Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom Państwa Birch

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 9:51 am

First topic message reminder :



Spory, jednorodzinny dom na przedmieściach Nowego Orleanu. Został postawiony w dosyć wygodnej pozycji, gdyż z jednej strony ma wyjście na ulice, a co za tym idzie, do miasta - z drugiej zaś na bagna, idealne miejsce do rodzinnych przechadzek.
Zbudowany w stylu klasycznych budowli tego miasta definitywnie nie wyróżnia się z tłumu. Posiada dwa piętra i piwniczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pon Cze 13, 2016 2:42 pm

Zdziwiła się, po czym wróciła do normalnego stanu. Nie mogła się przecież ciągle dziwić, jak to wpłynęłoby na jej karierę poszukiwaczki tajemnic?
-Ludzkie ciało nie jest złe, ale twoje nowe rzeczywiście może być lepsze. O ile zapewnisz sobie dobre receptory czuciowe. To podstawa w czuciu... byciu... no, człowiekiem- lekko się zawahała. Nigdy nie zastanawiała się, jak to jest być człowiekiem. Możliwość czucia była dla niej podstawową cechą, którą posiadały istoty żywe, a o których SI mogłaby nie pomyśleć.
-A nieśmiertelność jest fajna, dopóki się do kogoś nie przywiążesz. Ludzie umierają, a ja czytałam trochę książek o wampirach, więc znam się na rzeczy- prychnęła, a potem w odpowiedzi wyrecytowała adres swojego domu.
-Dobra, dobra. Niema problemu- dodała w odniesieniu do "zgrania się na drugi komputer i działania stamtąd". -A telefon...- dodała, wyciągając maszynkę z kieszeni.
Zamachała nią przed kamerką.
-Ma Wi-fi. Nawiążemy jakąś łączność?- była pewna, że dobrze trafiła. Po co SI interesowałaby się jej internetem w telefonie, gdyby nie chciała z niego skorzystać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pon Cze 13, 2016 3:04 pm

-Spokojnie, pomyślałam o wszystkim. Będę mogła nawet jeść i czerpać z tego energię, zamiast co chwila szukać gniazdka. -swoją drogą nie mogła się już doczekać, żeby czegoś spróbować. Właściwie chyba dopiero teraz zaczęło do niej docierać, że za kilka tygodni będzie miała ciało! Będzie mogła jeść, wąchać, dotykać. Albo zdzielić kogoś po twarzy!
-Chyba jakoś sobie poradzę. -zlekceważyła uwagę o nieśmiertelności. Nie miała zamiaru się do nikogo przywiązywać. Chociaż... jedną osobę, którą polubiła już ma na koncie. A Juliet zdawała się być drugą. Ale one są młode, zanim umrą to jeszcze szmat czasu. A że medycyna idzie na przód jak burza, to pewnie jeszcze większy szmat.
-Tak, nie będę tu siedzieć sama i gapić się w ścianę. -co prawda miała do naniesienia jeszcze kilka poprawek, ale mogła to robić w tym samym czasie. Połączyła się z telefonem, tworząc zamknięty kanał między nim i komputerem. Oba urządzenia były teraz ze sobą połączone, ale nie miały dostępu do sieci.
-Dobra. -rozległo się z głośników telefonu. -Możemy iść. Póki nie odejdziesz za daleko, to nie powinno być problemów. Przypnij telefon gdzieś do paska plecaka czy coś, to skorzystam z kamery, żeby coś widzieć. -Emily nadal siedziała w komputerze, telefon był po prostu takim jej zdalnym okiem.
Powrót do góry Go down
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pon Cze 13, 2016 3:54 pm

Zadumała się. Maszyna, która była w stanie jeść i czerpać z tego energię! To rzeczywiście musiała być konstrukcja, której nie powstydziłby się sam Stark. Juliet miała tylko nadzieję, że po ukończeniu budowy Emily nie oszaleje i nie zacznie podbijać świata, strzelać rakietami z rąk... słuchała kiedyś piosenki o mechanicznej dziewczynie, która oddana złemu królowi za mąż, właśnie tak uczyniła.
-Jedzenie to świetna sprawa, zobaczysz. Będzie nieodróżnialna od człowieka, mówisz?- przekrzywiła głowę, po czym wybuchła śmiechem. -Zaproszę cię wtedy na obiad, jako koleżankę. Będziesz mogła spróbować wypieków mojej mamy... jeśli akurat będzie w domu- Juliet urwała szybko, jakby chciała jeszcze coś powiedzieć, na coś narzekać. Darowała sobie jednak i zajęła się przypinaniem telefonu do paska. Ucieszyła się, gdy usłyszała głos Emily dobiegający z głośniczka.
-Tak więc będziesz mi towarzyszyć w drugiej wyprawie na bagna, do miejsca w którym znalazłam Dziennik. Może natkniemy się na coś ciekawego?- rzuciła w eter i odwróciła się na pięcie od ekranu monitora. Zaczęła przygotowywać wyposażenie: nałożyła na siebie kapelusz i zarzuciła na ramię pełną klamotów torbę, do której oczywiście wsunęła nieodłączny grimoire. Z przedpokoju zgarnęła siatkę na motyle (swoją drogą pokrytą zaschniętym błotem, którego nie zmyła jeszcze od momentu znalezienia książki) i otworzyła drzwi na świat.
Zamknęła je za sobą i wyruszyła na bagna, zaś Emily (w jakimś sensie) wraz z nią.

z/t Juliet i Emily
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Wto Cze 14, 2016 2:28 pm

Juliet wpadła do domu, kurczowo ściskając w dłoniach pudełeczko z talią kart, najprawdopodobniej pozostałych w skrytce po Autorze, a teraz szczęśliwie odnalezionych. Cieszyła się z nich jak dziecko które dostało nową zabawkę i ani trochę się z tym faktem nie kryła.
Zamknęła drzwi. Zrzuciła z siebie czapkę, resztę ubioru, z butami włącznie, po czym pobiegła do komputera. Zgodnie z oczekiwaniami zobaczyła tam Emily, z którą, mimo ciągłego kontaktu przez komórkę, miło było na nowo porozmawiać w cztery oczy.
-No i jesteśmy. Czekamy na komputer, taaa?- Juliet zdjęła torbę i wypakowała z niej Dziennik wraz z talią kart. Przekrzywiła łepetynę jak znudzony kot. -Masz coś ciekawego, na zabicie czasu?
Było jej to zdecydowanie potrzebne. Nie miała surowców potrzebnych do testowania zaklęć, a jedynym wydarzeniem, które na dziś planowała, było odebranie telefonu od mamy. Co nie oznaczało dużego natłoku pracy...
-Jeśli namyśliłaś się w związku z tarotem, to mów. To chyba jedyna opcja, żebym posunęła się w badaniach- przez moment myślała, po czym nabrała w płuca powietrza. -Ewentualnie mogę ci dać jeszcze chwilę samotności i iść dopisywać do Dziennika najnowsze wydarzenia. Pewnie podczas budowania ciała spędzimy ze sobą sporo czasu... a czasem fajnie po prostu posiedzieć sama, nie?- uśmiechnęła się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Wto Cze 14, 2016 2:52 pm

-No dobra, uznajmy, że znalezione. Mam nadzieję, że nikt nie przylezie po Ciebie... nas właściwie, w nocy. -swoją drogą zaczęła się zastanawiać, co będzie w nocy robić. Juliet przecież pójdzie spać, a ona? Hm... Chyba, że poprosi ją o wyłączenie kompa, wtedy te kilka godzin będzie jej się wydawało ledwie mrugnięciem. Jeszcze się zobaczy.
-Jeszcze nie raz Ci się przydam. Najpewniej. -choć na razie był to tylko mały wypad na bagna i znalezienie jakichś tam kart, to Emily spodobało się takie poszukiwanie skarbów. Pewnie będzie jeszcze fajniej, jak już będzie miała ciało.

***

-Owszem. -odparła już z głośników komputera. Z telefonem nadal miała łączność, ale większy sprzęt oferował lepsza jakość... wszystkiego. -Mam nadzieję, że jednak dzisiaj dojdzie. -burknęła, zerkając na wirtualny zegarek. Paczka miała być kurierem, do tego ekspresem. Ale nigdy nic nie wiadomo.
-Hm... Możemy zagrać w szachy... -rzuciła bez entuzjazmu. -Albo mogę napisać jakąś prostą gierkę. -okno z portretem Emily zmniejszyło się i odsunęło w lewy dolny róg ekranu, na środku zaś pojawiło się nowe. W pikselowatej grafice 2d pojawiło się tło, przedstawiające bagna. Potem po lewej stronie ekranu, trzymając styl graficzny, pojawiła się Juliet. W ręce trzymała dziennik. Z głośników, nieco ciszej od głosu Emily, zaczęła lecieć polifoniczna muzyczka, typowa dla starych gier.
-Okej, taka tam, platformówka. Chodzisz strzałkami. -zaczęła tłumaczyć. -Lewo prawo to wiadomo, w górę to skok -postać podskoczyła. -a w dół unik. -postać przyklękła. -Pod spacją masz atak wręcz, -komputerowa Juliet zrobiła zamach dziennikiem. -a pod shiftem na odległość. -postać wyciągnęła przed siebie rękę, z której wyleciała kula jakiejś zielonej energii. -Patrz, idzie pierwszy przeciwnik, dawaj go. -z prawej strony ekranu wyłoniła się czerwona skolopędra. Była jednak nieco większa, w porównaniu do komputerowej Juliet była rozmiarów dużego psa.
-Jeśli wiesz, jak się tego tarota odprawia, to możemy spróbować. Jeśli tak bardzo Ci zależy. O internecie na razie zapomnij. -gra na chwilę się spauzowała.
-Czy ja wiem, Twoje towarzystwo mi nie przeszkadza. Więc jak chcesz, masz do wyboru moje arcydzieło -okno z grą mignęło dwa razy. -albo uzupełnienie dziennika.
Powrót do góry Go down
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Wto Cze 14, 2016 3:23 pm

Gra zdecydowanie skusiła Juliet. Poczuła się wielce wyróżniona przez fakt, że to właśnie ona była bohaterką tej gry stworzonej przez Emily.
-Genialny pomysł... pomyśl kiedyś o karierze programistki. Chyba znasz się na temacie, jak nikt inny- powiedziała dziewczyna, kładąc ręce na klawiaturze. Z ogromnym zadowoleniem skakała, biła przerośnięte skolopendry i unikała ich kwasowych splunięć przy pomocy strzałki w dół.
-Ta gra sprawiła, że odechciało mi się wróżenia na jakiś czas- rzuciła, zorientowawszy się, że została przyciągnięta na amen. Sam klimat gierki wystarczał, żeby dobrze się bawiła. Abstrahując od tego, że z grami nie miała zbyt wiele do czynienia.
-Uzupełnianie Dziennika też spada na dalszy plan...- powiedziała, powoli zagłębiając się w towarzystwo Emily. Definitywnie była to znajomość, w której będzie narzekać na nudę i stagnację. Doskonale o tym wiedziała.

***

Kilka godzin później, słońce chyliło się już ku zachodowi, a do Juliet zadzwoniła mama. Szybko odeszła od komputera i spokojnie zrelacjonowała rodzicielce cały swój wyimaginowany dzień, wraz z tym, co było w szkole. Potem wróciła do Emily.

// Nie bardzo mam pomysł, w którą stronę poprowadzić teraz akcję. Przejmij proszę inicjatywę :D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Wto Cze 14, 2016 3:37 pm

Fakt, napisanie tak prostej gierki było dla niej tak banalne, jak dla człowieka ustawienie na sobie trzech pudełek, żeby stworzyć wieżę. Mogłaby stworzyć coś bardziej skomplikowanego, ale zajęłoby to więcej czasu. No i potrzebowałoby większej mocy obliczeniowej, a nie chciała dzielić się nią z jakąś grą. Grunt, że Juliet była zadowolona.
-Kurcze, może zacznę na tym zarabiać? -pomyślała. Wrzucenie tej gierki do internetu za jakąś małą sumkę nie byłoby głupie. Teraz chyba jest moda na takie małe, niezależne gierki. Trzeba by było tylko dodać parę elementów, żeby nie było monotonnie i BANG! Swoją drogą, chyba czas urozmaicić rozgrywkę.
-Dobra, bo widzę, że zaczynasz łapać, przygotuj się na bosa. -z głośników popłynęło coś w stylu DUM DUM DUUUUM!, a na ekranie pojawiła się o wiele większa postać, jedna z tych przedstawionych na kartach. Tupnęła wściekle kilka razy, na co postać Juliet upadła na ziemię. Po chwili jednak podniosła się i dziewczyna odzyskała kontrole nad postacią. Potwór ciskał kulami czarnej magii, zmuszając Juliet do uników, poprzez skoki lub kucnięcia, co jakiś czas też podskakiwał, wywołując przy lądowaniu falę uderzeniową, która powalała cyfrowa postać na ziemię. Trzeba było skoczyć w odpowiednim momencie, żeby jej uniknąć.

***

-Widzę, że pobyt w domu był nieco poza prawem. -rzuciła, gdy dziewczyna wróciła do komputera. -Może to i dobrze. Nie musiałam czekać, aż ktoś wróci. A właściwie... Dobrze, bo włączyłaś komputer. -robiło się już naprawdę późno, a kuriera...
DING DONG! -rozległ się dzwonek do drzwi.
-No, nareszcie! -krzyknęła podekscytowana. -Przyszły graty! Wszystko już opłacone, musisz tylko podpisać się przy odbiorze.
Kiedy Juliet otworzyła drzwi, przywitał ją kurier. Niby z uśmiechem, ale widać było, że nie jest zbytnio zadowolony z godzin swojej pracy. Albo może po prostu był już zmęczony.
-Juliet Birch? -zapytał, a gdy dziewczyna potwierdziła, podał jej jakiś świstek, prosząc o podpis na potwierdzeniu odbioru. -Pomóc to Pani wnieść? -spytał, pokazując na kilka kartonów na niewielkim wózku. Niektóre były większe, inne mniejsze.
Powrót do góry Go down
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Wto Cze 14, 2016 5:54 pm

Bez większego trudu pokonała bossa, dzięki zręcznym palcom atakując dokładnie w tym momencie, w którym stwór się odsłonił. A może to właśnie on odsłaniał się właśnie wtedy, gdy Juliet strzelała bądź uderzała Dziennikiem? Niezależnie od tego, jak było naprawdę, bawiła się świetnie. Na samym końcu podziękowała Emily za udane "prowadzenie gry". Swoją drogą, kiedyś grała z przyjaciółkami w RPG, takie klasyczne, przy stole. Definitywnie musiała pokazać tą rozrywkę komputerowej koleżance, gdy tylko zdobędzie ciało zdolne do rzucania kostkami i utrzymywania swojej karty postaci w sekrecie. To pozwoliłoby poczuć się jej człowiekiem bardziej, niż cokolwiek innego!

***

Później do drzwi ktoś zadzwonił. Wyluzowana Juliet szybko przemieściła się i otworzyła wrota do swojego domu, a potem odbyła szczątkową rozmowę z kurierem. Dokonała podpisu i przez moment pogawędziła na temat ciężaru, jakim była przesyłka. Na koniec poprosiła, by mężczyzna wniósł ją do środka i skończył - zapowiedziała, że dalej sobie poradzi. I rzeczywiście, gdy tylko człowiek opuścił jej progi, chwyciła jedną ze średniej wielkości paczek i przeniosła ją do pokoju z komputerem.
-Jest już twój nowy dom!- zawołała do Emily, niepewna, czy SI usłyszała rozmowę którą toczyła z kurierem przy drzwiach. Było to przecież dość daleko, mikrofon mógł tego nie wyłapać.
Potem dziewczyna zaczęła stopniowo znosić pudełka do punktu w korytarzu, z którego jednocześnie miała dostęp do komputera, jak i do schodów prowadzących do piwnicy...
-Znieść wszystko, czy rozpakować tu?- zapytała Emily lekko robotniczym tonem, uśmiechnięta od ucha do ucha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Wto Cze 14, 2016 6:26 pm

Kiedy Juliet poszła zając się kurierem, Emily zapisała zarówno stan gry, jak i to, co do tej pory stworzyła. Może kiedyś zrobi z tego coś większego, kto wie. Zamknęła program i czekała na powrót dziewczyny, zastanawiając się, skąd do cholery wziąć vibranium. Poza czarnym rynkiem, oczywiście. Hm, może nie zamawiać go samemu, tylko nająć jakiegoś najemnika?
-Świetnie. -odparła ucieszona Emily. Zaraz się wszystko rozstawi, wgra się tam i ustanowi zaszyfrowane, bezpieczne połączenie z siecią. Wtedy zamówi części i za maks dwa dni Juliet będzie mogła zacząć je składać. -Dzisiaj ten komputer, jutro - cały świat! Muahaha! -zadeklarowała w bardzo przekoloryzowany sposób. -Nie no dobra, tylko ciało. I za jakieś dwa tygodnie. Minimum. -kto wie, ile czasu jej nowa znajoma będzie mogła poświęcić. -Możesz znieść. Ale tutaj potrzebuję jednej paczki na początek. Znajdź główną skrzynkę. W pudełku powinien być też kabel. Podłącz go do prądu i odpal, a potem do tego kompa, to się zgram. Będziesz potrafiła sama potem złożyć to do kupy? -między rozłączeniem dwóch komputerów a złożeniem tego 'jej' w piwnicy, Emily będzie wyłączona.
Powrót do góry Go down
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Wto Cze 14, 2016 7:24 pm

Juliet niewybrednie prychnęła, słysząc tekst rozmówczyni o zdobywaniu świata. Nie wiedzieć czemu, spodziewała się podobnej reakcji ze strony samoświadomego komputera.
-No, w sumie, to złożę go jeszcze dzisiaj- powiedziała, po czym jej organizm, jakby na znak buntu, wywołał donośne ziewnięcie. -Ale może przed tym zrobię sobie kawę, jeśli pozwolisz. Wiesz, żeby nie zasnąć- dodała, wpatrując się w niebieskowłosą. Nadal nie mogła dopuścić do siebie myśli, że ta piękna, wyglądająca jak żywa dziewczyna była jedynie wytworem niezwykle zaawansowanej programistki. To po prostu nie dochodziło do jej niewielkiego, dziewczęcego móżdżku.
-Główna paczka, mówisz?- powiedziała, obracając się na pięcie. Pochyliła się i wygrzebała wspomniany pakunek ze stosu, stękając przy tym dość głośno. Odpakowała paczkę i wyciągnęła, zgodnie z przewidywaniami, kanciastą stacje główną nowoczesnego komputera.
-Jasne, że dam radę! Znaczy...- zawahała się, a jej ręka mimowolnie powędrowała w tył głowy, by zacząć drapać blond włosy zwisające z tyłu. -Ale powiedz mi, gdzie toto podłączyć?- przyznała się do niewiedzy, jednak szybko zreflektowała, gdy tylko usłyszała instrukcje od wirtualnej towarzyszki. Skrupulatnie ją wykonała, a potem szybko przeleciała się zarówno zrobić wodę na kawę, jak i rozpocząć znoszenie części do piwnicy. Przy okazji tej pierwszej czynności, zgarnęła z podłogi kilka maminych szmatek, idealnych do zabezpieczenia ewentualnych przecieków.
Obiecała przecież Emily, że pozbędzie się wilgoci, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Wto Cze 14, 2016 7:35 pm

-Spoko. To podłącz wszystko, ja się w międzyczasie zgram. -poczekała cierpliwie, aż Juliet wszystko rozstawi. A przynajmniej jej nie poganiała, bo cierpliwością to tego nazwać nie można było. Emily siedziała jak na szpilkach.
Po chwili 'poczuła' wtyczkę w gnieździe i zaczęła się kopiować. Po drodze zastanawiała się nad tą 'kawą'. Ciekawe, jak smakowała. I czy na nią będzie miała taki sam wpływ, jak na ludzi. Nie była pewna, jak działa. Potem sprawdzi w internecie, te kilkanaście minut już wytrzyma.
-O tak, ile tu miejsca. Cały dysk, tylko dla mnie. -rzekła, niemal z rozkoszą w głosie. Oczywiście był tu wstępnie postawiony system, kilka podstawowych programów, ale zajmowało toto minimalną część dysku.
Zatarła ślady swojej bytności na komputerze ojca Juliet. Zastanawiała się chwilę, czy nie skopiować kilku raportów, ale doszła do wniosku, że nie ma tam nic ciekawego i dała sobie spokój.
-Dobra, możesz odłączyć komputery i zacząć to składać w piwnicy. Do zobaczenia za kilka minut. -przywróciła połączenie z siecią w komputerze i czekała, aż Juliet odłączy kabel, a potem wyłączy komputer. Nastąpiła dla niej chwila, w której była tylko sama ze sobą, w swojej nowej przestrzeni, a potem dziewczyna odłączyła skrzynkę od zasilania i w tym momencie Emily 'straciła przytomność'.
Powrót do góry Go down
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Wto Cze 14, 2016 8:43 pm

Zgodnie z nakazem Emily, wyłączyła obie maszyny. Nim jednak zaniosła nowszą z nich do prowizorycznego warsztatu, pozwoliła sobie na odrobinę wygody i kolejno uprzątnęła miejsce pracy ojca do stanu wyjściowego, by móc nie przejmować się tym później, zalała sobie kawę rozpuszczalną i zostawiła ją do ostygnięcia, zaś na samym końcu zeszła do piwnicy i uzupełniła szpary w murach przy pomocy szmatek. Potem wzięła pod pachę swoje najważniejsze przybory, zaś szponiastymi dłońmi złapała nowy komputer z Emily wewnątrz i przełożyła go do podziemi. Musiała się jednak wrócić po kable, gdyż zapomniała ich zabrać ze sobą. Położyła je na ziemi, podobnie jak inne komputerowe części zamówione przez SI.
-Ciekawe, co tam jest...- zastanowiła się Juliet pod nosem. -Jakieś dodatkowe dyski, procesory? I tak się na tym nie znam- stwierdziła, po czym zawróciła po ostatnie pakunki. Gdy już były na miejscu, podłączyła cały zestaw komputerowy, na którym miała funkcjonować Emily i włączyła go. Po jakimś czasie zobaczyła na ekranie twarz nowej znajomej.
-Hej, Em!- zawołała do niej, dziecinnie machając ręką w stronę monitora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Wto Cze 14, 2016 9:24 pm

Między wyłączeniem, a ponownym włączeniem sprzętu minęło dobrych kilka minut, jednak dla Emily było to jak mrugnięcie. Najpierw była w pokoju, ding, sceneria zmieniła się na piwnicę. Niezbyt estetyczna zmiana, ale... Detale.
-Hej. -przywitała ją z uśmiechem. -Dobra, teraz tak. Gdzieś w tych pudłach powinien być router. -zaczęła, w duchu nie mogąc się nacieszyć mocą tego komputera oraz miejscem, jakie oferował.
Kiedy Juliet znalazła omawiany sprzęt i podłączyła go do kompa, Emily ustanowiła szyfrowane, bezpieczne połączenie.
-Okej, mam dostęp do sieci. Jest git. -zabezpieczenie połączenia chyba działało, bo po programach śledzących nie było śladu. Postanowiła jednak nie kusić losu. Zamówiła szybko kilka części oraz narzędzia, żeby Juliet mogła jak najszybciej zacząć pracę, po czym odcięła się od sieci.
-Dobra, wśród pudeł powinny być jeszcze dwa, jedno trochę mniejsze. -spojrzała na stertę. -Zmartwię Cię, to nie vibranium. To nadal moje... graty. Ale jak już będę miała ciało, to Ci to wszystko zostawię, więc... będziesz miała komputer. No i tą małą niespodziankę. Dawaj te pudła i otwieraj. Pomyśl, że jest gwiazdka, czy coś. -puściła nastrojową, świąteczną muzykę. Kiedy Juliet otworzy pudełka będzie mogła zobaczyć, że w środku obydwu są zdalnie sterowane drony, jedne z tych, które to są teraz tak modne. Jeden z nich był latający, drugi zaś naziemny. Obydwa były naprawdę małe, bez problemu mieściły się na dłoni.
-Ta da! Moje chwilowe ciało. Ciała. Muszę Cię jakoś nadzorować, czy dobrze mnie lutujesz. -puściła jej oko. -Swoją drogą, jutro powinny być pierwsze części. No, włączaj. Powinnam je złapać po wi-fi. Chyba, że chcesz się chwilę sama pobawić. Chyba jestem Ci to trochę winna.
Powrót do góry Go down
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sro Cze 15, 2016 1:44 pm

Juliet wypakowała router i podłączyła go do gniazdka, podobnie jak wcześniej uczyniła z komputerem. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, jak niebezpieczne było wstawianie gniazdka do piwnicy, która przez większość czasu była zalana. Cud, że dotychczas nikt nie ucierpiał!
-Masz internet, gratulacje!- powiedziała cicho i klasnęła kilkukrotnie w dłonie.
Potem zaś zdziwiona dziewczyna z ciekawością wysłuchała tekstu Emily o "przyspieszonej gwiazdce". Nieco posmutniała, dowiedziawszy się, że to nie vibranium, jednak humor powrócił, gdy tylko usłyszała o dronach. Wyciągnęła maszynki, zauroczona ich niepozornym wyglądem i możliwościami, które mogły za sobą nieść.
-Bierzmy się do testowania!- pisnęła, uruchamiając oba drony. -Mają latarki, nie? Bo chyba na dworze już ciemno.
Po dodaniu tych słów obserwowała, jak Emily łączy się z botami przy pomocy Wi-fi, oraz stawia przy ich pomocy pierwsze kroki. Z tyłu głowy przemknęła jej myśl, że skoro jest w stanie kontrolować takiego drona, czy też swoje przyszłe ciało... aż strach pomyśleć, co dałaby radę zrobić z pojazdem opancerzonym. Albo bo czymkolwiek innym, ciężko uzbrojonym i groźnym dla otoczenia. Myślała przecież w ułamku sekundy, a działanie zajmowało jej niewiele dłużej. Idealnie nadawała się do wykorzystanie militarnego i być może właśnie po to została stworzona? Ktoś przecież musiał ją napisać, to pewne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sro Cze 15, 2016 1:53 pm

Kiedy tylko Juliet odpakowała i odpaliła drony, Emily znalazła je i połączyła wewnętrzną siecią wi-fi ze sobą i komputerem.
-Hm, nie pomyślałam o tym... -przyznała, startując latającym dronem z dłoni dziewczyny. Robocik uniósł się dość żwawo z szumem silniczków. -Hm, całkiem niezła jakość obrazu. -rzuciła bardziej do siebie. -Ale ten latający ma tryb nocny. Coś jak noktowizor. A jakąś małą latarkę zawsze możesz przykleić nawet taśmą. Diody świecą mocnym światłem, jakaś trzydiodowa lampka powinna wystarczyć, jednocześnie dron powinien bez problemu ją unieść. -korzystając, że uwaga Juliet była skupiona na latającym dronie, wjechała tym drugim w jej stopę. Dron był mały, więc nie powinna zrobić jej krzywdy. Ba, nie powinno jej to nawet zaboleć. -Haha! Broń się! -zażartowała, taranując stopę dziewczyny raz po raz. Latający dron zrobił kilka obrotów, oglądał piwnicę. Emily obiecała sobie, że potem zwiedzi też resztę domu. -Swoją drogą, fajnie, że przyszły naładowane. -co prawda do połowy, ale zawsze. -No to... co dalej? Idziemy dalej zwiedzać bagna? Pierwsze części będą najprędzej jutro rano. A z nimi samymi i tak dużo nie zrobimy.
Powrót do góry Go down
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sro Cze 15, 2016 5:45 pm

-Wow, lata!- ucieszyła się Juliet, zaś jej włosy dźwięcznie łopotały z tyłu czaszki, przedmuchiwane przez silniczek, śmigiełko, czy cokolwiek tam powodowało lotem drona. Tak czy inaczej, latając w pomieszczeniu, spowodował on wielki zaciesz dziewczyny, kolejny już tego dnia. Musiała przemyśleć jakąś terapię wpływającą na emocje... w kontaktach z Emily bowiem na zmianę cieszyła się i dziwiła, co mogło mieć zgubny wpływ na ich dalszą relację. Jak dogadać się z kimś, kto dysponuje jedynie dwoma minami?
-Aha, to możemy nawet wypuścić któreś z twoich "oczek" samotnie, w ramach próby generalnej- powiedziała, wpatrując się w eter. Jednakże szybko została z tego stanu wyrwana poprzez trącenie w nogę. Wzdrygnęła się i opuściła głowę, tylko po to, by zobaczyć całkiem uroczego drona, który wjechał jej na stopę.
-Hej!- powiedziała uśmiechnięta i nachyliła się do ziemnego drona. Wzięła go w dłonie i podniosła wysoko. -Pamiętajmy, kto w tym momencie ma ciało, nie?- dodała, a potem kilkukrotnie zakręciła botem, licząc na jakąś zabawną reakcje Emily.
Julie musiała przyznać, że ta metoda spędzania czasu była całkiem przyjemna. Ewidentnie zdobyła nową koleżankę, z którą nie sposób się nudzić. Chociaż, z drugiej strony, głupio było ją zostawić samą. A kiedyś przecież trzeba spać, uczyć się i tak dalej. Oh, jak przyjemnie byłoby już w tym wieku znaleźć sobie faceta, który utrzymywałby ją do końca życia! Mogłaby sobie swobodnie biegać za sekretami, a on zajmował by się robotą, wymagając może niewielkiego wynagrodzenia pod wieczór... cóż, wiele szkolnych koleżanek Juliet miało to już za sobą, były to jednak akty brzmiące według opowieści raczej prostacko i brutalnie.
-To co sądzisz o samotnym wypadzie na bagna? Będę cię nadzorować, a ty poznasz trochę "prawdziwego świata". Tylko- nabrała powietrza do płuc. -Muszę iść po moją kawę, chyba już ostygła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sro Cze 15, 2016 8:00 pm

-Latam, gadam, pełny serwis! -rzuciła i posadziła drona na biurku, kamerą skierowaną w monitor. Po chwili jednak obróciła go o sto osiemdziesiąt stopni. -Dziwnie tak. -usprawiedliwiła się. Patrzyła swoim okiem na siebie, a 'sobą' na swoje oko... Jakkolwiek to brzmi.
-Ten jeździk to raczej sobie nie poradzi. Także polecimy latajłem. -cóż za słowotwórstwo. Emily tworzy nowy slang - SIang. Ba dum tss. -Tylko podłącz mi go do ładowania, jeśli możesz. Wole nie ryzykować z połową baterii. -oby tylko firma nie zrobiła psikusa pod tytułem 'zestaw nie zawiera ładowarki'. Chociaż w tych czasach to mało prawdopodobne. Prędzej znajdą w pudełku dodatkowe akumulatory.
-Ugh. Dobrze, że Ty, bo gdybym ja miała w tym momencie żołądek, to chyba puściłabym pawia. -odparła, gdy Juliet zakręciła robotem. -Mimo wszystko uważaj, to dość delikatny sprzęt. -może istniały wersje hard core zdolne przetrwać upadek z dziesiątego piętra, ale Emily nie potrzebowała czegoś takiego.
-Mogę lecieć. Zrobię Ci transmisję na żywo na kompie. To leć po kawę, to cudo się trochę podładuje i startujemy. -zaczęła się zastanawiać, czy może jest gdzieś w internecie zabawka z manipulatorem. I czy dałoby się taki doczepić do drona. A przede wszystkim, czy zabawka w ogóle by wtedy wystartowała, jest to w końcu jakieś obciążenie. Hm, czy w ogóle potrzebuje czegoś takiego? Nie byłoby to zbyt precyzyjne, więc w sumie po co?
Powrót do góry Go down
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sro Cze 15, 2016 8:47 pm

-Dobra, "latajło" też jest super- powiedziała, odłożywszy "jeździk" na ziemię. Zlustrowała wzrokiem oba te atrybuty, oraz samą Emily, po czym do reszty już wyzbyła się jakichkolwiek podejrzeń o mordercze zamiary SI. Gdyby jakieś miała, na pewno kupiłaby drony ze śladowym chociaż uzbrojeniem. A te dwie sztuki były tak całkowicie niegroźne, że aż słodkie.
-Już podłączam- przyjęła rozkaz z pewną obojętnością w głosie i wykonała go czym prędzej. Gdy patrzyła na kabel, przez myśl przemknęła jej ilustracja, przedstawiająca wnętrze tego typu łącza. Znajdował się tam miedziany drucik... no właśnie, miedziany. Juliet od razu wpadł do głowy pomysł, by takową miedź gdzieś w przyszłości pozyskać i wykorzystać przy przyzywaniu demona. Najsłabsze (choć wcale silne w ogólnym rozrachunku) z nich reagowały właśnie na pieczęcie odlane z tego surowca. Już rozmyślała wcześniej na temat udziału demonologii w planie pozyskiwania vibranium, jednak teraz ta idea nabierała kolorytu. Juliet wolała nie babrać się w czarnym rynku, a według wstępnego wyszukiwania, był to jedyny sposób, by dostać trochę tego cennego materiału.
Może Emily miałaby na zbyciu trochę miedzianego złomu?
-Hej, jeszcze zanim pójdę...- wstała od gniazdka. -To mam pytanie. Podczas budowy ciała pozostanie jakiś miedziany złom? Bo mogę go potrzebować do badań- dodała, po czym przez moment myślała.
-Za srebrny i złoty też byłabym wdzięczna. Nie mam pojęcia, czy gdzieś w robotach się je wykorzystuje- przyznała się, kładąc jedną z rąk na piersi. -A jak nie będzie złomu, to chyba poprosiłabym o zamówienie jeszcze surowej miedzi i zestawu do odlewania... o ile takie coś jest. Chyba mam pomysł, jak położyć łapy na vibranium- powiedziała jednym tchem, z szatańskim uśmiechem na buzi.
Po wysłuchaniu odpowiedzi poszła po leżącą na kuchennym blacie kawę i wróciła. Po drodze nałożyła też kapcie i bardziej domowe ubranie, by móc w pełni cieszyć się multimedialną wyprawą Emily.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sro Cze 15, 2016 9:30 pm

Gdy tylko jeździk trafił na ziemię, zaczął badać pomieszczenie. Emily lubiła wiedzieć, gdzie jest. Miała jednak nadzieję, że nie znajdzie gniazda jakichś robali...
-Okej, za jakieś dwadzieścia minut powinnam być gotowa do lotu. -odparła tylko. Ugh, całe dwadzieścia minut... To się wydawało wiecznością. A co dopiero, jak Juliet pójdzie spać. Musiała dobrze zaplanować sobie noc.
-Może jakieś szczątkowe ilości. -odpowiedziała, przeglądając plany. Po przycięciu kabli trochę się uzbiera, ale będą to gramy. -Wiesz, zawsze mogę zamówić więcej. To tylko miedź, tani metal. -raczej nie zwróci niczyjej uwagi. -Albo... możesz po prostu kupić trochę drutu w każdym sklepie elektronicznym. Mogę nawet złożyć zamówienie, odbierzesz sobie. -im mniej rzeczy przychodziło na ten adres, tym lepiej. -Ile potrzebujesz? Tylko tak rozsądnie, dziesięć kilo może się wydać podejrzane. -słuchała jej dalej. -Złoto to dobry przewodnik, ale nie mam go w planach. Srebro tak samo. Będzie trochę żelaza, stali i nieco autorskich stopów. Ale mogę zamówić jakąś złotą lub srebrną biżuterię, jeśli chcesz. -zestaw do odlewania? -Hm, nie wiem... w internecie jest wszystko, więc pewnie znajdzie się i piec.. yk hutniczy. A jak nie, to zrobimy same. -no bo jak trudne to może być? Złoto jest dość miękkie, chyba nie potrzebuje dużej temperatury, żeby je stopić.
Patrzyła na nią trochę z niepewnością, trochę z ciekawością.
-Podzielisz się tym planem? -obstawiała, że ma to coś wspólnego z dziennikiem, ale jak z miedzi czy innego metalu zrobić vibranium? Czyżby metalurgia? Magia?
-Fajne kapcie. -rzuciła nieco rozbawiona, gdy dziewczyna wróciła z kuchni. Dzięki jeździkowi miała akurat widok na Juliet od kolan w dół.
Powrót do góry Go down
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sro Cze 15, 2016 9:41 pm

Podczas eskapady po napój i ubiór zdążyła przemyśleć słowa Emily. Potrzebowała tylko miedzi, nie miała przecież zamiaru wzywać Mefistofelesa, czy innego Baala, tylko jakieś najsłabsze, trzecioligowe demony... w gruncie rzeczy mogliby być nawet piekielni sprzątacze, byle tylko dysponowali mocą teleportacji pozwalającą sprowadzić vibranium, gdzie by go nie składowano! Według dziennika, większość demonów dających się przywołać w ramach paktu operowała taką zdolnością, więc nie było się o co martwić. Prawda?
-Dwa kilo będą odpowiednie- powiedziała, gdy zeszła już po schodkach, ostrożnie balansując filiżanką z ciemnym napojem. -A plan? Mam zamiar odlać pieczęć i przywołać demona, który za wolność da mi parę okruchów vibranium. W sensie, przeteleportuje z innego miejsca, nie żeby demoniszcza nosiły vibranium w majtkach- prychnęła.
-Będę bardzo wdzięczna, jeśli ogarniesz potrzebne rzeczy- powiedziała i przez moment myślała, a potem usiadła przy nowym komputerze i spojrzała na swoje kapcie. -Dzięki- odpowiedziała, po czym wpatrzyła się w ekran, przedstawiający jeszcze twarz Emily...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sro Cze 15, 2016 10:17 pm

-Dwa kilo... Dobra, chyba przejdzie. -nie była pewna, ile to jest podejrzana ilość miedzi, a ile nie. Ale to pospolity materiał używany w elektronice więc... Chyba można w domu sobie coś budować, prawda?
-Aha. No okej. -wysłuchała jej, ale dopiero po chwili dotarł do niej sens całej wypowiedzi. -Czekaj czekaj, co?! Chcesz przyzwać demona i pozwolić mu od tak sobie hasać?! -Emily rozumiała, że Juliet bardzo zależy na vibranium, ale czy to nie lekka przesada? -No teraz się zastanawiam... -spojrzała na nią czujnie. -Może dałby się skusić na coś innego, niż wolność? Albo może dałoby się go zrobić w wała? Jakiś Mefistofeles biegający luzem po okolicy... To nie brzmi dobrze. -jeśli mógł sobie od tak przeteleportować vibranium, to pewnie i gorsze rzeczy potrafił.
W tym momencie dron skończył się ładować.
-Dobra, odłącz go i otwórz któreś okno. -poprosiła. Bagna nocą... Może być ciekawe. I trochę strasznie.
Powrót do góry Go down
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Czw Cze 16, 2016 3:33 pm

-Jeszcze raz, dzięki- powiedziała w odpowiedzi dla Emily, której twarz wyglądała na ekranie dość niepewnie. Było to o tyle dziwne, że była to emocja dość delikatna, której Juliet nie spodziewała się być w stanie dostrzec na komputerowo wygenerowanym obrazie. Jaka ona musiała być zaawansowana!
-A demon... mam swoje sposoby. A raczej Dziennik ma- poklepała książkę po wymiętoszonej, skórzanej okładce. -Wzięłybyśmy takiego słabego. A co do szlajania się po okolicy, to luzik. Nie powinien nas ruszyć, bo pewnie wyczuje biznes w tym, że przyzwiemy kiedyś jego ziomków z piekła. A na pewno przyzwiemy- powiedziała, oparłszy łokcie o stolik.
-Oszukać też go możemy, ale wtedy musimy się upewnić, że już go nie spotkamy. Demoniszcza bywają agresywne, gdy się je wykorzystuje...- przekrzywiła głowę. -Trochę jak kobiety.
Po tejże wstawce ruszyła w stronę leżącego na ziemi, latającego drona i odłączyła go od prądu. Wzięła go pod pachę i wniosła po schodach, a potem otworzyła okno w salonie i wypuściła przez nie robocika. Ten odleciał z cichym furkotem.
Zbiegła do piwnicy i usiadła przy Emily, rozkoszując się emocjami wyprawy na bagna z własnego krzesełka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Czw Cze 16, 2016 5:25 pm

-Na pewno? -coraz mniej jej się to podobało. -Ech... I nie chodzi o to, czy nam coś zrobi czy nie. To po prostu jest... no niebezpieczne. -zaczęła się zastanawiać. Czyżby przejmowała się bezpieczeństwem innych ludzi? Tych, których nie znała? Tych marnych białkowców? Cóż, ostatnio poznała kilka osób, które zostaną w jej pamięci na zawsze, więc... Może zaczęła zmieniać zdanie co do ludzi? Tak troszkę. Troszeczkę.
-A duże są szanse, że spotkałybyśmy tego samego? Albo może za wczasu dać komuś znać, że pojawi się tu demon i on go złapie, jak tylko go wypuścisz? -na bank ktoś się tym zajmuje... prawda?
Kiedy Juliet wypuściła drona na dwór, Emily poczekała, aż dziewczyna wróci przed komputer. Zwinęła okno ze swoją twarzą, tak jak wcześniej, a na środku ekranu pojawił się widok z kamery latajła. Był zielonkawy, taki, jak często przy nocnych ujęciach zwierząt na National Geografic albo czymś podobnym. Mimo nocy na bagnach dość sporo się działo. Latała cała masa robali, a za nimi cała masa nietoperzy. Coś się wiło albo biegało po ziemi, coś się czaiło w krzakach. Szkoda, że dron nie miał mikrofonu, bo dźwięku też musiały być ciekawe.
-Hm, rozpoznajesz to wszystko? -spytała, ciekawa wiedzy Juliet.
Powrót do góry Go down
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Czw Cze 16, 2016 6:04 pm

-Spokojna głowa! Wszystko z Dziennika dotychczas działało, więc czemu ochronny krąg miałby być wyjątkiem?- zapytała zarówno SI, jak i samą siebie, jednocześnie roztaczając dookoła jakiś rodzaj otuchy i entuzjazmu, który, jak miała nadzieję, udzieli się także rozmówczyni.
-Jak dałybyśmy komuś znać, to już na bank by nas spacyfikowali. Wiesz, lepiej zapobiegać, niż leczyć. Tak myślą ci wszyscy "bohaterowie"- pokazała w powietrzu znak cudzysłowiu, by podkreślić swoją pogardę dla tychże osobników. Prędko się jednak zreflektowała. -Chyba że Stark i Pym, albo Doom. To naukowcy, a do tego sexy- mrugnęła do niej okiem, celowo ignorując fakt, że jeden to złoczyńca, a inny żonaty facet w średnim wieku. Takie były jej upodobania i niewiele mogła na to poradzić.
Oglądała obraz latającego drona, z niecierpliwością wyczekując czegoś niezwykłego. Na razie jednak dostrzegała jedynie całą masę nocnej fauny, w przewadze owadów, oraz kilka niewielkich gryzoni. Przez zielonkawy obraz jaskrawo przebijały się krążące tu i ówdzie świetliki, licznie zamieszkujące całe bagna.
-Tylko czekać, aż spotkamy tu krokodyla- powiedziała, sama śmiejąc się z powszechnego przekonania, jakoby bagna Nowego Orleanu były zamieszkane przez setki tysięcy drapieżnych gadów. Heh, niestety, skądś musiały się wziąć te wszystkie, niezwykle tanie torebki i buty w okolicznych sklepach. Kłusownictwo było tutaj niezwykle popularne, regulowane tylko tym, że bagna bywały bardziej mściwe niźli ramię prawa.
-Widzę masę ciem, które zidentyfikowałabym w normalnym świetle. Wiesz, kolekcjonuję motyle- pochwaliła się swoim największym, poza rozpracowywaniem Dziennika, dokonaniem. -Resztę chyba też. A krokodyla to już w ogóle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Czw Cze 16, 2016 6:52 pm

-Mówiłam tu raczej o tym, że będzie sobie biegał, niż o samym przywołaniu. Ale dobrze wiedzieć. -przynajmniej samo przyzwanie będzie bezpieczne. Względnie. Cóż, ona była w kompie, jej się raczej nic nie stanie...Chociaż z drugiej strony magia z dziennika zakłócała jej pracę, co dopiero rzucanie takiego zaklęcia.
-Można anonimowo... -zaproponowała. -Nie wiem, list podrzucić, czy na internet wrzucić. -akurat anonimowe internetowe zgłoszenie nie byłoby dla Emily problemem.
-O Starku słyszałam. I... no, nie wygląda źle. Ale... nie, dobra, nie mam zdania. -wzruszyła ramionami.
-Krokodyla mówisz? -dron obrócił nieco kamerkę, żeby celowała bardziej w ziemię. -One raczej nie skaczą tak wysoko, co nie? -miała prawo nie wiedzieć. Nie takiej wiedzy szukała, kiedy uciekała przez odmęty internetu.
-Pokażesz mi jakoś swoją kolekcję? -poprosiła, a w tymczasie dron zajrzał do jakiejś dziupli, w której ukrywały się młode... jakiegoś ptaka. Matki nie było.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   

Powrót do góry Go down
 
Dom Państwa Birch
Powrót do góry 
Strona 2 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie rodzeństwa Rosierów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Orlean-
Skocz do: