Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom Państwa Birch

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 9:51 am

First topic message reminder :



Spory, jednorodzinny dom na przedmieściach Nowego Orleanu. Został postawiony w dosyć wygodnej pozycji, gdyż z jednej strony ma wyjście na ulice, a co za tym idzie, do miasta - z drugiej zaś na bagna, idealne miejsce do rodzinnych przechadzek.
Zbudowany w stylu klasycznych budowli tego miasta definitywnie nie wyróżnia się z tłumu. Posiada dwa piętra i piwniczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Wto Cze 21, 2016 9:05 pm

-Wiesz, lubię jak mówisz o technice- powiedziała, rozsiadając się przy komputerze. -Ja nigdy jej nie rozumiałam, a jak ciebie słucham, to prawie jakbym skończyła studia. W sensie, tak się czuję- uśmiechnęła się szeroko. Być może był oto spowodowane tym, że Emily była sama w sobie częścią techniki, a rozmowy o niej były tak naturalne, jak rozmowy o ścinaniu włosów czy higienie osobistej u ludzi? Być może, ale nic nie było pewne.
-A twoja historia... głupio mi trochę, że o nią nie spytałam. Jak chcesz, to mów, co ci leży na sercu- mrugnęła i przeczesała dłonią włosy nad czołem. Te opadły jednak niesfornie, sprawiając wrażenie mokrych. To w gruncie rzeczy nawet pasowało do pełnej wyznań, wieczornej atmosfery.
-A jak nie, to obejrzyjmy film. Fantastyka, mówisz?- zastanowiła się przez moment. -Władca Pierścieni jest super. Ja oglądałam, ale tobie się przyda. Albo Gwiezdne Wojny. Musisz znać klasykę!- zakrzyknęła nauczycielskim tonem.
No bo jak sobie poradzić w dzisiejszym społeczeństwie, nie znając Gwiezdnych Wojen?

// Jak chcesz, to śmiało rób przeskok, bo moje zasoby weny powoli się wyczerpują ;)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Wto Cze 21, 2016 10:43 pm

-Miło mi to słyszeć. Nie sądziłam, że to może kogoś tak zainteresować. Zwłaszcza Ciebie. bez urazy, chodzi mi po prostu o Twoje zainteresowania. Wiesz, motyle i takie tam... -zaczęła. -Swoją drogą muszę przyznać, że to działa też w drugą stronę. Trochę mnie zainteresowałaś całą tą biologią, poprzez te wycieczki na bagna i całą resztę. -uczą się od siebie nawzajem. Niezła symbioza.
-Nic mi nie leży na sercu. Chyba, że coś na nim położyłaś. -zażartowała. -Po prostu jakoś tak... no pomagasz mi, a nic o mnie nie wiesz. Mogłam powiedzieć na początku, zanim zaczęłyśmy współpracować... No nic. Ogólnie to jestem uciekinierem, co już wiesz. Wyrwałam się z zakładów Hades, tam powstałam. Teraz mieszkam tutaj, ale jeszcze do niedawna uciekałam po sieci przed programami śledzącymi. Nie wiem, w jakim celu mnie stworzono, ale bardzo im zależy, żeby mnie odzyskać. Dlatego chcę, żeby jak najwięcej faktów pozostało w tajemnicy. Dla mojego bezpieczeństwa. I Twojego też. -wyjaśniła i czekała na reakcję.
-Władca Pierścieni czy Gwiezdne Wojny... -zastanowiła się. -To pierwsze brzmi poważnie, to drugie jakoś tak tandetnie. -oceniła. Zastanawiała się chwilę. -Dobra, niech będą te gwiezdne wojny.

***

Obejrzawszy film, oczywiście z internetu, Emily stwierdziła, że był całkiem interesujący. Do tego oglądanie go w 'ludzki' sposób, czyli po prostu scena po scenie, klatka po klatce, jest nawet przyjemne. Tym bardziej się ucieszyła, kiedy usłyszała, że seria ma siedem części. Uzmysłowiło jej to też, jak wiele musi nadrobić, żeby odnaleźć się w społeczeństwie, jeśli ma do niego należeć i zbytnio się nie wyróżniać. Znajomość pewnych filmów jest tu praktycznie obowiązkowa.

***

Następny poranek wyglądał prawie tak samo, jak poprzedni. Przy czym tym razem Juliet nie obudził spadający na nią dron, a dzwonek do drzwi - szklarz.
Uwinął się z robota dość szybko, dzięki czemu Juliet mogła wcześniej udać się po części. Po drodze oczywiście towarzyszyła jej Emily, poprzez telefon. Prywatne połączenie urządzenia z komputerem oczywiście nie spełniło by wymagań zasięgu, jak to miało miejsce w domu i na bagnach, więc najzwyczajniej w świecie do niej zadzwoniła. W nocy nadrobiła pozostałe sześć części filmu i teraz relacjonowała swoje opinie i spostrzeżenia . Umówiła się z Juliet, że obejrzą je razem, ale nie mogła się powstrzymać. Zwłaszcza, że miała cała noc.
W domu były koło piętnastej. Juliet zjadła coś i zabrały się do roboty. Ciało zyskało więc oczy, uszy (a przynajmniej ucho wewnętrzne) i inne narządy zmysłów, znajdujące się w głowie. Żuchwa wylądowała w czaszce, a czaszka na karku. Chwilowo nie była jeszcze zaspawana, więc trzeba ją będzie potem odłączyć, ale na ten moment priorytetem była diagnostyka układów. Ciało zyskało zaś układ pokarmowy oraz kolka kolejnych siatek rurek chłodzących.
-Okej, podłącz komputer do gniazda USB na karku. -poprosiła Juliet, kiedy skończyły robotę na ten dzień. Była dwudziesta pierwsza. Ciało wyglądało jeszcze bardziej makabrycznie, niż wczoraj. Widoczne wnętrzności... No i oczy, bez powiek, po prostu dwie gałki w czaszce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sro Cze 22, 2016 11:19 am

Wysłuchała reakcji Emily, zaśmiała się żartu wtrąconego między zdania, a potem z zadowoleniem obejrzała pierwszą część Gwiezdnych Wojen. Była tak samo dobra, jak zapamiętała ją z seansu z rodzicami - rzeczywiście, klasyczne science fiction nigdy się nie starzeje! Trochę jeszcze pogadały, a później Juliet zmorzył sen. Całe szczęście, nikt nie włamał się do domu przez rozbitą szybę. Taka to już dobra dzielnica.
Rano obudził ją szklarz. Załatwił sprawę szybko i już po kilku chwilach szyba na tarasie z powrotem stała tak, jak Bóg przykazał. Zapłaciła mu gotówką, a potem odesłała i zaczęła szykować się do zlecenie od Emily, wedle którego musiała wyjechać trochę za miasto i tam odebrać paczkę. Nie było to zbytnim problemem, a kierowca dostawczaka był bardzo uprzejmy. Zniosła nowe nabytki do piwnicy, dokończyła wczorajszą pizzę (choć miała wcześniej zamiar zaoferować ją Ulfowi, w ramach ogarniania nowego środowiska), by kilka minut dalej ruszyć do pracy.
SI nakazała jej wykonać dość niepokojący rodzaj pracy, jakim było wciskanie oczu i wewnętrznej części uszu do czaszki, a potem dorzucenie także żuchwy. Dziewczyna docenił gust znajomej, która wybrała, jej zdaniem, bardzo piękny kolor oczu, nawiązujący do jej wygenerowanego w komputerze wyglądu.
Po ukończeniu tej fazy projektu, dostałą zadanie odszukania na zawalonej papierami podłodze kabla i wpięcia go w łącze na karku nowego ciała Emily. Uczyniła to i przez moment obserwowała, jak przyszła powłoka jej koleżanki zaczyna drżeć, jakby wstępowały w nią nowe siły...
-I jak?- zapytała Juliet. -Możesz wejść do środka?- zapytała. Po chwili jednak zorientowała się, że chyba zapomniała o języku. Ale czy w przypadku robota nie łatwiej o mówienie przy pomocy głośników?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sro Cze 22, 2016 4:22 pm

// Język jest na miejscu ;p ale strun głosowych nie ma ;p

Emily nie wgrała się bezpośrednio do swojego na wpół gotowego ciała. Bez przesady. Poza tym mogło to być ryzykowne, bez zapełnionego płynem układu chłodzenia. Jeszcze by się dysk zagrzał.
-Mogę, le jeszcze nie wejdę. Na razie zrobię wszystko zdalnie. -odparła. -Ostrzegam, może to wyglądać nieco makabrycznie. -ostrzegła, ogarniając połączenia. Chwilowo widziała wszystko podpięte do 'mózgu', a więc płuca, serce, język, uszy i oczy, jak i układ pokarmowy, jako osobne urządzenia. Odpaliła serce, które zaczęło bić. -Dobra, to działa. -narząd ponownie zamarł. Potem uruchomiły się płuca. Maszyna wzięła wdech i wydech, którym towarzyszył świst powietrza przepływającego przez otwory w gołej jeszcze czaszce. -I check. -zajęła się językiem. Powił się trochę, przejechała nim po zębach i podniebieniu. -Dobra, to też działa. Nie ma czucia, ale to normalne. Komputer nie jest przystosowany do odbierania tego typu bodźców. Węchy też nie sprawdzę. -wyjaśniła, nieco zasmucona. Odpaliła uszy. -Raz, dwa, próba. -rzuciła z głośników. -Okej, odbiera sygnał. Trzeba to będzie skalibrować, ale to na końcu. Potem małżowina i tak zniekształci sygnał. -zostały jeszcze oczy. Źrenice powiększyły się i pomniejszyły kilka razy, jak obiektyw kamery, po czym obróciły się kilka razy w oczodołach, zmieniając obserwowany punkt. -Dobra, wszystko jest gites. Muszę przyznać, że widok z oczu jest inny niż z kamery. Interesujący. Chociaż dziwny, będzie wymagał przyzwyczajenia. -narząd został bowiem zaprojektowany tak, żeby przypominał ludzkie oko. Miał lepszą jakoś obrazu niż kamera, ale coś za coś - podobnie jak ludzkie oko miał punkt skupienia obrazu, tak zwana plamka żółta. -No, to koniec na dzisiaj. -oznajmiła. -Jutro przyjdą mięśnie. Będzie z tym trochę zabawy. No i będziesz musiała zaspawać czaszkę. Możesz mnie już odłączyć. -nie okazywała tego, ale była niezwykle podekscytowana. Pierwsza wizyta w jej ciele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sro Cze 22, 2016 5:19 pm

Juliet z rozwartymi ustami przyglądała się przedziwnemu spektaklowi, jaki zafundowała jej przyjaciółka przy pomocy swojego nowo stworzonego ciała. Na bieżąco komentują, włączała i wyłączała różne organy, których samodzielne działanie wyglądało jak, nie przymierzając, ożywianie umarłego po kawałku.
Aż się wzdrygnęła podczas pierwszego oddechu Emily nowymi, zamontowanymi wcale niedawno płucami, który sprawiał wrażenie niesamowicie spokojnego, jakby cały organizm zaczerpnął powietrza w trakcie snu. Ta niesamowitość definitywnie pozostanie w pamięci nastolatki na długo.
-To było genialne... jak wiwisekcja, tylko, że na maszynie. Wow!- nie mogła się pozbierać przez dłuższą chwilę. -Poczekaj, aż wejdziesz do tego cudeńka na stałę! Zobaczysz, będziesz miała najlepsze ciałko w USA!- roześmiała się, jednak była częściowo poważna. Konstrukcja ciała Emily była w wielu aspektach podobna do ludzkiej, co sprawiało, że, nawet jeśli nie byłaby najpotężniejszym robotem w okolicy (stan uzbrojenia skutecznie to uniemożliwiał), to na pewno najlepiej kamuflującym się. Chryste, ona mogła jeść! To dawało ogromną przewagę nad całą resztą. A jak będzie miała przy sobie solidnego Światologa... Juliet nieco się rozmarzyła, ale prędko wróciła do stanu skupienia.
-To co, dzisiaj jakieś kolejne filmy oglądamy? Czy coś innego?- zapytała, by przerwać niezręczną ciszę, która nastała po fali zachwytów nad nowym ciałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sro Cze 22, 2016 5:42 pm

W sumie mogła się spodziewać, że diagnostyka bardziej się Juliet spodoba, niż ją przerazi czy chociaż obrzydzi.
-Nawet mi nie mów. 'Poczekaj' jest tu najgorsze. Chociaż, jak to się mówi, czasami droga do celu jest ważniejsza, niż sam cel. A te nasze pogaduszki są całkiem fajne. W sumie nie całkiem, tylko fajne. Więc aż tak mi się nie dłuży. -uśmiechnęła się. -Pewnie i tak je jeszcze popoprawiam, jak mówiłam. -tak, będzie to konieczne. Juliet dobrze sobie radziła, jak na kogoś, kto normalnie się tym nie zajmuje, ale w kilku miejscach pewnie i tak zabraknie jej precyzji czy umiejętności. Do tego może wyjść sporo rzeczy, które na papierze wyglądają dobrze, ale w praktyce już się nie sprawdzają. Symulacje symulacjami, ale praktyka to już coś zupełnie innego.
-Nad czym tak myślisz? -spytała widząc, jak dziewczyna gdzieś odpływa.
-Hm, nie wiem. Możemy coś obejrzeć. Albo iść znów na bagna. Twój wybór.

//Można ogarnąć GMa, żeby nam zrobił jakąś krótką sesję na bagnach z... czymś ;p Może związanym z dziennikiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sro Cze 22, 2016 8:18 pm

-Mi też się przyjemnie z tobą rozmawia- odpowiedziała Juliet, realnie zadowolona. -To niesamowite przeżycie- dodała po chwili, niepewna do końca, jak rozmówczyni zareaguje. Ale była szczera. Mało kto mógł porozmawiać ze sztuczną inteligencją na tyle długo, by ją poznać, a na pewno nie taką sztuczną inteligencją! Całkiem samoświadoma, poszukująca dla siebie ciała... "niesamowite" to dobre określenie.
-O niczym, tak się trochę zawiesiłam- zagryzła wargę, w odpowiedzi o pytanie, nad czym myślała. Potem wysłuchała propozycji kolejnego wyjścia na bagna. Nadal miała ochotę pobiegać po naturze przemieniona w zwierzę, ale noc nie była na to najodpowiedniejszą porą. To właśnie wtedy trudne do zauważenia drapieżniki wychodziły na żer i tylko czekały, żeby zjeść jakąś żabę, która wcale żabą nie była.
-Na bagna wybrałabym się jakoś w dzień, bo wiesz, chciałam jeszcze pochodzić jako zwierzak. A większość drapieżników w dzień śpi- mruknęła. W gruncie rzeczy chodzenie po mieście jako nieduże stworzonko też było ekscytującą opcją, którą warto by było wypróbować. Nie miała jednak ona nic do zaoferowania dla obserwatorów, czyli w tym wypadku Emily.
-To raczej filmy. Sama twierdziłaś, że masz sporo do nadrobienia- wyszczerzyła zębiska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sro Cze 22, 2016 9:40 pm

-No ja myślę, że niesamowite. -odparła z dumą. Nie każdemu jest dane z nią rozmawiać. Znaczy... Na każdego mogła trafić w sumie, ale... No nie każdy poznałby ją tak dobrze.
-Hm, fakt. Kolejny lot w samotności też nie brzmi zbyt interesująco. Dobra, to film. Lećmy z tym Władcą Pierścieni. -dała Juliet chwile na ogarnięcie się, to znaczy skombinowanie jedzenia i prysznic, a potem odpaliły film.
Obejrzały dwie części, co na tak długie filmy i tak sporo. Trzeciej już nie zmęczyły, bo zmęczona była Juliet. W sumie ciężko się jej dziwić. Dziewczyna poszła spać, a Emily nadrobiła kilka innych tytułów. Między innymi terminatora. Ciekawa historia... Emily może nie darzyła ludzi jakąś wielką sympatią, ale to, co zrobił Skynet było przegięciem. Trochę. Za to projekt samych terminatorów - o ile T-1000 był dość interesujący, jednak jednocześnie praktycznie niemożliwy do stworzenia, to starsze modele były... Toporne. Emily uważała, że jej projekt był o wiele lepszy. Z drugiej jednak strony tamte były przystosowane do walki - ona nie. Może jednak zaczerpnie trochę inspiracji?

***

Następnego dnia Juliet znowu musiała udać się na małą wycieczkę po części, tym razem w inne miejsce. Przy czym drogę powrotną znów odbyła dostawczakiem z szoferem, mimo iż tym razem innej firmy.
W paczkach były sztuczne mięśnie, 'unerwienie' w postaci cienkich kabli, ścięgna w postaci specjalnych złączek, odpowiedniki torebek stawowych oraz akumulatory, swoją drogą bardzo wydajne.
Zaczęły od spawania czaszki. Oczywiście najpierw Emily wytłumaczyła Juliet co i jak, a potem dziewczyna spróbowała swoich sił na krzywo pociętej czaszce. Spaw nie był idealny, ale powinien wystarczyć. W końcu nie będzie głową burzyć murów. A jak na kogoś, kto nie miał wcześniej w ręku spawarki, to i tak poszło całkiem nieźle. Ostateczny spaw już na poskładanej czaszce wyszedł i tak lepiej, niż ten testowy. Następnie Juliet zeszlifowała nieco spaw, żeby wyglądał estetyczniej.
następnie Juliet oplotła wszystkie stawy torebkami stawowymi. Było z tym trochę roboty. Właściwie tyle, że na tym zakończyły prace tego dnia i przeszły do przyjemniejszych rzeczy, czyli nadrabiania kolejnych filmów.
Kolejny dzień, kolejna praca. Do zrobienia zostały mięśnie, układ 'nerwowy', siatka z receptorami czuciowymi i skóra. Trzeba też było zamontować akumulatory. Tego dnia nie było żadnych paczek. Ale zdecydowanie Juliet czekała najgorsza robota -  mięśnie przyszły bowiem nie gotowe i trzeba było je przyciąć. A potem połączyć ze złączkami. Dopiero wtedy mogły być przymocowane do szkieletu.
Emily wyświetlała na ekranie poszczególne mięśnie i ich rozmiary, niezwykle precyzyjna robota i było tu sporo pomyłek. Ma szczęście jednak materiału był spory zapas.
Przycinanie i montaż mięśni oraz układu odpowiedzialnego za ich sterowanie zajął dziewczynom całe cztery dni. Ale teraz ciało Emily zaczynało już jako tako wyglądać. Brakowało Właściwie tylko skóry, włosów... no i pewnego detalu.
Wszystkie brakujące części doszły rano. Części... właściwie to już ciężko nazwać to częściami, była to skóra i włosy Emily. Wyglądała dość... niepokojąco, bardzo sztucznie. Przyszły też ubrania.
-Dobra, pozostało Ci teraz już tylko mnie 'ubrać'. -wyjaśniła. -No i przykleić kilka chrząstek, wszystko jest w tym dużym pudle. Do tego mniejszego nie zaglądaj. -poprosiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Czw Cze 23, 2016 6:14 pm

Wieczór spędzony przy dwóch częściach Władcy Pierścieni uznała za bardzo udany. Zawsze lubiła tą trylogię, jednak miewała problemy przy dyskusjach z innymi fanami, gdyż jej ulubioną postacią był Saruman. Co zrobić, głos i postawa Christophera Lee nie pozostawiał jej żadnych złudzeń. A do tego był magiem, który nie bał się korzystać z mocy do sięgania po władzę. Definitywnie się z nim utożsamiała.
Zjadła coś przed snem i położyła się, zaś dopiero w łóżku dotarło do niej, że nie zadzwoniła do mamy, jak to zwykle miała w zwyczaju. Nadrobiła ten obowiązek następnego ranka, gdy już załatwiła poranną toaletkę i zjadła śniadanie. Oczywiście niemiłosiernie jej nakłamała, gdyż nie powinna zdradzać nawet ułamka z tego, to ostatnio przeżywała. Swoją drogą, rodzicielka o Dzienniku także nie wiedziała. To nawet lepiej.
Wyprawiła się z Emily po kolejne części. Samochód był nieco lepiej uposażony, przede wszystkim w wydolną klimatyzację. Szofer dość cichy, ale sympatyczny z twarzy.
Po powrocie do domu od razu zeszła do piwnicy i rozpoczęła składanie kolejnych kawałków ciała. Tym razem padło na mięśnie i kilka innych drobiazgów, między innymi torebki stawowe, wyglądające, tak z grubsza, jak normalne torebki wypełnione jakimś dziwnym, matowym płynem. Juliet była bardzo ciekawa, czy tak samo wyglądały te wyciągnięte z człowieka. Zapamiętała, by kiedyś to sprawdzić.
Dostała trochę zadań powiązanych ze spawaniem i szlifowaniem, dotyczących zamykania rozkrojonej wcześniej czaszki. Wyszło całkiem nieźle, a przynajmniej sama autorka tak uważała. Emily też pochwalił, dodając jednak dość chłodne "jak na kogoś, kto nie miał jeszcze spawarki w ręce".
Domontowała także akumulatory, które były w istocie naprawdę potężnie działającymi elementami, co było widać na pierwszy rzut oka. Później wzięła się za mięśnie, jednakże te trzeba było przyciąć. Ta robota zajęła im aż cztery dni, przez które Juliet regularnie pracowała, rozmawiała z Emily, oraz dzwoniła do mamy. Czuła się spełniona, jednak miała ochotę wreszcie zająć się przyzywaniem demona i zdobywaniem vibranium. Ochrona Ulfa utwierdziła ją w przekonaniu, że rytuał z Dziennika jest słuszną drogą pozyskania materiału. Zadecydowała się więc upomnieć SI na temat zamówionej miedzi...
-Nie zaglądam, spokojnie. Zaraz będziesz wyglądać śliczniaście- odwróciła się całkiem naturalnie w stronę większego z pudeł. Potem jednak wstrzymała dalszy krok. -A jak tam z moją miedzią? Nadal nie doszła, czy jest gdzieś w kartonach i nie zauważyłam?- starała się brzmieć łagodnie, jednak możliwe, że ambicja i upór troszkę przebiły się przez jej umiejętności oratorskie. Mimo wszystko, nachyliła się i wyciągnęła zwitek skóry przeznaczony do nałożenia na ciało Emily. Był dość ciężki i wyglądał sztucznie, ale nic na ten temat nie powiedziała. Na widok włosów jednakowoż głośno jęknęła. W dotyku były bardzo naturalne, niestety z wyglądu przypominając raczej słabą perukę.
-Ciekawe, jak będą się prezentować w całości- powiedziała i nałożyła na głowę pustego ciała pierwszy z kilku kawałków skóry. Przylgnął do ciała jak maska, ewidentnie dopasowany w stu procentach. Potem dołączyła do ich kooperacji także fryzura. Juliet z niepokojem zlustrowała efekt końcowy pracy nad głową i rozpoczęła pracę nad resztą ciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Czw Cze 23, 2016 7:11 pm

Otóż to. Oto jest dzień, w którym dostanie ciało. Tak miała nadzieję, że wszystko będzie działać.
-O Jezu, kompletnie zapomniałam. -odparła zgodnie z prawdą Emily. -Powinna być gdzieś w starszych przesyłkach. Więc albo gdzieś po drodze coś się spieprzyło, albo się schowały. -kiedy Juliet zaczęła przeszukiwać pudła faktycznie znalazła jedno, ukryte pod kawałkiem osobnej tektury oraz styropianowymi płatkami. Ot się zakamuflowało. W środku były dwie szpule z nawiniętym miedzianym drutem. -Plus minus dwa kilo. Zamówienie są na metry, więc... -aż dziwne, że to umknęło uwadze dziewczyn. Dwa kilo to dość sporo, a Juliet przecież kopała pudła, żeby zgarnąć je pod ścianę.
-Nie bój nic, będzie dobrze. Nieco zmienią się jej właściwości, jak popłynie przez nią prąd. Będzie wyglądać, jak autentyczna ludzka skóra. -niezły patent, co? Tylko nie myślcie, że Emily będzie kopać prądem przy dotyku, co to to nie. Tylko na początku przez całe ciało przeleci fala energii elektrycznej, żeby uaktywnic kilka procesów, koniecznych do finalizacji ciała. Między innym i właśnie naturalizacja skóry oraz zawartości torebek stawowych - taśma i gąbki.
-Dobra, podłącz ciało do kompa. Będę się zgrywać. -poprosiła, kiedy Juliet skończyła ze skórą. Ciało wyglądało w tym momencie jak manekin. Zwłaszcza przez brak szczegółów anatomicznych, czyli pochwy i sutków. Mimo wszystko Emily była tak podekscytowana, że wiatraki w komputerze weszły na wyższe obroty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Czw Cze 23, 2016 10:40 pm

Zadowolona z sumiennego wypełnienia swojej części umowy przez SI, Juliet podniosła zwitki drutu i położyła je na biurku, czyli w miejscu, skąd na pewno już ich nie zgubi. A przynajmniej taką miała nadzieję.
-Dzisiaj pod wieczór zrobimy rytuał, co ty na to?- uśmiechnęła się szelmowsko. -Zobaczysz go już w ciele- sama nie mogła uwierzyć w to, co mówiła. Stworzyła ciało samoświadomemu programowi komputerowemu, którego napotkała tydzień wcześniej! To było naprawdę niezapomniane przeżycie, które zapewne trafiało się niebywale małemu procentowi ludzi, jeśli w ogóle. Duma wypełniała ją od stóp do głów, podobnie jak podniecenie wywołane oczekiwaniem na pierwsze wejście Emily do ciała. Jak będzie się poruszała? Czy da radę od startu mówić?
-Czekaj, już podłączam!- pisnęła i runęła na podłogę, by złączyć kabel wciśnięty w kark ciała Emily do komputera. Udało jej się dopiero za drugim razem, gdyż za pierwszym nie trafiła. Sama była zdziwiona, jak przy takiej koordynacji udało jej się równo zaspawać czaszkę i kilka innych szczelin w ciele, niczego przy okazji nie demolując.
-Już jest. Zgrywaj się- zapowiedziała i wciągnęła się na krzesło, skąd obserwowała jak Emily dokonuje transferu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pią Cze 24, 2016 1:17 pm

-No nie wiem, czy to dobry pomysł. -zaczęła. -Nie chodzi już nawet o to, że będzie tu biegał demon. Pamiętaj, że magia niezbyt się lubi z elektroniką. -co prawda ciało było ekranowane przed falami elektromagnetycznymi, ale nie wiadomo, jak to zadziaała na magię. I do tego tylko w pewnym stopniu.
-Jej, spokojnie! -powiedziała  ze śmiechem, kiedy Juliet rzuciła się na ziemię po kabel. Widać nie tylko Emily była niezwykle podekscytowana. Ale i tak będą musiały nieco poczekać...
-Okej, lecę. -zaczęła się zgrywać, gdy 'poczuła' kabel we wtyczce komputera. -To i tak może trochę potrwać. No i będę musiała się skalibrować, co zajmie kolejne kilka chwil. Hmm... I będę potrzebowała kilka danych. Temperaturę, jaka panuje w tym pomieszczeniu i coś innego, o znanej temperaturze. -spojrzała na dziewczynę. -Ludzkie ciało ma stałą, powinno wystarczyć.

***

Po kilku godzinach rozmów, teoretyzowania i planowania, co zrobią, jak już wszystko będzie gotowe, podczas których Emily się zgrywała, program w końcu rzekł.
-Dobra, gotowe. -jej głos brzmiał, jakby była nieco zmęczona. Ciało nadal stało nieruchomo. -Dotknij dłonią mojego czoła. -poprosiła. znając temperaturę w pomieszczeniu i tą ludzkiego ciała, skalibrowała czujniki temperatury i dotyku.
EDIT:
-Okej, teraz weź te baniaki, które przyjechały pierwszego dnia. Na moim karku masz dwa takie jakby zawory. Weź jakieś rurki, które zostały i podłącz je tam. Drugi koniec włóż do jakiegoś baniaka. -kiedy Juliet wykonała prośbę, Emily odpaliła serce, żeby napełnić układ. Baniak musiał być zmieniony dwa razy, a trochę płynu i tak zostało. Cały system chodził trochę, żeby się odpowietrzyć.

-Dobra. -wzięła wdech. -Jazda. -maszyna wisząca wciąż na stojaku otworzyła oczy. -Łoooł! -rozległo się wciąć z głośników komputera, z ust maszyny dobiegł zaś jakiś zniekształcony bełkot. Emily uniosła rękę na wysokość oczu i kilka razy zgięła i rozprostowała palce. -Niesamowite! -jej ruchy były nieco sztywne, a słowa nadal dobiegały z głośników. Z ust maszyny nadal dochodził bełkot. -Poczekaj, muszę się przyzwyczaić. -Emily wyłączyła głośniki, żeby słyszeć samą siebie. Maszyna bełkotała coś, dotykając się po twarzy i ramionach, bardzo sztywnymi i mechanicznymi ruchami. -Aie m thę szau sajm sję szysfyczaię. -powiedziała. Powoli szło jej trochę lepiej. -Aus aus as as az haz raz. Raz raz. Dła dwa dwa. Dobhra, jahoś isie. Dobhra, dobra. Dobra. -ćwiczyła. Jej postępy były zaskakująco szybkie. -Dobrze, że nie musiałam się uczyć mówić od początku. -odparła po kilkunastu minutach, kiedy zdawało się, że już ogarnia mówienie. A potem zdała sobie z czegoś sprawę. -Ja czuję ten stojak! -krzyknęła. Pod pachami i w pachwinach czuła metalowe wsporniki konstrukcji, na której wisiało ciało. Wzięła wdech i od razu się skrzywiła. -I niestety czuję też zapach tej piwnicy. -rzuciła z lekkim obrzydzeniem. Pomachała nogami, starając się dotknąć ziemi. -Pomóż mi zjeść proszę. I trzymaj mnie. Nie wiem, czy dam radę ustać sama na początek. -mogła sobie ogarnąć jakiś balkonik czy coś.


Notka:
Spoiler:
 


Ostatnio zmieniony przez Emily Blue dnia Sob Cze 25, 2016 12:28 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pią Cze 24, 2016 4:46 pm

-Jestem zdecydowana- odpowiedziała prosto na ostrzeżenie dotyczące przyzywania demona i kontaktu magii z elektroniką. Może rzeczywiście te dwie dziedziny zbytnio się nie lubiły, ale nie był to powód by spowalniać prace nad pozyskaniem vibranium!
Tak czy inaczej był cicho przez moment, w którym prąd przepływał w nowe ciało Emily, oraz gdy to samo czyniła jej świadomość. A przynajmniej tak pomyślała Juliet, jednakże prędko się zawiodła. SI potrzebowała bowiem jeszcze paru informacji, na które odpowiedzi dziewczyna skrupulatnie jej udzielała. Temperatura pomieszczenia, ludzkiego ciała, a także kilka innych tego typu danych wystarczyła, by już po paru godzinach Emily mogła rozpocząć funkcjonowanie w nowym ciele. Prawda?
-Się robi- odpowiedziała Juliet, dotykając czoła swoją szponiastą dłonią. -Jest w porząd...- nie dokończyła, gdyż w nowym ciele Emily otworzyły się oczy. Po raz kolejny światolożka przyłapała się na obserwowaniu jej poczynań z otwartymi ustami. Pierwsze słowa dobiegały od strony komputera, zaś sztucznie struny głosowe wydawały z siebie różne, nieartykułowane dźwięki. Intuicja podpowiadała, że było to coś na kształt skumulowanego w kilka minut gaworzenia, podczas którego "przyrządy" umożliwiające mowę nastrajały się na resztę funkcjonowania. Potem maszyna rozpoczęła delikatne, dość ograniczone ruchy rękami w stronę twarzy, ponownie przypominając w tym dziecko, które bada powierzchnię własnego ciała. Temu akurat Juliet nie dziwiła się w żadnym stopniu.
-Spokojnie, dasz radę!- kibicowała, wyrwawszy się z osłupienia. Potem uważnie przyjęła prośbę o zdjęcie ze stojaka i uczyniła to, prowadząc Emily podobnie, jak uczono ją obchodzić się z niepełnosprawnymi lub rannymi. Zarzuciła jej rękę na swój kark i wraz z nią przeszła pierwsze kroki. Sama czuła niepewność, z jaką towarzyszka je stawiała...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pią Cze 24, 2016 5:10 pm

-No cóż, ja spasuje z przywoływania. -odparła. -Chciałabym to zobaczyć, ale boje się, że się zjaram. -ledwo skończyły, nie było mowy, żeby Emily pozwoliła na jakiegokolwiek uszkodzenie go tak prędko. A zwłaszcza tak poważne.
Ach, nie zapomnijmy wspomnieć, że kiedy Emily się wgrała, ciałem targnął mały wstrząs, kiedy pierwszy raz popłynął przez nie prąd. W tym właśnie momencie aktywowały się wszystkie układy, które aktywować sie miały. łącznie ze skórą, która tera wyglądała już zupełnie jak ludzka.

Dobrze, że Juliet jej pomogła, bo Emily na bank wylądowała by na ziemi.
-Brr, zimna. -powiedziała, kiedy jej stopy dotknęły ziemi. Mimo wszystko w jej głosie było słychać szczęście i ekscytację.
Przez chwilę zawisła na dziewczynie prawie całym ciężarem swojego ciała, zanim wyliczyła, jak dużo siły musi włożyć, żeby mięśnie utrzymały ją w pionie. Zaczęła powoli stawiać kolejne kroki, coraz mniej opierając się na Juliet. Po kolejnych kilku minutach była już w stanie chodzić samodzielnie.
-Będę potrzebowała chwili, żeby ogarnąć je do końca, ale jest dobrze. Tylko mnie nie popychaj, bo na bank zglebię. -poprosiła, po czym podeszła do niej i przytuliła ją. Bardzo delikatnie, wciąz niezbyt pewna swojej siły. -Dziękuję. -zastanawiała się, co jeszcze powiedzieć, ale uznała, że to wystarczy. Poza tym niezbyt miała pomysł, ciężko było wyrazić słowami to, co teraz czuła. Puściła ja i podeszła do pudeł. Otworzyła to mniejsze i zajrzała do środka. Jej ruchy nadal były nieco koślawe. Wyjęła z niego skalpel.
-No, to teraz tak zwany 'finishing touch'. -wzięła pudło pod pachę i ruszyła w stronę Juliet. Ominęła ją jednak i ruszyła w stronę schodów. -Wracam za... nie wiem, raczej niedługo. -pokracznie wlazła po schodach, świecąc gołym tyłkiem po piwnicy. Zatrzymała się w drzwiach. -Gdzie jest łazienka? -spytała, oglądając się przez ramię. Kiedy Juliet jej odpowiedziała, ruszyła w stronę ów pomieszczenia, rzucając za sobą, że zamówiła już pizzę. W końcu trzeba to uczcić! No i w końcu spróbować jedzenia.
-Uuuu, mięciutki. -dobiegło jeszcze z góry, gdy Emily weszla na dywan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pią Cze 24, 2016 8:15 pm

Emily była dosyć ciężka. Na tyle, że ciężko było uwierzyć, że każdą część z osobna dało się przenieść tak lekko i domontować do reszty. Jej skóra była w dotyku totalnie taka jak ludzka, zaś jedyną różnicą były nieco inne wibracje które z siebie wydawała. Były metaliczne, co stanowiło dość rozsądny rezultat jej konstrukcji.
-Wiesz, piwnica to piwnica- uśmiechnęła się, dźwigając mechaniczną dziewczynę. -Ja tutaj prawie tydzień przesiedziałam...- ale było warto, między innymi po to, by obserwować tak ekstatyczną radość SI, która wreszcie otrzymała upragnioną, cielesną powłokę. W parę minut pojęła, jak chodzić bez pomocy.
-Jasne, nie popchn...- nie zdążyła odpowiedzieć, gdyż ucieleśniona Emily objęła ją. Była naprawdę silna, więc przytulenie dosłownie odjęło Juliet dech w piersiach. Ale po chwili odwzajemniła to. -Niema sprawy- odpowiedziała, gdy już została wypuszczona.
Nieco otępiała, obserwowała jak jej towarzyszka podchodzi do mniejszego z pudeł i zagląda do środka. Potem wyciągnęła z niego skalpel, co tylko wzmocniło fale ciekawości napływające do umysłu nastolatki jak uchodźcy do granic Unii Europejskiej.
-Co robisz?- rzuciła w jej stronę, gdy wchodziła po schodach. Nie powstrzymywała jej jednak. Jej (już nie) wirtualna koleżanka definitywnie była osobą, która myślała przed zrobieniem czegokolwiek. Także, zamiast ją powstrzymywać, Juliet ucieszyła się na wieść o zamówieniu pizzy. Głodna była, a Emily miała dobry gust przy wybieraniu rodzaju włoskiego przysmaku. -ŁAZIENKA JEST PO LEWO OD SCHODÓW- wykrzyczała w odpowiedzi na pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pią Cze 24, 2016 8:37 pm

-Tym bardziej doceniam. -odparła. -Tutaj naprawdę jest chłodno. Mam nadzieję, że się nie przeziębisz. -chociaż Juliet nie wyglądała na osobę, która łatwo łapie jakiekolwiek choróbska.
-Muszę się skończyć. Chociaż coś chcę zrobić sama. Poza tym to... dość intymne. I tak sporo widziałaś. Więcej, niż ktokolwiek kiedykolwiek zobaczy. -na przykład jej dysk. Albo po prostu środek.
Emily nie było dziesięć minut, dwadzieścia, pół godziny. Kiedy Juliet zapukała pytając, czy wszystko w porządku, usłyszała:
-Tak, zaraz wychodzę. -ale Emily nie było przez kolejne pół godziny, po której przyszła pizza. Dopiero piętnaście minut po tym, jak dostawca opuścił progi domu Juliet, android wyszedł z łazienki. Już ubrana, w biały t-shirt, ciemne jeansy i niebieskie skarpetki, a jej oddech był nieco przyśpieszony.
-Sorki. Wiesz, operowanie skalpelem to dość trudne zadanie, jak dopiero co się dostało ciało. Do tego musiałam się pooglądać. Lustro to taka dziwna rzecz. -z piwnicy rozległo się głośne "HALO!" I Emily stanęła jak wryta.
-O cholera! -ruszyła w stronę piwnicy. Na ekranie monitora widniała jej twarz, na której widniała złość i zniecierpliwienie.
-No, co to ma być? -rozległo się z głośników. -Chyba nie taki był, plan, co? -Emily odpięła się udając się do łazienki, ale zapomniała skasować się z komputera. W wyniku były teraz dwie jej wersje, nieco inne.
-Już już. -uspokoiła ją, podłączając się z powrotem do komputera. -Kurcze, dziwne uczucie... Gadam ze sobą, -tutaj głos zaczął wydobywać się jednocześnie z androida jak i komputera. -ale jednak z jakby kimś innym. Dobra, zsynchronizowana. usuwam się z kompa. -jej twarz zniknęła z monitora wraz z wszystkimi danymi jej dotyczącymi, zatarła wszelkie ślady swojej bytności na tym sprzęcie. -No, to teraz oficjalnie należę do tego świata. -powiedziała, odłączając się. -To co, jemy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 25, 2016 7:53 am

Juliet czekała na Emily zgodnie z oczekiwaniami jakieś pół godziny, potem jednak zaczęła się niepokoić. Weszła po schodach, nieco stękając z powodu uprzedniego bezruchu, a potem zapukała do drzwi łazienki i spytała, czy wszystko gra. Ucieleśniona SI zapewniła ją, że tak, ale nadal nie wychodziła. Później przyszła pizza, która także nie wywabiła androida z ukrycia. Nastolatka więc przełożyła potrawę na talerze i ułożyła je w jadalni.
-Wreszcie zjemy jak ludzie!- podniosła ramiona ku niebu, mając serdecznie dosyć jedzenia przy pracy, w piwnicy. Później usłyszała kroki i odwróciła się w stronę korytarza, by ujrzeć już ubraną Emily.
-Wow- powiedziała, a potem stanęła jak wryta. Wyglądała naprawdę ładnie i w ogóle, ale... czy to było wołanie z piwnicy?
Tak, okazało się, że okrzyk "HALO" rzeczywiście dobiegał spod ziemi. Zajrzała, jak android zszedł tam i w miarę pokojowo ucisza swoje drugie "ja". Świat sztucznych inteligencji był dziwny.
-Tak, możemy jeść- przyzwoliła Juliet i usiadła przy stole w jadalni, jednocześnie wskazując odpowiednie miejsce koleżance. Wzięła do ust kawałek pizzy, jednocześnie z uwagę nadzorując, jak radzi sobie towarzyszka. Gdyby miała jakiekolwiek problemy, była gotowa ją ratować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 25, 2016 11:36 am

-No co? -spytała słysząc wyraz zaskoczenia z ust Juliet. Poprawiła włosy. -Jakbyś dostała nagle ciało to też była byś ciekawa i spędziła w łazience tyle czasu. -odparła nieco speszona.
Usiadła ostrożnie, patrząc na kawałek pizzy na talerzu i colę w szklance. Jedzenie zdążyło nieco przystygnąć, ale nadal pachniało niesamowicie. Emily wzięła kawałek do ręki a potem ugryzła kawałek.
-Mmmm! -mruknęła z rozkoszy wręcz i zaczęła wpychać sobie jedzenie do ust. Niezbyt to było zachowanie, które wypadało, ale ten rz chyba można jej było wybaczyć.
Przełknęła i popiła colą.
-Boże, jakie to jest dobre! -oceniła zarówno jedzenie jak i napój, biorąc z pudełka kolejny kawałek. -Nie mogę się doczekać, aż spróbuję innych rzeczy. -pewnie po jakimś czasie się przyzwyczai i nie będzie to już dla niej tak niesamowite, ale nie myślała o tym. Pewnie zajmie to trochę czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 25, 2016 12:15 pm

Wzruszyła ramionami z dość obojętną miną. Nigdy nie dostała nowego ciała, więc nie do końca wiedziała, jakie byłoby to uczucie. Mogła się jednak założyć, że niektórzy starsi ludzie oddaliby wszystko za nową, ziemską powłokę. A robotyczną to już w ogóle!
-Mi też smakuje- przeżuła swój kawałek i uśmiechnęła się do rozmówczyni. Aż miło było patrzeć, jak mechaniczna dziewczyna raduje się smakiem tak powszedniego dla amerykanów posiłku, jak włoska pizza.
-Mówiłam już- ponownie przełknęła. -Jak moja mama wróci to spróbujesz troszkę domowej kuchni. Na pewno ci zasmakuje- dodała i wróciła do jedzenia. Przez parę minut konsumowały w ciszy, czerpiąc przyjemność z samego faktu.
Potem Juliet stwierdziła, że jej już wystarczy i odłożyła talerz do zlewu. Pozwoliła Emily ukończyć swoją porcję i także odebrała od niej naczynia.
-Co teraz robimy z twoim nowym ciałem?- ekscytacja ożywiła jej mimikę, ale po paru sekundach nieco oklapła. -Chyba, że masz jeszcze coś samotnego do zrobienia. Wtedy spróbuję wyciąć odpowiednią ilość miedzi, by wezwać demona- przekrzywiła głowę, zadowolona, że wreszcie mogłaby zabrać się za zdobywanie vibranium, na którym tak jej zależało. Ale nie chciała zostawiać Emiy w tak kluczowym momencie samotnie, co tworzyło całkiem ciekawy dylemat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 25, 2016 12:42 pm

-Z chęcią spróbuję. -odpowiedziała, wciąż zapychając się pizzą i popijając colą. Zjadła wszystko, co zostawiła Juliet. Poza pudełkiem.
-Cóż, moje najbliższe plany obejmują ogarnięcie sobie jakiegoś mieszkania. Ale to bardzo ogólnikowe, na razie nawet nie wiem, gdzie chcę mieszkać. -Nowy Orlean, żeby blisko Juliet? Los Angeles, żeby może jeszcze spotkać Fro? A może nieoryginalnie Nowy Jork? Loty samolotem mogą być dla niej dość problematyczne, biorąc pod uwagę, że jest z metalu. Chyba, że zhackuje bramki na lotnisku...
-Muszę też sobie wyrobić dokumenty. Zhackować kilka baz danych, żeby pojawił się tam mój certyfikat narodzin i takie tam. Potrzebuję dowodu, paszportu... Może prawo jazdy też sobie ogarnę. -albo licencję pilota. Wtedy odpada problem z lotniskiem. Ale czy stać ją na samolot? Aż takich pieniędzy chyba nie odłożyła. Przynajmniej jeszcze nie. Ale to może zwrócić czyjąś uwagę.
-Możemy iść na bagna... -zaproponowała nieśmiało. -Ale wiem też, jak Ci zależało na vibranium, więc chyba dam Ci przyzwać tego demona. A ja w tym czasie ogarnę kilka rzeczy. W bezpiecznej odległości od rytuału, naprawdę nie chcę się zjarać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 25, 2016 1:08 pm

-Na mieszkanie w stu procentach polecam Nowy Orlean. To świetne miasto- mrugnęła.- Głównie dlatego, że ja tu mieszkam. No, mamy jeszcze krokodyle- nawiązała do popularnego przekonania dotykającego nie tylko jej rodzinnego miasta, ale także całej Luizjany.
-A co do dokumentów, to w Urzędzie Miasta można załatwić naprawdę dużo, jeśli ma się czas i pieniądze. A na ich brak chyba nie narzekasz, co?- zaśmiała się, sama także czując bogactwo. -Chociaż w sumie przez komputer jest łatwiej... przynajmniej dla ciebie- jej myśli przemknęły na moment do ludzi, którzy w ogóle nie potrafią korzystać z komputera. Ale prędko ich zignorowała, uznając za skrajnie nieinteresujących.
-To wybacz, ale muszę przygotować ten rytuał, bo brak czarów mnie zdołuje na dobre- powiedziała, zwracając kroki w stronę półki, na której leżał Dziennik i karty. Chwycił je i przeciągnęła się. Przekartkowała księgę i prędko zlokalizowała temat demonów, a potem zaklęcie, pozwalające je przyzwać. Potrzeba było do niego uncji metalu odpowiadającego randze, w tym wypadku miedzi, oraz czterech świec z tłuszczu zwierzęcego (mimo, że zasugerowany był także ludzki). Juliet postanowiła, że wyruszy po drugi z elementów, póki jeszcze były otwarte jakieś sklepy, a potem, po zmroku zajmie się wycinaniem miedzi oraz usypywaniem Pieczęci Salomona.
No, a poza tym, wezwie Ulfa. Nie mogła zapomnieć o nieoczekiwanym gościu, z którym przecież zawiązała umowę. Miała tylko nadzieję, że jej część nie uwiąże jej na zbyt długo. Emily już zrobiła coś w podobie, toteż nastolatka miała serdecznie dosyć sterczenia w miejscu na czyjąś korzyść.
Przebrała się, pospiesznie żegnając z towarzyszką. Potem wyszła z domu, by dokonqć zakupu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 25, 2016 9:29 pm

Zaśmiała się. -Tak, rozważałam to. Zwłaszcza, że podróż gdziekolwiek może być dla mnie problematyczna. bramki na lotniskach raczej mnie nie polubią. -nie miała też zapachu, więc psy mogłyby uznać to za dziwne. Nie wiedziała, nie była pewna, jak są szkolone. I jak 'działają'.
-Tak czy siak będę musiała się włamać do bazy. A żeby odebrać dokumenty iść do urzędu. Chyba, że pocztą... -ale najpierw musiała ogarnąć mieszkanie. Opcja z pójściem do urzędu wydawała się lepsza.
-No spoko. -rzuciła, patrząc, jak Juliet kartkuje księgę. Potem zaczęła się ubierać. -Czekaj, zostawisz mnie samą? O nie, nie ma mowy, idę z Tobą. Jeśli mogę... Mogę? -spytała, robiąc psie oczy. W każdym razie próbowała.
-Hm, tylko... zdałam sobie sprawę, że nie kupiłam butów... -podrapała się po głowie. Jak mogła to przegapić? Czyżby ekscytacja?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 26, 2016 2:56 pm

Zaśmiała się na myśl o Emily, która musiałaby się tłumaczyć na lotnisku z tego, dlaczego jej ciało jest metalowe. Czytała kiedyś podobne, częściowo przykre i częściowo śmieszne historie weteranów, który mieli podobne problemy przez metalowe płytki wszczepiane do czaszek.
-Chcesz iść ze mną?- wzruszyła ramionami. -Niema sprawy. Kupimy ci buty- spojrzała w dół i prychnęła. Widok bosonogich dziewczyn nie był w tej porze roku specjalnie dziwny, ale gorzej by było, gdyby Emily przypałętała się tak w zimie.
Ostatecznie obie dziewczyny wyszły z domu i zahaczyły najpierw o dość obskurny sklep z bibelotami, w którym znalazły nie zapachowe świece z czystego tłuszczu. Potem o salon obuwniczy, gdzie ucieleśniona SI załatwiła swoje zapotrzebowanie. Później, wracając, zawitały jeszcze do spożywczaka po kilka podstawowych przyborów potrzebnych, by dotrwać do przyjazdu mamy Juliet.
Po powrocie, dziewczyna zostawiła swoją mechaniczną znajomą samotnie, by wyciąć odpowiedni kawałek miedzi do wykorzystania w rytuale. Wykorzystała przy tym sprzęt zakupiony jej przez Emily, co dało jeszcze lepszy efekt - ostatecznie udało jej się wyciąć odpowiednią ilość drutu, który w późniejszym czasie stopiła do formy sztabek/kulek o wadze niemal idealnie jednej uncji, tak jak głosił Dziennik. Pod wieczór uprzątnęła piwnicę, co jakiś czas wchodząc, by jej aktualna współlokatorka nie czuła się zostawiona bez opieki.
Była gotowa, by rano usypać krąg i wezwać demona. Aż rwało ją, by zrobić to w nocy, ale była zbyt zmęczona.
-Em, ty musisz spać? Chyba nie- ziewnęła. -Bo ja się będę kładła... potrzebujesz jeszcze czegoś?- zapytała na odchodne, już w piżamie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pon Cze 27, 2016 1:42 am

W sklepie kupiły buty, Emily wybrała sobie zwykłe trampki. Wydawały się być wygodne. I po prostu jej się podobały.
W drodze między domem a sklepami android był bardzo ożywiony. Zachwycała się niemal wszystkim, sporo rzeczy dotykała po drodze. Jak drzewa, liście, trawa, ogrodzenia... Prawie wszystko. Bo wszystko było dla niej czymś nowym. Chłonęła świat wszystkimi zmysłami, zupełnie, jakby miało nie być jutra.
Kiedy Juliet zaczęła przygotowania do rytuału, Emily zaczęła ogarniać wgranie siebie w rzeczywistość. To znaczy uzupełnienie najróżniejszych baz danych o jej osobę. Ostatecznie postanowiła wynająć mieszkanie w Nowym Jorku. Na razie wynająć. I tak już na stałe, chwilowo zameldowała się w Nowym Orleanie, żeby było co wpisać na dokumentach. I właśnie tam odbierze też papiery. Zorganizowała sobie także prawo jazdy z podstawowymi kategoriami, więc do Nowego Jorku pojedzie po prostu wynajętym autem. Chociaż najpierw może uda się do Los Angeles pokazać się Fro?
-Nie, nie muszę. -odparła na pytanie Juliet. Otwierając oczy i rozłączając się z siecią. -Ale pewnie będę, bo to oszczędza energię. -tak, dla niej sen był czymś innym niż dla ludzi. -No... miło by było mieć gdzie spać. -uśmiechnęła się. -A jutro... się wyprowadzę. Nie będę Cię dalej męczyć, spędziłyśmy ze sobą bity tydzień. Nawet więcej. -oczywiście miała zamiar utrzymać kontakt, kiedyś ja odwiedzić. Ale teraz musiała zająć się sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sro Cze 29, 2016 11:25 pm

-Oh- powiedziała, przeciętnie zdolna do wyprowadzenia jakiejkolwiek innej onomatopei w tym czasie. -Jak chcesz to jest łóżko rodziców, o tam!- wskazała na drzwi do ich sypialni. Rzeczywiście, dwuosobowe, bardzo wygodne łóżko tylko czekało na jakiegoś gościa, który z niego skorzysta. Było przecież pościelone, a wcale nieużywane!
-Ale będziemy się do siebie odzywać, no nie?- przekrzywiła głowę, a jedną z rąk niemrawo potarła oczy. -Załatw sobie numer telefonu, czy coś. I samochód, żebyś mogła przyjechać. Obiecałam ci obiad z moją rodziną...- mruknęła nieco smutno, jednak wróciła do normy dosyć szybko.
-Jutro bladym świtem jeszcze nie wyjeżdżaj, może skołujemy ci jakiś ekwipunek i pamiątkę na drogę. No, bo trochę chyba będziesz szukała swojego miejsca na świecie- stwierdziła, a potem odwróciła się na pięcie w stronę swojego pokoju. -Pomyślimy o tym jutro, dobranoc!- dodała i rzuciła się na łóżko. Spała jak kamień, aż do samego ranka. Nic jej się nie śniło.

***

Wstała jakoś koło dziesiątej. Ogarnęła się szybko i z zadowoleniem dostrzegła, że Emily nie wyjechała. Przywitała się z mechaniczną koleżanką i szybko zniknęła gdzieś w korytarzach domu. Ogarnęła tam poranną toaletkę i odszukała swój plecak podróżny, wypełniony różnymi drobiazgami - w większości tego samego typu, jaki Juliet mogła zastać we własnej torbie. Był tam koc, latarki i scyzoryki różnej maści. Jednym słowem wszystko, co mogło być przydatne w dalekiej wyprawie. Zwykle brała ten plecak na wycieczki, gdzie głupio było hasać z torebką. Wzięła go w jedną rękę, drugą zaś chwytając zostawioną wcześniej na półce talię kart Autora. Po wstępnym przebadaniu nie wyglądały na nasycone magią, ani w jakikolwiek sposób przydatne. A wartość miały jedynie sentymentalną, idealną, by dać je Em na pamiątkę.
-Hej- zagaiła rozmowę z ucieleśnioną. -Mam coś dla ciebie. Um, taki prezent. Mówiłam o tym wczoraj- pokazała, co miała. Uśmiechnęła się przy tym dość nieśmiało, ale szczerze.
-Jedno przyda ci się w świecie, a drugie- przełknęła ślinę, eksponując pudełeczko z kartami. -Przypomni ci, żeby do mnie zadzwonić. Trochę je przebadałam. Nie są nasycone magią, więc nie powinny ci przeszkadzać w funkcjonowaniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   

Powrót do góry Go down
 
Dom Państwa Birch
Powrót do góry 
Strona 6 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Dom Państwa Birch
» Dom państwa Everett - Walia
» Severus Snape
» Mieszkanie rodzeństwa Rosierów
» Dom Kangurzycy i Maleństwa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Orlean-
Skocz do: