Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Szósta aleja zachodnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Szósta aleja zachodnia   Sob Mar 05, 2016 9:08 pm

First topic message reminder :


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Speed

avatar

Liczba postów : 109
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Pią Gru 09, 2016 9:27 pm

-Nie moja wina, że mam wspaniałe ciało- skomentował słowa Williama o dekoncentrowaniu innych brakiem ubrania. Przy tych słowach szeroko się uśmiechnął i wzruszył ramionami. Szczerze był zadowolony z obecnego stanu jego ciała, choć robiło się jakby chłodno. Na słowa Eugene'a nie zareagował w żaden specjalnych sposób. Jako ekspert w obrażaniu innych uznał to za bardzo słaby atak na jego osobę, tak słaby, że aż obraźliwy. Uśmiechnął się z tym politowaniem i wbił wzrok w okulary chłopaka przy czym także podniósł brwi. Szturchnął go pięścią w ramię.
-Więc chcesz mi powiedzieć, że jednak jesteś chłopakiem? Oh, mój błąd, przez twoją reakcję myślałem, że nie masz niczego między nogami- skwitował jego niezbyt udany atak na niego. William planował ich gdzieś przenieść. I tak większość przegłosowała na tak, więc to co powie nie ma znaczenia. Jedynie kiwnął głową na znak tego, że się zgadza. Usłyszawszy głos Klaudii, skomentował krótko.
-PSEUDO utalentowanych? Możecie tak mówić za siebie- prychnął. Na jej dalsze słowa o subtelności teleportacji, podbiegł do Billy'ego. Przerzucił swoją rękę przez jego ramię i z szatańskim uśmieszkiem rzekł:
-Wiesz co? Może się jednak do niej przyzwyczaję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wiccan

avatar

Liczba postów : 360
Data dołączenia : 15/06/2013

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Pią Gru 09, 2016 11:28 pm

Także i tym razem Kaplan pozwolił sobie nie wziąć udziału w wymianie najświeższej dawki złośliwości pomiędzy Tommy'm i Eugene'em. Być może to posiadanie dwóch młodszych braci przyzwyczaiło go do ciągłych sprzeczek o głupoty, a także nauczyło go, że w takich okolicznościach najlepiej pozostawać bezstronnym, wyraźnie niezainteresowanym... I możliwie ignorować zachowanie rodzeństwa. Te docinki momentami przypominały mu nawet poziom kłótni jego braci... Więc tym bardziej łatwo było mu się wczuć w sytuację i zastosować stare, dobre, a przede wszystkim sprawdzone metody. Pewnie nie powinien im o tym nigdy wspominać.
Najważniejsze jednak, że wszyscy jego rozmówcy wyrazili zgodę na przeniesienie się w bardziej dogodne miejsce. Co prawda Eugene spróbował z rozpędu przygadać także i jemu - a przynajmniej Billy tak właśnie to odebrał, choć być może uwaga o uprzedzaniu wcale nie była przytykiem, a on wykazywał się po prostu typowym dla siebie przewrażliwieniem - lecz nastolatek zdecydował się nie podejmować tego domniemanego wyzwania. Nie był przecież Tommy'm, aby zawsze musieć się odgryźć.
Z drugiej strony to właśnie ta cecha białowłosego oszczędziła Kaplanowi reagowania również na niefortunny dobór słów Klaudii. "Pseudo-utalentowani"? Billy domyślał się, iż był to zwyczajny żart, bo w końcu dziewczyna wypowiadała się również o sobie, a chyba nie miała aż tak niskiej samooceny, aby w ten sposób się obrażać, ale... Ale szczerze mówiąc takie określenie i tak lekko chłopaka ubodło. Oburzał się nie tylko w imieniu swoim, ale i całej grupy - z tego prostego względu, że wszyscy byli uzdolnieni, niezależnie od swoich mocy i umiejętności, więc powinni znać swoją wartość i sobie nie umniejszać, nawet wtedy, gdy nie mówili na poważnie. Brak pewności siebie tylko by im zaszkodził.
Kaplan nie był pewien jak to skomentować i z tego względu cieszył się, że tak naprawdę nie musiał - bo Tommy już się tym na swój sposób zajął. Mimo to Billy nie mógł powstrzymać do końca swoich odruchowych, naturalnych reakcji, do których należało przede wszystkim lekkie zmarszczenie czoła, opadnięcie kącików jego ust, a także ponowne skrzyżowanie ramion na klatce piersiowej. Jego spojrzenie powędrowało ku Tommy'emu, znajdującemu się teraz najbliżej niego, wręcz nietypowo blisko...
Nastolatek nie przywykł do kontaktu fizycznego z osobami, które nie należały do jego najbliższej rodziny, a już na pewno nie do tak... Normalnego i niegroźnego kontaktu, bo na przykład z pięściami jednego czy dwóch rówieśników zdążył się już lepiej zapoznać w szkole. Podobnie było z dotykiem podczas treningów - gdyż praktycznie zawsze służył on konkretnemu celowi, głównie chronieniu drugiej osoby czy asystowaniu w jej ataku. Gdyby się tak nad tym zastanowić, to pod tym względem najczęściej wchodził w kontakt z Teddy'm. Właściwie ciągnęło się to już od dnia, w którym się spotkali... A do tego dochodziły jeszcze sytuacje z Victorem. Znał go krótko, a dotykali się dużo, lecz zazwyczaj z inicjatywy Billy'ego - no i przynajmniej w tym wypadku Kaplan doskonale rozumiał dlaczego, nawet jeżeli myślenie o tym wywoływało na jego policzkach rumieńce. Chyba właśnie na tym polegał teraz problem: nie spodziewał się ręki Tommy'ego na swoich ramionach, nie wiedział dlaczego się na nich znalazła, a to automatycznie przełożyło się na uczucie dyskomfortu... Wynikającego z braku podobnych doznań w przeszłości. Nowe bywało niepokojące. A czasami przerażające.
- A ja może nauczę się cieszyć z takich małych zwycięstw - podsumował jednak sucho słowa białowłosego odnośnie Klaudii, starając się przy tym w żaden sposób nie okazywać swojego... Zaskoczenia. Szczerze odpowiadało mu to, że chociaż tych dwoje mogło się jeszcze zacząć dogadywać, nawet jeśli z drugiej strony obawiał się trochę efektów takiego niespodziewanego sojuszu. Teraz, gdy wypowiedź Succubus powoli odchodziła już w niepamięć, Billy był nawet w stanie znów się lekko uśmiechnąć... Póki co do Tommy'ego. Mimo to zaraz potem przeniósł już spojrzenie na Klaudię, bo w końcu musiał jej odpowiedzieć.
- Wątpię, żebyś znała to miejsce. I... Szczerze mówiąc nie jestem pewien gdzie dokładnie się znajduje, ale chyba kawałek za miastem. Wydaje mi się, że przez okna widziałem zarys Nowego Jorku... Zresztą, możemy to sprawdzić po dotarciu na miejsce - nastolatek potrząsnął lekko głową, jak gdyby ucinał w ten sposób własne przemówienie, po czym pozwolił swoim myślom powędrować ku budynkowi, który zapamiętał sprzed paru dni. Nie sądził, aby Mściciele mieli się nim nagle zainteresować, o ile w ogóle sami znali jego położenie... Ale nawet jeśli, to co z tego? Nie byli do siebie negatywnie nastawieni. Chyba.
- Do miejsca, w którym rozmawiałem z Mścicielami, do miejsca, w którym rozmawiałem z Mścicielami, do miejsca, wktórymrozmawiałemzMścicielamidomiejsca... - Kaplan zdążył się już przekonać, że właściwe ubranie "czaru" w słowa nie miało większego znaczenia. Liczyło się odpowiednie wyobrażenie, wizualizacja... Oraz przede wszystkim skupienie. Wypowiadanie myśli na głos służyło tylko i wyłącznie temu ostatniemu, czyli pomagało mu się skoncentrować. Pewnie mógłby nawet mówić coś zupełnie innego, a efekt końcowy wyszedłby taki sam.
Znajoma błękitna energia, wydzielająca się w głównej mierze z oczu i dłoni Billy'ego, prędko okręciła się wokół całej czwórki młodzieży, konsystencją przypominając pomieszanie chmur czy dymu z wyładowaniami elektrycznymi oraz iskrami. Szybko całkowicie zakryła grupę, otulając ją jasnym światłem oraz zapachem ozonu, a kiedy ustąpiła - co potrwało w gruncie rzeczy zaledwie kilka sekund - na parkingu nie było już nikogo.

Z/t dla wszystkich. Teraz tutaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny Blaze

avatar

Liczba postów : 72
Data dołączenia : 29/08/2014

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Pon Sty 16, 2017 9:56 pm

  Zostawiwszy swoje mieszkanie daleko za sobą, Johnny ruszył do Nowego Jorku. Nie miał w tym konkretnego celu, po prostu miał ochotę nieco pojeździć, odsapnąć od ciężkiej codzienności. Poza tym takie wypady uspokajały demona, który robił się coraz głodniejszy, a Blaze miał coraz większy problem z utrzymywaniem go na wodzy.
  Jego sytuacja pogorszyła się w momencie, kiedy z długiej i pustej autostrady wjechał na krótkie i zatłoczone uliczki metropolii. Do jego umysłu zaczęło docierać wiele bodźców, takich jak krzyki i klaksony samochodów. Były kaskader zamknął oczy i wziął kilka głębszych wdechów, skupił się na muzyce sączącej się ze słuchawek. Od pewnego czasu właśnie w muzyce szukał ucieczki, pozwalała mu wytłumić odgłosy i hałasy miasta, dzięki czemu pokusa wypuszczenia demona malała.
  Na następnym skrzyżowaniu skręcił w prawo, jego motocykl gładko wszedł w zakręt i ustawił się za szpalerem innych pojazdów, czekających na kolejnym skrzyżowaniu. Blaze westchnął i stwierdził, że chyba nie ma sensu dalej kontynuować przejażdżki. Ignorując klaksony wyminął kilka samochodów i zaparkował na wolnym miejscu na chodniku. Zgasił silnik, zsiadł z motoru i rozejrzawszy się po gmachach budynków przed nim poprawił rękawy skóry.
- To będzie długi dzień - mruknął do siebie i wszedł do pierwszego baru, jaki znalazł w zasięgu wzroku.
Podszedł do lady i skinął na barmana. Dalej poszło standardowo i szybko, przed Blazem wylądowała butelka z bursztynowym płynem, słyszeć dało się uwalniany gaz i dźwięk odskakującego kapsla. Płyn pociekł po ściankach szklanki, monety zmieniły właściciela, a sam kaskader zabrał naczynie i przeniósł się na kanapę pod oknem. Usiadł układając prawą rękę wzdłuż oparcia, wyciągnął przed siebie nogi i rozluźniony pociągnął łyk płynu wpatrując się w okno.
- Może dzisiaj uda mi się zażyć trochę spokoju... Czemu gadam do siebie? - Blaze zreflektował się, że szepcze sam do siebie i westchnął. Samotność odbija piętno na każdym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Doctor Strange

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 13/08/2012

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Pią Sty 20, 2017 10:16 pm

Wyszedł z pomiędzy dwóch budynków wprost na ulice główną. Jak się tu znalazł? Najpewniej teleportował się kierowany przez swój magiczny radar. Czar, który lokalizował demony działał jak należy. Od razu po pojawieniu się w tej okolicy czuł coś niepokojącego. Wmieszał się zatem w tłum i wiedziony swym magicznym nosem przemierzał ulicę w poszukiwaniu źródła niepokojącej mocy. Z każdym postawionym krokiem czuł iż zmierza w odpowiednim kierunku.
Zatrzymał się na chwilę bowiem stał przy parkingu. Jego uwagę przykuł motor od którego biła niepokojąco silna aura, którą czarodziej mógł łatwo określić jako demoniczną. Pojazd najzwyczajniej w świecie był przesiąknięty energią. Odwrócił wzrok w stronę baru i już wiedział.
Czarna skóra, butelka alkoholu w dłoni i ta silna aura zła. Właśnie namierzył swój cel, niestety w barze byli też inni dlatego... Telepatycznie przejął kontrolę nad wszystkimi. Ci pospiesznie opuścili lokal, zarówno klienci jak i pracownicy. Wszyscy ruszyli do swoich domów na chwilę zapominając o tym miejscu.
Drzwi się otworzyły i Stephen wszedł do środka. Machnął ręką a rolety w oknach się opuściły przysłaniając cały widok z ulicy. Jego płaszcz przeobraził się w standardowy strój Czarodzieja. Stephen dalej wpatrywał się w siedzacego pod oknem faceta.
- Dzień dobry. - powiedział podwijając rękawy do łokci. Wolał zacząć po ludzku. Nigdy nie wiadomo z kim masz do czynienia. Jego wewnętrzny zmysł jednak się nie mylił. Miał przed sobą osobę o silnie demonicznej naturze. Pytanie tylko kiedy ten potworek sie ujawni?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny Blaze

avatar

Liczba postów : 72
Data dołączenia : 29/08/2014

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Pią Sty 20, 2017 11:01 pm

Chwilę patrzył jeszcze w okno, które przed momentem ukazywało jeszcze widok na ulicę, a teraz zostało przysłonięte przez rolety opuszczone przez maga. Kufel w dłoni kaskadera jednak lekko się zachybotał, gdy zasłony znienacka opadły, przez co część alkoholu wylała się na stolik i podłogę. Johnny odstawił go i wytarł ochlapaną dłoń w skrawek obrusu.
- Zależy dla kogo - odparł nieco drżącym głosem. Demon w jego środku już szalał podrażniony przez to niezapowiedziane wtargnięcie - Jeśli chodzi o motocykl, to nie mam zamiaru nim jechać pod wpływem, przenocowałbym w motelu naprzeciwko.
Suchym humorem starał się uspokoić, aby nie przemienić się za szybko. Siłą woli panował jeszcze nad sobą, chociaż dłoń trzymana na stole zaczęła mu lekko dymić. Szybko schował ją pod stół i przyjrzał się postaci przed nim.
- Przerywasz mi chwilę relaksu. Mogę wiedzieć dlaczego?
Głos powoli go zawodził, lekko zaczęło podzwiękiwać w nim echo odgłosów wydawanych przez demona. Nie jest dobrze : pomyślał Blaze : i po jaką cholerę tu przyjechałem? To miał być spokojny wypad, na odstresowanie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Doctor Strange

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 13/08/2012

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Sob Sty 21, 2017 9:11 am

Stał tak przy wejściu do knajpy i spoglądał w stronę młodego mężczyzny przy stoliku. Nasilająca się demoniczna aura dookoła jego osoby była znacznie wyczuwalna. Zupełnie jakby w nim coś narastało. Stephen odchrząknął zupełnie jakby się przygotowywał do jakiegoś przemówienia. Nie był zbyt dobrym mówcą. Zdecydowanie lepiej wychodziły mu czyny i działania. Jako lekarz zawsze był zdania: "Mniej gadania, więcej działania". Tym razem jednak nie mógł zaatakować "z pozoru" człowieka jeśli nie miał pewności. Ostatnio w tym mieście działo się tak wiele różnych rzeczy...
- Akurat jazda po alkoholu to moje najmniejsze zmartwienie jeśli chodzi o Ciebie - powiedział Stephen a po jego palcach u prawej dłoni przeskoczyło kilka jasnożółtych wyładowań mocy. Dawno nie miał okazji się wypompować z tej energii. W sumie aż go korciło ale był Sorcerer Supreme i musiał zachowywać się według zasad.
- Nie ty jesteś powodem dla którego tu jestem. Tylko twój kolega - powiedział na koniec delikatnie się uśmiechając. Owszem. Wiedział o bestii w środku chłopaka. Pytanie tylko czy jest to coś groźnego czy raczej podrzędny demon, który osiedlił się w ciele śmiertelnika?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny Blaze

avatar

Liczba postów : 72
Data dołączenia : 29/08/2014

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Sob Sty 21, 2017 9:26 am

- Aaa, to z duszy, serca współczuję - mruknął Blaze patrząc na dłonie czarownika - I prywatnie, to ja Panu nawet kibicuję, naprawdę.
Dałlo się wyczuć coraz wyraźniejszy zapach dymu, który rozszedł się po całej sali. Kaskader nerwowo stukał obcasem w deski podłogi, oddychał głeboko, ale wiedział, że demona już nie uspokuje i ten zaraz z niego wyjdzie. Tyle że ów prowokator zdawał się nie wiedzieć z czym chce się mierzyć. Zresztą, nie on pierwszy...
- Nie odpuścisz mu? - zapytał polubownie, starając się jeszcze ostatni raz spławić przybysza - Przecież nikogo nie krzywdzimy, tylko odpoczywamy.
To nie zadziała, był tego pewien, ale jakoś lepiej zawsze się czuł ostrzegając i dając szansę chojraką porywającym się na niego. Cóż, ego też miał wybujane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Doctor Strange

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 13/08/2012

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Sob Sty 21, 2017 10:52 am

Dotknął ściany a spod jego ręki po całym pieszczeniu zaczęły rozrastać się runy wymalowane na suficie, oknach, drzwiach i ścianach. Dzięki temu nikt z zewnątrz nie dostrzeże tego co będzie działo się wewnątrz baru. To tak dla bezpieczeństwa. Ludzie zazwyczaj wszczynają zbędną panikę w takich sytuacjach. Ledwo zobaczą kulę ognia już sikają w portki. Zupełnie niepotrzebnie.
- Uuu. Ognisty temperament - powiedział czując dym unoszący się w powietrzu i wręcz buchający spod kołnierzyka faceta. Siedział tam jakby na toalecie. Tak się spinał że aż mu żyłka wyszła na czole. Stephen nadal stał i czekał.
- Więc co my tu mamy...? - zapytał jakby sam siebie przekręcając głowę nieco w lewo aż słychać było lekkie strzyknięcie w jego karku. Skrzywił się przez to lekko na twarzy. W sumie miał już swoje lata. Jeszcze trochę i przyjdzie mu iść na emeryturkę. Tymczasem jednak miał przed sobą demoniczny tyłek do skopania.
- Tylko nie rób niczego głupiego. - uprzedził go na koniec. Widział że ten już nie wytrzymuje i zaraz wybuchnie. trudno w takim momencie przemówić komuś do rozsądku, szczególnie kiery krew w żyłach Ci wrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny Blaze

avatar

Liczba postów : 72
Data dołączenia : 29/08/2014

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Sob Sty 21, 2017 11:14 am

Niczego głupiego? Facet wleciał tutaj, wypłoszył gości, przerwał Blaze'owi relaks i w dodatku zasłonił mu widok na ulicę! Równie dobrze mógłby od razu walnąć go w twarz, zadziałałoby tak samo, tylko mniej by go tym zirytował.
- Ja ze swojej strony mogę to obiecać - wycedził z trudem - ale kolega nie słynie z mądrości. I nie lubi magii.
Johnny czuł, jak jego ciało zaczyna się przemieniać. Za każdym razem, gdy starał się powstrzymać przemianę odczuwał ból, taki jakby palono mu ciało od wewnątrz. Wiedział, że już tego nie utrzyma, że Jeździec za parę sekund się ujawni. Pozostało mu jedno:
- Uciekaj! - ryknął z potwornym bólem a głowę odrzuciło mu do tyłu.
Przemiana była błyskawiczna. Nie minęła sekunda, a w wybuchu płomieni przed Doktorem ukazał się stojący w szerokim rozkroku Ghost Rider, owinięty dookoła piersi łańcuchem. Dyszał ciężko, a z jego czaszki buchał ogień.
- Wybrałeś złego demona... - głos dobiegał jakby z jego wnętrza, był inny niż Blaza.
Rider chwycił za krawędź stołu przed sobą i bez trudu cisnął nim jedną ręką w intruza. Ryknął przy tym wysyłając w sufit falę piekielnych płomieni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Doctor Strange

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 13/08/2012

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Sob Sty 21, 2017 4:38 pm

Słysząc demoniczny ryk uniósł brew i zacierał ręce bo wiedział że TO się zbliża. Nie wiedział jednak z czym ma do czynienia. Na szczęście jego towarzysz rozmowy nie kazał mu długo czekać. Temperaturka w barze nagle się podniosła a i biedny chłopczyk stanął w płomieniach. To rodzaj symbiozy czy co? Dopiero teraz Stephen mógł w pełni stwierdzić że ma przed sobą demona. Wcześniej jego aura była mocno stłumiona. Zapewne przez ludzki byt w którym pasożytuje.
Wytrzeszczył oczy widząc lecący stół jednak tylko uniósł lewą dłoń z której wystrzelił promień magicznej energii roztrzaskujący cały stół w chmurę trocin. Z jego prawego rękawa wyłoniła się wstęga utkana z czystej energii koloru różowego. Czarodziej zamachnął się chwytając demona za nogę i szarpnął mocno celem uziemienia go. Wytrącenie z równowagi było tylko częścią planu. Planu, którego nie miał. Po prostu sprawdzał z kim się mierzył. Małymi kroczkami... Metoda prób i błędów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny Blaze

avatar

Liczba postów : 72
Data dołączenia : 29/08/2014

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Sob Sty 21, 2017 5:36 pm

Powalony, Ghost Rider wydał z siebie dziwny warkot, ale nie miał zamiaru pozostawić tego bez odzewu. Ryknął i z jego ust wyleciała fala płomieni, skierowana wprost w twarz przeciwnika. Demon nie liczył na to, że to zakończy walkę, zwyczajnie chciał tylko uwolnić jak najszybciej swoją nogę z więzów.
Jego czaszka poruszała się nienaturalnie szybko. Gdyby zwykły człowiek próbował czegoś takiego, zapewne sam skręciłby sobie kark. Jego "oczy" spoczęły na fragmentach stłuczonej butelki, leżacych nieopodal, ale w zasięgu rąk.
- Na zdrowie! - warknął i cisnął garścią szkła w Doktora.
Odłamki zapaliły się piekielnym płomieniem i poszybowały w ślad za falą ognia wysłaną kilka chwil wcześniej.
Demon został rozdrażniony i Blaze wiedział, że nic go już nie uspokoi, musiał wykonać to, po co go stworzono, musiał wejrzeć w duszę tego śmiałka i spalić ją na popiół...czy co on tam z nimi robi, Johnny nie chciał tego wiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Doctor Strange

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 13/08/2012

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Nie Sty 22, 2017 12:38 pm

Sytuacja nieco wymknęła się spod kontroli Doktorka. Myślał że to będzie szybko załatwiona sprawa. Wygnanie lub pochwycenie demona i kawka w kawiarni po drugiej stronie ulicy. Nic jednak podobnego bo skurczybyk okazał się twardy i uparty jak osioł.
Pochwyciwszy nogę łobuza Stephen już się uśmiechnął kiedy tamten beknął i z jego paszczy wyleciała wiązka ognia. Czarodziej szybko dezaktywował wstęgę i odleciał do tworząc przed sobą sporą barierę na której ogniste języki się zatrzymały. Po sekundzie coś w nią uderzyło. Jakieś niewielkie ogniste pociski. Skubany wykorzystał ognisty podmuch jako zasłonę. Strange wiedział już że nie ma do czynienia z podrzędnym demonem.
Cały lokal wypełnił czarny dym od zwęglonych mebli. Ledwo było widać swoje stopy ale dzięki płonącej czuprynie, koleś się mocno odznaczał.
- Na zdrowie! - warknął i wystrzelił w stronę Czachy silną wiązkę magicznej energii wprost ze swojej lewej dłoni. Chciał się bawić na ostro to proszę bardzo. W takich sytuacjach Stephen nie miał skrupułów. Jeżeli potwór zagraża życiu innych to klasyfikuje się do eliminacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny Blaze

avatar

Liczba postów : 72
Data dołączenia : 29/08/2014

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Nie Sty 22, 2017 1:00 pm

Potężne uderzenie magii przywaliło wprost w pierś Ridera w momencie, gdy ten się podnosił. Fala energii była tak potężna, że cisnęła demona o ścianę. Niefortunnie akurat w miejscu, gdzie demon rąbnął w przeszkodę przyczepiony był uchwyt do lampy, więc Ghost Rider został przebity metalowym prętem na wylot przez pierś i zwisł na nim bezwładnie, a ogień z jego powłoki zgasł, pozostawiając po sobie tylko czarny, gęsty i gryzący dym. Wydawało się, że już po walce.
Nie dane jednak było się magowi cieszyć triumfem, gdyż po kilku sekundach płomienie znowu się zatliły i wybuchły potężniej niż poprzednio. Powiedźmy tak: wcześniej demon był rozdrażniony, teraz był nieziemsko wkurwiony.
Pręt stopił się pod wpływem ognia Ghost Ridera uwalniając go i pozwalając wylądować na ziemi. Jedną dłonią szarpnął za łańcuch, odplątując go z siebie, a drugą przyłożył do czaszki i gwizdnął (nie wiem jak i czemu, ale umie gwizdać, tak tylko mówię...).
Następnym co się dało słyszeć to potężny ryk na zewnątrz lokalu, a po chwili do wnętrza, roztrzaskując drzwi wpadł płonący motocykl Ridera. Demon spróbował pokierować nim tak, aby jednym kołem trafił unoszącego się w powietrzu Doktora i zdekoncentrować go uderzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Doctor Strange

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 13/08/2012

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Nie Sty 22, 2017 2:28 pm

Widząc przebitego jegomościa na twarzy Czarodzieja zawitał triumfalny uśmiech. Wiedział że to zabolało jednak wszystko co działo się później wywołało na twarzy mężczyzny swoisty wyraz twarzy mówiący "What the f...?!". Kiedy ten stopił pręt Stephen wiedział że to była dopiero rozgrzewka przed tym co miało nastąpić. Lewitujący mężczyzna przełknął głośno ślinę przygotowując się mentalnie na kolejne starcie.
Nie przewidział jednak motocyklu wpadającego do lokalu. Nie zdążył nawet nic powiedzieć jego jedno z kół w niego uderzyło i posłało kilka metrów dalej, za blat przy którym zazwyczaj stoi kelner. obok niego zleciało kilka butelek z całkiem niezłym alkoholem rozbijając się głośno. Doktor aż posmutniał że w wyniku jego przedsięwzięć zmarnowało się tyle alkoholu.
Zdenerwowany wstał i wyłonił się zza blatu i wycedził kilka słów w nieznanym dla ludzi języku.
- Wrath of the Chill Ikthalon! - warknął a z jego rękawów skierowanych w stronę Czachy dmuchnęły potężne wiatry Lodowego Bóstwa. Połączenie śniegu, odłamków lodu i silnego podmuchu może nieco ostudzi naszego kolegę o ognistym temperamencie. Cukierniczki, solniczki, filiżanki w kilka sekunda stały się bryłami lodu. Co na to Czacha?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny Blaze

avatar

Liczba postów : 72
Data dołączenia : 29/08/2014

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Nie Sty 22, 2017 4:12 pm

"Czacha" na zadowolonego nie wyglądał. Lodowata fala i wichura grzmotnęły w niego z taką siła, że musiał zaprzeć się stopami o podłogę, a ciało pochylić mocno do przodu aby utrzymać się na nogach.
Zwykłe żywioły nie miały wpływu na Ghost Ridera, jednak te magiczne mogły na niego nieco oddziaływać. Dlatego demon nie chciał ryzykować bycia wystawianym na ich działanie, zmuszony był więc coś szybko wymyślić. Najprostrzym i najszybszym sposobem na roztrzygnięcie tej batalii było użycie Pokutnego Spojrzenia, w tym jednak celu musiałby skrócić dystans pomiędzy sobą, a czarodziejem.
Wyciągnowszy przed siebie lewą dłoń dla równowagi zamachnął się prawą, trzymającą łańcuch. Ten poszybował wprost na maga, ale nie miał dość impetu, aby wyrządzić mu prawdziwą krzywdę. Miał po prostu ponownie odwrócić uwagę od ponownie szarżującego na Doktora motocyklu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Doctor Strange

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 13/08/2012

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Nie Sty 22, 2017 5:08 pm

Na twarzy Czarodzieja ponownie zawitał uśmiech. Poczuł zbliżającą się chwilę triumfu kiedy zobaczył jak mroźna wichura szarpnęła Czachą. Użył zatem większej ilości energii aby spotęgować efekt lodowatej zamieci jednak kątem oka zobaczył motor. Z drugiej znowu strony dziwny łańcuch będący na pewno rodzajem broni. Wolał nie znajdować się w ogniu krzyżowym. Szybko zatem teleportował się ponownie pod drzwi wejściowe. Był teraz znacznie bliżej demonicznego jegomościa.
- Zjadasz ludzi? Ich mózgi? Czy może gustujesz w dziewicach? - spytał z sarkazmem w głosie. Ciekaw był czy ten może się wkurzyć jeszcze bardziej. I co wtedy przyjedzie na pomoc? Ognista hulajnoga?
Katem oka cały czas obserwował motor po drugiej stronie pomieszczenia i łańcuch w dłoni jeźdźca. Stephen nie miał pod ręką broni toteż musiał przyjąć postawę nieco bardziej defensywną niż zazwyczaj. Poza tym na ulicy byli cywile. Sorcerer Supreme nie mógł pozwolić aby ta potyczka ujrzała światło dzienne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny Blaze

avatar

Liczba postów : 72
Data dołączenia : 29/08/2014

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Nie Sty 22, 2017 10:54 pm

Jeździec zaśmiał się demonicznie, dosłownie, był przecież...demonem. Mimo spotęgowania siły zaklęcia Riderowi udało się powoli stawiać kroki w kierunku maga i przesuwał się systematycznie w jego stronę. Jego ogień nadal płonął, gotów przeciwdziałać magii Doktora.
Rozległ się kolejny, przeciągły gwizd i motocykl zawył silnikiem ruszając ku przeciwnikowi, jednak teraz nie wprost na niego, a obok, zaczął krążyć wokół niego tworząc swoistą ścianę ognia. Opony kół ryły głębokie koleiny w podłodze lokalu, rozrzucając na boki drzazgi.
"Czacha" zyskiwał na czasie, chciał chociaż na moment zniknąć z zasięgu wzroku rywala po to, aby zaskoczyć go kolejną niespodzianką. Gdy płomienie tworzone przez jego pojazd stały się dostatecznie wysokie aby go choćby na chwilę przysłonić od razu to wykorzystał. Odchylił czaszkę do tyłu i przy równoczesnym wypluwaniu potężnej ilości ognia wyrzucił z siebie cztery łańcuchy pokryte piekielnym ogniem. Rozwijały się one w zatrważającym tempie, a każdy z nich miał opleść Strange'a z innej strony. Ich zadaniem nie było zranienie, a jedynie obezwładnienie i przyciągnięcie do demona jego przeciwnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Pon Sty 23, 2017 6:07 pm

Jason Darkwood siedział wygodnym fotelu w swoim penthousie na Manhattanie. Po lewej stronie rozciągała się cudowna panorama miasta. Po prawej było wyjście do innych pokoi apartamentu. Dobiegał z nich śmiech jego gospodyni Vereny. Śmiała się z głupkowatych dowcipów jego ochroniarza Charlesa. To wszystko dochodziło do niego jak by za mgły. Przed nim rozpościerał się widok za starego biurka na ścianę pełna pamiątek z przeszłości. Tu szabla kawaleryjska, tam mundur z drugiej wojny światowej, gdzie indziej jakaś stara książka lub  czerwona chusta. I tak dalej wszystko pięknie oprawione. Bez historii na karteczkach. Żywą historię tych reliktów miał głowie. Wszystkie dla niego lśniły miniona przeszłością i pięknymi historiami. Jego życia. To było jego życie, życie w kawałkach, fragmentach. Centralnie wisiał jedne z niewielu, piękny, duży, wspaniale oprawiony obraz. Na krześle z wysokim oparciem w stylu hiszpańskich monarchów spoczywał ogorzały mężczyzna. Po prawej jego stronie stał wysoki młodzieniec, fantastycznie zbudowany, o czarnych jak smoła włosach. Jego dumnie podniesione czoło oraz oczy, wspaniale, uchwycone prze artystę, znamionowały dumę oraz siłę. Gładka i przystojna twarz była bardzo podobny do mężczyzny na krześle. Po lewej jego stronie stała drobna czarno włosa piękność. Miała figlarny uśmiech i zielone oczy. Jak jej matka. Po ojcu odziedziczyła dzikość wyzierającą z oczu. I nie poskromiona wolność. wszyscy byli ubrani w ubrania z początku XIX wieku.

Stracił je. Stracił swoje dzieci, przez źle zrozumianą troskę.

Spuścił głowę i spojrzał w szklankę z alkoholem, który przelewał się leniwą bursztynową falą w jego dłoni. Żal i wspomnienia. To wszystko co zostało z jego życia. Przynajmniej teraz coś pożytecznego robi.

Podniósł głowę i energicznie dopił whisky. Czas się zabrać do pracy. Uniósł mankiet koszuli spojrzał na zegarek. Dochodził czas spotkania w knajpie gdzie miał spotykać się z Panem Blazem. Widział go kilka raz. Szkoda talentu. Zapowiadał się naprawdę świetnie kiedy znikła z horyzontu. No nic. On potrzebował kaskadera aby nauczył kilku sztuczek  operatorów  a Blaze pieniędzy. Poza tym był sentymentalny. Może wróci kilka miłych chwil kiedy bywał na jego występach.
Wstał z fotela poprawił kamizelkę kuloodporną pod koszulą, założył szelki z pistoletem oraz klaiva i zrzucił marynarkę. Podszedł do brzmi gdzie panna Verena wchodziła już wysoką nutę rozbawienia. Musiał się jej podobać Charles skoro tak ja śmieszyły jego kawały. Miął rozliczne talenty ale jako komik umarł by z głodu lub nagła śmiercią na pierwszym występie.

Wyszedł z pokoju i skierował się do drzwi wyjściowych. W kuchni na blacie siedział Pieper nachylony nad panna Vereną i cały czas mówił.  On bawiła się włosami wsparta o blat i śmiała się . Bardzo ładna młoda dziewczyna. Latynoska o hebanowych włosach. Oprócz fantastycznej kuchni była tez bardzo dokładna i dyskretna. I miała jeszcze jedną zaletę. Lubiła Charlesa, a Jason chciał żeby był on szczęśliwy. Ten rozwód… Dobił go. Jakoś poradzą sobie z tym. Ma zbyt mało czasu aby niszczyć sobie życie które mu zostało.  Ona kiedy go zobaczyła automatycznie ucichła , poprawiła uniform i wróciła do przygotowywania obiadu. On spojrzał na Jasona i lekko urażony zeskoczył z blatu.

-„Wychodzimy proszę Pana?”
-„Tak Charlesie, jedziemy pod te koordynaty”


Jego komórki na komórkę ochroniarza przeszła wiadomość. Pieper skupił się momentalnie i ruszył ku drugiemu pokojowi. Kilka minuty później wyszedł już ubrany w elegancka koszulę, czarne spodnie i lekki płaszcz trzy czwarte. Jason wiedział że po nim ukryta była kamizelka kuloodporna, kilka fetyszy oraz kriss super vector, który potrafił podziurawić samochód jak sito.

Wyszli razem na ulicę, wsiedli do samochodu który lekko świecił od magii ochronnej i ruszyli w kierunku baru gdzie miał czekać Blaze.

-„Wspomnienia proszę Pana?” spytał lekko odchylając głowę w jego kierunku kierowca.
-„Tak Charlesie. Tak wspomnienia.” Spojrzał na niego. Lubił z nim rozmawiać. Niewiedział czemu  ale lubił tego człowieka.
-„Ychym…” odwrócił głowę z powrotem na drogę. Wiedział że nie ma sensu drążyć tematu. Ale odezwał się po chwili.
-„ Ten cały Blaze… Nie było lepszych sir? Facet to chyba jest ruina siebie jak gdzieś przepadł. Widziałem już ten syndrom u chłopaków w wojsku. Wszystko rzucali z dnia na dzień i niema ich. Naprawdę sir?”

Patrzył w lusterko czekając na odpowiedz szefa. Jason widział jego zatroskane spojrzenie. Może i ma racje ale Darkwood tak lubił. Lubił zbierać okruchy wspomnień i mieć je blisko siebie.

-„Będzie dobrze przyjacielu”
-„Ychym” odpowiedzi nie przekonany Pieper i skoncentrował się na drodze.

Kiedy dojeżdżali do baru już z daleka było widać magię. Wielką łunę magii. I ogień. Co tam się dzieje??!!

Miał już mówić do kierowcy żeby się zatrzymał ale Charles był pierwszy. Zahamował i stanął w sporej odległości na poboczu. Obrócił się do Jasona. Powiedział całkiem spokojny

-„Rozkazy sir?”
-„ Ja idę. Ty dzwoń i opisz sytuację. Niech przygotują oddział uderzeniowy.  Nie wiadomo z czym mamy odczynienie. Teraz wysyłają dron zwiadowczy. Dalsze rozkazy w toku”

Zatrzymał się w połowie wysiadania z drzwi.

-„Na pewno jest tam potężny mag. Jego siła jest…przygniatająca.”

Obrócił się do Charlesa.

-„Nie angażuj się. Bardziej pomożesz jako obserwator. Informuj centrum na bieżąco o zwrotach akcji.”

Wysiadł i zamknął drzwi. Ruszył ostrożnym krokiem w stronę okna baru. Nie bardzo chciał stracić głowę i życie w tej rozróbie ale ktoś tam musiał zajrzeć na bieżąco. Poza tym ciekawość była przygniatająca. Akurat tu i dziś? Pułapka? No to kto się wmieszał. Trochę przerażała go siła maga. Dawno takiej nie czuł. I ten ogień. Zaczyna mu się nie podobać. Miał jeszcze przeczucie ale coraz silniejsze.

Odwrócił głowę do pustej przestrzeni po prawej stronie.

-„I rozejrzyj się w sytuacji.”

Nie widoczny dla postronnych duch młodego mężczyzny w uniformie policjanta skinął głową i podleciał do przodu.

Zaraz będzie wiedział coś więcej
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1347
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Pią Sty 27, 2017 6:53 pm

Jasnoniebieska poświata energetyczna otoczyła Doctora Strange'a i wyciągnęła go z tego miejsca, przenosząc go w bliżej nieokreślone realia. [Doctor Strange zt] //Na prośbę graczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
ArKon

avatar

Liczba postów : 7
Data dołączenia : 15/01/2017

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Pią Sty 27, 2017 10:12 pm

Baza Diamond Dogs.
Arkon właśnie pracował przy jednym z wewęntrznych urządzeń komunikacyjnych, gdy dotarła do niego informacja, iż Jason wszczął alarm. Po poznaniu lokalizacji sygnału, zbliżył się do będącego w ścianie gniazdka światłowodowego po czym zamienił się w wiązkę światła i kablami dotarł do talerza komunikacyjnego bazy. Gdy znalazł się na szczycie anteny zmienił formę na falę elektromagnetyczną i poleciał z maksymalną prędkością we wskazaną lokalizację. Mijał kolejne wieżowce, słońce było w zenicie. Jego energia była tak piękna. Tak silna, zdawałoby się, że niewyczerpana. Ale nic nie jest stałe, wszystko jest w ciągłym ruchu, energia kinetyczna, potencjalna, grawitacji, nieskończony wachlarz form i czas, wszystko to tworzy harmonijny obraz wiecznie zmieniającego się wszechświata. Tak rozmyślając dotarł nad wskazany obszar.
Szybko rozejrzał się po okolicy.
Zauważył stojącego Jasona.
By nie wzbudzać sensancji pozostał w aktulanej formie, nie widzialnej dla ludzkiego oka.
Poleciał w dół i gdy znalazł się tuż za Darkwoodem szepnął po cichu do jego ucha.
-Już jestem. Jaki dziś mamy problem przyjacielu?


Ostatnio zmieniony przez ArKon dnia Sob Sty 28, 2017 1:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny Blaze

avatar

Liczba postów : 72
Data dołączenia : 29/08/2014

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Pią Sty 27, 2017 11:47 pm

Nagłe zniknięcie Doktora zdziwiło demona, węszył jakiś podstęp. Wydawać by się mogło, że zaraz skądś wyskoczy, jednak sekundy mijały i nic się nie działo. Ghost Rider gwizdnął i jego motocykl zatrzymał się przed nim.
Wsiadł na niego i jeszcze raz spojrzał w miejsce, gdzie wcześniej był Strange. Jednak najwidoczniej miał on teraz inne problemy. Jeździec zarechotał z zadowoleniem. Jeden dla mnie, zero dla magii. Pora ruszyć w miasto.
Warkot silnika był nadnaturalnie głośny, a opony pozostawiały w asfalcie głębokie, tlące się ogniem koleiny. Ghost Rider wypadł na ulicę i zahamował gwałtownie przed postacią stojącą nieopodal baru.
- Ty... - wyrzęził tylko wskazując palcem Jasona - Szukasz mnie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Pon Sty 30, 2017 8:48 am

Nagle bez żadnej zapowiedzi magiczne aura spotęgowała się, przeplotła z inną i …..znikła. Tak po prostu.

Za plecami słyszał niski warkot silnika i bez oglądania wiedział że  Charles odjechał kawałek dalej aby nie znajdować się w potencjalnej strefie walki.
Bliżsi przechodnie uciekli przerażeni tym co działo się w środku, a na dalszych już rozlewała się fala strachu. Nawet bez podpowiedzi młodego policjanta który zginął na służbie, Jason już widział wyraźnie drugą aurę. Teraz kiedy ta dominująca zniknęła ta druga był bardziej czytelna. Demoniczna.

-„A taki miał być piękny dzień”

Widać musi chodzić o niego skoro tu się zasadził specjalnie. Dobra… czas dać temu ścierwu nauczkę.

Staną przy ścianie i zaczął układać przydane zaklęcia kiedy pojawił się ArKon.

-„No cóż, Przyjacielu.  Mamy dziś manifestacje demoniczną. Cos z ze szczyptą ognia i……”

Miał kontynuować kiedy nagle stojący nie daleko motor stanął w płomieniach i wjechał do baru. Co do jasnej cholery.
Jason stał jeszcze zdumiony kiedy w odłamkach witryny na chodnik wyjechała część jego historii. Część która był kłębkiem pościgów i ciągłej walki. Oraz światłem nadziei w rozpalonym do czerwoności szaleństwie zemsty. O to Zarathos…. Jego stary… Chyba kompan.

I jak tu nie wierzyć w jakiś przeznaczenie….
Powrót do góry Go down
Johnny Blaze

avatar

Liczba postów : 72
Data dołączenia : 29/08/2014

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Pon Sty 30, 2017 6:50 pm

- Rok 1850. Ponad sto lat, szczeniaku.
Ghost Rider zsiadł z motoru, ale nie przemienił się w Blaza. Powód był prosty - mężczyzna zwyczajnie nie znał Jasona, demon owszem. Chociaż pamiętał to jak przez mgłę.
- Nie czuję w Tobie już takiej ilości mroku, co dawniej.
Z każdym słowem płomienie na czaszce jeźdźca falowały coraz mocniej i bardziej chaotycznie, czego powodem było odzyskiwanie sił po starciu z Doktorem Strange'm. Demon rozejrzał się po okolicy i widząc przyglądających się im ludzi warknął, a jego motocykl buchnął piekielnym ogniem oślepiając przechodniów. Duża część z nich zwyczajnie uciekła.
- Czuję tu jeszcze kogoś...
Wycedzonym powoli słowom towarzyszyło rozglądanie się, poczym oczodoły Ghost Ridera padły obok ramienia Jasona.
- Co Ty kombinujesz, szczeniaku? - zapytał przekszywiając czaszkę i przebierając palcami po łańcuchu - Znowu wróciłeś do Ameryki...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArKon

avatar

Liczba postów : 7
Data dołączenia : 15/01/2017

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Wto Sty 31, 2017 11:10 pm

Arkon spokojnie spoglądał na przybysza. Wydzielał on dużą ilość ciepła. Ciekawe skąd tę energię pobiera. Ponadto musi mieć wadliwe chłodzenie, gdyż tak mocno się grzeje.  
Interesujący był również fakt, że ta nietypowa istota zdawała się znać Jasona, a frapującą zagadką było to, że przybysz zdawał się zauważać Arkona wbrew prawom fizyki. Warte zbadania, bo ewidentnie nie posiadał on odpowiedniej technologii. Chyba, że to zwykły przypadek i Arkon pozostał nadal niewykryty.
Jednak bycie niezauważonym nie miało już sensu. Obecność obcego wywołała tyle zamieszania, że dyskrecja przestała odgrywać jakąkolwiek rolę. Zatem wypadałoby się pojawić. Szczególnie, że Jason nie wykonywał podobnie jak przybysz żadnych agresywnych ruchów.
W miejscu, gdzie stał Arkon powietrze lekko zafalowało i zaczęły pojawiać się w nim początkowo pojedyncze, ale nabierające z czasem intensywności i siły wyładowania elektryczne. Powoli nabierał kształtu, aż w końcu pojawił się w pełnej krasie. 4 metrowa potężna istota stworzona z czystej energii elektrycznej i otoczona czymś co wyglądało jak pancerz. Oczy Arkona, aż płonęły, a wyładowania ciągle „skakały” po jego postaci, tworząc obraz, żywej burzy. Postawę przyjął neutralną, tak by nie prowokować niepotrzebnie „ognistego”
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Czw Lut 02, 2017 9:47 am

Jason przypomniał sobie dość ostro pożegnanie z poprzednim "nosicielem" demona. Na błotnistym brzegu XIX wiecznej Tamizy w Londynie. Śmieszne nie pamiętał imienia chłopaka. Pamiętał tylko ten smutny udręczony wzrok. Wiedział że Loui odchodzi by wieść nowe życie a on będzie psem gończym zemsty. Rozstali się dość łagodnie, jak na Zarathosa. Prawie rok podróżowali razem aby żal oraz niewieści w duszy Louiego wypaliły się i zgasły. Nigdy pewnie się nie dowie czemu Zarathos podjął taką decyzje. Demon nie był zbyt skory do uzewnętrzniania się.

Teraz stoi tu i teraz nad żywą przeszłością którą miał nadzieje zostawić w wśród krzyku mew i smrodu Tamizy. Nic nie dzieje się przypadkiem. Nic.

-"Ghost rider. Nie spodziewałem się tu ciebie. To niespodziewane..... "

Podążył wzrokiem za pustymi oczodołami zemsty. Jak on u licha wyczuł Ar'kona. Mozę nabył jakiś nowych umiejętności. Już miał odpowiedzieć kiedy poczuł jak włosy elektryzują się od wyładowań statycznych. Ar'kon postanowił z całą subtelnością przedstawić się sam. Nigdy do niego nie dotrze że wojsko ciągle prowadzi nadzór nad nim i rozrastanie się do naturalnych rozmiarów tylko doprowadzi do paniki na ulicy. Spotęgowanej demonem. Spotkała się nie powstrzymana duma z niepowstrzymana ambicją. Ciasno mu się tu robi. dobra nie ważne. Trzeba stad zniknąć. I tak będzie się z czego tłumaczyć. Tym bardziej że duch doniósł ze w barze nie ma nikogo podobnego do Blaza. Pewnie uciekł jeśli był mądry. I wystarczająco szybki. Ale ciała tez niema. Trzeba przełożyć rozmowę.

-"Prowadzę interesy. A to mój "pracownik" Ar'kon. Zadbajmy jednak na razie o komfort postronnych obserwatorów. I spotkajmy się w ustronniejszym miejscu zanim zainteresują się nami inni.... obserwatorzy.

Podał szybko adres opuszczonych doków nie daleko Hart Island i ruszył w kierunku samochodu starając się może niezbyt grzecznie ale dość wyraźnie dać do zrozumienia że nie jest to najlepsze miejsce na prowadzenie dalszych rozmów.

-"Charles. Odwołaj alarm i zwiad. "

Charles aż odwrócił się w siedzeniu ze zdziwioną miną.

-"Szefie, ale gościowi płonie czaszka.To to przecież kurna demon jest. "

Jason westchnął

-" To znajomy przyjacielu. Stary znajomy... Jedz na nabrzeże wiesz do którego doku."

Charles nadal wyraźnie nie przekonany westchnął i ruszył. Może jeszcze dzień nie jest całkiem stracony.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   

Powrót do góry Go down
 
Szósta aleja zachodnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Aleja Kwitnących Wiśni
» Aleja czterech króli
» Loża lordowska zachodnia
» Kwiatowa Aleja
» Aleja sfinksów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: