Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Highbridge Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3349
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Highbridge Park   Pią Lip 13, 2012 1:52 pm

First topic message reminder :





Highbridge Park leży nad rzeką Harlem River na Manhattanie. Niegdyś podupadł i pozwolono, aby rozwijała się w nim drobna przestępczość, lecz ostatnimi czasy władze pracują nad przywróceniem go do blasku. W 2013 roku wszystko ma być już gotowe.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Eris
NPC
avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Sob Sie 31, 2013 6:46 pm

Summer udało się dotrzeć na most i zatrzymać się mniej więcej na jego środku, aby przemówić - a raczej wykrzyczeć - do pozostających jeszcze na nim niedobitków. Niektórzy z nich zdawali się być po prostu bardzo niechętni do zostawienia swoich samochodów, zaś kilka porzuconych wozów skutecznie utrudniało ucieczkę większych pojazdów - choć motor mógł je praktycznie bez problemu wyminąć. Większość osób uciekała jednak na piechotę, starając się przebić przez strugi deszczu i nienaturalnie silny wiatr. Główny wyjątek stanowiła ekipa telewizyjna, która twardo pozostawała na moście - blisko jego końca, to prawda, ale jeszcze w zasięgu zagrożenia. Jedyną ich reakcją było nagranie przejazdu agentki; zapewne planowali go potem jakoś wykorzystać.
Potwór morski z kolei nie zwracał najwyraźniej uwagi na to, co działo się na górze. Jakby na to nie patrzeć jego łeb znajdował pod powierzchnią wody, więc mógł po prostu nie rejestrować całego tego zamieszkania - przez co skupiał się przede wszystkim na filarach mostu. Szczególnie jeden z nich go zainteresował. Kilka mocnych szarpnięć wystarczyło, aby obalić ów element konstrukcji, na skutek czego część mostu pomiędzy jego sąsiadami runęła do wody. Wraz z nią w dół powędrowało kilka pustych samochodów, ale nie to było w gruncie rzeczy najważniejsze - tylko fakt, że posunięcie to skutecznie odcięło Elizabeth od Jane... Gdyż teraz Summer dzieliła od brzegu całkiem spora wyrwa, którą być może byłaby w stanie przeskoczyć z rozpędu na motocyklu - lecz nie mogła mieć takiej pewności.
W tym czasie natomiast Jane otrzymywała dalsze informacje z Centrali. Najwyraźniej znajdujący się po drugiej stronie delikwent uznał, że powinien utrzymywać z nią stały kontakt - a może raczej był do tego po prostu zobowiązany oficjalnymi zasadami? Tak, najprawdopodobniej właśnie ta opcja wchodziła w grę. Grunt, że przynajmniej mężczyzna miał do powiedzenia coś potencjalnie istotnego:
-Stwór wodny obdarzony mackami? Ostatnio coś takiego demolowało Williamsburg Bridge, tamten wchłaniał magię Doctora Strange'a, więc równie dobrze ten może być też odporny na inne rodzaje energii, nie nakarmcie go czasem. To wielka ośmiornica?- spytał dla pewności.
Z kolei wewnątrz trąby wodno-powietrznej Thor miał własne problemy. Udało mu się wymierzyć drugi cios w to samo miejsce co przed chwilą - i siatka rys pobiegła dalej, wyraźnie sugerując, że rozbicie pancerza rzeczywiście jest możliwe, jeśli tylko włożyć w to jeszcze trochę wysiłku... Lecz naturalną reakcją Keto na jego atak było mocniejsze zaciśnięcie szczypców, na skutek czego rana w boku boga została boleśnie pogłębiona. Kobieta nie zwlekała także i ze świadomym działaniem - odtrącając od siebie przeciwnika i czym prędzej przystępując do inspekcji uszkodzonej warstwy ochronnej, rzucając przy tym:
-Bastard Odyna, syn Ziemi.
Byłby to zapewne świetny moment, aby przypuścić na nią kolejny atak, gdyby nie pewien drobny szczegół, a mianowicie: właśnie w tej chwili jedna z macek podwładnego Keto przecięła trąbę nieco nad walczącymi - przez co masa wody opadła na nich, jednocześnie nie tylko ich od siebie odgradzając, ale i póki co odbierając im widoczność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Summer

avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 11/09/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Sob Wrz 28, 2013 10:36 pm

A żeby to cholera jasna! Plan, który w przypływie adrenaliny i lekkiego ataku szału, wydawał się perfekcyjny i po prostu nie ma bata żeby coś w nim nie wypaliło, okazał się być w najlepszym wypadku umiarkowanie skuteczny. Ludzie, a i owszem, uciekli z mostu, zaraz jednak jakieś sępy dziennikarskie stanęły jak boże sieroty w zasięgu działań potwora. Elizabeth warknęła pod nosem wiązankę w ich intencji, ale szczerze powiedziawszy wisiało jej co też z wysłannikami telewizyjnymi się stanie. Jak się proszą o kuku, to czemu ma im zabraniać tej wątpliwej przyjemności? Sam Kraken zaś, główny obiekt zainteresowań Freeman, zdawał się być pochłonięty zupełnie czymś innym. W każdej normalnej grze mmorpg jeśli wykonasz poboczne zadania questu ale główny wątek ci nie wyjdzie, nie ukończysz misji. Co z tego więc, że przynajmniej ewakuacja mostu wyszła szybko i sprawnie jak cholerny gwóźdź programu dalej dobierał się do filarów?!
Brązowowłosa zawróciła maszynę w kierunku, z którego dopiero co przyjechała. W głowie miała pustkę, jeśli chodzi o to, co powinna zrobić dalej. Żadnego zarysu planu ani nawet szczątkowego pomysłu jak unieszkodliwić, łamane przez usunąć z dala od miasta, przerośniętego głowonoga. Gdyby miała ładunki wybuchowe, albo chociaż jakąś nadnaturalną moc...
A nie. To ostatnie miała, jeśli liczyć Super Głupotę.
Z perspektywy czasu (nie minęło nawet kilka minut ale dobra) zachowała się strasznie lekkomyślnie, naraziła na niebezpieczeństwo siebie oraz innych użytkowników ruchu drogowego tylko po to żeby udowodnić swoją wartość i trochę popisać się przed tłumem. Na ustach Summer pojawił się szeroki uśmiech a silnik motocyklu zawarczał radośnie kiedy przyspieszyła. Czyż nie było warto dla samej zabawy? Dawno nie czuła się tak pewnie, tak dobrze we własnej skórze nawet jeśli przeszkadzała zamiast pomagać.
Wjechała na opuszczony most kolejny raz, mijając rzędy samochodów. Pomimo zostawienia silnika na biegu jałowym wciąż czuła jak ulica pod jej nogami trzęsie się od napierających nań macek. Do tej pory być może nie zdawała sobie do końca sprawy z tego, jak przeważającą siłą w stosunku do jej własnych umiejętności dysponuje ta okropna kreatura, lecz kiedy asfalt zaczął pękać a metalowe ożebrowanie jęczeć przeraźliwie...
Szybko przeanalizowała swój ekwipunek. Trzy zestawy odczynników, rękawice, pistolet - nic co w jakikolwiek sposób mogłoby zatrzymać lub chociaż uspokoić drania! Elizabeth miała więc dwie opcje do wyboru, stać i patrzeć jak zawala się przed nią ostatnia droga ucieczki razem z szansą na wykazanie się i zrobienie czegoś pożytecznego, lub kontynuowanie bycia nieodpowiedzialną, porywczą oraz samolubną istotą, dążącą do pokazania światu że również potrafi zdobyć się na wielkie i heroiczne czyny.

Resztę rozmyślań musiała przerwać, gdyż wycofując motocykl potrzebowała dobrać odpowiednio długi tor rozbiegu i prędkość do przeskoczenia wyrwy.
- Pieprzyć przyzwoitość - Mruknęła pod nosem, kiedy dodając gazu silnik zagrał głośno melodię zwycięstwa, rozkręcając swe obroty i sprawiając, że odległość dzieląca Elizabeth od końca toru malała z sekundy na sekundę. Za długo funkcjonowała jako nikt - ani lekarz, bo wywalono ją i zabroniono wykonywania zawodu, ani mechanik, bo żadnej szkoły czy kursu nie ukończyła, ani naukowiec, bo właściwie wiele w tym zakresie nie potrafiła. Z takim dorobkiem nikt nigdy by nie zapamiętał, że istniała. Teraz czuła że żyje, a czyż to nie najlepszy moment aby umrzeć? Wierzyła, że skok się uda bez problemu, a jeśli da sobie z tym radę, to i na Krakena znajdzie sposób!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jane Foster

avatar

Liczba postów : 76
Data dołączenia : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Nie Paź 06, 2013 4:24 pm

Foster już nie zwracała uwagi na wszędobylski chaos, który panował od dobrych kilkunastu minut czy też godzin. Zniszczony park oraz pojazdy, które znajdywały się na chodnikach i ulicy opuszczone przez właścicieli, jedynie utwierdzały ją w fakcie, że sytuacja z każdą chwilą jest coraz gorsza. Również nie skupiała się na hałasie, jaki już dawno spowodowałby porządny ból głowy u niej, gdyby nie ta cała adrenalina, jaka zdążyła się w niej zebrać.
Co jakiś czas rzucała spojrzenie w stronę Summer zastanawiając się, co też właściwie kobieta ma zamiar zrobić. Widziała, że grupa ludzi dotychczas znajdujących się na moście, w końcu zaczęła reagować w "odpowiedni" sposób, uciekając możliwą drogą, nie narażając siebie i innych na dalsze wydarzenia.
W chwili gdy miała odpowiedzieć na pytanie mężczyzny z centrali Tarczy, jej uwagę przykuła zapadająca się konstrukcja, której gruz i metalowe części pochłonęła woda. Jane - niewiele myśląc - postawiła kilka sprężystych kroków w stronę mostu, zachowując jednak odległość bezpieczną dla kobiety. Ot, instynkt samozachowawczy już swoje robił. Tym bardziej, że astrofizyczka nie zwykła do spotykania się z takimi  wydarzeniami na co dzień. Udało jej się dostrzec, że Elizabeth znajduje się po drugiej stronie mostu, co nie było zbyt zadowalające. Zwłaszcza, że wyrwa, jaka powstała na skutek zapadnięcia się części łącznika, uniemożliwiała jej zawrócenie.
Skupiła się więc na odpowiedzi do mężczyzny, nadal słysząc jego pytanie.
- Jedyną osobą, która ma jakiekolwiek nadludzkie zdolności, a jest obecna w parku, to Thor. On jest jednak zajęty i wątpię, żeby udało mu się zarejestrować obecność kolejnego potwora. - rzuciła do telefonu, omijając niektóre samochody i ławki, tym samym zbliżając się do mostu, jak i miejsca walki Asgardczyka.
- Jak powiem, że wystarczyła jedna macka, do zniszczenia filaru podtrzymującego most, przy czym stalowa konstrukcja znalazła się pod wodą w kilka sekund, to będzie odpowiedzią satysfakcjonującą? - spytała.
Nie wiedziała czy bardziej irytowała ją bezradność, choć głównie te sprawy nie dotyczyły kobiety, gdyż jej specjalizacja wymagała jedynie laboratorium i przestrzeni na dachu do obserwacji, czy też fakt, iż pytania dla pewności, jakie zadawał mężczyzna, zdawały się być coraz to głupsze.
- Nie mogę powiedzieć jak jest to wielkie, ale wnioskując po samych mackach, to z pewnością nie należy do malutkich zwierząt. - westchnęła po chwili, by tylko rzucić przekleństwo, jakie z pewnością usłyszał ten z centrali.
Nie spodziewała się, że Freeman będzie działać ryzykownie, chcąc jednak przeskoczyć nad utworzoną przez potwora wyrwą. Stąd też całe zdziwienie zaistniałą sytuacją.
Foster rozejrzała się po okolicy, jakby chciała się upewnić, że zbędni ludzie już dawno opuścili niebezpieczny dla nich wszystkich teren. Brązowowłosa jednak i tak nie cofnęła się o te kilka kroków, przystając przy jednym z samochodów i czekając na dalsze słowa lub to, co zobaczy.
Po prostu - miała już dość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thor

avatar

Liczba postów : 179
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Pią Paź 11, 2013 10:26 am

Twarz Thora wykrzywiła się w przypływie fali bólu, którego tym razem szał walki już tak dobrze nie stłumił, jednakże to nadal nie stanowiło tego progu, by wojownik mógł odpuścić, osłabnąć czy chociażby się zawahać. Wielu się zastanawiało czy dla niego w ogóle taki próg istnieje, bowiem ci, którzy widzieli go podczas wojen twierdzili, że nawet sama śmierć mogłaby mieć problemy z przerwaniem jego ataków, co w tym przypadku akurat nie było do końca przesadzone.
Tak też było teraz, bowiem Gromowładny faktycznie od razu miał zamiar wymierzyć trzeci cios - zachęcony przypływem adrenaliny w związku ze skutecznością poprzednich dwóch - jednakże działanie przeciwnika uniemożliwiło mu to posunięcie. Znów musiał zmniejszyć dystans oddzielający go od Keto, co zamierzał zaraz zrobić... Gdyby nie fakt nagłego wtrącenia się jednej z macek podopiecznego Krabowej Pani. Na szczęście wojenne myślenie księcia działało szybko i nadzwyczajnie sprawnie, gdyż przekląwszy pod nosem za ograniczenie widoczności, jednocześnie skorzystał z okazji i przywołując do dłoni cząstkę błyskawicy postanowił szybko zająć się raną i ją zasklepić za pomocą wybitnie wysokiej temperatury. przynajmniej już nie krwawił, choć sam proces bolał o wiele bardziej niż zadawanie samej rany. Trudno.
Gdy tylko woda przestałą przeszkadzać użył silnego podmuchu wiatru, by wspomógł jego skok w stronę Keto z zamiarem uderzenia w naruszone już miejsce. Cel odnaleziony, teraz twardo należało do niego zmierzać. Przy okazji tego ataku odezwał się przekrzykując szalejące dookoła nich masy wody - a Thor potrafił tego dokonać, potrafił brzmieć niczym najgłośniejszy grzmot.
- Twe kłamstwa nie ocalą cię od twego przeznaczenia. Zamilcz zanim osobiście pozbawię cię możności mówienia!
Nawet jeśli pierwszy atak nie odniósłby sukcesu i tak próbowałby dalej, przy okazji starając się unikać wszelkich posunięć przeciwnika. Dodatkowo powoli i stopniowo ładował młot energią błyskawic, by zwiększyć siłę uderzeń. Próbował również wzmocnić podmuchy wiatru, by poderwać Keto w górę, chociaż trochę, a tym samym ograniczyć jej swobodę ruchów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eris
NPC
avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Wto Paź 15, 2013 8:09 pm

Rozpędzona maszyna prowadzona przez Summer płynnie wyskoczyła w powietrze, przecinając przestrzeń dzielącą obie nieregularne krawędzie mostu. Być może i ta odległość nie była rekordowa - w końcu zawodowi daredevile ku uciesze publiczności wykonywali już z pewnością bardziej spektakularne sztuczki - ale w zaistniałych okolicznościach, z sypiącym się podłożem i ogromną bestią czyhającą w odmętach rzeki... Bez wątpienia robiło to niezłe wrażenie. Motor poszybował nad wyrwą, minął połowę drogi, a potem jeszcze trochę... I wreszcie z niewielkim zapasem wylądował po drugiej stronie.
A wówczas z góry opadła na niego macka.
Plus sytuacji był taki, że Elizabeth i jej pojazd nie znaleźli się bezpośrednio pod całym jej ciężarem, lecz nieco na uboczu; w połączeniu z nieco galaretowatą konsystencją wnętrza gigantycznego odnóża oznaczało to, że odnieśli stosunkowo mniejsze szkody, niż można by się tego było spodziewać. To znaczy - przede wszystkim Freeman to przeżyła, co samo w sobie stanowiło kwestię podstawową. Gorzej, że naruszona już konstrukcja mostu ustąpiła w jeszcze większym stopniu, zapadając się pod motocyklem i strącając Summer do wody - w otoczeniu całej masy betonu, metalu i tym podobnych elementów. Część z nich poobijała kobietę jeszcze w trakcie spadania, lecz w porównaniu z odniesionymi wcześniej obrażeniami były to już drobne rany - głównie zadrapania i formujące się powoli siniaki. Zderzenie z powierzchnią rzeki również nie należało do najprzyjemniejszych doznań na świecie - choć oczywiście zdecydowanie przewyższało spotkanie z gruntem.
Lodowata woda oraz podwyższony poziom adrenaliny skutecznie uniemożliwiały agentce dokonanie realnej oceny szkód, których doznała w ciągu zaledwie kilku ostatnich sekund. Poruszanie się sprawiało jej ból, ale z drugiej strony poniekąd niosło pocieszenie - skoro była w ogóle w stanie to uczynić, to jej obrażenia nie mogły być aż tak poważne, prawda? Cóż... Niekoniecznie.
Tymczasem rozmówca Jane zamilkł na chwilę, najwyraźniej przetwarzając - lub może przekazując dalej lub rejestrując - informacje, które otrzymał od Foster. Inna sprawa, że choćby i nawet teraz przemówił, to jego głos i tak zostałby przynajmniej częściowo zagłuszony wyciem wzmagającego się wiatru. Właściwie sytuacja stawała się coraz bardziej niepokojąca pod względem pogodowym - gdyż problem nie leżał już tylko w samym centrum starcia, przy walczących, lecz rozprzestrzeniał się coraz dalej i dalej. Pani naukowiec szybko przekonała się, że zbliżenie się od porzuconego samochodu to wyjątkowo zły pomysł; silne podmuchy powietrza zdołały na jej oczach przesunąć auto - najpierw o kilka centymetrów w jej stronę, a później mocniej, spychając pojazd ze wzrastającą prędkością. Nie był to zresztą jedyny obiekt poddawany takiemu traktowaniu; inne samochody czy ławki przechodziły przez coś podobnego, zaś spore gałęzie drzew dosłownie fruwały w powietrzu, momentami niebezpiecznie blisko Jane.
Thor z kolei przeliczył się nieco przy próbie zadania Keto kolejnego ciosu. Owszem, udało mu się zlokalizować kobietę i skoczyć ku niej, lecz dzieląca ich odległość dała przeciwniczce boga piorunów akurat tyle czasu, by mogła usunąć się z drogi, unikając tym samym pierwszego uderzenia i znów odpływając kawałek dalej.
-Oskarżaj mnie, jeśli tak wolisz, lecz nie zmieni to twojego pochodzenia. Wygląda na to, że coraz częściej walczysz z własnym rodzeństwem, adoptowanym czy przyrodnim...- sama Keto właściwie nie atakowała, jeśli nie liczyć jej słów oraz otaczających ją fal, które to odsuwały ją przed ciosami, to zakrywały ją na moment przed oczami Thora. Większe zagrożenie stanowiły już macki olbrzymiej ośmiornicy, gdyż te od czasu do czasu przebijały powierzchnię wody między walczącymi, zmuszając ich do utworzenia dystansu. Wyglądało na to, że Kraken uparł się, by bronić swej pani - choć nawet on nie uderzał w Asgardczyka wprost.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jane Foster

avatar

Liczba postów : 76
Data dołączenia : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Pon Lis 11, 2013 3:33 pm

Foster przyglądała się temu, jak Elizabeth wracała w jej stronę pomimo wyrwy w moście... a może i jego "resztkach"? Już nawet w myślach zaczęła coś tam liczyć, wiedząc dobrze, że na niewiele to się zda. Ot, może w tenże sposób zapragnęła uspokoić się jakoś i upewnić, że Summer ma szansę na przeskok na drugą stronę mostu. Zawsze jest to jakiś sposób, prawda?
A ten rozmówca po drugiej stronie słuchawki to mógłby coś powiedzieć. Nie miało znaczenia czy to, że oddzwoni później (na co Jane prychnęłaby albo i skomentowała ironicznie, mając dość tej całej sytuacji), czy też to, by przekazał jakieś dalsze informacje, cokolwiek! Astrofizyczka mogłaby mu spokojnie zacząć biadolić, jak to jej ręka zdrętwiała, ba - ucho zdrętwiało. To wszystko od trzymania telefonu przy twarzy ciągle, jakby nie miała niczego lepszego do roboty!
Całe znużenie jednak prysnęło niczym bańka mydlana. świst w głośniku komórki oraz powiew gazet porzuconych przez uciekających, nie był zbyt przychylny. Ba, wzmożona siła tegoż żywiołu dała jasno do zrozumienia brązowowłosej - jeśli się nie ruszy, to albo skończy jako mozaika na budynku za nią, albo będzie mogła w ironicznej sytuacji zaśpiewać I believe I can fly, wznosząc się kilkadziesiąt metrów nad ziemią. Z dwojga złego nic nie było lepsze!
Kobieta rozejrzała się jak najprędzej po parku. Samochody, które przesuwały się nieznacznie w różne strony, wywrócone śmietniki i ławki odrywające się od ziemi z pewnością nie zwiastowały czegoś dobrego. W takiej sytuacji Jane doskonale wiedziała, co powinna robić - schować się. Najlepiej w laboratorium, z którego wyszła za namową kobiety.
Ucieczka w wykonaniu Foster była czymś całkiem normalnym, choć można byłoby się sprzeciwiać temu zdaniu. Czasem zdarzało jej się stać niczym słup w oczekiwaniu na nie wiadomo co, aczkolwiek nie w tej chwili.
Rzuciła krótkie spojrzenie za siebie, opuszczając rękę, jednak mocno zaciskając jej palce na obudowie telefonu. Niewiele myśląc, cofnęła się o kilkanaście metrów, niemalże w truchcie, chcąc ominąć latające przedmioty, których gabaryty były dosyć spore.
Kit, że mogła się wywalić o krawężnik czy jakąś butelkę. Wszakże, do tego już była przyzwyczajona!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eris
NPC
avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Pią Sty 10, 2014 3:49 pm

Temat stoi, Summer zniknęła, Thor milczy - więc czas to chyba po prostu przyspieszyć, zakończyć i mieć z głowy wątek. Od razu informuję, że dam [z/t] dla wszystkich, także nie musicie już tu wrzucać swoich postów. Nie ma za co.
***
Z każdą chwilą sytuacja prezentowała się coraz gorzej - przynajmniej dla tej "dobrej" strony, bo potwory morskie chyba nie mogły specjalnie narzekać i właściwie to samo tyczyło się obserwującej to wszystko z ukrycia Eris. Może i plan bogini zakładał coś zgoła odmiennego, lecz mimo to i tak nie była w stanie się złościć; w końcu niewielkim nakładem własnych sił rozpętała piękny chaos i doprowadziła do znacznych zniszczeń, a to już było coś. Jeżeli zaś chodziło o jej prawdziwe zamiary... Cóż, przecież zawsze mogła spróbować ponownie, czyż nie tak? W innym miejscu, z nowym sojusznikiem... Czemu by nie. Co jak co, ale akurat dostosować się do panujących wokół niej warunków - to ona potrafiła.
Uśmiech malujący się na ustach blondynki przygasł nieco, gdy na niebie pojawiły się walczące z silnymi podmuchami wiatru pojazdy latające, których tak na dobrą sprawę nawet nie rozpoznawała. To znaczy - owszem, wiedziała mniej więcej czym są, lecz gubiła się w szczegółach, które tak czy siak uważała za nieistotne. Nie miała jednak wątpliwości, że owe machiny przybyły, aby popsuć jej zabawę. Szkoda - ale nie miała zamiaru rozpaczać z tego powodu.
Zgodnie z jej przewidywaniami fruwające pudła rozpoczęły gęsty ostrzał, skupiając się na wystających ponad powierzchnię wody mackach Krakena. Co prawda liczne pociski nie przebiły elastycznej tkanki, jednakże potwór musiał to poczuć - gdyż wycofał swe olbrzymie odnóża, chowając je w zburzonych odmętach. To z kolei zaalarmowało Keto, która obróciła głowę w kierunku, w którym - zapewne - znajdowała się bestia, a na jej twarzy odmalował się wyraz niemalże troski. Bóstwo morskie bez wysiłku wywołało potężną falę, która uniosła je i zabrała wgłąb rzeki, tym samym zwiększając odległość między nim oraz Thorem. Zaraz potem kobieta-krab zniknęła pod kolejną ścianą wody.
Wraz z jej odejściem wiatr zaczął słabnąć - zapewne dodatkowo uspokajany przez boga piorunów. Wyglądało na to, że walka dobiegła już końca. Jeden ze śmigłowców wylądował niedaleko podwyższonej linii brzegu i zaraz potem wysypali się z niego agenci. Część z nich zabrała się za wyławianie poturbowanej Summer, ktoś inny oferował Jane zabranie jej z parku. Większość zerkała na Thora - lecz gdy w końcu jeden z nich zdecydował się do niego podejść, Gromowładny przy pomocy Mjolnira otworzył dla siebie portal, przez który opuścił okolicę.
Eris niespecjalnie przejmowała się "porażką". Rzecz jasna w głębi ducha czuła, że czas ją goni - lecz w jej naturze po prostu nie leżało zamartwianie się i stresowanie. Spróbuje jeszcze raz, może z lepszym skutkiem, a może nie... W ten czy inny sposób - jakoś sobie poradzi.

[z/t dla wszystkich]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigyn

avatar

Liczba postów : 52
Data dołączenia : 05/07/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Czw Kwi 02, 2015 11:57 am

// Nowy początek: prawie jak the New brave world...
Po dwu posiedzeniach dłuższych niż paręnaście minut w ziemskich barach, (oczywiście skończyło się zaledwie na kawie, żeby nie było!) blond włosa stwierdziła z pewną dozą ironii, iż mało co mogło ją chyba jeszcze zadziwić w tym jakże odległym miejscu. Zgrabne nogi same ją niosły w to miejsce. Gotowego planu nie miała poza jednym. Chciała zwiedzić jak najwięcej miejsc, w których to a nuż widelec jej zagubiony celowo bądź nie, w tą drugą możliwość bogini nawet nie chciała by za bardzo wierzyć, Mąż mógłby się pokazać - a przecież świat jest tak duży. Ogółem co do świata, to jego rozmiar i samo przebywanie na tak odległym od Asgardu świecie, trochę Sigyn niezmiernie dziwiły. Nie zdawała sobie sprawy, jak zupełnie jest nieprzystosowana do życia w tym przepełnionym technologiami świecie. Niewyrafinowany plan na najbliższe dni jest taki: niewymyślny, prosty. Przyczaić się gdzieś i nade wszystko: nie ściągać na siebie większej uwagi niż to konieczne. Pewnie już jej poszukują. Generalnie, nie powinna być tu teraz, ale mniejsza. Znaleźć jakieś ciche, ustronne i w miarę urocze miejsce na parę najbliższych dni aby móc przemyśleć parę spraw. Dotarła do tego klimatycznego parku taksówką, nie chciała ryzykować ponownego zabłądzenia. Nowy Jork zdecydowanie był większy, niżeli przypuszczała. Pewnie nawet zwyczajni ludzie rzadko się nie gubią. Nawet nie zdawała sobie sprawy, iż emanuje od kobiety aura pozytywnej energii, dodająca otuchy i wiary we własne możliwości, pewnie pośrednio oddziałując też i na innych.
Zmrużyła oczy, wydawało się bowiem kobiecie, iż zauważyła jakiś ruch. Nie na tyle blisko, aby dojrzeć, czy to znajoma osoba, czy nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irvette

avatar

Liczba postów : 11
Data dołączenia : 28/03/2015

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Pią Kwi 03, 2015 1:04 pm

Gdzie woda, tam i Irvette. Nic więc dziwnego, że spędziła już w tym parku dobre parę godzin, obserwując matki prowadzące córki za rękę, ojców niosących synów na barana, wpatrzone w siebie pary... Ach, sielankowe życie. Jakże łatwo byłoby je zniweczyć. Po prostu podejść i pchnąć dzieciaka, puff i wziuum, do wody. Panika, krzyk. To by było zabawne! Ale nie chciała ryzykować w biały dzień.
Później Irv, później. Poczekaj do zmroku. Przecież ma być bez świadków, prawda?
Westchnęła z rezygnacją. Przez kilkanaście ostatnich dni wynajdowała sobie zupełnie inne zajęcia i choć sporo czasu przebywała nad wodą, to jak dotąd nikomu jeszcze krzywdy nie uczyniła. Sama nie wiedziała dlaczego. Momentami poddawała w wątpliwość swoje czyny, tylko po to, by później stwierdzić, że przecież nie odmówi sobie rozrywki. Ani czegoś, co dla takich jak ona było tak samo naturalne jak oddychanie i jedzenie. Wstała niechętnie z pozycji siedzącej, poprawiając luźną i niezbyt grubą kurtkę. Wsadziła ręce w kieszenie i ruszyła na przechadzkę, jak się okazało - krótką. W którymś momencie zmiennokształtna poczuła nagłą... poprawę nastroju. Kiedy zdała sobie z tego sprawę, przystanęła zdziwiona. Czyżby właśnie wydarzyło się coś, co podniosłoby ją na duchu? Nie, niemożliwe. Nie w chwili, w której dopominały się o nią instynkty. Rozejrzała się nieufnie dookoła, a dojrzawszy nieznajomą postać, wlepiła w nią wzrok. Wśród ludzi takie gapienie się mogłoby zostać uznane za niegrzeczne, ale przecież Irvette była poza tymi standardami. Chciała po prostu rozszyfrować napotkaną, przeniknąć na wskroś i powiązać z nagłą zmianą nastroju.
A może jest po prostu szalona i wyobraża sobie różne rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigyn

avatar

Liczba postów : 52
Data dołączenia : 05/07/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Sro Kwi 08, 2015 9:58 am

Jasnowłosa kobieta wyglądająca na zupełnie nietutejszą osobę, co prawda próbującą wtopić się bezskutecznie w otoczenie, na chwilę spuściła wzrok. No niewątpliwie i ewidentnie będąc w jakiś lekkim stopniu zakłopotaną. Mimo swoich własnych bardzo wielu, wielu lat. Sama się zdziwiła swoim bardzo niedorosłym zachowaniem, bo zupełnie jak dziecko szukające ratunku za spódnicą mamusi. Zganiła to na karb ostatnich wydarzeń. Ostatecznie tyle się wydarzyło, ni mniej i więcej, jeszcze nie zdążyła sobie wszystkiego poukładać w głowie. I nawiasem, wielu, wielu rzeczy nie rozumiała albo nie chciała zrozumieć.
Z rosnącym niepokojem obserwowała spod przymrużonych powiek, zbliżającą się niecodzienną także, osobę. Odruchowo próbowała zastosować znaną kategorię podpasując Ją do jakiejś znanej sobie rasy, lecz żadnej nie umiała na razie sobie przypomnieć. Choć, chwilka. Były pewne starożytne nawet w ich kochanym Asgardzie w ich nadobnym pałacu obrazy ukazujące różne fantastyczne kreatury. Szyszymora? Mumia? Nie, nie możliwe, pomyślała zakłopotana. W to to nawet dzieci słuchające opowiadanych przez matkę bajek nie wierzą. Nie istnieją zombie. Chociaż... ostatnio za nic nie brała pewnik.
- Przepraszam... czy my się nie znamy? Skądś panią kojarzę. - zagadała przyjaźnie, z lekko starodawną intonacją tonu głosu, mając naiwną nadzieję, iż nie da się dosłyszeć w jej własnym głosie niepewności. Od dzieciństwa miała zupełnie sporo problemów z brakiem pewności siebie. Szkoda, że nie pomyślała o tym wszystkim, przed tą misją na Ziemi. A teraz przyszło nadrabiać zaległą pracę domową i to całkiem sporą. Bogini miała się coraz bardziej na baczności, nie tracąc czujności. Doszła do w sumie oczywistych dla kogoś kto dłużej znał Ziemię, iż tu wcale nie mieszkają w większości Ziemianie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irvette

avatar

Liczba postów : 11
Data dołączenia : 28/03/2015

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Sro Kwi 08, 2015 8:11 pm

Na chwilę się zamyśliła i trzeba przyznać, że nie spodziewała się żadnego odzewu. Z tego też powodu wzdrygnęła się lekko, słysząc pytanie kobiety. Była to jak na razie jej jedyna zewnętrzna reakcja. A w środku? Umysł rozpoczął intensywną pracę, przeszukując wspomnienia w szaleńczym tempie. Nie potrafiła sobie nic takiego przypomnieć. Sądziła, że pamiętałaby spotkanie z taką osóbką, ale w końcu kiedyś, wiele lat temu, miała większą styczność z nie-ludźmi. Może wtedy? To by wyjaśniało niecodzienną aparycję.
Istniało oczywiście drugie wytłumaczenie, niezwykle proste. Ta tutaj mogła być świadkiem jednej z jej akcji, którego nie zauważyła. Szczerze mówiąc, Irv niezbyt podobała się ta opcja, w tych czasach nie powinna poczynać sobie tak bezkarnie. Ze wszystkimi tymi nowoczesnymi technologiami, bohaterami i innymi takimi. Praworządni urządziliby sobie na nią polowanie i co? Potrafiła się bronić, ale nigdy nie mogła przewidzieć rozwoju wypadków.
- Kojarzysz? Wiesz, kim jestem? Widziałaś coś? - usłyszała swój własny głos. Musiała się tego dowiedzieć i w razie czego spróbować coś zdziałać, gdyby kobieta chciała na nią nakablować. Odgrywanie roli ofiary męczyło ją bardziej niż cokolwiek innego.
- Ehm, wybacz. Nie mów mi per pani... Zwą mnie Irvette - zreflektowała się, krótko po poprzedniej wypowiedzi. Nie chciała wyjść na rozgorączkowaną, choć czuła się niezbyt komfortowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigyn

avatar

Liczba postów : 52
Data dołączenia : 05/07/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Sob Kwi 11, 2015 1:51 pm

- Mnie zaś zwą Sigyn, bardzo miło mi poznać. Przepraszam, co miałaś na myśli twierdząc, iż widziałam... co tak właściwie miałam niby zobaczyć? - niskiego wzrostu kobieta o nieco starodawnie wyglądającym ubiorze odpowiedziała niezbyt zgrabnie i trochę nieśmiało. Zdezorientowała ją prawdę powiedziawszy odpowiedź ciekawiej jeszcze nieznajomej Irvette. Nie miała aż takiego doskonałego wzroku aby widzieć z tej dalszej odległości dopóty nie podeszła te parę kroków, tak więc osoba na razie winna czuć się bezpiecznie...względnie. Z boginiami nigdy nic nie było tak naprawdę wiadomo do końca, co sobie wymyślą. Sigyn dawno, oj bardzo dawno z nikim nie rozmawiała tak po prostu, zupełnie swobodnie. W swoim niegdysiejszym życiu trzymana była w bądźmy szczerzy, pewnym odosobnieniu. Dlatego teraz zamierzała wykorzystać pobyt na Ziemi na ponawiązywanie jakichś ciekawych kontaktów. Czy to wykorzysta w jakikolwiek sposób jeszcze nie miała pojęcia, ale nic nigdy nie można planować bez wzięcia poprawki na jakąś niespodziankę. Cały czas się miała na baczności, podchodząc trochę bliżej. Czuła się nie do końca komfortowo, nie znając tych terenów. Ciekawie, gdzie sprzedają jakieś mapy... należałoby to zbadać, pomyślała jednocześnie. Sklepy już zupełnie ją przerastały. Ale głęboko wierzyła, chociaż nadal niezbyt pewnie, iż jak trochę pobędzie na tej ciekawej planecie, to pomału wszystko nadrobi.
- Co tak w ogóle porabiasz? - zapytała z pewną dozą ciekawości patrząc nieznajomej prosto w oczy, lecz jednakże nie nachalnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irvette

avatar

Liczba postów : 11
Data dołączenia : 28/03/2015

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Pon Kwi 13, 2015 5:39 pm

Odetchnęła z ulgą. Nawet jeśli widziała cokolwiek, najwyraźniej nie powiązała tego z jej osobą. To i lepiej, teraz nie miała powodów do paniki. Niby.
- Nic, nic, nieważne. Wiesz, czasami gadam od rzeczy, więc... nie przejmuj się - odpowiedziała beztrosko, posyłając kobiecie uśmiech tak promienny, że mógłby przyćmić samo słońce. Po niezbyt przekonującym początku wystarczyło zrobić dobrą minę do złej gry - i już. Może uda się jej nie zrazić do siebie tej tutaj.
Sprawiała wrażenie, jakby nie miała nic przeciwko zmniejszeniu dystansu, jaki je dzielił. Oczywiście nie zamierzała spuszczać Sigyn z oka, nawet jeśli nie wyglądała na szkodliwą. To tak na wszelki wypadek.
- Co porabiam? Hm... obijam się. A że lubię wodę, choć byłoby cudownie, gdybym mogła się jeszcze w niej kąpać - rzekła z rezygnacją, wskazując rzekę ruchem głowy - mój wybór miejsca był dość oczywisty.
Przechyliła głowę w bok, spoglądając na kobietę spod innego kąta. Dalej nie mogła jej rozszyfrować, więc musiała przejść do bardziej bezpośrednich metod. Kto wie, może natrafiła na bratnią duszę - kogoś, kto ogląda świat od tylu lat, co ona?
- Ale właściwe pytanie brzmi: co TY tutaj robisz? Bo widzisz, jest w tobie coś, co mnie zastanawia - posłała kolejny uśmiech, tym razem niewinny. Podpuszczała ją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigyn

avatar

Liczba postów : 52
Data dołączenia : 05/07/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Czw Kwi 16, 2015 5:39 am

Uśmiechnęła się w myślach. Ha. Faktycznie, nieznajoma wyglądała, jakby planowała coś zupełnie nielegalnego, ale Sigyn postanowiła udać, iż nie wie o co chodzi. Nie chciała się wtrącać, od dziecka była zwykle obserwatorem li jedynie wydarzeń. Bogini słuchała Irvette w  skupieniu, ważąc w myślach własną wypowiedź. Generalnie, to zawsze tak robiła. Umiała z wypowiedzi różnych ludzi i nie ludzi oczywiście, składać wszystko w jakąś logiczną całość. Pamięć miała dobrą, pomimo też odpowiedniego wieku. Ale następnie dyskretnie zawahała się. Początkowo nie chciała jej wiele mówić, nie miała przecież pewności, czy aby na pewno nie zna nikogo, kto chciałby ją ściągnąć z powrotem do Asgardu, niby wciąż była zbyt ufna i czasami naiwna. Zauważyła jedną ciekawą rzecz...ale po kolei.
- A nic szczególnego. Szukam...kogoś. Doszły mnie słuchy, iż ta osoba może przebywać na terenie Nowego Jorku, ale dalej nie wiem nic. Te miasta są takie olbrzymie... trochę pracy mnie czeka. - uśmiechnęła się pogodnie. Na pewno wolała taką opcję niż wiecznie czekanie zamknięta w pałacu. Spoglądała na ciekawą osobę, w sumie wymieniając się spojrzeniami...
- Pomóc Ci w czymś może? Na pewno Ci w czymś przeszkodziłam. Wiesz, ta planeta... to miejsce... to dla mnie zupełna nowość, więc jak Cię czymś urażę, to z góry przepraszam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irvette

avatar

Liczba postów : 11
Data dołączenia : 28/03/2015

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Pią Kwi 24, 2015 2:28 pm

Uniosła brwi w zdumieniu. Mówiła poważnie? O ile nie dysponuje się jakimiś zdolnościami tropiciela, to w tym parszywym mieście prawie niemożliwe. No, ale jeśli ta osoba to ktoś wyjątkowo bliski... Może rodzina? Gdyby ona sama usłyszała plotki na temat choćby jednego przedstawiciela jej rasy, poruszyłaby niebo i ziemię, żeby się z nim spotkać.
- Jeśli nie jest osobą, która stoi wysoko, to raczej duuużo pracy - stwierdziła, nie żeby zgasić zapał czy coś, po prostu. Każdy ma inne priorytety, a kim jest Irvette, żeby je oceniać? Ona jedynie biernie obserwowała.
- Hmm? Ach tak. Miałam właśnie zakopać ciało jakiegoś idioty, który wszedł mi w drogę, ale niestety przeszkodziłaś. Liczę na to, że okażesz litość i nie przekażesz mnie w ręce porządkowców - zażartowała, chcąc utrzymać w miarę luźną atmosferę. Szkoda tylko, że rzeczywiście była mordercą. I to seryjnym. A wcale nie wyglądała, prawda?
- Nie przejmuj się, widziałam i słyszałam już tyle, że mnie nie urazisz - westchnęła, trochę jakby z żalem. Żyła już tak długo, obserwowała ludzki rozwój i upadek własnej rasy, trwała na swoim miejscu, podczas gdy zapominano o nich, o przerażeniu, jakie wzbudzali. Matki przestały straszyć swoje dzieci bajeczkami o kelpie. Jedyna nadzieja w tym, że jej rodzaj żyje w jakimś lepszym świecie.
- Mówisz, że to wszystko to dla ciebie nowość. Więc... skąd pochodzisz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3349
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Pią Mar 17, 2017 4:01 pm

Zwalniam postaci z tematu.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Luni Tessa

avatar

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 13/03/2017

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Nie Mar 19, 2017 7:07 pm

Dopiero niedawno przyjechała do Nowego Jorku.. A już zaczęło jej się tu podobać. Luni szła deptakiem, wzdłuż Highbridge Park, rozglądając się wokół. To była zdecydowanie dobra decyzja. Było południe, ona od bardzo wczesnego ranka jeździła po mieście, szukając ciekawszych miejsc i przyswajając sobie rozkład ulic, aby potem umiała do nich powrócić. I tak trafiła tutaj. Ale w końcu, prócz zwiedzania, musiała się zająć odnalezieniem jakiegoś mieszkanka, gdzie mogłaby przenocować. Albo przynajmniej tańszego hotelu. Co z tego że było dopiero południe? Znała już ten błąd, więc nie chciała zostawiać tego na ostatnią chwilę. To wcale nie takie łatwe znaleźć nocleg w nieznanym jeszcze miejscu. A jeszcze lepsze było to, że prócz miasta, nie znała także kraju. Choć.. Dlaczego miałaby się tym przejmować? Może przenocuje właśnie tu? Gdzieś w pobliżu? Niedaleko ma auto, nic chyba nie będzie stało na przeszkodzie, jeśli zaparkuje sobie gdzieś na uboczu, w mało widocznym miejscu, a jeśli zapukałaby do kilku mieszkań gdzieś na otaczających park ulicach, może znalazłaby się jakaś przyjazna starsza pani, która przygarnęłaby ją na jedną noc. Taki sposób miała już poniekąd wypróbowany, choć nigdy jeszcze nie korzystała z niego w pojedynkę. Przypominając sobie właśnie o tym, usiadła na chwilę na betonie, zdejmując plecak i wyjęła z niego telefon. Wystukała wiadomość do ojca, z informacją że jest na miejscu, że nie musi się martwić. Powinna zrobić to już dawno, że też nie pomyślała. Poczekała jeszcze moment, na odpowiedź i uśmiechnęła się do ekranu, chwilę później pozując już do selfie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 190
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Pon Mar 20, 2017 6:02 pm

Sigma otrzymała dosyć jasne zadanie, zresztą jak zeszłym razem w przypadku Wandelopy. Miała za zadanie zrekrutować mutantkę, którą wykryło Cerebro. Emma podała jej wszelkie potrzebne dane takie jak lokalizacja, rysopis oraz mniej więcej to czego może się na miejscu spodziewać. Maszyna szukała 17 letniej, szczupłej dziewczyny, która była lekko opalona oraz przeciętnego wzrostu o ciemnobrązowych włosach oraz tęczówkach tej samej barwy. Znała również jej imię i nazwisko, więc zadanie nie powinno należeć do najtrudniejszych. Zwłaszcza, że Sigma była już w pełnej sprawności bojowej po tamtej walce na terenie Instytutu. Nanomaszyny naprawiły już wszystkie uszkodzenia, a syntetyczna skóra ponownie pokryła jej metalowy szkielet, który dodatkowo został wzmocniony wraz z mięśniami.
Jak ubrana była SI? Jej nanokombinezon przybrał teraz kształt czarnego T-Shirtu z czerwonym napisem „I ♥ New York”. Dosyć popularna koszulka, którą zwykle nosili cudzoziemcy przybywający do tego miasta. Odsłaniała również część brzucha, który nie wyglądał jakby miał w sobie zbyt dużo tłuszczu, ani też za mało. Po prostu płaski brzuch, który jest marzeniem statystycznej większości kobiet uczęszczających na zajęcia fitnessu. Cyborg miała na sobie jeszcze wytarte, jeansowe spodnie Levi’sa oraz czarne trampki Nike. Wszystko wyglądało jak markowa odzież, gdyż SI dokładnie zrekonstruowało oryginały podczas jednej z wizyt w sklepie odzieżowym. To był jedyny powód, dla którego faktycznie chodziła w takie miejsca. By przymierzać i zebrać odpowiednie dane na temat preferencji ludzi względem danego typu odzieży. Mierzyła takie parametry jak gładkość materiału oraz na przykład typ danego segmentu odzieży. Przeprowadzała również na tej podstawie analizy tego co jest modne, a co nie.
Będąc już w wyznaczonym miejscu skorzystała z kamer miejskich oraz telefonów komórkowych, które aktualnie podłączone były do Internetu. Bardzo szybko złamała zabezpieczenia i zaczęła błyskawicznie analizować twarze ludzi, którzy kręcili się po Highbridge Park. W końcu znalazła to czego szukała.
Skierowała się w stronę deptaka w pobliżu Highbridge, z którego namierzyła Luni. Oczywiście nie było widać śladu włamania do telefonu, gdyż nie zaburzało to w żaden sposób jego pracy. Zwłaszcza, gdy maszyna po prostu przesyłała sobie dane ukradkiem. Kilka chwil potem znalazła się w pobliżu kobiety, która właśnie… robiła sobie zdjęcie. Nie mogła zrozumieć dlaczego ludzie robią sobie fotografie. Czy chodziło tu o to, że nośnik danych jakim jest ludzki mózg był zawodny? A może ma to głębszy, kulturowy sens? Maszyna zaczęła zbliżać się do kobiety, analizując przy tym takie rzeczy jak jej ubiór oraz reakcje.
- Luni Tessa? – zapytała inicjując protokół, który nazywał się „rozpoczęcie konwersacji”. W jego skład wchodził miły uśmiech oraz przyjazny ton głosu, który opracowała na podstawie interakcji z innymi mieszkańcami Instytutu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luni Tessa

avatar

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 13/03/2017

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Pon Mar 20, 2017 9:18 pm

Drgnęła, na dźwięk swojego imienia. Kto..? Uniosła wzrok do góry, opuszczając na chwilę telefon, z włączoną jeszcze funkcją aparatu. Teraz na ekranie widać było odbicie chmur nad nią. Uniosła brew, widząc dziewczynę, której na pewno, na sto procent nigdzie jeszcze nie widziała. I nie znała. A nie miała się przecież z nikim spotkać, tak samo jak nikogo nie informowała o swoim przybyciu. Czyżby tatuś coś komuś napomknął..? Po co? Nowy Jork miał być nowym miejscem, gdzie dokładnie wszystko będzie nowe, włączając to fakt, że nikt jej nie będzie znał. A tu proszę, co za.. Niespodzianka.
-Cześć?
Zlustrowała Sigmę wzrokiem, zatrzymując się przez chwilkę na napisie na koszulce. No tak.. Już takie widziała w którymś ze sklepów. Sama miała na sobie luźną koszulkę na ramiączkach w kolorze białym, z jakimś napisem po hiszpańsku, plus dżinsowe shorty. To, co przywiozła ze sobą. Na typowe zakupy odzieżowe, miała zamiar wybrać się dopiero potem, kiedy znajdzie już nocleg.
Wstała, chowając telefon do kieszeni i zarzucając mały plecak na jedno ramię. Nie znała jej, ale nie zaszkodzi poznać. Nie sądziła, że mogłaby mieć tu jakiś dalekich krewnych, więc trzeba było też wybadać, skąd nieznajoma zna jej imię.
-Tak, Luni.
W tym potwierdzeniu (chociaż czy było potrzebne?), słychać było nawet nieukrywane oczekiwanie co do czegoś. A czego? No.. To chyba oczywiste.
-Jak się tego dowiedziałaś?
Albo od kogo. Bo niby skąd Luni miała wiedzieć, że Sigma dostała zadanie? Ano nie wiedziała, a drogą do odpowiedzi są pytania, prawda? Skrzyżowała ręce, czekając na wyjaśnienie. Na twarzy leciutki uśmiech, mogący świadczyć o tym, że wcale nie miała za złe tej niespodziewanie wykraczającej poza to, czego mogła się spodziewać, wiedzy. A może nawet o przyjazności względem przybyłej? Chyba tak. Na pewno nie chciała na wstępie robić afery z jakiejś dziwnej i niezrozumiałej przyczyny. Zaraz się zapoznają, możliwe że tamta się przedstawi, a jeśli nie, to Luni dopyta i będzie fajnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 190
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Pią Mar 24, 2017 9:02 pm

Maszyna zanotowała lekkie zdziwienie dziewczyny oraz reakcje ciała, które sugerowały zaskoczenie. Przeskanowała jej ubiór, a uwagę zwróciła na koszulkę, której tekst poddała tłumaczeniu. Miała dostęp do różnych słowników, a także do tych z językami obcymi. Kwestią było wpisanie wyszukiwanej frazy, a słownik powinien ją znaleźć. Nie korzystała z prostego google translatora, który często nie zwracał uwagi na gramatykę. Sigma jednak nie musiała się martwić wyborem dobrego słownika, gdyż były to pojedyncze słowa. Być może po prostu wygenerowane losowe z jakiegoś zbioru słów. Postanowiła, że w ramach poszerzenia bazy danych na temat mutantki, po prostu zapyta ją o powód noszenia takiej, a nie innej koszulki oraz o to czy zna znaczenie tych słów. To będzie najrozsądniejszy zestaw pytań, jednak najpierw SI musiało odpowiedzieć jako pierwsze.
Nie mogła jej powiedzieć, że została znaleziona przez telepatę oraz wyjawić istnienia instytutu. Luni mogła się zawsze nie zgodzić i rozpowiedzieć informację, która mogłaby być bardzo niebezpieczna dla wszystkich mieszkańców tego niewielkiego azylu maszyny. Dlatego postanowiła odpowiedzieć w ostrożny sposób, a na twarzy miała neutralny wyraz twarzy. Nie była ani agresywna, ani też przesadnie smutna czy poważna. Neutralna twarz z lekkim uśmiechem, gdyż rozmówczyni nie wyglądała na skrępowaną, aczkolwiek skrzyżowane ręce mogły oznaczać niedostępność lub po prostu postawę zamkniętą. Sigma za to miała swoje kończyny ułożone wzdłuż tułowia prezentując postawę otwartą.
- Znajoma mi osoba powiedziała mi jak się nazywasz oraz jaka jest Twoja lokalizacja. Nie bój się. Nie przyszłam by uczynić Ci krzywdę, a by porozmawiać i coś zaproponować. Wiem, że jesteś mutantką, a w świetle niedawnych wydarzeń świat stał się mało bezpiecznym miejscem dla mutantów. Rozumiesz co to oznacza? – zapytała i podeszła bliżej, praktycznie stając przed dziewczyną na odległość rozłożonych rąk, by tamta mogła zachować komfort rozmowy. Ton Sigmy nie był agresywny, a spokojny i całkiem przyjemny dla ucha. Nie mogła jednak od razu zdradzić, że posiada te dane od Emmy oraz sposobu w jaki została znaleziona dziewczyna, dlatego postanowiła najpierw przedstawić dziewczynie fakty, by ta mogła na ich podstawie wysnuć pytanie, którego pożądała maszyna do przeprowadzenia dalszej części konwersacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luni Tessa

avatar

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 13/03/2017

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Wto Mar 28, 2017 6:28 pm

Znajoma. No w porządku.. Ciekawe tylko jaka. Ktoś tu bez wątpienia Luni znał, bądź obserwował i nie była pewna, czy ma się z tego cieszyć, czy też raczej niepokoić. Ale mniejsza o to. Bardziej dziwna, od faktu że ktoś ją zna, wydała się jej następna fraza. Nie bała się. Dlaczego miałaby się bać, skoro umie się ochronić. I jaka krzywda? Kto w ogóle się tak wita?
Zmarszczyła lekko brwi, coraz uważniej przyglądając się przybyłej, w miarę jak kontynuowała wypowiedź. I w miarę jak coraz więcej elementów tej wypowiedzi stanowiło albo fakt, o którym ktoś z zewnątrz nie powinien wiedzieć, albo po prostu było.. Inne niż by się tego spodziewała.
-Że niby mutantka?
Właściwie.. Może, aczkolwiek nie była przyzwyczajona do tego, że ktoś nazywał ją mutantką. Dokładniej rzeczy ujmując, nikt jej jeszcze tak nie nazwał. Sama siebie również nie.
Uśmiechnęła się lekko. Rozumiała co to oznacza. To oznacza tyle, że nie powinna się afiszować ze swoimi zdolnościami. W jakiś sposób musiała dać o tym znać, skoro ledwo co przybyła do USA, a już spotyka kogoś, kto o nich wie.
-A tak właściwie.. Kim ty jesteś?
W tonie tej wypowiedzi słychać było oczekiwanie. Po prostu, nie jakieś wrogie, tylko neutralne. Tak jak zdecydowała, najpierw zapytała o to skąd zna jej imię, a teraz oczekiwała, że się przedstawi.
No i w końcu.. Trzeba się było odnieść do pytania.
-To oznacza że możemy porozmawiać.
Uśmiechnęła się, starając się okazać, że do rozmowy podchodzi przyjaźnie. W razie gdyby coś się działo, nawieje jej. A tymczasem, mogą porozmawiać. Obróciła się, dając też znak Sigmie ruchem głowy że mogą się przejść. Zawsze lepiej się rozmawiało, spacerując. No i na pewno będzie to bardziej naturalne niż takie mierzenie się wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 190
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Czw Mar 30, 2017 11:25 am

Cel nie wykazywał oznak agresji jak również chęci ucieczki. Brak nerwowych tików oraz pełne skupienie na SI sugerowało, że nie została potraktowana jako agresor. O mutantach opinia publiczna dowiedziała się stosunkowo niedawno, a zdania na ich temat były podzielone i wahały się od czystej, nieskrępowanej nienawiści, aż po zaciekawienie oraz fascynację. Zdecydowanie więcej było tych negatywnych, a raczej osoby mające odmienne zdanie na ten temat były skutecznie tłamszone przez większość przerażonych ludzi. Sigma od jakiegoś czasu żyła sobie w Instytucie i obserwowała mutantów z bliska. Zachowywali się jak inni nastolatkowie lub osoby dorosłe. Czasami też po prostu jak niezrozumiane dzieci, którym nikt nigdy nie dał atencji oraz miejsca zwanego domem. Pod tym względem X-Mansion było świetnym miejscem do prowadzenia badań behawioralnych, a do tej pory nic nie wskazywało na to, by istniały jakieś psychologiczne różnice między mutantem, a zwykłym człowiekiem. Z pewnymi wyjątkami często również stali na bardzo podobnym poziomie intelektualnym.
- Lub Uzdolniona jeśli wolisz – pamiętała słowa Łaski, która wyjawiła jej dlaczego „mutant” może być postrzegany bardziej negatywnie niż „uzdolniony”. Z drugiej jednak strony maszyna uważała to za błąd logiczny, gdyż nie został naukowo przedstawiony ten termin i nie posiadał fachowej definicji, która pokrywałaby się ze słowem „mutant”. Ciężko przez procesy myślowe przechodziło SI takie upiększanie niektórych nazw. Nie widziała w tym większego sensu z perspektywy logicznej, jednak wiedziała, że ludzie na to reagują w jakiś sposób.
- Sigma. Cybernetyczny organizm – uchyliła rąbka tajemnicy. Taka informacja nie powinna zaszkodzić placówce, w której znalazła azyl. Zdarzało się, że również bohaterowie nie należeli do rasy ludzkiej więc istniała szansa na pozytywniejsze rozpatrzenie propozycji przez Luni.
Po chwili maszyna odczytała również gest kobiety i ruszyła tuż obok niej. Na mapach już szukała potencjalnego celu podróży, jednak tego jej jeszcze młoda mutantka nie zdradziła póki co. Może chciała wciągnąć Sigmę w pobliże większych skupisk ludzi, by wmieszać się w tłum i zniknąć? Nie powinna jej zmuszać, gdyż przynależność do X-menów była dobrowolna, a nic pozytywnego i produktywnego raczej nie wynikłoby z trzymania kogoś kto nie chce tam być. Sigma szła tuż obok z neutralnym wyrazem twarzy. Niczym lalka w skali 1:1.
- Zostałam wysłana przez specjalne miejsce, które zapewnia mutantom azyl oraz uczy korzystania ze swojego daru, tak by nie szkodzili społeczeństwu przypadkowym wykorzystaniem. W świetle ostatnich wydarzeń opinia publiczna jest podzielona w kwestii nadludzi, a do mutantów pała niechęcią. Nie wymagamy nic w zamian jak chęci współpracy i dyskrecji. W każdej chwili mogłabyś zrezygnować – wytłumaczyła maszyna przedstawiając możliwe perspektywy. Instytut raczej nie przetrzymywał na siłę uczniów, a gdy ktoś chciał go opuścić to pozwalano odejść. Nie inaczej byłoby w przypadku Luni, która w końcu miała takie same prawa jak każdy na terenie placówki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luni Tessa

avatar

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 13/03/2017

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Wto Kwi 04, 2017 7:42 pm

Cel spaceru.. Nie istniał. Dla Luni nic nie stało na przeszkodzie aby po prostu iść prosto, tam, gdzie akurat będzie chciała, dlatego też na razie, po prostu szły sobie wzdłuż deptaka, a jeśli ten się będzie chciał kończyć, lub jeśli uzna to z jakiś powodów za stosowne, to może gdzieś podejdą. Albo bliżej wody, albo wręcz przeciwnie - skręcą w którąś z uliczek. To wszystko się okaże z czasem, na razie w ogóle się tym nie przejmowała. Słuchała raczej Sigmy, która przedstawiła się (wreszcie) jako.. Cybernetyczny Organizm? Pierwsze co jej się z tym skojarzyło, było zwyczajnie.. Cyborgiem. Ale nie chciała jej obrazić, poza tym, cyborg również zaliczało się do określeń, których nie używała, mimo wiedzy co oznaczają. Tak jak mutant.
-To sporo wyjaśnia..
Czy to były słowa skierowane do Sigmy, czy też Luni mówiła do siebie.. Może, w pewnym sensie mówiła zarówno do niej jak i dla siebie właśnie. Coś, co od początku wydawało się być nienaturalne teraz zaczęło mieć dla niej logiczne uzasadnienie - to stąd te szczególiki, które wcześniej jej nie pasowały w jej zachowaniu. Cóż.. Po prostu trochę się od siebie różniły, ale to nie stanowiło kłopotu. Teraz przynajmniej będzie wiedzieć dlaczego tak jest.
Stosunek Luni do mutantów - tych, którzy tak dzielili opinię publiczną, był o dziwo, neutralny. Ani pozytywny, ani negatywny. Sama była mutantką.. Tfu. Uzdolnioną. Ale nie poznała większej ilości takich osób, więc jak mogłaby sobie wyrobić jakikolwiek stosunek? Nie lubiła oceniać według tego, co sądzi ogół ludzi. Już nie raz się na tym przejechała. No i po części również dlatego podchodziła z takim spokojem i rozluźnieniem do spotkania z poniekąd, nadnaturalną istotą.
-Możesz mówić wprost. Specjalne miejsce.. To mi nic na myśl nie podsuwa. Czemu specjalne? Co to jest?
Zapewne i tak nie będzie wiedziała więcej, niż ona powie - do tej pory nie interesowała się takimi sprawami, ale zawsze warto znać jakieś dokładniejsze dane.
-Jeślibym się zgodziła.. Bo jak sądzę chciałaś zaproponować mi dołączenie do tego czegoś, to co dalej?
Nie była jeszcze do końca pewna. Właściwie.. Z jakiej racji ślepo ufała przybyszce? Specjalne miejsce równie dobrze mogło oznaczać jakieś laboratorium, albo cokolwiek innego co nie byłoby dla niej korzystne. Na wszelki wypadek, rozglądnęła się ukradkiem wokół, za czymś, co można by wykorzystać do ewentualnej ewakuacji, jeśli Sigma jednak okaże się zagrożeniem. Choć nie miała ją za kogoś, kto mógłby działać na jej niekorzyść. No bo się przecież przyznała, ale z drugiej strony, same słowa nie dają żadnej gwarancji.
Ale nie miała też zmaiaru odpuszczać i tak po prostu odchodzić. To było ciekawe i.. Mogłaby spróbować dołączyć do niej, zakładając oczywiście, że owe miejsce jest prawdziwe. Bo skoro daje azyl i uczy, to ma dwie podstawowe korzyści. Nie będzie musiała szukać miłych staruszek z kotami i jeszcze nauczy się lepiej posługiwać swoimi zdolnościami. A opcja rezygnacji.. No cóż. Nie oszukujmy się - nigdy w życiu nie dołączyłaby do czegoś, co wymagałoby od niej ślepego zawierzenia i poświęcenia całego przyszłego życia dla czegoś, czego nawet nie zdążyła poznać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 190
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Pią Kwi 07, 2017 8:03 pm

Si nie rozumiało w pełni idei spacerów, którymi zachwycali się ludzie w każdym wieku. Dzieci zdecydowanie czerpały z tego przyjemność ze względu na możliwość spożytkowania nadmiaru energii, zaś młodzi ludzie odbywali ten rytuał parami w celach zacieśniania więzi i dalszego przedłużenia gatunku. Takie zarysy chwilowo posiadała maszyna, jednak jeszcze nie posiadała danych na temat ludzi starszych, którzy rzadziej ale jednak uczęszczali na spacery. Co było takiego w tym przemierzaniu przestrzeni, że Luni to zaproponowała? Może po prostu pragnęła zbliżyć się do jakiegoś miejsca, gdyż było po drodze?
Cyborg nie odczuwała dyskomfortu spowodowanego innością innych obiektów wokół niej. Czuła fascynację i chęć poznania wszystkich najdrobniejszych szczegółów na temat innych jednostek, które są świadome. Była jak to dziecko, które szturchało mrowisko kijem z ciekawości, by sprawdzić co nastąpi. Oczywiście z zachowaniem bezpiecznej odległości tak, aby przypadkiem nie znaleźć się w polu rażenia swojego małego eksperymentu. Dla Sigmy mutanci nie byli czymś negatywnym, ani pozytywnym. Po prostu klasyfikowali się jako kolejny zasób danych oraz bodziec, który wpływał na zachowanie społeczności obserwowanej przez maszynę. Najbardziej korzystny był dla niej przypadek, gdy gatunek ludzki będzie dostatecznie długo wystawiony na ten czynnik. Być może historia się powtórzy i skończy się tak jak z rasą czarną w USA. Rasizm obecnie nie jest tak wielki jak jeszcze 50 lat temu, gdy o czarnoskórym urzędniku nie było mowy. Sigma nie kierowała się twierdzeniem ogółu, a analizowała punkt widzenia mniejszości oraz większości, by wyśrodkować pomiędzy nimi swoją opinię. Odrzucając na bok wszelkie możliwe zakłócenia jakim było uprzedzenie wywołane prywatnymi problemami.
- Jest to instytut, na terenie którego mutanci mogą znaleźć schronienie. Zapewniamy im dostęp do edukacji na najwyższym poziomie oraz dostosowanie do indywidualnych potrzeb. Kształcimy pod względem użytkowania mocy jak również funkcjonowania w społeczeństwie. Jeśli się zgodzisz zabiorę Cię tam, a jedyne czego będziemy od Ciebie wymagali to dyskrecja oraz chęć nauki. Nic więcej – odpowiedziała na pytania dziewczyny za jednym razem. Prawdę mówiąc instytut nie wymagał od Sigmy niczego poza tym, że okazjonalnie im pomagała. Czasami naprawiała urządzenia elektroniczne, udzielała korepetycji jak również zajmowała się takimi zadaniami typowo rekrutacyjnymi. Ostatnio zresztą coraz częściej, gdyż nie należała do osób impulsywnych, a takich które przedstawią wszystkie korzyści uczestniczenia w czymś oraz nie zrażą kogoś swoim usposobieniem.
Maszyna złożyła ręce za sobą w okolicy odcinka lędźwiowego i spojrzała w kierunku Luni wyczekując odpowiedzi lub dalszych pytań. Dołączenie do drużyny X-menów było kwestią indywidualną, a nie każdy na terenie instytutu do nich należał. Po prostu nie wszyscy byli gotowi walczyć o ten świat, a inni pragnęli jedynie spokoju i wytchnienia od prześladowań, które ich czekały. Zwłaszcza teraz.
- Zajmujemy się również pomocą gdzie tylko się da, jednak nie wymagamy tego od członków instytutu. Jest to całkowicie dobrowolne, aczkolwiek regulamin wymaga by dbać o porządek w swoich kwaterach i na terenie ośrodka. Nie różni się to jednak zbytnio od sprzątania domu. Masz jakieś pytania?– pominęła to, że głównie ona się tym zajmuje. Ostatnio nawet zmontowała kilka robotów typu roomba, które odkurzają. Pracowała aktualnie nad modelami przystosowanymi do koszenia trawnika wokół rezydencji oraz nawożenia go. Chwilowo brakowało jej części, jednak gdziekolwiek znajdowała coś co może się przydać, a jest nikomu niepotrzebne to rekwirowała na swoje potrzeby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luni Tessa

avatar

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 13/03/2017

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Sro Kwi 19, 2017 7:54 pm

Słuchając SI, uśmiechnęła się lekko. Czyli.. Coś jak szkoła. Tylko, mimo wszystko, nie do końca. Mimowolnie z tym jej się to skojarzyło. Opis, jak opis, przyjęła go w spokoju, rozważając pod różnym kontem możliwe skutki dołączenia do Instytutu. Nie miała nic przeciwko wizji uczenia się korzystania z mocy. Wręcz przeciwnie - to bez wątpienia duży plus. Tym bardziej, że to właśnie z mutantami nie miała dużego kontaktu, fajnie będzie dowiedzieć się czegoś pożytecznego, z pierwszej ręki. Zaś co do funkcjonowania w społeczeństwie.. Do tej pory sobie radziła, ale w sumie czemu nie? Do USA dopiero co przyjechała, a co za tym idzie, tutejsze społeczeństwo było dla niej nowe, a więc, być może i na tym skorzysta.
Zboczyła lekko z deptaka, prowadząc teraz trasę spaceru chodniczkiem w górę, ku ulicy. Gdzieś tu w pobliżu było przejście dla pieszych, widziała je wcześniej. Przez nie właśnie przejdą, na drugą stronę ulicy w stronę miejsca, gdzie zostawiła auto. Jeśli miała jechać gdziekolwiek z Sigmą, będzie musiała zabrać swoje rzeczy.
-Myślę, że mogłabym dołączyć.
Mimo nieco zamyślonego tonu, sugerującego że jeszcze się zastanawia, podjęła już decyzję. Spróbuje pobyć trochę wśród nich, a jeśli jej się nie spodoba, to odejdzie, lub nawieje, gdyby ta wolność decyzji jednak nie obowiązywała.
Dopóki jednak idą, nadal w dość wolnym, spacerowym tempie, może dopytać jeszcze o kilka rzeczy. Chociażby dla zobrazowania tego, czego może się spodziewać po tej placówce.
-Więc jak duży jest Instytut?
Niby drobnostka, ale warta uwagi. Równie dobrze mogłaby zapytać, jak dużo przestrzeni będzie miała dla siebie i jak dużo mutantów tam będzie.
-I jeszcze, jak się tam dostaniemy.
Uśmiechnęła się, tym razem odwracając na chwilę wzrok w stronę towarzyszki. Cóż.. Nie miała nic przeciwko, jeśli okaże się, że trzeba będzie podjechać, ale skoro Sigma w jakiś sposób ją znalazła, to zapewne miała też jakiś transport. Pytanie tylko, czy dwustronny.
Kwestię porządkowania kwater zostawiła bez komentarza. To tak jakby.. Trochę oczywiste. Normalka, wszędzie trzeba po sobie sprzątać. Nieważne czy zatrzymywała się w motelach, gdzie po prostu głupio było zostawić bałagan, czy u starszych pań z kotami, więc takie obowiązki nie są niczym nowym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Highbridge Park   

Powrót do góry Go down
 
Highbridge Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: