Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stacja Benzynowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Johnny Blaze

avatar

Liczba postów : 72
Data dołączenia : 29/08/2014

PisanieTemat: Stacja Benzynowa   Czw Maj 05, 2016 1:59 pm


Stacja benzynowa po samym środku niczego, jakich pełno na terenie całych Stanów Zjednoczonych. Jest to przybytek pospolity i najzupełniej typowy - Poczynając od obskurnej, zaniedbanej fasady, przez chrzczone paliwo, wyjątkowo paskudne hot-dogi, tanią kawę w styropianowych kubkach, aż na grubasku w zapoconej, flanelowej koszuli ozdobionej nalepką z wypisanym imieniem "Al". Tenże właśnie Al, może również wydać kluczyk do wyjątkowo odpychającej, zaniedbanej toalety. Jak można się domyślić kluczyk ten, przytwierdzony został łańcuszkiem do sporego pustaka co zapewne miało zapobiec jego skradzeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny Blaze

avatar

Liczba postów : 72
Data dołączenia : 29/08/2014

PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   Czw Maj 05, 2016 2:09 pm

Blaze wyszedł z budynku na pokryty piaskiem plac niosąc w dłoniach dwa styropianowe kubki wypełnione gorącą, parującą kawą. Ten zakup ostatecznie wyczerpał jego rezerwy finansowe, jednak w tej chwili nie miało to dla niego najmniejszego znaczenia. Zapowiadało się naprawdę miłe popołudnie - Pierwsze od bardzo dawna, którego prawdopodobnie nie spędzi sam.
Koncentrując całą swoją uwagę na tym, by nie rozlać ciemnego, niemal czarnego naparu poruszał się dość powoli, a na jego twarzy gościł wyraz najwyższego skupienia.
Niesiona przez wiatr, foliowa siatka zatrzymała się na nodze Johhnnego. Widząc ją motocyklista potrząsnął dolną kończyną pozbywając się niepożądanego obiektu.
- No i jest kawa. - Oświadczył podając jeden z kubków Shulkie, drugi zaś ująwszy w obie dłonie uniósł na wysokość ust.
Kaskader przysiadł na siodełku swojego motocykla, skrzyżował wyciągnięte przed siebie nogi i upił łyk, a potem syknął...
- Gorąca... - Stwierdził mlaskając niezbyt elegancko jednak w tym właśnie momencie sparzony język był dla niego kwestią najistotniejszą i nic innego nie miało znaczenia.
Droga jaką trzeba było pokonać od Baru, w którym jeszcze niedawno rozmawiali nie była daleka, zaś stacja benzynowa znajdowała się dokładnie w tym miejscu, w którym powinna się znajdować. Co prawda Johnny dopuszczał możliwość, że podczas jego nieobecności w tych stronach ta stara, rozlatująca się buda mogła zostać zrównana z ziemią, jednak na szczęście dalej stała i dalej sprzedawali w niej tanią kawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
She-Hulk

avatar

Liczba postów : 92
Data dołączenia : 17/04/2013

PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   Czw Maj 05, 2016 2:56 pm

Stała oparta o swój samochód obserwując świat, może nie przez różowe ale czarne okulary by słońce nie wypaliło jej oczu. Jak podejrzewała, sprawa nie była aż tak pilna, bo asystentka wysłała tylko jednego smsa z zapytaniem, gdzie Shulkie aktualnie się znajduje. Napisała, że stoi w korku, nie wie kiedy dojedzie. Skąd miałby tu się wziąć korek, pozostawało sprawą drugorzędną, którą już przerażona gniewem szefa musiała ustalić. No cóż, nie jej wina, że miała taką a nie inną robotę. Nie każda kobieta miała tyle szczęścia by móc rozporządzać Tonym Starkiem.
- Dzięki.- przyjęła kubek i dmuchnęła do jego wnętrza wciągając zapach.
- Jak na takowe warunki pachnie lepiej niż się spodziewałam. Może to jednak nie będzie taka znów brązowa woda?- delikatnie upiła łyk kawy- Przydałby się cukier.-stwierdziła otwierając drzwi auta i grzebiąc w schowku. Idealnie trzy papierowe paczuszki tego skarbu.
- Chcesz?- okazała trochę więcej kultury pokazując mu swą zdobycz, przy okazji wsypując jedną z nich do środka. Małą plastikową łyżeczką zamieszała próbując przy okazji przypomnieć sobie, skąd wzięło się w jej samochodzie taki dobrobyt... chyba jak kupowała ostatnio kawę przez okienko... tak, to zdecydowanie w ten sposób je nabyła.
Często tu przyjeżdżasz?- czasami niektórzy mieli ulubione miejsca do których ciągle wracali... Shulkie np. kochała od czasu do czasu wrócić do słonecznej Kalifornii. Ale po prostu to raczej było związane z tym, że nie za bardzo znosiła zimno... właściwie go nie cierpiała. Cóż, wychowanica słońca pełną gębą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Johnny Blaze

avatar

Liczba postów : 72
Data dołączenia : 29/08/2014

PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   Czw Maj 05, 2016 3:58 pm

- Dzięki. - Blaze z absolutną i tak typową dla niego obojętnością chwycił jedną z saszetek wypełnionych cukrem, następnie rozerwał ją zębami i wsypał zawartość do swojego kubka, a następnie, kolistymi ruchami nadgarstka zamieszał ciemną ciecz. Upił łyk i sapnął z zadowoleniem. Cukier... Tak, tego stanowczo było mu trzeba, choć ostatnimi czas zbyt często zastanawiał się czy nie jest uzależniony od białego kryształu. Spożywał go zdecydowanie zbyt dużo i zbyt często, w różnorakich formach - Od draży, przez żelki, cukierki, dropsy i czasami ciastka. Jedni palili, inni uciekali w alkohol, a on miał słodycze.
Powoli przeniósł wzrok z zawartości styropianowego naczynia na dziewczynę i zadumał się po raz kolejny. To była randka? Mogła być... Ale z drugiej strony czy to miało jakiekolwiek znaczenie? I tak i nie. Z jednej strony liczyło się to, by spędzić czas z drugim człowiekiem i mieć do kogo się odezwać, przypomnieć sobie jak to jest prowadzić rozmowę. Z drugiej zaś strony... Normalni ludzie umawiali się, a on chciał być normalny. No i Shulkie była... Cóż... Ładna i... Sympatyczna, mimo zupełnie odmiennego temperamentu.
Potrząsnął lekko głową wyrywając się z tego marazmu i analiz, by odpowiedzieć na pytanie swojej towarzyszki.
- Często? - Powtórzył i zamrugał, a następnie wzniósł wzrok ku niebu tylko po to, by zamrugać ponownie. Zaczął powoli kręcić przecząco głową.
- Yy... Nie. Nieczęsto. Ostatnio chyba pół roku temu? Może rok? - Starał się odkopać w zakamarkach pamięci kiedy to po raz ostatni odwiedził te strony. Pamiętał, że było wyjątkowo paskudnie i lał deszcz, ale to wszystko.
- Rzadko zatrzymuję się gdzieś na dłużej. - Wyjaśnił popijając parujący napar ze ściskanego kurczowo kubka.
- Zarobić kilka groszy, nie zwracać na siebie uwagi i ruszać dalej, aż do momentu, w którym skończą się pieniądze. Wtedy znowu szukam zajęcia. - Nakreślił sytuację i swój sposób działania. Cóż... Trwał w przeświadczeniu, że musi się przemieszczać. Sam nie był pewny, czy była to przemożna chęć ucieczki przed nieznanym i niewypowiedzianym złem, które ścigało go w koszmarach pragnąc odebrać to co prawowicie mu się należało, a co Blaze podstępem zatrzymał, może była to wola samego Jeźdca, który zmuszał go do ciągłego przemierzania szlaku w poszukiwaniu kolejnych, splamionych grzechem dusz, a może po prostu fakt, że nie miał gdzie, po co ani dla kogo zatrzymywać się na dłużej.
- Ale... - Zaczął po chwili milczenia.
- Chyba z tobą jest podobnie? Znaczy nie byś pracowała dorywczo... Ale też jedziesz teraz gdzieś, tyko dlatego, że otrzymałaś telefon... - Podrapał się po potylicy marszcząc lekko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 485
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   Pią Maj 06, 2016 7:25 pm

Dzień jak co dzień na pustynnym zadupiu. Kiedy Blaze i Shulkie prowadzili konwersacje wewnątrz stacji działo się coś innego. Nic specjalnego na pierwszy rzut oka, bo grubaśny Al podrapał się po tyłku i wywiesił tabliczkę „zaraz wracam” po czym wyszedł do toalety. To tłumaczyło dlaczego zapach tam jest taki specyficzny, skoro ktoś gabarytów Ala najedzony hot dogami lub innym tanim świństwem oddaje się tam swoim potrzebom. Nie byłoby w tym nic specjalnego, gdyby nie krzyk który po chwili wydobył się ze stacji. Nie był to dźwięk uwalnianego krakena o poranku po nocnej libacji, a krzyk agonii, zadawanego bólu. Doszedł on do uszu dwójki na zewnątrz, jednak czy coś z tym zrobią? Może Al po prostu się przewrócił i uderzył? Ale wtedy krzyk raczej powinien być inny. W każdym razie przed stacją przetoczył się ten znany z filmów wędrujący krzak, a wiatr zawiał delikatnie piaskiem. Światło, które paliło się wewnątrz przybytku chwilę pomrugało po czym zgasło całkowicie. Może po prostu coś nawaliło ze skrzynką?
Właściciel stacji jednak nie wrócił, a to już był dosyć niepokojący znak.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
She-Hulk

avatar

Liczba postów : 92
Data dołączenia : 17/04/2013

PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   Sob Maj 07, 2016 12:04 pm

Hym, czyli nie jest tak źle! Zważywszy, że zazwyczaj bohaterowie popadali w alkoholizm jak nie gorzej. Dlatego cukier wydawał się najmniej groźną ze wszystkich jak dotąd "chorobą".
No i była zielona. A czy była to randka... faktycznie trochę zalatywała randką. Najpewniej, jeśli ktoś ją spyta na osobności czy na takowej była to potwierdzi, bo czemu nie? Spotkała całkiem sympatycznego faceta, z którym idzie się dogadać. Czego chcieć więcej od losu? I jej temperament.... był iście ognisty.
- Czyli miałam szczęście, jak rozumiem. Szansa jedna na 365 dni w roku!- zaśmiała się zadowolona z towarzystwa. Upiła kolejny łyk naparu. Hym... naprawdę nie był aż taki zły.
- To trochę brzmi jakbyś przed czymś uciekał... coś cię trapi?- była adwokatem, nie psycholożką ale zawsze można się wygadać. Podobno obcym łatwiej jak osobom nie znanym...
- Cóż... mam swoje obowiązki nie tylko w kraju. Nie raz nawet i po za nim- na przykład w przestrzeni kosmicznej, gdzie masz wielomiesięczną hulkseje-Po prostu takie wymogi życia... ale co to za życie bez chociażby kropli ryzyka nieprawdaż?- uśmiechnęła się, a tu nagle wrzask.
- Chyba lepiej nic tutaj nie jeść.- zażartowała, ale Shulkie zbyt często musiała tańczyć w walca z niejednym przeciwnikiem, więc i w tym momencie stwierdziła, że najlepiej będzie sprawdzić co stało się z tym mężczyzną.
- Może potrzebować pomocy.- postawiła kawę na dachu auta. Nawet jeśli się tylko potknął i walnął, a teraz wył jak syrena okrętowa... to jednak wolała mieć spokojne sumienie, niż zostawić tu niebezpiecznego przeciwnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Johnny Blaze

avatar

Liczba postów : 72
Data dołączenia : 29/08/2014

PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   Sob Maj 07, 2016 2:28 pm

- Każdy przed czymś ucieka... - Głos Blazea przez jedna, tylko jedną i niemal niezauważalną chwilę stał się zaskakująco poważny, i tak niepodobny do tego którym zwykł przemawiać zazwyczaj. Był to ledwie ułamek sekundy. Mężczyzna wpatrywał się nieobecnym wzrokiem w przestrzeń przed sobą widząc tylko pustkę.
Johnny potrząsnął lekko głową, wzdrygnął się oblewając czubek skórzanego buta kawą. Zerknął ze smutkiem w kierunku zmoczonego obuwia, zupełnie tak, jakby w tej chwili była to najistotniejsza kwestia na świecie.
- Szkoda... To dobra kawa... - Zamyślił się na głos kontemplując utratę części ciemnego, gorącego napoju, na który wydał resztkę swoich pieniędzy. Żałował tej chwili nieuwagi. A może nie? Może wcale nie powinien? Ten dzień nie był taki zły... Był całkiem udany, a przynajmniej tak sądził do chwili, w której do jego uszu dotarł krzyk. Dobiegał on bez wątpienia z wnętrza budynku.
- Em... Kropla ryzyka? - Powtórzył za dziewczyną odnosząc się oczywiście zarówno do jej wypowiedzi sprzed ledwie chwili i tajemniczego, wysoce niepokojącego odgłosu.
Nie... To nie mogło dziać się naprawdę... Tylko jeden, jedyny dzień... O nic innego nie prosił. Powoli odstawił kubek kawy na ziemię tuż koło przedniego koła motocyklu, a jego dłoń namacała przytroczoną do pojazdu strzelbę. Broń płynnym, wypracowanym ruchem została przewieszona przez plecy, tak by jej kolba była łatwo dostępna w razie potrzeby i teraz dumnie sterczała znad prawego ramienia.
Co prawda było możliwe, że otyły pracownik stacji po prostu przewrócił się łamiąc sobie kość lub dwie, ale Johnny nie wierzył w to. Dlaczego? Głównie dlatego, że nie miał w życiu szczęścia.
- Skoro może potrzebować pomocy... - Westchnął powoli ruszając w kierunku zabudowy. Jego buty chrzęściły przy każdym kroku rozcierając piaszczystą nawierzchnię. Ten dźwięk przypominał mu odgłos ocierających się o siebie kości. Blaze wzdrygnął się lekko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 485
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   Sro Maj 11, 2016 7:26 pm

Dwójka bohaterów po chwili postanowiła sprawdzić dźwięki, które jakiś czas temu dochodziły z wnętrza stacji. Otóż jak podeszli do drzwiczek, na których wisiała kartka „zaraz wracam” to przez brudną szybkę mogli dostrzec wnętrze przybytku. Nie było tam nic specjalnego, miejsce dokładnie w takim stanie w jakim je zostawili wychodząc. Brakowało tylko Al’a, który tym całym miejscem się zazwyczaj zajmował. Co innego kiedy weszli do środka, bo tutaj uderzył ich zapach. Nie starej kawy, mięsa z Wallmartu czy innego starego jedzenia, a bardziej zapach dosyć zbliżony do popiołu i siarki. Oczywiście w powietrzu też był ten wszechobecny swąd papierosów i wcześniej wymienionych produktów spożywczych, ale ten zapach był nowy dlatego okazał się dosyć nietypowy. Wewnątrz panowała całkowita cisza, chociaż z toalety słychać było mlaskanie, a spod drzwi natomiast wypływała powoli krew. Mozolnie wlewając się do wnętrza lokalu i brudząc już i tak brudną podłogę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
She-Hulk

avatar

Liczba postów : 92
Data dołączenia : 17/04/2013

PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   Pią Maj 13, 2016 1:24 pm

Kobieta zamyśliła się robiąc własny rachunek sumienia.
- Ja nie uciekam.- sprzeciwiła się jego zdaniu, po czym podeszła do drzwi i pchnęła je chcąc wkroczyć. Niemniej niepokojący i niepasujący zapach sprawił, że Shulkie się cofnęła.
- Ugh, to chyba nie jest naturalny aromat stacji benzynowych...- odparła zasłaniając usta ręką. Czemu śmierdziało siarką? W głowie Jen kłębiło się tysiące pytań, ale nie potrafiła na żadne znaleźć odpowiedzi. Raczej więc nie mógłby być to żaden z jej standardowych przeciwników, z resztą czemu mieliby zabijać Bogu ducha winnego mężczyznę, do tego w momencie gdy ten chciał oddać czynnościom fizjologicznym. Ewidentnie jej nemezis mieli trochę więcej taktu i jeszcze więcej sensu, niż ta sytuacja. Więc to nie powinien być żaden ze znanych jej łotrów. Wewnętrznie złościła się, że nie założyła stroju pod uniform adwokatki, niemniej brzydko byłoby go widać przez białą koszulę.
- Halo? Ktoś tu jest?- weszła dalej do śmierdzącego wnętrza powoli się oswajając. Mimo wszystko pozostawał niepokój, że cokolwiek to było, mogłobyć wciąż głodne. Shulkie wnętrzności ścisnęły się boleśnie, na myśl, że to coś zechciałoby skonsumować jej towarzysza rozmowy.
-Po moim, k***a trupie paskudo.- pomyślała mściwie podchodząc coraz bliżej chłepczącego odgłosu. Najpewniej właśnie zawaliła test na przetrwanie podczas trwania apokalipsy zombie, ale w sumie... była wielką zieloną maszkarą. Była z rodziny hulków. Co jej mogłoby się stać?
- Cofnij się.- poprosiła Rider'a i uniosła nogę kopiąc w drzwi. Wiedziała, że pewnie stwór był już przygotowany na to, że ktoś jest w środku, ale pewnie nie spodziewał się, że kolejna ofiara mierzy około 2 metrów, jest zielona i równie agresywna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Johnny Blaze

avatar

Liczba postów : 72
Data dołączenia : 29/08/2014

PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   Pią Maj 13, 2016 2:16 pm

Blaze czując zapach siarki wzdrygnął się lekko. Ta woń przywodziła wspomnienia bolesne i nie tak odległe jakby sobie tego życzył. Kojarzył się ze wszystkim co prześladowało go w koszmarach, wszystkim przed czym uciekał i przed czym nie mógł uciec. Przeszłość doganiała go raz za razem niczym wściekł pies goniący swoją ofiarę. Mężczyzna stał dłuższą chwilę jak skamieniały, a potem zamrugał szybko wyrywając się z zamyślenia.
- Cóż... Tak naprawdę tutaj zawsze tak pachniało. Chyba wszystko w normie. - Zażartował starając się rozładować napięcie. Jego poczucie humoru pozostawało wiele do życzenia, jednak było jego tarczą, za którą ukrywał się nie pokazując światu swoich lęków. Nawet nie zauważył kiedy zaczął robić to odruchowo, w sposób naturalny i niewymuszony choć nadal zdecydowanie nieśmieszny.
Johnny pozwoli dziewczynie wyprzedzić go. Głównie dlatego, że odniósł wrażenie, że tego właśnie chce - Chciała iść przodem a on nie miał zamiaru jej tego zabraniać. Po pierwsze był przekonany, że byłoby to bezcelowe, po drugie zaś przypuszczał, że jeśli miała choć trochę wspólnego ze swoim wielkim, potwornym kuzynem to nie było powodu by martwić się o jej bezpieczeństwo.
Motocyklista powoli, ostrożnie przechadzał się po wnętrzu budynku rozglądając dookoła, aż do chwili, w której jego stopa odziana w znoszony but natrafiła z głośnym plaśnięciem na kałużę czegoś mokrego i czerwonego.
Kaskader zamrugał przyglądając się krwi wyciekające spod drzwi, a następnie machinalnie sięgnął po strzelbę przewieszoną przez plecy i uniósł ją przygotowują do oddania strzału.
- Yyy... To chyba należy do Al'a... - Stwierdził skinieniem głowy wskazując na szkarłatną ciecz szpecącą brudną, od dawna niemytą posadzkę. Ledwie kilka chwil wcześniej kupował tutaj kawę, a teraz z walącym sercem i broną w dłoni modlił się o to by nie musieć spuszczać Ridera ze smyczy. Nie chciał zapoznawać z nim zielonoskórej dziewczyny, jednak z każdą chwilą przestawał się łudzić, że to może się udać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 485
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   Sob Maj 14, 2016 2:56 pm

Zielona po chwili wjechała z buta w drzwi, które chyba tak naprawdę wystarczyło nieco mocniej popchnąć by wypadły z zawiasów albo nimi trzasnąć. Uroki stacji benzynowych na totalnym zadupiu, ale te na szczęście były w miarę wytrzymałe i nie poszły całkowicie w drzazgi. Jedynie pękły oraz uderzyły zmasakrowane ciało grubasa, którego wcześniej tu widzieli. Otóż jako, że jedyne co w miarę powstrzymywało zapach krwawej posoki oraz wnętrzności właśnie zostało wyważone to dwójka mogła to spokojnie poczuć. Problem w tym, że wewnątrz nie było widać tego co wydawało tamte mlaśnięcia. Jak natomiast wyglądało wnętrze łazienki? Wnętrzności mężczyzny były rozwleczone po podłodze, natomiast ściany finezyjnie obryzgane jego krwią. Gdyby się uprzeć to dziś może ktoś coś podobnego by namazał na płótnie i wstawił do galerii sztuki wmawiając przy okazji ludziom, że ma jakieś przesłanie. Twarz mężczyzny była praktycznie nie do zidentyfikowania, bo została całkowicie zmiażdżona przez coś co miało najwyraźniej ostre pazury sądząc po śladach, które były na posadzce w pobliżu mężczyzny. Coś co go tak urządziło najwidoczniej lubi się bawić jedzeniem. Chwilę później usłyszeli jak coś stuka w odpływie dosyć szybko i porusza się pod nimi. To był dokładnie ten moment, kiedy elektryczność na stacji zawiodła i wszystko wewnątrz zgasło. Coś biegało pod podłogą i to dosyć szybko, jakby się czając, krążąc wokół zielonej oraz Blaze’a.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
She-Hulk

avatar

Liczba postów : 92
Data dołączenia : 17/04/2013

PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   Sob Maj 14, 2016 5:27 pm

Spojrzała na niego zdziwiona.
- Chcesz mi wmówić, że siarka to "naturalny" zapach stacji benzynowych na konkretnym zadupiu?- uniosła jedną brew, ale właściwie... zatrzymywała się w takich miejscach jak bohaterowie horrorów: gdy nie było innego wyjścia.
- Domyśliłam się.- rzuciła do Jhonny'ego, ale to co zobaczyła za wyważonymi drzwiami, wykręciło jej wnętrzności. Shulkie jako bohaterka "powinna" była być przyzwyczajona do takich widoków... można się co prawda rozwodzić na tym, że przecież bohaterowie tacy cudowni i wgl... niemniej połączone zmysły wzroku i węchu z naciskiem na to drugie naruszyły nie delikatny żołądek Jennifer, która nie wytrzymała i odsunęła się by zwymiotować za jednym z regałów. Wiedziała, że nie było to ani trochę higieniczne, ale nie spodziewała się takiej masakry. Drżała lekko, starając się uspokoić i pozbyć widoku zmasakorwanego Al'a. Plusem było, że jej umysł trochę się oczyścił. Minusem była typowa dla takiej sytuacji pozostałość, gryzący zapach wymiocin i nieprzyjemny posmak. Zajęła się tym ostatnim odkorkowując butelkę i korzystając z niej jak z płynu do płukania ust... dopiero po chwili zarejestrowała, że przeciwnik znajduje się dosłownie pod nimi. Skrzywiła się, po czym lekko zawstydzona wróciła do Jhonny'ego.
-Przepraszam.- wybąkała, starając się nie patrzeć w stronę miejsca zbrodni- Trzeba ubić to skurwysyństwo.- bawienie się w wyszukane słownictwo minęło. A wymiotowanie przy kimś, wydało jej się najmniej odpowiednie. Niemniej, musiała jakoś odreagować.
- Wszystko z tobą w porządku?- on, jak na razie był drugim cywilem, o którego szło się zatroszczyć. I tym razem nie były to przelewki. Wizja Jhonny'ego na miejscu Al'a najpewniej również doprowadziłaby ją do poprzedniego stanu... ale na szczęście już nie miała w sobie nic, by móc to wypluć by dopaskudzić podłogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Johnny Blaze

avatar

Liczba postów : 72
Data dołączenia : 29/08/2014

PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   Sob Maj 14, 2016 5:47 pm

Johnny nie odrywając wzroku od pozostałości tak dobrze znanego mu grubaska Al'a sięgnął machinalnie do kieszeni kurtki i wyciągnął z niej białą, spraną i nieco postrzępioną chustę w czarną i czerwoną kratę, a następnie gestem zaproponował ją zielonoskórej dziewczynie, by ta mogła otrzeć usta. Mimo iż on sam czuł obecnie ścisk w żołądku, to jednak udało mu się utrzymać jego treść na swoim miejscu. Być może było to spowodowane ściskiem gardła, a może życiowym doświadczeniem. Widział wiele... Zbyt wiele, zbyt strasznych rzeczy i zaczynał wątpić czy zdoła jeszcze ujrzeć coś, co bardziej zrujnuje jego zniszczoną, zmęczoną psychikę.
- Nie przepraszaj... Tej podłodze naprawdę nic już nie zaszkodzi... - Stwierdził cicho, rozglądając się dookoła. Światło zamigotało, elektryczność odmówiła posłuszeństwa i jedynie stukoty dobiegające spod podłogi zdradzały, że nie byli tu sami. Błądzenie w ciemności nie ułatwiało zazwyczaj utrzymania się przy życiu.
Koncentrując się na jedynym zmyśle, na którym obecnie mógł polegać (Słuchu), wycelował strzelbą w podłogę, starając się podążać za niepokojącymi odgłosami, jednocześnie uważając by przypadkiem na linii strzału nie znalazła się jego towarzyska, a potem wypali... Raz... Drugi... Trzeci...
Huk odbił się echem od ścian pomieszczenia raniąc jego uszy. Johnny skrzywił się wyraźnie, pocierając lewą dłonią ucho.
- To zdecydowanie nie był dobry pomysł... - Stęknął z krzywym, bladym uśmiechem. Nie liczył na to, że trafił - To musiałoby graniczyć z cudem, jednak instynkt i odruch wzięły górę. Musiał spróbować. Mrok nie sprzyjał polowaniu. Nie... To nie było właściwe stwierdzenie - Nie ułatwiał polowania Blazeowi i Shulkie. Dziwna kreatura, która z taką łatwością i okrucieństwem zmasakrowała Ala' i teraz kryła się w odmętach kanalizacji z pewnością przywykła do braku światła, a to nie wróżyło niczego dobrego. Musieli być ostrożni...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 485
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   Nie Maj 15, 2016 5:55 pm

Z pomocą Ridera, Shulkie doprowadziła się do porządku po dosyć nieprzyjemnej eskapadzie zawartości żołądka na zewnątrz. Ciekawe czy Hulkowaci również mogą mieć chorobę morską i być bardziej zielonymi? Ale to taka luźna dygresja, w każdym razie jako pierwszy do działania przystąpił motocyklista. Strzelał ze swojej strzelby w miejsca, gdzie przewidywał że powinien być morderca Al’a. Huk rozbrzmiewał we wnętrzu stacji, a kurz i odłamki podłogi latały w powietrzu, chociaż nie słychać było aby to coś wydawało oznaki jakiejkolwiek agonii a przecież wiadomo że pociski takiej broni zwykle trafiają chociażby jednym segmentem w cel. Zwłaszcza z takiej odległości.
Jednak to coś przestało się poruszać. Ucichło. Może nie żyje? Bohaterowie jednak po chwili przekonali się dlaczego coś ucichło, gdyż pod Shulkie właśnie zapadła się podłoga, jednak dzięki swoim rozmiarom zielona nie spadła w dół, a zaklinowała się na wysokości klatki piersiowej. Nic ją nie pociągnęło w dół jak w cliche filmach grozy, ale czuć było że pod stopami nie ma nic, czyli być może otwór jest głębszy.


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
She-Hulk

avatar

Liczba postów : 92
Data dołączenia : 17/04/2013

PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   Pon Maj 16, 2016 7:50 pm

Poczucie humoru było czymś, czego akurat potrzebowała. Wciąż lekko wstrząśnięta rozejrzała się i cofnęła mimochodem gdy ten rozpoczął serię w podłogę. Zasłoniła lekko uszy, a gdy skończył odczekała chwilę nasłuchując. Czuła jak wali jej serce, gdy adrenalina powoli zaczęła rozsadzać jej żyły, a umysł zaczął pracować na przyspieszonych obrotach starając się łączyć fakty. Nie było wrzasku potwora, czyli raczej nie został trafiony... ale skoro ucichł...
- Chyba to przestraszyłeś.- odezwała się niepewnie znowu przysuwając. I to był błąd, bo nagle podłoga złamała się. Przerażona w odruchu złapała za przypadkowe rzeczy, którymi była szafka, oraz nogawka Johnny'ego.
- CHOLERA JASNA!- wrzasnęła trochę zbyt głośno, patrząc na podłogę, która drastycznie się do niej zbliżyła, przy okazji zauważając jak szybko porusza się jej klatka piersiowa. Gdy wstępnie się zaklinowała, puściła nogawkę Ridera, powoli się wyciągając, jeśli pomógł to skorzystała z tego z wdzięcznością..
- On tam ma istne tunele.- zauważyła pamiętając, że nie była małą kobitką. Miała około dwóch metrów, czyli musiało tam być spory kawałek przestrzeni.
- Co to mogło być?- dopiero stojąc uświadomiła sobie... że zgubiła jeden z butów.
- Nosz k***a mać!- wściekła się nie na żarty. Owszem, walka na obcasach była koszmarem, ale do diabła boso tam nie wejdzie! Nie ma takiej opcji! Ale zaraz... przecież powinna mieć zapasowy kostium w samochodzie. Że też wcześniej nie pomyślała by sprawdzić!
- Zaczekasz chwilę?- poprosiła biegnąc do bagażnika. Niech żyje przezorność! W niesłychanej dla kobiet krótkiej chwili granatowo-czerwony strój z wielką czwórką był na odpowiednim miejscu czyli na ciele Jen. Shulkie natychmiast po przebraniu się wróciła do swojego partnera w misji.
- Masz jakiś plan?- stwierdziła, że czas który poświęciła przebraniu się mógł zostać przez niego wykorzystany w produktywny sposób. W innym wypadku przyjdzie im wleźć w paszczę lwa.... Nagle Shulkie zganiła się. Przecież to był cywil! Co z tego, że uzbrojony, to w dalszym ciągu nie był nikt kto powinien bawić się w bohatera. Będzie musiała przemyśleć jak to zrobić, by go nie obrazić, a jednak powstrzymać przed pchaniem w niebezpieczeństwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Johnny Blaze

avatar

Liczba postów : 72
Data dołączenia : 29/08/2014

PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   Wto Maj 17, 2016 7:31 am

Johnny zakaszlał krztusząc się unoszącym w powietrzu pyłem. Nadal lekko szumiało mu w uszach z powodu salwy, którą to dopiero co zabił podłogę, jednak jak sądził w tamtym właśnie momencie przyniosło to zamierzony skutek. Zapadła cisza... Nic nie wskazywało na to, by dziwna kreatura, która jeszcze parę chwil wcześniej radośnie żerowała na Al'u miała ochotę na kontynuowanie posiłku. Może Shulkie miała rację? Może Blaze zupełnie przypadkiem zdołał przepłoszyć to coś, czymkolwiek było? Możliwe, ale nie był pewny czy powinno go to cieszyć. Jeśli faktycznie monstrum uciekło, to zapewne wróci. Jeśli nie dziś to jutro, albo też zaatakuje w zupełnie innym miejscu. Efekt będzie ten sam - Kolejne ofiary. Motocyklista zganił się w myślach za brak przezorności.
Drapiąc się po głowie odwrócił twarz w kierunku dziewczyny, która... Wrzasnęła. Johnny nie wiedział dlaczego krzyczała. Drgnął lekko słysząc trzask i z uniesionymi brwiami obserwował jak jego towarzyszka kurczy się. Dopiero po paru sekundach zdał sobie sprawę co tak naprawdę zaszło. Podłoga zarwała się pod zielonoskórą, a ta utknęła w tak powstałej dziurze. W akcie desperacji, odruchowo próbując chwytać się wszystkiego, co było w zasięgu jej rąk, Shulkie złapał kaskadera za nogawkę skórzanych, znoszonych i miejscami poprzepalanych spodni. Gwałtowne i silne szarpnięcie sprawiło, że Johnny upadł na kolano zamierając w pozycji niczym rycerzyk pod oknem niewiasty, choć cała sytuacja zdecydowanie nie mogła być zaliczona w poczet romantycznych.
- Oh... - Westchnął spoglądając na powstałą wyrwę i osobę częściowo z niej wystającą.
- To chyba nie moja wina? - Zamyślił się z miną nie wyrażającą absolutnie nic, jednak jego brwi nadal pozostawały lekko uniesione. Wkładając w to wszystkie dostępne siły, zaczął pomagać dziewczynie w wydostaniu się z tej jakże niekomfortowej sytuacji choć nie było to łatwe. Była naprawdę duża...
Gdy tylko Shulkie stanęła obok niego, Blaze otarł przedramieniem czoło, zamrugał przenosząc wzrok z dziewczyny na dziurę i znowu. Cóż... Całe szczęście, że miała spory biust. Prawdopodobnie to uchroniło ją przed całkowitym zniknięciem pod podłogą. Być może lepiej dla niego, że nie wyraził tej opinii na głos, bo o ile on sam nie widział w tym stwierdzeniu niczego zdrożnego, to jednak kobieta mogła odebrać to zupełnie inaczej.
Prawniczka zaklęła bardzo nieładnie, zaś kaskader drgnął lekko, zupełnie tak, jakby spodziewał się, że nie spodobały jej się jego własne myśli. Szybko okazało się, że powodem było zupełnie co innego - W tym całym zamieszaniu dziewczyna straciła jeden ze swoich butów. Johnny kładąc dłoń na sercu sapnął z ulgą.
But zdawał się stosunkowo niewielką stratą, bowiem dla przykładu taki Al ucierpiał proporcjonalnie poważniej, z drugiej zaś strony... Mgliste wspomnienia o Roxanne, z którą dawno temu łączyła go bardzo bliska relacja pozwoliły dojść mu do wniosku, że dla płci przeciwnej utrata buta mogła niekiedy być nie mniejszą tragedią niż utrata nogi.
Na szczęście grymas złości na twarzy kompanki nie gościł długo. Najwyraźniej tchnięta pomysłem zapytała czy zaczeka na nią, a on jedynie skinął potakująco głową. Właściwie nie wiedział dokąd się wybierała ani w jakim celu, ale nie uważał by był to odpowiedni moment na zadawanie takich pytań.
Mając kilka chwil spokoju, zbliżył się do krawędzi wyrwy, kucnął na jej krawędzi opierając przedramiona na kolanach i wbił wzrok z nieprzeniknioną ciemność kontemplując.
Shulkie wróciła po paru minutach. Słysząc kroki dochodzące zza jego pleców, Blaze zerknął przez ramię, jednak nowy strój dziewczyny sprawił, że zabrakło mu tchu. Tego się właściwie nie spodziewał. Miał coś powiedzieć, ale jedynie kilkakrotnie poruszył bezgłośnie ustami, a potem potrząsnął głową. Był... Dopasowany. Kaskader nie sądził by w takim właśnie kombinezonie występowała przed sądem. Dopiero po dłuższej chwili zdał sobie sprawę, że znowu się gapi, a chyba nie powinien.
- Em...Ten... - Zająknął się znowu odwracając wzrok ku rozpadlinie.
- Tak sobie myślałem... - Zaczął ujmując w dłoń odłupany fragment kafelka, który jeszcze do niedawna pokrywał podłogę, a potem cisnął go w dół nasłuchując i usiłując ocenić głębokość tunelu.
- ... że powinniśmy spróbować odzyskać twój but... - Dokończył wreszcie drapiąc się lufą strzelby za uchem, a następnie, nie czekając na odpowiedź zielonoskórej, płynnie, szybko i pewnie ALE i ostrożnie skoczył w dół uginając lekko kolana, tak, by zamortyzowały lądowanie kiedy już przyjdzie zetknąć mu się z dnem szybu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 485
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   Pią Maj 20, 2016 5:12 pm

Stworzenie najwyraźniej nie planowało teraz zaatakować. Istnieje całkiem spora szansa, że się najadło tym czego teraz brakuje Al’owi i jest trochę leniwe. Rzecz jasna nadal pozostaje zagadką jak to coś wydostało się z łazienki niezauważenie, ale o tym pewnie kiedyś bohaterowie się przekonają. Jen wróciła przebrana, a w tym czasie raczej nic się nie stało. Blaze po zrzuceniu kafelka poczekał około 6 sekund zanim usłyszał, że kafelek uderzył o coś. Nieprzenikniona ciemność utrudniała jednak dostrzeżenie czegokolwiek na dole, ale mimo to Kaskader skoczył w dół i również wylądował na dole, gdzie jedynym źródłem światła była dziura, którą tutaj wskoczył. Mógł się dosyć szybko za to przekonać, że podłoże do najstabilniejszych nie należało, bo pokryte było jakimś śluzem albo w każdym razie czymś mokrym co zakończyło się dosyć mocnym wyrżnięciem o zimne, twarde i śliskie podłoże. Jen również mogła po chwili do niego dołączyć i najpewniej zaliczyć podobną akcję jeśli rzecz jasna nie miała jakiegoś obuwia antypoślizgowego. Nadal kwestią pozostawała bezkresna ciemność, która panowała na dole, jednak tutaj na pewno nie byli sami. Zewsząd dochodziło złowrogie syczenie, a zapach siarki zmieszanego z popiołem tutaj był najintensywniejszy. Praktycznie kłuł w nozdrza. Jaskinia do której wskoczyli była dosyć duża, bo można było w niej stać wyprostowanym, nawet Jen mogła ale problemem było określenie jak daleko sięga. Niemniej chyba nie będą musieli szukać tego czegoś, bo to ono ich znalazło.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
She-Hulk

avatar

Liczba postów : 92
Data dołączenia : 17/04/2013

PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   Pią Maj 20, 2016 6:59 pm

Kobieta zauważyła to spojrzenie i bardzo się jej spodobało. Uwielbiała być w centrum zainteresowania i lubiła gdy panowie okazywali jej szczególne względy. Ale to już akurat spaczenie wszystkich "normalnych" kobiet, że pragną być Alfą i Omegą wszelkich spotkań.
Obserwowała jak cisnął kamień w dół, a za nim zdołała go powstrzymać dołączył do wrzuconej płytki. Pochyliła się zerkając za jego osobą, czy jeszcze Johnny był cały.
- Wszystko dobrze?- spytała po czym rozejrzała się po sklepie. Potrzebne było jakieś źródło światła... a na stacjach zazwyczaj były i latarki i baterie. Obie te rzeczy wydały jej się najbardziej odpowiednie. Udało jej się znaleźć to czego potrzebowała i tak zaopatrzona spróbowała dołączyć do Blaze'a, tylko bardziej ostrożnie bo łoskot uświadomił jej, że dno nie jest zbyt bezpieczne. Niemniej, najpewniej podzieliła jego los.
- Ugh... obrzydliwe.- skrzywiła się mocno patrząc na maź na swojej dłoni, którą musiała wytrzeć o strój. Jak dobrze, że stać ją było na nowy.
- Chyba nie bardzo chcę wiedzieć jak to przelazło przez rury kanalizacyjne.- musiało być obślizgłe i albo zmieniało kształty, albo było bardzo plastyczne... jak symbiont. Sama nie wiedziała co byłoby grosze. Odpaliła zdobyczną latarkę rozglądając się przy jej użyciu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Johnny Blaze

avatar

Liczba postów : 72
Data dołączenia : 29/08/2014

PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   Sob Maj 21, 2016 7:27 am

Blaze z głośnym, charakterystycznym i wyjątkowo obleśnym mlaśnięciem wylądował na dnie szybu, zachwiał się, zamachał rozpaczliwie ramionami, jakby chciał odlecieć i upadł lądując w dziwny, śmierdzącym szlamie.
- Uh... - Stęknął głucho gramoląc się na równe nogi. Podłoże było wyjątkowo niestabilne i trzeba było zachować ostrożność. Z powodu panującego mroku widział naprawdę niewiele. Cóż... Tak naprawdę nie widział nic oprócz snopa światła wpadającego do jamy przez wyrwę nad jego głową. Ostrożnie odszukał po omacku jedną ze ścian tunelu i parł się o nią dłonią, drugą zaś rozmasował stłuczone plecy na wysokości nerek. Lądowanie jednak nie należało do miękkich.
Słysząc dobiegający z góry głos Shulkie, zerknął odruchowo w jej stronę, choć z miejsca, w którym aktualnie się znajdował dostrzec jej nie mógł.
- Ee... Chyba tak.. Żyję... Ale nie widzę twojego buta... - Zakomunikował zupełnie tak, jakby właśnie to było obecnie najistotniejszą kwestią. Dopiero teraz uświadomił sobie, że lądując upuścił Shotguna. Z westchnieniem rezygnacji przykucnął grzebiąc rękoma w szlamie. To było tak bardzo obrzydliwe... Ale cóż mógł poradzić? Po paru chwilach namacał podłużny, metalowy obiekt, który bez wątpienia był jego strzelbą. Z radość wyrwał oblepioną śluzem broń i otrzepał energicznym ruchem choć nieszczególnie to pomogło w jej oczyszczeniu.
- No masz... - Zmartwił się na głos, a potem drgnął niespokojnie w chwili, w której coś dużego upadło tuż obok niego. Dopiero pa paru sekundach zdał sobie sprawę, że to nie sufit wali mu się na głowę, a jedynie zielonoskóra dziewczyna postanowiła do niego dołączyć. Impet z jakim wpadła to dziury poderwał z jej podłoża dużą ilość gęstej cieczy, która w postaci dorodnych kropel obficie zrosiła front kurtki Blazea.
Motocyklista z wyrazem głębokiego smutku popatrzył na swoje ubranie. Jego nie było stać na nowe, a to oznaczało, że jeśli wyjdzie z tego cało będzie go czekało długie i bardzo dokładne czyszczenie odzienia.
Tak czy inaczej, przynajmniej nie był tutaj sam. Postąpił ostrożnie kilka kroków w jedną stronę, zatrzymał się, po czym zawrócił sprawdzając drugi kierunek...
Kiedy jego towarzyszka stwierdziła, że miejsce to jest jak się wyraziła "obrzydliwe", zamrugał jedynie energicznie, a następnie przytaknął lekko.
- Bzem i agrestem nie pachnie... - Zgodził się pociągając nosem. Zapach siarki i popiołu. Wzdrygnął się... Tutaj było wiele silniej wyczuwalny niż na powierzchni. Przywodził bolesne, nieprzyjemne i straszne wspomnienia, podobnie jak odbijający się echem syk. Mroził krew w żyłach, zdawał się dobiegać zewsząd.
- Plecami do ściany... - Szepnął Johnny chyba bardziej do siebie niż do stojącej nieopodal kobiety. Naprawdę nie chciał by cokolwiek wyskoczył z mroku lądując mu na plecach. Tak było bezpieczniej. Nadal ściskając kurczowo broń ruszył powoli przed siebie. Stanie w miejscu nie miało najmniejszego sensu. Już i tak wylądował po uszy w g.... Szlamie... Tak. To był szlam. Właśnie tej myśli miał zamiar się trzymać. Choćby nie wiem co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 485
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   Sro Maj 25, 2016 6:36 pm

Stacje zwykle sprzedawały różne gadżety poczynając od zamiennych żarówek, aż po właśnie latarki. Akurat te które dorwała Jen były z tych dwufunkcyjnych. Można było je postawić na ziemi i nacisnąć guzik, by zaczęła się świecić jak zwykła lampa. Miało to swoje zastosowanie, ale też można było używać ich normalnie jak to latarek by świecić przed siebie. Blaze na dole znalazł ścianę tunelu, chociaż faktycznie to miejsce było dosyć pokaźnych rozmiarów. Może podobnej wielkości jak sama stacja. Shotgun owszem się znalazł, ale  cały był wymazany tym czymś co wyścielało podłoże jak również ściany. Nie dość, że panowała tu wilgoć to jeszcze dodatkowo ten zapach. Dopiero gdy Jen odpaliła latarkę w pełnej okazałości ukazało się to co zamordowało wtedy pracownika stacji.
Nie był to na pewno symbiot, chociaż w sumie było tak samo paskudne jak symbioty a na dodatek całe miejsce pokryte było czarną wydzieliną, która kolorystycznie pasowała do tego czegoś. Istota miała humanoidalną sylwetkę łapy oraz nogi zakończone były ostrymi pazurami a pysk kształtem przypominał szczurzy chociaż wykonany był jak wszystko w tym stworzeniu z czegoś ciemnego. Oczywiście latarka zadziałała jak wabik, chociaż mało prawdopodobne było by takie stworzenie nie widziało w ciemnościach. Zaryczało złowieszczo, a trzeba przyznać że był całkiem spory bo wzrostu Hulczycy. Rozmiar jednak nie szedł w parze z ubytkami do prędkości, bo to coś było diabelnie szybkie i od razu rozjuszone skoczyło w stronę Zielonej tnąc pazurami od góry do dołu po skosie prawą ręką.

Wizualizacja
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny Blaze

avatar

Liczba postów : 72
Data dołączenia : 29/08/2014

PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   Pią Maj 27, 2016 1:33 pm

Kiedy tylko Shulkie włączyła pożyczoną ze stacji benzynowej latarkę rozświetlając nieprzenikniony dla oka mrok podziemnego korytarza, dwójce eksploratorów ukazał się widok, którego zapewne woleliby nie oglądać. Ściany tunelu pokryte były czarną substancją, której pochodzenia Blaze nie potrafił i nie chciał odgadnąć, jednak to nie dziwny śluz budził największy niepokój. Na jego tle coś się poruszało... Było wysokie, bowiem wzrostem dorównywało najprawdopodobniej zielonoskórej piękności. Kreatura zdawała się być utkana z samej ciemności. Mimo pozornie wątłej, rachitycznej budowy musiała dysponować sporą siłą skoro tak sprawnie i brutalnie rozprawiło się z pracownikiem stacji. Oczy Johnnego zwróciły również uwagę na długie, ostre pazury wieńczące zarówno przednie jak i tylne kończyny monstrum.
Bestia rozdziawiając swoją smukłą, przywodzącą na myśli ptasi dziób paszczę ryknęła. Snop światła, który ją omiótł najwyraźniej wyprowadził ją z równowagi, rozsierdził i sprowokował do otwartego ataku.
- Trzeba było nie zapalać... - Stęknął kaskader jedną ręką nadal ściskając swoją strzelbę, drugą zaś machinalnie chwytając za przewieszony przez ramię i owinięty na skos wokół klatki piersiowej łańcuch.
Istota skoczyła wyciągając przed siebie chude ramiona, a jej celem okazała się towarzysząca Blaze'owi kobieta. Prawdopodobnie z oczywistych względów potwór uznał ją za groźniejszego przeciwnika i jako właśnie takiego, zdecydował się wyeliminować w pierwszej kolejności.
Kiedy bies ruszył do boju, Johnny mógł przyjrzeć mu się w całej, pokracznej okazałości.
- Ale ty jesteś paskudny... Brzydszą facjatę widuję tylko w lustrze... - Sapnął ciężko siląc się na uśmiech. Poczuł jak kręci mu się w głowie. Zawsze tak było, kiedy Rider się budził. Naprawdę nie chciał spuszczać go ze smyczy, ale sytuacja definitywnie zmierzała w kierunku, w którym jego siła była mu potrzebna. Już jakiś czas temu przestał się łudzić, że mają do czynienia z wężem, albo wielkim jaszczurem grasującym w kanalizacji. O takich zjawiskach było można niejednokrotnie przeczytać w brukowcach, a nagłówki typu "Wielki Jaszczu w lekarskim kitlu terroryzuje Manhattan " były dość powszechne, jednak już w chwili, w której wyczuł smród siarki i popiołu wiedział, że nie będzie to stworzenie, które da się poskromić przy pomocy Shotguna i szczerych chęci.
Blaze zachwiał się z trudem łapiąc równowagę. Serce waliło mu jak młot, a świat wirował przed oczami. Zdawało się, że trwa to całe wieki, choć prawdopodobnie nie minęła nawet sekunda... Czuł w swoich ustach i gardle tak dobrze znaną suchość utrudniającą mówienie i oddychanie.
- Jakoś się do tego nie palę... - Stęknął ostatkiem sił, na chwilę przed tym, jak spomiędzy jego warg i spod powiek zaczęły wydobywać się cienkie smugi dymu. Rozrastały się one w zawrotnym tempie, zaś po ledwie chwili, skóra na twarzy Johnnego zaczęła pękać. Powstałe w ten sposób szczeliny pokrywały całe oblicze kaskadera, jednak wbrew temu, czego można by oczekiwać nie krwawiły. W ich wnętrzu żarzył się rozgrzany do białości żar. Oczy mężczyzny zapłonęły żywym ogniem, a potem w akompaniamencie potępieńczego, skrzeczącego, piekielnego ryku nastąpiła eksplozja płomieni okalająca zarówno głowę jak i całą sylwetkę Blaze'a. Gdy rozbłysk jasnego światła przygasł nie było już motocyklisty o słabym poczuciu humoru. Jego miejsce zajmował Ghost Rider. Chuda, odziana w spękaną, skórzaną, tlącą się miejscami odzież sylwetka kołysała się na boki niczym marionetka, przenosząc ciężar ciała z jednej nogi na druga. Wzrok Jeźdźca był utkwiony przez dłuższy czas w podłodze, zupełnie tak, jakby tkwił w swoistym letargu, jednak potem... Drgnął... Lekko, nerwowo, jakby ktoś szarpnął za niewidzialne sznurki, którymi był spętany. Unosząc powoli osmalony czerep, na którego powierzchni tańczył ogień, wbił swój wzrok w cienistą kreaturze, która atakowała Shulkie.
-Rhaaaaaaaaaaaaaaa!!! - Jeździec nieoczekiwanie gwałtownie ryknął rozdzierająco, a jego głos brzmiący, jakby nakładały się na siebie przynajmniej dwa inne, zachrypnięte i nienaturalne głosy, odbił się echem od ścian jamy.
Prawe ramię powoli uniosło się ku górze, a osłonięty czarną rękawicą palec wskazujący oskarżycielsko wycelował w potwora.
- Jesteś... Mój... - Warknął niskim, ponurym, tonem tak bardzo różnym od tego, jakim zwykł przemawiać Johnny. W słowach tych była zawarta niewypowiedzianie pokaźna dawka gniewu i okrucieństwa. Rider ruszył... Z początku powoli, krok po kroku, a potem szybciej przechodząc w bieg. Jego cel był jasny i oczywisty...

// Muszę... Let's Rock! Klik!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
She-Hulk

avatar

Liczba postów : 92
Data dołączenia : 17/04/2013

PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   Pon Maj 30, 2016 8:56 am

Widząc te piękne widoki, teraz pożałowała, że sięgnęła po latarkę. Ale to było lepsze niż dać się zaszlachtować w ciemnościach i nie wiedząc dokładnie przeciwko czemu się idzie...
Co do potwora... po części odetchnęła z ulgą, bo nie był tak paskudny jak podejrzewała. Po części, no cóż... jakby nie patrzeć właśnie postanowił zaatakować ją. Puściła latarkę, która upadła na dno, a ona instynktownie uniosła przedramiona w obronnym geście by ratować twarz. Co prawda jej skóra była wytrzymała, ale nie miała bladego pojęcia co to do cholery jest...
- Nie zbliżaj się!- krzyknęła jeszcze do swojego kompana zamierzając uderzyć potwora po pierwszym przez niego ataku pięścią. Jednak to co się stało potem... no zamurowało ją.
- J-johnny?- wydukała z siebie patrząc szeroko otwartymi oczyma, jak jej nowy kompan zmienia się w żywą pochodnie... najpewniej nie tylko ona. Miała strzępkowe informacje o Ghost Riderze, ale nie był on raczej przedstawiany jako ktoś dobry.
- Ch-hyba przyjdzie nam ze sobą porozmawiać.- dodała jeszcze starając się wrócić do normalności...

Shulkie: W coś ty mnie wpakowała franco jedna?!

Jeju, ja tu tylko piszę. Poradzicie sobie, z resztą jest on bardzo użyteczny! Jak np. nie będzie prądu to porobi za lampkę nocną, ognisko, kuchnię... same plusy!
Shulkie: Jeszcze o tym porozmawiamy userko!
Spoko!

Wracając z czwartej ściany Shulkie wyrwana z odrętwienia poczuła jak wszystkie włoski, które pozostały na jej ciele jeżą się na dźwięk tej upiornego dźwięku wydawanego przez Ridera. Cofnęła się o krok zostawiając mu pole do działania. Chyba wpadła w coś dużo poważniejszego niż jej się wydawało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 485
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   Czw Cze 02, 2016 8:35 pm

Tak więc na dole powoli rozkręcało się istne piekło, bo kiedy Rider wybudzał się to gorącem sprawił że część substancji, która pokrywała podłogę zaczęła się dosłownie smażyć i skwierczeć. Dosłownie jak olej na patelni, a przy tym wydzielało więcej tego zapachu siarki oraz popiołu od czasu do czasu odpryskami brudziło wszystko co było w pobliżu źródła ciepła. Zanim Rider jednak wbił się w to coś to powiedzmy jakie obrażenia otrzymała Jen podczas gardy, którą wykonała. Czarna postać smagnęła ją po gardzie pazurami rozcinając skórę. Miał problemy z przebiciem się do końca przez co cięcie było niezbyt głębokie, bardziej przypominało jakby ktoś się skaleczył nożem podczas krojenia warzyw tylko na wysokości przedramienia. Stworzenie ryknęło złowieszczo, kiedy Jen chciała wymierzyć mu cios i tutaj mogła doznać niewielkiego zaskoczenia bo jej cios przeszedł przez to coś jak przez wodę czy inną gęstszą ciecz. Rzadko kiedy któryś z przeciwników wykazywał się taką zdolnością, no chyba że mowa tu o Hydromanie czy innej rzeczy, która nie ma stałej formy.
Czarna istota znowu chciała na Hulczyce podnieść swoje pazury, kiedy to Ghost Rider się zbliżył niebezpiecznie blisko i to stworzenie zwyczajnie odskoczyło w tył jak poparzone. Drąc się w niebogłosy niskim piskiem przypominającym szorowanie długimi paznokciami po niezwykle długiej tablicy podpiętej do wzmacniacza. Plus sytuacji był taki, że dzięki Riderowi mieli jako taką wizję a jaskinia okazała się być faktycznie wielkości stacji benzynowej przy czym miała przy niektórych ścianach niewielkie otwory wielkości takiej typowej rury kanalizacyjnej. Momentalnie przeciwnik znalazł się na ścianie plując w stronę Ridera oraz Jen czarną mazią, która momentalnie w powietrzu uformowała się w grad ostrych igieł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny Blaze

avatar

Liczba postów : 72
Data dołączenia : 29/08/2014

PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   Pią Cze 03, 2016 12:48 pm

Czarny szlam pokrywający dno tunelu płonął, a smuga ognia zdawała się podążać za Jeźdźcem wybuchając językami ognia za każdym razem, gdy tylko postawił kolejny krok. Mimo pozornej obojętności jaką było można wyczytać z jego postawy i ruchów, oczy a może raczej oczodoły, w których ciągle tlił się niepokojący, nienaturalny żar, zdradzał gwałtowność, agresję i brutalność. Spomiędzy lekko rozchylonych szczęk dało się słyszeć złowrogi, niski pomruk. Jego cel był jasny i zbliżał się do niego nieubłaganie, jednocześnie z wyuczoną wnikliwością i dokładnością przeczesując wzrokiem pole bitwy, szukając słabych stron wroga oraz analizując jego styl walki by móc jak najskuteczniej go skontrować.
Dziwna kreatura, najwyraźniej nieświadoma jeszcze pojawienia się nowego przeciwnika, kontynuowała swoją szarżę, której celem była towarzyszka Blaze'a. Monstrum zaatakowało tnąc ostrymi pazurami, które trafiły w uniesione w obronnym geście przedramiona dziewczyny. Mimo iż skóra Shulkie była bez wątpienia gruba i odporna, to jednak szpony pozostawiły na jej powierzchni niezbyt głębokie, jednak bez wątpienia wyraźne szramy.
- Jesteś... Winny... - Zawyrokował Rider swoim szorstkim, nienaturalnym głosem, nawet na chwilę nie zwalniając kroku. Jego uwadze nie umknęło, że odwetowy cios wyprowadzony przez kobietę nie wywarł na stworzeniu najmniejszego wrażenia. Zauważył to i wyciągnął wnioski, zdejmują ćwiekowane rękawice. Jego własne, kościste pięści pokryte Ogniem Piekielnym powinny sprawdzić się o wiele lepiej.
Monstrum zauważywszy Ducha Zemsty, który zbliżył się do niego, odskoczyło wydając ze swojej gardzieli bliżej nieokreślony, potępieńczy pisk.
- Nie lubisz ognia..? - Zapytał Jeździec nieznacznie przekrzywiając głowę na bok.
- Spłoniesz... - Dodał po chwili, a w stwierdzeniu tym dało się wyczuć swoistą obietnicę, zapowiedź tego co miało nadejść. Była to groźba, której piekielny motocyklista nawet nie starał się zawoalować.
Bestia, czymkolwiek była, z pewnością nie miała zamiaru ułatwiać swoim przeciwnikom zadania. Przyparta do przysłowiowego muru (W przenośni i dosłownie) zdecydowała się plunąć tym samym czarnym śluzem, który wyściełał podłogę i ściany jamy. W locie przybrał on formę ostrych igieł. Ghost Rider nie miał zamiaru zastanawiać się jak duże spustoszenie mogą wywołać te pociski i jak wielkie szkody odniesie próbując przyjąć je frontalnie na swoje ciało. Zadziałał odruchowo, machinalnie, według wyuczonego przez wiele lat schematu. Nie był to nawet skok w pełnym tego słowa znaczeniu. Chcąc wykorzystać podłoże, po którym stąpał i fakt, iż było ono śliskie i niestabilne, miał zamiar wykonać ślizg w lewo, który to pomógłby mu uniknąć nadlatujących ostrzy. W dalszej kolejności, gdyby zabieg ten się powiódł, chciał zaprzeć się stopą o ścianę, do której poprzez swój manewr powinien się siłą rzeczy zbliżyć i odbijając od niej, runąć prosto na biesa, wyciągając w locie przed siebie prawe ramię, które miało z całą dostępną silą i brutalnością chwycić wroga za gardło. Nie była to z pewnością subtelna strategia, ale z drugiej strony właśnie subtelność była ostatnią cechą, z jaką można było próbować kojarzyć Ghost Ridera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
She-Hulk

avatar

Liczba postów : 92
Data dołączenia : 17/04/2013

PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   Pią Cze 03, 2016 2:23 pm

Syknęła czując ból z rozcięcia. Cieszyła się ze swojej niezniszczalnej skóry, jednocześnie rozumiejąc, jak w wielkim niebezpieczeństwie przez to stworzenie byli niewinni cywile. Zerknęła na ranę, czy aby właśnie coś nie próbuje przejąć kontroli nad jej ciałem, ale wyglądało na to, że były to tylko kilka drapnięć.
-Musisz się bardziej postarać paskudo.- rzuciła wyzywająco do potwora, ale czując jak jej pięść przelatuje przez maszkarę... została zdezorientowana.
- Johnny, to coś potrafi stawać się niematerialne!- zawołała do niego. Bo całkowicie niematerialne być nie mogło, bo jej ramiona lekko piekły i goiły się informując, o jakże ostrych pazurach potwora.
Zerknęła na Ridera, oraz sama cofnęła się patrząc na płonącą maź. Miała bardzo złe przeczucia.
- Trzeba je podpalić.- stwierdziła, gdy potwór stwierdził, że woli trzymać się z dala od płonącej czachy... natomiast wystrzału ostrych kolców wolała uniknąć podobnie jak Johnny tylko skacząc w stronę prawą z dwóch powodów:
Po pierwsze nie do końca ufała swojej skórze po tym jak ładnie przyozdobiło ją to coś, a po drugie... to jakby nie patrzeć była plwocina potwora. Wolała się do tego nie dotykać... choć dotarło do niej czy może być pokrywająca ściany materia... ugh, chyba wolała zostać przy ślinie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stacja Benzynowa   

Powrót do góry Go down
 
Stacja Benzynowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Nieczynna stacja benzynowa
» Stacja benzynowa
» Nieczynna stacja benzynowa
» Stacja Benzynowa
» Stacja kolejowa w Hogsmeade

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Los Angeles-
Skocz do: