Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom Państwa Birch

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 11:51 am

First topic message reminder :



Spory, jednorodzinny dom na przedmieściach Nowego Orleanu. Został postawiony w dosyć wygodnej pozycji, gdyż z jednej strony ma wyjście na ulice, a co za tym idzie, do miasta - z drugiej zaś na bagna, idealne miejsce do rodzinnych przechadzek.
Zbudowany w stylu klasycznych budowli tego miasta definitywnie nie wyróżnia się z tłumu. Posiada dwa piętra i piwniczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 18, 2016 10:08 pm

I tak powoli sobie ten dzień mijał. Emily instruowała Juliet, a ta przycinała, łączyła i mocowała do szkieletu rurki, które miały zapewnić Emily odpowiednie chłodzenie. Oczywiście i tak będzie się generować trochę ciepła. Z wyliczeń AI wyszło, że temperatura będzie dość zbliżona do tej emitowanej przez ludzkie ciało. Może troszkę wyższa. Gdyby jednak jej wyliczenia były błędne... Cóż, będzie trzeba opracować albo lepszy system chłodzenia, który pewnie wyląduje już w drugiej wersji ciała, albo opracować wydajniejszy płyn chłodzący.
Koło południa dziewczyny zrobiły sobie małą przerwę. Juliet zjadła obiad, a Emily przeprowadziła małą inspekcję jakościową za pomocą drona. Kilka łączeń wymagało poprawek, kilka rurek było nie do końca tam, gdzie powinno, ale ogólnie nie było źle. Ktoś tu chyba bawił się lego w dzieciństwie i ogarniał czytanie instrukcji.
Wczesnym wieczorem skończyły się części, więc praca na ów dzień była zakończona. Jedyne, co pozostało, poza złożoną częścią ciała (które swoją drogą wyglądało dość makabrycznie, szkielet opleciony białymi rurkami niczym układem krwionośnym, a klatce piersiowej tylko płuca i serce z ciągnącymi się od nich kablami, a rozcięta głowa leżała na blacie stołu), to kartony, trochę styropianu, folii bąbelkowej, jedna krzywo przycięta czaszka, jedna nietknięta, żuchwa, drugie tyle rurek, co już zużyły oraz baniaki z chłodziwem.
-No. Na dzisiaj koniec. Nieźle sobie radzisz. -zerknęła na zegarek. -Siedemnasta. No, wyprzedzasz mój grafik. -pomyślała chwilę. -Masz na coś ochotę? W sensie do jedzenia? Chociaż tyle mogę zrobić, zamówić coś dobrego. -zaproponowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Cze 18, 2016 11:11 pm

Dzień minął raczej dobrze, ale pod wieczór Juliet była już tak zmęczona, że jedną jej ambicją stała się prosta procedura: nażreć się i leżeć. Zachwyciła się na propozycję Emily dotyczącą zamówienia posiłku.
-Możesz pizzę zamówić- powiedziała, siedząc wyprężona na fotelu. -I ty też coś sobie zjedz, komputerowego. Nie wiem, inny program? Taki mniejszy- filozoficznie zakończyła zdanie. W sumie, to ludzie jedli mniejsze formy życia, więc czemu w wirtualnym świecie miałoby być inaczej? Program mógłby "rozebrać" inny program i uzyskać z niego dane, gotowe mechanizmy do wykorzystania przy swojej pracy. I, jeśli byłby samoświadomy, nawet uzyskać z tego zadowolenie.
Ale Juliet się nie znała, więc ucięła ten temat w umyśle równie szybko, jak go wygenerowała.
-Tak w ogóle, to z czego robisz mięśnie?- zapytała z prawdziwej ciekawości. -Będą lepsze od tych ludzkich?- po tym pytaniu zlustrowała dosyć niepokojący szkielet przyszłego ciała Emily, oraz leżącą na stole rozkrojoną czaszkę. Ten, wręcz idealny do zilustrowania widok przypomniał jej o czymś.
-Dziennik! Zapomniałam go uzupełnić- powiedziała z realnym przerażeniem w oczach. Potem podniosła rękę. -Zamów co tam chcesz, Em, zaraz przyjdę- dodała i prędko wbiegła po schodach, a wróciła z Dziennikiem pod pachą. Miała też karty i długopis, tak na wszelki wypadek. Usiadła przy stoliku, gotowa do dalszej rozmowy lub opisywania ostatnich zdarzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 12:08 am

Spojrzała na Juliet zrezygnowanym spojrzeniem. -Serio...? -spytała bez uczucia. -Nie, to tak nie działa. Ja nie jem. Na razie. -bo już niedługo miało się to zmienić. Ale jak już jesteśmy przy tym temacie, to można by powiedzieć, że Emily je energie elektryczną. Oczywiście w przenośni. No bo czym dla człowieka jest jedzenie? Paliwem dla ciała. Ciałem Emily chwilowo jest komputer, a ten działa na prąd.
-Sztuczne tworzywo kurczące się pod wpływem impulsów elektrycznych. -wyjaśniła w skrócie. -I tak, będą lepsze. Silniejsze, wytrzymalsze. No i nie będą się męczyć. Z drugiej strony jednak nie będą się regenerować. Jak całe ciało zresztą. -tak, to była jego największa wada - brak umiejętności samonaprawy. Emily jednak nie była w stanie tego przeskoczyć. Przynajmniej nie z tą technologią, do której miała dostęp.
Już miała pytać, jaką chce tą pizzę, ale dziewczyna wyleciała z pokoju mówiąc tylko, żeby zamówiła co chce. No dobra. Weszła na stronę pizzerii i przejrzała ofertę. Po chwili zdecydowała się na średnią salami i cole. Podała adres, zapłaciła przelewem.
-Będzie za jakieś dwadzieścia minut. -zaraportowała, gdy Juliet wróciła. -Tylko... może nie opisuj tego, co tu robimy. Znaczy, w temacie mojego ciała. Im mniej osób wie, tym lepiej. -wolała swoje rozwiązania technologiczne zachować dla siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 12:04 pm

-Ok- mruknęła w odpowiedzi na zbycie przez Emily tematu jedzenia. Jeszcze się przekona, jak otrzyma receptory smakowe! O właśnie, trzeba się zainteresować, z czego ma język. To przecież ważna sprawa.
-Czyli trzeba będzie cię naprawiać za każdym razem? Dasz radę to robić sama, czy trzeba będzie ci pomagać każdorazowo?- zainteresowała się tematem. Wolała przecież mieć technologiczne sprawy z głowy, gdy już pomoże Emily w tym temacie. Wcześniej wspominała coś na temat tego, że sama będzie w stanie się ulepszyć, ale czy poskładać? Juliet wolała się upewnić.
-Jeszcze raz dzięki za pizzę- wtrąciła się. -A w Dzienniku opiszę tylko ogólniki... wiesz, że napotkałam SI i zbudowałam jej ciało, walnę szkic tego jak wyglądasz i tak dalej. Autor też nie rozpisywał się zanadto technicznie, więc czemu ja miałabym to robić?- wzruszyła ramionami, a potem kilka razy pstryknęła długopisem. Potem kaligraficznie zapisała nowy temat w Dzienniku. Wielkimi literami zostało tam napisane imię "Emily", a pod nim drobnymi znaczkami Juliet wypisała datę, kontekst całej sytuacji, oraz wynik eksperymentu z magią. Naszkicowała najpierw twarz Emily, a potem tuż obok rozciętą czaszkę z opisami. Uzupełniła wszystko, co chciała, po czym zamknęła księgę. Mniej więcej w tym samym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi, toteż dziewczyna poszła odebrać pizzę. Wróciła już z nią, przełożoną na talerz, oraz napojem w kubku.
-Fajowa- powiedziała, a potem przez najbliższą chwilę wydawała z siebie dźwięki zbliżone do "omnomnom". -Mówię ci, przekonasz się do jedzenia. Z czego będziesz miała język? Będziesz czuła smaki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 2:39 pm

-Zależy. -odparła. -Od tego co zostanie uszkodzone i jak bardzo. Nogi na przykład wymienię sobie sama. Ale jakby mi coś przeorało plecy, to byłby problem. Tak samo ręce. Z jedną to jeszcze może dałabym radę, ale jakbym straciła obie, to słabo. -dlatego też przydałoby się drugie ciało. Wtedy to pierwsze byłoby awaryjne. Koniecznie trzeba będzie to zorganizować.
-Nie ma problemu. -uśmiechnęła się. Potem wysłuchała, co Juliet chce wpisać do dziennika. -Nie. -powiedziała w końcu, zanim dziewczyna zaczęła cokolwiek pisać. -Przepraszam, ale tutaj nie ustąpię. Nigdzie ma nie być o mnie nawet wzmianki. Nie tylko dla mojego bezpieczeństwa, ale również Twojego. -patrzyła na nią stanowczo. Problem był taki, że mogła zignorować AI i pisać dalej, a Emily nic z tym nie zrobi. Poza ewentualnie taranowaniem jej dronami.
-Smacznego. -rzuciła, gdy dziewczyna zabierała się do jedzenia. -O to się akurat nie boję, bo wiem, że się przekonam. Znaczy... No dobra, mam nadzieję. Ale jakby mi jednak nie smakowało, to zawsze mogę odłączyć język i nie czuć smaku. -plusy bycia maszyną. Dzięki swojemu układowi pokarmowemu będzie mogła tez jeść rzeczy niejadalne dla ludzi. Byleby dało się je przerobić na energię. Węgiel, ropa, benzyna... Też się nada.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 3:34 pm

-Nie no, musi coś o tobie być. Spokojnie, Dziennik nie wyjdzie z moich rąk. Chyba po moim trupie!- sama się zdenerwowała, nie tyle na rozmówczynię, co na sam fakt tej dyskusji. Odłożyła książkę nieco za siebie, na wszelki wypadek, po czym dojadła kolejny kawałek pizzy. Jej nieduży żołądek już się praktycznie wypełnił, co zwiastowało, że jutro obiadem także zostanie najpopularniejsza z włoskich potraw.
-Dzięki po raz trzecie- przełknęła. -Ten język to dobrze przemyślany. W ekstremalnych sytuacjach je się różne rzeczy, ale bez poczucia smaku jakoś tak... łatwiej, nie?- opuściła głowę na ramię.
-Albo trucizny. Na pewno są wśród nich jakieś elektrolity, które powalą też robota. A mając zmysł smaku będziesz w stanie je wyczuć- przez moment myślała. Ludzkie trucizny były przecież od wieków selekcjonowane tak, by były jak najtrudniejsze do wyczucia. Jeśli ktoś miałby teraz produkować substancje uszkadzającą roboty, na pewno nie kłopotałby się takim szczegółem, jak smak. Ciekawe, czy taki Ultron albo Vision czują smak? Ten pierwszy nie miał ust, więc chyba nie. I dobrze mu tak, zbrodniarzowi.
Juliet oglądała kiedyś jakiś polski, niskobudżetowy serial. Występował tam jeden bohater, jakiś małomiasteczkowy gangster trzymający "kosę" z miejscowym księdzem. To była definicja zbrodniarza, którą posługiwała się od tego pamiętnego dnia. Ten koleś to potwór!
-Może dzisiaj ogarniemy kolejną wędrówkę na bagna? Tylko tym razem mogę się dla urozmaicenia zamienić w zwierzaka- zaproponowała jakby od niechcenia, mimo, że realnie, miała ogromną ochotę poskakać jako szczur czy polatać w formie gołębia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 3:51 pm

-Juliet. Nie. -zażądała bardzo stanowczo. -Nie obraź się, ale różnie bywa. A to 'po moim trupie' to słaba gwarancja, biorąc pod uwagę, że jesteś człowiekiem. Jeszcze raz: bez urazy. Po prostu wystarczy, że ktoś strzeli Ci w łeb. Nawet jeśli są tam jakieś zaklęcia ochronne, to nie wypowiesz formuły szybciej, niż kula. Przepraszam, ale w tym temacie będę nieugięta. -wciąż, jedyne, co mogła zrobić, to z Juliet 'negocjować'. Dziewczyna mogła to przecież olać i zrobić, jak będzie chciała. Emily miała jednak nadzieję, że jej towarzyszka uszanuje jej wolę.
-Dokładnie tak. Znaczy, nie mam zamiary znaleźć się w ekstremalnej sytuacji... Ale tak, zgadza się. -raczej nikt nie ma takich zamiarów. No, może poza kilkoma wyjątkami. Różni pasjonaci, albo wariaci, się kręcą po tej ziemi.
-Hm, raczej wątpię. Cokolwiek trafi do mojego żołądka będzie przerabiane na energię. Mogą to być nawet stare buty, nie zaszkodzą mi. Ewentualnie mogą dostarczyć mniej energii, niż coś innego. Chodzi o kaloryczność. Więc tak naprawdę najbardziej opłacałoby mi się pić benzynę. Albo paliwo rakietowe. Ale toksyny mi nie straszne. Ewentualnie jakieś mocno żrące kwasy. Może dodam jakieś czujniki kwasowości w języku... -zerknęła do projektu. -Albo ogólnie w jamie ustnej. Mogłyby też być w nosie. A najlepiej tu i tu. Niegłupie, dzięki. -powiedziała, wprowadzając kolejne poprawki. Na szczęście jeszcze nie było na to za późno.
-Jeśli masz siłę i ochotę, to jak najbardziej możemy skoczyć. Podłącz drona do ładowania, bo już ciągnie na resztach i za jakieś pół godziny będę gotowa. -niezbyt podobał jej się pomysł z przemianą w zwierzaka, głównie z uwagi na komunikację, ale... -Nie boisz się, że coś Cię zeżre? Wiesz, taki szczur, to jednak... niezbyt ma się jak bronić. Capnie Cie jakiś ptaszor i papa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 482
Data dołączenia : 09/06/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 4:09 pm

Po kilku dniach tropienia Fenris miał nadzieję że w końcu odnalazł to czego szukał. Z godziny na godzinę zawężał obszar poszukiwań niczym pętlę na szubienicznym węźle, aż był pewien że wie gdzie znajduje się to czego szuka. Przeskoczył szybko przez ogrodzenie i znalazł się na tyłach budynku.

   Zamknął oczy i wciągnął powietrze nosem. Dom miał jednego mieszkańca. Woń sugerowała że dość niedawno wrócił z okolicznych bagien...I...Tak...Bardzo wątła, ale jednak. Nitka zapachu nie pasująca do niczego w Mitgardzie.

    Wilk wyszczerzył zęby w bestialskim uśmiechu. A więc jednak. To miasto to nie tylko legendy. Podszedł bliżej do budynku i stanął na tarasie. Przez szybę widać było wnętrze budynku. Fenris położył wierzch dłoni na szkle.
-Gdzieś tutaj musi być panel obsługi wrót- pomyślał i nacisnął.

   Rozległ się trzask pękającego szkła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 4:50 pm

Juliet nie wzruszyła się zbytnio uwagą rozmówczyni, gdyż wszystko co miała na jej temat do napisania już zanotowała, a nawet zdążyła wykonać dwa proste szkice. Tylko tyle i aż tyle wystarczało jej, by uznać kronikarski obowiązek za spełniony.
-E, tam! Formuły zaklęć obronnych są z natury szybkie, podobnie jak przemiana w zwierzę. Zawsze mogę uciec jako gołąb- zamachała głową jak pocieszny miejski ptak.
-O, dron jest niepodłączony?- mruknęła. -Sorki- dodała i przyklęknęła przy zwiniętym kable. Jeden koniec wetknęła w latającego (choć teraz leżącego na ziemi) robocika, a drugi powędrował do gniazdka. A potem rozległ się huk, który przestraszył Juliet i posłał ją piszczącą na ziemię. W kilka sekund wstała, otrzepała się, a potem chwyciła w dłoń Dziennik.
-Co się stało?- zapytała niepewnym głosem. -Chryste, byle nie włamanie...- dodała i bez słowa wyjaśnienia popędziła w stronę schodów na górę. Wbiegła po nich i dość ostrożnie stanęła przy wylocie. Rozejrzała się.
Bezpośrednio przed nią nie widać było żadnego zagrożenia, jednakże z salonu dało się usłyszeć ciężkie kroki i równie niepokojący, chrapliwy oddech. Bez namysłu chwyciła jeden ze stojących na półce, malowany, szklanych wazonów, Dziennik trzymając w drugiej z dłoni. Wychynęła zza rogu, wzrokiem zestresowanej sarny wpatrując się w intruza...

//Wybaczcie, że tak długo, ale usunęło mi posta podczas pierwszej próby wysłania i musiałem cisnąć od nowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 5:09 pm

-Juliet do jasnej cholery! Nie 'e, tam'. -powiedziała jeszcze, mimo, że dziewczyna już wszystko naskrobała. Ok, załatwi to inaczej. Później. Wzięła głęboki wdech, o czym świadczyła zarówno animacja, jak i dźwięk z głośników.
-Drobiazg, to był męczący dzień. Znaczy się, dla Ciebie męczący. -odpowiedziała na uwagę o dronie. Chwile potem coś huknęło, jakby tłuczone szkło.
-To nie ja. -rzuciła tylko obronnym tonem. -Nie, spoko, to tylko aligatory grają w piłkę i jeden właśnie nie trafił w bramkę. Tylko w Twoje okno. -zażartowała, choć w wypowiedzi było trochę sarkazmu. -Ej, a Ty dokąd? -rzuciła za nią, gdy wbiegła po schodach. -Ugh, świetnie... -dron się ładował, nie mogła nawet popatrzeć. Połączyła się z telefonem Juliet, ale albo był w jej kieszeni, albo leżał gdzieś na stole, bo kamera pokazywała tylko czerń.
-Słyszysz mnie? -spytała na wszelki wypadek, może jednak był w kieszeni. Spojrzała na wiszące bez życia ciało po drugiej stronie piwnicy. Ech...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 482
Data dołączenia : 09/06/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 5:15 pm

Gdy Juliet spojrzała do swojego salonu, zobaczyła nie, jak się mogła spodziewać draba, czy włamywacza, ale długowłosego, nagiego młodzieńca. Ten, mimo że dziewczyna nie zdążyła się jeszcze wychylić zza rogu, już patrzył z niecierpliwością w jej stronę stojąc na środku pokoju. Jako że był sam, to on musiał wybić szybę, nie wyglądał jednak na włamywacza. Rozkojarzona nagością nieznajomego Juliet w ostatniej chwili dostrzegła dziwne, niby zwierzęce uszy chłopaka.

 Młodzieniec najpierw ukłonił się.
- Wrawh - zawarczał najpierw jak zwierzę, ale potrząsnął głową, jakby sam był zdziwiony własną reakcją. - Witaj. - podjął po chwili jakby na próbę ludzkiego głosu. Teraz brzmiał miło dla ucha i melodyjnie, bez śladu warkotu.- Wybacz że obróciłem w perzynę wrota twojego domostwa. - wskazał na taras. - Nie jestem jeszcze obeznany z tutejszą technologią. Przebyłem długą drogę, aby odnaleźć światologa mitgardu. Powiedz mu że przybyłem. Dotenczas zaczekam w tej sieni.

 Usiadł głęboko w jednym z foteli i zaczął obserwować uważnie swoją dłoń, jakby nie widział jej od dłuższego czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 5:28 pm

Juliet stanęła jak wryta i ręką, w której trzymała Dziennik, uderzyła w telefon. Wyciszyła go, albo nawet wyłączyła. Jeden pies, ale przynajmniej Emily nie będzie przeszkadzać w rozmowie z... gościem? Był naprawdę przystojny i do tego nagi. Czy to był sen? -W...witaj?- odpowiedziała lekko niepewnym tonem. Potem wzdrygnęła się, gdy dostrzegła jakby psie uszy rozmówcy, nadające mu wygląd bohatera jednej z chińskich bajek, które czasem leciały w telewizji. Czyżby demon który przybrał formę spreparowana pod to, by się jej podobać? A może któryś z "bohaterów" przyszedł, zaniepokojony ostatnimi zakupami? -Niema problemu. Znaczy, trochę jest, bo mówisz przestarzałym językiem i z jakiegoś powodu wszedłeś do mojego mieszkania- powiedziała, totalnie ignorując fakt, że mieszkanie należy w istocie do jej rodziców. Nauczyła się już mieć go gdzieś. -Światolog? Tak określał się...- "Autor", chciała powiedzieć dziewczyna, jednak w porę stłumiła w sobie ten zwrot. -To chyba mnie masz na myśli, przyjacielu- uśmiechnęła się raczej krzywo, ale był to jedyny znak dobrej woli, na który mogła się w tej chwili zdobyć. -Nie potrzebujesz może ubrania?- dopytała widząc, jak intruz siada w fotelu i zaczyna oglądać swoją rękę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 5:36 pm

Zaraz po próbie kontaktu przez telefon, Emily straciła z nim połączenie. A to wredna... No i co ona ma teraz robić? Siedzieć tu i czekać? O nie, mowy nie ma. Spojrzała na drona. Latajło się ładował, jeździk był prawie pełny. Wpadł jej do głowy pewien pomysł. Kabla co prawda nie starczy, ale trudno, najwyżej Juliet podłączy latającego robota jeszcze raz.
A więc, Emily wystartowała latajłem i kilkoma sprawnymi manewrami podniosła jeździk za pomocą przyklejonego markera. Ostrożnie balansując obiema maszynkami, odstawiła naziemnego drona na szczycie schodów, skąd już prosta droga do salonu, gdzie była Juliet. Schowała się za rogiem framugi i oglądała, oraz przysłuchiwała się jej rozmowie z psoludziem. Tak, ten dron, w przeciwieństwie do latającego, miał mikrofon. Chwila chwila, wróć. Psoludziem? Co tu się do cholery odwala?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 482
Data dołączenia : 09/06/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 5:48 pm

Ciebie? - powtórzył młodzieniec nie kryjąc zdziwienia? - Czemuż to ze wszystkich dostępnych ci form przybrałeś tę podobną ludzkiemu dziewczęciu?

Mężczyzna zerknął przez ułamek sekundy na robota na podłodze, ale zdecydował się go zignorować.

Nieznajomy wstał i podszedł do dziewczyny. Zanim zdążyła jakkolwiek zareagować obwąchał ją dookoła wciągając wyraźnie powietrze.
- Ty JESTES, ludzkim dziewczęciem. - wydał się zbity z tropu. - Domagam się wyjaśnień. Czemu podszywasz się za istotę, którą nie jesteś?
Wydawało się że nieznajomy urósł o kilka cali, wyglądał groźnie kiedy się złościł.
- Wybacz że się uniosłem - dodał po chwili, uspokajając się. - Wyjaśnij mi proszę co powoduje tobą, by tak się mianować.

- Tak, jakieś odzienie będzie chyba konieczne - przypomniał sobie pytanie dziewczyny. - Jesli masz przestać się w ten sposób jąkać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 6:29 pm

Juliet znacznie pobladła, gdy nagi mężczyzna zaczął ją obwąchiwać, a potem oskarżył ją o podszywanie się pod Autora. Była tak zszokowana, że nawet nie zauważyła zbliżającego się po ziemi drona, podsłuchującego całe spotkanie.
-Wiesz- zaczęła. -Znam osobę, która nazywała samą siebie "Światologiem". Przejęłam po nim pracę- zakończyła, zadowolona ze skutecznego wyminięcia faktu "podszywania". O, nawet nie musiała wspominać o Dzienniku!
-Poważnie, nie ma sprawy. Nadzy mężczyźni bywają nerwowi, prawda?- zaśmiała się nerwowo. Ten człowiek przejawiał więcej cech zwierzęcych niż ludzkich. Co pozwalało założyć, że nie jest demonem. A to w jakimś stopniu zwycięstwo.
-Oh, no tak. Naaagiii- przeciągnęła to słowo, zastanawiając się, gdzie jej ojciec trzymał ubrania. -Przepraszam na chwilkę, wrócę już z odzieniem- powiedziała i odwróciła się na pięcie. Zauważył umieszczonego tam robota, którego widok niesamowicie ją rozsierdził. Biegnąc więc do sypialni rodziców nie omieszkała kopnąć podglądacza.
Wróciła po około minucie i wręczyła rozmówcy luźną koszulę, bieliznę, oraz jeansy. To powinno wystarczyć, prawda?
-Dobra, odwrócę się jeszcze na moment, jak będziesz się ubierał. Potem możemy spokojnie porozmawiać. Herbaty?- postanowiła być dla intruza gościnna jak się tylko da. Jeśli miał coś wspólnego z Autorem, rozmowa z nim była szansą nie do przepuszczenia. A nawet jeśli przywabiła go magia z Dziennika, to szklanych wazonów było pod dostatkiem. Miałaby okazję wypróbować "Wstrząs".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 6:36 pm

'Koleś' był dziwny. Skąd on się urwał? Z wyglądu z dziczy, z zachowania... ze średniowiecza może?
-Ej! -rozległo się z głośników w piwnicy, gdy Juliet kopnęła drona. Ona sama raczej tego nie usłyszała, nowy gość raczej też nie. No, chyba, że miał czulszy słuch. Tak czy siak, nie było to miłe. Dron wylądował do góry nogami. Na szczęście koła i tak miały styczność z podłożem, Emily więc tylko odwróciła sobie obraz oraz sterowanie. I po problemie.
Herbaty? Kolo Ci się włamuje do domu, a Ty mu proponujesz herbatę? Po chwili jednak się zastanowiła. Ona sama też się tak jakby trochę tu włamała... No ale nie tłukła przy tym okien!
Sprawdziła, czy w domu nie ma jakichś urządzeń, do których mogłaby się podłączyć. Może telewizor?

//Moje psoty chyba będą trochę krótsze teraz, nie za bardzo mam pomysły, co robić ;p Juliet, napisz mi tutaj albo na PW, jakie urządzenia w domu mają jeszcze połączenie z siecią, albo bluetooth.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 482
Data dołączenia : 09/06/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 6:56 pm

Zanim Juliet wróciła z naręczem ubrań młodzieniec podszedł do schodów do piwnicy i zaczął węszyć. Po chwili jednak potrząsnął głową i wrócił do salonu.
-Czy spętałaś w lochu jakiegoś ducha? - zapytał juliet gdy wróciła. - Poza nami nie ma nikogo w budynku, a mam wrażenie jakiejś obecności. - rozejrzał się bacznie - Jesli tak jest nakaż mu nie opuszczać tego miejsca. Wolałbym żeby nie powiedział innym magom o mojej wizycie. - odebrał ubrania od dziewczyny.

-Minęły wieki, odkąd ostatnio raczyłem się miodem. - odparł młodzieniec przeciągając koszulę przez głowę. - Chyba że antałek zastałem już pustym. Tedy niech będzie ta herbata, o ile to napój godny mężczyzny.
 Gdy naciągał spodnie zauważył leżącą na stole w salonie gazetę z nagłówkiem "Mutanci: Neo-sapiens, czy potwory wśród ludzi?" - Którym z kolei światologiem jesteś?
 Gdy odwrócił się z powrotem w jej stronie wyglądał już zdecydowanie bardziej ludzko. Za duża koszula i spodnie nadawały mu wygląd luzaka nie przejmującego się swoim wyglądem. Włosy swobodnie spuścił wzdłuż pleców.
- Rozumiem jesteś potężną istotą wśród ludzi, skoro w tak młodym wieku posiadasz własne domostwo. To dość niespotykane, o ile zdążyłem się poznać na ludziach. Mam wiele pytań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 7:30 pm

-Ducha... można tak powiedzieć- odpowiedziała dosyć zmieszana. Czyżby wyczuwał Emily? Nie sądziła, że SI mogą mieć jakiś wpływ na magiczną sferę życia, skoro nie były w stanie nawet rzucić podstawowych zaklęć. -To taki mechaniczny duch. Jak dasz po sobie poznać, um, żeś przyjaciel, to ci pokażę- postarała się jak najbardziej oddalić temat od nowej znajomej, symulując archaiczną mowę rozmówcy. Miała głęboką nadzieję, że go tym nie uraziła. To mogłoby się skończyć źle.
-To zaraz napoję cię herbatą- mrugnęła. -Przekonasz się, mówię ci- po tym słowa nieco rozluźniła swoją postawę. Chyba powoli nawiązywała nić porozumienia z przybyszem.
-Ostatni najprawdopodobniej umarł, a ja przejęłam po nim badania. Możliwe więc, że drugim, albo i jeszcze dalszym- powiedziała, po chwili jednak coś do niej dotarło. Nie przedstawiła się!
-Juliet Birch- wyciągnęła w jego stronę wolną dłoń. -Aż taka potężna nie jestem, ale mam potencjał- szczerze określiła swoje możliwości.
-A jeśli chodzi o pytanie, to, tak jak mówiłam: zaparzę herbaty i pogadamy. I jeszcze może zamówię szklarza, żeby mi wstawił nową szybę na taras- skrzętnie zakopała pod dywan fakt, iż dom należy do jej rodziców. Bez przesady, jakiś prestiż w jego oczach musiała utrzymać!
Potem poszła i wstawiła wodę w kuchni, by bez chwili namysłu wrócić do gościa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 7:42 pm

//Pass
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 482
Data dołączenia : 09/06/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 8:05 pm

Widać kwestia zaufania bardzo poruszyła młodzieńca. Zmrużył oczy i wpatrywał się w Juliet jakby chciał przyjrzeć się jej duszy i odczytać z niej jej intencje.
  -Dobrze więc. Twoje w tym szczęście że zastałaś mnie w czasie desperacji. Moje ludzkie miano to Ulf - podniósł swoją dłoń do ust i ku przerażeniu dziewczyny nadgryzł sobie do krwi wierzch dłoni, po czym wyciągnął ją do dziewczyny. - Na krew mojego rodu ślubuję nigdy nie skrzywdzić ciebie, twej rodziny, ni twych bliskich. Co więcej, będę ci winny przysługę krwi, o którą będziesz mogła upomnieć się w dowolnym czasie. O ile dołożysz wszelkich sił, by pomóc odnaleźć mi to, czego szukam. - Zmierzył dziewczynę wzrokiem. - Ta przysięga odnosi się też do wszystkich naszych sług, a więc i twojego ducha. Mam nadzieję że jako światolog, rozumiesz moc więzów takiej przysięgi.
  Zastygł tak bez ruchu, wpatrując się wciąż w dziewczynę, czekając na jej reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 8:20 pm

-Miło mi cię poznać, Ulf- powiedziała, z trudem powstrzymując się od śmiechu. Ulf było idealnym imieniem dla kogoś, kto wyglądał i zachowywał się jak wilk magicznymi więzami zamknięty w ludzkim ciele. Już miała coś na ten temat powiedzieć, gdy rozmówca wyskoczył w tekstem o przysiędze i nadgryzł sobie dłoń. Ponownie zbladła.
-Staram się nigdy nie odmawiać pomocy- powiedziała, a w myślach dorzuciła jeszcze "a twoja przysięga może być bardziej niż użyteczna, gdy przyjdzie do zdobywania vibranium". Uścisnęła pokrwawioną dłoń mężczyzny, zdecydowanym ruchem potrząsając kończyną.
-Mów śmiało, czego szukasz. Na pewno coś wykombinujemy- dodała znacznie przyjaźniej, a potem puściła. -Usiądź proszę, albo... możemy też przejść do innego pokoju. Piwnica? Chyba wolałabym, żebyś opowiedział o swoich planach bez bezpośredniej obecności "ducha"- głośno myślała i dodała z przekąsem spoglądając w stronę naziemnego drona, która non stop pałętał się gdzieś na skraju wzroku, niemożliwy do trwałego wychwycenia. Miała Emily łeb, oj miała!
-Ale przed tym jeszcze herbata- usłyszała pisk czajnika. -Zaraz po nią pójdę.- gdy wysłuchała twierdzeń Ulfa, wykonała swoją zapowiedź i wróciła do salonu już z dwoma porządnymi kubkami pełnymi dobrej herbaty. Położyła je na stole i usiadła na skórzanym fotelu, jednym z dwóch przylegających do mebla...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 482
Data dołączenia : 09/06/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 8:43 pm

Gdy Juliet podała rękę człowiekowi, przedstawiającemu się jako Ulf, ten złapał ją za nadgarstek i podrapał go do krwi jednym szybkim pociągnięciem dłoni. Dziewczyna nie zdążyła zareagować, nim nie było już za późno. Przez moment poczuła że dokonało się coś wielkiego, coś poza jej rozumowaniem. Jakby obcowała z istotą prastarą i umęczoną. Jednak zmysły rejestrowały wszystko normalnie. Wciąż stała we własnym salonie trzymając dłoń w dłoniach Ulfa. Dom wciąż stał, dron wciąż bacznie im się przyglądał, prawdopodobnie nieświadomy mocy, którą przez chwilę poczuła Juliet.

-Masz sekrety przed własnym duchem? - zapytał młodzieniec gdy pośpiesznie odbiegła do kuchni. - Inne maginie raczej czerpią pełnymi garściami z ich mocy. Oczywiście jeżeli jakiegokolwiek uda im się spętać.

- Mam trzy prośby. Są one związane z moją historią, której długości i mroku nie ustępują nawet noce dalekiej północy. - Zaczął opowieść młodzieniec, gdy otrzymał filiżankę z herbatą, na którą podejrzanie spoglądał. - Zaprowadź mnie do swojej pracowni. Tam opowiem więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 8:59 pm

-No i dobre masz wrażenie. -wymamrotała do siebie, kiedy istota opuściła piwnicę.

-Sługa? Nie jestem niczyim sługą! -oburzyła się, zwłaszcza, że Juliet nie naprostowała psowatego. -Chcecie ducha, będziecie mieć ducha. -jeszcze raz sprawdziła mieszkanie. Co my tu mamy, nad czym mogę przejąc kontrolę... Telewizor, radio... O, jest ekspres do kawy. Chwila, ekspres do kawy z wi-fi? Hm... Ach, taki gadżet! Wyświetla wiadomości! Sprytne. A dla Emily bardzo wygodne.
-Właśnie, masz sekrety przed swoim duchem? -szkoda, że nie był to jeden z tych 'smart' house'ów, wtedy mogłaby bawić się nawet światłem... Hm, ale przecież może. Częściowo... Latający dron w piwnicy wystartował. Emily poczekała, aż wzrok obojga skupi sie na innej części pokoju, a potem niepostrzeżenie, za pomocą flamastra przymocowanego do latajła, zgasiła światło w salonie. Sam dron szybko schował się za... tym co było najbliżej.
Potem odpaliła telewizor. Nie leciało z niego nic konkretnego, po prostu 'śnieżył' i wydawał charakterystyczny szum. Na sam koniec włączyła radio. Chwilę szumiało, szukając częstotliwości, w końcu wskoczyło na stację z muzyką z lat pięćdziesiątych.


Ostatnio zmieniony przez Emily Blue dnia Nie Cze 19, 2016 9:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 9:44 pm

Wszystko działo się tak szybko! Najpierw Ulf zadrapał ją w ramię, indukując po drodze jakiś rodzaj uniesienia, który tylko on rozumiał. Było to jednak uniesienie mroczne i pełne bólu, którego jednak Juliet nie rozumiała nawet w calu. Zszokowana, poszła po tą przeklętą herbatę i podała ją towarzyszowi.
-Wiesz, to nie jest duch, z rodzaju tych niebezpiecznych...- zdążyła powiedzieć, nim coś śmignęło jej za uchem, a światła zgasły. -Tylko wyjątkowo irytujących.
Telewizor zaczął śnieżyć, a radio grać. Juliet westchnęła i najpierw doprowadziła do porządku oświetlenie, potem chwyciła Ulfa za rękę po raz kolejny.
-Poza tym nie jestem szamanką, poprzedni Światolog przekazał mi jak pętać demony, ale nie duchy- nieco się zasmuciła. -Choć, zejdźmy do piwnicy. Pokażę ci, nad czym aktualnie pracuję, a pytania zadasz na miejscu- powiedziała i poprowadziła go w stronę schodów, bacznie stawiając kroki, by nie rozlać ani odrobiny własnej herbaty. W końcu obie postacie opuściły pomieszczenie wypełnione szalejącą elektroniką, by zejść w podziemia. Gdy tylko Juliet ujrzała niebieskowłosą buzię swojej nowej koleżanki, zebrała się w sobie i zagaiła rozmowę.
-Sytuacja ekstremalna. Przepraszam za kopa, ale mogłaś nie podsłuchiwać. Przyprowadziłam ci Ulfa- wskazała nowego uczestnika akcji, który z zaciekawieniem wpatrywał się w zasłaną technologią piwnicę.
-Buduję tutaj ciało dla mojego "ducha"- mrugnęła do Emily. -Jest też krzesło i pizza, nieco ostygła, ale bardzo dobra. To jak, gotowy na pogaduchy?- uśmiechnęła się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 10:31 pm

//Pozwolę sobie wbić się poza kolejką ;p

-Ja Ci dam irytujących! -krzyknęła w piwnicy i zaczęła się zastanawiać, co jeszcze mogłaby zrobić. Zaraz potem jedna Juliet ruszyła w stronę piwnicy, razem z nowym gościem. Zareagowała dość szybko, posyłając latającego drona i 'blokując' nim drogę. Zawisła na wysokości głowy Juliet, w przejściu do piwnicy, i pokręciła nim w lewo i prawo. Potem wskazała na telewizor, na którym pojawiły się słowa: Na razie wejdź sama. I zamknij drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   

Powrót do góry Go down
 
Dom Państwa Birch
Powrót do góry 
Strona 4 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Dom Państwa Birch
» Dom państwa Everett - Walia
» Severus Snape
» Mieszkanie rodzeństwa Rosierów
» Dom Kangurzycy i Maleństwa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Orlean-
Skocz do: