Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Highbridge Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3339
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Highbridge Park   Pią Lip 13, 2012 3:52 pm

First topic message reminder :





Highbridge Park leży nad rzeką Harlem River na Manhattanie. Niegdyś podupadł i pozwolono, aby rozwijała się w nim drobna przestępczość, lecz ostatnimi czasy władze pracują nad przywróceniem go do blasku. W 2013 roku wszystko ma być już gotowe.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
The Hood

avatar

Liczba postów : 56
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Pon Wrz 24, 2012 6:19 pm

Ledwo się pojawił, a czarnowłosa od razu zaczęła się gotować do ewakuacji. Parker nie sądził, by wina leżała w samym fakcie dołączenia do kobiet. Najwidoczniej w jego wyglądzie, zachowaniu pozostawał jakiś "pierwiastek zbirowatości", jak to pięknie ujęła Sara kilka dni temu. To zabawne, że przez cały ten czas nie domyśliła się, czym zajmuje się jej chłopak... A może się domyśla, ale nie daje po sobie niczego poznać? W końcu była bardzo inteligentna. Z całą pewnością musi się pozbyć tego całego pierwiastka. Zwłaszcza, jeśli myśli poważnie o swoich planach na przyszłość. Nie za bardzo podobało mu się okłamywanie jej. Ale ją kochał. No i była matką jego przyszłego dziecka. Gdyby wiedziała, że jest przestępcą, pewnie by od niego odeszła. A tego by nie chciał.
Rozmyślania na temat własnej osoby przerwała mu nagła myśl. Ale nie należała do Parkera... W takim razie co ona robiła w jego głowie? To było tylko jedno zdanie. Pytanie. Jak się miewa nasz kaptur?. Parker od razu rozpoznał ten głos. To właśnie on był tym dziwnym kolesiem ze śmiesznym rogatym hełmem. Robbins zbladł. Domyślał się, że tamten się odezwie(wyglądał na takiego, co nie rzuca słów na wiatr), ale nawet przez myśl mu nie przyszło, że ten wedrze się do jego umysłu...
"Czego chcesz?"
Skoro Rogaty mógł wysłać mu wiadomość wysłać, to pewnie z odebraniem odpowiedzi nie będzie miał żadnych problemów, nie? A Parker lubi wiedzieć, na czym stoi i jakie to inni mają plany względem jego osoby. A kaptur... Hood... Tak, taki pseudonim przyjmie, jak już coś zacznie się dziać...
Paczkę z papierosami schował z powrotem do kieszeni. Wzmiankę o interesującym doświadczeniu pozostawił bez żadnego komentarza, nie licząc odprowadzenia wzrokiem czarnowłosej. Mimo to był ciekaw, o co chodziło blondynce...
- Parker. Miło mi. - Odparł, wyciągając w stronę rozmówczyni dłoń. Nie wahał się przed podawaniem prawdziwego imienia. W końcu był tylko jednym z 8 milionów nowojorczyków. Czy był lepszy sposób na zachowanie anonimowości? - Cóż Cię sprowadza w takie miejsce? Różne typy tu się kręcą...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eris
NPC
avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Wto Wrz 25, 2012 7:41 pm

Jako że Eris dość miała przyglądania się otaczającej ją naturze, jej poprzednia - niezbyt satysfakcjonująca - rozmówczyni uciekła w popłochu, a zdecydowana większość przechodniów przemykała przez park szybko i raczej nerwowo, to kobiecie pozostawało teraz jedynie obserwowanie poczynań jej nowego towarzystwa w postaci jeszcze nieznajomego mężczyzny. Z tego powodu nie umknęła jej nagła bladość, która pojawiła się na jego twarzy - na pozór bez powodu. Przecież nic takiego się nie stało... Chyba. Może o czymś sobie przypomniał? Albo naszła go właśnie jakaś nieprzyjemna myśl? Niestety bogini nie posiadała żadnych zdolności z dziedziny telepatii, a więc nie mogła tego sprawdzić w sposób bezpośredni... To zaś oznaczało, że pozostawały jej jedynie w pełni konwencjonalne metody wpychania nosa w nieswoje sprawy. Trochę szkoda, ale z drugiej strony od wieków świetnie sobie radziła przy ich użyciu. Nieźle je opanowała.
Póki co jednak przyjęła zaoferowaną jej przez śmiertelnika - Parkera, jak się właśnie dowiedziała - dłoń i uścisnęła ją lekko. Na jego dalsze słowa zareagowała natomiast jeszcze słodszym uśmiechem... Oraz pełnym rozbawienia błyskiem w oku. "Różne typy" - powiedział on, osobnik, który właśnie zagadnął w miejscu o kiepskiej reputacji obcą sobie, na pierwszy rzut oka bezbronną i słabą kobietę... Eris zastanawiała się, czy jest to zamierzony zabieg, czy może tylko zwykłe potknięcie - ot, niezręczność i nic więcej. Prawdę mówiąc żadna z tych opcji by jej zbytnio nie zdziwiła. Ludzie bywali w końcu tacy cudownie złożeni i skomplikowani! Między innymi dlatego tak uwielbiała przebywać w ich otoczeniu.
-Może i się kręcą, ale przecież teraz już się nie muszę niczego z ich strony obawiać, prawda? Mając obok takiego odważnego mężczyznę...- to powiedziawszy przesunęła spojrzeniem po całej jego postaci, nie za szybko, ale i nie irytująco powoli, po czym powróciła wzrokiem ku jego twarzy, niezmiennie uśmiechnięta. Komplementy działały dobrze w dziewięciu przypadkach na osiem, dlatego zawsze warto było się do jakiegoś odwołać.
-A tak szczerze mówiąc, to rzadko bywam w tej okolicy i w ogóle w mieście, więc nie miałam pojęcia, że powinnam się tutaj o coś martwić. Z drugiej strony mogłam się chyba domyślić po tym, jak nerwowo zareagowała na mnie tamta dziewczyna... Jak gdybym miała w każdej chwili co najmniej rzucić się na nią z jakimś nożem, no naprawdę...- swe słowa Eris zwieńczyła cichym i pogodnym śmiechem, jakby był to zupełnie bezsensowny pomysł. Właściwie poniekąd był - bo na pewno nie użyłaby zwykłego noża... Nie, przyzwałaby raczej swój miecz, gdyby już musiała. Tyle że po co? Przecież tamta śmiertelniczka prawdopodobnie i tak nie byłaby w stanie się przed nią obronić, nie dałaby jej przyjemności płynącej z walki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Hood

avatar

Liczba postów : 56
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Sob Paź 20, 2012 6:07 pm

I odpowiedź od Rogatego nadeszła. Niestety, była tak enigmatyczna, jak tylko mogła być... No trudno.
"Tajemniczy z pana sukinsyn... Nie mogę się doczekać naszego spotkania. Chcesz zapisać mój numer telefonu, czy wolisz ten sposób komunikacji?"
Nawet jeśli się bał, nie zamierzał tego po sobie pokazywać. A drżenie głosu łatwiej jest ukryć wtedy, gdy nic się nie mówi. Niech rogaty wie, że zadziera z nie pierwszym lepszym... Z drugiej strony jeśli ten siedział w jego głowie, pewnie i tak już wiedział, że Parker był o krok od robienia w gacie. Ale to przecież nic dziwnego, w końcu to jego pierwsza telepatyczna rozmowa.
Kolory powoli wracały na jego twarz, która znów była wykrzywiona w uśmiechu. Możnaby pomyśleć, że jego problemem okazała się niepewność związana z zamknięciem drzwi, czy coś równie błahego. Zwłaszcza że komplement dodatkowo na niego podziałał. I teraz czuł się, jakby nawet Rogaty nie był w stanie mu zagrozić. Tak... Parker wraca do dawnej formy. Jak wtedy, gdy dla zasady stłukł rekrutatora z Hydry. I jak wtedy, gdy zdobył te magiczne przedmioty.
- Masz rację. Ellen. Nie musisz się niczego bać... - i cały czas męczyło go uczucie, że wcale nie potrzebowała dodatkowej ochrony...
Robbins wystrzelić z pomiędzy paców niedopałek i przez sekundę obserwował, jak ten zgrabnie się obracał, nim wylądował na trawniku.
- Więcej gadania niż prawdziwego zagrożenia. Burmistrz skutecznie walczy z drobną przestępczością w tym miejscu, ale chyba nie wszyscy o tym wiedzą.
Niedopałek przestał być interesujący, więc Parker znów przeniósł wzrok na rozmówczynię. Akurat w momencie, w którym ta wodziła wzrokiem po jego ciele. Tak... na pewno jej się podobał. No, chyba że ta szukała wybrzuszenia w kieszeni świadczącego o obecności portfela. I taką ewentualność dopuszczał do siebie. Dlatego zdecydował się pilnować swoich rzeczy pod tym kątem.
- Odniosłem podobne odczucie. Tylko w roli nożownika umieściłem swoją osobę. - wyszczerzył zęby w uśmiechu. Dla niego słowa Ellen były tylko żartem. Przynajmniej o tej porze dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eris
NPC
avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Pią Paź 26, 2012 8:04 pm

Eris w zasadzie odruchowo przeczesała palcami włosy, po czym odrzuciła kilka jasnych kosmyków przez ramię na plecy. Od zawsze nosiła je długie, nie zważając na wysokie temperatury czy opinie niektórych osób, jakoby taka fryzura wadziła w trakcie walki... Zwłaszcza, że wielu z tych krytyków przystępując do potyczek przywdziewało na siebie powiewające peleryny i inne równie nieporęczne elementy. Na pewno oni lepiej od niej - bogini wojny - znali się na rzeczy, nie ma co... Cóż, w końcu jak to mówią: złej baletnicy przeszkadzał będzie nawet rąbek od spódnicy - czy jakoś tak.
-Czyli jednak nie ma się tutaj czego bać? A przynajmniej nie bardziej, niż w innych częściach Nowego Jorku?- prawdę mówiąc blondynka nie sądziła, aby ten szczegół miał mieć dla niej jakiekolwiek znaczenie; na pewno nie teraz i raczej nie w najbliższej przyszłości... Koniec końców obecnie niewielkie zamieszanie i drobne przestępstwa ani trochę jej nie obchodziły. Celowała o wiele wyżej - potrzebowała prawdziwego i potężnego chaosu, który przyciągnie uwagę najistotniejszych bohaterów tego miasta, a najlepiej w ogóle całej planety... Avengersów i nie tylko. Byle tych najsilniejszych.
-Choć właściwie może to nie jest najlepsze porównanie... Takie trochę niefortunne. Powinnam to chyba ująć nieco inaczej, prawda? Mam na myśli: biorąc pod uwagę to, że ostatnio mieliście tu inwazję obcych i tak dalej. Odnoszę wrażenie, że ogólnie całe to miejsce nie należy do top dziesięć najbezpieczniejszych miast świata- między innymi dlatego to właśnie je bogini wybrała w celu rozpoczęcia swych działań. Wydawało się być wręcz idealne do realizacji jej zamierzeń. Co prawda występowała tu zatrważająco duża konkurencja, owszem, ale za to i spora ilość obrońców sprawiedliwości na metr kwadratowy. Był to godziwy układ i rozsądna cena. Po prostu coś za coś.
-Nawet z tymi wszystkimi bohaterami nie jest zbyt spokojnie. Ilu wy ich w ogóle macie? Doliczyć się pewnie nie można. Oczywiście niektórzy muszą wyróżniać się na tym tle...?- Eris zdążyła się już wstępnie zorientować w tym, których z nich chciałaby spotkać na swej drodze, ale w dalszym ciągu była jak najbardziej otwarta na kolejne propozycje. Kto wie, a nuż usłyszy jeszcze coś ciekawego i przydatnego? Wiedza to w końcu potęga. Większość istot nawet nie zdawała sobie sprawy z tego jak wielka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Hood

avatar

Liczba postów : 56
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Pią Lut 01, 2013 11:39 pm

Parker po raz kolejny podrapał się po głowie, zastanawiając się nad odpowiedzią. W jego pamięci wydarzenia z inwazji były dalej żywe, pewnie tak samo jak w pamięci pozostałych mieszkańców WIelkiego Jabłka. A Ellen wypytywała go tak, jakby nie wiedziała, co właściwie się stało. Cholera, przecież to wydarzenie spokojnie mogło konkurować z 11 września! WIadomość na pewno obiegła całe Stany, pewnie nawet cały świat. Gdzie ona się uchowała? Na Księżycu?
Rozwinięcie pytania jednak go uspokoiło. Wypytywanie go nabrało nieco ludzkiego charakteru. Pewnie jakaś turystka chciała zobaczyć Nowy Jork w ruinie, albo zobaczyć superbohatera w akcji. Może jakaś reporterka postanowiła wykorzystać okazję i wypytać tubylca. W każdym razie nic nadzwyczajnego.
- Może i mamy całą armię superbohaterów, ale nie zauważyłem, by życie jakoś specjalnie się zmieniło. Cały czas ludzie umierają na różne choroby, cały czas można wpaść pod autobus, cały czas Brooklyn roi się od męt gotowych zabić za portfel. Cały czas to samo. Ja już nawet zacząłem się przyzwyczajać do tego, że jeden, czy drugi pajac w rajtuzach przelatuje mi nad głową. Zobaczysz, jeszcze będą z tego problemy, jak ta inwazja...
Jeśli to reporterka, to przynajmniej niech obsmaruje tych cyrkowców - przeszło przez głowę rzezimieszka. A nic tak nie szkodzi reptuacji gwiazdy, jak zdanie zwykłego śmiertelnika. Bo najpierw jeden, potem drugi... A potem nagle wszyscy przeciwko nim. I każdy mały błąd jest wyolbrzymiany, co w przypadku działającego ponad prawem mściciela w masce szybko może doprowadzić go do więzenia... No cóż. Przynajmniej Robbins miał taką nadzieję. A niedługo taki los pewnie spotka pajęczaka. Należy mu się.
- Ilu mamy superbohaterów? Niech pomyślę - i kolejne drapanie po czaszce - Mamy Avengersów, mamy Fantastyczną Czwórkę, z tuzin samotnych walczących... O Spider-Manie słyszałaś, co? A jeśli chodzi o najsilniejszego, obstawiałbym tego z młotkiem, no... Jak mu tam? Albo Hulka. Nie chciałbym przebywać w dzielnicy, którą aktualnie ratuje. Gość ma tyle pary w łapie, że to, co uratuje, sam rozwali... Właściwie to czemu pytasz? Wydawało mi się, że to wszystko jest takie oczywiste, nie tylko dla nowojorczyka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eris
NPC
avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Nie Lut 03, 2013 1:54 pm

Eris wsłuchiwała się uważnie w słowa mężczyzny, przyglądając mu się przy tym z wyraźnym i nieskrywanym zainteresowaniem. Na przestrzeni wieków zdążyła się już nauczyć, że słowa samców dowolnego gatunków - Olimpijczyków, Asgardczyków, ludzi i innych istot - należy traktować z jawnym zaciekawieniem; podbudowywało to ich ego i czyniło ich skłonnych do zdradzania potencjalnie istotnych szczegółów, a w dodatku nie budziło większych podejrzeń. Któż nie lubił, gdy słuchano - naprawdę słuchano - jego opowiadań? A jeśli jeszcze czyniła to ładna dziewczyna... Cóż, wystarczy rzec, iż w ich umysłach otwierało to drogę do ewentualnych dalszych korzyści.
Inna sprawa, że Parker rzeczywiście przedstawiał jej dość intrygujący punkt widzenia; bogini zastanawiała się w duchu ilu śmiertelnych podzielało jego opinię w kwestii superbohaterów. Nie mogła oczywiście odmówić mu racji - nawet nie chciała, jeśli mamy być ze sobą szczerzy. Była świadoma tego, że większość herosów zajmowała się głównie wielkimi sprawami, życie maluczkich natomiast toczyło się dalej swoim torem, pełne tych samych problemów i cierpień. Choroby, które - notabene - wiele nadludzkich istot mogłoby usunąć, niewielkie napady ciemną nocą, jakimi raczej nie zainteresowałaby się większość bohaterów... Tutejszy Człowiek-Pająk podobno się nimi zajmował, lecz nie oszukujmy się - już tylko to jedno miasto było przecież wielkie, a on pod tym względem sam lub może prawie sam. Owszem, herosi ratowali Nowy Jork - a czasem całą planetę - przed szaleńcami o niezwykłych zdolnościach czy wrogimi armiami, jednakże z drugiej strony należałoby się zastanowić - czy zarazem ich nie przyciągali? Czy wina nie leżała częściowo właśnie po ich stronie?
Szerzenie tych teorii mogłoby się okazać całkiem niezłą zabawą - ale jeszcze nie teraz. Najpierw Eris musiała załatwić ważniejsze sprawy; te, którą ją tutaj w ogóle sprowadziły. A czas uciekał...
Pomyślmy zatem - Avengersi, Fantastyczna Czwórka i bohaterowie niezależni. Blondynka zapoznała się z informacjami na temat obu tych grup, zorientowała się też pobieżnie w najważniejszych postaciach pośród samotnych wojowników o prawo i sprawiedliwość, a czasem osobistą zemstę. Parker jako najsilniejszych wymienił gromowładnego Thora i bestię zwaną Hulkiem... Lecz niestety bogini była boleśnie świadoma tego, iż żaden z nich nie będzie odpowiedni do realizacji jej planów. Bardzo tego żałowała, gdyż byliby cudowni - gdyby nie jeden drobny szczegół...
Berło by na nich raczej nie zadziałało.
Członek Fantastycznej Czwórki, Thing, mógłby być całkiem niezłym substytutem, lecz Eris nie miała pewności, że jego kamienne ciało nie zagwarantuje mu pewnego stopnia odporności na magię jej nowej broni. Zazwyczaj z chęcią podjęłaby ryzyko - lecz tym razem nie mogła sobie na to pozwolić. Skoro zaś jesteśmy już przy tej grupie, to z kolei taki Human Torch wydawał się być całkiem niezłą inwestycją...
-Och, pewnie, jest dość oczywiste, ale to ogólnie taki interesujący temat. Nie zastanawiasz się nad tym nigdy? Chociażby... Dookoła nas znajduje się cała masa istot, które w zasadzie - póki co czysto teoretycznie - mogłyby stosunkowo łatwo przejąć kontrolę nad tą planetą lub po prostu ją unicestwić, a zamiast tego twierdzą, że jej bronią. Jasne, odnoszą sukcesy, ale osobiście mam wrażenie, że im więcej bohaterów, tym i zagrożeń szybciej przybywa. Każdy kij ma dwa końce, nie sądzisz? Sami się napędzają. Prawie jak perpetuum mobile...- skoro jej rozmówca był negatywnie nastawiony do tych samozwańczych obrońców, to taka opinia powinna nakręcić go do mówienia dalej... A nuż zdradzi jej coś istotnego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3339
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Wto Lut 26, 2013 3:58 pm

Temat będzie potrzebny do rozwinięcia głównej fabuły, dlatego też w tym mg zwalniam z niego Hooda - skoro został porzucony i przekazany do oddania, a nie możemy czekać w nieskończoność na jego przejęcie. Załóżmy, że rozmowa dobiegła końca, a on się oddalił - ot, po prostu.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Eris
NPC
avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Sob Mar 02, 2013 1:37 am

Po zakończeniu rozmowy ze śmiertelnikiem i odbyciu z nim stosownego pożegnania Eris pozwoliła sobie jeszcze pozostać na parkowej ławeczce. W jej głowie formułował się plan, z którego jednak nie była jeszcze do końca zadowolona. W innych okolicznościach byłby oczywiście aż nadto wystarczający; przecież powszechnie wiadomo, że bez ryzyka nie ma zabawy, więc pozostawienie losowi paru kwestii było wręcz wskazane... Ale nie tym razem. Sprawa należała do ważniejszych niż zazwyczaj i bogini nie mogła sobie pozwolić na błędy... A niestety zbyt wiele istotnych szczegółów zależało od zwykłego przypadku. To nie zwiastowało niczego dobrego.
... Choć zakładając, że przeznaczenie - a przynajmniej jego trzy przeurocze personifikacje - miała poniekąd po swojej stronie... Może mimo wszystko nie będzie jednak tak źle.
Wokół niej już się ściemniało, lecz patronka niezgody w żaden sposób na to nie reagowała. Nie bała się perspektywy spędzenia nocy w tym parku; szczerze wątpiła, by mogła się natknąć na kogoś, kto byłby w stanie wyrządzić jej jakąkolwiek krzywdę. Co prawda posiadała przy sobie amerykańskie pieniądze - wyciągnięte od mężczyzny, który podwiózł ją do Nowego Jorku - nie wspominając już nawet o tym niezwykłym berle... Jednakże miała tu jeszcze parę spraw do załatwienia.
Pogoda się psuła, a poziom wody niebezpiecznie się podnosił, ale i to kobiecie nie przeszkadzało - przeciwnie, właściwie coś takiego było jej nawet na rękę. Jeśli miała wprowadzić w życie swój plan, to wręcz nie mogła liczyć na lepsze okoliczności... Skoro sama natura działała teraz na jej korzyść. Zdawała się do niej przemawiać: dalej, masz okazję...
Właśnie to można było chyba uznać za znak od losu.
Nastała noc, a w okolicy nie było już nikogo, kto mógłby przeszkodzić Eris w jej poczynaniach... Choć nie, to złe słowo. Nie tyle "przeszkodzić", co je zobaczyć, bo w końcu jaki przypadkowy śmiertelnik stanąłby jej na drodze? Huragan zrobił jednak swoje - nawet typowy dla tego miejsca drobny element przestępczy trzymał się wyjątkowo z daleka... Na własne szczęście.
Z drugiej strony cóż takiego ujrzałby w tej chwili przeciętny obserwator? Ot, dziewczynę stojącą bardzo blisko brzegu - nowego brzegu, gdyż oczywiście podnosząca się woda zagarnęła co nieco terenu - i wpatrującą się w rzekę... Nienaturalnie nieruchomo, zgoda, no i rzecz jasna o bardzo nietypowej porze, lecz to w końcu Nowy Jork... Czemu tu się dziwić?
Może ewentualnie wielkim, wyłaniającym się z wody szczypcom...
Wraz z nadejściem poranka wszystko zostało już ustalone, a Eris przeniosła się w dogodniejsze miejsce - niedaleko, bo przecież musiała mieć oko na sytuację, aby móc zareagować w odpowiednim momencie, lecz na taką odległość, by nie wplątać się niepotrzebnie w żaden konflikt. Czekała w bezpiecznym zaciszu.

PS. Przed ewentualnym dołączeniem do tematu - pytać, bo to sesja dla konkretnej osoby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thor

avatar

Liczba postów : 179
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Czw Cze 06, 2013 5:49 pm

Thor po przejściu przez portal ujrzał w odległości kilkunastu metrów od siebie dziwną postać - a może raczej stworzenie. Dziwne na standardy Midgardu, gdyż sam widział już takie kreatury podczas podróży przez światy, że kobieta-krab wydawała się być właściwie całkiem normalna. Cóż, w połowie jakby nie patrzeć była kobietą, więc tylko pięćdziesiąt procent jej osoby stanowiło jako taki problem dla ludzkiego postrzegania normalności. Jednakże czy Nowy Jork pamiętał jeszcze co znaczy słowo "normalny"? Gromowładny śmiał w to wątpić, jednocześnie podziwiając ducha śmiertelników, którzy stanęli w obliczu istnienia nie tylko ludzi, ale i innych bytów (w tym bogów), z którymi trudno się równać. Moce wykraczające poza zdolność pojmowania, boskie ingerencje, armie z drugiego końca galaktyki, a to tylko część. Nawet wykraczająca poza ogólne normy inteligencja budzi respekt, ale i strach. Podziw i zawiść.
A mimo to ta rasa próbuje żyć dalej, nie zatraciła się w chaosie umysłów - przeciwstawiła się właściwie największej broni jego brata. Właśnie dlatego postanowił chronić tę planetę - bo jest niezwykła, niby słaba, jednakże wciąż trwająca uparcie, na przekór wszystkim jej wrogom.
Thor podszedł na ile pozwalał mu suchy ląd, aby znaleźć się jak najbliżej kobiety-kraba. Kto wie, może ona wcale nie jest wrogiem. Może jest jednym z tych tajemniczych mieszkańców oceanu, o których śmiertelnicy wieki temu snuli przerażające i magiczne opowieści, a którego zmiany klimatyczne i pogodowe zmusiły do wyłonienia się z wód.
Nie pamiętam, aby mówiono coś o tym, iż ta istota zaatakowała kogokolwiek. Możliwe, iż sama rozmowa wystarczy.
Opuścił młot, jednakże go nie odłożył. Mimo wszystko nie posiadał żadnych informacji o tym potencjalnym przeciwniku, wolał nie pozostawać bez broni. Nie czyniło go to bezbronnym, ależ skąd, jednakże po co popełniać głupi błąd?
- Me imię Thor, syn Odyna. Wyznaj jak cię zwą oraz zamiary, z jakimi pokazuje się w tym miejscu. - przemówił mocnym, donośnym głosem, bez cienia wrogości, ale pokazując, że kobieta-krab znalazła się na jego terenie, nie odwrotnie. Oczywiście pomimo wrażenia spokoju asgardzki książę był w pełni przygotowany do walki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eris
NPC
avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Pią Cze 07, 2013 5:11 pm

Eris zasiadała sobie wśród gałęzi jednego z licznych drzew - odpowiednio oddalonych od linii brzegu, aby nikt z zainteresowanych potworem morskim przypadkiem jej nie zauważył. Inna sprawa, że tak czy siak nie byłoby to zbyt łatwe zadanie - korony były dość gęste, a ona znajdowała się stosunkowo wysoko. Sama miała z kolei świetny widok z góry na rozwój wydarzeń, a to właśnie na tym najbardziej jej zależało.
Wraz z nastaniem poranka bogini przyglądała się już śmiertelnikom próbującym poradzić sobie z jej obecną sojuszniczką. Najzabawniejsze w tym wszystkim było chyba to, iż wielki krab po prostu spacerował sobie po trawie przy brzegu - nie musiał nikogo atakować, ani tez niczego niszczyć, aby zyskać sobie zainteresowanie ludzi... Oraz ich natychmiastową agresję. Jakoś nie przyszło im do głowy, że mogą mieć do czynienia z istotą zwyczajnie nie mającą względem nich żadnych wrogich zamiarów. Najpierw krzyczeli, potem otworzyli ogień... I wtedy zaczęła się prawdziwa zabawa.
Kule rykoszetem odbijały się od grubego i niezwykle wytrzymałego pancerza potwora, który znosił już swego czasu o wiele potężniejsze ciosy. Pociski nie stanowiły dla niego zagrożenia - jednakże dla policjantów już tak. Eris nie była pewna ilu zginęło, a ilu zostało jedynie rannych, lecz prawdę mówiąc średnio ją to obchodziło. Najważniejsze było to, iż takie zamieszanie musiało ściągnąć uwagę - i tak właśnie się stało. Bardzo szybko patronka chaosu ujrzała w powietrzu helikopter wiadomości, a i na moście zatrzymał się chyba wóz z logo jednego z kanałów telewizyjnych - o ile wzrok jej nie mylił. Teraz pozostawało już tylko czekać na przedstawienie - podczas gdy śmiertelnicy zabierali już swych poszkodowanych towarzyszy w bezpieczne miejsce, bardzo rozsądnie kontynuując ostrzał. Skupiali się przy tym na konkretnych punktach, być może szukając w ten sposób czułych miejsc... Bezskutecznie.
Eris nie była zmuszona czekać zbyt długo. Już po chwili jej oczom ukazał się portal, z którego wyłoniła się postać... Na której widok jedna brew kobiety aż lekko zadrgała. Takie właśnie było jej szczęście - że trafić musiała akurat na taką osobę, której obecność w ogóle nie pasowała do jej planów. A podobno przeznaczenie było w tym wypadku po jej stronie!
Nie mając większego wyboru, bogini obserwowała jednak dalej - jak Thor zbliża się do kobiety-kraba, która - zirytowana głośnym ostrzałem - wycofała się przed chwilą na powrót częściowo do wody. Fale zasłaniały teraz w sporym stopniu jej zwierzęce kończyny oraz szczypce, ale ludzka część jej ciała pozostawała ponad nimi widoczna.
-Na imię mi Keto, córka Ziemi i Oceanu. Ja jestem w domu, ale czego ty tu szukasz, synu Odyna?- potwór nie okazywał gwałtowności czy agresji, ale za to ten specyficzny rodzaj pewności siebie - jakże charakterystyczny dla wysoko urodzonych. Woda wokół niego z kolei z każdą chwilą stawała się coraz bardziej wzburzona, choć najwyraźniej bez jego udziału, w sposób mniej więcej naturalny. Wiele metrów za jego plecami zaczynała się zaś wzbierać fala, póki co jeszcze drobna, lecz szybko rosnąca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thor

avatar

Liczba postów : 179
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Sro Cze 26, 2013 12:02 am

Przywołał wiatr - silny, porywający w powietrze wszelki kurz, nawet malutkie odłamki kamieni. Użył tej zasłony do odgrodzenia ich od policji i wszelkich sił zbrojnych Midgardu, tak samo chciał ochronić cywilów, którzy wbrew wszelkiemu rozsądkowi próbowali zapuścić się jak najbliżej tej istoty. Rozumiał, że Nowy Jorku był często nawiedzany przez wszelkiego rodzaju stwory i tym podobne, jednakże nawet po takich przejściach ludzie powinni mieć na tyle oleju w głowie, by unikać wszelkich niebezpieczeństw - a raczej właśnie dlatego. Każdy normalny człowiek(i nie tylko) pragnie spokojnego życia, a przynajmniej bezpiecznego. Adrenalina to jedno, ale bezsensowne narażanie życia to już zupełnie inna kwestia, której wielu niestety nie pojmuje.
Po chwilowym unieszkodliwieniu Midgardczyków Thor ponownie spojrzał na morską istotę, wciąż bez śladu wrogości - po co skoro ona sama jej nie okazywała? Miał nadzieję na polubowne załatwienie sprawy.
- To również i mój dom, albowiem mym zadaniem jest chronić tę planetę i jej mieszkańców. Cóż Cię sprowadza na powierzchnię, podczas gdy tak długo się na niej nie pojawiałaś - a przynajmniej nie w tym mieście? Odpowiedz na me pytanie i wiedz, że nie pragnę zwady.
Po chwili dostrzegł jeszcze na niebie helikopter stacji telewizyjnej. Czyj, to akurat go praktycznie nie obchodziło. Nadal byli to niepotrzebni gapie, których lepiej unikać w takich sytuacjach. Ponownie rozkazał wiatrowi, by zaczął działać, a konkretniej odpychać maszynę daleko w stronę miasta. Wtedy też jego wzrok padł na rosnącą falę.
- Zaniechaj wszelkich aktów przemocy, rozwiążmy tę sytuację pokojowo. - wypowiadając te słowa wskazał młotem na wodę za Keto. Nie podobało mu się to ani trochę, miał dziwne przeczucie, że bez walki się nie obędzie. Był gotowy na nią, nie bez powodu był uważany, za jednego z najpotężniejszych herosów, obrońcę Midgardu. Mimo to nie uśmiechał mu się taki rozwój sytuacji. Właśnie w tej chwili przypomniał sobie słowa ojca - "mądry król nie szuka wojny, ale jest na nią gotowy".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eris
NPC
avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Czw Lip 04, 2013 2:20 am

Istna niewidzialna "ściana" złożona z potężnych podmuchów powietrza - oddzielająca śmiertelników od wydarzeń mających miejsce tuż przy brzegu - skutecznie sprawiła, iż wycofali się oni jeszcze dalej, całkiem sprawnie zabierając ze sobą swych rannych. W oddali słychać już było zbliżającą się syrenę, najprawdopodobniej zwiastującą rychłe pojawienie się karetki pogotowia; oznaczało to, że przynajmniej ofiary będą mogły wkrótce uzyskać niezbędną pomoc, nawet jeśli poza tym służby miejskie pozostawały zgoła bezużyteczne.
Eris jakoś specjalnie to nie dziwiło - w końcu z góry wiedziała, że ludzie nie będą mieli szans w starciu z jej sojuszniczką, zaś w przeświadczeniu tym utwierdzała się już od pierwszego momentu konfrontacji. Pewną przyjemność sprawiła jej co prawda obecność mediów, lecz silny wiatr kontrolowany przez boga piorunów szybko odebrał jej tę nikłą satysfakcję z rozgłosu. Helikopter co prawda przez chwilę próbował walczyć z przeciwnościami losu, lecz ostatecznie zmuszony był się poddać i odlecieć na pewną odległość, aby nagrywać całość zajścia z daleka... Zbyt daleka. Teraz blondynce pozostawało więc już tylko przypatrywanie się poczynaniom Keto - i liczenie na sukces.
Kobieta-krab natomiast pozostawała w tym czasie poniekąd bierna; woda szalała wokół niej coraz bardziej, a i wiatr uderzał mocno, lecz ona sama nie wykonywała żadnych gestów wskazujących na to, że w jakimkolwiek stopniu nimi steruje. Rosnąca fala zbliżała się do niej - a tym samym także do brzegu oraz znajdującego się na nim obecnie Thora - nabierając przy tym prędkości, lecz potwór najwyraźniej nie zwracał na to póki co uwagi. Zamiast tego po prostu... Słuchał.
-Co mnie sprowadza?- Keto przechyliła głowę nieznacznie na bok, kompletnie ignorując wzbierający na sile szum wody za swoimi plecami. Potężna ściana błękitu sięgała coraz wyżej i wyżej, nienaturalnie i niepokojąco, na skutek czego zebrani w pobliżu śmiertelnicy zaczęli cofać się jeszcze bardziej wgłąb lądu, prawdopodobnie już wiedząc do czego to wszystko niechybnie zmierza.
-Olimp upadł- tuż po tych słowach fala minęła morską istotę, zakrywając ją przy tym w zupełności - i natychmiast uderzając w Asgardczyka. W przeciągu paru sekund dotarła także do próbujących się oddalić ludzi, pochłaniając część z nich, rozbijając się o wyraźnie bardziej stromy w tym miejscu teren. Powietrzna bariera utworzona przez Thora nie była w stanie jej powstrzymać, choć nieco złagodziła efekty jej działania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Summer

avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 11/09/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Nie Lip 07, 2013 12:21 am

Pogoda zdecydowanie nie była najlepsza do jazdy na piknik, ale do podziwiania widoków wiele nie trzeba było. Dawno jadąc na motocyklu nie czuła wiatru we włosach i choć było zimno a na niebie ciężkie, deszczowe chmury wisiały i groziły, była niesamowicie zadowolona. Na moment przyspieszyła, pochylając się do przodu i zrywając bestyjkę do nagłej, szalonej jazdy. Szybko jednak przypomniała sobie, że nie jedzie sama i uspokoiła chęć prędkości. Nie chciała zrazić przecież Jane do wychodzenia z pracowni całkowicie, wręcz przeciwnie: pokazać jej, że świat nie kończy się na wynikach badań utraconych przez wadliwie działający sprzęt. Czemu aż tak jej zależało? Po prostu, chyba sama nie umiała odpowiedzieć na to pytanie. Polubiła tą śmieszną dziewczynę, tak oddaną pracy.
Dźwięk syreny za plecami wyrwał ją z zamyślenia. Po chwili przejechała obok nich karetka, z zawrotną szybkością.
A potem jeszcze dwie.
Summer zmarszczyła brwi. Czyżby wypadek? Sądząc z prędkości jaką rozwijały ambulansy, raczej coś poważnego i na pewno przyda im się pomoc. Ambicje medyczne odezwały się w brązowowłosej jak nigdy dotąd. Nie lubiła patrzeć na czyjeś cierpienie, więc ruszyła za cichnącym dźwiękiem. Jedyne, czego żałowała, to że chyba popołudniowy relaks szlag trafi. Czuła w kościach, iż to szybko się nie skończy.
Nową znajomą przeprosi później.

Dojechali w końcu w okolice Highbridge Park. Znała to miejsce całkiem dobrze, kiedyś przychodziła tu w drodze na uczelnię. Teraz jednak nie panowała tu sielska atmosfera, raczej chaos. Ludzie uciekali w popłochu, byli ranni, w tle zaś działy się rzeczy, o których do tej pory Elizabeth słyszała tylko z telewizji. Była agentką S.H.I.E.L.D. ale, cholera jasna, nigdy nie brała udział w niczym poważnym! Powoli zaparkowała w bocznej uliczce, w pobliżu miejsca, gdzie rozstawiło się pogotowie. Zeskoczyła z motocykla, postawiła nóżkę i... Nie wiedziała co zrobić. Stała, po prostu patrząc na park. Poczuła się strasznie mała i bezsilna. Obejrzała się na Jane, spojrzenie jej intensywnych, zielonych oczu pytało, niemal rozpaczliwie, co robić. Poprawiła jedną ręką torbę. Zawsze miała ją przy sobie, pełną odczynników medycznych. Czuła, że się przydadzą ale również wahała się. Czy powinna kogoś powiadomić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jane Foster

avatar

Liczba postów : 76
Data dołączenia : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Nie Lip 07, 2013 1:09 am


Szalejąca za ścianami jakichkolwiek budynków, pogoda nie była zbyt pobłażliwa w ostatnich tygodniach. Wręcz zniechęcała ludzi do tego, żeby wychodzili i podziwiali jedno z najpopularniejszych miast na świecie. Nikt jednak nie mógł pozwolić sobie na nie wychodzenie ze swojego azylu. Zwłaszcza, że pieniądze same się nie zarabiały, a rachunki nie opłacały. Niechętnie musieli wychodzić ze swoich mieszkań, opatulając się coraz to cieplejszymi bluzami, płaszczami i kurtkami, byleby tylko nie pozwolić na złośliwy wiatr, chcący przykuć ich do łóżek wraz z towarzystwem choroby.
Właśnie z tego powodu Jane wolała przebywać w Avengers Tower, ponieważ nie miała styczności z całym tym chłodem. No, ewentualnie jeśli musiała przemieścić się do jakiegoś budynku. A to też nie trwało za długo i kobieta na nic się nie narażała. Zrozumiała jednak Summer i jej chęć wyciągnięcia Fosterównę z tego miejsca pracy. Właśnie w takich miastach ludzie są zgubieni. Stawiają wszystko na jedną kartę - pracę, a praca jest równa zarobkowi. Zatracali się w swoich ambicjach, omijając wszystko, co otaczało ich dokoła. Nie reagowali na nic, co mogłoby zapewnić im chwilowy odpoczynek i relaks. Tracili siebie. Przez swoje zaparcie i dążenie po ścieżce sukcesu.
Nie można ukryć, że przejażdżka motocyklem dla Jane była całkiem obca. Być może miała przyjemność skorzystać z takiego transportu około czterech czy pięciu razy. Za każdym razem i tak obejmowała kurczowo prowadzącą jednośladowiec osobę, jakoby obawiała się, że prędkość zgarnie ją ze sobą. Owe "przytulenie" nie było na tyle mocne, by Summer odczuwała dyskomfort. Co to, to nie. Brązowowłosa rozglądała się po mijanych przez obie kobiety okolicach, sprawiając wrażenie, że pierwszy raz znajduje się w tym mieście. Jej wzrok również padł na pojazdy uprzywilejowane, pędzące niesamowicie. I u niej zaciekawienie wzięło górę, aczkolwiek nic nie powiedziała na ten temat. Nawet nie musiała, gdyż akurat w tym momencie Elizabeth zdążyła obrać już cel ich "relaksacyjnej" podróży.
Niemałe zamieszanie zwróciło na siebie uwagę Jane, która przystanęła metr za kobietą. Sama obserwowała panujący w parku rozgardiasz, jaki osiągał spore rozmiary z upływem czasu. Na ułamek sekundy zawahała się, myśląc nad tym, że lepiej byłoby, gdyby obie wycofały się z tego miejsca. Ona z pewnością nie była tą osobą, która powinna wejść w głąb tego bezładu, jaki zapanował w tym miejscu.
Po chwili jednak swój wzrok skupiła na niebie - ciemnym, zapowiadającym porządną ulewę i nieprzyjemną dla części mieszkańców Nowego Jorku, burzę. Tak charakterystyczną, że po niedługiej chwili Jane była pewna, iż nie jest to całkowicie zjawiskiem naturalnym. Przemilczała na ten moment fakt i stanęła obok kobiety.
- Sprawdźmy, co właściwie się dzieje. - mruknęła, unosząc w bladym, nieco przestraszonym uśmiechu, kącik ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Summer

avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 11/09/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Sro Lip 10, 2013 5:03 pm

Uśmiechnęła się delikatnie. Liczyła, że Jane coś zaproponuje i nie pomyliła się. W kontaktach z dziwactwami to chyba właśnie ona posiadała większe doświadczenie. Przed czujnym okiem Summer nie ukryło się zaniepokojenie, które towarzyszyło słowom jakie jej nowa znajoma wypowiedziała chwilę wcześniej. Miała wrażenie, że być może wie więcej o sytuacji w parku niż chciałaby przyznać.
Nie naciskała, ruszyła przodem.
Kilka głębokich oddechów i sprawiała wrażenie pewniejszej, niż w rzeczywistości. Uważając na to, co dzieje się dookoła, postanowiła podejść jak najbliżej się da nie narażając na niebezpieczeństwo pani naukowiec. Czuła się za nią odpowiedzialna, w końcu gdyby nie wyciągnęła jej z Avengers Tower to by się tu nie znalazły. Obie.
Elizabeth skierowała się w stronę karetek, co rusz oglądając się za siebie w poszukiwaniu swojej towarzyszki. Nie pozwoli jej odejść gdzieś samej, niezauważonej. Jeśli będzie próbowała, ruszy razem z nią. Aczkolwiek plan póki co zakłada tylko spytanie sanitariuszy, czy nie potrzebna im pomoc oraz dyskretne przepytanie żywych ofiar na temat tego co tu się do cholery stało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jane Foster

avatar

Liczba postów : 76
Data dołączenia : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Sro Lip 10, 2013 6:05 pm


Trudno byłoby w przypadku Jane ukryć przerażenie, jakie udało się usłyszeć Elizabeth w jej głosie. To, co ostatnio się działo w tym mieście sprawiało, że ludzie dopiero zaczynali wierzyć w połowę rzeczy, która niegdyś była tylko przerażającą bajką. Taką, jaką opowiadał stary sąsiad z jednego domu na końcu ulicy, chcąc tym samym sprawić, że żadne dziecko nie będzie hałasować przy jego posesji.
Brązowowłosa nie musiała co rusz się oglądać i sprawdzać czy aby na pewno Jane dorównuje jej kroku. Fosterówna - pomimo że potrafiła być niezdarną kobietą, która to niejednokrotnie znalazła się w dość nieprzyjemnej sytuacji, nie miała chęci rzucenia się od razu na głęboką wodę bez zaznajomienia z daną sytuacją, jaka ich otaczała. Tylko że to, co działo się w tym parku zadziwiło astrofizyczkę. Ta obserwowała sanitariuszy, którzy od razu przechwytywali kolejne ranne osoby. Było to o tyle przerażające, że ledwo skończyli opatrywać jedną parę, to zaraz następne dwie się pojawiały. Do tego otoczka gapiów chcąca jak najwięcej wyciągnąć z obserwacji potrafiła nieźle zdenerwować jednego z ratowników medycznych, gdyż ten pod nosem zaczął coraz to gorsze przekleństwa wygłaszać.
Jane wolała trzymać się na uboczu, choć nadal stojąc nieopodal Summer i nie wchodzić nikomu w drogę. Ani nie była potrzebna, ani nie przeszkadzała nikomu w ten sposób.
Zerknęła przez ramię na ulicę, usłyszawszy kolejny sygnał nadjeżdżającego ambulansu.
- Sądzisz, że czegokolwiek się dowiemy? - spytała kobiety, nieco nachylając się nad jej ramieniem. Panujący tutaj harmider skutecznie utrudniał jakikolwiek kontakt, co można było zauważyć po ratownikach chcących dogadać się ze sobą w tych krzykach i komentarzach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thor

avatar

Liczba postów : 179
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Czw Lip 11, 2013 2:10 am

Przez cały czas obserwował wzbierającą falę, a jej szum o dziwo brzmiał dla Thora całkiem przyjemnie. Pewnie dlatego, że przypominał mu odgłos nadchodzącej burzy, głośny szmer deszczu, momentami nawet co mniejsze grzmoty. Tak, woda nie była mu tak odległym żywiołem, szczególnie w tej niebezpiecznej odsłonie. A co dopiero sztorm - czyż to nie najpełniejsze połączenie tych dwóch sił? Zjawisko, który wywołuje strach od zarania dziejów. Midgardczycy posiadają teraz możliwości jak jeszcze nigdy przedtem, niezwykłe technologie i budowle - a siły natury wciąż stanowią dla nich jedno z najgorszych zagrożeń.
Olimp upadł... No tak, czyli bez jego nadzoru takie kreatury zaczęły się panoszyć po Midgardzie. Nie nazwałby Keto w ten sposób, ale taką wizytówkę sobie sama wystawiła. Mógł nawet ją wybronić, gdyby nie stałą się agresorem, cieszył się wieloma względami na tej planecie, był w końcu jej obrońcą.
Tuż przed uderzeniem fali uniósł młot w górę i przywołał błyskawicę, którą następnie wykorzystał do rozdzielenia mas wody na dwie strony tak, by fala nie natarła na niego. Stał się swego rodzaju klinem, który rozdzielał wodę na dwa strumienie - kto wie, może niektórzy zaraz przyczepią Thorowi imię Mojżesza? To by było już naprawdę dziwne, z drugiej jednak strony czy to słowo nie straciło swego wydźwięku ostatnimi czasy? No i to Stany Zjednoczone Ameryki, tutaj wszystko da się sprzedać, kupić i rozprowadzić. Szczególnie hybrydę Asgardczyka z biblijną sławą.
Uderzenie błyskawicy było na tyle krótkotrwałe - adekwatnie do szybkości przemykającej fali, że prąd nie miał prawa zrobić krzywdy niedobitkom, którzy się jeszcze w niej znajdowali. Bóg piorunów za to poczuł się rozzłoszczony(delikatnie mówiąc, choć i tak się hamował) i wręcz obrażony zniknięciem Keto. Na szczęście on jest między innymi panem wiatru, przywołał więc na tyle silny, by wywołać coś na kształt trąby powietrznej o sporej średnicy, która pozbawiłaby wodnej kryjówki jego nową przeciwniczkę. Jego oczy wręcz ciskały błyskawice, miało się wrażenie, że lada chwila zamienią się roziskrzone białe punkty, naelektryzowane od środka.
- Jak śmiesz mnie atakować? Mnie, protektora tej planety, której nie miałaś prawa niepokoić, kiedy ja czuwam nad jej bezpieczeństwem? Nie kryj się niczym tchórz tylko walcz, by posmakować gniewu Thora!
Jego głos niósł się niczym najgłośniejsze grzmoty, można było nawet odczuć wrażenie, że był w stanie zagłuszyć szalejący dookoła wiatr. Ponownie przywołał pioruny do swego młota i wycelował potężną dawkę w odsłoniętą już kobietę-kraba z zamiarem usmażenia jej. Owszem, miała pancerz, jednakże nie na całym ciele...a przynajmniej miał taką nadzieję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eris
NPC
avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Sob Lip 13, 2013 10:29 pm

Thorowi udało się uniknąć bezpośredniego uderzenia fali od frontu, lecz siłą rzeczy po bokach woda tak czy siak zaczęła ku niemu napierać. Szybko podjęte działania pozwoliły mu ledwo co się zmoczyć - trąba powietrzna odgarnęła życiodajny płyn na pewną odległość, tworząc w rzece mniej więcej okrągłą wyrwę. Odsłonięta w ten sposób Keto wbrew przewidywaniom nie wydawała się być wcale zmartwiona czy zaskoczona takim rozwojem wypadków.
Kobieta zmrużyła lekko oczy - najwyraźniej bardziej na słowa Asgardczyka, aniżeli na pokaz jego możliwości - lecz gdy zesłany przez przeciwnika piorun dosięgnął jej ciała... Praktycznie nie zareagowała na atak. Wszystko wskazywało na to, że jej pancerz jest odporny na elektryczność. Nawet pozornie delikatniejsze złączenia czy chociażby oczy morskiej bogini pokrywała ochronna tkanka. Właściwie było to całkiem logiczne przystosowanie, biorąc pod uwagę fakt, iż odpowiedzialna była między innymi za sztormy i burze - nie mogła przecież dać się usmażyć błyskawicom, które sama sprowadzała.
-Posiadam większe prawa do tego świata od ciebie, książę Asgardu. Żadna krew i żadne więzy nie mają znaczenia, nikt nie uznaje twojego dziedzictwa- w tym momencie w utrzymywaną przez Thora "ścianę" wiatru uderzyła kolejna potężna fala. Miała w sobie na tyle siły, aby przebić się przez powietrzną barierę i pomknąć dalej - ku brzegowi. Szczęśliwie dla śmiertelnych nie wyglądało na to, aby tym razem miała ich dosięgnąć, choć tak czy siak dotarła głębiej w ląd od swej poprzedniczki.
Cała powierzchnia rzeki dosłownie szalała. Takie efekty spotykało się zazwyczaj podczas sztormów na pełnym morzu - w tym miejscu zaś po prostu nie było to naturalne. Pogoda szybko dostosowała się zresztą do sytuacji. Gęste i ciemne chmury pokrywały niebo, kłębiły się i kotłowały, przesuwały się ze sporą prędkością - i prawdę mówiąc układały się nad parkiem w coś na kształt wiru, którego widok sam w sobie był na swój sposób zachwycający. Z każdą chwilą deszcz zacinał coraz mocniej i wzmagał się ostry wiatr. Trudno byłoby orzec kto bardziej się przyczyniał do takiego stanu rzeczy - Thor czy Keto.
Zanim Gromowładny zdążył zaatakować ponownie - lub powziąć jakiekolwiek inne działania - z odmętów uniosła się wielka macka, która opadła z impetem i przecięła wodę między walczącymi. Wygenerowane w ten sposób kolejne wzburzenia rozeszły się po powierzchni rzeki. W mgnieniu oka bogini morska znalazła się daleko od brzegu, unosząc się na wysokich falach i obserwując przeciwnika.
W tym czasie Jane i Summer miały swoje własne problemy na głowie. Dookoła nich poszkodowani - głównie policjanci, najczęściej z ranami postrzałowymi zyskanymi z powodu rykoszetów - otrzymywali pomoc, lecz dosłownie brakowało rąk do pracy. Trzeba było przyznać, że działający w takich warunkach medycy wykazywać się musieli sporą odwagą... Niektórzy będący w wystarczająco dobrym stanie stróże prawa starali się ich wspierać, pozostali z kolei zajęli się usuwaniem gapiów. Jedna z karetek startowała właśnie do szpitala, zaś w oddali słychać już było nadciągające wsparcie.
-Uciekajcie stąd, nie widzicie co się dzieje?- pobliski funkcjonariusz zastąpił drogę Elizabeth, zerkając to na nią, to na Jane. Widać było, że już mu się spieszy, aby zabrać się za coś innego; w całym tym chaosie trudno się było odnaleźć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jane Foster

avatar

Liczba postów : 76
Data dołączenia : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Nie Lip 21, 2013 4:15 am

Chaos, który zapanował w tym parku był trudny do opisania. Wszystko, co działo się wokoło kobiet mogłoby przechodzić ich najśmielsze oczekiwania w związku z apokalipsą, o jakiej niejedna starsza osoba często mówiła. Jane jednak wydawała się być nieco - choć naprawdę niewiele - spokojniejsza. Być może dlatego, że z chwilą wstąpienia do SHIELD-u, brązowowłosa znacznie więcej wiedziała. Rozmowy z osobami przesiadującymi w Avengers Tower, w tym ze Starkiem i Bannerem, utwierdziły ją w fakcie, że ona naprawdę mało widziała. Zarazem miała obawę, że jeszcze wiele przed nią takich zjawisk, które kiedyś człowiek uznałby za zwykłą bzdurę, stworzoną przez jakichś pisarzy, różnego gatunku.
Słowa funkcjonariusza, Jane zbyła milczeniem i spojrzeniem nieco odzwierciedlającym: "No co ty nie powiesz". Nic nie musiała mówić. Zwłaszcza, że nie było o czym, bo to, co tutaj miało miejsce... Było zbyt pogmatwane. O wiele za dużo, jak na jej osobę, która w tym momencie z pewnością wolałaby znajdywać się w pracowni.
- Chyba teraz wiesz, dlaczego wolę przesiadywać w czterech ścianach. - mruknęła do Elizabeth, nie szczędząc sobie nutki sarkazmu.
Odpowiedzi ze strony kobiety nie oczekiwała. Tym bardziej, gdy tuż po jej słowach, krzyki zyskały na głośności, zaś kolejne pioruny skupiały się w jednym miejscu. Foster wątpiła, żeby owe zjawisko nie miało jakiegokolwiek znaczenia i było jedynie zbiegiem okoliczności.
Dlatego też - niewiele myśląc - zostawiła Freeman z policjantem, rzucając jeszcze w ich stronę, żeby pozbyli się tego tłumu. Co z tego, że ona brnęła prosto w cały zamęt. Ludzie byli tak zaaferowani w tym momencie, że nikt nie zwrócił uwagi, na biegnącą w przeciwnym kierunku, niż znaczna większość osób, kobietę.
Jej przypuszczenia okazały się słuszne, gdy już dotarła na miejsce rozgardiaszu. Astrofizyczka jednak nie była na tyle nieumyślną osobą, żeby zbliżyć się do tego stworzenia i Thora. Cóż, swego czasu miała szansę zobaczyć syna Odyna w akcji, co od razu zapadło w jej pamięci, więc w tym momencie tylko mentalnie poklepała się po plecach za swoje wcześniejsze spostrzeżenie.
Prawdę mówiąc, komicznie to wyglądało. Ona, stojąca kilkadziesiąt metrów od Asgardczyka oraz - niemalże taką samą odległość - Freeman, która zapewne starała się wygonić zebrane osoby z parku, by jak najszybciej przemieściły się do znacznie bezpieczniejszego miejsca, przyglądała się temu wszystkiemu, nie reagując na drących się ludzi. Ci nawet zdążyli rzucić jakieś słowo typu "wariatka" w jej stronę, bo nie robiła tego, co oni.
Po dłuższej chwili obserwacji i rozmyślań, kobieta zdążyła się zreflektować i wrócić tam, gdzie zostawiła towarzyszkę. Chociażby pokazać, że panikujący ludzie jeszcze jej nie zadeptali w ucieczce. Dodatkową motywacją była ta jedna, wielka i przerażająca macka, która na oczach Foster, trzasnęła tuż obok jej przyjaciela.
- Masz przy sobie telefon, prawda? - pierwsze, co wyrwało się z gardła brązowowłosej, gdy tylko pomknęła do Elizabeth, biegającej w te i we wte.
Rzuciła krótkie spojrzenie w stronę rzeki, a następnie w nadziei, że być może nie zostawiła komórki w Avengers Tower, zaczęła przeszukiwać kieszenie kurtki oraz spodni.
- Trzeba powiadomić SHIELD. - rzuciła od razu, choć na tyle cicho, żeby tylko towarzyszka usłyszała jej słowa - W końcu wątpię, żeby wszyscy wiedzieli o obecności Thora i jakichś dziwnych stworzeń, które na pewno... - tu przerwała, chcąc zaczerpnąć nieco powietrza - ...nie wyłaniają się z tej rzeki na co dzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Summer

avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 11/09/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Wto Lip 23, 2013 12:58 am

Dookoła działo się wiele, zdecydowanie za dużo żeby Summer nie zdawała sobie sprawy, iż głupotą byłoby choćby próbować ogarnąć wszystko za jednym zamachem. Jeden problem na raz. Dlatego też skupiła się na niezbyt uprzejmym mundurowym, który w oszczędnych acz dobitnych słowach nakazał im ucieczkę. Nie sposób było mu się dziwić, tak stresowa sytuacja każdego może zmienić w buca bez empatii. Szczególnie, kiedy na niebie chmury wariują, dookoła leją się strugi wody a pioruny walą na lewo i prawo jakby zachciało im się odgrywać na nowo sceny z biblijnego potopu.
- Nie, no co ty. Bardzo fajna miejscówka. – rzuciła przez ramię w kierunku odchodzącej Jane. Ją również rozumiała. Nie dość, że wyciągnięta na siłę ze swego małego naukowego sanktuarium to jeszcze zamiast obiecanej spokojnej przejażdżki wpadły poniekąd z deszczu pod rynnę: uciekając od pracy natrafiły na nieziemski kataklizm. Ale Elizabeth lubiła ironizować, mieć ostatnie słowo w docinkach słownych. Poczuwanie się do odpowiedzialności za pobyt panny Foster tutaj to jedno, lecz nie była to mała dziewczynka by ją pilnować na każdym kroku. Wręcz przeciwnie, po krótkiej rozmowie zrobiła na zielonookiej wrażenie całkiem inteligentnej i rozgarniętej osóbki. Jeśli więc idzie się rozejrzeć, to z dużą dozą prawdopodobieństwa mogła powiedzieć, że wie co robi.
Dlatego też przemoknięta Freeman wbiła wzrok w twarz policjanta. Niespodziewanie wyprostowała swą sylwetkę a od całej jej postaci mimo zlepionych w pasma brązowych włosów zaczął bić chłód profesjonalisty i człowieka bardzo pewnego siebie. Jedna z brwi powędrowała ku górze w wyrazie irytacji i tylko sama kobieta czuła jak bardzo może przerastać ją to, co się tu działo. Niemniej jednak sięgnęła do kurtki po małą książeczkę, podobną do paszportu. Otworzyła ją niemal tuż przed nosem funkcjonariusza, prezentując swą legitymację świadczącą o jej przynależności do S.H.I.E.L.D.
- Jeśli to wszystko, to proszę przewieźć rannych i jak najszybciej opuścić to miejsce. – Uśmiechnęła się cierpko i teatralnym gestem zamknęła dokument, odkładając go do suchej wewnętrznej kieszeni skórzanej kurtki motocyklowej. Następnie zaczęła przeganiać gapiów. Miała nadzieję, że nie sprawią większych problemów, szczególnie że nad parkiem zaczęło formować się coś na kształt tornada a na to zjawisko pogodowe Ameryka była szczególnie uczulona. Jeśli jednak okazałoby się, że to nie wystarcza by odciągnąć ciekawskich i lekkomyślnych poszukiwaczy sensacji, z kabury przy pasku dobędzie swojej Beretty i odda kilka strzałów ostrzegawczych w powietrze. Po ostatnich wydarzeniach również odgłos broni powinien skutecznie oczyścić najbliższą okolicę. Szczerze miała nadzieję nie tracić naboi w taki sposób.
W międzyczasie starała się również mieć na oku poczynania Jane. Nie oglądała się już za nią cały czas ale wolała wiedzieć co się działo dookoła. Kiedy ta wróciła na uliczkę przed parkiem musiała przyznać, że odetchnęła w duchu z ulgą. Rzuciła w jej kierunku delikatny uśmiech, ale słysząc najnowsze rewelacje spochmurniała. Thor, jakieś potworności z rzeki… W jednej chwili poczuła, że być może nie jest odpowiednią osobą we właściwym miejscu. Była agentką, ale z niewielkim stażem, właściwie jedyne porządne przeszkolenie jakie posiada to medyczne! Pomimo narastającej niemocy i przytłoczenia sytuacją ponad jej siły, nie miała zamiaru ukazać słabości na swej twarzy. Nie kiedy ktoś patrzył. Pozornie pewnym ruchem sięgnęła po telefon do kieszeni dżinsów, przemoczonych i przylegających do jej ciała bardziej niż powinny. Szybko wystukała na klawiaturze odpowiedni numer i po chwili oczekiwania udało jej się połączyć z Centralą.
- Agentka Elizabeth Freeman. W okolicy Highbridge Park odnotowano anomalię pogodową a także obecność nieznanego stworzenia w rzece. Przypuszczamy obecność na ziemi Thora i… - Miała głos poważny, pewny i rzeczowy, ale nagle Summer urwała. Ręce zaczęły jej drżeć. – Nie mam pojęcia co zrobić…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thor

avatar

Liczba postów : 179
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Wto Lip 30, 2013 2:12 pm

Obserwował rozwój wydarzeń, jednocześnie nie zapominając o liniach obrony, atakach, a do tego wszystkiego troszczeniu się o znajdujących się już nie tak blisko, ale też nie odpowiednio daleko cywilach. Tak naprawdę oni stanowili największy problem, bo gdyby owa walka działa się na dużej przestrzeni wolnej od potencjalnych ofiar Thor mógłby uwolnić cały potencjał swoich mocy, a wtedy był przekonany, że nawet Keto nie byłaby w stanie temu podołać. W końcu to on był nazywany największym wojownikiem wśród bogów i to on był w stanie przywołać pioruny zdolne opleść i zamienić w pył całą planetę. On, nie Keto.
Niestety jednak, nie ma tak łatwo i dlatego Gromowładny musiał znaleźć inną strategię, skoro pogodowymi przepychankami nic nie wskóra. Szlag by to, kobieta-krab wiedziała jak się urządzić i chociażby dlatego nie należało jej lekceważyć jako przeciwnika. Znalazła odpowiednie miejsce, by obrócić jego zalety przeciwko bogu piorunów. Ha, mało tego najwyraźniej ściągnęła sobie do pomocy jednego z pupilów. Kolejna przewaga Keto - ona nie przejmowała się przypadkowymi ofiarami, wręcz wydawała się być tym poniekąd rozbawiona, jakby miała poczucie, że tak miało być.
Wzmógł wiatr - może nie do granic swoich możliwości, ale wystarczająco, by wywołać cyklon, który po złączeniu z wodą wywołał trąbę wodną sięgającą samych chmur, zamykając dwójkę głównych walczących w środku wiru.
- Sprytny z ciebie przeciwnik, nie należy też umniejszać Twej potędze w dziedzinie pogody. Mimo to - nie wygrasz, zapamiętaj moje słowa!
Przez hałas wiatru i mas wody Thor musiał mówić głośno, wręcz krzyczeć jak podczas wydawania rozkazów w środku szalejącej bitwy. W sumie tym właśnie był ten pojedynek, gdyż armią kobiety była woda.
Gdy tylko ponownie poczuł pewniejszy grunt pod nogami usuwając wodę zerwał się z miejsca w stronę przeciwnika. Skoro pioruny nie działają to czas, by Mjollnir przemówił, a jemu się nic nie oprze. Wybił się i zamachnął celując w pancerz. Liczył na to, że Keto się zasłoni szczypcami, to już byłoby dobre posunięcie. Nawet jeśli spróbuje go wyminąć, wtedy wyceluje w najbliższą opancerzoną część, do jakiej będzie w stanie się zwrócić. Kolejny atak macki również widniał na liście możliwych zagrań, więc na nią z kolei przygotował już błyskawicę - ona nie miała pancerza, powinno pójść szybko.
- Zabierzesz pieśń o zwycięstwie syna Odyna do grobu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eris
NPC
avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Czw Sie 08, 2013 12:49 am

Policjant, który zaczepił Jane i Elizabeth ustąpił łatwo na widok legitymacji S.H.I.E.L.D. - i szybko się oddalił, po drodze zaczepiając jeszcze jednego czy dwóch ze swoich kolegów, aby krótko ich o czymś poinformować - najpewniej właśnie o tożsamości Summer. Funkcjonariuszom udało się już względnie oczyścić teren z przypadkowej ludności cywilnej i sami również wycofywali się teraz na większą odległość, nadzorując jednocześnie odjazdy karetek z rannymi. Nawet widoczny do tej pory w oddali helikopter tych czy innych wiadomości zniknął z zasięgu wzroku.
-Zrozumiałem. Usuńcie z parku mieszkańców i informujcie nas na bieżąco. Skierujemy do was wsparcie- zabrzmiała odpowiedź z Centrali, a wypowiadający owe słowa męski głos zdawał się być na pozór chłodny i spokojny. Dopiero po kilku sekundach dorzucił jeszcze:
-Możecie potwierdzić obecność Thora? Opisać stworzenie z rzeki?- w tle słychać było pewne zamieszanie, szum innych głosów i nie tylko... Być może dźwięki działalności jakichś maszyn? Trudno byłoby to orzec bez podglądu na sytuację po drugiej stronie.
W tym czasie Thor zdążył już otoczyć siebie i swoją przeciwniczkę trąbą wodną, która zasłoniła dalszą część walki przed oczami Jane i Summer. Czymkolwiek był potwór morski wezwany przez Keto - on również pozostał poza tą prowizoryczną "areną", obecnie ukryty w rozszalałych odmętach, lecz wciąż stanowiący realne zagrożenie... Może i nie dla Asgardczyka, ale z całą pewnością dla miasta jako takiego.
Życzenie Gromowładnego w pewnym sensie się spełniło - bogini oceanu rzeczywiście zablokowała jego cios właśnie szczypcami, czemu towarzyszył donośny odgłos metalu uderzającego o pancerz... Który jednak w żadnym razie nie pękł, a jedynie powierzchownie się zarysował. Być może kilka trafień w to samo miejsce rozbiłoby twardą skorupę, ale o tym trzeba się będzie dopiero przekonać...
A Keto nie miała zamiaru ułatwiać Thorowi sprawy. W momencie odpierania ataku zaparła się mocno odnóżami o dno, aby nie zostać odtrącona - i praktycznie w tym samym momencie przeprowadziła własny manewr, wolnymi szczypcami wbijając się w zbroję Thora - oraz w jego bok. Poszło jej to zadziwiająco łatwo i już po chwili po jej ostrych jak brzytwa szczypcach spływała krew... Ale bogini nie czekała na reakcję swego przeciwnika - Od razu odrzuciła go aż pod "ścianę" wody i sama również nieco się wycofała.
-Pośród mego rodzeństwa nosisz inne miano... Synu Odyna- oznajmiła, rzucając krótko okiem na rysy na swym pancerzu.
Jak się szybko okazało - jej pupil także nie planował zbyt długo pozostawać bezczynnym. Jedna z jego potężnych macek znów wystrzeliła z wody i oplotła się wokół pierwszego z brzegu filaru podtrzymującego pobliski most. Kolejne poszły jej śladem, kłębiąc się i zaciskając na czym tylko mogły. Nie wyglądało to dobrze - akurat na moście przebywali jeszcze bowiem nieliczni ludzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Summer

avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 11/09/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Sob Sie 10, 2013 9:43 pm

'Proszę czekać i się nie ruszać" - to w skrócie zrozumiała Summer z rozmowy z Centralą. Zacisnęła zęby i wolną dłoń w pięść. No tak, przecież co ona mogła! Może i co nieco potrafiła, jeśli chodzi o medycynę, ale przecież nie może pomóc! Brązowowłosa wkurzyła się i już miała wykrzyczeć coś do słuchawki, ale Jane wyrwała jej telefon. Była jej za to wdzięczna, nie musiała dłużej znosić słów dyspozytora. Zabawne, jak kilka słów może w człowieku wzbudzić tak skrajne emocje: od niepewności, do całkowitej furii popartej uporem jakiego świat nie znał.
Ale pozna
"Tylko medyk", huh? Całe życie to samo.
Wykorzystała chwilę, kiedy Foster nie patrzyła i pędem pobiegła do uliczki, w której zostawiła swój motocykl. Chwilę bała się, czy aby nikt go nie ukradł, ale stał tam. I czekał na nią, Elizabeth uśmiechnęła się niepokojąco i tajemniczo, odgarniając mokre włosy z czoła.
- Raz się żyje - szepnęła do siebie, zakładając kask. Odpaliła swą bestię, której głośny silnik zamruczał pieszczotliwie, niemal porozumiewawczo.
Wydarła z uliczki z piskiem opon i rykiem, przypominającym zbudzonego nie z jego woli zwierza. Kątem oka dostrzegła utworzoną trąbę wodną nad jeziorem w miejscu, w którym jeszcze chwilę temu Jane widziała Thora. Ale celem Summer był potwór z wody. Dłuższy moment nie mogła go dostrzec, ale w końcu jego macki pojawiły się, oplatając konstrukcję pobliskiego mostu. Zawróciła w tamtym kierunku a dźwięki silnika zwiastowały jej przybycie jeszcze na parę chwil nim dotarła i gwałtownie wyhamowała na samym środku, między zdezorientowanymi ludźmi. Odsunęła do góry kask i wrzasnęła najdonośniejszym głosem, na jaki się mogła zdobyć.
- Uciekać wszyscy, ale już!! - W miejscu wyrwała ze swojego motocykla najgłośniejszy ryk, na jaki mogła się ta maszyna zdobyć. Summer liczyła że osoby słyszące to pouciekają, zaś i stworzenie usłyszy je bardzo dobrze i wyraźnie. Następnie zerwała się do opuszczenia mostu i ruszyła drogą wzdłuż rzeki, skupiając uwagę krakena' na sobie, nie na cywilach. Co rusz oglądała się za siebie by sprawdzić czy jej plan działa. Jeśli nie, wraca na most do ewakuacji osób na nim. Oczywiście, stara się umykać mackom i wszelkim innym zagrożeniom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jane Foster

avatar

Liczba postów : 76
Data dołączenia : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Pon Sie 12, 2013 2:08 pm

Podczas oczekiwania na jakiekolwiek słowa ze strony Centrali SHIELD, Jane jeszcze kilka razy zdążyła wzrok skupić na brzegu rzeki, gdzie jej przyjaciel starał się zwalczyć potwora. Nie mogła za wiele zrobić, więc chociaż przyjrzy się temu dokładniej. W momencie, kiedy już chciała ponownie zostawić Elizabeth, odezwał się dyspozytor. Zaciekawiona zatem jego słowami, Foster, przysunęła się do kobiety, coby móc usłyszeć cokolwiek. W gruncie rzeczy, nie było to ciężkie i co nieco udało jej się wyłapać, jednak wyraz twarzy towarzyszki znacznie więcej przedstawiał, niż się spodziewała.
Wolała ją wyręczyć i nim cokolwiek Freeman wyrwało się z gardła, ciemnowłosa zdążyła jej bezczelnie zabrać telefon i przyłożyć do swojego ucha.
- Foster. - tyle najpierw powiedziała, wiedząc dobrze, że pewnie gdyby się odezwała, to mężczyzna po drugiej stronie od razu chciałby wszystkie jej dane osobowe, niczym ludzie z call-center, a tego to sama by nie zdzierżyła.
Na szczęście, mężczyzna powtórzył swoje pytanie, przy czym astrofizyczka wywróciła oczami, odwracając się do Summer plecami.
- Chyba wystarczającym potwierdzeniem obecności Thora jest skupisko piorunów i trąby morskiej w parku. Chyba że mamy się zbliżyć i zrobić zdjęcie. - zaczęła, przybierając nieco złośliwy ton. Równie dobrze, niejedna osoba mogłaby potwierdzić, ze to Asgardczyk znajduje się w Highbridge Park, ale po co...
Kobieta odeszła kilka metrów, podpierając wolną ręką łokieć drugiej kończyny. Skupiła spojrzenie na jakimś punkcie, starając się utworzyć w myślach sensowny opis tego, co widziała przed kilkoma minutami.
- Nie widziałam za wiele. Jedynie mogę powiedzieć, że Thor walczy z potworem mającym w posiadaniu ogromne szczypce. - stwierdziła po chwili, nie biorąc pod uwagi to, że równie dobrze mogłaby określić to jako jedną z mitologicznych postaci. W tym momencie, w głowie miała tysiące innych, może i ważniejszych, myśli. - I to nie jest jedyny stwór. - dodała jeszcze i odwróciła się, chcąc coś powiedzieć do Summer...
...tylko że Elizabeth wyparowała i Jane ujrzała kobietę dopiero w momencie, gdy charkot silnika przebił panujący już od jakiegoś czasu chaos.
- Świetnie. - syknęła pod nosem, ignorując głos z centrali. Chcąc zrozumieć tę chorą sytuację - w nadziei na to, że ten gest jej w tym pomoże - przesunęła palcami po skroni, wzdychając z niejakim zrezygnowaniem pod nosem.
- Ten drugi ma akurat... macki? - sama nie była pewna tego słowa, więc wykrzywiła usta w lekkim grymasie, przyglądając się filarom mostu i nawet stawiając kilka kroków w tamtą stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thor

avatar

Liczba postów : 179
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Pon Sie 26, 2013 7:51 pm

Czując uścisk silnych szczypiec Thor skrzywił się, ale szczerze powiedziawszy trudno było orzec czy grymas ów wyrażał ból czy wściekłość uwalniającą się w ferworze walki. Mimo to nie opuścił gardy, nawet mięśnie mu nie drgnęły, chyba że w nagłym i gwałtownym przypływie adrenaliny by wydostać się silnym szarpnięciem z uścisku Keto. Było to lekkomyślne, ale bardziej też wykonał ten manewr odruchowo niż dla faktycznego efektu. Syn Odyna to potężna istota i wojownik, ale też nie przesadzajmy, jednym szarpnięciem nie wyrwie się z takich szczypiec.
Czuł to znajome pieczenie, ukłucie bólu, siłę napierającą na jego żebra i mięśnie. Tak, dopiero upływ krwi budził tyle wspomnień, masę uczuć, wszystko zaczynało się dopiero teraz prawdziwie gotować w ciele księcia. Nie potrafił jednoznacznie określić czy odczuwa dyskomfort czy też cieszy się niczym na najwspanialsze święto w życiu. W takich momentach widać było, że wojna jest najwspanialszym i najlepiej dobranym żywiołem dla Thora.
Znowu chciał się wyrwać od Keto, ale zaraz w jego głowie zrodziła się myśl, że może wykorzystać swoje położenie. Skoro pojawiło się zarysowanie, nawet jeśli lekkie, to jest spora szansa, że kilka uderzeń utoruje wojownikowi do zadania ostatecznego ciosu.
Uśmiechnął się w ten charakterystyczny, "bitewny" sposób - nieco zadziorny, groźny, drapieżny... Trudno go jednoznacznie określić.
- Doprawdy? Pragnąłbym je poznać zatem.
Wymierzył kolejny cios młotem w to samo miejsce - nie zważał czy przez to jego rana się pogłębi, nie dbał o to. Znajdował się już w o wiele gorszych sytuacjach, więc nie przejmował się potencjalnymi szkodami na własnym ciele.
O ile tylko to było możliwe jak najszybciej starał się ponawiać uderzenie w szczypce Keto, potrzebował tylko jedną maleńką wyrwę. Potem będzie zwycięzcą - jak zawsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Highbridge Park   

Powrót do góry Go down
 
Highbridge Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: