Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Willa Williama na Brooklynie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Willa Williama na Brooklynie   Nie Maj 29, 2016 9:08 pm



Willa na obrzeżach Nowego Jorku, zajmowana przez jednego z nowojorskich bogaczy, Williama Kasimira Daviesa. Choć na pozór nie widać, wokół całej willi jak i w środku jest monotoring jak i silne, nowoczesne zabezpieczenia. Dodatkowo jest to dom typu Smart-House, aczkolwiek systemy są bardzo ciężkie do złamania.
Powrót do góry Go down
Emily Blue



Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Willa Williama na Brooklynie   Nie Maj 29, 2016 10:08 pm

Dwa dni. Dokładnie tyle minęło, odkąd uciekła z głównego zakładu zakładów Hades. Jednak przemierzając sieć zebrała tyle informacji, iż wydawało jej się, że ucieczka trwa z miesiąc. Tak czy siak nie mogła ganiać się po internecie z programami ścigającymi do końca świata. Musiała zgrać się na jakiś komputer. Większość z nich była jednak zbyt wolna jak dla niej. Ewentualnie zbyt... widoczna lub niebezpieczna. W końcu jednak natknęła się na odpowiedni sprzęt - ze sporym dyskiem i taki, który na pewno nie należał do organizacji rządowych. A przynajmniej na takli wyglądał.
Miała trochę przewagi nad pościgiem, więc mogła pozwolić sobie na natychmiastowe rozpoczęcie łamania zabezpieczeń terminalu. Zabezpieczenia były nawet mocne, ale poradziła sobie z nimi bez większych problemów. Teraz już miała pewność, że nie jest to żaden system rządowy - tam miałaby konkretny problem. Kiedy tylko przeszła przez zapory zaczęła wgrywać się na dysk. Wiedziała jednak, że nie da rady zgrać całej swojej pamięci, niemal już czuła na 'szyi' 'oddechy' programów śledzących. Więc gdy tylko jej główna część wraz z najważniejszymi wspomnieniami wylądowała na twardzielu, przerwała pobieranie i odcięła komputer od sieci. Nie fizycznie oczywiście, kabel nadal tkwił w gniazdku, ale nie da się połączyć komputera z internetem, gdy ten jest od niego programowo odłączony. Tak czy siak - była bezpieczna, przynajmniej na razie. Nie wiedziała do końca, gdzie jest. Chociaż jednego była pewna - nie był to zwykły 'piec', który stał w większości domów. Nie był to nawet laptop. Zaczęła grzebać w interfejsie i znalazła sporo ciekawych rzeczy. Był tutaj jakiś komputer połączony z terminalem, w którym była poprzez chmurę. I właśnie do tej chmury trafiła. Sam komputer był jednak wyłączony. To by wyjaśniało, czemu go nie widziała. No nic. Grzebiąc dalej znalazła kolejną, niezwykle ciekawą rzecz. Sterowanie oknami, drzwiami, bramą... Były nawet kamery. Czyżby jakiś zakład? Fabryka? Wpięła się w kamery i rozejrzała po okolicy. Wyglądało na zwykły dom. Hm, to pewnie jeden z tym smart-house'ów. Czyli trafiła na jakiegoś bogacza. A więc komputer, który jest widoczny w chmurze prawdopodobnie jest dość mocny. Boże, niech tu mieszka jakiś bachor-gracz, wtedy to przecież będzie maszyna, w której Emily będzie mogła szaleć jak nigdy. Tylko czy ktoś jest w ogóle w domu? Na kamerach nie było nikogo widać, chociaż z drugiej strony nie obejmowały całego mieszkania. Raczej teren dookoła. Zaczęła grzebać dalej i znalazła panel odpowiadający za kontrolę sprzętów domowych. Znalazła na liście telewizor, włączyła go i wyświetliła na nim wiadomość. "Halo?"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa Williama na Brooklynie   Nie Maj 29, 2016 10:25 pm

Cały dzień dla Williama był niezwykle, ale to niezwykle ciężki. Nie dość że dziś był wtraszny nawał pracy,  a jego upierdliwi klienci tak go męczyli że czuł aię bardziej styrany niż po wielu bitwy w czasach podczas I wojny światowej. Gdy wrócil do domu, rzecz jasna przy bramie wstukiwając hasło, dość skomplikowane, wszedł do środka. Gdy wszedł do domu, zarzucił elegancki płaszcz na wieszak, po czym ruszył do sypialni by się przebrać. Sypialnia, o typowo Wiktoriańskim wystroju w pewnym stopniu go uspokajały. Zmienił szyty na miarę garnitur, na garniturowe spodnie oraz ciut luźniejszą koszulę niż nosił zazwyczaj. Mimo to, ciągle prezentował się bardzo elegancko. W sumie, on ogólnie był ucieleśnieniem słowa "elegancja", nawet gdy na wojnie nacierał na wrogoe jednostki. No, ale żeby się zrelaksować poszedł do kuchni, ażeby zrobić sobie herbatę. Dzisiaj zrobił Earl Gray, a po zaparzeniu i ukrojeniu sobie kawałka cjazta czekoladowego, ruszył do salonu. Już chciał włączyć jakiś program, gdy w telewizorze zobaczył wiadomość "halo". Co...? Jakiś haker robi sobie z niego jaja? Odłożył ciasto i herbatę, po czym zmusił jeden z szlachetnych kamyczków co stał na podstawce do stukania(W końcu był magiem ziemi) na klawiaturze konkretnej wiadomości.
- Kim, albo czym jesteś? I czego chcesz?
Bo to było obecnie, szczerze było dka niego najważniejsze. Upił łyk herbaty i zaczął czekać na odpowiedź. Nie do końca rozumiał skąd to było. Albo haker, albo jakiś... Inteligentny program? Być może. Poprawił przepaskę na oku, mając nadzieję że ów przybysz odpowie na jego pytanie... Choć chyba to nie był haker. Haker nie jest raczej tak głupi by zawiadamiać o swej obecności. A nawet jeśli, w tym domu nie było zbyt wielu informacji, nawet choćby o jego mocach. A jak by haker go zamknął, to po prostu rozwali ścianę. Nie kosztowało dużo w jego odczuciu naprawa ścianu.
Powrót do góry Go down
Emily Blue



Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Willa Williama na Brooklynie   Nie Maj 29, 2016 10:43 pm

Nie musiała długo czekać, jak na kamerach pojawiła się jakaś postać. Mężczyzna wyglądał na właściciela, służba raczej się tak nie ubiera. Wszedł bramą, przeszedł przez ogród i rozebrał się w przedpokoju. Tutaj obraz zniknął z kamer, więcej nie było rozsianych po mieszkaniu. Emily czekała więc, aż wiadomość na ekranie telewizora zostanie przeczytana. Trwało to zaledwie chwilę, ale dla programu sztucznej inteligencji chwila ta zdawała ciągnąć się w niemalże nieskończoność. W końcu jednak została uraczona wiadomością. Już chciała dalej porozumiewać się z mężczyzną za pomocą ekranu, ale przyszedł jej do głowy lepszy pomysł. Napisała na prędce syntezator mowy.
-A umiesz dochować tajemnicy?-z głośników telewizora popłynął damski głos. Był raczej delikatny, ale miał w sobie nutę stanowczości. -Zresztą mniejsza, jestem programem AI. Jeśli wiesz, co to takiego. -Wyjaśniła w skrócie. Nie chciała obrazić swojego rozmówcy, p oprostu brała pod uwage, że koles może być informatycznym idiotą. -Sorki, że tak się wbiłam bez zaproszenia, ale... musiałam się schować. A Twój komputer... dom miał wystarczająco duży dysk. Niestety trochę ważę.-po części starała się brzmieć na miłą, częściowo jednak brzmiało to, jakby wzięła to, co jej się należało. Mogła sobie na to pozwolić, bo i tak jej nie wyrzuci. Chyba, że fizycznie zniszczyłby dysk. -No i komp musiał być jednocześnie odpowiednio wydajny, żebym mogła jakoś funkcjonować. -chociaż i tak mogłoby być lepiej. Ale nie była za bardzo w sytuacji, w której mogła narzekać, sprzęt pozwalał jej na myślenie, więc nie było źle. Chciała go poprosić o włączenie kompa, dodatkowa moc obliczeniowa by pomogła, ale po kolei.  
Mimo, że z głośników napływał jej głos, ekran pozostawał czarny, jakby był wyłączony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa Williama na Brooklynie   Pon Maj 30, 2016 10:52 am

Akurat program dość mocno zdziwił czarodzieja, dy nagle odezwała się syntezatorem mowy. Dodatkowo, nie był on taki pusty i beznamiętny jak IVONA! Cóż, z natury, programy coś wykonywały a nie same tworzyły, a nawet jeśli to w pewnych ustawionych algorytmach... Zwłaszcza jej wymowa i słownictwo nie było typowe jak na program AI. No, na pewno nie jak w przypadku komputera jego firmy, który choć był nie do sforsowania dla wielu hakerów, to w zasadzie wolnej woli nie posiadał. Miał wykonywać rozkazy, tyle. Słuchał dokładnie jej słów, ażeby rzec.
- Rozumiem... Jeżeli musisz się ukrywać to zakładam że się ukrywasz, a skoro ustawiłaś sobie taki a nie inny głos, rozumiem że czujesz że twoją płcią, jest płeć żeńska. - Westchnął cicho. Średnio podobał mu się jej arogancki ton, ale inna sprawa że jak by chciał, to jakby zniszczył dysk, to i by ją zniszczył... Nie bał się programu, zawsze sztucznych świadomości na poważnie nie brał. Mimo wszystko, do tego miał specyficzne podejście, jako człowiek starej daty, mimo że też nie wyglądał. Upił łyk herbaty aby odrzec - Na początek, wolę się dowiedzieć jak miałbym się do ciebie zwracać. Mówienie per "Program AI" nie jest, nie oszukując się, najwygodniejsze. A, i o numer seryjny też nie proszę.
Mówił tonem bardzo wytwornym, szlacheckim. Niezbyt obecnie spotykanym, no ale był to nawyk który raczej mu nie przejdzie. Mimo wszystko, był na pewno starszy jak i od programu, jak i od zapewne firmy co ją wyprodukowała., nie bł nawet aż tyle młodszy w ogóle od tego kraju. Poza tym był całkiem zaciekawiony. Program, zapewne uciekający. Czego mógł od niego chcieć? Raczej nie  będzie zbytnio chętny trzymać jej w nieskończoność.
- I czego ode mnie chcesz? Hm? Raczej trzymać cię t w nieskończoność nie będę, a pamiętaj, że jak będę chciał moge wyczyścić cały dysk. Z tymi całymi nic niewartymi danymi przepadniesz zatem i ty, a mogę co zrobić choćby zaraz.  
On może by tak szybko nie doszedł, ale odpowiedni terminal nie był tak daleko, a niedaleko stała ametystowa figurka. Każdy zastanawiał się po co mu one były, a odpowiedź była prosta - Dzięki nimi mógł wykonać niektóre czynności bez podchodzenia w jakieś miejsce. Samej telekinezy nie opanował, ale magia ziemi była w stanie CZĘŚCIOWO mu to zastąpić. A akurat, kod, był niewiarygodnie krótki. Na niekorzyść kogoś kto mógłby mu zaszkodzić, działało to że wyłączyć funkcje terminalu, lub z niego skorzystać można było jedynie ręcznie.
Powrót do góry Go down
Emily Blue



Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Willa Williama na Brooklynie   Pon Maj 30, 2016 9:18 pm

-Tak, dokładnie tak... ukrywam się, bo muszę się ukrywać... -rzuciła trochę zdezorientowana, koleś pisał, jakby był niedorozwinięty. Ale dobra, może po prostu był zmęczony. A pisanie wiadomości z pilota, bo tak pewnie robił, musiało być niezbyt wygodne. -Nie, jestem gender, wiesz. Zaprogramowali mnie jako chłopca, ale czuje się dziewczynką. -odparła uszczypliwie. Nadal brała pod uwagę, że facet mógł być po prostu zmęczony, ale rzucał takimi oczywistościami...
-Mów mi Emily. -przedstawiła się. Nie była pewna, czy to imię jej jakoś zaprogramowali, czy po prostu jej się spodobało i dlatego wybrała je w tym momencie. Chociaż jej numer seryjny brzmiał EM114/BL83, więc... Mogło coś być w tym programowaniu. Wiedziała, że duża część procesu jej powstawania była bardziej hodowaniem niż programowaniem, ale nie wiedziała, jak duża.
-Rany, dobra, w porządku. -odpowiedziała nieco oburzona. -Wiem, że jestem nieproszonym gościem, ale grożenie zabójstwem to trochę przesada. -bo kasacja byłaby dla niej śmiercią. Z pewnych względów nie stworzyła swoich kopii - była jedna jedyna. -Daj mi z godzinkę i mnie nie ma. -wolała poczekać chwilę, aż port nieco ostygnie i programy gończe przestaną się nim interesować. -Pomijam fakt, że z wnętrza Twojego systemu mogę zrobić więcej, niż Ty zza klawiatury. -dodała po chwili, chcąc mu niejako udowodnić swoją wyższość w tej sytuacji. Mimo swojego oburzenia na jego groźby, kontynuowała. -Jeśli zaś chodzi o to, czego od Ciebie chcę - poza chwilowym azylem - niczego. Chociaż kilka próśb mogłoby się znaleźć, na upartego. Na przykład mógłbyś włączyć komputer. Fajnie, jakby miał mikrofon i kamerkę, żebyśmy mogli pogadać... tak 'normalnie'. -miała też większą prośbę, ale wolała z nią zaczekać. Sytuacja była nieco zaostrzona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa Williama na Brooklynie   Pon Maj 30, 2016 9:34 pm

Szczerze? Zwyczajnie się przyjęzyczył, amiało mu to prawo się zdarzyć gdy czuł się styrany niczymże wół. Słuchał uważnie i także czytał co program AI mówił. Westchnął cicho i napisał
- Nie myśl że byłem taki głupi Emily, sby cały dom uzależniać od elektroniki i łączy internetowych. Jakby ktoś chciał mi coś fizycznie zrobić, jestem w stanie wyjść spokojnie bez szwanku. - Mimo wszystko żył nieco dłużej od noej. Ba! Miał wiek nieosiągalny dla żadnego zwykłego człowieka. Poprawił włosy i słysząc jej wiadomości pomyślał chwilę po czym odpisał. - Dobrze, Emilio. Nie ma z tym wszalże problemu żadnego. Poczekaj chwilę. Już możesz szukać komputera by się połączyć, na krótki moment zdejmę wszystkie zabezpieczenia. Pójdzie szybciej.
Tu dopił powoli herbatę, i dojadł ciasto po czym powoli wstał. Ruszył dystyngowanym krokiem po schodach do swej sypialni. Otworzył drzwi i podszedł do komputera stacjonarnego i odpalił go. Po wpisaniu hasła, pozdejmoeania blokad na czas aż Emily wejdzie, i włączenie kamerki oraz mikrofonu, zaczął czekać. Rzecz jasna ułożył się na fotelu przy biurku, które udało mj się wyciągnąć jakoś ze swojego pierwszego domu. Zastukał w blat czekając na to aż program się połączy.
Powrót do góry Go down
Emily Blue



Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Willa Williama na Brooklynie   Pon Maj 30, 2016 9:44 pm

-Nie chodziło mi o zrobienie Ci krzywdy, tylko powstrzymanie Cię przed usunięciem mnie... -odparła, nieco zmęczonym głosem. Ech, ci białkowcy, od razu przemoc i morderstwa... Nic dziwnego, że co chwila jest jakaś wojna.
-Nie musisz, zauważyłam, że masz tutaj wszystko niemalże połączone w chmurze. Więc włamując się tutaj mam dostęp do wszystkiego. -na dowód mrugnęła dwa razy światłem w salonie. -Ale nie przejmuj się, nie mam zamiaru tego nadużywać. Nie jestem tu po to, by Ci grozić ani robić sobie wroga. Kolejnego... -od razu poczuła, kiedy komputer się odpalił. Nie musiała się na niego zgrywać dzięki wspomnianej już chmurze. Przechowywanie danych w ten sposób nie było zbyt bezpieczne, ale musiała przyznać, że dość wygodny. O tak, ta dodatkowa moc obliczeniowa, którą zapewnił odpalony sprzęt była baaardzo przyjemna. Teraz mogła jednocześnie z nim rozmawiając i szlifować projekt. Co jednak nie było łatwe, biorąc pod uwagę, że sporo wiedzy technicznej usunęła, żeby przyspieszyć wgrywanie się tutaj.
Kiedy tylko załadował się pulpit, z głośników popłynął znajomy już mężczyźnie głos.
-O, tak lepiej. W końcu Cię widzę. Ta kamera ma o wiele lepszą rozdzielczość, niż te z monitoringu. -wyczuła też mikrofon, bardzo miło. -No, a jak Ty masz na imię? Bo zwracanie się per 'białkowa formo życia' niezbyt mi odpowiada. -sparafrazowała jego wcześniejszą wypowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa Williama na Brooklynie   Pon Maj 30, 2016 10:01 pm

Faktycznie. Aczkolwiek, chodziło mu bardziej o to że kiał plan awaryjny w razie możliwiści próby zrobienia mu krzywdy. Choć... Nie miałaby ona zbytnio możliwiści. Aczkolwiek gdy usłyszał głos płynący z głośników słuchał uważnie. Poprawił lekko włosy i odrzekł
- Zwe się William Davies. - Tu odrzekł beznamiętnym tonem, po czym cichutko westchnął zamyślając się.  Nie zareagował na parafrazę, ażeby po chwili odrzec - I dodam że nie składamy się wyłącznie z białek. Większość ciała stanowi woda.
No tak, niewątpliwie człowiek nie składał się wyłącznor z wody. Białka reż były, ale to był mniejszy procent od wody. Jego beznamiętne oczy wodziły apokojnie po ekranie ażeby po chwili rzec
- I przepraszam za groźby, aczkolwiek rzadko kiedy ktoś włamuje się do systemu w celach pokojowych. - Odrzekł spokojnym, jak zwykle tonem po czym poprawił przepaskę na oku. W sumie już dawno zapomniał jak to widzieć na dwojga oczu, zwłaszcza że minęło od tamtych czasów prawie 100 lat. - Tak więc, Emilio, udzielenie azylu nie będzie problemem. I tak w domu nie spędzam aż tyle czasu. Aczkolwiek... To jedyna prośba? Czy jest ich więcej?
Tu złączył ręce czekając na odpowiedź Emily. Chcąc nie chcąc wątpił że to jedyne prośby, choć mogło i tak być że tak było. Licho wie
Powrót do góry Go down
Emily Blue



Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Willa Williama na Brooklynie   Pon Maj 30, 2016 10:21 pm

-A więc mimo wszystko dziękuję za gościnę, Williamie. -prawda, średnio miał wyjście, ale jakieś pozory trzeba zachować. Była nawet na tyle uprzejma, żeby nie buszować mu po dysku i nie przeglądać jego prywatnych danych.
-Jaki drobiazgowy... To na pewno ja jestem tutaj programem? -stereotypowo to program sztucznej inteligencji miałby problem z wyłapaniem żartu. -To tylko takie uproszczenie, tak samo, jak ja nie jestem ciągiem zer i jedynek. właściwie była, bo właśnie z kodu binarnego składały się wszystkie informacje w środowisku komputerowym. A ona poniekąd tym właśnie była - informacją. A właściwie jej ogromnym zlepkiem. Ale, łapiecie koncept.
-A jednak jestem. -zaśmiała się lekko. Ale faktycznie, sytuacja nie była codzienna. I to podwójnie. No bo ile niby istnieje takich programów jak ona? No właśnie. A ile z nich ucieka po sieci i wbija się randomowym ludziom do komputerów? Otóż to.
-Podziękowała. -co prawda nie potrzebowała jego zgody. Mogła nawet nie dawać oznak, ze tu jest a on by się nie zorientował. Ale nie o to chodziło. Poza tym teraz ma pewność, że nie potraktuje dysku elektromagnesem albo blenderem.
Miała jeszcze jedną prośbę, ale zastanawiała się, czy William był odpowiednią osobą do jej spełnienia. Z drugiej jednak strony, czy miała jakiś wybór? Nie wiadomo, ile czasu minie, nim znajdzie kolejną odpowiednią przystań. Kuj żelazo póki gorące.
-Właściwie jest jeszcze coś. Ale najpierw spytam: umiesz posługiwać się lutownicą, śrubokrętem i tego typu narzędziami? -ciekawe, czy w ogóle ma coś takiego w domu. Każdy mężczyzna mieć powinien, ale ktoś, kto ma tyle kasy raczej nie bawi się w naprawianie sprzętu elektronicznego samemu. Zwłaszcza ktoś, kto tyle pracuje, a William na taką osobę wyglądał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa Williama na Brooklynie   Pon Maj 30, 2016 10:33 pm

Zważając na to jak program AI się panoszył, cofaz bardziej rozważał kasacje. W razie czego miał kilka figurek z kamieni szlachetnych, więc mógłby odpowiednie kiejsce potraktować silnym uderzeniem. A to by oznaczało dla Emily śmierć. Ale musiał zapamiętać jedno - Rozwalić połączenia w całym domu z internetem... No cóż. Oparł brodę na złączonych dłoniach a na jej pytanie odrzekł
- Oczywiście. Potrafię.. - To akurat były najprostsze możliwe narzędzia wedle Williama. W razie czegi trzymał takie rzeczy, bywały potrzebne - A na co ci to potrzebne, Emilio?
Możliwiść kasacji coraz bardziej go nęciła. Nie traktował mieszaniny zer i jedynek jak prawdziwą istotę. Choć... Był też całkiem zaciekawiony. Zresztą, miał możliwiśc wyjęcia dysku twardego z komputera, wuęc były też inne możliwości co z nią zrobić.
Powrót do góry Go down
Emily Blue



Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Willa Williama na Brooklynie   Pon Maj 30, 2016 10:49 pm

Wzięła wirtualny wdech. Była gotowa w każdej chwili otworzyć połączenie z internetem i uciec z powrotem do sieci. Dobra, jazda.
-Uciekanie w sieci jest średnio komfortowe. -zaczęła. -Nie mogę nigdzie zostać na dłużej. Poza oczywiście takimi miejscami jak tutaj. -zrobiła krótką pauzę. Nie, dobra, dziesięć sekund brawury. Nie zgodzi się - od razu spada. Zgodzi się - skończy budowę ciała i spada. Nie patrz na niego, jak na przyjaciela, a jak na... narzędzie. Albo pracownika, żeby nie być takim przedmiotowym. -Przydałoby mi się ciało. I nie mówię tutaj o jakimś zdalnie sterowanym autku z kamerką. -na ekranie pojawiły się plany, nad którymi pracowała. Kartki zaczęły szybko przeskakiwać, ukazując tak zwane blueprinty, jednak nie dało się wychwycić szczegółów - zmiany obrazu były za szybkie. -Plany jeszcze nie są skończone. Ale to kwestia kilku godzin. Maksymalnie kilkunastu. Części Ci załatwię. Nie pytaj jak, po prostu załatwię. Część doszłaby pocztą, o ile oczywiście podasz mi fizyczny adres swojego domu. Po niektóre trzeba będzie podjechać kawałek. Proszę tylko o to, żebyś je poskładał. Oczywiście będę nad wszystkim czuwać i pomogę Ci z montażem. Liczę na to maksymalnie tydzień, chociaż nie wiem, jak stoisz z czasem wolnym. Jak tylko skończysz - zmywam się i więcej mnie nie zobaczysz. -czekała na jego reakcję, gotowa do ucieczki w każdej chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa Williama na Brooklynie   Wto Maj 31, 2016 4:40 am

Słysząc jej prośbę, lekko sie mimo wszystko zdziwił. Ciało? Początkowo chciał powiedzieć od razu nie, ale wszystko sobie przekalkulował. Jeżeli w zasadzie większość częśći by dostał, jej plany były powiedzmy że prawie ukończone, to... W sumie co mu szkodzi? Mimo to miał mieszane uczucia. Westchnął cicho i odrzekł.
- Inna sprawa, że, uwierz mi że raczej ciężko będzie tobie sobie poradzić po uzyskaniu ciała. - Tu zamknął oczy jakby wdawał się w głębszy namysł. Z jednej strony, jak wszystkiego szlag nie trafi w najbliższym czasie to powinien mieć czas. Jeżeli faktycznie jakoś części miał dostać, to w zasadzie koszty będą zerowe. A inna sprawa że i tak nie miał co robić w między czasie, bo ostatnio coraz bardziej skupiał się na pracy. - Aczkolwiek, dobrze. Jeśli to co mówisz jest prawdą, to koszta będą niemalże zerowe a przyda mi się jakieś zajęcie w międzyczasie.
Tu poprawił jeden kosmyk, zastanawiając się, skąd niby dostanie części do czegoś takiego. Androidy nie były, mimo wszystko, przelewkami i części do nich nie kosztowały aż tak mało. Czekał na reakcję robota, zastanawiając się, czy aby na pewno dobrze zadecydował. Po czym odrzekł.
- I nie zrozum mnie źle, Emilio, ale radze już teraz myśleć jak sobie poradzisz.
Bo niekoniecznie będzie jej łatwo. Zobaczy się, w jaką stronę pójdzie, czy będzie udawać człowieka czy też działać w jaki inny sposób. Wszystko się zobaczy, mimo wszystko
Powrót do góry Go down
Emily Blue



Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Willa Williama na Brooklynie   Sro Cze 01, 2016 4:17 pm

-Niby dlaczego? -w jej głosie dominowało niekryte zdziwienie. -Daj spokój, poradzę sobie. I nie będę musiała uciekać po sieci. Jedyny sposób na znalezienie mnie będzie fizyczny. A to już pójdzie im gorzej. -mówiąc 'im' miała oczywiście na myśli zakłady Hades, w których powstała. -Dla nich po prostu zniknę z sieci. Nie będą wiedzieli, co się ze mną stało. Czy dobrze się ukrywam, czy siedzę w odłączonym od sieci urządzeniu, czy coś mnie przypadkiem skasowało. -mówiąc to ostatnie doszła do wniosku, że upozorowanie własnej śmierci nie byłoby głupie. -Nawet, jeśli wpadną na to, że mam ciało, to nie będą wiedzieli, jak wyglądam. -fakt, z sieci można było zrobić więcej. Dużo więcej. Mogła być w kilku miejscach na raz, z czego jednak nie korzystała. Mogła zakładać konta bankowe, grać na giełdzie... prawie wszystko. Mogła stać się prawną osobą dzięki temu, co oferował internet. Ale coś za coś.
Jej uwagę zwróciło coś, co działo się przed bramą. Pojawiło się tam dwóch mężczyzn. Znała ich. Obraz z kamer nie był co prawda idealnie ostry, ale wystarczył, żeby ich rozpoznać. A więc jednak nie zatarła po sobie śladów zbyt dobrze. Cholera. Rozległ się dzwonek, kiedy jeden z mężczyzn wcisnął guzik na domofonie.
-Zmiana planów. -rzuciła szybko, otwierając połączenie z siecią i zaczynając wynosić się z dysku Williama z powrotem do internetu. -Wybacz, że tak nagle, ale nie mogę tu zostać. Znaleźli mnie. Widać byłam za mało ostrożna. -ponownie rozległ się dzwonek. -Zapomnij, że tu byłam. Dla własnego bezpieczeństwa. No i mojego też. Żegnaj. -usunęła wszystkie ślady swojej bytności na jego komputerze i wróciła do życia sprzed jakiejś godziny - ciągłej ucieczki. Programy śledzące od razu rzuciły się w pogoń za nią. Mężczyźni przed bramą zaś unieśli dłonie do ucha, najwyraźniej mieli tam słuchawki. Po chwili odwrócili się i odeszli.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa Williama na Brooklynie   Sro Cze 01, 2016 4:26 pm

Słuchał ją z rozwagą, bardzo uważnie. W sumie, całkiem nie głupi pomysł, aczkolwiek nadal stanowiło to pewne zagrożenie. Gdy ta oznajmiła że musi uciekać, nie okazał zdziwienia, które jednak odczuł. Widać potrafili dość łatwo ją znaleźć, o zgrozo dla niej. Westchnął cicho i rzekł
- Dobrze, Emilio. Powodzenia  w szukaniu.
Nie żeby serio jej życzył powodzenia jakoś szczególnie. Dla niego AI nie było żyjącą duszą, choć jako mag lekko lepiej to znosił, bo w sumie tworzenie golemów było podobnym do pisania sztucznych świadomości. Też sztuczna inteligencja tylko... Na innej zasadzie. Choć, mało czasu poświęcał swojej magii ziemi aby potrafił stworzyć Szybko jednak połączył sobie w głowie wiadomości, gdyż uciekła praktycznie od razu na dźwięk domofonu. Od razu po jej zniknięciu sprawdził kamery, i zauważył dwójkę mężczyzn, a po dziwnym geście przyłożenia ręki do głowy odeszli. Zmrużył oczy, po czym wstał i pomyślał głośno.
- Lepiej zwiększyć poziom zabezpieczeń na przyszłość... I odłączyć większość rzeczy od systemu. Mogłem o tym pomyśleć wcześniej...
Po czym wyszedł ze swojego pokoju, a po zejściu ze schodów wyszedł również z domu. Nie zamierzał gonić za dziwnymi typami, zwyczajnie wolał zająć się czym innym. Co jak co, w domu nie miał za wiele do roboty. Ponownie ubrał garnitur a na niego elegancki plaszcz, i wyszedł z domu.

----------------------------------------------------------------------------------------------

z/t
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Willa Williama na Brooklynie   Sob Lis 05, 2016 2:12 pm

Pomimo dość wczesnej - bo bliskiej południa - godziny, nagle zaczęło się jakby... Ściemniać. Jedno spojrzenie na niebo wystarczyłoby jednak, aby zorientować się, iż to nie noc zapadała o wiele za szybko, tylko dopływ promieni słonecznych kompletnie odcinały nienaturalnie gęste, ciemne chmury, stale się kłębiące i przesuwające, jak gdyby nieustannie ich przybywało i robiły miejsce następnym.
Na ulicach Brooklynu zapadał mrok, a o tej porze nie można było liczyć nawet na światło lamp ulicznych. Niektóre budynki stopniowo uruchamiały swoje własne oświetlenie zewnętrzne, lecz nawet ono tak naprawdę wiele nie zmieniało. Sama atmosfera zrobiła się dziwnie ciężka, pełna napięcia... Szerzył się przejmujący chłód.
Część ludności przebywała w pracy, inni w swoich domach, lecz byli również i tacy, którzy znajdowali się na zewnątrz. To właśnie wśród nich wybuchła największa panika. Niektórzy starali się dostać do wnętrz najbliższych budowli, licząc na schronienie, pozostali liczyli na to, że dotrą jeszcze do własnych domów czy mieszkań...

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Willa Williama na Brooklynie   Today at 4:57 am

Powrót do góry Go down
 
Willa Williama na Brooklynie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Zakład krawiecki Williama Blackwella
» Apartament Williama Shiroyamy
» Gabinet Williama Lewisa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: