Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Opuszczony plac budowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator


Liczba postów : 3035
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Opuszczony plac budowy   Wto Lut 09, 2016 11:34 am

Lokacja ta znajduje się niedaleko Central Parku i właściwie już od dłuższego czasu stoi pusta - jeśli nie liczyć bezdomnych, którzy od czasu do czasu się w niej zatrzymują oraz okazjonalnie młodzieży szukającej odosobnionego miejsca na zabalowanie. Wysoka siatka odgradza posesję od ulic i innych budynków, zewnętrzne ściany chronią przed oczami ciekawskich... Ba, zostało nawet trochę sprzętu po budowlańcach, tyle że robota coś stanęła. Wnętrze jest stosunkowo puste; niby częściowo podzielone ścianami na jakieś pomieszczenia, ale nie wszystkie nawet dokończono.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Loki
Administrator


Liczba postów : 3035
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Wto Lut 09, 2016 10:19 pm

Bocznymi uliczkami Loki stosunkowo prędko poprowadził swojego nowego zwierzaczka - to znaczy oczywiście: kolegę - ku pierwszemu miejscu, które tylko przyszło mu do głowy i jednocześnie spełniało wymagania pod tytułem: ustronne oraz z dużą ilością wolnej przestrzeni. Nie było może idealną lokacją, ale przynajmniej zapewniało prywatność... A to właśnie jej potrzebowali w tej chwili najbardziej.
Aby dostać się do środka w pierwszej kolejności musieli przekroczyć ogrodzenie - a Trickster mógłby rzecz jasna po prostu teleportować się na jego drugą stronę, przeskoczyć albo nawet przelecieć górą... Lecz tego nie zrobił. Niby byłby w stanie ukryć swoje poczynania pod płaszczem iluzji, ale po co się tak wysilać, jeżeli równie łatwo przyszło mu zwyczajnie wspiąć się po siatce?
Dalej było już łatwo, zresztą głównie dlatego, że drzwi nie zostały jeszcze nigdzie wstawione, więc budynek tak czy siak nie mógł zostać zamknięty. Bóg kłamstw wkroczył do niego jako pierwszy, szukając wzrokiem ewentualnych intruzów - to znaczy oczywiście wszelkich niemile widzianych Midgardczyków, bo samego siebie za intruza w tym miejscu nie uważał. Ba, daleko mu było do tego!
Dopiero w tym momencie Loki posłał swojemu towarzyszowi czarujący i zarazem pełen satysfakcji uśmiech - po czym powiódł go do następnego pomieszczenia, sporego i wysoko sklepionego... Jak gdyby dwa poziomy złączone zostały w jeden. Idealne miejsce do urządzenia małego pokazu nadzwyczajnych zdolności, ot co.
-To powinno nam wystarczyć na początek- skomentował więc Trickster na głos, zatrzymując się mniej więcej na środku sali i w końcu odwracając się przodem do białowłosego. Ręce rozłożył po bokach i uniósł je lekko, ale bez przesady - w taki sposób, jak gdyby prezentował nastolatkowi lokację, w której się właśnie znaleźli.
-Nikt nie powinien nam tutaj przeszkadzać, więc właściwie możemy zaczynać. Czyli... Superszybkość, tak? Coś jeszcze poza nią?- zagadnął następnie, jednocześnie opierając już dłonie na biodrach. Przez cały ten czas nie spuszczał białowłosego z oczu, przyglądał mu się z zainteresowaniem... I wciąż z tym rozbawieniem, choć do tego momentu zdążyło już odrobinę przygasnąć.
Ze swojej strony Loki nie zadecydował jeszcze co dokładnie powinien zademonstrować, ale póki co nieszczególnie się tym przejmował. Zgadywał, że pokazanie paru iluzji będzie pewnie najlepszym rozwiązaniem, lecz wciąż się wahał... No i pozostawała jeszcze kwestia szczegółów takich jak imię, pochodzenie mocy - i tak dalej. Na nie również miał parę pomysłów, tyle że właśnie na tym polegał problem: parę. Wybierz tu z tego tylko jedną opcję!

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Speed



Liczba postów : 74
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Sro Lut 10, 2016 12:48 am

Większość dzieci została wychowana w przekonaniu, że nie należy rozmawiać z nieznajomymi, a już w ogóle w żadnym wypadku nie powinno się za nimi iść. Takie przeświadczenie zwykle zostaje u maluchów zakorzenione na tyle głęboko, że nawet gdy dziecięce lata mijają, nieufność w stosunku do obcych ludzi pozostaje. Większość osób nie wyobraża sobie od tak iść z nowo poznanym w miejsce, którego w ogóle się nie zna. A już całkiem , jeśli było to miejsce osłonięte przed spojrzeniem innych osób. Wtedy to był prawie horror!
Tommy Shepherd najwyraźniej jednak nie posiadał takiego przeświadczenia, albo było ono na tyle słabe i mało zakorzenione w jego głowie, że mógł je swobodnie ignorować wedle uznania. Jak chociażby teraz.
Speedster podążał za nieznajomym chłopakiem bez większego sprzeciwu, a z rosnącą ciekawością. Skoro chochlik znał dobre miejsce, czemu nie? Może się przejść, zobaczyć, zabawić, dowiedzieć czegoś nowego - a gdyby coś mu się nie spodobało, to starczy uciec! Czego tu się bać?
Zaciekawiony Speed zatrzymał się przed placem budowy.
- Niezły pomysł. I włam do tego? Co raz bardziej cię lubię - rzucił pod nosem z pewnego rodzaju rozbawieniem. No i może odrobiną ekscytacji! Nie przejmował się tym, czy chłopak go usłyszał czy nie, zaraz też za nim podażył wspinając się zręcznie po ogrodzeniu. Zaskoczył na ziemię z gracją i chwilę później wszedł razem z drugim nastolatkiem do budynku.. Czy raczej budowli, która budynkiem miała kiedyś się stać.
- Przydatne miejsce, nie powiem. I na tę okazję faktycznie dobre - przyznał Tommy, rozglądając się dookoła. Podniósł z ziemi kilka niewielkich kamieni i rzucił jeden z nich lekko, na próbę, żeby zobaczyć jak bardzo echo poniesie się po pustym obiekcie. Jak na jego gust dźwięk odbijał się od pustych ścian nieco zbyt głośno, ale na szczęście plac budowy był na tyle duży, że to nie powinno sprawić problemu.
A kiedy w końcu nieznajomy przeszedł z ogółów i dwuznacznych pytań do tych otwartych, sprecyzowanych, Tommy nie mógł powstrzymać zadowolonego i nieco złośliwego uśmiechu.
- Gratuluję spostrzegawczości. Pozwolisz jednak, że zanim zaczniemy się bawić, chociaż przedstawimy się sobie nawzajem? Chyba, że wolisz wyłącznie per "ty", chochliku - zagadnął uprzejmie. - Ja jestem Tommy. Speedster, do usług - przedstawił się pierwszy, jakby na zachęcenie. Obrócił też w palcach kolejny kamyczek, leniwie badając jego kształt i fakturę. W następnej chwili rzucił nim szybko, bardzo szybko w najdalszą ścianę. Ten przemknął niczym pocisk i z hukiem zamienił się w drobny pył po zdarzeniu z twardszą powierzchnią, pozostawiając jednak po sobie całkiem spore wgłębienie. Ach, ciekawe, czy w okolicy jest jakaś grubsza szyba by sprawdzić, czy jego teorie sprzed witryny sklepowej okażą się prawdziwe.
Wrócił spojrzeniem do nieznajomego, czekając na odpowiedź. A potem może faktycznie pokaże mu coś...wybuchowego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3035
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Sro Lut 10, 2016 1:23 am

Jako że Loki przyglądał się uważnie swojemu towarzyszowi, siłą rzeczy obserwował również to zbieranie kamyczków... I wręcz nie mógł się oprzeć refleksji, że nastolatek strasznie upodobał sobie broń - z braku lepszego słowa - miotaną. Oprócz siły lub szybkości do nadania jej odpowiedniej dawki destrukcyjności wymagała ona także niezłego cela... W związku z czym Trickster zaszufladkował sobie tę informację na przyszłość, bo przecież a nuż jeszcze mu się do czegoś przyda.
Wymuszanie przedstawienia się spodobało mu się już trochę mniej, bo oznaczało, że musiał raz, a dobrze zdecydować się na jakieś konkretne miano. Ach, a tyle różnych mu się podobało! Trudno, prędzej czy później tak czy siak musiałby to zrobić, więc równie dobrze mógł i teraz. Tyle że... Nie może być za prosto, czyż nie tak?
W związku z powyższym bóg kłamstw uniósł lekko jedną brew i mimo wszystko kiwnął krótko głową na znak, że przyjął do wiadomości imię swojego rozmówcy... Albo może i z innego powodu? Nie zamierzał się tłumaczyć z tego gestu, więc równie dobrze białowłosy - Tommy - mógłby uznać, że po prostu zgodził się na wymianę imion.
Tak czy siak nie musiał mu zresztą udzielać natychmiastowej odpowiedzi, bo nastolatek rozpoczął już pokaz... Od, a jakże, wystrzelenia kamyczkiem prosto w jedną ze ścian. Czemu właśnie czegoś takiego Loki się po nim spodziewał? Musiał jednak przyznać, że zdolność ta była przydatna. Może osobiście znalazłby dla niej parę innych zastosowań, lecz improwizowane pociski również wskazywały na pewną inwencję twórczą, co potrafił docenić.
-Serrure, choć myślę, że "chochlik" całkiem nieźle oddaje mój czarujący charakter. Sprawdzałeś kiedykolwiek jaką prędkość jesteś w stanie osiągnąć? Jak szybko męczysz się na dłuższych dystansach? Zgaduję, że twoje ciało jest przystosowane do nadludzkiej szybkości, czyli widzisz wtedy normalnie, oddychasz bez trudu pomimo ruchu powietrza i tak dalej- zagadnął, przechylając przy tym głowę lekko na bok i powracając już spojrzeniem od odległej dziury w ścianie ku Speedsterowi.
Przede wszystkim Tricksterowi przypasowało to, że białowłosy najwyraźniej nie przejmował się łamaniem zasad... Nie, wręcz się z tego cieszył. Bezprawne wkroczenie na teren tej posesji samo w sobie sprawiło mu już jakąś przyjemność - jeżeli sądzić po wcześniejszym tonie jego głosu. Rodziło to parę problemów, między innymi z zapanowaniem nad taką osobą, lecz jednak plusy przeważały minusy. Pchnąć go w dobrym kierunku... I jeszcze może być całkiem zabawnie.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Speed



Liczba postów : 74
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Nie Lut 14, 2016 11:56 am

Tommy czekał na odpowiedź chłopaka, obracając sobie kamyczki w dłoni. Nie umknęło mu, że chochlik najwyraźniej z jakiegoś powodu ociągał się odrobinę w kwestii mówienia o sobie. Zwykły człowiek mógłby ten fakt zignorować, ale on sam, jako speedster, preferując odpowiedzi dość szybkie i impulsywne zwrócił uwagę na ten drobny szczegół. I teraz pytanie - kwestia nieufności, czy czegoś innego? A może kolega miał imię, którym się nie chciał chwalić? Rodzice często krzywdzą swoje dzieci w ten sposób, kto wie!
A potem, gdy wreszcie usłyszał tę wyczekiwaną podpowiedź, jego brew podjechała do góry. Właściwie, to nie tylko odpowiedź, ale też i kolejną serię pytań! Ho ho, a to jemu mówili, że jest niecierpliwy, tsk.
- "Serrure"? To jakoś z francuskiego, czy jak? Bo na pewno nie tutejsze imię - zauważył, przechylając głowę. Specjalnie też poczekał z odpowiedzią na temat swoich mocy. Bo czy to nie zaczynało być nieco... nietypowe? Znaczy, hej, pokazywanie sobie mocy brzmi zabawnie, ale Serrure zadawał wyjątkowo szczegółowe pytania. Dziwnie szczegółowe. Przeciętny człowiek opisując jego moc pewnie ograniczyłby się do "szybko biega", a tu proszę, ciemnowłosy zdawał się mieć całkiem niezłe pojęcie no tym o czym mówił. Kwestia wyłącznie inteligencji, wiedzy i logicznego myślenia, czy może coś więcej? Tommy chętnie by to sprawdził.
Serrure nie zdawał sobie jednak sprawy, że swoimi pozornie niegroźnymi pytaniami trafił na niezbyt przyjemnie kojarzące się chłopakowi, hm, wspomnienia. Tak, przez pewien moment swojego życia dosyć intensywnie sprawdzał własne ograniczenia.
- Wiesz, jak na takiego niepozornego chochlika... - speedster w ułamek sekundy obszedł swojego rozmówcę, przyglądając mu się z lekko uniesionym w krzywym uśmiechu kącikiem ust. Oparł się luźno przedramieniem o jego ramię. - ...to zadajesz dużo szczegółowych pytań. Dlaczego? - przyjrzał mu się z ciekawością, chociaż nie wyglądał na przejętego. Ba, w jego postawie pewnie nawet nie było widać rezerwy, ot, może jedynie nuta ostrożności. Zabawa zabawą, ale jednak całkiem głupi nie był.
Z resztą, to co wymienił chłopak nie było jakąś szaloną, niemożliwą do zdobycia wiedzą, nie miał się czym stresować, ani czemu zaprzeczać.
- Ale zaspokajając twoją, mm, ciekawość. Tak, sprawdzałem. Radzę sobie całkiem nieźle. Zmęczenie to zależy jakie tempo. Wiesz, czy sprint, czy jakieś stałe, jak w maratonie, tylko dużo, dużo szybciej. I jak widać, nie duszę się, nie łapię ciężko oddechu, całkiem nieźle radzę sobie z ogarnianiem przestrzeni podczas biegu. Hmmm... coś ominąłem? - z namysłem postukał się palcem wolnej dłoni w brodę.
- Chyba tyle. Ale, poza bieganiem mam też kilka dodatkowych... umiejętności. Na przykład. Potrafisz też tak ładnie jak wcześniej opisać... to?
Wyciągnął otwartą dłoń przed siebie i przysunął ją bliżej chłopaka, by ten miał dobry widok na leżące na niej kamyczki. Jeden z nich był po prostu betonowym kawałkiem, najmniej zwarty, więc też na nim swoją uwagę skupił Speed - nie chciałby czasem trafić twardszym odłamkiem swojego rozmówcy w oko - i po chwili kamyczek najpierw zaczął ledwo dostrzegalnie drżeć, a potem z trzaskiem wybuchł, zmieniając się w pył.
Tommy przez moment planował rozsadzenie czegoś większego, efektowniejszego, ale ostatecznie stwierdził, że chce zobaczyć jak Serrure zareaguje na coś takiego. I do jakich wniosków dojdzie. Poza tym, jeszcze jedna sprawa go męczyła. A mianowicie, czym pochwalić się będzie mógł uroczy chochlik?
- Teraz twoja kolej. Pokaż coś, powiedz, a potem znowu ja będę mógł się chwalić, nie chcę cię zbyt wcześnie speszyć - posłał mu piękny uśmiech, prezentując równe zęby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3035
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Nie Lut 14, 2016 2:54 pm

Tommy od razu zwrócił uwagę na kwestię, którą prawdę mówiąc Loki i tak chciał wyjaśnić jak najszybciej, aby później mieć ją już z głowy, a mianowicie: na jego pochodzenie. Świadomie wybrał imię, które kojarzyło się z odległą kulturą - ba, wręcz z innym kontynentem. Co mu to dawało? Z pozoru niewiele, lecz w razie czego mogło pomóc mu wybronić się z ewentualnych braków w jego wiedzy o świecie śmiertelników. Wbrew pozorom zebrał już na jego temat naprawdę sporo informacji, ale niektóre rzeczy wydawały mu się po prostu zbyt... Głupie, aby miał się w ogóle kłopotać ich ogarnianiem.
-Mm, z francuskiego. Nie pochodzę stąd- przyznał więc łatwo, kiwnąwszy przy tym zresztą krótko głową dla dodatkowego podkreślenia swoich słów. Nie kontynuował tego tematu; z doświadczenia wiedział, że generalnie kłamstwa sprawdzały się najlepiej wtedy, gdy ograniczało się ich ilość zaledwie do niezbędnego minimum. Dzięki temu nie trzeba się było potem martwić zapamiętywaniem wszystkich swoich "wersji prawdy". Oczywiście spytany o szczegóły dodałby coś jeszcze, ale skoro w tej chwili nie było to konieczne, to po prostu nie ryzykował.
Temat szybko uległ zresztą zmianie - rzecz jasna na kolejny, który wymagał drobnego kłamstwa czy dwóch... Wciąż bliskich stanowi rzeczywistemu, bo w takie najłatwiej było przecież uwierzyć. Właściwie w tym wypadku równie dobrze mogło się sprawdzić zwykłe zatajenie części prawdy - tak, właśnie tak będzie pewnie najlepiej...
-To dlatego, że chcę dokładnie wiedzieć co potrafi mój potencjalny wspólnik w pięknej i wiekowej sztuce siania zamieszania oraz uprawiania dobrej zabawy- wyjaśnił z czarującym, lecz niezbyt szerokim uśmiechem wymalowanym na ustach. Choć nie przepadał za dotykiem - nie ze strony obcych osób - to jednak bez mrugnięcia okiem zaakceptował przedramię białowłosego oparte na swoim ramieniu i póki co ani myślał je strącać. Kontakt fizyczny wzmagał zaufanie, prawda? No i w pewnym sensie przekładał się na pokaz siły... I pewności siebie.
Teraz jednak Tricksterowi nie pozostawało już nic innego, jak tylko w końcu wysłuchać odpowiedzi na zadane wcześniej pytania... Te zaś brzmiały całkiem interesująco. Można by wręcz rzec, że obiecująco. Nie każdy mutant posiadał organizm przystosowany do używania nadludzkich zdolności; ot, taki psikus ze strony Matki Natury. W tym wypadku najwyraźniej było inaczej - a i te wspomniane "dodatkowe umiejętności" skutecznie przykuły uwagę Lokiego. Bóg chaosu uniósł jedną brew, bez słowa przyjmując wyzwanie... A następnie obserwując to, jak jeden z odłamków drga - i wreszcie rozbija się w drobny mak. Choć spodziewał się, że właśnie tak może się to skończyć, mimo wszystko wzdrygnął się delikatnie w momencie wybuchu - kompletnie odruchowo.
-Destabilizujesz cząsteczki. Wibracje z taką prędkością... Powiedzmy, że mogą mieć o wiele więcej zastosowań, niż tylko eksplozje- skomentował, w ten sposób zarzucając przynętę. Jeżeli Tommy sam wiedział co potrafiłby dzięki nim osiągnąć, to trudno. Ale jeśli nie... To istniała spora szansa, że chciałby się tego nauczyć.
-Możesz chcieć zrobić mi miejsce- dodał wreszcie, gotów - zgodnie z życzeniem nastolatka - zaprezentować mu swoje zdolności... A przynajmniej jedną z nich. Czy chciał utrzeć mu nosa? Oczywiście, bo po prostu lubił prezentować swoją wyższość nad ludźmi. Mimo to coś zbyt niebezpiecznego nie wchodziło obecnie w grę i doskonale o tym wiedział. Poza tym... Głównie zależało mu na zobaczeniu wyrazu twarzy białowłosego.
Nie zrzucił jego ręki - pozwalając mu samemu zadecydować czy go posłucha i rzeczywiście się odsunie czy też nie - ale i tak uniósł własne dłonie, zatrzymując je przed sobą mniej więcej na wysokości ramion. Spora ilość wolnej przestrzeni aż prosiła się o zagospodarowanie... I właśnie to zamierzał z nią zrobić. Wokół jego palców zaigrały jadowicie zielone ogniki, czyli widoczna gołym okiem manifestacja jego energii...
... A potem na podłodze zaczął wyrysowywać się jakiś spory wzór - kilka okręgów jeden w drugim, w środku siedmioramienna gwiazda, dodatkowe linie, jakieś symbole... Choć Trickster zadbał o to, aby nie były to runy. Wszystko to świeciło na zielono, ba, zdawało się wręcz stopniowo pokrywać płomieniami i coraz gęściejszym dymem, wciąż o tym samym zabarwieniu. Praktycznie dało się to wyczuć w powietrzu - i usłyszeć trzaski ognia lub energii, trudno powiedzieć. Może jednego i drugiego?
Gwiazda we wnętrzu kręgu nagle zmieniła kolor, jak gdyby podłoga w tym miejscu zniknęła, a zamiast niej pojawiła się... Po prostu przestrzeń, ciemna, choć lekko oświetlana zielenią. Coś brzdęknęło metalicznie - i nagle z wyrwy wystrzeliła wielka łapa o długich szponach, które wbiły się w podłogę i pozostawiły w niej wgłębienia. Zaraz za nią podążyła druga, obie zaś skute były łańcuchami, które ginęły gdzieś tam w dole.
Niespodziewanie rozległ się długi ryk, zdecydowanie zwierzęcy i mrożący krew w żyłach... A potem z dziury zaczęła wydobywać się reszta cielska, zdecydowanie jaszczurzego, można by się wręcz pokusić o stwierdzenie, że smoczego. Ciemne łuski, kolce, gadzi łeb z żółtymi ślepiami... I przede wszystkim ostrymi zębiskami. Na szyi obroża, połączona z resztą łańcuchów.
Bestia jakby się przyczaiła, schodząc niżej na przednich łapach, a potem mocno się na nich odbiła, aby już całkiem wyrwać się z kręgu - i po drodze płynnie się rozwiała, najpierw przechodząc po prostu w tym, a potem znikając kompletnie. To samo spotkało sam krąg, a i energia okalająca do tej pory dłoni Lokiego w mgnieniu oka się ulotniła - jak gdyby nigdy jej tam nie było.
-Iluzjonista. Do usług- Trickster uśmiechnął się z satysfakcją, zerkając przy tym w stronę swojego rozmówcy... A konkretnie na jego twarz. W końcu całe to przedstawienie było tylko i wyłącznie dla niego, więc chciał się odpowiednio nacieszyć jego reakcją.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Speed



Liczba postów : 74
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Nie Lut 14, 2016 5:10 pm

Tommy potwierdzenie tego, że
Serrure nie jest z tych okolic przyjął bez specjalnych komentarzy czy reakcji. Od, uraczył go zaciekawionym zerknięciem. Jakoś nie był przekonany do tej "Francji" konkretnie, aleee to już było coś. Przynajmniej wiedział, że chłopak był raczej z daleka. Europa to już właściwie jak inny świat, no nie? Najwyżej później też będzie drążyć ten temat dalej.
Za to słysząc o byciu "potencjalnym wspólnikiem", Tommy uniósł brwi nieco zdziwiony.
- Sianie zamieszania, dobra zabawa? Zbierasz chętnych do czegoś konkretnego, czy szukasz, jak to wcześniej ująłeś, ewolucyjnych następców ludzi z nudów i dla zabawy, jak to chochliki lubią najbardziej? - mruknął rozbawiony, ale na pewno ciekawy ci dokładnie chłopak miał na myśli.
Lekkie wzdrygnięcie, które dostrzegł u swojego rozmówcy zdecydowanie też przypadło mu do gustu. Nie był pewien, czy było to spowodowane samym drobnym wybuchem, czy może chochlik pomyślał o tym, co jeszcze w równie prosty sposób mógłby rozsadzić... Ale niezależnie od tego miło było zauważyć jakąś reakcję.
Zaraz też uśmiechnął się słysząc, zgodnie ze swoimi przewidywaniami, wręcz książkowy opis zaprezentowanej umiejętności.
- Ładniej bym tego nie ujął - rzucił zadowolony, prawie jakby z aprobatą. Nie był co prawda pewien co dokładnie chochlik miał na myśli mówiąc o większej ilości zastosowań, ale postanowił odłożyć ten temat na "za chwilę". Chciał wreszcie zobaczyć co Serrure potrafi!
I, na szczęście lub nie, długo czekać nie musiał. Speed wyjątkowo grzecznie odsunął się od niego, tak na kilka kroków, robiąc mu ładnie miejsce do działania.
A potem się zaczęło.
Pierwsza manifestacja magii Serrure sprawiła, że Tom zmarszczył lekko brwi, przyglądając mu się uważniej. W oczekiwaniu, ostrożniej, oceniająco. Przez moment myślał nawet, że to będzie tylko jakieś wyładowanie energii, ale nie. Znaki pojawiające się z nikąd na podłodze szybko ten pomysł skreśliły. Ich jadowicie zielony kolor i ogólnie cały wygląd sprawił, że jakoś żołądek speedstera ścisnął się odrobinę przez pierwsze uczucie niepokoju... Bo cóż, Tommy jakoś nie specjalnie przepadał za magią. Nie znał się, nie ukrywał tego, jedyną wiedzę na ten temat czerpał z nielicznych filmów czy tego co tam mu się przewinęło na necie. Słyszał o tym, że aktualnie chodzą po świecie mutanci czy inni parający się czymś magiopodobnym, ale... Nie, wciąż się na tym nie znał. Ale takie coś kojarzyło mu się z jakimiś dziwnymi rytuałami i czymś niepokojącym.
Wcale się z resztą za bardzo nie pomylił.
Na pojawienie się portalu, otchłani, czy jak nazwać tę dziurę w ziemi, oczy speedstera zwęziły się nieco i nieznacznie spiął się cały w oczekiwaniu, ale czekał. No i się doczekał.
Na pojawienie się pierwszej łapy aż zrobił krok w tył. Krok tak szybki, że być może Serrure nawet tego nie zauważy. Tommy musiał powstrzymać się od odruchowej chęci ucieczki. Nawet mimo nieodpartej potrzeby poruszania nogami by znaleźć się jak najdalej od tej dziury w podłodze. Zerknął szybko kontrolne na chochlika, jakby upewniając się, czy to wciąż pokaz umiejętności, czy przez to skupienie i zadowolony uśmieszek nie zaczynają przebijać się, no nie wiem, mordercze zapędy? Niby niczego takiego nie dostrzegł... Ale druga łapa wbijająca pazury w ziemię była bardziej niż niepokojąca. Wspominał już, że przez głośny ryk aż mu się włosy zjeżyły na całym ciele?
- Chybasobiezemnieżartujesz. Co ty tu sprowadzasz? - sapnął, ale wciąż, wciąż!, twardo stał na miejscu. W razie czego był pewien, że zdąży uciec, a nie chciał wyjść na bojaźliwego, co to to nie. Chociaż ktoś go mógłby go wcześniej uprzedzić jakoś, że będzie mieć do czynienia z przywołującym demony... magiem? Nekromacja była chyba o czymś innym i bardziej w stronę zombie...Nie ważne. Miał nadzieję, że Serrure nad tym czymś panował i jedynie się popisuje.
Jednak kiedy ciesko demona, stwora, czy co to było, zaczęło wydostawać się z dziury, Tommy rozejrzał się szybko w poszukiwaniu ewentualnej broni czy kryjówki. Tak na wypadek. Nie będzie przecież kładł się na srebrnej tacy tak po prostu.
A potem bestia skoczyła. Speedster zaklął głośno. Cały spięty pochylił się, szykując do ewentualnego ataku lub ucieczki. O tym co wybrać zapewne dokładnie zdecydowałby dosłownie w ostatniej chwili. I zbliżała się ona co raz bardziej nieubłagalnie... Ale wtedy potwór zniknął. Rozpłynął się powietrzu, niczym mgła, hologram, cokolwiek w tym stylu, pozostawiając Tommy'ego z wyjątkowo zdezorientowaną miną.
Dopiero kiedy Serrure się odezwał, chłopak drgnął i odwrócił się w jego stronę...a na jego twarzy, po pierwszym szoku, pojawił się szeroki uśmiech. Był pod wrażeniem, oj tak! Nawet nie przeszkadzało mu jakoś specjalnie, że tak pięknie dał się wkręcić. I wreszcie, po chwili ciszy wypalił
- To... Byłodobrejakcholera! I jestem pewien, że TEGO we Francji nie uczą! - i już był przy chochliku, to z jednej, to z drugiej strony, obchodząc go i obserwując niczym zaciekawiony kociak.
- To była iluzja? Potrafisz tak "wyczarować" wszystko? Byłem pewien, że zaraz na mnie ten gad skoczy! Poczekaj no, jeszcze Ci się jakoś za to odpłacę, chochliku. Ale... Ha! Jestem szczerze pod wrażeniem, niechętnie to przyznaję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3035
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Nie Lut 14, 2016 5:49 pm

W skrócie wystarczyłoby po prostu powiedzieć, że reakcja białowłosego ani trochę Lokiego nie zawiodła. Co prawda nie zdziwiłby się, gdyby chłopak zdecydował się umknąć, ale skoro tego nie zrobił... Świadczyło to tylko na jego korzyść. Wyraz jego twarzy z kolei... W pierwszej kolejności zwyczajnie rozbawił Trickstera i sprawił mu niezłą satysfakcję, lecz później, gdy Tommy najwyraźniej zrozumiał już co i jak, mag dodatkowo poczuł się jeszcze mile połechtany. Karmienie ego zawsze doskonale wpływało na jego nastrój.
-Praktycznie wszystko. To głównie kwestia mojej wyobraźni i skupienia, poziomu szczegółów i tak dalej. Oszukuję zmysły, ale stosunkowo niegroźnie... Bo najgorsze, co może się stać, to chyba zawał ze strachu- to powiedziawszy, wzruszył lekko ramionami, jak gdyby chciał pokazać, że och, to przecież nic takiego... A jednak wciąż utrzymujący się na jego ustach uśmiech wyraźnie świadczył o tym, że jest z siebie zadowolony.
-Tak zresztą pozbyłem się twoich kolegów, tam na ulicy. Zniknąłem cię dla nich- dorzucił jeszcze przy okazji, dochodząc do wniosku, że w zasadzie tym również mógłby się pochwalić... Choć zakładał, że prędzej czy później nastolatek sam by się zorientował, oczywiście gdyby tylko wrócił myślami do wspomnianego momentu.
Tutaj jednak pojawiał się pewien drobny problem. Tommy w zasadzie nie zapytał go jeszcze skąd to wszystko potrafił - lecz ponownie wspomniał o Francji i wszystko wskazywało na to, że niedługo może zaczepić także i o ten temat. Wyjaśnień natomiast mogło być wiele. Mutacja? Najpopularniejsze w tej chwili rozwiązanie, w dodatku całkiem logiczne, bo mogło wytłumaczyć praktycznie każdą zdolność... A jednak Loki wolał spróbować czegoś innego - co w zasadzie również miało prawo całkiem nieźle zadziałać.
-A jeżeli chcesz wiedzieć, to tę umiejętność mam po matce... I to ona nauczyła mnie z niej korzystać- poinformował więc chłopaka z własnej inicjatywy. Prawdę mówiąc nie było to nawet do końca kłamstwo - a przynajmniej nie ta druga część jego wypowiedzi. Rzeczywiście uczył się magii u Friggi, choć podejrzewał, że zdołał już ją wyprzedzić. Ot, uczeń przerósł mistrza, historia stara jak świat.
Loki obserwował spokojnie krążącego wokół niego osobnika, lecz sam pozostawał we względnym bezruchu. Dłonie znów oparł na biodrach, a głowę przechylił lekko na bok i najwyżej obracał ją trochę, aby nie spuszczać białowłosego z oka. Nie to, że spodziewał się po nim czegoś dziwnego - głównie z ciekawości. No i przecież rozmawiali, więc kontakt wzrokowy był ważny.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Speed



Liczba postów : 74
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Nie Lut 14, 2016 7:38 pm

Opisywana przez Serrure wizja możliwości stworzenia wszystkiego na co tylko wyobraźnia pozwoli była... no, zdecydowanie robiła na Speedzie wrażenie. Nawet jeśli był człowiekiem czynu i wolał bardziej namacalne efektu, potrafił docenić taką moc, och tak. Takie możliwości! Sam doskonale wiedział, że dezorientowanie innych, umykanie przed ich wzrokiem czy tworzenie rzeczy, których nie potrafili zrozumieć było świetne. I jaką satysfakcję dawało! Jego szybkość w końcu czasem wręcz ocierała się dla niektórych o iluzję.
- Ach, czyli jednak to twoja sprawka? Miło z twojej strony, nie musiałem dalej cackać się z tymi półmózgami - odparł na uwagę iluzjonisty, tę dotyczącą jego czarujących "kolegów". Czyli jednak banda faktycznie nie była aż tak głupia i pobiegła dalej, bo po prostu go nie widziała... No cóż! Przynajmniej faktycznie nie musiał się z nimi bić, albo uciekać bez wyraźniejszego zdradzania się z mocami.
Informację o pochodzeniu mocy Serrure białowłosy przyjął zaś ze skinieniem głowy. Bo i co miał powiedzieć? Sam nie miał pojęcia skąd ma moce, ba, nawet nie miał skąd się tego powiedzieć, więc... Ale miło ze strony chochlika, że w końcu zaczął mówić. Spotkanie przestało wyglądać jak nietypowe przesłuchanie, czy coś w tym rodzaju. Tak, Tommy poczuł się przez to o wiele swobodniej.
- A jak długo możesz utrzymać takie iluzje? Znaczy, chociażby teraz mógłbyś, na przykład, wyglądać inaczej i utrzymywać "sztuczny wygląd przez kilka dni? - zagadnął, ciekaw zakresu możliwości chłopaka. Ach, to prawie hipokryzja. Jeszcze dosłownie chwilę temu sam zaczynał być ostrożny przez tego typu pytania, a teraz sam je zadaje! Speedster w końcu też przestał krążyć wokół Serrure, żeby czasem nie stało się to zbyt irytujące. Zdążył się nauczyć, że jego nadpobudliwość ruchowa czasem była niekoniecznie dobrze postrzegana przez innych.
- I, powiedz, co dokładnie miałeś na myśli mówiąc o byciu "potencjalnym wspólnikiem"? Zabrzmiało ciekawie. Albo to o innych zastosowaniach mojej wibracji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3035
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Pon Lut 15, 2016 12:14 am

Loki odchylił teraz głowę w drugą stronę, przez krótką chwilę pozwalając sobie sprawiać wrażenie, jak gdyby zastanawiał się nad pytaniami zadanymi mu przez białowłosego, lecz ostatecznie wzruszył lekko ramionami. Właściwie nigdy nie sprawdzał jak długo może utrzymywać swoje iluzje, ale był świadomy paru ograniczeń... Jedno z nich mógł nawet zdradzić, bo i tak brzmiało logicznie - wręcz dziwił się, że nastolatek sam nie wziął tego pod uwagę:
-Kilka dni raczej odpada. Mówiłem ci, że muszę się na tym skupiać, a prędzej czy później przecież potrzebowałbym snu, tak?- właściwie to później, przynajmniej w stosunku do ludzi, ale tego Trickster już nie dodał. Potrafił wytrzymać bez odpoczynku o wiele więcej czasu od mieszkańców Midgardu. Parę dni przytomności bez podejmowania wyjątkowego, długotrwałego wysiłku nie stanowiło dla niego większego problemu. Zmęczenie intensywnymi ćwiczeniami zaczynał odczuwać dopiero mniej więcej po upływie doby... A jednak pilnowanie iluzji przez kilkadziesiąt godzin bez przerwy nawet dla niego mogłoby się okazać dość kłopotliwe. Męczące psychicznie.
-Widzisz, sprawa wygląda tak... Do tej pory całkiem sporo podróżowałem i generalnie miałem wiele różnych zajęć, a teraz trochę utknąłem w tej okolicy i musisz wiedzieć, że jest niesamowicie nudna. To miasto miało być fascynujące, pełne akcji, przestępców i inwazji z kosmosu, a ja odnoszę raczej wrażenie, że zasnęło. Nie lubię bezczynności. Nudy tym bardziej nie. W związku z tym moja propozycja brzmi: zorganizujmy sobie jakąś rozrywkę na poziomie...- w tym momencie Loki pstryknął głośno palcami, z których sypnęło kilka zielonych iskier. Sądził, że tyle wystarczy, aby podkreślić jaką dokładnie formę rozrywki miał na myśli.
-... A ja chętnie ci zaraz opowiem co nauka mówi o twoich zdolnościach i możliwościach od strony czysto teoretycznej. Obserwowanie, jak starasz się to osiągnąć, może być dla mnie całkiem zabawne- dorzucił na koniec, tym samym znów sugerując, że wie sporo i przede wszystkim nie posiada żadnych oporów przed podzieleniem się tą wiedzą z samym Tommy'm.
Może i bóg kłamstw nie miał żadnego interesu w "uczeniu" praktycznie obcego chłopaka; to fakt. Tyle że naprawdę nudził się niemiłosiernie i miał już serdecznie dość tej planety... Więc na tym etapie niemalże każde zajęcie było przez niego mile widziane. Szczerze wątpił, aby miało mu to kiedyś zaszkodzić - bo niby jak? Speedster nie pasował mu jakoś do bohaterskiego typu, a z kolei będąc po jego stronie - nawet jeśli stosunkowo niewinnie, bo tylko dla psot - powinien umieć jak najwięcej. Obaj na tym skorzystają.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Speed



Liczba postów : 74
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Pon Lut 15, 2016 7:05 am

Może pytanie o utrzymanie iluzji faktycznie było dosyć proste, a odpowiedź w jakiś sposób do przewidzenia, ale kto wie? Może iluzjonista ćwiczył na tyle często, żeby wyciszyć się w utrzymaniu swoich sztuczek widocznych przez jeszcze dłuższy czas? No, przynajmniej Tommy wiedział, że w razie czego musiałby przyłapać Serrure śpiącego gdyby chciał sprawdzić, czy chłopak czasem nie poprawił sobie iluzją kształtu nosa czy czegoś w tym stylu. Wzruszył więc lekko ramionami i skinął głową usatysfakcjonowany odpowiedzią.
A potem zainteresowanie speedstera zdecydowanie wzrosło. Ba. Tłumaczenie Serrure nawet go rozbawiło i mimowolnie parsknął cicho śmiechem. NY - nudną dziurą? Może faktycznie miasto nie było jakoś szczególnie fascynujące, ot, wielkie i pełne ludzi. Dla kogoś, kto podróżował dużo, pewnie tylko kolejna metropolia. I może faktycznie ostatnio brakowało tu wielkich inwazji czy walk na większą skalę, ale... No nie wiem, może Serrure powinien zacząć chodzić na jakieś zdjęcia dla zabicia nudy?
Jednak żarty żartami... Ale Tommy naprawdę potrafił zrozumieć jak potrafi boleć nuda. Spędził całkiem sporo dni wałęsając się po tym mieście bez celu i naprawdę, zdarzały się dni, w których dużo mógłby dać za odrobinę rozrywki. Ostatnio sprawy przybrały inny obrót przez pojawienie się Tarczy i reszty młodych "bohaterów", ale wcześniej... Właściwie, może jeśli spędzi trochę więcej czasu z Serrure to spróbuje go wciągnąć w ten cały cyrk? Obecnie z tych wszystkich osób spotykanych w ośrodku czy poza nim, chochlik aktualnie wydawał mu się być najciekawszą osobą z nich wszystkich. Był mu... Najbliższy charakterem? Może, jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało. Cóż, przynajmniej miał poczucie humoru, które Tommy'emu odpowiadało.
A rozrywka na poziomie naprawdę brzmiała obiecująco, już szczególnie po tym co przed chwilą zaprezentował chłopak podczas swojego pokazu iluzji.
Za to sugestia tego, że Serrure mógłby go nauczyć w jakiś sposób kolejnych umiejętności i możliwości wykorzystania mocy na nowe sposoby... Och, ta opcja była kusząca jak cholera. Speedster spędził sporo czasu pod czujnym okiem uroczych panów naukowców, ale dziwnym trafem żaden nie wyraził chęci nauczenia go czegokolwiek więcej. Zbyt skupieni byli na badaniu jego aktualnych możliwości i robienia mu prania mózgu. Może na tym etapie jeszcze bali się mu zaufać i dlatego nie poruszano takiego tematu? Całkiem słusznie z ich strony z resztą.
- Jak dla mnie, wspólne znalezienie zajęcia brzmi bardziej niż dobrze. Tym bardziej po tym jak zobaczyłem tę sztuczkę z potworkiem. Tak czy inaczej, wchodzę w to - oznajmił wreszcie Tommy i uniósł kącik ust w krzywym, ale całkiem szczerym uśmiechu. Nie miał praktycznie nic do stracenia, a o wiele więcej do zyskania. Właściwie, z jakiegoś powodu propozycja chłopaka dotycząca nauki brzmiała lepiej niż ta, którą zaoferowali mu agenci. Czemu? Nie był pewien, może to kwestia braku zaufania. Co jest na swój sposób zabawne. Ufał bardziej całkiem obcemu iluzjoniście, co z nazwy samej powinno być ostrzeżeniem, a nie ufał zorganizowanej agencji rządowej, co z nazwy powinno wzbudzać poczucie bezpieczeństwa. Śmieszna sprawa. Ale chyba nie specjalnie się tym przejmował.
- Jesteś jakimś fizykiem z zainteresowań, czy coś w tym stylu? Stąd wiedza o czasteczkach i pomysły na wykorzystanie moich zdolności? - zapytał w końcu zaciekawiony, zachęcając do kontynuowania tematu nauki. Po namyśle też zniknął dosłownie na sekundę, dla zwykłego człowieka zaledwie krótkie mignięcie, i wrócił zaraz z dwiema drewnianymi skrzyniami. Przyniesione z placu budowy może nie były jakiejś szalonej jakości, ale lepsze to niż siedzenie na betonie - bo i właśnie po to by zaraz się na jednej z nich usadzić, drugą pozostawiając zapraszająco pustą dla Serrure, je przytaszczył. Kto wie ile będą chcieli tu spędzić czasu? A i chochlik będzie miał wygodniejsze miejsce obserwacji.
- No, to co tam nauka mówi o moich "możliwościach"? - skrzyżował nogi po turecku. - Wibrowanie zabawna sprawa, ale poza tym, co powiedziały mi przeciętne książki do szkoły średniej niczego ciekawego sam nie znalazłem poza tym, że wiem dlaczego mogę wysadzić różne rzeczy właściwie niezależnie od materiału z jakiego są zrobione.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3035
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Pon Lut 15, 2016 2:52 pm

Na tym etapie Loki spodziewał się już zgody - sporo pozytywnych sygnałów świadczyło o niej w sposób raczej oczywisty - nie mniej jednak zawsze dobrze było usłyszeć potwierdzenie swych domysłów. Skwitował je kiwnięciem głowy, rzecz jasna w dalszym ciągu się przy tym uśmiechając, lecz mimo to starając się nie okazywać przesadnego entuzjazmu - nie takiego nieadekwatnego do sytuacji. Słownie zareagował dopiero na następną wypowiedź swojego nowego wspólnika w sianiu chaosu:
-Może nie do końca stricte fizykiem, ale z tym też całkiem nieźle sobie radzę... Przynajmniej pod tymi względami, które mnie interesują. Albo są mi z jakiegoś powodu potrzebne- wyjaśnił tonem głosu, który zdawał się wyraźnie mówić "och, to nic wielkiego". Chętnie skorzystał też z przyniesionej przez nastolatka skrzynki - zasiadając na niej zresztą w taki sposób, jak gdyby była co najmniej fotelem albo wręcz, nie przymierzając, istnym tronem. Noga na nogę, plecy prosto, do tego odpowiednia aura... I tak dalej.
-Nauka mówi, że niestabilne cząsteczki mogą nie tylko doprowadzać do wybuchów, ale i wpływać na siebie wzajemnie: utwardzać się albo przenikać. Zresztą... To dotyczy nie tylko przedmiotów, wiesz o tym, prawda? Rośliny, zwierzęta czy ludzie składają się w gruncie rzeczy z tego samego. I też mogą zostać... Zdestabilizowani- akurat tłumacząc to ostatnie Trickster zadbał o to, aby nie brzmieć już zbyt radośnie. Mimo wszystko większość Midgardczyków raczej nie byłaby zachwycona perspektywą rozsadzania innych istot żywych wibracjami o wysokiej częstotliwości.
-W praktyce powinieneś być w stanie przenikać przez materię... A może nawet utrzymywać się w powietrzu - wibrując przez jego cząsteczki. Do głowy przychodzi mi jeszcze parę innych zastosowań, na przykład... Znów z powietrzem: utwardzanie go w tarczę. Albo, o ile jesteś w stanie wpływać na samego siebie, wibrowanie własnych molekuł, by przyspieszyć gojenie się ran...- w tym momencie Loki zawiesił głos, sprawiając wrażenie, jak gdyby zastanawiał się nad innymi pomysłami, choć prawdę mówiąc odnosił wrażenie, że wymienił już zdecydowaną większość z tych naprawdę interesujących.
Oczywiście nie miał bladego pojęcia czy Tommy był w ogóle w stanie zrobić którąkolwiek z tych wspomnianych rzeczy. Z góry zapowiedział mu przecież, że opowie o teorii - i tak właśnie zrobił, przy okazji w duchu błogosławiąc fakt, że nauka Midgardu była aż tak zacofana w stosunku do Asgardu. Dzięki temu jego słowa naprawdę mogły brzmieć jak wielka nowość... A właśnie o taki efekt mu chodziło.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Speed



Liczba postów : 74
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Wto Lut 16, 2016 8:18 am

Przyglądając się jak Serrure siada na przyniesionej przez niego skrzynce, Tommy nie mógł oprzeć się wrażeniu, że chłopak jest chochlikiem wyjątkowo dumnym. I to tak prawdziwie dumnym, nie tylko "pewnym siebie", czy "zadowolonym z siebie". Taki książę chochlików, o. Tak, to był trafny opis, zdecydowanie. Nie, żeby taka postawa jakoś przeszkadzała speedsterowi, skądże znowu. Właściwie, to przez tę niecodzienność, uważał ją za całkiem ciekawą i zabawną na swój sposób. I dopóki jego nowy wspólnik nie patrzył na niego z góry oraz odnosił się przyzwoicie - z nutą wyzwania, ale nie szyderstwem czy lekceważeniem - Tommy był naprawdę zadowolony.
A jeśli o zadowoleniu mowa.
Speedster wysłuchał uważnie tłumaczeń Serrure, tych dotyczących nauki i potem właściwego wykładu o cząsteczkach. Analizował to co usłyszał, jednocześnie starając się porównać nową wiedzę do tego co kojarzył z dawnych zajęć z fizyki czy chemii. Przynajmniej tych na których bywał.
Skinął twierdząco głową na właściwie prawie retoryczne pytanie chochlika. I cóż. Tak jak jego rozmówca wspominając o "destabilizacji" starał się zachować względną neutralność, tak Tommy nie powstrzymał lekkiego rozbawienia cisnącego mu się na usta. To nie tak, że marzył o wybuchaniu ludzi, a już tym bardziej zwierząt. Nie mógł jednak nic poradzić na to, że akurat ten zwrot go jakoś dziwnie rozbawił, być może dlatego, że został użyty tak... Profesjonalnie? Naukowo? Coś w tym stylu! I prawda była taka, że po świecie chodziło kilka osób, które Thomas chętnie by zdestabilizował. Na pewno bez większych wyrzutów sumienia. I pewnie gdyby musiał się bronić, też nie miałby nic przeciwko temu, żeby... No dobrze, może nie wybuchłby całego człowieka, ale już kawałek ręki, albo po prostu ogłuszyć jakimś wybuchem obok? Tak, to brzmi sensownie.
Wracając jednak do nauki.
Jego wiedza o cząsteczkach była dość uboga, ale w połączeniu z tłumaczeniami Serrure nabierała sensu. Część z tego brzmiała dość nieprawdopodobnie, ale kilka rzeczy...
- Czyli, czysto teoretyczne, uważasz, że poprzez wpływanie na cząsteczki mógłbym zmieniać strukturę materiałów albo nawet... Przenikać między cząsteczki, tak? Gdybym próbował to sobie zwizualizować... coś na zasadzie piasku przechodzącego przez żwir, prześlizgującego się między nim? - zmarszczył lekko brwi w namyśle. Nawet jeśli być może pytał teraz o oczywistości, albo jego porównanie było głupie, wolał się zapytać niż udawać wszechwiedzącego. Bo zdecydowanie taki nie był.
Wyciągnął przed siebie dłoń, przyglądając jej się uważniej.
- Potrafię, z braku lepszego słowa, wibrować też własnym ciałem, nie tylko przedmiotami poza, ale nigdy jakoś specjalnie nie uważałem tego za warte... Rozwinięcia? Skupiałem się raczej na, jak to ująłeś, destabilizacji przedmiotów w moim otoczeniu - przyznał. Może przez takie wyjaśnienie Serrure, a nóż widelec, coś jeszcze mu podpowie? Skoro oferował wiedzę, Tommy byłby głupi z niej nie korzystając. A żeby zademonstrować to o czym mówił, po chwili skupienia jeden z większych kawałków gruzu na końcu pomieszczenia wybuchł z hukiem, a dźwięk poniósł się echem po pustej budowli.
- Mam już nawet całkiem niezły zasięg i mogę wpływać na większe powierzchnie. Kawał ściany, chociażby? Ale z tego co mówisz, musiałbym bardziej skupić się na tym jak ostrożnie działać na cząsteczki bez doprowadzenia całości do wybuchu? - zerknął na niego, jakby oczekując zaprzeczenia, potwierdzenia, aprobaty. No, jakiejś opinii.
Ach, gdyby ktoś mu powiedział jeszcze jakiś czas temu, że będzie chciał się tak chętnie uczyć, Tommy chyba by go wyśmiał. On i nauka zwykle nie szli w parze. Głównie dlatego, że większość rzeczy była nudna, a siedzenie przez kilka godzin w ławce doprowadzało go do szału. TAKA nauka to było co innego!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3035
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Wto Lut 16, 2016 4:53 pm

Uśmiech przy wspomnieniu o rozsadzaniu ludzi wibracjami zwiastował w zasadzie całkiem dobrze, jaki nie byłby jego faktyczny powód. Lokiemu rzecz jasna zabijanie ani trochę nie przeszkadzało; pomijając już nawet wszystko inne, po prostu po paru setkach lat spędzonych w środowisku bardzo wojowniczych bóstw łatwo było się do tego przyzwyczaić. Wojny, bitwy i tak dalej. Wróg albo ty. No i... Niektóre metody dawały sporą satysfakcję.
Jedynie kiwnięciem głowy Trickster potwierdził pierwsze słowa swojego rozmówcy - bowiem czysto teoretycznie tak właśnie było. Pewnie powinien jeszcze dodać, że niekoniecznie będzie to takie proste... I że oczywiście chłopak będzie musiał stale utrzymywać konkretną prędkość, żeby na przykład nie utknąć w jakimś obiekcie... Ale to były przecież drobne detale, czyż nie? Wyjdą w praktyce. Mniej lub bardziej boleśnie, ale za to jak zabawnie.
Kiedy białowłosy uniósł dłoń, Loki odruchowo również na nią zerknął, zresztą z lekkim zainteresowaniem, a może wręcz z oczekiwaniem - jak gdyby spodziewał się, że niedługo nastolatek pokaże mu coś jeszcze. Słuchając go, przechylił głowę nieco na bok. Wbrew pozorom taka postawa Tommy'ego sporo mówiła o jego charakterze i przede wszystkim o upodobaniach. Czyli lubił niszczyć? Cóż, Lokiemu akurat w to graj...
Z tego niezbyt głębokiego zamyślenia boga kłamstw wyrwał odgłos kolejnego wybuchu, tym razem potężniejszego od poprzedniego - i Trickster instynktownie rzucił okiem w jego kierunku, aby ocenić co dokładnie się stało, gdzie i z czym. Szybko jednak powrócił spojrzeniem ponownie ku swojemu towarzyszowi, który przecież mówił dalej, a co więcej: zadawał pytania. Wypadałoby udzielić mu na nie jakichś odpowiedzi.
-Tak sądzę. Z oczywistych powodów sam nigdy nie miałem okazji czegoś takiego spróbować, więc od strony praktycznej za bardzo ci nie pomogę... Ale tak, na to wskazuje logika. Teraz możesz zniszczyć ścianę, co każdy zauważy i pewnie usłyszy - więc prędko przyleci to sprawdzić... Lecz teoretycznie mógłbyś się nauczyć przejść przez wspomnianą ścianę bez zostawiania jakichkolwiek śladów, o czym nikt by się nie zorientował- wzruszył ramionami, a następnie uznał, że jednak nie jest mu w tej pozycji zbyt wygodnie i wciągnął nogi na skrzynkę, tym samym siadając na niej po turecku. Dłonie oparł na udach, a plecy pozostawił wyprostowane.
-Można by pomyśleć, że przy twojej prędkości ściągnięcie na siebie uwagi to mały problem, bo najprawdopodobniej i tak unikniesz... Niemalże wszystkiego, ale czasami lepiej jest zrobić coś tak, aby w ogóle nikt się o tym nie dowiedział... Przynajmniej do czasu- dorzucił jeszcze na zachętę.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Teddy Altman



Liczba postów : 76
Data dołączenia : 14/06/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Wto Mar 15, 2016 7:34 pm

Teddy czuł się jak za mgłą. Sam nie wiedział, co robi, ale coś pociągnęło go za speedsterem drużyny i wydawało mu się, że dobrze zrobił, biorąc pod uwagę to, w jakie miejsca Tom się udał. I... kim był ten, który go tam zaprowadził? Z całą swoją geekowatością Teddy nie potrafił sobie przypomnieć, kto to może być, więc najwyraźniej albo ktoś nowy, albo ktoś zmieniony. Się zobaczy. I to za niedługo, bo Teddy właśnie zmartwiony leciał w stronę budynku, w którym zniknęli, a gdzie teraz rozbrzmiewały wybuchy, jakby ktoś się bił, a także unosił się pył, z czego Teddy wywnioskował, że jakaś ściana budynku poszła. A to niebezpieczne! Opuszczony plac budowy to w końcu nie do końca zabezpieczona część industrialna, co grozi zawaleniem. Teddy nie wątpił, że Tom zdołałby wybiec, ale gdyby przegrywał, gdyby mu się coś stało... Teddy nie wybaczyłby sobie, że nie pomógł koledze, kiedy ten był w potrzebie.

Szybko przeleciał nad ogrodzeniem i wleciał do środka bez problemów, w gotowości do... ataku? Co chyba nie było potrzebne? Zawisł w powietrzu na chwilę, po czym wylądował koło Toma.

- Wszystko w porządku, Tom? - zapytał, upewniając się, że cały czas ma na widoku obcego. - Słyszałem wybuchy. - dodał, jakby usprawiedliwiając swoje pojawienie się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3035
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Wto Mar 15, 2016 10:46 pm

Odgłosy przy wejściu szybko przyciągnęły uwagę Lokiego. Tak po prawdzie nie spodziewał się żadnego zagrożenia, ani nic z tych rzeczy, ale nawet bezdomni szukający schronienia czy młodzież chcąca poimprezować w ustronnym miejscu nie byliby mu teraz na rękę. Był zajęty. Znalazł sobie w końcu rozrywkę... Nie zamierzał pozwolić, by ktoś mu to tak łatwo zniszczył.
Siłą rzeczy czoło Trickstera nieznacznie się zmarszczyło, kąciki ust powędrowały w dół i już miał wspomnieć swojemu nowemu zwierzątku o tym, że najwyraźniej mają towarzystwo - ale zaraz potem do środka wleciało zielonoskóre zjawisko, na widok którego jedna z brwi Lokiego od razu podjechała w górę. Nie wiedział z kim mieli do czynienia; nie rozpoznawał w tym osobniku ani żadnego bohatera, ani przestępcy... Ale z drugiej strony interesował się głównie tymi, którzy mieli jakieś znaczenie, więc to tak naprawdę niczego nie przesądzało.
Na usta boga kłamstw stopniowo powrócił uśmiech, zresztą bardzo miły i przyjazny, nawet jeśli pewnie odrobinę niepokojący... Albo raczej: trochę drapieżny. Tak, to było chyba najlepsze słowo. Loki odchylił się do tyłu, dla równowagi dłonie z ud przenosząc na skrzynkę nieco za sobą, a jednocześnie przesunął spojrzeniem po sylwetce nieznajomego, który akurat wylądował. Może i wyglądało to dość dwuznacznie - albo przeciwnie, właśnie bardzo jednoznacznie - ale to mu nawet pasowało; dobrze skrywało fakt, że oceniał skrzydła oraz te, hm, wzmocnienia na ramionach. Czyżby naturalny pancerz? A może były to elementy o przeznaczeniu czysto dekoracyjnym?
-Spokojnie. Twój przyjaciel pokazywał mi tylko na co go stać. Mam nadzieję, że to żaden problem?- spytał, ubiegając reakcję Tommy'ego. Musiał rzecz jasna założyć parę kwestii, ale prawdę mówiąc wydawały mu się dość oczywiste; ci dwaj się znali, zresztą najwyraźniej na tyle, aby się o siebie martwić, a skoro skrzydlaty nie krył się ze swoją formą, to najpewniej wiedział też o zdolnościach białowłosego... Logiczne. W takim wypadku natomiast być może Loki mógłby na tym jeszcze skorzystać.
-Ty też mógłbyś mi co nieco pokazać. Wcale się nie obrażę- zasugerował więc następnie, po czym przeniósł spojrzenie na drugiego nastolatka, aby sprawdzić także i jego reakcję. Wcześniej zdawał się być zachwycony podtekstami, więc oczekiwał dobrego efektu... No, chyba że byli parą i Trickster właśnie nieświadomie przekroczył jakąś granicę, ale akurat w to szczerze wątpił.
Jeżeli miał właśnie okazję wciągnąć do zabawy dwie osoby zamiast tylko jednej - to tym lepiej dla niego. Przynajmniej będzie ciekawiej, nie wspominając już nawet o tym, że w większej grupie będą mogli więcej zdziałać... O ile tylko ten nowy przybysz posiadał podobne do nich poglądy na niezłą rozrywkę.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Speed



Liczba postów : 74
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Wto Mar 22, 2016 8:46 am

Speedster, choć zwykle faktycznie po prostu wolał szybko załatwiać sprawy i uciekać z miejsca "przestępstwa", musiał przyznać chochlikowi rację. Pozostanie niezauważonym było naprawdę przydatną rzeczą, więc nauczenie się kolejnego sposobu, który dodać mógł do swojej szybkości, było prawdziwie kuszące. Poza tym... Po prostu rozwinięcie swoich mocy na nowy poziom byliby świetną opcją. Dla samej satysfakcji, dla wszystkich tych nowych rzeczy, które mógłby robić.
Dlatego, tak właściwie, Serrure nawet nie musiał go specjalnie zachęcać do nauki. Wystarczyło już to co wcześniej mu powiedział, tym samym otwierając mu nowe... Możliwości.
Tommy rozejrzał się dookoła za czymś odpowiednim... O, jest. Dosłownie ułamek sekundy zajęło mu podniesienie z ziemi niedużej deski (a raczej fragmentu drewna, który zapewne kiedyś częścią deski był) i powrót na swoje miejsce. Tommy też, zbyt skupiony na rozmyślaniu od czego by ty się zabrać żeby czasem jego ręka nie utknęła w desce czy żeby nie dorobić się stygmatów czy innych dziwnych ran na dłoni, praktycznie w ogóle nie zwrócił uwagi na to, że ktoś wchodził do budynku... Właściwie aż do momentu kiedy Teddy zawisł koło niego. Zamrugał zdziwiony, a potem zmarszczył lekko brwi. Śledził ich aż od sklepów..?
Niby pytanie, które zabrzmiało prawie tak jakby zmiennokształtny się o niego martwił było w pewnym sensie miłe, ale... Wciąż, nieco dziwna sprawa. Chyba. Przynajmniej dla Tommy'ego, który raczej do takich zachowań przyzwyczajony nie był. Chociaż właściwie faktycznie "troska" zielonego kolegi była całkiem urocza.
Za to chochlik, który wyprzedził go (ha, wyprzedził) i odezwał się jako pierwszy, znów rozbawił speedstera.
- Proponujesz takie rzeczy każdemu, kto stanie na twojej drodze i posiada jakieś fajne umiejętności? - uniósł brew i uśmiechnął się kącikiem ust. - A już myślałem, że jestem wyjątkowy - złapał się teatralne za serce. W końcu też przekręcił głowę by spojrzeć na Teddy'ego.
- Jak widać, wszystko jest okej. Wymieniamy się...opiniami na różne tematy. Takie tam. Poza tym, nawet jeśli, to i tak dałbym sobie radę, nie trzeba od razu lecieć mi na odsiecz, skrzydlaty - poklepał go po ramieniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Teddy Altman



Liczba postów : 76
Data dołączenia : 14/06/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Pią Mar 25, 2016 5:17 pm

Teddy nie ukrywał przed sobą, że mimo iż nie do końca ufał temu obcemu, to nie wiedział, czy to słuszne, a więc jego mózg uznał, że może cieszyć się ze spojrzenia, którym obdarzył go brunet. Całkiem nieświadomie napiął mięśnie i wyprostował się bardziej pod spojrzeniem nieznajomego, zanim dotarło do niego, co robi. Zwalczył rumieniec po prostu zmieniając się podskórnie, niezauważalnie, bo mimo że był w zielonej formie, to ciemniejszy zielony na jego policzkach na pewno zostałby zauważony przez i Toma, i nieznajomego. Teddy na niego samego również patrzył, ale nie z taką otwartą ciekawością i... cóż, pragnieniem. Teddy po prostu był... ciekawy, tak, to dobre słowo.

Słysząc wyznanie obcego nie spuścił gardy, bo to, że przemówił w pokoju nie znaczy, że jego intencje również takie są. Zerknął szybko na Tommy'ego, który wydawał się cały i zdrowy, ale póki nie usłyszy od niego potwierdzenia, to...

... och. Tym razem Teddy nie zdążył na czas zmienić się, więc skóra na jego policzkach jeszcze bardziej się zazieleniła - nie za mocno, ale na pewno było to widać. Po słowach Tommy'ego szybko rumieniec zszedł mu z twarzy, za to Teddy uniósł brw i już spokojniej, mniej spięty, spojrzał po obu. Nadal nie powrócił do ludzkiej formy, bo wolał nie zdradzać swoich sekretów.

- Och, nie wiedziałem - rzucił, po czym odchrząknął i sprostował swoje myśli: - Nie wiedziałem, że to... ugh. Czy to randka? Czy właśnie wpadłem wam na radnkę? - Nadal zerkał to na jednego, to na drugiego, chciaż tym razem dłużej wpatrywał się w Toma. - Przepraszam, nie chciałem, po prostu zmartwiłem się, kiedy coś zaczęło się walić, a ty nie wybiegałeś...

Bo, oczywiście, myślał Teddy, nie wpadł na to, że Tom po prostu zaprowadził kogoś w miejsce, gdzie może się popisać, aby wywrzeć dobre wrażenie. A przez spojrzenia i słowa nieznajomego założył, że nie może być tak hetero, jakby nakazywało mu myśleć społeczeństwo heteronormatywne. Co też by znaczyło, że i Tom hetero nie jest i... cóż. Teddy poczuł się zaintrygowany kolegą z drużyny, chociażby dlatego, że wcześniej nie wiedział, że mógłby on przejawiać zainteresowanie kimkolwiek innym niż dziewczynami. A każda wspólna cecha u kolegów z drużyny była dla Teddy'ego niczym żarówka dla ćmy - przyciągała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3035
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Pią Mar 25, 2016 10:23 pm

Reakcja białowłosego szybko utwierdziła Lokiego w przekonaniu, że rzeczywiście nie przekroczył żadnej granicy i wszystko w dalszym ciągu było, z braku lepszego słowa, w porządku... I dobrze. Co prawda na ogół nieszczególnie przejmował się tym, że mógłby zgorszyć albo wyprowadzić z równowagi tego czy innego śmiertelnika - ba, właściwie to nawet by mu się to spodobało, choć płynąca z tego rozrywka byłaby zapewne niezwykle krótkotrwała i dość niskich lotów - lecz jednak w tym wypadku bardziej opłacało mu się być względnie... Może nie miłym czy przyjaznym, ale pozytywnie nastawionym. Uroczym - nawet jeśli w ten jego specyficzny i, zgoda, trochę złośliwy sposób, który o dziwo nie każdy doceniał...
W związku z powyższym Trickster nie mógł oczywiście nie odpowiedzieć na przerysowaną reakcję speedstera, uczynił to zaś bez słów, przynajmniej na początek - gdyż obdarował go czarującym uśmiechem, po czym uniósł dłoń do ust i posłał chłopakowi całusa w powietrze. Na tym etapie wiedział już, że spokojnie może sobie na to pozwolić. Warte zapamiętania; młodzi Midgardczycy bywają jednak zaskakująco otwarci, w żartach albo i nie, choć to ostatnie musiał jeszcze dogłębniej zbadać... Prędzej czy później. Zależnie od tego, jak bardzo będzie mu się nudziło na uwięzi.
A jego desperacja wciąż rosła...
Ważne jednak, że Tommy poparł jego słowa - w pewnym sensie - i zapewnił przybysza, iż nie jest damą w opałach, która wymagałaby ratunku. Mniej więcej. Nie było to zresztą aż tak interesujące, jak reakcja zielonoskórego - pomijając już nawet język jego ciała. A więc randka, tak? W porządku, Lokiemu pasował ten wniosek. W jego oczach od razu pojawiły się pełne rozbawienia iskierki, lecz powstrzymał się przed śmiechem - ba, nawet nie uśmiechnął się szerzej, taką miał nad sobą kontrolę. Odchylił tylko głowę lekko na bok i przemówił:
-Zawsze zabieram partnerki i partnerów na pierwsze randki w opuszczone, odosobnione miejsca, w których przypadkowy wybuch czy krzyk nie zwróci niczyjej uwagi. Co prawda tutaj trochę za bardzo pachnie bezdomnymi i alkoholem, ale gdy się nie ma, co się lubi...- w tym momencie Trickster wzruszył nieznacznie ramionami dla podkreślenia, że trudno, musiał pracować z tym, co zostało mu dane przez los, choć niezbyt mu się to podobało.
-Więc jak, chcesz z nami zostać? Zamierzałem właśnie wyjąć kolekcję ostrzy, spodobają ci się- pozwolił sobie nawet mrugnąć porozumiewawczo. Oczywiście czystym przypadkiem wspomniał akurat o "ostrzach", które ogólnie rzecz biorąc w niektórych kulturach i tradycjach uznawane były za symbol męskości... Choć Loki i tak podejrzewał, że na współczesnych nastolatkach akurat ten podtekst się zmarnuje.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Speed



Liczba postów : 74
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Sob Mar 26, 2016 7:08 am

Obserwacja Teddy'ego, który jakimś magicznym sposobem potrafił się zarumienić nawet będąc aktualnie zielonym, była całkiem ciekawą czynnością. Bardziej poprawnie chyba by tu brzmiało określenie "zielenić się" ale grunt, że sens był podobny, a efekty równie zabawne. Kto by pomyślał, że taki wesołych i peszący się stworek jest z tego Teda.
Tommy po otrzymaniu buziaka na odległość, udał, że łapie go w powietrzu i uśmiechnął się szeroko, szczerze rozbawiony. Aż mu przez myśl przeszło, że o ile to dziwne spotkanie faktycznie nie skończy się w jakiś dziwny sposób, w negatywnym sensie, to chętnie zgarnie jakiś kontakt do tego ciemnowłosego iluzjonisty. Wyjątkowo przyjemnie się z nimi przebywało, to zdecydowanie! A i skoro ten aż tak się nudził jak wspominał, Tommy może mógłby temu jakoś zara...
Randka?
Speedster zerknął na zakłopotanego kolegę i aż musiał powstrzymać się od śmiechu, ograniczając wyłącznie do krótkiego parsknięcia. No, właściwie mogłaby to być jedna z interpretacji, nieco naciągana jak na jego gust, ale... Co ciekawsze, zielony młody zbuntowany nie wydawał się być chyba zakłopotany faktem samej domniemanej randki, a jedynie tym, że być może ją przerwał. Niby tolerancja w jego wieku powszechna, ale jednak dobrze wiedzieć. Choćby jakby kiedyś chciał sobie trochę z Teddym... Pożartować.
...Albo nawet i nie kiedyś, a zaraz, bo książę chochlików bardzo ładnie podłapał temat. Biedny Teddy. Skazany na nich dwóch. Ale właściwie... Sam tu przyszedł, tak?
- Spokojnie, Teddy, nie przeszkodziłeś nam w niczym poważnym, nie musisz się aż tak peszyć - pocieszył go, po koleżeńsku tak, grzecznie i miło. A to, że tak właściwie nie rozwiał jego wątpliwości to całkiem inna sprawa. Poza tym, nawet jeśli chciał, to Serrure szybko i skutecznie odciągnął jego uwagę.
- Kolekcja ostrzy? Zamierzałeś mnie nimi potraktować, chochliku? - uniósł brew zaczepnie. - Właściwie nigdy nikt mnie nie dźgnął nożem. Jeśli potrafisz tak wykorzystać swoje talenty i o ile mnie nie pokiereszujesz za bardzo, możesz kiedyś być tym pierwszym - posłał mu piękny uśmiech i zakręcił między palcami zgarniętą wcześniej deseczką. Oczywiście miał tu na myśli głównie iluzję, bo jakkolwiek szalony i żądny przygód nie był, zostanie faktycznie rannym do jego skrytych fantazji nie należało.
Po chwili namysłu Tommy przesunął się trochę, robiąc więcej miejsca na skrzyni i pociągnął Teddy'ego, żeby ten usiadł obok. Co jedyny będzie tak samotnie stać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Teddy Altman



Liczba postów : 76
Data dołączenia : 14/06/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Sob Mar 26, 2016 2:31 pm

Cóż, odpowiedzi Toma i nieznajomego - trzeba by było spytać o imię w końcu, ale raczej to nie był w sumie jego interes - upewniły Teddy'ego tylko w tym, że jest ciołkiem i patrzy na wszystko ze swojej perspektywy. Głodnemu chleb na myśli, pomyślał, zmieniając się ponownie, aby zakryć rumieniec. Nie wiedział tak naprawdę co powiedzieć, więc nie powiedział nic. Zastanawiał się, czy powinien może... zostawić ich, odejść, skoro mają swoje sprawy do załatwienia (rzucanie nożami?? Okaleczanie się?? Kimże Teddy jest, żeby oceniać??), to tylko będzie im przeszkadzać. Nie zdołał jednak wykonać żadnego ruchu w tym kierunku, bo Tom pociągnął go na skrzynię obok, a Teddy nie chciał wyrywać się czy pokazywać swojej siły, więc zwinął tylko bardziej skrzydła na plecach - nie schował ich, jedynie zwinął - i usiadł obok niego.

- Jesteś pewny - zwrócił się do Toma - że nie będę przeszkadzać? Wpadłem tak... niezapowiedzianie. - Naprawdę nie chciał wyjść na jakiegoś psuja zabawy, a nadal nie do końca wiedział, jaka w ogóle zabawa to była.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3035
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Sob Mar 26, 2016 5:05 pm

W odpowiedzi na jakże entuzjastyczną reakcję Tommy'ego na wspomnienie o ostrzach, Trickster uniósł jedną dłoń przed siebie, zatrzymując ją mniej więcej na wysokości klatki piersiowej i zresztą dość blisko niej, po czym wytworzył w ręce dość prostą iluzję - rozsuwających się na kształt wachlarza noży. Jako że pojawiły się praktycznie znikąd, Loki był pewien, że speedster rozpozna w nich zwykły miraż, jak realistycznie by się nie prezentowały... Natomiast drugi nastolatek już niekoniecznie. Ach, jaka szkoda, że spóźnił się na wcześniejszy pokaz! Powtarzanie go nie dałoby już przecież tak dobrego efektu, nie wspominając nawet o tym, że bóg kłamstw bardzo nie lubił być nieoryginalny czy przewidywalny.
W związku z powyższym Loki nie mógł się powstrzymać przed przeniesieniem na moment wzroku z białowłosego na jego kompana, a dokładniej na jego twarz - lecz zaraz potem potrząsnął już lekko dłonią, pozwalając iluzji rozpłynąć się przy akompaniamencie zielonych iskier i błysków. No, w tej chwili było już przynajmniej jasne, że wszyscy trzej coś potrafili i nie należeli do grona zwykłych ludzi. Karty wyłożone na stół... Oficjalnie.
-Ja jestem pewny, gdyby interesowało cię też moje zdanie- wtrącił się ponownie w obliczu dalszych wątpliwości... Ach, tak, Teddy'ego. To tego imienia dopiero co użył względem niego speedster, prawda? Tak czy siak, zwłoka zaczynała już Lokiego nudzić, w związku z czym teraz bóg psot płynnym ruchem podniósł się z miejsca, a kiedy tylko stał już na równych nogach, od razu przemówił po raz kolejny:
-Serrure, iluzjonista, do usług - w zakresie zdrowego rozsądku lub przynajmniej dobrej zabawy. Stwierdziłbym, iż to ciekawy zbieg okoliczności, że obaj posiadacie nadludzkie zdolności i akurat się znacie...- w tym momencie zrobił krótką pauzę, jak gdyby dawał obu nastolatkom czas do namysłu. W trakcie mówienia zdążył zbliżyć się do nich od strony Tommy'ego, a potem przejść za nich... I aktualnie skorzystał z chwili swojego własnego milczenia, aby zapukać w te wzmocnienia na ramionach zielonoskórego - a dokładniej w tylko jedno z nich.
-... Ale właściwie obecnie mutantem okazuje się już chyba co trzecia spotykana na ulicy osoba, więc może to jednak nic dziwnego. Fascynujące, prawda? Ludzkie mutacje czy też inne zdolności- dokończył wreszcie, wykonując jeszcze kilka kroków, aby już prawie całkiem okrążyć skrzynkę i zatrzymać się bliżej Teddy'ego, lecz przed oboma chłopcami.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Teddy Altman



Liczba postów : 76
Data dołączenia : 14/06/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Wto Maj 10, 2016 1:41 pm

Teddy nie powinien czuć, jakby brał udział w pokazie magicznym, ale najwyraźniej do jego mózgu nie dotarło, że każdy może mieć różne moce i teraz nie mógł pojąć, że ktoś może czarować, bo kiedy osobnik wyczarował ostrza, Teddy instynktowne przemienił się pod skórą z przodu - w razie gdyby obcemu przyszło na myśl rzucenie nożami, Teddy był gotowy. Jak się jednak okazało, Serrure - jak się przedstawił nieznajomy - po prostu chciał pokazać, co potrafi. Wiele to o nim mówiło, ale też i o samym Teddym, że gdyby on miał te moce, to pewnie wyczarowałby jakieś ładne kwiatki.

Wodził wzrokiem za Serrure, kiedy ten obchodził go, a jego ciało samoistnie przesuwało masę wewnątrz tak, aby jak najwięcej wzmocnienia Teddy miał po tej stronie, po której był nieznajomy. Nie miał zamiaru plątać się w tę rozmowę, bo nie miał zamiaru wspominać o SHIELD czy Young Avengers.

Wyciągnął telefon z kieszeni, kiedy poczuł wibracje, i okazało się, że wcześniej był na tyle zajęty wszystkim dookoła, że nie poczuł wibracji. Miał dwa SMSy, które wspominały o tym, że przynajmniej on i Tommy powinni się zbierać. Nie wiedział, czy to zostawienie Serrure to dobry pomysł, ale też nie był pewny, czy powinien go brać ze sobą.

- Musimy lecieć do Central Parku, coś ważnego się stało z resztą - powiedział do Tommy'ego, rozciągając skrzydła. - Jeśli uważasz, że Serrure'emu można zaufać, to... to nie wiem. - Trochę głupio było mu mówić, że Serrure nie za bardzo pasuje mu na to spotkanie, dlatego asertywnie się nie zachował, tylko wzniósł w powietrze. - Spotykamy się przy jeziorze, Cherry Hill, jak najszybciej - ogłosił i wyleciał, kierując się do parku.

[zt - albo sam Teddy, albo i cała trójka]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Speed



Liczba postów : 74
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Sob Cze 04, 2016 5:53 am

Tommy obserwował z zaciekawieniem i pewnego rodzaju rozbawieniem jak Serrure prezentuje część swoich umiejętności (choć naprawdę, ostrza w porównaniu do wielkiej bestii to było nic, Teddy przegapił najlepsze), przedstawia się ich zielonej maskotce i krąży wokół nich. A to jak Tedd spinał się nieznacznie na obecność nieznajomego chłopaka było całkiem urocze. Przez myśl speedstera na chwilę przeszło, że może sam powinien czuć się w jakiś sposób bardziej zaniepokojony zdolnościami czy samą osobą ciemnowłosego chłopaka. Cóż, prawdopodobnie. Ale czy chciał stać się bardziej ostrożny i, powiedzmy, zdystansowany? No właśnie nie bardzo. Dobrze mu było tak jak teraz, z odrobiną ryzyka i zabawy. Wiele do stracenia i tak nie ma, przynajmniej w tej chwili.
Tom już miał odpowiedzieć chochlikowi na pytanie oraz rozwinąć myśl dotyczącą mutantów, kiedy jego uwagę przykuła komórka wyciągnięta przez Teddy'ego. Szybko wyciągnął z kieszeni własną, wyciszoną, żeby sprawdzić, czy też coś dostał. Ups. I nawiasem mówiąc, od kiedy to Billy organizował spotkania? Coś go ominęło?
- No i jak na zawołanie odezwała się odpowiedź na twoje pytania, Serrure. Szczęście, czy kolejna sztuczka? - parsknął, a potem znów zerknął na zielonego miśka.
- Leć, leć, dogonię cię - rzucił tylko, nie komentując uwagi o zaufaniu.
Czy uważał, że chochlikowi można ufać? Nie bardzo! Chochlikom się zdecydowanie nie ufa! Ale powiedzmy sobie szczerze, czy w chwili obecnej komukolwiek z drużyny Tommy ufał jakoś szczególnie bardziej? Poza takim Teddym, który zachowywał się jakby serce miał na dłoni i chyba każdy mógłby mu zaufać już tylko z tego powodu. Ale reszta... poza garstką treningów i chwilą mieszkania razem nie zżyli się jakoś specjalnie. Na pewno nie Tom z nimi. Nie wspominając o agentach Tarczy, którym miał ochotę zrobić na złość dla samej możliwości zrobienia tego. A skoro Serure się nudził i jak do tej pory był w stosunku do niego przyjaźnie nastawiony oraz, ba, przez tak krotki czas chyba najbardziej pomocny z całej tej bandy agentów i superbohaterów, to czemu nie?
- To co, masz ochotę się trochę rozerwać i spotkać większą ilość młodych uzdolnionych? - Tom zeskoczył ze skrzyni, przeciągnął się żeby rozprostować kości i mięśnie. A  potem pochylił się lekko, opierając dłonie na swoich udach.
- Wskakuj, chochliku. Przebiegniemy się i jeszcze będziemy tam przed Teddy'm. Właściwie to jestem pewien, że zdążylibyśmy nawet zrobić sobie mały postój na hotdoga - zerknął na niego z zaczepnym, wyczekującym uśmiechem. - Masz niepowtarzalną okazję dosiąść speedstera, dawaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3035
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Sob Cze 04, 2016 10:00 am

W pierwszej chwili Loki niemalże poczuł zawód, że dyskusja została przerwana - wraz z jego bardzo ciekawym tokiem myślowym. Liczył na to, że usłyszy jeszcze coś przydatnego albo chociaż interesującego, a tu proszę, jeden z chłopców już się chciał zbierać i najwyraźniej nie miał ochoty na to, aby sam Trickster mu towarzyszył... Bo och, może nie powiedział tego wprost, ale jego postawa i to wahanie były przecież wystarczająco jasne.
Mag był już w trakcie formowania najnowszego planu, według którego zamierzał podążyć za kolegami pod postacią wrony albo może sowy - powinien chyba kiedyś sprawdzić to, jakie gatunki zwierząt najbardziej pasowały do tego miasta, żeby się za bardzo nie wyróżniać - kiedy Tommy zaproponował mu dołączenie do... Spotkania z młodymi uzdolnionymi. To rozwiązywało jeden problem - w związku z czym Loki uniósł brew, przyglądając się temu, jak chłopak się przeciąga, a jednocześnie przechylił głowę lekko na bok. Sprawiał wrażenie, jak gdyby rozważał tę opcję, choć oczywiście prawda była taka, że zadecydował praktycznie od razu.
-Brzmi ciekawiej od droczenia się z miejscowym, młodocianym elementem przed-przestępczym...- przyznał z namysłem, lecz kiedy białowłosy zaoferował mu miejsce na swoich plecach, Trickster na moment się zawahał. Nie chodziło o żadne zasady czy podejrzenia... Tylko o coś o wiele bardziej przyziemnego, a mianowicie o wagę Lokiego. Dosłownie, o tę fizyczną, gdyż jego ciało charakteryzowało się o wiele gęstszymi tkankami od ludzkich - co przekładało się na przeszło trzy razy większy ciężar. Coś takiego łatwo było zauważyć... I trochę się tym zdziwić.
W końcu jednak zwyciężyło zaintrygowanie - bo przecież Trickster szczerze chciał sprawdzić cóż takiego kombinowała młodzież, a może nawet jakoś na tym skorzystać - i mag postanowił zaryzykować. Nadanie swojemu organizmowi bardziej ludzkich cech nie było trudne; zmniejszenie wagi nie trwało długo, lecz pozostawiło po sobie nieprzyjemne uczucie niepokoju. Nawet teraz Loki nie był tak delikatny jak śmiertelnicy - ale jednak dużo bardziej, niż przez prawie całe swoje dotychczasowe życie.
-W porządku- oznajmił, po czym - zgodnie z życzeniem Tommy'ego - wdrapał mu się na plecy. Od razu objął go ramionami wokół szyi, aby czasem nie zlecieć; jeżeli mieli rozwinąć taką prędkość, jaką podejrzewał, to... Byłoby to raczej nieprzyjemne doświadczenie, szczególnie w tej osłabionej formie. No, gotowy do drogi.

[z/t za obu]

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Today at 2:20 am

Powrót do góry Go down
 
Opuszczony plac budowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Opuszczony domek na drzewie
» Opuszczony dom
» Opuszczony ludzki Dom, głęboko w lesie. [+18!]
» Opuszczony diabelski młyn
» Opuszczony dom nad moczarami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: