Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Szwajcaria - das Geheimnis

Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Szwajcaria - das Geheimnis   Sro Mar 23, 2016 12:17 am


Popularną rozrywką dygnitarzy Trzeciej Rzeszy były wyjazdy do alpejskich rezydencji. Ta konkretna nie była może równie okazała co inne i nie odegrała wielkiej roli w żadnych spiskach, ale dzięki temu po zakończeniu wojny nie wzbudziła zainteresowania aliantów i pozostała w posiadaniu Hydry, choć aby tak się stało należało się troszkę natrudzić z aktami własności. Organizacja nigdy o niej nie zapomniała i zawsze dbała o jej dobry stan, na przestrzeni lat była często wykorzystywana jako popularny cel zimowych urlopów poprzednich władz.

Ostatnimi czasy posiadłość przeszła odświeżenie. Część mebli zastąpiono nowszymi, całość utrzymano jednak w duchu górskiego domku i nie próbowano z niego na siłę stworzyć luksusowego pałacu. Można tu znaleźć miękkie skóry pełniące funkcje dywanów na drewnianej podłodze, kanapy i fotele przy kominku z ciepłymi kocami i narzutami i inne typowe elementy wnętrz. Z okien rozpościera się przepiękny widok na Alpy, w dole na las. 4 sypialnie, jedna główna (podwójne łóżko) i 3 dla gości (Jedna z dwoma łóżkami, dwie z dwoma piętrowymi), dwie łazienki, kuchnia i garaż, pełniący również swego czasu funkcję warsztatu stolarskiego, a także spiżarka składają się na dość komfortowe warunki pobytu.

Dojazd do das Geheimnis jest trudny, a zimą lub podczas obfitych deszczów prawie niemożliwy, dlatego też za domkiem znajduje się niewielka płyta lądowiska, ot metalowy kwadrat aby posadzić na nim śmigłowiec. Cóż jednak gdy na nasz kochany środek transportu spadnie śnieg? Nie spadnie. Lądowisko bowiem opuszcza się do podziemnego hangaru, zdolnego pomieścić do 3 niewielkie samoloty. Na czas zsunięcia pojazdu z ruchomej windy powstała 'dziura' zostaje zasunięta metalowymi płytami. I tu przechodzimy do drugiej części szwajcarskiej posiadłości, niedostępnej dla postronnych. Pod das Geheimnis znajdują się między innymi agregatory prądotwórcze, stanowiska monitoringu dla okolicy i przestrzeni powietrznej i kilka dodatkowych, już nie tak przytulnych pomieszczeń w razie gdyby zaszła potrzeba przenocowania większej ilości wojska. Tu również znajduje się kuchnia, łazienka, a także zapasy wojskowych racji żywnościowych, całość pełni bowiem również funkcję bunkra. Z domem łączą go schody prowadzące do piwniczki i dwie pary pancernych drzwi.
Powrót do góry Go down
Crossbones

avatar

Liczba postów : 34
Data dołączenia : 23/07/2015

PisanieTemat: Re: Szwajcaria - das Geheimnis   Sro Mar 23, 2016 1:48 pm

Nastały trudne czasy dla organizacji z wielkimi ambicjami, zmuszając je do podejmowania nietypowych, często desperackich decyzji. Prężnie rozwijająca się Hydra potrzebowała silnego sojusznika, kogoś na kogo w dzisiejszym świecie można naprawdę liczyć. Nowa Pani Dyrektor przyszła do Brocka osobiście ze szczegółami dotyczącymi kolejnego dlań zadania. Jak się okazało zamierzała ona udać się na negocjacje z samym Victorem von Doomem. Nie byle jaka to osobistość, ów jegomość trzymał w garści całe państwo. Jego wsparcie z pewnością wspomogłoby interesy stowarzyszenia, którego członkiem był Rumlow.
Pani Faust poprosiła o właściwe przygotowanie miejsca spotkania. Pozornie prosta misja, gdyby nie fakt, iż miało się ono odbyć w Szwajcarii. Wymagało to dopracowania odrobinę dłuższej listy szczegółów, które to mają zapewnić bezpieczeństwo całej operacji. Przede wszystkim potrzebni byli ludzie. Udogodnieniem było to, że i w samej Europie przebywali uśpieni agenci Hydry. Mężczyzna zebrał ośmiu zaufanych, oddanych sprawie i doświadczonych żołnierzy. Część z nich wyszkolona była nie tylko w kwestiach bojowych, ale też znała się na sprawach technicznych, dzięki czemu mogli odpowiednio sprawdzić lokacje. Załadowali potrzebny im sprzęt na nowoczesny odrzutowiec, radzący sobie ze złośliwymi radarami, umożliwiający wykonywanie lotów bez robienia wokół siebie niepotrzebnego hałasu. Brock był doskonałym pilotem, dlatego też nie miał większych problemów z dostaniem się do wyznaczonego celu, tym bardziej mając u boku lojalnych towarzyszy. Lecieli ostrożnie, coby przypadkiem nie wzbudzić zainteresowania wścibskich, podających się za strażników pokoju, bohaterów, czy też agencji wywiadowczych, bądź służb wojskowych. Będąc już w pięknej i malowniczej Szwajcarii wykorzystali pełnie możliwości, jakie niosła ze sobą willa i zapadli się pod ziemie. Tak przysłowiowo, jak i dosłownie, parkując maszynę w przeznaczonym do tego hangarze. Każdy miał wyznaczone zadanie, które to dokładnie wyjaśnione zostały im jeszcze w Stanach. Specjaliści od spraw technicznych badali posiadłość od samych jej fundamentów, skupiając się nawet na najmniejszych zakamarkach. Ładnie, jedzenia pod dostatkiem, opału także, ale istotniejszym było czy ktoś nie pozwolił sobie podrzucić jakiejś niemiłej niespodzianki, mogącej zepsuć nadchodzące wielkimi krokami negocjacje. Do zgrai łobuzów dołączyła dwójka przebywających w tymże europejskim państwie, sprawdzonych i pewnych tajniaków. Zapewniali, iż nic nie wzbudziło ich podejrzeń odkąd zostali tutaj zesłani. Rumlow nie miał powodu by im nie ufać, a to od niego zależało co z nimi będzie, bowiem pełnił teraz funkcje szefa ochrony i był za wszystko odpowiedzialny. Jak na razie wszystko szło zgodnie z oczekiwaniami, żadne nieprzyjemne komplikacje nie wkradły się w plan. Musieli być jednak na wszystko przygotowani, tak więc zabrali ze sobą wyposażenie awaryjne - karabiny szturmowe i stroje bojowe.
Czterech agentów wyznaczonych zostało do operowania monitoringiem i kontrolowania, czy aby przypadkiem jacyś nieproszeni goście nie będą chcieli złożyć wizyty. Dwóch, wraz z Brockiem wystroiło się w drogie, czarne garnitury, pod którymi znajdowały się kamizelki kuloodporne. W mankietach dostojnego ubioru mieściły się mikrofony bezprzewodowe, dzięki czemu zachowywali kontakt z resztą grupy. Uzbrojeni byli w pistolety Five-SeveN, aczkolwiek w razie sytuacji krytycznej na dole czekały na nich te właściwsze zabawki. Poza nimi, w środku na straży stała jeszcze dwójka, ubrana bardziej po żołniersku, w czarnym umundurowaniu. Wyekwipowani zostali w karabiny Chitauri - na specjalną prośbę Pani Dyrektor. Miejscowi agenci patrolowali okolice posiadłości, ubrani i wyposażeni podobnie, jak Rumlow, z tą drobną różnicą, że ich bronie były ukryte pod kurtkami, w które to byli odziani ze względu na sympatyczne warunki pogodowe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Szwajcaria - das Geheimnis   Czw Mar 24, 2016 11:45 pm

Szwajcaria. Piękny górzysty kraj w samym środku Europy. Nie bez powodu Faust wybrała go na miejsce negocjacji z Doktorem Doomem. Chatka była położona na uboczu i swym skromnym wyglądem nie przyciągała spojrzeń. Była mniejsza od standardowych "posiadłości" nazistów czy choćby współczesnych hoteli, nikt z okolicznych mieszkańców poza nielicznymi wtajemniczonymi wyjątkami w postaci uśpionych agentów nie podejrzewał nawet że mogła pełnić funkcję małego acz sprawnego centrum dowodzenia. Lecz nie to było głównym motywem działań szarookiej. Przyjęcie władcy Latverii w jednej z baz czy zaaranżowanie spotkania w dowolnym miejscu na świecie przestawało być niemożliwe gdy pełniło się funkcję dyrektora Hydry. Immunitet dyplomatyczny gościa, którego miała powitać już niedługo tylko ułatwiał sprawę. Dopóki nie wykonałby żadnego fałszywego ruchu mogłaby pić z nim kawę na ulicy tuż pod Avengers Tower. Tylko po co? Póki co nikt nie wiedział kim jest ani jak się nazywa - Victor będzie pierwszą osobą z zewnątrz która uzyska te informacje dlatego chciała by czuł się podczas omawiania szczegółów ich przyszłej współpracy jak najbardziej komfortowo. Przepiękna górska panorama, ostre ośnieżone szczyty na tle błękitnego nieba, bliskość pachnącego żywicą lasu... Młoda pani naukowiec odrobiła pracę domową i wiedziała jak wygląda krajobraz który dyktator widział każdego dnia z okien zamku. Niedawny raport Warda tylko utwierdził ją w dokonaniu odpowiedniego wyboru. Choć nie wszystko poszło tak jak planowała (zdążyła już do tego przywyknąć), Doom przyjął zaproszenie a więc powinien wylądować dziś po południu.

11:43. Mały samolot odrzutowy wyposażony w zaawansowane systemy maskowania wylądował na płycie tuż za posiadłością i dopiero gdy ta zaczęła się opuszczać w dół do hangaru do tej pory aktywne zabezpieczenia uniemożliwiające wykrycie statku powietrznego zostały jedno za drugim wyłączone. Po zasunięciu się nad nimi dachu Dyrektor wraz z czwórką uzbrojonych agentów wysiadła z pojazdu i rozejrzała się, pozwalając oprogramowaniu iRis na standardowe skanowanie otoczenia w poszukiwaniu nieodnotowanych w bazach danych Hydry zmian bunkra. Z tymi starymi dokumentami i dokładnością opisów w nich zawartych to jednak bywało różnie. Było jednak tak jak Mia się spodziewała, więc nie ociągając się dłużej poleciła dwójce agentów by została i pełniła funkcję dodatkowej ochrony hangaru, pozostali zaś mieli ruszyć za nią na górę i być przy niej podczas negocjacji. Wszyscy uzbrojeni byli w karabiny szturmowe Colt M4A1 a jako drugą broń posiadali pistolety Five-SeveN. Młoda kobieta słyszała jak niewiele Doom robił sobie ostatnio z ekwipunku jej żołnierzy, nie chodziło tu jednak o zabezpieczenia przed nim. Wprost nienawidziła gdy rzeczy szły nie po jej myśli, dlatego właśnie do ochrony budynku i przebywających w nim osób wybrała najbardziej zaufanych agentów, o nienagannej reputacji, nie posiadających nawet cienia niejasności odnotowanego w aktach i nakazała przeszukanie domku pod kątem wszelkiego rodzaju obcych nadajników czy pluskw. Gdyby ktoś niezapowiedziany wtargnął na zamkniętą imprezę w środku Alp, była przygotowana.

Stukot obcasów niósł się echem gdy zmierzała do schodów prowadzących na parter domku. Na tą jakże specjalną okazję Faust wybrała klasyczną małą czarną sięgającą do kolan, z krótkimi rękawkami i odkrytymi plecami, do sukienki zaś szpilki w tym samym kolorze. Zazwyczaj spięte z tyłu by nie przeszkadzały w pracy włosy dziś były rozpuszczone i wiły się po jej drobnych ramionach ciemnobrązowymi falami. Postawiła na delikatny makijaż, głównie podkreślającą usta szminkę w kolorze malinowym, bo przy jej bardzo jasnym kolorze skóry coś odważniejszego wyglądałoby karykaturalnie. Najchętniej pozostałaby w dresach i laboratoryjnym fartuchu, ale aparycja przy negocjacjach była równie ważna co nawet najbardziej kuszące propozycje współpracy.  Choć nie była tutaj nigdy przedtem iRis wskazywało jej drogę idealnie - przez pancerne drzwi, schody, piwniczkę, aż do ciepłego przedpokoju.

- Czy wszystko gotowe, panie Rumlow? - odezwała się w kierunku mężczyzny w garniturze wydającemu ostatnie polecenia swoim podwładnym. Ton głosu Mii był łagodny a ona sama uśmiechała się delikatnie. Miała całkiem niezły humor, zwłaszcza że na obcasie nie była wiele niższa od Crossbones'a. To wyglądałoby jednak tragicznie gdyby szefowa Hydry wyglądała jak karzeł przy 3/4 agentów. Wystarczy że była kobietą, co wedle jej wiedzy dostatecznie bolało kilka osób które po zniknięciu Red Skulla ostrzyło sobie zęby na jego stanowisko. - Nasz gość powinien być tu za parę godzin, prawda? - Spytała, w razie gdyby po zaszyfrowanej linii do stanowisk kontrolnych dotarła informacja o zmianie planów w ostatniej chwili. Prawdopodobnie tak czy siak wyświetliłyby się one tuż przed oczami Faust, ale była na tyle miła że chciała usłyszeć to wprost z ust jednego ze swoich najbardziej zaufanych ludzi.
Powrót do góry Go down
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 324
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Szwajcaria - das Geheimnis   Pią Mar 25, 2016 8:49 pm

Dr. Doom leciał powoli swoim samolotem nad sporą  częścią europy. Podróż była nudnawa i przepełniona wieloma przemyśleniami. Czego dokładnie chce Hydra? Lepszej technologii? Budżetu? Gwarancji, że im nie przeszkodzi? Otwartego ataku terrorystycznego? Wybuchu wojny? Aktywniejszego włączenia się w międzynarodową politykę? Otwartych podbojów? Kapitualcji i oddania Latverii w ich ręce? Dyktator patrzył przez okno samolotu i podziwiał widoki. Przejadł się tymi wszechobecnymi górami. Lubił je, wręcz kochał, ale co za dużo to niezdrowo, a w górach spędził niemal całe życie. Przydałby mu sie odpoczynek, lecz nie czuł się go godzien. Za mało osiągną w swoim pełnym chorobliwych ambicji życiu. Chciał spędzić czas gdzieś indziej. Może nad morzem? Tylko jakim... Najbliżej był Adriatyk, ale było nad nim za dużo turystów. Taka sama sytuacja nad Morzem Czarnym. Może Morze Czerwone? Z powodów politycznych ostatnio dużo osób się tam nie zapuszczało, a on i tak miał mocną obstawę. W końcu kimże byłby dyktator bez swojej prywatnej armii? Obalonym dyktatorem zapewne.

Leciał nad wszystkimi krajami Jugosławii, potem Austrią, aż doleciał do Szwajcarii. Nie przepadał za krajami niemieckojęzycznymi, ani post-jugosłowiańskimi.. Państwa niemieckie były dosyć dobrymi przykładami dobrze działających państw, ale coś go odpychało. Państwa takie jak Serbia nie powinny jego istnieć. Grupy etniczne znajdujące się na tych ziemiach i powinny się akceptować zamiast wypowiadać bez sensowne wojny pełne czystek etmicznych, ludobójstwa i innych zbrodniach przeciwko ludności cywilnej co nie zmienia faktu, że żołnierzy też mu było szkoda. Mężczyźni w kwiecie wieku tracili życie w imię marnych ideałów i standardowych ideologii. W tych państwach najpewniej to go męczyło, że sam nimi nie władał, a w końcu pożądał władzy nad całym światem. Cały świat w rękach wielkiego i wspaniałego Doktora Dooma... Nie... Imperatora Dooma. Prędzej czy później jego marzenia się spełnią. Wierzył w to całym sercem. Wszyscy ludzie będą go wysławiać, a żadni kosmici nie przeszkodzą im w tej czynności.

Victor wyszedł z samolotu ciężkim i dostojnym krokiem mając za sobą za straż dwa roboty bojowe wyposażone w standardowe dla jego armii karabiny laserowe. Rozejrzał się po całej kwitnącej okolicy i skanował wszystko w oczekiwaniu na pułapki. Nie był pewien czy dobrze zrobił przylatując osobiście. Raczej powinien podesłać doombota. Tak byłoby zdecydowanie bezpieczniej, lecz byłoby to pewne znieważenie dyrektor Hydry. Takie zachowanie na sam początek znajomości mogłoby być średnio budujące. Na pewno nie mógł im ufać. W końcu to HYDRA. W dawniejszych czasach potrafiła stwarzać takie spiski, że mało kto je rozumiał, a jeszcze mniej osób je przeżywało.

Gdy Dr. Doom chciał wyjść z samolotu wszystko zaczęło się obniżać. Okazało się, że zjechał do podziemnego hangaru, gdzie znajdowały się maszyny i pierwszy agenci Hydry. Victor wyszedł z samolotu do ciemnego dosyć miejsca i rozglądał się skanując wszystko dokładnie. Każda chociaż najmniejsza informacja może przecież zostać w przyszłości użyta. Za Dr. Doomem wyszły dwa roboty bojowe służące jako jego gwardia przyboczna. Stał przy samolocie czekając czy ktoś raczy odpowiednim przywitaniem go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Crossbones

avatar

Liczba postów : 34
Data dołączenia : 23/07/2015

PisanieTemat: Re: Szwajcaria - das Geheimnis   Sob Mar 26, 2016 8:08 pm

Panował spokój. Agenci co jakiś czas składali raport drogą radiową. Nie działo się nic, co mogłoby wzbudzić choćby najmniejsze podejrzenia. Każdy sumiennie wykonywał swoje polecenia, wprawdzie czwórka towarzysząca Brockowi nie miała żadnych określonych zajęć, poza reprezentowaniem siebie i Hydry. Mieli więc trochę większe luzy i do przyjazdu szefowej kręcili się po posiadłości, rozmawiając o rzeczach przyziemnych. Od czasu do czasu trzeba, nikt nie jest w końcu maszyną, a ogólne przygotowania miejscówki pod negocjacje przebiegły szybko i pomyślnie, zatem mogli sobie pozwolić na złapanie oddechu. Byłoby co najmniej przesadnym by siedzieli jak na szpilkach, zerkając co chwilę na zegarek. Analizowali też wielokrotnie plan B. W razie gdyby Pani Dyrektor nie udało się osiągnąć tego, co też zamierza podczas spotkania z dyktatorem. Jej bezpieczeństwo to rzecz priorytetowa. Ludzie Rumlowa znani są z szybkiego i sprawnego działania, także, choć jest to przez każdego odrzucana alternatywa, bez problemu zadbaliby o przełożoną. Mogliby i zapewne są dobrej myśli, pokładając wiarę w swą pracodawczynie, jednakże do ich obowiązków należy bycie przygotowanym na każdą niedogodność. Pozycja głowy państwa bez wątpienia jest jedną z najtrudniejszych na świecie, można więc oczekiwać po takich osobach chwiejności nastroju, a niewykluczone, że i problemów z właściwym postrzeganiem rzeczywistości.
Do posesji zbliżał się odrzutowiec Hydry, z jej dyrektorem na pokładzie. Pilot maszyny nawiązał łączność z przebywającymi w hangarze potwierdzając tożsamość swoją i reszty załogi. Będąc już w środku goście rozdzielili się, Dyrektor Faust wzięła ze sobą dwójkę ludzi i zawitała na parter. Prezentowała się niezgorzej, oczywiście żołnierzom nie w głowie ocenianie pod tym kątem swojej szefowej. Byli wystarczająco skupieni na odgrywaniu swojej roli, nie to żeby była specjalnie wymagająca. Niektórych być może kłuje w oczy fakt, że przewodzi nimi tak młoda kobieta. Brock był ponad to, mało tego tępił podobne przejawy niezdyscyplinowania i od swych podwładnych wymagał szacunku do osoby obejmującej wyższe od nich stanowisko. Służba wspólnej sprawie powinna łączyć żołnierzy. I tak na szczęście jest. Na ogół.
- Gotowe. Zgodnie z planem. - Potwierdził, spokojnym, stonowanym głosem. Przed opuszczeniem Stanów wysłał jego kopie, żeby i Mia przynajmniej poglądowo orientowała się w tym, jak zaplanowana została ochrona na dzisiejsze popołudnie. - Pewnie tak. Nic nie zapowiada, by miał się spóźnić.
Po długim czasie do słuchawek agentów dostała się informacja o nadlatującym samolocie, tym razem była to już własność Dooma.
- Zejdę po naszego gościa. - Powiedział, patrząc na przełożoną. Ci, którzy pozostali w pokoju ustawili się na wyznaczonych przez Rumlowa pozycjach. Zawitawszy do hangaru podszedł do Victora, niewzruszony towarzyszącymi mu robotami.
- Zapraszam na górę. - Rzekł bez ogródek. Na dyktatora pewnie nie działają banalne gadki, typu "Liczę, że miał pan przyjemny lot", dlatego też darował sobie tego typu uprzejmości, które być może zostałyby odebrane w sposób odwrotny do zamierzonego. Oczekiwał, aż mężczyzna poczyni ruch, by poprowadzić go do właściwej części posiadłości, gdzie miały się odbyć negocjacje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Szwajcaria - das Geheimnis   Wto Mar 29, 2016 12:08 am

Z tego co zdążyła zauważyć, ludzie lubili pomijać rzeczy w ich mniemaniu mało istotne, jakieś rozbieżności od normy które mogły "tylko im się przywidzieć" podczas wykonywania rutynowych czynności. Zjawisko to było bardzo częste w składanych raportach - tak przez agentów pracujących w terenie, jak i wcześniej podległych jej naukowców przez których musiała później przeprowadzać niejednokrotnie ponowne eksperymenty. Zazwyczaj rzeczywiście nie było się czym przejmować, ale gdy rzecz dotyczyła poważnych badań lub - jak dziś - przyjęcia jednego z najniebezpieczniejszych ludzi na świecie, Faust nie zamierzała zostawić czegokolwiek na pastwę niedomówień i przypadku. O wiele lepiej sprawdzało się więc bezpośrednie spytanie osoby odpowiedzialnej za przygotowania wizyty, mogła wówczas ocenić jej ruchy, gesty, wszystko to co składało się na otrzymany komunikat. Młoda kobieta wpatrywała się chwilę w twarz Rumlowa, bacznie lustrując go swymi stalowoszarymi oczyma. Ufała mu co prawda, był jednym z jej najbliższych współpracowników, ale ludzkie przyzwyczajenia są bardzo silne. Skinęła wreszcie głową, uśmiechając się kącikiem ust.

- Dziękuję. To na razie wszystko. - Zauważyłaby niemal od razu gdyby oszukiwał. Na szczęście póki co sytuacja była pod kontrolą i wszystko układało się po jej myśli. Pierwszy raz od dawna mogła osiągnąć coś naprawdę ważnego, wręcz przełomowego. Swe kroki skierowała na kanapę okrytą miękką narzutą, a dwójka agentów która wraz z nią przybyła zajęła się wypełnianiem wcześniej precyzyjnie określonych rozkazów. Nikt tu nie był z przypadku, to sami profesjonaliści i doskonale wiedzieli co mają robić - nie było sensu im o tym przypominać i rozpraszać ich.

Oczekiwanie na przybycie Victora von Dooma umiliła sobie przeglądaniem najświeższych doniesień ze świata i przypomnieniu raportu Warda z jego wizyty w Latverii. Choć popełnił wiele błędów, to właśnie z nich można było wiele wywnioskować na temat osoby naukowca. Zabawne, wcale nie uważał się za tego złego! Musiała o tym pamiętać i rozważnie dobierać słowa. Rozmyślania i czytanie przerwało jej kilka komunikatów wyświetlających się jej przed oczyma, oznajmiających przybycie gościa, a następnie głos Brocka który zadeklarował przyprowadzenie go na górę. Oczywiście zgodziła się ruchem głowy, dzięki temu zyskała trochę czasu by upewnić się że jej aparycja jest nienaganna. Wstała, spojrzała na duże poziome lustro w pozłacanej drewnianej ramie wiszące nad kominkiem i uśmiechnęła się. Nie musiała niczego poprawiać.

Kliknięcie drzwi przywołało ją do porządku, obróciła się na pięcie i obserwowała jak przez drzwi wraz ze swoją obstawą do salonu wchodzi Doctor Doom. Jakkolwiek opanowana na zewnątrz by nie była, jakkolwiek pewnie nie podeszłaby w jego stronę i jak bardzo pewnego siebie uśmiechu na ustach by nie miała, nie była w stanie opanować kołaczącego serca. To w końcu niezłe osiągnięcie w jej wieku, namówić na spotkanie poza własnym terytorium samego władcę Latverii. *No nieźle Faust, tylko teraz tego nie schrzań* - Pochwaliła się w myślach.

- Witam w das Geheimnis, Doktorze. Cieszę się że przyjął Pan moje zaproszenie. - Łagodny głos, kompletnie kontrastujący z piastowanym przez nią urzędem czy chociażby jej własną naturą, sączył się z ust panny Faust. Zaledwie dwudziestopięcioletnia młoda kobieta podała dłoń starszemu mężczyźnie, który gdyby tylko sobie tego życzył mógłby ją pewnie zabić samym spojrzeniem. - Mia Faust, obecna dyrektor Hydry.
Powrót do góry Go down
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 324
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Szwajcaria - das Geheimnis   Wto Mar 29, 2016 4:43 pm

Roboty Dooma wciąż skanowały cały hangar i zostały pilnować samolotu. Nie spodziewały się atakuje, lecz każde rozwiązanie na niemal każdą sytuację miały zapisanie w programach i protokołach. Nic nadzwyczajnego, bądź nie oczywistego. Doom miał kolejną wielką przyjemność jakiegoś pionka w szeregach Hydry, który w końcu zaprowadził go do przysłowiowej głowy. Używając schodów podążyli na górne partie budynku gdzie czekała już młoda i ładna dyrektor Hydry. W pierwszej chwili Victor pomyślał, że jest w ukrytaj kamerze. Zaczął się rozglądać po pomieszczeniu w celu wychwycenia jakiś kamer lub innej kobiety, która potencjalnie mogła piastować to stanowisko.

Nie było tam żadnej innej kobiety, a jego wątpliwości zostały w pełni rozwiane. No może nie w pełni, lecz częściowo. Gdy sobię wyobrażał dyrektor Hydry miał przed oczami starą nazistkę jeszcze z czasów III Rzeszy. Był w przyjemnym szoku. Jedna z najmilszych niespodzianek w jego życiu. Gdy wyciągnęła do niego rękę skłonił się lekko podniósł jej rękę do swojej maski. Małe wgłębienie w miejscu gdzie powinny być usta rozchyliło się na chwilę co pozwoliło na pocałowanie drobnej dłoni. Potem powoli puścił jej dłoń. Otwór w masce się zasunął, a on wyprostował się.
-Dobrze wiesz kim jestem. Nie muszę się przedstawiać, Pani Dyrektor.
Dalej mierzył ją wzrokiem i doszukiwał się czegoś nienormalnego. Nie wierzył, że tak młoda kobieta może dowodzić jedną z największych organizacji terrorystycznych świata. Nie mógł się niczego takiego oszukać toteż zamiast dalej maglować całe jej ciało skupił się na nieco niżej położonych od jego poziomu wzroku położonych oczach.
-A więc... O czym chcesz ze mną porozmawiać? I jak mam się do Ciebie zwracać?
Głos był męski i przyjemny. Nie było w nim ani grama gniewu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Szwajcaria - das Geheimnis   Pią Kwi 01, 2016 10:13 pm

Znała te ruchy głową, to pospieszne rozglądanie się czy to aby nie podły dowcip, że tak młoda osoba zajmuje tak ważne stanowisko. Spotykała się z nim od zawsze i dorastała w jego towarzystwie, nie krępowało jej więc wcale początkowe zakłopotanie Victora - bo tak, było ono bardzo dobrze widoczne dla Faust, nawet pomimo maski zakrywającej twarz. Uśmiechnęła się jedynie, zachowując pełnię spokoju, a przynajmniej na tyle na ile dało się przy tak ważnej osobistości. Przekonał ją do siebie tym, że w przeciwieństwie do innych nie rzucił żadnego komentarza w stylu "to żart, prawda?" i oszczędził jej głupiego tłumaczenia się i udowadniania że rzeczywiście jest tym za kogo się podaje. Prezentował również nienaganne maniery, ale tego akurat należało się spodziewać po przywódcy kraju. W końcu tylko dzięki sztuce dyplomacji nawet gdyby ktoś ich tu przyuważył jakimś cudem, to nie zostałby aresztowany. Piękno immunitetu.


- Proszę usiąść, napije się Pan czegoś? - Kobieta gestem dłoni wskazała miejsca w salonie. Kanapa, naprzeciwko niej i trochę pod kątem dwa fotele, pomiędzy nimi niewielki stolik kawowy. Sama zaś poszła na bok, do otwartej kuchni. W zależności od decyzji Dooma albo przyniosła jemu i sobie to, o co prosił - barek podobnie jak lodówka był całkiem przyzwoicie zaopatrzony, do tego jeszcze piwniczka win przez którą miał okazję przejść w drodze z hangaru - albo wróciła po krótkiej chwili ze szklanką chłodnej wody dla siebie. Przynajmniej na to na pierwszy rzut oka wyglądała ciecz którą nalała z butelki stojącej na drzwiczkach lodówki. W rzeczywistości był to stworzony przez nią specjalny płyn odżywiający dzięki któremu na co dzień w laboratorium mogła pozwolić sobie na pominięcie kilku posiłków. Podczas negocjacji musiała być na najwyższych obrotach, a jeśli Victor nie zdecydował się na uśpienie czujności alkoholem czy innym napojem to tym bardziej.

- Po pierwsze chciałabym przeprosić za zachowanie mojego agenta, niemniej jednak spełnił on swoje zadanie i chyba dość dobrze przekazał jaką naturę ma nasze spotkanie w Szwajcarii. Och, i proszę się zwracać tak, jak będzie Panu najwygodniej. Liczę że potraktuje mnie jak równorzędnego partnera w dyskusji i nie będzie się hamował z wygłaszaniem niektórych opinii ze względu na mój młody wiek, jak i ja Pana traktuję, Doktorze. - Zajęła miejsce naprzeciwko niego, w zależności co wybrał na jednym z foteli albo na kanapie. Nie tylko on nie krępował się z obserwowaniem swojego rozmówcy. Stalowoszare oczy bez krzty speszenia wpatrywały się w zamaskowanego mężczyznę, nie tylko dlatego by wywrzeć wrażenie silnej osobowości Faust, kobiety na odpowiednim stanowisku. Równocześnie program soczewek iRis aktualizował dane Hydry o Victorze von Doomie, oczywiście na tyle na ile mogły podczas powierzchownej analizy obrazu. Kącik ust Mii drgnął nieznacznie ku górze, jeszcze bardziej podkreślając tajemniczy uśmiech na jej ustach. - Chciałabym jednak zapewnić, że to co agent Ward mówił o moim szacunku do Pańskiego dorobku nie było ani trochę przesadzone. No ale, nie po to tu jesteśmy by sobie nawzajem słodzić. Chcę Pana namówić do współpracy Doktorze i ufam, że obie strony mogą na tym sporo zyskać.
Powrót do góry Go down
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 324
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Szwajcaria - das Geheimnis   Sob Kwi 02, 2016 6:00 pm

Dr. Doom słuchał uważnie słów dyrektor Hydry. Gdy zaproponowała mu spoczęcie na pobliskim siedzisku skorzystał z tego i wybrał fotel. Rozsiadł się wygodnie, a ręce położył na podłokietnikach. Gdy spytała go czy chce się czegoś napić odpowiedział platonicznie.
-Nie.
Czekał, aż weźmie coś dla siebie i się usadowi wprost do niego. Miał na nią idealny punkt widzenia i korzystał z tego. W swej czarnej sukience wyglądała bardzo ciekawie, a raczej atrakcyjnie. Jej niezbyt inwazyjny makijaż był równie miły dla oka. Victor tylko przez chwilę przejrzał jeszcze raz dokładnie cały przytulny pokój. Był ładnie przystrojony, ale Mia była ładniejszym widokiem i oczywiście ciekawym ze względu na to dlaczego go tu wezwała. Nurtowało to Władcę Latverii.
-Nic wielkiego się nie stało. Ludzie miewają swoje wady. To jest powód dlaczego używam robotów. Cieszę się niezmiernie z Twojego zdania na mój temat, Mio. Przejdźmy do rzeczy, Kochana. Czego dokładnie chce Hydry od Dr. Dooma?
Mówił spokojnie i niezmiernie zaciekawiony Doom. Wymawiając ostatnie słowa oparł głowę o pięść i wciąż patrzył spokojnie na młodą damę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Szwajcaria - das Geheimnis   Nie Kwi 03, 2016 9:45 pm

"Kochana", co? Musiała zrobić niesamowicie dobre wrażenie na władcy Latverii skoro tak się do niej zwracał. Bardzo dobrze, o to właśnie chodziło. Z uśmiechem na ustach napiła się odrobinę przezroczystego płynu ze swojej szklanki, był nieco gęstszy niż woda, ale tak samo jak ona całkowicie bezbarwny i bezzapachowy. Rozsiadała się wygodnie na kanapie naprzeciwko swojego gościa, zakładając nogę na nogę, za nią stało dwóch agentów w nienagannie skrojonych garniturach - w tym sam Rumlow. Uzbrojeni i czujni, choć na pierwszy rzut oka nie można było tego stwierdzić. Trochę żałowała że nie przyprowadził z hangaru chociaż jednego ze swoich doombotów, miałaby okazję zdobyć trochę danych na temat ich budowy, rozumiała jednak że czuł się na tyle pewny i zdolny by odeprzeć wszelkie domniemane próby zamachu na jego osobę iż nie potrzebuje obstawy robotów. Jeśli choć połowa z tego, co Faust o nim słyszała było prawdą to jego pewność siebie nie była bezpodstawna.

- Oczywiście. Cieszę się że chce pan od razu przejść do rzeczy. - Pochyliła się delikatnie do przodu, w jej stalowoszarych oczach pojawił się błysk. Palce dłoni splotła ze sobą, gdzieś czytała że takie ułożenie ciała świadczyło o profesjonalnym podejściu do rozmówcy i chęci wysłuchania stron. Śmiała wątpić by najwyraźniej zapatrzony w jej urodę Victor zwrócił uwagę na mowę ciała, wolała jednak nie być zbyt pewna siebie w razie gdyby zachowanie to stanowiło jedynie próbę kompetencji młodej dyrektor Hydry. - Świat się zmienia, Doktorze, i to na naszą niekorzyść. Nie mówię tylko w imieniu mojej organizacji, bo rosnące w siłę S.H.I.E.L.D. i wyłaniające się co chwila jak grzyby po deszczu nowe twarze w świecie tak zwanych superbohaterów to nie tylko nasz problem. Słyszałam, że pragnie pan zjednoczyć świat, niestety, proszę mi wybaczyć śmiałość, pańskie działania do tej pory nie były skuteczne właśnie przez sieć współpracy między pseudo bojownikami o wolność. Myślenie, że da się radę osiągnąć coś samodzielnie w dzisiejszych czasach jest równie archaiczne jak niektóre systemy Hydry zanim je unowocześniłam. A proszę mi uwierzyć, odkąd objęłam stanowisko Dyrektora nie robię nic innego poza tym. Nie mam nawet czasu prowadzić własnych badań naukowych czy doglądać laboratorium! - Westchnęła ciężko. - To, co proponuję panu, Doktorze, to szansa. W postaci współpracy militarno-naukowej a także wymiana informacji na temat naszego wspólnego wroga. Jest pan autorytetem, na nowoczesnych technologiach i ich wykorzystaniu zna się jak nikt inny na świecie, wiele pańskich dokonań jest przełomowych i, zapewne ku pana przerażeniu, stosowanych przez tych którymi pogardza najmocniej. Oni kopiują wszystko co tylko im wpadnie w ręce i, proszę wierzyć, z ich budżetem nie jest to trudne. Pragnę utworzyć system reagowania i kooperacji między największymi przeciwnikami tyranii przebranej w demokrację i równość. Tylko tak na świecie będzie można przywrócić sprawiedliwe rządy.
Powrót do góry Go down
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 324
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Szwajcaria - das Geheimnis   Wto Kwi 05, 2016 10:03 pm

Dr. Doom siedział spokojnie i czekał, aż się pojawią jakieś konkrety. Nie było nic, prócz stwierdzenia, które doprowadziło go do "szweskiej pasji". Słowa tak zabolały jego ego, że ścisnął mocno oparcie fotelu doprowadzają do jego uszkodzenia. Zacisnął zęby słuchając tej przemowy, gdyż przerwanie byłoby wielce niekulturalne, a następnie pozwolił sobię na ukierunkowaną tyradę:
-Dr. Doom nigdy nie przegrywa! Moje działania były, są i będą skuteczne! Czy słyszałaś kiedyś o tym, by Latveria przegrała wojne będąc pod moim panowaniem, przychód zmalał, inflacja wyskoczyła wyżej? NIE! A czy Hydra przegrała wojnę? Owszem i to nie jedną. Dr. Doom nie potrzebuje nikogo! Podczas moich wyczynów radziłem sobię zupełnie sam. Jedyną osobą, która może mnie zrozumieć to ja sam. Wy w Hydrze liczycie na koligacje rodzinne itp. Ja straciłem rodziców i sam tymi rękoma stworzyłem kraj idealny!
Podczas przemowy wystawił ręce zakute w rękawice przed siebie.
-Latveria jest w ścisłej czołówce najnowocześniejszych krajów świata. Hydra w większości wypadków wykrada technologię innych ras takich jak Chitauri. Więc w tym wypadku zdarzyła się jawna hipokryzja jeśli chodzi o kradzież.
Rozgrzany własnym gniewem Victor w słuchaniu o swej niedoskonałości znów usiadł spokojnie i kontynuował rozmowę wyraźnie zniechęcony tą sytuacją. To że miał inne rzeczy do roboty nie oznaczało, że jest leniwy i nie umie wygrywać.
-Jak wyobrażasz sobię uczciwe rządy osób, które są potomkami morderców wielu niewinnych istnień. Jak mam współpracować z kimś kto zachowywał się jak mordercy mych przodków? Wiele osób słuchając o samych wspomnieniach holocastu nie może spać. Chcę szczegółów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Szwajcaria - das Geheimnis   Sob Kwi 09, 2016 6:17 pm

W milczeniu przyglądała się, jak jej gość traci nad sobą kontrolę, ze spokojem wpatrywała w niego gdy ten niszczył mienie i wrzeszczał obelgi. Faust natomiast nie drgnęła, nawet wtedy gdy machał rękoma tak blisko jej twarzy, że jeszcze trochę a Victor von Doom uderzyłby ją, skazując się tym samym na bolesną i bezwzględną reakcję jej ochroniarzy, którzy mimo wszystko na razie stali niewzruszeni i czujni. Oprogramowanie do wykrywania zagrożenia i odczytu intencji po ruchach ciała iRis wręcz wariowało, alarmując mnóstwem czerwonych, półprzezroczystych komunikatów tuż przed oczami Mii. Ale ona słuchała, pozwoliła na wypowiedzenie każdego słowa, wybuch agresji w każdej postaci. Każdy z jej agentów znajdujących się na terenie tej posiadłości czytał raport Warda i był poinformowany, że tak przeczulona na punkcie swej wspaniałości persona może w pewnym momencie dać upust swej frustracji. Ale znaczyło to jedynie, że trafiła w czuły punkt. A nic nie bolało przecież tak mocno, jak prawda.

- Ale jednak przyjął pan moje zaproszenie, jest tu i słucha tego co mam do powiedzenia. Gdyby było tak świetnie jak pan to przedstawia, Doktorze, nie potrzebowałby pan współpracy z Hydrą, moich podwładnych wysłanych z propozycją kulturalnych negocjacji zabił bez wahania lub po prostu nie zareagował. - Jej głos, choć spokojny, stracił odrobinę na swym uprzejmym tonie. Chłodna barwa stali tęczówek Faust niewzruszenie świdrowała postać władcy Latverii a żaden mięsień w jej ciele nie był napięty nerwowym oczekiwaniem na dalsze ekscesy z jego strony. - Oznacza to, że mimo wszystko widzi pan problem i wie, że mam rację. Czym będzie pańska technologiczna przewaga, gdy Avengersi zdecydują się na zjednoczenie wszystkich sił na świecie, każdego jednego państwa i bohatera do jakiego tylko mogą dotrzeć tylko dlatego bo swymi działaniami da im pan do tego pretekst? Cóż wtedy będzie znaczyć stabilność finansowa i korzystne podatki, jeśli nie będzie nikogo, kto by panu pomógł. Nie pokonają pana ani technologią, ani inteligencją, o nie. Wystarczy im przewaga liczebna, fabryki nie nadążą za produkcją doombotów do zwalczania zarazy. A to tylko scenariusz zakładający, że do tego czasu nikt nie zawiąże sojuszu z inną, bardziej rozwiniętą od ludzkiej cywilizacją. - Przerwała, by wziąć w dłonie szklankę z płynem odżywczym. Uniosła ją do ust i wypiła niemalże do końca, po czym kontynuowała, obracając naczynie w dłoniach. - Proszę jednak nie mieć błędnego wrażenia, że chcę pana obrazić, bo taki sam los spotkałby Hydrę, AIM i każdą inną organizację którą ta współpracująca ze sobą jak dobrze naoliwione części maszyny masa uzna za niegodną, złą, czy co akurat będzie wtedy dobrym hasłem. Czym wtedy będą się różnić od nazistów którymi pogardza pan tak mocno? - Na ustach Faust pojawił się chłodny uśmiech, nie zdradzający zupełnie intencji kobiety.

- Pańskie wyobrażenie o Hydrze jest archaiczne. Druga wojna światowa skończyła się dawno i nie powie mi pan chyba, Doktorze, że natknął się pan w tym gronie na jakiegokolwiek zbrodniarza z tamtego okresu. Nie oni rządzą, lecz ja. - Z wyjątkową stanowczością podkreśliła ostatnie słowa. - Zresztą, z taką lubością opisuje pan moich przodków jak barbarzyńców wyrzynających ludzi jak drwal rąbie drzewa w lesie, nie wiedząc nic o ich dorobku i roli. Na pańskich tak licznych i wygranych wojnach nikt nie umarł? Jest pan w stanie z ręką na sercu powiedzieć, że Victor von Doom nie przyczynił się do śmierci żadnej istoty? Może pan zapomniał, ale taka jest właśnie natura  konfliktów zbrojnych, że nawet strony które wygrały są przegrane o nierzadko milionowe straty w ludności cywilnej, pełnej wybitnych myślicieli, artystów, przywódców zduszonych nim na dobre rozwinęli skrzydła. - Przestała bawić się szklanką i odłożyła ją z trochę zbyt głośnym stukiem na drewniany blat stolika kawowego.

- Oczekuje pan konkretów, lecz przecież to co można osiągnąć we współpracy zależy od bardzo wielu czynników. Mogę pana zwodzić gwarancjami, że otrzyma pan od nas niesamowitą broń zdolną zabić każdą wskazaną osobę na ziemi niezależnie od dystansu jeszcze pod koniec tego dnia! Ale jeśli przyszedł pan tutaj po puste obietnice które tylko pięknie brzmią to muszę pana rozczarować, Doktorze. Współpraca polega na dążeniu obu stron w jednym kierunku i wspieraniu się w każdy możliwy sposób, o ile nie zostało to zaznaczone inaczej w umowie między nimi zawartej. Wiąże się to, co logiczne, z korzyściami zarówno dla mnie, jak i dla pana i pańskiego kraju. Poszerzenie granic poprzez podbój Serbii, Bośni czy Chorwacji? Wyślę tam swoich ludzi i sprzęt. A pan pomoże... na przykład przy badaniach nad usprawnieniem naszej broni czy cokolwiek uzna za stosowne. Niestety, po tym co zobaczyłam nie wiem czy przyszedł pan tutaj ze szczerej chęci osiągnięcia kompromisu. Myślałam, że jest pan człowiekiem czynów i ma większe ambicje niż rządy zaledwie Latverią. Wielki Doktor Doom. Jeśli jednak tak jak pan mówi wystarczy że inflacja w kraju nie podskakuje, wpływy do pańskiego skarbca są równe a poddani nie buntują się, to proszę opuścić moje skromne progi i oszczędzić sobie jak i moim agentom dalszej straty czasu.
Powrót do góry Go down
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 324
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Szwajcaria - das Geheimnis   Nie Kwi 10, 2016 8:27 pm

Dr. Doom wstał z fotelu i udał się do okna patrząc przez nie na zewnątrz. Uspokoił się już nieco. Tylko przez chwilę mierzył krajobraz spojrzeniem. Opuścił smutny wzrok na podłogę. Czuł się bezsilny. Wszystko co mówiła to była szczera prawda. Prawda, której nie mógł znieść. Nie uratował ojca przed wymrożeniem na śmierć. Nie potrafi ocalić matki z rąk demona Mephisto. Co z niego za władca? Zwykły słaby uzurpator. Ktoś kto twierdzi, że powinien władać całym światem, a nie umie ruszyć się z zamku.
-Ciekawość to pierwszy stopień do piekła jak to mawiają...
Mówił cicho i ponuro. Nie wiedział czy Mia go słyszy. Po chwili rozważania chciał przekuć smutek w siłę. Odwrócił się i powiedział prosto z mostu:
-Kiedy mogę liczyć na inwazję na państwa postjugosłowiańskie. Za dużo czasu zwlekałem zbierając siły. Ludzie muszą przyjąć prawdę, że jestem jedynym, który jest godzien nimi rządzić. Prześlę wam plany budowy mojej broni i robotów. Chcę jak najszybciej poszerzyć ZNACZNIE granice mego państwa. Bohaterowie pewnie są zajęci swoimi sprawami, a jeśli nie to nie mają interesu w przeszkadzaniu Nam. Dr. Doom będzie władał całym światem.
Głos zrobił się donośniejszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Szwajcaria - das Geheimnis   Sro Kwi 20, 2016 3:37 pm

Delikatny uśmiech powrócił na usta dyrektor Hydry gdy zobaczyła reakcję Dooma, tak odmienną od prezentowanej jeszcze chwilę temu. Oczywiście nie mógł tego dostrzec od razu, za bardzo skupił się na tym by wyglądać za okno i mówić coś do siebie. Mia nie słyszała co, ale nie było to ważne. Zaskakiwało ją jednak jak proste było przekonanie do siebie tak potężnej persony, a przynajmniej namówienie jej by grał wedle dyktowanych przez nią zasad. Miała rację, wszystko co powiedziała póki co było prawdą, ale niejeden człowiek potraktowałby to nie jako bolesną szczerość lecz arogancję, lub wręcz zachowanie wrogie, wulgarne. Wiedziała że choć przedni z niej dyplomata to albo przyszły sojusznik z nią pogrywa, albo jest jakiś haczyk.

- Jak tylko przedstawi mi Doktor rozsądny plan działania, oczywiście. - Rozłożyła ręce na boki po czym dopiła płyn ze swojej szklanki. - Popieram pańskie pragnienie ekspansji, uważam wręcz że to najwyższy czas, jednak muszę wiedzieć czego konkretnie pan oczekuje, jaki jest plan. Co to znaczy wojna? Otwarte wtargnięcie armią na czyjeś terytorium bez ładu i składu? Może w dwudziestym wieku by to przeszło ale wśród współczesnych zawirowań politycznych jeden fałszywy ruch i będzie mieć pan na głowie nie tylko państwa Jugosławii, ale cały świat. Ameryka wręcz uwielbia toczyć wojny, mieszkańcy Bliskiego Wschodu i Afryki na pewno chętnie coś by powiedzieli na ten temat. Muszę wiedzieć dokąd wysyłam swoich ludzi, jeśli w ogóle. Przecież posiada pan zdolność stworzenia niezawodnej, w pełni posłusznej armii większej niż jakiekolwiek siły które mogłabym panu podesłać. Och... - Tu przerwała na chwilę, a na jej ustach pojawił się szeroki uśmiech. Tyle czarujący, co drapieżny i niepokojący. - Ale przecież nie posiada pan informacji. Agentów działających wewnątrz każdego państwa, pozyskujących przez całe swoje życie wiedzę na temat uzbrojenia, politycznych kroków liderów partyjnych... Tak. To mogłabym udostępnić. - Wstała z kanapy i podeszła do mężczyzny. Choć było to zuchwałe, położyła mu delikatnie rękę na ramieniu.

- Pozostaje też kwestia tego, co jesteś gotów zrobić dla mnie, Victorze. Jeśli mogę zwracać się do ciebie po imieniu. - Stalowoszare oczy Faust czujnie obserwowały reakcję wybuchowego władcy Latverii i, czego już nie mógł dostrzec, aktualizowały powierzchownie zebrane dane na jego temat znajdujące się daleko stąd, na głównych serwerach Hydry. Pani Dyrektor zbyt długo korzystała z własnego wynalazku by przelatujące przed jej oczyma diagramy i rzędy wykonywanych obliczeń przeszkadzały jej w utrzymaniu kontaktu wzrokowego. - Nie ma nic za darmo.
Powrót do góry Go down
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 324
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Szwajcaria - das Geheimnis   Pon Kwi 25, 2016 9:54 pm

Dr. Doom uśmiechnął się niecnie pod maskę. Oczy jakby mu błysnęły. Był to niebezpieczny błysk inteligencji i sprytu. Skoro dziewczyna chciała konkretów to konkrety dostanie. Dr. Doom nie był osobą obijającą w przysłowiową bawełnę. Pragnął przejąć władzę nad całym światem i to miał zamiar uczynić. Trochę rozśmieszyło go podejście przywódczyni Hydry. Powstrzymał śmiech. Dziwne było jej zwracanie się wprost pro po jej osoby. Jej agenci mogliby pomyśleć, że Hydra ją nie obchodzi. Szczegóły, które średnio obchodziły monarchę.
-Panno Faust, tyle czasu spędziłem na planowaniu, że śmiesznym jest stwierdzenie posiadanie przez takiego geniusza jak Dr. Doom tylko jednego planu podboju świata. Jeden z nich ma teraz najbardziej sprzyjające warunki.
Odwrócił się bardziej w jej stronę i pogładził żelazną rękawicą, w którą miał zakutą dłoń jej twarz powoli.

-Moja droga, to nie Latveria wpadnie otwarcie na tereny innych krajów. To one wpadną do nas. Agenci Hydry będą wywoływać zamieszki w rządach. Zrobię napiętą sytuację polityczną. Jak tuż przed wojnami światowymi. Wtedy przebiorą się za żołnierzy tych krajów i rozpoczną zamieszki na granicach. Ja będę budował propagandę tego biednego bezbronnego baranka atakowane przez chmarę wilków. Wtedy dojdzie do większej bitwy w której zniszczę przebraną armię. Wyślemy ostatni komunikat o otwartym ataku tych państw po kilku dniach utarczek i... zamkniemy komunikaty. Udamy, że komunikacja została zakłóconą. Tak naprawdę za pomocą satelity i specjalnego urządzenia, które roztoczy kopułę na terenie obszaru wojny. Zablokujemy tym wszystkie przekazy. Nikt nie może wiedzieć co się będzie działo potem. Brak ich komunikacji doprowadzi do złego prowadzenia wojsk, braku wsparcia, oraz synchronizacji działań. Zostaną rozgromieni. Podczas starć nie zginie ŻADEN człowiek. Broń moich robotów zostanie nastawiona na ogłuszanie.

Wciąż sobie zadajesz pytanie co będzie miała z tego Hydra? Moją technologię i moje informacje. Sojusz. Miejsce na świecie i co najważniejsze oficjalną władzę. Latveria ma formę rządu monarchii absolutnej. Proponuje Ci współuczestniczenie w tej monarchii. Będziesz królową Latveria, potem Nowej Jugosławii, a następnie Intermarium. Czy to nie jest wystarczające dla waszej organizacji? To co się nie udało z III Rzeszą zostanie wypełnione przez Latverię tylko bez Holocaustu. W mym kraju będzie pełna tolerancja dla innych nacji i religii. W końcu Bałkany to jedna wielka mieszanka etniczno-religijna. Serbowie, Bośniacy, Czarnogórcy, Chorwaci, Grecy, Albańczycy to niewiele z nacji, a nie ma sensu ich mordowanie. Religie? Muzułmanie, Rzymsko-katolicy, Greko-katolicy, Prawosławni. Jestem ponad tym wszystkim. Wyeliminuje wszystkie zbrodnie. Stworzę cudowny rząd. MOJĄ władzę. TWÓJ świetnie zarządzany i zaplanowany Nowy Cudowny Świat. NASZĄ żelazną wolę.  Czy to nie wystarcza Hydrze i Tobie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Szwajcaria - das Geheimnis   Pią Kwi 29, 2016 11:18 am

NPC Storyline - A.I.|Faith Hartley|Kamakru

Trudna przeprawa przez górskie, zaśnieżone drogi Szwajcarii nie okazała się przeszkodą niemożliwą do pokonania przez specjalnie przystosowany do tego pojazd, którego fabryczna wersja została dodatkowo lepiej przygotowana dzięki technologii pozaziemskiej cywilizacji. Modernizacja tej jednostki, choć nie tak wysokopoziomowa, była w tym wypadku wystarczająca. Osoba prowadząca pojazd odgórnie wyłączyła pole maskujące sygnaturę maszyny, by czujniki poradziły sobie z dostrzeżeniem zbliżającego się obiektu oraz zaalarmowały o nim ochronę. Przybysze chcieli zostać zauważeni, nie kryli się, poruszając się po jednej z trudnych dróg dojazdowych. Sama ochrona mogła dostrzec, że nawet jak na pojazd terenowy, maszyna pokonywała przeszkody i utrudnienia nad wyraz dobrze. Za dobrze, można by rzec.
Zbliżająca się jednostka zachowywała całkowitą ciszę radiową, nie było więc możliwości wcześniejszego nawiązania kontaktu osobami znajdującymi się w środku. Planem maszyny było przejechanie całej ośnieżonej trasy i dostanie się pod sam budynek, gdzie samochód zatrzymać się miał w odległości kilkunastu metrów od samego budynku lub ewentualnie w miejscu które wyznaczyłaby ochrona samego obiektu.
Nadszedł czas by poznać kogo przyniosło na to wręcz - pustkowie. Pojazd którym przyjechali "podróżnicy" nie prezentował się jak zwyczajny ziemski samochód terenowy. Zwłaszcza, że o wiele lepiej radził sobie w trudnych warunkach terenowych. Sam pojazd z bliska przypominał pojazd lekko opancerzony. Szyby były przyciemniane, niepozwalające zajrzeć do środka. Sam samochód był pięciodrzwiowy, z czego tylne drzwi były parą otwieraną na boki, niczym w transporterach piechoty. Mogło to sugerować przeznaczenie tej maszyny.
Dla przybyszy pozostały dwie opcje przedstawienia się. Jeśli nikt nie podszedł do samochodu lub nie podszedł odpowiednio wcześniej, wtedy drzwi kierowcy otworzyły się, a ze środka wyszła kobieta. Wzrost - metr siedemdziesiąt, może osiemdziesiąt, miała na sobie czarną kurtkę ze skóry, ciemne jeansowe spodnie oraz cięższe buty przeznaczone do pracy w panujących w tej okolicy warunkach. Czarne włosy miała spięte z tyłu, bez dodatkowych czapek czy ochrony termicznej głowy. Uwagę na pewno zwracała kabura oraz znajdujący się w niej pistolet. Kurtka w tym miejscu była podwinięta do góry, oparta na kaburze i nie przysłaniająca jej, pozwalając tym samym szybko dobyć broni. Sam pistolet już na pierwszy rzut oka nie był sprzętem pochodzenia ziemskiego. Ciężko byłoby określić typ amunicji, jednak był on stworzony z jakiegoś metalu, może tworzywa. Wyraźnie nie Ziemska technologia. Co do samej kobiety, jeśli były tu kamery, to szybko mogło się okazać, że nie dało ustalić się tożsamości tej osoby. Nie figurowała ona w żadnej bazie danych, w żadnym spisie czy na żadnej liście. Wychodząc z pojazdu, kobieta machnęła dłonią do kogoś w środku, siedzącego z tyłu środka transportu, by ten pozostał póki co w środku. Nie chcieli przecież straszyć tubylców, a ten osobnik mógłby wywołać nie pożądaną reakcję. Samochód nie przepuszczał przez siebie żadnego rodzaju skanów ani podczerwieni, tak więc nie można było ustalić co lub kto kryje się w środku.
Kobieta poczekała na zbliżenie się jakiegoś przedstawiciela, najpewniej jednego z ochroniarzy. Zapewne zostanie zapytana o cel przybycia, biorąc pod uwagę sam pojazd oraz broń przy pasie, nie była to wycieczka turystyczna która zboczyła z drogi.
-Przybyliśmy do waszej pani dyrektor. Przedstaw nas jako neutralnych, to wszystko co musicie na ten moment wiedzieć.
Odezwała się, bardzo krótko wprowadzając w swe zamiary. Zdradziła, że nie była tutaj sama, reszty mogli domyślić się samodzielnie. W końcu przybysze wyraźnie wiedzieli, że w tym budynku znajduje się dyrektor Hydry. Pomimo wszelakich starań, ktoś był w stanie ich namierzyć. Stawiało to kobietę na nieco wyższej pozycji, bo ona wiedziała coś o przeciwnej organizacji, a oni prawdopodobnie nie wiedzieli jeszcze nic o niej. Być może jednak blefowała o czym niedługo przyjdzie się im przekonać. Pozostało jej czekać na odpowiedź gospodarzy.


Faith Hartley:
Spoiler:
 

Kamakru:
Spoiler:
 

Pojazd:
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Szwajcaria - das Geheimnis   Nie Maj 15, 2016 7:51 pm

Słuchała Dooma, skupiając całą swoją uwagę na jego osobie. Cóż, przynajmniej takie stwarzała wrażenie. Potrafiła koncentrować się skutecznie na wielu różnych rzeczach bądź dzięki temu samemu talentowi rozkładać jedną rzeczy na wiele czynników. Nie umknęła więc Faust wyraźna zmiana w zachowaniu przywódcy kraju, jego nagły przypływ pewności siebie i władczości, umocnienie przekonania że jest lepszy od Hydry i całego świata pod każdym względem. Słyszała że był nieprzewidywalną osobą i zapraszając go tutaj wzięła to pod uwagę dostosowując metody negocjacji. Ciężko było jednak nie odnieść wrażenia, że plany Victora były nie tylko utopijne, lecz wręcz naiwne! Ale miały jedną bardzo ważną zaletę – wymagały czasu, czasu potrzebnego do ich rozpoczęcia, przeprowadzenia zakończenia i, co najważniejsze a często kompletnie pomijane, utrwalenia ich skutków tak, by z pewnością nikt już nie próbował wrócić do stanu sprzed rewolucji. Biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki i fakt że taki plan mógłby stworzyć samobójca, wszystkie niedoróbki ich obecnego sojuszu można byłoby albo renegocjować albo całkowicie odciąć się od Doctora w razie spektakularnego niepowodzenia. W końcu po coś trzymała swoją organizację – i tym samym swoją tożsamość – w ukryciu, myślała o jej przyszłości i jak ją ulepszać by była silniejsza niż kiedykolwiek. Mężczyźni myśleli tylko specyficznym fragmentem dolnej połowy swojego ciała, nawet wielki Victor von Doom!

- Nie mogę tak po prostu wyjść na światło dzienne i rządzić, Doktorze – odparła z delikatnym uśmiechem na ustach. – Chociaż zna pan moje imię i nazwisko to gdy zacznie pan przekopywać bazy danych obcych wywiadów czy chociażby portale społecznościowe natrafi pan na wielkie nic. I bardzo bym chciała je utrzymać. Właśnie dzięki temu że nikt nie wie kim jestem mogę bez wzbudzania kontrowersji chodzić między ludźmi. Gdy już opuszczę swoje laboratorium po wielogodzinnych sekcjach i eksperymentach na moich cennych obiektach testowych. – Może miał ją za pustą lalę, może za niedoświadczoną młódkę ale nie miało to wielkiego znaczenia w planach Mii. Ona myślała logicznie, wszelkie uczucia odsuwała na boki i wolała nie snuć pięknych wizji przyszłości. Zwłaszcza gdy widziała ile wokoło bałaganu organizacyjnego pozostawili jej poprzednicy. – Jeśli jednak tymi słowami zgadza się pan na nasz mały pakt, to mogę powiedzieć jedynie że jestem zaszczycona że podjął pan taką a nie inną decyzję

Już miała wyciągnąć w kierunku mężczyzny dłoń, przypieczętować tym samym ostatecznie (z pominięciem odpowiednio spisanej umowy gdyby sobie tego zażyczył) ich współpracę, gdy otrzymała na powierzchni iRis komunikat dość niepokojącej treści. Intruzi.

Spojrzała w kierunku Rumlowa, marszcząc brwi. W jednej chwili z kokietki zmieniła się w przywódcę. Szef ochrony wydawał się być równie zaskoczony co ona i właśnie komunikował się krótkofalówką z agentami na zewnątrz na temat sytuacji. Milczał, bo wiedział że już je otrzymała przez swój system, zniknął więc tylko udając się do pokoju kontrolnego w piwnicy.

- Komunikator. – Poleciła jednemu z pozostałych ochroniarzy który natychmiast podał jej małe urządzenie. Sprawdziła czy częstotliwość się zgadza, po czym nacisnęła przycisk – Niech wjadą. – W odpowiedzi od agentów z zewnątrz usłyszała krótkie ‘Ale pani Dyrektor…’ nim zerwała łączność. Kimkolwiek by nie byli, obecnie wewnątrz Das Geheimnis było znacznie więcej osób niż mógł pomieścić pojazd którym nieproszeni goście się tu dostali. No i był Doom, w razie czego pewnie bardzo chętnie da pokaz potęgi jaką dysponuje tylko i wyłącznie po to by głupiutka maleńka Hydra wiedziała by z nim nie zadzierać. Pewnie sobie jeszcze ubzdura jakiś dług wdzięczności. Szarooką bardziej interesowało jednak z kim mieli do czynienia. Avengers ani Shield by się przecież tak miło nie zapowiadali.
Powrót do góry Go down
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 324
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Szwajcaria - das Geheimnis   Czw Maj 19, 2016 7:18 pm

Victor stał cały czas obok Mii i się zastanawiał. Miał nieodparte wrażenie niezrozumienia z rozmówczynią. W swoich myślach mocno go lekceważyła. Gdyby Dr. Doom był telepatą możliwe, że już dawno byłaby martwa. Na jej szczęście nie jest.
-Panno Faust, oczywiście, że możesz się pojawić w świetle reflektorów. Nawet jest wskazane. Wykorzystamy twoją personę i wykształcimy jako piękną, miłosierną i dobro. Będziemy podawać informację jaka jesteś szlachetną działaczką charytatywną i zbudujemy wokół Ciebie dosyć ciekawą legendę. Wtedy zaczniemy oficjalnie ze sobą się spotykać. Będziesz ocieplała wizerunek naszego wspólnego imperium. Wielka miłość i inne bzdury, które pokochają tłumy. Nasz prawdziwy związek nawet nie będzie musiałby skonsumowany mimo iż Latveria jest monarchią i przydałby mi się dziedzic...

Victor rozmarzył się nad tym jakby wyglądał jego potencjalny syn, bądź córka. Ten potomek będzie musiał być silny, mądry i sprawiedliwy. Nie miał pojęcia jak nadałby mu, bądź jej na imię...
Przemyślenia dyktatora przerwały dziwne wydarzenia, które właśnie się rozpętały. Mia nagle przerzuciła bez słowa całą uwagę na swego agenta. Victor stał bez słowa i czekał, aż zdarzenia potoczą się własnym życiem. Nie chciał się jeszcze zbytnio mieszać w wewnętrzne sprawy Hydry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Szwajcaria - das Geheimnis   Pią Maj 27, 2016 8:01 am

Postać "Brock Rumlow alias Crossbones", na prośbę gracza, zostaje usunięta z tematu i zastąpiona randomowym hydro-NPC. So say we all.
----------
W związku z nieobecnością gracza, anuluję obecność NPC w tym temacie.
Jeśli w przyszłości zechcecie kontynuować tą sesję, grajcie uznają, że ich obecność nigdy nie miała tu miejsca. Możecie powołać się na fałszywy alarm.

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Szwajcaria - das Geheimnis   

Powrót do góry Go down
 
Szwajcaria - das Geheimnis
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Reszta planety-
Skocz do: