Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Opuszczony plac budowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Opuszczony plac budowy   Wto Lut 09, 2016 11:34 am

First topic message reminder :

Lokacja ta znajduje się niedaleko Central Parku i właściwie już od dłuższego czasu stoi pusta - jeśli nie liczyć bezdomnych, którzy od czasu do czasu się w niej zatrzymują oraz okazjonalnie młodzieży szukającej odosobnionego miejsca na zabalowanie. Wysoka siatka odgradza posesję od ulic i innych budynków, zewnętrzne ściany chronią przed oczami ciekawskich... Ba, zostało nawet trochę sprzętu po budowlańcach, tyle że robota coś stanęła. Wnętrze jest stosunkowo puste; niby częściowo podzielone ścianami na jakieś pomieszczenia, ale nie wszystkie nawet dokończono.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Wto Cze 28, 2016 7:50 pm

Nowy Jork - Jak to Grosse nienawidził tego miejsca. Niestety, czasami cele do eliminowania były w wysoko niepożądanych miejscach. Mimo że próbował się wykręcić, jakkolwiek to nie wyszło. Trudno. Osobiście, nie różniło się to od poprzedniego zlecenia. Nie wiem co daje mordowanie tych paniczyków... Ale cóż - Pomyślał gdy celował z karabinu snajperskiego w owe miejsce. Celowanie w nocy nie byłoby takie proste, gdyby nie fakt że Silver jako wampir miała aż zbyt dobre predyspozycje do strzelania w owej porze dnia. Po pociągnięciu za spust, uśmiechnął się widząc że celowi głowa rozprysła się jak rozbity arbuz. Od razu mina mu zrzedła gdy zobaczył że został zauważony. Szczęście że w jego kombinezonie, płaszczu oraz masce raczej nikt go nie rozpozna. Oby.
Cholera.
***
Ucieczka nie była aż tak trudna. Gdy biegł, zaraz za skrętem na ulcię teleportował się na dość duży parapet jednego z okien jakiegoś budynku, i upewniwszy się że nikt z goniących go nie widzi, przemienił się w chmarę nietoperzy. Po chwili widząc opuszczony teren jakichś zatrzymanych prac budowlanych, w duchu się uśmiechnął. Tuż za plecami jakiegoś młodzika znowu zmienił się w człowieka, po czym widząc że na ulicy nikogo za bardzo nie ma rzekł spokojnie
- Idziesz ze mną chłopczyku.
Przerzucił go za siatkę, a sam po chwili się teleportował za nią i po skręceniu karku, szybko udał się do środka nieopuszczonego budynku. Rozerwał mu szyję, i z uwagi iż zabity został nie dawno, tętno w tętnicy nadal było duże. Pił tak długo jak mógł, a po chwili odrzucił go na ścianę i westchnął cicho patrząc na wykorzystanego do zaspokojenia głodu chłopaka.
- No chłoptasiu, nigdzie już teraz nie pójdziesz
Zarechotał spokojnie. Patrząc na to że wypowiedział te słowa po niemiecku, raczej nikt nie zrozumie tego jak zakpił sobie z zabitego co dopiero chłopaka. Odrzucił zdjętą przez chwilę maskę i ściągnął kaptur ukazując swe młodo wyglądające lico, i usiadł opierając się o ścianę. Wątpił że ktokolwiek tu jest oprócz niego, a zresztą zaraz tego kogoś by zauważył. Wyjął papierosa i zapalił papierosa i się zaciągnął
- Ehh...
Uśmiechnął się znudzony, po czym rozplótł włosy które były dość ciasno spięte ze względu na misję. Mało kto miał takie włosy jak on w Hydrze, więc lepiej było je schować, choć średnio lubił spinać włosy. W luźny kucyk jeszcze, ale nie aż tak jak teraz. Zaciągnął się znowu dymem uważając by się nie przypalić. Tak, Silver nie postępował zbyt mądrze i wiedział o tym, ale niestety, nawyk był u niego już zbyt mocno rozwinięty. Choć nie palił aż tyle! Może jednego na dzień, czasami nawet na parę dni.
Powrót do góry Go down
Marrow



Liczba postów : 26
Data dołączenia : 26/06/2016

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Wto Cze 28, 2016 8:21 pm

Kolejny dzień, kolejna walka o przetrwanie. Czyli nic nowego. Brzuch dawał o sobie znać, domagając się jedzenia, więc Marrow udała się na małe polowanie. W kanałach nie brakowało jedzenia. O ile ktoś lubił szczurze mięso. Trudno jednak wybrzydzać, kiedy menu jest tak ograniczone. Ostatnio jednak owe gryzonie pojawiały się w podziemiach coraz rzadziej i głód doskwierał młodej mutantce bardziej niż zwykle, zmuszając ją do tego, czego nienawidziła, a jednocześnie nawet lubiła - wyjścia na powierzchnię.
Nienawidziła takich wypadów z wiadomych względów - zwracała uwagę. Powiedzieć, że nie czuła się komfortowo, kiedy ludzie się na nią gapili to mało. Musiała więc wstrzymać się do nocy. Nowy Jork co prawda nie zasypia, ale nocą sporo miejsc przyjmowało nieco przyjaźniejszą dla Marrow formę. Mało kto lubił nocne spacery parkiem. Fakt, ktoś zawsze się znalazł, były to jednak pojedyncze osoby i łatwo było się przed nimi schować. Do tego dziewczyna lubiła od czasu do czasu podglądać ludzi z bezpiecznej odległości. Marzyła wtedy, że jest częścią tego społeczeństwa, normalnego społeczeństwa. Tym razem jednak miała inne priorytety - trzeba było znaleźć jedzenie.
Wyszła z kanałów poprzez właz niedaleko opuszczonego placu budowy. Było to bardzo bezpieczne miejsce na wyjście z uwagi na słowo klucz 'opuszczony'. Nikt się tu nie kręcił. No, zazwyczaj. Czasami jakiś bezdomny postanawiał spędzić tam noc, czasami młodzież urządzała tam imprezy.
Zachowując standardowe środki bezpieczeństwa wyszła z włazu na ulicy. Rozejrzała się, czy aby nikogo nie ma w pobliży i wyszła na powierzchnię, zasuwając za sobą metalową, okrągłą 'zaślepkę' do kanałów. Ruszyła w stronę bardziej zamieszkanych terenów w celu przeszukania śmietników. Zadziwiające, jak dużo dobrego jedzenia ludzie wyrzucali. Jednak po niezbyt długiej wędrówce musiała schować się za winklem jednego z budynków, chodnikiem szedł bowiem jakiś młodzieniaszek. Przyglądała się z zazdrością jego gładkiej skórze, pozbawionej kostnych narośli. Nie dane jej jednak było podziwiać ów widoku zbyt długo, gdyż tajemniczy, zakapturzony jegomość zaatakował chłopaka i przerzucił go przez ogrodzenie na plac budowy. Niby nie jej sprawa, ktoś tam kogoś napadł. Nie była bohaterką, nie ratowała ludzi z opresji, nie pomagała staruszkom przejść przez ulice i nie ściągała kotów z drzew. No, chyba, że była głodna, taki kot to nie byle obiad. Mimo wszystko jednak ciekawość wzięła górę i podążyła za tajemniczym mężczyzna w kapturze na plac budowy.
To co tam zobaczyła było... No cóż, nie wstrząsnęło nią to jakoś specjalnie, ale zdecydowanie był oto niecodzienne. Kanibal? Taka myśl pierwsza przyszła jej do głowy, ale mężczyzna tylko spił krew z ciała chłopaczka, po czym je odrzucił. Tyle mięsa... Mimo to Marrow nie bawiła się w ludożerstwo. To już była lekka przesada.
Patrzyła z cienia, zza winkla, na jegomościa , który palił papierosa. Był... inny, to pewne. Ale raczej niebezpieczny. Marrow co prawda nie musiała się obawiać takich typów dzięki swoim mocom i chyba tylko dlatego nadal tam siedziała i go obserwowała. Inaczej już dawno zwiałaby, gdzie pieprz rośnie. Zainteresowanie sprawiło nawet, że zapomniała o głodzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Wto Cze 28, 2016 8:53 pm

Po pewnym czasie dopalił już papierosa, ale po chwili dosłyszał czyjś chód. Mimo wszystko miał słuch wyczulony, toteż dosłyszał kogoś. Ociągał się trochę, ale po chwili wstał i się obrócił w stronę.
- Co to było...?
A tak brzmiały słowa Silvera w przełożeniu z niemiecko na angielski. Po chwili pobiegł i zatrzymał sie tuż przed kobietą o różowych włosach. Uśmiechnął sie drwiąco i od razu pomyślał - Nie ma to jak nastolatki chodzące byle gdzie. Zdziwił sie również dziwnym... Naroślom? Choć, cóż, może i mutantka. Kto wie.
- Oh... Nie uważasz że wychodzenie o takiej porze jest... Niebezpieczne?
Spytał po angielsku, choć z niemieckim akcentem. Mówił tonem spokojnym ale oczy z założonymi soczewkami by wyglądały na niebieskie patrzyły ciut jak na zwierzynę. Ale, nie zamierzał dziewczyny atakować. Wyjął pistolet za to i wycelował w nią
- Niczego nie widziałaś, jasne? Złożysz doniesienie a cie znajdę. Pamiętaj.
Dalej uśmiechał sie drwiąco niczym do żydów gdy ich katował,w różnych to obozach koncentracyjnych. No ale, dawno to było a teraz nie na co wspominać.
Powrót do góry Go down
Marrow



Liczba postów : 26
Data dołączenia : 26/06/2016

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Wto Cze 28, 2016 9:25 pm

Skubany, usłyszał ją! Jakim cudem? Czyżby się nie pilnowała, nie patrzyła pod nogi jak zwykle? W sumie nie była na polowaniu, więc może...
Odskoczyła odruchowo w tył, gdy do niej podbiegł, przyjmując pozę obronną.
-Niezbyt. -wysyczała, wciąż w pozycji obronnej, lekko przykucniętej. Swoja drogą miał ciekawy akcent, Marrow nie słyszała takiego wcześniej.
Kiedy wycelował w nią z pistoletu, jej kły wydłużyły się, podobnie jak paliczki palców u dłoni, tworząc kilkucentymetrowe pazury. Nie miała zamiaru atakować, wolała uniknąć postrzelenia, mimo, iż nie było by dla niej tak niebezpieczne, jak dla zwykłych ludzi. Była jednak gotowa do obrony. Właściwie uników, ucieczki.
-Życzyłabym Ci powodzenia. -rzuciła, wycofując się powoli. -Ale nie interesują mnie sprawy ludzi. Tak samo jak sami ludzi. -chociaż... może jest za niego jakaś nagroda? No tak, tylko jak niby miałaby złożyć doniesienie? Prędzej zaczęliby strzelać do niej, gdyby tylko weszła do komisariatu. No i co jej po pieniądzach, skoro nie byłaby w stanie wejść do sklepu nie budząc paniki.
Ten jego uśmiech się jej nie spodobał. Cofała się dalej, aż znalazła się na wysokości jednego z niewykończonych rogów wewnętrznych ścian budynku. Skoczyła nagle w bok, chowając się za ścianą i znikając z pola rażenia broni. Pobiegła sprintem korytarzami opuszczonej konstrukcji w budowie, byle dalej od niebezpieczeństwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Wto Cze 28, 2016 9:32 pm

Zdziwiło go jak nagle nastolatce urosły kły i pazury, ale cóż, upewnił sie że ma do czynienia z mutantką. Lekko bawiło to co mówiła dziewczyna. Mógłby ją zabić bez odniesienia szwanku, a przynajmniej tak myślała. Widząc że zaczęła uciekać teleportował się tuż przed nią, po czym ją zatrzymał i odepchnął
- Czego tak się boisz? Nie mam zamiaru ciebie atakować. Chyba że dasz mi powód...
Tu zmrużył oczy. Na prawdę nie miał po co jej zabijać, bo Niemiec był już opity. Dobra, lubił zabijać, ale gdy byl objedzony agresja w nim malała na tyle by nie zabijać od tak. Choć przy byle powidzie na pewno spróbuje to zrobić. Choć, nie był pewny jakie ma moce, a czasami zdarzało się że atakował kogoś i wychodził niezbyt przyjemny efekt. Zresztą, nazabijała się w miarę choć jakby licznik morderstw się powiększył, nie zrobiłoby mu to różnicy. Zapewne nie.
- Strasznie strachliwa jesteś. Nie wytrzymasz tak długo na ulicy.
I znowu drwiąco sie uśmiechnął. Nie żeby miał aż tyle doświadczeń, ale uważal że di życia poza społeczeństwem była potrzebna siła i odwaga. A tymi cechami jako płatny zabójca przez większiść życia musiał sie wykazywać.
Powrót do góry Go down
Marrow



Liczba postów : 26
Data dołączenia : 26/06/2016

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Wto Cze 28, 2016 9:44 pm

W innej sytuacji pewnie bez problemu uniknęła by mężczyzny, ale nie spodziewała się, że po prostu zmaterializuje się przed nią. Wpadła na niego, po czym wylądowała na ziemi, kiedy ją odepchnął. Szybko jednak przetoczyła się w tył, lądując z powrotem na nogach.
Nie odpowiedziała od razu. Co go to interesowało? Wiele razy celowano do niej z broni, wiele razy kule raniły jej ciało. Wolała tego unikać nie było to jednak przyjemne.
-Właśnie rozszarpałeś jakiemuś chłopaczkowi gardło. -rzuciła tylko. Kto by się nie bał. Do tego miał broń. Przyszła szukać jedzenia, nie kłopotów.
-Jak na razie szło mi dość dobrze. -a to już dobre kilka lat. I nauczyła się, że lepiej być ostrożnym, unikać walk, których nie jest się pewnym, że się wygra. A mężczyzna właśnie się przed nią teleportował. Kto wie, co jeszcze potrafił. Gdyby był zwykłym człowiekiem to nie byłoby problemu. Chociaż sama i tak nie zaatakowałaby pierwsza. Szkoda energii na walkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Wto Cze 28, 2016 10:03 pm

- Oh... Że temu tam?
Tu spojrzał w miejsce gdzie zostawił, a raczej gdzie rzucił truchłem. Ta, pewnie kiedyś je znajdą, może domyślą sie że to sorawja wampira. Choć niekoniecznie, jak wieke wampirów delikatnie przegryzało tętnice, pn rozrywał je brutalnie i pił raczej niezbyt wyrafinowanie. Po chwili spojrzał na dziewczynę i rzekl
- Ludzie przychodzą i odchodzą, a ten chłoptaś miał pechowy dzień.
Widać było jak szanował życie innych. W ogóle, nawet rodowitych niemców, z krwi i kości szanowała ledwo. Tylko te osoby które jakoś zyskały jego względy mogły czuć się bezpieczne, dopóki nie ponyślało im się osić rekacji. Po chwili odrzekł
- Radzić sobie może i radzisz ale do czasu... Nie zrozum mnie źle. Jak chcesz tak żyć musisz buć silna. Nie chiwać sie po kątach i zwiewać przed własnym cieniem choć... Jesteś jeszcze młoda.
Mówił to z obojętną miną, choć oczy wyrażały pewne zastanowienie. Niegdyś również żył poza społeczeństwem, choć życie płatnego zabójcy średnio miało się do życia owej dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Marrow



Liczba postów : 26
Data dołączenia : 26/06/2016

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Wto Cze 28, 2016 10:16 pm

Ponownie nie odpowiedziała, patrzyła tylko na niego czujnie.
-Nie jest mi go jakoś specjalnie żal. -powiedziała, ale pomyślała o swoich bliskich, którzy zginęli w masakrze kilka lat temu. Właściwie od tamtego czasu nie miała nikogo bliskiego, do nikogo się nie przywiązała. W sumie to nawet nie czuła takiej potrzeby.
Mężczyzna chyba rzeczywiście nie miał zamiaru zrobić jej krzywdy, ale wciąż trzymała pozycję. Wolała nie ryzykować.
-Nie potrzebuję lekcji. -odparła, znowu powoli się cofając. -Świetnie radzę sobie sama. -rzuciła jeszcze, po czym wskoczyła do pustego i nieskończonego szybu windy po lewej. Odbiła się od jego przeciwległej ściany i wylądowała piętro wyżej. Cicho pobiegła korytarzem, de facto w stronę, z której był mężczyzna.


Ostatnio zmieniony przez Marrow dnia Sro Cze 29, 2016 12:08 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Wto Cze 28, 2016 10:27 pm

Czasami go zastanawiało po co lidzie woleli żyć na ulicy. Co prawda, kiedyś był płatnym zabójcą, ale - Zważając na jakość usług i renomę nigdy na oieniądze nie narzekał. Czsami tylko jak nie było ludzi by ich utłuc. Aczkolwiek, nawet na to bywały sposoby. Widząc jak dziewczyna ucieka, po chwili sam ruszył jej drogą bez priblemu powtarzając manewry. Gdy zaczął biec tym samym korytarzem znowu teleportował się orzed nią.
- Nie uciekasz za często, złotko?
Uniósł brew. Biegała nieźle, ale niewiele lepiej od ludzi... Choć zdolności były nawet godne pochwały. Odgarnął włosy na plecy patrząc na nią uważnie
- Niewątpliwie albo dajesz popis umiekętności albo nieudolnie uciekasz. Które z tych?
Jeden z kącików delikatnie drgnął. Nawet bawiło go to spotkanie. Dziewczyna trochę powodiwała że myślał o samym sobie, gdzie żył jako najemnik w czasach republiki weimarakiej. Te wspomnienia spowodowały lekkie zamy$lenie widiczne na twarzy.
Powrót do góry Go down
Marrow



Liczba postów : 26
Data dołączenia : 26/06/2016

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Sro Cze 29, 2016 12:27 pm

Warknęła coś tylko i wyszczerzyła zęby w grymasie złości, gdy typ znowu się przed nią pojawił. Tym razem przynajmniej udało jej się na niego nie wpaść.
'Nie często przed kimś, kto potrafi się teleportować.' - pomyślała. Tak czy siak, raczej nie ucieknie, jeśli ten nie odpuści pościgu.
-Żadne. To Ty nie grasz fair. -odparła. No bo co, ona biegnie, a on po prostu sobie znika i się pojawia? Do tego zawsze dokładnie wie, w którą stronę biegnie.
Facet chyba trochę się zamyślił. Czyżby dobry moment na ucieczkę? Nie, jeśli rzuci się do biegu, to na bank wyrwie go z otępienia.
Nagle, za jego plecami, pod ścianą, dostrzegła szczura. Nie był zbyt duży, ale był. Siedział sobie po prostu i zdaje się, że coś jadł. Marrow przykucnęła nieco i obchodząc faceta, zachowując się nagle, jakby go tam w ogóle nie było, zaczęła skradać się do gryzonia. Nagle rzuciła się na niego. Zwierzak szybko zaczął uciekać, dziewczyna jednak miała już nieco wprawy. Wiedziała, że szczur zacznie uciekać przy ścianie, w stronę, w którą akurat patrzył, więc rzucając się nie celowała prosto w pozycję szczura, tylko trochę w stronę, w którą zacznie uciekać. Wysunęła rękę i korzystając z kostnych pazurów złapała zwierzaka w chwyt śmierci.
'Starczy na jakiś dzień.' -pomyślała, chowając go do niewielkiej torby przy pasku. Nadal mało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Sro Cze 29, 2016 1:14 pm

Lekko się zdziwił gdy ta go obeszła, a gdy się obrócił(Przez lewy bok, jak go uczono niegdyś) zauważył jak ta zabija szczura. By tak nisko upaść - Pomyślał Grosse. Cóż, niegdyś zdarzało mu się polować na zwierzaki z tym że... Właśnie,w ramach towarzyskich spotkań i polował na jelenie, dziki i tak dalej. Czasami mu, notabene, brakowało tych spotkań z kolegami z SS, jak to nie było czego innego robić(Nie oszukując się, czy choć raz żaden żołnierz nie opieprzał się na służbie?). Spojrzał na nią z politowaniem, po czym odgarnął włosy ponownie z czoła patrząc na nia uważnie.
- Nie zdziw się jak kiedyś będziesz zwijała się w agonii z powodu takiej diety.
W zasadzie to była jego specyficzna cecha, że mimo gardzenia wszystkim dawał rady. Teraz może nie da rady w taki łopatologiczny sposób, ale wywnioskować szło jedno - Dawał do zrozumienia dziewczynie że nie powinno się tak robić. W sumie nawet było mu dziewczyny trochę żal, sam by takiego życia prowadzić na pewno by nie chciał... Choć, zapewne gdyby nie była biała, lub wyglądałaby wyjątkowo jak żydówka zapewne by wyśmiał i zapewne by zabił w nieprzyjemny sposób. Takie uroki owego nazisty... Niemiec oparł się o ścianę patrząc na nią uważnie. Życie jako wyrzutek społeczny raczej nie był zbyt łatwe, ani przyjemne, przez co... Cóż, dziewczyna bardziej w nim wzbudzała zastanowienie niż chęć mordu. Choć, raczej tak niestabilna psychicznie osoba jak Silver długo w tym stanie nie zostanie, a pewnie niedługo dla "zabawy" rzuci w nią jakimś ostrzem lub strzeli.
Powrót do góry Go down
Marrow



Liczba postów : 26
Data dołączenia : 26/06/2016

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Sro Cze 29, 2016 1:20 pm

Rozejrzała się za kolejną zdobyczą. Skoro był jeden, to powinno być ich więcej. Szczury raczej nie biegały same. Skoro ten znalazł tu coś interesującego, jakieś źródło jedzenia, to inne też powinny. Niektóre miejsca były po prostu magnesami na gryzonie.
Z defensywnej postawy Marrow nie zostało już prawie nic. Facet się z nią ewidentnie droczył i chciał ją po prostu powkurzać. Może nawet lepiej, jakby w końcu do niej strzelił, udała by trupa i by sobie poszedł. Ciało tamtego zostawił na widoku, czemu miałby nie zostawić jej.
-Ugh, możesz się odwalić? -będzie jej tu rady dawał. Żyła tak od dawna i nic jej nie było. Pewnie zawdzięczała to swoim mocom regeneracji.
Wyszła tylko na polowanie, może popodglądać trochę ludzi. A ten się napatoczył. No dobra, może nie tak napatoczył, to ona tu za nim wlazła. Mogła tego nie robić, miałaby spokój. Ale... przynajmniej ma szczura.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Sro Cze 29, 2016 1:37 pm

Lekko go irytował ten młodzieżowy slang, no ale cóż zrobić? Nazista nie zwykł tak mówić, i raczej to się nie zmieni. Mimo wszystko, choć nie wyglądał to był człowiekiem starej daty, choć i tak był dużo nowocześniejszy niż szło się spodziewać. Wyjął jedno wakizashi i rzucił tak, by wbiło się mniej więcej obok jej głowy.
- Uważaj lepiej na słowa.
Zarechotał i znowu drgnął kącik jego ust, po czym podszedł i wyrwał miecz prosto ze ściany. Schował ponownie po czym ziewnął i znowu jego twarz była bez wyrazu, choć oczy wyrażały lekką irytację. Zwyczajnie się nudził, a zważając na to że poza pójściem coś zjeść(Normalnie, nie że polować na bezbronnych) rozwiązań miał mało. Zaraz pewnie wróci do swojego lokum, jak na razie zastanawial się czy zostawić ją przy życiu czy nie. Nawet jak była wytrzymala, z przezorności po kulce w łeb by ją zdekapitował. Tak samo jak to robił gdy zabijał na wojnie, czy gdziekolwiek po wojnie, w końcu cel który ledwo przeżył zawsze jest na minus. Choć wątpił by ta go zgłosiła, na szczęście nie było niczego co by ją zachęciło do tego. W końcu nie był poszukiwany, nawet odcisków palców nigdzie nie zostawiał(Dzięki rękawiczkom rzecz jasna). Po rzuceniu wakizashi dziewczyna powinna się zorientować, że raczej powinna cały czas się pilnować. Póki co tylko zabijał czas, ale za chwilę może zabije co innego.
Powrót do góry Go down
Marrow



Liczba postów : 26
Data dołączenia : 26/06/2016

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Sro Cze 29, 2016 4:02 pm

Odskoczyła zaskoczona, gdy miecz wbił się w ścianę zaraz przed jej twarzą. Przeniosła wzrok na mężczyznę, który powoli do niej podszedł. Znowu przyjęła postawę obronną. Zastanawiała się, czy to faktycznie była groźba, czy nadal się z nią droczył. Mógł przecież bez trudu celować w głowę. Ona sama też mogła w tym momencie wytworzyć kostną broń i go zaatakować, ale wolała nie prowokować walki. Broniąc się miała większe szanse. Zwłaszcza, że jak na razie wiedziała o nim więcej, niż on o niej. Nigdy nie pokazuj swoich możliwości jeszcze przed walką.
-Naprawdę nie masz nic lepszego do roboty? -wysyczała. W takich chwilach tęskniła za Morlockami. Tam nikt jej nie traktował z góry. Oczywiście, była jakaś hierarchia, ale nikt nikim nie pomiatał, nikogo nie szkalował, nad nikim się nie znęcał. Ten tutaj, również wyglądający na mutanta, raczej nie czuł jakiejkolwiek więzi z innymi. A może tylko tymi, którzy wyglądali jak nieludzie, po których od razu było widać obecność genu X.
Zaczęła obmyślać plan ucieczki. On się teleportował. Musiała więc go zmylić. Albo odkryć jego zasięg, o ile jakiś miał. Może byłaby w stanie przebiec ten dystans szybciej. Wiedziała na pewno, że pole widzenia to nie problem, przeteleportował się przecież z piętra niżej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Sro Cze 29, 2016 4:15 pm

- Oh... Lepszego do roboty?
Tu oparł się o ścianę i rękę przyłożył do podbródka jakby poddając się namysłowi. Potem spojrzał uważnie na nią. Nie sprawiłoby mu problemu zastrzelenie jej, chociaż - Czy był sens? Mógł zastrzelić, zaszlachtować albo zostawić przy życiu. Mimo wszystko uważał że ma większe szanse, dobrze, nie znal jej mocy ale nie wyglądała na kogoś szczególnie groźnego. Choć z mutantami bywało różnie, co mutant inna moc i inna specyfika. Niektórzy nawet nie przypominali ludzi, a pewną wiedzę miał po i z jednymi współpracował, a także co poniektórych zabijał.
- Po prostu zastanawiam się co zrobić. Instynkt nakazuje mi morderstwo, a jak ty myślisz?
Widać było po jego głosie że nie czuł żadnego respektu wobec życia nastolatki, o perspektywie zamordowania jej mówił jak o wybieraniu filmu na popołudnie w kinie. W sumie rzadko kiedy okazywał szacunek wobec życia, może wobec nielicznych przypadków. Odszedł od ściany i podrzucał przez chwilę ostrzem, wbijając wzrok w dziewczynę. Przewrócił pare razy mieczem i ostatecznie schował. Jak na razie nie planował jej zabijać, z tym że... Właśnie. Silver był zbyt niestabilny psychicznie by móc spodziewać się czegokolwiek, czego dziewczynie dał przedsmak. Sam zauważył że daje się wodzić łatwo za nos, a dezorientowanie jej aż nazbyt go bawiło, czego nie okazywał. Jego twarz była bez wyrazu a oczy były zamyślone. Nie zdziwi się jak mutantka spróbuje uciec bo... Nie oszukując się, nie był naiwny. Zwyczajnie testował dziewczynę, ale jak na razie nie miał planów jak się zachować.
Powrót do góry Go down
Marrow



Liczba postów : 26
Data dołączenia : 26/06/2016

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Sro Cze 29, 2016 5:33 pm

Jego słowa niespecjalnie zrobiły na niej wrażenie. Ciężko było ją zabić, więc. Aż zastanawiała się, czy się nie dać, żeby zostawił ją w spokoju.
-Nie radzę. -rzuciła tylko. Mimo wszystko nie chciała odnieść ran. Szkoda energii. I tak już miała problem z jedzeniem, a przy gojeniu poważnych ran potrzebowałaby go więcej.
Wątpiła, że cokolwiek co powie zrobi na gościu wrażenie, wyraźnie nie miał równo pod sufitem. Na wszelki wypadek przygotowała sobie do wyjęcia dwa noże, z tyłu miednicy. Nie powinien ich zobaczyć, zwłaszcza przez ubranie (ja mam na sobie coś takiego bardziej casualowego, niż ten kostium na avku, jakby co).
-Dasz mi w spokoju zorganizować sobie jedzenie, czy nie? -powoli przemieszczała się w stronę szybu windy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Sro Cze 29, 2016 5:50 pm

Tu uśmiechnął się drwiąco i podrzucił dwoma wakizashi na raz, łapiąc obydwa bez problemu. Widać dziewczyna sie przeceniała. Może i była mutantką, ale nie była niezniszczalna. Może nie miał broni cięższego kalibru(Bo po co mu granaty na misję gdzie użyje snajperki?), ale mimo wszystko raczej lepiej sobie radził w walce od tego dzieciaka. Ziewnął cicho i pojawił się za nią, by powiedzieć
- Bu
Po czym odszedł spokojnym krokiem, myśląc - Co by tu zrobić... Gierka? Ściąć tą główkę? Zostawić w spokoju?. Nie stanowiła zagrożenia, w sensie, raczej w tym sensie że wątpił że zamierza go wsypać czy zaatakować pierwsza. Aczkolwiek, chęć mordu w przypadku Silvera była... Trochę ciężka do okiełznania. Jego lekceważący, nijaki wyraz twarzy oraz znudzone spojrzenie nie sprawiało wrażenia jak u mordercy, z tym że ona już widziała co był w stanie zrobić. Oparł się o ścianę na jej drodze mówiąc spokojnie
- Jak mówię, zastanawiam sie czy w ogóle dać ci zachować twoje życie.
Mówił to spokojnym tonem, nie chcąc choćby nawet udawać że nie chce jej nic zrobić. W zasadzie nie wiedział czy chce czy nie, bywał bardziej zmienny niż stereotypowa kobieta. Pamiętał jak kiedyś uratował sklep jubilerski przed napadem by potem puścić przybytek z dymem, może by tego nie zrobił gdyby nie żydowski sprzedawca. Tak, z Silverem było coś nie tak.
Powrót do góry Go down
Marrow



Liczba postów : 26
Data dołączenia : 26/06/2016

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Sro Cze 29, 2016 6:25 pm

Momentalnie od niego odskoczyła. Zaczynał działać jej na nerwy. Może jednak zaatakować jako pierwsza i mieć to z głowy?
Facet popełnił błąd i odwrócił się do niej plecami, spokojnie oddalając się. Musiała podjąć szybką decyzję. Wykorzystać jego nieuwagę na atak, czy na ucieczkę?
Postanowiła atakować. A przynajmniej uszkodzić go na tyle, żeby móc uciec. Wystrzeliła pazury z dłoni w jego plecy, by zaraz potem dobyć przygotowanych wcześniej kostnych noży i rzucić się na niego, aby dołączyć ów broń do kolekcji kolców wbitych w jego tył. Siła jej rozpędu powinna też wytrącić go z równowagi. Jeśli tak się stało, Marrow robi przewrót i biegnie dalej przed siebie, zostawiając mężczyznę samemu sobie. Jeśli nie, odbija się od niego i ucieka w kierunku, z którego zaatakowała.

//ciągamy jakiegoś GMa na sędzie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Sro Cze 29, 2016 6:38 pm

Pazury aż takiej szkody mu nie wyrządziły, bo strój Silvera był przygotowany na możliwy atak. Nie żeby nic mu to nie zrobiło, zabolało i to mocno, ale szło to znieść. Warknął i od razu po odczuciu kolców się teleportował za dziewczynę, po czym podbiegł do niej i wyjmując dwa wakizashi, wykonał dwa cięcia, jedno w poprzek, znacznie mocniejsze i drugie od góry, mimo że wymierzone w głowę raczej dziewczyn nie zabije. Również nie ciął na całej długości, unikając kostnych narośli. Jeżeli teleportacja mu się nie udała, to przebiegł za dziewczynę przy tym kopiąc z całej siły w jej kość piszczelową. Warknął jedynie
- Moja droga, zagwarantowałaś sobie bilet do grobu.
Tutaj zmienił się w chmarę nietoperzy, i poleciał z maksymalną prędkością w jej stronę. Nietoperze drapały i gryzły większość miejsc na ciele dziewczyny, łączną siłą próbując nią rzucić o ścianę lub ją wepchnąć na nią. Rzadko walczył w ten sposób, ale wątpił że cokolwiek te dziecko mu zrobi. Robiły coraz więcej ranek, coraz poważniejsze i coraz trudniejsze do zregenerowania się. Szczególnie raniły brzuch oraz ręce, próbując uciąć parę mięśni w rękach by uniemożlwiić jej poruszanie się. Rzadko walczył w tej formie, ale - Jak ktoś nie miał karabinu lub innej broni palnej, ta forma bywała skuteczna. Choć, możliwie że postąpił lekkomyślnie, problem w tym że... No cóż, nie przemyślał możliwego ataku zdolnego parę nietoperzy ubić.
Powrót do góry Go down
Marrow



Liczba postów : 26
Data dołączenia : 26/06/2016

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Sro Cze 29, 2016 7:01 pm

Kiedy on się teleportował, ona właśnie wykonywała skok. Wylądowała na ziemi i momentalnie się obróciła, spodziewając się go za plecami. Dzieliło ich kilka metrów, a on już szarżował na nią z wyciągniętymi mieczami. Przed atakiem z góry zasłoniła się ostrzem. Bez problemu zatrzymało ono słaby atak, zwłaszcza, że jej kości były o wiele twardsze. Co przydało się też przy blokowaniu drugiego cięcia. Nie udało jej się jednak zablokować drugiego. Przynajmniej nie swoją bronią. Miecz trafił w jej przedramię przeciął skórę i nieco wyszczerbił kość. Syknęła z bólu.
-Zobaczymy. -jak na razie rzeczywiście nie wyglądało to dobrze. Ale to dopiero początek. Wiedziała już, że jego ostrza nie są w stanie zrobić jej większej krzywdy, póki nie trafi w odsłonięte miejsce. Zaczęła wytwarzać kostny pancerz w miejscach, gdzie nie ograniczy jej zbytnio mobilności, a więc na całej klatce piersiowej, ramionach, nogach. Na plecach były to poziome płytki, pozwalające na zgięcie się tułowia, podobnie na brzuchu.
Kiedy mężczyzna przybrał formę chmary nietoperzy zdecydowanie była zaskoczona, nie zrobiły jej jednak zbyt dużej krzywdy dzięki jej pancerzowi. Zasłoniła twarz ramionami, bardziej odruchowo.
-To wszystko? -rzuciła, wytwarzając na powierzchni pancerza całą maskę niewielkich kolców i uwalniając je wszystkie na raz, we wszystkich kierunkach. Coś powinna trafić.

//Ogólnie nie wiem, jak wielkie musiały by być te nietoperze, żeby przeciąć komuś mięśnie xd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Sro Cze 29, 2016 7:13 pm

Po wystrzeleniu kolców zginęło kilka nietoperzy, ale - Patrząc na to że chmara była liczna, nie zrobiło mu to nic takiego. Nie żeby nie był ranny, ale nie był umierający.Po tym z chmary nietoperzy, pojawiając się za dziewczyną z rozciętą nogą na udzie, nadłamaną kością strzałkową i lekko naciętym policzkiem. Nacięcie na policzku niemal zaraz się zregenerowało, sam chwycił dziewczynę mocno i rzucił nią z całej siły o ścianę, a siła... Lekko ponad tony, to nie było mało mimo wszystko. Nazista ruszył w jej stronę i wycelował pistolet.
- Bardzo interesujące. Niewątpliwie... Tworzenie tych narośli jest bardziej przydatne niż się spodziewałem.
Tu od razu niemal wystrzelił w jej stronę, mniej więcej trzy pociski w miejsca wolne od narośli. Czyli w brzuch, w miarę możliwości w jedno miejsce. Szedł spokojnym krokiem, wzdychając cicho.
- Mutanci... Tacy zaskakujący jesteście. Nie po odkryciu możliwości.
Tu skoczył w jej stronę kopiąc w brzuch, i wykonując jedno cięcie w nogę - Jak najbardziej próbując rozerwać w jak największym stopniu mięśnie, a niestety z powodu lekko niefajnego stanu drugiej ręki, drugim mieczem wykonał jedynie pchnięcie w kierunku jej twarzy.



// Kwestia nadgryzania odpowiednich mięśni, a nietoperzy też mało nie było. Myślę że z zwykłym człowiekiem nie byłoby problemu, ale cóż...
Powrót do góry Go down
Marrow



Liczba postów : 26
Data dołączenia : 26/06/2016

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Sro Cze 29, 2016 7:42 pm

Zorientowała się, że facet pojawił się za nią trochę za późno. Zdążyła się tylko obrócić, jak poczuła, że ją łapie. Potem leciała już w stronę ściany. Uderzyła w nią plecami, a raczej naroślami na plecach. Ściana ucierpiała chyba bardziej, zwłaszcza, że była niedokończona, wytrzymałość Marrow pozwoliła jej bowiem nie tylko wyjść z uderzenia bez szwanku, ale też bez większego zdezorientowania. Chociaż trzeba było przyznać, facet miał siłę.
Kiedy ruszył w jej stronę, celując do niej z broni, wytworzyła na przedramionach kościane tarcze. Niezbyt wielkie, ale powinny wystarczyć. Zasłoniła się nimi, pod kątem, żeby pociski zrykoszetowały. Dwa z nich poleciały gdzieś na boki, krusząc jednak tarcze. Ostatni z nich przebił się przez resztki tarczy, ale zabrakło mu impetu, żeby przebić się przez płytki na brzuchu. Poczuła jednak jego uderzenie, zupełnie, jakby miała kamizelkę kuloodporną.
Kiedy rozłożyła ramiona, została poczęstowana kopniakiem w brzuch. W tym przypadku pancerz nie sprawdził się już tak dobrze.
-Ugh. -stęknęła, gdy jego but wbił się w jej brzuch. Miecz ponownie, tylko wyszczerbił pancerz na nodze, drugi jednak zostawił po sobie długie cięcie przez nos i policzki.
-Bijesz leżącego? -spytała, trzymając się za brzuch. Co prawda bardziej siedziała, ale... Trochę też udawała. Rzut o ścianę dużo jej nie zrobił, więc kopniak to też dla niej niewiele.
Wytworzyła na końcach palców ostrza i rzuciła się w jego kierunku, nieco w lewo. Celowała w ścięgno achillesa. Kiedy wylądowała, odbiła się znowu, w ten sam sposób, tym razem celowała juz jednak w ścięgna pod kolanem.

//W sumie nie jestem do końca pewien z tą wytrzymałością. Ale kanonicznie było, że ktoś nią rzucił o ścianę to się szybko otrzepała. Bez obrażeń wyszła też ze skoku z mostu Golden Gate, więc...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Sro Cze 29, 2016 7:54 pm

Gdy ta się rzuciła, uskoczył i chwycił się jej ramienia by się odbić od ściany, aby potem kopnąć ja dokładnie w nerki, gdzie nie powinna mieć pancerza. Odszedł i oparł się o ścianę patrząc na nią uważnie, myśląc jakby. Jednak, zamyślenie się trwało chwilę, gdzie podbiegł do dziewczyny i wykonał cięcie w te miejsca na brzuchu gdzie nie było pancerza i wykonał silne kopnięcie w brzuch, bardziej by ją odrzucić niż jakkolwiek zranić. Po tym w razie czego uskoczył.
- Masz potencjał, dzieciaku. Szkoda że się marnuje.
Na prawdę miała potencjał. Widział że była bardzo sprawna fizycznie, dodatkowo bardzo ciekawa była jej moc. Moc, którą nie docenił. Wbił ostrza w ścianę patrząc na nią uważnie. Znikła jakakolwiek chęć mordu, moc dziewczyny bardzo go interesowała. Szkoda że nie zabrał pluskiew, w sumie ogólnie mimo że nienawidził tego w jakim kierunku szła Hydra, czasami aż zbyt mocno korciło go by coś podebrać dla siebie. Jak na razie nie zamierzał atakować, chyba że zrobi to ona. W razie czego może teleportować się za nią jak ta się rzuci, więc aż tak się tego nie bał.
Powrót do góry Go down
Marrow



Liczba postów : 26
Data dołączenia : 26/06/2016

PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Sro Cze 29, 2016 8:12 pm

Wylądowała na ziemi, kiedy się od niej odbił. No cóż, nie tak miało być. Kopniak w nerki, mimo, iż było tam nieco pancerza, poczuła, jednak podobnie, jak ten w brzuch.
Cios mieczem, na który już nie zdążyła zareagować, i następujący po nim kolejny kopniak... Podniosła się, ale widać było, że choć kopniaki niewiele jej robiły, to miały jednak na nią jakiś wpływ. Gdyby walka trwała wystarczająco długo, to pewnie w końcu by już nie wstała.
Stała, trzymając się za rozcięty brzuch. Facet stał kawałek dalej, miecze wbił w ścianę. Chyba nie miał zamiaru atakować, przynajmniej na razie. Na wszelki wypadek i tak przygotowała kolejne dwa ostrza na miednicy, a tych z palców się nie pozbyła.
-Pff. -prychnęła tylko. Wolałaby nie mieć tego całego 'potencjału', w zamian za zwykłe życie. -Ale jak już się o tym dowiedziałeś, to dasz mi w spokoju zająć się swoimi sprawami?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Sro Cze 29, 2016 8:40 pm

Była wytrzymała, to musiał jej przyznać. Zwykły człowiek zapewne nie przeżyłby pierwszego jego manewru lub głupiego chociaż rzucenia o ścianę.  W sumie, generalnie wiedział że to nie była jej zasługa i nie ma co podziwiać, w końcu on do swojej sprawności dochodził przez treningi. Doprawdy sporo pomogło teraz to że wiadomo, był wampirem i jego zdolności nieporównywalnie wzrosły jak do tego progu gdy był jeszcze tylko człowiekiem. W sumie... Czasami za tym tęsknił. Pod paroma względami wolałby pozostać człowiekiem. Ale, przyzwyczaił się już. Patrzył na nią uważnie i podszedł do niej. Na odległość dwóch metrów, odpowiednia by się przyjrzeć. Po chwili skojarzył sobie fakty. Ulica... Mutant... No tak.  Szło połączyć te fakty, niestety zdawał sobie sprawę co spotykało często takie istoty. Tak samo jak gdy rodzice się dowiadywali o czymś innym czego nie potrafili znieść. Westchnął cicho
- Niech zgadnę. To przez twoją mutacje... Jesteś w tej sytuacji?
Nie oczekiwał nawet odpowiedzi. Nie odczuwał zbytnio skruchy za swoje zachowanie, ale... Był w stanie dziewczynę zrozumieć. Wiedział co to za uczucie cierpieć bo nie pasowało się do układanki. Zmrużył oczy po czym rzekł, odpowiadając na jej pytanie.
- Raczej radziłbym polować ci na co innego. Szczur nie jest zbyt mądrym wyborem. .
Odrzekł głosem spokojnym, a jego wzrok też był dość pusty. Ruszył spokojnym, raczej powolnym krokiem uprzednio wyjmując i zabierając miecxe. Poszedł w stronę zejścia na parter, a raczej miejsce gdzie będzie można zeskoczyć. Wyjął papierosa i szybko go zapalił, ażeby wsadzić go do ust.


Ostatnio zmieniony przez Silver Grosse dnia Sro Cze 29, 2016 9:25 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Opuszczony plac budowy   Today at 4:56 am

Powrót do góry Go down
 
Opuszczony plac budowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Opuszczony domek na drzewie
» Opuszczony dom
» Opuszczony ludzki Dom, głęboko w lesie. [+18!]
» Opuszczony dom nad moczarami
» Opuszczony diabelski młyn

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: