Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 The Velvet Box

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3316
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: The Velvet Box   Sob Maj 28, 2016 3:08 pm

Niewielki sklep jubilerski na Manhattanie - mogący się poszczycić bardzo dobrym położeniem oraz towarami głównie z wyższej półki. Siłą rzeczy nie każdego stać na zakupy w tym miejscu, jednakże mimo to lokal ma się naprawdę nieźle; klienci przekazują dobre słowo znajomym i w ten sposób interes się kręci. W związku z powyższym sklep wyposażony jest w wysokiej klasy zabezpieczenia na wypadek włamania; mówi się nawet, że pilnuje go nie tyle firma ochroniarska, co ktoś lepiej ustawiony.
Jeżeli chodzi o sam wygląd tego miejsca, to z zewnątrz prezentuje się dość niepozornie. Gustowny szyld nad drzwiami pasuje do całości budynku, zaś na zmienianej raz na jakiś czas wystawie umieszczane jest zazwyczaj tylko jedno świecidełko - ewentualnie pasujący do siebie zestaw. Wnętrze również stawia na klasykę: ciemne drewno, trochę zdobień, w przeszklonych gablotach biżuteria - oraz wydzielone miejsce dla pracownika, za którym w ścianie widnieją drzwi prowadzące do drugiego pomieszczenia. Tam klienci nie mają wstępu.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3316
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: The Velvet Box   Sob Maj 28, 2016 3:13 pm

Tuż przed upłynięciem godziny, o której w wiadomości zwrotnej wspomniała Vanessa, jej tajemniczy zleceniodawca nadesłał jej kolejnego SMSa, tym razem najprawdopodobniej dostarczającego informacji potrzebnych do zidentyfikowania wzajemnej tożsamości.
"Spytaj o Pandorę."
Ot, hasło jak każde inne - byle zadziałało. Istniała oczywiście opcja, iż Pandora to imię osoby, z którą mutantka miała się spotkać - lub może słowo to w inny sposób wiązało się ze zleceniem - lecz większość klientów raczej unikałaby tak oczywistych skojarzeń... Więc pewnie można by założyć, iż hasło było jednak przypadkowe.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Copycat

avatar

Liczba postów : 11
Data dołączenia : 13/02/2016

PisanieTemat: Re: The Velvet Box   Nie Lip 03, 2016 9:19 pm

Vanessa skręciła w ulicę, pewnym krokiem zmierzając w miejsce z adresu podesłanego przez potencjalnego zleceniodawcę, które okazało się niewielkim sklepem jubilerskim.
Była już jedynie kilkadziesiąt metrów od niego, kiedy jej telefon zawibrował w kieszeni noszonych przez nią czarnych, obcisłych jeansów. Szybko go wyjęła, odblokowując ekran, a za tym automatycznie otwierając nową wiadomość, po chwili mrużąc lekko, zakryte przez okulary przeciwsłoneczne, oczy zastanawiając się, czy nadawcy chodzi o kobietę – Pandorę, czy może jest to zwykłe słowo, które należy do jakiegoś kodeksu ukrytych kodów znanych przez pracowników owego sklepu i oznacza coś na zasadzie ‘uwaga, pilna sprawa, zwołać szefostwo.’. Jednak rozmyślania nie zajęły brunetce zbyt dużo czasu, gdyż już po chwili znalazła się pod lokalem.
Kobieta poprawiła niedużą skórzaną torebkę na ramieniu, a okularami zaczesała swoje włosy, do tej pory opadające na twarz, do tyłu, pozwalając robić im za opaskę. Z łatwością pchnęła drzwi wchodząc do środka i od razu analizując pomieszczenie, przelatując je od prawej do lewej wzrokiem. Oprócz niej, jedyną osobą znajdującą się w nim był mężczyzna za ladą, któremu posłała lekki uśmiech i podeszła do jednej z gablotek, wypatrując nowych błyskotek do swojej kolekcji. Hm, będę musiała tu kiedyś wrócić…
- Czy jest może Pandora?- zapytała, nie odrywając wzroku od srebrnych pierścionków, po chwili jednak patrząc na swoją lewą dłoń, myśląc, który to by na niej najładniej wyglądał, czekając na jakąkolwiek reakcję ze strony pracownika sklepu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3316
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: The Velvet Box   Nie Lip 03, 2016 10:55 pm

Po krótkim przywitaniu Vanessy mężczyzna za ladą grzecznie dał jej czas na przyjrzenie się biżuterii, nie narzucając się jej jeszcze ze swoimi sugestiami czy innego rodzaju pomocą... Lecz na pytanie kobiety zareagował natychmiast:
-Zapraszam na zaplecze- wyraz twarzy sprzedawcy się nie zmienił, mężczyzna nie wykonał też żadnego odruchowego gestu, który mógłby świadczyć o jego zaskoczeniu, więc najwyraźniej spodziewał się gościa. Jego spojrzenie powędrowało ku drzwiom w ścianie za nim, a następnie delikwent uniósł drewnianą blokadę, która tak naprawdę nie tyle stanowiła zabezpieczenie, co raczej informację dla klientów, że lady nie wolno przekraczać.
Jeżeli mutantka zdecydowała się od razu przejść do sąsiedniego pokoju, jej oczom ukazało się w pewnym stopniu standardowe zaplecze: ot, trochę szafek, w których być może skrywały się jakieś sejfy, do tego stolik i krzesła, spora roślinka doniczkowa, ekspres do kawy... I kolejne dwie pary drzwi, z których jedne usytuowane zostały w taki sposób, że mogły prowadzić na zewnątrz, podczas gdy za drugimi kryć się musiało następne pomieszczenie.
Jedno z krzeseł zajmowała kobieta, która tak na dobrą sprawę mogła być właśnie Pandorą - jak głupim posunięciem nie byłoby używanie w tym wypadku prawdziwego imienia czy nawet obranego pseudonimu. Miała długie, proste włosy w kolorze blond i jasne, błyszczące oczy. Jej ubranie nie wyróżniało się niczym szczególnym; fioletowa, wiosenna sukienka, nic więcej. Na pewno nie przypominała żadnego bandziora, ani nic z tych rzeczy.
-Dzień dobry. Zgaduję, że chciałaby pani od razu poznać szczegóły zlecenia? Przy okazji, może mi pani mówić Helen- zaczęła blondynka, jednocześnie obserwując poczynania Copycat.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Copycat

avatar

Liczba postów : 11
Data dołączenia : 13/02/2016

PisanieTemat: Re: The Velvet Box   Czw Mar 02, 2017 9:12 am

Kobieta słysząc odpowiedź sprzedawcy odwróciła wzrok od biżuterii i spoczęła go na nim. Mężczyzna musiał być już przyzwyczajony, bo to nietypowe, w pewnym sensie, słowo, nie zrobiło na nim dużego wrażenia. Vanessa podążyła za nim, powoli, lecz pewnie, nie pozwalając sobie jednak na stracenie czujności, szczególnie, gdy znalazła się za ladą. Bez ociągania, jak również pukania, otworzyła drzwi i wkroczyła do środka, od razu analizując pomieszczenie, które wyglądało jakby nie stanowiło żadnego zagrożenia, no chyba, że ktoś zdecydowałby się rzucić w nią krzesłem, lub ekspresem do kawy. Nic specjalnego, zwykłe zaplecze z prawdopodobnie przejściem na magazyn oraz wejściem dla pracowników. Jej wzrok niemal natychmiast znalazł się na kobiecie, która oprócz mutantki, była jedyną osobą w tym pokoju.
- Witam.
Najemniczka przyjrzała się jej uważniej - wyglądała normalnie, nawet nie jakoś formalnie, lecz z jej twarzy można było wyczytać, że miała do Carlysle interes, co z resztą miała przekazane w otrzymanym sms’ie.
Podeszła bliżej, stając przed blondynką, uważnie wsłuchując się w jej słowa, po czym założyła dłonie na piersi.
- Dobrze, Helen, ja chyba nie muszę się przedstawiać, bo najwyraźniej już wiesz kim jestem. I tak, proszę o konkrety. Raczej nie lubię owijać w bawełnę. – odpowiedziała, a prawy kącik jej ust powędrował ku górze. Cieszyła się, że dostała kolejne zlecenie, można powiedzieć, że lubiła swoją pracę. Ta adrenalina, kapka niebezpieczeństwa i ryzyka, tak szybko potrafiły człowieka uzależnić, a do tego oczywiście duża ilość zyskanych pieniędzy, która przewyższała to co zwykła była zarabiać na ulicy, była dodatkową zaletą. Dlatego cierpliwie czekała aż uzyska wszystkie szczegóły i będzie mogła już zacząć sobie wszystko dokładnie planować.


Ostatnio zmieniony przez Vanessa Carlysle dnia Sro Kwi 05, 2017 10:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3316
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: The Velvet Box   Czw Mar 02, 2017 6:58 pm

Helen od razu pokiwała głową, jednocześnie prostym gestem dłoni wskazując jedno z wolnych krzeseł, takie stojące po przeciwnej do niej stronie stołu, czyli najbliżej Vanessy... Lecz mimo to nie zwlekała, nie czekała na to, by najemniczka skorzystała z tego zaproszenia lub nie, tylko natychmiast przeszła do rzeczy.
-Można powiedzieć, że sprawa jest pilna, choć do samej akcji zostało jeszcze trochę czasu, co daje nam chwilę na niezbędne przygotowania. Szansa będzie jedna. Moim szefom zależy na użyciu konkretnego wydarzenia... Ujmę to tak: chcą przesłać światu wiadomość, a równie dobre do tego okoliczności mogą się długo nie powtórzyć- wyjaśniła na początek, jednocześnie gestykulując jedną ręką, unosząc dłoń wnętrzem do góry dla podkreślenia swych słów, podczas gdy druga spoczywała na jej udzie.
-Jestem pewna, że wie pani o zbliżającej się konferencji w sprawie osób obdarzonych nadludzkimi mocami... W końcu media ciągle o niej trąbią. Nasze źródła donoszą, że nasz cel się na niej pojawi i najprawdopodobniej weźmie czynny udział w rozmowach- kontynuowała, a pod koniec tej części wypowiedzi sięgnęła ku jednej z szafek, odchyliła jej drzwiczki i wyjęła z niej dość grubą kopertę formatu A4 o brudno-żółtej barwie. Ułożyła ją przed sobą na stole, lecz póki co jeszcze nie przesunęła jej ku Vanessie.
-Oczywiście standardowo będziemy wymagali najwyższej dyskrecji, a ze swojej strony - oprócz zapłaty - możemy zapewnić także potrzebny sprzęt i materiały. Do tej pory brzmi interesująco?- zagadnęła, wreszcie dając Copycat chwilę na słowną reakcję - i wręcz jej wyczekując.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Copycat

avatar

Liczba postów : 11
Data dołączenia : 13/02/2016

PisanieTemat: Re: The Velvet Box   Sro Kwi 05, 2017 10:32 pm

Mimo iż kobiecie zaoferowano krzesło by usiąść, ta wolała na początku stać. Dzięki temu czuła się pewniej, nie tylko pod względem bezpieczeństwa, ale odczuwała delikatną przewagę nad otoczeniem oraz Helen, która ją zaprosiła - doświadczenie nauczyło mutantkę, że nigdy, przenigdy nie należy tracić czujności. Przez cały czas wsłuchiwała się uważnie w słowa przyszłej pracodawczyni, co jakiś czas przytakując, a tym samym pokazując jej, że wszystko do niej dociera i póki co narzucane warunki jej się podobają.
Gdy blondynka kontynuowała swój monolog, Vanessa w myślach już wymyślała różne, póki co dosyć ogólnikowe, scenariusze odnośnie tego w jaki sposób się tą sprawą zajmie, ale do tego by dokładnie wszystko zaplanować, potrzebowała więcej szczegółów, o które jeżeli by ich nie dostała, miała zamiar zapytać. Zastanawiała się o kogo chodzi, bo przecież musiał być to ktoś dosyć sławny, skoro miał przemawiać na konferencji… Jej przemyślenia na chwilę przerwała koperta, która znalazła się najpierw w dłoni, a później na biurku.
- Dyskrecja oczywiście zostanie zachowana, jakżeby inaczej.- brunetka podeszła o krok bliżej, patrząc prosto w oczy Helen.
- I wydaje mi się, że odnośnie ceny się jakoś dogadamy. – Na ułamek sekundy zerknęła z powrotem na grubość koperty, uśmiechając się pod nosem.
- Jednak jak się pani pewnie domyśla, potrzebuję konkretów. Przede wszystkim ile mam czasu do tego wydarzenia, w którym momencie mam wykonać robotę tak, by nie zakłócić przekazywania wiadomości oraz chyba najważniejsze, kim jest osoba, której mam się pozbyć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3316
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: The Velvet Box   Czw Kwi 06, 2017 1:38 pm

Helen najwyraźniej ani trochę nie przeszkadzało to, że Copycat zdecydowała się nie zajmować miejsca na krześle; nawet nie mrugnęła przez to okiem, w pełni skupiając się na rozmowie... I wydawała się być zadowolona z jej dotychczasowego przebiegu. Przede wszystkim odbijało się to w jej oczach.
-Konferencja ma się odbyć za dziesięć dni. Z naszych informacji wynika, że ochrona będzie na najwyższym poziomie, wliczając w to obstawę z S.H.I.E.L.D., jednakże znaleźliśmy prosty sposób na ominięcie zabezpieczeń...- blondynka rozchyliła kopertę, by wyciągnąć z niej pojedynczą kartkę papieru oraz przypiętą do niej spinaczem biurowym fotografię. Jedno i drugie bezzwłocznie podsunęła Vanessie.
Zdjęcie przedstawiało czarnowłosą kobietę przed trzydziestką, o szczupłej sylwetce i raczej przeciętnej urodzie, która nie powinna wyróżniać się w tłumie. Załączony dokument krótko ją opisywał: najpierw dość szczegółowe dane osobowe, potem dodatkowo charakterystyka wyglądu, a nawet opis jej typowego zachowania.
-Diana Williams, pracuje jako asystentka w otoczeniu prezydenta i bez problemu wejdzie na konferencję. Zadbamy o to, aby nie mogła się na niej pojawić i na czas zniknęła... A jej ucieczka posłuży za przyznanie się do winy. W przeszłości miała pewne powiązania z Donaldem Pierce'em i jego Reaversami, którzy być może w imię swoich zasad wezmą na siebie odpowiedzialność. Nawet jeżeli nie... Przekonania panny Williams wyjdą na światło dzienne i wyjaśnią jej postępowanie- kontynuowała Helen, tylko minimalnie przy tym gestykulując. Czyli wyglądało na to, że kozioł ofiarny został już przygotowany.
-W miarę możliwości wolelibyśmy, aby nie zginął nikt postronny, ale nie jest to żelazna zasada. Preferujemy również taki przebieg wydarzeń, w którym cel zdąży przedstawić swój punkt widzenia. Idealną opcją byłoby zdjęcie go pod koniec lub w trakcie jego wypowiedzi. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że to ryzykowne... Dlatego ze swojej strony gwarantujemy także sposób na szybkie opuszczenie budynku. Jesteśmy w posiadaniu przenośnego i dyskretnego urządzenia teleportacyjnego, które natychmiast po wykonaniu zadania pozwoli na przeniesienie się w dowolne miejsce w promieniu pięciu mil. W sprzyjających okolicznościach nikt nie zdąży się nawet zorientować co zaszło- kończąc tę dawkę instrukcji, kobieta ponownie sięgnęła do koperty, ale tym razem wyjęła z niej już tylko zdjęcie... Które zresztą było chyba zbędne, gdyż przedstawiało osobę dobrze znaną publicznie. Helen ułożyła fotografię na blacie przed sobą, a po kilku sekundach delikatnie przesunęła po nim również całą kopertę.
-Powiedzmy, że to zaliczka. Urządzenie do teleportacji także nie będzie musiało do nas wrócić. Możemy dostarczyć je w dowolnym momencie, razem z resztą sprzętu czy uzbrojenia, jakiego będzie pani potrzebowała- dokończyła, po czym złożyła ze sobą dłonie na stoliku.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: The Velvet Box   

Powrót do góry Go down
 
The Velvet Box
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: