Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Fort Tryon Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Fort Tryon Park   Wto Lip 24, 2012 3:17 pm







Park publiczny w Washington Heights na Manhattanie, mogący poszczycić się wspaniałym widokiem na rzekę Hudson. Poświęcony został tematyce średniowiecza; znajduje się tutaj The Cloisters, oddział Metropolitan Museum of Art. Więcej na temat muzeum TUTAJ.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pon Lip 30, 2012 3:11 pm

Czarny punkcik ukazał się, obecnym w parku, ludziom. Po chwili do obrazu dołączył też szum silników. B2 zbliżał się do FTP. Alice tymczasem uważnie spoglądała na listę, którą udało jej się stworzyć. Była wciąż zbyt długa aby mogła wytypować kilku głównych podejrzanych. Czuła się przez to bezsilna, co ją irytowało. Dlatego, też po dotarciu na miejsce zrobiła kilka kółek nad całym miejscem. Uważnie wypatrywała grupkę osób, które były przebrane w średniowieczne stroje. Jeżeli ich nie wypatrzyła, ponieważ znajdowały się pod dachem lub drzewem, zawisłaby w powietrzu oraz zleciała trochę niżej. Wówczas wznowiłaby poszukiwania. Ludzi było trochę, ale B2 poruszał się dość szybko. Przeczesanie całego parku nie powinno sprawiać problemów. Tym bardziej, że mało co powinno jej przeszkodzić. Unosiła się kilka metrów nad ziemią, toteż nikt nie był wstanie chwycić jej za nogę.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pon Lip 30, 2012 4:31 pm

W jednej części parku - zajmującego jakby nie patrzeć spory obszar - trwała w tej chwili akcja przeprowadzana przez... No, na pewno nie przez policję, a i armia to raczej też nie była, choć właśnie na to mogłoby wskazywać wyposażenie niektórych z obecnych delikwentów. Z drugiej strony - nie, zwykli żołnierze raczej nie mieliby dostępu do takiego sprzętu... Grunt jednak, że uzbrojona służba usuwała w tej chwili ludność cywilną z części terenu Fort Tryon Park. Poszczególni jej przedstawiciele zauważali co prawda B2, ale nic sobie nie robili z jego obecności; najwyraźniej im ona nie przeszkadzała, a może i nawet była na rękę, kto wie?
Pośród tych wszystkich "żołnierzy" przewijały się także osoby w garniturach, choć trzeba przyznać, że dość nieliczne. Część z nich uczepiona była telefonów komórkowych i dyskutowała o czymś zawzięcie ze swymi rozmówcami po drugiej stronie. Inni sprawiali natomiast wrażenie, jak gdyby tylko obserwowali sytuację i poza tym nie zajmowali się niczym szczególnym. Niektórzy mieli w dłoniach... Chyba aparaty fotograficzne, kamery lub inne temu podobne urządzenia.
Koncentracja funkcjonariuszy obu tych typów następowała nieco na uboczu, z daleka od głównej ścieżki - w miejscu, które właściwie mogłoby przypominać prawdziwy las. Stosunkowo niedaleko od tego punktu znajdował się mur jednego z budynków*. Uzbrojeni delikwenci kręcili się po okręgu w około pięć, może sześć metrów od miejsca, ustępując terenu specjalistom...
Którzy pracowali wokół zwłok trzech osób.
Trzech dość drobnych osób.
Część z nich badała najbliższe otoczenie, najwyraźniej poszukując ewentualnych tropów, lecz wyrazy ich twarzy dość jasno świadczyły o tym, że póki co ich poczynania nie przynoszą żadnych owoców. Tylko krew, krew, mnóstwo krwi, ale jak zwykle - zero istotnych śladów. Niezwykle frustrująca sprawa, nie ma co..

***

*Okolica podobna do tej z ostatniego zdjęcia.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Venom



Liczba postów : 119
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pon Lip 30, 2012 5:55 pm

Poruszał się najszybciej, jak tylko mógł. Mimo to dostanie się tutaj z Washington Square Parku zajęło mu kawałek czasu. W końcu jednak udało mu się trafić do parku. I wcale nie był pewnien, czy jest zachwycony z tego powodu.
- Dobra, jestem na miejscu. Teraz tylko znaleźć Slashera, skopać mu tyłek i zgarnąć klucze do miasta. Łatwizna. - powiedział sam do siebie, siedząc na murku. Łatwiej powiedzieć niż zrobić...
Zabijesz go, Eugene... Musisz. - symbiont. Poza gadaniem, nic nie mógł robić. Więc gadał. Flash nie był zadowolony. Tak jakby bez tego zadanie nie było... Nieprzyjemne. Delikatnie rzecz ujmując.
- E. Bez zabijania. Jeszcze zobaczysz, jaka to zabawa, nie zabijać.
Musisz. Takie są zasady, Eugene... Albo my jego, albo on nas...
- Oh, symbiotku. Musisz się jeszcze tyle nauczyć... Nie ma nas. To ja noszę spodnie w tym związku. Ty jesteś spodniami. Zobaczę ja to twoje potomstwo i tak dalej. Takie są zasady. Ty mi go po prostu wskaż.
- Mówiąc to, Venom teatralnie wyciągnął pistolet i odbezpieczył go. - Oby tylko agenci pozbyli się ludności cywilnej...
Agent wskoczył na pierwsze z brzegu drzewo i postanowił w taki właśnie sposób kontynuować podróż. Przeskakując z drzewa na drzewo. A jako że ciała leżą tam, gdzie uwijali się policjanci, agenci i Bóg wie, kto jeszcze... Nie powinien mieć problemów z odnalezieniem miejsca zbrodni. Potrzebował tylko dwóch, trzech minut na podróż...


Ostatnio zmieniony przez Venom dnia Sob Lis 03, 2012 2:09 pm, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pon Lip 30, 2012 6:08 pm

Alice nie spodziewała się takiego widoku. Ba! Dla niej był to szok. Nie sądziła, że Slasher jest taki szybki. Obserwował ją, a ona nawet tego nie zauważyła. B2 wylądował powoli na ziemi. Czarny Iron Man ruszył w kierunku miejsca zbrodni. Po drodze wybełkotał przywitanie i kontynuował swoją "wędrówkę". Spróbowała ominąć funkcjonariuszy, i jeżeli nie sprawili żadnych problemów, i podeszła do ofiar. Trzy, małe osóbki, których szukała. Alice przeskanowała cały teren w poszukiwaniu śladów, ale pewnie, jak zwykle z resztą, nic nie znajdzie. Aramarath odwróciła się i wyszła za okręg, aby przeszkadzać specjalistom. Ruszyła, tym razem na piechot. Z wnętrza B2 dało się usłyszeć ciche, soczyste przekleństwo. Mieli do czynienia ze znacznie bardziej inteligentną jednostką. Z listy skreśliła kolejne, mniej bystre, pozycje. Mimo to, wciąż było ich zbyt wiele by mogła jasno określić kto to jest. Na radarze pojawił się kolejny punkcik. B2 gwałtownie się obrócił w poszukiwaniu celu. Ręce zaskrzypiały, a lufy zabłysły w słońcu. Ku niej zbliżał się kumpel Spider Mana. B2 spoglądał na niego w milczeniu.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pon Lip 30, 2012 7:06 pm

B2 bez problemu został przepuszczony do zwłok - było to aż dziwne, lecz może owi żołnierze zostali już uprzedzeni, że coś takiego będzie miało miejsce... Albo po prostu byli na tyle inteligentni, aby samodzielnie potrafić ocenić sytuację. Sami specjaliści także nie protestowali, ale z drugiej strony nawet nie przerwali sobie pracy; najwidoczniej byli odpowiednio przeszkoleni i przygotowani na podobne ewentualności.
Przeskanowanie najbliższego zwłokom terenu oczywiście zgodnie z podejrzewaniami Alice nie ukazało niczego wyjątkowego. Gdy oddaliła się od kręgu utworzonego wokół ofiar, świadomie lub nie wybrała kierunek, w którym znajdowała się zdecydowanie mniejsza ilość agentów. Właściwie nie było ich tam praktycznie wcale, choć na granicy widoczności - wśród drzew - poruszało się ich jeszcze paru.
Tuż po tym, jak radar wskazał Alice obecność Venoma, w otoczeniu zmieniło się nagle coś jeszcze - ot, drobny szczegół, który w innych warunkach zapewne umknąłby niepostrzeżony, gdyby nie to, co wydarzyło się tuż po nim. Otóż w pobliżu, przy samym murze, znajdowała się całkiem wysoka sterta kamieni, do tego jeszcze częściowo zasłonięta roślinnością. Niespodziewanie jeden z nich stoczył się na ziemię, czemu towarzyszył stłumiony pisk - przesycony przerażeniem, tyle było pewne.
Najwidoczniej ktoś się tam czaił.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pon Sie 06, 2012 8:12 am

//Myślałam poczekać na Venoma, ale widać co z tego wyszło.//

Głupotą byłoby nie przepuścić "superbohatera" na miejsce zbrodni, ale na szczęście obyło się bez zbędnych scenek. Alice nie podobał się nieco sposób pracy i reakcje znajdującej się tutaj jednostki. Obserwowała ich bacznie, ale Ci najwyraźniej nie zamierzali wykonywać żadnych podejrzanych ruchów. W sumie ich szczęście. Alice była trochę...taaa, trochę...kogo ona chce oszukać? Jej organizm domagał się snu, kawy oraz posiłku, toteż dziewczyna była już na start nieźle zdenerwowana. Teraz wystarczy dodać do tego fakt, iż osoby, które mogły wiedzieć nieco więcej zostały zamordowane tuż pod jej nosem. Mieszanka wybuchowa gotowa. Achhh, jednak nie. Obecni tu funkcjonariusze postanowili dodać do niej jeszcze jeden składnik. Alice spacerowała po placu co jakiś czas skanując teren wokół siebie. Wówczas spostrzegła, że Ci super-zaawansowani inteligenci z góry założyli, że sprawca im uciekł. Dlatego, też nie chronili dokładnie obiektu. Zapewne najbliżej położone kryjówki nie zostały też sprawdzone przez nich BO PO CO? Następnie dziwią się, że nie są wstanie złapać mordercy, który ma sporo czasu na ucieczkę.
W jednej chwili do B2 dotarł pisk. Nie był to naturalny głosik, toteż zaraz przykuł uwagę Alice. Dziewczyna już ostro podenerwowana ruszyła w kierunku stosu kamieni. Dotarcie do niego było kwestią kilku sekund, toteż w między czasie repulsor znajdujący się w lewej ręce był już skierowany w potencjalnego przeciwnika. Lufy karabiny z prawej ręki były gotowe do strzału.
- Wyjdź i pokaż się! - wyraźny i głośny rozkaz zaraz padł. Lepiej teraz nie denerwować Alice, która próbowała zachować spokój.
Powrót do góry Go down
Venom



Liczba postów : 119
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pon Sie 06, 2012 2:46 pm

Z każdym kolejnym krokiem wyczuwał coś. Tak, jakby symbiont drżał z niecierpliwości, jakby nie mógł doczekać się spotkania z potomkiem. Jakby tylko czekał, aż go POŻRE. Flasha to niepokoiło, ale nie pozostało mu nic innego, jak po prostu nie stracić nad sobą kontroli. Dobrze, że jest tu Iron Man. Chyba. Czarna zbroja, podobno ma ich kilka. Może jakiś Symbionthunter?
- ONTUJESTONTUJESTONTUJEST...! - głos symbionta wręcz torpedował jego głowę. Thompson musiał się zatrzymać i złapać za głowę.
- Zamknij się! - krzyknął. Oczywiście, musiało to wyglądać, jakby krzyczał sam do siebie, ale w tym momencie naprawdę niewiele go to obchodziło. Ważne, że pomogło. Symbiont się zamknął. No, znaczy znów po prostu był niezrozumiałym szumem w potylicy.
Venom wyciągnął pistolety maszynowe i ruszył w stronę B2.
- Fajna zbroja, Stark. Czarny zawsze modny, nie?
Ignoruj go, Eugene... On nam nie pozwoli go zabić... Ale musimy!
- Zamknij się. -
Mruknął pod nosem, celując pistoletami w kierunku, w który już celował B2.


Ostatnio zmieniony przez Venom dnia Sob Lis 03, 2012 2:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pon Sie 06, 2012 5:42 pm

Poczynania Alice i Venoma przyniosły skutek, którego raczej żadne z nich się nie spodziewało - mianowicie po krótkiej chwili pełnej napięcia ciszy zza sterty kamieni dobiegł ich głośny i niepohamowany szloch... Jak najzupełniej ludzki, a w dodatku brzmiący bardzo żeńsko.
W tej improwizowanej kryjówce - warto tu dodać, że stanowczo za małej na pomieszczenie chociażby dorosłego człowieka - siedziała ciasno upchnięta nastolatka w sukience, która z mody wyszła zapewne jakieś kilkaset lat temu. Obejmowała się ramionami, jakby dla uspokojenia - i łkała donośnie, z zamkniętymi oczami, starając się wydać jak najmniejsza - i wcisnąć w najodleglejszy kąt tego niewielkiego usypiska. Zaczerwienione policzki aż jej błyszczały od łez.
Było więc kompletnie oczywiste, że jest przerażona.
Z drugiej strony Symbiont nie mógł się raczej mylić - a przynajmniej nie pod tym względem. Skoro wyczuwał w pobliżu obecność swojego potomka, to najprawdopodobniej miał rację. Ostrożność przede wszystkim...

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Venom



Liczba postów : 119
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Wto Sie 07, 2012 3:11 pm

No dobra... Tego się nie spodziewał. Czerwonego, żółtego, białego, niebieskiego potwora, który się na nich rzuci - tak. Dziewczyny, która przeżyła spotkanie ze Slasherem - nie. Ale to właśnie ona może być kluczem do rozwiązania całej zagadki. A że jego towarzysz pewnie przestraszył ją jeszcze bardziej, pora żeby to on wziął sprawy w swoje ręce.
- Zostań tu, kolego. Dość już narozrabiałeś. - powiedział do B2, odkładając wszystkie pistolety na ziemię. Wiedział, że to niezbyt mądre, ale dziewczyna i bez tego była przerażona, nie? - Osłaniaj mnie. Nasz rzeźnik gdzieś tu się czai. Ja z nią pogadam.
Flash ostrożnie kierował się w stronę kryjówki dziewczyny. Po pierwsze, miał świadomość, że nie wygląda na przyjaciela młodych dziewczyn. A po drugie, Slasher. Gdzieś tu jest. I tego był pewien. Byli pewni.
On tu jest, Eugene...
- Wiem.
Pozwól mi go znaleźć...
- Nie.
Eugene...
- Zamknij się.


Flash ukucnął przy dziewczynie.
- No cześć. Chcesz autograf od prawdziwego superbohatera?


Ostatnio zmieniony przez Venom dnia Sob Lis 03, 2012 2:16 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Wto Sie 07, 2012 3:25 pm

Piski i szlochy zaczynały brzmieć w końcu ludzko. Alice bardzo to nie pasowało. Jej humor wcale się nie poprawiał, a Venom tylko pogarszał sprawę. Owszem, ludzie często ją mylili ze Starkiem, ale nie spodziewała się tego po superbohaterze. Sprawę zupełnie olała oraz puściła to w niepamięć. Miała jeden cel - unicestwić Slashera i nie zamierzała sobie przerywać.
Odsłonięcie kamienia tylko pogorszyło sprawę. Młoda, płacząca dziewczyna, która uciekła mordercy. Stop? Że co proszę? Dla Alice było to zupełnie bezsensu. Sprytny, zwinny i doświadczony morderca zabijał nie zostawiając śladów. Śledził B2, a ten nawet go nie wykrył! Do tego zamordował świadków, którzy mogli coś wiedzieć. Teraz zostawia przy życiu zostaje jedna istotka. W głowie Alice panował istny mętlik. Polecenie wydawane przez Venoma zdawały się odbijać od zbroi i wpadać w trawę zapomniane przez wszystkich. B2 nie zdejmował dziewczyny z celownika jeszcze przez długą chwilę. Powoli jednak zdecydowała się rozejrzeć raz jeszcze po terenie. Wątpiła aby morderca rzucił się na nich tutaj. Dla niej byłoby to teraz głupotą.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Sro Sie 08, 2012 11:19 pm

W pierwszej chwili dziewczyna - zapewne odruchowo - spróbowała odsunąć się jeszcze bardziej, lecz niestety złożyło się akurat tak nieszczęśliwie dla niej, że było to już po prostu fizycznie niemożliwe; nie mogła cofnąć się dalej, mur za nic w świecie by jej na to nie pozwolił. Spięła się przez to silniej, zaciskając mocno powieki i drżąc wyraźnie na całym ciele. Istna kupka nieszczęścia, bo inaczej tego widoku chyba nazwać nie można.
W moment później jednak szlochy przycichły nieco, a i hiperwentylacja, którą nastolatka przechodziła, zdawała się powoli ustawać. Niebożę otworzyło - bardzo niepewnie - oczy i zerknęło ku bohaterom. Na kilka sekund dziewczyna zagapiła się na B2, ale zaraz potem jej uwaga skierowała się ku Venomowi. Jej ciało przeszedł dreszcz, który starała się najwidoczniej powstrzymać. Pociągnęła jeszcze cicho nosem i wydawała się już być nieco spokojniejsza, choć wciąż przerażona ponad wszelką miarę...
... Ale gdy tylko ostrożnie kiwnęła głową - zaczęło się od nowa. Poprzednie łzy jeszcze nie zdążyły porządnie wyschnąć na jej policzkach, a już potoczyły się następne, choć trzeba uczciwie przyznać, że było w tym o wiele mniej dramatyzmu i paniki. Można by pomyśleć, że przedtem była to kwestia strachu przed czymś, co w jej mniemaniu mogło ją jeszcze zaatakować, teraz natomiast chodziło już przede wszystkim o odreagowanie przeżyć. Nie ruszyła się z miejsca, ale przynajmniej przestała próbować zjednoczyć się z murem za swymi plecami. Zawsze był to jakiś sukces...
-To... To...- załkała i głos załamał jej się na tyle, że pokręciła jedynie głową, po czym pochyliła ją mocno do przodu i póki co już nie próbowała się więcej odezwać. Jej klatka piersiowa unosiła się i opadała ciężko, wtórując głośnemu oddechowi.
Gdzieś w tle - pomiędzy drzewami - agenci przystanęli i przystąpili do obserwowania tego, co się działo. Mieli na szczęście na tyle zdrowego rozsądku, aby nie przerywać bohaterom pracy, ale jednak byli gotowi do działania - ot, tak w razie czego, gdyby jednak zaszła taka konieczność. Na wszelki wypadek i nic więcej.
Zajęcia wokół zwłok natomiast dobiegały już w zasadzie końca, a przynajmniej na to wskazywał fakt, że część specjalistów zaczynała się już powoli zbierać. Jeszcze tylko trochę i ciała ofiar zostaną zabrane z miejsca zbrodni.
W okolicy było całkiem cicho, pomijając okazjonalne - i niezbyt głośne - dźwięki wydawane przez agentów. Nie było nawet słychać ptaków, co w parku byłoby przecież jak najbardziej na miejscu. Mimo to ogólnie panował względny spokój... I tylko Symbiont wciąż wiedział swoje.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Venom



Liczba postów : 119
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Czw Sie 09, 2012 1:11 pm

Była przerażona. To nic dziwnego, jakby nie patrzeć, przeżyła spotkanie z mordercą. I to nie byle jakim. Dlatego Flashowi nie pozostało nic innego, jak mówić. Dużo, spokojnie i z nutką humoru. Niech dziewczyna nieco się uspokoi. Obserwowała bohaterów, pewnie nigdy żadnego nie widziała. A teraz ma aż dwóch pod ręką.
- No, to jest Iron Man. Spoko koleś. Aktualnie ma przerwę od ratowania świata i przyleciał tu, by zrobić sobie z nami zdjęcie. A ja jestem Agent Venom i zajmuję się ratowaniem superbohaterów. Miałem objąć przywództwo nad Avengersami, ale uznałem że nie chce mi się dowodzić grupą, którą muszę cały czas ratować.
Znowu się rozpłakała. Zaczęła nawet coś mówić, ale ucichła.
- Tornado? Torpeda? Tony Stark? Co chciałabyś mi powiedzieć, moja droga? Może swoje imię?
Venom gestem ręki kazał B2 przylecieć do siebie. W sumie lepiej będzie, gdy bohater będzie dla dziewczyny kimś innym niż unoszącym się punktem celującym w nią.
- Chodź się przywitać. To jest naprawdę sympatyczna dziewczyna, tylko trochę wstydliwa...
Zostaw ją Eugene... Szukaj symbiontaa... To on jest odpowiedzią...

Venom zignorował głos. Bo jakby wypadł przed dziewczyną, gdyby nagle zaczął gadać do siebie?


Ostatnio zmieniony przez Venom dnia Sob Lis 03, 2012 2:18 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Czw Sie 09, 2012 2:23 pm

Alice chcąc nie chcąc wsłuchiwała się w słowa Venoma. Z każdą minutą była coraz bardziej...zła? Może wściekła? Ciężko powiedzieć co się działo pod tą czarną maską. Nie mogła jednak stać długo. Szloch dziewczyny szybko został wyłapany przez ucho Aramarath. Nieznajomy próbował ją uspokoić. Stanie z wyciągnięta bronią w sumie nie pomagało mężczyźnie. Ten starał się jak mógł. Szczegół, że nazywanie ją mianem Iron Mana tylko irytowało B2. Mogło to podziałać na dziewczynę. Potrzebowali informacji. Alice musiała się uspokoić i przełamać.
Po pierwsze powoli opuścił ręce. Przez chwilę stał wpatrując się w tą "uroczą" scenkę. Venom oczywiście wciąż gadał do młodej. B2 ruszył w ich kierunku.
- Witaj. Nie jesteśmy tutaj by Cię skrzywdzić. Zapewne wiesz kogo szukamy. W końcu bystra z Ciebie dziewczyna...Nie mam wybranego pseudonimu, ale możesz nazywać mnie Black Iron i nie, nie jestem Stark. - ostatnie słowa były skierowane do Venoma, co Alice zaznaczyła delikatnym przechyleniem głowy w stronę symbionta. Zaraz jednak uwaga B2, który powoli kucnął przy dziewczynie skupiła się na ofierze.
- Chcemy dorwać tego drania, który wykończył Twoich sąsiadów. Podejrzewam, że wiesz znacznie więcej niż Twoi...przyjaciele... - dodał po chwili.
Powrót do góry Go down
Nomad



Liczba postów : 36
Data dołączenia : 09/08/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Czw Sie 09, 2012 4:34 pm

Nad głowami obecnych osób przeleciała maszyna sił zbrojnych, która była na dość niskim pułapie przez co praca jej silników była dobrze słyszalna na ziemi. Po chwili z tyłu samolotu otwarła się klapa desantowa i Nomad od razu się do niej zbliżył ze spadochronem założonym na sobie. Był on gotów do skoku a ledwo wschodzące słońce nie pomoże zbyt szybko odnaleźć skoczka. Po chwili Thomas spojrzał na lampę dającą sygnał do skoku i czekał na zapalenie się zielonego światła. Gdy ta chwila nadeszła, ruszył biegiem i wyskoczył z maszyny, po czym od razu ustabilizował on swój lot. Jego skafander był słabo widoczny na niebie przez swoje barwy i jedyne odbicia światła dokonywały się na metalowych fragmentach. Będąc na wysokości 1000m nad ziemią były żołnierz otworzył spadochron i zaczął nim sterować aby móc bezpiecznie wylądować na wolnym skrawku ziemi. Nie zamierzał zaplątać się w korony drzew by tam utknąć. Gdy tylko jego nogi dotkną ziemi przebiegnie kawałek po czym doprowadzi do opadnięcia czaszy spadochronu i zwinie ją szybko byle tylko nie była kłopotliwa. Po dokonaniu tej prostej lecz ważnej czynności ruszy ku zgromadzonym dalej postaciom. W trakcie marszu poprawił swój karabin oraz spojrzał uważniej na będące tam osoby, a jego uwagę zwróciły dwie. Będąc obok nich obszedł ich i stanął tak aby mogli go widzieć, przy czym odezwał się;
Porucznik Nomad. Były żołnierz obecnie członek agenci S.H.I.E.L.D.-po tych słowach spojrzał na postać w zbroi i dodał-Co się tu wydarzyło?-najbardziej był zaskoczony tym, że widzi Iron Mana, choć wiedział że on nigdy nie nosił czarnego pancerza. Druga postać nieco go zastanawiała lecz nie dociekał kto to taki. Jego wzrok skryty za goglami skierował się na dziewczynę. Miał nadzieję, że czegoś się dowie bo jego miejsce zamieszkania trochę uniemożliwiało mu bycie na bieżąco i zamierzał to kiedyś zmienić jednak teraz czekał na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Czw Sie 09, 2012 9:55 pm

Przez chwilę zdawało się, że wszystkie te wypowiedzi nie wywołały żadnej reakcji - dziewczyna trwała we względnym bezruchu, rzecz jasna jeśli nie liczyć ciężkiego unoszenia się i opadania jej klatki piersiowej oraz wyraźnego drżenia całego jej ciała. Głowę wciąż miała opuszczoną i najwyraźniej jeszcze trochę płakała, ale przynajmniej już nie szlochała głośno w taki sposób, jak jeszcze moment temu. Można by pomyśleć, że w końcu się uspokajała...
Zupełnie niespodziewanie jednak zmysły Venoma zaczęły szaleć, wskazując mu bardzo bliskie niebezpieczeństwo. Jego symbiont natomiast nie musiał już dłużej "szukać" swojego potomka, którego wyczuwał jak dotąd tylko w ogólnie pojętym pobliżu - teraz bowiem stało się dla niego jasne gdzie dokładnie się on obecnie znajduje. Było to o tyle dziwne, że do tego momentu "obcy" symbiont musiał się w pewnym sensie - i średnio udolnie - maskować.
W ułamek sekundy później się zaczęło.
Spory fragment klatki piersiowej dziewczyny dosłownie w mgnieniu oka pokrył się pochodzącą na pozór znikąd substancją o granatowym zabarwieniu. To właśnie z niej z niesamowitą szybkością wystrzelone zostały ostre elementy o podłużnym kształcie, które prezentowały się jak coś przejściowego między strzałą i włócznią. Było ich pięć i najprawdopodobniej poszybowały właściwie na oślep - prosto przed siebie.
Dwa z nich trafiły znajdującego się najbliżej Venoma, jednakże w zasadzie nie wyrządziły mu żadnej krzywdy - po zetknięciu się z powierzchnią symbionta po prostu się rozpuściły, a przynajmniej takie właśnie sprawiało to na pierwszy rzut oka wrażenie. Cóż, na drugi rzut oka po prostu nie było w tej sytuacji czasu, więc póki co trzeba było zadowolić się wstępną oceną.
Kolejny zaostrzony element wbił się w zbroję B2 mniej więcej na tej wysokości, na której powinien znajdować się obojczyk. Wszedł w metal z pewną trudnością, lecz i tak uszkadzając jego zewnętrzne warstwy i niemalże dostając się do ciała przebywającej w środku Alice - niemalże, lecz jednak nie do końca.
Czwarty "pocisk" przypadł w udziale Nomadowi, a dokładniej jego prawemu ramieniu. Wbił się łatwiej, niż w przypadku pancerza B2, a w dodatku sięgnął na tyle głęboko, aby zadrapać nawet lekko jego skórę - zupełnie niegroźnie na szczęście, ale jednak coś osiągnął. Wskazywało to na niezłą siłę wyrzutu.
Ostatni - piąty - element minął ich wszystkich i wbił się w jedno z pobliskich drzew. Te, które trafiły B2 i Nomada, zupełnie nagle zmieniły swą konsystencję i - z braku lepszego słowa - wpełzły do środka ich kombinezonów.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Venom



Liczba postów : 119
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pią Sie 10, 2012 9:32 am

Dobra. Dziewczyna zaczyna się uspokajać. A to znaczy, że jego zdolność mediacyjne są lepsze, niż przypuszczał. A to z kolei oznaczało, że wkrótce dziewczyna będzie mogła trafić do szpitala, żeby tam się jej przyjrzeli. Może nawet coś ciekawego na temat mordercy usłyszą?
A potem wszystko oszalało. Spider-sense, który Venom odziedziczył po poprzednich właścicielach, oszalał. Tak, jakby niebezpieczeństwo czaiło się za każdym drzewem. Tak, jakby każdy tutejszy policajnt, agent, superbohater, czy nawet przechodzień, miał wyciągnąć broń i zacząć do niego strzelać. Albo jakby to dziewczyna miała być niebezpieczeństwem.
- Eugene, on tu jest, w tej dzieczynie! - krzyknął symbiont. Całkiem niepotrzebnie. Venom już się tego domyślał.
A po sekundzie pożałował, że jego broń palna została na trawie.
Fioletowy symbiont. Nie, tego jeszcze nie było. Czerwone, zielone, żółte, białe...
- Agooony... - Tak, Agony był fioletowy. Ale chyba to by wyczuł, gdyby to był TEN Agony.
Flash nie miał więcej czasu na sięganie w pamięć symbiontów. Klatka piersiowa dziewczyny straciła znacznie na swojej atrakcyjności już w chwili pokrycia fioletowym symbiontem. Ale gdy symbiont zaczął formować się w pięć oszczepów, Venom wiedział na pewno. Slasher.
- Cholera! - Zdążył zawołać. Zdążył nawet zerwać się na równe nogi. Jednak nie zdążył już odskoczyć. Jeden oszczep wbił się w klatkę piersiową, drugi w brzuch.
Zaraz... Wbił? W takim razie dlaczego Flash nie odczuł bólu? Spojrzał w dół. Oszczepy wyglądały jak dwa jajka rozbite na jego niesamowitym stroju. A potem nic, jakby się rozpuśćiły. Czyżby był dla Slashera trujący? Może trzeba to wykorzystać?
Agent stanął przodem do dziewczyny i wycelował w nią dwie zaciśnięte pięści. Po ułamku sekundy z jego nadgarstków wyleciały dwie organiczne pajęczyny. Plan był prosty. Chciał po prostu obezwładnić dziewczynę na tak długo, póki nie pojawi się ten cholerny agent z obiecaną bronią dźwiękową. Chyba że to ten gość, który pojawił się w międzyczasie. Zapytać nie zaszkodzi.
- Poruczniku! Masz jakieś wysokie częstotliwości dla naszej małej przyjaciółki? Ogniem jej tu traktować nie będziemy...
Mówiąc to, Venom wystrzelił mackę w stronę broni leżącej na ziemi. Nie widział jej stąd, miał więc nadzieję, że po prostu trafi. W międzyczasie mniejsza macka złapała za nóż taktyczny - jedyną broń, którą miał przy sobie.
- Zabij ją, Eugene. Chciała przecież zabić NAS. - Venom oczywiście nie zamierzał słuchać głosu. Nóż wyciągnął na wszelki wypadek, do ochrony.
- Ale nie zabiła. I my też nie zabijemy. Aresztujemy ją.
- Ucieknie. I zniszczy nasze życie, Eugene. Tylko śmierć jest uwolnieniem.
- Ucieknie i złapiemy ją znowu, dupku. Ale nie zabijemy.

Symbiont już nie odpowiedział. Zadrżał tylko rozjuszony. Nic więcej zrobić i tak nie mógł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pią Sie 10, 2012 10:36 am

Wszystko było cacy do chwili. Nie chodzi tutaj oczywiście o moment, w którym Nomad zaszczycił ich swoją obecnością. Oczywiście, nie umknął on uwadze B2. W końcu maszyna wciąż przeczesywała teren w poszukiwaniu nieznanych jej obiektów. Spory samolot nie miał prawa jej umknąć. Black Iron powoli zmierzył go wzrokiem, co dość dziwnie wyglądało. Po chwili jednak zwróciła uwagę ponownie na dziewczynę. W tym momencie wydarzyło się coś, czego Alice kompletnie się nie spodziewała. Po pierwsze klatkę piersiową pokryła...maź? Glut? Można zastanawiać się nad nazywaniem owej substancji, ale nie było to w tej chwili ważne. Ważniejsze były macki, które zostały wystrzelone na oślep. W ciągu zaledwie chwili wszystko stało się dla Alice jasne. Cel został ponownie obrany. Macka wbiła się w pancerz B2. Ten zaraz chwycił za glut? Oczywiście próbowała usunąć to świństwo z pancerza, ale to zamieniło się w jeszcze gorszy kisiel i próbowało wejść do dziury jaką zrobiło. Miało niestety pecha, ponieważ rękawica B2 był tuż obok. W związku z tym Alice odpaliła miotacze mając w sumie kompletnie w nosie czy nie zrani nikogo koło siebie. Na szczęście ostrze nie doszło do ciała, toteż raczej nie poparzy samej siebie.
Wówczas Venom zaczął coś krzyczeć o wysokich częstotliwościach. Nie były one problemem dla B2. W sumie jakby się uprzeć to własnym głosikiem Alice mogła doprowadzić do szału. Wiadomo jednak, że nie mieli do czynienia ze zwykłym śmiertelnikiem.
- Zakryjcie uszy. - powiedziała podniesionym głosem. Po krótkiej chwili B2 zaczął...krzyczeć? Ryczeć? W każdym razie od maszyny wydobywał się dźwięk, który z każdą chwilą coraz mniej przypominał ludzki. Z początku było coś na kształt krzyku z przerażenia. Z każdą chwilą jednak dźwięk stawał się wyższy. Rósł do momentu, gdy dziewczyna przestała atakować. Jeżeli się zatrzymała, dźwięk również to uczynił. Po za tym Alice stała z wymierzonym repulsorem i karabinem w dziewczynę. Zaraz jednak wzbiła się w powietrze, gotowa w każdej chwili do uniku.
Powrót do góry Go down
Nomad



Liczba postów : 36
Data dołączenia : 09/08/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pią Sie 10, 2012 11:08 am

Nomad uważnie czekał na odpowiedź pozostałych podczas gdy on obserwował dziewczynę. Widząc plamę, która pojawiła się na jej klatce piersiowej jakaś substancja, zmrużył oczy. Lecz to co wydarzyło się dalej, to było dla niego sporym szokiem. W jego skafander wbiło się coś na kształt włóczni po czym próbowało wniknąć do środka. Na pytanie o wysokie częstotliwości, odpowiedział krótko;
Nie mam nic takiego przy sobie. Jedynie porządny hałas bądź specjalne urządzenie może coś poradzić.-zamierzał coś dodać lecz wtedy dotarły do niego słowa B2 i odparł-Ten hełm, który ja mam wygłuszy nieco dźwięk więcej użyj infradźwięków. Powinny odnieść największy skutek.-po tych słowach dotknął swoją dłonią miejsce gdzie uderzyła owa włócznia z tej samej substancji co była na dziewczynie i próbował cokolwiek zrobić by choć trochę powstrzymać ją przed przedostaniem się pod skafander. Podczas tych prób klnął od czasu do czasu lecz nie wypowiadał tych słów głośno, gdyż lepiej być cicho i mówić je pod swoim nosem. Błędem jego było, że wylądował tu w bez włączonego trybu pancerza, jedynie miał biernie aktywowany skafander by w razie walki od razu móc go przełączyć na odpowiedni tryb. Teraz czekał na to co może się wydarzyć i miał nadzieję, że to coś poskutkuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pią Sie 10, 2012 5:02 pm

Dwie pajęczyny wystrzelone z rąk Venoma poszybowały ku dziewczynie, która - ogólnie rzecz biorąc - zdawała się w tej chwili nie być do końca przytomna. Jedynym jej ruchem, o ile można to tak w ogóle określić, było drżenie całego ciała i nic więcej. Oczywiście inaczej sprawa miała się z granatową tkanką obecną na jej klatce piersiowej... Ta rozprzestrzeniła się na tyle, że pokryła także i brzuch nastolatki, a do tego powędrowała również w górę, sięgając niemalże jej szyi. Wystrzeliła z siebie kolejne elementy - część z nich odłączyła się od głównej masy i uderzyła w kamienie, które zawaliły się w taki sposób, że zablokowały pajęczyny Venoma, a pozostałe - pozostające w kontakcie z resztą mazi - odbiły się od podłoża na tyle mocno, że oderwały od niego całe ciało dziewczyny. Venomowi udało się za to pochwycić jego broń; przynajmniej pod tym względem wyraźnie mu się poszczęściło.
Cóż... Nie na długo.
Płomienie z miotaczy ognia Alice na moment mignęły niepokojąco blisko Venoma - co dla żadnego symbionta nie byłoby raczej zbyt przyjemne - lecz w głównej mierze utrzymały się jednak w granicach kombinezonu i jego najbliższego otoczenia. Wystrzelenie ognia w siebie nie było jednak najmądrzejszym pomysłem - owszem, kolec nie dosięgnął uprzednio ciała dziewczyny, ale niewiele mu do tego zabrakło i atak Alice dokończył dzieła, oparzając tym samym jej skórę. Z drugiej strony pozostająca w środku cząstka symbionta w popłochu zaczęła uciekać przed temperaturą; część z niej została unicestwiona, lecz reszta ukryła się po prostu głębiej w stroju B2... Kto wie cóż za szkody próbowała tam wyrządzić?
Użycie przez Alice dźwięku jako broni - owszem - zaszkodziło symbiontowi, lecz... Niestety nie temu, co trzeba. Wysokie częstotliwości w pierwszej chwili stały się bolesne i po prostu nie do zniesienia dla Venoma, podczas gdy "obcy" symbiont radził sobie przy nich póki co całkiem nieźle. Odsunął się, rzeczywiście, a do tego w końcu pokrył praktycznie całe ciało nastolatki, ale poza tym nie zdawał się odczuwać większego cierpienia... Choć z drugiej strony nagle podejrzanie szybko zechciał się oddalić. Przeskoczył przez mur, który miał za swoimi plecami, a będąc w powietrzu wystrzelił kolejną - tym razem liczniejszą - serię kolców w stronę całej trójki przeciwników. Ku każdemu z nich poszybowało około pięciu takich ostrzy.
Oczywiście w tym czasie Nomad próbował poradzić sobie z cząstką symbionta, która właśnie infiltrowała jego skafander. Udało mu się to w małym stopniu, gdyż rzeczywiście pochwycił i wybrał drobny fragment mazi, ale przy takiej konsystencji niemożliwością byłoby wyciągnąć wszystko.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Venom



Liczba postów : 119
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pią Sie 10, 2012 6:48 pm

Dziewczyna nie była morderczynią. Ona po prostu była nosicielem fioletowego mordercy. Gołym okiem było widać, że jest nieprzytomna i nie wie, co dzieje się wokół niej. A tej fioletowej mazi miał największą ochotę się pozbyć. Ale cel misji był inny. Złapać. I chociaż plan nie uwzględniał psychopatycznych kosmitów ciskających oszczepami... Venom nie zamierzał rezygnować z planu aresztowania. Pytanie tylko jak tego dokonać?
Jego plan wyraźnie zawodził. Symbiont po prostu jego pajęczynę zablokował. Tyle dobrego, że udało mu się złapać za swoją ukochaną MP5. Marne pocieszenie, ale przynajmniej nie stał przeciwko stworowi z pustymi rękoma. Tyle dobrego.
Z czarnym Iron Manem natomiast raczej się nie zaprzyjaźni. Najpierw potraktowała go ogniem(no, on był najbliżej, więc innego powodu nie widział), a później dźwiękiem. To było najgorsze uczucie w życiu Flasha. Dźwięk nie tylko torpedował jego uszy. On miażdżył całe jego ciało. Venom czuł się, jakby cały był ulepiony z bólu. Przez chwilę stracił kontrolę nad symbiontem. Jego nogi, niesamowicie miękkie, nie były w stanie go otrzymać, więc upadł. Macki wypuściły jego broń. Symbiont na chwilę się rozstąpił, odsłaniając jego nagie plecy.
- MORDERRRRRRCY...! - Zawył symbiont, a Flash po raz pierwszy był w stanie się z nim zgodzić.
To wszystko trwało tylko kilka sekund, ale dla Flasha to była cała wieczność. Zerwał się na równe nogi i podniósł swój pistolet.

A Slasher uciekał, wystrzelając kolejną porcję pocisków. Venom był już zirytowany. Wystrzelił w stronę kolców mackę grubości ludzkiego przedramienia, w celu ściągnięcia kolców, zmienienia ich trajektorii, czegokolwiek. Od razu też ruszył w pościg.
- Zastrzel dziewczynę, Eugene... Odetnij symbiontowi dopływ adrenaliny...
- Wiesz? Chyba tak zrobię. - Flash wyciągnął pistolet
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pią Sie 10, 2012 7:04 pm

To zabolało, i to bardzo. Dziewczyna gwałtownie chwyciła powietrze czując jak ogień rozprzestrzenia się po jej ciele. Musi jednak działać! Wycie wcale nie pomogło. B2 szybko zorientował się, że Venom ma, delikatnie mówiąc, przesrane. Dźwięk natychmiast stał się wspomnieniem. To zabolało również Alice. Nie chciała ranić żadnego z towarzyszy, a tu proszę. Mogła przez krótką chwilkę spojrzeć na prawdziwą skórę Venoma. Nie zapomniała tego uwiecznić.
Nosicielka również nie czekała, aż oni ładnie zamienią ją w kisiel. Widok uciekającej ofiary szybko dodał Alice sił. Serce zabiło jej szybciej, a płuca chwyciły łapczywie powietrze. Tyle, że z każdym ruchem klatki piersiowej do jej umysłu docierała kolejna fala bólu. Pięknie się załatwiła. Po prostu cudownie. Nie ma to jak być zmęczonym i do tego rannym. Slasher wyskoczył w powietrze i wystrzelił kolejne ostrza. Na ich drodze stanął jednak ogień. Ogromna fala ognia ruszyła wprost na przeciwnika. Po krótkiej chwili atak z jednej rękawicy został zatrzymany.
- Żryj ołów, glucie! - wysyczał B2. O ile maszyna może coś w ten sposób przekazać... Black Iron rozpoczął ostrzał. Oczywiście nie było to siekanie roślinności kulami na oślep. Maszyna celowała, planowała najbliższą trasę i dopiero wtedy kule szły w ruch. Do tego wciąż próbowała potraktować symbionta ogniem. Nie miotała nim również na wszystkie strony. Dopiero gdy znalazła się w odległości, w której miała szansę go trafić wystrzeliwała płomień. Każdy atak był również nim traktowany. Oczywiście pod warunkiem, że ogień działał na macki. Jeżeli okazywał się bezużyteczny Alice wykonywała uniki. Nie trzeba chyba mówić, że zaraz ruszyła, unosząc się jakieś kilka metrów nad ziemią w pościg.
Powrót do góry Go down
Nomad



Liczba postów : 36
Data dołączenia : 09/08/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pią Sie 10, 2012 7:12 pm

Nomad jęknął z bólu gdy nawet przez hełm przedostał się dźwięk. Cóż nie był on aż tak dokuczliwy ale spowodował uporczywe dzwonienie w uszach. Po chwili zauważył, że Venom leży na ziemi, po czym pokręcił głową. Spojrzał za dziewczyną, która miała na sobie tą dziwną substancję i widząc, że zaczęła uciekać zaklnął po czym ruszył powoli za nią. Na widok kolejny włóczni powiedział krótko;
Skafander tryb pancerza, teraz-po czym czekał na przestawienie się wszelkich funkcji ubioru i przy okazji sięgnął po wiszący na plecach karabinek. Miał zamiar wykorzystać go gdy tylko uda mu się zbliżyć na odległość mniejszą niż 100m od dziewczyny a gdy tak się stanie wymierzy szybko w jej lewą nogę aby móc w nią strzelić. Miał zamiar ją obezwładnić i pierwszy raz strzelał do cywili, przeważnie tego nie robił. Skafander dodatkowo na goglach w hełmie wyświetlił poziom dostępnej energii, co umożliwiało obserwację kątem oka poziomu zasilania. Gdy tylko uda mu się okulawić i co za tym obezwładnić dziewczynę, podejdzie do niej z karabinem opartym o ramię i stanie nad nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Nie Sie 12, 2012 2:46 pm

Venom z łatwością obronił się przed wymierzonymi w niego kolcami - odepchnięte zostały one na bok i wylądowały gdzieś w trawie. Warto zauważyć, że tym razem nie zaczęły się jednak rozpuszczać z powodu zetknięcia się z symbiontem; najwyraźniej kontakt trwał na to zbyt krótko. Podsumowując: nic nie stanęło Venomowi na przeszkodzie, gdy wyruszył w pogoń za tym nieco kłopotliwym przeciwnikiem.
Alice również dobrze sobie poradziła - ogień obrócił w nicość skierowane ku niej podłużne pociski; dosłownie tak, jak gdyby wręcz wyparowały. Płomień nie zdążył jednak dosięgnąć samego wroga, gdyż ten poruszał się na to zbyt zwinnie i szybko. Owszem, jego ataki były blokowane, lecz i on sam szybko nauczył się bronić przed językami ognia, a mianowicie: Wyrzucał z siebie w ramach tarczy fragmenty własnej tkanki. W ciągu tej krótkiej chwili, gdy się spalały, był nimi osłonięty i mógł usunąć się z drogi. Kule ignorował w zupełności - zdawały się one wsiąkać w jego powierzchnię.
Używanie przez B2 płomieni miało jednak skutek uboczny... W pierwszej chwili nic nie wskazywało na to, aby powstać miał taki problem, lecz po kilku użyciach miotacza stało się jasne, że nie był on w gruncie rzeczy najlepszym pomysłem - nie w parku. Pełnym roślinności. Bardzo podatnej na spalanie... No właśnie. Początkowo zajęła się tylko trawa oraz niskie krzaki, lecz ogień rozprzestrzeniał się dość szybko, z czasem obejmując także i niektóre drzewa, a zarazem podnosząc temperaturę otoczenia. Było to o tyle pozytywne, że przeciwnik starał się uciekać w stronę przeciwną płomieniom... Ale oczywiście nie tylko on był na nie wrażliwy.
Nomad w tym czasie obronił się dzięki właściwościom ochronnego trybu swego pancerza - najwyraźniej w tej formie był on odporny na ataki przeciwnika... No, a przynajmniej na ten konkretny rodzaj ataku. Po rozpoczęciu pościgu miał okazję znaleźć się na tyle blisko "opętanej" dziewczyny, aby spróbować do niej strzelić - i trafił ją w nogę, owszem... Lecz nie zrobiło to na niej większego wrażenia. Tak jak w przypadku ostrzału Alice, tak i teraz kule zostały po prostu wchłonięte.
W pewnym momencie wróg wykonał płynny obrót i zamachnął się ręką, z której jednak tym razem nie wyskoczyły kolejne kolce, lecz... Rząd kul. Wypchnięte zostały z niezłą prędkością - naśladującą prawdziwy wystrzał - i skierowane przeciwko wszystkim trzem bohaterom.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Venom



Liczba postów : 119
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pon Sie 13, 2012 3:08 pm

To było łatwe. Albo Flash radził sobie lepiej ze swoim symbiontem niż dziewczyna, albo po prostu jego symbiont był potężniejszy. Dla dobra agenta lepiej żeby to drugie. Zwłaszcza, że w przypadku dziewczyny to Slasher zdawał się w pełni kontrolować swojego nosiciela... Ewolucja, czy coś.
- To jest ten moment, w którym dajesz mi cenną radę.
- Użyj wysokich dźwięków, wysokiej temperatury, wysokiego napięcia...
- A gdzie ja ci to znajdę tutaj...

Nie skończył. Ogień. Wszędzie ogień. Tak gorąco! Uciekać! Płomienie zabijają! Flash wręcz czuł, jak kostium zaczyna panikować.
- Zabierz nas stąd, Eugene! Zabijają, zabijają nas!
Venomowi nie trzeba było powtarzać jeszcze bardziej. Szrpnął mocniej pajęczyną, by jak najszybciej opuścić gorącą strefę. I ten ból głowy. Flash nie mógł się skupić, chciał po prostu uciec... I wtedy wpadł na pomysł. Skoro on tak reaguje na ciepło, ścigana musi reagować nie lepiej...
Ale to zaraz. Dziwne uczucie. Zagrożenie. Venom czuł, że nie chodzi tu o płomienie. O coś innego. Coś kazało mu podciągnąć się na sieci, by znaleźć się wyżej niż teraz. Tak też zrobił, akurat w chwili, gdy wrogi symbiont wystrzelił kolejne... Co? Symbiont wyrzucił w ich stronę kule. Pewnie i tak niewiele by mu zrobiły(symbiont w końcu już odbijał kule), ale miał nadzieję, że ten manewr zapobiegnie spotkaniu jego ciała z pociskami. Jednocześnie wyrzucił z klatki piersiowej macki w stronę przeciwnika(przeciwniczki). Chciał po prostu ją pochwycić i ściągnąć do siebie. A kto wie? Może nawet uda mu się wrzucić oponenta w płomienie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Today at 4:59 am

Powrót do góry Go down
 
Fort Tryon Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 10Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: