Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Cocolo Ramen

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Cocolo Ramen   Wto Cze 14, 2016 6:56 pm

Jeden z barów w Niemczech serwujących typowo japońską kuchnię, a konkretnie rameny i różne przystawki do nich. Dość wysoko oceniane, raczej lubiane przez każdego kto lubi japońską kuchnię. Otwarty od 6:00 A.M do 12 P.M, czyli mniej więcej przez 18 h.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cocolo Ramen   Wto Cze 14, 2016 7:11 pm

Niestety, jak to los był okrutny, Silver już od dawien dawna był zmuszony do jakiegokolwiek życia w porze nocnej. Może i nie była taka stricte noc, gdyż była 22:30, to o tej porze Silver już mógł iść bez obawy że słoneczko go spali, a chcąc nie chcąc serum powodowało że może i był w stanie trochę na słońcu znieść, ale nie był to za długi okres czasu. Dzisiaj w zasadzie nawet nie "był", bo "była", bo tak, Silver w obecnej chwili właśnie był w kobiecej formie. Ubrany dodatkowo raczej nie jakoś szczególnie kobieco, bo ot skórzana kurtka, biała koszulka, jeansowe spodnie i glany. Mimo wszystko jakby ubrała się w mundur Hydry, tu nieco uwagi by zwracała, choć co mocno raziło Silvera, czy w tej formie Ilse - Konkretnie to że Niemcy o nazistowskich kwestiach wiedzieli tyle co nic. Zwłaszcza jak w serce go żgało to, że z organizacji pragnącej krwi, obecnie powstało jakieś głupie kółko matematyczno-przyrodnicze. Póki co wolała jednak odrzucić te myśli, usadawiając się przy ladzie, zamawiając ramen shoyu, czyli tą ostrą wersję, z uwagi iż sama Ilse jak najbardziej była fanką ostrych rzeczy. Do tego sake, bo osobiście nieco alkoholu nie zaszkodzi. Zważając na to że była już po dość obfitym posiłku, mogła zadbać o zjedzenie czegoś normalnie, czyli czegoś co nie jest krwią. Niestety, los zażartował sobie z niej że akurat zapotrzebowanie na krew w jej przypadku było bagatela, spore.
Gdy dostała to co chciała, a sake obowiązkowo wraz z specyficzną porcelanową miseczką, zaczęła jeść to co było. Zaczęła za pomocą pałeczek pałaszować makaron, mięso, jajko i warzywka i od czasu do czasu łyżką piła trochę zupy, jak to mniej więcej powinno się ramen jeść. Choć w kraju w którym to się je dużo ramenu, owi ludzie raczej go siorbią, Ilse raczej robiła powoli, w sposób raczej kulturalny a jej znudzone spojrzenie zza soczewek od czasu do czasu zerkało w różne strony. Chcąc nie chcąc, brzydził ją ten widok hindusów, czarnoskórych lub ludzi, po których ewidentnie było widać że nie są Niemcami, a paru takich się tu znajdowało. Starała się mimo tego o tym nie myśleć, choć gdy zobaczyła kogoś kto ewidentnie wyglądał jej na żyda, ledwo się powstrzymała by nie wyjąć schowanych mieczy wakizashi(Niestety, katanę byłoby ciężko schować). Toteż kontynuowała jedzenie, starając się skupiać na jedzeniu. Pewnie później zajrzy gdzie indziej, wolał się nacieszyć widokiem ukochanej stolicy, bezczeszczonej przez wedle niej plugawych obcokrajowców.
Powrót do góry Go down
Mikael

avatar

Liczba postów : 95
Data dołączenia : 12/03/2014

PisanieTemat: Re: Cocolo Ramen   Wto Cze 14, 2016 9:09 pm

Mikael postanowił się dziś wybrać do Niemiec, w dokładniej do Berlina, stolicy tego kraju, który sam w sobie był dość ładny, w przeciwieństwie do kobiet i języka, który wręcz lekko brzydził Szweda. Owszem, znał go perfekcyjnie, gdyż ze względu na swój wiek, musiał często się przemieszczać po świecie. Lubił jednak tu wracać, gdyż było tu najlepsze piwo na świecie, a on, jako smakosz piwa, dość często je spożywał. Uwielbiał Niemieckie, Polski, a więc te mocniejsze w smaku, ale posmakował też w japońskim Sapporo, bardzo lekkim i słabym w smaku piwie, idealnym na sam koniec degustacji, czy do jedzenia. Mówiąc już o Japonii, to poczuł on ochotę, na zjedzenie czegoś z tego właśnie kraju. Nie chodziło tu o głód, ten zaspokoił już jakiś czas temu, ale uwielbiał on po prostu kuchnię azjatycką, szczególnie właśnie japońską, obfitującą w wiele dobrych potraw, jak: ramen, okonomiyaki czy przystawka w postaci yakitori. Pamiętał, że był tu niezły bar ramen, który kiedyś odwidział. Chwile mu zajęło przypomnienie, ale kiedyś już przypomniał sobie drogę, to znalazł się przed nią w dość krótkim czasie. Godzina była już późna, więc nie było wielu tłumów. Widząc setki różnych Turków, Syryjczyków czy innych ciapatych, lekko zbierało go na wymioty. Gardził nimi, a przynajmniej fanatykami ich religii, którzy mieli nie po kolei w głowie. Zjadł kilku z nich wcześniej, chociaż niesmak mu pozostał do teraz. Na dzisiaj postanowił jednak zostawić polowanie na nich i zjedzenie czegoś porządnego.

Po chwili znalazł się już przed barem. Wszedł do niego powolnym krokiem, rozglądając się w celu zobaczenia, czy od jego ostatniej wizyty, coś się zmieniło. Nie lubił on zmian, najchętniej zostałby w XVI wieku, kiedy wiele rzeczy było prostszych i nie było czegoś takiego, jak równość obywatelska, a przynajmniej to nie działało. No, ale cóż, musiał się przystosować i do tych czasów. Był wiekowy, widział wiele, ale cel miał zawsze jeden - ubić Draculę. Teraz jednak postanowił się tym nie przejmować i po prostu zjeść coś dobrego. Siadając przy ladzie i używając japońskiego, jako że dawno nie miał okazji tego zrobić, zamówił sobie miso ramen, czyli tą mocno zjaponizowaną wersję ramenu przy pomocy pasty miso, gdyż oryginalnie ramen został przywieziony z Chin. Niewielu ludzi o tym wiedziało, ale on lubił zagłębiać w historie potraw, których kosztował. Do tego poprosił o japońskie piwo - Sapporo. Chwilę później zauważył przy ladzie pewną kobietę, o białych/szarych włosach. Rzadko spotykana barwa, szczególnie w tych czasach. Postanowił porządnie się jej przyjrzeć. Jego węch był zdecydowanie bardziej rozwinięty niż u ludzi, a odkąd stał się hybrydą wampira i wilkołaka, mocno też przewyższał ten krwiopijców. Użył go więc, aby wyczuć jej perfumy. Dziwne, pomyślał, gdyż poczuł raczej męski zapach, ale olał to, wiedział, że wiele "silnych" buissneswoman też takich używa. Postanowił też wsłuchać się w jej puls, w bicie jej serca, by sprawdzić jej reakcję na przybycie Szweda. I tu dopiero zrobiło się dziwnie - zwyczajnie nie miała ona pulsu, jej serce nie biło a mimo to żyła. Od razu pomyślał o tym, że jest wampirem, za dużo w życiu widział, aby móc sobie pozwolić na pomyłkę. Najchętniej od razu ukróciłby jej żywot, ale był w miejscu publicznym, no i mogła się przydać do zdobycia informacji o Vladzie. Postanowił na razie pograć ale też nie przedstawiać, znany był wśród wampirzego świadka jako Mikael "Destroyer", a nie chciał spłoszyć kobiety.. W oczekiwaniu na zamówienie, odezwał się do niej:
- Skąd taki niecodzienny w tych czasach kolor włosów, młoda damo? O ile mogę tak mówić. Powiedział z lekką nutką ironii i spoglądając z uśmiechem(takim jak na avku). Jednocześnie pozostawał czujny, to, że on wolał nie działać publicznie i nie zwracać uwagi, nie narażając przy tym życia cywili, tak nie wiedział, jak zareaguje wampir...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cocolo Ramen   Wto Cze 14, 2016 9:29 pm

Dojadła do połowy swoją zupę, i opróżniła sake o jedną trzecią gdy zagadnął do niej raczej staro wyglądający mężczyzna. Nagle poczuła te dziwne uczucie... Zawsze te dziwne uczucie, gdy w jej obecności był inny wampir. Rozszerzyły się jej źrenice czego mężczyzna przez soczewki nadające oczom białowłosej nie był w stanie dojrzeć. Choć szło dostrzec czerwony poblask przez zaciekawienie. Przede wszystkim, wampiry nie były spotykane tak często a nie wyglądał on jej na byle jakiego sługę jakiegoś przestarzałego odnośnie poglądów i manier kmiotka. Chociaż wyglądał na mężczyznę w średnim wieku, wyglądał w sumie aż nazbyt dobrze. Odgarnęła nonszalancko jeden kosmyk i zmrużyła oczy patrząc na mężczyznę uważnie. Rzadko obcowała z innymi wampirami, przeważnie wolała żyć z dala od wampirzego świata.
- Nie mam bladego pojęcia, stary kawalerze. Równie dobrze spytaj się rudego, dlaczego jest rudy. Strasznie infantylne pytania... - Ziewnęła lekko i upiła łyczka sake z miseczki i zjadła kawałek mięsa z zupy i rzekła - Gratuluje panu znajomości japońskiego. Jest to raczej trudny język choć... Zamówienie miso ramenu nie jest czymś szczególnie trudnym.
            Czuła ten wampiryzm, i szczerze, przeczuwała możliwość że on ją też wyczuwa. Ziadła jeszcze trochę ramenu, i znowu wbiła wzrok w mężczyznę. Uśmiechnęła się drwiąco patrząc na niego i rzekła
- Dobrze w takim razie... Nie ciągnijmy farsy gdzie oboje mamy siebie za ludzi - Powiedziała to na tyle cicho że nikt obok nie usłyszał, co z uwagi na jej donośny głos było lekko trudne. - Nie będę udawała że widzę zbyt często takich jak pan. Nie przepadam za swoimi "pobratymcami" zbytnio, więc nie pogniewałabym się jakby pan odszedł.
           Bo, tak, innych wampirów lubiła średnio. I, gdyby nie to że wolała uniknąć ataku policji, już by wbiła w niego ukryty pod spodniami sztylet ze srebra, bo z życiem innych zbytnio się nie liczyła. Lubiła często po prostu dla zabawy porzucać w przypadkowych przechodniów ostrzami, ale była miła z dwóch powodów - Nie chciała za bardzo ataku policji, po drugie, wiedziała że walka z innym wampirem nie będzie łatwa. Brała pod uwagę też że może nawet on będzie silniejszy od niej, a ta perspektywa, nie uśmiechała się jej zbytnio.
Powrót do góry Go down
Mikael

avatar

Liczba postów : 95
Data dołączenia : 12/03/2014

PisanieTemat: Re: Cocolo Ramen   Sro Cze 15, 2016 9:42 pm

Ech, Mikael chciał trochę pociągnąć tę farsę, ale widać dziewczyna nie miała takiej ochoty. Trudno się mówi. Była w dodatku trochę niemiła, ale tym razem Szwda to trochę bawiło i nie miał zamiaru reagować na to złością, a po prostu lekko i ironicznie się uśmiechnął. Chciała, by Mik sobie poszedł, ale oboje raczej wiedzieli, że to się nie zdarzy. Po chwili dostał swoje zamówienie i zanim jej odpowiedział, najpierw zaczął wyjadać pałeczkami makaron i mięsko, popijając przy tym piwkiem. Bulionu na razie nie ruszał, zostawił na później. Odezwał się za to do kobiety, może nie z wielką powagą, ale odłożył na razie żarty na bok:
- Przykro mi, ale nie mogę odejść, jak widzisz jem. Drugim powodem jest to, kim jesteś. Ja też nienawidzę podobnych sobie, tylko to miejsce sprawia, że jeszcze żyjesz, ale kto wie co się stanie, kiedy stąd wyjdziemy? I, tak z czystej ciekawości, oraz z góry przepraszam, ale ile masz lat? Zapytał Szwed, zanim wziął dużego łyka dobrego, japońskiego piwka...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cocolo Ramen   Sro Cze 15, 2016 9:52 pm

Widać staruszek pójść sobie nie chciał, co spowodowało ciche westchnięcie a jej twarz bez wyrazu była zwróciba w jego stronę. Napiła się Sake i wypiła trochę bulionu by rzec
- Rozumiem... Wiesz że postępujesz jak idiota mówiąc mi co będziesz chciał zrobić? - Zmrużyła lekko oczy wbijając w niego wzrok, choć jej twarz nie okazywała niczego szczególnego, choć w jej oczach była krztyba zaciekawienia. - I kobiet się o wiek nie pyta.
Dobra, niby była mężczyzną w rzeczywistości, ale - Wyznawała stare dżentelmeńskie zasady i mino wszystko jej świadomość własnej płci zależała od tego jaką miala w tym momwncie. Poza tym wolala nie podawać żadnych infirnacji podejrzanemu typkowi. Po chwili zjadła jajko, i nieco mięsa.
- Chyba uczyli cię kultury?
Spojrzała na niego z politowaniem. Nie zamierzała grać przymilnej. Zwłaszcza że robiła to tylko jak już musiała, a tego szczerze nie znosiła.
Powrót do góry Go down
Mikael

avatar

Liczba postów : 95
Data dołączenia : 12/03/2014

PisanieTemat: Re: Cocolo Ramen   Sro Cze 15, 2016 10:03 pm

- Hmm, gdybym chciał, zabiłbym Cię tutaj, razem z nimi, lub bez nich, wychodząc przy tym i znikając bez śladu, możesz mi wierzyć. Lubię jednak tą farsę poprzedzającą polowanie. Zależy mi przede wszystkim na Draculi, więc jeśli masz jakieś informacje na jego temat, lub jesteś w stanie zdobyć, to daruje sobie dziś polowanie, a jeśli najdzie mnie jeszcze gest dobrej woli, to być może zyskasz jeszcze wolność, całkowitą, o ile wiesz, o czym mówię. Powiedział Mik, po czym dojadł wszystko ze środka miski, dopijając przy tym bulion. Wiedział, że musi dać dziewczynie chwilę na zastanowienie, ale jednocześnie nie opuszczał gardy. Kiedy dopił, postanowił się tez ustosunkować do jej uwag o braku kultury:
- W wiosce, z której pochodzę, kobiety nie miały prawa głosu, a kulturę okazuje tylko osobą, które uważam za warte jej okazywania. Ciesz się, że raczyłem przeprosić za to pytanie. Zakończył, jednocześnie czekając na odpowiedź. Mógł zabić wszystkich tutaj, bez problemu, a w dodatku wyjść niezauważonym i zniknąć niemal bez śladu. Nie miał na to ochoty, gdyż nie lubił zabijać ofiar, ale jeśli będzie trzeba...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cocolo Ramen   Sro Cze 15, 2016 10:17 pm

- Nie bądź taki pewny siebie.
Odrzekła spokojnym tonem, i mógł zauważyć że jego przechwałki ona ma głęboko gdzieś. Po chwili sama dojadła zupę, i była raczej zadowolona. To nie to co w Japonii ale było niezle mimo wszystko. Patrząc na niego bawiła się kosmykiem włosów, co było nawet uroczym gestem. Po chwili odrzekła
- Dracula? - Tu apojrzała na niego. To ten koleś niby na prawdę był wampirem? Ale... Jak kojarzyła tą postać, to żyła ona w Rumunii, Transylwanii. - Nigdy ty do Rumunii nie zaglądałeś?
Bo takie pytanie samo z siebie jej się nasuwało. Nie wiedziała czy to tam, w głębi miała to gdzie jest ten Dracula. Dopiła sake i odrzekła
- Wolność... Chwila... Całkowita... - Co ograniczało jej wolność... Po chwili jednak zrozumiała o co chodzi - Chwila... Że niby mogłabym chodzić na świetle słonecznym?
Tu już nie kryła zaciekawienia. Byłaby w stanie znieść nawet to rządzenie się owego wampira jakby mogła znosić światło jak gdy była człowiekiem. Ogólnie irytowało ją to że musi żyć jedynie nocą. Niestety. A to, że miała nadal w pewnym stopniu mentalność najemnika blokowało moralność, głównie z powodu tak cennej nagrody. No chyba że miałoby to zadanie zaszkodzić Hydrze.
Powrót do góry Go down
Mikael

avatar

Liczba postów : 95
Data dołączenia : 12/03/2014

PisanieTemat: Re: Cocolo Ramen   Sro Cze 15, 2016 11:26 pm

- Gdyby siedział ciągle w tej cholernej Rumunii, to już dawno byłby martwy, ale niestety, dobrze opanował sztukę uciekania i poruszania się bez zostawiania śladów. Ostatnio pojawił się w Waszyngtonie, ale kiedy tam dotarłem, to już go nie było. Wiele wampirów uważa go za mit, ale zapewniam - jest on całkiem żywy, przynajmniej do czasu. Mikael na chwile zakończył, aby wziąć łyczka piwka, jednego z ostatnich łyczków, bo została mu końcówka butelki. Odłożył ją na chwile, po czym odpowiedział jej:
- Jeśli zdobędziesz dla mnie informacje o jego aktualnym pobycie, a także miejscu głównej rezydencji - będziesz mogła, jak ja, chodzić w świetle dnia. Jeśli jednak nie zgodzisz się na ten układ... I w tym momencie jego twarz, a właściwie okolice oczu zaczęły pokrywać mocno wystające żyły, oczy zaś zmieniły się w krwisto czerwono-czarne, by po chwili... Pokryć się żółcią, odkrywając jego wilkołaczą stronę. W tym momencie, kobieta mogła poczuć nie tylko aurę jej podobnemu, ale w dodatku zwierzęcą chęć mordu, bijącą od hybrydy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cocolo Ramen   Czw Cze 16, 2016 7:18 am

Słuchała go uważnie, nawet czujnie. Nie żeby az tak wierzyła jaki to Dracula jest doskonały, ale - Widać on był nieco podobny do Draculi. Sam był mistrzem zabijania bez zostawiania śladów, już od młodych lat, gdy zabił tych co niegdyś mu dokuczali. Słysząc jego "propozycję", jej twarz pobladła jeszcze bardzie z powodu lekkiego zdenerwowania. No tak, czyli miała wybór podobny jak niegdyś odnośnie przystąpienia do Gestapo - Dołącz albo zgiń. Tutaj było zrób to albo zgiń, choć nie wierzyła żeby ten wampir mógł aż tak łatwo to zrobić... Chwila... Wampir? Po drugiej przemowie zrobił się... Dziwny. Bardzo dziwny, widać był czymś innym wampirem. Problem w tym że nie znała się na wilkołakach. Zmrużyła oczy i zarzuciła włosy na plecy mówiąc
- Rozumiem, ze jak chce mieć spokój to nie mam innego wyboru... Normalnie bym miała ochotę ci wbić sztylet ze srebra w serce ale... - Tu urwała jakby się namyślając, po czym dokończyła - Możliwa nagroda jest aż nazbyt kusząca. I dobrze, zrobię to, nie powinno być to takie trudne... A uziemienie wampira jest jeszcze prostsze.
   Wystarczyło zniszczyć po prostu ziemię, albo ulokować ją w miejscu którego wampir nie tknie - Na przykład otoczki ze srebra. Dobra, ona tez nie mogła tego chwytać, ale - Mógł zrobić to robot, a jak już robi się dupne kółko naukowe z Hydry jak twierdził Silver, to nie powinien mieć problemu z zwinięciem jednego. Westchnęła cicho i zamówiła sobie piwo, i gdy dostała je to upiła łyk patrząc na dziwnego wampira dość specyficznym wyrazem oczu, choć twarz nie ukazywała szczególnych emocji. Splotła ręce i oparła podbródek na nich, przy tym bawiąc się jednym kosmykiem. Denerwowała ją ta jego arogancja, ale możliwość zdobycia czegoś co umożliwi jej chodzenie po słońcu było zbyt cenną szansą żeby ją zaprzepaścić.
Powrót do góry Go down
Mikael

avatar

Liczba postów : 95
Data dołączenia : 12/03/2014

PisanieTemat: Re: Cocolo Ramen   Czw Cze 16, 2016 3:37 pm

- Musisz być naprawdę młoda i naiwna skoro myślisz, że zabicie Draculi jest łatwe. Normalnie wyrwałbym Ci serce, jak każdemu tobie podobnemu, ale dam Ci szansę. Jeśli zdobędziesz potrzebne mi informacje, dostaniesz wolność. Powiedział, po czym zamówił sobie białe, japońskie wino z lodem. Po otrzymaniu wziął orzeźwiającego łyka, po czym czekał na to, co odpowie dziewczyna. Wydawała się równie pewna siebie, co Szwed, ale jej słowa wskazywała, że nie była tak doświadczona jak on. Równie dobrze mógłbym spróbować ją zahipnotyzować i zmusić do zrobienia tego, co chce, ale być może obejdzie się bez tego. Nie był też zbyt chętny, by załatwić jej pierścień, jednak jeśli wykona zadanie, to zasłuży na niego. Pytanie tylko, czy podoła zadaniu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cocolo Ramen   Czw Cze 16, 2016 3:56 pm

- Wszystko jest łatwe przy odpowiednim podejściu mój przyjacielu. - Westchnęła cicho, nawet ona nie miała zamiaru zabić Draculę. Od kiedy "uziemić" równało się zabić? Widać nie specjalnie pojmowała jego logikę. - Poza tym, zabicie może nie, ale czy ktokolwiek mówił o zabiciu/ Hm? Bo nieszczególnie jak dotąd pamiętam bym cokolwiek o tym mówiła.
Bo nie mówiła. Westchnęła cicho, mając już go powoli dość. Wolność? Tak, dobre sobie. Nikomu nie podlegała poza Hydrą, więc może w otwór wsadzić sobie wszelkie groźby. Gdyby nie tak cenna nagroda to zapewne już było by pewne BOOM po Mikaelem, bo tak, nosiła przy sobie ładunki wybuchowe. Może nie taki kompletny ekwipunek miała jak podczas akcji, ale bezbronna nie chodziła nigdy. Nie żeby zaparcie wierzyła że jest słabszym wampirem, a przez dziwny wygląd brała pod uwagę jakąś mutacje toksyny zamieniającej w wampira. Jednakże, przy odpowiednim podejściu szło wygrywać z wiele silniejszymi wrogami, czy to umiejętnościami, logiką czy sprytem. Po tym odrzekła
- Jesteś niezwykle bezczelny, dumny i pewny siebie, mój drogi. - Tu upiła łyk piwa zastanawiając się co powie dalej. Za to nie znosiła innych wampirów, za bezczelność i tą dumę. Tak bardzo jak ów wampir wmawiał sobie że od wampirów jest inny, a zapewne sobie to wmawiał, to według Ilse tak bardzo się mylił. Tu zrobiła niemal tą samą pozycje w stosunku do Mikaela jak na żeńskim avatarze, i rzekła dalej - A to jest słabość takich jak ty... A w końcu się na tym przejedziesz. Kwestia miesięcy, lat, może nawet ich setek, ale w końcu się na tym przejedziesz. Być może nawet jeśli uda ci się dotrzeć na to miejsce. Niepierwszy i nieostatni wampir zginął przez dumę.
Mówiła spokojnie, choć tylko sprawiała wrażenie opanowanej. W rzeczywistości czuła coraz większą pogardę do mężczyzny, a fakt że i on był Homo Nocturnus, lekko to potęgował. Westchnęła cicho mając nadzieję że ów mężczyzna da jej spokój, i szczerze... Obchodziło ją to zadanie? Mimo iż zdobycie pierścienia na odporność na słońce było kuszącą propozycją, nie koniecznie będzie jej się chciało. A postawa mężczyzny przyprawiała ją o słabość. I ta duma... Szczerze? Jak walczyła czasami z wampirami, to bardzo często one przegrywały właśnie przez to - Czyli dumę.
Powrót do góry Go down
Mikael

avatar

Liczba postów : 95
Data dołączenia : 12/03/2014

PisanieTemat: Re: Cocolo Ramen   Czw Cze 16, 2016 9:23 pm

- Mnie zależy tylko i wyłącznie na zabiciu go, ni mniej, ni więcej. Być może jestem bezczelny, być może jestem pewny siebie i dumny, ale po pół milenium polowania na drapieżników też pewnie nabrałabyś tych cech. Ty też jesteś jednak pewna siebie, muszę nawet przyznać, że działasz mi trochę na nerwy, aż mam ochotę sprawdzić, co potrafisz w prawdziwej walce. Mógłbym równie dobrze zmusić Cię do tego, abyś wykonała zadanie, które Ci proponowałem, ale gdzie w tym zabawa? Powiedział Mikael, kończąc szklankę wina, która wcześniej podał mu kelner. Czekał na odpowiedź kobiety, ciekaw był tego, jak zareaguje na jego słowa o chęci walki. Nie powiedział, czy na śmierć i życie, bo wydawało się raczej oczywiste, że zwycięzca bierze wszystko...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cocolo Ramen   Czw Cze 16, 2016 9:38 pm

Słysząc wypowiedź mężczyzny, wywnioskowała że faktycznie był starym wampirem... Pól milenium? Jej dość nie dawno stuknęła setka. Jednak jej oczy wyrażały politowanie, a po chwili niemal figlarnie się zaśmiała.
- Widzisz mój drogi... Duma w naszym przypadku to pierwszy stopień do zmiany w szkielecik... - Tu wstała, po czym niemal od razu zniknęła w teleportacji zjawiając się przy drzwiach - Przyjmuje wyzwanie, starcze.
Tu wyjęła zza pazuchy mniej więcej trzy małe granaty, które zawsze nosiła ze sobą i cisnęła wszystkie trzy w innym kierunku - Tam gdzie się ów wampir znajdował, i dwa po bokach... Jak nie ruszył się z miejsca dostał raczej konkretnie. Gdy tylko ludzie zaczęli uciekać(Znajdowała się przy drzwiach) wbiła każdemu klientowi jedno z wyjętych wakizashi w klatkę piersiową nie wypuszczając nikogo. Nie zamierzała się liczyć z życiem tej hałastry, a tych co wyglądali w miarę na Niemców lub byli azjatami, cisnęła tylko o ścianę by ogłuszyć. Tych co nie uciekali a jedynie się kulili, jak na razie zignorowała. W każdej ręce trzymała jedno wakizashi, dotąd ukryte pod kurtką. W spodniach w razie czego miała srebrny sztylet. Oraz z trzy małych bombek oraz glock, którego znając życie nie użyje. Westchnęła cicho mówiąc
- Twój ruch, mój drogi.
Rzuci się od razu, dokończy masakrę? Zobaczy się. Jej twarz nie mówiła nic, ale za to oczy wykazywały nie lada zaciekawienie oraz powątpiewanie.


Ostatnio zmieniony przez Silver Grosse dnia Nie Cze 19, 2016 9:54 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mikael

avatar

Liczba postów : 95
Data dołączenia : 12/03/2014

PisanieTemat: Re: Cocolo Ramen   Nie Cze 19, 2016 9:33 pm

Kobieta zdecydowanie poszła na propozycję na walkę, palnęła coś, po czym zniknęła i pojawiła się przy drzwiach. Wyglądało na to, że umiała się teleportować, co czyniło walkę bardziej skomplikowaną, aniżeli by się wydawało na początku. Mikael wiedział, że będzie musiał działać dużo na szybkości i nie dawać jej za dużo czasu na skupienie, bo nawet do teleportacji jest to potrzebne. Teraz jednak musiał znaleźć jakąś prowizoryczną broń, bo o ile kobieta wydawała się być przygotowana do walki. Kiedy tylko pojawiła się przy drzwiach, Szwed złapał za pałeczki oraz łyżkę i rzucił bardzo mocno w okolicę jej oczu, jednocześnie próbując przejąć kontrolę nad jej umysłem. Nie wiedział, czy się uda, bo nie wiedział, jak wiekowa jest, ale spróbować warto. Wtedy spróbuje ją zdekoncentrować i pokazać iluzję światła wpadającego przez okno. Jeśli to nie przeszkodzi jej wyrzucić granatów, szybko przeskoczy ladę łapiąc za jakieś noże, po czym szybko w wyskoczy od boku lado-kuchni, jednocześnie przejmując kontrolę nad ludźmi i zmuszając ich, aby atakowali kobietę, ale by ją przytrzymać i dać mu czas na zbliżenie się z wręcz zawrotną prędkością, większą dla każdego krwiopijcy, nawet Draculi. Wtedy będzie gotów zarówno do ataku nożami w punkty witalne, jak i do obrony...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar
avatar

Liczba postów : 353
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Cocolo Ramen   Pon Cze 20, 2016 5:06 pm

| MG, początek
Późna pora w środku tygodnia nie przynosiła wielkich zysków. Najprostszym i najbardziej oczywistym powodem była praca. Lokal z japońską kuchnią nie obfitował więc w klientelę, jednakże nie można było zarzucić totalnej pustki. Chyba że się takowej zapragnęło.
Teleportacja obeszła się bez problemu, a zablokowanie jedynego wyjścia dla osób nieupoważnionych wzbudziło już niemałe przerażenie. Zwłaszcza gdy ci słyszeli ton wypowiedzi w rozmowie obu wampirów. Ciche, choć niespokojne szemranie, było doskonale słyszalne zarówno dla Mikaela, jak i Ilse; w niemieckim języku mogły paść typowe pytania: co się dzieje, kim oni są oraz teksty dotyczące nagłego wyjścia z miejsca nim zrobi się niebezpiecznie.
Mimo że Grosse zdążył rzucić granatami, nie oznaczało to, że wybuchną one z powodzeniem. Bynajmniej nie wszystkie. Podwójny huk, zamiast potrójnego, rozniósł się po lokalu, a zarazem przyczynił się do pierwszych zniszczeń miejsca. Cocolo Ramen nie było restauracją znajdującą się na rogu czy będącą w budynku wolnostojącym bez przylegających, innych nieruchomości. W związku z tym jeden z granatów zniszczył jedną ze ścian, a stojące na długiej półce talerze - razem z nią runęły, wzmagając huk i rozpryskując odłamkami na podłogę, na którą opadał tynk ze ścian czy wzniósł się pył od broni. Odłamki granatu poraniły kulących się i nie mających szans lub miejsca, w jakie mogli się przenieść, klientów. Inni, tracąc życie, próbowali uciec, nabijając się na ostrze broni trzymanej przez wampirzycę. Mikael natomiast w ostatniej chwili zdążył uniknąć granatu rzuconego w jego stronę; jego wybuch przyczynił się do zniszczenia lady, a zarazem - zniszczenia potencjalnej, choć nieszczególnie wytrzymałej, tarczy przed inną bronią, jaką mogła dzierżyć przeciwniczka. Trzeci granat wylądował po przeciwnej stronie i najwidoczniej nie została wyciągnięta zawleczka, ażeby mógł on uszkodzić inną część pomieszczenia.
Poprzez próbę uniknięcia broni, Mikael nie miał możliwości zauroczyć Ilse, gdyż potrzebował - w przypadku podobnej gatunkiem istoty - więcej czasu skupienia. Nie miał natomiast trudności z zauroczeniem dwóch klientów. Jeden z nich, chcąc dołączyć do uciekających z lokalu, nieświadomy działania, rzucił się na kobietę, unikając zgrabnie ostrzy. Drugi poszukiwał przedmiotów, odłamków, którymi mógł cisnąć w członka Hydry.
Wampirzyca mogła jednak odeprzeć atak oraz uniknąć rzuconych w jej stronę pałeczek czy łyżkę. Zarazem Szwed mógł rozejrzeć się w tym czasie za inną, prowizoryczną bronią lub spróbować odnaleźć jedyny granat, który nie wypalił.
Oboje musieli się jednak liczyć z tym, że pisk opon samochodowych na zewnątrz oraz krzyki mogły zaalarmować odpowiednie służby, a dym w restauracji, w teoretycznie zamkniętym pomieszczeniu, zaczął podrażniać.

_________________

This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cocolo Ramen   Pon Cze 20, 2016 5:27 pm

Gdy ci niearyjscy szmatławcy mówili o wyniesieniu się, jedynie uśmiechnęła się cynicznie. Z radością zabijała tych podludzi, ale wyniki wybuchów nie odpowiadały jej. Widać zniszczona została ściana, oraz rozwaliła ladę, a gdy zobaczyła że starszy wampir wyszedł bez szwanku pomyślała Sch...sse, oczywiście musiało coś się nie udać. Lekko się zdziwiła widząc jakiegoś idiotę który zaczął do niej biec, a ona sama podskoczyła i kopnęła bardzo mocno z pół obrotu jego głowę. Jeżeli trafiła w tą głowę, szans przeżycia nie miał żadnych i była szansa że odleciała prost w pogrzeliska rozwalonej już ściany. Czując jak dostała pałeczką, spojrzała na drugiego mężczyznę i biorąc na chwilę dwa ostrza do ręki, wycelowała w niego pistoletem który, rzecz jasna, był odbezpieczony i wymierzyła  w jego klatkę piersiową. Nie ma co bawić się w strzelanie w głowę jak w tych grach dla nastolatków, gdyż i to zabijało a na robieniu kwiatków jej też nie zależało. Szybko wycelowała broń w jedyny pozostały niewypał, i od razu w niego strzeliła, jak nie wybuchł za pierwszym razem zrobiła to raz drugi. Schowała pistolet w tylnej kieszeni, by wampir nie miał zbyt dużej szansy zabrania go jej. Szybko zmieniła pozycję, na chwilę zmieniając się w chmarę nietoperzy i przeleciała z zawrotną prędkością tak by znaleźć się w kuchni, jak najdalej od podstarzałego wampira, ale na tyle żeby go widzieć. Chwyciła oboje ostrzy patrząc uważnie na mężczyznę, uśmiechając się niemal figlarnie, a ów mężczyzna powinien się zorientować że najzwyczajniej w świecie czuła rozbawienie.
- Niezwykle ciekawe czemu ci szmatławcy tak ci pomagają... Specyficzny urok osobisty? - Odgarnęła włosy czekając na jakiś ruch owego wampira. Miała domysły, że opętał ją, bo już z paroma wampirami trochę styczności miała, i nie jednokrotnie ktoś w głowie próbował jej mącić. Po chwili słysząc wiele krzyków westchnęła cicho - Krzyczą gorzej niż te podludzkie szmatławce podczas łapanek... Dalej kochasiu, bo cię jeszcze złapią.
      To pierwsze zdanie było wypowiedziane raczej cicho, ale może i wampir mógł to dosłyszeć, drugie zaś było wypowiedziane takim tonem by jak najbardziej usłyszał. I, tak, te paniczne krzyki przypominały jej jak niegdyś brała udział w łapankach. Kochała patrzeć na te przerażone twarze, lub na ludzi oszukujących się że jadą tylko do pracy. Niestety, wspomnienia wspomnieniami, ale trzeba działać szybko. Miała nadzieję że udało się odstrzelić ten granat, gdyż w pośpiechu mogła nie zauważyć czy się udało, czy też nie.
Powrót do góry Go down
Mikael

avatar

Liczba postów : 95
Data dołączenia : 12/03/2014

PisanieTemat: Re: Cocolo Ramen   Wto Cze 21, 2016 12:12 pm

Cóż, sytuacja dla Szweda miała się średnio, przeciwnik był uzbrojony po zęby, a Mikael nie zabrał ze sobą nawet noży, co tak rzadko mu się zdarzało. Tym razem, od bardzo dawna, musiał polegać wyłącznie na swoich zdolności psychicznych, a nie fizycznych. Przeciwnik na razie opierał się jego próbom przejęcia umysłu, ale Mikael dalej próbował przejąć nad nią kontrolę. Zauważył, że jeden granat nadal nie wybuchł, więc kobieta nadal będzie próbowała go detonować w jakiś sposób. Nie miał zbyt wiele czasu, aby go złapać i odrzucić, dlatego korzystając z sytuacji, że kobieta może być rozproszona próbą wtargnięcia do jej umysłu, chciał pokazać jej iluzję tego, że granat leży kilka centymetrów dalej, dzięki czemu będzie strzelała mniej celnie. Sfrustrowana brakiem celności będzie jeszcze bardziej rozproszona i podatna na przejęcie umysłu. Jeśli jednak iluzja granatu nie podziała, to Mikael użyje hipnozy na jednym z gości, który będzie miał rzucić się na granat, a przynajmniej zasłonić Szweda przed wybuchem, stając jak najbliżej granatu od strony Mika. Jeśli kobieta będzie chciała w jakiś sposób zmienić położenie, Mikael użyje drugiego z gości, który zwyczajnie z impetem się w nią wbije.
Jeśli uda sie zaś pierwotny plan, czyli przejęcie umysłu kobiety, zmusi ją, aby wyrzuciła całą broń jaką ma, a srebrny sztylet rzuciła na podłogę i kopnęła w jego stronę. Jeśli uda się ją tylko otępić, ale tak porządnie, to sam wyjdzie ze swojego miejsca i używając jakiś drewnianych przedmiotów, zacznie rzucać ich ostrymi końcami w kobietę, a dokładnie w punkty witalne oraz barki, by uniemożliwić jej poruszanie rękoma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar
avatar

Liczba postów : 353
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Cocolo Ramen   Sro Cze 22, 2016 11:39 am


Mimo że zahipnotyzowany mężczyzna ledwo zdążył uniknąć półobrotu - w wyniku tego, cofnął się i potknął o jedno z wywróconych krzeseł, lądując na podłodze o tyle boleśnie, że przez moment nie stanowił żadnego zagrożenia. Drugi, potraktowany nabojami, niemalże po przyjęciu kulki - padł na ziemię, tracąc życie chwilę wcześniej.
Ilse jednak musiała zmagać się z nadchodzącymi coraz szybciej konsekwencjami “drobnego”, aczkolwiek wpływającego na nią, rozlewu krwi. Jako stosunkowo młody wampir, z pewnością młodszy od przeciwnika, bardziej była podatna na woń krwi. Tej znajdywało się coraz więcej: czy to ogólnie w pomieszczeniu, czy też na ostrzach broni kobiety, jak i w niewielkiej ilości na jej odzieniu. Skutecznie nie pozwalał on skoncentrować się na tyle, aby Grosse była w stanie uniknąć nadchodzącego poczucia zauroczenia, obezwładnięcia. To właściwie pozwalało choćby na dłuższy moment wyrównać szanse Mikaela, który mógł przyczynić się do wytworzenia upragnionej iluzji.
Nasuwany obraz o innym położeniu granatu ułatwiał fakt, że dym powstały na wskutek poprzednich wybuchów, ciągły harmider spowodowany pozostałymi - póki co - ocalałymi, pył osiadający po niszczeniu pomieszczenia, wpływał na to. Podrażniał oczy czy gardło wampirów, utrudniał też dopatrzenie się szczegółów, a spośród bałaganu jaki powstał na podłodze, chwilę mogłoby zająć każdemu z wampirów, jak i ofiar, chwilowych zakładników, odnalezienie granatu, który równie dobrze mógł stoczyć się po schodkach lub znaleźć się pod zdezelowanym umeblowaniem restauracji.
Rosnąca frustracja u Ilse spowodowała, że w momencie gdy mimo oddawanych strzałów w kierunku bomby, ta nie wybuchała. Wzrastała także skłonność do pozbycia się broni, swego rodzaju niepewność wobec użycia jej i myśli dotyczące tego, aby ją odrzucić na bok, przestać ich używać. Wciąż świadoma coraz to silniejszego zauroczenia, miała jednak szansę, aby się przemieścić dość bezproblemowo. Problem jedynie nastał w momencie, że ledwo chwilę po powrocie do ludzkiej postaci, kolejna owładnięta “życzeniem” Mikaela osoba, rzuciła się na Ilse wpadając z nią na któreś z kuchennych urządzeń razem z tym człowiekiem. Plusem zdecydowanie było to, że osobnik, jaki rzucił się na Silvera, robił zarazem za ludzką tarczę, za którą wampirzyca mogła się schować, mogła się też posługiwać, starając się uniknąć drewnianych pocisków w jej stronę. O tym przekonała się choćby w momencie, gdy jedna z pałeczek wbiła się w okolice stawu barkowego, unieruchamiając ramię do czasu, póki nie wyciągnie pałeczki z ciała. Siłą rzeczy nie miała zbytnio możliwości, by użyć broni i korzystać z ludzkiej tarczy jednocześnie.
Szwed za to mógł się przenieść do kuchni, w której znajdywała się wampirzyca coraz bardziej ulegająca jego urokowi, jak i mężczyzna, za jakim była Ilse. Chwilowo zapominając o pozostałych klientach - o ich obecności dowiedział się choćby w momencie, gdy jeden z nich donośnie zaczął wołać o konieczności wezwania służb, uciekając z innymi z restauracji. Przynajmniej można było wnioskować, że wszyscy uciekli, skoro mieli na to szansę.


_________________

This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cocolo Ramen   Sro Cze 22, 2016 12:04 pm

Czuła silną frustrację, czy raczej wściekłość nie będąc w stanie zestrzelić granatu. Dodatkowo emocje wzmagało zbyt dużo krwi, i patrząc na pistolet rzuciła nim wściekła przez okno z ogromną siłą, z tym jednak że owa broń trafiła na przeciwległą ulicę, oznaczało że Mikael raczej się nią nie posłuży. Zwierzęce obecnie niemal pragnienie krwi spowodowało że Ilse miała utrudnione jakkolwiek myślenie, i gdy dostała pałeczką w ramie syknęła i wyciągnęła ją, wbijając ją w nogę kolejnemu mężczyźnie który biegł. To musi być kontrola umysłu... Nawet ci podludzie nie są tak głupi by się na mnie rzucać - Zasłaniała się nim, ale nie wytrzymała i wściekłą rozdarła mu żyłę i wykręcając mu kark by nie musiała wystawiać się na zagrożenia, i wypiła mniej więcje połowę jego krwi. Po tym chwyciła go za ubranie i rzuciła nim dość mocno, w stronę Mikaela. Nie twierdziła że coś mu to zrobi, ale da jej czas na przemyślenie paru spraw. I proszę, z ofensywy teraz ona przeszła na defensywę... Bywa. Chwyciła jeden ze stołów, na którym były garnki i mając nadzieję że chwyciła jakiś choćby częściowo drewniany, cisnęła nim z całej siły w Mikaela. Mały on nie był, a dzięki rozwalonej ścianie raczej powinna trafić choć to zapewne się okaże. Jeżeli stół trafił, teleportowała się do niego i wyciągnęła srebrny sztylet, i wykonała silny zamach w jego stronę, i gdy minęło 8 sekund teleportowała się znowu, tym razem dość blisko drzwi. Nawet teraz sie nie bawiła w ukrywanie kłów, obnażyła zęby wyraźnie wściekła. Przy tym zlizała krew z jednego wakizashi, i zmrużyła oczy czekając na jakiś ruch Mikaela. Przy tym patrzyła w miejsce gdzie mniej więcej wylądował nie wypał... Zakręciła i jednym, i drugim mieczem w dłoniach obmyślając jak podejść podstarzałego wampira.
Powrót do góry Go down
Mikael

avatar

Liczba postów : 95
Data dołączenia : 12/03/2014

PisanieTemat: Re: Cocolo Ramen   Sro Cze 22, 2016 6:06 pm

Sytuacja powoli zmieniała się na lepsze, Szwed, dzięki swoim zdolnościom psychicznym był zdolny namieszać dziewczynie w głowie i na chwilę zdekoncentrować, kontrolowany zaś gość wykonał dobrze swoją robotę. Dziewczyna jednak wydawała się czuć coś więcej, jak tylko frustrację. Próbując się dostać do jej głowy mógł dostrzec przebłyski jej chęci krwi. Teraz jednak skupiał się na tym, aby coraz bardziej wwiercić się w jej głowę. Jednocześnie usłyszał, jak ludzie zaczynając wybiegać z baru i wołać o pomoc. Wtedy wiedział, że musi działać szybko, bo inaczej służby dotrą tu bardzo szybko. Kiedy kontrolowany mężczyzna wbił się z kobietą w jakieś urządzenie, a jeden z kołków trafił w jej bark, Mikael od razu przystąpił do dalszych działań. Próbował wmówić kobiecie, aby nie ruszała kołka, aby w ogóle się nie ruszyła i nie mogła teleportować. W tym czasie sam podniósł jakiś ostry kawał drewna, najlepiej coś w rodzaju kołka, i jednym szybkim ruchem znaleźć się przy kobiecie, jednocześnie dalej próbować się wedrzeć do jej umysłu, by nie mogła się ruszyć. Wtedy też gość, który ją trzymał miał paść na ziemię nieprzytomny, a Szwed miał wbić jej ten przedmiot w okolice stawu łokciowego drugiej, nieprzebitej ręki, po czym skręcić jej kark. Dopiero potem miał zamiar myśleć o tym, jak stąd uciec niezauważonym...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar
avatar

Liczba postów : 353
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Cocolo Ramen   Pią Cze 24, 2016 9:47 pm

Ciśnięty przez okno pistolet, zbił zarazem szybę, co mogło ułatwić dosłyszenie hałasu z zewnątrz - tego, co dzieje się poza lokalem. Ponadto, mogło to przyczynić się do szybszego pozbycia się dymu z restauracji, co pozwoli na poznanie szczegółów czy znalezienia tylnego wyjścia z tegoż budynku. Chwilę to jednak będzie trwało.
Mężczyzna nacierający na Ilse, zauroczony zarazem przez Mikaela, nie spodziewał się, że jego los może skończyć się tak szybko i w tak dziwny sposób. Wczepił początkowo palce boleśnie w jej ciało, boki, choć ich ucisk zdążył zelżeć w chwili, kiedy to skręcony kark i otwarta szyja mogły ulżyć jej pragnieniu krwi.
Rzucenie truchłem w Szweda spowolniło go, podobnie jak stół, który wylądował zablokowany w ścianie. Wcześniej znajdujące się narzędzia i inne naczynia kuchenne, zdążyły runąć w locie i całkowicie, z hukiem, spaść na ziemię, mniej więcej w połowie odległości między Ilse a Mikaelem.
Silver udało się teleportować po tym, jak stół został rzucony w stronę mężczyzny, jednakże 8 sekund oczekiwania mogło być całkiem sporym zapasem dla Mikaela, który skorzystawszy z bliskiej odległości i podatnej na jego zauroczenia kobiecie - zmusił do pozbycia jednego z noży, a następnie ugodzenia drewnianym i ułamanym, ostrym końcem łyżki stawu łokciowego Grosse. To znacząco spowolniło członkinię Hydry i nie pozwoliło na podjęcie się działania, obrony przed starszym parokrotnie wampirem.
Mikael, korzystając z okazji, skręcił kark Ilse z gracją - pewnie i szybko. Tym samym może nie pozbawił jej życia, jako że była wampirzycą, ale zapewnił sobie parę godzin spokoju, brak potencjalnego ataku z jej strony, jak i możliwość, by szybciej opuścić zdezelowaną restaurację.
Tym bardziej, że po odetchnięciu, Szwed mógł usłyszeć donośniejsze sygnały nadjeżdżających służb porządkowych. Gdyby Mikael rozejrzał się, mogąc sobie na to pozwolić w wolnej, choć niedługiej chwili, dostrzegłby wyjście dla personelu w niewielkim przedsionku restauracji.

_________________

This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mikael

avatar

Liczba postów : 95
Data dołączenia : 12/03/2014

PisanieTemat: Re: Cocolo Ramen   Sob Cze 25, 2016 12:29 pm

Wyglądało na to, że to już koniec walki, Mikael odniósł kolejne zwycięstwo, chociaż tym razem powstrzymał się od zabijania wampirzycy. Skręcony kark da mu kilka godzin spokoju i poczekania aż się obudzi. Mikael nie miał dużo czasu na zorientowanie się w sytuacji, w jakimś punkcie wyjścia z restauracji, ale szybko dostrzegł wyjście dla personelu. Złapał szybko za ciało kobiety, przy okazji mówiąc:
- I o co tyle krzyku... Powiedział, po czym na pełnej prędkości udał się w stronę wyjścia, by zaraz po tym wylecieć z niego w stronę lasu, przy okazji nakładając na każdego przechodnia, jakiego spotkali iluzję, która miała im dać wrażenie, że zupełnie niczego nie widzą i dzięki temu Szwed z Niemką przelecą bezpiecznie do środka jakiegóś lasu. Mik miał jeszcze zamiar wziąć najpierw ze sobą jakiś łańcuch, albo coś innego, wytrzymałego, zdolnego związać wampirzycę. Po wylądowaniu, miał zamiar jeszcze wgryźć się jej w szyję, aby pobrać trochę krwi, a także na niczego nieświadomą, nałożyć kontrolę umysłu, która nakaże jej zebrać informacje o Draculi. Nie ważne, w jaki sposób. Przy okazji postanowił przeszukać także jej pamięć, aby dowiedzieć się czegoś o niej. Zdziwił się trochę, ale na razie tego nie oszukiwał. Kolejny rozkazem nałożonym na jej umysłu było też to, że po ich spotkaniu zapomni o Mikaelu i przypomni sobie dopiero przy następnym, które odbędzie się kilka miesięcy później w Nowym Jorku, w małej kawiarni przy Central Parku. Resztę rzeczy rozegra się dopiero po tym, jak się obudzi...

z/t do innego, wybranego tematu(jeszcze nie ustalony)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Cocolo Ramen   

Powrót do góry Go down
 
Cocolo Ramen
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Niemcy :: Berlin-
Skocz do: