Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Zuccotti Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3341
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Zuccotti Park   Wto Lip 24, 2012 2:49 pm

First topic message reminder :



Zuccotti Park (dawniej Liberty Plaza Park) znajduje się na Manhattanie. Założony został w 1968 roku. Uległ częściowemu zniszczeniu podczas 9/11 w 2001 roku. W 2006 roku otworzono go ponownie, pod zmienioną nazwą, dedykowaną dla Johana E. Zuccotti, prezesa korporacji Brookfield Office Properties, która obecnie jest właścicielem parku.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1295
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Zuccotti Park   Czw Wrz 17, 2015 7:37 pm

NPC Storyline - Onuris


"Smok" stał w miejscu, rozglądając się przez chwilę, by potem spuścić łeb na chwilę i zamknąć swe ślepia. W międzyczasie światła i elektronika wszędzie dookoła zaczęły szwankować, alarmy w samochodach włączać się, a świat zaczął się zatrzymywać, stawać w miejscu. Nic dotyczyło to całego nowego jorku czy nawet dzielnicy - lecz samego parku. Ludzie na zewnątrz dalej swobodnie poruszali się i raczej oddalali od tego miejsca. Sam park spowiła gęsta mgła, a wszystko tutaj zastygło w miejscu - po za dwiema istotami, które nie były dostrzegalne z zewnątrz przez ciemną mgłę.
Seraphin podszedł bliżej, za blisko. Stworzenie które się tutaj pojawiło, nie potrzebowało mieć otwartych ślepi, by wiedzieć, że człowiek się do niego zbliża - że jest za blisko. W momencie gdy mężczyzna się zatrzymał, w mrugnięciu oka czarnołuski zniknął sprzed jego oczu i pojawił się za nim - łapiąc go przy tym dłonią (!) za kark. Tyrone poczuł jak wielka, pokryta łuskami oraz zakończona pazurami dłoń łapie go za kark, obejmując w tym szyję i kark, a następnie unosi do góry bez najmniejszego zawahania czy trudu. Gad który się tu pojawił, nie tylko przeniósł się w nieznany sposób za niego ale również zmienił formę. Z czteronożnej - na dwunożną. Anthro sylwetka gada była podobna do człowieka, zachowując praktycznie wszystkie cechy stworzenia w tym wygląd łap, łba, ułożenie łusek - zmieniając tylko niektóre kości i ich ustawienie by umożliwić poruszanie się w ten sposób. Osobnik miał teraz ponad dwa i pół metra wzrostu, nadal jego ciało było dobrze zbudowane, atletyczne i pokryte dokładnie czarnymi łuskami. Była tu sylwetka idealnego wręcz łowcy, którego natura obdarzyła wszystkim czego potrzeba, bronią, pancerzem, umiejętnościami oraz możliwościami - dodając do tego na końcu jakąś moc lub magię, jak by było tego do tej pory mało. Samiec był niesamowicie silny, co mutant mógł poczuć. Choć nie miażdżył go, to jednak z uścisku nie szło się wyrwać, a próby szarpania kończyły się jedynie ranami na skórze, pozostawionymi przez niesamowicie ostre pazury.
/Nie są w stanie dostrzec potężnych sprzymierzeńców, nawet gdy ci sami oferują im swą pomoc. Bohaterami mianują przebierańców, którym sami nie ufają. Chcesz być jednym z nich, mutancie?/
Odezwała się bestia, znów przemawiając bezpośrednio do jego umysłu. Po zadaniu pytania, "smok" puścił mężczyznę na ziemię i cofnął się krok do tyłu. Gdy ten odwrócił się zapewne, by spojrzeć na przybysza, zobaczył jak gad zamyka swe ślepia i zaciska pięści, pochylając lekko łeb.
/To nie jestem ja. To nie są moje myśli./
Odezwał się ponownie, otwierając po tym swe ślepia i rozluźniając swe mięśnie. Wzrok czarnego od razu powędrował ku człowiekowi, jedynemu zdrowemu i żywemu tutaj.
/Powinieneś odjeść. Twoja ciekawość uratowała ciebie tylko ten jeden raz./
Skomentował. Prawdą było, że gdy wszyscy zaczęli uciekać - moc przybysza złapała ich i zrobiła im "coś". Mutant jako jedyny nie uciekł - wprost przeciwnie, podszedł do gada. Jego moc go dzięki temu ominęła, zignorowała. W innym wypadku, również by tutaj leżał niczym kukła, więzień własnego ciała. "Smok" wydawał się spokojniejszy, bardziej niż chwilę temu. W okolicy dało się już usłyszeć syreny nadjeżdżających pojazdów służb porządkowych, krzyki ludzi uciekających jak najdalej od parku. On jednak nie był tym przejęty, wiedział, że nie tylko nic mu nie zrobią - co po prostu tutaj, do nich, nie wejdą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seraphin

avatar

Liczba postów : 6
Data dołączenia : 11/09/2015

PisanieTemat: Re: Zuccotti Park   Sob Wrz 26, 2015 11:33 pm

Seraphin mógł stwierdzić, że stworzenie, które pojawiło się w parku nie będzie niebezpieczne jeśli ktoś okaże odwagę i zechce do niego podejść. Tak też mutant zrobił licząc na swoją intuicję, którą jak mniemał posiadał. Nie przewidział tylko jednego, że „smok” może nie chce mieć żadnego towarzystwa. Jednak tak naprawdę Kovaka do podejścia do przybysza skłoniło coś innego, a mianowicie ciekawość. Moc jaką zaprezentowało owo stworzenie była czymś dla mężczyzny niespotykanym. Nie wiedział tylko czy dane mu będzie przeżyć chłód jaki nagle zapanował w środku ciemnej mgły. Stał więc metr od stworzenia gdy nagle ono rozpłynęło się w powietrzu, a chwilkę później jego pazurzasta łapa zacisnęła się na karku Seraphina. Oczywiście mężczyzna próbował walczyć. Jednak nie wiedział jak. Łuski, które czuł na skórze były ostre i utrudniały skutecznie wyrwanie się z uścisku bestii czy też jak go Kovak nazywał „smoka”. Szarpał się tylko parę chwil i dopiero po którejś z kolei próbie zrezygnował wreszcie z możliwości szukania ucieczki w ten sposób. Oczywiście miał jeszcze parę możliwości ale nie wiedział jak ma zareagować. Nie chciał narażać swych dość kruchych kości, a nie wiedział czy rozwinięcie skrzydeł coś może mu pomóc. Dopiero gdy w swojej głowie usłyszał głos zrozumiał, że ma do czynienia z telepatą. To lekko podłamało mutanta jednak chęć przeżycia dalej silnie się w nim tliła.
- Może i nie są w stanie tego dostrzec. Zresztą sam bym się nie zdziwił. Przecież to tylko grupka ludzi posiadających nadludzkie zdolności czy też godne pozazdroszczenia umysły, ale niestety cierpią na taką samą chorobę jak wszyscy ziemianie, a mianowicie próżność i nie zauważają pomocy nawet jeśli podstawiłoby im się ją pod nos. – mówił z wielkim trudem lecz dalej intensywnie myślał co tak naprawdę może zrobić. Czuł jak jego ciało zaczyna się powoli nagrzewać, a skrzydła zaczynają cierpnąć. Musiał je rozwinąć. Nie miał wyboru. Inaczej nie był by w stanie walczyć. I w chwili gdy bestia zwolniła uścisk Seraphin rozwinął czarne skrzydła i lekko opadł na ziemię. Co prawda gardło dalej go paliło, a z małych ranek na szyi ciekła krew. Seraphin łapał oddech dość głośno z dużym świstem. Jednak kolejna myśl stworzenia go dość mocno zastanowiła. Nie rozumiał jej ani zachowania „smoka”. Po tym jak go złapał swą łapą Kovak był pewny, że bestia mogła go zabić. Zbity z tropu i całkowicie zmieszany mężczyzna powoli otworzył usta.
- Więc kim jesteś i czyje są owe wypowiedzi, które wypowiadasz mi w umyśle? – zapytał ostrożnie Seraphin patrząc na stwora. Co prawda mówił mocno schrypniętym głosem jednak czuł jakby stworzenie dawało mu szansę na przeżycie. Lecz nagrzewanie ciała mutanta trwało i Kovak nie za bardzo mógł je przerwać spojrzał na „smoka” innymi oczami. To było niesamowite ale Seraphin poczuł jakby między nim a dziwnym przybyszem stworzyła się jakaś nic porozumienia. On sam przecież też nie był społecznie akceptowany.
- Nie chcę stąd odchodzić mości smoku. Może i moja odwaga była w stanie uratować mi życie tylko raz, ale śmierci też się nie boję. W końcu wszyscy ci, na których mi zależało już dawno leżą w ziemi i to przeze mnie. – powiedział choć tak naprawdę nie chciał właśnie tego rzec. Nie wiedział co tak naprawdę zamierzało stworzenie ale ciekawość, odwaga i jakieś dziwne przeczucie zatrzymało „czarnopiórego” mutanta na miejscu. Był ciekaw co się stanie dalej. Oczywiście Seraphin również słyszał syreny nadjeżdżającej policji jednak teraz stworzenie było ważniejsze. Ze służbami porządkowymi zawsze był gotów sobie poradzić. Lecz tak naprawdę nie miał zamiaru tego robić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1295
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Zuccotti Park   Czw Paź 01, 2015 6:36 pm

NPC Storyline - Onuris


Mężczyzna zrobił pozytywne wrażenie na przybyszu. Nie dał się wciągnąć w chory kult bohaterów, którym ten osobnik definitywnie nie sprzyjał - i to nie tylko ze względu na fakt w jakim był teraz stanie.
Teraz jednak przybysz nie miał na to czasu. Złapał dłońmi za swój łeb, pochylając się lekko w dół i stając bokiem do mutanta, nie skupiając się na nim całkowicie. Policja już była na miejscu, lecz nikt nie mógł wejść do środka. Przybysz miał natomiast swój problem. I jeszcze ten człowiek, natrętny.
/Jestem widmem, człowieku. Istotą której twój umysł nie zrozumie./
Rzucił krótko przybysz, podnosząc się i stając wyprostowany. Gad opuścił swe ręce wzdłuż swego ciała i obrócił się do swego rozmówcy oraz spojrzał na niego z góry. Różnice w ich rozmiarach był nieporównywalne, nie tylko sam wzrostu - ponad dwu i pół metrowa bestia, lecz dosłownie - bestia. Gad był masywny, ogromny, mimo zmniejszenia swej formy. Może nie tak jak Hulk, definitywnie nie tak. Jego ciało było doszlifowane, przygotowane, nie napakowane.
Jaszczur rozejrzał się po okolicy, wydobywając z siebie cichy, gardłowy warkot. Była to jego reakcja na to co uczynił, na to co uczyniono, posługując się nim tutaj w roli narzędzia, przedmiotu kierowanego czyjąś ręką. Słysząc słowo "smok", czarnołuski spojrzał odruchowo na mutanta, wsłuchując się w jego słowa.
/Bratobójstwo nie jest niczym szlachetnym. Odważniej jest natomiast żyć, niż umrzeć./
Odpowiedział mu, a następnie zrobił krok do przodu, skracając dystans pomiędzy sobą, a skrzydlatym osobnikiem. Według ludzkich wierzeń, które gad znał, ten osobnik nadawałby się na upadłego anioła. Coś bardzo podobnego do owego gada. Jaszczur pochylił się lekko do mutanta, by tak nad nim nie wisieć, a następnie wyciągnął w jego kierunku swą prawą dłoń. Otworzył swe palce i przysunął pazury bliżej, sunąc nimi po szyi mężczyzny - dokładniej po niewielkich ranach, które natychmiast się zasklepiły. Nie dał Seraphinowi możliwości cofnięcia się, po prostu blokując mu telepatycznie tą możliwość. Mógł o tym pomyśleć, jednak jego ciało nie pozwoliło by mu tego uczynić.
/Zostałeś, bo szukasz własnej drogi. Zabijasz, jednak nie czujesz się w tym spełniony.../
Odezwał się jaszczur, a następnie zmieniło się otoczenie. Dalej znajdowali się w Nowym Jorku, jednak teraz naleźli się na jednym z pustych, w miarę zakrytych, dachów niedaleko parku. W tym samym czasie mgła w parku opadła, a ratownicy ruszyli do działania. Nie było żadnego błysku, efektu, światła - nic. Po prostu nagle znaleźli się w innym miejscu.
/Widzisz we mnie okazję. Ja w tobie widzę tylko człowieka, takiego jak inni. Powiedz mi coś o sobie, przekonaj mnie, a może zmienię twe przeznaczenie./
Wyjaśnił i zamilkł, prostując się i spoglądając na człowieka z góry. Wszystko działo się szybko, gwałtownie, mogło nie być zrozumiałe. Taki był jednak cel owego widma. Życie nie było w pełni przewidywalne, a tym bardziej zrozumiałe.


Ze względu na brak aktywności oraz odpowiedzi ze strony gracza, akcję anuluję, a temat zwalniam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zuccotti Park   

Powrót do góry Go down
 
Zuccotti Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: