Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Delancey Street

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3531
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Delancey Street   Pią Lip 13, 2012 3:33 pm

First topic message reminder :



Jedno z centralnych miejsc Lower East Side na Manhattanie, łączące ze sobą Bowery i Williamsburg Bridge. Znajduje się tu cała masa barów - w tym takich na wynos, delikatesów, a także sklepów z ubraniami znanych z wielkich obniżek cen i licznych okazji.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Moonstone

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Wto Maj 19, 2015 4:50 pm

- Czy śledziliśmy? Jak myślisz ile kamer jest w całym Nowym Jorku? Oczywiście, że każdy z darem jest monitorowany. Od bezdomnego po bogaczy z dobrych domów – wzruszyła ramionami, bo to było dosyć oczywiste. Rząd wbrew pozorom inwigilował cywili jak tylko się dało. Karla jako była przestępczyni wiedziała o tym bardzo dobrze i chyba tylko dlatego, że nic poważnego nie broiła nie zamknęli jej oraz gabinetu, który prowadziła. Jakby się zastanowić to ostatnio faktycznie nic poza pracą nie robiła.
- Masz rację. Może nieco przesadziłam z tą tajemniczością, aczkolwiek nazwa i tak niewiele mówi. Trzeba to zobaczyć na własne oczy – równie dobrze mogła mu wcisnąć nazwę wymyśloną na poczekaniu, ale po co utrudniać sobie i zmniejszać swoją wiarygodność.
- Czasami się zdarza. Skrzywienie zawodowe dopada każdego prędzej czy później – ją raczej dopadł pracoholizm i chęć zajęcia sobie jak najwięcej czasu. W końcu póki nie ma lepszej okazji by nieco napsuć krwi jej nemezis to musi czekać, a czym lepiej się zająć niż pracą, opłacaniem gabinetu oraz leczeniem osób z ich problemów tylko po to, żeby przyszli z kolejnymi? Żyła złota z perspektywy przeciętnego zjadacza chleba bo psycholog i psychoterapeuta zawsze sobie liczył srogo za wizyty.
- Chcemy byś wykorzystał swoją umiejętność w naszej sprawie. Potrzebujemy mieć kogoś z właśnie Twoimi kwalifikacjami, by wywołać więcej tych „anomalii” cybernetycznych na nasze potrzeby. Myślę, że w głębsze szczegóły wprowadziłby Cię generał, ja znam tylko podstawowe zadania jakie należałyby do Ciebie. Obstawiam, że dostałbyś dostęp do technologii rządowej o ile byłbyś dostatecznie grzecznym chłopcem i mógłbyś się bawić tymi zabawkami– Ross tak naprawdę nie powiedział jej po co im dzieciak, ale skoro jest potrzebny to na pewno chodzi o jego talent, by z łatwością łamał zabezpieczenia i obezwładniał wrogą elektronikę na odległość i cicho.
- Nie generał. Wiele mogę mu zarzucić, ale marnowanie zasobów ludzkich do tego nie należy. Wojskowi już mają to do siebie, że towarzyszy nie opuszczają a o drużynę dbają – Karla mogłaby zarzucić Rossowi chociażby rozbujane ego, zbyt altruistyczną postawę wobec kraju jak i wiele innych rzeczy jednak wiedziała, że on jest zasobnym człowiekiem. Rząd nigdy by mu nie powierzył środków, gdyby tamten miał wysyłać na front mięso armatnie by ginęło i pochłaniało coraz więcej kapitału. Rulk był na dodatek genialnym strategiem (chociaż raz go Karla wpędziła w załamanie nerwowe), dlatego domyśliła się że nie puści Eliasa w pierwszej linii frontu. Powiedzmy sobie szczerze, że jest to tylko dzieciak. Nie nadaje się do zabijania, ani tym bardziej do wojaczki. Nada się na wsparcie, ale nigdy na front.
- W porządku – bardzo kruchy lód, a w połączeniu z tym że chyba trafiła w sedno całej sprawy dawało wybuchową mieszankę. Wygląda na to, że Moonstone rozłupała spory kawałek tej skorupki i wewnątrz kryje się przeciętny dzieciak który chce atencji – Jeśli masz jakieś pytania to spróbuje na nie odpowiedzieć o ile będę mogła. Pytaj o co chcesz – usiadła sobie komfortowo w powietrzu, w końcu wolała nie dotykać niczego w zaułku który był brudny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 11/05/2015

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Sro Maj 20, 2015 5:17 pm

Elias dostał odpowiedź na każde pytanie. Oczywiście nie wszystkie były zadowalające. Chyba wolałby nie wiedzieć że ktoś go śledzi. Jednak chłopak dalej był do tego wszystkiego sceptycznie nastawiony. Najchętniej olałby to wszystko i poszedł, mając daleko gdzieś to że wie o nim jakaś tajna organizacja rządowa. Chwilowo było to nie możliwe, bo chłopak miał dziwne wrażenie że wie za dużo by tak po prostu odejść.
-Myślę, że lepiej mi nie dawać tych rządowych zabawek- Trzeba przyznać że słowa "rządowe technologie" go zaciekawiły. W końcu dziewczyna wiedziała jak z nim rozmawiać. Już sobie wyobraził jakie cudeńka by tam miał. Ale po chwili wrócił do swojego sceptycznego nastawienia. -Tsaa...- jęknął, słysząc to jaki oddany jest ten generał. Nie żeby to nie było prawdą, ale jakby to powiedzieć, Elias po prostu nie wierzył w takie rzeczy. To jakby wytłumaczyć ateistą że Bóg istnieje, uwierzą dopiero gdy zobaczą. Tak było z Eliasem. Aczkolwiek on nie chciał ryzykować tym że ktoś go opuści, więc woli nawet nie sprawdzać.
-Mam parę pytań...- zatrzymał się na chwilę, by pomyśleć. Ale długo nie myślał -...Kim wy w ogóle jesteście? Skąd mogę wiedzieć że mnie nie oszukujesz? Że mówisz prawdę? Co, jeśli odmówię?- To były te najbardziej go dręczące pytania. Lecz mógłby zadać ich więcej, no ale nie wszystko na raz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Sro Maj 20, 2015 9:24 pm

Zadanie wydawało się nieco komplikować, bo nie jest to robótka jakiej się spodziewała Karla. Z drugiej jednak strony już dawała sobie radę nie z takimi zawodnikami jak Elias. To tylko kwestia czasu, aż znajdzie punkt zaczepienia by zburzyć ten mur sceptyzmu, który sobie postawił. Każdego da się złamać, wystarczy tylko znaleźć słaby punkt. Zresztą ona już jeden znalazła, ale jego eksploatowanie może się przydać tylko w momencie kiedy nie będzie jej już do niczego potrzebny. W końcu nie zaczęłaby rozmowy, gdyby nie rozkazy Rossa oraz profity jakie dostrzegała w byciu członkinią Thunderbolts. Zwyczajna kalkulacja strat i zysków, nic osobistego.
- Och a liczyłam, że pokażesz co możesz z tą piaskownicą zrobić - odpowiedziała udając niepocieszoną, choć w głębi czuła że rybka powoli chwyta haczyk - bo wiesz wtedy miałbyś dostęp do całkiem niezłego wiaderka i łopatki. Takich z metką top secret, które do cywilnego użytku wejdą dopiero za kilka lat - niczym nowym było, że sprzęt wojskowy kiedy zostawał zastąpiony nowym modelem, trafiał w okrojonej wersji do rąk cywili. Przykładowo telewizory. Początkowo były sprzętem wojskowym, dopiero kilka lat później zostały przekazane w ręce ludności cywilnej jako coś co zapewniało rozrywkę.
- Wiesz, gdyby faktycznie marnował zasoby to już dawno by mnie tu nie było. Powiedzmy, że ma troszkę przykrych wspomnień ze mną związanych, a okazji do zdobycia mojej głowy miał wiele - bądź co bądź było to dziwne, że Ross od tak chyba zapomniał o tamtym zdarzeniu w jakie wplątała go Moonstone. Wpędzenie w ciężką depresję oraz załamanie nerwowe to nie byle co i tego się nie zapomina raczej.
Przysłuchała się jego pytaniom, chociaż jak się spodziewała dotyczyły one najbardziej prawdopodobnej wersji. Kim byli Thunderbolts oraz jaka jest gwarancja, że go nie oszukują? No i co się stanie jak odmówi? Moonstone mogła tylko spekulować na temat tego ostatniego, bo pewnie Ross postąpiłby po wojskowemu. Albo dałby chłopakowi nadzór jeszcze intensywniejszy albo zlikwidowałby go, aby nie wpadł w ręce wroga.
- Jesteśmy organizacją z ramienia rządu. Mamy być kimś kto będzie w stanie wkroczyć do akcji jeśli Avengers zawiodą lub będą potrzebować wsparcia, jak również jeśli zwrócą się przeciwko światu... mamy ich powstrzymać. W Thunderbolts znajdziesz normalnych żołnierzy jak i nadludzi jak Ty, ja lub generał - na kolejne pytanie odpowiedź miała nadejść za chwilę, gdyż Karla budowała lekko napięcie przez wyczekiwanie. Dosłownie kilka sekund - Gdybym Cię oszukiwała to już dawno zostałbyś porwany, związany, a potem użyto by na Tobie hipnozy lub innej formy kontroli umysłu byś pracował dla nas. Myślę, że nóg mogłabym Cię pozbawić dosyć szybko a potem równie sprawnie Cię spacyfikować i oddać, jednak gdybym Cię oszukiwała to czy zadałabym sobie tyle trudu by negocjować? Czy za rogiem nie czekaliby już żołnierze, którzy mieliby Cię pojmać na mój znak? Oczywiście jak chcesz możesz sprawdzić, ale tam nikogo nie będzie - wzruszyła ramionami, bo wywód jak długi tak i logiczny - Co do odmowy... nie przekazano mi wytycznych odnośnie tego, jednak ja widzę 3 opcje. Pierwszą jest narzucanie się, aż się zgodzisz. Drugą jaką widzę z perspektywy generała to silny nadzór, by nikt się do Ciebie nie dorwał. Jeśli opcja druga i pierwsza zawiedzie to zostaje trzecia czyli likwidacja by uniemożliwić wrogowi wykorzystanie Cię. Takie widzę opcje ja, ale myślę że Ci z góry mają troszkę więcej wariantów. Jesteś mądrym chłopcem i na pewno wiesz jaką ma wartość to co potrafisz i jak bardzo katastrofalne może to być w skutkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 11/05/2015

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Czw Maj 21, 2015 7:42 pm

Pokazywanie swoich umiejętności przed obcymi, to była ostatnia rzecz na jaką Elias miał w tej chwili ochotę. Przykro mi, ale niestety Moonstone raczej się nie dowie jak on wywołuje te anomalie. To jest jego sekret, i uważa że nikt nie musi wiedzieć jak on to robi. To też utrudnia pracę tych złych, co by go chcieli kiedyś tam wykorzystać.
Elias kojarzył słowo Thunderbolts, ale nie wiedział za bardzo co oznacza. Za to Avengersów znał, i to dobrze. No bo kto nie dawno demolował Nowy Jork?
Chłopak złożył ręce słuchając wypowiedzi dziewczyny. Nie miał zamiaru sprawdzać czy ktoś tam stoi za rogiem. Po prostu, mu się nie chciało. Jak widzicie już nie miał zamiaru uciekać, ale dalej był czujny.
-Czyli że jak odmówię, będziecie mnie kontrolować, albo mnie zabijecie. Czyli że już nigdy nie będę jako tako wolny. Tak więc, mam do was dołączyć albo będziecie mnie śledzić do końca mojego życia. Czy to nie jest pogwałcenie praw człowieka?- No tak, Elias nie chciałby być monitorowany do końca życia.
-A poza tym, to co mówisz, to tylko słowa. Nie mam pewności że mówisz prawdę. Musisz mi to udowodnić- Elias czuł się dobrze stawiając warunki. Przecież skoro Thunderbolts chcą go mieć, to nie bez powodu. Tak więc, postanowi to jak najlepiej wykorzystać żeby się jak najwięcej dowiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Czw Maj 21, 2015 9:43 pm

- Poprawka. Nigdy żaden człowiek nie był wolny. Nad każdym ktoś wbrew pozorom stoi, za dziećmi rodzice, za pracownikami ich szefowie i tak dalej, a na końcu tego łańcuszka stoi państwo - spojrzała na niego - a czy pogwałceniem prawa również nie była ta akcja z bankomatem oraz kilka innych "zabaw"? - zapytała nieco retorycznie by uświadomić chłopakowi że i on nie jest święty. Prawa człowieka schodziły na dalszy plan kiedy coś się działo dla większego celu lub idei. Podczas wojny Hydra chociażby nie patyczkowała się z jeńcami tylko torturowali ich by wydobyć informacje kluczowe dla ich sprawy. Gdzie wtedy były prawa człowieka? Jest to tylko ulotna idea i coś co ma się na papierze. W praktyce nie ma to zastosowania.
- Muszę powiadasz? Twarde stawiasz warunki jak na osobę o słabym położeniu, ale niech stracę. Czego chcesz? - oczywiście jeśli to będzie absolutnie coś absurdalnego to Moonstone zwyczajnie się zaśmieje i zacznie robić podchody od innej strony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 11/05/2015

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Czw Maj 21, 2015 9:59 pm

-Coś sugerujesz?- Zapytał, słysząc tą wzmiankę o bankomacie. Elias miał nadzieję że ludzi bardziej obchodzi własne życie niż cudze, i nie będą zwracać uwagi na czternastolatka przy bankomacie. Chłopak ma nauczkę, następnym razem jak będzie pobierać kasę z bankomatu rozejrzy się czy gdzieś nie ma jakichś wścibskich rządowców. Osobiście, bardzo mu się to nie podobało że ci z góry ingerują w czyjekolwiek życie.
-Czego chcę? Może tak, dowodów? Bo jak na razie mam tylko puste słowa, od człowieka którego nie znam. A to że lewitujesz, to nie znaczy że jesteś bardziej wiarygodna.- Czy był na słabym położeniu? No może. Nie miał tylu praw, ani znajomości. Był tylko zwykłym szczeniakiem kradnącym pieniądze z automatów. Aczkolwiek, coś jednak było na rzeczy że dziewczyna ciągle z nim gadała. Przecież mogłaby go zabić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Pią Maj 22, 2015 6:04 pm

- Oczywiście, że nie. Tak sobie tylko wspominam pewnego młodzieńca wyciągającego pieniądze z bankomatu bez użycia karty - powiedziała uśmiechając się delikatnie, jednak to nie był uśmiech prześmiewczy a taki mówiący "widziałam co zrobiłeś".
- Dowodów powiadasz? Niby mogłabym Cię zabrać do kwatery byś sobie obejrzał to i owo zanim przyjmiesz ofertę, ale domyślam się że wolałbyś mniej się narażać. W końcu nam nie ufasz - w sumie miała kontynuować wypowiedź ale coś jej przyszło do głowy. Pogrzebała w kieszeniach swojego stroju i wyciągnęła komórkę, na którą przesyłano jej dane na temat Eliasa. Podeszła do niego powoli - powiedzmy, że dam Ci zerknąć w część danych jakie ja posiadam. Co powiesz na taki układ? - w ręku nadal bawiła się telefonem i wyczekiwała jego odpowiedzi. Oczywiście na pamięci telefonu znajdowały się jego dane, wytyczne jakie miała Moonstone (czyli zrekrutować), ich lokalizacja która była przesyłana szyfrowanym połączeniem oraz swego rodzaju identyfikator jaki mogła mieć Karla. Coś na kształt przepustki, która była na bieżąco uaktualniana. Było tam jej imię, nazwisko oraz funkcja jaką pełniła w organizacji. Czyli rekrutacja oraz wsparcie psychologiczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 11/05/2015

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Pią Maj 22, 2015 8:10 pm

-Ja nic nie wyciągałem. Bankomat sam mi je dał.- Powiedział rozkładając ręce na znak że jest niewinny. Co prawda brzmiało to śmieszne. Jak kiepska wymówka, ale to była prawda. Patrząc na to z tej strony, nie zrobił nic złego.
-Niby mogłabyś mnie zabrać i mi pokazać waszą kwaterę, ale wtedy bym już musiał się zgodzić, bo wiedziałbym za wiele.- Powiedział, bo chyba to miała na myśli Klara.
Elias trochę się odsunął kiedy dziewczyna coś wyjęła. Uspokoił się, widząc że to tylko komórka. -Pokaż- powiedział wyciągając rękę. Miał nadzieję że dziewczyna da mu telefon do ręki, ale nie wiedział czy będzie tak naiwna by to zrobić. W każdym razie Elias potrzebował dowodów, konkretnych dowodów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Pią Maj 22, 2015 10:58 pm

- Interesujące. Może też wypróbuję tę sztuczkę kiedy Ross będzie zalegał z wypłatą - powiedziała nieco żartem, bo tak czy siak tych pieniędzy nie powinien brać. Nie były jego, a banku do którego bankomat należał ale to nie Moonstone jest od moralizowania na ten temat. Sama ma o wiele gorsze rzeczy na sumieniu z których czasami się spowiadała ofiarom. Tacy szczęśliwcy zazwyczaj kończyli zrzuceni z budynku lub mostu, zależnie co było bliżej.
- Zgadza się - chociaż tyle dobrego, że Elias był inteligentny co wśród obecnej młodzieży jest rzadkością. Wiele czynników wpływało na to, że poziom intelektualny dzieci spadał a na czele zawsze będzie bezstresowe wychowanie dziecka. Oczywiście nie chodzi tu, żeby katować ilekroć coś zrobi dzieciak źle, a zwyczajnie upominać, karać za przewinienia. Dzisiaj rodzice bardziej się bali tego, że dziecko poda ich do sądu o molestowanie czy znęcanie się niż tego na kogo może brzdąc wyrosnąć. Dobrobyt kraju również na to wpływał, bo mieli dostęp do wszystkiego i nie musieli tak bardzo pracować na to, bo w końcu wiele rzeczy swoim pociechom zapewniali nadopiekuńczy rodzice.
Wolała mu nie dawać bezpośrednio komórki do ręki bo patrząc po tamtej sztuczce z bankomatem to z komórką może coś się złego stać. Zamiast tego przysunęła się bliżej, tak by mógł w miarę komfortowo odczytywać dane, które się wyświetlały. Najpierw wyświetliła mu raporty o nim samym, które wskazywały miejsca użycia jego daru. Masa zdjęć oraz opisów wykonanych przez naukowców i specjalistów wywiadu Thunderbolts. Dalej przeszła do instrukcji jakie otrzymała, które opierały się na tym że ma nawiązać kontakt oraz dokonać rekrutacji. Wszystko podpisane przez Thadeusa "Thunderbolt" Rossa. Nazwisko mógł chłopak skojarzyć bo Ross był mimo wszystko ważną figurą wojskową, ale na wszelki wypadek Karla o tym napomknęła, że Ross jest generałem. Dalej przeszła do jakiś randomowych zdjęć, które zrobiła w kwaterze. Była ona spora, dlatego bez mapy łatwo było się tam zgubić a sztuczka z punktami orientacyjnymi zawsze działała. Kwatera jak każdy ośrodek rządowy była bardzo dobrze zaopatrzona, a technika po prostu wypływała z każdego zakątka. Na koniec pokazała mu swoją przepustkę, gdzie umieszczone była jej godność oraz zadania.
- To nie jest photoshop - dorzuciła po skończonym pokazie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 11/05/2015

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Sob Maj 23, 2015 2:21 pm

Elias spojrzał na dziewczynę trochę sceptycznie. Co jak co, ale on to się na żartach nie znał. Znaczy wiedział że Klara nie mówi tego na serio, ale jakoś go ta wypowiedź nie rozbawiła.
Elias przez najbliższe trzy lata nie miał żadnego wychowania. Musiał się usamodzielnić, a co się z tym wiązało, myślał bardziej logicznie od swoich rówieśników. Kiedy oni bezmyślnie siedzieli cały dzień grając na konsoli, on kombinował jak coś skraść by nikt nie zauważył. Jak również, musiał kombinować jak użytecznie użyć swoją moc. Bo kiedy nie ma potrzeby, stara się jej nie nadużywać.
Chłopak trochę się zawiódł że nie dostał osobiście telefonu do ręki. Szkoda, taki telefon odpowiedziałby mu na więcej pytań. No ale cóż, widać że oni też myślą racjonalnie. Punkt dla Thunderbolts. Chłopak spojrzał w ekran telefonu. Nie za bardzo mu się to podobało. Tam był dowód że przez najbliższe parę tygodni był śledziony. Widząc nie które raporty, nawet nie pamiętał by kiedyś o tej porze użył mocy. Na szczęście, nawet takiej organizacji rządowej nie udało się wszystkiego zarejestrować. I dobrze. Nie licząc tego co w raporcie, Elias miał jeszcze dużo innych wypadków kiedy użył swojego daru. Ale to dobrze, że tego nie mieli. Niektórych informacji też im brakowało. -To wszystko co o mnie macie?- Zapytał, chciał wiedzieć czy ma jeszcze jakieś sekrety, których ta organizacja nie wykryła. Bo nie podobało mu się że wiedzieli o nim wszystko, a jak każdy człowiek potrzebuje trochę tajemniczości, sekretów które zna tylko on. Elias obejrzał wszystkie zdjęcia, a potem przyjrzał się dokładnie przepustce. -Muszę się upewnić, mogę?- zapytał się, wyciągając rękę. Chciał tylko dotknąć telefonu. Niczego nie kombinował, bo i tak Klara by to zauważyła że coś robi. Jeśli dziewczyna mu dała dotknąć telefonu. Chłopak zamknął oczy i wysłał mu informacje. Dostał od niego odpowiedź. Oczywiście Klara niczego dziwnego zauważyć nie mogła. -Wierzę ci- stwierdził po chwili, opuszczając rękę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Sob Maj 23, 2015 10:19 pm

Sceptyczny wzrok dosyć często się pojawiał na jego twarzy co tylko sugerowało, że chyba podziela poglądy pewnego filozofa, który był negatywnie nastawiony do życia. Ciekawe czy pod wpływem presji u Eliasa wystąpią myśli samobójcze? To tylko dało Karli do zrozumienia, że chyba powinna go obserwować nieco uważniej niż resztę. Był inteligentny, nieufny wobec innych jak co może nieco utrudnić uczynienie z niego pionka na jej potrzeby. Jakby o tym pomyśleć to z Rossem może być też problem w tej kwestii, bo on będzie uważniejszy. No nic, najwyżej będzie musiała zastosować inna formę manipulacji.
Moonstone wolała, by chłopak przypadkiem nie dobrał się do jakiś danych wywiadowczych Thunderbolts, dlatego teraz ona była sceptyczna do tego pomysłu. Z drugiej jednak strony co organizacja mogła Karli zrobić? Potrzebowali jej, a wyciek zawsze można załatać. Na pewno mieli na usługach telepatów, którzy się zajmą czyszczeniem pamięci. Najgorsze byłoby jednak to, że mogliby wyciągnąć z niej kamień kree który podtrzymuje jej funkcje życiowe. Dostałaby bardzo długą i bolesną śmierć. Dane, które posiadała na komórce to był tylko ułamek tego czym faktycznie mogła dysponować organizacja. Na pewno Karla dostała tyle ile jej było potrzebne, by przeprowadzić rekrutację.
- Raczej to wszystko co dostałam na Twój temat – odpowiedziała. Ross na pewno nie chciał odsłaniać wszystkich kart. Kiedy przesunęła na przepustkę chciał się o czymś upewnić. Przepustka i tak była uaktualniana, więc nawet jeśli coś z nią zrobi teraz to najpewniej przyjdzie nowa forma niebawem. Zatem pozwoliła mu to zrobić jeśli to było to czego chciał.
Obserwowała poczynania chłopaka, ten osobliwy „trans” oraz po kilku chwilach stwierdzenie że jej wierzy. Nie znaczyło to jednak, że zgodzi się na jej propozycję.
- Zatem widzisz, że naszym celem nie jest anihilacja tego świata a jego obrona. Dostałeś możliwość wykonania wyboru swojego życia więc to przemyśl. Nowe życie, które może przynieść Ci więcej korzyści niż strat czy może wszystko po staremu i dalszy brak miejsca, które możesz nazwać domem – powiedziała wstając i chowając telefon do kieszeni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 11/05/2015

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Pon Maj 25, 2015 8:19 pm

Elias raczej nie ma skłonności samobójczych. Ponoć jest inteligentny, a tylko głupi ludzie potrafią wtargnąć na swe życie. W dodatku nie jest taki biedny jak wszyscy myślą. On się czuje całkiem szczęśliwie ze swoimi maszynami. Przecież to jego rodzina. A popełniając samobójstwo opuściłby swoją rodzinę.
Chłopak już wierzył, a raczej wiedział. Wiedział że ta organizacja jest prawdziwa, i że dziewczyna go nie wkręca. Ale to nie znaczyło że zmienił zdanie.
-Ale to że wam wierzę, nie znaczy że się zgadzam.- Elias pomyślał że niczego się w ten sposób nie dowie, i musi też dodać coś od siebie. -Ja nie jestem człowiekiem który słucha się rozkazów. Nie chcę być czyimś pionkiem. A dołączenie do was będzie wiązało się z obowiązkami i podporządkowaniem. A tego nie chcę.- Eliasowi na prawdę nie podobało się bycie "żołnierzykiem". Chłopak uważa że nikt nie ma prawa mu rozkazywać. I tego się trzyma. Pod tym względem zachowuje się jak przeciętny nastolatek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Pon Maj 25, 2015 10:46 pm

Akurat tą opcję przewidywała, że byle obrazki go nie przekonają. Wierzyć w istnienie organizacji to jedno, a przyłączyć się do inna kwestia. Chłopak nie chciał być pionkiem... dobre sobie, każdy nim jest w mniejszym lub większym stopniu chociaż Moonstone chyba nie kręciła wizja, że jej pionek miałby się opierać.
- Niezależny i buntowniczy, gdybyś miał kilka lat więcej to może bym się Tobą zainteresowała z innej perspektywy - powiedziała niby kokieteryjnym głosem, jednak zaraz ucięła - Wiesz jak gra się w szachy? - zapytała nieco retorycznie, bo tą grę raczej każdy znał. Prosta w swoich zasadach, aczkolwiek stymulująca intelektualnie gra strategiczna - Na początku jest pionek oraz pozostałe figury. Wraz z postępem gry pionek zostanie zdjęty z planszy lub dotrze na jej koniec, a kiedy to się stanie może zostać dowolną figurą poza królem. Z hierarchią w organizacji jest bardzo podobnie, chociaż można czasami iść na skróty, jednak celem tego wywodu jest pokazanie że ze zwykłego pionka którym aktualnie jesteś chociaż nie zdajesz sobie z tego sprawy - podkreśliła ostatnią część wypowiedzi, bo on już był pionkiem tylko o tym nie wiedział. Mógł się buntować, ale logicznie rzecz ujmując skoro oni go widzieli i obserwowali to znaczy że mają na talerzu jego dalszą egzystencję - możesz stać się tym kim zechcesz. Albo możesz zaszachować przeciwnego króla i zgarnąć to co do niego należy - wzruszyła ramionami, chociaż wolałaby pozbyć się własnego króla i zająć jego miejsce. Wydawać rozkazy oraz mieć władzę. Lubiła to aczkolwiek na dłuższą metę by ją to znudziło jak każdego innego - Nie wiem czy jeszcze łapiesz się w tym pokoleniu, które zrozumie tą metaforę ale daję Ci wybór. Niebieska czy czerwona pigułka Eliasie? - oczywiście Moonstone zawsze może mu hipnotycznie wyczyścić pamięć i zacząć całą operację od nowa. Jednak byłoby to czasochłonne i to bardzo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 11/05/2015

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Wto Maj 26, 2015 8:46 pm

Elias nie chciał być czyimś pionkiem, i będzie się tego pilnować. W każdym razie, jest to osoba, która i tak zrobi tak jak uważa. Moonstone powinna się zastanowić czy na pewno chcą go mieć w Thunderboltsach. Nawet jak dostanie jakiś rozkaz, może go nie wykonać. Szczególnie jeśli będzie to kłócić się z jego przekonaniami.
-Śmieszne- parsknął na uwagę dziewczyny. Wydawało mu się to zabawne. Może dlatego że od śmierci mamy, więcej miłości daje maszynom niż ludziom (to się chyba powinno leczyć, ale mniejsza)
-Taaa- powiedział, próbując sobie przypomnieć kiedy ostatni raz grał. W każdym razie, potrafił grać w szachy.
Jakoś go nie ujęła wypowiedź dziewczyny. Porównywanie go do pionka nie pomaga im w zwerbowaniu chłopaka. Elias to osoba która nie daje za wygraną. I czy był pionkiem, czy nie, on się postara żeby nigdy tego nie odczuł, i żeby mieli z kontrolowaniem go duże problemy.
-Wybór? Ty to nazywasz wyborem? I tak będę kontrolowany, nie ważne co wybiorę. Mam do wyboru dołączenie do was, albo bycie kontrolowanym przez resztę życia. To bardziej jak wybierać między amputacją ręki, a nogi.- Karla mimo iż jest psychologiem, to i tak nie wiedziała jak z nim rozmawiać. -Wolę być obserwowanym i nic o tym nie wiedzieć. Mam przynajmniej to złudzenie wolności. A złudzenie wolności jest lepsze od świadomego bycia niewolnikiem.- Dodał po chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Wto Maj 26, 2015 9:38 pm

- Cóż wiele osób wyboru nie miało. Hydra chociażby zgarnia osoby z ulicy siłą i na tym kończy się rozmowa kwalifikacyjna. Amputuje się im i ręce i nogi jak to ładnie określiłeś - odpowiedziała spoglądając na niego i mając nieco zadziorny uśmiech. O rekrutacji Hydry wiedziała troszkę z racji tego, że kiedyś przecież z nimi miała styczność oraz okazję do obserwowania jak to się odbywa. Porywa się takiego utalentowanego młodego człowieka, robi się mu pranie mózgu i tworzy idealnego pionka - Pytanie tylko czy to złudzenie nie zostanie Ci również odebrane jeśli ktoś pokroju Hydry się do Ciebie dobierze? Znaczy oni to jeszcze małe piwo, bo tylko zrobią Ci pranie mózgu i zostaniesz warzywem które będą eksploatowali ile tylko wlezie i to jest ta bardziej optymistyczna wizja. Utrata twojej "nieświadomości"- powiedziała jak gdyby nigdy nic - Wątpię by jakieś moje pouczenia do Ciebie dotarły, ale wtedy w Twojej obecnej sytuacji może się znaleźć trochę osób. Utrata krewnych, przyjaciół, wszystko to może się stać jeśli wpadniesz w złe towarzystwo a uwierz mając na sumieniu śmierć innego człowieka nie jest łatwo żyć - powiedziała jakby nieco z doświadczenia, bo w końcu zanim ją Thunderbolts zgarnęło to zabicie kogoś nie stanowiło dla niej problemu. Dopiero potem wyżalała się swojej kolejnej ofierze i ją również zabijała. Znaczy obecnie też nie ma problemu kogoś zabić o ile dostanie taki rozkaz lub uzna to za stosowne. Zresztą w chłopaku silny był egoizm, dlatego też w tym kierunku chyba lepiej byłoby uderzyć - Myślę, że układ pokroju "dostaniesz elektronikę, którą się będziesz mógł bawić ile dusza zapragnie, a w zamian nam od czasu do czasu pomożesz" nie jest zły. Na pewno lepszy niż "będziesz siedział w okopach i walczył tak długo, aż padniesz ze zmęczenia i zginiesz". Wybierz co amputujesz kojocie. Nogę czy całą głowę? Bo myśliwi się zbliżają - powiedziała enigmatycznie, bo to była tylko kwestia czasu kiedy i ją namierzą, a wielu przyjaciół to ona nie miała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 11/05/2015

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Czw Maj 28, 2015 6:52 pm

Elias nie wiedział za bardzo o czym dziewczyna do niego mówi. Wszystko fajnie, tylko co to jest ta Hydra? -A ta Hydra to co to jest? Jakaś sekta?- No tak, chłopak nie wiedział co to jest, a brzmiało mu to na jakąś sektę albo nurt. -Utrata krewnych? Brzmi kusząco- Co prawda Elias nie był złym człowiekiem, aczkolwiek swojego ojczulka nienawidził. Może sam by go nie zabił, ale często życzył mu śmierci. Bliższych osób to on nie miał, przyjaciół też nie. Tak więc, te słowa nie zniechęciły go do dalszego uporu.
-Po co mam wam pomagać? Elektroniki mi nie brak, a jak coś będę chciał, to to sobie wezmę. Myślę że wasza pomoc nie jest mi potrzebna, a ja nikomu pomagać nie zamierzam.- Elias był samowystarczalny. Nie ważne ile kłód będzie mu ktoś zrzucać pod nogi, on i tak nikogo nie poprosi o pomoc. Najwyżej swoje maszyny. W dodatku znał swoje moce bardziej niż kto inny. Ludzie nie zdają sobie sprawy co jego dar i pomysłowość mogą zrobić, jak się je odpowiednio złączy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Nie Maj 31, 2015 3:15 am

Karla przez moment zastanawiała się czego uczą w szkołach na lekcjach historii? Przecież Hydra była organizacją, która powstała na bazie nazizmu z którym to Ameryka jak wiele innych krajów podczas II wojny toczyli zacięte boje - Bardziej niedobitki nazistów z czasów II Wojny Światowej. Ich hasłem przewodnim było odetnij jedną głowę, odrosną dwie. Również dzisiaj jeszcze funkcjonują, chociaż w ukryciu - co do sekty może i miał rację w pewnym sensie bo fanatyzm członków tej organizacji był porównywalny z jakąś sektą religijną. Idioci szli na pierwszy ogień, bo ktoś im obiecał chwałę, pieniądze oraz możliwość zabijania czy inne bzdety pokroju budowania lepszego "czystszego" świata. Zawsze uważała rekrutów Hydry za totalnych debili, chociaż oficerów mieli nie najgorszych o czym niegdyś Moonstone się przekonała kiedy miała okazję rozmawiać z Zemo. Miała swoje ciemne sprawunki, ale to była przeszłość a nie należy na nią patrzeć, chyba że analizuje się czyjąś psychikę. No i troszkę mu pomogła raz czy dwa dla swoich prywatnych korzyści. Nie budowania jakiś ideologii, a jedynie by mieć pionki potrzebne na planszy w danym momencie.
- A potem kolejne próby kradzieży rzeczy z supermarketu by po jakimś czasie zarząd sklepu stwierdził, że nie warto tracić więcej pieniędzy na skradzionych produktach co wiązałoby się z lepszą ochroną. Optymistycznie wyliczając, jeśli byś przemieszczał się po całym Nowym Jorku i po drodze nikt by Ci nie wbił noża w plecy to można ocenić że w ciągu pół roku większość sklepów się już na to zabezpieczy w paru dzielnicach. Albo trafisz do zakładu poprawczego, gdzie monitorować będą Cię nie dość że prości klawisze to jeszcze "rówieśnicy" - w sumie czasami też miała takich pacjentów z zakładów. Młodociani przestępcy to jednak nie jest ciekawe towarzystwo jeśli chce się z nimi gadać. Działają stadnie i sposób by ich sobie podporządkować to spuścić manto samcowi alfa, czytaj przywódcy bandy. Zawsze Karla obierała sobie za cel terapii nie pojedyncze jednostki w grupie, a samego lidera bo zmieniając jego zmieniało się całą grupę.
- Do pewnego moment tak będzie. Chcesz tego czy nie, nadal jesteś trybikiem społeczeństwa i na dłuższą metę sam nie dasz rady przetrwać. Co planujesz zrobić... zakładając oczywiście, że wcześniej Cię ktoś nie dorwie, kiedy osiągniesz pełnoletność? Poprosisz bankomat o pieniądze by kupić sobie dom? Może zadziała to na krótką metę, bo tak czy siak z podatków rozlicza Cię człowiek a nie maszyna. Skoro nie chcesz przyjmować rozkazów to na pewno nie pójdziesz do pracy, więc jedynym utrzymaniem jest albo "dostanie" pieniędzy albo zasiłek Twojego ojczyma z czego patrząc po jego stanie zdrowia to pociągnie jeszcze tak z góra pół roku może rok jak mu sie poszczęści. Zasiłek jednak prawnie przysługuje na okres trzech miesięcy, więc sądzę że źródła na alkohol idą z czego innego, najpewniej z lombardu a niedługo i do was również zawita pan komornik z nakazem rozliczenia się z długów - długi zawsze można dorobić by to przyśpieszyć, a Moonstone miała czas. Bardzo duuużo czasu no i Ross nie powiedział, że ma go zrekrutować danego dnia dlatego może sobie troszkę poużywać - A i kombinować z oszukiwaniem rządu również nie radzę. Prędzej S.H.I.E.L.D Cię zapuszkuje niż pozwoli manipulować danymi większej wartości - rzuciła ku przestrodze, bo co jak co ale ta organizacja mogła mieć, a nawet Karla skora była stwierdzić że miała dużo lepszy wywiad niż Thunderbolts.
- Tak więc Eliasie jakie masz plany na przyszłość, która maluje się w czarnych kolorach? Wiem, że nie jesteś skończonym debilem i jesteś w stanie myśleć racjonalnie - zapytała nieco retorycznie, a potem dorzuciła kolejną kwestię. Wątpi, by młodzian miał jakiś konstruktywny plan. A nawet jeśli miał to bacznie się będą mu przyglądać. Miała w sumie nadzieję, że chłopak również się domyśli że skoro ona jest z ramienia rządu to również miałaby kompetencje by go zapuszkować, a to że gadali sobie to była jej wola. Mogła go zaciągnąć zawsze do aresztu dla specjalnych przestępców.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 11/05/2015

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Sro Cze 03, 2015 2:16 pm

Nie ważne czego uczyli ich w szkole. Elias i tak nie chodził na większość lekcji. Wiedział mniej więcej kiedy może opuścić daną lekcję żeby nikt nie robił z tego wielkiej afery. Poza tym w szkole był dziennik elektroniczny. Dlatego też chłopak kończył klasę z samymi dwójkami, a nie jedynkami.
I teraz Elias znalazł się w pułapce. Ponieważ nie wiedział co dopowiedzieć. Trudno mu było przyznać, ale dziewczyna ma rację. Teraz mu się jakoś żyje, ale co będzie jak zostanie sam? Chłopak postanowił zostawić te pytania bez odpowiedzi. No bo przecież nie powie "tak, masz rację", to będzie sprzeczne z jego przekonaniami. Chłopak najchętniej by sobie odszedł i zapomniał o całej sprawie. Lepiej mu się żyło bez wiadomości że od paru tygodni, a może i dłużej, obserwują go rządowcy.
-Mówisz mi że chcesz mi pomóc. Ale gdzie byliście trzy lata temu? Wtedy potrzebowałem pomocy. Teraz poradzę sobie sam. I nie ważne co mówisz. I tak do was nie dołączę- Odparł, podnosząc głos. Elias był uparty, co utrudni pracę dziewczynie. Raczej pokojowa konwersacja go nie nakłoni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Sro Cze 03, 2015 7:04 pm

Sztuczka, której użyła Moonstone była jedną z najprostszych w dziedzinie psychologii. Zadać pytanie na które nie ma odpowiedzi, no chyba że ktoś potrafi przewidywać przyszłość. Również Karla nie znała przyszłości, jednak mogła mniej więcej określić co jaką ma szansę prawdopodobieństwa na zdarzenie się. Dla dziecka, które żyje z dnia na dzień takie kalkulacje były zresztą niemożliwe zwłaszcza, że Elias nie wyglądał na takiego który przygotowuje się sumiennie na kilka dni do przodu. Milczenie stanowiło dla niej odpowiedź i nawet mogła się przez moment poczuć jak nauczycielka w szkole, która zadaje pytanie uczniom a klasa milczy. Pomijając fakt, że to był brak szacunku dla kogoś to zazwyczaj to milczenia stanowiło odpowiedź w stylu „nie wiemy”. Człowiek wolał milczeć by się nie zbłaźnić lub by nie przyznać swojej porażki. W wypadku Eliasa biorąc pod uwagę jego upartość obstawiała, że jest to ta druga opcja.
- Nie wiem ile funkcjonuje Thunderbolts, bo przyjęli mnie stosunkowo niedawno ale wydaje mi się, że będzie to mniej niż 3 lata. Projekt mógł istnieć wcześniej oczywiście, jednak wtedy to nie my monitorowaliśmy nadludzi, a S.H.I.E.L.D – założyła ręce na biodra i spojrzała na niego z nic nieznaczącym uśmiechem na twarzy. Może lekko drapieżnym jeśli ktoś się znał na języku ciała – Jesteś pewien, że poradzisz sobie sam? – nawet nie czekała na odpowiedź, szybko go złapała za rękę. Trzymała mocno by się nie wyrwał, a siły miała całkiem sporo. Jeśli próbował ją uderzyć zwyczajnie uniknęła ciosu i podcięła go – Aresztuję Cię za wielokrotne kradzieże z bankomatu oraz uszkodzenie mienia jak również stawianie oporu przy pojmaniu… chociaż czekaj to nie brzmi zbyt fajnie – złapała go za ramiona dosyć mocno i wzleciała 300 metrów wzwyż – A teraz… poradzisz sobie sam w takiej sytuacji? Szkoda, że nie masz żadnego superbohatera z możliwością lotu jako sojusznika, bo baaardzo by Ci się przydał – powiedziała dosyć perfidnie uśmiechając się do Eliasa. W końcu miała jego życie w swoich rękach. Pokazywała mu właśnie, że chyba jednak przydałaby się mu pomoc, zwłaszcza że co jakiś czas lekko poluźniała i zaciskała uścisk dając mu do zrozumienia, że chyba rozważa czy go zrzucić czy nie. Miała to być oczywiście dosyć bolesna dla psychiki lekcja tego, że jest od kogoś zależny a nie próba zabójstwa. Po kilku chwilach wzleciała jeszcze wyżej – No więc? Będziesz liczył na to, że ktoś Cię zrzuci czy raczej zbudujesz sobie plecy i upadniesz miękko? Radzę się decydować na to drugie bo mniej boli – rzuciła przyjaznym tonem. Wiadomo, że jak usłyszała typowe "puść mnie" to nawet była skłonna to spełnić jak byli na większej wysokości, by zaraz potem go złapać za nogi w piszczelach (w końcu buty mogą się zsunąć). Zabawa w dobrego glinę właśnie się skończyła i to mu dała do zrozumienia. Zresztą jeśli nie ona to ktokolwiek inny z organizacji przestępczych również by się tak z nim pobawił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 11/05/2015

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Sro Cze 03, 2015 8:06 pm

Eliasowi coś nie pasowało, coś tu było nie tak. Nie mylił się. Dziewczyna uśpiła jego czujność, i nie zdążył zareagować, kiedy to był już uwięziony. Na słowa "aresztowany" zareagował paniką, zaczął się szarpać i wierzgać. Jak również próbował ją kopnąć. Chłopak poczuł dziwne uczucie, kiedy to jego nogi oderwały sie od ziemi. Przez chwilę serce mu waliło, ale szybko się uspokoił. Elias myśli trochę inaczej niż zwykli ludzie, i zdarza się że nie czuje strachu kiedy powinien. Chłopak nie miał zamiaru patrzeć w dół, zamiast tego spojrzał prosto w oczy dziewczyny. W tej chwili miał wielką pogardę do jej osoby.
-Dalej, puść mnie. Już pokazałaś że nie jesteście wcale lepsi od Hydry. Każda organizacja wyzyskująca ludzi to zło które należy tępić. Powiem ci tylko, że zaufania na strachu nie zbudujesz.- Elias nie bał się śmierci. A Klara go tylko zniechęcała do przyłączenia się. Szli w złym kierunku, to pewne. W tej chwili zastanawiał się, czemu ludzie na dole nie reagują. "Co tam lata?" "A nic, to tylko jakaś typa co chce zrzucić dzieciaka z kilku metrów, wracajmy do pracy" Czy naprawdę to jest aż takie normalne?
Chłopak może się i bał, ale na pewno silniejsza była nienawiść. Nienawiść do tej dziewczyny. Raczej nie w ten sposób buduje się oddanych żołnierzy, chociaż skąd on może to wiedzieć. -Niby dajesz mi wybór, ale czemu czuję jakbym żadnego nie miał? Możesz mnie puścić, i tak nikt nie będzie płakał, to nie mój wybór.- W sumie, śmierć wydawała się lepszą alternatywą niż więzienie, czy bycie szpiegowanym do końca życia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Czw Cze 04, 2015 12:22 am

Jedynie się roześmiała na jego odważne słowa, zwłaszcza że jak na razie wykazał się inteligencją i nie patrzył w dół tylko na nią co zresztą ułatwi jej następne zadanie, które sobie postawiła.
- Gdybym Cię puściła byłoby to marnotrawstwo zasobów ludzkich. A co do organizacji które wykorzystują ludzi... jak myślisz jak powstało ubranie które masz na sobie? Kto produkuje jedzenie, które zamawiasz w restauracji? Żyjemy w erze kapitalizmu, tu każdy wykorzystuje każdego jednak jedni mają granice a inni nie - ostatnie na temat strachu przemilczała. Ludzie na dole mogli zwyczajnie nie reagować na to, bo zwyczajnie mogli nie zauważyć że coś lata. Pochłonięci swoimi sprawami doczesnymi lub zwyczajnie ich świadomość nie rejestrowała tego zjawiska. Bardzo często to się zdarza chociażby przy wypadkach drogowych i potrąceniach kogoś. To nie tak, że danej osoby się nie widziało. Ją się widziało, tylko świadomość nie zareagowała na to i zignorowała ją, tak samo jak ignorujemy swój nos.
Jego skrajnie negatywne emocje sprawiały, że jej praca wbrew pozorom będzie teraz łatwiejsza, zwłaszcza że nadal był skory do buntowniczych wypowiedzi czym mógł się tylko nakręcić.
- Bo jak już mi pokazałeś nie umiesz myśleć długoterminowo. Liczy się dla Ciebie to co tu i teraz, a nie to co możesz wyciągnąć z danej sytuacji. Wybierając śmierć odetniesz się od możliwości, a wybierając organizacje otworzysz sobie kolejne - podciągnęła go wyżej i złapała za ramiona ponownie - Jeśli masz już zginąć to miej na tyle godności by nie być karaluchem, którego każdy zdepcze jeśli insektowi nie uda się ucieczka - po czym wykorzystała swoją photokinezę, by jej oczy zaczęły się świecić. Nie w sposób dokuczliwy dla wzroku, a delikatnie oraz subtelnie. Postanowiła wykorzystać trik z hipnozą za pomocą zjawisk świetlnych, by wprowadzić Eliasa w trans. Nie zamierzała zmieniać mu całkowicie poglądu na świat, a pobudzić ośrodek odpowiedzialny za samoświadomość oraz swoją wartość - Jesteś ważny oraz nam potrzebny. Inni ludzie również Cię potrzebują i nie możesz zginąć tutaj. Bez Ciebie nam się nie uda- do tego jeszcze wykorzystała modulację głosu na spokojny, troskliwy może nieco podchodzący pod matczyny ton. Oczywiście dalszą część wykonywała jeśli wprowadzenie do transu się udało, bo chociażby mógłby zamknąć oczy albo odwrócić wzrok kiedy na niego chwilę patrzyła tymi świecącymi się ślepiami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 11/05/2015

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Pią Cze 05, 2015 12:50 pm

Elias jakoś nie miał ochoty na pogawędki. Szczególnie patrząc na położenie w jakim się znajdował. -Ale jest różnica między wykorzystywaniem biednych ludzi do produkcji butów, którzy w zamian dostają pieniądze na potrzebne jedzenie, a między np. organizacjami tworzącymi jakiś śmiercionośny promień- W dodatku ludzie tam pracują by jeść. Natomiast Elias nie czuł że czegoś mu brakuje.
Słowa dziewczyny jakoś do niego nie trafiały. Znaczy słuchał ją, bo jest z niego dobry słuchacz. Ale nie przejmował się tym. W dodatku on chyba lepiej wie jak myśli. Przynajmniej się nie przejmuje co będzie jutro. Najważniejsze jest tu i teraz. -Wiesz, chwilowo nie mam ochoty na pogawędki- Powiedział, dając do zrozumienia że nie podoba mu się to bycie parę metrów nad ziemią.
Chłopakowi coś zaczęło nie pasować. W oczach dziewczyny pojawiło się jakieś światło. To było coś obcego, nieznanego. Tak więc Elias automatycznie odwrócił wzrok. W takim razie próba hipnozy nie powiodła się. Chłopak tym samym spojrzał na dół, więc żeby uniknąć nagłego strachu zamknął oczy. To było chyba najlepsze wyjście. I kolejna rzecz która mu się nie podobała. Dziewczyna chciała go przekonać mocą hipnozy. Skąd ma pewność, że jak do nich dołączy to nie będą go w taki sposób wykorzystywać. Bo podejmować własne decyzje to jedno, a podejmować decyzje bo ktoś ci tak karze, to drugie.
-Odstaw mnie na ziemię, to jeszcze raz przemyślę propozycję- Nie miał zamiaru tu tak wisieć. Miał nadzieję że dziewczyna go usłucha. Już zaczął kombinować plan ucieczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Sob Cze 06, 2015 11:32 pm

- Promienia jeszcze nie tworzymy, chociaż to by nieco ułatwiło pozbywanie się wrogów naszego kraju i świata. Niestety używamy staroświeckich metod z książeczki dobrych rządowych harcerzyków – odpowiedziała bez cienia radości z powodu utrudniania sobie przez nich życia. Dlaczego zwyczajnie nie mogą zmieść z powierzchni Ziemi superprzestępców nad którymi na bank nie mogliby zapanować tylko próbują ich zamykać? Prawa człowieka? Czasami nawet nie są to ludzie, aczkolwiek z drugiej strony czasami szkoda pozbywać się tak dobrych pionków – aczkolwiek nie robimy tego za darmo – dorzuciła po chwili, bo wedle tego co jej Ross mówił to pensja będzie nie mała. Obroną kraju się nie naje, ani nie opłaci nią czynszu za mieszkanie. Tak samo nie wierzyła w patriotyczne bzdury, że jeśli krajowi pomoże to państwo również ją ochroni. Ochronią ją by nie wpadła w ręce wroga i nie zrobiła im z tyłka jesieni średniowiecza albo ją unicestwią.
Widocznie Elias połapał się w tym co ona robi, dlatego na szybko wykombinowała pewien trik. Postanowiła nie wyłączać tego błysku w oczach. Nie udowodni jej, że nie jest to naturalne lub jakiś defekt jej mocy, a tym bardziej… czy wiedziałby jak wygląda dokładnie hipnoza i jakie są jej skutki? W sumie każdy mógłby samemu się zahipnotyzować bez większego problemu, wystarczy znać kilka sztuczek. Najwidoczniej młody miał lęk wysokości bo natychmiast zamknął oczy kiedy spojrzał w dół, jednak Karla do głupich nie należała. Nie będzie jej się chciało za nim ganiać, ale jak sobie życzy tak ona odstawi go na „ziemię”. Zatem wybrała w miarę wysoki budynek i odstawiła go na nim, a na dodatek wybierała go tak by był na tyle wysoki by skok z niego mógł się okazać zabójczy jak również nie było opcji, by przeskoczyć na budynek dalej. Oczy jej się dalej świeciły co jakiś czas tym samym światłem, co wtedy aczkolwiek zmieniała się co jakiś czas częstotliwość tych błysków. Trochę jak żarówki świąteczne.
Ona zaś sobie przysiadła na budce prowadzącej na tenże dach. Zazwyczaj w takich budkach są schody w dół.
- Działa tutaj bardzo prosta zależność. Ty pójdziesz nam na rękę, a my pójdziemy Tobie. Nie musisz nas nawet lubić, wystarczy współpraca zresztą chyba nie przegapiłbyś okazji by dopiec staruszkowi, który zalazł Ci za skórę parę razy co? – rzekła sugerując jakby mogli rozwiązać problem z pijanym ojcem Eliasa. Dać mu możliwość odegrania się i z ofiary przemocy raz, ten jeden raz być górą – Decyzja jak to byś zrobił należałaby wyłącznie do Ciebie – wzruszyła ramionami bo nie chciało jej się kombinować w jaki sposób ukarać pijaka, chociaż pewnie znalazłaby kilka sposobów jak chociażby tortura jego własnego organizmu. Odciąć go od alkoholu i patrzeć jak jego organizm łaknący drogocennej substancji wije się i skręca w agonii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 11/05/2015

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Wto Cze 09, 2015 3:20 pm

Elias zaczął się przyzwyczajać do bycia w powietrzu, aczkolwiek ucieszył się gdy poczuł ląd pod nogami. W pierwszej chwili chciał zwymiotować, ale się opanował. Raczej nie dodałoby mu to powagi. Po chwili dopiero zorientował się że nie jest na ziemi jako takiej. Tylko na budynku, wysokim budynku. No cóż, trzeba będzie zrezygnować z ucieczki. Ale to nawet lepiej, bo ile można się ukrywać? Chłopak czuł na sobie ten dziwny wzrok dziewczyny. To było trochę nienaturalne, przynajmniej dla niego. Ale w sumie, na tym świecie nie ma nic normalnego. Postanowił przez jakiś czas nie patrzeć jej w oczy. -Możesz przestać tak na mnie..świecić?- To chyba dobre określenie. Bo co miałby powiedzieć "Wyłącz to światło w oczach" brzmi równie głupio, a nawet gorzej.
-Nie jestem psycholem, nie mam potrzeby torturowania go- Wręcz przeciwnie, jak na złodziejaszka, który kradnie co popadnie, nie przejmuje się cudzą prywatnością i ucieka ze szkoły, dość często chodzi do spowiedzi. W końcu nie taki diabeł zły jak go malują. Więc, czasami jak pójdzie do kościoła, dowiaduje się tam że należy wybaczać swoim wrogom. Chętnie by uciekł od ojczyma, ale nie czuje potrzeby zemsty. Także pod tym względem dziewczyna może czuć się zawiedziona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: Delancey Street   Sro Cze 10, 2015 9:10 pm

Do lotu z czasem szło się przyzwyczaić, chociaż o wiele trudniej było tym sterować niż się wydawało. Karla oczywiście miała w tym sporą wprawę, gdyż kamyczek kree trafił do niej dosyć dawno i nauczyła się jak można z niego efektywnie korzystać. Drobny tik, lekkie skurcze twarzy czy ogólna mowa ciała mogła podpowiedzieć Moonstone, że młodzian chyba słabiej zniósł lądowanie. Chociaż dorzucając do tego czynnik stresogenny jakim była ona, to nawet nie zdziwiłaby się gdyby zrzygał się wprost na podłogę. Jej to było wszystko jedno, póki wiatr nie przywiałby zapachu w jej stronę ale wtedy… co za problem zmienić miejsce pobytu? Doktor specjalnie wybrała to miejsce, gdyż chciała coś sprawdzić. To był już początek jej badań nad obiektem, a dokładniej chciała wiedzieć jak zachowa się w sytuacji bycia bezpośrednio pod ścianą. Kiedy to drogi ucieczki są odcięte, a ktoś próbuje mu wyperswadować swoje rację.
Oczywiście psycholog umiała manipulować swoim głosem, więc gra aktorska nie stanowiła dla niej większego problemu. Zwyczajnie wyglądała na zdziwioną i początkowo przystawiła jedną rękę bliżej swoich oczu, by niby dostrzec to światło. Na moment przymknęła oczy, a na czole pojawiły się zmarszczki. Jakby się koncentrowała, po czym ponownie je otworzyła po kilku sekundach – Wybacz. Czasami zdarza mi się świecić podczas używania lotu. Mam nadzieję że epilepsji nie dostałeś? – zapytała bardziej żartem niż na poważnie. W końcu mieli jego dane, a zatem również wszelkie zapiski z przychodni do której chodził na badania. Jasne było, że nie miał jak sprawdzić tej informacji. Wszakże nie widział całości jej akt czy chociażby jak działa jej moc tak naprawdę.
- No to skoro nie chcesz go torturować to wyślij go na odwyk. Damy Ci taką opcję. Nie będziesz go torturował, ale uczynisz z niego jednostkę zdatną do funkcjonowania w społeczeństwie. Być może nawet nigdy więcej by nie podniósł na Ciebie ręki czy nawet pamiętałby o Tobie częściej niż w momentach kiedy kończy się alkohol – wzruszyła ramionami rzucając luźną propozycję. Fakt, czuła się nieco zawiedziona, ale skoro Elias nie pragnął zemsty to może mógł chcieć mu pomóc. Teraz miał taką szansę, by wysłać człowieka na odwyk. W końcu czy takie coś mogłoby być problemem dla agencji rządowej? Utrzymać alkoholika w zakładzie tak długo i leczyć takimi metodami, by w końcu został wyleczony?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Delancey Street   

Powrót do góry Go down
 
Delancey Street
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Janssen Street
» Crimson Street
» Pub Baggins, Bagford Street 12
» Old Paradise Street

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: