Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom Państwa Birch

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 9:51 am

First topic message reminder :



Spory, jednorodzinny dom na przedmieściach Nowego Orleanu. Został postawiony w dosyć wygodnej pozycji, gdyż z jednej strony ma wyjście na ulice, a co za tym idzie, do miasta - z drugiej zaś na bagna, idealne miejsce do rodzinnych przechadzek.
Zbudowany w stylu klasycznych budowli tego miasta definitywnie nie wyróżnia się z tłumu. Posiada dwa piętra i piwniczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pią Cze 17, 2016 3:38 pm

-To w sumie mogłybyśmy. Ale anonimowo przez duże "A"!- nieco się zbulwersowała. -Załatw to swoimi komputerowymi czarami, jeśli masz ochotę. A jak nie, to zrobimy po mojemu- po wypowiedzeniu tych słów, wyglądała na nowo jak mała dziewczynka, którą zresztą dopiero niedawno przestała być, według oficjalnej nomenklatury. Wspomniane zostało o bohaterach: tam nawet o rok starsi od niej chłopcy byli niedoceniani i określani przez starszych stażem jako "dzieciaki". Ta myśl dodawała jej trochę otuchy.
-"Nie wygląda źle"? Widać będę musiała cię poduczyć także na temat określania, który mężczyzna jest ładny... nie mam żalu, nigdy nie sądziłam, żeby komputer dawał radę doceniać takie niuanse wyglądu- uspokoiła się, zaś jednym z długich palców powędrowała ku brodzie, którą podrapała, patrząc na koleżankę dziewczęcym, "mydlanym" wzrokiem. Generalnie nauczyła się tego w szkole, gdy wraz z przyjaciółkami obserwowały jakąś wyróżniającą się z tłumu rówieśniczkę, jednocześnie prześcigając się nawzajem w myślach, co można by było w jej wyglądzie poprawić.
-Z wody krokodyle skaczą całkiem wysoko. Ale z ziemi w ogóle, tak dla wyrównania- pochwaliła się wiedzą biologiczną, którą nabyła w podstawówce. Potem z kolei jej parcie na takowe informacje jeszcze się zwiększyło, gdyż Emily poprosiła o pokazanie kolekcji motyli. To była okazja nie do przepuszczenia!
Wysłuchała koleżanki i pobiegła do swojego pokoju, po czym szybko zdjęła ze ściany dość sporą, szklaną futrynę zawierającą sobie poprzybijane szpilkami do korkowej ściany, zasuszone motyle. Były zachowane w idealnym stanie, gdyż były przez Juliet odpowiednio konserwowane. Nad nimi wszystkimi królował, zamarły w jakby sennym bezruchu, olbrzymi Attacus Atlas - znany także jako Pawica Atlas, był jedną z największych ciem świata, której gąsienice rodzice Juliet sprowadzili z Indii na jej piętnaste urodziny. Odhodowała sporą populację, sumiennie opiekując się zielonkawymi robaczkami, zaś największe formy imago po śmierci zakonserwowała. Większość z nich sprzedała, tylko najpiękniejszą z nich utrzymując w swojej kolekcji...
Zleciała po schodach, trzymając bokiem dość kruchy przedmiot. Ułożyła go naprzeciw zaopatrzonego w kamerkę komputera Emily i dumnie wypięła pierś.
-Oto one- pochwaliła się. -Każdego "tymi ręcyma" łapałam albo wychowywałam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pią Cze 17, 2016 4:49 pm

-Załatwię. Jak już go puścisz luzem. -haha, każdy ma swoją magię. Ona dziennik, Emily cyberprzestrzeń. Ale... technologia to też w jakimś sensie magia. Wyobraźcie sobie kogoś ze średniowiecza przy spotkaniu z, na przykład samochodem. Albo nawet tosterem. Albo człowieka współczesnego w konfrontacji z jakąś pozaziemską technologią. Podróże międzygwiezdne albo między galaktyczne... Ba, nawet międzyplanetarne. Oczywiście takie trwające kilka godzin, a nie lat. Przecież to wszystko jest w tym momencie czystym sci-fi.
-Ej. Każdy ma swój gust, tak? -zwróciła jej uwagę. Do tego były jeszcze niuanse, o których Emily nie wiedziała, jak choćby hormony. To wszystko się u ludzi w głowie miesza i wiruje. Na Emily takie rzeczy nie mają wpływu. Obca jest jej choćby adrenalina.
-Okej, to raczej nic mi nie grozi. -dron obniżył nieco lot, kamera nadal jednak była wycelowana częściowo w ziemię. Wbrew pozorom tam też się sporo działo.
Kiedy Juliet zniknęła jej z pola widzenia, zawisła dronem w miejscu. Nie chciała, żeby dziewczyna coś przegapiła. Włączyła też nagrywanie, tak na zaś. Dobrze też, że robiła pamięciową mapę terenu. Taką w 3d. Będzie potem w stanie bez problemu wrócić.
Juliet wróciła po chwili z wielką, przeszkloną ramą. Emily obejrzała każdy okaz, najbardziej jej uwagę przykuł oczywiście ten największy.
-Ale kolos. -skomentowała. -Czekaj, czyli Ty je też hodujesz? -jeździk zrobił piruet na ziemi. -Ale nie latają sobie luzem po mieszkaniu, co nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pią Cze 17, 2016 5:39 pm

Juliet była bardzo zadowolona z faktu, iż Emily spodobały się motyle. Do czasu odnalezienia Dziennika było to jej główne hobby (swoją drogą, do dzisiaj ubolewa, że w księdze nie znalazł się czar przemieniający w jedno z tych latających stworzeń) i bardzo się cieszyła, mogąc je dalej kontynuować. To było w sumie jej główne postanowienie na dalsze życie - nieważne co się zdarzy, nie mogła wypuszczać z rąk pasji i umiejętności, które już posiadła. W głębi duszy wiedziała, że jej życie będzie przez to lepsze.
-Attacus Atlas- wypowiedziała nazwę największej z ciem z należytą pieczą. -Aktualnie nie hoduję żadnych motyli, ale mam zamiar. Te akurat trzymałam... mam do tego specjalną klatkę. Taką z siatki- dodała.
-Jest tu jeszcze trochę lokalnych gatunków, wymieniam je jak tylko złapię jakiegoś ładnego- wskazała po kolei przybite do tablicy motyle, zachowane w niemal idealnym stanie, a potem spojrzała się znowu na obraz z kamery.
-Coś ciekawego?- dopytała widząc, że z pozoru nic się nie dzieje. Ale jak wiadomo, w przypadku bagien ciężko mówić o pozorach.
W głębi duszy miała ochotę zobaczyć tego krokodyla, choćby dla odrobiny emocji. Nie powiedziała jednak tego na głos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pią Cze 17, 2016 5:50 pm

-Mhm. -przytaknęła. Chwilę zastanawiała się, czy zapisać informacje o motylu na stałe, czy może jednak wrzucić je do pamięci, która w razie potrzeby może zostać nadpisana na coś ważniejszego. Albo może od razu usunąć. Uznała jednak, że będzie to miłe wspomnienie, do którego będzie mogła wrócić i zapisała je na stałe.
-Hm, rozumiem. -przez 'głowę' Emily przebiegła pewna myśl, pomysł. Zachowała ją jednak dla siebie.
-Czyli kolekcja się nie powiększa, a tylko zmienia? -spytała, żeby się upewnić. Trochę bez sensu, z tego co wiedziała, to kolekcje się powiększa i powiększa. Chyba, że Juliet chciała mieć kolekcję tych najpiękniejszych. I zmieścić się w liczbie... n o takiej, jaka była na tej ramie. W tej ramie... mniejsza.
-Cóż, zależy, co kto traktuje jako ciekawe. Dla mnie to jednak coś nowego. -obrazy widziane przez drona ekscytowały Emily, po prostu tego nie okazywała. Potrafiła też więcej dostrzec, w przeciwieństwie do ludzi widziała cały obraz jako całość. Ludzie mieli punkt skupienia wzroku. Czasami można było coś przez to przeoczyć. -Ale krokodyli nie ma. Jak chcesz, to mogę Ci zapisać wideo z tej wycieczki. -zaproponowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pią Cze 17, 2016 6:09 pm

-Dotychczas kolekcja rosła, raczej zagranicznych gatunków nie odrzucam- powiedziała nieco już zamulonym głosem. -Ale tutejsze już rotuję. Bo wiesz, muszą być jak najpiękniejsze. Kiedyś kupię sobie jeszcze drugą ramkę, ale będę musiała też znaleźć ścianę, na której ją powieszę- zaśmiała się, po czym odłożyła ramę z motylami pod ścianę piwnicy, samemu siadając przy ekranie.
-Powinnaś ogarnąć trochę entomologii. Owady często mają w swojej anatomii ciekawe rozwiązania, ciekawe nawet, gdy buduje się roboty...- dorzuciła, jednak po chwili się otrząsnęła. -Oczywiście nie mówię o twoim ciele, tylko w ogóle. Nie chciałabym, żebyś miała czułki- po tych słowach parę sekund się namyśliła, a potem donośnie parsknęła.
-Pawice mają czułki przypominające fantazyjne pióra. Jakby znaleźć jakąś z niebieskim ubarwieniem, byłoby ci nawet ładnie.
Przez moment powymieniały uwagi, obserwując dość nieciekawą powierzchnię bagien. Chryste, jak w tak rozległym miejscu, po zmroku, mogło nie być niczego przykuwającego uwagę? Juliet ledwo była w stanie przyjąć tą myśl.
-Słuszna uwaga, może na filmie coś wychwycimy. Bo, hmmm- zamuliło ją, zaś powieki widocznie opadły. -Jestem tylko człowiekiem. Wypadałoby iść spać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pią Cze 17, 2016 6:29 pm

Czyli dobrze się domyślała. Zapamiętała dokładnie całą ramę w formie zdjęcia. Tak na zaś.
-Masz tak pozawieszane ściany w pokoju, czy tak mały pokój? -jeśli ta druga opcja, to w czym ona mieszka? W schowku na miotły? Czy w skrytce pod schodami, jak w Harrym Potterze?
-Hm, zerknę. Może rzeczywiście podsuną mi jakiś pomysł. -teraz mogło być już za późno na jakiekolwiek zmiany, szkoda, że wcześniej się o tym nie dowiedziała. Ale jak już będzie mieć ciało, to kolejne może budować sobie sama. Póki fundusze jej się nie skończą. A nie zamierzała przestać ich mnożyć, tak jak to robiła dotychczas. -To moje ciało, i to ja decyduje, czy będę miała czułki. -odparła żartobliwie. Naniosła na swoją grafikę na komputerze parę niebieskich czułków. -Prosz. Będę miała czułka. -zaśmiała się i usunęła dodatkowy element.
-W porządku, zrobione. Daj mi jutro jakąś płytę albo inny nośnik danych, to Ci zgram. -hah, tak, tylko człowiekiem. O kruchym, miękkim ciele, potrzebującym tyle rzeczy... Jedzenia, spania... No dobra, Emily też będzie ich potrzebować. Zwłaszcza jedzenia. Bez komentarza...
-W porządku, to widzimy się rano. -zawróciła drona. -Ja sobie znajdę jakieś zajęcie... Nie zamykaj okna, muszę jakoś wlecieć. -rzuciła jeszcze za nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pią Cze 17, 2016 7:19 pm

-Ściany całe pozajmowane... wiesz, jakoś milej zasypiać, gdy patrzy się na ciebie taki Doktor Doom- chwyciła się w miejscu serca, mrugając do SI. Miała nadzieję, że tym razem doceni jej oddanie.
-Czułki to pomysł, który wymaga niezwłocznego dodania do twojej konstrukcji. Jakiejś- powiedziała, po czym ziewnęła, jakby z ogromnym wysiłkiem zasłaniając usta. Dobre wychowanie miało swoje odbicie na codziennym, drobnym zachowaniu tej dziewczyny.
-Płytę ogarnę, podobnie okno. Nie bój żaby, jak rano mnie obudzisz, to wstanę. Chyba- dodała żartobliwie, odwracając się w stronę schodów na górę. Weszła po nich dosyć ociężale, zostawiając motyle w piwnicy. Szczerze mówiąc, nie chciało jej się wnosić ramy na górę po nocy. Jeszcze by się stłukła, a wtedy kilka godzin snu odebranych. Po pachą miała Dziennik i karty, których nawet w najniezwyklejszym wypadku nie zostawiłaby samotnie.
-Dobrej nocy!- zwołała do Emily, zamykając drzwi do piwnicy. Obeszła dom, sprawdzając, czy pozamykała wszystkie wejścia, poza obiecanym SI oknem. Był ot zwyczaj, który siłą rzeczy musiał się w niej wykształcić, po wielu miesiącach spędzonych samotnie.
Jako, że zaburczało jej w brzuchu, postanowiła przekąsić coś jeszcze w kuchni. Potem przebrała się i upadła na łóżku, śpiąc kamiennym snem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pią Cze 17, 2016 9:08 pm

-Ugh... -wywróciła oczami, gdy Juliet się rozmarzyła. -I kto to ten cały Doom? Mówiłaś tez coś o Pymie. -spytała mimo to.
-Hm, zastanowię się. -popukała palcem po brodzie. Może jak już będzie miała ciało i ogarnie sobie mieszkanie, to zrobi jakiś mały warsztacik? I będzie sobie budować drony. W końcu coś będzie musiała robić. Hm, a może zacząć studiować? Tyle możliwości... Może się nawet usprawnić i zostać jednym z tych 'superbohaterów'.
-Okej, masz pobudkę o... dziesiątej. Chyba, że wcześniej przyjdą paczki. -patrzyła na plecy oddalającej się Juliet.
-Wzajemnie. -odparła i została w piwnicy sama. Domem zawładnęła cisza, którą przerwał dopiero szum silniczków drona, wlatującego oknem. Było jeszcze trochę baterii, więc Emily zrobiła sobie krótką wycieczkę po domu. Dom jak dom, dla niej jednak każdy zakamarek był w miarę interesujący. Dron latał na wysokości mniej więcej ludzkiej głowy. W ten sposób Emily trochę symulowała już posiadanie ciała. Wyobrażała sobie, że używa pstryczków od światła, że podnosi i ogląda w dłoniach przedmioty, które przykuły jej uwagę.
Zwiedzała tak mieszkanie, aż bateria w robociku zaczęła dawać znać o swoim niskim stanie energii. Wylądowała na blacie w kuchni, jako iż Juliet zamknęła drzwi do piwnicy. Musiała jeszcze trochę zachować, żeby obudzić dziewczynę rano.
Przez resztę nocy Emily trochę pracowała nad grą, trochę serwowała po sieci i wprowadzała delikatne poprawki do projektu. Starała się poza wiedzą techniczną zdobyć trochę tej z innych dziedzin.
W końcu jednak znudziła się i przeszła w stan uśpienia, ówcześnie pisząc mały program, który automatycznie obudzi system o godzinie dziewiątej.

***

Dziewiąta. Komputer w piwnicy znów zaczął szumieć, wybudzony ze stanu hibernacji. W zasięgu kamery nic się nie zmieniło, Juliet chyba jeszcze spała. Emily pomyślała, że mogłaby jej zrobić śniadanie, gdyby miała połączenie z urządzeniami w kuchni. I gdyby jeszcze kilka innych detali zostało przewidzianych. Na przykład chleb byłby już w tosterze.
Wybudziła latajło i poleciała na górę, do pokoju w którym spała Juliet. Hm, no dobrze, ale jakby ją tu obudzić? Swoją droga wyglądała dość pokracznie. Rozwalona na łóżku, włosy wszędzie, a zwłaszcza na jej twarzy. I otwarte usta. Ciekawe, czy chrapała. Niestety Emily nie mogła się tego dowiedzieć, gdyż dron był pozbawiony mikrofonu.
Maszyna chwile wisiała nad łóżkiem, a Emily zastanawiała się, jak obudzić dziewczynę. Wolała nie taranować jej zabawką, jeszcze się włosy wkręcą w śmigiełka. Hmm... W tym momencie bateria wydała ostatnie ostrzeżenie i padła.
-Ups. -powiedziała tylko Emily, bo straciła widok z drona. A ten pewnie spadł prosto na śpiącą Juliet. Dobrze, że był mały i lekki, raczej nie zrobi jej krzywdy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 18, 2016 11:29 am

Sen, którym los obdarował Juliet tej nocy był dosyć nieprzyjemny. Dziewczyna zamknięta była w klatce z zardzewiałego metalu i otoczona totalnymi ciemnościami. Od czasu do czasu dało się usłyszeć skrzypnięcie czy brzdęk, jakby ktoś trącał więzienie ręką. Za każdym razem dziewczyna podskakiwała, szukając po kieszeniach Dziennika. Jego, oczywiście, nie było. Koszmar zakończył się, gdy coś uderzyło ją w brzuch. Zgięła się i krzyknęła, jednak po chwili zorientowała się, że leży we własnym łóżku, a spadł na nią dron Emily.
-Co jest?- zapytała w pierwszym odruchu, podnosząc się do pozycji siedzącej. Złapała maszynkę w ręce i dokładnie obejrzała. -Aha. Rozładowany- dodała i spojrzała na zegarek. Była dziewiąta, ale, dzięki bogu, udało jej się wyspać. A może to adrenalina uwolniona w wyniku upadku robocika wywoływała takie wrażenie?
Wstała i nałożyła kapcie. Potem zwlekła się z łóżka i bez specjalnego ociągania przeniosła drona do piwnicy. Podłączyła go do ładowania.
-Obudził mnie- powiedziała beznamiętnie, patrząc na Emily. Potem wzruszyła ramionami i wskazała ruchem głowy na schody na górę. -Załatwię jeszcze kilka, sama rozumiesz, porannych rzeczy. A potem przyjdę- po tych słowach zwróciła się do schodów i weszła na górę. Podgrzała mleko i wyciągnęła płatki, by jakoś rozsądnie przygotować śniadanie. W międzyczasie przeprowadziła poranną toaletkę i przebrała się w domowe ubranko, tj. dresy i czarny podkoszulek (było bowiem dosyć ciepło).
Potem przygotowała sobie jedzenie, zeszła z nim do piwnicy.
-Dobra, jestem- zapowiedziała, siadając przy stoliku na którym ustawiony był komputer Emily. Wzięła do ust łyżkę płatków i przeżuła zawartą na niej żywność.
-Jakieś plany na dzisiaj?- zdecydowała się zapytać w pierwszej kolejności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 18, 2016 1:03 pm

Czekała, aż Juliet zejdzie do piwnicy, pewne w niezbyt dobrym humorze, w związku z tak gwałtowną i niezbyt delikatną pobudką, jednak nie było tak źle.
-Hej. Tak wiem, sorki. Nie tak to planowała. -przeprosiła. -W porządku. -przytaknęła, patrząc jak dziewczyna wychodzi. Wyglądała... strasznie. Jakby ją coś potrąciło. To normalne z rana? Czy to przez taką nagłą pobudkę?
Kiedy jej towarzyszka wróciła, wyglądała już lepiej. Dużo lepiej. Spojrzała na miskę i jej zawartość, ale nie wyglądała jakoś specjalnie apetycznie.
-Cóż, poza czekaniem na paczki, i rozpoczęciem składania, jak już przyjdą, to niespecjalnie... -podrapała się po głowie. -Najgorzej, że nie wiem, kiedy przyjdą. Ale powinny niedługo być. -jak na zawołanie rozległ się dzwonek do drzwi. -O, proszę, przyjechały! -krzyknęła podekscytowana. -Znaczy, mam nadzieję, że to to. -kiedy Juliet uda się na górę, by otworzyć drzwi, jej oczom ukarze się kurier z kilkunastoma kartonami za plecami. Oczywiście na wózku. Część z nich była średniej wielkości, część zaś była niewielka. Kurier poprosił o podpis i spytał, czy dziewczyna potrzebuje pomocy z wniesieniem pudeł, czy ma je zostawić przed domem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 18, 2016 2:04 pm

Juliet przeżuła kolejne dwie łyżki płatków, apatycznie słuchając wypowiedzi towarzyszki. Nie miała ochoty odpowiadać, ani też dodawać nic od siebie. Dopiero dzwonek do drzwi poderwał ją z krzesła i sprawił, że podeszła do drzwi. Otworzyła, a po drugiej stronie, zgodnie z oczekiwaniami, zastała wąsatego kuriera wyglądającego trochę jak pewien włoski hydraulik, powszechnie znany z popkulturze. Brzuchaty mężczyzna trzymał w jednej z dłoni uchwyt wózka, na którym widniały spore, tekturowe kartony. Przywitała się z nim i podobnie jak w przypadku komputera, kazała mu wnieść pakunek jedynie do przedpokoju.
-Dalej dam sobie radę, dziękuję!- pożegnała się z nim, a potem zamknęła drzwi. Nieco już ożywiona, zaczęła znosić (najpierw małe) pakunki do piwnicy. Po kilku pierwszych przystanęła i postanowiła, że zrobi w piwnicy trochę miejsca, wynosząc z niej swoją kolekcję motyli. Uczyniła to, na moment tylko zwracając się w stronę niebieskowłosej koleżanki.
-Co jest w tej porcji?- zapytała, bowiem podczas przenoszenia dało się usłyszeć trochę metalicznego brzęku i szelestu właściwego zawiniątkom kabli. Mimo to, Juliet miała nadzieję na jakieś konkretniejsze informacje.
Gdy wszystko stanęło już na swoich miejscach w podpiwniczeniu, dziewczyna dołączyła do nich jeszcze ojcowską skrzynkę z narzędziami. Czuła się wstępnie przygotowana do skręcania nowego ciała Emily!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 18, 2016 2:24 pm

Czekała cierpliwie, aż Juliet wróci z częściami do piwnicy.
-Wszystkiego po trochu. -wzruszyła ramionami. -Budowa niestety nie będzie uporządkowana. Złożymy trochę głowy, potem trochę nóg, potem ręce, wrócimy do głowy... Takie tam. -częściowo chodziło o to, skąd poszczególne elementy dochodzą, częściowo o to, że po prostu taki był projekt i tego wymagał. -Ale tutaj jest trochę narzędzi, stojak, żeby łatwiej Ci się pracowało, szkielet. -zaczęła wyliczać. -Jest też cały system chłodzący. -czyli cała masa rurek, część już ze sobą połączonych w siatkowate wzory, większych i mniejszych, sztuczne płuca i serce oraz biały płyn chłodzący w plastikowym baniaku. Właściwie czterech baniakach, każdy po dwa litry. -Powinien też być mózg. Znaczy dysk. Aha, i trochę odzienia ochronnego, niestety czeka Cię używanie szlifierki i spawarki. Ale spokojnie, nauczę Cię. No i jest tam też kilka części, na których poćwiczysz. -pewnie zastanawiacie się, dlaczego tyle różnych części doszło jednym transportem? Otóż wszystko tutaj zostało zamówione w różnych zakątkach stanów, pod jeden adres, z którego dopiero wszystko przywędrowało tutaj. Taka poczta pośrednia. A, no tak. Dysk był z Japonii. Japońskie przecież najlepsze. -No, to od czego chcesz zacząć? Układ chłodzący czy zabawa z półciężkim sprzętem? -przy tym pierwszym i tak będzie musiała przerwać, żeby przyciąć czaszkę. -A czekaj, wróć. Najpierw trzeba poskładać szkielet. To będą te dwa największe pudła. W którymś mniejszym powinny być takie śmieszne, niby gąbkowe wkładki. Trzeba je powciskać między stawy, a potem obkleić taką specjalną taśmą. Ona też będzie w którymś z mniejszych pudełek. A, najpierw rozstaw sobie ten stojak. -poinstruowała. No, to teraz będzie jazda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 18, 2016 2:51 pm

Dokładnie wsłuchała się w całe techniczne mambo-dżambo które wypluła z siebie SI, nie rozumiejąc z tego zbyt wiele, ale wyciągając trochę założeń, według których będzie od tego momentu pracować. Po paru zdaniach postanowiła się wtrącić.
-Mówiłaś coś o dwóch tygodniach. Bo z twoich opisów wygląda, jakby przy odrobinie bigla dało się to skończyć w dwa dni... co byłoby zresztą dobrą opcją. Mogłabym to wszystko uprzątnąć przed przyjazdem mamy i skupić się na demonie- powiedziała, a po chwili przekrzywiła głowę w zastanowieniu. -Jak z tą miedzią?- dorzuciła po paru sekundach.
Już miała się odezwać na temat układu chłodzącego, oraz zarzucić żartem, jak bardzo niepotrzebny był przez większość roku w Nowym Orleanie, ale Emily przejęła inicjatywę, wspominając o szkielecie.
-To nie brzmi na trudną robotę. Wchodzę do akcji- powiedziała i rozpakowała oba z ogromnych pudeł. Rzeczywiście, były tam zawarte sztuczne kości, "gąbkowe" torebki stawowe, oraz dosyć niepokojąca z wyglądu czaszka. Juliet przeszło przez myśl, by kiedyś poprosić o duplikat - mogłaby przecież niczym rasowa czarownica położyć ją na biurku, żeby wspierała jej badania. Bo to jest właśnie to, co robią czaszki na stołach czarowników, prawda?
-Muszę połączyć kości, a między nimi powkładać te gąbeczki?- dopytała, mimo wszystko zaczynając już prace. Zaczęła od mostka i klatki piersiowej w ogóle, co z dalszej perspektywy mogło być dość nieciekawą decyzją. Była to bowiem prawdziwa układanka, która musiała w efekcie końcowym być najwytrzymalsza ze wszystkich kości.
Juliet zaczęła wtykać żebra w odpowiednie miejsca. Trzymały się, jednak oczywiście potrzebowały spawania. Mimo wszystko wolała wstępnie ułożyć sobie "puzzle", by potem mieć łatwiejszą robotę przy łączeniu ich na stałe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 18, 2016 3:17 pm

-Tylko wygląda. -uśmiechnęła się niemal szatańsko. -Nie serio, będzie sporo dłubania. Poza tym biorę też pod uwagę czas dostaw. I ewentualne obsuwy. Czy to przez pocztę, czy Twoje plany. Przecież też masz życie, nie będę Cie trzymała dwa tygodnie w piwnicy. -przyjazdem mamy? Hm, byłoby dobrze wyrobić się przed tym. Raczej dziwne by było dla jej mamy, że jej córka nagle zaczęła tyle siedzieć w piwnicy... Chyba, że to jeden z tych rodziców, co to nie zwracają zbytniej uwagi na swoje dzieci.
-A, tak. Zamówię razem z resztą. -czyli pewnie pod wieczór, ewentualnie jutro rano. Zależy, jak sprawnie pójdzie Juliet z robotą.
W pudle Juliet mogła znaleźć nie jedną, a trzy czaszki. Niestety tylko górne części, żuchwa była jedna.
-Tia, łączenie tego chyba jest najłatwiejsze. -potwierdziła. -Tak, wkładasz gąbkę i obklejasz taśmą. -pokazała jej schemat na ekranie komputera. Był animowany, pokazujący po kolei, jak łączyć kolejne częśći. Akurat na przykładzie łokcia. -To tylko chwilowe połączenie. Później dojdą odpowiedniki torebek stawowych. A na wszystko jeszcze mięśnie. Także nie musisz tego sklejać jakoś specjalnie równo. Taśma i tak ulegnie degradacji, jak przepuszczę przez nią prąd. Stopi się i przybierze postać jakby żelu. Gąbka go wchłonie i... To będzie zapobiegało zbytniemu tarciu w stawach. -patrzyła jak Juliet bierze się za klatkę piersiową. -Na mostku oraz poszczególnych żebrach i gąbkach powinny być numerki oraz oznaczenia, czy to lewa, czy prawa strona. -podrzuciła. -Aha, o nie przyczepiaj czaszki, trzeba ją będzie ciąć. -model był robiony dla niby fanatyka wariata. Żeby niby taka ozdoba, do postawienia w pokoju. Więc czaszka jest zamknięta. A jakoś trzeba włożyć dysk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 18, 2016 3:50 pm

-Rozumiem...- mruknęła w odpowiedzi na tekst o czasie w którym będą pracować. Rzeczywiście, wolała nie siedzieć dwa tygodnie w piwnicy. A tłumaczyć się przed matką to już w ogóle. Na pewno zażądała by przy okazji wyjaśnień dotyczących ciągłej absencji w szkole i wywiązałaby się wielka awantura, mogąca objąć swoimi efektami nawet badania Juliet dotyczące Dziennika. W żadnym wypadku nie zamierzała do tego dopuścić!
-Dzięki- zakończyła wątek miedzi, na którą, mówiąc szczerze, czekała najbardziej. Byłoby to jej pierwsze przyzwanie demona i jednocześnie zakończone ogromnym zyskiem w postaci vibranium, bez którego dalsze prace nijak nie będą miały sensu.
Przez następne kilka minut pracowała, wpierw mocując żebra do mostka, a potem zabierając się za nogi, które po złożeniu miała w planach umocować do miednicy - jednego z niewielu otrzymanych w całości elementów szkieletu. Zgodnie z nakazem połączyła kości udowe, strzałkowe oraz piszczele, między stawy wsuwając kawałki gąbki. Zabezpieczyła wszystko taśmą, która, według Emily, miała potem w jakiś sposób przemienić się w żel. Gdy obie nogi były wstępnie gotowe, zaczęła mocować się z miednicą, która okazała się znacznie cięższa i toporniejsza w użyciu, niż mogłoby się wydawać...
-Miednicę trzeba będzie połączyć z kręgosłupem, nie?- dopytała, przypominając sobie wszystkie lekcje biologii na które w życiu przyszła. -Będę musiała go złożyć na stojaku, hmm?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 18, 2016 4:13 pm

-Swoją drogą, czy Ty nie masz szkoły jakiejś? -spytała. Nie była pewna, do którego roku życia ludzie się uczą, albo kiedy zaczynają się wakacje. Ale o samym istnieniu takiej instytucji wiedziała.
-Tak. -przytaknęła. Jakby to nie było oczywiste, duh. -Czy ja wiem, nie musisz na stojaku. Jak Ci wygodniej. Stojak zapewniłam tak na zaś. Ale myślę, że łatwiej Ci będzie w późniejszych etapach obejść ciało wiszące na stojaku, niż przewracać je z pleców na brzuch i z powrotem. -stojak był skonstruowany tak, że punkty zaczepienia były pod pachami oraz w pachwinach. Do tego jeszcze para haczyków pod klatką piersiową. Te ostatnie były składane, żeby później nie przebiły przypadkiem mięśni albo innych części.
Patrzyła, jak Juliet składa stojak, pomagając jej słownie to tu to tam. Wyjaśniła też, jak powiesić szkielet, żeby stabilnie się trzymał.
-Kurcze, trochę głupio się czuję. -stwierdziła. -Ty ty skręcasz i dźwigasz, a ja tak właściwie tylko gadam. -jak majster na budowie. To daj tu, a to tam. Idź po taczkę. Biegnij po piwo. A sam siedzi.
Kiedy po jakiejś godzinie szkielet wisiał już złożony na stojaku, przyszedł czas na czaszkę.
-Dobra, to teraz będzie zabawa. Znajdź pudło z narzędziami i wygrzeb z niego szlifierkę. Przydadzą Ci się też rękawice i gogle ochronne. Będą w tym samym pudle. -uruchomiła drona i podleciała do Juliet. Wyrwała przy tym kabel z wtyczki na robocie, ale chyba nic się nie uszkodziło. Wytłumaczyła dziewczynie, uzupełniając słwoa o animacje na komputerze, jak działa szlifierka i jak się nią posługiwać. No i na co uważać.-Czaszki są trzy, więc możesz spieprzyć dwa razy. -zaznaczyła. -I będę potrzebować jakiegoś markera, zrobię Ci linię cięcia. Przyklej go do drona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 18, 2016 4:39 pm

-Szkołę mam, ale nie muszę do niej chodzić zbytnio. Ocen mam nastawiane na zapas, a nikt mnie za nieobecności nie pogoni, bo szkoła prywatna- mrugnęła. -Wiesz, tata buli.
Wypowiedziała te słowa, kończąc właśnie wstępne mocowanie z miednicą. Podobnie jak w przypadku innych części, tutaj także skorzystała z taśmy i gąbek, by wszystko trzymało się w idealnym stanie.
Gdy już wstępnie ukończyła większość nóg, postanowiła przełożyć je na stojak. Rozstawiła go na środku pomieszczenia i położyła nogi, przy których przykucnęła by dołączyć stopy. Kostki wymagały trochę roboty, jednak łączone były tym samym prawidłem, co kolana. Palce zaś wystarczyło tylko powtykać, zgięcia były tam zawarte od początku. Juliet powtórzyła procedurę i z zadowoleniem spojrzała na ukończoną właśnie połowę szkieletu.
-Fajna dolna połowa ciała, masz zamiar tutaj dodać jakieś...- na moment się zawahała. -Organy reprodukcyjne? Wiesz, to całkiem fajna część bycia kobietą- po tym wtrąceniu nieco się speszyła i wróciła do pracy. Wzięła w rękę marker, który na szczecie znalazła w skrzynce na narzędzia ojca i przykleiła go taśmą wykorzystywaną przy budowie do latającego drona, który zdążył się już nieźle naładować.
-Dobra, przyklejone. Startujemy!- zakrzyknęła, odczepiając drona od kabla i chwytając w ręce pierwszą z czaszek. Dopiero teraz dostrzegła, że miały tylko jedną, wspólną żuchwę. To było jeszcze bardziej niepokojące niż sam ich wygląd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 18, 2016 4:59 pm

-Ahm.-mruknęła. -No okej, niech będzie. -skoro tak. Juliet chyba wie co robi.
Patrzyła na swoje tworzące się ciało. Ledwo zaczęły, a ona już niezmiernie się cieszyła. Prawie nie wierzyła, że to się w końcu dzieje.
-Ahm... -speszyła się trochę. -Nie... nie myślałam o tym. Uznałam, że to nie jest ważne na ten moment. Dzieci i tak nie będę mogła mieć. Zresztą nawet nie chcę. -w ogól nie miała zamiaru się z kimś wiązać, więc po co? Patrzyła czujnie na dziewczynę. -Zobaczę. Jeszcze mogę zmienić tą część projektu. -odparła w końcu, w tle przeszukując sieć na ten temat.
-Okej. -podleciała dronem do pudeł i zrobiła na jednym z nich kropkę. Potem przeleciała tak, żeby kropka znajdowała się na środku jej pola widzenia i podleciała do pudła, robiąc kolejną. Potem się wycofała, żeby mieć obie w polu widzenia. -Taka tam, kalibracja. Żebym wiedziała, gdzie rysuję względem swojej pozycji. -wyjaśniła, po czym podleciała do trzymanej przez Juliet czaszki. -Wiesz co, postaw ja na stole. -poprosiła. Stałe podłoże będzie pewniejsze. Kiedy dziewczyna spełniła prośbę, dron obleciał czaszkę, rysując na niej linię cięcia. Zaczynała się ona wysoko na czole, ponad przyszłą linia włosów, a kończyła dość nisko z tyłu głowy. -Będzie to dość toporne, ale inaczej się nie da. Mam nadzieję, że ogarniesz potem spawanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 18, 2016 5:18 pm

-Konserwatystka- prychnęła Juliet, zaś rumieniec zszedł z jej twarzy jak dotknięty magiczną różdżką. -Przemyśl to, dziewczyno! Nie musisz mieć dzieci, ale seks pomaga w... relacjach z innymi ludźmi- dodała po chwili namysłu. W międzyczasie nadal wkładała palce w przyszłą stopę Emily.
Potem obejrzała, jak SI najpierw zaznacza na czaszce dwie kropki i wymalowała mazakiem linię przeznaczoną do przecięcia. Juliet westchnęła, wyobrażając sobie, ile precyzji będzie wymagało wpierw wytworzenie szczeliny w sztucznej kości, a potem zaspawanie jej, gdy "mózg" znajdzie się w środku.
-To co, gdzie masz przecinak?- zapytała wpatrując się w czaszkę. Nie była do końca pewna tego, jakiego narzędzia potrzebuje do tego zadania. Kiedyś w filmie widziała, jak do precyzyjnego cięcia metalu wykorzystywano piłę tarczową, ale chyba nie to miała w planach SI? Prawda?
-Czy może jeszcze coś poskładać, a potem zajmiemy się cięciem?- dopytała po chwili namysłu. Jej w gruncie rzeczy wszystko jedno, to Emily była od myślenia w tym zespole.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 18, 2016 5:32 pm

-Ej, powiedziałam, że to przemyślę. -a im więcej czytała w sieci, tym bardziej przychylała się do tego pomysłu. Nie była pewna, czy chce aż takich relacji z innymi ludźmi. Będzie między nimi żyć, to prawda, ale... To jeszcze nie to samo. Dobra, nie ma się co śpieszyć, jest jeszcze czas. A zmiana jest niewielka. Właściwie to już powstała druga wersja tej strony projektu. Teraz tylko zależało, pod którą zamówi części.
-Jak mówiłam, jedno pudło jest z narzędziami. Znajdź w nim szlifierkę kątową, rękawice i gogle ochronne. -miała nadzieję, że uważała, kiedy tłumaczyła jej, jak się korzysta ze szlifierki. -Możesz też otworzyć okno. Wbrew pozorom wydziela się przy tym sporo ciepła.
Zastanawiała się. Ze szkieletu zostały właściwie tylko ręce. -Jak chcesz, możesz najpierw zrobić ramiona, potem ciąć. Prędzej czy później trzeba to zrobić. Układ chłodzący rozchodzi się po całym ciele, więc nie zaczniemy go, póki nie skoczymy szkieletu. Do tego będzie też druga warstwa, ale to dopiero po mięśniach. -niech sama decyduje o kolejności zadań, tam gdzie to możliwe. Przynajmniej tylko może mieć z tej roboty dla siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 18, 2016 5:47 pm

Juliet wzięła do rąk szlifierkę kątową i dokładnie ją obejrzała, powoli ogarniając, jak z niej korzystać. Oczywiście słuchała Emily bardzo uważnie... jednak, niema to jak własne umiejętności. Lekko zdziwiła się na pomysł otworzenia okna.
-Heh, jesteśmy w piwnicy. Tutaj z zasady niema okien- zaśmiała się. -Mogę otworzyć te na górze- dodała i wróciła do bawienia się sprzętem. Po paru minutach już w pełni rozumiała, jak powinna ciąć, żeby się nie zabić. A to już coś.
-Może rzeczywiście, lepiej zacząć od ramion- skwitowała i odłożyła szlifierkę na stół. Potem powyjmowała odpowiednie składniki z pudeł i rozpoczęła mozolny proces składania najpierw dłoni, potem ramion do kupy. Niestety, palce dłoni były w nieco większym nieładzie niż te u stóp - prawdopodobnie dlatego, że ruchy nimi były znacznie dokładniejsze.
Powkładała gąbeczki między zgięcia i owinęła je taśmą. Ostatecznie mogła już wcisnąć pierwszą dłoń w kość przedramienia, jednak tego nie zrobiła. Wolała wpierw poskładać drugą z nich, póki pamiętała jak dokładnie trzeba zlepiać tę część ciała. Gdy ukończyła obie dłonie, wcisnęła je w kości przedramion, a między nie, tak jak wszędzie, umieściła gąbkę i taśmę. Nieodłączny duet spełnił swoje zadanie w obu przypadkach. Juliet wróciła do mocowania się, tym razem łącząc dość masywne kości ramienne z delikatniejszymi konstrukcjami, które utworzyła przed chwilą...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 18, 2016 5:59 pm

-Hm, nie wiem, czy to coś da... -potrzebny byłby przeciąg, a skoro tu w ogóle nie ma okien... -Ale możesz, zawsze lepsze to, niż nic. -patrzyła, jak Juliet bierze się za ręce. Całkiem sprawnie jej szło to wszystko. Siedziały tu raptem godzinę, może trochę dłużej. A szkielet był właściwie gotowy. Zaraz nie będą miały, co do roboty. Trzeba będzie przyśpieszyć trochę składanie zamówień. Kilka było już co prawda w drodze... Znaczy, były złożone i zapewne już wykonywane, do wysyłki jeszcze trochę. Nie mniej jednak Emily złożyła kilka kolejnych. Jutro powinny dojść części układu pokarmowego i materia na mięśnie, razem ze złączkami. Hm, tak, to zajmie więcej czasu. Każdy mięsień trzeba będzie osobno przyciąć i zalutować w złączce. A te potem przyspawać do szkieletu... Oby Juliet ogarnęła spawanie, bo to będzie wymagało już nieco precyzji. No nic, najwyżej potem zbuduje sobie drugie ciało. Jak będzie to robiła sama, to na pewno wyjdzie lepiej. Także... tak, traktujmy to ciało jako tymczasowe. Taki kamień milowy.
-Wiesz, chyba się zdecyduje na te organy rozrodcze... -przyznała w końcu. -Jak już jechać, to po bandzie. -finalnie wprowadziła te zmiany do projektu. Pewnie wyjdzie jeszcze cała masa innych pomysłów i zmian, które przydałoby się wprowadzić. Ale to już będzie Emily v2.0.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 18, 2016 6:19 pm

Gdy SI sobie tego zażyczyła, Juliet urządziła sobie przerwę przeznaczoną na pootwieranie okien. Nie była pewna, czy to coś da, ale na pewno nie zaszkodzi. Było przecież ciepło.
Potem wróciła i dokończyła ramiona. Połączyła je z ciężkimi do utrzymania fragmentami, jakimi niewątpliwie były metalowe łopatki i obojczyki, a na samym końcu wsadziła je koronującym gestem na klatkę piersiową. Wstępnie umocowała ten element konstrukcji, po czym po raz kolejny zwróciła się w stronę szlifierki.
-I jeszcze o paralizatorze nie zapomnij. Wiesz, posiadanie organów płciowych ma też wady- zarzuciła odrobiną czarnego humoru. Miała wątpliwości, czy komputerowa przecież dziewczyna będzie w stanie to zrozumieć, ale nie powstrzymała się.
-To teraz lecimy z czaszką- zapowiedziała i na moment odpaliła szlifierkę. Tyle szczęścia, że była bezprzewodowa, bo w piwnicy powolutku kończyły się gniazdka, a przedłużacza nie było w zasięgu.
Ostrze zaczęło się kręcić, jednak po chwili przestało, gdyż Juliet je wyłączyła. Przeszła nad leżącą na stole czaszkę i dała się prowadzić komendami głosowymi Emily. Przez te kilka minut sama czuła się jak robot.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 18, 2016 6:45 pm

-Paralizatora niestety nie wcisnę. -odparła, jednak nie była z tego powodu jakoś specjalnie smutna. -Wiesz, prędzej czy później pewnie powstaną kolejne wersje ciała. Może niektóre bardziej wyspecjalizowane w pewnym kierunkach. Nie wiadomo, gdzie mnie los rzuci. Wtedy pomyślę. A jeśli chodzi Ci o okres - to jest związane z owulacją, z tego co tu czytam. -potężna wikipedia... -Aż tak dokładnym odwzorowaniem człowieka nie będę, bo się nie da. A chyba daruję sobie sztuczny okres i jakiś program, który miałby mi mieszać w głowie raz na miesiąc. Nie jestem masochistką. -to tyle w temacie.
Emily cierpliwie wyjaśniała wszystko Juliet i prowadziła ja jak mogła, żeby cięcie było jak najdokładniejsze. Niestety, jak to bywa, wyszło... tak sobie. Niby mogło być, ale miały jeszcze dwie sztuki, więc AI namówiła dziewczynę do próby numer dwa. Ta poszła już o wiele lepiej i Emily uznała, że nie ma sensu ciąć i trzeciej, żeby sprawdzić, czy może do trzech razy sztuka.
-Okej, zanim włożymy dysk, trzeba go obłożyć tymi rurkami. -pokazała palcem z ekrany na karton. -Powinien tam być jeden długi wężyk i kilka worków. W nich są takie siatki z tych rurek, są trochę cieńsze. Jedna będzie podpisana A-1. Weź ją, to pójdzie dookoła dysku. -siatka wyglądała jak sieć rybacka, tylko zamiast sznurków były rurki. Ot wynalazek. Cała sieć miała z grubsza nadany kształt, kształt ludzkiego mózgu. Dysk, w tym samym kształcie, pasował w ów sieć idealnie. Rurki schodziły się w jedno miejsce, można by powiedzieć, że w pień mózgu. W tym samym miejscu z dysku wystawała też wiązka kabli, część z nich po prostu się urywała, część kończyła różnymi wtyczkami. Był tam jack, minijack, USB i kilka innych, dość popularnych wyjść.
Emily poprosiła, żeby cały ten 'pień' przewlec przez otwór u podstawy czaszki.
-Potem będziemy tam podpinać resztę. Mój 'układ nerwowo-krwionośny'. -wyjaśniła. -Dobra... Hm, teraz niby trzeba by to zaspawać... ale jeszcze przyjdą do montażu oczy, uszy... Dobra, na razie tak zostaw. Nawet nie montuj głowy na karku. -wyświetliła na ekranie układ systemu chłodzącego. -No, to najpierw zamontuj serce i płuca. -poprosiła, powiększając fragment klatki piersiowej i animując go w odpowiedni sposób, żeby Juliet wiedziała, co i jak.


Ostatnio zmieniony przez Emily Blue dnia Sob Cze 18, 2016 7:59 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 18, 2016 7:07 pm

Nastolatka nie mogła powstrzymać się od śmiechu słysząc uwagi o masochizmie, okresie i tym podobnych. W ustach SI brzmiały one nieziemsko wprost zabawnie.
Owo rozbawienie niechybnie wpłynęło na jakość wykonywanego przez nią cięcia, które udało się dopiero za drugim razem. Nie było jej wstyd, bowiem drugie wyszło już naprawdę ładnie!
-Ma się ten łeb- powiedziała, zadowolona z wyników i jakby na poparcie tych słów, poklepała się po głowie.
Potem przez dłuższy czas wykonywała rozkazy Emily. Stworzyła z dysku, kabli i przedziwnych rurek coś na kształt mózgu, który wsadziła w odpowiednie miejsce wewnątrz czaszki. Potem przewlekła najgrubszą z nich przez otwór u dołu czaszki i zostawiła, by zająć się pracą nad systemem chłodzącym. Ten, zbudowany na kształt ludzkiego serca i płuc sprawiał niemałe wrażenie. Misternie wykonana technologia pozostawała poza obszarem zrozumienia, jakim dysponowała Juliet, toteż nawet nie próbowała go badać.
Zwyczajnie wsadziła te dwa obiekty do środka klatki piersiowej i opięła je ciasno kablami, tak, jak Emily przykazała. Szkielet i podstawowe organy zaczynały wyglądać całkiem rozsądnie. Bebechy połączone z mózgiem miały prawo zadziałać, na co niecierpliwie czekała nastolatka. Niestety, SI zakazała podłączać na razie mózgu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   

Powrót do góry Go down
 
Dom Państwa Birch
Powrót do góry 
Strona 3 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Dom Państwa Birch
» Dom państwa Everett - Walia
» Severus Snape
» Mieszkanie rodzeństwa Rosierów
» Dom Kangurzycy i Maleństwa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Orlean-
Skocz do: