, gdy przez kilka miesięcy mogła zażyć troszkę normalnego życia pośród swojej rodziny, a oni - członkowie szemranej organizacji, bezapelacyjnie to zniszczyli. Musiała się odciąć i od swojej kuzynki i od jej matki. Dopiero wtedy poczuła ogromną determinacje by zakończyć to raz na zawsze, a mówiąc 'to' miała na myśli i swoje życie i kogoś, kogo dość niesłusznie obwiniała za swój los, a który wykazał się niesamowitym instynktem, litością i wbrew pozorom bardzo emocjonalnym podejściem do jej osoby. W pozytywnym tego słowa znaczeniu. Oczywiście tym osobnikiem był Logan. I dokładnie ten sam człowiek dzisiejszego dnia zjawił się w jej pokoju.
Wyczuła go o wiele wcześniej, tak samo wcześniej zasłyszała jego ciężko stąpające po podłodze kroki. Nie musiał się zapowiadać. Wiedziała, że idzie właśnie po nią. Dlatego, gdy zapukał do drzwi zapewne spodziewał się, że otworzy je dokładnie sekundę później, posyłając mu pytające spojrzenie.
W pierwszym momencie zastanawiała się czy coś nabroiła. I to nie tak, że Logan zwalniał ją z lekcji tylko wtedy gdy miał jakieś obiekcje co do zachowania dziewczyny, po prostu rzadko kiedy to robił. Czasami załatwiali coś jako X-meni jednak prawie nigdy po cywilnemu, a teraz gdy z jej ust padło pytanie czy ma się przebrać dostała odpowiedź negatywną. Każdy z "normalnych" rodziców zapewne pomyślałby o zwykłym stroju, jednak obydwoje wiedzieli, że chodzi o ich x-menowy uniform. Dlatego też chwyciła tylko za skórzaną kurtkę, na nogi nasunęła rozklekotane glany i ruszyła za ojcem, mimochodem zabierając ze sobą wcześniej wsuniętą do kieszeni kurtki komórkę.
Dobrze, że podczas podróży w końcu wyjaśnił jej gdzie mają się udać, a informacje padły zanim znaleźli się w Rafcie, bo mogłaby pomyśleć, że Logan chce ją zostawić, tam gdzie według niektórych jest jej miejsce. Oczywiście wątpliwości jakie by powstały w umyśle Laury miałyby pewne podstawy, ale nie w postaci Logana, który dostrzegał w niej coś więcej niż maszynę do zabijania. Mutantka wiele razy zawiodła się na ludziach, zbyt wiele jak na swój młody wiek i zbyt sromotnie, by pozostawić to za sobą.
Nieco bardziej się ożywiła (na tyle na ile potrafiła), gdy również uchylił rąbka tajemnicy zdradzając cel ich podróży oraz przybliżył postać Victora Creeda. Ciężko jednak powiedzieć czy odczuła zgrozę słysząc jego historie oraz to jaką nienawiścią darzył Logana i czy w ogóle się tym nie przejęła. Póki co wyglądało na to, że przyjęła do świadomości. Ani mimika twarzy ani serce niczego nie zdradzało. Wyglądała tak jakby zbierała informacje na temat mężczyzny oraz jego umiejętności zatrzymując to na przyszłość. Sądząc po planach ojca zapowiadało się na ciekawą współpracę. Współpraca osób, która sobie nawzajem nie ufa zawsze jest ciekawa i ...wymagająca. Nawet nie sądziła, że mężczyzna im odmówi. Raczej zrobi wszystko, żeby się z tego miejsca wydostać i wcale mu się nie dziwiła... Miejsce to nie należało do przyjemnych.
W międzyczasie otrzymała wiadomość od Josha. W pierwszym momencie się zawahała nie wiedząc co odpisać. Zerknęła ukradkiem na ojca, ale on zajęty rozmową z agentem SHIELD w ogóle nie zwracał na nią uwagi. Wystukała szybko wiadomość o treści: "Jestem poza zasięgiem. Dzwońcie po X-menów." i schowała telefon do kieszeni. Jeżeli podczas więziennej odprawy okaże się, że na kilka chwil musi się pożegnać z komórką zrobi to z dziwnym, niechętnym uczuciem. Zaskakująco żałowała, że nie może być z nimi, jednak teraz miała inną misję.
Po przeprawie z formalnościami, a potem po kolejnej przeprawie z następną stertą papierów, wywiadów, na które głównie odpowiadał Logan przeszli do bloków więziennych. Sama odzywała się tylko, gdy było to niezbędne. Wymęczeni papierologią dotarli do kresu swojej podróży.
Jak na młodą osobę Laura nie okazywała przerażenia, ani tym miejscem, ani mężczyzną z którym przyszli się spotkać. Wpatrywała się w niego beznamiętnie, ale z tego co mógł wywnioskować nie był to sposób by okazać pogardę wobec więźnia. Jeżeli był na tyle wnikliwy miał prawo to zauważyć, a i odczytać po reakcji ciała. Serce dziewczyny biło aż do znudzenia monotonnie i miarowo.
Stała tuż obok Logana, trzymając między nimi odpowiedni dystans. Zaraz po drugiej stronie stanął agent SHIELD, który nie wydawał się być dla niej istotny. Chłodne spojrzenie zielonych tęczówek wbijały się w twarz uwięzionego mężczyzny.
Nie wiedziała czego mogła się po nim spodziewać. Zwykle miała chociaż mowę ciała, a teraz? Wyczuwała gniew i szaleństwo Victora, nawet gdy to pierwsze chciał głęboko w środku ukryć. Jego zapach przypominał dziką zwierzynę zamkniętą w ciele rosłego, zarośniętego mężczyzny. I choć zwierzęcości nie mogła ująć ojcu, w Creedzie czaiło się coś jeszcze... coś bardziej niepokojącego… Bardziej bezwzględnego i nieokiełznanego.
Słysząc jego słowa uniosła jedną brew w górę. Kątem oka zerknęła na Logana posyłając mu pytające spojrzenie, pt. „Serio? To on ma nam pomóc?” Gdyby nie to, że Creed był przytwierdzony do ściany, Laura zapewne nie pozwoliłaby sobie na zerknięcie na ojca. Przecież nie spuściłaby go z oka.
W kolejnej sekundzie natomiast znowu wróciła do niego wzrokiem wewnętrznie wnioskując, że te czeluści najwyraźniej odebrały mu resztki rozsądku, acz... z drugiej strony nie chciała go ani nie doceniać, ani poddawać wątpliwościom wybór ojca... Dlatego skupiła się na obserwacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolverine

avatar

Liczba postów : 171
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   Nie Paź 22, 2017 12:15 pm

Wchodząc do bloku więziennego Logan już od progu złapał woń swego arcywroga. Strażnicy więzienni byli więc tylko oficjalnym dodatkiem. Trafiłby na miejsce i bez ich pomocy. Po ciemku i podczas śnieżycy. Ich obecność niemal działała Loganowi na nerwy. Sam chciał niemal biec w stronę szablozębnego, ale nie ponaglał miarowego, spokojnego kroku służb więziennych.
Gdy w końcu stanął przed celą zamiótł wzrokiem jej wnętrze. No, no. Panowie z Raftu dołożyli wszelkich środków, aby Sabre nie miał lekkich chwil próbując się stąd wydostać. Mierząc w myślach grube ściany celi więziennej, Howlett stwierdził że zupełnie by wystarczyły, aby utrzymać Victora w środku, jednak metalowa płyta, do której był przytwierdzony, stanowiła miły dodatek.
Gdy tak oglądał „umeblowanie” chwilowej kwatery Szablozębnego, ten niby właśnie obudził się i zwrócił na nich uwagę. Był to jeden z największych bullshitów jakie Logan słyszał, bo był niemal pewien że Creed jest w stanie wyczuć go na milę, choćby przez sen. Gdyby było inaczej, do tej pory już pewnie dorwałby cwaniaka przynajmniej dwa razy. A tu proszę. Ubiegli go berlińscy funkcjonariusze. To był niemal policzek dla Rosomaka.
Gdy jednak przemówił, wszyscy nagle zaniemówili.
- Emmm... - przerwał ciszę towarzyszący im agent – Istnieje szansa że nie wszystkie środki jeszcze z niego zeszły. Wedle raportu dostał ich naprawdę sporą dawkę. Nie jesteśmy pewni jak dokładnie działa jego przemiana materii...
Lecz szczerze mówiąc Logan miał w czterech literach przemianę materii Sabre. Co najwyżej przemianę jego pyska na pasztet.
Wziął się w garść. Szablozębny widocznie chciał go zdenerwować. Nie da mu tej satysfakcji.
- Przestań robić sobie jaja, synek. Węszę wokół broni x, a ktoś sypnął że możesz coś wiedzieć. Teraz daję ci pół minuty, żeby mnie zainteresować, albo stąd wychodzę, a ty możesz tutaj sobie gnić do końca życia. Obydwoje wiemy że to może być długo.
Logan nie miał czasu na tę farsę. Założył ręce na piersi czekając na odpowiedź Szablozębnego.


Ostatnio zmieniony przez Wolverine dnia Pon Paź 23, 2017 4:49 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sabretooth

avatar

Liczba postów : 85
Data dołączenia : 11/02/2013

PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   Pon Paź 23, 2017 2:24 pm

- Mamo... Mamo... - Creed powtarzał katatonicznie drażniąc się ze wszystkimi jednocześnie obserwując ich reakcje. Widział irytację na twarzach wszystkich znajdujących się w pomieszczeniu, choć najbardziej zależało mu na reakcje dziewczyny. Nie znał jej, nie wiedział jak się zachowa. Przypuszczał jednak, że skoro jest tu z Jamesem, to zapoznał on ją z kartoteką. Tak, Creed interesował się nią i to bardzo, może poddać ją kolejnej próbie?
Słysząc słowa agenta, Victor prawie wypadł z roli obłąkańca - coraz trudniej było mu powstrzymać śmiech. Jednak trzymał nerwy an wodzy, nie mógł teraz przestać. Przeszedł on jednak w katatoniczny, jednostajny cichy lament, żeby jeszcze bardziej podkręcić atmosferę. Zdawał sobie sprawę, że James wie o jego podstępie - w końcu znali się już dość długo. Zbyt długo, a może jeszcze zbyt krótko?
Jednak widać rosomak przybył tu w nieco innym celu, niż oglądanie przykutej do ściany bestii, miał do niego interes, a co za tym idzie mógł go stąd wydostać.
Zanim jednak jego "brat" skończył mówić, szloch szablozebnego powoli przeradzał się w obłąkańczy śmiech - musiało to wyglądać dość przerażająco, przynajmniej dla agenta.
- Po pierwsze, agent ma wyjść - uciął śmiech i wypalił już całkiem normalnym głosem - Po drugie, co ja będę z tego miał? - musiał ugrać jak najwięcej dla siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bloki więzienne   

Powrót do góry Go down
 
Bloki więzienne
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Raft-
Skocz do: