Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Las Vegas Strip

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1564
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Las Vegas Strip   Sob Lis 21, 2015 10:37 pm


Odcinek Las Vegas Boulevard o długości około 6,8 km, formalnie podległy Las Vegas, jednak w rzeczywistości wykraczający poza granice miasta, głównie na jednostki niemunicypalne: Paradise oraz Winchester.
Przy Las Vegas Strip działa dziewiętnaście z dwudziestu pięciu największych hoteli na świecie pod względem liczby pokoi (w sumie jest to ponad 67 tys. pokoi). Jeden z tychże dziewiętnastu obiektów, Las Vegas Hilton, nie znajduje się bezpośrednio przy the Strip, jednak usytuowany jest niespełna 0,8 km od bulwaru.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ville Strife

avatar

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   Nie Gru 27, 2015 4:42 pm

Po rozstaniu z przyjacielem Dębem postanowił odnowić sobie zapas prowiantu. Chodź przez nabytą ostrożność nie od razu. Przeszedł przez ulicę w odpowiednim miejscu i ruszył kierunku przejścia między budynkami. To minimalizowało miejsca z których mógł być obserwowany. Zatrzymał się jednak przy banerze ogłoszeniowym.

- Hmmm ... Zobaczmy co tutaj mamy - mruknął do siebie poszukując czegokolwiek przydatnego jak nowa restauracja, kasyno, albo występ jakieś gwiazdy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valkyrie

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 18/10/2012

PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   Nie Gru 27, 2015 4:56 pm

Nadal wspominała wyjście od Hela, na tyle, że postanowiła zmienić... miejsce, w którym zamieszkała, aby nie spotkać do ponownie. Nie teraz. Jeszcze nie. Może... po misji. Jeśli to jeszcze będzie możliwe.

Nowe miasto nie było takie, jak Nowy Jork. Było bardziej. Bardziej wszystko. Valkyrie nie miała preferencji, ale czuła, że Samantha, której ciało przyjęła, o wiele lepiej czuła się za dnia w tym mieście, ale nocą tęskniła za Nowym Jorkiem. Val... mogła przytaknąć temu sentymentowi.

Samantha wyszła na spacer, aby móc poznać miasto bardziej niż tylko fragment dookoła taniego hotelu, na którego wynajem było ją stać. Czasami nadal odczuwała mgliste bóle w miejscach, gdzie Val została ranna podczas bitwy w Nowym Jorku, ale szybko to mijało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ville Strife

avatar

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   Nie Gru 27, 2015 5:34 pm

Przegląd ogłoszeń przyniósł całe okrągłe nic. Znalazł jedynie reklamę organizacji taksówkarskiej. Większe profity przyniosła obserwacja otoczenia. Kątem oka wychwycił dziwnie znajomą postać. Natychmiast spojrzał na nią uważniej. próbując sobie przypomnieć skąd mógłby ją kojarzyć.

"Skąd Ty jesteś" pomyślał. Nie mogąc sobie przypomnieć postanowił, puki co, śledzić znajomą nieznajomą. Bezpośredniego kontaktu zaranie wolał unikać. A nóż kobieta mogła by okazać się wrogiem. Dlatego też wolnym krokiem ruszył. Planował zachować bezpieczny odstęp około siedmiu - ośmiu metrów za celem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valkyrie

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 18/10/2012

PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   Nie Gru 27, 2015 6:19 pm

Samantha nie miała ze sobą żadnej torebki, decydując się spakować do kieszeni jedynie dokument tożsamości i trochę pieniędzy. I bardzo dobrze - nic jej na ramieniu nie ciążyło i mogła swobodnie rozglądać się na boki. Ponieważ nie była wytrenowana jak Brunhilda, która w tym momencie była głęboko w jej podświadomości, dziwnie cicha i jakby nieobecna. Samantha mogłaby powiedzieć, że Brunhilda była bardzo skupiona, gdyby nie fakt, że emocje Walkirii były wszędzie; skupienie tak nie wyglądało.

Być może dlatego, że Samantha z jednej strony podziwiała miasto, z drugiej rozmyślała nad Brunhildą, nie zauważyła, że ktoś za nią idzie. Cóż, dużo osób szło w tym samym kierunku, co ona, więc nie była w stanie konkretnie sprawdzić, kto szedł za nią, a nie tam gdzie ona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ville Strife

avatar

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   Pon Gru 28, 2015 9:30 am

Fakt, tłum ludzi znacząco ułatwiał śledzenie kobiety. Gdyby nie to, Valkyrie prawdopodobnie niemal natychmiast zorientowała by się, że ma ogon. Niestety ogrom ludzi miał też swoje minusy. Ville nadal  nie był wstanie określić tożsamości nie-znajomej. No i też ciężko mu było to zrobić nie widząc jej twarzy. Ostatni raz Valkyrie widział od tyłu jakieś .. no, dawno. Bardzo dawno. A bał zbliżyć się do niej tak bez niczego. Postanowił więc wykorzystać pewien fortel, którego nauczył się tu na Ziemi. Wyciągnął z kieszeni specjalny portfel z dużą ilością pieniędzy, ale bez jakichkolwiek dokumentów tożsamości i przyśpieszył nieco. Teraz tylko musiał znaleźć odpowiedni moment. Jakieś mniej zatłoczone przejście albo boczna uliczka. Miał podbić do Valkyrie w pierwszej nadarzającej się okazji.

- Przepraszam, iż przeszkadzam - zaczął podchodząc szybciej - Wydaje mi się, iż wypadło to Pani - dodał wyciągając przygotowany wcześniej portfel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valkyrie

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 18/10/2012

PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   Wto Sty 05, 2016 3:21 pm

Samantha miała się właśnie zatrzymać, aby wyciągnąć telefon z kieszeni i porobić parę zdjęć, bo mimo tłumów całe to... zamieszanie na ulicy, tłumy i nowoczesność, wszystko zgrywało się w piękny widok, który ją urzekał. Zanim jednak była w stanie to ogarnąć, podszedł do niej mężczyzna, wyciągając do niej portfel, który na pewno nie był jej.

- Oh, to nie... - zaczęła, chcąc wytłumaczyć mężczyźnie, że to nie jej portfel, ale poczuła, że Brunhilda jakby "budzi się", kiedy wzrok Samanthy spoczął na twarzy nieznajomego. Samantha nie skończyła, za to pozwoliła Valkyrie przejąć kontrolę.

Brunhilda była w trakcie przemiany, ale już przejęła ciało Samanthy na tyle, że była w stanie nieznanego mężczyznę wycofać siłą do uliczki z boku i przyprzeć go do ściany.

- Znam cię - powiedziała, zapominając całkiem o portfelu. Nie było w tym pytania, ale miała nadzieję, że teraz, kiedy była w swojej oryginalnej formie jako Valkyrie, ten ktoś będzie wiedział, z kim ma do czynienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ville Strife

avatar

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   Sro Sty 06, 2016 12:01 am

Mały fortel się udał. Zwrócił na siebie uwagę kobiety. Z drugiej strony - mały fortel się nie udał. Zwrócił na siebie uwagę kobiety. Brał pod uwagę obie opcje, aczkolwiek nie przewidział aż tak szybkiego i gwałtownego ataku ze strony nie-znajomej. Zaskoczony, jak marionetka dał się pociągnąć i przyprzeć do ściany. Oczywiście nie długo pozwolił sobą "pomiatać". Wolną ręką instynktownie złapał kobietę za nadgarstek i odsunął ją do tyłu, ale tylko o parę centymetrów. Zastygł w bezruchu gdy usłyszał głos i "nowy" wygląd nie-znajomej. Na jego twarzy było widać coś pomiędzy "ups" a "och!".

- Valk.. - urwał w połowie i westchnął - Nareszcie -dodał z nutką satysfakcji zapominając puścić jej rękę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valkyrie

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 18/10/2012

PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   Wto Lut 02, 2016 3:24 pm

Zmarszczyła brwi. Wyszło na to, że tak - dobrze kojarzyła mężczyznę, skoro on kojarzył ją. Nie umknęło jej, że prawie nazwał ją po tytule. Wyszarpnęła rękę z jego uścisku i cofnęła się o krok. Położyła rękę na rękojeści miecza i nie opuściła gardy. Teoretycznie - i praktycznie - nigdy nie opuszczała gardy, ale teraz było to widać. Plus, teraz była teoretycznie niemal już przygotowana do ataku, więc pokazywała ułożeniem swojego ciała, że lepiej z nią nie zadzierać.

- Jaki masz do mnie interes? - zapytała cicho. Nie przedstawił się, więc i ona nie zapytała o to konkretnie. Mężczyzna ją znał i z jakiegoś powodu domagał się jej uwagi, więc teraz ją miał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ville Strife

avatar

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   Pon Mar 07, 2016 1:57 am

No tak. Nie przedstawił się. Nie mógł winić Walkirii za tak agresywne podejście. Chociaż biorąc pod uwagę charakterność rozmówczyni, "na dzień dobry" mógł skończyć z mieczem w brzuchu. Nie chcąc dalej kusić losu Oddał cześć kobiecie i ukłonił się w sposób charakterystyczny dla dowódców Asgardzkich.

- Kvedulf Eyjolfson - przedstawił się asgardzkim imieniem. Chodź nie była to bezpośrednia odpowiedź na pytanie, powinna dać do wyjaśnienia więcej niż Walkiria oczekiwała. Jak również więcej pytań. W końcu nie co dzień znajduje się zaginionego asgardzkiego oficera.

===================
Wybacz, że tak długo. Pierwszy post musiał mi się nie wysłać poprawnie : |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valkyrie

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 18/10/2012

PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   Sob Mar 12, 2016 3:06 pm

Słysząc znajome imię i widząc jego powitanie, Brunhilda przestała aktywnie pokazywać, jak bardzo jest niebezpieczna. Słowo-klucz: aktywnie. Bo nawet jeśli nie szukała sposobu, aby kogoś zabić, to nie znaczyło, że nie była w stanie zrobić tego, kiedy się nie spodziewał.

- Naprawdę - powiedziała zdziwiona. - Nie spodziewałabym się zastać cię na Midgardzie. Co tu robisz?

Tak naprawdę to nie spodziewała się zastać nikogo na Midgardzie oprócz Thora, a już wcześniej spotkany Hel, teraz asgardzki oficer... Midgard przyciągał wielu, jak się zdawało, a Thor chyba nie był pierwszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ville Strife

avatar

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   Nie Mar 13, 2016 8:48 am

Tak. On też nie spodziewał się siebie na Ziemi. Trafił tu przypadkiem, bo nie dokładnie obliczył trasę, którą miał podróżować. Oblizał górną wargę i wbił wzrok w rozmówczynię.

- Dobrze. Krótka wersja - westchną, po czym podjął opowieść - Zostałem porwany przez przedstawiciela jakiejś upadłej rasy. Szczęśliwie dla mnie statek na którym mnie więził został przechwycony przez prawą rasę. Chodź bardzo odległą i inną. Samo poznanie ich języka zajęło mi trzydzieści lat. Długo też mi zajęło ustalenie położenia Asgardu względem planety na której przebywałem. Statek, którym wyruszyłem nie wytrzymał aż tak długiej podróży i wylądowałem tutaj w samym środku wojny. A że to JEST Midgard ustaliłem nie dawno - powiedział starając skrócić jakieś paręset lat kiedy go nie było do pięciu minut.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valkyrie

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 18/10/2012

PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   Pon Mar 14, 2016 3:16 pm

Przekrzywiła głowę, słuchając jego słów. Dziwiło ją, że Heimdall nie zauważył Eyjolfsona, kiedy ten znalazł się już na Midgardzie. Więc albo ta planeta była czymś otoczona, co powodowało zakłócenia we wzroku Heimdalla, albo władza Asgardu nie chciała odzyskać swojego oficera.

- Próbowałeś się kontaktować z Thorem? Na pewno słyszałeś, że jest na Midgardzie. Trudno było to przegapić - powiedziała, nawiązując do wydarzeń w Nowym Jorku, do ataku Chitauri kierowanym przez Lokiego. - Jesteś tu sam? Napotkałeś kogoś jeszcze, kogoś, kto nie jest Midgardczykiem? - pytała dalej. Skoro ona sama natrafiła już na dwóch nie-Midgardczyków, to kto wiedział, ilu ich tak naprawdę tutaj się znajduje. Myśl o Helu przywołała do niej wspomnienia, o których na ten moment wolała zapomnieć, aby skupić się na Eyjolfsonie. Hel i Nowy Jork poczekają.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ville Strife

avatar

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   Wto Mar 15, 2016 5:14 am

- Nie. O Thorze nic nie wiedziałem. Słyszałem tylko plotki o pewnej grupie Avengers. Podejrzewam, że to jakaś lokalna grupa bohaterów - wspomniał od razu, nie do końca zdając sobie z wagi swoich słów. Zamyślił się jednak nad drugim pytaniem Walkiri. Nie wiedział co prawda o Chirauri i Lokim, ale widział wielki statek, Pana Drzewko i inne takie rzeczy.

- Taaaaaak .. - zaczął z zawahaniem - Zobaczmy ... Pomijając wielką obcą flotę i jakiegoś dziwnego pola, które otaczało całą planetę przez kilka miesięcy .. Spotkałem dziwnego staro wyglądającego mężczyznę. Ale nie był Midgardczykiem. Był silniejszy i znacznie lepiej wytrenowany niż Asgardzki żołnierz. Potem spotkałem tylko dwumetrowe chodzące drzewko szczęścia - powiedział wyliczając na palcach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valkyrie

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 18/10/2012

PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   Czw Mar 17, 2016 2:45 pm

- To mało plotek słyszałeś, bo jednym z członków Avengers jest Thor - skomentowała jego wypowiedź. Wydawało jej się, że trudno ominąć taką informację, bo w końcu na samym początku nie było za dużo wiadomo o samych Avengers, ale Thor na pewno się wyróżniał.

Wysłuchała jego 'wyliczanki' i pokiwała głową. Tak jak myślała, pojawienie się Avengers z Thorem... może nie na czele, ale jako dobrze rozpoznawalną figurę, spowodowało, że coraz więcej kosmicznych rzeczy zaczęło się przytrafiać Midgardowi. Jak długo to potrwa? Jak długo zwykli Midgardczycy będą w stanie tolerować takie zachowania? Nie byli całkiem prymitywni, ale nie byli też dostatecznie zaawansowani, aby wszystko pojąć, a co dopiero się bronić.

- Jakie masz dalsze plany co do przebywania tutaj? - zapytała, wracając do rozmówcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ville Strife

avatar

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   Pią Mar 18, 2016 8:13 am

Thor w Avengers? Ooops .. To było niefortunne. Słysząc to zmieszał się trochę i wydał z siebie dziwny pomruk. Ville miał wrażenie, że będzie długo odpokutowywać za tą "lokalną grupę bohaterów". Jako, że w tym temacie popełnił już wystarczająco duże faux pas zareagował na ten fakt wymownym milczeniem. Na pytanie też nie miał gotowej odpowiedzi. Chciał wrócić do Asgardu. Jednak z każdym kolejnym dniem coraz bardziej powątpiewał czy to w ogóle jest możliwe.

- Midgard jeszcze nie zażegnał niebezpieczeństwa. Trzeba by się tym zająć - odpowiedział trochę wymijająco - A Ty? Co Ty tu sama porabiasz? - zapytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valkyrie

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 18/10/2012

PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   Pią Mar 25, 2016 5:01 pm

Tak naprawdę Val nie myślała nic konkretnie o tym, że on nie wiedział, że Thor jest w Avengers. Ot, mógł się nie interesować. Mógł nie zwracać uwagi na takie ekscesy, skoro nazwał ich zwykłą lokalną grupą bohaterów. Nie widziała w tym nic, za co musiałaby go, hm, karać czy łajać. Bardziej interesował ją sam fakt, że Eyjolfson był zaginionym oficerem, a jednak nie chciał opuszczać Midgardu. Zmrużyła oczy.

- Nie chcesz wrócić? Zadomowiłeś się już na Midgardzie? - zapytała i machnęła ręką, jakby jego odpowiedź i tak nie za bardzo ją obchodziła. - Ja jestem na misji. Nie mogę o niej mówić. - Rozejrzała się, jakby dopiero do niej dotarł pełny sens słów. Westchnęła głęboko. - Powinnam do tej misji wrócić jak najprędzej, więc tu się chyba pożegnamy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ville Strife

avatar

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   Nie Kwi 03, 2016 11:49 pm

To nie do końca tak, że się zadomowił na Midgardzie. Problem tkwił w niejako oduczeniu się bycia Asgardczykiem. Psychicznie i fizycznie. Nie był pewien czy powinien wracać do Asgardu. Nie było mu jednak tego powiedzieć, gdyż Valkiria zmieniła temat.

- Mam rozumieć, że sławna Walkiria obija się i trwoni cenny czas zamiast jak najszybciej wykonać powierzoną jej misję? - powiedział z podstępnym uśmieszkiem. Jednocześnie z nutką pouczenia, chodź nie celową, w głosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valkyrie

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 18/10/2012

PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   Wto Kwi 12, 2016 7:29 pm

Uniosła brew, spoglądając na niego. Gdyby nie to, że była wyprostowana i gotowa do obrony/ataku, jak zawsze, to wyprostowałaby się bardziej.

- Potrzebowałam świeżego spojrzenia. Nie mogłam tego zrobić w Nowym Jorku. - Nie podobał jej się ton, z jakim to do niej powiedział, więc odpowiedziała chłodno i nieprzystępnie. Może i był wysoko rangą, ale Walkiria to jednak całkiem inne stanowisko, całkiem ponad całą armią Asgardu. Miała nadzieję, że o tym nie zapomniał, ale nie miała też czasu pouczać go. - Teraz to spojrzenie dostałam. Pora się pożegnać. Powodzenia w twojej... nowej życiowej misji. - Skinęła na niego głową, nie dodając nic innego. Po prostu najzwyczajniej w świecie wycofała się trochę od niego i dopiero przy wyjściu z uliczki odwróciła się i zniknęła w tłumie.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ville Strife

avatar

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   Pon Kwi 18, 2016 11:08 am

Fakt. Ville był asgardzkim żołnierzem. Ale to był dawno temu i od tego czasu nabrał nieco innych nawyków. Tego jednak Walkiria nie miała okazji zagłębić, a przynajmniej jeszcze nie teraz. Pożegnała się z mężczyzną i poszła. Ale może to i lepiej. Inaczej mogłoby się to skończyć dla niego źle. Zanotował sobie w pamięci, by przy następnym spotkaniu z Walkirią bardziej zważać na ton głosu. O tym jakby zareagował Thor, gdyby zdarzyła mu się analogiczna sytuacja, nie zamierzał nawet myśleć. Jedyne co by mogło wyjść z takich rozważań to kolejny argument by nie wracać do Asgardu. Zamiast tego skupił się na innych słowach Walkirii. Mianowicie co planuje tu robić. Cóż, puki co zamierzał jeszcze jakiś czas pokręcić się po mieście. Liczył, że spodka jeszcze kogoś ciekawego.A jeśli nie, to pójdzie szukać szczęścia gdzieś indziej. Po tym krótkim zastanowieniu wyszedł z uliczki i ruszył w swoją stronę.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 554
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   Pią Kwi 27, 2018 10:08 pm

Wydarzenia z centrum błyskawicznie przeniosły się do dalszej części Las Vegas. Na niebie pojawiło się wiele obiektów latających. Głównie były to 2,5 metrowe humanoidalne sylwetki o kolorystyce fioletowo-szarej. Maszyny z reaktorem na piersi przypominającym tym ze zbroi Tonyego Starka. Roboty nie był jednak tutaj w celach towarzyskich, ani by zaprezentować cuda techniki. Gapiowie fotografowali i nagrywali swoimi smartfonami lądujące maszyny, które po chwili otworzyły do nich ogień. W pierwszej fali tego ataku zginęła dobra setka osób, zapanowała masowa panika i ludzie zaczęli uciekać ulicami. Niektórzy kryli się w budynkach, zaś maszyny poruszały się w parach z racji wielu uliczek, w które się porozdzielały. Na niebie przed rozpoczęciem tego wszystkiego można było naliczyć przynajmniej 50 sztuk małych maszyn, 10 nieco większych i jednego 10 metrowego giganta, który stanął centralnie przed najwyższym budynkiem, jakby nadzorując poczynania swoich mniejszych kopii. Nie atakował. Pozwolił mniejszym i sprawniejszym jednostkom zająć się ludnością cywilną, która jeszcze nie zdążyła uciec z ulic. Maszyny nie oszczędzały nikogo. Starców, kobiet, dzieci. Atakowały wszystkich, jednak nie uszkodziły tak bardzo elementów architektury Las Vegas. No poza drogą, w której pojawiło się dużo kraterów po promieniach, którymi atakowały ludzi. Część była chwytana w siatki, a następnie spalana promieniami. Skrupulatnie maszyny czyściły sektor po sektorze z życia. Były jak ta szarańcza, która za cel obrała sobie ogołocenie z życia całego miasta.  

_________________



Ostatnio zmieniony przez Rhoshan dnia Wto Maj 01, 2018 6:03 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lana Clermont

avatar

Liczba postów : 5
Data dołączenia : 13/04/2018

PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   Nie Kwi 29, 2018 9:51 pm

Był środek dnia. Tłumy ludzi na ulicach, zabieganych, spóźnialskich, i tych punktualnych, rodzin z dziećmi, starców. Mieszkańców i turystów. Idealna pora na atak nieprawdasz? Wszyscy na otwartej przestrzeni. Bezbronni i bezsilni w obecnej sytuacji. Wszechobecnej śmierci. Maszyny pojawiły się jakby znikąd, najpierw krążyły nad miastem. Zdawały się tylko przyglądać, przyciągały uwagę cywili, taki był ich cel. Dezorientacja, zainteresowanie, ludzka ciekawość. Ludzie robili zdjęcia i wymieniali między sobą słowa zdziwienia i lekkiego zaniepokojenia. Czy to kolejne dzieło Starka? Co tu robią w środku dnia?Czy coś się wydarzyło? Nie coś dopiero się wydarzy... Maszyny zaatakowały, w wyniku pierwszego ognia zginęła conajmniej setka. Może więcej. Dopiero potem ludzie byli wyłapywani pojedyńczo. Gdzie mogliby się schować? Ochronić? Dziewczyna była świadkiem całej sytuacji pełnej grozy. Myslała intensywnie trzymając się miejsca wystarczająco oddalonego by kupić jej trochę czasu zanim znajdą i ją. Może i nie należała do jakieś grupki superbohaterów. Działała bardziej na własną korzyść niż dla ogółu, tym razem jednak nie mogła pozwolić na tę masakrę. Najwyraźniej nikomu nie było śpieszno do pomocy. Nawet ratownicy jako zwyczajni ludzie także uciekali w przerażeniu. Także trzeba działać. Przyjrzała się jednej z maszyn. Miały zaprogramowany i przewidywalny system działań. Jakie mają słabości? Muszą jakieś mieć. Nie było czasu ich szukać. Nie teraz. Musiała uratować cywili. Tyle ile się da. Wyszła z kryjówki. Niemal od razu została zauważona. Uwaga kilku maszyn skupiła się na niej. Pewnie głównie dlatego, że w przeciwieństwie to cywili nie uciekała tylko pewnie zmierzała w ich kierunku. Wielu osobom udało się uciec. Może uda im się uratować, w najgorszym wypadku dała im kilka minut dłuższego życia. Skryła się za jakimś zniszczonym gzymsem, unikając pierwszej serii pocisków. Nie miała planu. Co ty do cholery wyprawiasz?? To była samobójcza wycieczka. Cóż jak to mówią raz się żyje. Że też w ostatniej chwili życia naszła ją ochota na ironię...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 554
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   Wto Maj 01, 2018 6:41 pm

Wiele osób z początku również skojarzyło maszyny z pracami Tonyego Starka, jednak gdy tamte otworzyły do gapiów ogień, wtedy już byli pewni, że wynalazca raczej nie miał z tymi projektami nic wspólnego. Część cywili z bezpiecznych miejsc nagrywała telefonami całe zajście, inni zaś w panice uciekali do przejść podziemnych metra lub kryli się w budynkach sklepów. Panika była tak wielka, że nawet czasami zdarzały się przypadki by kierowca kogoś potrącił i jechał dalej, próbując ratować swoje życie. W większych skupiskach zdarzało się, że ktoś kogoś zadeptał podczas desperackich prób odnalezienia schronienia. Ratownicy medyczni nie mieli szans, by ścierać się z maszynami dlatego musieli jak najszybciej odciągać rannych do alejek i tam dokonywać pierwszej pomocy. W oddali słychać było również syreny policyjne, jednak czy są oni w stanie poradzić sobie z takim zagrożeniem? To nie byli zwykli rabusie czy anarchiści, którzy postanowili wyjść na ulice, a maszyny definitywnie przystosowane do walki z o wiele bardziej wymagającym przeciwnikiem.
Lana mogła zauważyć, że potencjalne wady konstrukcyjne maszyn to dosyć typowe rzeczy pokroju chociażby nieopancerzonych stawów lub tego, że większe jednostki są po prostu wolniejsze. Maszyny nie atakowały budowli, ani też aut, chyba, że ktoś się wychylił zza auta i został zauważony. Koncentrowały się głównie na osobach poruszających się pieszo, gdyż nawet odjeżdżających samochodów nie ostrzeliwały. Gdy tylko White Cat wyszła z kryjówki, jedna z 2.5 metrowych maszyn skierowała w jej stronę głowę. Miała robota praktycznie 5 metrów przed sobą, zaś on wyciągał ku niej rękę, w której pojawiło się niewielkie, żarzące się światło. Widziała już wcześniej podobne zjawisko i po tym zwykle następował strzał promieniem, który topił cieńszą blachę jak również mógł dotkliwie poparzyć, a nawet zabić człowieka. Poza tym jednym sentinelem, w pobliżu Lany były jeszcze dwie maszyny. Reszta robotów rozchodziła się do dalszej części miasta, by skuteczniej prowadzić swoją krucjatę. Niektórzy ludzie okazywali się być uzbrojonymi w broń palną i nawet otwierali ogień do maszyn, jednak tym zwracali na siebie uwagę. Pancerz był w stanie wytrzymać ostrzał z broni małego kalibru, który pozostawiał na nim tylko wgniecenia. Gdy ktoś oddawał strzał do maszyny, ona od razu odpowiadała tym samym.
Lana uniknęła pierwszej salwy dzięki swojej zręczności i szybkości, jednak gdy kryła się za gzymsem to kolejna nie nadeszła. Roboty po prostu straciły nią zainteresowanie, skupiając się na łatwiejszy celach jakim było chociażby płaczące na ulicy dziecko. Obok niego leżało przypalone przez promienie ciało. Sądząc po sylwetce najpewniej kobiety, być może matki dziecka. Dzieciak miał może z 6 lat, była to blond dziewczynka w czerwonej sukience i z misiem w ręku. Sentinele niezwłocznie skierowały się ku niej, wyciągając swoje dłonie w jej kierunku, by unicestwić dziewczynkę.


_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arateris Va'Loar

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 02/05/2018

PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   Czw Maj 03, 2018 9:09 pm

Podczas setek lat swojej egzystencji w pełny świadom swojego dwubiegunowego pochodzenia, Arateris świadomie większość tego czasu spędził zasilając szeregi Asgardczyków. Teraz jednak nadeszły czasy, kiedy coraz częściej odwiedzał ziemię i jako pół człowiek, miał do tego pełne prawo. Nigdy też nie miał okazji prezentować w tej części wszechrzeczy swoich umiejętności, ale wiedział, że dzisiaj miało się to zmienić. Fala dziwnych stworzeń (bo tak na razie określał je Arateris) obrała sobie za cel ziemian, a co więcej każda z tych istot wyglądała na jakiś sztuczny lokalny twór. Mężczyzna dziesiątki lat nie miał sposobności do tego by dać organizmowi wycisk na najwyższych obrotach, to też ten moment i okoliczności były doskonałe ku temu. Chciał też w końcu zaistnieć, dać o sobie znać. Wiedział już od jakiegoś czasu, że planetę zamieszkują potężne istoty, które nieraz odcisnęły też swoje piętno na losach dalszych zakątków galaktyki niż sama ziemia.
-Lightbringer... - Arateris mruknął cicho a na jego plecach w formie świetlistej energii zmaterializował się piękny, sporej wielkości oręż. Wzorem przypominał przerośniętą japońską katanę, ale rękojeść była dużo bardziej masywna, zaś przez środek ostrza biegła wiązka czystej energii. Wykuty w legendarnej kuźni broń znów miała dać o sobie znać. Arateris wiedział już co się święci. Był praktycznie w centrum zamieszania, z oddali mógł widzieć postać próbującą chyba stawiać czoła dziwnym napastnikom. Te jednak szybko straciły zainteresowanie silną jednostką zwracając się ku bezbronnym.
-Wygląda na pełne ręce roboty, do dzieła.[/b] - powiedział sam do siebie i mrugnął delikatnie. W tej samej chwili instynkty Araterisa rozpaliły się do czerwoności, mężczyzna praktycznie w ułamku sekundy przekazał całe swoje siły by wzmocnić swoją szybkość i dopadł do dziecka, w stronę którego ruszyli napastnicy. Nie ważne było czy ocali chłopca samym rozpędem, czy będzie musiał szybko przekazać siły na rzecz całkowitej obrony. Priorytetem było ocalenie tej młodej duszy, a zaraz potem? O tak, zaraz potem Lightbringer miał ponownie zabłysnąć tak jak robił to przez setki lat na polach galaktycznych bitew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 320
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   Sro Maj 09, 2018 3:48 pm

Doktor Doom przybył do Las Vegas wraz z jednym z swoich ludzi. Nazywał się Stefan Poroszenko. Był on wysokiej rangi wojskowym. Doom chciał go zabrać, bo pomyślał, że przyda się kto kto będzie mógł go osłaniać, bądź prowadzić dywersję. Nikt zdecydowanie nie spodziewa się Stefana przy nim podczas jakiejś zagranicznej akcji. Oboje mieli na siebie narzucone długie do ziemi płaszcze z szarego materiału, oraz kapturami. Zasłaniało to jego zbroję, oraz maskę przez co nikt nie wiedział kim jest. Viktor badał całe otoczenie. Wyposażony był w swój pistolet u pasa, sporo granatów, oraz wiele innych przedmiotów wmontowanych w zbroję. Stefan również posiadał swoje własne wyposażenie w tym słuchawkę bezprzewodową w której otrzymywał polecenia umysłowe od Victora.
Stefan również był bogato uzbrojony, ale nie posiadał zbroi takiej jak Victor. Był jednym z jego popleczników jeszcze za czasów rewolucji poprowadzonej przeciwko Baronowi Fortunofowi. Miał krótkie blond włosy, niebieskie oczy, oraz kamizelkę kuloodporną schowaną pod ubraniem. Był wyposażony w karabin m4, granaty różnego rodzaju, oraz naramiennik tworzący pole siłowe.
Przechodzili powoli wzdłuż ulic atakowanego Vegas przylegając do ścian budynków i rozglądając się za maszynami nad którymi Victor Von Doom mógłby zacząć badania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Las Vegas Strip   

Powrót do góry Go down
 
Las Vegas Strip
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Klub "Rocks"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Las Vegas-
Skocz do: