Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Williamsburg Bridge

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Williamsburg Bridge   Pią Lip 13, 2012 1:27 pm



Most wiszący nad East River, łączący ze sobą Lower East Side Manhattanu - a konkretnie Delancey Street - z Williamsburgiem Brooklynu. Posiada osiem pasów dla samochodów, dwa dla metra, a także dodatkowe dla przechodniów i rowerzystów.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sunny



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 01/08/2012

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Nie Sie 05, 2012 5:43 pm

Choć Isabela prowadziła samochód o naprawdę solidnym silniku, nie jeździła raczej jak demon szybkości. Jadąc ulicami Nowego Jorku zaciągała się bez pośpiechu papierosem, zerkając co i rusz na Terry'ego.
- Jutro od rana będę w pracy. Wracam koło piętnastej. Dam ci klucze do mieszkania. Jakbyś chciał się gdzieś przejść, to się nie krępuj. Nie daj się tylko wpakować w żadne kłopoty, Nowy Jork jest ich pełen. Sama o mało ze dwa razy nie byłam postrzelona.
- A ile razy BYŁAM postrzelona to lepiej już nawet nie wymieniać, ale cóż, taka praca. - dokończyła wypowiedź w myślach. Wjechała powoli na Williamsburg Bridge. Rozejrzała się na boki z delikatnym uśmiechem.
- Wiesz, że most Brookliński ma już przeszło 129 lat? Twardy skurczybyk. Ile on już rzeczy znosił i ile razy był odbudowywany, to aż głowa mała. Prawie dwa kilometry długości, niemal sto metrów wysokości. Wiesz, Nowy Jork to magiczne miasto. Twoja matka wiele razy mnie namawiała, żebym przeprowadziła się na Malibu, ale ja po prostu nie potrafiłabym żyć bez tego tłoku, bez tego dreszczyku emocji które dostarcza tylko Nowy Jork. Budzisz się codziennie rano i tylko zastanawiasz się, jaka przygoda dziś cię spotka. Tutaj po prostu nie da się nudzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thor



Liczba postów : 179
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Nie Sie 05, 2012 6:31 pm

Pogoda ma to do siebie, że lubi zaskakiwać, często gęsto posiadając niesamowite wyczucie czasu i miejsca. Tak też było i tym razem, gdyż czerpiąc inspirację z rzeki płynącej pod mostem zaserwowała deszcz. Na początku spełniał wszelkie kryteria normalności, co w dobie ostatnich anomalii klimatycznych stanowiło swego rodzaju pociechę. Oczywiście, jakże by inaczej - nie trwało to zbyt długo. Po kilku minutach opady przeszły w prawdziwą nawałnicę z dodatkiem porywistego wiatru zdolnego poderwać małe zwierzę ponad grunt. W szybkim tempie woda zaczęła dosłownie spływać po ulicy, na której utworzył się spory korek.Większość kierowców bała się jechać dalej i postanowiła zlikwidować ryzyko wpadnięcia w poślizg. W końcu po co ryzykować życiem dla jakiegoś spóźnienia, czyż nie? Taką ulewę najbezpieczniej było przeczekać bezpiecznie w jednym miejscu.
Pole widzenia szybko zostało ograniczone do kilku metrów gdyż strugi deszczu zaczynały przypominać szarą ścianę. No dobrze, to Nowy Jork - tyle wystarczyło ostatnio by usprawiedliwić stan gorszy od najprawdziwszego oberwania chmury. Spokojnie przeczekać, odprężyć się, powiadomić rodzinę lub przyjaciół o spóźnieniu - wszystko w normie.
Prawie.
Konstrukcja mostu drgnęła mocno - na tyle, by w niektórych ze zgaszonych aut włączył się alarm. Sprawiało to wrażenie, jakby coś w nią uderzyło u podstaw. Czyżby pod wodą?...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Terry



Liczba postów : 9
Data dołączenia : 02/08/2012

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Nie Sie 05, 2012 10:02 pm

Siedział cicho w tym demonie szybkości, paląc swojego papierosa i strzepując popiół za dopiero co otwarte okno. Zastanawiał się kim ona jest, ma taki apartament i do tego taki samochód i jeszcze gada o postrzeleniu.
- Ciociu Sunny.. czym się zajmujesz? - spytał zaciekawiony. Oczekiwał wykrętu w stylu 'zajmuję się własną firmą' albo 'pracuję jako urzędniczka' czy coś w tym stylu, jednak jedno było pewne.. prawdy się dowie za wszelką cenę. Odblokował się na jej myśli, chcąc wkroczyć ponownie do jej mózgu, starając się wyłapać jakąkolwiek myśl o jej prawdziwym życiu o jej pracy. Mimo wszystko musiał zachowywać pozory, że jest tylko zwykłym siedemnastolatkiem. Był bowiem przekonany, że tylko jego zmarła matka wiedziała o jego.. darze. Dopalił do końca szluga i wyrzucił go przez okno, oblizując językiem zęby. Nienawidził tego smaku nikotynowego, ale jego głód był silniejszy i musiał jakoś się przyzwyczaić. Zamknął okno i poprawił się na fotelu, rozglądając dookoła na most, przyglądając się jego konstrukcjom. Akurat w tym momencie Isabela zaczęła opowiadać o nim i o planach jej matki z nią. Chciał coś odpowiedzieć gdy.. zaczęło się dziać coś dziwnego. Niepewnie zaczął się rozglądać dookoła, chcąc się jak najszybciej dowiedzieć co się dzieje. Burza, deszcze, wichury.. tyle wody na drodze i... most się zaczął ruszać? Konstrukcje zaczęły falować jakby były na morzu... coś tutaj zdecydowanie jest nie tak, mimo wszystko spojrzał tylko na kierowcę samochodu, oczekując od niej jakiegokolwiek polecenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sunny



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 01/08/2012

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Pon Sie 06, 2012 4:16 pm

- Jestem sekretarką w Stark Industries.
Odparła krótko. To był jej tradycyjny kit, który wyjaśniałby wszystkie dziwne cechy tej kobiety, w tym też jej zarobki. W końcu, była to bardzo prestiżowa korporacja. Uśmiechnęła się do swoich myśli - w jej głowie rozbrzmiała wizja niedawnej misji w Afganistanie, gdzie została wysłana przez Nicka Fury. Zakradanie się do bazy wroga, eliminowanie terrorystów z użyciem swojego ulubionego Colta, którego miała teraz w kieszeni marynarki... Była naprawdę wyjątkową sekretarką, nie ma co.
Gdy most się zatrząsł, Isabela zmrużyła oczy z irytacją. Zaciągnęła się głęboko trzymanym w ustach papierosem, oceniając ilość nikotyny w organizmie. Nawet mimo pogody powinna być w stanie zrobić niemałe fajerwerki w razie czego.
Miała złe przeczucia. Oberwanie chmury mogłaby uznać za zwykły przypadek, klasyczny dla pogody Nowego Jorku. Ale połączone z trzęsieniem ziemi? Jeżeli nic za nią nie stało, to spróbowała powoli wycofać się z mostu. W międzyczasie wyjęła swój smartphone i sprawdziła zapowiadaną pogodę dla Nowego Jorku. Zwyczajnie miała złe przeczucia.
Jej rysy twarzy gwałtownie stężały, zmysły się wyczuliły. Po sprawdzeniu pogody schowała telefon do kieszeni i wyjęła zapalniczkę, którą to zaczęła się bawić. Uspokajało ją, że miała jakąś formę broni w ręce. W końcu, nie mogła wyjąć przy Terry'm ot tak Colta, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thor



Liczba postów : 179
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Pon Sie 06, 2012 4:46 pm

Pogoda ani myślała ustać, wręcz można było mieć wrażenie, że deszcz przybiera stopniowo na sile. Powierzchnia mostu przypominała raczej rzekę niż drogę, z powodzenie mogłyby tam już pływać kaczki, a nawet większe ptaki wodne. Mogłyby - gdyby nie pozostałe warunki, które zapewne by im nie odpowiadały. Wiatr szalał trzęsąc linami mostu, co stanowiło nie lada wyczyn, nawet dla zjawiska atmosferycznego. Niektórzy dziwili się, że nie zaszczyciła ich trąba powietrzna - jednocześnie dziękując za ten stan w duchu.
Korek rósł z każdą minutą, auta były zablokowane, w tym Sunny, która utknęła blisko środkowej części mostu. Co bardziej zatwardziali przestali już nawet używać klaksonu, gdyż zniknęła wszelka nadzieja na jakiekolwiek ruszenie się.
Most ponownie drgnął - ha, łagodnie powiedziane. Jeżeli ktoś trzymał kubek postawiony w samochodzie - momentalnie się przewracał, nie ważne ile miał w sobie płynu i czy nawet był z ciężkiego tworzywa. Niektórzy wychodzili z aut naciągając kurtki na głowy, by zobaczyć co się dzieje, czy jest faktycznie się o co martwić. To Nowy Jork, tutejsi ludzie byli przyzwyczajeni do wielu odchyleń od normalności, w końcu nie tak dawno temu armia kosmitów zdemolowała im pół miasta i na dodatek zaszczyciły ich istoty boskie.
Najwyraźniej jednak tym razem pojawiło się coś, do czego nie czuli się przystosowani. Ba, budziło strach, biorąc pod uwagę uciekające osoby. Oczywiście zadziałało to na podobieństwo wabika i już kolejni pasażerowie opuszczali swe wozy chcąc zaspokoić ciekawość.
Most zatrząsł się po raz kolejny - znacznie mocniej, a przytłumione przez pogodę krzyki zdecydowanie nie poprawiały nastroju sytuacji. Jak na zawołanie tuż obok, za krawędzią mostu w powietrze wzbiła się ogromna macka - długa przynajmniej na pięćdziesiąte metrów. Krzyki wzmogły się, fale uciekinierów także. Z drugiej strony inna macka zaczynała oplatać most w poprzek, co przychodziło jej właściwie bez najmniejszego problemu. W ten sposób zamknęła niektórym drogę ucieczki, a miażdżąc parę samochodów... cóż, bardzo możliwe, że był pierwsze ofiary śmiertelne.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sunny



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 01/08/2012

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Pon Sie 06, 2012 5:28 pm

Widząc ogromne macki uderzające z wielką siłą w most, syknęła głośno.
- O KURWA!
Wyjęła szybko swojego smartphone'a, wybierając numer do Nicka Fury. Przy okazji spojrzała na Terry'ego.
- Na co czekasz? Uciekaj.
Powiedziała chłodno, otwierając drzwi od samochodu. Wyrzuciła poprzedniego papierosa po czym wsunęła nowego pomiędzy warg, zapalając go. Następnie schowała zapalniczkę i wyjęła swojego Colta. Jeśli w S.H.I.E.L.D. ktoś odebrał telefon, to krótko opisała obecną sytuację na moście Brooklińskim. Następnie schowała komórkę i wysiadła z samochodu.
- Później ci wszystko wyjaśnię. Powiedzmy, że jednak nie do końca jestem sekretarką. Nie martw się, Ciocia Sunny przejmuje sytuację...
Po czym ruszyła w stronę przygniatającej samochody macki biegiem. Pogoda nie była najlepsza na jej moc, ale w końcu nieraz zdarzają się pożary w trakcie burzy, prawda?
- Won mi stąd, brzydalu!
Wydarła się w stronę macki, zaciągając się papierosem. Wszystko wskazywało na to, że miała do czynienia z czymś na wzór legendarnego Krakena. W końcu - oglądała Piratów z Karaibów, nie? Skoro to coś w stylu Krakena, to najpewniej jest czymś w stylu wielkiej ośmiornicy. A ośmiornice to ryby. Ryby to zwierzęta. A zwierzęta boją się ognia. Nic więcej Sunny nie potrzebowała, żeby ze swojego papierosa wypuścić strumień gorącego jak lawa płomienia prosto w mackę. Tak - wiedziała, że wkurwi zwierzę. Ale trzeba było jakoś wyciągnąć tych ludzi spod macki. W końcu mogli nadal żyć. W międzyczasie uważała na ataki ze strony innych macek, gotowa odganiać je za pomocą ognia i strzałów z Colta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Terry



Liczba postów : 9
Data dołączenia : 02/08/2012

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Pon Sie 06, 2012 7:59 pm

Zastanawiał się kim ona może być. Taki apartament, do tego porshee i tak się ubiera. Gdy usłyszał o byciu sekretarką w firmie samego Tony’ego Stark’a nie chciał początkowo w to uwierzyć, ale z czasem przegryzł to jakoś. To raczej logiczne, że sekretarka w takiej firmie musi dużo zarabiać. Już chciał się spytać czy zna go osobiście, gdy zaczął widzieć różne obrazki.. częściowe, niektóre. Fragmentami widział Afganistan, ją z bronią, strzelaninę.. nie, to było za dużo. Wyłączył się, opadając głową na fotel, głowę przewracając w prawo by nie dać po sobie poznać tymczasowego wyczerpania i bólu głowy. Jak najszybciej chciał się pozbierać do kupy, jednak to nie dawało mu spokoju i jeszcze ta tajemnicza pogoda.. w pewnej chwili most zadrżał, ba – zatrząsnął się i na krawędzi pojawiła się wielka macka, która rzuciła się na parę samochodów. Przestraszony Terry odpiął pas, chcąc wyjść z samochodu i uciekać jednak coś go zatrzymało, a raczej ktoś. Reakcja jego ciotki go zdziwiła zupełnie. Kazała mu zostać a sama wybiegła.. wyjmując broń spod garnituru. Siedział jak wryty patrząc na nią z niedowierzaniem. Sekretarka z bronią, co? Zresztą było wiadome po tym co widział. Otrząsnął się po kilku sekundach i otworzył drzwi od porsche, wychodząc na zewnątrz i rozglądając się. Zauważył drugą mackę na horyzoncie oraz coś dziwnego. A mianowicie wielki strumień ognia lecący w stronę potwora z.. ust jej ciotki. Szczęka mu opadła jak kopara a on sam nie mógł dowierzać temu co zauważył. Jego ciotka była mutantką? Miała specjalne zdolności? Do tego z pistoletem? Kim ona jest? Tyle pytań w głowie, tyle zamieszania i bałaganu. Do tego otworzył się na wszystkie umysły dookoła niego, krzyczące, przestraszone. Za dużo dla niego, nie mógł tego znieść. Upadł na ziemię i zdążył się tylko sturlać pod samochód, nim osłabł i opadł bezwładnie, nie reagując już na nic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Wto Sie 07, 2012 9:06 pm

Czarne Volvo S60 stało w korku na Williamsburg Bridge i drgało lekko. Służbowy pojazd szczęśliwie dla wszystkich innych był wyciszony tak, że nawet strzał z broni palnej nie zostałby usłyszany na zewnątrz. Gdyby nie to, okolica auta zmuszona byłaby do słuchania tego samego co prowadzący samochód Faust. Rycząca muzyka sprawiła, że mężczyzna był całkiem nieświadom sytuacji, jaka rozgrywała się wokół niego. Will bębnił palcami w kierownicę w rytm perkusji. Miał całkiem udany dzień, jego kancelaria wybroniła bowiem dwóch mutantów od więzienia. Oczywiście siły kierujące wszechświatem rzadko pozwalały komuś na udany dzień, ale ten już był bliski końca i Smith postanowił mieć nadzieję. Zaraz potem gigantyczna macka uderzyła z impetem w most miażdżąc kilkanaście pojazdów przed nim.
- Co do kurwy - mruknął prawnik na widok tego zjawiska. Cóż, właściwie nie mógł powiedzieć, by to było najdziwniejsze zdarzenie w jego życiu. On sam nosił w sobie duszę demona, która dawała mu piekielne zdolności. Praca jako adwokat mutantów i im podobnych też robiła swoje. Mimo to macek się nie spodziewał. One nigdy nie wróżyły niczego dobrego. Zanim piekło rozpętało się na dobre, mężczyzna postanowił, że skieruje swój samochód gdzie indziej. W ramach dobrych chęci, których zawsze mu brakowało, wcisnął na swoim telefonie przycisk wysyłający do Agencji informację o nagłym zagrożeniu w miejscu jego pobytu i zaczął się cofać. Miał jeszcze okazję zobaczyć, jak masa płomieni atakuje wielką istotę, której najwyraźniej się to nie spodobało. Gigantyczna kończyna ruszyła po moście prosto na pojazd prawnika.
- To nie może być dobry znak - powiedział Faust i w tym momencie kawał piekącego się żywcem mięcha spadł na jego samochód. Zabezpieczone i wyposażone w liczne zabawki i gadżety auto zniosło to całkiem nieźle. Jedyną niewygodą towarzyszącą spłaszczeniu maski do grubości panini było gwałtowne zderzenie twarzy Willa z poduszką powietrzną. Mężczyzna naprawdę lubił to auto, nawet jeśli nie należało do niego, to włożył sporo pracy w przystosowanie go do swoich potrzeb. Teraz gdy masa powietrza wciskała go w fotel, jego oczy błysnęły na fioletowo.
- O ty dziwko - warknął i wykopał drzwi jednym ruchem nogi. Macka zaczęła się przemieszczać dalej, ale prawnik nie bardzo dbał o swoje otoczenie.
- Pieprzona dziwko -Will wyciągnął służbowego SIG Sauera 226 i władował ze złością cały magazynek prosto w kupę mięsa. Nie było to zbyt mordercze, ale na pewno pozwoliło Willowi się uspokoić. Teraz jak już był na miejscu, to wypadałoby pomóc przynajmniej ograniczyć straty do czasu, aż zjawią się fachowcy. Mężczyzna włożył drugi i ostatni magazynek, po czym rozejrzał się uważniej. Dobrze by było zlokalizować osobę, która strzelała płomieniami w potwora, ponieważ sam nie posiadał zdolności w kierunku poskramiania mitycznych stworów. W oczach agenta dalej migotała obietnica fioletowych płomieni.
Powrót do góry Go down
Thor



Liczba postów : 179
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Sro Sie 08, 2012 11:56 am

Najpierw płomień, a potem pociski. Tyle wystarczyło, by - nie owijając w bawełnę - wkurzyć potwora. Płonąca macka drgała nerwowo trącając stojące na swoje drodze auta, rozbijając szyby czy niekiedy nawet miażdżąc karoserie. Jak na zawołanie po obu stronach mostu w górę wystrzeliło kolejnych pięć macek - niezwykle długich i wijących się w sposób, który raczej nie sugerował chęci przytulenia się do podróżnych. Cóż, ratowanie ludzi przez Sunny raczej odniosło kiepski efekt, gdyż nowe macki zmiażdżyły kolejnych kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt aut. Zagarniały także ludzi, którzy nie zdążyli uciec i albo odrzucały ich daleko w którąś ze stron, albo nawet wciągały pod wodę. Fakt faktem, byli to nieliczni, ale jednak.
Panika rosła, deszcz nie ustawał, wiatr się wzmagał z każdą minutą. Niebo, zasnute grubo szarym kłębowiskiem chmur wcale nie pomagało, gdyż widoczność nadal pozostawiała wiele do życzenia. Terry, który opadł zemdlony, poczuł, że zaczyna się właściwie topić - w końcu ilość wody na moście nie malała. Odpowiednie impulsy dotarły do jego mózgu, instynkt przetrwania poszedł w ruch.
Jedna z macek zaskoczyła Sunny i odrzuciła ją w stronę Fausta - uderzyła w maskę samochodu tuż obok - bolesne, ale niespecjalnie groźne, nie licząc zadrapań, otarć czy stłuczeń. Zapamiętawszy owe bolesne strzały potwór wysłał w tamtym kierunku kolejne odnóża - wijące się dziko odzwierciedlając rosnącą furię. Pozostałe zaczęły oplatać most i ponownie nim trząść. Asfalt miejscami zaczynał pękać, ukruszone krawędzie spadały do rzeki. O tak, temu mostowi należy się porządny remont - lub gruntowna przebudowa, o ile nie uporają się z tym wystarczająco szybko.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sunny



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 01/08/2012

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Pią Sie 10, 2012 9:01 pm

Niestety, plan Sunny zawiódł, co sprawiło, że być może stała się przyczyną kolejnych ofiar. Tak czy siak, nic innego nie była w stanie zrobić. Jak miała walczyć z taką bestią? Byli agenci, którzy znacznie lepiej nadawaliby się do tej roboty. Na przykład tacy, którzy nosili przy sobie RPG zamiast Colta. Na tego Krakena trzeba było czegoś znacznie mocniejszego od ognia jaki Sunny potrafiła wytworzyć.
Czegoś jak... Materiały wybuchowe?
Właśnie wtedy w mózgu kobiety rozbłysła zielona lampka. Gdyby tylko była w stanie pozbyć się ludzi z samochodów, mogła by użyć pojazdów jako bomb, powodując zapłon zbiorników paliwa.
Przez krótką zaledwie chwilę leżała na masce samochodu, dochodząc do siebie po uderzeniu. Kiedy już była w stanie stanąć na nogi, wciąż jeszcze kręciło jej się lekko w głowie. Nie zmieniło to jednak faktu, że zaczęła krzyczeć do ludzi w nadziei, że ktoś jej posłucha.
- Wysiadajcie z samochodów i uciekajcie! Piechotą macie większe szanse. Bierzcie dzieci i won! Zrobi się tu jeszcze bardziej gorąco! Jestem z rządu! BIEGNIJCIE DO KOŃCA MOSTU DO KTÓREGO MACIE BLIŻEJ! ZOSTAWCIE SAMOCHODY I UCIEKAJCIE!
Jednocześnie trapiło ją, gdzie też zniknął młody Terry. Miała nadzieję, że posłuchał jej rozkazu i nie było go już na moście. Nie miała teraz czasu ani możliwości go szukać. Musiała zaufać w jego instynkt samozachowawczy.
Jej głos raczej nie dotarł zbyt daleko, ale do głowy przyszedł jej dziki i wręcz niedorzeczny pomysł. Ale miał większe szanse na szybkie obudzenie przerażonych ludzi niż bezowocne krzyki tonące w kroplach deszczu...
Po prostu czuła, jak strasznie żałosne jest to co teraz zrobi. Pieprzony Nowy Rok na niebie...
Tak czy siak wyciągnęła zapalniczkę i zapaliła ogień, by mieć źródło do następnego popisu. Zamierzała wykorzystać płomień, żeby stworzyć na niebie napis wystarczająco duży i wysoko położony, aby mógł go dostrzec każdy na moście.
"ZABIERAĆ DUPY Z MOSTU!"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Nie Sie 12, 2012 9:57 pm

Faust obserwował działania dziwnej i bardzo głośnej kobiety z pewnej odległości. Początkowa złość przeszła mu po szybkiej terapii skupiającej się na wyładowaniu magazynka w przyczynę rozdrażnienia. Teraz zaczynał myśleć jaśniej. Kim była ta osoba? I czemu do cholery próbuje wydawać mu polecenia? Na pewno była jedną z bardziej zorganizowanych osób na moście, posiadała mocne nerwy, broń oraz zdolność manipulowania ogniem.
- Mały ten świat - mruknął do siebie Will przechodząc między panikującymi ludźmi i ewentualnie pomagając poprzewracanym wstać. Macki na moście, piekło atmosferyczne wokół, masy cywili... nie można było dopuścić tego potwora do brzegów ani pozwolić mu na ucieczkę. W takiej sytuacji ofiary mogły przekroczyć setki zanim zjawi się kawaleria z ciężkim sprzętem. Jego sygnał do agencji pewnie zostanie szybko odebrany, ale jako ktoś niezwiązany ze zwyczajowymi operacjami będzie miał niski priorytet. Krzykliwa kobieta już dawno się pozbierała z ziemi i teraz wyjęła zapalniczkę. Mężczyzna podchodząc wyciągnął identyfikator S.H.I.E.L.D z marynarki i nagle go zamurowało. Płomienie uformowały wielki napis nad mostem, który w mało subtelny sposób sugerowały, by wszyscy wypieprzali z obszaru. To pomagało, biorąc pod uwagę plan Smitha. Faust stuknął kobietę lekko w ramię i pokazał jej odznakę.
- Will Smith, S.H.I.E.L.D - powiedział głośno i wyraźnie - chyba będę potrzebował twojej pomocy - dodał tonem nie sugerującym niczego dobrego. Macki robiły się coraz bardziej bezczelne, co nie sprzyjało konwersacji.
- Isabela Sunlight, S.H.I.E.L.D - Odkrzyknęła kobieta, utrzymując ognisty napis na niebie. Cóż, ciężko było tutaj o lepsze przekazanie ludziom co mają robić. Nie miała megafonu pod ręką, a te i tak miały irytujący zwyczaj zniekształcania dźwięku tak, że nic się nie dało zrozumieć. - Pokazałabym odznakę, ale jestem trochę zajęta!
- O tak, utrzymuj znak. Mam plan - odpowiedział zadowolony ze znalezienia kompetentnej pomocy mężczyzna. - Planuję zawalić most na to kurestwo! - przekrzykiwał panikujący tłum Faust.
- Nie można pozwolić, żeby to coś uciekło i dostało się do brzegu!
- Właśnie dlatego kazałam ludziom opuszczać samochody! Nie jestem w stanie zrobić mu ziaziu samym płomieniem! - Cóż, przynajmniej myśleli podobnie. Fakt, Sunny akurat miała plan nieco inny niż zawalenie mostu, ale to po pozbyciu się z niego ludzi brzmiało też całkiem sensownie. - KURWA MAĆ, GDZIE JEST WSPARCIE JAK JEST POTRZEBNE!
- Wsparcie jest w drodze! - odkrzyknął Faust. Nie mieli dużo czasu. - Plan jest taki. To coś chce rozpieprzyć most? Pozwólmy mu, ale na moich zasadach. Atakuje na ślepo tam gdzie boli, więc skoncentrujmy ból tak, by cała konstrukcja zarwała się mu na łeb! - zdzierał sobie dalej gardło Smith. Jego oczy nagle zajaśniały na fioletowo, a po sekundzie mężczyzna rozwalił z pięści wlew do baku.
- Dasz radę podpalić to w locie? - zapytał z uśmiechem, po czym podwinął rękawy. Jego znamię na ramieniu delikatnie migotało.
Powrót do góry Go down
Doctor Strange



Liczba postów : 100
Data dołączenia : 13/08/2012

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Wto Sie 14, 2012 7:13 pm

Na powierzchni mostu, mniej więcej na środku, pojawił się pomarańczowy krąg, który wybuchł światłem. W miejscu kręgu pojawił się lewitujący w pozycji siedzącej Doctor Strange.
- Dawno nie widziałem, aby istota z otchłani była tak głodna. Nie, to nawet nie jest głód, lecz dziwna, nieuzasadniona agresja.
Rozpostarł ręce i podnosząc wzrok, dodał:
- Niech oddali się dobro od zła, przez cudowne wiatry Watoomb...
Z dłoni czarodzieja wystrzelił łagodny wiatr, który podniósł ludzi i samochody, po czym zaczął przesuwać ich na grunt przy skrajach mostu. Doktor wyprostował się, stając na powierzchni asfaltu, układając ciało w kształt litery T.
- ...po czym zło zostanie opętane ciemnym bandarzem Cyttorak.
Czarodziej wystrzelił w obie strony po pięć promieni, które miały na celu złapać każdą z macek. Docelowy plan A zakładał wyrzucenie złapanego potwora w powietrze, najlepiej na drugą stronę mostu. Jeśli podniesienie przeciwnika byłoby niemożliwe, lub spowodowałoby duże uszkodzenie mostu, plan B zakładał wystrzelenie wiązki elektrowstrząsów, które idąc wzdłuż promieni miałyby porazić krakena. Awaryjny plan C zastał przygotowany na wypadek nagłego ataku mackami w most. W takiej sytuacji bandaże zamiast złapać potwora, mają utworzyć magiczną siatkę, która ma zaabsorbować uderzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thor



Liczba postów : 179
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Sro Sie 15, 2012 3:30 pm

Napis Sunny okazał się być jednym z lepszych pomysłów, choć nie na długo. Po kilku minutach deszcz jeszcze się wzmógł formując coś na kształt istnej ściany wody, a nie przeciętnie silnego opadu atmosferycznego. Ogień nie miał już racji bytu, a przynajmniej nie w tym zastosowaniu. Napis, na podobieństwo zepsutego neonu, to gasł to się zapalał, częściej jednak wybierał pierwszą opcję. W końcu umarł śmiercią naturalną odnosząc porażkę w walce z szalejącym żywiołem. Mimo to całkiem sporo osób zdołało zauważyć mało subtelny komunikat, a nawet zacząć się do niego stosować.
Poczynania maga wydawały się zmierzać w dobrym kierunku, szczególnie to złapanie macek. Wycelowanie magii miałoby perfekcyjną rację bytu, czyż nie?
Gdyby tylko Kraken nie zaczął jej absorbować. W pierwszej chwili - być może było to spowodowane szokiem - monstrum zaczęło się wić, jakby atak spowodował silny ból. Po minucie jednak uspokoiło się, by w następnym momencie zacząć rzucać mackami na lewo i prawo - więzy zawiodły. Furia, wręcz uderzanie na oślep. Parę razy w ten sposób trafił w most, na którym pojawiły się pęknięcia - pech chciał, że przy krawędziach i nie zwiastowały zawalenia konstrukcji, a raczej powolne kruszenie.
Oszalałe odnóża prawie zmiotły z powierzchni ziemi Sunny i Fausta, jednakże Ci zdołali się uchylić, choć inna macka, padając między nimi zmusiła ich do rozdzielenia się. Inne już namierzały Doctora pędząc z imponującą prędkością i zapewne siłą.
Na niebie pojawiło się wsparcie, o które prosił Faust. Jednakże tak to jest znajdując się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze. Trafiając na atak szału Krakena dwa z czterech przysłanych F-15 zaliczyły spotkanie trzeciego stopnia, a sekundę później lądowały w wodzie - piloci zginęli jeszcze przy uderzeniu. Trzeci myśliwiec prawie się uratował - prawie. Nagle, jakby znikąd, w jego bok uderzył jedna z mniejszych macek posyłając go wprost na most - w przestrzeń pomiędzy Doctorem, a rozdzielonym duetem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Sro Sie 15, 2012 5:00 pm

- To tyle jeśli chodzi o wsparcie - pomyślał Faust zbierając się z ziemi. Oszalały potwór zareagował na idiotycznie ubranego przybysza, który próbował użyć jakiejś dziwnej magii. Zaklęcia mężczyzny o wątpliwej orientacji nie wywarły raczej zamierzonego efektu. Mężczyzna zrzucił z siebie marynarkę i cisnął ją na bok upewniwszy się, że jego dokumenty znajdują się w spodniach, po czym podszedł do bagażnika swojego zniszczonego samochodu. Kopnięciem otworzył go i ujrzał dokładnie to czego szukał. Zaklęty miecz Fausta spoczywał tam gdzie mężczyzna go zostawił. Smith zabrał swoje przeklęte ostrze i odbezpieczył broń. Wiedział, że agentka sobie poradzi, natomiast nie miał pewności co do pilota myśliwca. Samolot leżał na środku mostu, a kraken w każdej chwili mógł spuścić na niego swoje wielkie macki i spowodować eksplozję zdolną potencjalnie do zabicia ich wszystkich. Faust przywołał swoje demoniczne moce i puścił się przyspieszonym biegiem w stronę samolotu. Dodatkowo mężczyzna strzelił kilka razy w mackę oddaloną od siebie, magika w dziwnych rajtuzach i agentki Sunlight, by przetestować małą teorię. Ciekawiło go czy kraken naprawdę uderza na ślepo tam gdzie boli, czy ma jakiś sposób orientowania się co dzieje się na powierzchni. W końcu udało mu się strącić myśliwce. Unikając potencjalnych zagrożeń Smith spróbuje dostać się do strąconego samolotu i sprawdzić jak ma się pilot. Jeśli jest przytomny, to spróbuje się z nim skomunikować i zapytać jak wygląda sytuacja z góry. Jeśli nie, to prawnik wybije kokpit pięścią i wyciągnie pilota na zewnątrz, po czym odłoży na bok. Zawsze większa szansa na przeżycie. Po tej akcji Faust przeszuka myśliwiec/zapyta pilota by uzyskać jakiś kontakt z bazą S.H.I.E.L.D. Mogli sobie robić co chcieli sami na moście, ale lepiej było skoordynować akcję z dowództwem. Jeśli nie uda mu się połączyć i zapytać o rozkazy, to przejdzie do samowolki, gdyż cierpliwość półdemona się już dawno skończyła. Jego tatuaż eksplodował fioletowym światłem, a lewe ramię zajęło się fioletowym ogniem. W tym samym czasie w jego oczach pojawiły się piekielne płomienie. Samo ostrze zaczęło delikatnie drgać, jakby domagało się sushi. Gdy następna macka wyleci w Fausta zwyczajnie zostanie przecięta na pół. Mężczyzna podszedł do granicy mostu i spróbował namierzyć potwora. Jak góra nie chce do Mahometa...
Powrót do góry Go down
Doctor Strange



Liczba postów : 100
Data dołączenia : 13/08/2012

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Sro Sie 15, 2012 5:31 pm

Widząc zbliżające się macki Doctor Strange przywołał ogromne międzywymiarowe lustro, o wysokości 5m i szerokości 8m. Miał nadzieję, że potwór uderzy mackami w jego powierzchnię, przenosząc siłę uderzenia (oraz część swojego ciała) do diabelskiego wymiaru. Liczył też na to, że będący w dwóch wymiarach kraken zaklinuje się i zacznie dewastować demoniczny świat, zamiast wyciągnąć swe odnogi po nieudanym ataku. Lustro posiadało ramy zrobione z czterech stalowych węży, które w razie konieczności ożyją i będą próbowały powstrzymać krakena przed wyciągnięciem macek z innego wymiaru. Również w pobliży kolumn podtrzymujących most pojawiły się dwa podobne lustra.

Lustra tworzyły magiczną pieczęć w kształcie trójkąta, która nie znika nawet po zniszczeniu portali. Doktor miał zamiar wykorzystać przywołany symbol do wzmocnienia jednego z zaklęć w niedalekiej przyszłości. Pieczęć aktywuje się, przebywając na środku trójkąta.

Po przywołaniu luster mag rzucił się w tył, aby oddalić się od miejsca bitwy, lecąc na plecach. Wreszcie miał okazje zorientować się w sytuacji. Przez kilkadziesiąt sekund nie robił nic, prócz obserwacji zamieszania.

Wciąż lecąc na plecach, Doktor rozdzielił się na formę astralną i cielesną. Ciało duchowe zatoczyło krąg, nurkując w głąb rzeki, aby wybadać sytuację pod wodą. Podczas podwodnego lotu forma wykonała serię magicznych pieczęci, otaczając swą duszę astralną projekcją.

W tym samym czasie ciało wciąż leciało na plecach, oddalając się od mostu. Usta poruszały się bezszelestnie, recytując słowa prastarej modlitwy. Nagle powietrze rozdarł krzyk:
- Otwórz się, oko Agamotto. Niechaj nikt nie ucieknie przed twym wzrokiem!
Artefakt, wiszący na szyi czarodzieja wybuchł jaskrawym światłem. Doctor zatrzymał się, lewitując, zamknął oczy i skoncentrował się w pełni na zlokalizowaniu potwora dzięki mocy oka, prowadząc jednocześnie swą astralną formę w stronę głowy monstrum.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sunny



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 01/08/2012

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Pon Sie 20, 2012 11:41 pm

Sunny dopaliła papierosa, widząc co też się wyprawiało dookoła niej. W dużym stopniu jej uwagę przykuł Doktor Strange, który właśnie wykonał najprawdziwszy popis fajerwerków. Agentka Sunlight westchnęła ze zrezygnowaniem, wyjmując kolejnego papierosa z paczki i wsuwając filtr między wargi, jakby przez moment nie zwracając uwagi na masakrę, jaka urządzała się na moście.
Nie była to do końca prawda - po prostu bez zasilającej jej moc nikotyny była w dużym stopniu bezużyteczna dla dwójki, która zdawała się mieć większe szanse powodzenia w tej operacji niż Isabela. Wyjęła zapalniczkę i podpaliła papierosa, podtrzymując słaby płomyk korzystając ze swojej mocy, po czym zaciągnęła się kilkukrotnie, chowając z powrotem zapalniczkę.
- Dobra. Teraz to mnie ta przerośnięta fabryka atramentu naprawdę wkurwiła.
Oświadczyła chłodnym tonem. Wyjęła bez pośpiechu swoją spluwę, przeładowując ją, po czym wycelowała w jeden z samochodów przygniecionych przez ogromną mackę. A konkretnie - we wlot paliwa. Nigdy nie bawiła się w ten sposób, ale w końcu - kiedyś musi być ten pierwszy raz! Trzeba było sprawdzić, czy wspomagając wystrzał swoją umiejętnością da radę wysadzić pojazd w powietrze. Jeśli się jej to powiedzie i wyrządzi jakąś krzywdę Krakenowi, to przynajmniej będzie można rozmawiać o jakimś planie.
Rzuciła okiem na rozbijane śmigłowce należące do S.H.I.E.L.D - nigdy nie przestanie jej zaskakiwać to rzekomo znakomite wyszkolenie agentów tej służby.
- Widzieć ogromne macki machające w powietrzu i lecieć w tą stronę śmigłowcem. Pieprzeni geniusze.
Mruknęła, po czym nacisnęła spust swojego Colta. W momencie wystrzału wykorzystała towarzyszące mu iskry do podpalenia pocisku, którego zadaniem było przebić się do zbiornika z paliwem w samochodzie, co - jak miała nadzieję - wysadzi go w powietrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thor



Liczba postów : 179
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Sro Sie 29, 2012 11:14 pm

Pilot F-15 był nieprzytomny, właściwie miał spore problemy z oddychaniem. Faustowi udało się nawiązać kontakt z bazą SHIELD, jednakże był on na tyle wadliwy, że właściwie nie mógł mieć pewności czy wiadomość w pełni dotarła, a nawet czy ją zrozumieli. Szczególnie, że komunikator padł pod koniec.
Gdy Faust podszedł do krawędzi mostu jedna z pomniejszych macek faktycznie w niego wystrzeliła i została przecięta. Kolejnych kilka ruszyło w tym samym momencie na mężczyznę z zadziwiającą jak na takie monstrum prędkością - różniej wielkości, z wielu stron.
Co do Doktora Strange'a - macki postanowiły chyba kibicować Hulkowi, gdyż zrobiły jeden wielki "SMASH" z jego luster. Czując uderzanie w "coś magicznego" dostały tak jakby zastrzyk energii. A co za tym idzie... O tak, Kraken zaczął powoli rosnąć przyswajając całą ofiarowaną mu magię. Jak się potem okazało zaczęły wyrastać nowe macki. W prawdzie pozwoliło to mniej więcej zlokalizować łeb monstra, ale pojawiające się odnóża uniemożliwiły dokładne jego ujrzenie. Ciało Doktora miało raczej niełatwy lot w ulewnym deszczy, gdyż promieniująca od niego energia działała jak wabik na pomniejsze macki.
Sunny właściwie niewiele owej nikotyny dostarczyła swemu organizmowi, w końcu warunki skutecznie i szybko gasiły jej papierosy. Udało jej się jednak wysadzić samochód w powietrze. Mimo wszystko wybuch był słaby, ściana deszczu skutecznie go osłabiała. Może byłaby nawet zdolna coś zrobić Krakenowi - gdyby nie fakt, że rósł, potężniał. To dało się poznać po jego ciosach, ich sile.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Thor dnia Czw Wrz 27, 2012 9:03 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Doctor Strange



Liczba postów : 100
Data dołączenia : 13/08/2012

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Czw Sie 30, 2012 9:20 am

*Przekaz telepatyczny od Agamotto do Strange: "Wygląda na to, że twoja magia okazuje się bezsilna"
"Nie ma czegoś takiego jak bezsilność, Agamotto. Na każdego przeciwnika jest sposób" - odpowiedział Stephen.*
Fizyczne ciało przeleciało między mackami, uciekając. W ostateczności zawsze mógł użyć teleportacji, więc nie obawiał się uderzeń. Mimo wszystko, przed chwilą wpakował się w niezłe bagno: jego magiczna esencja była ścigana przez macki, niczym przez rakiety z systemem automatycznego namierzania. Powinien zostać tylko na powierzchni i najpierw namierzyć potwora. Zgubił go pośpiech. Największy przeciwnik Doctora Strange zawsze był w nim samym.
*"Wiesz dobrze, że ta istota nie jest zwykłą ośmiornicą, która po prostu dużo zjadła. Ona rośnie wchłaniając magiczną moc, wygląda na to, że jesteś jej naturalnym pokarmem" - poinformowało oko.
"Więc jak powinniśmy walczyć? Zastrzykiem uderzenia miłości? Taką mocą niestety nie dysponuje..."

W tym samym czasie ciało astralne wykonało ostry skręt i wzleciało do góry, wybijając się spod wody. Doctor znajdował się teraz po obu stronach mostu jednocześnie.
*Przekaz telepatyczny od Strange do Sunny: "Młoda czarodziejko, wiem że to nie najlepsza chwila by rozbrzmiewać w twojej głowie, jednak w tej chwili nie mam innej możliwości kontaktu. Nazywam się Doctor Stephen Strange, łowca demonów. W tej chwili moje ciało skupia na sobie uwagę tego potwora.Chciałbym, abyś to wykorzystała. Nie myśl nad sensem moich słów, tylko po prostu wykorzystaj sytuację".

Ciało astralne wleciało w środek pieczęci trójkąta i spróbowało ją aktywować. Ta pieczęć byłaby w stanie zwiększyć siłę jego zaklęcia. Jeśli pieczęć nie jest aktywa, to trudno, rzuci zaklęcie korzystając z własnej magii, bez pobierania jej z otoczenia. Magiczny czar nazywał się:
- ...Siedem Słońc Cinnibus! - ciało astralne dokończyło inkantację, biorąc głęboki wdech. Szyja uniosła się do góry i po chwili z ust wyleciała kula ognia, która rozcięła niebo niczym kometa. Sylwetka wyglądała, jakby za chwile miała wypluć kolejne ogniste uderzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thor



Liczba postów : 179
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Czw Wrz 27, 2012 9:28 pm

Kto wie, może i ten zastrzyk uderzenia miłości by pomógł, ale raczej nikt z obecnych "obrońców miasta" nie dysponował takim typem mocy. Pozostawiając jednakże scenariusz rodem z "Czarodziejki z Księżyca" - kraken wydawał się skonsternowany obecnością dwóch Strange'ów i zrobił właściwie jedną z najgłupszych dla siebie rzeczy. Mianowicie, rozdzielił macki (nawet te przybywające) na dwie strony. Na moment ukazało to jego łeb i należało z tego skorzystać, w końcu nie wiadomo było za jak długi czas ilość przybywających macek będzie na tyle duża, by ponownie go ukryć.
Sunny zdołała to zauważyć, jednakże jej ogień był zbyt słaby, by zrobić faktyczną krzywdę Krakenowi. Potrzebowałaby czegoś w rodzaju wzmocnienia, jeśli faktycznie planowała odnieść jakiś skutek. Próbowała (klnąc wniebogłosy, a jakże) i to się chwali, ale ktoś stojący z boku tylko by pokręcił głową nad kiepskimi rezultatami owej pracy.
"Kometa" Strange'a trafiła w jedną z największych macek i wyłączyła ją z gry, definitywnie i ostatecznie grillując. Niestety, nie tylko Hulk został muzą Krakena, bo wiem najwyraźniej Hydra również miała swój udział w edukacji. "W miejsce jednej dwie nowe". Najwyraźniej trzeba było załatwić sprawę raz a porządnie, macki mogą odrastać w nieskończoność, przy energii Stephena. Żeby było lepiej - "kometa" owszem, pozbawiła monstrum jednego z odnóży, ale przy okazji (w niewielkim stopniu, ale jednak) użyczyła mu energii. Musimy wspominać o furii, istnym berserku, który ogarnął potwora po tym ciosie? "Obrońcy" mieli już niewiele czasu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sunny



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 01/08/2012

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Sob Wrz 29, 2012 6:34 pm

Sunny nie była głupia. Bywało, że miała napady dziwnego poczucia humoru, czasami była nieostrożna, ale nigdy nie była głupia.
Jej ataki oparte na ogniu nie miały szans uczynić Krakenowi krzywdy. Jej moc nie miała wystarczającego "rąbnięcia" by faktycznie zranić stwora. Na dodatek wbrew wszelkiej logice i instynktowi właściwym zwierzętom, stworzenie zdawało się zupełnie nie obawiać ognia. Było to dla Sunny kompletnie niezrozumiałe. Nie istniała istota z choć odrobiną instynktu samozachowawczego, która oparzona nie cofnęłaby się. A jednak, fakt że przerośnięta kałamarnica ognia się nie bała sugerował Sunny, że mogła nie być autentyczna. Może jakiś robot, kosmita czy inne tałatajstwo? Przydałby się ktoś w rodzaju Thora. Rąbnąłby raz piorunem w wodę i kałamarnica by się usmażyła.
Sunny została już tylko jedna próba. Pozostało skorzystać z jedynej wiedzy na temat głowonogów, która w tej sytuacji jeszcze stanowiła dla niej jakikolwiek ratunek. Oczywiście, Kraken już jasno pokazał, że ze zwierzęciem wiele wspólnego nie ma... Ale co szkodzi spróbować? Jak stwora nie zabiją, to i tak Sunny zginie. Do granicy mostu było za daleko, by mogła uciec.
Głowonogi takie jak ośmiornice i kałamarnice poświęciły wszelkiego pancerze i szkielet na rzecz mobilności. Więc choć Kraken mógł się przeciskać przez szczeliny znacznie mniejsze od niego... To był za to do przebicia równie trudny, co przeciętny gumowy balonik. No, a przynajmniej myśląc logicznie. Toteż, Sunny zdecydowała się poczekać aż bestia wynurzy spod wody swój łeb i wycelowała Coltem w wodę. Gdy głowa Krakena się wynurzy, zebrałaby całą nikotyną pozostałą w swoim organizmie na ten jeden, potężny strzał.
Jej zamiarem było iskry powstałe przy wystrzale wykorzystać jak poprzednio do otoczenia kuli ogniem. Tym razem jednak miał być o wiele, wiele silniejszy. Chciała przebić się do mózgu stworzenia i zwyczajnie go usmażyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Doctor Strange



Liczba postów : 100
Data dołączenia : 13/08/2012

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Pon Paź 01, 2012 9:16 am

Siedem Słońc Cinnibus nie bez powodu posiada siódemkę w nazwie. Forma astralna wzięła kolejny głęboki wdech, przywołując na przyszłym torze lotu ok 20 lewitujących baryłek z benzyną, po czym splunęła ognistą kulą w zbliżający się cel. Nie zwracając uwagi na efekty uderzenia, wzbiła się w powietrze, potęgując ilość latających Strange'ów za pomocą iluzji. Wszystkie postacie teleportowały się w powietrzu, co jakiś czas zmieniając trajektorię swojego lotu. Wciąż mnożące się postacie zaczęły latać po polu bitwy jak muchy. "Główny" astralny Strange zbliżał się do głowy krakena, celując przed kolejnym uderzeniem gwiazdy.

W tym samym czasie wokół formy cielesnej pojawiły się wirujące z prędkością piły motorowej kilkumetrowe metalowe płyty, których celem było odcięcie zbliżających się masek. Ciało najwyraźniej postanowiło zamienić się miejscami z Duszą, gdyż również wzbiło się w lot, tym razem w kierunku pieczęci. Lecący Doctor przywołał dodatkowe trzy małe wężowe lustra. Po chwili węże wijące się w okół luster wystrzeliły w cztery strony. Uderzając w siebie utworzyły stalowy pentagram wpisany w okrąg. Całość wciąż lewitowała w powietrzu.

Agamotto również uczestniczył w bitwie. Znanymi sobie śledził topografię pobliskich wymiarów, by wreszcie odnaleźć miejsce podobne do obecnego pola bitwy. Zadowolone oko (jakkolwiek w oczach można dostrzec radość) przywołało międzywymiarowe lustro szerokości rzeki z którego momentalnie wyciekła ropa. East River zmieniło się w czarną, łatwopalną rzekę. Oczywiście w drugim z wymiarów w miejscu ropy popłynęła ludzka woda, co jednak nie miało znaczenia dla losów tej bitwy.

Gdy w nurcie zamiast wody popłynęła ropa, astralna Dusza wystrzeliła trzecią kometą w miejsce, w którym znajdywała się głowa Krakena.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Sob Paź 06, 2012 1:48 pm

Faust miał wszystkiego serdecznie dość. Latające zaklęcia, kupa wody, macki, kruszące się kawałki betonu, niszczone samochody, spadające samoloty. Ten potwór i banda dziwaków w pelerynach pozwalali sobie na zbyt wiele. Przez jakiś czas stał zwyczajnie z mieczem na skraju mostu. Gdy otoczyły go macki, jego twarz zapłonęła piekielnym ogniem i pociął je na kawałki na tyle tylko, by zrobić to co leżało najbardziej w jego naturze. No dobra, drugą rzecz najbliższą temu, bo pierwszą byłoby pozwanie ośmiornicy do sądu. Mężczyzna zerwał krawat, zacisnął dłoń na przeklętym ostrzu i używając całej swojej mocy, jednak będąc ostrożnym by nie zrobić sobie przy tym krzywdy, wybił się z mostu prosto w taflę wody. Plan był prosty. Polecieć jak najdalej, zanurkować głęboko i wyciąć gumowemu sukinsynowi ten jego podły, mitologiczny mózg. Trajektoria mężczyzny była wyliczona na podstawie miejsc, z których monstrum wyciągało swoje macki nad wzburzoną taflę wody. Gdy tylko Smith spotka się z głównym ciałem, rozpocznie wielki festiwal krojenia, rozrywania, palenia i miażdżenia mięsa. Oczywiście Will upewni się, że ma na to wszystko dość powietrza i nie będzie zwlekał do ostatniej chwili, by odnowić swoje rezerwy. Wolał nie dać monstrum szansy na przytrzymanie go pod wodą zbyt długo, gdyż wiedział, że bandycka ośmiornica tego spróbuje. Gdy tak się stanie, Faust wykroi sobie drogę na powierzchnię, nabierze znowu powietrza i wróci kontynuować rzeź. Przy tym wszystkim prawnik będzie w miarę możliwości uważał, by nie wpaść na ataki swoich - z braku lepszego słowa - sojuszników.
Powrót do góry Go down
Nuzuki



Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/10/2012

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Nie Paź 07, 2012 3:40 pm

Szybkim krokiem wszedł na pole bitwy jakim w ostatnim czasie stał się Williamsburg Bridge. Przez chwilę lustrował most oraz jego otoczenie, próbując rozeznać się w panującej na moście sytuacji. Zniszczony most, wszędzie walające się wraki samochodów oraz ogromny stwór z wieloma odrastającymi mackami z kompletem ostrych zębów. Jednak sytuacja nie była najgorsza, z ogromną bestią pojedynkowała się niecodziennie wyglądająca grupka. Lecz dlaczego by nie wykorzystać tę sytuację dla własnych celi. Pablo ponownie zlustrował most w poszukiwaniu jakiegoś ładnego w miarę niezepsutego samochodu. Gdy wreszcie takowy znalazł podszedł do niego, by sprawdzić jego wnętrze. Drzwi otwarte, kluczyk w stacyjce, takie bestie jednak potrafią czasem pomóc. Po odnalezieniu samochodu, można przystąpić do walki z potworem terroryzującym most. Najpierw jednak umieścił torbę na tylnym siedzeniu, zamknął swój nowy samochód po czym schował kluczyki do jednej z kieszeni od spodni. Po chwili podszedł do wyrwy w moście.
- No to jedziemy z tym koksem - powiedział podwijając rękawy. Chwila skupienia i zaciśnięte pięści otoczone zostały zieloną poświatą. Szybkie sprawdzenie rozmieszczenia "sojuszników" oraz cywili ,po którym wreszcie mógł zabrać się do roboty. Kilka sprawnie wymierzonych strzałów powinno przynajmniej na chwilę spowolnić rozjuszoną bestię i umożliwić bohaterom zadanie zwycięskiego ciosu. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, a warunki atmosferyczne wręcz uniemożliwiały precyzyjny strzał w bestię. Kolejnym problemem był jakiś osobnik prawdopodobnie lubiący sporty ekstremalne, bo jak nazwać kogoś pływającego w taką pogodę z wielkimi stworami ciemności. No ale różni są ludzie i nie jemu było to oceniać. Tak więc mimo dobrych chęci nie mógł z czystym sumieniem strzelać do oszalałego stwora. Rozglądając się po polu bitwy w jego głowie powoli rozwijał się nowy plan działania. Szybkim krokiem podbiegł do jednego z pozostawionych na moście samochodów. W miarę możliwości cofnął samochód, by po chwili taranując inne wraki ruszyć w stronę wyrwy pozostawionej przez krakena. Szybko wyciągnął papierosa umieszczając go przy okazji w ustach. Chwila szukania i wreszcie zapalniczka mogła spełnić swą powinność. Powoli zbliżająca się krawędź mostu przypominała mu o czekającym na jej końcu stworze, prawdopodobnie głodnym i czekającym na świeże mięsko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nuzuki



Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/10/2012

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Pon Paź 08, 2012 4:40 pm

Jednak ze spotkania z Krakenem odwiódł go drażniący dzwonek telefonu. Szybko otworzył drzwi i wyskoczył z pędzącego samochodu. Niezbyt miłe jest spotkanie z twardym mostem, w szczególności gdy wyskakuje się z pędzącego pojazdu. W miarę szybko podniósł się na nogi, strzepał piach, po czym szybkim krokiem ruszył po swoja torbę. Jego plany skomplikowały pojawiające się wielkie macki. Jedna z nich błyskawicznie oplotła młodzieńca w swym miażdżącym uścisku. Adrenalina zrobiła swoje. Z niewielkim trudem chłopak zgromadził w sobie energię, by następnie rozsadzić mackę wybuchem energii. Gdy wreszcie macka puściła porażona jego atakiem, skierował się do samochodu po torbę. Szybko ruszył w stronę mostu ostrzeliwując macki stwora, by odwrócić od siebie uwagę. Mimo wielkiego zmęczenia udało mu się wydostać z tej wielkiej strefy wojny.
- Gdyby nie interes, już byś nie żył - powiedział do stwora znikając na jednym z końców mostu. Może innym razem spotka się z tym ciekawym stworem. Niestety dziś nie może poświęcić mu więcej czasu. Szkoda, tak ciekawiła go anatomia tego wielkiego stworzenia.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Today at 4:59 am

Powrót do góry Go down
 
Williamsburg Bridge
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: