Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Fort Tryon Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator


Liczba postów : 3035
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Fort Tryon Park   Wto Lip 24, 2012 3:17 pm

First topic message reminder :







Park publiczny w Washington Heights na Manhattanie, mogący poszczycić się wspaniałym widokiem na rzekę Hudson. Poświęcony został tematyce średniowiecza; znajduje się tutaj The Cloisters, oddział Metropolitan Museum of Art. Więcej na temat muzeum TUTAJ.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pon Sie 13, 2012 3:54 pm

Podczas gdy trójka, nie do końca, superbohaterów "ratowała" świat przed kolejnym złoczyńcą, dziwnym trafem wszyscy obecni w okolicy funkcjonariusze zamienili się w krzaczki, kwiatki i drzewka, zupełnie olewając to co się działo kilka metrów obok. Albo kilkadziesiąt. W końcu non stop się poruszali.
Alice nigdy nie przepadała za ekologami. Globalne ocieplenie również było jej totalnie obojętnie, toteż palące się drzewa zostały przez nią zignorowane. Kule okazały się bezskuteczne, toteż Alice po chwili zakończyła ostrzał. Ogień, na szczęście, okazał się bardziej przydatny. Tyle, że Slasher skutecznie się przed nim chronił. Po krótkiej chwili Alice przestała atakować. Ręce szybciutko powędrowały do tyłu i zaraz dołączyły do odrzutowców. Akurat wtedy zauważyła coś dziwnego. Przeciwnik obrócił się w ich kierunku. Alice odruchowo powędrowała ponad 2 metry do góry uciekając przed kulami. Już wiadomo było, że lepiej do wroga nie strzelać. Wprawdzie nie powinna obawiać się własnych kul, ale lepiej żeby nimi nie oberwać. Źle byłoby gdyby dostała. Poważniejsza rana mogłaby wykluczyć ją z gry na dłuższy czas.
Black nie czekał dłużej. Zbliżył się do Venoma.
- Postaram się zrobić to szybko. W razie kłopotów możesz się mnie chwycić. - powiedział po czym gwałtownie wyprzedził Slashera. Wciąż oddalała się od wroga. Po chwili, gdy była gotowa, zamiast odrzutowców włączyła miotacze. W ten sposób zaczęła podpalać całkiem spory obszar. W ciągu zaledwie chwili zatoczyła okrąg o promieniu kilkunastu metrów. Jednocześnie wykonała telefon na straż pożarną. Podała dokładne instrukcje, min. o tym jak mają się nie wpychać w całą akcję. Straż mianowicie miała pilnować, aby ogień nie rozprzestrzenił się po całym parku. Całość mieli zgasić dopiero gdy Alice da im znak. Oczywiście nie usłyszeli prawdziwego głosu Aramarath. Wciąż przemawiał głos B2.
Gdy tylko okrąg został utworzony, a Slasher w nim zamknięty. Alice, gotowa w każdej chwili obronić się ogniem przed ewentualnymi ostrzami, próbowała potraktować wroga repulsorem. Black mierzył, celował i strzelał. Na razie atak był prowadzony z mniejszego. Nie strzelała też, jeżeli nie była pewna, że trafi. Nie przepadała za tą bronią, ale w tej sytuacji czuła, że ta broń jest najlepszym rozwiązaniem.
Powrót do góry Go down
Nomad



Liczba postów : 36
Data dołączenia : 09/08/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pon Sie 13, 2012 4:15 pm

Nomad widząc, że jego ostrzał nic nie poskutkował, był lekko zaskoczony lecz znów ruszył za dziewczyną. Starał się ją mieć na razie w zasięgu wzroku. Skafander natomiast uwzględnił poprzednie trafienia i obecny poziom energii wyświetlił się w dolnej lewej części gogli, i wyświetlał on obecnie 62% dostępnej energii. On jednak zauważył jak symbiont wystrzelił kule i zdecydował się na to by skafander pozostał w trybie pancerza. Chciał przyjąć te trafienia lecz zdawał sobie sprawę, że przy kolejnym ataku energia skafandra ulegnie wyczerpaniu na pracę poszczególnych funkcji. Gdy tylko atak Slashera zatrzyma się na jego ubiorze on przyśpieszy swój bieg by tylko dogonić dziewczynę i móc ją powalić, skacząc w jej kierunku i podcinając jej nogi za pomocą karabina. Nomad pokładał nadzieję, w tym że uda mu się ją zatrzymać i razem z B2 oraz Venomem uda im się pomóc jej oraz pozbyć się symbionta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3035
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pon Sie 13, 2012 10:04 pm

Venomowi i Alice udało się uniknąć kul, podczas gdy Nomad przyjął je na siebie, lecz szczęśliwie został kompletnie ochroniony przez swój pancerz. Tym samym okazało się, że ten atak przeciwnika nie przyniósł mu tym razem dosłownie żadnych korzyści.
Większość macek Venoma została przez dziewczynę - a właściwie przez kontrolującego jej poczynania symbionta - zwinnie ominięta, lecz dwie z nich pochwyciły jej ramię. Praktycznie od razu granatowa tkanka zaczęła się rozpuszczać, lecz nie znikać zupełnie; stała się przy tym jak gdyby śliska, przez co wrogowi udało się oswobodzić. Nie doszło do tego jednak od razu - Venom zdążył szarpnąć dziewczynę ku sobie.
W tym czasie Alice kontynuowała podpalanie parku, tworząc wokół przeciwnika - a przy okazji także i swoich towarzyszy - ścianę ognia, bardzo szybko się zresztą rozprzestrzeniającą. Oczywiście straż pożarna przyjęła jej zgłoszenie i odpowiednio poinstruowane jednostki były już w drodze, choć zapewne dotarcie na miejsce zajmie im jeszcze chwilę... Nie nazbyt długą, bo jednak taka sprawa miała wysoki priorytet.
Podczas gdy B2 był zajęty, Nomad zdołał wykorzystać stworzoną przez Venoma okazję i dogonił przeciwnika. Rzeczywiście podciął mu nogi, ale pokrywający go symbiont silnymi mackami odbił się od podłoża i uskoczył na bok, nie pozwalając się schwytać.
W tym właśnie momencie bardzo szybko wydarzyły się dwie rzeczy.
Najpierw - w zasadzie równocześnie - zbroja Alice i pancerz Nomada odmówiły posłuszeństwa, praktycznie zupełnie się wyłączając. W przypadku B2 było to o tyle gorsze, że znajdował się akurat w powietrzu, a więc zaliczył jeszcze dodatkowo upadek z wysokości. Czyżby obu im zabrakło nagle zasilania? Może tak, może nie... Ale raczej to drugie, zważywszy na okoliczności. Można by zapewne założyć, że to poruszająca się w ich wnętrzach maź uszkodziła coś istotnego.
Zaraz potem przeciwnik skoczył w ogień. Sądząc po jego przeszywającym krzyku niezbyt mu się spodobała ta atrakcja, lecz najwyraźniej nie miał najmniejszego zamiaru zrezygnować. Dość szybko granatowa tkanka zaczęła topnieć, lecz jeszcze przez chwilę chroniła ciało samej dziewczyny - długo to jednak nie potrwa...

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Venom



Liczba postów : 119
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pon Sie 13, 2012 10:46 pm

Ogień. Wszędzie ogień. Myśli. Nie układające się w zdania. Strach. Nie Flasha. Symbiontu. Nie, Flash też się boi.
Venom wykorzystał czas, jaki dał mu B2 i wylądował na ziemi. Potrzebował chwili, by ogarnąć swoje myśli. Nie był na to gotowy, wręcz czuł adrenalinę opuszczającą nadnercza i rozchodzącą się po całym ciele. Czuł, że Venom podziela jego uczucia. Że żywi się adrenaliną. Że nie był tylko strojem.
Wtedy jego głowę zaatakowały dwa wspomnienia. Pierwszym było uprowadzenie przez Doctora Dooma, setki lat temu. To właśnie wtedy pierwszy raz miał styczność ze światem superbohaterskim. To właśnie wtedy po pierwszy się bał. Bał się, że zginie. Po raz pierwszy. Zginie. Boże, chcę do domu.
Irak. Cisza. Konwój, w którym jechali szeregowcy Thompson i Kandinsky jechał do bazy. Żołnierze śmiali się. Za tydzień wracają do Ameryki. Flash ma odwiedzić podstawówkę i opowiedzieć, jak bardzo kocha Amerykę. Mama jest z niego taka dumna, wysłała mu list. Posłuchaj Charlie, wpadniesz do mnie na obiad. Tata chce poznać tego siłacza, który kładzie cały garnizon na rękę. Wybuch, ciężarówka upada. Charlie się nie rusza. O Jezu, tamten Talib rzuca granat! Charlie, wstawaj! Nie wstaje. Flash rzuca się, by osłonić przyjaciela. Wybuch. Kurz opada. Zamachowiec się zbliża, ma broń. Flash strzela, Arab upada. Strzela więcej, niech nie wstanie. Flash próbuje wstać. Nie czuje nóg. Patrzy w dół. Jezu, nóg nie ma.
- Agencie Venom, wycofaj się. Twoje parametry nie są w normie. Venom, słyszysz mnie!? Eugene...?
Ból w głowie, taki silny. Pozbyć się głosu w głowie, natychmiast, już. Wyszarpał komunikator z ucha, rzucił o ziemię, rozdeptał.
- Dość! - krzyknął. Chce być sam.
- Nigdy nie będziesz, masz mnie.
Flash upadł na kolana. Z jego gardła dobył się krzyk. Ta część stroju, która stanowiła maskę rozwarła się na linii ust. Rozdarcie było wypełnione ostrym rzędem zębów. Wysunął się długi język. Nie Flasha, Venoma. Agent zaczął rosnąć, już miał ponad 2 metry wzrostu. Strój przestał przypominać mundur, wysunął obrzydliwe macki.
- A teraz Cię zjem, mała dziwko. - warknął. To był głos Venoma.
Rzucił okiem na towarzyszy. Żadnych ruchów, pewnie Slasher ich dopadł. Teraz musi zginąć.
Odwrócił łeb w stronę dziewczyny. Wskoczyła w płomień. Symbiont ją ochroni, ale jak długo? Upiecze się.
- Nie! - głos Flasha z okolic potylicy. Czego ten mały, beznogi żołnierzyk chce? Nie on tu rządzi.
On tu rządzi.
Żadnych ofiar. Aresztować. Nie ma zabijania. Nie ma MORDOWANIA.
Potwór się skurczył, zamknął otwór gębowy. Szeryf wrócił do miasta. Flash nie zastanawiał się długo. Wskoczył w płomień za Slasherem.
- Eugeeeeeeeeeene! - Venom krzyczał. Tylko krzyczał. Nic więcej zrobić nie mógł.
Agent miał prosty plan. Wyciągnąć dziewczynę, zerwać Slashera, wchłonąć go. Ameryka wybaczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Wto Sie 14, 2012 9:43 am

Alice w pewnym momencie gwałtownie przyśpieszyła. Symbiont mianowicie zaczął uciekać i nawet Venom nie był wstanie pochwycić symbionta. B2 rozpędził się do sporej prędkości i ruszył w kierunku wroga. Chciała dorwać ją i potraktować repulsorami z bliska. Już miała zniżać lot gdy wszystko szlag trafił. Ekran stał się wspomnieniem, a silniki zamilkły. Nie trzeba chyba wspominać co się stało we wnętrzu maszyny. W pierwszej chwili był to po prostu klasyczny karpik. W następnej chwili miała ochotę rozerwać symbionta na strzępy. Szybko jednak się opamiętała i zaczęła szukać rozwiązania, tego, jakże palącego, problemu.
W tym czasie wszyscy obecni mogli obserwować jak wszystkie światła B2 gasną. Zbroja, delikatnie mówiąc, uderzyła w drzewo i nabierając rozpędu zaczęła spadać. Black przeleciał jeszcze kilka metrów i wyleciał po za krąg ognia, zachowując przy tym grację zwłok. Zarył w ziemi i znieruchomiał będąc na plecach. Alice powoli dochodziła do siebie. Nieźle nią zakręciło. B2 leżał przez kilka chwil wśród krzaków bez odzewu. Aramarath uświadomiła sobie, że musi działać. Leżenie na trawie niewiele pomoże. Tym bardziej, że maska jest zamknięta, a maszyna nie ma zasilania. Napięła swoje wątłe mięśnie i powoli podniosła rękę. Minimalne odsunięcie maski zajęło jej chwilkę. Całe to żelastwo ważyło, więcej od niej, a ona nie przepadała za siłownią. W związku z tym wykonanie prostej sekwencji ruchów i przesunięcie o kilka centymetrów kawałka blachy stanowiło zajęło jej trochę czasu. Owszem, uniesienie ręki to nie problem, ale utrzymanie jej prosto stanowiło problem. Ręka jej się trzęsła jakby już była wstawiona. Dziewczyna złapała gwałtownie powietrze gdy tylko to wlało się pod maskę. Nie miało to w sumie większego sensu, ponieważ na jej twarzy obecna była druga maska, która skutecznie zasłaniała ponad 60% twarzy. Gdy B2 działał to ona wychwytywała nawet najcichsze polecenie oraz to w niej znajdowały się wszystkie filtry. To ona także tłumiła większość dźwięków, jakie wydawała Alice. W tej chwili nie działało nic, a maska zasłaniała tylko skórę od szczęki do nosa. Na widoku mogły pozostać oczy oraz czoło, ale wszystko ponad powiekami zasłaniała kominiarka. Ot, klasyczny ubiór Alice do stroju.
B2 znów się ruszył. Dziewczyna niewiele widziała pod maską, toteż zaraz już ją podniosła nieco wyżej. Tak, pokazała światu swojego zielone oczęta, bo tylko je było widać. Ciekawe czy ktoś byłby wstanie poznać jej płeć po samych oczach. Tym bardziej, że Alice nie bardzo przypominała siebie. Jej oczy, już zaczerwienione, nie zostały potraktowane żadnym kobiecym specyfikiem. Brak makijażu, zasłonięte brwi oraz zaczerwienione ślepia. Ciekawe czy ktoś byłby wstanie powiedzieć, że to kobieta.
Nie to jednak teraz było problemem Alice. Chwyciła ręką za drzewo i powoli próbowała wstać. Parę stęknięć i westchnięć przy tym było. Black stanął jednak na nogi. Alice szybko zaczęła się rozglądać. Po chwili usłyszała krzyk. Z pewnością należał do symbionta. Tylko, którego? Nie miała mapy, telefonu...nic! Wszystko zdechło. Głównym celem Alice stało się więc zdobycie energii. Musiała dowiedzieć się czy jest wstanie podpiąć się pod zapasowe pokłady energii. Jeżeli nie, będzie musiała wymienić kostium.
I...ruszyli...niczym zombie. Powlekając nogami lepiej niż nie jeden z truposzy, szła ku najbliższemu samochodowi. B2 nie wyglądał już tak wspaniale. Skrzywiony, ledwo poruszający nogami, do tego co chwilę stękał. Na szczęście wciąż miała jeszcze swój pancerz, który chronił ją przed kulami. Gorzej będzie jak dostanie ostrzem. Tyle, że wciąż był Venom, który zapewne sobie poradzi do czasu, aż Alice nie dotrze do samochodu. Pozostała jeszcze sprawa Nomada, ale Alice wierzyła, że mężczyzna miał więcej szczęścia od niej. Po pierwsze miał lżejszy pancerz, a po drugie pewnie był silniejszy od niej.
Rozpoczęła się wędrówka B2 przez las. Tylko, że Alice była już zmęczona. W pewnym momencie nie wytrzyma i padnie na ziemię jak długa.
Gdy w końcu udało jej się dotrzeć na obrzeża parku, zatrzymała się. Alice powoli rozejrzała się po ulicy. Stało kilka samochodów. Dziewczyna obrała za cel najbliższy. Ruszyła do maski i otworzyła ją. Szybko zlokalizowała akumulator i prędko podpięła się pod niego. Mianowicie wpięła elementy centralnie w ekran. Dziękowała bogom, że nie zakryła tego żadnym elektrycznym mechanizmem, który teraz prawdopodobnie uniemożliwiłby jej zapożyczenie energii.
- Tryb oszczędny. Analiza stroju i ciała. Kontakt z B, już! - gdy tylko maszyna się włączyła Alice wyrecytowała znaną wiązankę. Z początku maszyna próbowała odpalić generator oraz podpiąć się do zapasów energii. Gdyby się udało to połowa sukcesu już za nią. Dzięki oszczędności B2 nie odpalał praktycznie 75% urządzeń skrytych w stroju. Min. chodziło o układ, który pomagał jej chodzić. Wszelka broń i odrzutowce były wciąż martwe. W tej chwili liczył się tylko system. Analiza stroju miała wykazać położenie gluta, który był sprawcą całego tego zamieszania, oraz pokazać wszelkie uszkodzenia, które zostały spowodowane przez potworka. Druga analiza miała pokazać czy nie ma żadnych dodatkowych obrażeń. Ach, właśnie. Oparzenie zaczęło się odzywać. To właśnie te małe potrafią najbardziej dogryźć. Alice zignorowała jednak ból, który, korzystając z braku adrenaliny w krwi dziewczyny, zaczął dobijać się do jej umysłu. Musiała działać szybko. Akumulator nie miał wystarczająco mocy, by mogła na nim pociągnąć długo. Zaraz też skontaktowała się z B1.7. Jak to dobrze, że wciąż go trzymała w domu. Wprawdzie była to jedna z uboższych wersji, ale grunt, że był sprawny i miał generator. Jego zadaniem było przybycie na miejsce, ulokowanie się z boku i czekanie na ewentualną wymianę.
W głowie Alice zrodził się kolejny plan. Mianowicie, trzeba się pozbyć gluta. Owszem, kisiel dobra rzecz, pod warunkiem, że jest w kubku! Mocy nie zostało dużo, ale warto spróbować. Alice uruchomiła system, który zawsze był na czarną godzinę. Ponieważ głowa Alice była w pewnym stopniu odizolowana od reszty ciała, powietrze tam zamknięte nie docierało do niej. W związku z tym strój wypychał powietrze do góry. Do tego, cały tlen zawarty w kostiumie był kierowany do maski. Mówiąc w skrócie, Alice wypompowała powietrze z dolnej części stroju i zamieniała je na to, które nie posiadało już tlenu. Proces ten cały czas był podtrzymany. W ten sposób tlenu stało się zbyt mało, by glut mógł przeżyć w zakamarkach zbroi. Musiał się skierować do jej ciała, albo do dziury na powierzchnię. Przy ciele czekała go niespodzianka, ponieważ płyty ściśle przyległy do ciała Alice na czas trwania całego procesu. W związku z tym została jedyna droga ucieczki.
Alice gwałtownie zakaszlała gdy wzbogacone w tlen powietrze wypełniło jej maskę. Miała nadzieję, że to zadziała. Nie chciała czekać, aż ktoś załatwi Slashera za nią.


Ostatnio zmieniony przez Alice dnia Wto Sie 14, 2012 11:21 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Nomad



Liczba postów : 36
Data dołączenia : 09/08/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Wto Sie 14, 2012 10:13 am

Nomad czując uderzenia kul, zachwiał się przez to, gdyż mimo ochrony nigdy nie potrafił się do końca do tego przystosować. Po przyjęciu ostrzału wyświetlacz wskazał nowy poziom energii, który opiewał na 33%. Wystarczyło to na jeszcze jeden atak lecz w tym momencie cały skafander wyłączył wszystkie tryby a wyświetlacze na goglach zgasły przez co nie wiedział co się dzieje. Po wyłączeniu systemów, Thomas usłyszał krótki komunikat;
Critical error, emergency shutdown-co świadczyło o uszkodzeniu głównych modułów zasilania skafandra. Przez myśl mu przemknęło, że będzie musiał poprosić albo Venoma albo B2 o pomoc z symbiontem lecz nie zamartwiał się tym. Nadal biegł za symbiontem, który pomimo jego podcięcia biegł dalej. W trakcie biegu przewiesił szybko karabin przez ramię i sięgnął dłonią ku hełmowi aby móc zdjąć maskę, dzięki której w razie granatów gazowych było filtrowane powietrze, oraz gogle. Po tej czynności każdy mógł ujrzeć jego oczy i twarz, nie był on może przystojniakiem ale wyrażała ona jego emocje a teraz był zakłopotany i nieco rozzłoszczony. Mimo awarii zasilania nie rezygnował z pościgu za Slasherem, chciał za wszelką cenę pomóc dziewczynie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3035
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Wto Sie 14, 2012 5:31 pm

Alice udało się podpiąć do akumulatora samochodu, aby móc się podładować, lecz oczywiście nie było to idealne źródło energii dla B2 i pozostawiało wiele do życzenia. Mimo to akumulator wystarczył, aby Alice mogła się swobodnie poruszać i przeprowadzić potrzebne jej analizy. Pierwsza z nich wykazała, że od momentu odłączenia zasilania symbiont zdążył wyrządzić inne szkody, a mianowicie zaatakował połączenia odpowiedzialne za korzystanie z broni kombinezonu - dziewczyna będzie to musiała jak najszybciej naprawić. Udało się też zlokalizować maź, która o dziwo w tej chwili pozostawała już w bezruchu. Druga analiza przyniosła Alice informacje o jej własnych obrażeniach - czyli przede wszystkim o poparzeniu, a także kilku siniakach. Nie było to nic poważnego - nic, czym musiałaby się tak naprawdę martwić. Można więc powiedzieć, że jak na taką akcję miała mimo wszystko szczęście.
Już w kilka sekund później zapasowy strój Alice wyruszył w drogę do parku. Zajmie mu to zapewne moment, ale niezbyt długi - koniec końców w powietrzu nie było przynajmniej korków, ani żadnych innych uniedogodnień. Można się więc go było spodziewać lada chwila. W tym czasie dziewczyna przeprowadziła swój plan pozbycia się resztek symbionta - skutecznie. Mazista substancja wykorzystała jedyną drogę ucieczki i zgodnie z przewidywaniami wydostała się na zewnątrz - po czym szybko wyciekła prosto do środka samochodu, którego maskę otworzyła Alice.
W tym czasie w parku wciąż trwało piekło - na pewnym jego niewielkim obszarze wręcz dosłownie. Venom wskoczył w ogień, aby wyciągnąć z niego nastolatkę, lecz z powodu swej "drobnej" utraty kontroli uczynił to z opóźnieniem - które wystarczyło, by obcy symbiont najwyraźniej uległ... Roztopieniu? Jedno było pewne: wszystko wskazywało na to, że opuścił ciało dziewczyny, a nie było go widać nigdzie dookoła. Sama nastolatka zdawała się być zupełnie nieprzytomna - i nie była już chroniona przez nic i nikogo, jak tylko przez Venoma. Te oparzenia będą pewnie później boleć...
Nomad natomiast w dalszym ciągu pozostawał na tym niewielkim skrawku terenu, który otaczała ściana ognia. Póki co był jeszcze mniej więcej bezpieczny, choć jego kombinezon stracił oczywiście sporo na swej użyteczności, ale płomienie wciąż wędrowały w każdą możliwą stronę, o ile tylko miały czym się żywić.
Dźwięki syren były wyczekiwanym wybawieniem - oto nadjechały wozy strażackie, z których szybko wysypały się ich załogi - i bezzwłocznie przystąpiły do akcji. Póki co strażacy jedynie powstrzymywali ogień przed dalszym rozprzestrzenieniem się, bo w końcu taki rozkaz - bardzo stanowczy zresztą - otrzymali od Alice, gdy ta ich wzywała... Lecz to i tak była znaczna poprawa sytuacji.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Sro Sie 15, 2012 5:45 pm

Dziewczyna stała przez chwilkę uważnie obserwując ekran maszyny. Analiza chwilkę trwała. Alice spodziewała się wiele, ale wyniki i tak ją zaskoczyły. Ręka powoli powędrowała do maski zasłaniając ją. Co oni z Tobą zrobili... Dziewczyna miała nauczkę na przyszłość, że nie należy ignorować glutów, które zostały częściowo podsmażone. Najwyraźniej to dziadostwo doskonale znało się na budowie owej maszyny, gdyż bez problemów w ciągu kilku chwil dorwało się do większych kabli. Sporą ciekawostkę stanowił też fakt, jak takie coś było wstanie przeciąć całkiem grube i solidne kable. W końcu nie mogła użyć elementów odkurzacza czy telewizora, żeby stworzyć maszynę, która miała wytrzymać naprawdę wiele. Ciekawe... Najwyraźniej to świństwo potrafiło wytworzyć ząbki, którymi udało mu się odciąć akurat to co jest najbardziej potrzebne.
Drugą, złą wiadomością był fakt, iż nie mogła podpiąć się do zapasów. Generator, mimo wielu prób, również milczał. Była to z pewnością zła wiadomość, toteż Alice musiała załatwić transport dla B2 do domu. Chowanie go po kątach, nie wchodziło w grę, ponieważ zaraz ktoś mógłby się do niego dorwać. Owszem, nie uciekliby z nim daleko, ponieważ ważył sporo, a dziewczyna i tak była wstanie go namierzyć, nawet jeżeli był wyłączony. Tylko, że nie bardzo widziało jej się dźwiganie go do domu. Wolała aby czekał już na miejscu gdzie będzie mogła od razu nim się zająć. Do wyboru pozostał jeszcze B1.5 oraz B1.9. Ten drugi wybrałaby do walki, gdyby nie fakt, że aktualnie był rozłożony. Owszem, mogła go wezwać, ale nie była pewna czy dotrze w jednym kawałku. Pozostała najstarsza i najgorsza wersja, która nie nadawała się do dłuższych podróży. Do transportu akurat się nadawała, dlatego też zaraz został wezwany. Nastąpiło to kilkanaście sekund po wezwaniu B1.7, toteż powinny przybyć niedługo. Druga analiza przyniosła dobre wieści, ale Alice jakoś się nie uśmiechała.
Dziewczyna odłączyła się od samochodu. Znów cały ciężar spoczął na jej plecach. Nogi się pod nią ugięły i szybciutko podparła się o wóz. Podpięła akumulator i zamknęła maskę. Usłyszała wycie syren, które zbliżały się z każdą sekundą. Oczom Alice ukazały się wozy pędzące ulicą. Minęły ją i zatrzymały się jakiś kawałek od niej. Na szczęście szybciutko zabrali się do całej akcji. B2 ruszył, szurając nogami i sapiąc co chwilka, w kierunku strażaków. Cały czas obserwowała ogień. Zastanawiała się nad tym co się tam dzieje. Z jednej strony wiedziała, że ogień działa na symbiont źle, ale z drugiej jeden z nich stał po ich stronie. Decydującym argumentem okazał się fakt, iż znajdował się tam również Nomad. Informacja ta trafiła ją niczym grom z jasnego nieba. Odruchowo spojrzała w bok, ale dziwnym trafem nie znalazła tam radaru. Mogła poczekać na B1.7 i wtedy sprawdzić pozycje superbohaterów, ale nie było na to czasu. Dziewczyna skierowała swoje spojrzenie na strażaków i gwałtownie przyśpieszyła.
- Zgaście wszystko! - przytłumiony głos odezwał się z wnętrza maski. Miała nadzieję, że ją usłyszą i zareagują. Nie chciała aby Venomowi i Nomadowi coś się stało, toteż znów przeniosła wzrok w ich kierunku, albo raczej tam gdzie byli jakieś kilkanaście minut temu. Dziewczyna zamrugała nerwowo. Kolana się pod nią ugięły i wylądowała na klęczkach. Powoli usiadła na piętach i czekała na znajomy dźwięk.
Na niebie pojawił się punkcik. Wraz z nim dochodził, doskonale znany Alice, szum odrzutowców. Srebrna maszyna zawisła w powietrzu gdy dotarła na miejsce i powoli wylądowała koło dziewczyny. Alice siedziała nieruchomo jeszcze przez chwilkę nie zwracając uwagi na zbroję, która stała koło niej. Potem powoli chwyciła za rękę B1.7 i podniosła się. Miała już dość. Ruszyła, wspierając się na boku maszyny w kierunku zabudowań. Przyśpieszyła tempo, aby jak najszybciej znaleźć się w drugiej zbroi.
Gdy tylko znaleźli się w odpowiednim miejscu, gdzie Alice była pewna, że nikt jej nie dostrzeże zaczęła zdejmować z siebie B2. Płyty znajdujące się z przodu rozsuwały się na boki, dzięki czemu Alice mogła uwolnić swoje wątłe kończyny. Sprawa nieco inaczej miała się z B1.7. Starsza wersja miała gorszy system zakładania i zdejmowania zbroi. Dlatego, też trwało to sporą chwilkę. Hełm musiała zdjąć osobno, ale maska została na jej twarzy. Na szczęście, mogła ją nosić oddzielnie. Wprawdzie nie działała w połączeniu z inną wersją, ale chodziło głównie o nie pokazywanie twarzy w tej chwili. Nie chciała jej ukazywać, nawet jeżeli czuła się w danym miejscu osłonięta. przez budynki. Gdy Alice w końcu wpakowała się w B1.7 mogła dostrzec zbliżającego się B1.5. Maszyna wylądowała przy B2 i pochwyciła ją. Po kilku chwilach szybowała już na niebie trzymając w żelaznym uścisku martwą maszynę.
Gdy tylko ostatnia płyta zasunęła się zasłaniając czarny materiał, pokrywający jej ciało, Alice zabrała się za radar. Naniosła poprawki na mapę oraz próbowała namierzyć wszystkie obiekty w okolicy. Po chwili również wzniosła się w powietrze i ruszyła do parku. Strażacy w tym czasie zapewne ugaszą już cały pożar, a dziewczyna zacznie poszukiwania Venoma i Nomada. Czuła się dziwnie w srebrnej zbroi. Może to przez to błyszczenie? Brakowało jej tej czerni. Stara wersja maszyna również dawała w kość. Największym jej plusem było to, że działała. Wprawdzie posiadała tylko repulsory, ale i tak nie było aż tak źle. B1.7 wzniósł się ponad drzewa i obserwował cały teren. Próbowała zlokalizować przyjaciół, którzy w tym bałaganie mogli gdzieś się skryć.
Powrót do góry Go down
Nomad



Liczba postów : 36
Data dołączenia : 09/08/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Czw Sie 16, 2012 8:20 am

Nomad widząc, że szalejący pożar zagrażał okolicznym roślinom, przeklął pod nosem, po czym starał się zrestartować podstawowe systemy kontroli kombinezonu. Jego zamiarem było możliwe reaktywowanie głównych funkcji a wśród nich był komunikator dzięki któremu mógłby się połączyć ze strażakami. Wiedział, że pozostałe funkcje będą musiały poczekać aż wróci do domu lub bazy wojskowej i pozwoli na zdiagnozowanie usterek przez zespół inżynierów. Jednak teraz Thomas śledził płomienie i starał się zorientować czy nie da rady przez nie się przedostać by tylko uniknąć oparzeń bądź odwodnienia i zadymienia. Liczył się z tym, że coś może mu się stać lecz z dwojga złego lepiej zaryzykować skok przez płomienie gdzieś gdzie będzie bezpieczny niż dać się spalić żywcem. Gdy tylko znajdzie możliwie najbezpieczniejsze miejsce od razu ruszy w tamtym kierunku i skoczy przez płomieni, przy czym lądując przeturla się kawałek by ugasić ewentualny ogień, który mógł się pojawić na jego skafandrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Venom



Liczba postów : 119
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Czw Sie 16, 2012 11:05 am

- Uciekajmy stąd, głupcze! - Venom znosił gorąc gorzej niż przypuszczał. Symbiont w końcu nigdy nie nazwał go głupcem. Najwidoczniej żaden poprzedni nosiciel nie wpadł na pomysł wskoczenia w ogień.
- Bez dziewczyny się nie ruszam.
- Zostaw ją, jego już nie ma. - Flash podświadomie czuł, że symbiont miał rację. Mimo wszechpanującego ognia, był w stanie skupić się na tyle, by nie wyczuć obecności swojego potomka. Albo po prostu ból stępił wszystkie zmysły.
W każdym bądź razie agent S.H.I.E.L.D. nie widział obcego symbionta zarówno na dziewczynie, jak i w okolicy. Wiedział też, że jeśli szybko się stąd nie wyniesie, straci również swojego. A to oznacza dla niego śmierć w płomieniach. Podniósł więc nieprzytomną dziewczynę i na pajęczynie opuścił płomienie. Nastolatka potrzebuje pomocy medycznej, jego symbiont chyba też.
Nie zważając na współtowarzyszy broni, planował przenieść ją wprost na miejsce zbrodni, gdzie zapewnie jeszcze kręcili się agenci, policjanci, medycy. Ktokolwiek, kto może skontaktować się z jego przełożonymi. Aż dziw, że bombka w jego czaszce nie eksplodowała po utracie kontroli i kontaktu. Widocznie komuś na górze zależało na zachowaniu nowego superżołnierza. Inaczej już by leżał, tocząc pianę z ust. Chwilowo pozbawiony umysłu. Znowu.
Jednak nie dane mu było opuścić terenu. Nadjechały wozy strażackie. Na sygnale. Dźwięk-morderca. Venom nie był wytworzyć kolejnej porcji pajęczyny i po prostu spadł. Dobrze, że był raptem kilka metrów nad ziemią i udało mu się wylądować na nogach. Położył dziewczynę na ziemi i po raz kolejny złapał się za głowę.
- Wyłączyć syreny, wyłączyć syreny! - krzyknął. Symbiont i bez tego był już nadwrażliwy, ale dzisiaj to już przegięcie. Flash był tego pewien: póki ktoś nie ogarnie płomieni i nie wyłączy tych cholernych syren, nigdzie się stąd nie ruszy.
A symbiont przestał wyglądać jak mundur. Teraz faktycznie wyglądał jak glut.
- Zabierz mnie stąd, Eugene... To boli...
- Wiem, wiem. A ty wiesz, że nie dam rady nas stąd wyprowadzić... -
Flashowi było prawie żal symbionta. Ale bardziej siebie. Poza bólem fizycznym, powrócił ten psychiczny. Nie chciał stracić Venoma.

Nie.

Nie chciał stracić nóg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3035
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Czw Sie 16, 2012 4:50 pm

Nomadowi udało się uruchomić te główne - najistotniejsze - funkcje jego kombinezonu, w tym komunikator. Dzięki temu mógł połączyć się ze strażakami i zgłosić im swoją sytuację - w mniej więcej tym samym momencie, gdy Alice również wydawała im już polecenie zgaszenia całego pożaru. Nie było to łatwe, gdyż ogień zdążył objąć swym zasięgiem całkiem sporą połać terenu, lecz służby robiły co mogły.
Szczęśliwie strażacy dość szybko zbliżyli się do miejsca, w którym przebywał Nomad i gdy tylko przystąpili do gaszenia płomiennego kręgu, mężczyzna mógł się z niego wydostać na zewnątrz - ku bezpieczeństwu. Gdy przedostawał się nad ogniem, z wnętrza jego kombinezonu wytoczyła się resztka symbionta, która zleciała prosto w żar, szybko się w nim rozpuszczając do nicości. Właściwie można by wręcz pomyśleć, że maź zdecydowała się świadomie unicestwić każdy fragment swego "ciała".
Zupełnie nagle syreny ucichły - być może miało to związek z krzykiem samego Venoma, lecz raczej było decyzją grupki mężczyzn, którzy zaczepili o to strażaków. W tym czasie kilku innych zbliżyło się już do Flasha i zabrało nieprzytomną dziewczynę - zapewne niekoniecznie po prostu do szpitala, ale żaden z nich nie uznał za stosowne udzielić dokładniejszych wyjaśnień co do jej najbliższej przyszłości. Jeden z owych delikwentów pozostał przy Venomie - i zagadnął go o jego stan.
Alice natomiast miała z góry świetny podgląd na całą sytuację - to znaczy, pomijając przeszkadzające korony drzew i dym, drganie powietrza nad ogniem, no i ogólnie pojęte zamieszanie... Ale i tak nie było źle. Pierwszy w oczy rzucił się jej Nomad, do którego miała bliżej, lecz i Venom pozostawał w zasięgu jej wzroku.
Strażacy uwijali się sprawnie i wbrew pozorom - oraz początkowym obawom - dość szybko opanowali pożar i pracowali teraz nad jego kompletnym ugaszeniem. Ewentualnych resztek obcego symbionta natomiast nigdzie nie było widać...

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Czw Sie 16, 2012 5:07 pm

Alice przyglądała się całemu zamieszaniu z góry. W obecnej chwili jej uwagę skupiali Venom i dziewczyna, która ich zaatakowała. B zniżył lot i wylądował przy agencie. Zmierzyła nieufnym spojrzeniem funkcjonariusza S.H.I.E.L.D. Srebrna maska odskoczyła do góry, ujawniając zielone oczy. Czarna maska wciąż zakrywała ponad połowę twarzy dziewczyny. Warto wspomnieć też o kominiarce. Nie to jednak liczyło się dla niej. Gdyby wzrok mógł zabijać to człowiek stojący tuż przy Venomie i pytający go o stan, padłby martwy na ziemię. B przykucnął przy mężczyźnie. Strój Venoma przypominał kisiel, który wcześniej stał się powodem ich kłopotów.
- Wszystko w porządku? Już po wszystkim. - przytłumiony głos wydobył się zza maski. Nie warto porównywać go do głosu B. Zdecydowanie zawierał więcej emocji. Wśród nich najwięcej było troski. Alice szybko zorientowała się, że problem stanowiły syreny, które zamilkły po chwili. Ciekawiło ją dlaczego strażacy nie wyłączyli ich zaraz po dotarciu. Z jednej strony nie mieli czasu, bo mieli do ugaszenia pożar. Fakt faktem te jednak umilkły. Alice spoglądała jeszcze przez chwilę na Venoma, który zapewne zaraz dojdzie do siebie. Następnie spojrzy w kierunku Nomada. Obserwowała mężczyznę. Jego stan również ją ciekawił. Chociaż nie. Większą zagadkę stanowił dla niej jego skafander. Pierwszy raz widziała to coś na oczy. Stanowił dla niej zagadkę, którą z chęcią rozwiąże. Tylko, że dane na jego temat posiadało SHIELD, a ono nie dzieli się chętnie informacjami. Dlatego też jedynie obserwowała go. W każdej chwili gotowa była zareagować na agenta, który "rozpływał" się przy niej.
Powrót do góry Go down
Nomad



Liczba postów : 36
Data dołączenia : 09/08/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Czw Sie 16, 2012 5:30 pm

Nomad wstał wdzięczny za to, że strażacy ugasili nieco płomienie, przez które się przedarł. Gdy tylko wstał, pokręcił głową i podszedł do dowódcy jednostki i powiedział;
Dzięki, że się zjawiliście na czyjeś wezwanie. Mam nadzieję, że uda wam się odtworzyć ten park.-po tych słowach rozejrzał się i ujrzał Alice, która stała nad Venomem. Thomas ruszył ich w kierunku i przystanął przy leżącym agencie. Spojrzał w oczy B2, po czym przykucnął i odezwał się do agenta;
Ej, wszystko z tobą w porządku? Mam nadzieję, że można ci jakoś pomóc.-po tych słowach wstał i przedstawił się-Wybaczcie ale wcześniej przedstawiłem się krótko; moje pełne nazwisko to porucznik Thomas "Nomad" Smith, obecnie agent S.H.I.E.L.D.-po tych słowach spojrzał znów na Venoma a potem na Alice.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Venom



Liczba postów : 119
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Czw Sie 16, 2012 8:39 pm

Stanowczo miał wszystkiego dość. Gdyby nie fakt, że trzymał go kontrakt, prawdopodobnie posłałby w cholerę Venoma, Aarona McKenzie i Nicka Fury'ego. Przy okazji całe S.H.I.E.L.D., Project Re-Rebirt 2.0, prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki i każdego, kto się nawinie. Ale nie. Słowo żołnierza rzeczą świętą, zwłaszcza na piśmie. A jakby nie patrzeć, Eugene Thompson był przede wszystkim żołnierzem. Dopiero w następnej kolejności superbohaterem.
Syreny się uspokoiły, ogień był opanowany, a nawet gaszony, zatem i symbiont miał się coraz lepiej. A skoro symbiont, to i agent. Przestał też przypominać wielkiego człekokształtnego gluta, a znów zaczął wyglądać jak przed misją. Poprawił szelki z kaburami i strzelił karkiem.
- Cały i zdrowy. Błyszczący i pachnący. Mam za to niesamowitą ochotę na cheeseburgera. I piwo. Tak, mam ochotę na piwo. - Potok słów. Dobry znak. - Ale najpierw muszę skontaktować ze S.H.I.E.L.D. Aaron McKenzie musi się dowiedzieć, że wszystko poszło zgodnie z planem. A mój komunikator... Nie wytrzymał gorąca.
Zamilkł. Dopiero teraz zarejestrował brak dziewczyny. Wiedział, gdzie jest, ale nieco zmartwiła go ta chwilowa utrata czujności. No nic. Widać bywa. Zastanawiał się, co się teraz z nią stanie. Bolesne eksperymenty w celu odzyskania resztek Slashera? W sumie to nawet nie wiedział, kto zgarnął dziewczynę. To mogła być nawet HYDRA. A on nic. Pozwolił po prostu ją zabrać.

Gdyby to był film, dziewczyna wyrwałaby się, pozabijała agentów i kontynuowała mordercze działania. I znów minęłoby trochę czasu, nim by ją namierzyli.

Dobrze, że to nie był film.
- Wiem, że już po wszystkim. Slasher nie żyje. A ja uratowałem wam wszystkim tyłki... Ej, jesteś dziewczyną! - dopiero teraz zobaczył jej oczy. To nie były oczy mężczyzny. A nawet jeśli... Gość z takimi oczami musiał kiedyś zostać obiektem drwin.

A cisza symbionta była niepokojąca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pią Sie 17, 2012 7:42 am

Nomad ocknął się i ruszył w kierunku reszty. Alice uważnie śledziła każdy jego krok. Badała zachowanie stroju przy każdym ruchu. W końcu niemal każdy inaczej się zachowywał. Owszem, była jeszcze kwestia chodu właściciela, ale to zazwyczaj miało niewielki wpływ na cały strój. W końcu B również chodził po swojemu i Alice niewiele mogła zrobić, aby to zmienić. Z pierwszej obserwacji Alice zdążyła wyciągnąć już wnioski. Mianowicie stój zachowywał się podobnie do normalnego ubrania. Zapewne był bardziej sztywny, ale z pewnością dało się go normalnie nosić. Nie to co B, którego Alice miała problem podnieść. Było to wyczerpujące. Ach, właśnie. Zmęczenie coraz bardziej dawało o sobie znać. Dziewczyna zamknęła oczy na chwilę, kucając nieruchomo. Słowa Nomada szybko jednak pozwoliły jej otrząsnąć się z chwilowej medytacji. Mężczyzna rzucał nazwiskiem na prawo i lewo. Może to dobrze, może nie. Nie była to sprawa dziewczyny. Zielone, zaczerwienione ślepia znów spojrzały na żołnierza.
- Miło mi Cię poznać, poruczniku. Mój pseudonim zapewne już znasz, ale powtórzę, Black Iron. - odparła i znów spojrzała na Venoma, który odżył po chwili. Wszystko wskazywało, że szybko się pozbierał. Od razu zaczął też mówić. Wywołał minimalny uśmiech na twarzy Alice, ale i tak nie byli wstanie go dostrzec. Nawet jej oczy nie dawały tego po sobie poznać. One wołały za łóżkiem. Ciepłym, miękkim łóżeczkiem i gorącą czekoladą. Na widok tej wizji Alice ponownie przymknęła oczy, a brzuch odezwał się swoim cienkim głosem. Ręka odruchowo poleciała w jego kierunku próbując ścisnąć skórę jakby to miało pomóc. Na drodze stanęła jednak srebrna blacha, toteż objęła ręką jedynie swój tułów i ponownie otworzyła oczy. Musi być czujna...Ale łóżko...I czekolada! Jeszcze do tego oparzenie, i B2. Tyle jest do zrobienia, a ona kuca i zakrywa brzuch przysypiając z lekka.
W tym czasie Venom rozglądał się za dziewczyną, którą już zabrali. Przynajmniej nie zwrócił większej uwagi na Alice, która marzyła tylko o swoim domku.
- Ciekawe jakbyś to zrobił, bez moich miotaczy. - powiedziała słysząc jak ten przypisuje sobie zasługi. Wtedy Venom wyleciał z tekstem, który powinien przerazić Alice. Tyle, że ta tak bardzo chciała do domku, że sens słów agenta dotarł do niej dopiero po chwili.
- Widzę, że naprawdę nic Ci nie jest, bo żarty się Ciebie trzymają. Ciekawe co powie na to moja dziewczyna jak się dowie, że jej chłopak nie jest tym kim się wydaje...Zdradź mi Sherlocku, po czym wydajesz taki osąd? Po zaczerwienionych ślepiach, braku makijażu czy może po moim zmęczeniu? Dzisiejsze kobiety są zbyt zajęte wzdychaniem do bohaterów, by się nimi stać. Szczególnie po całej tej akcji z tymi bóstwami. - odparła po chwili spoglądając na agenta. B zaskrzypiał, a dziewczyna wstała. Nie lubiła kłamać, ale musiała. Chciała wyjść z całej tej sytuacji obronną ręką.
- Będę musiał się powoli zbierać. Moje maleństwo na mnie czeka...Co do tego piwa. Jeżeli kiedyś się znów spotkamy i nie pozabijamy przy okazji, to może się umówimy na takie? - powiedziała dalej patrząc na nich. Z chęcią już by ruszyła do domu, ale czekała. Na ich odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Nomad



Liczba postów : 36
Data dołączenia : 09/08/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pią Sie 17, 2012 9:56 am

Nomad wysłuchał Venoma z uśmiechem i po chwili sięgnął dłonią do tyłu, odpinając specjalne spusty hełmu. Black Iron i Venom mogli usłyszeć ciche i krótkie wpuszczenie powietrza. Gdy to się stało zdjął hełm i spojrzał na nich z uśmiechem, po czym na dziurę po ataku symbionta, po czym powiedział;
Będę musiał albo znaleźć się w siedzibie agencji albo w bazie gdzie będą mogli to załatać i przywrócić sprawność skafandra. Kurcze blisko było byśmy tu zostali nieźle potrzaskani. Co do pójścia na piwo to jestem za przeważnie tak odreagowywałem stres w wojsku, z nowo poznanymi kumplami szedłem na piwo.-po tych słowach podrapał się po głowie. Spojrzał na oczy B2 i spodziewał się, że może im tu zaraz on paść, z jakiego powodu nie potrafił powiedzieć. Spojrzał też na Venoma i spytał;
A ty może się przedstawisz, bo ja to zrobiłem i możesz mnie znać.-po tych słowach wyciągnął dłoń w stronę agenta. Miał nadzieję, że uścisną sobie je za taką współpracę, przy czym dodał-Postaram się też porozmawiać z dowództwem armii czy mają na stanie jakieś uzbrojenie do wywoływania ultra- i infradźwięków, na wszelki wypadek.-po tych słowach spojrzał na strażaków, którzy musieli się uwijać z pożarem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Venom



Liczba postów : 119
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Nie Sie 19, 2012 2:40 pm

No tak. Zbroja wyglądająca jak od Starka, pseudonim to po prostu przerobiony pseudonim Starka... Nawet korzystanie z kilku strojów podczas jednej misji ściągnięte od Starka.
- Musisz być dzielny, Ironku, skoro nie boisz się procesowania z Tony'm o prawa autorskie... Bo najoryginalniejszym superbohaterem na świecie to ty nie jesteś, wiesz?
Gadał dużo. Chciał w ten sposób ukryć rozczarowanie wykonaną misją. Nie dość, że ledwo co udało im się złapać jakiegoś świeżego symbionta, to jeszcze rozwalili przy tym cały park. Jak Avengers.
Eugene. Wracajmy już, oni nas skrzywdzili. - No cóż... Najwidoczniej i oryginalny symbiont się poddawał. Rzecz zdawałaby się rzecz niespotykana. Eugene oczywiście go zignorował.
- Jak bym to zrobił bez twoich miotaczy? Na pewno nie rozwaliłbym wszystkiego w zasięgu wzroku. Miałem plan, który na pewno by wypalił. Zawsze mam plan, w końcu jestem profesjonalistą. A co do twojej płci... Ja się nigdy nie mylę. W końcu jestem tajnym agentem i na kobietach to ja się znam, nie?
Odwrócił się w stronę Nomada, okazując tym, że ten wątek rozmowy traktuje jako zakończony.
- Kapral Venom. Tożsamość ściśle tajna. Szósty poziom bezpieczeństwa. I faktycznie, nieźle dostaliście po tyłkach. Na szczęście prawdziwy bohater był w gotowości. Mnie technologia niepotrzebna, wystarczy tylko jakiś porządny, staroświecki pistolet. Albo wyrzutnia rakiet. I też byłem w wojsku, więc piwo wydaje mi się dobrym pomysłem. I to nawet zaraz. Znacie jakiś dobry pub?


Ostatnio zmieniony przez Venom dnia Sob Lis 03, 2012 2:51 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Nie Sie 19, 2012 3:32 pm

Głupotą byłoby wywalanie starych strojów tylko dlatego, że stworzyła kolejną wersję. Owszem, była bardzo podobna do Starka, ale zaszła w tym już zbyt daleko by się cofnąć. Teraz, gdy Black doczekał się wersji 2 nie była wstanie się go pozbyć. Uzależniła się od własnego maleństwa. Owszem, nie można było tego nazwać nałogiem, ale myśl, że straci dzieło jej ojca była nie do wytrzymania. Tak to jest, jak się co wieczór wybiera na krótki przelot nad miastem. Ryk silników koił jej nerwy i pomagał się skupić. Tak to już jest...
- Odezwała się tania podróba Spider-Man'a. - syknęła złowieszczo, chociaż bardziej przypominało to szept. Posłała mordercze spojrzenie Venomowi. Działał jej na nerwy. Zaczynała żałować, że w ogóle się zainteresowała jego stanem. Srebrna maska opadła na twarz dziewczyny. Miała ochotę stąd iść, ale Venom kontynuował.
Agent najwyraźniej nie był świadom tego, że gdyby nie krąg ognia to dalej by biegał jak kucyk po łące za Slasherem i próbował go chwycić. Jedynym plusem jego czarnego gluta był fakt, iż był odporny na swoich kumpli, więc jemu było nieco łatwiej. Chyba jednak zapomniał, że wysokie dźwięki na niego źle działają. Po za tym nie rozwalili całego parku. Ba! Ostała się ponad połowa. Chociażby dlatego, że ktoś tutaj wezwał straż pożarną? Hmm... ciekawe kto to mógł być. Intrygujące, nieprawdaż?
- Możesz tworzyć teorie tak długo jak zechcesz, pod warunkiem, że nie zaczniesz grzebać mi w spodniach. - dodała również kończąc rozmowę. Przez jeszcze krótką chwilkę przysłuchiwała się rozmowie. Z wypowiedzi Nomada wywnioskowała, że Tarcza niezbyt dobrze dba o swoich agentów. Wysłali go na misję, ale o transporcie już zapomnieli. Miała ochotę się zaśmiać, ale w tej zbroi lepiej tego nie robić. Mogliby to potraktować jako coś zupełnie innego.
- Może obecni tutaj funkcjonariusze będą na tyle przytomni, że zawiozą Cię do najbliższej jednostki? - powiedziała w kierunku Nomada.
Powrót do góry Go down
Nomad



Liczba postów : 36
Data dołączenia : 09/08/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Nie Sie 19, 2012 3:47 pm

Thomas nie ingerował w spór między Alice i Venomem, tylko zakrył usta dłonią, by ukryć swój uśmiech, bo szczerze lekko go to rozbawiło. Na słowa agenta, skinął głową i powiedział;
Dobra, ale jaki pub to nie wiem, gdyż tu dotarłem z Houston. Może znajdziesz jakiś i się ze mną skontaktujesz?-po tych słowach spojrzał na dziewczynę w zbroi i skinął na znak aprobaty jej pomysłu;
Być może pomogą lecz nie wiadomo. Warto spytać ich.-po tych słowach rozprostował ręce i odwrócił się do agentów obserwując ich pracę po czym zrezygnował, mówiąc;
Prędzej moi kumple z wojska tu dotrą niż oni zareagują.-po tych słowach oddalił się nieco by móc spokojnie porozumieć się z bazą wojskową. Alice i Venom nie słyszeli co do niego było mówione ale co on przekazał owszem, a powiedział;
Potrzebuje transportu do bazy, cały skafander szlag trafił na pierwszej misji dla agencji. Jak długo muszę czekać?-gdy otrzymał odpowiedź od razu się rozłączył i zwrócił do obu postaci-Za jakieś 30 minut będę miał transport.-po czym uśmiechnął się i jeszcze raz spojrzał na dziurę powstałą po ataku Slashera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pon Sie 20, 2012 3:17 pm

Alice stała jeszcze prze krótką chwilkę uważnie obserwując towarzyszy. Pfff... Żadni z nich towarzysze. Nic już jej nie trzymało. Nie była ich niańką i nie zamierzała zastanawiać się nad tym jak wrócą do domu. Przez krótką chwilkę zastanawiała się czy nie zaproponować Nomadowi pomocy. Mianowicie interesował ją jego skafander. Miło byłoby zapoznać się z czymś nowym. Tyle, że mężczyzna zaraz rozwiał jej myśli, kombinując. "Próby", a raczej ich brak wywołały jedynie uśmiech na twarzy Alice. Z takim podejściem to on niewiele załatwi. Dziwne, że się załapał do SHIELD. Może organizacja jednak takich poszukuje.
Przysłuchiwała się rozmowie. Było to raczej zbędne, ale to kolejne dane, które zostały dodane do jej bazy. Przy okazji wyłapała kilka informacji o stanie skafandra. Po chwili znów do nich wrócił. Alice spojrzała na niego i westchnęła cicho.
- Mogli Ci dać lepszy sprzęt na tę misję. Chociaż czego innego mogę się spodziewać po Tarczy. - powiedziała i pokręciła delikatnie głową.
- Zbieram się. Mam robotę. Mam nadzieję, że nie będę musiał was więcej ratować. Do zobaczenia. - mruknęła po czym obróciła się plecami. Przyśpieszyła mocno kroku i gdy tylko oddaliła się do nich szarpnęła rękami. Odrzutowce natychmiast zawyły, a B wzniósł się wysoko ponad drzewa. Po chwili szybował w sobie dobrze znanym kierunku.[zt]
Powrót do góry Go down
Nomad



Liczba postów : 36
Data dołączenia : 09/08/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pon Sie 20, 2012 3:49 pm

Thomas na słowa Alice nie zareagował tylko obserwował ją dopóki nie zniknęła z pola widzenia. Gdy tak się stało, za plecami usłyszał huk śmigieł przez co obejrzał się i ujrzał, że wylądował za nim śmigłowiec nie sił wojskowych lecz agencji. Nomad był lekko zaskoczony lecz ruszył w jego stronę, mówiąc do Venoma;
Skontaktuj się ze mną gdy znajdziesz jakiś porządny bar.-po tych słowach wsiadł do maszyny i czekał na odlot. Cóż przymknął oczy i zaczął rozmyślać nad nową taktyką do walki z takimi organizmami jak teraz a miał nadzieję, że uda mu się to rozwiązać szybko, by w razie kolejnego ataku być gotowym. Nim śmigłowiec wzbił się w powietrze spojrzał na zniszczenia wywołane pożarem, po czym usłyszał jak silniki zaczęły pracować w innym rytmie co oznaczało, że za chwilę będą w powietrzu. Gdy tylko wznieśli się nad park, maszyna została skierowana do bazy agencji.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Venom



Liczba postów : 119
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Wto Sie 21, 2012 2:15 pm

No. Nowo poznani towarzysze wyrazili zainteresowanie wspólnym wypadem gdzieś tam. Dobrze, Venom lubił superbohaterskie integracje. Wtedy się poznaje nowych ludzi, ich możliwości i wady, które można później wyśmiać. I nawet najnudniejsze zadanie staje się zabawniejsze.
Tymczasem Black odleciał, a Nomad... Nomad też szykował się do odlotu. Śmigłowiec Agencji. Bo pośrodku tego bałaganu brakowało tylko śmigłowca.
- Jakoś się zgadamy! - krzyknął, by jakoś przebić się przez nieprzyjemny hałas wydawany przez pojazd.
Gdy maszyna zaczęła odrywać się od ziemi, Flash pomachał jeszcze pilotowi. Został sam. No, nie licząc strażaków walczących z pozostałościami pożarów.
- Eugene... Zabierz mnie stąd wreszcie...
- Jak sobie życzysz, amigo. Jak sobie życzysz.

Powiedziawszy to, Venom ruszył piechotą. Pogwizdując, mijał to, co zostało z tej części Fort Tryon Park.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Sob Paź 27, 2012 1:57 pm

Mrucząca maszyna Blaze toczyła się po ulicy swoim tempem. Mężczyzna zatrzymał się powoli przy parku i zgasił silnik. Znów krótką chwilkę wpatrywał się w punkt pod sobą. Robił tak niemal za każdym razem. Ot, rytuał, który wziął się tak naprawdę znikąd. Taki kaprys.
Mężczyzna powoli wyprostował się i szepnął cichutko:
- Jesteśmy na miejscu. - powiedział. Pogoda im dopisywała. Nie powinno im być zimno. W każdym razie jemu nie będzie. Mógł się martwić o swoją towarzyszkę. Zsiadł z motoru i wziął od niej kask. Przypiął go i chwycił za swój pas. Przesuwał dłonią po nim jakby szukając czegoś. Gdy napotkał znajomy kształt opuścił dłonie i obrócił się ku Chloe. Ruszył jej tempem przez alejkę obserwując park. O tej porze było tu trochę ludzi. Godzina 18. Lubił tę porę. Dzień się kończył i zbliżała się ciemna noc. Noc, kiedy polował. Dziś na szczęście nie musiał tego robić. Mógł spokojnie pospacerować po parku.
- Czym zajmujesz się w wolnym czasie? - zapytał, aby odciągnąć jej myśli od siebie. Ona też miała przecież swoje życie. Zapewne dużo ciekawsze od jego.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Sob Paź 27, 2012 2:41 pm

I znów motor. Fajnie. Dobrze, że to on prowadził, bo ja jeszcze czułam w głowie piwo.
Park. Tak, o tej porze było tu chyba przyjemniej, niż zwykle. Mniej ludzi i w ogóle... Chloe nie przepadała za tłokami. Mimo to, mogłoby być trochę cieplej. Tia... zimą jest za zimno, latem za gorąco.
-Sporo rzeczy. -rzuciła niedbale. -Czytam książki, coś majstruję, czasem wyjdę gdzieś z ludźmi lub pogram na kompie... -wyliczała. -Mam całkiem normalne życie. No, jak na mieszkańca Nowego Yorku. Ciągle gdzieś się coś pali, coś wybucha, ktoś napada na bank, a jakiś superbohater ratuje sytuację. -uśmiechnęła się. -No a potem pojawiłeś się Ty, Panie tajemnico. -zaczęła rozmyślać o tych superbohaterach. O ich supermocach. Jak fajnie by było móc na przykład kontrolować elektryczność. Pstryk palcami i gasimy światło. No i zawsze ma się je przy sobie, nie jak jej WT. Dlatego właśnie musiała zamontować autopilota, żeby mogła ściągnąć zbroję z domu w razie potrzeby. A może i zdalne sterowanie? Wtedy, gdyby ktoś zaczął się domyślać jej tożsamości, jej zbroja akurat pojawiłaby się gdzieś w pobliżu. I co tedy? No, Chloe to nie Miss White, przecież nie można być w dwóch miejscach na raz.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Sob Paź 27, 2012 3:41 pm

Ghost zastanawiał się nad paroma sprawami. Przede wszystkim myślał o superbohaterach. Ciekawe co dziewczyna sądziła na ich temat. Czy też tak rozwodziła się nad ich zaletami i pluła na ich przeciwników? Przecież to też ludzie. Mieli jakiś powód, dla którego zaczęli swoją walkę z światem. Ten powód musiał niesamowicie na nich wpłynąć, skoro niektórzy byli aż tak zmotywowani do walki i mimo wszystko się nie poddawali.
- Co sądzisz o bohaterach? - zapytał przenosząc na nią wzrok. Czas mijał bardzo szybko w jej towarzystwie. Zanim się obejrzą, będzie już późni w nocy. Chociaż Ghostowi właśnie o to chodziło. Im było później, tym mniej ludzi było w parku. W związku z tym mógłby pokazać jej ułamek swoich mocy.
- To zły pomysł?
- Biorąc pod uwagę Twoje kłamstwo, bardzo zły
Mężczyzna przegryzł wargę i wlepił wzrok w park. Siedziało tutaj niewiele osób. Większość z nich zajęta była swoimi sprawami.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Today at 2:21 am

Powrót do góry Go down
 
Fort Tryon Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: